.
Strona główna Blog Strona 226

Potrzebna jest moda na pracownicze programy emerytalne w polskich firmach

Choć z krajów zachodnich przychodzi do nas wiele pomysłów, rozwiązań rynkowych i technologicznych, a także szereg trendów od językowych po lifestyle’owe, u nas wciąż brakowało powszechnego długoterminowego programu oszczędzania z prawdziwego zdarzenia. Jak pokazało 20 lat funkcjonowania obowiązkowych OFE, II filar jako uzupełnienie pierwszego, nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Podobnie rozwijane już od dłuższego czasu produkty dodatkowego dobrowolnego oszczędzania emerytalnego. Przy czym warto zaznaczyć, że większość IKE i IKZE stanowią konta, które nie są zasilane regularnymi wpłatami. Dzisiaj natomiast stoimy przed szansą, a jednocześnie wyzwaniem wdrożenia długoterminowego i powszechnego programu oszczędnościowego, jakim są Pracownicze Plany Kapitałowe. Co więcej, konieczne jest wykreowanie mody na PPK. 

Ewa Małyszko, Prezes Zarządu PFR TFI

Choć coraz częściej w firmach uwidacznia się postawa nastawiona na szeroko rozumianą społeczną odpowiedzialność biznesu i coraz bardziej doceniane są strategie konstruowania długofalowej misji spółek, wciąż niewielu  myśli o wdrażaniu pracowniczych programów emerytalnych, a tym samym myślenia o bezpieczeństwie finansowym pracowników. Zaledwie znikomy procent polskich pracodawców zdecydowało się na wprowadzenie programu dodatkowego oszczędzania na przyszłą emeryturę swoich pracowników, a i sami pracownicy nie roszczą do tego pretensji.

Współdzielenie odpowiedzialności za świadczenia emerytalne przez państwo i firmy to nic nadzwyczajnego chociażby w Stanach Zjednoczonych lub w Holandii – ale w Polsce wciąż brakuje motywacji, zachęt i, co najważniejsze, wiedzy w tym temacie. Przyjęcie na przedsiębiorstwo dodatkowych kosztów związanych z uczestnictwem w programie nie cieszy się w Polsce popularnością. Świadczy o tym fakt, że tylko 2 proc. Polaków uczestniczy w takich programach. W PPE współoszczędzającymi razem z pracodawcą są pracownicy, którzy mają możliwość odprowadzania składek dodatkowych, ale w Polsce robi to tylko 10 proc. beneficjentów programu. A zatem do tej pory, a przypomnijmy, że PPE istnieją na rynku od 1999 r., chęci oszczędzania nie było ani ze strony pracodawców, ani pracowników.

Nadchodzi era PPK

Tak było do czasu przedstawienia przez rząd projektu ustawy o PPK w połowie lutego 2018 r. Rok później prace nad wdrożeniem Pracowniczych Planów Kapitałowych są już mocno zaawansowane i obecnie jesteśmy w przededniu zmian dotyczących systemowego i kompleksowego oszczędzania na przyszłość emerytalną. Kompleksowego, bo Pracownicze Plany Kapitałowe, które w pierwszym etapie obejmą największe przedsiębiorstwa już od 1 lipca tego roku, to projekt trójstronny, angażujący pracodawców, pracowników i państwo. Z perspektywy zatrudniających, PPK to element polityki motywacyjnej, ale też sposób na przyjęcie na siebie współodpowiedzialności za przyszłość emerytalną pracowników.

Podstawowym zadaniem z perspektywy pracodawcy jest dokonanie wyboru instytucji finansowej, z którą zawrze on umowę o zarządzanie, a następnie prowadzenie PPK. Co do zasady, powinien to zrobić w porozumieniu z zakładową organizacją związkową, a jeśli takiej nie ma – w porozumieniu z reprezentacją pracowników. Jeśli porozumienie w sprawie wyboru instytucji nie będzie osiągnięte na miesiąc przed upływem terminu zawarcia umowy o zarządzanie PPK, zatrudniający ma prawo podjąć decyzję samodzielnie. Instytucja  finansowa, dedykowana zarządzaniu PPK powinna być wybrana jedynie z listy instytucji umieszczonych w ewidencji PPK.

Drugim niemniej ważnym, o ile nie najważniejszym, jest ustalenie wysokości składek. Jednym z głównych kosztów po stronie zatrudniającego będą składki uiszczane na konto uczestnika PPK w wysokości od 1,5 do 4 proc. pensji brutto. Wpłaty te nie będą wliczane do wynagrodzenia stanowiącego podstawę ustalenia wysokości składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe oraz będą mogły zostać zaliczone do kosztów uzyskania przychodu.

Cały program został tak zaprojektowany, aby stanowił wartość dodaną dla każdej ze stron, zaangażowanych w Pracownicze Plany Kapitałowe, w tym także dla pracodawców. Dzięki obligatoryjnemu pakietowi świadczeń pracowniczych, firmy będą mogły budować wizerunek odpowiedzialnego i zaangażowanego pracodawcy. PPK mają szansę stać się elementem systemów motywacyjnych, benefitem z perspektywy nowych pracowników lub elementem nagradzającym ze względu na długość okresu zatrudnienia. Wysokość składki pracodawcy może być również różnicowana na podstawie postanowień regulaminu wynagrodzeń lub układu zbiorowego pracy, obowiązujących u pracodawcy.

Dla pracodawców wdrożenie PPK w swoich firmach będzie swego rodzaju wyzwaniem – organizacyjnym, finansowym, ale i elementem polityki motywacyjnej. Ponadto, to również odpowiedzialność etyczna, bo zatrudniający będą współodpowiedzialni za przyszłość emerytalną swoich pracowników. A to szczególnie ważne, bo przede wszystkim, będą dawać poczucie zatrudnionym, że z troską i pełną odpowiedzialnością, pochylają się nad tematem przyszłości emerytalnej każdego z pracowników.

Wracając jeszcze na chwilę do PPE, warto dodać, że rynek tego produktu ulega dynamicznej zmianie pod wpływem PPK. Co prawda ustawa o PPK obowiązuje od początku 2019 r., a niewiele później wystartowała ogólnopolska kampania rządowa dotycząca promowania tego nowego programu, pozwalającego na zwiększenie zabezpieczenia emerytalne, ale po pierwszych miesiącach jej funkcjonowania już widać pierwsze efekty – dwucyfrowo w ujęciu rok do roku wzrosła liczba wniosków firm składanych do KNF z zamiarem założenia PPE.

Wyższa emerytura czy bilet do kina?

Dodatkowe bonusy dla pracowników w formie karnetów czy biletów mogą stanowić tylko część budowania przez firmę systemu zachęt, podczas gdy wdrożenie PPK może być nie tylko bonusem pracowniczym, ale również przekonującym narzędziem w employer brandingu, czyli budujących wizerunek firmy jako pracodawcy. To działania na innym poziomie niż finansowanie wydarzeń sportowych czy inicjatyw ekologicznych i fundacji, które polskie firmy dziś coraz chętniej wspierają. Wdrażanie PPK to działania dojrzałego biznesu, przyjmującego na siebie odpowiedzialność za aktualne społeczne wyzwania, a do takich z pewnością należą problemy z efektywnością systemów emerytalnych, wynikające głównie z demografii i wydłużającej się średniej długości życia, dostrzegalne w całej Europie.

PPK i instytucja wyznaczona

Kilka czynników wpływa na popularność programów emerytalnych – atrakcyjny produkt, edukacja finansowa, poziom publicznego zabezpieczenia emerytalnego, zamożność społeczeństwa oraz sam rozwój rynków finansowych i zaufanie do nich. Polski rynek tego typu produktów jest stosunkowo młody. Ale dzisiaj jesteśmy w trakcie zmian dotyczących systemowego i kompleksowego oszczędzania na przyszłość emerytalną. Bo niestety, wciąż mało osób myśli o emeryturze. Jeżeli już oszczędza, to na kontach oszczędnościowych lub bardzo nisko oprocentowanych lokatach. Część żyje w przekonaniu, że godna emerytura jest zagwarantowana przez ZUS. Znacząca większość, bo aż 80% Polaków uważa, że zabezpieczenie emerytalne to obowiązek państwa. Czy rzeczywiście? Czy my sami możemy już dziś pracować na swoją emerytalną przyszłość?

Oszczędności emerytalne Polaków w relacji do PKB są wciąż dramatycznie niskie. Na koniec 2017 r. stanowiły one zaledwie 10%  wartości polskiej gospodarki, podczas gdy w takich krajach jak Dania, Holandia czy Islandia oszczędności emerytalne wartościowo przewyższają PKB tych państw. Niski poziom aktywów emerytalnych gospodarstw domowych przekłada się na wysokość przyszłej emerytury. Wg raportu OECD z 2018 r. prognozowana stopa zastąpienia, czyli relacja wypłaty emerytalnej do ostatniej pensji podczas zatrudnienia, wynosi dla Polski zaledwie 31,6%. Oznacza to, że przechodząc na emeryturę, Polacy będą musieli funkcjonować za trzecią część pobieranej podczas aktywności zawodowej pensji. Takiego problemu nie będą mieć mieszkańcy wymienionych wcześniej krajów – Holendrzy mogą bowiem liczyć na emeryturę niemal równą ostatniemu wynagrodzeniu (stopa zastąpienia wynosząca 96,9%) a Duńczycy otrzymają świadczenie emerytalne wynoszące 86,4% ostatniej pensji. To dla Polski poziomy wciąż bardzo odległe, ale warto podjąć ten trud, by wysokość przyszłej emerytury istotnie zwiększyć.

W ciągu najbliższych tygodni, ale nie później niż do 1 lipca, pracodawcy poznają ofertę firm, które będą oferowały PPK. Szacuje się, że w sumie na początek przedsiębiorcy będą mogli wybierać spośród około 20 instytucji finansowych, dedykowanych zarządzaniu pracowniczymi planami kapitałowymi. Wśród nich znajduje się również PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, które jako jedyne otrzymało rolę instytucji wyznaczonej. Co to oznacza dla przedsiębiorców? Otóż PFR TFI będzie gotowe zawrzeć umowę o zarządzanie PPK z każdym pracodawcą, który wyrazi taką wolę, lub któremu inna instytucja odmówi podpisania umowy. Co więcej, w przypadku, gdy wybrana przez pracodawcę instytucja finansowa nie będzie mogła kontynuować swoich zobowiązań, PFR TFI będzie mogło przejąć od niej prowadzenie PPK. A zatem każdy przedsiębiorca może się czuć bezpiecznie, bowiem PFR TFI jest zabezpieczeniem na wypadek braku możliwości zawarcia umowy z każdą inną instytucją oferującą PPK.

Co z perspektywy pracowników?

Z PPK będzie mogło skorzystać ok. 11,5 mln pracowników, w tym ok. 9 mln osób zatrudnionych w przedsiębiorstwach. To ogromna skala, to ogromna grupa osób, do których należy dotrzeć z właściwym komunikatem. I oczywiście rządowa kampania informacyjno-edukacyjna to jedno, natomiast gros pracy w dotarciu z komunikatem będzie po stronie pracodawców.

Program PPK na pewno wprowadzi większą różnorodność rozwiązań emerytalnych dla Polaków. Istnieje bowiem potrzeba uzupełnienia istniejących mechanizmów emerytalnych. Mamy dobre trzeciofilarowe rozwiązania, jednak istniejące dziś systemy oszczędzania, takie jak PPE, IKE czy IKZE wciąż nie są szczególnie popularne. Najczęściej większość z nas nie wie o ich istnieniu. Ogromną zaletą PPK jest ich powszechny charakter i to, że z jednej strony zobowiązują pracodawców do zaproponowania tej formy oszczędzania pracownikom, ale w tym samym czasie dają oszczędzającym pracownikom wybór, co do dalszego udziału w programie. I dlatego prowadzona wokół PPK komunikacja w ramach trwającej już intensywnej rządowej kampanii informacyjno-edukacyjnej ma tę powszechność utrwalić i uczulić Polaków na przywiązywanie większej wagi do planowania bezpiecznej przyszłości finansowej.

więcej na www.pfrtfi.pl

 

Grupa BAH chce kupić spółkę SsangYong Polska

British Automotive Holding (BAH) planuje zakup firmy SsangYong  Polska, która jest wyłącznym importerem tych koreańskich aut na terenie kraju. Zgodnie z listem intencyjnym, giełdowa spółka ma wyłączność na negocjacje do końca czerwca tego roku. Celem BAH jest rozwój tej obiecującej, azjatyckiej marki tak, aby wykorzystać jej pełny potencjał nad Wisłą. SsangYong jest producentem konkurencyjnych aut typu SUV i crossover, co będzie podstawą dynamicznego wzrostu sprzedaży samochodów tej marki

SsangYong to najstarszy oraz czwarty co do wielkości producent aut osobowych w Korei Południowej. Jego właścicielem od 2010 roku jest indyjski koncern samochodowy Mahindra & Mahindra Limited. SsangYong specjalizuje się w samochodach typu SUV oraz crossover z napędem na cztery koła. Europejscy klienci mogą obecnie wybierać spośród pięciu modeli SsangYong, sprzedawanych w Polsce przez 22 niezależnych dilerów. W zeszłym roku sprzedaż SsangYong w Polsce wzrosła o 40 proc., potwierdzając potencjał marki.

Planowane przejęcie sprzedaży importerskiej marki SsangYong w Polsce to kolejny efekt trwającego przeglądu opcji strategicznych BAH. Zdecydowaliśmy się podjąć negocjacje z SsangYong ze względu na duży potencjał tej marki. Wynika on zarówno z obecnej oferty samochodów koreańskiego producenta, ich wysokiej jakości i solidności wykonania, jak również wiąże się z ambitnymi planami rozwojowymi, zakładającymi m.in. wprowadzania na rynek nowych modeli aut. Nasze know-how i bogate doświadczenie w branży motoryzacyjnej przyniesie sukces marce SsangYong nad Wisłą. Zgodnie z naszymi założeniami, biznes ten, jak każdy inny, będzie samodzielnie budował swoją wartość, jednakże dodatkowo liczymy na to, że poszerzenie naszej oferty o nową markę pozwoli nam na osiągnięcie synergii w ramach Grupy – komentuje Mariusz Książek, prezes i główny akcjonariusz British Automotive Holding.

Po sfinalizowaniu przejęcia naszym celem na najbliższe lata będzie przybliżenie produktów SsangYong polskim klientom, co spowoduje dynamiczne zwiększenie sprzedaży. Skoncentrujemy się na efektywnych kampaniach marketingowych, budowaniu świadomości marki i działaniach, które pozwolą coraz większej rzeszy klientów doświadczać jakości, niezawodności, wytrzymałości oraz unikatowej stylistyki tych aut. Ponadto, będziemy rozwijać obecność marki w Polsce poprzez wzmocnienie sieci dilerskiej oraz serwisowej. Globalna strategia SsangYong, oparta o intensywny plan inwestycji w rozwój oferty samochodów tej marki, stwarza dla nas dodatkową szansę na wzrost sprzedaży, którą zamierzamy jak najefektywniej wykorzystać – zapowiada Gian Leonardo Fea, pierwszy wiceprezes BAH.

– Jestem przekonany, że zmiany właścicielskie przyniosą bardzo pozytywne efekty w postaci zdynamizowania działań zmierzających do budowania siły marki. BAH zapewni wszechstronne wsparcie oraz synergie podejmowanych działań. Nadchodzące premiery produktowe to doskonały moment na zmiany – dodaje Mariusz Jakimiuk, obecny Dyrektor Zarządzający Ssangyong

Thomas Valjak wiceprezesem Lexmark w regionie EMEA

Z początkiem maja do firmy Lexmark, światowego lidera w dziedzinie przetwarzania obrazu, dołączył Thomas Valjak, który objął stanowisko wiceprezesa ds. sprzedaży kanałowej w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). Do jego zadań należy wzmocnienie rozwoju tego obszaru w całym regionie. 

„Nominacja Thomasa świadczy o naszym zaangażowaniu w rozwój regionu EMEA. Cieszymy się, że do organizacji dołączył tak uznany w branży lider”, powiedział Sammy Kinlaw, wiceprezes ds. sprzedaży kanałowej i OEM Lexmark. „Doświadczenie Thomasa będzie miało kluczowe znaczenie w realizacji programów i strategii rynkowych dla zróżnicowanej sieci partnerów, którą posiadamy w całym regionie”.

Valjak przechodzi do Lexmark z HP, gdzie spędził ostatnie 24 lata na kierowniczych stanowiskach w obszarze sprzedaży i zarządzania kanałami dystrybucji. Ostatnio pełnił funkcję wiceprezesa i szefa działu druku wielkoformatowego HP w regionie EMEA, gdzie był odpowiedzialny za zarządzanie wszystkimi aspektami biznesu opartego na sprzedaży kanałowej dla klientów z branży architektonicznej, inżynieryjnej, budowlanej, przemysłowej, drukarni komercyjnych i producentów materiałów reklamowych .

„Doceniam wyzwania i możliwości związane z zarządzaniem sprzedażą kanałową w regionie EMEA i cieszę się, że będę mógł wykorzystać swoją wiedzę w nowej roli,” powiedział Valjak. “Lexmark jest dobrze przygotowany do wykorzystania ogromnej szansy rynkowej, dzięki innowacjom technologicznym i zaangażowaniu w doskonalenie usług.”

RYNEK PRACOWNIKA UMACNIA OUTSOURCING

Rynek pracy rozwija się bardzo dynamicznie i  choć zapotrzebowanie na wykwalifikowaną kadrę rośnie, to w czasach rynku pracownika coraz większym wyzwaniem jest zbudowanie skoncentrowanego na celach firmy, lojalnego zespołu. Umacnia to potrzebę delegowania części zadań poza strukturę przedsiębiorstwa. Z takiego rozwiązania korzyści czerpią obie strony: managerowie kierują uwagę zespołu na przydzielone im zadania, a firmy specjalizujące się w jednej wąskiej dziedzinie przejmują dany obszar działań, wspierając firmę swoją wiedzą i doświadczeniem.

Prowadzenie firmy wymaga wiedzy – zarówno z zakresu prawa, księgowości, jak również komunikacji i marketingu. Jednak przy tak dynamicznie zmieniających się przepisach czy szybkości wprowadzanych zmian technologicznych niewiele firm może sobie pozwolić na zatrudnienie wysoko wykwalifikowanej kadry z każdego z tych obszarów. Co więcej, nawet jeśli firma posiada budżet, to może się okazać, iż zatrudnienie, przeszkolenie oraz wdrożenie nowego pracownika jest bardzo kosztownym rozwiązaniem –  dużo droższym niż oddelegowanie zadań na zewnątrz.

Outsourcing to odpowiedź na współczesne potrzeby rozwijających się firm, które chcąc zoptymalizować pracę zespołu, wdrażają nowe technologie czy systemy. Wybierają także bardziej efektywne i pewne sposoby działań, minimalizując ryzyko błędnych i kosztownych decyzji. – mówi Adam Marzec, prezes Stock Inventory. Dodaje: Oddelegowanie inwentaryzacji firmie zewnętrznej, takiej jak nasza, to dla firmy duże ułatwienie także w obszarze zarządzania. Zamiast zajmować czas i tak już obłożonych pracą specjalistów, o których tak trudno na rynku, obszar ten oddawany jest specjalnie przeszkolonemu zespołowi. Opierając swoje usługi na autorskim, stale rozwijanym oprogramowaniu, możemy generować raporty poinwentaryzacyjne, dostosowane do potrzeb i wymagań Klientów. Oprócz tego, że dysponujemy wykwalifikowaną kadrą, wśród narzędzi usprawniających dodatkowo ten proces posiadamy kolektory danych służące do odczytu kodów kreskowych, dzięki czemu proces inwentaryzacji zostaje dodatkowo zautomatyzowany.

Rynek pracownika to wciąż duże wyzwanie dla dynamicznie rozwijającego się rynku pracy. Firmy często pomimo napływających nowych zleceń nie realizują ich z powodu braku kadry. Proces rekrutacji i wdrożenia nowego pracownika, np. na stanowisko HR managera, może potrwać kilka miesięcy. Między innymi właśnie dlatego outsourcing jest w takich sytuacjach korzystnym rozwiązaniem. Odpowiada na aktualne potrzeby przedsiębiorstw – pozwala optymalizować koszty i czas, a także nie dezorganizuje pracy stałego zespołu.

Zdarza nam się, że początkowo firmy decydują, iż rekrutacją zespołu do nowego działu zajmą się same, z pomocą etatowych pracowników. Po kilku miesiącach nieskutecznych działań wracają do nas z prośbą o wsparcie. W praktyce okazuje się, że prowadzenie rekrutacji przez pracownika, dla którego jest to kolejne zadanie na liście obowiązków, bywa niewykonalne lub trudne do realizacji. Co więcej, zabiera sporo czasu i zaangażowania przy jednoczesnym braku satysfakcjonujących efektów. – mówi Natalia Bogdan, ekspertka ds. rynku pracy, właścicielka agencji pracy Jobhouse. Dodaje: Sama też prowadząc firmę chętnie korzystam z pomocy zaufanych podwykonawców. Wychodzę z założenia,
że każdy powinien realizować się w zakresie działań, na których się zna i jest w ich zakresie specjalistą. Dzięki temu możemy pomagać sobie nawzajem.

Patrząc na rzeczywistość XXI wieku, można stwierdzić, iż słowa wypowiedziane w 1923 roku przez Henry’ego Forda były prorocze. Przypomnijmy je: „Jeśli jest coś, czego nie potrafimy zrobić wydajniej, taniej i lepiej niż konkurenci, nie ma sensu, żebyśmy to robili, i powinniśmy zatrudnić do wykonania tej pracy kogoś, kto zrobi to lepiej niż my”. Mając sprawdzonych podwykonawców, można nie tylko tworzyć firmę z wysoko wyspecjalizowanymi ekspertami, ale także działać efektywniej.

Opr: DD

Sztuczna inteligencja jak elektryczność – kolejny skok cywilizacyjny

Rozwój sztucznej inteligencji to zmiana, która prowadzi do całkowitego przedefiniowania życia człowieka w każdym jego wymiarze – twierdzą eksperci zaangażowani w badanie „Sztuczna inteligencja w życiu Polaków”, przeprowadzone przez agencję badawczą Maison & Partners na zlecenie Huawei. Ich zdaniem, powstanie technologii AI porównywalne jest z wynalezieniem prochu, elektryczności, a nawet z rewolucją przemysłową jako taką. Wiesław Bartkowski, Natalia Hatalska, Aleksandra Przegalińska oraz Daniel Wróblewski dzielą się w nim swoją wizją tego, jak sztuczna inteligencja już zmieniła i jeszcze zmieni nasze życie.

– Sztuczna inteligencja jest jak elektryczność – dotyczy każdego aspektu naszego życia. To, co mamy w telefonach, po bankowość, finanse, ubezpieczenia, samochody i medycynę – każdy obszar zmieniany jest przez AImówi Natalia Hatalska, założycielka Instytutu badań nad przyszłością – infuture hatalska foresight institute.

Eksperci, którzy wzięli udział w badaniu, zgodnie twierdzą, że Polacy widzą uproszczony, wykreowany przez popkulturę obraz sztucznej inteligencji. Wizje z filmów czy seriali, realizowane na potrzeby przemysłu rozrywkowego, tworzą obraz przerysowany, katastroficzny i bazujący na podstawowych lękach człowieka. Opinia publiczna dostaje emocjonalny przekaz oparty na wyobrażeniach – nie na wiedzy – co wywołuje lęk przed maszynami i przed przyszłością, w której mogą one przejąć kontrolę nad ludźmi.

Wiesław Bartkowski, kierownik studiów podyplomowych Creative Coding School of Form na Uniwersytecie SWPS, wyjaśnia, że dyskusje o AI prowadzą do rozważań filozoficznych – czym jest człowiek i jak dalece „ludzka” powinna być sztuczna świadomość. – Być może nie warto tworzyć wiernej kopii człowieka, a używać sztucznego intelektu tylko na tych polach, na których człowiek sobie nie radzi. Pytanie o to, co jest ludzkie i co jest unikalnego w byciu człowiekiem, będzie coraz częściej powracać – dodaje Wiesław Bartkowski. – Pojęcie „sztuczna inteligencja” już na samym wstępie wywołuje złe emocje, buduje przeciwstawności: skoro sztuczny, to obcy, a skoro obcy, to jacyś Oni (…). To wszystko są konsekwencje początkowego pomysłu, żeby uczynić sztuczną inteligencję nieludzką, co niestety wywołało skojarzenia typu terminator, czyli maszyna, która w pewnym momencie może próbować nas zniszczyć, bo to jest „sztuczna” inteligencja, czyli obca, nieludzka.

Już dziś sztuczna inteligencja otacza nas z każdej strony – chatboty, sugerowanie treści, rozpoznawanie mowy czy obrazu. Daniel Wróblewski, dyrektor ds. technologicznych w Indahash, podkreśla, że należy edukować, komunikować i zwracać uwagę, że nasze czynności są już teraz bardzo wspomagane mechanizmami sztucznej inteligencji. – Ważne, by ludzie zdawali sobie z tego sprawę. Mamy tendencję akceptować rzeczywistość taką, jaka jest, nie zdając sobie sprawy i nie zastanawiając się nad tym, skąd to się wszystko bierze. Duża część naszej codzienności to już są mechanizmy sztucznej inteligencji – dodaje Daniel Wróblewski. Tę obserwację potwierdza spostrzeżenie Aleksandry Przegalińskiej, która obecnie pracuje badawczo w Center for Collective Intelligence w Massachusetts Institute of Technology (MIT) w Bostonie i jest adiunktem w Center for Research on Organizations and Workplaces w Akademii Leona Koźmińskiego.Kiedy mówię studentom, którzy rozpoczynają swoją naukową drogę, że serwisy streamingowe, z których korzystają na co dzień, opierają się na AI, są zdumieni. Przecież to algorytmy podpowiadają, jaka piosenka lub film może się nam spodobać.

Rzetelna wiedza o sztucznej inteligencji wydaje się być w zasięgu nielicznych osób interesujących się tymi zagadnieniami – wynika z rozmów z ekspertami przeprowadzonych w ramach badania. Ich zdaniem, taka sytuacja może prowadzić do pogłębiania się nierówności i cyfrowego wykluczenia. W wywiadach często podkreślali konieczność zmiany systemu kształcenia i wspierania wiedzy o AI w programie edukacji – w ich opinii, temat AI powinien stać się jednym z priorytetów. Rola nauk ścisłych i matematyki jako podstawy kształcenia powinna wzrosnąć, a konieczność edukowania w zakresie filozofii i etyki stać się ważnym elementem, aby dać ludziom narzędzia percepcyjne i analityczne w obliczu czekających ich zmian.

Kongres Huawei Rozmowy o Przyszłości 2019 odbył się 19 marca – była to druga edycja cyklu konferencji organizowanych przez Huawei, których celem jest zachęcanie do merytorycznej debaty nad wyzwaniami świata nowych technologii. W tym roku dyskutowano o tym, jak dalece Polacy są świadomi obecności sztucznej inteligencji w ich codziennym życiu. Panele dyskusyjne poświęcone zostały analizie wyników badania, istniejącym już komercyjnym zastosowaniom AI, a także wykorzystaniu sztucznej inteligencji w medycynie. Rozmawiano też o wpływie AI na rewolucję w mobilnej fotografii i o innowacjach w smartfonach, jakie można oferować konsumentom dzięki technologii AI.

Land Rover testuje nowego Defendera

Pragnąc uświetnić Światowy Dzień Land Rover, firma Land Rover ogłosiła plan realizacji ostatniej fazy testów terenowych nowego Defendera przy współpracy z brytyjską fundacją „Tusk Trust”, w Kenii. Prototypowy Defender z wyjątkowym, kamuflażowym maskowaniem będzie eksploatowany w rezerwacie Borana. Projekt będzie kolejnym etapem trwającej już 15 lat współpracy pomiędzy firmą Land Rover a fundacją „Tusk Trust”.

Samochód będzie wykorzystywany do holowania ciężkich ładunków, pokonywania brodów rzecznych oraz dowożenia zapasów w bardzo trudnym terenie. Próby w warunkach rzeczywistych odbędą się na obszarze 14 tysięcy hektarów.

Do momentu swojej oficjalnej premiery, którą zaplanowano jeszcze w tym roku, nowy Defender zostanie poddany ponad 45 tysiącom różnych prób w najbardziej nieprzyjaznych warunkach, jakie można znaleźć na Ziemi. Inżynierowie firmy Land Rover zabiorą samochody testowe w 50-stopniowe upały pustyni, 40-stopniowe mrozy Arktyki, a także na wysokość ponad 3 000 m n.p.m. w Górach Skalistych w stanie Kolorado – wszystko po to, by upewnić się, że nowy Defender bez problemu poradzi sobie podczas codziennej eksploatacji, nawet w rękach poszukujących największych przygód użytkowników.

Nick Rogers, Dyrektor ds. Inżynierii, Jaguar Land Rover, zauważył: „Niezależnie od szeroko zakrojonego programu symulacji i testów stanowiskowych, przejechaliśmy nowym Defenderem ponad 1,2 mln kilometrów po wszystkich rodzajach terenu i w najbardziej ekstremalnych warunkach klimatycznych. Dzięki temu nowy model będzie najbardziej wytrzymałym i posiadającym najlepsze zdolności terenowe Land Roverem, jaki kiedykolwiek wyprodukowano. Wyjątkowa okazja przetestowania go w rzeczywistych warunkach eksploatacyjnych, przy współpracy z fundacją Tusk Trust zarządzającą kenijskim rezerwatem Borana, pozwoli naszym inżynierom upewnić się, że wkraczając w finalną fazę naszego programu rozwojowego jesteśmy bliscy osiągnięcia wyznaczonego sobie celu.”

Właściwości drogowe nowego Defendera zestrojono na niemieckim torze Nürburgring, a jego możliwości terenowe przetestowano na błotnistych szlakach wokół miejscowości Moab w stanie Utah i na piaszczystych wydmach w Dubaju. Dzięki temu rodzina modeli Defender zyska nowego przedstawiciela charakteryzującego się niespotykanymi zdolnościami do pokonywania niedostępnych szlaków, komfortem oraz doskonałymi własnościami jezdnymi.

Nowy Defender został zaprojektowany w brytyjskim centrum projektowym, technicznym i testowym marki Land Rover, które zlokalizowane jest w miejscowości Gaydon. Będzie on produkowany w nowo uruchomionej, nowoczesnej fabryce w Nitra na Słowacji.

Land Rover jest oficjalnym partnerem zajmującej się ochroną przyrody fundacji Tusk Trust już od 15 lat. Dzięki pojazdom marki Land Rover jej pracownicy mogą docierać do najbardziej niedostępnych miejsc na świecie. Informacje o planowanych wspólnie testach ogłoszono w związku ze Światowym Dniem Land Rover, który jest obchodzony 30 kwietnia każdego roku, jako upamiętnienie oficjalnej premiery pierwszego pojazdu marki, która odbyła się tego właśnie dnia w 1948 roku na Salonie Samochodowym w Amsterdamie.

Sukcesja na miarę sukcesu

Temat sukcesji okazuje się nowym, nieznanym dotąd na naszym rynku wyzwaniem przedsiębiorców. Nieodzowna, nieunikniona, budząca obawy, odwlekana w czasie, coraz bardziej niecierpliwie puka do drzwi kolejnych firm. O tym jak ich obecni właściciele mogą do niej podejść, na co powinni zwrócić uwagę, czego unikać, aby ten nieuchronny, delikatny proces przebiegł jak najmniej boleśnie, rozmawiamy z Konradem Wilkiem, trenerem rozwoju, ekspertem w zakresie psychologii biznesu, kognitywistą.

Red; Wiele firm, jakie powstawały w latach 90-tych XX w. wchodzi w czas przełomu, zmiany warty, przekazania pałeczki.

KW: Faktycznie. W naszym kraju są setki tysięcy firm rodzinnych. Zdecydowana większość z nich to firmy młode, żyjące nie dłużej niż 30 lat. Ich założyciele, którzy we wspomnianej dekadzie zmagali się z wymogami czasów przemiany, raczkującego kapitalizmu, nie musieli dotąd, poza wyjątkowymi przypadkami, zajmować sobie głowy sprawami sukcesji. Jednak czas płynie, okoliczności rynkowe zmieniają się, lat przybywa. Dla wielu z tych, którzy w tamtym okresie zaczynali, zbliża się naturalny czas przekazania swojego dorobku swoim następcom.

Red: Z czym wiąże się ten proces?

KW: Jak każde doświadczenie dużej zmiany, ze stresem. Stres towarzyszy tu wszystkim stronom zaangażowanym, nie tylko właścicielowi, jego rodzinie, ale też pracownikom firmy. Dla właściciela przeżycie jest tym bardziej narażone na trudne emocjonalnie skutki, że wiąże się ze świadomością nieuchronności przemijania. Człowiek podświadomie lęka się śmierci, która w tym przypadku coraz wyraźniej majaczy się na mecie ostatniej prostej. Nieustannie zajęty, zapracowany boi się również tego, że po oddaniu swojego biznesu znajdzie się w pustej przestrzeni braku zajęć, braku ludzi wokół, wyzwań, obowiązków, z których składało się jego życie. Firmę prowadził przecież niemalże od kiedy sięga pamięcią. To wszystko, co do tej pory robił nadawało znaczenie i sens jego życiu. A poza tym będąc wciąż szefem zaspakaja swoją potrzebę władzy, decydowania, znaczenia, strukturalnego autorytetu. Jest jeszcze coś. Kolejny lęk, bardzo dotkliwy, niepokój, że to wszystko co z takim trudem, w towarzystwie tylu wyrzeczeń budował, czemu się poświęcił, może ulec zniszczeniu, zostać zaprzepaszczone. Nie ma przecież pewności, że następca sobie z tym poradzi, że będzie miał tyle serca, zaangażowania, wiedzy, doświadczenia i woli, co on. Przecież nie może pozwolić na to, by dorobek jego życia przestał istnieć, bo jaki sens wtedy by miało to wszystko. Stąd właśnie biorą się te wszelkie próby odwlekania decyzji, trzymania się tego co jest, pozostawanie w swoim miejscu, na mostku kapitańskim, u steru.

Red: Co zatem miałoby sprawić, żeby taki właściciel z własnej i nieprzymuszonej woli zdecydował o rozpoczęciu procesu sukcesyjnego?

KW: Wbrew obiegowym opiniom, naprawdę wielu polskich przedsiębiorców to ludzie dojrzali i świadomi. Nie muszą czekać na diagnozę o chorobie terminalnej, nie potrzebują zwlekać do trzeciego zawału, żeby taką decyzję podjąć. Świadomość rodzi dystans. Świadomość zawiera w sobie wiele mechanizmów życia, jak choćby mechanizm przemijania. Dojrzały człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że na wszystko jest odpowiedni czas. Wie, że życie dzieje się w etapach, jedne się kończą, a inne zaczynają, jedne potrzebują się skończyć, by mogły się zacząć kolejne. Powstrzymywanie naturalnych mechanizmów systemowych może działać, i często działa destrukcyjnie. Skoro kocham swoje dziecko-firmę, to jestem gotów na to, by je uwolnić, zaufać, pozwolić, aby moi następcy kontynuowali moje dzieło. Nie zawsze po mojej myśli, ale wierzę w nich, że zrobią to tak, jak potrafią najlepiej. Inaczej nie znaczy gorzej.

Red: Brzmi jak opowieść rodem z baśni. Naprawdę tak to wygląda w realiach naszego sektora firm rodzinnych?

KW: Osobiście uczestniczyłem w procesach sukcesji opartych na wartościach, świadomości i przeprowadzanych w oparciu o szczegółowy plan ich realizacji. Tak, rzeczywiście tak to się odbywało, z miłości, z miłością, z planem, empatią i uważnością na wszystkich zainteresowanych.

Red: Czy jest to powszechne zjawisko?

KW: Niestety moje doświadczenie w pracy z firmami rodzinnymi, badania, które dotyczą starszych rynków kapitalistycznych, ale też naszego rodzimego ogródka pokazują, że największym problemem w temacie sukcesji firm rodzinnych jest kwestia relacji rodzinnych. Konflikty, trudne emocje, różne wizje na temat przyszłości firmy, sposobu i formy przekazywania pałeczki, roli seniora właściciela w procesach decyzyjnych po zmianie sternika, to szara codzienność firm rodzinnych. Konflikty na linii pokoleniowej spędzają sen z powiek wszystkich zainteresowanych. Pętle komunikacyjne, konflikty na każdym z pól koła konfliktów Moora, zaszłości relacyjne przenikające pomiędzy systemem rodzinnym i zawodowym sieją spustoszenie i nie pozwalają na świadome, oparte na klarownej strategii przeprowadzanie procesu sukcesji. Cierpią nie tylko członkowie rodziny, nie tylko pracownicy firmy, ale również jej pozycja na rynku. Ryba psuje się od głowy, mówi stare przysłowie. Frustracja, zatargi, demotywacja, ambicje, niechęć, rywalizacja potencjalnych sukcesorów, żądza pieniądza, to nie są wibracje sprzyjające konstruktywnemu myśleniu, działaniu, ani tym bardziej nie zaliczają się one do czynników sukcesu. Uwikłanie emocjonalne odbiera zdolność klarownego spojrzenia. Im mniej świadomości, tym bardziej prymitywnie, niszcząco, boleśnie.

Red: Co zrobić? Jak poukładać to, co psuło się przez tyle lat? Czy to jest w ogóle wykonalne?

KW: Jak najbardziej.

Red: Co jest zatem potrzebne, by sprawy wyjaśnić, unormować, załatwić dla dobra wszystkich zainteresowanych stron?

KW: Potrzebna jest praca nad tym, co nie działa należycie. Warto przyjrzeć się temu z dystansem, odkryć źródła, uleczyć co boli, znaleźć rozwiązania, jeśli to możliwe skomunikować, wyjaśnić, wybaczyć, stworzyć plan zgodny z zasadami sztuki i wspólnie zabrać się do jego realizacji. Rozpoczęcie pracy w towarzystwie osoby wspierającej takie procesy, mającej w tym doświadczenie i obycie, daje szansę na dobre zaopiekowanie się jednym z ważniejszych procesów zmiany, z jakim firma i tworzący ją ludzie mogą się spotkać. Korzyści z tego procesu będą rzutowały nie tylko na przyszłość firmy, jej sytuację finansową, pozycję na rynku, rozwój, ale też na atmosferę w relacjach całej rodziny. Dorobek właściciela ma sens wtedy, kiedy znajduje swoją dobrą, pozytywnie nacechowaną kontynuację. O to z pewnością warto zadbać. I chociaż część właścicieli przyzwyczaiła się uważać, że wiedzą najlepiej jak sobie radzić z problemami, co przecież robili całe życie, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że tym razem mają dobrą okazję po temu, by podjąć decyzję o skorzystaniu ze wsparcia z zewnątrz od osoby, której można ufać. Dojrzałość, doświadczenie i życiowa mądrość pozwalają otworzyć drzwi do własnego domu przed gościem, który wesprze skutecznie w przejściu przez ten ważny czas przełomu. W tym przełomie pulsuje bogactwo potencjału nowego otwarcia, nowej jakości, nowego, pełnego, wartościowego życia dla właściciela, dla rodziny, dla pracowników i dla firmy.

Red: Czyli jest o co walczyć?

KW: Albo raczej jest dla kogo i dla czego wreszcie walczyć przestać.

Red: Dziękuję za rozmowę.

Zmiany w zarządzie Audi Sport GmbH

Z dniem 1 maja 2019 roku, Oliver Hoffmann i Julius Seebach przejmują funkcje zarządcze spółki-córki AUDI AG – Audi Sport GmbH. Jej dotychczasowy dyrektor zarządzający Michael-Julius Renz, przeszedł w tym dniu na emeryturę. Oliver Hoffmann, szef działu techniki sportowej, jest członkiem zarządu spółki już od czerwca 2018 r. Z dniem 1 maja obejmuje dodatkowo zarządzanie działem rozwoju Audi w Neckarsulm. Julius Seebach odpowiedzialny będzie w nowym zarządzie za działania handlowe.

Julius Seebach został powołany na członka zarządu Audi Sport GmbH z dniem
1 maja br. Seebach w Audi pracuje od roku 2015. Na początku, w dziale rozwoju technicznego, odpowiedzialny był za strategię i kontrolę układów napędowych.
W roku 2017 z sukcesem wprowadził system zarządzania modelowego w Audi Sport i od tego czasu odpowiedzialny jest za serie modelowe RS 4/RS 5 i RS 6/RS 7 Sportback. Wcześniej, ten inżynier przemysłowy i absolwent studiów MBA pracował w Porsche, gdzie zaangażowany był w różne projekty związane z serią modelową Panamera oraz pracował nad rozwojem napędów.

Również z dniem 1 maja, Oliver Hoffmann objął w Grupie Audi dwa stanowiska: szefa rozwoju technicznego w fabryce w Neckarsulm oraz dyrektora zarządzającego Audi Sport GmbH.

„Transformacja oznacza stawanie się jeszcze bardziej efektywnym i innowacyjnym” – podkreśla Hans-Joachim Rothenpieler, członek zarządu AUDI AG ds. rozwoju technicznego. „Oddając dwa stanowiska w ręce jednego, doświadczonego eksperta jakim jest Oliver Hoffmann, wzmacniamy fabrykę  w Neckasulm jako miejsce opracowywania nowoczesnych rozwiązań technicznych, zabezpieczając w ten sposób jej przyszłą opłacalność.” Hoffmann był wcześniej odpowiedzialny m.in. za zarządzanie jakością w firmie Automobili Lamborghini i w fabryce Audi w węgierskim Győr oraz za rozwój techniczny wysoko wydajnych silników V10 montowanych w Audi R8.

Obecny dyrektor zarządzający Michael-Julius Renz opuszcza firmę w związku  z osiągnięciem wieku emerytalnego. Wraz ze swym międzynarodowym doświadczeniem, Renz wniósł znaczący wkład w rozwój AUDI AG oraz marki Audi Sport. Absolwent wydziału administracji, przez ostatnich 25 lat zajmował w AUDI AG wiele różnych stanowisk managerskich. Audi gorąco dziękuje mu za jego oddaną  i pełną sukcesów pracę. Renz, zanim w roku 2018 został dyrektorem zarządzającym Audi Sport, był prezesem Audi Sales Division China, gdzie był odpowiedzialny za sprzedaż i stałą obecność marki Audi na jednym z najważniejszych dla niej rynków. Wcześniej był też m.in. szefem sprzedaży na Europę oraz centralnego marketingu marki Audi.

źródło: Audi

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...