.
Strona główna Blog Strona 229

Krótka ścieżka do dłuższej współpracy

Doradcy finansowi, eksperci finansowi, trenerzy finansowy – często myleni z doradcami inwestycyjnymi – nazywają się niezależnymi. Ale ta niezależność i obiektywizm w rzeczywistości nie występują. Tak jak w każdej sprzedaży liczy się wykonanie planu miesięcznego, kwartalnego i wysokość prowizji, jaką pośrednik otrzyma od danej instytucji finansowej.

Zawód pośrednika i doradcy finansowego rozwinął swoje skrzydła na początku lat 90-tych, kiedy w Polsce rozpoczęło działalność wiele zagranicznych firm: banków, towarzystw ubezpieczeniowych i towarzystw funduszy inwestycyjnych. Różnorodność produktów przez nie oferowanych, chęć pokazania nowych ciekawych rozwiązań finansowych spowodowała dynamiczny rozwój rynku pośredników, którzy w założeniu mieli pomóc w poruszaniu się wśród licznych finansowych ofert , doradzać i wskazywać na te najkorzystniejsze. To ich zadaniem miało być zapoznawanie się z produktami, porównywanie i prezentowanie klientowi najlepszych możliwych opcji.  Ale wraz ze wzrostem sprzedaży i rozwojem rynku wzrosły również przychody,  nie tylko instytucji finansowych,  ale również i samych pośredników. Mając oczywiście  wyśrubowane plany sprzedażowe, zarabiając niezależnie od wyników klientów, a niekiedy działając wręcz z jawnym konfliktem interesów, zaczęli kierować się przede wszystkim swoim dobrem, które niestety nie idzie w parze z korzystnymi rozwiązaniami dla klienta.

Pośrednicy to po prostu sprzedawcy, do których zaufanie w ciągu ostatnich kilku lat zaczęło gwałtownie spadać. Profesor Dominika Maison po jednym z badań przeprowadzonego właśnie dla tej grupy zawodowej, stwierdziła, że 75 proc. Polaków nie ma zaufania do instytucji finansowych i że kierują się one wyłącznie swoim interesem i nie traktują priorytetowo korzystnych rozwiązań dla klienta. Po wielu aferach finansowych, klienci poczuli, że muszą dokładnie analizować propozycje pośredników i zaczęli wykazywać czujność.

W badaniu przeprowadzonym w 2016 r. w ramach programu nienieodpowiedzialni.pl przepytano Polaków, w jakim stopniu ufają instytucjom oraz grupom zawodowym. I niestety na liście zawodów o najmniejszym zaufaniu społecznym znaleźli się doradcy finansowi. Aż 83 proc. ankietowanych było zdania, że doradca będzie ich namawiał na zakup niepotrzebnych produktów finansowych i tylko 31 proc. badanych uznało, że  pośrednicy dbają o dobro swoich klientów.

Co prawda najwięksi pośrednicy finansowi pokazują w swoich wynikach, że wzrasta sprzedaż kredytów hipotecznych i pod tym względem Polacy nadal chętnie korzystają z pośredników, ponieważ obawiają się skomplikowanych procedur i nie czują się na siłach, by samodzielnie podjąć decyzję o wyborze najlepszego kredytodawcy.

Natomiast, jeśli już chodzi o powierzanie swoich pieniędzy, sytuacja jest odmienna i związana z tym, że branża finansowa boryka się z niskim poziomem zaufania społecznego, które trwa już od globalnego kryzysu sprzed dekady. Nie pomogły również ostatnie afery z AmberGold i GetBeckiem, które tylko umocniły rosnącą utratę zaufania dla rynku finansowego i jego nowych podmiotów.

Ponadto klienci zaczęli  dostrzegać, że inwestując swoje środki w fundusze ponoszą zbyt wysokie koszty, które pobierane są za zarządzanie, ponadto dochodzą koszty wynikające z korzystania z pośrednictwa finansowego czy też bankowego. W Polsce często opłaty pobierane są niezależnie od tego czy zyskujemy czy tracimy na zakupionym produkcie. Rozwiązaniem kwestii wysokich kosztów stały się platformy internetowe, poprzez które bezpośrednio można nabywać jednostki uczestnictwa w funduszach. Proces jest w całości on-line, bez pośrednika, bez podpisywania dokumentów u kuriera czy w placówce. Dzięki temu obniżany jest koszt zarówno zakupu, jaki i prowadzenia inwestycji  sama oplata manipulacyjna (zwana również opłatą za dystrybucję), zamiast  wynosić  4 proc. spada do zera, opłata za zarządzanie spada poniżej 1 proc., a w przypadku korzystania z pośredników może sięgać  nawet 4 proc. Ponadto pobierane są jeszcze opłaty z tytułu zakupu i umorzenia jednostek, konwersji oraz prowadzenia jednostek, co przy zakupie online też jest odpowiednio obniżane lub nawet likwidowane.

Niskie koszty, zysk, ale i bezpieczeństwo są dla klientów na równi ważne przy podejmowaniu decyzji finansowych. Może warto rozważyć inne rozwiązania wynagradzania doradców. Bo czy prowizja w postaci up-frontu zapewnia klientowi najlepszą merytoryczna obsługę, która daje mu bezpieczeństwo finansowe, a nie wysokie korzyści dla doradcy? A może warto ujawniać wysokość prowizji, jaką otrzymuje pośrednik od każdej z instytucji?

***

Paweł Kruszyński, w ramach grupy Assay pełni funkcje Członka Zarządu. Jest odpowiedzialny za politykę prowadzenia oraz pozyskiwania partnerów strategicznych. Aktywnie uczestniczy w procesach związanych z tworzeniem modeli koncepcyjnych dla projektów start-upowych. Doświadczenie zdobywał w branży finansowej, od 6 lat specjalizując się w sektorze inwestycji na rynkach kapitałowych. Wiedzę zdobywał na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej na kierunkach Administracja oraz Zarządzanie.

Klinika inna niż wszystkie

Dr Adam Gumkowski od 1992 roku zajmuje się chirurgią estetyczną. Specjalizuje się w zabiegach mało inwazyjnych: w szczególności modelowaniu sylwetki za pomocą liposukcji, przeszczepów własnej tkanki tłuszczowej w dowolne miejsce ciała oraz w zabiegach bezbliznowego podnoszenia i powiększenia piersi. Naszej redakcji opowiada o tym, jaki jest jego przepis na sukces i co cechuje go w zarządzaniu zespołem.

Jest Pan właścicielem kliniki, która stanowi niezwykłe połączenie pasji i 25 lat doświadczenia w chirurgii kosmetycznej. Co wyróżnia Pana klinikę? 

Przede wszystkim chcę, by każdy z naszych pacjentów czuł się bezpiecznie oraz, że jest pod dobra opieką. Staram się w pełni poznać  jego problem tak,  by wybrać dla niego indywidualne i najbardziej optymalne rozwiązanie. Kocham to co robię i zależy mi, by efekty mojej pracy były jak najbardziej satysfakcjonujące dla moich pacjentów.

 

Kieruje Pan zespołem uznanych specjalistów. Co w zarządzaniu jest z Pana perspektywy najważniejsze?

Faktycznie udało mi się wraz z moją żoną zgromadzić wokół siebie zespół najlepszych ekspertów. Każdy jest wyjątkowy, ale też z racji wykonywanego zawodu i poczucia ogromnej  odpowiedzialności są to bardzo niezależne jednostki. Stąd kierowanie takim zespołem nie jest łatwe, choć nie ukrywam, że wieloletnie doświadczenie pozwala nam na sprawne i efektywne zarządzanie zespołem. Najważniejsze to mieć zaufanie do osób, z którymi pracuję, to bardzo pomaga i usprawnia pracę.

 

Z opinii pacjentów jednoznacznie wynika, że Pana siłą jest niesamowite zaangażowanie, profesjonalizm i pasja. W jaki sposób znajduje Pan w sobie pokłady energii, mimo tak wielu zajęć?

Tak jak wspomniałem kocham swoją pracę i mam to szczęście w życiu, że robię to co lubię. Otaczają mnie ludzie, na których mogę polegać, mam wspaniała żonę, która zawsze mnie wspiera oraz rodzinę, więc jestem spełniony jako mąż i ojciec, a to wszystko powoduje, że chce mi się żyć i dalej realizować marzenia. Bardzo lubię spędzać czas na łonie natury mam ogród, który sam pielęgnuje uwielbiam też wodę i wszystko co z nią związane np. łowienie ryb tropikalnych.

 

Żadnych ekstremalnych sportów?

Sporty ekstremalne również. Windsurfing, nurkowanie, narty wodne, snowboard, żeglowanie. Lubię ruch i adrenalinę.

 

Wracając do biznesu, czym jest dla Pana konkurencja?

Konkurencja zawsze pobudza do działania, ale nie ścigam się z nikim. Dla mnie najważniejsze jest bycie profesjonalnym w tym co robię, a zadowolenie pacjentów jest najlepszą nagrodą.

 

Czy według Pana branża chirurgii estetycznej jest zdominowana przez mężczyzn czy przez kobiety?

Mimo, że na studia medyczne przyjmowanych jest coraz więcej kobiet, to jednak chirurgią w Polsce zajmuje się zaledwie 5 procent pań, a na zachodzie 30 proc. Oczywiście odsetek kobiet w specjalności chirurgów jest coraz więcej i jak najbardziej im kibicuję.

 

Jaką radą podzieliłby się Pan z młodymi lekarzami, które chcą osiągnąć sukces w biznesie?

No cóż najważniejsze to mieć w sobie dużo pokory i być otwartym na nowe rozwiązania w medycynie estetycznej oraz nieustające zgłębianie wiedzy.

 

Jaki jest Pana przepis na sukces?

Myślę, że przede wszystkim pozytywne myślenie, nieustająca nauka i podwyższanie swoich kwalifikacji . Gotowość na nowe wyzwania i konsekwencja w ich realizacji oraz otwartość na nowe trendy w medycynie.

Jakimi najważniejszymi zasadami kieruje się Pan w życiu?

Zawsze być uczciwym wobec siebie i otoczenia. Każdy dzień traktuję, jako wyzwanie i staram się w pracy polegać na swoim profesjonalizmie wiedzy i doświadczeniu.

 

AGklinik Klinika Sztuk Pięknych to miejsce szczególne, stworzone z wielkiego zamiłowania dr Adama Gumkowskiego do wykonywanego zawodu. AGklinik to niezwykłe połączenie pasji i 22 lat doświadczenia w chirurgii kosmetycznej. Ta klinika to nowoczesny, w pełni profesjonalny i komfortowy kompleks medyczny na światowym poziomie, mieszczący się w samym sercu Warszawy, w jednym z najpiękniejszych zakątków Mokotowa. AGklinik jest pionierem we wprowadzaniu najnowszych technologii, innowacyjnych zabiegów i światowych osiągnięć w dziedzinie medycyny, ginekologii i dermatologii estetycznej oraz ortopedii kosmetycznej w Polsce. W ofercie kliniki nadrzędne znaczenie ma pozycja chirurgii estetycznej, ale w trosce o dobro i komfort pacjenta oferta została rozbudowana o kolejne dziedziny. Dzięki temu, w jednym miejscu i czasie możliwe jest kompleksowe leczenie pacjentów, diagnostyka, czy też interwencja chirurgiczna.

Przewodnik podróżników życia

W związku z ukazaniem się w sprzedaży książki zatytułowanej „Jak się zabić, by zmartwychwstać”, rozmawiamy o drodze ludzkiego życia w metaforze podroży z jej autorem, Konradem Wilkiem, trenerem rozwoju, kognitywistą, oduczycielem, ekspertem we wspieraniu człowieka w przechodzeniu przez okresy przełomowe między etapami życia.

Red: Skąd taki tytuł książki? Przyznaję, że mocno mnie poruszył.

KW: Tytuł jest osadzony w symbolice naszej kultury dzięki czemu może bardziej sugestywnie do naszej wyobraźni przemawiać w oparciu o skojarzenia i analogie. W moim odczuciu najpełniej wyraża on mój przekaz w książce zawarty. Mówię w niej o przechodzeniu przed okresy przełomowe w życiu, o tym jak kończą się pewne etapy i zaczynają się nowe. To książka o wyjściu z niewoli nieświadomości na wolność samopoznania. Służy zdaniu sobie sprawy z iluzji, w których żyliśmy i prawdzie, jaką możemy wyzwolić z siebie wraz z własnym potencjałem. Piszę w niej o otwieraniu się na sens i znaczenie swojego życia, wzmacnianie siebie, by stawać się zdolnym do spełniania swojej własnej legendy, swojego powołania. Zbyt wielu ludzi przechodzi przez swoje życie bezwiednie, na pół, ćwierć, a nawet jeszcze mniejszą część gwizdka. Żeby otworzyć się na siebie potrzebujemy symbolicznie dokonać aktu przejścia przez czas przełomu ku światłu nowego otwarcia. Nie po śmierci, lecz jeszcze w tym życiu, jedynym życiu, jakie mamy. Nie warto czekać, czas nieubłaganie biegnie, samo się nie zrobi. Książka jest o tym, jak można przejść ten proces przemiany, pozwala dotrzeć do odpowiedzi, które nosimy w sobie. Z tych odpowiedzi wyłania się nasza autentyczność.

Red: Brzmi to dosyć skomplikowanie. Jakie jest praktyczne znaczenie tego, o czym piszesz?

KW: Przyczyny są wewnątrz nas, na zewnątrz są tylko efekty. Wszystko, co dzieje się w tobie na poziomie podświadomym objawia się w twoim życiu. Twój poziom rozwoju odzwierciedla się w charakterze i jakości twojego życia, twoich relacji z ludźmi, w karierze zawodowej, ludziach jakimi się otaczasz, stylu życia, pasjach, sposobie odżywiania, zdrowiu, zwyczajach i nawykach. Ludzie żyją w znacznym stopniu odzwierciedlając wzorce, przekonania, schematy poznawcze, strategie myślenia i działania, które zostały w nich na przestrzeni życia wgrane przez otoczenie, okoliczności, jakie na nich wpływały. Nie zdają sobie z tego sprawy. Powtarzają je bezwiednie w sposób zautomatyzowany. Nie wiedzą dlaczego coś ich spotyka, jak na to reagują, co wzbudza w nich dane emocje, na co sobie pozwalają, czego unikają. Zajęci codziennością, sprawami bieżącymi, skoncentrowani na sobie, swoich przekonaniach, nie dostrzegają szerszego kontekstu swojego życia, mechanizmów, które na nich oddziałują. Utykają na pewnych etapach swojego rozwoju, okopują się na nich, wiążą z nimi, co uniemożliwia im dalszy rozwój. Książka jest dla tych, którzy są gotowi co najmniej zdać sobie z tych mechanizmów sprawę, a także dla gotowych świadomie wejść w kolejny okres przełomowy, przejść do kolejnego etapu.

Red: Czyżbyśmy wszyscy byli jak bohaterowie gier komputerowych potrzebujący przechodzić na następne plansze gry?

KW: Często rozmawiając z ludźmi, prowadząc szkolenia, pisząc dla nich posługuję się właśnie taką metaforą gry komputerowej. Tkwi w niej ogromny zasób uniwersalnych znaczeń. Archetyp podróży bohatera wykorzystuję w tworzeniu metaforycznej struktury programu pracy nad odkrywaniem osobistej autentyczności, który nazwałem TY®. Opis poszczególnych jego kroków tworzy strukturę tej książki. Archetyp ten jest bardzo mocno ukorzeniony w naszej społecznej i osobistej nieświadomości. Każdy z nas ma do przejścia swoją drogę. Gdzieś w głębi siebie zdajemy sobie z tego sprawę. Jednak uwikłani w życie zgodne z wymogami systemu społecznego nasza droga zwykle wygląda tak, że najpierw mamy dzieciństwo, potem etap szkoły podstawowej, czas nastoletni, wyjście z domu, okres studiów, założenie rodziny, rozwój kariery zawodowej, jej okres kulminacyjny, wyjście z domu własnych dzieci, potem przychodzi emerytura i nieuchronna śmierć.

Red: Czy to źle? Coś jest nie tak w takim porządku życia?

KW: Ależ skądże. Nie mówię o tym w kategoriach źle, albo dobrze. Zresztą nasz sposób pojmowania rzeczywistości w tak spolaryzowany sposób, w oparciu o głęboko w nas osadzony schemat określany mianem dualizmu poznawczego, to kolejny bardzo ważny czynnik wpływający na nasze życie. Jemu również poświęcam sporo uwagi w książce. Wracając do etapów życia i podróży bohatera. Życie z zgodzie z normami, prawami i zasadami systemu społecznego daje nam pewne poczucie bezpieczeństwa, przynależności do zbiorowości, współzależności. Zaspakaja nasze potrzeby bycia częścią czegoś większego, utożsamiania się z mitami zbiorowymi zwanymi kulturą i tradycją, oferuje nam gotowe odpowiedzi na ważne pytania dotyczące sensu i znaczenia. Wyręcza nas w definiowaniu tego, co trudne i złożone. Pozwala odnaleźć się w świecie nieustannych zmian. Daje poczucie stabilizacji. Stanowi coś, z czym możemy się utożsamić, do czego odnieść, porównać. Nasz mózg łaknie takiej, choćby pozornej przewidywalności nawet bardziej niż glukozy, którą się żywi, z której czerpie energię do pracy. Im więcej pewników, tym mniej energii musi zużywać, a wysilając się do myślenia, poznawania, potrafi pobrać ponad 30% energii jaką ma do dyspozycji na cały organizm. Podróż bohatera zaczyna się wtedy, kiedy decydujemy się poddać w wątpliwość pewniki, którymi karmiono nas od początku naszej drogi. Kiedy schodzimy z toru wytyczonego dla nas przez społeczne wymogi i oczekiwania, kiedy wybieramy wyjście poza schemat, decydujemy się zejść pod powierzchnię, zanurzyć się w głębi własnej podświadomości, ruszyć na poszukiwanie skarbu, który tam na nas czeka.

Red: To bardzo ekscytujące. Co może być tym naszym skarbem?

To jest faktycznie pasjonująca przygoda. Od wielu lat towarzyszę moim klientom w ich podróżach i wciąż nieustannie fascynuje mnie i zadziwia to wspólne przeżywanie. Na każdym etapie ich drogi jestem z nimi, wspieram ich w przechodzeniu okresów przełomowych i wspólnie z nimi doświadczam ich odkryć. W metaforze nasza praca wygląda tak, że potrzebujesz zejść do jaskini, spotkać się tam ze swoim cieniem, zintegrować go, by wreszcie móc dotrzeć do zamkniętej na klucz skrzyni. Zdobywasz klucz, otwierasz skrzynię i wyjmujesz z niej skarb. Co im jest? Każdy ma swój niepowtarzalny skarb. Tym skarbem  jest to czego potrzebujesz, by zacząć żyć pełnią osobistego potencjału. To mogą być wszystkie te zasoby, które niezbędne ci są do tego, byś żył w zgodzie z sobą, w dostępie do własnej autentyczności, robił to, co będzie dawało ci niewysłowione poczucie spełnienia, satysfakcji, co będzie wyrażało cię w pełni, co będzie służyło innym, co będzie nieustannie stymulowało twój rozwój i dobrze wpływało na ludzi z twojego otoczenia. To nie tylko jest związane z życiem zawodowym, ale też z życiem osobistym, zresztą te światy zaczynają się z sobą przenikać, dopełniać zgodnie z prawem synergii.

Red: Dla kogo jest ta książka? W jakim wieku warto ją przeczytać?

KW: Wiek nie ma żadnego znaczenia, choć pewnie potrzebujesz mieć trochę lat, by się nią w ogóle zainteresować. Jednak drogę odkrywania własnej autentyczności warto po prostu przejść niezależnie od tego ile masz lat. Nigdy nie jest za późno na spotkanie się z sobą, nigdy nie jest za późno by wejść na kolejny z Etapów Spójności Osobistej, o których to etapach piszę w książce. Bywa, że człowiek nie jest w sobie gotowy na to by ruszyć w podróż. Zbyt mocno tkwi w iluzji, jaką w niego wpompowało otoczenie, odrzuca szanse, jakie podsuwa mu pod nos życie. Nie zdaje sobie sprawy z korzyści. Nie wie, że dzięki przejściu tego procesu mógłby zacząć wieść coraz bardziej świadome życie, lepiej radzić sobie w relacjach, lepiej się komunikować, żyć spokojniej, z większą pewnością tego co robi, z większym poczuciem swojej wartości, uwolnić się od demonów przeszłości, skuteczniej wpływać na swoje losy, korzystać z szans jakie się pojawiają, realizować i spełniać scenariusze, o których póki co nie śmie nawet marzyć. I tu nie musi chodzić o jachty, rezydencje i własne ręce odciśnięte na jednej z płyt chodnikowych którejś z alei sław. Chodzi o życie z pełni dostępu do osobistego potencjału, w wolności od łańcuchów, na końcu których ciążą nam metalowe kule przeszłych, trudnych doświadczeń i wynikających z nich ograniczających uwarunkowań. Książka jest dla tych, którzy mają już dość dotychczasowego życia, czują, że są w nich przestrzenie warte zaopiekowania, neutralizacji, uwolnienia, chcą się rozwijać, chcą żyć w zgodzie z własnym potencjałem, mają pomysł na siebie i chcą go skutecznie zrealizować, albo chcą ten pomysł w sobie odkryć. Wcale nie musi to być niewiadomo jakie życie. Każde życie jest wyjątkowe i ważne, jeśli żyjemy je w zgodzie z sobą i w dostępie do tego, co w nas najważniejsze i najcenniejsze.

Red: Czy wystarczy przeczytać tę książkę żeby doświadczyć takiej przemiany, odkryć swój skarb i umieć wprowadzić go w życie?

KW: Książka obfituje w konkretne ćwiczenia, które mogą pomóc czytelnikowi w przejściu swojego własnego procesu. Można ją po prostu przeczytać, dowiedzieć się, zainspirować. Można też czytać ją i jednocześnie przechodzić z jej pomocą swój proces. Czy to wystarczy? Zależy od ciebie. To bardzo indywidualna sprawa. Niektórzy po jej doświadczeniu zgłaszają się do kogoś, kto pomoże im przejść jakiś etap. Inni nie odczuwają takiej potrzeby. Od wielu osób natomiast dostaję informacje, że książka miała dla nich duże znaczenie, że korzystnie wpłynęła na ich życie, że otworzyła im oczy, pomogła świadomie zacząć żyć tym, co dla nich naprawdę ważne. I tu nie chodzi wcale o radykalne zmiany, rozwody, odejścia z pracy. Możemy żyć dotychczasowe życie tylko bardziej świadomie, sprawnie, skutecznie, z większą satysfakcją, lekkością, radością.

Red: Jakie masz plany na przyszłość?

KW: Kolejna książka powstaje, a ja na co dzień pracuję z ludźmi, spotykam się na indywidualnych sesjach z moimi klientami, szkolę biznes, prowadzę studia podyplomowe na uczelniach, organizuję warsztaty, piszę artykuły, udzielam wywiadów, nagrywam filmiki i umieszczam w sieci, publikuję na moich mediach społecznościowych. Dzielę się sobą i swoją wiedzą z człowiekiem, po to jestem, taka jest moja autentyczność, moja pasja i moja misja.

Red: Gdzie można kupić książkę „Jak się zabić, by zmartwychwstać”?

KW: W większości księgarni internetowych. Wystarczy tytuł w wyszukiwarce wpisać. Chyba, że ktoś chce ze spersonalizowaną dedykacją, to może zamówić ode mnie.

Red: Dziękuję za spotkanie i za inspirującą rozmowę.

Srebrna łyżeczka HEFRY dla syna księżnej Meghan Markle i księcia Harry’ego

Z okazji narodzin dziecka księcia Harry’ego oraz Meghan Markle, marka HEFRA, jedyny polski producent srebrnych i posrebrzanych sztućców, przygotowała specjalną łyżeczkę urodzinową „Bocianek”, z imionami małego Archiego Harrisona oraz datą i godziną jego urodzenia. Jednocześnie, aby uszanować decyzję młodych rodziców, HEFRA przekaże tę spersonalizowaną, srebrną łyżeczkę Fundacji Ex Animo, na doroczną aukcję, z której przychód zostanie przeznaczony na pomoc dzieciom z chorobami onkologicznymi.

Wyjątkowy prezent

Z okazji narodzin najmłodszego royal baby, Archiego Harrisona, HEFRA przygotowała podarunek w postaci srebrnej łyżeczki urodzinowej „Bocianek”. Prezent ten nie jest przypadkowym wyborem, a wszystko za sprawą tradycyjnego anglosaskiego powiedzenia, które głosi, że dziecko, któremu towarzyszy w życiu szczęście jest „urodzone ze srebrną łyżeczką w ustach”. Dlatego też, niniejszy prezent uchodzi za najbardziej elegancki podarunek dla noworodka w Wielkiej Brytanii. Łyżeczka ma wygrawerowane imiona oraz datę urodzin małego Panicza, a także wagę dziecka i godzinę narodzin.

– Każdy rodzic chciałby, aby jego dziecku sprzyjał pomyślny los, dlatego chętnie obdarowujemy ukochane osoby prezentami „na szczęście”. Wraz z całym światem marka HEFRA niezwykle się cieszy z narodzin nowego członka brytyjskiej rodziny królewskiej. Dlatego pragnąc upamiętnić tę magiczną chwilę, a jednocześnie uszanować decyzję pałacu Buckingham o nieprzesyłaniu podarunków, postanowiliśmy przekazać nasz prezent dla Panicza Archiego – ręcznie wykańczaną srebrną łyżeczkę „Bocianka” na cele charytatywne, a dokładnie dla Fundacji Ex Animo im. Księżnej Marii Sapiehy, której działalność skupia się na pomocy dzieciom z chorobami nowotworowymi. Pieniądze uzyskane z licytacji podczas dorocznego balu, zostaną przekazane na rzecz Kliniki Onkologii Instytutu Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka. Wierzymy, że pomagając innym, w jak najlepszy sposób ukoronujemy tę niezwykłą chwilę mówi Ewa Bałdyga, prezes zarządu HEFRY

Piękna tradycja

Srebrna łyżeczka w tradycji anglosaskiej ma przynieść szczęście, dobrobyt i długie dostatnie życie noworodkowi. Swoje początki zwyczaj bierze z XIV w., gdy w Europie panowała epidemia dżumy. Zamożni ludzie chronili się wówczas przed zarazą stosując srebrne sztućce i zastawy, gdyż już wtedy wiedziano o antybakteryjnych właściwościach kruszcu. I to działało, gdyż odsetek zgonów wśród arystokracji w Wielkiej Brytanii, za czasów panowania dynastii Tudorów, był blisko połowę niższy. Nic zatem dziwnego, że wówczas najbardziej prestiżowym prezentem, jaki mogli ofiarować rodzice chrzestni dziecku, były srebrne łyżeczki. Dziś widok malca ze srebrem w buzi nie dziwi już nikogo, a tradycja staje się coraz bardziej popularna również w Polsce.

Potrzebna jest moda na pracownicze programy emerytalne w polskich firmach

Choć z krajów zachodnich przychodzi do nas wiele pomysłów, rozwiązań rynkowych i technologicznych, a także szereg trendów od językowych po lifestyle’owe, u nas wciąż brakowało powszechnego długoterminowego programu oszczędzania z prawdziwego zdarzenia. Jak pokazało 20 lat funkcjonowania obowiązkowych OFE, II filar jako uzupełnienie pierwszego, nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Podobnie rozwijane już od dłuższego czasu produkty dodatkowego dobrowolnego oszczędzania emerytalnego. Przy czym warto zaznaczyć, że większość IKE i IKZE stanowią konta, które nie są zasilane regularnymi wpłatami. Dzisiaj natomiast stoimy przed szansą, a jednocześnie wyzwaniem wdrożenia długoterminowego i powszechnego programu oszczędnościowego, jakim są Pracownicze Plany Kapitałowe. Co więcej, konieczne jest wykreowanie mody na PPK. 

Ewa Małyszko, Prezes Zarządu PFR TFI

Choć coraz częściej w firmach uwidacznia się postawa nastawiona na szeroko rozumianą społeczną odpowiedzialność biznesu i coraz bardziej doceniane są strategie konstruowania długofalowej misji spółek, wciąż niewielu  myśli o wdrażaniu pracowniczych programów emerytalnych, a tym samym myślenia o bezpieczeństwie finansowym pracowników. Zaledwie znikomy procent polskich pracodawców zdecydowało się na wprowadzenie programu dodatkowego oszczędzania na przyszłą emeryturę swoich pracowników, a i sami pracownicy nie roszczą do tego pretensji.

Współdzielenie odpowiedzialności za świadczenia emerytalne przez państwo i firmy to nic nadzwyczajnego chociażby w Stanach Zjednoczonych lub w Holandii – ale w Polsce wciąż brakuje motywacji, zachęt i, co najważniejsze, wiedzy w tym temacie. Przyjęcie na przedsiębiorstwo dodatkowych kosztów związanych z uczestnictwem w programie nie cieszy się w Polsce popularnością. Świadczy o tym fakt, że tylko 2 proc. Polaków uczestniczy w takich programach. W PPE współoszczędzającymi razem z pracodawcą są pracownicy, którzy mają możliwość odprowadzania składek dodatkowych, ale w Polsce robi to tylko 10 proc. beneficjentów programu. A zatem do tej pory, a przypomnijmy, że PPE istnieją na rynku od 1999 r., chęci oszczędzania nie było ani ze strony pracodawców, ani pracowników.

Nadchodzi era PPK

Tak było do czasu przedstawienia przez rząd projektu ustawy o PPK w połowie lutego 2018 r. Rok później prace nad wdrożeniem Pracowniczych Planów Kapitałowych są już mocno zaawansowane i obecnie jesteśmy w przededniu zmian dotyczących systemowego i kompleksowego oszczędzania na przyszłość emerytalną. Kompleksowego, bo Pracownicze Plany Kapitałowe, które w pierwszym etapie obejmą największe przedsiębiorstwa już od 1 lipca tego roku, to projekt trójstronny, angażujący pracodawców, pracowników i państwo. Z perspektywy zatrudniających, PPK to element polityki motywacyjnej, ale też sposób na przyjęcie na siebie współodpowiedzialności za przyszłość emerytalną pracowników.

Podstawowym zadaniem z perspektywy pracodawcy jest dokonanie wyboru instytucji finansowej, z którą zawrze on umowę o zarządzanie, a następnie prowadzenie PPK. Co do zasady, powinien to zrobić w porozumieniu z zakładową organizacją związkową, a jeśli takiej nie ma – w porozumieniu z reprezentacją pracowników. Jeśli porozumienie w sprawie wyboru instytucji nie będzie osiągnięte na miesiąc przed upływem terminu zawarcia umowy o zarządzanie PPK, zatrudniający ma prawo podjąć decyzję samodzielnie. Instytucja  finansowa, dedykowana zarządzaniu PPK powinna być wybrana jedynie z listy instytucji umieszczonych w ewidencji PPK.

Drugim niemniej ważnym, o ile nie najważniejszym, jest ustalenie wysokości składek. Jednym z głównych kosztów po stronie zatrudniającego będą składki uiszczane na konto uczestnika PPK w wysokości od 1,5 do 4 proc. pensji brutto. Wpłaty te nie będą wliczane do wynagrodzenia stanowiącego podstawę ustalenia wysokości składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe oraz będą mogły zostać zaliczone do kosztów uzyskania przychodu.

Cały program został tak zaprojektowany, aby stanowił wartość dodaną dla każdej ze stron, zaangażowanych w Pracownicze Plany Kapitałowe, w tym także dla pracodawców. Dzięki obligatoryjnemu pakietowi świadczeń pracowniczych, firmy będą mogły budować wizerunek odpowiedzialnego i zaangażowanego pracodawcy. PPK mają szansę stać się elementem systemów motywacyjnych, benefitem z perspektywy nowych pracowników lub elementem nagradzającym ze względu na długość okresu zatrudnienia. Wysokość składki pracodawcy może być również różnicowana na podstawie postanowień regulaminu wynagrodzeń lub układu zbiorowego pracy, obowiązujących u pracodawcy.

Dla pracodawców wdrożenie PPK w swoich firmach będzie swego rodzaju wyzwaniem – organizacyjnym, finansowym, ale i elementem polityki motywacyjnej. Ponadto, to również odpowiedzialność etyczna, bo zatrudniający będą współodpowiedzialni za przyszłość emerytalną swoich pracowników. A to szczególnie ważne, bo przede wszystkim, będą dawać poczucie zatrudnionym, że z troską i pełną odpowiedzialnością, pochylają się nad tematem przyszłości emerytalnej każdego z pracowników.

Wracając jeszcze na chwilę do PPE, warto dodać, że rynek tego produktu ulega dynamicznej zmianie pod wpływem PPK. Co prawda ustawa o PPK obowiązuje od początku 2019 r., a niewiele później wystartowała ogólnopolska kampania rządowa dotycząca promowania tego nowego programu, pozwalającego na zwiększenie zabezpieczenia emerytalne, ale po pierwszych miesiącach jej funkcjonowania już widać pierwsze efekty – dwucyfrowo w ujęciu rok do roku wzrosła liczba wniosków firm składanych do KNF z zamiarem założenia PPE.

Wyższa emerytura czy bilet do kina?

Dodatkowe bonusy dla pracowników w formie karnetów czy biletów mogą stanowić tylko część budowania przez firmę systemu zachęt, podczas gdy wdrożenie PPK może być nie tylko bonusem pracowniczym, ale również przekonującym narzędziem w employer brandingu, czyli budujących wizerunek firmy jako pracodawcy. To działania na innym poziomie niż finansowanie wydarzeń sportowych czy inicjatyw ekologicznych i fundacji, które polskie firmy dziś coraz chętniej wspierają. Wdrażanie PPK to działania dojrzałego biznesu, przyjmującego na siebie odpowiedzialność za aktualne społeczne wyzwania, a do takich z pewnością należą problemy z efektywnością systemów emerytalnych, wynikające głównie z demografii i wydłużającej się średniej długości życia, dostrzegalne w całej Europie.

PPK i instytucja wyznaczona

Kilka czynników wpływa na popularność programów emerytalnych – atrakcyjny produkt, edukacja finansowa, poziom publicznego zabezpieczenia emerytalnego, zamożność społeczeństwa oraz sam rozwój rynków finansowych i zaufanie do nich. Polski rynek tego typu produktów jest stosunkowo młody. Ale dzisiaj jesteśmy w trakcie zmian dotyczących systemowego i kompleksowego oszczędzania na przyszłość emerytalną. Bo niestety, wciąż mało osób myśli o emeryturze. Jeżeli już oszczędza, to na kontach oszczędnościowych lub bardzo nisko oprocentowanych lokatach. Część żyje w przekonaniu, że godna emerytura jest zagwarantowana przez ZUS. Znacząca większość, bo aż 80% Polaków uważa, że zabezpieczenie emerytalne to obowiązek państwa. Czy rzeczywiście? Czy my sami możemy już dziś pracować na swoją emerytalną przyszłość?

Oszczędności emerytalne Polaków w relacji do PKB są wciąż dramatycznie niskie. Na koniec 2017 r. stanowiły one zaledwie 10%  wartości polskiej gospodarki, podczas gdy w takich krajach jak Dania, Holandia czy Islandia oszczędności emerytalne wartościowo przewyższają PKB tych państw. Niski poziom aktywów emerytalnych gospodarstw domowych przekłada się na wysokość przyszłej emerytury. Wg raportu OECD z 2018 r. prognozowana stopa zastąpienia, czyli relacja wypłaty emerytalnej do ostatniej pensji podczas zatrudnienia, wynosi dla Polski zaledwie 31,6%. Oznacza to, że przechodząc na emeryturę, Polacy będą musieli funkcjonować za trzecią część pobieranej podczas aktywności zawodowej pensji. Takiego problemu nie będą mieć mieszkańcy wymienionych wcześniej krajów – Holendrzy mogą bowiem liczyć na emeryturę niemal równą ostatniemu wynagrodzeniu (stopa zastąpienia wynosząca 96,9%) a Duńczycy otrzymają świadczenie emerytalne wynoszące 86,4% ostatniej pensji. To dla Polski poziomy wciąż bardzo odległe, ale warto podjąć ten trud, by wysokość przyszłej emerytury istotnie zwiększyć.

W ciągu najbliższych tygodni, ale nie później niż do 1 lipca, pracodawcy poznają ofertę firm, które będą oferowały PPK. Szacuje się, że w sumie na początek przedsiębiorcy będą mogli wybierać spośród około 20 instytucji finansowych, dedykowanych zarządzaniu pracowniczymi planami kapitałowymi. Wśród nich znajduje się również PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, które jako jedyne otrzymało rolę instytucji wyznaczonej. Co to oznacza dla przedsiębiorców? Otóż PFR TFI będzie gotowe zawrzeć umowę o zarządzanie PPK z każdym pracodawcą, który wyrazi taką wolę, lub któremu inna instytucja odmówi podpisania umowy. Co więcej, w przypadku, gdy wybrana przez pracodawcę instytucja finansowa nie będzie mogła kontynuować swoich zobowiązań, PFR TFI będzie mogło przejąć od niej prowadzenie PPK. A zatem każdy przedsiębiorca może się czuć bezpiecznie, bowiem PFR TFI jest zabezpieczeniem na wypadek braku możliwości zawarcia umowy z każdą inną instytucją oferującą PPK.

Co z perspektywy pracowników?

Z PPK będzie mogło skorzystać ok. 11,5 mln pracowników, w tym ok. 9 mln osób zatrudnionych w przedsiębiorstwach. To ogromna skala, to ogromna grupa osób, do których należy dotrzeć z właściwym komunikatem. I oczywiście rządowa kampania informacyjno-edukacyjna to jedno, natomiast gros pracy w dotarciu z komunikatem będzie po stronie pracodawców.

Program PPK na pewno wprowadzi większą różnorodność rozwiązań emerytalnych dla Polaków. Istnieje bowiem potrzeba uzupełnienia istniejących mechanizmów emerytalnych. Mamy dobre trzeciofilarowe rozwiązania, jednak istniejące dziś systemy oszczędzania, takie jak PPE, IKE czy IKZE wciąż nie są szczególnie popularne. Najczęściej większość z nas nie wie o ich istnieniu. Ogromną zaletą PPK jest ich powszechny charakter i to, że z jednej strony zobowiązują pracodawców do zaproponowania tej formy oszczędzania pracownikom, ale w tym samym czasie dają oszczędzającym pracownikom wybór, co do dalszego udziału w programie. I dlatego prowadzona wokół PPK komunikacja w ramach trwającej już intensywnej rządowej kampanii informacyjno-edukacyjnej ma tę powszechność utrwalić i uczulić Polaków na przywiązywanie większej wagi do planowania bezpiecznej przyszłości finansowej.

więcej na www.pfrtfi.pl

 

Grupa BAH chce kupić spółkę SsangYong Polska

British Automotive Holding (BAH) planuje zakup firmy SsangYong  Polska, która jest wyłącznym importerem tych koreańskich aut na terenie kraju. Zgodnie z listem intencyjnym, giełdowa spółka ma wyłączność na negocjacje do końca czerwca tego roku. Celem BAH jest rozwój tej obiecującej, azjatyckiej marki tak, aby wykorzystać jej pełny potencjał nad Wisłą. SsangYong jest producentem konkurencyjnych aut typu SUV i crossover, co będzie podstawą dynamicznego wzrostu sprzedaży samochodów tej marki

SsangYong to najstarszy oraz czwarty co do wielkości producent aut osobowych w Korei Południowej. Jego właścicielem od 2010 roku jest indyjski koncern samochodowy Mahindra & Mahindra Limited. SsangYong specjalizuje się w samochodach typu SUV oraz crossover z napędem na cztery koła. Europejscy klienci mogą obecnie wybierać spośród pięciu modeli SsangYong, sprzedawanych w Polsce przez 22 niezależnych dilerów. W zeszłym roku sprzedaż SsangYong w Polsce wzrosła o 40 proc., potwierdzając potencjał marki.

Planowane przejęcie sprzedaży importerskiej marki SsangYong w Polsce to kolejny efekt trwającego przeglądu opcji strategicznych BAH. Zdecydowaliśmy się podjąć negocjacje z SsangYong ze względu na duży potencjał tej marki. Wynika on zarówno z obecnej oferty samochodów koreańskiego producenta, ich wysokiej jakości i solidności wykonania, jak również wiąże się z ambitnymi planami rozwojowymi, zakładającymi m.in. wprowadzania na rynek nowych modeli aut. Nasze know-how i bogate doświadczenie w branży motoryzacyjnej przyniesie sukces marce SsangYong nad Wisłą. Zgodnie z naszymi założeniami, biznes ten, jak każdy inny, będzie samodzielnie budował swoją wartość, jednakże dodatkowo liczymy na to, że poszerzenie naszej oferty o nową markę pozwoli nam na osiągnięcie synergii w ramach Grupy – komentuje Mariusz Książek, prezes i główny akcjonariusz British Automotive Holding.

Po sfinalizowaniu przejęcia naszym celem na najbliższe lata będzie przybliżenie produktów SsangYong polskim klientom, co spowoduje dynamiczne zwiększenie sprzedaży. Skoncentrujemy się na efektywnych kampaniach marketingowych, budowaniu świadomości marki i działaniach, które pozwolą coraz większej rzeszy klientów doświadczać jakości, niezawodności, wytrzymałości oraz unikatowej stylistyki tych aut. Ponadto, będziemy rozwijać obecność marki w Polsce poprzez wzmocnienie sieci dilerskiej oraz serwisowej. Globalna strategia SsangYong, oparta o intensywny plan inwestycji w rozwój oferty samochodów tej marki, stwarza dla nas dodatkową szansę na wzrost sprzedaży, którą zamierzamy jak najefektywniej wykorzystać – zapowiada Gian Leonardo Fea, pierwszy wiceprezes BAH.

– Jestem przekonany, że zmiany właścicielskie przyniosą bardzo pozytywne efekty w postaci zdynamizowania działań zmierzających do budowania siły marki. BAH zapewni wszechstronne wsparcie oraz synergie podejmowanych działań. Nadchodzące premiery produktowe to doskonały moment na zmiany – dodaje Mariusz Jakimiuk, obecny Dyrektor Zarządzający Ssangyong

Thomas Valjak wiceprezesem Lexmark w regionie EMEA

Z początkiem maja do firmy Lexmark, światowego lidera w dziedzinie przetwarzania obrazu, dołączył Thomas Valjak, który objął stanowisko wiceprezesa ds. sprzedaży kanałowej w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). Do jego zadań należy wzmocnienie rozwoju tego obszaru w całym regionie. 

„Nominacja Thomasa świadczy o naszym zaangażowaniu w rozwój regionu EMEA. Cieszymy się, że do organizacji dołączył tak uznany w branży lider”, powiedział Sammy Kinlaw, wiceprezes ds. sprzedaży kanałowej i OEM Lexmark. „Doświadczenie Thomasa będzie miało kluczowe znaczenie w realizacji programów i strategii rynkowych dla zróżnicowanej sieci partnerów, którą posiadamy w całym regionie”.

Valjak przechodzi do Lexmark z HP, gdzie spędził ostatnie 24 lata na kierowniczych stanowiskach w obszarze sprzedaży i zarządzania kanałami dystrybucji. Ostatnio pełnił funkcję wiceprezesa i szefa działu druku wielkoformatowego HP w regionie EMEA, gdzie był odpowiedzialny za zarządzanie wszystkimi aspektami biznesu opartego na sprzedaży kanałowej dla klientów z branży architektonicznej, inżynieryjnej, budowlanej, przemysłowej, drukarni komercyjnych i producentów materiałów reklamowych .

„Doceniam wyzwania i możliwości związane z zarządzaniem sprzedażą kanałową w regionie EMEA i cieszę się, że będę mógł wykorzystać swoją wiedzę w nowej roli,” powiedział Valjak. “Lexmark jest dobrze przygotowany do wykorzystania ogromnej szansy rynkowej, dzięki innowacjom technologicznym i zaangażowaniu w doskonalenie usług.”

RYNEK PRACOWNIKA UMACNIA OUTSOURCING

Rynek pracy rozwija się bardzo dynamicznie i  choć zapotrzebowanie na wykwalifikowaną kadrę rośnie, to w czasach rynku pracownika coraz większym wyzwaniem jest zbudowanie skoncentrowanego na celach firmy, lojalnego zespołu. Umacnia to potrzebę delegowania części zadań poza strukturę przedsiębiorstwa. Z takiego rozwiązania korzyści czerpią obie strony: managerowie kierują uwagę zespołu na przydzielone im zadania, a firmy specjalizujące się w jednej wąskiej dziedzinie przejmują dany obszar działań, wspierając firmę swoją wiedzą i doświadczeniem.

Prowadzenie firmy wymaga wiedzy – zarówno z zakresu prawa, księgowości, jak również komunikacji i marketingu. Jednak przy tak dynamicznie zmieniających się przepisach czy szybkości wprowadzanych zmian technologicznych niewiele firm może sobie pozwolić na zatrudnienie wysoko wykwalifikowanej kadry z każdego z tych obszarów. Co więcej, nawet jeśli firma posiada budżet, to może się okazać, iż zatrudnienie, przeszkolenie oraz wdrożenie nowego pracownika jest bardzo kosztownym rozwiązaniem –  dużo droższym niż oddelegowanie zadań na zewnątrz.

Outsourcing to odpowiedź na współczesne potrzeby rozwijających się firm, które chcąc zoptymalizować pracę zespołu, wdrażają nowe technologie czy systemy. Wybierają także bardziej efektywne i pewne sposoby działań, minimalizując ryzyko błędnych i kosztownych decyzji. – mówi Adam Marzec, prezes Stock Inventory. Dodaje: Oddelegowanie inwentaryzacji firmie zewnętrznej, takiej jak nasza, to dla firmy duże ułatwienie także w obszarze zarządzania. Zamiast zajmować czas i tak już obłożonych pracą specjalistów, o których tak trudno na rynku, obszar ten oddawany jest specjalnie przeszkolonemu zespołowi. Opierając swoje usługi na autorskim, stale rozwijanym oprogramowaniu, możemy generować raporty poinwentaryzacyjne, dostosowane do potrzeb i wymagań Klientów. Oprócz tego, że dysponujemy wykwalifikowaną kadrą, wśród narzędzi usprawniających dodatkowo ten proces posiadamy kolektory danych służące do odczytu kodów kreskowych, dzięki czemu proces inwentaryzacji zostaje dodatkowo zautomatyzowany.

Rynek pracownika to wciąż duże wyzwanie dla dynamicznie rozwijającego się rynku pracy. Firmy często pomimo napływających nowych zleceń nie realizują ich z powodu braku kadry. Proces rekrutacji i wdrożenia nowego pracownika, np. na stanowisko HR managera, może potrwać kilka miesięcy. Między innymi właśnie dlatego outsourcing jest w takich sytuacjach korzystnym rozwiązaniem. Odpowiada na aktualne potrzeby przedsiębiorstw – pozwala optymalizować koszty i czas, a także nie dezorganizuje pracy stałego zespołu.

Zdarza nam się, że początkowo firmy decydują, iż rekrutacją zespołu do nowego działu zajmą się same, z pomocą etatowych pracowników. Po kilku miesiącach nieskutecznych działań wracają do nas z prośbą o wsparcie. W praktyce okazuje się, że prowadzenie rekrutacji przez pracownika, dla którego jest to kolejne zadanie na liście obowiązków, bywa niewykonalne lub trudne do realizacji. Co więcej, zabiera sporo czasu i zaangażowania przy jednoczesnym braku satysfakcjonujących efektów. – mówi Natalia Bogdan, ekspertka ds. rynku pracy, właścicielka agencji pracy Jobhouse. Dodaje: Sama też prowadząc firmę chętnie korzystam z pomocy zaufanych podwykonawców. Wychodzę z założenia,
że każdy powinien realizować się w zakresie działań, na których się zna i jest w ich zakresie specjalistą. Dzięki temu możemy pomagać sobie nawzajem.

Patrząc na rzeczywistość XXI wieku, można stwierdzić, iż słowa wypowiedziane w 1923 roku przez Henry’ego Forda były prorocze. Przypomnijmy je: „Jeśli jest coś, czego nie potrafimy zrobić wydajniej, taniej i lepiej niż konkurenci, nie ma sensu, żebyśmy to robili, i powinniśmy zatrudnić do wykonania tej pracy kogoś, kto zrobi to lepiej niż my”. Mając sprawdzonych podwykonawców, można nie tylko tworzyć firmę z wysoko wyspecjalizowanymi ekspertami, ale także działać efektywniej.

Opr: DD

Ważne Informacje

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...