.
Strona główna Blog Strona 320

Kolejny sposób na VAT: podzielona płatność

ManagerOnline

Wpływy z podatku VAT to ważny element budżetu państwa. Uszczelnić go ma split payment – kolejny, obok JPK, sposób zaproponowany przez rząd.

Wojciech Gryciuk

W 2016 r. wpływy do budżetu naszego kraju wyniosły 314,6 mld zł, przy czym największym ich źródłem był podatek VAT – 126,6 mld zł. Kwota ta mogłaby być dużo wyższa, gdyby nie przypadki wyłudzania jego zwrotu oraz unikanie jego płacenia poprzez wyprowadzanie zysków za granicę.

Metodami na poprawę sytuacji miały być m.in.: odwrócony podatek VAT, obowiązek przesyłania przez przedsiębiorców do organów kontroli karno-skarbowej JPK oraz wprowadzenie wyższych kar dla nieuczciwych płatników VAT-u (nawet 25 lat). Najnowszy pomysł to plan wprowadzenia tzw. split payment, co można przetłumaczyć jako „podzielona płatność.

Jak to ma działać?

Nowy system może być wprowadzony na dwa sposoby. Pierwszy z nich polega na automatycznym podziale kwoty brutto, którą przedsiębiorca płaci za towary lub usługi. Nabywca jednym poleceniem przelewu płaci kwotę brutto za transakcję, ale jest ona dzielona na kwotę netto i kwotę podatku VAT, które trafiają na różne konta dostawcy. Za rozdzielenie płatności odpowiada specjalnie w tym celu stworzony automatyczny system rozrachunkowy.

Drugi sposób wymaga od nabywcy samodzielnego rozdzielenia płatności i dokonania dwóch przelewów – sumy netto na konto sprzedawcy oraz kwoty podatku na specjalne konto VAT, z którego przedsiębiorca przeleje go następnie do urzędu skarbowego.

Z perspektywy kontroli nad kwotami podatku VAT, niewątpliwie uszczelni on system podatkowy. Czy jednak nie pogorszy płynności finansowej firm? Rząd zapewnia, że nie. Obiecuje również, że przedsiębiorcy korzystający z niego będą mogli liczyć na ułatwienia przy zwrotach VAT-u. Dodatkowo ich firmy będą rzadziej kontrolowane przez US, ponieważ ich finanse staną się bardziej transparentne. Nie będzie również konieczności tworzenia Centralnego Rejestru Faktur.

Ściągalność VAT na tle UE

Najwięcej problemów z nieszczelnym systemem podatkowym ma w UE Rumunia, a przed Polską są jeszcze tylko Litwa, Malta, Słowacja, Grecja i Włochy. We Włoszech split payment wprowadzono już kilka lat temu, dzięki czemu do budżetu trafiło dodatkowe 2 mld euro. Obowiązuje on również w Czechach, ale w obu krajach nie dotyczy wszystkich firm. Chociaż polski rząd zapowiada, że początkowo firmy będą mogły decydować się na niego dobrowolnie, nie jest wykluczone, że powstanie lista branż, w których to rozwiązanie będzie obowiązkowe. Najnowsza wersja zakłada, że rozwiązanie ma być wprowadzone w życie 1 kwietnia 2018 r.

Podpis pod zdjęcie:
Piotr Ciski
dyrektor zarządzający polskim oddziałem Sage

– Ważne jest to, co z zapłatą za fakturę będzie się działo dalej u dostawcy. Będzie on mógł swobodnie dysponować jedynie kwotą netto, natomiast zgromadzone na wydzielonym rachunku kwoty VAT przeznaczyć może na płatności VAT swoim dostawcom lub do urzędu skarbowego.

Marcin Orkisz, prezes zarządu Energy Invest Group SA

ManagerOnline

Mówi się, że ostatni rok był najgorszym w historii branży wiatrowej w Polsce, nowe regulacje prawne właściwie z dnia na dzień wyhamowały inwestycje do zera. Tymczasem Energy Invest Group SA szykuje się do realizacji kolejnych projektów

– O co chodzi?

Nie ukrywam, że było ciężko. W świetle zmian legislacyjnych, jakie zafundował nam nowy rząd, i tego, że projekty ustaw zmieniały się wielokrotnie, czasami z tygodnia na tydzień i bez konsultacji z ekspertami, najważniejsze było szybkie dostosowanie strategii rozwoju firmy i projektów do nowych wymogów prawnych. Tak jak chyba wszyscy czekaliśmy na ustawę o OZE i wdrożenie nowego systemu wsparcia. Jako jedni z nielicznych dostrzegliśmy szansę w przygotowaniu projektów elektrowni wiatrowych o mocy do 1 MW, podczas gdy prawie cała branża szykowała na aukcje projekty o dużo większych mocach. Dzisiaj wiemy, że pójście „pod prąd” było najlepszym posunięciem. Dzięki rozpoczętej w 2015 r. współpracy z firmą Leitwind, producentem turbin, mamy zapewniony dostęp do najbardziej wydajnych maszyn w segmencie mocy do 1 MW. Wydaje się, że czas największej niepewności i oczekiwania jest już za nami. Bogatsi o nowe doświadczenia ruszamy na kolejne place budowy – w Polsce i za granicą.

– Czy według pana branża OZE w Polsce ma jeszcze szansę na powrót do lat świetności?

Bez przemyślanych i zaplanowanych działań rządu będzie ciężko. Przychody większości elektrowni wiatrowych opartych na systemie Zielonych Certyfikatów spadły o ok. 45 proc. i wielu inwestorów ma dziś problem ze spłatą kredytów. Ustawaantywiatrakowazablokowała rozwój nowych projektów. Trudno powiedzieć, jaki był cel, ale rządowi udało się zniechęcić ludzi do tej branży, a informacje w mediach, jeśli się pojawiają, raczej nie napawają optymizmem. Prawda jest taka, że 99 proc. informacji dotyczy uruchomionych już elektrowni wiatrowych albo projektów, które nie uzyskały w porę pozwoleń na budowę.

– Czy to się w jakiś sposób odbija na już wybudowanych elektrowniach EIG?

Do połowy 2016 r. uruchomiliśmy pięć elektrowni i wszystkie one funkcjonują w systemie Zielonych Certyfikatów. Z powodu sytuacji opisanej wcześniej ich rentowność jest poniżej założeń i oczekiwań, ale dokładamy wszelkich starań, żeby optymalizować koszty i przeczekać ten trudny okres. Oczekiwane w przyszłości unormowanie kwestii Zielonych Certyfikatów albo przejście do systemu aukcyjnego przywróci atrakcyjną zyskowność tych inwestycji. Naszym zdaniem elektrownie wiatrowe trzeba traktować jak biznes długoterminowy i nie patrzeć na nie przez pryzmat jednego roku czy jednego rządu. Wiatraki mają okres przydatności ok. 25–30 lat, w tym czasie dokona się niejeden cykl gospodarczy i niejedna zmiana władzy.

– Pierwsze aukcje już się odbyły. Jak poradziło sobie na nich EIG SA?

Aukcje to element nowego systemu wsparcia dla OZE, forma przetargu, dzięki któremu wytwórcy energii ze źródeł odnawialnych mogą zapewnić sobie stałą cenę odkupu energii przez 15 lat, indeksowaną dodatkowo o wskaźnik inflacyjny. System promuje najbardziej efektywne źródła wytwórcze. Do tej pory odbyły się dwie aukcje dla wybranych technologii, w tym dla farm fotowoltaicznych i elektrowni wiatrowych o mocy do 1 MW. Podczas pierwszej EIG SA zgłosiła łącznie 13 projektów (9 wiatrowych i 4 fotowoltaiczne), wszystkie znalazły się w gronie zwycięzców. Dzięki temu udało nam się zakontraktować ponad 30 proc. puli energii dostępnej w pierwszej aukcji. Druga odbyła się z końcem czerwca i zgłoszony przez nas projekt wiatrowy również wygrał. Obecnie wszystkie nasze projekty mają wsparcie na przyszłe lata, są gotowe do budowy i bezpieczne pod kątem nowych ustaw i nowelizacji dotyczących OZE.

– Czy aukcje energii to ten 1 proc. pozytywnych informacji medialnych?

Tak, to bardzo ważny sygnał dla branży i dla instytucji finansujących, że system aukcyjny jest wdrażany i będzie kontynuowany jako docelowy system wsparcia OZE w naszym kraju. Opiera się on na zupełnie innych zasadach niż poprzedni i już zauważamy rosnące zainteresowanie banków. Rozstrzygnięcie aukcji skutkuje intensyfikacją działań zmierzających do wydania ostatecznych wytycznych do procedowania przez banki projektów z zagwarantowaną ceną. Mamy już przygotowane wszystkie dokumenty, modele finansowe, jesteśmy w stałym kontakcie z producentem turbin i tylko czekamy na zielone światło ze strony banków, w których złożyliśmy wnioski o współfinansowanie.

– Jaka jest strategia działań EIG SA na najbliższe lata?

Oczywiście dalsza optymalizacja kosztów już działających elektrowni i realizacja nowych projektów w dwóch wariantach. Pierwszy z nich to realizacja wybranych projektów dla pojedynczych dużych inwestorów indywidualnych lub branżowych. Drugi to główny nurt naszej działalności, czyli sprzedaż pakietów udziałów w pojedynczych projektach inwestorom z mniejszym kapitałem, którzy automatycznie będą współwłaścicielami elektrowni (w tym modelu ok. 30 proc. kapitału pochodzi od inwestorów, reszta jest finansowana przez banki). Jeśli chodzi o inwestycje w Polsce, to na razie nie planujemy poszerzania portfolio projektów. Dywersyfikujemy kierunek inwestycyjny i na początku 2017 r. dodaliśmy do oferty inwestycje w elektrownie wiatrowe za granicą. Po analizie wielu potencjalnych kierunków zdecydowaliśmy się na Ukrainę i lada moment rozpoczniemy budowę pierwszego etapu farmy wiatrowej o mocy 14 MW na zachodzie tego kraju, w obwodzie lwowskim.

– Dlaczego akurat Ukraina? To chyba dość „egzotyczny” kierunek?

Powiedziałbym, że raczej bardzo perspektywiczny. Dla wielu osób pierwsze skojarzenie z Ukrainą to konflikt w Donbasie, Krym i korupcjogenny klimat polityczny. To dość krzywdzące stereotypy, bo po zmianie władzy na Ukrainie dzieje się bardzo dużo dobrego. Ten rynek czekają ogromne zmiany właściwie w każdej dziedzinie, porównywalne z tym, jak rozwijała się Polska po upadku komunizmu. System wysokich i gwarantowanych taryf na energię z OZE przyciąga wielu dużych graczy z całego świata, tym bardziej że ceny energii wyrażone są w euro. Tak jak kiedyś Polska była postrzegana jako rynek z ogromnym potencjałem rozwoju, tak dzisiaj nasze miejsce zajmuje Ukraina. Nasze projekty w tym kraju cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem inwestorów, a bardzo wysokie stopy zwrotu i bliskość granicy z Polską rekompensują „egzotyczny” kierunek rozwoju. W kontekście bezpieczeństwa tej inwestycji warto moim zdaniem wspomnieć, że tzw. Międzynarodowa Karta Energetyczna, chroniąca zagranicznych inwestorów, którzy zainwestowali w energetykę na terenie Polski, tak samo chroni polskie firmy inwestujące w energetykę na terenie Ukrainy. Dodatkowo rząd w Kijowie ogłosił wdrożenie umowy między europejskimi operatorami energoelektrycznymi a ich ukraińskim odpowiednikiem mającej na celu budowę linii przesyłowych między Ukrainą a Polską, Węgrami i Mołdawią. „Most Energetyczny Ukraina–Unia Europejska” z czasem pozwoli na pełną integrację sieci energetycznych Ukrainy z europejskimi.

– Co proponuje dzisiaj Energy Invest Group SA tym, którzy widzą potencjał rozwoju OZE i chcieliby zainwestować swoje środki?

Zgodnie z naszą strategią proponujemy przede wszystkim pakiety udziałów w projektach OZE, ale też całe projekty realizowane pod klucz. Inwestycje zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie, co ważne – wszystkie z wieloletnimi gwarancjami stałej ceny sprzedaży wyprodukowanej energii. Nasza oferta skierowana jest do osób fizycznych i firm, które interesują się inwestycjami o długim horyzoncie czasowym. Zgodnie z naszym myśleniem o OZE nie musisz dysponować milionami złotych, żeby zostać współwłaścicielem elektrowni wiatrowej lub farmy fotowoltaicznej. Nasza propozycja cieszy się zainteresowaniem zarówno osób dysponujących kwotami rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, jak i kilkuset i więcej. Ten model biznesowy sprawdził się w krajach skandynawskich i na zachodzie Europy, dodatkowo jest bardzo ciekawą alternatywą dla ZUS i sposobem na prywatną emeryturę. Mamy już spore doświadczenie, ciągle się rozwijamy i poszukujemy najbardziej atrakcyjnych kierunków rozwoju. Serdecznie zapraszam do grona wspólników.

Mieszkaniowy potentat

ManagerOnline

Michał Sapota, prezes zarządu Murapolu, opowiada o tym, jak jego firmie udało się zostać liderem na rynku budowy mieszkań.

Rozmawiał Wojciech Gryciuk

Czy branża mieszkaniowa po spektakularnych wynikach sprzedażowych w ostatnich latach przegrzała się i czeka ją wyhamowanie tempa rozwoju?

Deweloperzy od kilku lat osiągają bardzo wysokie poziomy sprzedaży. Najlepiej to widać na naszym przykładzie. Cztery lata temu sprzedaliśmy 1000 mieszkań, ale w zeszłym już ponad 3000, czyli o 27 proc. więcej niż rok wcześniej. W tym roku planujemy sprzedać jeszcze więcej, bo 4000, w przyszłym 5000, a w jednym z kolejnych może nawet 10 000. W mojej ocenie, deficyt mieszkań szacowany na 2-3 mln lokali oraz jakość substancji istniejącej powodują, że pomimo uruchomienia rządowego programu mieszkaniowego nie ma podstaw, by wieścić nadejście kryzysu na rynku mieszkaniowym. Być może jego tempo wzrostu zmniejszy się, ale nie odbędzie się to kosztem dużych firm deweloperskich o stabilnych fundamentach i przemyślanych modelach biznesowych.

Na przykład takich, jak Murapol, który jednak przeszedł długą i krętą drogę do osiągnięcia pozycji championa polskiej branży deweloperskiej, nieprawdaż?

Budowanie podmiotu o zasięgu ogólnopolskim od początku było celem trójki właścicieli firmy, kiedy zakładali ją w 2001 r. w Bielsku-Białej. Przełom nastąpił w 2008 r., kiedy spółka rozszerzyła zakres swojej działalności najpierw o Kraków, a potem o kolejne miasta, by dzisiaj budować w 12 miastach w Polsce, a w pięciu kolejnych przygotowywać inwestycje i coraz śmielej wchodzić na rynki zagraniczne. Miałem to szczęście, że z początkiem 2009 r. zostałem w niej zatrudniony jako dyrektor finansowy i już rok później awansowałem na stanowisko wiceprezesa zarządu. W czasach kryzysu finansowego, który miał wtedy miejsce, banki nie były chętne do udzielania kredytów deweloperom i żeby móc się rozwijać trzeba było wypracować nietypowe dla tego sektora metody działania, np. wynegocjować większą elastyczność w terminach regulowania zobowiązań wobec dostawców i podwykonawców czy też umieć posiłkować się obligacjami. I to się sprawdziło, bo w czasach, gdy większość konkurentów ograniczała swoją działalność inwestycyjną, my uruchamialiśmy kolejne projekty, a ja w 2014 r. zostałem prezesem spółki.

Co miało decydujący wpływ na obecne sukcesy?

Przede wszystkim to, że od samego początku skoncentrowaliśmy się na budowie mieszkań dla średniozamożnych obywateli. W naszej ofercie przeważają 2-pokojowe mieszkania o powierzchni 40-50 m2 w cenie 4000/m2, bo na takie jest największe zapotrzebowanie na rynku. Te w cenie 10 000/m2 też oczywiście mamy w ofercie, ale stanowią one niewielki procent całości.

Do tego dochodzi prowadzenie najbardziej zdywersyfikowanej geograficznie działalności, które to podejście stawia nas w awangardzie tego rynku. Co ważne, zanim wejdziemy do danej lokalizacji nasz dział akwizycji wnikliwie analizuje jej potencjał i tendencje rynkowe, a na podstawie dostarczonych w ten sposób informacji ustala, czy możliwa do osiągnięcia stopa zwrotu z realizowanego tam projektu inwestycyjnego spełni nasze oczekiwania. W naszej działalności nie ma miejsca na przypadkowość decyzji inwestycyjnych. U podstaw każdego przedsięwzięcia nieruchomościowego leżą twarde dane, które mówią o opłacalności uruchamianego biznesu.

Prowadzenie działalności w tak wielu lokalizacjach wymaga odpowiedniej logistyki. Jak sobie z tym radzicie?

Kluczem do sukcesu w tym biznesie jest zadbanie o jego powtarzalność, a niezbędny do tego know-how pozyskaliśmy w ciągu 16 lat działania firmy. Obecnie nasz portfel inwestycji w przygotowaniu obejmuje blisko 900 tys. mkw. gruntów zlokalizowanych w różnych częściach Polski. Już dawno przyjęliśmy zasadę, że wszystkie procesy biznesowe związane z budową mieszkań są przez nas realizowane wewnętrznie, a nie outsourcowane, dzięki czemu możemy je z jednej strony skuteczniej kontrolować, a z drugiej, zagwarantować ich powtarzalność bez względu na wielkość miasta, którego dotyczy inwestycja, czy kubaturę budynków, które wznosimy.


I tutaj wchodzimy w kolejny obszar działalności Murapolu, także wyróżniający firmę na tle rynku.

O tak. Jako jedyny gracz na nim jesteśmy w stanie obsłużyć kompleksowo cały cykl inwestycyjny związany z realizacją projektu nieruchomościowego. W swoich strukturach skupiliśmy grupę spółek wykonawczych oferujących wszystkie kompetencje niezbędne do realizacji projektu inwestycyjnego, począwszy od fazy koncepcyjnej, poprzez realizację, po etap wyjścia.

Koncentracja we własnych strukturach wszystkich kompetencji pozwala nam z 2-, 3-letnim wyprzedzeniem precyzyjnie prognozować, ile wybudujemy mieszkań i ile na tym zarobimy.

Jednak Murapol to nie tylko budownictwo mieszkaniowe…

Tak, w maju br. sfinalizowaliśmy transakcję przejęcia AWBUD-u, Grupy działającej w obszarze budownictwa przemysłowego, logistycznego, energetycznego oraz związanego z ekologią. Kompetencje Grupy AWBUD stanowią ciekawe uzupełnienie potencjału Grupy Murapol. Ta akwizycja pozwala nam wyjść z biznesem poza rynek mieszkaniowy, który był dotychczas naszą domeną w działalności.

Czytałem, że chętnie obsłużycie także projekty zewnętrznych inwestorów. Na czym będzie to polegało?

Przez lata prowadzenia biznesu zgromadziliśmy olbrzymi know-how związany z nieruchomościami i doszliśmy do wniosku, iż kompetencje, które decydują o sukcesie Grupy Murapol, możemy zaproponować zewnętrznym inwestorom zainteresowanym wejściem na polski rynek nieruchomości, nie tylko mieszkaniowych. Dla przykładu, pojawia się fundusz inwestycyjny lub osoba fizyczna zainteresowana wykorzystaniem dobrej koniunktury na polskim rynku nieruchomościowym i, bez tworzenia własnych struktur, chce u nas wybudować osiedle, galerię handlową, magazyn czy obiekt użyteczności publicznej. My jako holding bierzemy na siebie wszystkie czynności związane z realizacją takiej nieruchomości, począwszy od wyszukania gruntów, przeprocedowania formalności administracyjnych związanych z projektem, przez jego realizację i usługi marketingowe, po obsługę sprzedażową i posprzedażową.

Wracając do biznesu deweloperskiego, to żeby budować tak dużo mieszkań rocznie trzeba dysponować odpowiednimi zapasami gotówki. Jak ją pozyskuje Murapol?

Coraz rzadziej korzystamy z kredytu bankowego, bo chociaż jest on obecnie stosunkowo tani, to ma charakter celowy i może być przeznaczony tylko na realizację projektów budowlanych, a gdy zabezpieczeniem jest hipoteka, nie jest to wcale takie wygodne.

Dlatego od 2009 r. regularnie zapraszamy do partycypowania w naszym rozwoju obligatariuszy oferując im instrumenty dłużne, zazwyczaj wprowadzane do alternatywnego systemu obrotu na rynku Catalyst.

Ponadto, chcąc dywersyfikować źródła zewnętrznego finansowania działalności, podjęliśmy decyzję o dzieleniu się z inwestorami marżą z projektów deweloperskich w zamian za środki zgromadzone w funduszach, które nie są długiem, a z których my możemy finansować rozwój biznesu wykorzystując efekt skali. W 2014 r. we współpracy z Altus TFI utworzyliśmy pierwszy fundusz inwestycyjny zamknięty (FIZ) – Murapol FIZ Mieszkaniowy, który w tym roku został rozliczony zgodnie z wcześniejszymi założeniami. Jako duży podmiot, podlegający rygorom KNF, względnie wzbudzaliśmy zaufanie inwestorów, dlatego nie mieliśmy problemu, by w 2016 r., wspólnie z Trigon TFI, uruchomić kolejne pięć FIZ-ów, które przyniosły nam dodatkowe 140 mln zł. Z kolei na początku br. wspólnie z Saturn TFI oraz Heritage Real Estate utworzyliśmy Murapol HRE FIZAN, który w ciągu najbliższych dwóch lat ma pozyskać od nabywców certyfikatów inwestycyjnych minimum 200 mln zł. Tworząc kolejne FIZ-y zamierzamy pozyskać w ciągu trzech kolejnych lat 1,5 mld zł. Nasza aktywność w tworzeniu i oferowaniu produktów inwestycyjnych opartych o realizowane przez nas projekty nieruchomościowe w naturalny sposób wykreowała trzeci segment naszej działalności – inwestycyjny.

A co z REIT-ami, które umożliwiałyby optymalizację podatkową, jeśli pozyskane przez nie środki byłyby przeznaczane na zakup mieszkań na wynajem?

To bardzo interesująca propozycja, która także świetnie wpisuje się w nasz segment finansowy, a z której chętnie skorzystamy jak tylko ustawodawca nam to umożliwi.
Tymczasem nadal będziemy posiłkować się FIZ-ami, ale od tego roku oferując inwestorom nie tylko możliwość krótkoterminowego inwestowania w mieszkania na sprzedaż, ale także długoterminowego w mieszkania na wynajem, co, chociaż gwarantuje niższą stopę zwrotu, jest obarczone mniejszym ryzykiem i przez to jest równie atrakcyjne dla inwestorów.

A co z ekspansją na rynki zagraniczne?

Niemcy i Szkocja to obecnie dwa rynki zagraniczne naszej działalności, do których już wkrótce mogą dołączyć kolejne lokalizacje, zarówno ze Starego Kontynentu, jak i zza Oceanu. Aktualnie procedujemy formalności administracyjne związane z uzyskaniem niezbędnych pozwoleń administracyjnych poprzedzających rozpoczęcie realizacji projektów mieszkaniowych w Berlinie i Zossen, gdzie ma powstać odpowiednio 120 i 230 lokali. Z kolei w Edynburgu, w dwóch przygotowywanych inwestycjach, łącznie zaplanowano 50 mieszkań, w tym na jeden projekt otrzymaliśmy już pozwolenie na budowę. Rozpoczęte projekty są pilotażowymi i mają pozwolić nam nabyć niezbędne doświadczenie do wejście na kolejne rynki. W naszym przypadku projekty realizowane na rynkach zagranicznych stanowią uzupełnienie naszej działalności krajowej i w żadnej mierze nie wpłyną na dalszy wzrost aktywności deweloperskiej w Polsce. Mamy duży apetyt na rozwój, a naszym celem jest stworzenie najwyższej jakości przedsiębiorstwa o międzynarodowym zasięgu.

Macie jeszcze inne pomysły na dywersyfikację działalności?

Nowy rodzaj usług, jaki chcemy zaoferować, to sprzedaż działek budowlanych innym deweloperom. Na rynku obserwujemy coraz mniejszą liczbę gruntów pod realizacje projektów mieszkaniowych, a te, które są dostępne, mają wady uniemożliwiające szybkie rozpoczęcie budowy. Część z nich typu greenfield nie ma zgód na budowę mieszkań, z kolei na tych typu brownfield nie można zacząć inwestycji z powodu obecnych na nich nieruchomości poprzemysłowych czy generalnie zanieczyszczeń. Nierzadko zdarza się, że od kupienia takiej działki do rozpoczęcia inwestycji mogą minąć 3-4 lata, a to oznaczałoby dla dewelopera zamrożenie pieniędzy na długi czas. My chcemy na siebie wziąć obowiązki związane z ich uzdatnieniem, za co klient będzie musiał oczywiście nieco więcej zapłacić. W Polsce tego typu usług jeszcze nikt nie świadczył, ale np. w Wielkiej Brytanii są bardzo popularne.

A jak rozumieć wasze zaangażowanie w Skarbiec Holding?

Cały czas szukamy spółek giełdowych, w których moglibyśmy korzystnie ulokować nadwyżki finansowe. 1 czerwca br. kupiliśmy blisko 33 proc. akcji Skarbiec Holding, właściciela jednego z wiodących na polskim rynku towarzystw funduszy inwestycyjnych – Skarbiec TFI. Jest to dla nas atrakcyjna inwestycja o dużym potencjale do rozwoju i wzrostu wartości.

Nie zapominacie przy tym o działalności CSR-owej?

Nie zapominamy i w jej ramach wspieramy sport oraz kulturę. W latach 2011-2017 sponsorowaliśmy klub piłkarski Podbeskidzie Bielsko-Biała, którego byliśmy także współwłaścicielem, a od lipca br. jesteśmy większościowym współwłaścicielem Widzewa Łódź. Od dziewięciu lat sponsorujemy Akademię Piłkarską 21, z której najlepsi wychowankowie trafiają do krajowych i zagranicznych klubów piłkarskich. Wspólnie z nią od ośmiu lat organizujemy też jedną z najlepszych imprez sportowych dla dzieci – międzynarodowy turniej piłkarski Murapol Cup w Krakowie, na który przyjeżdżają młodzieżowe drużyny z całej Europy. Pod swoją opieką mamy także reprezentację Polski w rugby, bo tę dyscyplinę uważamy za bardzo elitarny sport.

Co do kultury, to w tym i zeszłym roku sponsorowaliśmy wystawy obrazów znanego na całym świecie grafika Rafała Olbińskiego, które towarzyszyły dwóm dużym eventom: Forum Ekonomicznemu w Krynicy oraz Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu w Katowicach. Dlaczego wspieramy akurat Olbińskiego? Bo podobają mi się jego obrazy, a kilka z nich wisi nawet w moim gabinecie w Katowicach.

Ramka:

Co lubi Michał Sapota:
Wakacje – nie lubi, ale jeśli musi to z rodziną w ciepłych krajach typu Hiszpania czy Grecja, chociaż decyzję, gdzie jechać najczęściej podejmuje żona i 9-letnia córka;

Kuchnia – polska tradycyjna, a najbardziej rosół, flaki i bigos, pod warunkiem, że sam je sobie ugotuje, ale także wybrane dania kuchni indyjskiej i wietnamskiej oraz steki wołowe;

Restauracja – w Katowicach w Hotelu Diament Spodek z doskonałą kuchnią śląską, w Warszawie Zapiecek z tradycyjną kuchnią polską, w której może polecić wszystko, w Gdańsku nad Motławą Billy’s American Restaurant z absolutnie wybitnym T-Bone;

Hobby – jest kibicem piłkarskim, sporadycznie jeździ na rowerze i pływa w basenie, lubi jazz i punk rocka, dużo czyta zarówno literaturę piękną, jak i biznesową, może polecić: „Być liderem” sir Aleksa Fergusona, „O pisaniu” Charlesa Bukowskiego oraz biografia Elona Muska;


Wyimki:

– Chociaż z wykształcenia jest pedagogiem po wydziale resocjalizacji, do Murapolu trafił jako specjalista od finansów, które od zawsze były jego pasją.

– Budowa mieszkań to nieskomplikowany biznes, który wymaga bardziej determinacji i konsekwencji niż twardych kompetencji.

– Murapol nie tylko stawia domy, świadczy również usługi innym deweloperom, a także prowadzi działalność inwestycyjną.

Ramka:
7,5 tys. oddanych mieszkań – 4 tys. w budowie – 20 tys. w przygotowaniu;
363 tys. mkw. powierzchni użytkowej mieszkań oddanych – 170 tys. mkw. w budowie – 900 tys. mkw. w przygotowaniu;
22 tys. mieszkańców w oddanych inwestycjach;
12 miast działalności w Polsce – 5 nowych, krajowych lokalizacji w przygotowaniu – 4 inwestycje zagraniczne;
2,4 tys. mieszkań sprzedanych w 2015 r. – 3 tys. w 2016 r. – plan 4 tys. w 2017 r.;

Dobry manager nie spoczywa na laurach

ManagerOnline

W dzisiejszym, tak dynamicznym świecie nieustanne kształcenie się i ponoszenie kwalifikacji to najważniejsze komponenty w budowaniu swojej kariery zawodowej.

Co więc zrobić, gdy zdobyliśmy już doświadczenie, a na swoim koncie zgromadziliśmy pewne sukcesy zawodowe? Na pewno nie spoczywać na laurach. Przedstawiciele kadry managerskiej mogą dziś wybierać z szerokiej oferty programów MBA kierowanych właśnie do nich.

Program MBA to studia dla osób poszukujących rozwoju umiejętności i kompetencji w wybranej dziedzinie, z nastawieniem na wysoką adaptacyjność zdobytej wiedzy w środowisku pracy. Kiedy rozmawiam z naszymi słuchaczami o ich motywach podjęcia tego rodzaju kształcenia, często słyszę, że oprócz chęci poszerzenia i usystematyzowania posiadanej już wiedzy, istotny był dla nich również aspekt konfrontacji własnych doświadczeń z innymi, wzajemnej inspiracji i możliwości dyskusji. Studia MBA docenią również te osoby, którym zależy na budowaniu nowych, interesujących i wartościowych relacji z ekspertami zarówno ze świata biznesu, jak i środowiska akademickiego.

Wybrać odpowiedni czas

Głęboko wierzę, że kształcić i rozwijać własne kompetencje warto przez całe życie. Tego typu studia wymagają jednak ogromnej motywacji, samodyscypliny i nieustającej koncentracji na osiągnięciu obranego celu. Słuchacz musi bowiem znaleźć w sobie odwagę do walki z utartymi schematami myślenia i działania, przełamywać dotychczasowe przyzwyczajenia, być otwartym na nowe, poszukiwać lepszych rozwiązań. Dlatego tak ważne jest, aby rozpocząć program MBA z bagażem doświadczeń managerskich, a studia te adresowane są głównie do dyrektorów, kierowników, managerów różnych szczebli czy samodzielnych specjalistów. Tego rodzaju kształcenie to również inwestycja czasu, więc z pewnością warto ją przemyśleć, uwzględniając swoje plany zawodowe i prywatne, aby decyzję o rozpoczęciu studiów podjąć w jak najlepszym momencie i efektywnie wykorzystać okres studiowania. Nie zapominajmy, że to także dość duża inwestycja finansowa.

Po polsku czy po angielsku?

Obecnie na polskim rynku istnieje szeroka oferta tego rodzaju studiów, słuchacze mogą wybierać spośród różnorodnych programów profilowanych branżowo czy też podjąć decyzję w sprawie języka, w jakim chcą studiować. Kształtowanie profesjonalnych kompetencji na poziomie MBA możliwe jest tylko wtedy, gdy programy opierają się na najnowszej wiedzy i sprawdzonych rozwiązaniach krajowych oraz międzynarodowych. Bez integrowania i porównywania doświadczeń gospodarczych i społecznych z różnych systemów prawnych, biznesowych i kulturowych, trudno o wskazanie najlepszych praktyk. W Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego realizujemy studia w języku polskim, jednak nasze programy i zgromadzona kadra wykładowców zapewniają międzynarodową perspektywę analizy danego zagadnienia, dlatego uważam, że studia te z pewnością merytorycznie nie ustępują zachodnim. Możliwość realizowania studiów MBA lokalnie jest też zaletą dla wszystkich osób, które łączą tego rodzaju kształcenie z pracą zawodową w Polsce. Nie bez znaczenia są też koszty, które w przypadku podjęcia decyzji o edukacji za granicą są o wiele wyższe.

Przewaga praktyki nad teorią

Studia MBA z pewnością wyróżnia praktyczny aspekt kształcenia. Na Uczelni Łazarskiego stawiamy na kształcenie w praktyce, dlatego też wykładowcy na naszych studiach to wybitni eksperci ze świata biznesu i gospodarki. Prowadzący przez pryzmat swojego wieloletniego doświadczenia przekazują słuchaczom wiedzę zdobytą w toku kariery zawodowej w różnych branżach. Wielką zaletą naszych studiów i wyróżnikiem na rynku jest to, że stawiamy na kształcenie przygotowujące do rozwiązywania bieżących problemów w codziennej pracy zawodowej i projektowania zwycięskich strategii dla swoich organizacji – nie ograniczamy się do formuły wykładów, ale proponujemy warsztaty, analizy przypadków, gry symulacyjne czy wizyty studyjne.

Co po dyplomie?

Z pewnością tytuł MBA to wizytówka potwierdzająca potencjał zarządczy absolwentów, zatem jest to też siła przetargowa na rynku pracy, a co za tym idzie szansa na zwiększenie wynagrodzenia. Pracodawcy niewątpliwie oceniają również osoby posiadające dyplom MBA jako ambitne, stawiające na swój rozwój, czy nie obawiające się podjęcia wysiłku, aby osiągnąć swój cel. Jednak to nie sam dyplom MBA decyduje o pozycji zawodowej. Absolwent studiów MBA musi mieć świadomość, że budowanie sukcesu swojej organizacji czy zespołu jest wypadkową tego, jak dużo on sam jako manager będzie dawał od siebie. Dlatego też w programach MBA realizowanych na Uczelni Łazarskiego tak mocno stawiamy na rozwój kompetencji przywódczych, warsztat skutecznego lidera przyszłości, tak aby nasi absolwenci potrafili kształtować sukces w praktyce.

CKP Uczelni Łazarskiego

W Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego realizujemy programy, które odpowiadają na potrzeby rynku i są profilowane branżowo. W naszej ofercie znajdują się takie studia, jak MBA Przedsiębiorczość, MBA Zarządzanie, MBA w Ochronie Zdrowia, MBA Energetyka, MBA w Lotnictwie, MBA Logistyka, Executive MBA for Human Resources Professionals oraz MPA – Master of Public Administration. Nowością w tegorocznej ofercie jest program MBA in Quality Management. Programy tworzone są na podstawie analizy rynkowej i kierowane do managerów różnych szczebli zarządzania, samodzielnych specjalistów, zarządzających we wszystkich obszarach działalności organizacji komercyjnych i niekomercyjnych, ale również osób pełniących funkcje kierownicze w administracji publicznej, centralnej i samorządowej oraz organizacjach non-profit.

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego, dyrektor Programu MBA w Ochronie Zdrowia.

eHighway w Niemczech

ManagerOnline

W przyszłym roku powstanie w Niemczech pierwszy odcinek eHighway na autostradzie A5 między Zeppelinheim a Darmstadt.

Hybrydowe ciężarówki mają być w testach zasilane podobnie jak trolejbusy, za pomocą kolektorów prądu z sieci trakcyjnej, z tym wyjątkiem, że energia pozyskana w trakcie hamowania ma zasilać pokładowe baterie. Projekt powstał w firmie Siemens Scania. Podobne badania przeprowadzono w USA i Szwecji, które wykazały, że testowany napęd jest dwa razy wydajniejszy od wysokoprężnego, a zużywa połowę energii pierwotnej. Mobility Division, a do testów użyto pojazdów hybrydowych zależnej od VW i Volvo firmy.

Największy rowerowy parking świata

ManagerOnline

Nigdzie na świecie nie używa się rowerów tak powszechnie, jak w Holandii.

Przeciętny Holender przejeżdża rocznie ponad 1000 km na rowerze. W Utrechcie prawie połowa mieszkańców korzysta z tego środka lokomocji. Już dawno pojawił się problem parkowania jednośladów, zwłaszcza w pobliżu dworca kolejowego. Problem rozwiąże budowany właśnie w tym mieście parking na 12 500 rowerów. Podobne parkingi powstaną już wkrótce w Amsterdamie, Hadze i Delft zapewne ku uciesze właścicieli 23 milionów rowerów w Holandii.

Ukryci czempioni

ManagerOnline

FELIETON, AUTOR: Michał H. Mrożek, prezes zarządu HSBC Bank Polska S.A.

Forum Ekonomiczne w Krynicy-Zdroju to wydarzenie, w trakcie którego toczą się dyskusje poświęcone kwestiom o strategicznym znaczeniu dla rozwoju polskiej gospodarki.

W ubiegłym roku, za sprawą Nagrody Specjalnej dedykowanej ukrytym czempionom, dużo uwagi poświęcono polskim firmom średniej wielkości, które odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej, a jednocześnie nie są powszechnie znane z uwagi na swoją (nieraz bardzo wąską) specjalizację. W ubiegłym roku laureatem tej nagrody była firma Sescom z Gdańska, dostawca kompleksowych usług z obszaru tzw. facility management, wspierających utrzymanie i rozwój placówek sieciowych. Spółka ta w zaledwie kilka lat od powstania przekształciła się z lokalnego przedsiębiorstwa w międzynarodowego gracza, obsługującego ponad 30 tys. placówek (m.in. sklepów, oddziałów banków, punktów gastronomicznych i stacji benzynowych) w Europie. W ścisłej czołówce kandydatów do tytułu Ukrytego Czempiona Roku znalazła się też firma SECO/WARWICK ze Świebodzina oraz Kaskat z Gorzowa Wielkopolskiego. SECO/WARWICK dostarcza urządzenia i technologie do czołowych firm w branżach lotniczej, samochodowej czy energetycznej w 70 krajach. Kaskat dostarcza produkty mleczne do odbiorców z 55 krajów.

W tym roku nagroda ta zostanie przyznana ponownie. W HSBC jesteśmy dumni, że możemy być jej partnerem. Jako instytucja finansowa specjalizująca się w obsłudze polskich firm działających na rynkach zagranicznych oraz zagranicznych inwestorów prowadzących działalność nad Wisłą, mamy przyjemność na co dzień współpracować z ukrytymi czempionami, wspierając ich dalszą ekspansję międzynarodową. Imponują ogromnym zaangażowaniem w ulepszanie oferty i dbałością o najwyższej jakości obsługę klienta na każdym etapie relacji. Dzięki temu zyskują uznanie i zaufanie najbardziej wymagających odbiorców, wśród których są czołowe globalne marki z różnych branż. Wiele osiągnęli, ale nie osiadają na laurach, idą dalej, na podbój nowych rynków.

Partnerując nagrodzie dla Ukrytego Czempiona Roku, chcemy zwrócić uwagę na tych bohaterów internacjonalizacji polskiej gospodarki, licząc, że takich firm będzie w Polsce coraz więcej. Ukryci czempioni odgrywają bowiem bardzo ważną rolę w rozwoju gospodarczym kraju. W skali mikro zatrudniają członków lokalnych społeczności, niejednokrotnie będąc jednym z czołowych, o ile nie największym pracodawcą w danym regionie. W skali makro przyczyniają się do rozwoju polskiego eksportu, który napędza wzrost gospodarczy w Polsce. Dostarczając odbiorcom z różnych stron świata produkty i usługi wysokiej jakości, uczestniczą w budowaniu pozytywnego wizerunku naszego kraju w oczach międzynarodowej społeczności biznesowej.

Sławomir Halbryt, prezes zarządu Sescom SA, odbiera nagrodę Ukryty Czempion Roku w trakcie gali XXVI Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Całoroczne Oktoberfest

ManagerOnline

Cóż może być lepszym dopełnieniem solidnego rzemieślniczego piwa niż dobrane odpowiednio do złotego trunku jedzenie? Stanisław Magdij, szef sieci BIERHALLE, odsłonił przed nami tajniki prowadzenia browaru restauracyjnego.

RECEPTURA – browar restauracyjny to szczególny segment na pograniczu gastronomii i piwowarstwa. Odpowiedź na pytanie, co jest tu ważniejsze: piwo czy jedzenie, przypomina dylemat o pierwszeństwie jaja czy kury. Przepis na najbardziej popularny browar restauracyjny w Polsce jest oparty na 3 składnikach: swobodna atmosfera lokalu, doskonałej jakości piwo oraz smaczne jedzenie. Firma kultywuje tradycyjną metodę produkcji piwa opartą o „prawo czystości” z 1516 roku (Reinheitsgebot).

– Nasze piwa przygotowujemy tylko na bazie słodów, chmielu, drożdży i wody, a wszystkie walory smakowe i zapachowe uzyskiwane są w naturalnym procesie warzenie i leżakowania oraz pod kontrolą piwowarów. Piwa BIERHALLE nie są poddawane filtrowaniu, ani pasteryzacji, dzięki czemu są bogatsze w minerały oraz witaminy z grupy B i D – mówi o jakości swoich piw Stanisław Magdij i dodaje, że jego firma ma na koncie ponad 100 nagród w konkursach piwnych. W BIERHALLE gość może zobaczyć piwowarów przy pracy, nawet uciąć z nimi pogawędkę na temat piwa.

KORZENIEmimo bawarskich skojarzeń, początki Bierhalle są w 100 procentach polskie i sięgają 2005 r. Wówczas działały w Polsce jedynie 4 browary-restauracje, którym – zdaniem S. Magdija – czegoś brakowało. Dlatego skorzystaliśmy z doświadczeń niemieckich. Podczas wypraw do Bawarii narodziła się nazwa, a już po uruchomieniu pierwszej restauracji w 2005 r. do naszego biznesu dołączył partner z Niemiec – dodaje S. Magdij. Z racji stosunkowo niewielkiej odległości do Monachium wielu naszych rodaków było na słynnym festiwalu Oktoberfest. Niemal wszyscy powtarzają, że urzekła ich atmosfera zabawy. BIERHALLE kupuje stroje dla swoich kelnerów u monachijskiego dostawcy, a także co roku zabiera pracowników na Oktoberfest, aby poczuli ten radosny klimat.

BIZNESprzy zakupie sprzętu o najwyższym standardzie, jak to ma miejsce w BIERHALLE, średni koszt inwestycji nie jest mały, bo sięga 4-5 milionów złotych. W ramach tych kosztów powstaje restauracja na 200-250 miejsc oraz minibrowar. Browary restauracyjne BIERHALLE zajmują zwykle od 600 do 1000 metrów kwadratowych. W naszym przypadku uznajemy, że średnia rentowność na poziomie 15 proc. jest dobrym osiągnięciem, zważywszy na fakt, iż drastycznie wrosły koszty operacyjne prowadzenia biznesu, w szczególności koszty pracy – podsumowuje bieżącą sytuację w branży S. Magdij.

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...