.
Strona główna Blog Strona 230

Sztuczna inteligencja jak elektryczność – kolejny skok cywilizacyjny

Rozwój sztucznej inteligencji to zmiana, która prowadzi do całkowitego przedefiniowania życia człowieka w każdym jego wymiarze – twierdzą eksperci zaangażowani w badanie „Sztuczna inteligencja w życiu Polaków”, przeprowadzone przez agencję badawczą Maison & Partners na zlecenie Huawei. Ich zdaniem, powstanie technologii AI porównywalne jest z wynalezieniem prochu, elektryczności, a nawet z rewolucją przemysłową jako taką. Wiesław Bartkowski, Natalia Hatalska, Aleksandra Przegalińska oraz Daniel Wróblewski dzielą się w nim swoją wizją tego, jak sztuczna inteligencja już zmieniła i jeszcze zmieni nasze życie.

– Sztuczna inteligencja jest jak elektryczność – dotyczy każdego aspektu naszego życia. To, co mamy w telefonach, po bankowość, finanse, ubezpieczenia, samochody i medycynę – każdy obszar zmieniany jest przez AImówi Natalia Hatalska, założycielka Instytutu badań nad przyszłością – infuture hatalska foresight institute.

Eksperci, którzy wzięli udział w badaniu, zgodnie twierdzą, że Polacy widzą uproszczony, wykreowany przez popkulturę obraz sztucznej inteligencji. Wizje z filmów czy seriali, realizowane na potrzeby przemysłu rozrywkowego, tworzą obraz przerysowany, katastroficzny i bazujący na podstawowych lękach człowieka. Opinia publiczna dostaje emocjonalny przekaz oparty na wyobrażeniach – nie na wiedzy – co wywołuje lęk przed maszynami i przed przyszłością, w której mogą one przejąć kontrolę nad ludźmi.

Wiesław Bartkowski, kierownik studiów podyplomowych Creative Coding School of Form na Uniwersytecie SWPS, wyjaśnia, że dyskusje o AI prowadzą do rozważań filozoficznych – czym jest człowiek i jak dalece „ludzka” powinna być sztuczna świadomość. – Być może nie warto tworzyć wiernej kopii człowieka, a używać sztucznego intelektu tylko na tych polach, na których człowiek sobie nie radzi. Pytanie o to, co jest ludzkie i co jest unikalnego w byciu człowiekiem, będzie coraz częściej powracać – dodaje Wiesław Bartkowski. – Pojęcie „sztuczna inteligencja” już na samym wstępie wywołuje złe emocje, buduje przeciwstawności: skoro sztuczny, to obcy, a skoro obcy, to jacyś Oni (…). To wszystko są konsekwencje początkowego pomysłu, żeby uczynić sztuczną inteligencję nieludzką, co niestety wywołało skojarzenia typu terminator, czyli maszyna, która w pewnym momencie może próbować nas zniszczyć, bo to jest „sztuczna” inteligencja, czyli obca, nieludzka.

Już dziś sztuczna inteligencja otacza nas z każdej strony – chatboty, sugerowanie treści, rozpoznawanie mowy czy obrazu. Daniel Wróblewski, dyrektor ds. technologicznych w Indahash, podkreśla, że należy edukować, komunikować i zwracać uwagę, że nasze czynności są już teraz bardzo wspomagane mechanizmami sztucznej inteligencji. – Ważne, by ludzie zdawali sobie z tego sprawę. Mamy tendencję akceptować rzeczywistość taką, jaka jest, nie zdając sobie sprawy i nie zastanawiając się nad tym, skąd to się wszystko bierze. Duża część naszej codzienności to już są mechanizmy sztucznej inteligencji – dodaje Daniel Wróblewski. Tę obserwację potwierdza spostrzeżenie Aleksandry Przegalińskiej, która obecnie pracuje badawczo w Center for Collective Intelligence w Massachusetts Institute of Technology (MIT) w Bostonie i jest adiunktem w Center for Research on Organizations and Workplaces w Akademii Leona Koźmińskiego.Kiedy mówię studentom, którzy rozpoczynają swoją naukową drogę, że serwisy streamingowe, z których korzystają na co dzień, opierają się na AI, są zdumieni. Przecież to algorytmy podpowiadają, jaka piosenka lub film może się nam spodobać.

Rzetelna wiedza o sztucznej inteligencji wydaje się być w zasięgu nielicznych osób interesujących się tymi zagadnieniami – wynika z rozmów z ekspertami przeprowadzonych w ramach badania. Ich zdaniem, taka sytuacja może prowadzić do pogłębiania się nierówności i cyfrowego wykluczenia. W wywiadach często podkreślali konieczność zmiany systemu kształcenia i wspierania wiedzy o AI w programie edukacji – w ich opinii, temat AI powinien stać się jednym z priorytetów. Rola nauk ścisłych i matematyki jako podstawy kształcenia powinna wzrosnąć, a konieczność edukowania w zakresie filozofii i etyki stać się ważnym elementem, aby dać ludziom narzędzia percepcyjne i analityczne w obliczu czekających ich zmian.

Kongres Huawei Rozmowy o Przyszłości 2019 odbył się 19 marca – była to druga edycja cyklu konferencji organizowanych przez Huawei, których celem jest zachęcanie do merytorycznej debaty nad wyzwaniami świata nowych technologii. W tym roku dyskutowano o tym, jak dalece Polacy są świadomi obecności sztucznej inteligencji w ich codziennym życiu. Panele dyskusyjne poświęcone zostały analizie wyników badania, istniejącym już komercyjnym zastosowaniom AI, a także wykorzystaniu sztucznej inteligencji w medycynie. Rozmawiano też o wpływie AI na rewolucję w mobilnej fotografii i o innowacjach w smartfonach, jakie można oferować konsumentom dzięki technologii AI.

Land Rover testuje nowego Defendera

Pragnąc uświetnić Światowy Dzień Land Rover, firma Land Rover ogłosiła plan realizacji ostatniej fazy testów terenowych nowego Defendera przy współpracy z brytyjską fundacją „Tusk Trust”, w Kenii. Prototypowy Defender z wyjątkowym, kamuflażowym maskowaniem będzie eksploatowany w rezerwacie Borana. Projekt będzie kolejnym etapem trwającej już 15 lat współpracy pomiędzy firmą Land Rover a fundacją „Tusk Trust”.

Samochód będzie wykorzystywany do holowania ciężkich ładunków, pokonywania brodów rzecznych oraz dowożenia zapasów w bardzo trudnym terenie. Próby w warunkach rzeczywistych odbędą się na obszarze 14 tysięcy hektarów.

Do momentu swojej oficjalnej premiery, którą zaplanowano jeszcze w tym roku, nowy Defender zostanie poddany ponad 45 tysiącom różnych prób w najbardziej nieprzyjaznych warunkach, jakie można znaleźć na Ziemi. Inżynierowie firmy Land Rover zabiorą samochody testowe w 50-stopniowe upały pustyni, 40-stopniowe mrozy Arktyki, a także na wysokość ponad 3 000 m n.p.m. w Górach Skalistych w stanie Kolorado – wszystko po to, by upewnić się, że nowy Defender bez problemu poradzi sobie podczas codziennej eksploatacji, nawet w rękach poszukujących największych przygód użytkowników.

Nick Rogers, Dyrektor ds. Inżynierii, Jaguar Land Rover, zauważył: „Niezależnie od szeroko zakrojonego programu symulacji i testów stanowiskowych, przejechaliśmy nowym Defenderem ponad 1,2 mln kilometrów po wszystkich rodzajach terenu i w najbardziej ekstremalnych warunkach klimatycznych. Dzięki temu nowy model będzie najbardziej wytrzymałym i posiadającym najlepsze zdolności terenowe Land Roverem, jaki kiedykolwiek wyprodukowano. Wyjątkowa okazja przetestowania go w rzeczywistych warunkach eksploatacyjnych, przy współpracy z fundacją Tusk Trust zarządzającą kenijskim rezerwatem Borana, pozwoli naszym inżynierom upewnić się, że wkraczając w finalną fazę naszego programu rozwojowego jesteśmy bliscy osiągnięcia wyznaczonego sobie celu.”

Właściwości drogowe nowego Defendera zestrojono na niemieckim torze Nürburgring, a jego możliwości terenowe przetestowano na błotnistych szlakach wokół miejscowości Moab w stanie Utah i na piaszczystych wydmach w Dubaju. Dzięki temu rodzina modeli Defender zyska nowego przedstawiciela charakteryzującego się niespotykanymi zdolnościami do pokonywania niedostępnych szlaków, komfortem oraz doskonałymi własnościami jezdnymi.

Nowy Defender został zaprojektowany w brytyjskim centrum projektowym, technicznym i testowym marki Land Rover, które zlokalizowane jest w miejscowości Gaydon. Będzie on produkowany w nowo uruchomionej, nowoczesnej fabryce w Nitra na Słowacji.

Land Rover jest oficjalnym partnerem zajmującej się ochroną przyrody fundacji Tusk Trust już od 15 lat. Dzięki pojazdom marki Land Rover jej pracownicy mogą docierać do najbardziej niedostępnych miejsc na świecie. Informacje o planowanych wspólnie testach ogłoszono w związku ze Światowym Dniem Land Rover, który jest obchodzony 30 kwietnia każdego roku, jako upamiętnienie oficjalnej premiery pierwszego pojazdu marki, która odbyła się tego właśnie dnia w 1948 roku na Salonie Samochodowym w Amsterdamie.

Sukcesja na miarę sukcesu

Temat sukcesji okazuje się nowym, nieznanym dotąd na naszym rynku wyzwaniem przedsiębiorców. Nieodzowna, nieunikniona, budząca obawy, odwlekana w czasie, coraz bardziej niecierpliwie puka do drzwi kolejnych firm. O tym jak ich obecni właściciele mogą do niej podejść, na co powinni zwrócić uwagę, czego unikać, aby ten nieuchronny, delikatny proces przebiegł jak najmniej boleśnie, rozmawiamy z Konradem Wilkiem, trenerem rozwoju, ekspertem w zakresie psychologii biznesu, kognitywistą.

Red; Wiele firm, jakie powstawały w latach 90-tych XX w. wchodzi w czas przełomu, zmiany warty, przekazania pałeczki.

KW: Faktycznie. W naszym kraju są setki tysięcy firm rodzinnych. Zdecydowana większość z nich to firmy młode, żyjące nie dłużej niż 30 lat. Ich założyciele, którzy we wspomnianej dekadzie zmagali się z wymogami czasów przemiany, raczkującego kapitalizmu, nie musieli dotąd, poza wyjątkowymi przypadkami, zajmować sobie głowy sprawami sukcesji. Jednak czas płynie, okoliczności rynkowe zmieniają się, lat przybywa. Dla wielu z tych, którzy w tamtym okresie zaczynali, zbliża się naturalny czas przekazania swojego dorobku swoim następcom.

Red: Z czym wiąże się ten proces?

KW: Jak każde doświadczenie dużej zmiany, ze stresem. Stres towarzyszy tu wszystkim stronom zaangażowanym, nie tylko właścicielowi, jego rodzinie, ale też pracownikom firmy. Dla właściciela przeżycie jest tym bardziej narażone na trudne emocjonalnie skutki, że wiąże się ze świadomością nieuchronności przemijania. Człowiek podświadomie lęka się śmierci, która w tym przypadku coraz wyraźniej majaczy się na mecie ostatniej prostej. Nieustannie zajęty, zapracowany boi się również tego, że po oddaniu swojego biznesu znajdzie się w pustej przestrzeni braku zajęć, braku ludzi wokół, wyzwań, obowiązków, z których składało się jego życie. Firmę prowadził przecież niemalże od kiedy sięga pamięcią. To wszystko, co do tej pory robił nadawało znaczenie i sens jego życiu. A poza tym będąc wciąż szefem zaspakaja swoją potrzebę władzy, decydowania, znaczenia, strukturalnego autorytetu. Jest jeszcze coś. Kolejny lęk, bardzo dotkliwy, niepokój, że to wszystko co z takim trudem, w towarzystwie tylu wyrzeczeń budował, czemu się poświęcił, może ulec zniszczeniu, zostać zaprzepaszczone. Nie ma przecież pewności, że następca sobie z tym poradzi, że będzie miał tyle serca, zaangażowania, wiedzy, doświadczenia i woli, co on. Przecież nie może pozwolić na to, by dorobek jego życia przestał istnieć, bo jaki sens wtedy by miało to wszystko. Stąd właśnie biorą się te wszelkie próby odwlekania decyzji, trzymania się tego co jest, pozostawanie w swoim miejscu, na mostku kapitańskim, u steru.

Red: Co zatem miałoby sprawić, żeby taki właściciel z własnej i nieprzymuszonej woli zdecydował o rozpoczęciu procesu sukcesyjnego?

KW: Wbrew obiegowym opiniom, naprawdę wielu polskich przedsiębiorców to ludzie dojrzali i świadomi. Nie muszą czekać na diagnozę o chorobie terminalnej, nie potrzebują zwlekać do trzeciego zawału, żeby taką decyzję podjąć. Świadomość rodzi dystans. Świadomość zawiera w sobie wiele mechanizmów życia, jak choćby mechanizm przemijania. Dojrzały człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że na wszystko jest odpowiedni czas. Wie, że życie dzieje się w etapach, jedne się kończą, a inne zaczynają, jedne potrzebują się skończyć, by mogły się zacząć kolejne. Powstrzymywanie naturalnych mechanizmów systemowych może działać, i często działa destrukcyjnie. Skoro kocham swoje dziecko-firmę, to jestem gotów na to, by je uwolnić, zaufać, pozwolić, aby moi następcy kontynuowali moje dzieło. Nie zawsze po mojej myśli, ale wierzę w nich, że zrobią to tak, jak potrafią najlepiej. Inaczej nie znaczy gorzej.

Red: Brzmi jak opowieść rodem z baśni. Naprawdę tak to wygląda w realiach naszego sektora firm rodzinnych?

KW: Osobiście uczestniczyłem w procesach sukcesji opartych na wartościach, świadomości i przeprowadzanych w oparciu o szczegółowy plan ich realizacji. Tak, rzeczywiście tak to się odbywało, z miłości, z miłością, z planem, empatią i uważnością na wszystkich zainteresowanych.

Red: Czy jest to powszechne zjawisko?

KW: Niestety moje doświadczenie w pracy z firmami rodzinnymi, badania, które dotyczą starszych rynków kapitalistycznych, ale też naszego rodzimego ogródka pokazują, że największym problemem w temacie sukcesji firm rodzinnych jest kwestia relacji rodzinnych. Konflikty, trudne emocje, różne wizje na temat przyszłości firmy, sposobu i formy przekazywania pałeczki, roli seniora właściciela w procesach decyzyjnych po zmianie sternika, to szara codzienność firm rodzinnych. Konflikty na linii pokoleniowej spędzają sen z powiek wszystkich zainteresowanych. Pętle komunikacyjne, konflikty na każdym z pól koła konfliktów Moora, zaszłości relacyjne przenikające pomiędzy systemem rodzinnym i zawodowym sieją spustoszenie i nie pozwalają na świadome, oparte na klarownej strategii przeprowadzanie procesu sukcesji. Cierpią nie tylko członkowie rodziny, nie tylko pracownicy firmy, ale również jej pozycja na rynku. Ryba psuje się od głowy, mówi stare przysłowie. Frustracja, zatargi, demotywacja, ambicje, niechęć, rywalizacja potencjalnych sukcesorów, żądza pieniądza, to nie są wibracje sprzyjające konstruktywnemu myśleniu, działaniu, ani tym bardziej nie zaliczają się one do czynników sukcesu. Uwikłanie emocjonalne odbiera zdolność klarownego spojrzenia. Im mniej świadomości, tym bardziej prymitywnie, niszcząco, boleśnie.

Red: Co zrobić? Jak poukładać to, co psuło się przez tyle lat? Czy to jest w ogóle wykonalne?

KW: Jak najbardziej.

Red: Co jest zatem potrzebne, by sprawy wyjaśnić, unormować, załatwić dla dobra wszystkich zainteresowanych stron?

KW: Potrzebna jest praca nad tym, co nie działa należycie. Warto przyjrzeć się temu z dystansem, odkryć źródła, uleczyć co boli, znaleźć rozwiązania, jeśli to możliwe skomunikować, wyjaśnić, wybaczyć, stworzyć plan zgodny z zasadami sztuki i wspólnie zabrać się do jego realizacji. Rozpoczęcie pracy w towarzystwie osoby wspierającej takie procesy, mającej w tym doświadczenie i obycie, daje szansę na dobre zaopiekowanie się jednym z ważniejszych procesów zmiany, z jakim firma i tworzący ją ludzie mogą się spotkać. Korzyści z tego procesu będą rzutowały nie tylko na przyszłość firmy, jej sytuację finansową, pozycję na rynku, rozwój, ale też na atmosferę w relacjach całej rodziny. Dorobek właściciela ma sens wtedy, kiedy znajduje swoją dobrą, pozytywnie nacechowaną kontynuację. O to z pewnością warto zadbać. I chociaż część właścicieli przyzwyczaiła się uważać, że wiedzą najlepiej jak sobie radzić z problemami, co przecież robili całe życie, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że tym razem mają dobrą okazję po temu, by podjąć decyzję o skorzystaniu ze wsparcia z zewnątrz od osoby, której można ufać. Dojrzałość, doświadczenie i życiowa mądrość pozwalają otworzyć drzwi do własnego domu przed gościem, który wesprze skutecznie w przejściu przez ten ważny czas przełomu. W tym przełomie pulsuje bogactwo potencjału nowego otwarcia, nowej jakości, nowego, pełnego, wartościowego życia dla właściciela, dla rodziny, dla pracowników i dla firmy.

Red: Czyli jest o co walczyć?

KW: Albo raczej jest dla kogo i dla czego wreszcie walczyć przestać.

Red: Dziękuję za rozmowę.

Zmiany w zarządzie Audi Sport GmbH

Z dniem 1 maja 2019 roku, Oliver Hoffmann i Julius Seebach przejmują funkcje zarządcze spółki-córki AUDI AG – Audi Sport GmbH. Jej dotychczasowy dyrektor zarządzający Michael-Julius Renz, przeszedł w tym dniu na emeryturę. Oliver Hoffmann, szef działu techniki sportowej, jest członkiem zarządu spółki już od czerwca 2018 r. Z dniem 1 maja obejmuje dodatkowo zarządzanie działem rozwoju Audi w Neckarsulm. Julius Seebach odpowiedzialny będzie w nowym zarządzie za działania handlowe.

Julius Seebach został powołany na członka zarządu Audi Sport GmbH z dniem
1 maja br. Seebach w Audi pracuje od roku 2015. Na początku, w dziale rozwoju technicznego, odpowiedzialny był za strategię i kontrolę układów napędowych.
W roku 2017 z sukcesem wprowadził system zarządzania modelowego w Audi Sport i od tego czasu odpowiedzialny jest za serie modelowe RS 4/RS 5 i RS 6/RS 7 Sportback. Wcześniej, ten inżynier przemysłowy i absolwent studiów MBA pracował w Porsche, gdzie zaangażowany był w różne projekty związane z serią modelową Panamera oraz pracował nad rozwojem napędów.

Również z dniem 1 maja, Oliver Hoffmann objął w Grupie Audi dwa stanowiska: szefa rozwoju technicznego w fabryce w Neckarsulm oraz dyrektora zarządzającego Audi Sport GmbH.

„Transformacja oznacza stawanie się jeszcze bardziej efektywnym i innowacyjnym” – podkreśla Hans-Joachim Rothenpieler, członek zarządu AUDI AG ds. rozwoju technicznego. „Oddając dwa stanowiska w ręce jednego, doświadczonego eksperta jakim jest Oliver Hoffmann, wzmacniamy fabrykę  w Neckasulm jako miejsce opracowywania nowoczesnych rozwiązań technicznych, zabezpieczając w ten sposób jej przyszłą opłacalność.” Hoffmann był wcześniej odpowiedzialny m.in. za zarządzanie jakością w firmie Automobili Lamborghini i w fabryce Audi w węgierskim Győr oraz za rozwój techniczny wysoko wydajnych silników V10 montowanych w Audi R8.

Obecny dyrektor zarządzający Michael-Julius Renz opuszcza firmę w związku  z osiągnięciem wieku emerytalnego. Wraz ze swym międzynarodowym doświadczeniem, Renz wniósł znaczący wkład w rozwój AUDI AG oraz marki Audi Sport. Absolwent wydziału administracji, przez ostatnich 25 lat zajmował w AUDI AG wiele różnych stanowisk managerskich. Audi gorąco dziękuje mu za jego oddaną  i pełną sukcesów pracę. Renz, zanim w roku 2018 został dyrektorem zarządzającym Audi Sport, był prezesem Audi Sales Division China, gdzie był odpowiedzialny za sprzedaż i stałą obecność marki Audi na jednym z najważniejszych dla niej rynków. Wcześniej był też m.in. szefem sprzedaży na Europę oraz centralnego marketingu marki Audi.

źródło: Audi

PIERWSZA PRACA? NAJLEPIEJ W GASTRONOMII!

Możliwość elastycznego ułożenia grafiku oraz dodatkowe napiwki są tym, co przede wszystkim zachęca uczniów i studentów do podjęcia pierwszej pracy w gastronomii. W tej branży nie jest też potrzebne doświadczenie, co jest dużą zaletą dla młodych ludzi. Jednak oprócz przywilejów, czego tak naprawdę uczy praca w restauracji czy kawiarni?

Większość młodych osób decydując się na pracę w gastronomii myśli przede wszystkim o zarobkach. Choć stawka godzinowa nie jest zbyt wysoka, to można jednak dorobić napiwkami, z czego zdają sobie sprawę właściciele lokali. Kolejną zaletą jest możliwość ułożenia grafiku pod plan zajęć na uczelni, szczególnie studiując dziennie. Jednak podejmując pierwszą pracę liczy się zdobycie kompetencji nie tylko zawodowych, ale również społecznych, a praca w tej branży to prawdziwa szkoła życia.

Jak w większości zawodów, praca z klientem jest dość wymagająca i uczy młodego człowieka cierpliwości i pokory. Jak wiadomo „klient nasz Pan”, a chcąc otrzymać napiwek, kelner czy barman musi być uprzejmy i spokojny, nawet w sytuacjach, kiedy wydaje się to bardzo trudne. Zapanowanie nad emocjami oraz zdolność dopasowania się i schowania dumy do kieszeni jest w tym przypadku cenną umiejętnością, która także przyda się w następnej pracy. Kolejną zaletą jest możliwość kontaktu z drugim człowiekiem. By otrzymać napiwek kelner musi zbudować z klientem relację i go dobrze obsłużyć, by był na tyle zadowolony i podziękował za obsługę tzw. „tipem” – mówi Kamila Gutowski, współwłaściciel agencji pracy tymczasowej Skills Net.

Jak w każdej pracy, również w branży gastronomicznej, istnieją pewne reguły i standardy, których należy się trzymać. Dania serwuje się w określony sposób, to samo dotyczy napojów zimnych czy ciepłych. Często obowiązuje również konkretny dress code, do którego trzeba się dostosować. Kilka miesięcy pracy w kawiarni czy restauracji nauczy młodego człowieka elastyczności w działaniu oraz umiejętności dostosowania się do istniejących reguł.

Najważniejszą cechą jest jednak nauczenie się szacunku do pracy. Każdy uczeń myśli, ze zarobienie choćby 100 zł jest proste i szybkie. Jednak właśnie pierwsza praca pokazuje, ile trzeba się natrudzić, by zarobić na przysłowiową kawę. Po całym dniu, głównie biegając między stolikami, młode osoby mają pewną satysfakcję po zarobieniu pierwszych pieniędzy oraz policzeniu napiwków i zdobywają szacunek do każdej złotówki. Dodatkowo w późniejszych latach, kiedy po studiach znajdą bardziej regularną pracę, z pewnością docenią miesiące czy lata spędzone w gastronomii – dodaje ekspertka.

Praca w gastronomii, choć wydaję się ciężka, przynosi wiele korzyści. Buduje charakter młodego człowieka, uczy szacunku do pieniądza oraz pracy z ludźmi. Mając doświadczenie w gastronomii, w kolejnej pracy z pewnością łatwiej będzie on umiał się dostosować, a z biegiem lat będzie z rozrzewnieniem wspominał pierwszą pracę.

Opr: DD

Globalny gigant rynku automatyki przemysłowej i IoT zainteresowany współpracą z polskimi startupami!

Advantech, jeden z czołowych światowych producentów automatyki przemysłowej otwiera się na współpracę z polskimi startupami. Dzięki umowie, którą firma zawarła z Fundacją Przedsiębiorczości Technologicznej – organizatorem programów akceleracyjnych MIT Enterprise Forum CEE, Bridge to MassChallenge Warsaw oraz Smartup, młode przedsiębiorstwa technologiczne będą mogły oferować swoje rozwiązania globalnym klientom Advantech.

Rozwiązania startupów będą udostępniane setkom klientów Advantech na całym świecie za pomocą platformy IoT oferowanej w modelu PaaS (ang. Platform as a Service). Obecnie firma posiada ponad 40 oddziałów, m.in. w Azji, Europie oraz Ameryce Północnej i Południowej, a jej zysk w 2018 roku przekroczył 1,6 mld dolarów.

Okno na światowe rynki

Fundacja Przedsiębiorczości Technologicznej, jako jeden z wiodących w regionie CEE organizatorów projektów akceleracyjnych, będzie pełnić rolę łącznika pomiędzy Advantech a innowacyjnymi startupami z Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

– Nawiązanie współpracy z globalnym graczem, takim jak Advantech, który chce swoimi kanałami i wśród swoich obecnych klientów dystrybuować rozwiązania tworzone przez startupy, to dla wielu młodych, innowacyjnych firm ogromna szansa na zaistnienie na rynkach międzynarodowych. Platforma WISE-PaaS umożliwia startupom dotarcie ze swoimi produktami do setek przedsiębiorstw na całym świecie, które mogą być zainteresowane ich wdrożeniem – mówi Krzysztof Jakubczak, ekspert Fundacji Przedsiębiorczości Technologicznej. – Jako operator programów akceleracyjnych wspieramy startupy nie tylko w ich działaniach na rynku Polskim, ale również w szeroko rozumianym procesie internacjonalizacji. Podpisanie umowy z firmą Advantech jest kolejnym strategicznym krokiem Fundacji ukierunkowanym na to, aby mogły one rozwijać się globalnie – dodaje Jakubczak.

Celem Fundacji Przedsiębiorczości Technologicznej jest zapewnienie startupom, które rozwijają innowacyjne rozwiązania z obszaru Internet of Things i Big Data szybkiej ścieżki pozwalającej na zweryfikowanie potencjału do współpracy i integrację z platformą Advantech, a co za tym idzie – ułatwienie im ekspansji na rynkach międzynarodowych. Obecnie dwie młode firmy technologiczne, które brały udział w programach akceleracyjnych realizowanych przez Fundację – Lerta i Ecofile, aplikują do procesu integracji z platformą WISE-PaaS. Pod koniec marca br. roku oba startupy wzięły udział w odbywającym się na Tajwanie spotkaniu akceleracyjnym, w trakcie którego miały okazję zaprezentować swoje rozwiązania przed zarządem Advantech. Lerta już podpisała list intencyjny dotyczący dalszej współpracy z liderem branży ICT.

– Jako Lerta mamy ambitny, lecz prosty cel: poprawić elastyczność i efektywność systemu energetycznego, dzięki inteligentnemu zarządzaniu obiektami przemysłowymi, budynkami biurowymi i użyteczności publicznej. Aby osiągnąć ten cel, nieustannie szukamy synergii z podmiotami, z którymi wspólnie możemy oferować naszym klientom dodatkowe wartości. Bardzo się cieszę, że udało nam się przekonać do naszej wizji zarząd Advantecha – globalnego lidera w dziedzinie komputerów przemysłowych – mówi Borys Tomala, prezes Lerty. – Podpisany list intencyjny to pierwszy krok do długofalowej i strategicznej współpracy nad rozwiązaniami efektywności energetycznej dla przemysłu i inteligentnych miast. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie wsparcie zespołu MIT
Enterprise Forum CEE, z którym kontynuujemy współpracę od czasu programu akceleracyjnego, który ukończyliśmy w 2017r. –
dodaje.

Potencjał polskich startupów dostrzeżony

Obecnie jednym z kierunków rozwoju Advantech jest budowanie kompleksowej oferty dla różnych sektorów rynku w oparciu o Internet of Things. Firma tworzy wokół IoT architekturę składającą się z produktów, oprogramowania i usług, a także tzw. frameworki, czyli platformy które obejmują po kilkanaście gotowych rozwiązań, np. do zastosowań w maszynach, w aplikacjach sprzedażowych czy zarządzaniu flotą. Mogą z nich korzystać klienci i partnerzy Advantech. To właśnie we frameworkach skupionych w platformie WISE-PaaS znajdzie się przestrzeń dla rozwiązań startupowych.

Dążąc do tego, by być współautorem sukcesu powstania AIoT, Advantech globalnie zaangażował się w rozwój partnerstwa ze startupami. Wykorzystując stworzoną przez nas bardzo sprawną platformę AIoT, WISE-PaaS, obszerne portfolio hardware’owe i międzynarodowość, chcemy zaprosić startupy z Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej do dołączania do naszego ekosystemu. Dzięki temu będą mogły one rozwijać się jeszcze szybciej i dynamiczniej – mówi Tony Liu, investment manager Advantecha. – W szczególności koncentrujemy się na startupach funkcjonujących w oparciu o model B2B w branży IoT (AI, Big Data, Wireless Sensing itp.) oraz Smart City (Industry 4.0, Environment & Energy, Smart Retail i Smart Hospital). Dzięki Fundacji Przedsiębiorczości Technologicznej i programowi MIT Enterprise Forum CEE przekonaliśmy się, że ekosystem innowacji Europy Środkowo wschodniej ma bardzo duży potencjał i liczymy na współpracę z kolejnymi startupami w regionie. Przyszłość AIoT jest w naszych wspólnych rękach – dodaje.

A potencjał, zwłaszcza Polski, jest ogromny. Jak pokazują dane zebrane w raporcie Polskie Startupy 2018 przygotowanym przez Fundację Startup Poland, Big Data oraz Internet of Things to dwie główne specjalizacje polskich startupów, które rozwija odpowiednio 15 i 14 proc. badanych firm. Dodatkowo, jak wynika z badania 83 proc. polskich startupów sprzedaje swoje rozwiązania w modelu business to business, a 1/3 ma doświadczenia we współpracy z korporacjami.

Opr: DD

EKOlogiczne działania w biznesie

Jaki jest współczesny klient? Czy się zmienił względem poprzednich lat? Bez względu na odpowiedź na te pytania, na pewno trzeba stwierdzić jedno – obecnie klient ma większy dostęp do informacji, może szybko porównywać ceny, zdobywać wiedzę o produktach i wymieniać się doświadczeniami. Obok tego rozwija się także trend dbałości o formę, zdrowie oraz środowisko. Wszystko to sprawia, że konsument zaczyna zwracać jeszcze większą uwagę na podejmowane decyzje – w tym także na to, co nosi. Weryfikuje skąd jest dany przedmiot, z czego został stworzony i w jakich warunkach. Jak odpowiedzieć na te wymagania? Jednym ze sposobów są certyfikaty jakościowe.

Nie jest odkrywczym stwierdzenie, że relacja konsument-marka to (już) nie tylko zakup oferowanych produktów – w tym procesie kryje się mnóstwo innych doświadczeń. Brand powinien wpisywać się w styl życia swoich klientów, dbać o to, co dla nich jest ważne, słowem prezentować podobne wartości. Chociaż konsumenci mają różne upodobania i cechy charakteru to ostatnimi czasy coraz częściej wspólnym mianownikiem staje się troska o środowisko. Less waste, zero waste zyskuje kolejnych zwolenników, a niektórzy są nawet w stanie odejść od pewnych przyzwyczajeń, by w ten sposób nie szkodzić środowisku i przyszłym pokoleniom.

„Zrównoważony rozwój” to filozofia, którą ma na względzie wiele firm, a sposób, w jaki wdrażają to podejście w życie często jest weryfikowany przez klientów. Pod lupę są brane różne kryteria – co to za produkt, z czego jest wykonany, w jakich warunkach – wszystko po to, żeby mieć pewność, że nie zaszkodzi on ani samym kupującym, ani środowisku. Dotyczy to wielu obszarów sektora retail, w tym także branży odzieżowej. Rynek na to wszystko nie może pozostać obojętny – zarówno z górnolotnych (ale bardzo ważnych!) pobudek, jaką jest dbałość o naszą planetę, jak i ze względów szybciej odczuwalnych, tj. ekonomicznych – klienci chętniej wybiorą to, co nie tylko jest modne i w dobrej cenie, ale także bezpieczne dla zdrowia oraz środowiska.

Już możemy zaobserwować działania największych graczy odzieżowych, którzy w swoich kolekcjach stawiają na linie zgodne z naturą. Są także specjalne, niezależne certyfikaty i instytucje – takie jak Międzynarodowe Stowarzyszenie Badań i Testowania w Dziedzinie Ekologii Tekstyliów i Skóry lub Polski Instytut Włókiennictwa – poddające ocenie dany produkt. Jednym z najbardziej znanych i uznanych certyfikatów jest OEKO-TEX, który jest potwierdzeniem, że odzież jest wolna od substancji szkodliwych, więc ekologiczna i bezpieczna dla zdrowia. Podobną gwarancję daje wykorzystanie bawełny organicznej, czyli bawełny w czystej postaci, która nie ma żadnych szkodliwych substancji, toksycznych chemikaliów, pestycydów lub nawozów chemicznych.

– W Polsce panuje pewne założenie, że za dobrą jakość i ekologiczne produkty trzeba dużo zapłacić. Staramy się łamać ten stereotyp – nie chcemy, żeby nasi klienci musieli wybierać między tym co tańsze, a tym co dobre dla zdrowia i środowiska. Zwłaszcza wśród tak specyficznych produktów, jakimi są ubranka dla dzieci i niemowląt. Dlatego, pozostając przy dyskontowych cenach, udoskonalamy jakość wspomnianej odzieży, wykorzystując bawełnę organiczną. Część oferty KiK uzyskała także certyfikat Oeko-Tex. Każdy z tych produktów został specjalnie oznaczony na etykiecie, by nasi klienci mieli pewność co do swojego wyboru – komentuje Mariusz Kulik, dyrektor generalny sieci sklepów KiK i puentuje: – lista 'to do’ dotycząca ochrony środowiska i troski o zdrowie jest jeszcze bardzo długa, ale wszystko to składa się z małych kroczków. Dlatego cieszymy się, że w tym obszarze w KiK mamy się czym pochwalić i że zostało to potwierdzone przez rozpoznawalne na świecie certyfikaty.

Certyfikowane produkty można znaleźć we wszystkich z ponad 260 sklepów KiK w Polsce. Sieć prowadzi intensywną ekspansję zakładającą około 60 nowych otwarć w ciągu roku.

Opr: DD

PEKAES rozwija sieć Agencji Celnych

PEKAES, czołowy operator logistyczny, otworzył Agencję Celną w Białymstoku, która zapewnia sprawną odprawę towarów obsługiwanych w imporcie i eksporcie przez sieć dystrybucyjną PEKAES. Jej otwarcie jest związane z rosnącym zapotrzebowaniem na usługi celne i rozwojem współpracy z takimi krajami, jak Białoruś, Ukraina oraz Rosja. Już dziś spółka zapowiada kolejne inwestycje w tym zakresie.  

Nowy punkt usług celnych w sieci dystrybucyjnej PEKAES to odpowiedź na oczekiwania Klientów. Obecnie w Białymstoku możliwe jest dokonywanie zgłoszeń celnych w procedurach standardowych. PEKAES planuje uruchomienie kolejnych usług w zakresie obsługi celnej Klientów w Białymstoku – w pierwszej kolejności procedur uproszczonych i magazynu czasowego składowania.

Rozwój usług celnych w PEKAES wynika nie tylko ze stałego wzrostu liczby ładunków, które powierzają nam Klienci, ale również z poszerzania współpracy z partnerami firmy z całej Europy w ramach usług drobnicy międzynarodowej. Nasza spółka zapewnia profesjonalne doradztwo, jak i reprezentację Klientów przed organem celnym oraz innymi instytucjami państwowymi, jak np. SANEPID, WIJHARS. Ponadto świadczymy również szereg usług dodatkowych, takich jak np. obsługa karnetów TIR i ATA oraz zabezpieczenia na przewóz towarów w ramach wspólnotowych procedur tranzytowych. – stwierdza Maciej Bachman, Prezes Zarządu PEKAES.

PEKAES notuje stały wzrost zainteresowania Klientów usługami celnymi. W Agencji Celnej w Błoniu odprawiane są między innymi przesyłki dyplomatyczne. W biurze w Czechowicach-Dziedzicach spółka realizuje odprawy eksportowe towarów do Afryki Południowej, Chile, Afganistanu, a także osprzętu elektrycznego do Wietnamu, Nigerii, Nowej Zelandii oraz różnorodnych produktów do Bahrajnu.

– PEKAES wzmacnia swoją sieć Agencji Celnych mając na uwadze również zmiany, które przyniesie planowane wyjście Wielkiej Brytanii z UE. Posiadamy wszelkie niezbędne pozwolenia i procedury konieczne do obsługi wymiany towarów z krajami nie będącymi członkami UE. dodaje Marek Tkaczyk, Dyrektor Sieci Międzynarodowej PEKAES.

Grupa PEKAES posiada obecnie trzy Agencje Celne, a dodatkowo obsługa zleceń celnych prowadzona jest także w ramach usług świadczonych przez Działy Spedycji Morskiej w Gdyni i Szczecinie oraz Dział Spedycji Lotniczej w Warszawie.

Opr: DD

Ważne Informacje

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...