.
Strona główna Blog Strona 321

Kielce: centrum obronności

ManagerOnline

Andrzej Mochoń, prezes zarządu Targów Kielce, o drodze prowadzącej do sukcesu Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego, jednej z najważniejszych imprez branży obronnej w Europie.

Rozmawiał Andrzej Mroziński

Minął rok od naszej ostatniej rozmowy. I znowu spotkamy się w Kielcach na jubileuszowej, 25. edycji MSPO, perły w koronie Targów w Kielcach.

I perły w koronie Kielc… Warto zauważyć, że korona to herb naszego miasta, które jest właścicielem targów. Pod względem skali Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego to trzecie targi branży obronnej w Europie, po paryskim Eurosatory i londyńskich DSEI.

A jak to wszystko się zaczęło?

MSPO jest nierozerwalnie związane z historią Targów Kielce. Było pierwszą imprezą inaugurującą działalność naszego ośrodka. I co tu dużo kryć, uprawialiśmy wówczas prawdziwą targową partyzantkę. Pomysł na organizację wystawy zrodził się w gronie kilku osób, które uwierzyły, że targi obronne pomogą znaleźć się w sytuacji rynkowej dużej grupie polskich państwowych firm zbrojeniowych. Wśród pomysłodawców wystawy był między innymi ówczesny prezes MESKO Roman Musiał. Trudno uwierzyć, że targi przygotowywało wtedy 6 osób: pięć kobiet i ja. Niektóre z nich pracują przy MSPO do dzisiaj w Targach Kielce, ale zespół zasiliło jeszcze kilkadziesiąt osób, w tym większość pań. Nie wchodząc w zawiłe początki wystawy i ośrodka, należy docenić zaangażowanie także, na przykład, Witolda Zaraski, prezesa Exbudu – ówczesnego lidera branży budowlanej w kraju, który zdecydował, że firma będzie partnerem wydarzenia. Należy wspomnieć także Czesława Kiszę, dyrektora Centrum Biznesu Exbud, hotelu, w którym zatrzymywali się pierwsi polscy i zagraniczni goście, i gdzie odbywały się nasze pierwsze gale. Wizja stworzenia wydarzenia targowego o skali międzynarodowej nie mogłaby być zrealizowana, gdyby nie ówczesny prezydent Kielc Robert Rzepka, którego zachwycił ośrodek targowy w duńskim Herning i taki postanowił stworzyć w Kielcach. Bardzo pomógł w tym przedsięwzięciu wojewoda świętokrzyski Józef Płoskonka, przekazując tereny, hale i biurowiec po Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Handlu Wewnętrznego, spółce targowej. Wybudowano również w niewyobrażalnie szybkim tempie, bo w ciągu 3 miesięcy, nową drogę dojazdową do terenów targowych. I tak to się zaczęło…

Zaczęła sie droga do sukcesu Targów Kielce, które obecnie są drugim ośrodkiem targowym w Europie Środkowo-Wschodniej…

Dosyć wyboista była ta droga, nie zawsze usłana różami. Powstało Centrum Targowe Kielce – spółka skarbu państwa i miejskiego samorządu, na czele której stanęli wówczas: Andrzej Piasecki jako prezes, który notabene funkcję tę pełnił całkowicie społecznie, oraz Daniel Kunz jako wiceprezes. Na początku w targach pracowało 25 osób, obecnie ponad 180. Organizowaliśmy jedną wystawę: MSPO i jedną konferencję, teraz w naszym kalendarzu jest 75 targów i 700 konferencji. Podczas pierwszego MSPO, we wrześniu 1993 roku, zaprezentowało się 85 wystawców z 5 krajów, w tym z odległego RPA. Wydaliśmy wtedy nawet katalog polskich firm przemysłu obronnego, czego nie zrobił nikt dotąd. Dzisiaj MSPO to 620 wystawców z 30 krajów.

Wysoką rangę MSPO podkreślała zawsze wizyta prezydenta RP, ministrów z polski i zagranicy oraz światowych gigantów przemysłu obronnego.

W pierwszym okresie patronem MSPO był premier RP. Obecnie targom od kilku lat patronuje prezydent RP, odwiedzając je osobiście i biorąc udział w uroczystościach otwarcia czy wręczenia Defenderów, prestiżowych Nagród Prezydenta RP dla najlepszych produktów prezentowanych na wystawie. Rokrocznie gościmy w czasie Salonu Obronnego polskiego ministra obrony narodowej. Na tegorocznej edycji MSPO będziemy gościć około 50 oficjalnych delegacji zagranicznych. Spodziewamy się ośmiu ministrów obrony i dziewięciu wiceministrów z różnych krajów świata. Strategicznym partnerem targów obronnych w Kielcach jest Polska Grupa Zbrojeniowa. Nie zabraknie światowych potentatów rynku zbrojeniowego, takich jak: Airbus, Bell Helicopter, Boeing, Kongsberg Defence & Aerospace, Leonardo, Nammo, ThyssenKrupp Marine Systems, MBDA, Lockheed Martin, Raytheon czy Saab Technologies. Tradycją MSPO są wystawy narodowe, prezentujące potencjał obronny wybranego kraju. Dotychczas były już między innymi ekspozycje Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, Francji, Norwegii, Izraela, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Turcji, Państw Grupy Wyszehradzkiej. W tym roku będzie to Korea Południowa.

Kielce – jak podkreślają media – na początku września stają się centrum obronności.

Wyjątkowość Salonu polega na tym, że służy on promocji polskiej zbrojeniówki i obronności. Jest dla krajowego przemysłu oknem na świat, dającym również szerokie spojrzenie na konkurencję oraz na międzynarodowe standardy i branżowe trendy w skali globalnej. To jedyna w roku tak duża prezentacja polskiego przemysłu obronnego. Nie można zapominać o praktycznej stronie wystawy – udział w targach, np. w krajach Azji, jest bardzo kosztowny. Wystarczy wyobrazić sobie całą logistykę związaną z wysyłką sprzętu jako elementów ekspozycji na inny kontynent. Tymczasem te same cele polskie firmy osiągają w Kielcach, czerpiąc korzyści z targów.

MSPO to również edukacja nie tylko dla mundurowych. Jakie imprezy towarzyszące MSPO poleciłby pan w tym roku?

Wojsko Polskie na obszernej ekspozycji pod hasłem „Innowacyjność, Technika, Skuteczność” zaprezentuje sprzęt, uzbrojenie i wyposażenie jakim dysponuje. Odrębne miejsce na tej wystawie zajmą powołane do życia w tym roku Wojska Obrony Terytorialnej. Salon pełni rolę edukacyjną, zwłaszcza dla kadry oficerskiej. Generałowie i członkowie kadry dowódczej częściej odwiedzają światowe targi i czerpią wiedzę z różnych źródeł. W tym roku organizujemy dni otwarte MSPO 9 i 10 września, wydłużając tym samym nasze przedsięwzięcie o dwa dni. W hali A i B oraz na terenie zewnętrznym będzie otwarta dla publiczności Wystawa Sił Zbrojnych. Zapraszamy do nas wszystkich miłośników militariów nie związanych zawodowo z branżą. Wstęp na Dni Otwarte jest bezpłatny. Jak każdego roku, targom towarzyszą liczne konferencje i szkolenia. Ich szczegółowy program można znaleźć na naszej stronie internetowej.

Targi w Kielcach to nie tylko MSPO, ale także cała paleta imprez.

Salon Przemysłu Obronnego nie tylko odniósł sukces, ale, co najważniejsze, przyniósł dochód i dodał nam skrzydeł. O naszym debiucie pisał 25 lat temu nawet „Financial Times” – to było coś! Wtedy nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczaliśmy, że na kolejne 25 lat MSPO będzie siłą napędową, wydarzeniem flagowym ośrodka targowego w Kielcach.

Jak to jest z wiatrakami?

ManagerOnline

Marcin Orkisz, prezes zarządu Energy Invest Group SA, o perspektywach inwestycyjnych na rynku Odnawialnych Źródeł Energii w Polsce i za granicą.

Energy Invest Group SA szykuje się do budowy kolejnych elektrowni wiatrowych, a mówi się, że ta branża upada. O co chodzi?

Najgorszy czas dla naszej firmy jest już za nami. Nie ukrywam, że było ciężko, ale stale dopasowywaliśmy strategię rozwoju firmy do wciąż zmieniających się warunków inwestycyjnych. Na bieżąco dostosowywaliśmy nasze projekty do nowych wymogów prawnych, zoptymalizowaliśmy część kosztów i ostatecznie zmniejszyliśmy skalę biznesu, choć pierwotne plany były inne. Dzisiaj wiemy, że przyjęta strategia była jedynym słusznym posunięciem i obecnie ruszamy na kolejne place budowy – w Polsce i za granicą. Tuż przed zmianą prawa dotyczącego rynku OZE uruchomiliśmy pięć elektrowni. W świetle zmian legislacyjnych, jakie zafundował nam nowy rząd, i dodatkowo rekordowo niskiej ceny zielonych certyfikatów elektrownie przynoszą naszym inwestorom niższe niż zakładaliśmy przychody, ale najważniejsze jest to, że nie są one zagrożone upadłością, a my dokładamy wszelkich starań, by dywidendy naszych inwestorów były jak najwyższe. Unormowanie w przyszłości kwestii zielonych certyfikatów przywróci zaś wysoką zyskowność biznesu.

Czy, według pana, branża OZE w Polsce ma jeszcze szansę na powrót do lat świetności?

Bez przemyślanych i zaplanowanych działań rządzących będzie ciężko. Szybkie i nieroztropne zmiany legislacyjne ostatnich miesięcy, które wprowadzano bez konsultacji z ekspertami, uderzyły we wszystkich związanych choć trochę z OZE. Ostatnie regulacje prawne dotyczące branży spowolniły rozwój tego biznesu. Przychody większości elektrowni wiatrowych już uruchomionych w Polsce spadły o ok. 45 proc. i wielu inwestorów ma dziś problem ze spłatą kredytów. To wszystko powoduje, że rządowi udało się zniechęcić ludzi do tej branży, a informacje w mediach, jeśli się pojawiają, raczej nie napawają optymizmem. Prawda jest taka, że 99 proc. informacji dotyczy już uruchomionych elektrowni wiatrowych albo przyszłych projektów, które nie uzyskały w porę pozwoleń na budowę przed wejściem w życie nowego systemu wsparcia dla OZE, czyli aukcji energii.

Pierwsze aukcje już się odbyły. Jak poradziło sobie na nich EIG SA?

Aukcje to element nowego systemu wsparcia dla OZE, forma przetargu, dzięki któremu wytwórcy energii ze źródeł odnawialnych mogą zapewnić sobie stałą cenę odkupu energii przez 15 lat, indeksowaną dodatkowo o wskaźnik inflacyjny. System promuje najbardziej efektywne źródła wytwórcze z najniższą ceną produkcji. Do tej pory odbyły się dwie aukcje dla wybranych technologii, w tym dla farm fotowoltaicznych i elektrowni wiatrowych o mocy do 1 MW, i wszystkie zgłoszone przez nas projekty je wygrały. Podczas pierwszej nasza spółka zgłosiła łącznie 13 zwycięskich projektów (9 wiatrowych i 4 fotowoltaiczne), dzięki którym mamy zagwarantowany kontrakt na ponad 30 proc. energii możliwej do zakontraktowania w ramach tej aukcji. Druga aukcja odbyła się w końcu czerwca i zgłoszony przez nas projekt również wygrał. Obecnie wszystkie nasze projekty mają wsparcie na przyszłe lata, są gotowe do budowy i bezpieczne pod kątem nowych ustaw i nowelizacji dotyczących OZE.

Czy aukcje energii to ten 1 proc. pozytywnych informacji medialnych?

Tak, to bardzo ważny sygnał dla branży i dla instytucji finansujących, że system aukcyjny jest wdrażany i będzie kontynuowany jako docelowy system wsparcia OZE w naszym kraju. Opiera się on na zupełnie innych zasadach niż poprzednio i już zauważamy rosnące zainteresowanie banków. Aukcje skutkują intensyfikacją działań zmierzających do wydania ostatecznych wytycznych do procedowania przez banki projektów z zagwarantowaną ceną. Mamy już przygotowane wszystkie dokumenty, modele finansowe, jesteśmy w stałym kontakcie z producentem turbin i tylko czekamy na zielone światło ze strony banków, w których złożyliśmy wnioski o współfinansowanie.

Jaka jest strategia działań EIG SA na najbliższe lata?

Dalsza optymalizacja kosztów już uruchomionych inwestycji i realizacja nowych projektów w ramach dwóch ofert biznesowych. Pierwsza z nich to sprzedaż wybranych projektów pojedynczym inwestorom. Druga – sprzedaż udziałów w pojedynczych projektach wielu inwestorom, którzy automatycznie będą współwłaścicielami elektrowni (w tym modelu ok. 30 proc. kapitału pochodzi od inwestorów, reszta jest finansowana przez banki). Jeśli chodzi o inwestycje w Polsce, to na razie nie planujemy poszerzania portfolio projektów. Dywersyfikujemy kierunek inwestycyjny i na początku 2017 r. dodaliśmy do oferty inwestycje w elektrownie wiatrowe za granicą. Po analizie wielu potencjalnych kierunków zdecydowaliśmy się na Ukrainę i lada moment rozpoczniemy pierwszy etap budowy farmy wiatrowej o mocy 14 MW na zachodzie tego kraju, w obwodzie lwowskim.

Dlaczego akurat Ukraina? To chyba dość egzotyczny kierunek?

Powiedziałbym, że raczej bardzo perspektywiczny. Dla wielu osób pierwsze skojarzenie z Ukrainą to konflikt w Donbasie, Krym i korupcjogenny klimat polityczny. To dość krzywdzące stereotypy, bo po zmianie władzy na Ukrainie dzieje się bardzo dużo dobrego. Ten rynek czekają ogromne zmiany właściwie w każdej dziedzinie, porównywalne z tym, jak rozwijała się Polska po upadku komunizmu. System wysokich i gwarantowanych taryf w euro na energię z OZE przyciąga wielu dużych graczy z całego świata. Tak jak kiedyś Polska była postrzegana jako rynek z ogromnym potencjałem rozwoju, tak dzisiaj nasze miejsce zajmuje Ukraina. Nasze projekty w tym kraju cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem inwestorów, a bardzo wysokie stopy zwrotu i bliskość granicy z Polską rekompensują egzotyczny kierunek rozwoju. W kontekście bezpieczeństwa tej inwestycji warto, moim zdaniem, wspomnieć, że Międzynarodowa Karta Energetyczna, chroniąca zagranicznych inwestorów, którzy zainwestowali w energetykę na terenie Polski, tak samo chroni polskie firmy inwestujące w energetykę na terenie Ukrainy. Dodatkowo rząd w Kijowie ogłosił wdrożenie umowy między europejskimi operatorami energoelektrycznymi a ich ukraińskim odpowiednikiem, mającej na celu budowę linii przesyłowych między Ukrainą a Polską, Węgrami i Mołdawią. „Most Energetyczny Ukraina-Unia Europejska” z czasem pozwoli na pełną integrację sieci energetycznych Ukrainy z europejskimi.

Co proponuje dzisiaj Energy Invest Group SA tym, którzy widzą potencjał rozwoju OZE i chcieliby zainwestować swoje środki?

Zgodnie z naszą strategią, proponujemy pakiety udziałów w projektach OZE i całe projekty realizowane pod klucz. Inwestycje w Polsce i na Ukrainie z gwarancjami stałej ceny sprzedaży wyprodukowanej energii na lata. Nasza oferta skierowana jest do osób i firm, które interesują się inwestycjami długookresowymi. Zgodnie z naszym myśleniem o inwestycji, jeśli dysponujesz kwotą już kilkudziesięciu tysięcy złotych, możesz zostać współwłaścicielem elektrowni OZE. Jesteśmy alternatywą dla innych długoterminowych inwestycji. Mamy doświadczenie i ciągle się rozwijamy. Zapraszam do grona wspólników.

Co lubi Marcin Orkisz?
Wypoczynek – aktywny, poznawanie uroków regionu z lądu i wody wykorzystując do tego quady, skutery i łodzie.
Kuchnia – włoska i śródziemnomorska, obowiązkowo dania mięsne.
Restauracja – z dobrą kuchnią, niezapomnianymi widokami i w doborowym towarzystwie.
Samochód – klasyczna elegancja, obecnie Škoda Superb L&K, w marzeniach Mercedes S.
Hobby – regularna aktywność fizyczna. Sporty siłowe i sylwetkowe, pływanie, jazda na rowerze, cotygodniowa joga i wizyta w saunie.

WYIMEK:
Dywersyfikujemy kierunek inwestycyjny i na początku 2017 r. dodaliśmy do oferty inwestycje w elektrownie wiatrowe za granicą.

Jedyne takie forum

ManagerOnline

Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego, o tym co składa się na sukces największej polskiej konferencji biznesowej i o Festiwalu Biegowym.

Zeszłoroczne Forum Ekonomiczne w Krynicy stanowiło bezdyskusyjny sukces, o jakim organizatorzy innych konferencji biznesowych mogą tylko marzyć.

Z mojego punktu widzenia wygląda to trochę inaczej. Prawdziwy sukces warunkuje posiadanie kilkudziesięciu umów wieloletnich i 30 proc. stałego budżetu, dzięki czemu moglibyśmy poświęcić znacznie więcej czasu na kwestie merytoryczne podnoszące poziom debat. Obecnie musimy się koncentrować na zdobywaniu środków koniecznych do realizacji konferencji. W tym kontekście ciągle jeszcze jesteśmy na początku drogi, a to co najlepsze i najciekawsze jest wciąż przed nami.

Przemawia przez pana skromność. Forum w Krynicy to przecież najważniejsze wydarzenie biznesowe w naszym kraju.

Miło mi to słyszeć, ponieważ za każdym razem podejmujemy ogromny wysiłek, żeby kolejna konferencja byłą lepsza od poprzedniej. W tym roku wspólnie z partnerami przygotowujemy 210 różnych wydarzeń zaplanowanych na zaledwie trzy dni. Nie da się ukryć, że wymaga to gigantycznej pracy. Liczba panelistów, moderatorów, wykładowców, dyskutantów przekracza 1,5 tys. Przygotowaniem programu zajmuje się non stop, przez cały rok, 20 specjalistów zatrudnionych na umowach o pracę.

Czy tak bogatą ofertę można w ogóle porównywać z tym, co proponują inne konferencje biznesowe?

Pod pewnymi względami tak, choć wydaje mi się, że nasza oferta jest zdecydowanie bardziej urozmaicona, choćby ze względu na dużą grupę gości z zagranicy. Nie oznacza to jednak, że doszliśmy do takiego poziomu, iż nic już nie warto poprawiać. Po zakończeniu konferencji zawsze przeprowadzamy wnikliwą analizę, żeby wyeliminować w przyszłości tematy, które nie cieszyły się zainteresowaniem. Zawsze też zadajemy sobie pytanie – co jeszcze powinniśmy zrobić. Dla nas najważniejsze jest to, żeby goście chcieli wracać do Krynicy w kolejnych latach. I chyba się nam to udaje, ponieważ coraz więcej osób przyjmuje nasze zaproszenie, co pozwala nam optymistycznie spoglądać w przyszłość.

Dla wielu gości równie, a może nawet bardziej niż oficjalne panele, ważne są spotkania kuluarowe.

To wyraźnie odróżnia Krynicę od innych konferencji, które odbywają się w dużych miastach, do których można łatwo dojechać. Ale ta zaleta jest jednocześnie dużym minusem. Dojazd do Krynicy zajmuje sporo czasu, co skutecznie zniechęca gości, by już pierwszego dnia wracali do domu. Zostają na miejscu, dzięki czemu mają wiele czasu, żeby wieczorami spotykać się z partnerami biznesowymi, czy też po porostu ze znajomymi. Masa wydarzeń, które towarzyszą konferencji – koktajle, koncerty, itp. – stwarza okazję do zawierania nowych znajomości. W wydzielonym obszarze, gdzie odbywa się większość wydarzeń Forum, goście mogą czuć się swobodnie – to również coś, co wyróżnia naszą konferencję.

Co roku w mediach pojawiają się opinie, że nowe Forum może być skromniejsze niż poprzednie. Ale nigdy się tak nie dzieje. Konferencja cały czas rośnie…

Przez wiele lat liczba gości zwiększała się w znacznie wolniej niż w ostatnich latach – o kilkadziesiąt, góra sto osób. W ubiegłym, rekordowym roku było ich o 700 więcej. Nie oczekuję, że powtórzy się to w roku obecnym. Będę zadowolony, jeśli tak jak kiedyś, odnotujemy wzrost kilkuprocentowy. Rzecz jasna, że znacznie trudniej jest uzyskać kilka procent od 4 tys., niż kilkanaście procent od 1 tys. Warto podkreślić, że podczas Forum Krynica, która ma 6 tys. mieszkańców, rośnie dwukrotnie. Liczba gości i pracowników obsługi przed rokiem przekroczyła 6 tys. Dynamikę rozwoju konferencji dobrze ilustruje strona merytoryczna – kiedy zaczynaliśmy liczba tematów spotkań ograniczała się do kilku, a w ubiegłym roku było ich ponad 200.

W Krynicy podczas Forum zawsze można spotkać nie tylko szefów najważniejszych firm, ale też przedstawicieli władzy i opozycji.

Niezależnie od tego, kto był u steru władzy, zawsze dbaliśmy o to, by przedstawiciele opozycji mogli przedstawiać swe poglądy. Mam nadzieję, że tak się będzie działo również w przyszłości.

Zabawne jest to, że medialni oponenci, którzy na wizji ostro się kłócą, na krynickim deptaku nierzadko rozmawiają ze sobą w przyjacielski sposób…

Oby tak było nadal, choć obawiam się, że temperatura politycznego sporu nie sprzyja takim kontaktom.

W Krynicy pojawiają się wielcy tego świata – prezydenci, premierzy, szefowie największych firm. Dla uczestników konferencji, a zwłaszcza dla dziennikarzy to nierzadko jedyna szansa na bezpośredni kontakt… Które z tych spotkań najbardziej utkwiły panu w pamięci?

Nigdy nie zapomnę Jacka Kuronia, który bardzo dowcipnie przemawiał przez 40 minut na ceremonii otwarcia Forum, czekając aż przyjedzie premier, którego helikopter musiał wylądować w Nowym Sączu zamiast w Krynicy. Cóż, jako organizator pamiętam przede wszystkim potknięcia: na przykład brak czegokolwiek do picia w sali, w której miał spotkanie przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Durão Barroso. Innym razem Aleksander Kwaśniewski zdecydował się przyjechać do Krynicy – wspólnie z czterema innymi prezydentami – specjalną salonką. Nie zdawał sobie jednak sprawy z tego, że w ten sposób na trzy godziny zablokuje komunikacyjnie cały subregion. Kiedy odwiedził nas – nieżyjący już – słynny publicysta Leopold Unger, na przekór swoim 90 latom postanowił na piechotę zejść niełatwą drogą z Jaworzyny Krynickiej… Przed kilku laty pechowo zaczęła się wizyta wicepremiera Federacji Rosyjskiej, który dotarł w nocy, gdy centralna recepcja była zamknięta. Co prawda nasi pracownicy szybko zareagowali, ale jednak stres pozostał. Trudno mi też zapomnieć słowa byłego ministra Mikołaja Budzanowskiego, który po wizycie w Krynicy stwierdził, że życie towarzyskie podczas Forum jest zbyt bujne, więc nie mogą brać w nim udziału przedstawiciele spółek Skarbu Państwa.

Niektórzy goście konferencji zostają na Festiwalu Biegowym, który rusza następnego dnia po zakończeniu Forum.

Od wielu lat sam uprawiam i promuję bieganie. Bardzo bym się cieszył, gdyby co roku więcej uczestników konferencji brało udział w Festiwalu. Niestety, aktywnie uprawia ten sport niewielu polityków, przedsiębiorców i managerów. Naszą ofertę kierujemy więc do zupełnie innej grupy. Festiwal należy do najważniejszych wydarzeń biegowych w naszym kraju. Chociaż w naturalny sposób wykorzystuje infrastrukturę, która powstaje przed Forum, to jednak jeszcze przez długi czas będzie wymagał nakładów. Zbudowanie dużej tego rodzaju imprezy to zadanie na lata.

Co lubi Zygmunt Berdychowski?

Po ubiegłorocznym Forum Ekonomicznym osiągnął dwa poważne sukcesy sportowe. Udało mu się wejść – 30 września 2016 roku – na szóstą najwyższą górę świata: Czo Oju 8201 m n.p.m. Jest zdobywcą Korony Ziemi. Najtrudniejszą wyprawę – na Mount Everest – ma już za sobą. Wejście na Czo Oju okazało się znacznie łatwiejsze – ze względu na krótszą aklimatyzację i lepsze warunki pogodowe. Mając na koncie takie sukcesy, po cichu planuje zaliczenie wszystkich ośmiu ośmiotysięczników. W tym roku planuje zdobycie trzeciego z kolosów w Himalajach. Niezależnie od wypraw wysokogórskich, aktywnie trenuje biegi. Podczas maratonu w Koszycach uzyskał znakomity czas 3,17 min.

Ukryci czempioni

ManagerOnline

FELIETON, AUTOR: Michał H. Mrożek, prezes zarządu HSBC Bank Polska S.A.

Forum Ekonomiczne w Krynicy-Zdroju to wydarzenie, w trakcie którego toczą się dyskusje poświęcone kwestiom o strategicznym znaczeniu dla rozwoju polskiej gospodarki.

W ubiegłym roku, za sprawą Nagrody Specjalnej dedykowanej ukrytym czempionom, dużo uwagi poświęcono polskim firmom średniej wielkości, które odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej, a jednocześnie nie są powszechnie znane z uwagi na swoją (nieraz bardzo wąską) specjalizację. W ubiegłym roku laureatem tej nagrody była firma Sescom z Gdańska, dostawca kompleksowych usług z obszaru tzw. facility management, wspierających utrzymanie i rozwój placówek sieciowych. Spółka ta w zaledwie kilka lat od powstania przekształciła się z lokalnego przedsiębiorstwa w międzynarodowego gracza, obsługującego ponad 30 tys. placówek (m.in. sklepów, oddziałów banków, punktów gastronomicznych i stacji benzynowych) w Europie. W ścisłej czołówce kandydatów do tytułu Ukrytego Czempiona Roku znalazła się też firma SECO/WARWICK ze Świebodzina oraz Kaskat z Gorzowa Wielkopolskiego. SECO/WARWICK dostarcza urządzenia i technologie do czołowych firm w branżach lotniczej, samochodowej czy energetycznej w 70 krajach. Kaskat dostarcza produkty mleczne do odbiorców z 55 krajów.

W tym roku nagroda ta zostanie przyznana ponownie. W HSBC jesteśmy dumni, że możemy być jej partnerem. Jako instytucja finansowa specjalizująca się w obsłudze polskich firm działających na rynkach zagranicznych oraz zagranicznych inwestorów prowadzących działalność nad Wisłą, mamy przyjemność na co dzień współpracować z ukrytymi czempionami, wspierając ich dalszą ekspansję międzynarodową. Imponują ogromnym zaangażowaniem w ulepszanie oferty i dbałością o najwyższej jakości obsługę klienta na każdym etapie relacji. Dzięki temu zyskują uznanie i zaufanie najbardziej wymagających odbiorców, wśród których są czołowe globalne marki z różnych branż. Wiele osiągnęli, ale nie osiadają na laurach, idą dalej, na podbój nowych rynków.

Partnerując nagrodzie dla Ukrytego Czempiona Roku, chcemy zwrócić uwagę na tych bohaterów internacjonalizacji polskiej gospodarki, licząc, że takich firm będzie w Polsce coraz więcej. Ukryci czempioni odgrywają bowiem bardzo ważną rolę w rozwoju gospodarczym kraju. W skali mikro zatrudniają członków lokalnych społeczności, niejednokrotnie będąc jednym z czołowych, o ile nie największym pracodawcą w danym regionie. W skali makro przyczyniają się do rozwoju polskiego eksportu, który napędza wzrost gospodarczy w Polsce. Dostarczając odbiorcom z różnych stron świata produkty i usługi wysokiej jakości, uczestniczą w budowaniu pozytywnego wizerunku naszego kraju w oczach międzynarodowej społeczności biznesowej.

Sławomir Halbryt, prezes zarządu Sescom SA, odbiera nagrodę Ukryty Czempion Roku w trakcie gali XXVI Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Całoroczne Oktoberfest

ManagerOnline

Cóż może być lepszym dopełnieniem solidnego rzemieślniczego piwa niż dobrane odpowiednio do złotego trunku jedzenie? Stanisław Magdij, szef sieci BIERHALLE, odsłonił przed nami tajniki prowadzenia browaru restauracyjnego.

RECEPTURA – browar restauracyjny to szczególny segment na pograniczu gastronomii i piwowarstwa. Odpowiedź na pytanie, co jest tu ważniejsze: piwo czy jedzenie, przypomina dylemat o pierwszeństwie jaja czy kury. Przepis na najbardziej popularny browar restauracyjny w Polsce jest oparty na 3 składnikach: swobodna atmosfera lokalu, doskonałej jakości piwo oraz smaczne jedzenie. Firma kultywuje tradycyjną metodę produkcji piwa opartą o „prawo czystości” z 1516 roku (Reinheitsgebot).

– Nasze piwa przygotowujemy tylko na bazie słodów, chmielu, drożdży i wody, a wszystkie walory smakowe i zapachowe uzyskiwane są w naturalnym procesie warzenie i leżakowania oraz pod kontrolą piwowarów. Piwa BIERHALLE nie są poddawane filtrowaniu, ani pasteryzacji, dzięki czemu są bogatsze w minerały oraz witaminy z grupy B i D – mówi o jakości swoich piw Stanisław Magdij i dodaje, że jego firma ma na koncie ponad 100 nagród w konkursach piwnych. W BIERHALLE gość może zobaczyć piwowarów przy pracy, nawet uciąć z nimi pogawędkę na temat piwa.

KORZENIEmimo bawarskich skojarzeń, początki Bierhalle są w 100 procentach polskie i sięgają 2005 r. Wówczas działały w Polsce jedynie 4 browary-restauracje, którym – zdaniem S. Magdija – czegoś brakowało. Dlatego skorzystaliśmy z doświadczeń niemieckich. Podczas wypraw do Bawarii narodziła się nazwa, a już po uruchomieniu pierwszej restauracji w 2005 r. do naszego biznesu dołączył partner z Niemiec – dodaje S. Magdij. Z racji stosunkowo niewielkiej odległości do Monachium wielu naszych rodaków było na słynnym festiwalu Oktoberfest. Niemal wszyscy powtarzają, że urzekła ich atmosfera zabawy. BIERHALLE kupuje stroje dla swoich kelnerów u monachijskiego dostawcy, a także co roku zabiera pracowników na Oktoberfest, aby poczuli ten radosny klimat.

BIZNESprzy zakupie sprzętu o najwyższym standardzie, jak to ma miejsce w BIERHALLE, średni koszt inwestycji nie jest mały, bo sięga 4-5 milionów złotych. W ramach tych kosztów powstaje restauracja na 200-250 miejsc oraz minibrowar. Browary restauracyjne BIERHALLE zajmują zwykle od 600 do 1000 metrów kwadratowych. W naszym przypadku uznajemy, że średnia rentowność na poziomie 15 proc. jest dobrym osiągnięciem, zważywszy na fakt, iż drastycznie wrosły koszty operacyjne prowadzenia biznesu, w szczególności koszty pracy – podsumowuje bieżącą sytuację w branży S. Magdij.

HIT CZY KIT?

ManagerOnline

Po pierwszym mocno chmielonym India Pale Ale nie będziesz chciał wracać do koncernowych lagerów, czyli opowieść Bartka Napieraja z wrocławskiego AleBrowaru o składnikach, świeżości i detalach, które tworzą dobre piwo.

Jeśli jeszcze nie próbowałeś piw rzemieślniczych i zastanawiasz się, od której butelki chciałbyś zacząć, to na pierwszy raz najlepsza będzie solidna IPA. Wprawdzie jest ciężka i ma mocno wyczuwalną goryczkę, ale dzięki temu łatwiej poczuć różnicę. Aksamitny angielski ALE mógłby być niewystarczająco charakterny dla kubków smakowych przyzwyczajonych do płaskich koncernowych lagerów. Nieprzypadkowo pierwszym piwem AleBrowaru było właśnie Indian Pale Ale o swojskiej nazwie Rowing Jack. – Uwarzyliśmy piwo, którego chcieliśmy się napić – w ten lapidarny sposób Bartek Napieraj przekazuje ideę kraftu i dodaje – Warzymy piwo metodami rzemieślniczymi, własnoręcznie i bez użycia technologii, które przyspieszają produkcję.

Od tamtej pory Rowing Jack rok po roku wiosłuje ku doskonałości. – W warzeniu kręci nas nieustanny proces kreacji, leżakowanie, premiery. W krafcie nie ma miejsca klepanie milionów hektolitrów takiego samego piwa. Surowce są sezonowe, więc smaki, nawet bez korekty receptury, też się zmieniają.

B. Napieraj obiecuje też, że w AleBrowarze zawsze będą warzyli coś nowego, bez względu na biznes. W 2014 roku nastąpił drugi piwny coming out. Przy AleBrowarze urodziło się Hop Heads of Poland – pochmielona społeczność osób szukających w piwie mocniejszych doznań. – Nie chodzi tu o zawartości alkoholu, ale aromat i smak, które wprowadzają nas do lepszego świata piwa – B. Napieraj jest ojcem chrzestnym Hophedów. PIWNA REWOLUCJA oznacza sprzeciw wobec bylejakości rynku oraz negację zasad przyjętych przez branżę. – Naszym celem jest walka z piwną nudą. Staramy się być sobą. Przy początkach AleBrowaru wyszliśmy z założenia, że nasza oferta nigdy nie będzie constance, dla nas wszystkie podróże są inspiracjami do warzenia nowych piw. Jest swoisty styl życia – tak wygląda przepis na biznes jednego z najbardziej kreatywnych browarów krafotwych w Polsce.

W krafcie decydują detale. Dla przykładu, nawet dobre piwo można zepsuć poprzez jego niewłaściwe podanie. Barman powinien nalewać pod kątem 45 stopni, a kiedy płyn dochodzi do krawędzi wyprostować szkło, aby uzyskać pianę. Na koniec dokręcamy piwo mokrą pianą za pomocą dopieniacza. Kolejny „detal” to pompy grawitacyjne, które pozwalają na serwowanie piwa wprost z beczki bez pomocy gazu. Dzięki temu piwo jest mniej wysycone, gładsze i delikatniejsze, a jego smak głębszy.

RAMKA
Najczęstsze błędy barmanów:

Odstawienie nalanego piwa z powodu zbyt obfitej piany. W przypadku stylu ALE jego niechybne odgazowanie sprawi, że smak piwa stanie się płaski.

Moczenie kranu w piwie – zgroza! – powoduje zakwaszanie beczek.

Małpi chwyt – barman podaje trzymając za dolną część szkła, górna jest wyłącznie dla gościa.

ŠKODA na godziny – nowy car sharing w Warszawie

Na rynku debiutuje projekt omni, który pozwoli klientom jeździć wymarzonym autem bez potrzeby kupowania go na własność. Można by pomyśleć, że to kolejna oferta car sparingu. Jednak hasło Skody brzmi „Simply Clever”, dlatego należy spodziewać innowacyjnego podejścia do tego tematu.

 

Dlaczego oferta omni jest wyjątkowa? W odróżnieniu od większości ofert współdzielenia samochodów, Skodę możemy mieć na dłużej niż jedynie krótką podróż po zatłoczonym mieście. Do wyboru jest kilka pakietów, dzięki którym jesteśmy w stanie wypożyczyć auto na przykład na cały dzień lub weekend. Klient ma również do dyspozycji praktycznie pełną gamę modeli producenta, poczynając od ŠKODY Citigo, na modelu Kodiaq kończąc. Okazuje się zatem, że nie musimy posiadać w swoim garażu dużego samochodu, żeby móc wybrać się z rodziną na krótki wypad za miasto. Przepustką do świata omni jest aplikacja na smartfon. Klient przy jej pomocy otwiera auto, a tam czeka na niego klucz niezbędny do uruchomienia silnika oraz dokumenty samochodu. Klient po skorzystaniu z usługi wraca na miejsce, z którego wziął samochód, dlatego nie ma problemu z poszukiwaniem miejsca parkingowego. Ono czeka spokojnie, aż wrócimy z podróży. Tu muszę zwrócić uwagę na ważny aspekt projektu omni, wyróżniający go spośród innych ofert car sharingowych. Właśnie dlatego, że zwracamy samochód w miejsce skąd go pobraliśmy, staje się on częścią naszego codziennego życia. Jest bowiem niejako naturalnie współdzielony przez społeczność danego obszaru. Możemy więc wypożyczyć auto na cały dzień i pojechać nim do pracy, zabierając sąsiadów, dzieląc z nimi koszty wynajmu, lub pojechać na zakupy i zwrócić samochód, żeby inni mieszkańcy mogli wykorzystać go do swoich celów.  Opłata za skorzystanie z omni jest pobierana według prostego cennika. Płacimy za wykorzystany czas i przejechane kilometry. Kwota zostanie ściągnięta z karty kredytowej lub debetowej, a jej naliczenie rozpoczyna się w chwili otwarcia samochodu. Koszt paliwa wliczony jest w cenę wynajmu, jednak w sytuacji, gdy trzeba zatankować samochód, klient korzysta ze znajdującej się w aucie karty paliwowej. Osoby korzystające z własnego auta sporadycznie, będą mogły przystąpić do omni na zasadzie inwestycyjnej, włączając prywatny pojazd do floty. Auto będzie w stanie na siebie zarobić, a osoba decydująca się na to rozwiązanie zostanie objęta specjalnym programem biznesowym, mającym na celu dodatkowe promowanie inwestora. Więcej na www.driveomni.pl

Eksport bez ryzyka

    KUKE, czyli Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych SA, od ponad 25 lat ubezpiecza transakcje handlowe polskich przedsiębiorców, koncentrując się na ubezpieczaniu należności z tytułu sprzedaży towarów i usług z odroczonym terminem płatności, a także na udzielaniu gwarancji ubezpieczeniowych

    Produkty oferowane przez nas w ramach ustawy o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych można podzielić na trzy główne piony produktowe – mówi Piotr Maciaszek, dyrektor Biura Produktów Długo- i Średnioterminowych KUKE. – Są to produkty: krótkoterminowe z okresem kredytu kupieckiego poniżej dwóch lat; gwarancyjne oraz średnio- i długoterminowe z okresem kredytu dwa lata i więcej. Warto wiedzieć, że produkty średnio- i długoterminowe z okresem kredytu dwa lata i więcej są dedykowane polskim przedsiębiorcom dokonującym eksportu dóbr o charakterze inwestycyjnym, zarówno towarów, jak i usług, oraz bankom finansującym eksport tego rodzaju dóbr. Polscy przedsiębiorcy mogą skorzystać z ubezpieczenia kredytu dostawcy, natomiast banki, w tym zagraniczne, z ubezpieczenia kredytu dla nabywcy. W ramach ubezpieczenia kredytu dostawcy KUKE chroni należności polskich przedsiębiorców przysługujące im od zagranicznych kontrahentów, natomiast w ramach ubezpieczenia kredytu dla nabywcy chronione są należności z tytułu umowy kredytowej finansującej kontrakt eksportowy zawarty przez polskiego przedsiębiorcę. Oba ubezpieczenia zabezpieczają przed szkodami będącymi następstwem urzeczywistnienia się ryzyka handlowego lub ryzyka politycznego, których definicje są zharmonizowane z przepisami prawa wspólnotowego. Zakres pokrycia ubezpieczeniowego oferowanego przez KUKE wynosi do 100 proc. wartości należności z odroczonym terminem płatności, przysługujących ubezpieczającemu od jego kontrahenta – kredytobiorcy. Odszkodowania mogą być natomiast wypłacane w walucie kontraktu eksportowego albo umowy kredytowej, w zależności od tego, czy mówimy o ubezpieczeniu kredytu dostawcy, czy o ubezpieczeniu kredytu dla nabywcy, co znacznie ogranicza ryzyko kursowe ubezpieczającego. Warunki ochrony ubezpieczeniowej są zgodne z międzynarodowymi standardami określonymi przez OECD i Unię Europejską. Ubezpieczenia średnio- i długoterminowe mają zakres globalny, ponieważ ochrona ubezpieczeniowa może zostać udzielona dla należności przysługujących od kontrahentów – kredytobiorców mających swoje siedziby w blisko 200 krajach świata. W ostatnich latach coraz większą popularnością cieszą się ubezpieczenia kredytu dla nabywcy, ponieważ umowa ubezpieczenia stanowi zabezpieczenie uprawniające banki do pomniejszania podstawy tworzenia rezerw celowych dla określonej umowy do 100 proc. sumy ubezpieczenia, co z kolei najczęściej przekłada się na tańsze koszty finansowania – do- daje Piotr Maciaszek. – Dodatkowo, w przypadku ubezpieczenia kredytu dla nabywcy, przedmiotem ochrony ubezpieczeniowej oprócz kapitału, odsetek i prowizji może być również kredyt na sfinansowanie składki ubezpieczeniowej, której wysokość jest ustalana w zgodzie z regulacjami OECD. Główną korzyścią płynącą z tego rodzaju ubezpieczenia dla polskiego eksportera jest natomiast to, że bank, w miarę postępu prac związanych z realizowaniem kontraktu eksportowego, dokonuje bezpośrednio wypłat na rzecz eksportera w ciężar kredytu zaciągniętego przez kredytobiorcę (importera albo bank importera), co pozwala wyeliminować ryzyko przestojów płatniczych za prace wykonane przez polskiego eksportera.

    Ważne Informacje

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...