.
Strona główna Blog Strona 229

POLSKA LIDEREM GOSPODARCZYM W EUROPIE

Polska gospodarka rośnie w siłę. Jak podaje GUS, PKB Polski wzrósł w 2018 r. o 5,1 proc. wobec 4,8 proc. w 2017. Czy za dobry stan polskiej gospodarki odpowiada obecnie rządząca partia? A może zmian należy szukać w znacznie wcześniejszym okresie? Na te oraz inne pytania odpowiadają eksperci – Natalia Bogdan i Rafał Brzoska.

Wszystko zaczęło się w 1989 roku, wraz ze zmianą sytuacji politycznej w Polsce. Gospodarka ruszyła małymi krokami, niepewnie rozwijając się, by wraz z nadejściem nowego milenium znacznie przyśpieszyć. W ten sposób nasz dochód narodowy, wynoszący w 1990 roku 65,978 miliardów USD, wzrósł w 2017 roku do kwoty 524,5 miliarda USD (źródło: The World Bank Group).

Jak wskazuje przesłana wraz z tekstem animacja, Polacy mają prawo do dumy. Rodzimy PKB od 1989 roku wzrósł o 826,96 proc.. To imponujący wynik, szczególnie gdy porównamy go z osiągnięciami innych Państw. Na przykład, w tym samym okresie w Irlandii PKB wzrosło o 789,43 proc., Słowacji
o 783,83 proc., a Czechach o 549,47 proc.

Wiele osób zastanawia się nad źródłami wzrostu PKB Polski w ciągu minionych 29 lat. Odpowiedź na pytanie: jak to się stało, że najuboższe spośród dzisiejszej Unii Europejskiej państwo zmniejszyło lukę dochodową w relacji do zachodnich krajów? znają polscy przedsiębiorcy.

– Wyprzedzenie szeregu krajów było możliwe dzięki prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw, rozwojowi prywatnej przedsiębiorczości – mówi  Natalia Bogdan, Prezes Jobhouse, ekspert rynku pracy. Dodaje: Ważnym elementem były też szybkie podniesienie wydajności pracy oraz otwarcie się Polski na świat, mam na myśli inwestycje zagraniczne.

Rafał Brzoska, polski ekonomista, przedsiębiorca, menedżer, założyciel, współwłaściciel i prezes międzynarodowej Grupy Kapitałowej Integer.pl, akcentuje zmiany polityczne, które uwidoczniły przedsiębiorczość osób zamieszkujących kraj na Wisłą.

To nasza własna aktywność, bez ingerencji świata polityki, jest źródłem sukcesu naszej gospodarki – mówi biznesmen. Dodaje: Dość przypomnieć, że na koniec 2017 roku sektor małych i średnich przedsiębiorstw stał za ponad 60% PKB oraz zatrudniał 70% pracujących w naszym kraju. Rozwój sektora MŚP jest najzdrowszą formą budowy dobrobytu, bo nie zależy od kilku gigantów gospodarczych których problemy, jak np. w Korei mogą spowodować narodową zapaść. Co więcej, firmy w Polsce, które zaczynały często jako garażowy biznes, coraz śmielej wychodzą poza Polskę. Inwestują i przejmują przedsiębiorstwa w Europie i na świecie. Jako Polacy jesteśmy głodni sukcesu i zdecydowanie chce nam się bardziej, niż sytym społeczeństwom zachodniej Europy. Jeżeli weźmiemy to wszystko pod uwagę, to przyszłość rysuje się pozytywnie, lecz wymaga reform strukturalnych.

Jakie to reformy i jak wygląda zdaniem przedsiębiorcy przyszłość PKB Polski? Rafał Brzoska wskazuje na konieczność dalszej liberalizacji gospodarki. Uważa, że im będzie mniej przepisów krępujących rozwój biznesu w Polsce, tym lepiej odbije się to na PKB.

Wciąż dziwię się, że trzeba tłumaczyć ludziom, że bogactwo narodów mierzy się nie liczbą dokumentów do wypełniania, przepisów czy nadzwyczajnych kontroli, lecz innowacyjnością, nowoczesnym produktem oraz skutecznym zarządzaniem – mówi ekonomista. Dodaje: Jeżeli chcemy się liczyć na międzynarodowych rynkach, konieczne jest także wsparcie biznesu tj. niskie podatki oraz jasne i czytelne reguły gry na polskim rynku, które obowiązują wszystkich jego uczestników, także tych będących własnością państwa. 

Natalia Bogdan dodaje, że jej zdaniem polski PKB nadal ma potencjał wzrostu. Zdaniem ekspertki, rozwiązaniem umożliwiającym przyspieszenie rozwoju gospodarki może być aktywizacja osób biernych zawodowo oraz przepływ pracowników z mniej do bardziej wydajnych sektorów oraz większych miast.

Opr: DD

BMW sfinansuje samochody używane

BMW Financial Services wprowadza pierwszą na polskim rynku ofertę finansowania samochodów używanych z gwarantowaną wartością końcową. oferta BMW i MINI Comfort Lease dostępna jest również dla samochodów używanych. To szczególna forma leasingu dla przedsiębiorców i osób prywatnych charakteryzująca się niskimi ratami, łatwymi procedurami i wygodnymi opcjami zakończenia umowy z możliwością wyboru kolejnego samochodu, zwrotu obecnego lub przejęcia go na własność.

BMW Financial Services oferuje klientom leasing, kredyty i ubezpieczenia komunikacyjne na zakup pojazdów za pośrednictwem sieci autoryzowanych salonów dealerskich BMW i MINI. Jedna z najpopularniejszych form finansowania – BMW Comfort Lease – została rozszerzona także na samochody używane pochodzące z krajowej sieci dealerów obu marek. To pierwsza tego typu oferta finansowania pojazdów używanych w Polsce.

Jedną z największych zalet są niskie raty miesięczne, wyraźnie mniejsze niż w tradycyjnym leasingu lub kredycie. Wynika to z faktu, że spłacana jest tylko część wartości samochodu, która zużywa się w trakcie umowy, pozostała stanowi wartość końcową gwarantowaną przez BMW Financial Services. Co istotne, klient sam podejmuje decyzję co dalej – może oddać pojazd wymieniając na kolejny, wykupić, pokrywając jednorazowo wartość końcową lub rozłożyć ją na kolejne raty. BMW Financial Services zapewnia łatwe procedury przyznania finansowania oraz pełną obsługę w salonie i szybki odbiór samochodu.

Klienci coraz częściej poszukują używanych samochodów BMW i MINI, z polskiej sieci dealerskiej, z pewnym przebiegiem i historią serwisową oraz z możliwością finansowania niską ratą. Od wielu lat obserwujemy ten trend w Polsce, a oferta BMW Comfort Lease na samochody używane jest na niego odpowiedzią – komentuje Daniel Śliwiński, Used Car Manager w BMW Financial Services.

BMW Comfort Lease na samochody używane jest odmianą leasingu, w którym na podstawie wybranego modelu BMW lub MINI, deklarowanego okresu użytkowania oraz prognozowanego przebiegu, określana jest wartość końcowa pojazdu. Ofertą mogą być objęte samochody pochodzące z polskiej sieci dealerskiej BMW lub MINI. Wysokość opłaty wstępnej nie przekracza 35% wartości pojazdu, a umowę można zawrzeć na okres od 2 do 5 lat. Wyróżnikiem w stosunku do tradycyjnego leasingu jest gwarantowana przez BMW Financial Services wartość końcowa – znacznie wyższa niż w przypadku standardowego leasingu operacyjnego.  W ramach oferty BMW Comfort Lease dostępna jest również pełna gama produktów ubezpieczeniowych – dodaje Andrzej Jakubowski, Marketing Manager w BMW Financial Services.

Nowy Jedwabny Szlak szansą dla kolejowych przewozów towarów w Polsce

    Nowy Jedwabny Szlak – projekt rozwoju systemu połączeń transportowych z Chin do Europy, stwarza ogromną szansę dla kolejowych przewozów towarów w Polsce. Nasz kraj, między innymi ze względu na swoje położenie geograficzne, odgrywa w nim bardzo istotną rolę. Możliwości związane ze wzrostem transportu między Chinami i Europą zamierza wykorzystać PKP CARGO S.A. – lider towarowych przewozów kolejowych w Polsce oraz jeden z największych graczy na rynku europejskim. Już za dwa lata w swoim terminalu w Małaszewiczach będzie w stanie przyjąć ponad 3 tys. pociągów rocznie.

    Polski rynek przewozów towarowych już teraz odnotowuje stabilny wzrost. Według danych Urzędu Transportu Kolejowego, w 2018 w naszym kraju przewieziono około 250 mln ton towarów, podczas gdy rok wcześniej było to niecałe 240 mln ton, a w 2016 około 222 mln ton. W najbliższych latach możemy spodziewać się przyspieszenia wzrostu w związku z rozwojem Nowego Jedwabnego Szlaku. – Zamierzamy wykorzystać potencjał, jaki stwarza transport towarowy na trasie Chiny – Europa. Bycie liderem w przewozach na unijnym odcinku Nowego Jedwabnego Szlaku jest jednym z elementów naszej strategii na lata 2019 – 2023 – komentuje Czesław Warsewicz, prezes zarządu PKP CARGO.

    Chiny będą się umacniać na pozycji lidera w handlu międzynarodowym. Pokazują to dane Światowej Organizacji Handlu (World Trade Organization – WTO), zgodnie z którymi wartość eksportu z Państwa Środka wzrosła w 2018 roku o 10 proc. w porównaniu z rokiem 2017, co przełożyło się również na ilość przewożonych towarów. Władze Chin podają, że w 2017 roku przez Nowy Jedwabny Szlak przewieziono koleją 350 tys. TEU (twenty-foot equivalent unit – jednostka równa objętości kontenera o długości 20 stóp – około 39 m3), a w roku 2018 już 450 tys. Według ich prognoz za około 10 lat pociągi przewiozą na tej trasie 1 mln TEU.

     

    Kluczowe położenie geograficzne

    Polska jest jednym z kluczowych partnerów dla rozwoju Nowego Jedwabnego Szlaku – przede wszystkim ze względu na strategiczne położenie pomiędzy Chinami i Europą Zachodnią.

    Dla przewozów kolejowych z Państwa Środka do Europy kluczowy jest terminal w Małaszewiczach, położony 5 km od granicy z Białorusią. Na przestrzeni ostatnich lat notuje skokowy wzrost liczby przyjmowanych pociągów. W 2018 roku było ich 2,2 tys., podczas gdy jeszcze w roku 2011 zaledwie 17. W 2018 ponad 98 proc. obsługiwanych kontenerów w Małaszewiczach jechało z lub do Chin.

    Obecnie terminal w Małaszewiczach jest w stanie przyjąć rocznie 2 825 pociągów. Chcemy, aby nadal dynamicznie się rozwijał, dlatego zarządzająca nim spółka PKP CARGO CL Małaszewicze, należąca do Grupy PKP Cargo, pozyskała unijne dofinansowanie na jego rozbudowę. Po zakończeniu prac – do końca 2020 roku – będzie w stanie przyjąć 3285 pociągów – informuje Czesław Warsewicz, prezes zarządu PKP CARGO.

    Z perspektywy przewozów towarów w naszym kraju ważny jest również dostęp Polski do morza. W ostatnich latach polskie porty odnotowują znaczny wzrost objętości przewiezionych towarów. W gdańskim porcie w 2018 roku przeładowano prawie 2 mln TEU, czyli o blisko 400 tys. TEU więcej niż rok wcześniej i niemal 700 tys. TEU niż w 2016 roku, informują jego władze. Z kolei w Gdyni w 2018 roku przeładowano blisko 804 tys. TEU, podczas gdy w 2017 było to 710 tys. TEU – podały władze Zarządu Morskiego Portu Gdynia. Z portów towary są przewożone w głąb lądu – bardzo często koleją.

     

    Przyszłość należy do przewozów intermodalnych

    Pomimo dynamicznego rozwoju przewozów kolejowych, większość towarów na Nowym Jedwabnym Szlaku jest przewożona właśnie drogą morską. Z tego powodu istotną rolę odgrywają przewozy intermodalne, czyli transport przy wykorzystaniu kilku rodzajów środków transportu np. na morzu i koleją, ale w tej samej jednostce transportowej, najczęściej w kontenerze. Brak konieczności przeładunku oznacza oszczędność czasu i pieniędzy dla właściciela towaru oraz mniejsze ryzyko uszkodzenia ładunku. Funkcjonowanie polskich portów i Nowy Jedwabny Szlak przyczyniają się również do wzrostu przewozów w regionie Trójmorza (między Morzem Bałtyckim, Adriatyckim i Morzem Czarnym).

    Rozwój przewozów kolejowych w regionie Nowego Jedwabnego Szlaku łączy się ze współpracą w regionie Trójmorza. Towary z Chin, które trafiają do polskich portów, są następnie transportowane do innych państw Europy Centralnej – stwierdza prezes PKP CARGO, Czesław Warsewicz. – Widzimy tu ogromny potencjał. Właśnie dlatego, oprócz przewozów w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku, jednym z filarów naszej strategii na lata 2019-2023 jest rozwój biznesu w regionie Trójmorza. W tym celu planujemy dalsze inwestycje – w transport intermodalny – między innymi platformy intermodalne oraz lokomotywy wielosystemowe, rozbudowę infrastruktury – na przykład terminala w Małaszewiczach, a także w kolejne akwizycje. Dobrym przykładem jest nabycie 80 proc. udziałów słoweńskiej spółki Primol-Rail, co daje nam dostęp do kolejnych rynków – stwierdza prezes PKP Cargo.

    Rozwój Nowego Jedwabnego Szlaku oraz przewozów w regionie Trójmorza to szansa, aby Polska stała się hubem dla przewozów towarowych w regionie. – Do 2023 roku zamierzamy być liderem kolejowych przewozów towarów na unijnym odcinku Nowego Jedwabnego Szlaku oraz na obszarze Trójmorza – zapowiada Czesław Warsewicz.

    LOTOS Upstream z nowym prezesem

    Rada Nadzorcza LOTOS Upstream powołała Tomasza Maja na stanowisko Prezesa Zarządu spółki z dniem 9 kwietnia 2019 r. To manager związany z przemysłem naftowym od niemalże 35 lat. W trakcie swojej kariery zawodowej uczestniczył w realizacji szeregu projektów w Ameryce Północnej, Afryce Północnej, jak również w Europie.

    Na początku lutego 2019 r. Rada Nadzorcza LOTOS Upstream ogłosiła konkurs na funkcję prezesa Zarządu spółki. W wyniku przeprowadzonego postępowania kwalifikacyjnego, na posiedzeniu w dniu 8 kwietnia 2019 r. podjęto decyzję o powołaniu na to stanowisko Tomasza Maja z dniem 9 kwietnia 2019 r.

    Tomasz Maj, urodzony w Anglii z silnymi polskimi korzeniami, jest związany z przemysłem naftowym od niemalże 35 lat. To wysokiego szczebla menadżer z wykształceniem inżynierskim, posiadający bogate międzynarodowe doświadczenie w zarządzaniu w sektorze ropy naftowej i gazu ziemnego, jak również w zakresie dostarczania kompleksowych rozwiązań finansowych dla różnych gałęzi przemysłu. W trakcie swojej kariery zawodowej był zaangażowany w rozwój biznesu poszukiwawczo-wydobywczego (onshore i offshore), w ramach którego uczestniczył w realizacji szeregu projektów w Ameryce Północnej, Afryce Północnej, jak również w Europie.

    Pracował dla takich firm jak: Acre Oil, British Gas, Celtique Energie Poland, Talisman Energy Polska czy Repsol Sinopec Resources (wcześniej: Talisman Sinopec Energy). W ramach pracy w sektorze finansowym dla WestLB czy Lasanoz, brał udział i był odpowiedzialny za realizację wielu przełomowych transakcji finansowych dla projektów z sektora energetycznego, telekomunikacyjnego czy infrastrukturalnego.

    Przez ostatnie 5 lat zaangażowany w zarządzanie projektami realizowanymi przez Repsol Sinopec na Morzu Północnym i na Orkadach przy północnym wybrzeżu Szkocji, gdzie skutecznie wdrażał biznesowe rozwiązania, zarządzał ryzykiem czy odpowiadał za utrzymywanie relacji z partnerami, wykonawcami i innymi interesariuszami.

    LOTOS Upstream jest spółką holdingową, w 100% zależną od Grupy LOTOS S.A., zajmującą się świadczeniem usług zarządzania oraz wsparcia spółek z własnej grupy kapitałowej, których podstawową działalnością jest poszukiwanie, wydobycie i sprzedaż węglowodorów. Spółka powstała w wyniku restrukturyzacji kapitałowej segmentu poszukiwawczo – wydobywczego Grupy LOTOS S.A., która miała miejsce w latach 2017-2018.

    W grudniu 2017 roku LOTOS Upstream stała się właścicielem LOTOS E&P Norge oraz LOTOS Geonafty. Natomiast w kwietniu 2018 r. spółka przejęła od LOTOS Petrobaltic udziały w spółce Baltic Gas, realizującej projekt B4/B6. LOTOS Upstream posiada również spółkę zależną w Londynie – LOTOS Upstream UK – tzw. wehikuł potencjalnego rozwoju działalności poszukiwawczo – wydobywczej na szelfie brytyjskim. Spółka została utworzona na początku 2018 roku.

    Kluczowe biznesowe funkcje LOTOS Upstream obejmują m.in.: rozwój biznesu, analizy ekonomiczne nowych i realizowanych projektów, potencjalne akwizycje/ dezinwestycje, zarządzanie portfelem aktywów, nadzór właścicielski, zarządzanie projektem B4/B6, nadzór techniczny, kontroling, udzielanie gwarancji i poręczeń, a także wsparcie procesów organizacji finansowania zewnętrznego.

     

    Trenuj z Joanną Jóźwik i Karolem Bieleckim i pobiegnij w Berlinie

    Ambasadorka programu Nad_Zwyczajni i Mistrzyni Polski w biegu na 800 metrów Joanna Jóźwik będzie motywować Polaków do walki z przeciwnościami losu i przygotuje ich do startu w 10 kilometrowym biegu w Berlinie

    Największa na świecie firma produkująca opony i wyroby z gumy – Bridgestone oraz Olimpijka i  brązowa medalistka Mistrzostw Europy Joanna Jóźwik, w ramach kampanii olimpijskiej „PODĄŻAJ ZA MARZENIAMI, bez względu na wszystko”, wybiorą do ekskluzywnego programu motywacyjnego Nad_Zwyczajni 10 zmotywowanych uczestników z całej Polski. Razem postarają się oni osiągnąć cel, którym będzie przebiegnięcie jesienią tego roku po raz pierwszy 10 kilometrowej trasy podczas „The Great 10k Berlin”. Joanna Jóźwik, ambasadorka kampanii Bridgestone będzie nie tylko mentorką uczestników, ale sama też weźmie udział w nadchodzącym biegu. Do programu można zgłaszać się od 27 marca do 19 kwietnia za pośrednictwem platformy: www.podazajzamarzeniami.pl/competitions/nad_zwyczajni/

    „Każdy z nas wie jak wiele poświęceń i wytrwałości wymaga zawodowe uprawianie sportu. Wszyscy konkurujemy o zwycięstwo. Każdy medal, każdy sukces  jest nagrodą za wiele lat ciężkiej pracy”, powiedziała Joanna Jóźwik. “Ukończenie biegu na 10 kilometrów będzie metaforą, która ma pomóc Nad_Zwyczajnym walczyć o ich własne marzenia i pokonywać przeszkody życiowe, dostarczając im pewność siebie, optymizm i dyscyplinę. Mam nadzieję, że zainspiruje to do tego samego również innych.

    Joanna nie będzie jedynym ambasadorem projektu Nad_Zwyczajni. Karol Bielecki, piłkarz ręczny, król strzelców Igrzysk Olimpijskich Rio 2016, także dołączy do wybranych osób podczas treningów. Uczestnicy będą mieli okazję spotkać się też z Bartoszem Olszewskim – trenerem i zwycięzcą Wings for Life, który przekaże im wiedzę na temat profesjonalnego treningu sportowego. O ich kondycję psychiczną zadba natomiast Daria Abramowicz – psycholog i były sportowiec (żeglarstwo).

    Bridgestone jest inicjatorem programu i będzie wspierał podczas treningów wszystkich 10 początkujących biegaczy. Globalny Partner Olimpijski zapewni uczestnikom opiekę wykwalifikowanych trenerów, kompleksowe badania lekarskie, indywidualne plany treningowe i profesjonalny sprzęt. Okres szkolenia zaplanowano na 4 miesiące począwszy od 13 czerwca.

    Inicjatywa jest częścią kampanii Bridgestone „PODĄŻAJ ZA MARZENIAMI, bez względu na wszystko”. Jej ambasadorami są olimpijczycy: Karol Bielecki (piłkarz ręczny), Joanna Jóźwik (biegaczka) oraz Maciej Kot (skoczek narciarski), którzy zostali wybrani do tej roli, ponieważ pomimo wielu niepowodzeń, nigdy się nie poddali i dzięki ciężkiej pracy udało się im zrealizować olimpijskie marzenia. Kampania marki producenta opon ma na celu inspirowanie i motywowanie ludzi w każdym wieku, o różnych umiejętnościach i pasjach, by nigdy się nie poddawali i walczyli o swoje marzenia, pomimo napotykających ich w życiu przeszkód. „PODĄŻAJ ZA MARZENIAMI, bez względu na wszystko” odzwierciedla również ambicję firmy, którą jest dostarczanie ludziom produktów i usług umożliwiających im bezpieczne docieranie do celu – bez względu na warunki. Ponadto kampania ma na celu podkreślenie zaangażowania Bridgestone jako Globalnego Partnera Ruchu Olimpijskiego i Paraolimpijskiego.

    Innowacyjność Polskich firm

    Wciąż daleko nam, Polakom, do światowej czołówki pod względem inwestycji w innowacje, jesteśmy w ogonach europejskich rankingów. Jakie są mocne strony polskich, rodzimych firm w budowie innowacyjnej gospodarki? Jakie bariery w ostatnich latach udało się nam pokonać, a jednocześnie gdzie wciąż leżą wyzwania, z którymi trzeba się mierzyć? Co zrobić, by gonić światową czołówkę? Czy pomoc państwa jest wystarczająca? Czy innowacyjność to tylko startupy, czy również dojrzałe firmy? Te i inne wątpliwości związane z innowacyjnością wyjaśnia Łukasz Blichewicz – CEO Grupy Assay.

    Jakie są mocne strony polskich, rodzimych firm w budowie innowacyjnej gospodarki?

    Przede wszystkim otwartość na innowacyjne, nowatorskie rozwiązania i chęć ich przyjmowania. Po kilkudziesięciu latach technologicznego i gospodarczego zastoju, podczas którego kraje zachodnie dokonały ogromnych postępów, mamy jako Polacy nieodpartą chęć tworzenia lepszej rzeczywistości dla nas i naszego otoczenia. Lubimy być pionierami, innowatorami i liderami we wprowadzaniu różnorakich nowinek. Ta postawa jest z kolei motorem do zarówno tworzenia jak i korzystania z nowatorskich rozwiązań, które dziś na zachodzie przyjmowane są z o wiele większym oporem. Przykładem mogą być tu tak codzienne i prozaiczne czynności jak dokonywane kilkukrotnie w ciągu dnia płatności – według danych podanych w 2017r. przez Mastercard, 23% polskich konsumentów na co dzień płaci zbliżeniowo – to blisko 20 razy więcej niż w przypadku obywateli Niemiec. To i inne tego typu przykłady oczywiście napędza nie tylko postęp jako taki – przyspiesza też rozwój gospodarki, zachęcając rozmaitych przedsiębiorców do wdrażania technologicznych nowości.

    Bariery, które w ostatnich latach udało się nam pokonać.

    Wraz ze zmianą pokoleniową, jaką obserwujemy w ostatnich latach, pokonujemy systematycznie rozmaite bariery stojące na przeszkodzie postępu. Najistotniejsze jeszcze kilkanaście lat temu były te psychologiczne, wpływające negatywnie na naszą otwartość i dozę zaufania do nowości. W bieżącej, dobiegającej końca dekadzie, widzimy z kolei nowe możliwości pokonania innych, finansowych i technologicznych barier w dążeniu do szybszego postępu. Przestało satysfakcjonować nas korzystanie z „zachodnich nowinek”, obecnie w dużej mierze skupiamy się na tworzeniu własnych, rodzimych rozwiązań i myślimy o międzynarodowej ekspansji. Nie do przecenienia jest tu ogromny dopływ środków i dofinansowań poświęconym innowacjom i pracom badawczo rozwojowym. W Polsce jeszcze uczymy się zarówno wydatkowania środków z takich dotacji jak i kontroli nad nimi. Niemniej pomimo relatywnie niskiej efektywności ich wydatkowania, możemy śmiało mówić że znacznie pomagają w wyjściu z międzynarodowego zaścianka i wspierają rozwój innowacyjnych, unikatowych rozwiązań umożliwiających prawdziwą konkurencyjność polskich podmiotów na arenie międzynarodowej.

    Wyzwania, z którymi trzeba się mierzyć.

    Goniąc światową czołówkę musimy pamiętać, że w ujęciu technologicznym – zarówno w kontekście gotowych rozwiązań jak i samego zaplecza – jest ona wiele lat przed nami. Oczywistym jest, że kopiowanie i wdrażanie podobnych rozwiązań przyczynia się do gonienia kogokolwiek w mniejszym stopniu, niż wypracowywanie własnych technologii, usług i platform na szeroką skalę. Patrząc na możliwości finansowania prac badawczo – rozwojowych w Polsce, można zauważyć pewną lukę związaną ze wsparciem takich prac ale niekoniecznie rozbudowując ich skład koncepcyjny i wykonawczy o jednostki naukowe czy instytucje państwowe. Dynamika  postępu technologicznego często po prostu nie może czekać na działające wolniej od prywatnych przedsiębiorstw organizacje i instytucje, które pomimo oczywistych korzyści w postaci ogromnego doświadczenia i wkładu merytorycznego, w praktyce niestety mogą przyczynić się do spowolnienia wypracowania innowacji jak i wdrożenia jej na rynek.

    Pomoc państwa – czy to wystarczy?

    Zależy jak na to spojrzeć. Zasób kapitałowy wydatkowany w ostatnich latach jest dosłownie historyczny. Kwoty, które przedsiębiorcy mają do dyspozycji przy rozsądnym wydatkowaniu spokojnie pozwolą na „gonienie czołówki”. Nie zmienia to faktu, że potrzebna jest ciągła optymalizacja sposobu, w jaki z tych środków korzystamy. Duże wyprzedzenie w planowaniu programów, niewielkie zmiany w ich strukturze i inne czynniki – często niestety narzucane nam przez unijne instytucje – nie pomagają w osiągnięciu satysfakcjonującej dynamiki. Uważam, że jesteśmy w kontekście pomocy państwa w dość dobrym miejscu. Nie zmienia to jednak faktu, że każda instytucja publiczna żeby nadążyć za potrzebami optymalizacji i wspierać rzeczywiste innowacje, powinna wsłuchiwać się w głos ich odbiorców, zarówno istniejących jak i potencjalnych, i stale doskonalić swoją działalność.

    Czy innowacyjność to tylko startupy, czy również dojrzałe firmy?

    Prawdą jest, że większość energii związanej z innowacyjnością kierowana jest w stronę startupów. Ma to jednak swój cel, o którym mało kto mówi głośno. W tej chwili coraz więcej programów tzw. ScaleUP realizowanych jest przy współpracy szeregu młodych spółek z bardzo dojrzałymi partnerami o ugruntowanej pozycji na rynku. Synergia polega tu na tym, że kultura organizacyjna dużych spółek często utrudnia innowacyjne myślenie z uwagi na utarte, lepiej lub gorzej funkcjonujące rozwiązania, w które nawet nowi, młodzi pracownicy ze świeżymi umysłami są siłą rzeczy wdrażani – bo liczy się stabilność, przewidywalność czy wreszcie prezentacja wyników do akcjonariuszy i wyniki giełdowe. Startupy z kolei nie są obarczone podobnym ciężarem. Mając wolne od korporacyjnych procedur głowy, mogą pozwolić sobie na spojrzenie na pewne problemy z boku i rzeczywiste wypracowanie korzystnych i (co dla niektórych było zaskoczeniem) możliwych do wdrożenia rozwiązań. Na koniec dnia gospodarczy łańcuch pokarmowy i tak kończy się na rodzimych czy zagranicznych korporacjach – najczęściej najbardziej obiecujące startupy, które potwierdziły swoją perspektywę znaczącego rozwoju efektami dotychczasowych działań i umiejętnością skalowania, są po prostu przejmowane przez rynkowych gigantów. Bardzo rzadko zdarza się, żeby jakiś startup samodzielnie czy też przy pomocy wyłącznie kapitałowych, pasywnych inwestorów doszedł do etapu zbudowania międzynarodowej korporacji – propozycje wykupów są dla młodych przedsiębiorców po prostu zbyt atrakcyjne do odrzucenia. Czasem obserwując takie przypadki można szczerze powiedzieć sobie: szkoda. Głownie z uwagi na fakt, że przejmowane organizacje często pozbawione założycieli pełnych pędu do sukcesu i przepełnionych swoją misją budowania sukcesu po prostu tracą duszę i są wchłaniane przez ogromne, bardzo usystematyzowane i nastawione na stabilność organizacje.

    Nowe wnętrza, nowe smaki – nowa odsłona Hotelu Campanile w Katowicach!

    Rok 2019 to dla katowickiego Campanile ważny czas, a z sukcesem zakończona renowacja wnętrz oraz 20-lecie działalności to powody, dla których w hotelu zorganizowano przyjęcie. Data została wybrana nieprzypadkowo, gdyż 20 marca to początek astronomicznej wiosny oraz świeżości w przyrodzie.

    Hotel wszedł w okrągły jubileusz z nowymi aranżacjami wnętrz oraz wyjątkowymi smakami w kuchni – przeprowadzona w dwóch etapach renowacja nadała obiektowi nowoczesnego, lifestylowego charakteru. Zmiany, które swoim zasięgiem objęły pokoje, recepcję, lobby, restaurację i bar zostały zaprezentowane Gościom wydarzenia.

    Podczas urodzinowego spotkania Hotel gościł lokalne media, przedstawicieli Louvre Hotels Group, zawodników z GKS Katowice, Remigiusza Rączkę, znanego na Śląsku i nie tylko jako „Rączka gotuje”, działaczy społecznych oraz mieszkańców Katowic, którzy mają z hotelem pozytywne wspomnienia.

    Podczas spotkania Natasza Merta-Gierka, dyrektor hotelu, opowiedziała o historii i faktach z 20 lat działalności. W hotelu zaprezentowano zupełnie nowe, designerskie wnętrza. Dawne, inspirowane Prowansją aranżacje hotelu można dostrzec jedynie na archiwalnych fotografiach poustawianych w restauracji i lobby. Zorganizowano warsztaty kulinarne z kuchni śląskiej w nowym, lekkim wydaniu. Czy zaproponowane smaki są odpowiednie dla sportowców, sprawdzali zawodnicy GKS Katowice. Trzy drużyny w mieszanych składach, pod okiem „Pana Rączki” miały przygotować przystawki (krupniok i śledź), zupę (żur) i drugie danie (karminadle). Menu było zaskakujące, bo krupnioka podano z imbirem, kminem rzymskim i cynamonem, takich połączeń nie spotyka się w tradycyjnej kuchni śląskiej. Jedno z dań z warsztatów, zgodnie z głosowaniem wśród Gości, wejdzie do menu restauracji Pleasure od maja 2019.

    Hotel oferuje 77 nowoczesnych i wygodnych pokoi, w których znajduje się część sypialna, kącik do pracy oraz funkcjonalna łazienka. Hotel posiada pokoje z udogodnieniami dla osób niepełnosprawnych oraz pokoje rodzinne z możliwością uzupełnienia o łóżeczko dziecięce. Nowa kolorystyka, w barwach brązu, bieli i czerni w połączeniu z nowoczesnymi meblami wizualnie powiększa wnętrze, sprawiają również, że odpoczynek i praca odbywają się w komfortowych warunkach. W Campanile pomyślano również o właścicielach czworonogów, którzy chcą wypoczywać razem ze swoimi pupilami, dlatego stworzono dla nich komfortowe warunki.

    W odnowionej restauracji Pleasure dawny bufet zastąpiono barem. W restauracyjnych wnętrzach można zaaranżować spotkania biznesowe lub zorganizować firmową kolację. Hotel oferuje 3 klimatyzowane sale konferencyjne o powierzchni 245m2. Szef Kuchni restauracji Pleasure serwuje dania z kuchni międzynarodowej, polskiej oraz – oczywiście – regionalnej, z której restauracja jest znana od lat. Obecnie jest tu nowocześnie i energetycznie – neutralne szarości połączono z wielobarwnymi krzesłami oraz fotelami, znalazło się też miejsce na common table.

    – Staramy się o trzy gwiazdki, i po remoncie spełniamy już wymogi – mówi Natasza Merta-Gierka, dyrektor hotelu.

    Ulica Józefa Sowińskiego 48 w Katowicach to od wielu lat znany adres na noclegowej i biznesowej mapie Śląska!

    Louvre Hotel Group jest znaczącym graczem na globalnym rynku hotelowym, z portfolio, które obejmuje obecnie ponad 2600 hoteli w 54 krajach.

    Posiada pełną gamę hoteli od 1 do 5 gwiazdek, z historycznymi markami Louvre Hotels Group (Première Classe, Kyriad, Kyriad Direct, Campanile, Tulip Inn, Golden Tulip, Royal Tulip), 5 markami sieci Sarovar w Indiach, francuską grupą Hôtels & Préférence oraz chińską marką Metropolo.

    Louvre Hotels Group jest spółką zależną Jin Jiang International Holdings Co., Ltd., piątej co do wielkości grupy hotelowej na świecie.

    Opr: DD

    Mucha nie siada – rozmowa z Konradem Wilkiem

    Z Konradem Wilkiem, trenerem rozwoju, ekspertem w zakresie psychologii biznesu, kognitywistą, rozmawiamy na temat bliski wielu menadżerom, choć niewielu zdaje sobie z tego sprawę. Dążenie do coraz lepszych wyników, profesjonalne podejście do pracy, oddanie i pełne zaangażowanie są w cenie. Nie zawsze jednak nasza pracowitość ma zdrowe oblicze. Perfekcjonizm jest deficytem. Brak świadomości zmagania się z tym syndromem może nas sporo kosztować.

    MM: Z jakimi kosztami perfekcjonizm może się wiązać?

    KW: Człowiek dotknięty perfekcjonizmem żyje w poczuciu winy, ciągłego braku zadowolenia z siebie, niezależnie od płynących z zewnątrz informacji zwrotnych dotyczących jego dokonań. Jego postawa wpływa na obniżanie potencjalnego poziomu satysfakcji z własnych osiągnięć, jakości relacji osobistych, rzutuje niekorzystnie na stan zdrowia, przebieg kariery, poczucie spełnienia, szczęścia, motywacji, zadowolenia z życia.

    MM: Po czym można poznać syndrom perfekcjonizmu?

    KW: Osoba nim dotknięta często oddaje się bez reszty pracy. Nie ma wyzwań, których nie weźmie na siebie. Z gotowością do wszelkich wyrzeczeń wchodzi w nowe projekty. Zawsze na całego, ambitnie, dużo wymaga od siebie i dużo od innych wymaga. Wciąż się rozwija, szkoli, poznaje. Staje na wysokości zadania. Można by rzec perfekcyjny menadżer… a jednak…

    MM: Jaka jest geneza powstawania takiego syndromu w człowieku?

    KW: Jak w większości przypadków innych naszych ograniczających uwarunkowań, genezą jest dzieciństwo. Wiem, że mówienie o wpływie naszego dzieciństwa nie jest zbyt sexy. Kojarzy się z terapiami, rozgrzebywaniem ran, patrzeniem wstecz. Od lat jesteśmy karmieni mądrościami o nie wracaniu do przeszłości, o zmierzaniu do celów. „Możesz wszystko!!!”, „Masz co ci potrzeba!!!”, „Wystarczy, że sięgniesz!!!”, „Jesteś doskonały!!!” – wszystkie te hasła wywodzą się z pseudo-coachingowej narracji rodem z wielkich gal motywacyjnych. Brzmią Super, a nawet Mega, podnoszą adrenalinę, dopaminę i endorfinę, dają kopa. Jednak nie są skuteczne. Skuteczność wiąże się z dotarciem do przyczyny i jej uleczeniem. Przyczyn syndromu perfekcjonisty jest naprawdę wiele. Dość częstą okazuje się alkoholizm w domu, doświadczenie oziębłych, wymagających rodziców, którzy mało czasu spędzają z dzieckiem, rzadko nagradzają, raczej sporadycznie. Zwykle piętnują niedoskonałości, porażki, nic nie jest wystarczające, by zasługiwało na pochwałę, ciągle im mało i mało. Życie codzienne to pasmo niepewności, huśtawek emocjonalnych, poczucia braku bezpieczeństwa, braku przewidywalności, braku stabilności.

    MM: Faktycznie brzmi to bardzo poważnie.

    KW: Tak jest w rzeczywistości, a i to nie wszystko. Często w pracy z perfekcjonistą wychodzą z ukrycia doświadczenia naruszenia seksualnego w dzieciństwie. Traumatycznych przeżyć związanych z molestowaniem seksualnym jest naprawdę sporo. Choć nierzadko zostają wyparte przez ofiarę, ukryte za woalem niepamięci, to wciąż działają destrukcyjnie na każdy aspekt ich życia. Oczywiście jest jeszcze wiele innych przyczyn, których efektem okaże się osobowość perfekcjonisty. Zaniedbywane emocjonalnie, pozbawiane poczucia bezpieczeństwa dziecko rozwija się w doświadczeniu braku, niepełności. Brak staje się bardzo istotnym motywem dorosłego życia perfekcjonisty. Wewnętrzny system podświadomości człowieka nie uznaje czegoś takiego jak brak, więc na jego miejsce instaluje wypełniacz, protezę, coś, co ja nazywam fantomem, sztucznym zamiennikiem tego czegoś brakującego. Tak powstaje fantom perfekcjonisty.

    MM: Słucham tego co Pan mówi, jak by to był audiobook powieści science-fiction.

    KW: A to jest rzeczowa, empiryczna science, to nasza rzeczywistość, której po prostu nie chcemy i nie potrafimy często dostrzec tkwiąc w złudzeniach, iluzjach naszej percepcyjnej fiction. Perfekcjonista ma wyćwiczone podświadome mechanizmy obronne, dzięki którym nie pozwoli sobie na świadomość tego, z czym się zmaga. To, kim chce być widziany w świecie zewnętrznym, nie może mieć żadnego braku, żadnej usterki, nie może budzić podejrzenia, że nie jest perfekcyjne. Maskuje więc przed sobą i przed światem swoje braki, udaje że nie istnieją. Manipuluje sobą i ludźmi ze swojego otoczenia, wierzy w swoje bajki i robi co może, by innych nimi mamić. W życiu takiej osoby nie ma już miejsca na nic niedoskonałego. Wszystko musi być na Maxa, musi być Extra, no po prostu mucha nie siada. Fantom perfekcjonisty wyznacza wysokie standardy życia i przejmuje nad nim kontrolę.

    MM: Jak wygląda życie kontrolowane przez takiego „fantoma”?

    KW: Im bardziej fantom gani, a lubuje się w ganieniu takiej osoby wzorem tych, którzy w dzieciństwie ganienia jej nie odmawiali, tym bardziej tempo zwiększa człowiek, tym mocniej  podkręca sobie śrubę, gromadzi, zabiega, osiąga, zdobywa. Traci energię życiową, robi bokami, jednocześnie nie czuje wciąż spełnienia, nie może się jednak zatrzymać, wciąż więcej, bardziej, dalej, wyżej. Zresztą sam dawca fantomowi już z czasem nie wystarcza. Gdy człowiek ma już dość, już pada na twarz, nie wyrabia, fantom z lubością rzuca się na otoczenie perfekcjonisty.

    MM: Czym się taka ekspansja przejawia?

    KW: Ludzie z otoczenia perfekcjonisty zasypywani są ciągłymi oznakami niezadowolenia, cierpią jego pracownicy, partnerzy w biznesie, partnerzy życiowi, dzieci, fryzjerzy, krawcy, masażyści, kochankowie… nikt nie ma szans zaspokoić jego oczekiwań. Brak ciepła, brak miłości, niewystarczające zarobki, za mały dom, za wolny samochód, za uśmiechnięty mąż, za chuda żona, za mało bystre dziecko, zbyt nudna praca, kiepski zespół, za rzadko wyjeżdża na wakacje, wciąż nie wystarczająco, ciągle to nie to co trzeba. Drażnią go ludzie, którzy są od niego inni, którym czegoś brakuje, nie są perfekcyjni tak jak on, a raczej jak on o sobie potrzebuje uważać. Drażnią go też tym, że nie zachowują się tak, jak jemu by to odpowiadało, jak jego zdaniem należy. Fantom uzależnia ludzi, którzy wpadają w jego sidła. Robią co mogą, by go zadowalać. Przepełniają się z czasem frustracją, bo żeby nie wiem jak się starali, to nie wystarcza, to nie to, to nie tak, to za mało. Fantom perfekcjonisty nie może się nasycić. Potrafi zatem żywić się samymi staraniami ludzi, by jego potrzeby zaspakajać, a oni uzależniają się od płonnej nadziei, że kiedyś im się to uda oraz poczucia winy, że do tej pory im się nie udało. Bo skoro nie udało im się do tej pory, to znaczy, że musi być z nimi coś nie tak.

    MM: Perfekcjonizm to chyba domena szefów?

    KW: Dokładnie tak. Bardzo trafna obserwacja. Faktycznie jest wśród menadżerów potężna nadreprezentacja ludzi dotkniętych syndromem perfekcjonisty. Wzorzec niezadowolonego rodzica przenosi się idealnie na grunt relacji przełożony-podwładny. Jednocześnie w perfekcjoniście wciąż jest sporo z dziecka. Fantom perfekcjonisty nie znosi sprzeciwu i wymaga jak małe dziecko bezkompromisowego bycia na każdą jego potrzebę. Jeśli ma zachciankę, to ją spełnia lub inni mają ją spełnić dla niego. On nie ma zamiaru czekać, ma być teraz, tak jak chce, koniec rozmowy. Zachowuje się jak małe dziecko, bo i faktycznie w tym aspekcie zatrzymał się dokładnie w tym okresie swojego życia, w którym fantom się tworzył, czyli w dzieciństwie. Fantom nie dojrzewa, choć robi co może, by dorosłość na swój sposób udawać.

    MM: To musi być naprawdę ciężka sprawa żyć i pracować u boku perfekcjonisty.

    KW:  Ciężko jest ludziom wokół niego funkcjonującym, ale i jemu samemu. Jeśli ktoś będzie miał dość tego ciągłego, beznadziejnego zadowalania, bycia wciąż nie wystarczającym i odejdzie od perfekcjonisty, jego fantom jest gotów dążyć do okrutnej zemsty, bo jego się nie zostawia. On przecież wypiera brak, więc lęka się najbardziej bycia porzuconym, boi się utraty, bo ta ów brak wyraża. Paradoksalnie, jak na fantom przystało, zrobi wszystko, by doświadczyć właśnie tego, czego się najbardziej boi, będzie prowokował doświadczenia utraty.

    MM: Dlaczego?

    KW: Bo w głębi jest przekonany o tym, że nie zasługuje, w końcu najbliżsi w dzieciństwie go w tym skutecznie przez lata utwierdzali. Maska perfekcjonisty jest nieskuteczną próbą zatuszowania głodu miłości połączonego z poczuciem nie bycia wystarczająco dobrym, by tę miłość od innych otrzymać. W biznesie, choć może być tytanem pracy, robić więcej niż trzeba, dużo od ludzi wymagać, szczegółów pilnować, terminów dotrzymywać, to jednak ma w sobie sabotażystę, który gotów jest zawalić projekt, rozwalić zespół, wejść w konflikt z klientem. Oczywiście w karmionych iluzją oczach perfekcjonisty winni będą wszyscy w koło, ale nie on. Podświadomy brak niszczy, wysysa nie tylko jego, ale też otoczenie, relacje, biznesy, ich finansowe efekty. Nawet gdy idzie obiektywnie dobrze, nie ma mowy o satysfakcji, poczuciu zadowolenia, wdzięczności. Stąd kolejne cele, nowe wyzwania, wyżej zawieszone poprzeczki. I tak do zajechania.

    MM: Dość mroczna to perspektywa. Co robić, by tak się nie stało?

    KW: Póki osoba z syndromem perfekcjonisty gra nieświadomie w tę grę, póty jej fantom się czuje bezpieczny. Jeśli perfekcjonista poczuje, że nie ma siły żyć dalej w ten sposób, że coś tu nie gra, brakuje spójności, sypią się mu relacje, biznes kuleje mimo tej całej katorżniczej pracy, pozwoli sobie na refleksję, poczuje, że potrzebuje pomocy, pojawia się szansa na uzdrowienie. Zwykle potrzebuje się jednak coś niedobrego zadziać, część jego świata się musi rozlecieć, bo ciężko sobie wyobrazić perfekcjonistę, który ot tak, z własnej woli prosi o pomoc, potwierdzając tym samym, że perfekcyjny nie jest. Jeśli dojdzie do wniosku, że chce przyjrzeć się swoim sprawom, zaufa komuś, kto w takich tematach pomaga, poczuje się z tą osobą bezpiecznie, to wejdą w proces świadomego spotkania z fantomem perfekcjonizmu i wspólnie się nim zaopiekują tak, by przestał szkodzić.

    MM: Czy to się da tak po prostu załatwić, skoro przez tyle lat życia się dotąd nie udawało?

    KW: Trzeba się tym świadomie zająć i wiedzieć co robić. To właśnie robię w pracy z moimi klientami. Charakter takiej pracy, żeby była naprawdę skuteczna i przyniosła trwałe efekty, musi być systemowy i transpersonalny. Tak właśnie pracujemy. Zwykle kilka sesji wystarczy. A jeśli teraz, w związku z tym, co mówię, pojawiają się w czytelniku tej naszej rozmowy negatywne emocje, osądzające myśli, wątpiące reakcje, to może zdać sobie sprawę, że to być może nie on, lecz jego fantom przerażony perspektywą takiej pracy walczy w ten sposób o swoje przetrwanie (uśmiech).

    MM: Dziękuję za rozmowę.

    Konrad Wilk

    Trener rozwoju, psycholog biznesu, kognitywista. Mówi o sobie ODUCZYCIEL, bo wspiera swoich klientów w wewnętrznym uwalnianiu się z tego, co przeszkadza, ogranicza, staje na drodze życia z pełni osobistego potencjału. Pracuje głównie w nurtach: transpersonalnym, systemowym i procesowym. Prowadzi szkolenia, wystąpienia, zajęcia na uczelniach, pisze książki. Koncentruje się na zagadnieniach świadomego przywództwa, inteligencji emocjonalnej i duchowej, efektywnej komunikacji, zarządzania stresem. Autor modelów: TY® i Lider Przyszłości – TERAZ. Z pasją wspina się po górach, przedziera po lasach, żegluje, nurkuje, biega maratony.

    Ważne Informacje

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...