.
Strona główna Blog Strona 217

Mercedes podaje ceny AMG A 45 4MATIC+ oraz A 45 S 4MATIC+

Najnowsze sportowe wersje Mercedes-AMG – A 45 4MATIC+/A 45 S 4MATIC są już dostępne w sprzedaży w Polsce. Dzięki poprzedniej generacji, nowy AMG A45 już na początku swojej drogi zyskuje miano kultowego i dopełnia ofertę sportowych wersji Mercedesa Klasy-A

Sercem sportowego wcielenia Klasy A jest nowo opracowany 2,0-litrowy silnik turbo o wysokiej wydajności. Jest to najmocniejszy czterocylindrowy silnik na świecie w produkcji masowej, oferowany w dwóch poziomach mocy i momentu obrotowego. Silnik turbodoładowany wytwarza już 285 kW (387 KM) w modelu podstawowym – warianty S zapewniają nawet 310 kW (421 KM).

 

Ceny modeli w skrócie: Mercedes-AMG A 45 4MATIC+ 237 300 zł**
Mercedes-AMG A 45 S 4MATIC+ 256 600 zł**

 

*Podane wartości są cenami brutto

Zapraszamy do skorzystania z konfiguratora modeli dostępnego pod adresem: https://www.mercedes-benz.pl/passengercars.html.

W asertywności nie chodzi wcale o mówienie „NIE”

Słowo asertywność przewija się w nieskończoność we współczesnej przestrzeni publicznej, w artykułach kolorowej prasy, na półkach z psychologicznymi poradnikami, na salach szkoleniowych, w gabinetach coachingowych, na scenach motywacyjnych wystąpień. Wszyscy zdają się jak mantrę powtarzać hasła o wartości mówienia „NIE”. O co tak naprawdę w tej asertywności chodzi i dlaczego jest ona „TAK” dla nas ważna?

Tekst: Konrad Wilk

ODMAWIASZ Z LĘKU I Z LĘKU SIĘ ZGADZASZ

Ludzie uwielbiają proste prawdy, wyraziste zasady, jednoznaczne prawa, niebudzące wątpliwości wskazówki jak żyć, jak radzić sobie z przeciwnościami, jak zmierzać do celów i je osiągać. Odbierane za pomocą zmysłów wzroku, słuchu, smaku, węchu, dotyku życie toczy się w przestrzeni zachowań, słów, postaw, myśli i towarzyszących im emocji. Przeładowany bodźcami, informacjami, zagoniony, zmęczony, a przez to spłaszczony umysł domaga się jak najłatwiejszych w obróbce haseł, chwytliwych sentencji, celnych porad, nałożonych na zdjęcie złotych myśli rozpowszechnianych za pomocą mediów społecznościowych. „Naucz się mówić NIE” do nich właśnie należy. Brzmi sensownie i dobrze, więc zasługuje na „lajka”.

Asertywność jest jednak czymś znacznie poważniejszym i obszerniejszym od tej powszechnej quasi definicji. Dużo pełniej wyraża się jako zasób, z którego wynika naturalna i spójna zdolność nazywania swoich potrzeb oraz komunikowania się z drugim człowiekiem, niezależnie od jego poglądów, poziomu rozwoju, przekonań i postaw, z poszanowaniem dla siebie i  tego człowieka.

W asertywności chodzi o świadomość siebie. O taki poziom akceptacji i miłości własnej, z którego wynika poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa. Czuję się z sobą dobrze, ufam sobie, mam w sobie wdzięczność i otwartość na różnorodność. Zamiast oceniać innych, słyszę ich, widzę, czuję i zdaję sobie sprawę z tego, że inny nie oznacza gorszy, że jeśli ktoś uważa inaczej niż ja, to wcale nie musi się mylić. Zdaję sobie sprawę z tego, że „prawda” ma charakter bardzo subiektywny, a człowiek ma tendencję do gloryfikowania swojej własnej „prawdy”. Nasza „prawda” nie jest wcale rzeczywistością, ale jest naszą wersją rzeczywistości. Jeśli ktoś w taki sposób faktycznie potrafi odnosić się do życia, ten rozwija w sobie inny niezwykle ważny zasób. Elastyczność, bo o nią chodzi, pozwala nam spotykać ludzi w tym miejscu siebie, w jakim się aktualnie znajdują. Nie potrzebuje przeciągać ich do swojego wyobrażenia o życiu, ale z szacunkiem, bez podszeptów podświadomego lęku przed odmiennością, komunikować się z nim, współpracować, współdziałać. Skoro się ciebie nie boję, to łatwiej jest mi uszanować twoją inność. Atawistycznie człowiek podlega silnemu imperatywowi lęku przed tym, co nieznane, co obce. Pierwotne instynkty nakazują nam nieufność, podejrzliwość, wrogość względem obcych, bo obcy mogą okazać się groźni. Mamy to tak głęboko zakorzenione, że nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ten impuls na nas działa, a my tylko znajdujemy pseudo logiczne uzasadnienia dla naszych myśli, emocji i zachowań. Póki człowiek znajduje się w nieświadomej władzy tych mechanizmów, póty próżno mówić o asertywności, no chyba że o takiej, która sprowadza się do wypowiadania, bądź niewypowiadania zalęknionego „NIE”.

Masz prawo do rozwijania swojej asertywności. Nikt poza tobą nie może odebrać ci tego prawa.

SPRAWCZOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Poprzedni akapit może brzmieć dosyć wymagająco. Kto by miał czas na te wszystkie psychologiczne sprawy? To by musiało się chyba skończyć jakąś terapią. Nie wystarczy się po prostu nauczyć mówienia „NIE”? Nie wystarczy, bo to zupełnie nie o to chodzi. Wcale nie trzeba iść na terapię, choć praca nad własnym rozwojem jest w moim odczuciu najważniejszym naszym zadaniem na ziemi. Chodzi o przejęcie odpowiedzialności za siebie. Chodzi o zdanie sobie sprawy, że każda moja decyzja, każda myśl i emocja są mojej własnej produkcji i to ja tylko jestem za nie odpowiedzialny. Chodzi o uświadomienie sobie wreszcie, że nie jest tak, że to ktoś mnie zdenerwował: jakiś kierowca na drodze, szef w pracy, klient, który nie chciał skorzystać z mojej oferty i do tego był niemiły. To ja siebie denerwuję, rozczarowuję, obrażam tym jak zachowują się ci ludzie, to ja uruchamiam swoje strategie reakcji na ich zachowania, a zatem to ja również mogę zadecydować co chcę czuć, co myśleć, co zrobić w związku z tym co mi się w życiu przytrafia. Od chwili kiedy biorę na siebie odpowiedzialność zmienia się mój świat i zaczynam otwierać się na asertywność taką, jaką dla ciebie zdefiniowałem. Wraz z przejęciem odpowiedzialności przychodzi sprawczość, czyli zdolność zamieniania zamiarów w działania prowadzące to ważnych dla ciebie efektów.

Masz prawo wyrażać swoje opinie, potrzeby, prośby i uczucia. Nikt poza tobą nie może odebrać ci tego prawa.

ASERTYWNOŚĆ W REALIACH CODZIENNEGO ŻYCIA

Czym przejawia się owa asertywna sprawczość? Po czym możemy ją rozpoznać?

Doświadczasz jej gdy na przykład zadbasz o siebie nie przyjmując dodatkowego obowiązku od szefa ze świadomością, że mogłoby to zarzutować na jakość wykonanej pracy ze względu na przeładowanie. Wyjaśniasz i uzasadniasz mu swoją reakcję tak, by i on zdał sobie sprawę z sytuacji. Proponujesz wspólne znalezienie innego rozwiązania.

Gdy czujesz, że ktoś cię atakuje werbalnie, komunikujesz z poziomu „JA”, czyli mówisz o tym jak się z tym czujesz, podajesz szczere uzasadnienia, prosisz o to, żeby w przyszłości komunikował do ciebie w zaproponowany przez ciebie sposób. Robisz to za każdym razem, gdy zachowanie tej osoby się powtarza. Robisz to mimo lęków i obaw o konsekwencje. Robisz to z szacunkiem do siebie i drugiej strony. Robisz to inaczej niż dotąd, jeśli dotąd nie działałeś asertywnie. Efekty przyjdą, nie będzie już więcej tak, jak dotąd było. Pojawi się poczucie ulgi, odetchniesz.

Co więcej, wszystko co uda ci się w ten sposób osiągnąć będzie rzutowało na umacnianie się w tobie ważnych zasobów, o jakich już pisałem, a te z kolei będą wpływały budująco na zasób twojej asertywności. Im lepsza jakość relacji z ludźmi, im lepsze warunki pracy, im większy spokój w tobie i poczucie własnej wartości, tym lepsze efekty tego co robisz, tym większy dostęp do twojej kreatywności, wydajności, zadowolenia, poczucia spełnienia, adekwatności podejmowanych przez ciebie decyzji.

Masz prawo do dbania o swoje poczucie wartości i osobistej godności. Nikt poza tobą nie może odebrać ci tego prawa.

ASERTYWNY CZY AGRESYWNY

Im bardziej twoje działania są spójne z procesami wewnętrznego rozwoju, tym większa szansa że nie będziesz wykorzystywał hasła asertywność do dawania upustu wewnętrznym pokładom impertynencji, arogancji, agresji, których źródłem jest zawsze wewnętrzny lęk. To przywołane na początku artykułu „NIE” często właśnie stąd się w nas bierze. Lęk przed byciem skrzywdzonym przez kogoś rodzi w nas napięcie, które musi się skończyć rozładowaniem, na przykład wybuchem agresji. Mająca swoje przyczyny w lęku nadmierna koncentracja na sobie zaślepia nas, czyni niezdolnymi do dostrzeżenia drugiego człowieka, niezdolnymi do czerpania z własnych zasobów. Skoro się boisz, to reagujesz w prymitywny sposób i albo uciekasz, albo atakujesz.

Na przykład, gdy uznasz, że szef chce cię poniżyć mówiąc, żebyś jeszcze raz zadzwonił do klienta i mu przedstawił swoją ofertę, czynnie bądź biernie okażesz swoje niezadowolenie, odmówisz albo zadzwonisz, ale rozmowę poprowadzisz tak, by potwierdziło się że nie było warto tego robić.

Uważaj na to co myślisz, bo jest duża szansa, że się słuchasz.

Czasem ludzie nie wiedzą jak się w danej sytuacji zachować, bo zgodnie z ludzką tendencją tworzą spolaryzowane poczucie konieczności wyboru pomiędzy dwoma przeciwstawnymi zachowaniami. Uważają, że albo się czemuś przeciwstawią, albo temu ulegną. Ani jedno, ani drugie nie musi być dla nich dobre. W takiej sytuacji gdy nie wiedzą co wybrać zrobią najczęściej coś, do czego się przyzwyczaili, powtórzą swój dotychczasowy nawyk. Krzyczą, złoszczą się, albo też połykają emocje, co w dłuższym wymiarze czasu doprowadzić ich może w bezdenną otchłań depresji. Osłabiają jakość swoich relacji z klientami, współpracownikami, sabotują rozwój swojej kariery zawodowej, degradują stosunki rodzinne.

W asertywności nie chodzi o to, by wybierać między agresją, a uległością. Asertywność uwalnia nas z tej bolesnej ludzkiej dwoistości.

Asertywność jest brakiem agresji lub brakiem uległości. Nie leży pomiędzy nimi. Asertywność to zupełnie inny poziom naszej samoświadomości. Asertywność to szacunek do siebie i innych. Szanuję moje potrzeby, ale szanuję też potrzeby drugiego człowieka i nie wskazuję które są lepsze, ważniejsze, mądrzejsze. Nasze działania kieruję w stronę znalezienia rozwiązań, które pozwalają zaspokoić potrzeby każdej ze stron. Ja jestem OK i ten drugi człowiek jest również OK. Zależy mi na tym, żebyśmy na tym skorzystali. Dzięki takiej postawie otwierasz się na innych, zwiększasz pewność siebie, poprawiasz dotychczasowe relacje, a z niektórych z nich wychodzisz, bo przestajesz mieć w sobie przyzwolenie na tkwienie w relacjach o znamionach toksycznych.

Masz prawo do korzystania ze swoich praw. Nikt poza tobą nie może odebrać ci tego prawa.

Korzystaj ze swoich praw. To najlepszy sposób na asertywne zadbanie o siebie, jakość twoich relacji z innymi ludźmi, twoją wartość i atrakcyjność w każdym aspekcie twojego życia.

Konrad Wilk

Trener rozwoju, psycholog biznesu, kognitywista. Mówi o sobie ODUCZYCIEL, bo wspiera swoich klientów w wewnętrznym uwalnianiu się z tego, co przeszkadza, ogranicza, staje na drodze życia z pełni osobistego potencjału. Z klientami indywidualnymi pracuje głównie w nurtach: transpersonalnym, systemowym i procesowym. Prowadzi szkolenia, wystąpienia, zajęcia na uczelniach, pisze książki. Koncentruje się na zagadnieniach świadomego przywództwa, inteligencji emocjonalnej i duchowej, efektywnej komunikacji, odporności psychicznej, zarządzania stresem. Autor modelów: TY® oraz Lider Przyszłości – TERAZ. Z pasją oddaje się praktykom mindfulness, zdrowemu stylowi życia, wspina się po górach, przedziera po lasach, żegluje, nurkuje, biega maratony.

Huawei zainwestuje w Polsce 10 milionów dolarów w rozwój swojego ekosystemu

Huawei Developer Day

Huawei zainwestuje w Polsce 10 milionów dolarów w rozwój ekosystemu marki. Taką deklarację złożył Jefferson Zhang, dyrektor zarządzający Huawei CBG Polska, podczas pierwszej w Polsce konferencji Huawei Developer Day, która odbyła się dziś w Warszawie. Podczas wydarzenia Huawei przedstawił szczegóły na temat swojego ekosystemu funkcjonującego w oparciu o Huawei Mobile Services (HMS).

HMS to autorskie rozwiązanie Huawei, które jest bazą dla ekosystemu Huawei, składającego się z takich usług jak Mobilna Chmura, Motywy, Przeglądarka i AppGallery. Ekosystem opiera się na warstwie technologicznej – HMS, składającej się z takich rozwiązań jak m.in. ID Huawei Authentication, Huawei Push, Huawei IAP, Huawei Adds. Docelowo ekosystem Huawei będzie dostarczał więcej benefitów niż konkurencyjne rozwiązania, z naciskiem na tworzenie wartości dodanej dla klientów.

Polska jest jednym z dziesięciu najważniejszych rynków dla Huawei na świecie. Dlatego właśnie tutaj, na rynku polskim, planujemy znaczącą inwestycję w rozwój naszego ekosystemu. W pierwszej fazie inwestycji wydamy 10 milionów dolarów na program partnerski zachęcający twórców i właścicieli aplikacji do obecności w ekosystemie z naciskiem na sklep z aplikacjami Huawei AppGallery – powiedział Jefferson Zhang, dyrektor zarządzający Huawei CBG Polska.

To przełomowy moment w historii Huawei w Polsce. Pierwsza konferencja Huawei Developer Day w naszym kraju to moment, w którym zaczynamy komunikować zalety naszego ekosystemu i korzyści, jakie niesie milionom użytkowników naszych urządzeń w Polsce – powiedziała Dorota Haller, dyrektorka ds. marketingu, komunikacji i digitalu Huawei CBG Polska.

Uczestnicy wydarzenia, które odbyło się w Centrum Praskim Koneser w Warszawie, mogli zapoznać się ze szczegółami działania ekosystemu Huawei oraz możliwościami biznesowej współpracy w ramach AppGallery. Mogli też wysłuchać przedstawicieli znanych marek, które są już obecne w AppGallery i dowiedzieć się o korzyściach, jakie płyną ze współpracy z firmą Huawei.

Nasz ekosystem jest w trakcie ekspansji. Jest to najlepszy moment, żeby do nas dołączyć, wejść w program partnerski w momencie, gdy będziemy w niego inwestować ze szczególną siłą. Za nami pierwsza, wdrożona z sukcesem, integracja aplikacji Yanosik z HMS Core. Już teraz nasz ekosystem daje naszym partnerom możliwość istotnego zwiększania swoich zasięgów. Jeszcze w tym roku wprowadzimy trzy nowe usługi, które sprawią, że współpraca z Huawei będzie dawać jeszcze więcej możliwości promowania polskiego contentu, nie tylko w kraju, ale także globalnie – powiedziała Justyna Jaworska, Huawei Mobile Services Operation Manager, zapraszając uczestników do współpracy.

Swoimi doświadczeniami ze współpracy z Huawei podzielili się przedstawiciele takich firm jak Diet & Training by Ann, Yanosik, Ceneo.pl, Audioteka, Wirtualna Polska czy blinkee.city.

Największym wyzwaniem w moim biznesie jest dystrybucja treści. Perspektywa ekspansji zagranicznej, którą umożliwia Huawei, jest nie do przecenienia – powiedziała Anna Lewandowska, założycielka Diet & Training by Ann, członkini TeamHuawei.

Wydaje się, że stworzenie dobrego produktu jest gwarantem sukcesu, ale nawet najlepszy produkt to za mało, jeśli brakuje sprawnej dystrybucji. Obecność w Huawei AppGallery uświadomiła nam, że możemy brać pod uwagę rynki, które wcześniej wydawały się poza zasięgiem – dodaje Tomasz Frontczak, współzałożyciel DietLabs.

Adam Tychmanowicz, prezes zarządu Neptis S.A., twórca komunikatora dla kierowców Yanosik, mówił o korzyściach, jakie płyną z posiadania aktywnych użytkowników, a do takich zaliczają się właściciele smartfonów Huawei. – Użytkownicy Huawei, którzy korzystają z Yanosika, są bardziej otwarci na nowinki i innowacje. Są bardziej aktywni, chętniej niż inni użytkownicy dzielą się informacjami cennymi dla kierowców. Co ciekawe, jeżdżą bezpieczniej i są także bardziej hojni, bo chętniej niż inni wspierają naszych deweloperów przez program „Postaw Kawę Deweloperowi” dostępny w naszej aplikacji – powiedział Adam Tychmanowicz.

Maciej Borzym, Android Developer z Ceneo.pl także zwrócił uwagę na wyróżniającą się aktywność użytkowników, którzy korzystają ze sprzętów Huawei.

Na Ceneo mamy taką sekcję, gdzie użytkownicy mogą dzielić się opiniami o produktach. Użytkownicy marki Huawei wyróżniają się tym, że dodają do swoich komentarzy bardzo dużą ilość zdjęć. Są to zwykle fotografie bardzo wysokiej jakości – odczytujemy to jako chęć pokazania, jak świetne zdjęcia robi ich sprzęt – skomentował Maciej Borzym, Android Developer, Ceneo.pl.

Twórca Audioteki, Marcin Beme, podzielił się z uczestnikami konferencji swoimi prognozami dotyczącymi rozwoju rynku audiobooków i podcastów wobec rosnącej mobilności użytkowników.

– Mamy już na koncie ciekawą współpracę z Huawei – wyprodukowaliśmy jedyny w swoim rodzaju audiobook „Krzyżacy” w języku chińskim, także w wersji 13-odcinkowego audio-serialu. Dzięki temu dziś w Chinach więcej ludzi zna „Krzyżaków” niż w Polsce. Myślę, że to właśnie audio-seriale są przyszłością audiobooków, a wzorce biznesowe jak widać płyną właśnie z Chin – powiedział Marcin Beme.

Reprezentujący Wirtualną Polskę Joanna Skwarna i Paweł Milewski mówili o konieczności bycia „odważnym i zwinnym” na rynku omnichannel, w kontekście rosnącej „smartfonizacji” współczesnego świata.

– W biznesie liczą się dwa obszary – pierwszy to odwaga, drugi to innowacyjność połączona ze zwinnością. Bycie największym daje dużo możliwości, ale może tę zwinność ograniczać. To, co łączy Huawei i WP, to fakt, że należąc do największych podmiotów w swoich branżach, podobnie rozumiemy potrzeby użytkowników i działamy zwinnie. Konieczne jest rozwijanie głównych usług w obszarze mobile, w tym aplikacji, bo 5 milionów Polaków już w ogóle nie korzysta z komputerów – komentuje Joanna Skwarna, VP Communication and Paid Products w Wirtualnej Polsce.

– Już 30% użytkowników aplikacji WP Poczta oraz Poczta O2 to użytkownicy smartfonów Huawei. Wyzwaniem jest dostarczanie im innowacyjnych, spersonalizowanych, a przez to angażujących funkcji, szczególnie, że digitalizacja postępuje w zawrotnym tempie – dodaje Paweł Milewski, Head of Mail Services w Wirtualnej Polsce.

Paweł Maliszewski, CEO blinkee.city, którego aplikacja jest obecna w AppGallery zaledwie od trzech dni, opowiedział o powodach, dla którego dołączył do sklepu z aplikacjami Huawei.

Mamy doświadczenia płynące z wchodzenia z biznesem na rynki siedmiu różnych krajów. Doskonale wiemy, jak trudny jest to proces. Chcielibyśmy dotrzeć do klientów na rynku azjatyckim i wierzymy, że obecność w Huawei AppGallery nam w tym pomoże. To otwarcie na nową grupę klientów, z zachowaniem potencjału klientów lokalnych – powiedział Paweł Maliszewski.

Witold Walczak, Ecosystem Solutions Business Director Huawei CBG Polska, zaprosił uczestników konferencji do współpracy w ramach ekosystemu HMS. – HMS rozszerza naszą dotychczasową ofertę dla biznesu. Wszechstronność HMS, łącznie z kanałami dotarcia na rynki zagraniczne, to nowa jakość, która wpłynie również na tworzenie nowych relacji i modeli biznesowych. Mamy konkretne projekty biznesowe na rynek polski oraz na rynek Państwa Środka – powiedział Witold Walczak.

Uczestnicy konferencji mieli szansę doświadczyć działania HMS w praktyce – sesja kodowania na żywo była okazją, by poznać techniczne szczegóły związane z wdrażaniem aplikacji do HMS. Deweloperzy mogli zobaczyć, jak w łatwy sposób mogą zintegrować swoje produkty z ekosystemem Huawei przy wykorzystaniu HMS Core i jakimi narzędziami Huawei chce wspierać pobrania aplikacji swoich partnerów z AppGallery.

Przedstawiciele Centrów Badań i Rozwoju Huawei zaprezentowali innowacje tworzone przez markę, takie jak Huawei AI. Zaprezentowano także szczegóły HMS Core, czyli kluczowych usług wykorzystywanych przez aplikacje, jak na przykład logowanie do aplikacji przy wykorzystaniu ID Huawei, Huawei Maps, Huawei In App Purchase, Huawei Location i wiele innych.

źródło: Huawei

Bądź czujny inwestorze, bo nikt Ci nie pomoże

Łukasz Blichewicz

„Czy warto było szaleć tak…” śpiewała Agnieszka Chylińska w 1996 roku. Dziś to pytanie zadaje sobie wielu młodych przedsiębiorców, których start-upy doszły do ściany finansowej. I to nie ze względu na marny pomysł, brak klientów czy rozpad zespołu. Nowo powstające spółki o wysokim potencjale muszą zdawać sobie sprawę z tego, że inteligencja i rozsądek w poruszaniu się po samym rynku finansowym są równie istotne, jak ich koncepcja na biznes.

Tekst: Łukasz Blichewicz

Coraz częściej widzę wśród start-upowców żal do braku tego rozsądku na początku funkcjonowania przedsiębiorstwa. Euforycznie zbierają pierwsze rundy finansowania napędzane pomysłem i kolorowymi Power Pointami. Osiągają swój cel, środki zebrane. Tylko z reguły zbyt mało tych środków wydawane jest na rozwój pomysłu a za dużo na promocję samego start-upu. I to nie w grupie docelowej, czyli promocję sprzedażową, a w środowiskach inwestycyjnych i funduszowych. Biznes do przodu nie idzie a środki, które mogłyby firmę rozwinąć, płyną prosto do kolejnych pitch decków i na sponsoring inwestorskich konferencji.

„Czy warto było starać się, jak ja…” kolejne wersety niestety szerokiego grona start-upowców. Bo naprawdę miało być dobrze, chęci były. Tylko gdzieś po drodze zginął ten konieczny, złoty balans pomiędzy szukaniem pieniędzy na zapas i promowaniem pomysłu a zwykłym, organicznym budowaniem firmy i jej komercyjnego sukcesu. Tylko tu zaczyna się problem. Bo skąd grupka młodych ludzi świeżo po studiach ma wiedzieć gdzie ten złoty balans znaleźć? I problem właśnie polega na tym, że nawet nie wie, że nie wie. Nieuświadomiona niekompetencja jest dokładnie tym problemem, który sprawia, że statystyka upadania start-upów wygląda tak jak wygląda i stanowi przytłaczającą większość wszystkich, które zaczynają. Przykro na to patrzeć, bo z komercyjnego, perspektywicznego punktu widzenia, cała masa miała naprawdę ogromne szanse na sukces.

„Czy warto było kochać tak, aż do bólu?” Kochać nieco inaczej niż w utworze O.N.A. bo w tym przypadku chodzi o miłość do własnego pomysłu i początkowych pieniędzy, które się dzięki niemu pojawiły. Patrząc z punktu widzenia młodego człowieka, który dopiero co wkracza w życie zawodowe, zebranie pół miliona złotych to niewątpliwy sukces. I nie ujmując, takim jest. Tylko w polskim świecie funduszy, to w praktyce prawie koniec współpracy. Potem już głównie działania weryfikacyjno – rewizyjne i stresujące, comiesięczne albo cokwartalne zapraszanie na dywanik, które w zasadzie nic nie wnosi. Bo z młodymi, energicznymi ale jednak niedoświadczonymi ludźmi trzeba pracować po prostu na bieżąco. Słuchać i wspierać, nie traktować z góry a starać się zrozumieć perspektywę założyciela, który swój biznes w założeniach rozumie. Ale doświadczenie i wiedza nie biorą się znikąd i to są właśnie te obszary, w których inwestor pomocną dłoń wyciągnąć powinien.

„Czy mogę odejść sobie już?” To chyba ostatni werset nieudanego start-upu. Środki się skończyły, ludzi trzeba było zwolnić. Dalszy rozwój blokuje w zasadzie tylko struktura udziałowa czy akcjonariatu. Bo jest za wcześnie żeby ktoś wykupił resztę, za wcześnie żeby za mały procent zainwestować duży kapitał a za późno żeby od dotychczasowych udziałowców zorganizować dopłaty. Kapitałodawcy są niezadowoleni bo nie tak miało być. Założyciele trochę czasu przeżyli na inwestorskim garnuszku ale i tu pozostaje niesmak, bo mieli budować korporacyjne imperium. Nic to, pomysłów nie brakuje, świadomych inwestorów za to często. Więc ulepimy coś nowego, może pójdzie trochę lepiej. Tylko z każdym takim upadkiem, coraz bardziej start-up przestaje być życiowym pomysłem start-upowca a staje się po prostu sposobem na życie.

Tak więc krótko, na temat i już bez cytatów. Współpracując z młodymi, ambitnymi ludźmi nad rozwojem ich pomysłów pamiętajmy, że dopiero połączenie ich entuzjazmu, chęci, szybkości i zaangażowania z doświadczeniem, kompetencją i znajomościami ma realne szanse za niewielkie pieniądze osiągnąć realny sukces.

Bo start-up jest trochę jak małe dziecko – geniusze i Spartanie się zdarzają ale większość bez właściwego wsparcia i opieki, po prostu sobie nie poradzi.

Co eParagon zmieni w życiu konsumentów, detalistów i usługodawców?

Wdrożenie elektronicznych paragonów jest nie tylko kolejnym elementem cyfryzacji polskiej gospodarki, ale przede wszystkim dużym udogodnieniem dla detalistów, a finalnie również i konsumentów. Obecnie w Ministerstwie Finansów trwają prace nad legislacją dotyczącą usługi eParagonu. Eksperci są zgodni – rynek jest już gotowy na tę zmianę.

Czym jest eParagon?

Z punktu widzenia konsumenta wdrożenie eParagonu jest naturalnym kolejnym etapem cyfryzacji handlu detalicznego i usług. Klient nie otrzyma już do ręki papierowego wydruku, lecz zostanie on zapisany w formie cyfrowej, do której właściciel będzie miał dostęp on-line. To zapewni znacznie większą trwałość paragonów oraz łatwość ich gromadzenia i wyszukiwania np. pod kątem analizy wydatków, reklamacji czy zwrotów.

Nad wdrożeniem w Polsce usługi, którą jest zastąpienie papierowych paragonów ich wersją elektroniczną, pracuje m.in. grono ekspertów ds. nowych technologii i finansów wraz z partnerami w obszarze handlu, Fundacją Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego oraz przedstawicielami Przelewy24 – w ramach projektu Platformy Detalistów. To dzięki zaangażowaniu tych osób udało się rozbudzić całkowicie nowatorską inicjatywę i stworzyć właściwe rozwiązanie.

– eParagon to odpowiedź na zapotrzebowanie, które zaobserwowaliśmy u naszych partnerów na rynku. Najważniejsze w tej usłudze jest to, że spełnia oczekiwania detalistów oraz konsumentów, którzy zyskują swobodę dostępu do swoich paragonów – mówi Robert Łaniewski, Prezes Zarządu Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, która od lat pomaga przedsiębiorcom. – Ogromne zaangażowanie i wsparcie ze strony detalistów jest dla nas sygnałem, jak bardzo taka usługa jest potrzebna. Dlatego cieszę się, że rozwiązanie jest już gotowe i przechodzi obecnie testy produkcyjne – dodaje.

Robert Łaniewski – FROB

Korzyści z wdrożenia nowej usługi

Obecnie w Polsce drukujemy rocznie ponad 12 miliardów paragonów (źródło: Visa, 09.2018), co w przeliczeniu oznacza zużycie ponad 600 000 kg papieru. Gdy dodatkowo uwzględnimy wszystkie koszty związane z obsługą wydruków, to możemy obiektywnie stwierdzić, że wdrożenie usługi eParagonów przyniesie detalistom znaczne oszczędności. Przykładem „rozwodu” z papierem są firmy telekomunikacyjne, które często zastępują faktury drukowane ich elektroniczną wersją. Z ciekawostek warto zwrócić uwagę na ostrawską komunikację miejską. Czeska spółka zapowiedziała, że poprzez całkowite wycofanie biletów drukowanych będzie oszczędzać minimum 2,5 mln złotych rocznie.

Ewolucja paragonu jest więc dla detalistów nie tylko podążaniem za trendem cyfryzacji handlu i oczekiwaniami konsumentów, ale także rzeczywistą korzyścią wynikającą z obniżenia kosztów operacyjnych. Warto dodać, że eParagon pozwoli także na znaczne usprawnienie procesu sprzedaży i obsługi posprzedażowej klientów.

eParagon jako element cyfryzacji gospodarki

Rządowy projekt umocowania prawnego eParagonu to rozwiązanie, które spełnia wymagania wielu sektorów i realizuje spójną politykę cyfryzacji państwa. Wprowadzenie eParagonu wpłynie korzystnie na ograniczenie tzw. „szarej strefy”, która, jak szacuje Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, powoduje straty budżetu państwa na poziomie 5-10 mld zł rocznie.

Rynek i przedsiębiorcy współpracujący w ramach Platformy Detalistów liczą na finalizację prac legislacyjnych umożliwiających udostępnienie usługi eParagonu w Polsce. Detaliści są gotowi dostosować swoje systemy i rozwiązania do ostatecznych ram prawnych oraz zaangażować się w aktywne promowanie usługi eParagonu, aby znalazła jak najszersze grono odbiorców wśród konsumentów.

– W pracach nad wdrożeniem nowego standardu obsługi transakcji, w tym usługi eParagonu, współpracujemy na ten moment z sześcioma partnerami z obszaru handlu, w tym: LPP S.A. (właściciel m.in. Reserved), SUPER-PHARM Poland Sp. z. o.o. oraz Decathlon Sp. z o.o.. Wspólny standard usług pozwoli na wdrożenie rozwiązań na dużą skalę, budując istotną wartość dla konsumentów – podkreśla Cezary Pierzan, odpowiedzialny za prace w ramach Platformy Detalistów.

Cezary Pierzan – Platforma Detalistów

Kluczowe cechy eParagonu

Paragon elektroniczny zastąpi konieczność wydruku papierowego i będzie dostępny „od ręki” dla konsumenta. Sposób generowania, przechowywania i udostępniania eParagonów zagwarantuje odpowiedni poziom bezpieczeństwa oraz umożliwi zachowanie prywatności kupującego względem sprzedawcy i administracji publicznej. Usługa eParagonu uniemożliwi jednostronną modyfikację treści dokumentu oraz pozwoli na potwierdzenie jego autentyczności zarówno przez konsumenta, jak i przez detalistę, zapewniając ochronę interesów każdej ze stron transakcji.

Wprowadzenie eParagonu w Polsce na masową skalę może być na arenie międzynarodowej kolejnym przykładem przewagi naszego kraju w obszarze zastosowania nowych technologii, podobnie jak w przypadku płatności zbliżeniowych czy bankowości mobilnej.

Nieautoryzowane systemy robotyczne da Vinci w Polsce, a kwestia legalności

Rozwój technologii medycznej przekłada się na skuteczność leczenia pacjentów. Dlatego w dzisiejszych czasach model opieki medycznej wymaga zapewnienia przez podmioty lecznicze najwyższej jakości wyrobów medycznych, które najczęściej stanowią warunek osiągnięcia zamierzonego celu terapeutycznego. Sprzęt i szeroko rozumiana aparatura medyczna powinny cechować się niezawodnością, sprawnością na najwyższym poziomie i wydajnością oraz muszą pozwalać na utrzymanie określonych standardów w środowisku opieki nad pacjentem, a przede wszystkim, stanowić narzędzia i instrumenty adekwatne do charakteru udzielanych świadczeń zdrowotnych. Od kilku miesięcy obserwujemy w Polsce intensywny postęp w zakresie wykorzystania systemów robotycznych da Vinci jednak, jak zauważają eksperci firmy doradczej Upper Finance, nie wszytkie systemy posiadają autoryzacje producenta firmy Intuitive Surgical oraz nie wszytkie mają zapewniony autoryzowany serwis.

Czym jest robot da Vinci?

Robot da Vinci, to system wsparcia chirurgicznego, jedno z najbardziej skomplikowanych, a jednocześnie zaawansowanych urządzeń, stosowanych we współczesnej medycynie.

W jego skład wchodzą: manipulator z narzędziami chirurgicznymi zainstalowany w polu zabiegowym, konsola chirurga do sterowania narzędziami oraz system wizualizacji stereoskopowej w oparciu o najwyższej jakości system wizyjny. W robocie chirurgicznym da Vinci ruch narzędzi oraz kamery jest sterowany zdalnie z konsoli, system komputerowy transmisji ruchów operatora oraz ruchów narzędzi zapewnia wyjątkową precyzję działania,  eliminuje ewentualne drżenie rąk operatora, elektronicznie neutralizuje gwałtowne ruchy. Pozostałe elementy sterujące pozwalają m.in. na sterowanie koagulacją, powiększeniami optykimówi Joanna Szyman wiceprezes zarządu Upper Finance.

System wizyjny w technologii HD umożliwia stereoskopową wizualizację pola operacyjnego w wizjerach konsoli, z możliwością dużych powiększeń optycznych oraz na dodatkowym monitorze dla pozostałych członków zespołu operacyjnego.

Narzędzia opatentowanej technologii EndoWrist posiadają 7 stopni swobody (typowy endoskop tylko 3)  umożliwiając działanie w trudno dostępnych miejscach, co pozwala w konsekwencji na ograniczenie urazów okołooperacyjnych, redukcję ilości powikłań operacyjnych i pozwala na szybszy powrót chorego do pełnej sprawności fizycznej.

Zgodnie z najnowszymi danymi opublikowanymi przez producenta sprzętu Intuitive Surgical liczba systemów da Vinci zainstalowanych na świecie w trzecim kwartale 2019 r. to już blisko 5,3 tys. Zgodnie z prognozą na rok 2019 na świecie zostanie wykonanych ponad 1,25 mln operacji z użyciem systemów robotycznych  – dodaje Joanna Szyman.

Bezpieczeństwo opieki nad pacjentem, to także bezpieczny sprzęt medyczny

Podstawowym aktem prawnym, regulującym kwestie związane z bezpieczeństwem sprzętu medycznych, jest Ustawa o wyrobach medycznych z dnia 20 maja 2010 r. (Dz.U. Nr 107, poz. 679). Zgodnie z art. 90 Ustawy, prawidłowe działania wymagają fachowej instalacji, okresowej konserwacji, okresowej lub doraźnej obsługi serwisowej, aktualizacji oprogramowania, okresowych lub doraźnych przeglądów, regulacji, kalibracji, wzorcowań, sprawdzeń lub kontroli bezpieczeństwa, i które zgodnie z instrukcją używania wyrobu, powinny być wykonywane regularnie.

 – Właśnie z uwagi na brzmienie art. 90 ust. 1 Ustawy o wyrobach medycznych, to na świadczeniodawcy spoczywa obowiązek prawidłowego zainstalowania i utrzymywania sprzętu medycznego oraz używania zgodnie z przewidzianym zastosowaniem, a także obowiązanie użytkownika wyrobu do przestrzegania instrukcji używania podkreśla Piotr Smołuch, Partner Zarządzający w kancelarii prawnej act BSWW, która uczestniczyła w transakcjach dostawy autoryzowanych urządzeń Intuitive Surgical do Polski.

Autoryzowane systemy robotyczne, czyli które?

 – Obecnie w Polsce jedynie siedem systemów chirurgicznych da Vinci realizuje odpowiednie standardy i są autoryzowane przez producenta z pełną odpowiedzialnością za jakość i bezpieczeństwo urządzenia oraz kwalifikacje i poziom wyszkolenia personelu. Są to Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu, w Warszawie Szpital Mazovia oraz Szpital Medicover, Wielkopolskie Centrum Onkologii w Poznaniu, Szpital Wojewódzki im. Śniadeckiego w Białymstoku, Szpital na Klinach w Krakowie oraz Mazowiecki Szpital Onkologiczny w Wieliszewie – mówi Artur Ostrowski dyrektor da Vinci w firmie Synektik SA, wyłącznego dystrybutora sprzętu produkowanego przez Intuitive Surgical w Polsce.

Co natomiast z pozostałymi systemami robotycznymi, którymi chwalą się inne ośrodki?

Takie urządzenia zostały zakupione na rynku wtórnym bez jakiegokolwiek zabezpieczenia producenta, poczynając od fachowego demontażu, transportu, poprzez kalibrację, uruchomienie, aż po autoryzowane części zamienne, nie posiadają autoryzacji producenta. Ponadto, używanie urządzeń oraz narzędzi i wyposażenia bez odpowiednich procedur oceny zgodności naraża zdrowie pacjentów i jest niezgodne z Ustawą o wyrobach medycznych – wyjaśnia Artur Ostrowski dyrektor da Vinci w firmie Synektik SA, wyłącznego dystrybutora sprzętu produkowanego przez Intuitive Surgical w Polsce.

Art. 7 Ustawy o wyrobach medycznych mówi o tym, że zabrania się wprowadzania do obrotu, wprowadzania do używania, dystrybuowania, dostarczania, udostępniania, instalowania, uruchamiania i używania wyrobów, dla których upłynął termin ważności lub został przekroczony czas lub krotność bezpiecznego używania, określone przez wytwórcę.

Powyższy przepis między innymi zakazuje dystrybuowania, dostarczania, udostępniania, instalowania, uruchamiania i używania wyrobów, dla których został przekroczony czas lub krotność bezpiecznego używania. Zatem krąg podmiotów wymieniony w art. 7 Ustawy to osoby, które wprowadzają wyroby do obrotu i używania oraz inne osoby tj. w szczególności dystrybutorzy wyrobów, ich instalatorzy i użytkownicypodkreśla Piotr Smołuch.

Bezpieczne używanie wyrobu musi podlegać ograniczeniom w zakresie ilości wykorzystania produktu. Należy przypomnieć, że  istnieje również norma nakazująca oznaczenia wyrobów w zakresie dotyczącym wielokrotności ich używania.

Co daje ośrodkowi/szpitalowi autoryzacja robota da Vinci?

Roboty chirurgiczne da Vinci są jednymi z najbardziej skomplikowanych urządzeń stosowanych we współczesnej medycynie. O szerokim spektrum ich możliwości i zastosowania stanowią zaawansowane rozwiązania wykrywania, sterowania, kalibracji oraz prezentacji, szczególnie wrażliwe na jakiekolwiek błędy w transporcie, obsłudze, zarówno od strony użytkowników, jak i serwisu technicznego. W związku z tym podmioty korzystające z wyrobów medycznych da Vinci odpowiedzialne są zgodnie z Ustawą o wyrobach medycznych za utrzymywanie i używanie go w należyty sposób.

 – W przypadku tak złożonych wyrobów medycznych, jak robot chirurgiczny da Vinci, konieczna jest wysoko profesjonalna obsługa dla należytego wykonania wskazanych wyżej czynności, co oznacza, że wykonie ich samowolnie, wbrew jasnym ustaleniom producenta lub ich niewykonanie może stanowić naruszenie przepisów prawa w art. 90 Ustawy o wyrobach medycznych określającego procedurę bezpiecznego używania i utrzymywania wyrobów medycznychmówi Piotr Smołuch.

Oznacza to, że podmioty korzystające z tego typu sprzętu medycznego powinny ściśle przestrzegać wskazań i zaleceń dostawcy w zakresie koniecznych konserwacji i okresowych przeglądów oraz używać wyrobu zgodnie z załączoną instrukcją obsługi i zaleceniami producenta.

Podstawowymi obowiązkami korzystającego będą zatem przeglądy gwarancyjne, przestrzeganie procedur użytkowania, serwisowanie u producenta lub autoryzowanych serwisantów, zapewnienie przeszkolego personelu do obsługi urządzeń.

W przypadku, gdy użytkownik nie będzie stosował się do wskazanych zaleceń, odpowiedzialność z tytułu wadliwego działania wyrobu oraz ewentualnych skutków i następstw dla zdrowia i życia pacjenta, osoby używającej i posługującej się wyrobem lub osoby trzeciej, ponosi użytkownik wyrobu.

Odpowiedzialność karna

Ustawa o wyrobach medycznych, w tym  art. 96 Ustawy ma doniosłe znaczenie nie tylko dla prawa medycznego, czy prawa ochrony zdrowia, ale również dla materii prawa karnego, z uwagi na zawarcie w nim szeregu przepisów penalizujących określone zachowania związane z wytwarzaniem i obrotem wyrobami medycznymi.

Wszelkie szkody wyrządzone pacjentom, wynikające z niedopełnienia ww. obowiązków w zakresie serwisowania, nadzoru, utrzymywania i używania sprzętu w sposób prawidłowy mogą zostać zakwalifikowane zgodnie z Ustawą o wyrobach medycznych, jako działania polegające na używaniu wyrobów niebezpiecznych, tj. takich, które stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa, życia lub zdrowia pacjentów, użytkowników i innych osób, przekraczające akceptowalne granice ryzyka i są zagrożone sankcjami karnymi określonymi w Ustawie Kodeks Karny.

Obowiązki korzystających z robotów da Vinci

– „Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych z użyciem wyrobu medycznego, np. robota chirurgicznego da Vinci, są obowiązane posiadać kompletną dokumentację wykonanych instalacji, napraw, konserwacji, działań serwisowych, aktualizacji oprogramowania, przeglądów, regulacji, kalibracji, wzorcowań, sprawdzeń i kontroli bezpieczeństwa wyrobów, które wykorzystują w celu udzielania świadczeń zdrowotnych.” – mówi Joanna Szyman wiceprezes zarządu Upper Finance Med Consulting.

Każdy dokument dotyczący wskazanych działań powinien jasno określać zakres wykonanych czynności, nazwisko lub nazwę (firmę) podmiotu, który je zrealizował, ich opis, wyniki i uwagi dotyczące wyrobu (np. odnośnie do dalszego postępowania) oraz ma być opatrzony datą oraz w domyśle podpis osoby, która ten dokument sporządziła, aby było wiadomo, kto ponosi odpowiedzialność za treści zawarte w dokumencie.

Każdy świadczeniodawca jest zainteresowany prowadzeniem wymaganeji dokumentacji określającą terminy następnych konserwacji, działań serwisowych, przeglądów, regulacji, kalibracji, wzorcowań, sprawdzeń i kontroli bezpieczeństwa sprzętu medycznego. Terminy takie wynikają albo z instrukcji używania aparatury medycznej, z zaleceń jego wytwórcy albo z wytycznych opracowanych przez odpowiednie instytucje regulacyjne. Dokumentację wszelkich napraw, przeglądów i innych czynności, jak i dalszych terminów musimy przechowywać nie krócej niż przez pięci lat od dnia zaprzestania używania wyrobu do udzielania świadczeń zdrowotnych. Jednocześnie szpitale są zainteresowane serwisem gwarancyjnym i pogwarancyjnym sprzetu medycznego, serwisem o wysokiej jakości oraz w korzystnej cenie  mówi Jarosław J. Fedorowski, Prezes Polskiej Federacji Szpitali.

W dużych zakładach opieki zdrowotnej za przechowywanie dokumentacji w opisanym zakresie z reguły odpowiadają działy (komórki) techniczne, w mniejszych kierownik zakładu powinien zadania w tym zakresie przydzielić konkretnej osobie.

Błąd medyczny i błąd techniczny. Nieprawidłowe użycie i błąd użytkowy

W doktrynie prawa medycznego wyróżniono w ramach pojęcia błędu medycznego między innymi błąd techniczny i błąd organizacyjny.

 – Zdarza się, że do popełnienia tych błędów dochodzi w związku z niewłaściwym użyciem lub użytkowaniem wyrobów medycznych lub dopuszczeniem się przez świadczeniodawców innych zaniedbań w tym zakresie. Każdy świadczeniodawca jest bowiem zobowiązany do zapewnienia bezpieczeństwa pacjenta, użytkownika i osoby trzeciej przy stosowaniu i użytkowaniu wyrobów. Związana jest z tym konieczność każdorazowego lub okresowego przeglądu stanu technicznego wyrobu, jego konserwacja lub naprawa, serwis i wiele innych podobnych czynności. W związku z tym ustawa wprowadziła dwie dalsze definicje: nieprawidłowe użycie i błąd użytkowy mówi Piotr Smołuch.

Pierwsze określenie oznacza działanie lub zaniechanie działania, które z oczywistych względów powinno być podjęte przez osobę posługującą się wyrobem lub użytkownika wyrobu, prowadzące do skutków (najczęściej negatywnych). Wykraczają one poza środki sterowania ryzykiem przez wytwórcę, rozumiane jako technicznie wykonalne i ekonomicznie uzasadnione, które wytwórca może zastosować w celu ograniczenia dotkliwości potencjalnej szkody lub zmniejszenia prawdopodobieństwa jej wystąpienia – w domyśle szkody dla pacjenta, użytkownika lub osoby trzeciej. Drugie określenie „błąd użytkowy” to działanie osoby posługującej się wyrobem albo zaniechanie przez nią działania, skutkujące wynikiem innym niż przewidziany przez wytwórcę lub oczekiwanym przez tę osobę. Zdarzenie jednego i drugiego rodzaju jest zazwyczaj związane z nieprzestrzeganiem instrukcji stosowania wyrobu lub innych zaleceń wytwórcy lub niewykonaniem wielu innych zabiegów lub czynności technicznych wobec wyrobu. Następstwem tego są negatywne skutki dla zdrowia, a nawet życia pacjenta.

Luki prawne

Nadmienić należy, że w świetle obowiązujących przepisów prawa, brak jest uregulowań określających szczegółowe warunki używania i dystrybucji wyrobów, wykonywania czynności związanych z ich instalacją, konserwacją, serwisami i wszelkiego rodzaju przeglądami okresowymi. Art. 90 ust. 10 Ustawy o wyrobach medycznych zawiera upoważnienie ustawodawcy dla Ministra Zdrowia do wydania rozporządzenia fakultatywnego, określającego szczegółowe warunki używania i dystrybucji wyrobów i kwalifikacji ich użytkowników oraz warunki wykonywania czynności związanych z instalacją, konserwacją, serwisami i wszelkiego rodzaju przeglądami okresowymi i doraźnymi wyrobów, jak i wyposażenia technicznego podmiotów oraz kwalifikacje osób u nich zatrudnionych i wykonujących takie czynności, mając na uwadze funkcję wyrobów, ryzyko związane z ich używaniem oraz stan zdrowia, bezpieczeństwo użytkowników i osób trzecich. Mimo powyższego upoważnienia, jak dotąd nie ukazało się takie rozporządzenie. Jednocześnie brak takowego rozporządzenia nie zwalnia jednak podmiotów użytkujących wyroby medyczne, w tym w szczególności robota da Vinci, od przestrzegania przepisów prawa w tym zakresie.

Akcje polskiego producenta samochodów elektrycznych trafiają do sprzedaży

8 października Elimen SA, polska spółka dostarczająca kompleksowe rozwiązania z zakresu elektromobilności dla biznesu, samorządów i klientów indywidualnych, ogłosiła zapisy na akcje. Jest to jedna z najciekawszych propozycji platformy crowdfundingowej Beesfund.com.

Wizja biznesu

Elimen to akronim od słów: Elektryczny, Lekki, Innowacyjny, Mobilny, Ekologiczny i Nowoczesny. Zdaniem firmy, takie właśnie są cechy jej produktów. Spółka została założona przez pasjonatów elektromobilności, którzy już kilkanaście lat temu przerabiali samochody spalinowe na elektryczne. Spółki należące do grupy to: Elimen City – producent lekkiego samochodu dostawczego E-VN1, Elimen Racing – firma tworząca samochody wyścigowe spełniające wymogi techniczne kategorii Rallycross, Geecogen – spółka technologiczna rozwijająca innowacyjne, wielopaliwowe generatory prądu do szybkiego ładowania pojazdów elektrycznych oraz City El – producent trójkołowego pojazdu elektrycznego wypełniającego lukę pomiędzy samochodem a skuterem.

Obecni akcjonariusze Elimen Group SA to: Przemysław Rozmysłowicz (32%), Daniel Śliwka (32%) i Assay Investment (36%). Nowi inwestorzy mają objąć w sumie nieco ponad  11% akcji.

Pakiety akcji dostępne są już od 90 złotych

W ramach emisji Elimen Group planuje zebrać kwotę 4 milionów złotych. Większość kwoty zostanie wykorzystana na uruchomienie ligi Elimen Rallycross. Ponadto Grupa zamierza zainwestować w przygotowanie dokumentacji homologacyjnej i uruchomienie seryjnej produkcji modelu E-VN1, w zakup specjalistycznego sprzętu służącego do produkcji elektrycznych zespołów napędowych, rozwój algorytmów trakcyjnych i systemów wektorowania ciągu oraz sprzedaż zminiaturyzowanych stacji szybkiego ładowania samochodów elektrycznych.

Elimen oferuje pakiety akcji o wartości od 90 do 100 000 złotych. Wszystkie pakiety gwarantują certyfikat, udział w corocznym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy oraz tytuł „Ambasadora elektromobilności” wraz z członkostwem w zamkniętej grupie na Facebooku. Dla inwestorów, którzy wyasygnują co najmniej 300 zł spółka oferuje okulary przeciwsłoneczne z logo firmy oraz brelok w kształcie pojazdu E-VN1. Za zainwestowanie wyższych kwot można otrzymać alkomaty, t-shirty czy uniwersalne zestawy narzędzi. Inwestycja od 9990 zł to prezent w postaci powerbanku, możliwości uczestnictwa w VIP-evencie na torze oraz bilety VIP na wszystkie wyścigi Ligi Rallycross w sezonie 2020. Najdroższe pakiety to między innymi szkolenie z zakresu jazdy wyścigowej na torze, logotyp inwestora na jednym z samochodów wyścigowych oraz rabat 10% na zakup pojazdu E-VN1 lub wynajem wyścigowego auta ERX.

Regulacje prawne szansą dla producentów samochodów elektrycznych

Branża samochodów elektrycznych będzie się dynamicznie rozwijać nie tylko dlatego, że samochody elektryczne są przyjazne dla środowiska. Jedną z największych szans dla branży są zmieniające się uwarunkowania prawne.

Program Rozwoju Elektromobilności, jeden z głównych filarów Strategii Na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, zakłada upowszechnienie infrastruktury ładowania i zachęty do zakupów pojazdów elektrycznych, rozwój przemysłu w obszarze elektromobilności, oraz stabilizację sieci elektroenergetycznej poprzez integrację pojazdów z siecią.

Ministerstwo Energii prognozuje, że w 2020 roku w wybranych 32 aglomeracjach po drogach będzie poruszać się 50 tysięcy pojazdów napędzanych energią elektryczną, powstanie 6 tysięcy punktów ładowania o normalnej mocy i 400 punktów ładowania o dużej mocy.

Zgodnie z Ustawą o elektromobilności i paliwach alternatywnych, która weszła w życie w lutym 2018 roku, do 2020 roku 10% a do 2025 roku 30% floty pojazdów polskich samorządów musi spełniać warunki niskiej emisji.

Elimen ma ofertę dla samorządów i administracji publicznej

Prawne wymagania dla samorządów i administracji publicznej są jednym z powodów, dla których Elimen swoje największe szanse biznesowe widzi w rynku B2B. Ten rynek charakteryzuje się niższymi barierami wejścia niż rynek konsumencki, pomocne są także uproszczone procedury homologacji L7E, ograniczające koszty dokumentacji i uruchomienia produkcji.

Najważniejszym elementem oferty przeznczonej dla nabywców biznesowych jest ultralekki samochód dostawczy Elimen E-VN1, jego poszczególne wersje mogą być wykorzystywane jako samochód dostawczy, do przewozu przesyłek, czy nawet sprzątania i mycia ulic – specjalna seria pojazdów powstała w tym celu na zamówienie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Dzięki emisji akcji już wkrótce obejrzymy wyścigi samochodów elektrycznych

Elimen Racing zaprojektował i przetestował prototyp elektrycznego samochodu do rallycrossu E-RX1. Auto ma napęd RWD, przyspiesza do 100 km/h w mniej niż 4 sek., a moc, jaką osiąga to 410 km. Będzie to jeden z modeli, na bazie których spółka planuje uruchomić pierwszą na Świecie ligę wyścigową elektrycznego rallycrossu. Na to przedsięwzięcie spółka posiada już akredytację Polskiego Związku Motorowego.

Obecnie po polskich drogach porusza się zaledwie około 6 000 samochodów elektrycznych

Rozwój infrastruktury ładowania, dopłaty do zakupu samochodu w wysokości 30% ceny (maksymalnie 37,5 tys. zł), koszty przejechania 100 km na poziomie 7 złotych, brak emisji spalin, radykalne obniżenie emisji hałasu oraz rozwój technologiczny pozwalający na rozwiązanie problemu zasięgu to tylko niektóre z czynników, jakie będą sprzyjały rozwojowi elektromobilności w najbliższych latach. Lekkie konstrukcje pozbawione silników spalinowych, czy skrzyń biegów mają również doskonałe osiągi. Samochody elektryczne jeszcze do niedawna przez wielu były traktowane z przymrużeniem oka, teraz okazuje się, że przyszłość należy do nich.

Nowatorskie rozwiązania płatnicze SIX Payment Services dla Fundacji WWF Polska

26 września br. ruszył pilotażowy, innowacyjny projekt dotyczący transakcji elektronicznych i pozyskiwania darczyńców przez jedną z największych fundacji WWF Polska. Partnerem tego projektu jest SIX Payment Services, jeden z największych w Europie agentów rozliczeniowych, i dostawca bezpiecznych i innowacyjnych rozwiązań, umożliwiających obsługę transakcji elektronicznych. Dzięki temu partnerstwu Fundacja WWF Polska będzie mogła w szybszy i prostszy sposób pozyskiwać darczyńców, a osoby zainteresowane regularnym wsparciem WWF, w szybki i bezpieczny sposób przystąpić do Klubu WWF, stając się stałymi darczyńcami organizacji.

W projekcie dla WWF Polska, SIX Payment Services wraz ze swoim partnerem technologicznym, Mofimo, dostarczą terminale płatnicze wyposażone w możliwość zapisania się do usługi cyklicznego obciążenia karty płatniczej. Podczas różnego rodzaju eventów, wyposażeni w terminale fundraiserzy WWF, będą w stanie zapisać osobę chętną w szeregi regularnych darczyńców zaledwie w kilka sekund. Tyle właśnie czasu zajmuje zdefiniowanie kwoty comiesięcznego obciążenia, weryfikacja karty w banku oraz zamiana jej numeru w procesie tokenizacji na bezpieczny zamiennik. To wszystko przy zachowaniu maksimum bezpieczeństwa transakcji, które gwarantuje SIX Payment Services.

Jak mówi prezes WWF Polska, Mirosław Proppé: – Dotychczas uciążliwe było podpisywanie papierowych zgód na polecenie zapłaty. Dzięki współpracy z Six Payment Services możemy ograniczyć zużycie papieru, usprawnić i uprościć cały proces pozyskiwania darczyńców

Szacuje się, że liczba odrzuconych przez bank formularzy przystąpienia do WWF z powodu np. niezgodności podpisu z tym w systemie bankowym, była na poziomie ok. 20 proc. Niewiele z tych osób, którym formularz został odrzucony, podjęło ponowną próbę realizacji polecenia zapłaty na rzecz WWF. To zdecydowana zmiana jakościowa nie tylko dla WWF ale również dla darczyńcy. Kilka sekund zamiast wielu dni bez gwarancji końcowego sukcesu z powodu możliwego odrzucenia wniosku zgody na aktywację polecenia zapłaty przez bank darczyńcy, na skutek najdrobniejszego uchybienia przy podawaniu danych lub podpisaniu się niezgodnie z bankowym wzorem podpisu.

Samo obciążenie karty będzie dokonywane automatycznie, w ustalonych między WWF a darczyńcą kwocie, pobieraną z konta cyklicznie co 30 dni. Co istotne, terminale, którymi będą posługiwali się przedstawiciele WWF Polska, to urządzenia, dzięki którym organizacja może pozyskiwać stałych darczyńców, jak również umożliwią w przyszłości dokonywanie pojedynczych, okazjonalnych wpłat podczas różnego rodzaju eventów.

Jak mówi Artur Żymańczyk, Country Manager w SIX Payment Services: – Dla nas, jako SIX Payment Services, to kolejny projekt, w którym dokonujemy zmian poprzez postęp technologiczny i współpracę z naszymi partnerami. Wspólnie nie tylko zwiększamy korzystanie z płatności elektronicznych, ale i gwarantujemy użytkownikom bezpieczeństwo takich płatności. W tym pilotażowym projekcie z Fundacją WWF Polska idziemy krok dalej, ponieważ wraz z naszym partnerem – Mofimo, umożliwiamy WWF znaczne uproszczenie i skrócenie procesów, dzięki czemu zwiększy się efektywność pracy jego fundraiserów. WWF Polska wyprzedzi technologicznie inne tego typu organizacje pożytku publicznego, a tym samym wyjdzie naprzeciw potrzebom osób, które chcą w szybki, łatwy, bezpieczny i intuicyjny sposób dokonywać płatności lub zlecać wsparcie tych fundacji, które są im bliskie.

WWF jest jedną z największych na świecie organizacji, działających na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Jej misją jest powstrzymanie szybko postępującej degradacji przyrody, a wszystko to przy pomocy wsparcia finansowego, płynącego od stałych darczyńców WWF oraz z okazjonalnych wpłat. W Polsce WWF podejmuje działania na rzecz ochrony przyrodniczo cennych rzek i lasów, jak również ochrony największych drapieżników: wilków, rysi i niedźwiedzi, a także ssaków bałtyckich: morświnów i fok szarych oraz wielu innych gatunków zwierząt. Organizacja stara się przeciwdziałać zmianom klimatu i podejmuje walkę z nielegalnym handlem ginącymi gatunkami roślin i zwierząt. WWF posiada status organizacji pożytku publicznego od 2004 r. Wszystkie pieniądze WWF pochodzą z trzech źródeł: od osób indywidualnych, z grantów publicznych oraz współpracy z firmami.

 

Ważne Informacje

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...