.
Strona główna Blog Strona 200

Infiniti Polska zamyka działalność. Ostatnia szansa na zakup nowego samochodu Infiniti

W trudnym dla wszystkich czasie, Infiniti kończy działalność w Polsce. 31 marca 2020 roku Centra Infiniti w Gdańsku, Krakowie, Poznaniu, Sosnowcu, Warszawie i Wrocławiu wydadzą ostatnie samochody klientom. Ale nie żegnamy się – zastrzega Grzegorz Szczypior, prezes Grupy IP – jeszcze przez tydzień zapraszamy na wyjątkową wyprzedaż, a jednocześnie potwierdzamy utrzymanie na wiele lat pełnej opieki serwisowej.

Przede wszystkim chciałbym podziękować naszym klientom i partnerom – osobom, które w ciągu ponad jedenastu lat, kiedy mieliśmy zaszczyt reprezentować markę w Polsce, doceniły wyjątkowość samochodów wcześniej znanych w Europie tylko w wąskim gronie koneserów motoryzacji. Dziękuję w imieniu nas wszystkich za każde wspaniałe spotkanie – mówi Grzegorz Szczypior.

Prezes Grupy IP zapewnia jednocześnie o utrzymaniu pełnej i niezawodnej obsługi posprzedażnej wszystkich Infiniti, które długo jeszcze będą jeździć po polskich drogach. Dla użytkowników Infiniti nic się nie zmienia. Opieka serwisowa marki będzie prowadzona we wszystkich lokalizacjach, w których dotąd funkcjonowały Centra Infiniti. Szczegółowe informacje będą umieszczane na stronie www.centruminfiniti.pl. Od 1 kwietnia obsługę gwarancyjną i pogwarancyjną marki Grupa IP będzie realizować wespół z największym dealerem w Polsce – wielooddziałową Grupą PGD. Formalnie IP będzie dalej prowadziło serwisy w Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku, a Grupa PGD otrzyma autoryzacje na kontynuowanie działalności serwisowej Infiniti w Sosnowcu, Krakowie i Poznaniu.  W tym miejscu warto przypomnieć, że to właśnie Grupa PGD zainicjowała w 2008 roku obecność Infiniti w Polsce, i z niej wyrosła Grupa IP.

Pozostały też ostatnie dni na skorzystanie z niespotykanej okazji na zakup wyjątkowego samochodu klasy premium, jaką stwarza wycofanie się Infiniti z rynku europejskiego. Dostępne są już tylko ostatnie egzemplarze trzech modeli. Dynamiczny kompakt Q30, sportowy sedan Q50 i siedmiomiejscowy SUV QX60 kuszą rabatami sięgającymi 30%. Osobom chcącym skorzystać z jedynej w swoim rodzaju i wielkości akcji wyprzedażowej pozostaje szybki kontakt. A z uwagi na, niestety, nieszczęsny czas, kontakt wyjątkowy. Centra Infiniti zapewniają teraz przejście całego procesu zakupowego online, bez wizyty w salonie.

W związku z oczywistą sytuacją niezbędnym jest poinformowanie, że wszystkie samochody demonstracyjne oraz wydawane klientom są na bieżąco ozonowane oraz dezynfekowane. Także osobista obsługa odbywa się z zachowaniem wszelkich zalecanych zasad i z ograniczeniem do niezbędnego minimum kontaktu osobistego.

Żegnając się z dotychczasowym przedstawicielem marki, ale nie z samochodami Infiniti, warto krótko podsumować pewien rozdział w historii polskiego rynku dealerskiego. Infiniti miało swoją premierę w Polsce w listopadzie 2008 roku. Warszawski salon marki przez lata był salonem o największej sprzedaży Infiniti w Europie. Polskie przedstawicielstwo osiągało jedne z najwyższych na rynkach europejskich udziałów Infiniti w segmencie premium (nawet 1,24%), a w ciągu ponad jedenastu lat działalności sprzedało ponad 4 400 samochodów ze znakiem nieskończoności na masce.

Czy marka wróci na Stary Kontynent z samochodami elektrycznymi? Czas pokaże.

Strategia to narzędzie wzrostu dla każdego biznesu

    Małe i średnie firmy bardzo często działają intuicyjnie i z dnia na dzień. Tworzenie przemyślanej strategii biznesu jest uważane za fanaberię. O tym, jak zaprogramować sukces firmy w trudnych czasach, rozmawiamy z Leszkiem Zołotarskim, prezesem międzynarodowej firmy El-Expert zajmującej się montażem wyposażenia fabryk.

    Sytuacja gospodarcza komplikuje się na naszych oczach, i to w skali całego świata. Jak w związku z tym ocenia Pan aktualne możliwości rozwoju swojej firmy i całej branży przemysłowej?

    Jako firma zajmująca się montażem urządzeń przemysłowych, jesteśmy zawsze beneficjentem zmian. Mamy pracę wtedy gdy zakłady są budowane, gdy się przenoszą z miejsca na miejsce a nawet wtedy, gdy są zamykane. Jesteśmy więc z natury dość odporni na kryzysy.

    Natomiast jeśli chodzi o całość branży, spodziewam się, że kryzys może znacznie zwiększyć intensywność konkurencji. Aby sprostać wymaganiom rynku, zakłady przemysłowe będą musiały się nieustannie zmieniać, optymalizować procesy technologiczne, a przede wszystkim poszukiwać metod obniżania kosztów. Oznacza to konieczność dokonywania zmian w parku maszynowym. Stopień złożoności urządzeń będzie coraz większy, linie przemysłowe będą coraz bardziej automatyzowane a nawet sterowane algorytmami z użyciem sztucznej inteligencji. Maszyny będą same się uczyć i podejmować decyzje kluczowe dla optymalizacji procesów produkcyjnych.

    Czyli mimo kryzysu spodziewa się Pan kontynuacji rozwoju technologii związanych z przemysłem 4.0?

    Oczywiście, mogą się pojawić tymczasowe przeszkody. Przemysł 4.0 to nie są tanie technologie. Ogólnoświatowe załamanie gospodarcze może zahamować apetyt przedsiębiorstw na wielomilionowe inwestycje. Poza tym, zastosowanie technologii, o których mówimy ma sens przy bardzo dużej skali produkcji. Jeżeli spadną wolumeny, może się okazać, że niektóre inwestycje przestaną być rentowne. Jednak patrząc długookresowo, nie potrafię sobie wyobrazić, żeby coraz dalej posunięta optymalizacja procesów produkcyjnych nie miała przyszłości. Prowadzi ona przecież do obniżki kosztów produkcji, a to nigdy nie przestanie być ważne.

    W takim razie jak przedsiębiorstwa powinny się chronić przed skutkami kryzysu?

    Nie ma uniwersalnych recept, są jednak zasady, których warto przestrzegać. Jest to tym ważniejsze, im trudniejsza jest nasza sytuacja na rynku. Przedsiębiorstwa powinny koncentrować się na sformułowaniu i realizacji skutecznej strategii. Najważniejszym źródłem sukcesu w biznesie jest coś, co specjaliści nazywają przewagą konkurencyjną. Tymczasem proszę zwrócić uwagę, jak wiele firm powstaje wskutek nieprzemyślanych decyzji. Pada hasło – załóżmy warsztat samochodowy. Taka decyzja inwestycyjna często nie ma żadnego uzasadnienia. Inwestując kapitał, musimy stworzyć klientowi powód, dla którego wybierze akurat ten warsztat.

    Źródłem przewagi konkurencyjnej mogą być na przykład koszty. Jeżeli konsekwentnie dbamy o redukowanie kosztów kluczowych procesów, możemy próbować przyciągać klientów niższymi cenami. Wtedy w przypadku wojny cenowej nie stracimy klientów, gdyż będziemy mogli obniżyć cenę bardziej niż konkurent. Inne typowe źródła przewagi konkurencyjnej to wiedza i doświadczenie. Szczególnie ważna jest znajomość języków obcych i korzystanie ze światowej literatury technicznej. Proszę zwrócić uwagę, że obniżanie kosztów, to też proces wymagający wiedzy z zakresu finansów, technologii czy statystyki.

    Dodajmy, że przewaga konkurencyjna ma znaczenie tylko wtedy, gdy ma charakter trwały. Znalezienie taniego dostawcy w Chinach nie zapewni naszemu biznesowi sukcesu na lata. Natomiast zdobywana latami wiedza połączona z doświadczeniem nie może być łatwo skopiowana przez konkurentów.

    Czy mógłby Pan to zilustrować na przykładzie firmy El-Expert?

    Zakładając firmę, od razu zdecydowałem się na działanie na rynku międzynarodowym. Polskie firmy działające na rynkach Europy Zachodniej i Północnej często mają przewagę wynikającą z niższych kosztów personelu, czy niższych kosztów administracyjnych związanych z funkcjonowaniem centrali. Jednak mam złą wiadomość – na bardzo wymagających rynkach taka przewaga już bardzo rzadko jest wystarczająca. Po pierwsze, kontrahenci traktują korzystanie z usług zagranicznego dostawcy jako ryzyko i w związku z tym oczekują niższych cen usług, po drugie, możliwość redukcji kosztów jest ograniczona przez konieczność zaoferowania usług o bardzo wysokiej jakości. I tutaj wracamy do tego, o czym mówiłem przed chwilą. Długoterminowe relacje z klientem można nawiązać wyłącznie dzięki wiedzy.

    Często bywało też tak, że recesja w państwach zachodniej Europy zmuszała tamtejsze firmy do obniżania kosztów i poszukiwania dostawców w Polsce.

    Oczywiście, że tak. To właśnie dlatego Polska była zieloną wyspą po kryzysie z roku 2008. Politycy, którzy się tym chwalili nie mieli z tym nic wspólnego. Przy każdej okazji powtarzam, że polskie firmy są zbyt bierne w zakresie budowania powiązań międzynarodowych. Zarówno polskie przedsiębiorstwa, jak i gospodarka jako całość będą w stanie osiągnąć znacznie większą produktywność, jeżeli bardziej się zwiążą z rynkami europejskimi i światowymi.

    „Zaopiekowany” kryzys mniej kosztuje

      Kryzysy, nawet te najbardziej nieprzewidywalne, często obnażają słabości firm, których z pozoru nie widać. Rynek mówi dziś: sprawdzam. I albo jesteśmy przygotowani na działanie w nowych, czasem ekstremalnie trudnych okolicznościach, albo zejdziemy z niego pokonani. W takich sytuacjach warto słuchać doświadczonych fachowców, w tym od komunikacji.

      tekst: Ewa Bałdyga, Wiceprezes Martis CONSULTING

      Płacz i zgrzytanie zębami w aktualnych realiach są całkowicie uzasadnione. Jest na to wręcz społeczne i rynkowe przyzwolenie. Finalnie na ringu z podniesioną gardą zostaną jednak ci, którzy już dziś konstruktywnie podejdą do wyzwań związanych ze stanem epidemicznym
      i konsekwencjami zagrożenia koronawirusem w dłuższej perspektywie. Zamiast koncentrować się tylko na tym, jak aktualnie utrzymać nos nad wodą.

      Kryzys może być szansą

      Niespotykane przeceny na rynkach akcji w trudnych czasach nie dziwią nikogo. Inwestorzy starają się za wszelką cenę poprawić swoją płynność. Koszty zarządzania firmą przewyższają przychody. Nakładają się na to trudności organizacyjne, produkcyjne, logistyczne i kadrowe. Ale prawa rynku są nieubłagane – tam, gdzie traci jeden, często zyskuje drugi. Nie chodzi jednak tylko o kompetencje zarządcze i realne możliwości biznesowe, ale też o podejście do zmiany w szerszej perspektywie – czy widzimy to w kategorii problemu, wzywania czy też szansy. Żeby skupić się na możliwościach przekucia trudności w wartościowe rozwiązania, potrzeba chłodnego osądu i doświadczenia w zarządzaniu kryzysem – nie tylko „tu i teraz”, ale
      też uwzględnienia działań w kontekście funkcjonowania w nowej rzeczywistości za chwilę.

      Trzeźwy osąd w czasach wyzwań

      Pojawienie się tzw. „czarnego łabędzia”, przyparło wszystkich uczestników szeroko pojętego rynku finansowego do muru. Wiele firm bardzo dobrze poznało gorzki smak porażki
      i bezsilności. Większość z nich nie jest w stanie ocenić skutków zaistniałej sytuacji w dłuższym horyzoncie czasowym. Zarządzającym towarzyszy niejednokrotnie uczucie całkowitego braku kontroli, do czego strach się przyznać nawet przed samym sobą. To frustruje, przytłacza,
      a często wręcz całkowicie paraliżuje nawet najbardziej wytrawnych managerów. Łatwo wtedy o nadmierną emocjonalność w ważnych procesach decyzyjnych, a co za tym idzie i o bardzo kosztowne błędy. W takiej właśnie sytuacji tzw. zewnętrzne oko i wiarygodna ekspertyza, poparta szerokim doświadczeniem, oraz realne wsparcie z niej wypływające, są nieocenione. Opanowany doradca, który wyciągnął na brzeg wielu rozbitków i wspólnie z nimi przechodził przez osiedlanie się w zastanych warunkach, jest wręcz na wagę złota.

      Nowe rozdanie, nowe zasady

      W dzisiejszych czasach zamiana to jedyna stała rzecz. Ciekawe jednak, że zarządzający
      i managerowie pytani o to, jak oceniają swoją umiejętność adaptacji „w nowym” często „windują” wyniki – w skali od 1-5 plasują siebie na poziomie 4-5. Pytani o to samo w kontekście swoich współpracowników wskazują na poziom 1-2. Czy kadra zarządzająca  faktycznie jest tak idealnie osadzona w zmianie, czy to tylko jej wyobrażenie? Warto przy tym pamiętać, że ocena naszych współpracowników boli mniej niż rachunek wystawiony przez rynek.

      Komunikacja z interesariuszami zewnętrznymi i wewnętrznymi – w tym przede wszystkim umiejętność identyfikacji ryzyk oraz budowania konstruktywnej argumentacji – a także efektywna kontrola nad obiegiem informacji i pozytywne relacje w mediach, to tylko ułamek tego, o co w kryzysie warto zadbać. Zbyt często te kwestie traktowane są po macoszemu, co bywa opłakane w skutkach – tych biznesowych, przeliczalnych na konkretną walutę. Często te firmy, które utrzymują, że wspomniane kwestie nie są w kryzysie najważniejsze i mogą poczekać, wracają z prośbą o wsparcie, kiedy zaniedbania paraliżują całkowicie ich działalność.

      Zaufanie i wiarygodność procentują

      Sytuacje kryzysowe – nawet jeśli nie jest to skala, z jaką rynek mierzy się aktualnie – co do zasady obnażają wiele słabości, z którymi firmy funkcjonowały od dawna. Gubi nas często rutyna, która daje (złudne) poczucie panowania nad sytuacją. W nowych realiach, potrzebne jest nowe otwarcie, które rządzi się swoimi prawami. Warto wtedy zaufać tym, którzy nie tylko sporo widzieli, ale także świetnie znają realia rynku finansowego i schematy działania, które są swego rodzaju kołem ratunkowym.

      SIX Payment Services wprowadził terminale płatnicze do części kantorów w Polsce

        To jeden z pierwszych projektów, zmieniający rynek zakupu walut w kantorach, bo jak do tej pory możliwa była wyłącznie płatność gotówkowa. Płatności elektroniczne, to kolejny krok milowy w świecie bezpiecznych płatności bezgotówkowych. Dzięki SIX Payment Services terminale płatnicze POS zostały uruchomione dla płatności w sektorze Money Exchange i Bill Payment.

        Ponadto, w obecnej sytuacji pandemii koronawirusa na całym świecie, kiedy to kładziony jest największy nacisk na zachowanie najwyższych standardów higieny i polecane są zachowania jak najmniej stykowe, płatności bezgotówkowe, to dzisiaj jedna z najbezpieczniejszych form płatności, a tym samym unikanie dotykania banknotów i monet.

        SIX Payment Services, należący do grupy Worldline – lidera europejskiego rynku usług płatniczych i obsługi transakcji jako pierwszy zaoferował kantorom terminale płatnicze własnej produkcji, stworzone z myślą o specyfice i potrzebach tej branży. To specjalnie sformatowane i wyspecyfikowane urządzenia, Worldline Yomani touch XR AUTONOM, które w kantorach spełniają wymagania dotyczące obsługi klienta oraz komfortu użytkowania przez obie strony. Oznacza to, że kwota zostaje wprowadzona na terminalu stacjonarnym przez pracownika kantoru, natomiast za szybą, po stronie klienta, znajduje się terminal z kolorowym wyświetlaczem, na którym klient wprowadza PIN. Płatność może odbywać się zbliżeniowo, jak i wprowadzając kartę do terminala.

        Pierwsze urządzania już pracują w wybranych kantorach, natomiast Worldline prowadzi dalsze prace mające na celu ulepszenie hardware’u terminali, dzięki czemu już wkrótce będą one mogły działać z wykorzystaniem każdego możliwego systemu łączności – od Internetu przez 3G/4G, aż do WiFi. Terminale Worldline, umożliwiające świadczenie usług finansowych w kantorach, obsługują nie tylko polskie, ale też międzynarodowe karty płatnicze, w tym karty debetowe oraz kredytowe, między innymi karty Visa, Mastercard, Maestro, V PAY, JCB, UPI i inne.

        Co więcej, wartością dodaną transakcji kantorowych przy użyciu terminali płatniczych jest również oszczędność czasu i pieniędzy związanych z obrotem gotówkowym – środki z transakcji trafiają wprost na konto, a wszystkie kwoty transakcji zostaną zaksięgowane na koncie następnego dnia roboczego.

        Co wyróżnia SIX Payment Services od innych dostawców terminali do kantorów?

        To co wyróżnia projekt SIX Payment Services to zdecydowanie wariant sprzętowy, a mianowicie terminale pochodzą z własnej platformy Worldline, dedykowany dla tej formy działalności. To pozwala na prawidłowe oszacowanie finalnego kosztu transakcji i, tym samym, przekonanie przedsiębiorców, że koszt obsługi kart nie wpłynie w negatywny sposób na prowadzenie ich biznesu.

        Ponadto, kluczowa jest również współpraca z ogólnopolską siecią usług finansowych Kantor Polski S.A. i dostarczenie usługi akceptacji kart płatniczych, jako jednego z elementów ich kompleksowej oferty dla partnerów, co buduje zaufanie, rozpoznawalność naszej usługi i prestiż.

        Wartości projektu z punktu widzenia właścicieli kantorów

        Jak podkreślają sami właściciele kantorów, w których nastąpiła implementacja terminali płatniczych, ważną korzyścią związaną z akceptacją kart płatniczych jest poszerzenie oferty, dotychczas wyłącznie gotówkowej, oraz realizacja oczekiwań klientów powszechnie posługujących się kartami płatniczymi w placówkach handlowych i usługowych. Możliwość realizacji transakcji w kantorze bez użycia gotówki, to wciąż rzadkość, stąd wzrost przewagi konkurencyjnej placówek posiadających terminal.

        Ponadto, dla samych kantorów niezwykle ważna jest możliwość skorzystania z oferty Programu Wsparcia Obrotu Bezgotówkowego i tym samym sprawdzenia finalnego kosztu akceptacji kart płatniczych, który pokrył się ze wstępnymi analizami. To sprawia, że właściciele kantorów, którzy wdrożyli terminale płatnicze nie tylko nie rezygnują z nowego rozwiązania, ale dodają kolejne, już poza programem i rekomendują je innym.

        Nie bez znaczenia są też koszty, które muszą ponieść właściciele kantorów. W tym projekcie koszt obsługi kart nie jest wyższy niż koszt obsługi gotówkowej, a po zakończeniu okresu w ramach Programu Wsparcia Obrotu Bezgotówkowego, SIX Payment Sevices gwarantuje korzystne warunki biznesowe. To również potwierdzenie, że wdrożenie terminali w kantorach jest dobrą decyzja biznesową.

        Kluczowym aspektem w kontekście wartości, jaką niosą ze sobą terminale, jest również kwestia bezpieczeństwa, poprzez eliminację nadmiaru gotówki, brak konieczności konwojowania transportu pieniędzy, narażenia się na kradzież lub zgubienie gotówki. To wszystko na rzecz elektronicznych płatności i elektronicznego transferu środków.

        Koszty wdrożenia terminala w kantorze

        Koszty wdrożenia danej innowacyjności, to jeden z ważniejszych elementów stanowiących o powodzeniu projektu. W przypadku wprowadzania terminali płatniczych do kantorów istniała bowiem obawa wśród prowadzących kantory, że terminal w kantorze to wyższe koszty obsługi, co w efekcie przynosić będzie mniejsze zyski, bądź wymuszać będzie oferowanie klientom mniej konkurencyjnych warunków.

        Otóż koszty w przypadku naszego projektu, wynikające z prowizji, jaką kantor będzie płacić od każdorazowej transakcji, nie są wyższe niż obsługa gotówki. Oferowana przez SIX Payment Services usługa DCC zmniejsza koszty i jest szczególnie polecana w kantorach znajdujących się w miejscach turystycznych. Oferowany rabat DCC dla transakcji kartami zagranicznymi wynosi 2%, tj. dla każdej transakcji DCC stanowiący przychód akceptanta z tytułu akceptacji kart wydanych przez banki zagraniczne. Co więcej, SIX Payment Services zwraca w całości prowizję od transakcji oraz nadwyżkę wynikającą z wysokości udzielonego rabatu. Kantory, dzięki uczestnictwu SIX Payment Services w programie Polska Bezgotówkowa, mogą być beneficjentem tego programu i nie ponosić żadnych opłat z tytułu posiadania terminala, oczywiście do czasu przekroczenia limitu obrotu na 1 terminalu – 100 tys.

        Serwisowanie terminali płatniczych

        Pakiet serwisowy SIX Payment Services gwarantuje szybkie i skuteczne wsparcie techniczne kantoru. W razie awarii technicy przyjeżdżają do danego kantoru i sprawdzają oraz naprawiają terminal płatniczy na miejscu lub opcjonalnie, gdy wymaga tego awaria, przywożą urządzenie zastępcze.

        Zespół serwisowy odpowiada też na wszystkie pytania związane z terminalami płatniczymi telefonicznie za pośrednictwem infolinii.

        Właściciele kantorów nie muszą się też martwić o aktualizacje oprogramowania. SIX Payment Services automatycznie dokonuje aktualizacji w terminalach. Dzięki temu spełniają najwyższe standardy bezpieczeństwa.

        Obsługa dwóch rachunków w jednym terminalu

        Niezależnie od potrzeb klienta, SIX Payment Services zapewnia odpowiednie rozwiązania w ramach integracji systemów, które usprawniają i przyspieszają proces płatności bezgotówkowych. Terminal płatniczy z możliwością implementacji dwóch numerów TID (Terminal ID) umożliwia obsługę standardowych płatności kartą oraz opłat masowych na jednym terminalu POS i rozliczanie ich na dwa niezależne rachunki bankowe. To unikalne rozwiązanie pozwala na naliczanie stawek prowizyjnych dedykowanych dla danej formy płatności w sposób bezpieczny i komfortowy dla użytkownika terminala.

        Bezpieczeństwo ponad wszystko

        SIX Payment Services gwarantuje bezpieczeństwo, co oznacza przejęcie odpowiedzialności i wyprzedzanie innych o krok. Firma stawia na najwyższe standardy bezpieczeństwa, w tym PCI DSS czy PSD II. Każdy produkt posiada certyfikat zgodności z najbardziej rygorystycznymi standardami, każda transakcja kodowana jest zgodnie z najnowszymi dostępnymi technologiami, a Program Wykrywania Oszustw rozpoznaje podejrzane transakcje błyskawicznie i automatycznie już podczas procesu autoryzacji.

        Opinia Moniki Łady, prezesa zarządu Kantorów Polskich, na temat programu wdrażania terminali w kantorach przez SIX Payment Services:

        Obawy związane z wdrożeniem terminali, kosztami, technologią, stopniem trudności obsługi terminali, jakością serwisu

        Nie miałam żadnych obaw związanych z nawiązaniem współpracy z Wordline w zakresie akceptacji kart płatniczych. Jako Spółka Kantory Polskie od dawna poszukiwaliśmy partnera, z którym usługę akceptacji kart moglibyśmy zaoferować współpracującym podmiotom, prowadzącym działalność w zakresie wymiany walut. Decyzja o wyborze SIX Payment Services była naturalna, potwierdzona bardzo dobrymi referencjami i najlepszymi doświadczeniami we współpracy z innymi podmiotami rynkowymi.    

        Dzisiaj szybki rozwój technologii spowodował, że terminal płatniczy nie należy do narzędzi, które mógłby budzić obawy z uwagi na stopień trudności obsługi. Pracownicy placówek kantorów obsługują zarówno programy kasowe, jak i systemy finansowe dostarczone przez Kantor Polski S.A., dlatego też nie towarzyszyły nam jakiekolwiek obawy związane z tym aspektem.

        Ponadto, argumentem przemawiającym za nawiązaniem współpracy z SIX Payment Services były jasno sprecyzowane warunki umowy, krótki czas niezbędny na zawarcie i wdrożenie umowy, a co za tym idzie, podjęcie współpracy oraz elastyczność w obszarze wymiany walut – obowiązujących w nim warunków technicznych i organizacyjnych. Precyzyjnie określone wymagania w zakresie AML Compliance ułatwiły przygotowanie odpowiednio dostosowanych procedur. Duże znaczenie miało zrozumienie przez SIX Payment Services specyfiki działalności oraz podstaw prawnych regulujących działalność w zakresie wymiany walut.

        I oczywiście nie mniej istotnym czynnikiem warunkującym nawiązanie współpracy były atrakcyjne warunki finansowe.

        Korzyści dla działalności kantorów wynikające z posiadania terminali płatniczych

        Z punktu widzenia działalności biznesowej, najważniejszą wartością są kwestie finansowe, na które składają się zdecydowanie wzrost obrotów, jak również ograniczenie kosztów odprowadzania gotówki do banku. Kluczowe jest również bezpieczeństwo – zarówno z perspektywy klientów, dokonujących transakcji bezgotówkowych, jak i z perspektywy właścicieli kantorów, którzy nie musza już operować dużymi kwotami gotówki i zabezpieczać jej transportu.               

        Ważną korzyścią, związaną z akceptacją kart płatniczych, jest poszerzenie oferty, dotychczas wyłącznie gotówkowej oraz realizacja oczekiwań klientów powszechnie posługujących się kartami płatniczymi w placówkach handlowych i usługowych. Możliwość realizacji transakcji w kantorze bez użycia gotówki to wciąż rzadkość stąd wzrost przewagi konkurencyjnej placówek posiadających terminal.

        Istotnym elementem jest również aspekt kosztowy związany z obsługą gotówki, zarówno w kwestii opłat bankowych, jak i związanych z bezpieczeństwem obrotu gotówkowego.

        Posiadanie terminala a korzyści wizerunkowe kantorów

        Wdrożenie akceptacji kart płatniczych pozwoliło spółce Kantor Polski na zaproponowanie współpracownikom nowej, odmiennej od  dotychczasowych, oferty. Spółka pozyskała do współpracy również nowe podmioty zainteresowane posiadaniem w swoich placówkach terminali płatniczych. Hasłem przewodnim, towarzyszącym wdrażaniu terminali płatniczych jest wprowadzenie kantoru w inny wymiar, dotychczas wyłącznie gotówkowy.

        Również z punktu widzenia kantoru, możliwość akceptacji pozwala pozyskać nową grupę klientów, zwiększa przewagę konkurencyjną oraz powoduje postrzeganie kantoru, jako podmiotu nowoczesnego i przyjaznego klientom. Ponadto, transakcja kartą płatniczą są szybsze i bezpieczniejsze.

        Poczta Polska – efektywna, kompetentna i nowoczesna

        Przemysław Sypniewski, Prezes Zarządu Poczty Polskiej

        Znowelizowana strategia Poczty Polskiej na lata 2020–2024 oznacza gruntowną transformację, wynikającą ze zmian na rynku wywołanych przede wszystkim przez szybki rozwój sektora eCommerce

        Cele strategiczne na najbliższe lata koncentrują się na trzech filarach. Poczta chce być efektywna, kompetentna i nowoczesna. Tradycyjnie pojmowana korespondencja jest w odwrocie – zamiast listów i pocztówek wysyłamy e-maile i SMS-y. Za to rośnie liczba paczek nadawanych przez tysiące sklepów internetowych.

        Dostosowując działania do otoczenia rynkowego, Poczta Polska ma szanse powtórzyć sukces Orlenu, który pokazał, że skutecznie radzi sobie na silnie konkurencyjnym rynku i to nie tylko w kraju, lecz także za granicą. Eksperci oceniają, że rynek tradycyjnej papierowej korespondencji w perspektywie 2024 r. będzie spadać o 9 proc. rocznie, natomiast wartość rynku KEP (Kurier-Ekspres-Paczka) powinna rosnąć o 14 proc. rocznie. -Zakładamy, że w 2024 r. przychody Poczty Polskiej wyniosą 7,4 mld zł. Chcemy to osiągnąć przede wszystkim poprzez rozwój usług paczkowo-kurierskich i logistycznych. Istotne będą także wzrost efektywności działania i zachowanie stabilności finansowej. To plany ambitne, ale realne do osiągnięcia – mówi Przemysław Sypniewski, prezes zarządu Poczty Polskiej.

        Przychody z samego segmentu KEP i logistyki miałyby sięgnąć w 2024 r. łącznie ponad 2,1 mld zł. Poczta Polska chce zwiększyć rentowność usług paczkowo – kurierskich oraz przepustowość sieci, aby sprawnie obsługiwać rosnące wolumeny paczek i palet.

        – Z roku na rok rośnie liczba przesyłek eCommerce. Jesteśmy w gronie liderów rynku KEP, ale by wygrywać z działającymi w Polsce międzynarodowymi przedsiębiorstwami, konieczne są logistyczne i informatyczne. Planujemy, że w latach 2020–2024 przeznaczymy na ten cel 1,9 mld zł. Chcemy uruchomić trzy nowe sortownie, zakupić osiem nowych maszyn paczkowych, a także wdrożyć pięć kluczowych systemów informatycznych – podkreśla prezes Przemysław Sypniewski.

        Operator planuje również rozwój sieci Odbiór w Punkcie. Obecnie Poczta Polska wspólnie z partnerami (PKN Orlen, sklepy Żabka, kioski i saloniki prasowe Ruchu) posiada 12 tys. punktów, w których można odebrać przesyłkę. Do końca tego roku sieć powiększy się o kolejne 3 tys. lokalizacji. Wzrośnie także liczba automatów paczkowych. Do 2024 r. klienci Poczty Polskiej będą mieli do dyspozycji 4 tys. takich maszyn.

        Jednocześnie spółka nadal chce wywiązywać się z misji, którą pełni wobec państwa, dlatego nie rezygnuje ze swojego kapitału: ponad 7,5 tys. placówek oraz około 80 tys. pracowników. Dzięki nim dociera do wszystkich instytucji, przedsiębiorstw i obywateli na terenie całego kraju.

        Kluczowa dla spółki będzie też realizacja rządowego programu e-doręczeń i przekształcenie w wyznaczonego operatora cyfrowego. Zgodnie z przyjętym we wrześniu 2019 r. projektem ustawy o eDoręczeniach, narodowy operator pocztowy będzie odgrywać kluczową rolę w procesie cyfryzacji administracji państwowej. Spółka dysponuje gotowym narzędziem, które już jest wykorzystywane przy realizacji programu Polska Cyfrowa: Platforma Envelo należy do najnowocześniejszych tego typu rozwiązań. To jedyna na polskim rynku usługa, która spełnia wymagania Rozporządzenia eIDAS, takie jak zapewnienie integralności i poufności przesyłek elektronicznych, weryfikowalna identyfikacja nadawcy i odbiorcy, znakowanie czasem oraz potwierdzenie nadania i odbioru.

        – Poczta Polska została powołana do tego, by doręczać informacje, być łącznikiem między państwem, obywatelem i biznesem. Dziś wiele informacji jest już doręczanych cyfrowo i poczty wielu krajów stały się naturalnymi partnerami państw w rozwoju e-korespondencji między instytucjami a obywatelami. Poczta Polska chce również wspierać nasze państwo w rewolucji cyfrowej – dodaje prezes Przemysław Sypniewski. Warto przypomnieć, że w najbliższych miesiącach rozpocznie się proces cyfryzacji administracji. Poczta Polska przygotowuje się do tego, by zostać wyznaczonym operatorem cyfrowym. Zgodnie z rządową propozycją ustawy o eDoręczeniach spółka będzie odgrywać kluczową rolę w tym procesie. To skok cywilizacyjny, rewolucja w kontaktach między urzędami a obywatelami. Cyfryzacja przyspieszy i usprawni komunikację na linii państwo–obywatel.

        Poczta Polska, jako strategiczna spółka państwowa będąca w 100 proc. polskim przedsiębiorstwem, jako jedyna instytucja w kraju jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo, tajemnicę cyfrowej korespondencji, także w ramach usługi hybrydowej. W większości krajow europejskich to narodowi operatorzy pocztowi stali się partnerami rządów w eDoręczeniach. Tak jest m.in. we Francji, w Niemczech, Danii, Finlandii i Czechach. Za takim rozwiązaniem przemawia i doświadczenie, i pocztowa infrastruktura. Poczta Polska posiada największą sieć sprzedaży na wsiach oraz w małych miastach, obecnie blisko 5,3 tys. placówek znajduje się w miejscowościach poniżej 50 tys. mieszkańców. Jednym z najważniejszych atutów Poczty Polskiej jest unikatowy dostęp do wszystkich obywateli naszego kraju.

        W ostatnich latach Poczta Polska dokonała licznych zmian, sprawdziła się jako partner państwa w realizacji kluczowych programów. W 2017 r. po raz pierwszy udało się jej wyjść z zapaści finansowej, w jakiej się wcześniej znajdowała. Dane dotyczące 2019 r. potwierdzają stabilną kondycję finansową spółki.

        Realizacja e-doręczeń przez Pocztę Polską to szansa na dalszy rozwój spółki i gwarancja, że usługa będzie realizowana zgodnie z interesem państwa polskiego. To jednak proces, który wymaga ogromnych inwestycji w nowoczesne rozwiązania. Wsparcie państwa w tym zakresie jest niezbędne, by proces zakończył się sukcesem. Nie sposób nie zauważyć, że rozwój polskiej firmy logistycznej, największej w naszej części Europy, leży w interesie kraju. Polski nie stać na to, by usługi te były w 100 proc. świadczone przez międzynarodowe firmy. A eCommerce jest silnikiem napędowym polskiej gospodarki.

        Nowelizacja strategii Poczty Polskiej na lata 2020–2024

        • Koncentracja na segmencie eCommerce w kraju i regionie poprzez zmianę sieci logistycznej nastawionej na listy na sieć do obsługi paczek. W perspektywie 10 lat lider w Polsce, pierwsza trójka w Europie Środkowo- -Wschodniej.
        • Wykorzystanie potencjału rynku logistyki drobnicowej w obsłudze firm i sektora eCommerce. Lider w logistyce drobnicowej dla eCommerce, obecny w zdecydowanej większości segmentów rynku.
        • Zaangażowanie w proces cyfryzacji komunikacji poprzez realizację roli Narodowego Operatora Cyfrowego – eDoręczenia. Utrzymanie pozycji lidera na rynku listowym i osiągnięcie pozycji lidera eKorespondencji.
        • Wykorzystanie przez państwo infrastruktury PP do oferowania usług dla obywateli. Lider w dotarciu do obywateli.
        • Poprawa efektywności warunkiem realizacji strategii PP. Automatyzacja procesów, nowe technologie. Obniżenie jednostkowych kosztów obsługi dla przesyłek KEP.
        • Strategia kompleksowej transformacji Poczty Polskiej – trzy główne komponenty wzajemnie się przenikające: transformacja biznesowa (od tradycyjnej poczty do firmy logistycznej), technologiczna (automatyzacja, nowoczesne IT, e-komunikacja) i kulturowa (proefektywnościowa kultura organizacyjna, nastawienie na klienta).

        Czas na polskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne

        Każdego roku polskie przedsiębiorstwa dokonują około 30 inwestycji zagranicznych, przejmując zagraniczne firmy bądź tworząc własne zakłady produkcyjne od podstaw

        Od wielu lat Polska uważana jest za korzystne miejsce lokacji biznesu w Europie Środkowo- -Wschodniej. Specjalne strefy ekonomiczne zabiegały o przyciąganie inwestorów zagranicznych, oferując atrakcyjne warunki rozwoju biznesu. Potwierdza to fakt, że w 2018 r. w kraju zrealizowano aż 272 projekty inwestycyjne, co w porównaniu z wiceliderem – Węgrami, które przyciągnęły 101 inwestycji – było dobrym wynikiem. Zagraniczni inwestorzy ulokowali w Polsce zakłady produkcyjne, oddziały firm, centra outsourcingowe. Stworzyli tysiące miejsc pracy, a w długim okresie zasilą budżet państwa, płacąc w Polsce podatki. Duże korzyści osiągnęli sami inwestorzy, otrzymując dostęp do wykwalifikowanych pracowników, przejmując znane marki lub kanały sprzedaży i dystrybucji.

        Podobne szanse stoją dziś przed polskimi przedsiębiorstwami, które umiędzynarodawiają swoją działalność poprzez kapitałową ekspansję zagraniczną. Każdego roku polskie przedsiębiorstwa dokonują około 30 inwestycji zagranicznych, przejmując zagraniczne firmy bądź tworząc własne zakłady produkcyjne od podstaw. Zdecydowana większość to inwestycje typu brownfield, polegające na nabyciu praw własności do już istniejących przedsiębiorstw. Polskie przedsiębiorstwa w ostatnich latach coraz intensywniej poszukują celów do przejęcia, koncentrują się przede wszystkim na rynkach bliskich kulturowo i geograficznie. Numerem jeden od lat pozostaje rynek niemiecki, któremu polscy inwestorzy poświęcają wiele uwagi, wierząc, że doświadczenia eksportowe pomogą w skutecznym przejęciu niemieckiej spółki i udanej ekspansji zagranicznej.

        – Przejęcia zagranicznych firm mogą być bardzo korzystne dla polskich inwestorów, w szczególności wtedy, gdy przejmowane przedsiębiorstwo ma stabilną sytuację ekonomiczną, posiada duże udziały w rynku, ma silną markę, dobrze rozwiniętą sieć zaopatrzenia i dystrybucji – mówi Piotr Kuba, członek zarządu PFR TFI.

        Strategię internacjonalizacji i rozwoju firmy poprzez akwizycję realizuje m.in. polska grupa technologiczna R22, która w 2019 r. przy wsparciu Funduszu Ekspansji Zagranicznej przejęła chorwacką spółkę Avalon. Ten ruch pozwolił na zdobycie 17 proc. udziału w rynku hostingu i domen oraz tytuł wicelidera branży w Chorwacji. Rok wcześniej, także przy wsparciu Funduszu, grupa R22 zainwestowała w Rumunii, przejmując trzy spółki działające na rynku hostingu i domen. Kolejne akwizycje pozwoliły na kontynuację ekspansji zagranicznej i budowę pozycji lidera rynku Europy Środkowo-Wschodniej.

        Rzadziej wybieraną formą ekspansji są inwestycje greenfield, polegające na budowie własnego zakładu za granicą. Wynika to przede wszystkim z faktu, że wymagają od inwestora posiadania znacznych zasobów finansowych oraz ludzkich, a przede wszystkim przygotowania solidnego biznesplanu. Na tworzenie własnego zagranicznego zakładu od zera zdecydowała się działająca w branży oświetleniowej spółka Lug SA. W 2018 r. firma zakończyła budowę fabryki w Argentynie i uruchomiła produkcję opraw oświetleniowych LED, przeznaczonych do oświetlenia przestrzeni miejskich, budynków użyteczności publicznej i obiektów przemysłowych. Fabryka w Argentynie stała się dla firmy strategicznym centrum ekspansji w regionie Ameryki Południowej.

        Piotr Kuba, Członek Zarządu PFR TFI SA – ekspansja zagraniczna jest naturalnym elementem rozwoju polskich firm, ale przebiega w etapach. Zazwyczaj dopiero po zebraniu doświadczenia w działalności eksportowej firma chce zrobić krok dalej i rozważa inwestycje bezpośrednie

        Niezależnie od formy, jaką przybierają polskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne, zawsze ich celem jest uzyskanie korzyści biznesowych. Mogą być to osiągnięte efekty skali, a więc spadek jednostkowego kosztu, łatwiejszy dostęp do surowców, w tym tych rzadkich, dostęp do kapitału ludzkiego, wykwalifikowanych kadr posiadających unikatowe kompetencje, zdobycie know-how, wymaganych na danym rynku licencji lub po prostu chęć zbliżenia się do klienta końcowego i lepszego rozpoznania jego potrzeb.

        Polska gospodarka jest wciąż odbiorcą netto kapitału w postaci bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Innymi słowy, inwestycje podejmowane przez firmy zagraniczne wielokrotnie przewyższają wartość BIZ realizowanych przez przedsiębiorstwa z Polski. Podczas gdy w Polsce co roku lokuje się niemal 300 inwestycji zagranicznych, polskie firmy w tym samym czasie realizują jedynie 30 projektów inwestycyjnych. Z czego wynikają te różnice?

        – Polskie przedsiębiorstwa mają ten komfort, że działają na bardzo dużym rynku wewnętrznym. Jest to jednocześnie pewnego rodzaju ograniczenie, gdyż firmy, zwłaszcza na początku rozwoju, nie są zdeterminowane, by szukać swoich szans także poza granicami kraju. Ekspansja zagraniczna jest naturalnym elementem rozwoju polskich firm, ale przebiega w etapach. Zazwyczaj dopiero po zebraniu doświadczenia w działalności eksportowej firma chce zrobić krok dalej i rozważa inwestycje bezpośrednie. Inaczej wygląda umiędzynarodowienie firm wywodzących się z krajów mających małe rynki wewnętrzne, np. z Austrii, ze Szwajcarii, z Belgii, które już od początku działalności muszą inwestować za granicą, aby zapewnić odpowiednią skalę działania, jednocześnie dywersyfikować odbiorców i tym samym ograniczyć ryzyko biznesowe. Należy wziąć pod uwagę, że polskie firmy budują swoją siłę dopiero od 30 lat, dlatego ich zdolność do zagranicznych inwestycji kapitałowych jest ograniczona – tłumaczy Piotr Kuba. Po trzech dekadach od transformacji ustrojowej oraz 15 latach aktywności na rynku wewnętrznym UE polskie firmy wykazują coraz większe zainteresowanie kapitałową formą ekspansji zagranicznej. Przedsiębiorstwa mają świadomość tego, że mogą rozwijać się globalnie, inwestując także poza dobrze rozpoznanym już kontynentem europejskim. Dla niektórych firm dużą trudnością jest ograniczony dostęp do finansowania oraz wysoki poziom ryzyka inwestycji. W ograniczeniu tych barier może pomoc Fundusz Ekspansji Zagranicznej zarządzany przez PFR TFI.

        – Do Funduszu Ekspansji Zagranicznej co roku trafia wiele firm zainteresowanych ekspansją zagraniczną i szukających solidnego partnera. Przedsiębiorcy prezentują swoje pomysły, strategie, a czasem nawet listy firm, z którymi są już w trakcie negocjowania warunków ich akwizycji. W 2019 r. podpisaliśmy umowy inwestycyjne z pięcioma polskimi partnerami – dodaje Piotr Kuba. Wśród polskich firm, które w 2019 r. zainwestowały wspólnie z Funduszem Ekspansji Zagranicznej, znalazły się m.in. biuro podroży Rainbow, R22, wyspecjalizowany w recyklingu Elemental Holding oraz producent maszyn rolniczych SaMASZ. Każda z firm poprzez inwestycje zagraniczne zrealizowała odmienny cel biznesowy, widząc w ekspansji szansę na rozwój swojej działalności.

        Według ostrożnych szacunków PFR TFI i PWC wartość polskich inwestycji zagranicznych będzie rosnąć. Zakładając, że polska gospodarka będzie nadal stabilnie się rozwijać, skumulowana wartość polskich BIZ może osiągnąć w 2024 r. nawet 208 mld zł.

        – Jako Fundusz Ekspansji Zagranicznej planujemy zawierać około 10 umów inwestycyjnych rocznie – podsumowuje Piotr Kuba.

         

        Fundusz Ekspansji Zagranicznej FIZ AN (FEZ) wspiera polskie firmy w ich zagranicznej ekspansji kapitałowej, związanej z przejęciami przedsiębiorstw zagranicznych, budową fabryk czy zakładów od zera. Fundusz współinwestuje z polskimi firmami w ich zagraniczne spółki zależne, zawsze jako inwestor mniejszościowy, pozostawiający zarządzanie projektem w rękach partnera. Typowa kwota zaangażowania w pojedynczy projekt wynosi od jednego do kilkunastu milionów euro. Fundusz oczekuje możliwości wyjścia z projektu nie później niż po 10 latach, na warunkach rynkowych. Strategia funduszu nie zakłada ograniczeń w zakresie sektorów biznesu czy docelowej lokalizacji inwestycji. FEZ podąża za polskimi przedsiębiorcami tam, gdzie widzą oni szansę na stworzenie dochodowego biznesu. Od początku działalności fundusz podpisał 16 umów inwestycyjnych, zaangażowanie funduszu sięgnęło 77,6 mln euro, a inwestycje wszystkich stron, tj. funduszu i spółek – 254,4 mln euro.

        Jak uchronić firmę przed upadłością w czasach pandemii? Restrukturyzacja może uratować przedsiębiorstwo i zabezpieczyć majątek

          Apel powstałego właśnie Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług nie pozostawia złudzeń – sieci handlowe stoją na krawędzi. Muszą ponosić koszty stałe, w tym koszty zatrudnienia pracowników i koszty najmu, a zakaz handlu odciął ich od dopływu gotówki. Z podobnymi problemami zmaga się branża hotelowa, gastronomiczna, transportowa oraz szeroko pojęty sektor usług. Nie ma zamówień, nie ma klientów, więc firmy tracą płynność finansową.

          Aby uniknąć upadłości, coraz więcej firm przygotowuje wnioski o otwarcie uproszczonego postępowania układowego. Dlaczego w tej sytuacji to idealne rozwiązanie na zapewnienie biznesom przetrwania? Jak przeprowadzić szybko restrukturyzację? Na te pytania odpowiada mec. Robert Szczepanek  z kancelarii Causa Finita.

          Zamrożenie zobowiązań z okresu pandemii

          Uproszczone postępowanie układowe cechuje niewiele formalności i szybka procedura. Mogą z niego korzystać wszyscy przedsiębiorcy, od osób fizycznych prowadzących jednoosobową działalność, po spółki akcyjne. W założeniu powinno ono trwać 2-3 miesiące i dać firmie ochronę przed wierzycielami. Jest tylko jeden szkopuł. Ochrona taka obejmuje długi sprzed otwarcia postępowania układowego. To jednak w przypadku koronawirusa nie problem. Większość przedsiębiorstw była generalnie rentowna przed wybuchem pandemii i najprawdopodobniej odzyska rentowność po odwołaniu ograniczeń w handlu. Chodzi jednak o narosły w tym okresie ciężar długów, który może nie pozwolić im przetrwać.

          Dlatego przedsiębiorstwa, które zaczynają odczuwać problemy z płynnością finansową, powinny składać wnioski już teraz. W ten sposób właściciele firm mogą zabezpieczyć się przed wierzycielami, a co ważne, firma może dalej funkcjonować szukać nowych rynków zbytu, nowych możliwość. Oczywiście, trzeba pamiętać, że podczas przyspieszonego postępowania układowego, dłużnik musi na bieżąco regulować aktualne zobowiązania.

          Wierzyciele nie pójdą do komornika ani nie wypowiedzą umów a firma działa

          Co daje firmie otwarcie przyspieszonego postępowania układowego? Przede wszystkim, narosły w okresie pandemii garb długów przestaje jej na jakiś czas ciążyć. Żaden wierzyciel nie może iść z nimi do komornika. Dotyczy to nie tylko wynajmujących i dostawców, ale również banków (o ile nie są zabezpieczone rzeczowo) oraz – pod pewnymi warunkami – Urzędów Skarbowych i ZUS. Co więcej, bezpieczne są także umowy najmu lokali, w których firma prowadzi swoje sklepy, biura czy restauracje. Właściciele nie mogą ich wypowiedzieć, chyba, że na podstawie okoliczności, jakie zaszły już po otwarciu uproszczonego postępowania układowego. To samo dotyczy banków i udzielonych kredytów. Jeżeli środki zostały oddane do dyspozycji przedsiębiorcy w okresie trwającej pandemii, umowa kredytowa nie może zostać wypowiedziana, chyba, że po otwarciu postępowania przez sąd firma dalej nie płaci rat. Otwarcie postępowania po zakończeniu epidemii daje ponadto firmie jeszcze jedną korzyść – realną szansę na restrukturyzację zobowiązań narosłych w okresie, kiedy nie było zamówień i klientów z powodu pandemii.

          Zobowiązania zmniejszone albo rozłożone na raty

          Co firma powinna zawrzeć w propozycjach układowych? Z jednej strony propozycje muszą być realne, a z drugiej – nie mogą przekraczać granic pewnej tolerancji. Koniec końców wierzyciele muszą układ zaakceptować. Przepisy mówią, że propozycje mogą polegać na zmniejszeniu wysokości zobowiązań, rozłożeniu ich na raty, odroczeniu terminów zapłaty a nawet na konwersji wierzytelności na udziały lub akcje. Dopuszczalne są tu oczywiście rozmaite kombinacje.

          Sąd powinien rozpoznać wniosek o otwarcie przyśpieszonego postępowania układowego w terminie tygodnia od dnia jego złożenia. Postanowienie zapada na posiedzeniu niejawnym. Może więc zostać wydane pomimo zamknięcia sądów z powodu koronawirusa. Sądy nie organizują w tym czasie rozpraw, ale wnioski starają się rozpoznawać normalnie.

          Jeżeli wniosek zostanie rozpoznany pozytywnie, sytuacja stanie się, zważywszy na okoliczności, bardziej niż komfortowa. Przedsiębiorstwo będzie mogło nadal funkcjonować, i to prawie zupełnie normalnie. Bez potrzeby oglądania się na długi z okresu pandemii, firma będzie mogła nadal prowadzić swoje sklepy, biura czy restauracje, zamawiać towar i zatrudniać pracowników. W swojej nazwie będzie musiała oczywiście dodać słowa: „w restrukturyzacji” oraz przekonać swoich kontrahentów, że to tylko stan przejściowy, a firma pozostaje godnym zaufania partnerem. Niemniej jednak, jest to cena, którą warto zapłacić za uśmierzenie bólu głowy związanego z narosłymi w okresie epidemii długami. Oczywiście istnieją pewne ograniczenia. Przede wszystkim, dla czynności przekraczających zwykły zarząd majątkiem przedsiębiorstwa (takich jak chociażby sprzedaż biurowca) wymagana jest zgoda powołanego przez sąd nadzorcy sądowego.

          Wierzyciele powinni wziąć udział w głosowaniu

          Kiedy wszystkie dokumenty, propozycje i plany są dopracowane, sąd zwołuje zgromadzenie wierzycieli, na które w praktyce mało który z nich fatyguje się osobiście. Wierzyciele najczęściej głosują korespondencyjnie, na specjalnie przygotowanych kartach. Układ zostaje zawarty, kiedy zaakceptują go wierzyciele posiadający 2/3 ogólnej sumy wierzytelności objętej układem, stanowiący ponad 50% ogólnej ich liczby. Mowa oczywiście o wierzycielach, którzy brali udział w głosowaniu. Jeżeli któryś z nich sprawę zaniedbał i nie wziął udziału w głosowaniu – jego głosu nie liczy się ani „za”, ani „przeciw”. Natomiast zawarty układ w pełni go wiąże.

          Wniosek o restrukturyzację  ochroni chroni menadżerów przed odpowiedzialnością osobistą

          Nie wiadomo, czy apel Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług zostanie ostatecznie wysłuchany przez rząd. Pandemia koronawirusa kiedyś się jednak skończy, a wraz z nią – odwołane zostaną ograniczenia prowadzenia biznesu. Dobrze przeprowadzone uproszczone postępowanie układowe z pewnością pomoże wówczas firmom złapać głęboki oddech. Wznowienie działalności będzie o wiele łatwiejsze, gdy komornicy nie będą pukać do drzwi, a wynajmujący grozić wyrzuceniem z obiektów. Postępowanie, wdrożone odpowiednio wcześnie, pozwoli uniknąć upadłości, a także ochroni menadżerów przed odpowiedzialnością osobistą. W połączeniu z innymi instrumentami pomocowymi, projektowanymi aktualnie przez władze, może pomóc firmie powrócić do gry.

          Przyspieszone postępowanie układowe w 7 krokach:

          1. Przygotuj dokumenty: wniosek, wstępny plan restrukturyzacyjny (w Internecie jest dużo wniosków i opracowań na ten temat) oraz wykaz majątku z szacunkową wyceną
          2. Popracuj nad propozycjami układowymi. Oszacuj, jak daleko możesz się posunąć. Przeprowadź pierwsze negocjacje z przychylnymi wierzycielami, lobbuj, staraj się zbudować większość.
          3. Uruchom komunikację marketingową. Ważne, by Twoja firma nie była stygmatyzowana z powodu restrukturyzacji. Sytuacja jest trudna, ale takie rzeczy się zdarzają, a Ty masz konkretny plan na powrót do gry;
          4. Zabezpiecz środki na działalność operacyjną po otwarciu przyspieszonego postępowania układowego
          5. Złóż wniosek
          6. Postępuj zgodnie z wytycznymi nadzorcy sądowego oraz postanowieniami sędziego komisarza
          7. Wykonuj układ zgodnie z jego treścią

          Jak Standard 5G zmieni nasze życie?

            Technologia 5G zmieni nie tylko mobilny internet. Zwiększy też wydajność zakładów przemysłowych oraz będzie katalizatorem umożliwiającym powstanie nowych gałęzi gospodarki. Podsumowując jednym zdaniem możliwości technologii 5G – pozwala ona na osiągnięcie takich parametrów bezprzewodowego przesyłu danych, jakie do tej pory były dostępne tylko dzięki wysokiej jakości połączeniom kablowym.

            Felieton przygotował Leszek Zołotarski, specjalista w zakresie strategii międzynarodowych, prezes firmy EL-Expert, zajmującej się montażem urządzeń przemysłowych na całym świecie.

            Najbardziej oczywistą korzyścią dla użytkowników mobilnego internetu będzie ułatwiony dostęp do treści multimedialnych. Ściągnięcie z internetu półtoragodzinnego filmu będzie trwać kilka sekund. Jednak wprowadzenie w życie nowej technologii przyniesie też inne konsekwencje. Mniej oczywiste, za to znacznie bardziej doniosłe.

            Bezprzewodowe technologie znajdą nowe zastosowania. Na początku były one używane głównie po to, żeby łączyć między sobą ludzi. Następnym krokiem było ułatwienie dostępu do usług i danych ważnych dla codziennego życia. Teraz przyjdzie czas na zastosowania w branży przemysłowej. Czekają nas bardzo duże zmiany w zarządzaniu procesami produkcji. Technologia 5G stwarza nowe możliwości zwiększenia wydajności linii produkcyjnych. Przyczyni się także do zwiększenia poziomu innowacyjności całej gospodarki.

            Nowe technologie bezprzewodowe przyczynią się do globalnego wzrostu.

            Zdaniem autorów raportu „The 5G economy: How 5G technology will contribute to the global economy” opracowanego przez firmy IHS Economics i IHS Technology, technologia 5G do 2035 roku przyczyczyni się do wzrostu globalnej produkcji o 12,3 biliona dolarów. Dzięki niej mają też powstać 22 miliony miejsc pracy. Wpływ na światową gospodarkę będzie się odbywał na trzy sposoby. Po pierwsze, możliwy będzie rozwój zupełnie nowych produktów i usług. Po drugie, rozwój technologii sam w sobie wymaga ogromnych inwestycji, które autorzy raportu szacują na około 200 miliardów dolarów rocznie. Po trzecie, konsekwencją zmian będą oszczędności i usprawnienia procesów technologicznych. Będzie to miało pozytywny wpływ na środowisko. Wzrost gospodarczy generowany przez technologię 5G będzie miał charakter zrównoważony.

            Wzrosną możliwości sieci bezprzewodowych

            Z technicznego punktu widzenia najistotniejsze będzie wprowadzenie ulepszonego mobilnego internetu szerokopasmowego (enhanced mobile broadband). Zwiększą się zasięgi sieci WiFi, będą one mogły obejmować swoim zasięgiem całe zakłady przemysłowe, centra handlowe czy niewielkie miejscowości. Jednocześnie znaczącej poprawie ulegną parametry przesyłu. Połączenia będą stabilne a sieci będą mogły sobie łatwo radzić z bardzo dużą liczbą przyłączonych urządzeń.

            Wysoki stopień niezawodności połączeń bezprzewodowych, niskie opóźnienia oraz możliwość stosowania znacznie lepszych zabezpieczeń pozwoli na użycie nowej technologii bezprzewodowej dla usług o krytycznym znaczeniu. Chodzi o zastosowania, w których istotne jest bezpieczeństwo takie jak na przykład pojazdy autonomiczne i zdalnie sterowane, drony czy telemedycyna.

            Dzięki technologii 5G możliwy będzie intensywny rozwój mobilnego internetu rzeczy (Internet of Things lub IoT). Właśnie ten proces będzie kluczowy dla zwiększenia produktywności zakładów przemysłowych. Technologia znajdzie zastosowanie na przykład przy budowie inteligentnych miast, w procesach logistycznych takich jak śledzenie flot samochodowych, w nowoczesnym rolnictwie czy monitorowaniu zużycia energii.

            Sam fakt, że urządzenia przemysłowe nie będą musiały być między sobą połączone kablami spowoduje ogromny wzrost efektywności i elastyczności procesów produkcyjnych. Maszyny będzie znacznie łatwiej przestawiać dostosowując parametry procesu technologicznego do krótkich serii produktów. Coraz więcej urządzeń będzie mogło działać bezprzewodowo. Być może całe linie produkcyjne będą mogły być instalowane na pojazdach, aby wykonywać zlecenia bliżej klienta.

            Ważne Informacje

            Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

            Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

            Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

            Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

            Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

            Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

            XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

            XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

            Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

            Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

            Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

            Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...