.
Strona główna Blog Strona 354

VIII edycja konferencji „Infrastruktura Polska & Budownictwo”

Konferencja odbyła się pod honorowym patronatem Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, a jej organizatorem był Executive Club

Konferencję zaszczycili swoją obecnością m.in.: Jerzy Szmit – Wiceminister Infrastruktury i Budownictwa, który uroczyście ją zainaugurował, Krzysztof Kondraciuk z GDDKiA oraz Dariusz Blocher – Prezes Zarządu Budimex S.A.

Głównym tematem pierwszego panelu były kwestie związane z zamówieniami publicznymi. Podczas kolejnej części spotkania skupiono się na kwestii dotyczącej dróg, w szczególności tych inwestycji, które zostały już ukończone. Stołeczna infrastruktura była osią debaty w trzecim panelu.

Z kolei ostatnia część konferencji poświęcona była budownictwu.Moderator zaproponował debatę nad sytuacją polskiego mieszkalnictwa – choć jesteśmy w czołówce pod względem ceny i liczby budowanych mieszkań, to trudno postawić prognozy na dalsze lata biorąc pod uwagę niewiadomą liczbę ludności. Paneliści podkreślali konieczność wdrażania innowacji oraz aktywności na polskim rynku wewnętrznym w obliczu rosnącej świadomości przedsiębiorców.

Punktem kulminacyjnym była wieczorna gala rozdania „Diamentów Infrastruktury i Budownictwa”, uroczyście zainaugurowana wystąpieniem Włodzimierza Szymczaka – byłego Prezesa Europejskiej Rady Inżynierów Budownictwa 2014-2016.

Laureci „Diamentów Infrastruktury i Budownictwa

Lider Innowacji Roku – Strabag Sp. z o.o. i Unibep S.A.

Lider Odpowiedzialności Społecznej – LafargeHolcim

Podmiot Wspierający Roku – Euler Hermes S.A.

Doradca Roku – Deloitte i Domański Zakrzewski Palinka sp. k.

Inwestycja Roku – Metrostav Spółka Akcyjna Oddział w Polsce (Wykonawca), Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (Inwestor) za rozbudowę mostu Gen. Stefana Grota Roweckiego w Warszawie

Efektywność w Zarządzaniu – Budimex SA

Top Executive  Roku – Jerzy Lejk – Prezes Zarządu Metra Warszawskiego Sp. z o.o.

Osobowość Roku – Marek Stefański – Przewodniczący Rady Nadzorczej IDS-BUD S.A.

Nagroda Specjalna – Obiekt Roku – Projekt Nowa Łódź Fabryczna zbudowany na zlecenie PKP PLK i Miasto Łódź

Pociągi bardziej pospieszne

    the background of the high-speed train with motion blur outdoor.

    W 2016 r. pociągi przewiozły w Polsce 292,4 mln pasażerów. To o 12 mln (4,3 proc.) więcej niż w roku poprzednim i o 23 mln więcej niż w roku 2014.

    Ponieważ istnieje zasadnicza różnica między masowymi dojazdami do szkół i pracy na krótkie odległości a podróżami na długie dystanse, do zobrazowania faktycznej pracy przewozowej koleilepszy jest inny wskaźnik – pasażerokilometr. W takim ujęciu kolej wykonała w 2016 r. 19,2 mld pasażerokilometrów, aż o 10 proc. więcej niż przed rokiem. Oznacza to, że bardziej popularne stały się dłuższe podróże pociągiem. Jako że praca przewozowa kolei wzrasta już od kilku lat, można twierdzić, że odwrócony został niedobry trend zarysowany jeszcze pod koniec ubiegłego wieku, gdy ludzie masowo przesiadali się do samochodów już to na skutek urzeczenia motoryzacją, już to z powodu fatalnej wówczas pracy i polityki kolei. Dobre wyniki firm kolejowych dotyczą jednak tylko ruchu pasażerskiego. Przewozy towarowe tkwią w stagnacji, od lat oscylują wokół 50 mld tonokilometrów. Trudno się jednak dziwić, skoro średnia prędkość szynowego transportu towarowego wynosi w Polsce 27 km/h, a opłaty drogowe ponoszone za przejazd ciężarówkami należą do najniższych w Europie.

    Poprawa wyników ruchu pasażerskiego to jednak „światełko w tunelu”. Jest skutkiem wielkich zakupów taboru i znaczących prac modernizacyjnych. A to dopiero początek, bo nadchodzące lata mają szansę stać się czasem wielkich inwestycji kolejowych, zwłaszcza w obliczu gasnących wydatków na drogi. Kolej może wreszcie zająć w strukturze przewozów krajowych należne jej miejsce. Należne, bo rozkład geograficzny wielkich polskich miast na mapie jest wprost stworzony dla kolei. Warszawę dzieli od Gdańska, Poznania, Katowic i Krakowa niemal dokładnie 300 km. W mniejszej odległości leżą: Łódź, Bydgoszcz, Kielce, Lublin i Białystok. Po kolejnych inwestycjach jednodniowa podróż pociągiem do stolicy i z powrotem, ważna dla podróżujących służbowo, będzie też możliwa do Wrocławia. Dlaczego zatem pociągi działały źle, a sytuacja na kolei stała się powszechnie znanym przykładem bałaganu? Zawiniła niestety historia. W żadnej innej dziedzinie wpływ zaborów nie jest tak bardzo widoczny jak w kształcie polskiej sieci kolejowej. Powstała ona bowiem jako fragmenty trzech odrębnych sieci, z których każda pełniła inną funkcję i budowana była według innych zasad. Wiele polskich miast zyskało połączenie kolejowe z ośrodkiem stołecznym, tyle że były to Berlin, Wiedeń lub Petersburg. II Rzeczpospolita odziedziczyła trzy skrawki dawnych systemów kolejowych państw zaborczych, każdy o innych funkcjach i filozofii tworzenia. Wystarczy powiedzieć, że najkrótsze połączenie Warszawy z Poznaniem biegło przez Toruń i Bydgoszcz, a ze stolicy do Lwowa – czyli miasta numer dwa – pociągi jeździły kilkoma improwizowanymi szlakami. Jedyna wielka inwestycja kolejowa, tzw. Magistrala węglowa, miała znaczenie gospodarcze, ale nie pasażerskie. Skutki decyzji zaborców widoczne są w sieci kolejowej jeszcze dzisiaj, na przykład w postaci jednotorowych odcinków na liniach ze stolicy do Lublina czy Krakowa przez Kielce. Zniszczenia wojenne sieci i taboru nie wymagają w ogóle opisu. Gorzej, że lata powojenne też nie służyły sensownej pracy kolei.

    Żeby to zrozumieć, trzeba wiedzieć, że od czasów stalinowskich głównym zadaniem polskich kolei nie był przewóz pasażerski ani nawet wożenie węgla czy buraków. Powinnością numer jeden miała być gotowość do szybkiego przerzucenia kolejnych rzutów wojsk ZSRR na zachód kontynentu na wypadek wojny. Tej potrzebie podporządkowano całą filozofię systemu kolejowego, a także największe inwestycje. Ciekawe, że kierunku odwrotnego, na wschód, w ogóle nie rozważano, co pokazuje, ile warte były te plany. Wzdłuż północnej i wschodniej granicy zbudowano więc w lasach gigantyczne, wielotorowe rejony przeładunkowe konstruowane tak, by jak najszybciej przeładować wojsko z wagonów szerokotorowych na takie o europejskim rozstawie kół, które miały jechać na zachód. Jechały jednak przez liczne węzły, a takie są zwykle w centrach dużych miast. Duże miasta zostaną zaś zbombardowane w pierwszej kolejności, ze szczególnym uwzględnieniem instalacji komunikacyjnych. Pobudowano więc system bliższych i dalszych obwodnic wielkich miast, najczęściej niemających zastosowania w przewozach pokojowych i cywilnych. Dalej – najsłuszniej założono, że w razie wojny szybko zniszczone zostaną mosty na największych rzekach. Ich nieustanna odbudowa pod bombami nie miałaby sensu. Wymyślono zatem, że pociągi zostaną tu rozładowane, ich zawartość przewiezie się ciężarówkami na drugi brzeg po tymczasowej saperskiej przeprawie ustawionej w sąsiedztwie, a po drugiej stronie rzeki wojsko wsiądzie do kolejnego pociągu i pojedzie dalej, na zachód. Jak wymyślono, tak też zrobiono. W wybranych miejscach zmagazynowano elementy specjalnie zaprojektowanych mostów saperskich, zwykle w kilku egzemplarzach. W najbliższym miasteczku stanęły koszary dla jednostki, która miała to wszystko obsługiwać. I tylko niewtajemniczeni ludzie dziwili się, po co w takiej dziurze tyle wojska.

     To nie wszystko. Do przewozu czołgów i ciężarówek najlepsze są proste wagony platformy, a tych w wystarczającej liczbie nie było. Powstał zatem plan, by liczne na kolei węglarki poddać tzw. rozburtowaniu, czyli usunięciu ścian bocznych przy użyciu palników. Do wykonania tej pracy powstały specjalne stanowiska, trwające w ciągłej gotowości, bo przecież tysiące wagonów powinny być „w razie czego” gotowe w dzień, dwa. I ostatni przykład. Zupełnie słusznie założono, że system zasilania kolei prądem nie będzie w takich warunkach funkcjonować. Lokomotyw spalinowych było mało, zresztą z paliwem płynnym też byłby problem. Pozostawały stare sprawdzone lokomotywy parowe i strategiczny zapas takowych utrzymywano na bocznicach. Czy można się dziwić, że w tych warunkach kolejarze nie mieli głowy ani – co ważniejsze – środków do poprawy normalnego działania kolei? Cały ten absurdalny system zaczęto demontować dopiero po rozwiązaniu Układu Warszawskiego, ostatnie zmagazynowane parowozy były do obejrzenia pod Dęblinem jeszcze w latach 90. Kolej przedstawiała wówczas obraz nędzy i rozpaczy, podejmowano decyzje o cięciach rozkładów jazdy i zamykaniu całych linii kolejowych. Poza zasięgiem sieci znalazło się kilka ówczesnych miast wojewódzkich, do 100-tysięcznego Jastrzębia nie można dojechać pociągiem jeszcze dzisiaj. Niewiele dawały próby naprawy sytuacji poprzez zmianę struktury firm kolejowych oraz wydzielanie z królestwa  PKP odrębnych spółek i ich częściową prywatyzację. Szybko doszło tu do czysto urzędniczych konfliktów, prób wybierania rodzynek z tortu itp. Kluczem do naprawienia sytuacji musiały być nie administracyjne reformy, ale poprawa stanu sieci i dostawy nowego taboru, a na to wciąż brakowało funduszy. Pojawiły się one dosłownie w ostatnim momencie, głównie dzięki zasileniu przez środki Unii Europejskiej. Wyremontowano kilka odcinków linii, na tory wpuszczono nowe składy, w tym symboliczne Pendolino. Wreszcie powiało nowością.

    Według stanu na początek obecnego roku na kolei trwały prace o wartości 7 mld zł, z tego kontrakty na 4 mld zł zostały zawarte w 2016 r. W obecnym roku rząd chce zlecić prace aż za 30 mld zł, a w kolejnym jeszcze za8–10 mld zł. Ogólnie w latach 2014–2022 na dofinansowane z unijnych pieniędzy modernizacje 8,5 tys. km linii kolejowych (około połowy wszystkich czynnych) ma zostać wydane nawet 66 mld zł. To kwoty szacunkowe, gdyż ceny bywają korygowane w wyniku przetargów, i to w dół. Dlatego istnieje lista projektów rezerwowych. Finansowanie, głównie dzięki Unii, jest zapewnione. Inna sprawa, czy wszystkie plany mają solidne podstawy. Dzięki już przeprowadzonym pracom przejazd z Warszawy do Wrocławia skrócił się z prawie sześciu godzin do 3,5 godziny i ten wydatek z pewnością miał sens. Jednak branżowcy wzięli pod lupę przyszłe plany i obliczyli, że jedna minuta skrócenia czasu jazdy na linii Poznań – Szczecin kosztować będzie 32 mln zł, na linii Warszawa – Lublin 54 mln zł, a na trasie ze stolicy do Poznania aż 173 mln zł. Autorzy projektów twierdzą, że celem prac będzie nie tylko skrócenie czasu jazdy pociągów pasażerskich. Przebudowane mają zostać całe układy torowe wielu stacji, a to w celu umożliwienia ruchu długich, nawet 740-metrowych pociągów towarowych, co wydatnie poprawi opłacalność tej trakcji. Dzięki nowoczesnym systemom blokadowym ma też zostać zwiększona przepustowość głównych szlaków.  Wśród projektów zwraca uwagę pierwsza od lat zupełnie nowa linia kolejowa, która na południe od Krakowa ma wreszcie poprawić połączenie z Zakopanem. Jest to inwestycja trudna technicznie, bo przebiegająca w górzystym i zaludnionym terenie; o jej potrzebie wiadomo od 100 lat. Wciąż trwają natomiast targi o wyremontowanie i przywrócenie do ruchu kilku ważnych lokalnie odcinków linii kolejowych.

    Ogólnie jednak plany renowacji i rozwoju transportu kolejowego są niezwykle obiecujące, chyba po raz pierwszy w tej skali. Wytrzymamy nawet konieczność okresowego zamykania głównych linii na czas prac, czego już doświadczyli podróżujący w stronę Białegostoku. Okazuje się jednak, że jest to efektywniejsze od prowadzenia prac budowlanych przy zachowaniu szczątkowego ruchu, co ćwiczono na Centralnej Magistrali Kolejowej. I jeszcze jedna kwestia – stan wielu dworców kolejowych uległ ostatnio znaczącej poprawie. Stały się ozdobą miast, którym jeszcze kilka lat temu przynosiły wstyd. To co, wracamy do jazdy pociągiem?

    Prawnicy spółek giełdowych o zmianach regulacyjnych

    Wczoraj zakończył się VIII Kongres Prawników Spółek Giełdowych SEG podczas którego prawie 300 prawników rynku kapitałowego dyskutowało m.ino zapewnieniu bezpieczeństwa funkcjonowania spółek giełdowych, zmianach regulacyjnych i „implementacji” MAR.

    Kongres Prawników był zawsze ważnym punktem na mapie edukacyjnej Stowarzyszenia. Od 3 lat duża frekwencja na Kongresach i zadawane pytania świadczą o tym, że prawnicy spółek giełdowych w obliczu tylu zmian regulacyjnych mają wiele wątpliwości, które chcą przedyskutować z kolegami z innych spółek, praktykami rynku kapitałowego z kancelarii prawnych i ekspertami SEG – opowiada dr. Mirosław Kachniewski, Prezes Zarządu, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych.

    Kongres rozpoczął blok tematyczny nt. najważniejszych zmian regulacyjnych, podczas którego były omawiane takie zagadnienia jak: konstytucja dla biznesu, nowe regulacje dotyczące Komitetów Audytu, dual listing polskich spółek na giełdach zagranicznych czy raportowanie niefinansowe.

    Ostatnio do konsultacji społecznych trafiły cztery spośród kilkunastu ustaw zapowiadanych w ramach pakietu zmian w przepisach dotyczących przedsiębiorców zwanych „konstytucją biznesu”. Zaproponowano uchylenie w całości ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, i zastąpienie jej przez trzy nowe ustawy: prawo przedsiębiorców, ustawę o CIEDG oraz ustawę o wykonywaniu działalności przez podmioty zagraniczne w Polsce. Dodatkowo przygotowano nową ustawę o Komisji Wspólnej Rządu i Przedsiębiorców oraz o Rzeczniku Przedsiębiorców, która powoła do życia dwie wskazane w nazwie instytucje. Ogłoszone projekty rewolucją nie są, jednak z uwagi na sposób ich wprowadzenia – zastąpienie dotychczasowej ustawy kilkom nowymi – wywołają sporo zamieszania i bez wsparcia prawnego trudno będzie się w nich odnaleźć – opowiada Ida Komorowska-Moj, Radca Prawny, Counsel, Bird & Bird.

    Sprawozdawczość dotycząca raportowania informacji niefinansowych obejmie w pełnym zakresie ok. 150 dużych i średnich spółek notowanych na warszawskiej giełdzie. Jednak wszystkie mniejsze spółki także powinny zainteresować się tą tematyką, gdyż nowe obowiązki mogą ich też dotyczyć. Po pierwsze mogą one zostać zobowiązane do dostarczenia informacji dla swoich spółek-matek, jeśli to one podlegają wymogowi raportowania. Po drugie, jeśli działają w modelu B2B, ich raportujący kontrahenci mogą wymagać szeregu szczegółowych informacji w ramach swojego łańcucha dostaw. Z inicjatywy Fundacji Standardów Raportowania oraz Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych powstał Standard Informacji Niefinansowych pozwalający w prosty sposób wejść w świat raportowania kwestii społecznych, środowiskowych i pracowniczych emitentom, którzy jeszcze się z tą tematyką nie zetknęli– Piotr Biernacki, Prezes Zarządu, Fundacja Standardów Raportowania.

    Druga sesja tematyczna poświęcona była zagadnieniom związanym z compliance, pułapkami finansowania bankowego, finansowaniem poprzez emisję obligacji oraz bezpiecznym statutem spółki giełdowej.

    Część merytoryczną pierwszego dnia Kongresu zakończyła symulacja Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenie Akcjonariuszy „Zwykłej Spółki SA”. Podczas NWZA zostały przedyskutowane takie wątki jak: Kto i w jakich okolicznościach może decydować o odebraniu prawa głosu akcjonariuszom; Jakich zmian w składzie RN należy dokonać w związku ze zmianami regulacji; W jakim zakresie WZA może modyfikować projekty uchwał; Jak proste zmiany statutowe mogą chronić przed wrogim przejęciem; W jakich okolicznościach i na jakich zasadach powinna być ogłaszana przerwa w WZA; Na jakie pytania zarząd zobowiązany jest odpowiedzieć w trakcie WZA.

    Wieczór ostatkowy uatrakcyjnił Quiz z wiedzy o MAR i raportowaniu niefinansowym, który pozwolił na ugruntowanie zdobytej podczas sesji wiedzy.

    Drugi dzień Kongresu wypełniły warsztaty praktyczne:

    • Regulacje holdingowe w grupie kapitałowej;
    • Ryzyka dla emitenta a compliance. Manipulacja po wejściu w życie MAR;
    • „Badanie rynku” w związku z transakcjami M&A oraz pozyskiwaniem kapitału – o czym powinni pamiętać emitenci i inwestorzy;
    • Opcja na akcje ma wiele oblicz – różnorodne sposoby wykorzystywania opcji związanych z akcjami;
    • Osobista odpowiedzialność członków Zarządu i Rady Nadzorczej za wykonywanie obowiązków informacyjnych przez spółki notowane;
    • Odpowiedzialność za oświadczenia i zapewnienia w umowach typu SPA – teoretyczne możliwości praktycznych zastosowań;
    • Zarządzanie ryzykiem sporów sądowych w spółce publicznej;
    • Techniczne pułapki organizacji WZA;

    Spotkanie zakończyło się debatą„Implementacja” MAR i jej skutki dla spółek giełdowych. Sesja była okazją do podsumowania najważniejszych problemów związanych z MAR, omówienia przesłanek określenia wymiaru kary administracyjnej, przedyskutowania matrycy rozbieżności związanych z MAR w różnych krajach europejskich, która powstała z inicjatywy SEG.

    Każda taka dyskusja nt. MAR jest okazją do pojawiania się coraz ciekawszych pytań, które uwypuklają jak wiele niejasności występuje w praktyce. Stowarzyszenie wspólnie z Fundacją Standardów Raportowania tworzy rodzaj encyklopedii wiedzy o MAR online, która będzie zawierała nie tylko ugruntowaną wiedzę odnośnie MAR, ale również listę Q&A, które zostały omówione  na Kongresach, konferencjach i indywidualnych spotkaniach MARowskich przez ostatnie 3 lata – dodaje Mirosław Kachniewski, Prezes Zarządu, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych.

    Gospodarzem Kongresu jest Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych. Partnerami wydarzenia są: Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW) i Fundacja Standardów Raportowania (FSR) jako Partnerzy Instytucjonalni, firma Unicomp-WZA jako Partner Technologiczny, kancelarie prawne: Bird & Bird, DENTONS, GESSEL, Mrowiec Fiałek i Wspólnicy, PROF. MAREK WIERZBOWSKI i Partnerzy – Adwokaci i Radcowie Prawni, SPCG i Wardyński i Wspólnicy jako Partnerzy oraz BMW Group Polska jako Partner Specjalny.

    Szczegółowe informacje na temat Kongresu są dostępne na stronie internetowejwww.seg.org.pl.

     

    Stawiam na innowacje

    Doktor Grzegorz Ślak, prezes PHZ Bartimpex SA, o relacjach państwa z przedsiębiorcami, sukcesie firm Wratislavia Bio i Akwawit-Polmos Wrocław, które uratował od upadku, oraz inwestycjach w Polsce i Niemczech

    Premier Mateusz Morawiecki mówi dużo o wsparciu innowacji, od których zależy rozwój polskiego przemysłu, co z kolei powinno w istotny sposób zwiększyć wpływy do budżetu.

    Kierowane przeze mnie spółki są typowymi firmami innowacyjnymi w zakresie energii odnawialnej w paliwach i do tego jeszcze odprowadzają rekordowe podatki do Skarbu Państwa. Mimo tego nie mogę powiedzieć, że jakoś szczególnie czuję wsparcie ze strony państwa. Od razu wyjaśnię, że nie mam na myśli żadnej pomocy finansowej, nie liczę też na specjalne względy ani ulgi podatkowe. Chciałbym jedynie działać w takim otoczeniu prawno-podatkowym, w jakim funkcjonują moi konkurenci z europejskich krajów wysoko rozwiniętych. W naszych warunkach – mimo że jesteśmy firmami innowacyjnymi, a ponadto przekazujemy do budżetu ponad 500 mln zł z tytułu różnych podatków – moje firmy nie czują żadnego zaufania ze strony państwa. Jesteśmy regularnie kontrolowani przez sześć–siedem instytucji zgodnie z prostym założeniem, że jeżeli ktoś płaci tak dużo podatków jak my, to może uda się jeszcze uzyskać większe daniny.

    To z kolei powoduje, że zamiast całą energię skierować na prowadzone właśnie inwestycje, zmuszony jestem poświęcać bardzo dużo czasu na obsługę kontroli polegającą na składaniu wyjaśnień i innych czynnościach, które są niezbędne w sytuacji, kiedy podmiot jest kontrolowany. Do tego wszystkiego od 1 stycznia w stosunku do surowców, które kupujemy do produkcji estrów metylowych, wprowadzono tzw. odpowiedzialność solidarną za zobowiązania podatkowe naszych dostawców.

    Jak to wygląda w praktyce?

    Odpowiedzialność solidarna polega na tym, że jeżeli mój dostawca zakupi surowiec od swojego dostawcy, a ten nie zapłaci podatku, to w konsekwencji po przeprowadzeniu kontroli w tym podmiocie służby skarbowe mogą żądać zapłaty podatku od podmiotu przez siebie wybranego. Nietrudno się domyślić, że wybiorą zawsze podmiot największy, który daje gwarancję szybkiej zapłaty zobowiązań podatkowych. Podmiot taki, mimo że płaci wszystkie podatki i nie ma żadnej możliwości weryfikacji podmiotu, z którym nie nawiązał żadnych kontaktów handlowych, może w każdym momencie zapłacić za nie swoje zobowiązania i nie swoje przewinienia podatkowe. Tak stawia się nas w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ – jak wcześniej powiedziałem – firmy moje odprowadzają około 500 mln zł podatków rocznie i stanowi to duże obciążenie dla zachowania płynności finansowej i konkurencji z podmiotami zagranicznymi. Podatki, które odprowadzamy, to VAT, akcyzowy i dochodowy. Szczególnie podatek akcyzowy objęty jest tzw. wpłatami dziennymi (co oznacza, że płacony jest każdego dnia). Wpłaty dzienne tego podatku nie obowiązują w żadnym kraju Unii Europejskiej, co jeszcze bardziej utrudnia konkurencję z podmiotami podobnymi do moich firm.

    Czy uszczelnianie systemu podatkowego może przynieść nie tylko pozytywne, lecz także nieoczekiwane efekty?

    Co do zasady zgadzam się, że każdy powinien płacić należne podatki. To bezdyskusyjne. Chodzi  tylko o to, żeby państwo w skuteczny sposób łapało oszustów, zamiast brać pod lupę firmy, które mają pieniądze. Rozwiązania dotyczące odpowiedzialności solidarnej koncentrują się na tym, żeby skutecznie ściągnąć podatek – niekoniecznie od tego, kto naprawdę zawinił. Jestem przeciwnikiem karania uczciwych firm, zwłaszcza wysokopodatkowych, za patologie, które występują na naszym rynku. Na przykład kupując olej rzepakowy, odpowiadam solidarnie z moim dostawcą, który – o czym nie wiem – mógł być sprawcą uszczuplenia podatku. Firma zagraniczna, która produkuje u siebie i sprzedaje do Polski, nie musi obawiać się tego rodzaju zagrożeń.

    Jakiego typu wsparcie potrzebne jest polskim przedsiębiorcom stawiającym na innowacje i inwestycje?

    Od 14 lat pracuję jako prezes zarządu w branży akcyzowej – mogę się pochwalić najdłuższym stażem w tej dziedzinie. Tym, co naprawdę motywuje polskich przedsiębiorców do rozwoju biznesu, jest zaufanie ze strony państwa. Kiedyś podczas rozmowy z jednym z licznych kontrolerów powiedziałem: „A co się stanie, jeśli

     ktoś z państwa lub ja przypadkowo popełnimy błąd i w konsekwencji firma straci płynność finansową? Straty będą trudne do powetowania”. Przyznał mi rację, zastrzegając: „Ma pan rację, ale takie mamy zalecenia…”. Przez kilka lat pracowałem jako szef firmy biopaliwowej w Niemczech. Czasem ściągałem biokomponenty, co do których nie było jasności, jaką stawkę akcyzową zastosować. Naczelnik Urzędu Celnego Brandenburgii nie tylko nie próbował wstrzymywać dostawy, lecz także razem ze mną zastanawiał się, jak interpretować przepisy. Wyjaśnił to następująco: „Jeżeli się okaże, że trzeba zapłacić podatek, jestem pewien, że pan to zrobi”. Ten prosty przykład pokazuje właściwe partnerskie relacje przedstawiciela biznesu z państwem. Nie ma możliwości rozwoju innowacyjnych biznesów bez zaufania państwa do biznesu i odwrotnie. Podatki powstają z produkcji, a nie z represji. Państwo musi zrozumieć, że dobrobyt buduje się na zaufaniu do biznesu, a nie na zwiększaniu kontroli. Co więcej – jak już wyjaśniłem – nasi zagraniczni konkurenci nie wnoszą, tak jak my, tzw. wpłat dziennych na rzecz podatku akcyzowego.

    Jak funkcjonują pańscy konkurenci?

    W Europie jest zaledwie kilka firm podobnych do Wratislavii Bio i mają się dobrze. Obecnie inwestują w nowe instalacje, które produkują energię odnawialną w paliwach o jeszcze mniejszej emisyjności dwutlenku węgla. Im mniejsza emisyjność, tym taki produkt jest bardziej atrakcyjny, ponieważ w mieszaninie z paliwem kopalnym powoduje o wiele mniejsze wydzielanie dwutlenku węgla. W tym zakresie potrzebny jest rozwój inwestycji. Wolałbym konkurować z krajowymi producentami, takimi jak Rafineria Trzebinia, gdzie sam wybudowałem instalację, oraz Bioagra. Obu tym firmom brakuje jednak impulsu do rozwoju. Wielka szkoda, ponieważ inwestycje w tej dziedzinie mają głęboki sens – z punktu widzenia zarówno przedsiębiorcy, jak i państwa.

    Pan postawił właśnie na inwestycje.

    W dziedzinie paliw odnawialnych drugiej generacji realizuję we Wrocławiu inwestycję o wartości około 100 mln zł. Z surowców słabej jakości będziemy w stanie wyprodukować biopaliwa klasy premium, które trafią do wielkich rafinerii i będą tam mieszane z paliwem kopalnym. W tej dziedzinie konkurencja jest ogromna, liderami są Stany Zjednoczone i Niemcy. Surowiec mogą stanowić kwasy tłuszczowe, tłuszcze zwierzęce lub oleje roślinne. We Wratislavii Bio – w 100 proc. polskiej firmie, której jestem akcjonariuszem – mamy dobrze wyposażone laboratoria, w których sami prowadzimy badania. Coraz wyższa jakość, a tym samym czystość biopaliw to efekt naszej myśli technologicznej i własnych innowacji. Szkoda, że mało kto o tym słyszał. Wiele mówi się natomiast o tym, gdy na polskim rynku pojawia się zagraniczny inwestor, który stawia kolejną montownię, na przykład samochodów, by skorzystać z ulg podatkowych i innych udogodnień. W rezultacie płaci o wiele niższe podatki niż, na przykład, moje firmy.

    Ostatnio media poświęcają wiele uwagi konieczności opanowania smogu w polskich miastach, z czym wiążą się plany rozwoju elektrycznej motoryzacji.

    Upowszechnienie silników elektrycznych potrwa wiele lat i nie rozwiąże zasadniczych problemów. Proszę zwrócić uwagę, że promocja przyjaznych środowisku samochodowych instalacji gazowych nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Kalifornijski eksperyment z napędem wodorowym załamał się całkowicie, z 20 stacji została tylko jedna. Nie oszukujmy się: najważniejsza kwestia na dziś to czystość paliw, co wprost przekłada się na rzeczywiste ograniczenie emisji dwutlenku węgla. Energia odnawialna w paliwach jest więc jedną z najbardziej perspektywicznych gałęzi gospodarki na kolejnych 50 lat. W USA, Niemczech, Brazylii przeznacza się na to ogromne środki. Często bywam na branżowych konferencjach, których głównym tematem jest to, jak zmniejszać zużycie paliw kopalnych na rzecz biokomponentów. Duże nadzieje wiąże się z algami, ale rozwiązania wymaga kwestia ich hodowli i zbiórki. Wielką zaletą alg jest to, że nie mogą one żyć bez dwutlenku węgla i wychwytują jego duże ilości z atmosfery.

    Z czego wytwarza się biopaliwa?

    Pozyskujemy je z oleju lnianego, sojowego, rzepakowego, z kwasów tłuszczowych, tłuszczów zwierzęcych i kwasów tłuszczowych roślin. Przygotowujemy się do przetwarzania alg. W nowej kolumnie destylacyjnej będziemy mogli uzyskać wysokiej jakości czyste biopaliwa, wykorzystując niskiej jakości komponenty.

    Uratował pan dwie duże wrocławskie firmy.

    W 2012 r. otrzymałem propozycję przeprowadzenia się do USA i pracy w branży energii odnawialnej. Kiedy zapytałem, co miałbym robić, usłyszałem w odpowiedzi: „To samo co w Polsce”. Jak się łatwo domyślić – za dużo lepsze pieniądze. Nie zdecydowałem się przyjąć tej propozycji, ponieważ w 2011 r. zaangażowałem się w ratowanie Wratislavii Bio i Akwawitu Wrocław. Obie te firmy należały do Aleksandra Guzowatego, który choć odniósł spektakularne sukcesy biznesowe, to jednak nie w tym przypadku. Oba zakłady ni – prowadziły produkcji, nie spłacały zobowiązań. Wyglądało na to, że czeka je likwidacja. Kiedy zapytałem właściciela o plany, odpowiedział: „Zrób tak, żeby wstydu nie było”. Jako nowy prezes powinienem czym prędzej zgłosić upadłość. Zamiast tego doprowadziłem do ugody z wierzycielami i restrukturyzacji zadłużenia, pozyskałem nowe kontrakty i finansowanie.

    Nie było to proste – zadłużenie Wratislavii względem BGŻ wynosiło 100 mln zł. Na nowo zatrudniłem zwolnionych wcześniej specjalistów – skompletowanie załogi wyspecjalizowanej firmy paliwowej to nie jest prosta sprawa. Zmiany szybko przyniosły efekty ekonomiczne i społeczne. Ponad 100 rodzin ma stałe źródło utrzymania, produkujemy polskie biopaliwa i państwo otrzymuje regularne zastrzyki pieniędzy z akcyzy i innych podatków. Po uruchomieniu drugiej bardzo nowoczesnej instalacji produkcyjnej przez Wratislavię Bio nasze wpłaty do budżetu podwoją się, osiągając 1 mld zł rocznie. Od większości firm zagranicznych działających w Polsce odróżnia nas to, że inwestujemy tu, na miejscu, w polską myśl techniczną owocującą innowacjami. Korzystają z tego krajowe rafinerie, którym jesteśmy w stanie dostarczyć wysokiej klasy biokomponenty. Około 40 proc. produkcji eksportujemy, naszym głównym odbiorcą krajowym jest PKN Orlen. Warto przypomnieć, że zgodnie z ustawowym obowiązkiem każdy producent oleju napędowego musi dodawać do niego 7 proc. biokomponentów. Dzięki niskiej emisyjności, czyli czystości, naszych produktów już dziś mógłbym sprzedać ich o wiele więcej, m.in. na rynku niemieckim, czeskim lub brytyjskim. Stąd decyzja o inwestycji w instalację do produkcji energii odnawialnej drugiej generacji w biopaliwach.

    Wznowił pan też produkcję w Akwawicie, który obecnie doskonale sobie radzi.

    Firma wytwarza nie tylko alkohole, lecz także rektyfikaty i bioetanol, który stanowi biokomponent do benzyn silnikowych. Kiedy przejąłem zarządzanie firmą, nie dysponowała żadnym kontraktem. Odniosłe wrażenie, jakby ktoś stracił zapał do pracy, zamknął drzwi i powiedział: „Na tym koniec”. Zacząłem od pozyskania kontraktów na bioetanol i rektyfikaty spożywcze. Podobnie jak w przypadku Wratislavii Bio musiałem na nowo skompletować załogę. Produkujemy Smirnoffa, bardzo dużo eksportujemy; nasze flagowe produkty to wódki Krakus i Wratislavia. Cieszy mnie sukces nowego produktu, to jest whisky Jack Strong.

    Notabene z pańskim wizerunkiem na etykiecie.

    To czysty przypadek. Planowaliśmy umieścić tam przetworzone zdjęcie znanego polskiego aktora, ale ktoś z marketingu znalazł moją fotografię w Internecie i przekonał mnie, że lepiej pasuje ona do projektu. Na marginesie, wysoka sprzedaż tej whisky, również na rynku brytyjskim i niemieckim, skłoniła prawników Jacka Danielsa do wytoczenia nam procesu o rzekome podobieństwo obu produktów. Skojarzenia są odległe, tym bardziej że my sprzedajemy szkocką, a oni burbona. Nie martwię się więc o wynik rozprawy arbitrażowej, która ma się odbyć w Wiedniu.

    Pański najnowszy projekt?

    Obecnie pracuję nad rozbijaniem cząsteczkowym oleju rzepakowego, tzw. metatezą, aby, podobnie jak w przypadku oleju palmowego, uzyskać frakcje, w których – mówiąc najprościej – chemikalia zamieniają się w olej. Związaną z tym przedsięwzięciem dużą inwestycję ulokowałem w Niemczech, gdzie udało mi się kupić firmę w upadłości, w dodatku ulokowaną w porcie. W przypadku naszej branży tego rodzaju lokalizacja ma kluczowe znaczenie – bezpośredni transport komponentów drogą morską pozwala na znaczne oszczędności. Poza tym, co tu dużo mówić, w Niemczech atmosfera do inwestowania jest znacznie lepsza niż u nas. Łatwiej tam również pozyskać finansowanie. Za Odrą innowacyjny biznes jest dobrze widziany i ma świetny PR wśród władz. Choć ulokowana w Niemczech, będzie to jednak polska firma – nasi managerowie i specjaliści będą odpowiedzialni za jej uruchomienie i skompletowanie kadry.

    Na koniec proszę o kilka słów na temat działań o charakterze CSR, jakie pan podejmuje.

    Jestem silnie związany z Wrocławiem, skąd pochodzę, choć mieszkam i mam biuro w Warszawie. Uważam więc, że firmy, którymi kieruję, powinny służyć pomocą wrocławianom, wspomagając niedoinwestowaną służbę zdrowia. W najbliższym czasie kupimy specjalistyczne urządzenia dla Szpitala Wojskowego, wcześniej wspomogliśmy w podobny sposób Szpital Uniwersytecki. Są to wydatki liczone w milionach złotych.

    Co lubi Grzegorz Ślak?

    Zegarek „Ostatnio noszę roleksa z naciągiem ręcznym. Lubię firmy Cartier i Patek. Moja kolekcja zegarków rośnie dzięki prezentom od partnerów biznesowych ze świata”.

    Pióro „Na urodziny dostałem niezwykłe pióro Montblanc z limitowanej do 81 sztuk serii wykonanej na zamówienie fundacji księcia Monaco”.

    Ubrania szyje w pracowni Macieja Zaremby lub w Mediolanie

    Wypoczynek za najpiękniejsze miejsce uważa Nową Zelandię

    Restauracja „Chcąc nie chcąc, zostałem ekspertem w tej dziedzinie, ponieważ ponad 90 proc. posiłków zjadam w restauracjach. W Warszawie szczególnie wysoko cenię cztery z nich: SushiZushi na Żurawiej ze względu na ryby dziko żyjące w stałej ofercie, Atelier Amaro, gdzie można w karcie znaleźć pszenne wódki, które Akwawit przygotował specjalnie dla nich, Rożana oraz Senses”.

    Samochód Audi A8, Porsche 911

    Hobby „Moim marzeniem jest przejęcie Śląska Wrocław, chciałbym, żeby ten klub był kolejną sprawnie działającą firmą w grupie. Od siódmego roku życia kibicuję tej drużynie. Nigdy nie opuszczam finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Jestem też miłośnikiem żużla – od lat komentuję otwarcie sezonu dla Canal+. Aktywnie uprawiam sport – gram w tenisa, planując podróże zagraniczne, staram się jeździć tam, gdzie jest odpowiednia pogoda i gdzie mogę znaleźć dobry kort”.

     

     

    Mazury idealne na firmową integrację

    Mazury to wyjątkowa kraina lasów i jezior, perła polskiej turystyki, idealne miejsce na wypoczynek przez cały rok. Ale nie tylko. To również coraz popularniejsza destynacja grup biznesowych, wyjazdów służbowych i organizacji spotkań integracyjnych. Ogromna przestrzeń, natura oraz świeże powietrze sprzyjają przyjaznej atmosferze, integracji. Położony nad jeziorem Mikołajskim na Ptasiej Wyspie Hotel Mikołajki ***** oferuje nie tylko profesjonalne zaplecze konferencyjne, które pozwoli na efektywne spotkania biznesowe, ale i klimat oraz moc atrakcji, które wzmocnią zespół oraz pozostawią w pamięci niezapomniane wspomnienia.

    Firmy coraz częściej poszukują atrakcyjnych miejsc pod szkolenia pracownicze, organizowane konferencje, czy bardziej kameralne spotkania biznesowe, które chcą połączyć z integracją. Okazuje się, że nie tak łatwo znaleźć miejsca, które spełnią coraz wyższe wymagania potencjalnych klientów. A jest kilka warunków, które muszą być spełnione. Po pierwsze, zaplecze konferencyjne – odpowiednio duże, odpowiednio technicznie i multimedialnie wyposażone. Po drugie, lokalizacja – nie powinna być zbyt odległa od siedziby firmy, ale na tyle daleka, żeby każdy z pracowników mógł się odciąć od życia zawodowego i prywatnego. I po trzecie, atrakcje, jakie oferuje dane miejsce. Bo po części biznesowej, grupy biznesowe chcą wykorzystać wspólny czas na aktywności, z których na co dzień nie mają możliwości skorzystania.

    Jedną z bogatszych mazurskich ofert pod integrację posiada Hotel Mikołajki*****.

    Oferta biznesowa hotelu obejmuje zarówno wyjazdy szkoleniowe, jak i programy integracyjne dostępne niezależnie od pory roku. Hotel posiada trzy przestronne sale konferencyjne o łącznej powierzchni 350 m2. Natomiast oferta integracyjna to atrakcje nie tylko na terenie samego hotelu, czy miasta Mikołajek, ale również zabawy w lesie, czy na jeziorze. Do wyboru oprócz klasycznych wariantów integracji takich, jak strzelnica, wspinaczka linowa, czy paintball możliwe są zabawy typu miejskie lub leśne gry,rajdy samochodami po torze rajdowym lub quadami. Latem ogromnym powodzeniem cieszą się regaty na łodziach lub pontonach oraz wodne przejażdżki motorówką, czy nartami wodnymi.Z kolei zimą świetnie sprawdzają się kuligi, ogniska, żeglarstwo lodowe czyli tzw. bojery oraz sporty zimowe na pobliskim stoku narciarskim liczącym ponad 700 metrów oraz wyposażonym w wyciąg krzesełkowy.

    Całodzienne aktywności na świeżym powietrzu to wstęp do dalszych zabaw, tym razem już na terenie hotelu. Wytrwali gracze, entuzjaści nocnego życia, mogą bawić się w hotelowym klubie After Dark tańcząc na parkiecie w rytmie dyskotekowych hitów oraz grając w kręgle lub bilard. Dla tych szukających chwili wytchnienia jest do dyspozycji Strefa Saun, SPA oraz Strefa Basenowa, w których po pełnym mocnych wrażeń dniu można odnaleźć relaks i odprężenie. Warto także spróbować wykwintnych dań i wysokiej jakości trunków w restauracji o nazwie New Island Pub, która cieszy niepowtarzalnym klimatem stworzonym na wzór angielskiego baru. Natomiast dla dużych grup przeznaczona jest sala bankietowa Yachtova, na której można zorganizować większe przyjęcie firmowe.

    Wyjazdy integracyjne to świetna okazja do nawiązania trwalszych relacji między pracownikami. To jedna z najlepszych metod budowania dobrego i zgranego zespołu, która przekłada się na efektywniejszą pracę w firmie oraz zadowolenie pracowników. Taki wyjazd dodatkowo można połączyć ze szkoleniami, co z pewnością przyniesie wielowymiarowe rezultaty.

    Sukcesy Mercedesa

    Pod względem wzrostu przychodów i sprzedaży samochodów Mercedes świętuje sukcesy zarówno w Polsce, jak i na świecie

    W trakcie uroczystego śniadania prasowego Mercedes-Benz Polska podsumował wyniki swojej działalności za rok 2016. Obroty spółki wyniosły5137 mln zł, co przełożyło się na 37-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. Tak więc 2016 r. był kolejnym rekordowym rokiem w historii firmy.

    Lider segmentu Premium

    O tym, że Mercedes ma się coraz lepiej, świadczą przede wszystkim wyniki sprzedaży. Od stycznia do grudnia 2016 r. do miłośników tej marki na całym świecie trafiło 2 083 888 samochodów. Po dodaniu Smartów daje to wynik 2 228 367 pojazdów i pierwsze miejsce w świecie wśród aut klasy Premium. W Polsce Mercedes również odnosi spektakularne sukcesy. W minionym roku zarejestrowano 12 019 samochodów osobowych z gwiazdą na masce, co daje najwyższy, bo 36-procentowy wzrost sprzedaży wśród marek Premium. Jeśli do rejestracji samochodów osobowych doliczymy samochody dostawcze z homologacją osobową (Citan, Vito, Marco Polo, Sprinter), to Mercedes z liczbą 12 679 zarejestrowanych aut wchodzi na najwyższe miejsce na podium. Co ciekawe, Polska jest czwartym rynkiem, po Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech, sprzedaży sportowej marki Mercedesa, czyli AMG. W 2016 r. Polacy kupili 1108 sztuk Mercedesów AMG, wśród nich najpopularniejsze to GLE 43 AMG Coupé, A 45 AMG i G 63 AMG. W ubiegłym roku Mercedes zaprezentował wiele nowych modeli, między innymi klasę E w wersji sedan, kombi (również w wersji AMG), kabriolet klasy C, GLC Coupé, klasę S – Maybacha Guard, S 600 Maybach Pullman Guard, S ze składanym dachem, AMG GT R oraz AMG GT Roadster/GT C Roadster.

    Modernizację przeszły modele CLA, GL/GLS, SLK/SLC oraz SL. Klienci najczęściej kupowali klasę C (1850 aut). Niewiele mniejszym zainteresowaniem cieszyły się modele GLA oraz klasa E. Rekordowy rok na świecie ma również za sobą sportowa marka AMG. Klienci na całym świecie kupili prawie 100 tys. takich samochodów, co oznacza 44-procentowy wzrost sprzedaży w porównaniu z rokiem 2015, a to z kolei przekłada się w ciągu ostatnich dwóch lat na ponad dwukrotny wzrost sprzedaży AMG. Poza nowymi modelami z rodziny 43 AMG głównymi czynnikami ubiegłorocznego wzrostu były: klasa GLE Coupé oraz najmocniejsze odmiany aut kompaktowych. Dużą popularnością cieszył się także nowy C 63 AMG Coupé. Największymi rynkami zbytu Mercedes-AMG były USA, Niemcy i Chiny.

    Ciężarówki i ubezpieczenia

    Liczba rejestracji nowych samochodów dostawczych marki Mercedes-Benz zwiększyła się o 25,5 proc., do 6543 pojazdów, a głównym motorem wzrostu jest Sprinter (4163 sprzedanych egzemplarzy). Jeśli chodzi o sprzedaż samochodów ciężarowych, to z wynikiem 3842 pojazdów udało się Mercedesowi osiągnąć 15,1-procentowy udział w rynku. Mercedes z sukcesem prowadził również sprzedaż produktów ubezpieczeniowych obejmujących pokrycie kosztów napraw gwarancyjnych do czterech lub pięciu eksploatacji włącznie – w ramach Pakietu Gwarancyjnego (z nowym pojazdem) lub Pakietu Komfort (dla pojazdów w okresie gwarancji).W sumie w 2016 r. sprzedano ponad 8500 pakietów.

    Dużym zainteresowaniem cieszył się także program lojalnościowy „Karta klienta”, przeznaczony dla właścicieli pojazdów klas A, B, C, E, GLK oraz M starszych niż cztery lata. Obecnie korzysta z niego 25 tys. aktywnych uczestników, którzy otrzymują nawet 30 proc. rabatu na usługi serwisowe w autoryzowanej sieci serwisowej Mercedesa. Bardzo udany rok odnotowano również w zakresie sprzedaży Oryginalnych Części Zamiennych. W segmencie samochodów osobowych wzrosła o 18 proc. Z roku na rok rośnie zainteresowanie informacją o częściach na stronach internetowych MB oraz na platformie WebParts przeznaczonej dla stałych partnerów biznesowych – warsztatów niezależnych. Rok 2016 był dla sieci dealerskiej samochodów osobowych jednym z najbardziej udanych w historii marki w Polsce. Przełożyło się to na konkretne inwestycje prowadzone w 2016 r., które przekroczyły budżet 70 mln zł. Otwarte zostały dwa nowe salony – we Wrocławiu i w Kaliszu. Ta pierwsza inwestycja jest jedną z największych i najnowocześniejszych stacji dealerskich w Polsce. W końcowej fazie budowy znalazł się również nowy salon Grupy Zasada. Jego otwarcie zaplanowane jest na ten rok. Wygląda na to, że 2017 r. zapowiada się dla Mercedesa równie dobrze co ubiegły. Niewątpliwą atrakcją spotkania prasowego była europejska premiera nowej klasy E w przełajowej wersji All-Terrain.

    Zmiany w zarządzie Energi

    Dariusz Kaśków, prezes koncernu Energa, został odwołany. Wraz z nim odwołano resztę zarządu – Mariusza Rędaszka i Przemysława Piesiewicza. Do sprawowania obowiązków prezesa oddelegowano z rady nadzorczej Jacka Kościelniaka. Odwołany prezes pracował w przeszłości jako dyrektor generalny kaliskiego oddziału Energi, był też przez krótki czas wiceprezesem KGHM Polskiej Miedzi, p.o. prezesem Energi Operatora w Gdańsku i wiceprezesem Energi Operatora. Jego obecny następca to prawdopodobnie wybór czasowy – został oddelegowany z rady nadzorczej na trzy miesiące. Był członkiem Rady Audytorów Europejskiego Instytutu Studiów Strategicznych i m.in. przewodniczącym Rady Nadzorczej Górnośląskiej Agencji Rozwoju Regionalnego oraz członkiem rady Górnośląskiego Funduszu Restrukturyzacji. W 2007 r. pełnił funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w Sejmie V kadencji był członkiem sejmowej Komisji Finansów Publicznych i wiceprzewodniczącym Stałego Komitetu Rady Ministrów. W latach 2007–2011 był wiceprezesem Najwyższej Izby Kontroli. Energa niedawno wygrała przetarg na dostawy energii elektrycznej dla Telewizji Polskiej, została jednak ukarana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za m.in. „praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów polegające na wprowadzaniu konsumentów w błąd co do ceny energii elektrycznej”.

    MANAGER BUSINESS HUB

    Od wielu lat miesięcznik „Manager” towarzyszy polskim managerom, dostarczając im co miesiąc aktualnych informacji z zakresu biznesu, ekonomii i finansów. Wspólnie z nami wyrosło nowe pokolenie doskonale wykształconych przedsiębiorców, w niczym nie ustępujących swoim zachodnim odpowiednikom. Obserwując ich rozwój, pod egidą naszego miesięcznika tworzymy klub Manager Business Hub, czyli platformę wspierającą rozwój ich biznesu.

    Ideą powstającego MBH jest łączenie managerów zarządzających zarówno firmami z sektora MŚP, jak i wielkimi korporacjami poprzez umożliwianie im wzajemnych kontaktów. Tym też chcemy się wyróżnić spośród innych działających już na rynku klubów biznesowych. Będzie platformą umożliwiającą konkretne spotkania biznesowe w bardzo wąskim lub szerszym gronie. Już wkrótce zaprosimy do współpracy większość managerów, których gościliśmy na łamach naszego miesięcznika. Siedzibą MBH będzie prestiżowy biurowiec Q22 w Warszawie. Tu każdy członek Manager Business Hub będzie miał możliwość skorzystania z kontaktu dzięki specjalnie dedykowanej recepcji i osobie koordynującej sprawy organizacyjne. Dla swoich członków MBH będzie przygotowywać eventy o charakterze biznesowym i rekreacyjnym, zapewnimy im również kontakty z ekspertami ze świata biznesu i finansów, nauki i kultury, a także dostęp do usług optymalizujących funkcjonowanie ich firm.

    W ramach klubu udostępnimy miejsce do spotkań z potencjalnymi partnerami biznesowymi w warunkach pozwalających na prowadzenie rozmów i prezentacji biznesowych. Klub Manager Business Hub to również doskonałe narzędzie docierania do potencjalnych partnerów biznesowych oraz przestrzeń do aktywności marketingowej i promocji własnej firmy. Każdy z członków MBH co miesiąc otrzyma specjalne, klubowe wydanie miesięcznika MANAGER, który jednocześnie będzie platformą kontaktu i wymiany informacji między klubowiczami.

    W celu uzyskania szczegółowych informacji prosimy o kontakt z działem marketingu:
    Manager Business Hub
    Q22 – Aleja Jana Pawła II 22
    Tel. +48 502-299-929
    e-mail: marketing@managerbusinesshub.pl

    Ważne Informacje

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...