.
Strona główna Blog Strona 201

6 wskazówek dla firm, które pomogą usprawnić zdalny proces onboardingu

    Ograniczenia mające zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa COVID-19 z dnia na dzień zwiększyły liczbę osób pracujących zdalnie. W konsekwencji proces związany
    z wdrożeniem nowej osoby do firmy zmienia swoje oblicze. Organizacje, które ostatnio zatrudniły nowych pracowników stoją przed wyzwaniem, jak skutecznie wdrożyć ich w wykonywanie obowiązków w ramach pracy zdalnej. Jak usprawnić ten proces? Antal przedstawia 6 najważniejszych elementów skutecznego onboardingu online.

    Sprawne przeprowadzenie onboardingu online jest bardzo trudnym zadaniem, szczególnie dla firm, które nigdy nie pracowały zdalnie i zwłaszcza kiedy organizacje przechodzą na taki model pracy w trybie pilnym. Jeśli jednak przedsiębiorstwo wcześniej, choćby w niewielkim stopniu wykorzystywało home office to na pewno ma duże szanse, aby w zdalny sposób sprawnie wdrożyć do pracy nowego pracownika, nawet jeśli będzie się to odbywało w bardzo przyśpieszonym tempie. Aby proces się udał, konieczne jest podejmowanie szybkich decyzji i stosowanie niestandardowych działań, takich jak wysłanie kurierem segregatora z dokumentami czy przewiezienie taksówką służbowego laptopa. Jakie dodatkowe działania należy podjąć, aby przeprowadzić skuteczny onboarding online? Firma rekrutacyjna Antal dzieli się swoimi doświadczeniami, które zdobyła dzięki współpracy z rekruterami pracującymi zdalnie oraz praktykami, które zdały egzamin na przestrzeni ostatnich lat. Oto poradnik Antal.

    1. Plan działań kluczem do sukcesu

    Wprowadzenie nowego pracownika do organizacji to spore wyzwanie w tradycyjnych warunkach,
    a co dopiero w sytuacji, gdy onboarding musi zostać przeprowadzony w całości zdalnie. Jednak nie jest to zadanie niewykonalne. Aby uniknąć chaosu, warto przyjąć konkretną strategię działań, która umożliwi nowo zatrudnionej osobie poznanie wszelkich tajników nowej pracy bez stresu. Ważne, aby taka osoba czuła się dobrze poinformowana i zaopiekowana. Im lepiej nowy pracownik zaaklimatyzuje się w pracy, tym bardziej efektywnie będzie wykonywał swoje obowiązki w przyszłości.

    Ostatnie dni to dla wielu firm czas wyzwań, dlatego pracodawcy muszą się przestawić na nowe myślenie i podjąć niestandardowe działania. Firmy nadal aktywnie prowadzą procesy rekrutacyjne, a pracownicy potrzebują skutecznego onboardingu i komunikacji. Tyle, że w nowych warunkach. Obecna sytuacja wymaga szeregu szybkich działań operacyjnych takich jak dostosowanie i udostępnienie odpowiednich rozwiązań technologicznych oraz szkoleń, także dla menedżerów, z wykorzystania różnych środków komunikacji. Tego typu działania pozwolą usprawnić pracę zdalną, co w konsekwencji przełoży się na bardziej elastyczne i sprawne działania całych zespołów – mówi Artur Skiba, Prezes Antal

    1. Baza wiedzy online

    Co zrobić, aby adaptacja nowego pracownika poszła zgodnie z planem? Przede wszystkim należy stworzyć bazę wiedzy online dla nowych pracowników i zamieścić w niej informacje, które ułatwią im pierwsze tygodnie i miesiące pracy, np.: prezentacje wdrożeniowe, przewodniki, informacje o narzędziach, z których korzysta zespół, wzory dokumentów i regulaminy, informacje o produktach i usługach świadczonych przez firmę.

    1. Szeroki wachlarz narzędzi

    W zależności od specyfiki firmy, proces onboardingu można wspierać na wiele sposobów. Warto wykorzystać takie narzędzia jak: webinary, video konferencje, zahasłowane miejsce online z podstawową wiedzą, potrzebną do wdrożenia. Dla przedsiębiorców onboarding online to przede wszystkim wyzwanie organizacyjne. Obecnie dedykowane rozwiązania technologiczne dla pracy zdalnej stają się coraz bardziej popularne. Jednym z nich jest Microsoft Teams, narzędzie, które oferuje wszystkie niezbędne funkcjonalności (video konferencje, czat do pracy projektowej). Warto również sięgnąć po darmowe komunikatory, ułatwiające koordynację pracy zdalnej, np. Slack. Dobrym pomysłem jest zaprzyjaźnienie się z Todoist, Trello czy Asaną, czyli tzw. menedżerami zadań. Charakteryzują się one przejrzystością i są łatwe w obsłudze.

    Okazuje się, że w obliczu panującej pandemii wiele firm i branż funkcjonuje praktycznie bez uszczerbku i nie mam tu na myśli producentów maseczek ochronnych. Przoduje tu oczywiście branża IT. Większość naszych kontrahentów bezbłędnie radzi sobie w ciągu ostatnich dni – wszelkie spotkania, również te z kandydatami do pracy, odbywają się on- line. W dzisiejszych czasach funkcjonuje wiele narzędzi umożliwiających również wieloosobowe spotkania w sieci. Nawet nasi najwięksi klienci korporacyjni dość łatwo zaadaptowali się do takiej formy funkcjonowania. Docierają do mnie informacje, że rekrutacje, łącznie z on- boardingiem nowych pracowników, nigdy nie odbywały się tak sprawnie jak teraz. Większość stanowisk pracy, pod kątem których dotychczas poszukiwaliśmy osób do pracy u naszych klientów jest nadal otwarta, a, paradoksalnie, udogodnieniem w tym trudnym czasie jest to, że cały proces rekrutacyjny można bezpiecznie przejść nie ruszając się z domu- mówi Anna Teodorowska, IT Regional Menager, Antal.

    1. Opieka mentorów

    Profesjonalne wprowadzenie nowego pracownika to zawsze must-have, ale w przypadku zdalnego onboardingu nabiera ono jeszcze wyższej rangi. Nowi pracownicy mają zawsze mnóstwo pytań i wątpliwości – w tradycyjnej, biurowej rzeczywistości zawsze mogą zadać je komuś, kogo tam spotkają. Pracując zdalnie, są ze swoimi wątpliwościami całkiem sami. Dlatego warto wskazać osobę z firmy, która będzie pełniła rolę mentora. Nowy pracownik będzie mógł się zwrócić do niej z pytaniami związanymi z realizacją zadań, a także z nieformalnymi zwyczajami panującymi w firmie.

    1. Zaufanie skuteczną przesłanka zaangażowania pracowników

    Niektórzy pracownicy zdalni są proszeni o przesyłanie co pół godziny podsumowania dotychczas zrealizowanych działań swojemu przełożonemu, aby przedstawić mu, czym się zajmują i na jakim są etapie pracy. Firmy powinny zastanowić się, czy taki nadzór jest im faktycznie potrzebny. Dojrzali pracownicy podczas trwania home office mogą być jeszcze bardziej efektywni. W związku z tym, pierwszym krokiem do onboardingu online i wdrożenia pracy zdalnej powinno być właściwe przygotowanie zespołów i managerów: odpowiednia komunikacja, wyznaczenie jasnych zasad funkcjonowania takiego trybu oraz zapewnienie wszystkich, że jest to normalny dzień pracy, tylko w nieco innych warunkach.

    Menedżerowie powinni dać pracownikom więcej elastyczności i kontrolować ich zadania rzadziej, a raczej skupić się na efekcie końcowym, który jest wspólnym celem zespołu. Więc zamiast dopytywać „Jak Ci idzie?” lepiej postawić na narzędzia do zarządzania projektami np. Trello czy Clickup. Należy też przekazać pracownikowi ważne kontakty do osób z organizacji, które mogą być pomocne, podczas realizacji projektu. Nowego pracownika trzeba poinformować, że w razie  problemu może w każdej chwili skontaktować się z bezpośrednim przełożonym i poprosić o wsparcie. Pomocny będzie również harmonogram działań oraz spotkania statusowe np. dwa razy w tygodniu, kiedy cały zespół się zdzwania i rozmawia o projekcie czy ewentualnych problemach Z kolei menedżerowie swoje wolne moce powinni przenieść na osoby, które potrzebują więcej czasu na wdrożenie i wsparcie ich w odnalezieniu się w nowych okolicznościach. Nie wszystkie osoby mogą mieć też naturalne predyspozycje do dobrego zarządzania własnym czasem i samodzielnej organizacji zadań – tym osobom warto pomóc w przygotowaniu planu zadań oraz na bieżąco sprawdzać ich postępy.

    1. Ewaluacja

    Bardzo istotny jest stały monitoring działań onboardingowych. Feedback uzyskany podczas rozmowy lub w formie ankiety na temat tego, co nowym pracownikom się podobało, a zwłaszcza tego, co można poprawić, pozwoli zoptymalizować cały proces, a tym samym wpłynąć na większe zaangażowanie i efektywność zespołu.

    Zmiany są nieodłącznym elementem ewolucji, której wymaga dzisiejszy rynek pracy

    Praca zdalna stała się w tej chwili koniecznością, ale taka elastyczna forma współpracy już wcześniej była pozytywnie oceniana – i pożądana – przez pracowników i partnerów biznesowych. Z tego też powodu coraz więcej firm daje taką możliwość zatrudnionym, wprowadza innowacyjne usługi i atrakcyjne systemy pracy. Przykładem firmy, która wdrożyła tego typu nowoczesne rozwiązanie jest Antal. Firma stworzyła platformę rekrutacyjną REX opartą na modelu, w którym wybrany projekt rekrutacyjny jest udostępniany grupie rekruterów, pracujących na zasadach freelance i zdalnie. Bezpośrednim beneficjentem jest firma, która ma dostęp do szeregu rekruterów docierających
    do wyspecjalizowanych kandydatów w możliwie krótkim czasie. Z kolei freelancerzy, którzy nie są zainteresowani pracą na etacie lub muszą pracować zdanie, cenią sobie niezależność, potrafią pracować samodzielnie i są ekspertami rynku w ramach swojej specjalizacji.

    Dla nas rzeczywistość pracy z domu jest naturalnym rozwojem wypadków, którego się spodziewaliśmy w przyszłości. Wszyscy nasi współpracownicy mają dostęp do platformy, która uczy ich jak pracować zdalnie oraz do szkoleń dotyczących budowania swojego wizerunku w sieci, dzięki czemu wzmacniamy nasze zasięgi dotarcia do kandydatów i komunikacji z nimi. Bardzo nas cieszy pozytywny odbiór naszego płynnego przejścia na prace zdalną, dzięki czemu pracodawcy nie tylko maja zapewnioną ciągłość procesów rekrutacyjnych, ale również obsługę na najwyższym poziomie. Mimo, że nie spodziewaliśmy się pandemii, to jednak wiedzieliśmy ze świat przyjmie wymiar pracy zdalnej prędzej czy później- mówi Karolina Korzeniewska, ReX Project Manager, Antal.

    Polskie fabryki Bridgestone przełączają się na zieloną energię

    Koncern Bridgestone robi ogromne postępy w zakresie emisji CO2. 100% energii potrzebnej do zasilania fabryk w Poznaniu i Stargardzie będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych. Te działania odzwierciedlają dążenie do realizacji zobowiązania Bridgestone w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu, Our Way to Serve, którego istotnym elementem jest troska o środowisko.

    Bridgestone Europe wykorzystuje energię z certyfikatem gwarancji pochodzenia

    Trzy fabryki w Polsce i na Węgrzech przyczynią się do realizacji ogólnoświatowego celu, który zakłada redukcję poziomu emisji CO2, poprzez zakup energii z gwarancją pochodzenia. Gwarantuje ona, że pozyskana energia została wytworzona z odnawialnych źródeł. Zielona energia w 100% będzie pokrywała zapotrzebowanie energetyczne zakładów produkcyjnych Bridgestone w Poznaniu, Stargardzie i w węgierskim mieście Tatabanya.

    Bridgestone, największy na świecie producent opon i wyrobów z gumy, postawił sobie za cel obniżenie wpływu, jakie na środowisko naturalne wywierają prowadzone przez koncern działania na każdym etapie: począwszy od projektowania opon o niskim współczynniku oporu toczenia, przez zwiększanie ilości zrównoważonych ekologicznie zasobów wykorzystywanych przy ich wytwarzaniu, aż po redukcję CO2 w działaniach logistycznych i produkcyjnych. Zgodnie z globalnym zobowiązaniem Bridgestone „Our Way to Serve”, którego celem jest tworzenie bardziej zrównoważonego świata, trzy zakłady produkcyjne Bridgestone Europe w Hiszpanii już w 2018 r. pokrywały swoje zapotrzebowanie na energię z odnawialnych źródeł. Wraz ze zmianami wprowadzonymi w kolejnych trzech fabrykach, udział energii ze źródeł odnawialnych w zakładach Bridgestone w Europie wzrośnie do 90%.

    „W obliczu globalnych wyzwań w obszarze ochrony środowiska, to prawdziwy kamień milowy dla naszego biznesu i idealny dowód, że przekuwamy nasze CSRowe założenia w realne działania. Zwiększanie udziału energii ze źródeł odnawialnych to ważny krok naprzód, jednak zdajemy sobie oczywiście sprawę z tego, jak wiele pracy wciąż przed nami” – powiedział Przemysław Trzaskowski, Communications Manager, Bridgestone East Europe.

     „Bridgestone stale poszukuje nowych rozwiązań, które pozwolą nam obniżać emisję dwutlenku węgla pochodzącego z prowadzonej przez koncern działalności – poprzez poprawę efektywności energetycznej procesów produkcyjnych, czy też szukanie sposobów na pozyskiwanie energii ze źródeł odnawialnych.” – dodaje Roman Staszewski, Dyrektor fabryki Bridgestone Poznań.

    Stanowisko Związku Polskiego Leasingu i Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów w związku z przeciwdziałaniem skutkom epidemii COVID-19 w Polsce

      Stanowisko Związku Polskiego Leasingu i Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów w związku z przeciwdziałaniem skutkom epidemii COVID-19  w Polsce

      Branże leasingu jak i wynajmu udowodniły kilkukrotnie w swej historii a ostatnio w trakcie kryzysu 2008-2010, że są przygotowane, by z sukcesem mierzyć się ze skutkami spowolnienia gospodarczego. Przedsiębiorstwa leasingowe zarówno te zrzeszone w Związku Polskiego Leasingu jak i te zrzeszone w  Polskim Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów dostarczają instrumenty finansowe – leasing, pożyczki inwestycyjne, krótkie i długoterminowe finansowanie wynajmu pojazdów i innych sprzętów dla ponad 800 tys. przedsiębiorców i przedsiębiorstw z których ponad 50% to firmy mikro o obrotach do 5 mln zł rocznie. Aktywne saldo naszego sektora przekracza 160 mld zł. Członkami Związku są zarówno firmy leasingowe i firmy wynajmu należące do największych grup bankowych w Polsce, mniejsze firmy leasingowe, firmy będące częścią grup producenckich, przedsiębiorstwa świadczące usługi zarządzania flotami pojazdów i najmu długoterminowego pojazdów osobowych i ciężarowych a także podmioty oferujące usługi rent a car (wypożyczalnie samochodów) czy car sharing’u.

      Celem naszych działań w bieżącej sytuacji gospodarczej w Polsce jest umożliwienie naszym klientom prowadzenia działalności po ustaniu zagrożenia epidemicznego. Oznacza to, że działania, które prowadzimy są nakierowane na takie potraktowanie klientów, którzy znajdą się w sytuacji utrudniającej bieżącą i regularną obsługę umów, by pozostawić w ich dyspozycji finansowane przedmioty. Działania te obejmują (na wniosek klienta lub w wyniku decyzji leasingodawcy) m.in.:

      • odroczenie w czasie wynikającej z zawartych umów finansowania konieczności spłaty rat w części kapitałowej lub kapitałowo-odsetkowej lub kapitałowo-serwisowej (w przypadku umów leasingu operacyjnego z obsługą i serwisem),
      • odstąpienie od stosowania odsetek karnych w związku z odroczeniem spłat rat,
      • odstąpienie od stosowania części opłat i prowizji zawartych w tabelach opłat i prowizji
      • elastyczne wydłużanie i dostosowanie okresów finasowania i okresów wynajmu,
      • dostosowanie działań windykacyjnych rozpoczętych przed okresem spowolnienia dla podmiotów, które ucierpiały w skutek epidemii.

      Jest pewne, że wsparcie naszych klientów odbije się również na sytuacji finansowej branży leasingowej i branży wynajmu pojazdów oraz wymagać będzie natychmiastowego działania dla dotarcia do bardzo dużej grupy podmiotów (włącznie z koniecznością zmian i aneksowania obowiązujących umów).

      W związku z powyższym wnioskujemy o:

      1. Uwzględnienie klientów leasingu i wynajmu w programach pomocowych oferowanych dla kredytobiorców np.:
      a. w programach gwarancji oferowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego; wnioskuje się o włączenie klientów firm leasingowych/wynajmu pojazdów do rozszerzonego pakietu gwarancji deminimis i wsparcia finansowego opartego na projektach unijnych
      b. dopłatach do odsetek od restrukturyzowanych umów.

      1. Udostepnienie źródeł płynności finansowej dla tych leasingodawców, firm wynajmu długoterminowego i zarządzających flotami, firm branży rent a car i car sharing’u, którzy zdecydują się o takie wsparcie wystąpić do Banku Gospodarstwa Krajowego. Uruchomienie procedury występowania do BGK S.A. o rozpatrzenie wniosku o finansowanie portfela pozytywnie wpłynie na te podmioty, które nie mają wsparcia we własnych grupach bankowych i tych, które nie mogą w krótkim czasie uzyskać finansowania a dotknięte zostaną luką płynnościową wynikającą z czasowego zawieszenia spłat rat od klientów.
      2. Zmianę w Kodeksie Cywilnym formy zawierania i zmiany umów leasingu z pisemnej na dokumentową. Taka zmiana w sposób oczywisty ułatwi nam wdrożenie działań pomocowych dla naszych klientów w związku z COVID -19. Sprawi, że pomoc ta będzie mogła mieć dużo większą skalę, być szybsza i bardziej dopasowana do potrzeb poszczególnych korzystających a jej wdrożenie będzie istotnie prostsze szczególnie teraz, gdy wszyscy pracujemy główne zdalnie (aneksy zmieniające harmonogramy płatności, zmiany wysokości rat, wydłużenie umów leasingu i umów wynajmu itd.). Szybsze też będzie pozyskanie nowego finansowania, co będzie dla przedsiębiorców kluczowe. Utrzymanie formy pisemnej  wpłynie negatywnie na skalę pomocy jaką klientom mogą udzielić firmy leasingowe.
      3. Odroczenie – co najmniej do 1 stycznia 2021, wejścia w życie ustawy dotyczącej konsumentyzacji jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG). Implementacja zmian dokumentowych, procesowych i systemowych pozwalająca wdrożyć zmiany wymuszone przez częściowe objęcie ochroną konsumencka JDG to zadanie dalece bardziej skomplikowane niż jedynie eliminacja zapisów abuzywnych. To duża rewolucja systemów transakcyjnych i istotne ryzyko zwieszenia kosztów leasingu / wynajmu – a tym samym spadek dostępności tego finansowania dla JDG – co zaś jest ewidentnie niekorzystne w sytuacji spodziewanych problemów płynnościowych. Przedmiotowe zmiany dotyczą całego rynku i z pewnością przedsiębiorcy mają teraz inne wyzwania i nie mają zasobów by dokonywać  adekwatnego przemodelowania swoich relacji z JDG.
      4. Podatkowe zrównanie pożyczek finansujących środki trwałe z kredytem bankowym. W chwil obecnej rezerwy uprawdopodobnione lub odpisane należności z tytuły pożyczek udzielanych poza systemem bankowym nie mogą być kosztem uzyskania przychodów pożyczkodawców. Jednocześnie pożyczki takie, w tym udzielane przez spółki leasingowe, stanowią istotną bo blisko 15% część systemu finasowania przedsiębiorców przez branżę leasingową. Oczywiście branża dołoży wszelkich starań by adresować do swych klientów adekwatne i możliwe działania pomocowe. Postulowana zmiana, zdecydowanie pomogła by wygospodarować dodatkową zdolność do zwiększania skali tej pomocy. Jednocześnie brak jest podstaw do traktowania banków (dla banków jest to koszt podatkowy) inaczej niż innych pożyczkodawców.
      5. Zwracamy również uwagę w imieniu firm rent a car na konieczność reakcji podmiotów publicznych jakimi są porty lotnicze na ulgowe potraktowanie najemców lokali, w których prowadzone są operacje wynajmu i zwrotu pojazdów. Całkowite zatrzymanie ruchu na lotniskach spowodowało całkowite zatrzymanie ich działalności, wnosimy więc o czasowe zaniechanie obciążania kosztami najmu lokali i powierzchni parkingowych na lotniskach.

      Przewodniczący
      Komitetu Wykonawczego ZPL
      Andrzej Krzemiński

       

       

       

      Jak urządzić biuro do pracy zdalnej?

      Jeszcze do niedawna praca zdalna dla wielu z nas była luksusem, na który nie każdy mógł sobie pozwolić. Obecna sytuacja związana z rozprzestrzenianiem się koronawirusa COVID-19, sprawiła, że home office stał się w wielu przypadkach koniecznością, która zmusza nas do zorganizowania tymczasowego biura w domu. Być może okaże się jednak, że ten sposób świadczenia pracy sprawdzi się na tyle, że praca zdalna stanie się nową rzeczywistością. Warto więc zaprojektować już teraz domową przestrzeń w sposób przemyślany i pobudzający kreatywność.

      – Zdalne wykonywanie obowiązków służbowych wymaga większego zaangażowania i skupienia, zwłaszcza, że w domu wiele rzeczy nas rozprasza, a sama przestrzeń nakłada pewne ograniczenia adaptacji – mówi Hubert Stablewski, sportowiec, ekspert ds. planowania aktywnego stanowiska pracy oraz właściciel firmy HSR.life, specjalizującej się w organizacji innowacyjnego biura. – Choć to z początku trudne, trzeba sobie uświadomić fakt, że nawet jeśli pracujemy w domu – co daje dużą elastyczność – to nadal jest to praca profesjonalna i musi być traktowana jako taka. Urządzenie przestrzeni biurowej, która reprezentuje nas samych jest więc kluczowa. Odpowiednia aranżacja pomoże zadbać o ostrość umysłu, kreatywność i koncentrację – dodaje Stablewski.

      Jak urządzić biuro w domu?

      Ważne są dedykowane meble, gdyż te wypoczynkowe na ogół nie sprawdzają się do pracy w domu, w której musimy spędzić przynajmniej kilka godzin dziennie. Warto więc zainwestować w nowoczesne biurko i krzesło, które – jak radzi Stablewski – będą najlepsze dla naszego organizmu i zapewnią szansę na możliwie najwydajniejszą pracę. Jak podkreśla ekspert, biuro ma się dopasowywać do nas, a nie na odwrót.

      Należy więc stworzyć przestrzeń, która z jednej strony będzie zapewniała odpowiedni poziom koncentracji lub stymulowała naszą kreatywność, a z drugiej stworzy miejsce, w którym w łatwy sposób się zregenerujemy. Co więcej, wybierając odpowiednie meble możemy zadbać także o dzienną dawkę ruchu. Obecnie na rynku jest sporo krzeseł i biurek, które pomagają być aktywnym fizycznie w trakcie pracy. Jest to istotne zwłaszcza teraz, gdy siłownie i obiekty sportowe zamknięte są do odwołania.

      O czym jeszcze warto pamiętać?

      Domowe biuro powinno być ergonomiczne – czyli takie, które w łatwy sposób dopasuje się do naszego indywidualnego stylu pracy i zadba o prawidłową postawę ciała. – W zależności od naszej pozycji, inaczej będzie funkcjonował mózg i organizm. Pozycja stojąca i aktywna siedząca, stymuluje ciało do pracy, pozycja odchylona lub półleżąca, z kolei sprzyja relaksowi i refleksji – tłumaczy Stablewski.

      Najczęściej pracujemy przed komputerem, w pozycji siedząco-stojącej, więc zrozumienie mechaniki ciała, fizjologii i znaczenia prawidłowego siedzenia może pomóc w uniknięciu najczęstszych przyczyn bólu pleców i zaburzeń związanych z pracą. Dlatego konfiguracja właściwego miejsca pracy jest tak istotna.

      Oto 5 kluczowych aspektów, które należy wziąć pod uwagę urządzając domowe biuro:

      1. Zadbaj o dobre oświetlenie

      Bez dwóch zdań domowe biuro powinno być jasne. Idealnym rozwiązaniem będzie zatem ustawienie stanowiska w pomieszczeniu z dużym oknem i dostępem do światła dziennego. Po zmroku natomiast, nasze stanowisko pracy powinno być dobrze doświetlone poprzez oświetlenie zarówno sufitowe, jak i to, znajdujące się na biurku.

      – Według badań Journal of Sleep and Sleep Disorders najlepszym wyborem będzie naturalne i neutralne jasne światło, przypominające bezchmurny słoneczny dzień w południe (o temperaturze 3000-5000 K). Takie światło pomoże skupić się na pracy, radzi ekspert. Wartości niższe zapewniają światło relaksujące, a wyższe bardziej stymulujące. – Ponadto, dobrze by w całym pomieszczeniu natężenie światła było możliwie równe, co będzie także zdrowe dla naszych oczu – dodaje.

      1. Wybierz biurko dostosowane do twoich potrzeb

      Biurko, które ma regulowaną wysokość do pozycji siedzącej lub stojącej pomaga dopasować się do naszej fizjonomii, dlatego meble te cieszą się tak dużym sukcesem. – Zwróćmy uwagę, że ludzie na stojąco zdobywali pożywienie i walczyli, bo to właśnie w tej pozycji – co popierają liczne badania – mózg osiąga najwyższą koncentrację, kooperację, a także najłatwiej przyswaja wiedzę – tłumaczy ekspert. – Biurko regulowane możemy ustawić na różnej wysokości, aby stymulować efektywność wykonywanych zadań. Im wyżej je ustawimy, tym lepszy osiągniemy rezultat – dodaje Stablewski.

      1. Najlepsze krzesło do pracy przy komputerze

      Gdy wybierzemy odpowiednie biurko, należy poszukać również wygodnego i najlepiej także aktywnego siedziska. Fotel lub krzesło, również ma za zadanie dopasować się do nas. – podkreśla ekspert.

      – Jako były sportowiec zawodowy wiem, jak ważny jest ruch w ciągu dnia, dlatego w HSR.life przyjęliśmy filozofię, że praca nie może wykluczać aktywności ciała. Na co dzień korzystamy z aktywnych krzeseł i foteli 3Dee lub taboretów Swopper, które zapewniają swobodę ruchu i utrzymanie organizmu w optymalnej aktywności, co przekłada się na produktywność. Innym dobrym wyborem będzie fotel HÅG Capisco, którego specjalna konstrukcja siedziska i oparcia stymuluje mięśnie przykręgosłupowe lub model RH New Logic, umożliwiający najbardziej precyzyjne dopasowanie do postawy użytkownika, jednocześnie zapewniając ergonomiczną swobodę ruchu. W dodatku wspomniane wcześniej fotele i stołki występują w wielu wersjach stylistycznych, które można łatwo dopasować do wystroju wnętrza – tłumaczy Stablewski.

      1. Zorganizuj przestrzeń przyjazną do telekonferencji

      Stablewski radzi, aby stworzyć środowisko przyjazne do wideokonferencji za pomocą np. Skype’a. Należy zadbać o to, aby miejsce pracy wyglądało profesjonalnie i przyjemnie. Skierowanie kamery na półkę z książkami lub ścianę z zielenią zbuduje atmosferę przyjazną i sprzyjającą kreatywnym pomysłom. Zanim przeprowadzimy nasze pierwsze zdalne spotkanie, spróbujmy jednak wykonać test np. rozmawiając przez wideo komunikator ze znajomym, by przetestować funkcjonalność tła naszego domowego biura.

      1. Postaw na zieleń

      Zielone liściaste rośliny to idealny dodatek do każdej przestrzeni. Stanowią jednak nie tylko walor estetyczny. Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Teksasie, rośliny w biurze poprawiają kreatywność, redukują stres i sprawiają, że czujemy się szczęśliwsi. Urządzając przestrzeń do pracy najlepiej wybrać np. skrzydłokwiat, paprotkę, anturium czy zielistki, które według naukowców z NASA, wyłapują związki formaldehydu z powietrza, oczyszczając je.

      ***

      HSR.life (Health Sport Recreo) tworzą profesjonaliści z zakresu profilaktyki zdrowotnej, a zarazem pasjonaci aktywności fizycznej, zdrowych nawyków oraz pozytywnej interakcji społecznej. Harmonijny aktywny rozwój leży u podstaw zdrowego życia, ma wpływ na dobre samopoczucie, komfort i ogólny dobrostan ciała i umysłu. Poszerzenie działalności HSR o dystrybucję ergonomicznego krzesła swopper, fotela 3Dee i innych produktów marki aeris jest naturalnym krokiem w realizacji tych założeń. Aktywne siedzenie, poprzez zapewnienie ciału stałego, optymalnego ruchu, jest w stanie zmienić nieprawidłowe nawyki związane z siedzeniem w miejscu pracy i polepszyć zdrowie, koncentrację i samopoczucie.

      Kryptologiczny Mount Everest odtworzony!

      Rękopis znany z niekończących się ekspertyz i teorii genezy, zakupiony od Jezuitów włoskich w 1912 przez polskiego antykwariusza – Michała Wojnicza, jako bezcenny unikat przechowywany jest w Bibliotece Ksiąg Rzadkich Beinecke należącej do Uniwersytetu Yale. Od lat spędza sen z oczu kryptologom, językoznawcom i innym tęgim mózgom, które chciałby rozwikłać jego zagadkę. Nad jego wierną kopią naukową tzw. FAKSYMILE, wydaną przez oficynę Manuscriptum, odtwarzającą każdy najmniejszy szczegół oryginału, pochla się dr Mark Grajek – matematyk, ceniony konsultant w zakresie zastosowań kryptologii w obrocie finansowym i na rynkach kapitałowych.

      Jest pan matematykiem i uznanym kryptologiem, przez kilkanaście lat prowadził badania nad historią Enigmy. Stworzył pan solidną, rzeczową i treściwą monografię na prawie 700 stronach poświęconą jej złamaniu. Michał Wojnicz podobnie jak pan poświęcił ostatnie lata swojego życia na odszyfrowanie zakupionego od Jezuitów manuskryptu. Można rzecz bardzo żmudna praca obydwu panów, nomen omen jak i na krajanów rodowodem ze Żmudzi przystało. Ale co ma wspólnego manuskrypt Wojnicza z Enigmą? I czy próbował Pan deszyfrować manuskrypt Wojnicza, który poniekąd wiem jest bardzo bliski Pana sercu?

      Żyjemy w świecie konkurencji, ale nie wszyscy muszą się jej poddawać. Manuskrypt Wojnicza jest wśród kryptologów odpowiednikiem Everestu wśród wspinaczy; kolejka chętnych do zdobycia szczytu jest tak długa, że chyba lepiej spróbować swych sił na innych górach, równie pięknych, nawet jeśli nieco niższych. Poza tym sądzę, że odczytanie manuskryptu jest wyzwaniem raczej dla specjalistów zajmujących się odczytywaniem wymarłych lub sztucznych języków niż kryptologów.

      Ale chociaż przez wzgląd na swoje rodzinne korzenie z Wojniczem, powinien pan mu się może poświęcić?

      Legenda rodzinna mówi, że faktycznie nasze rodziny były skoligacone, choć nigdy nie zdołałem zweryfikować tej legendy. Jedna z gałęzi mojej rodziny faktycznie pochodzi, tak jak Wojnicz, ze Żmudzi, ale to odległe i słabo udokumentowane dzieje.

      Dlaczego więc to kryptolodzy, zaraz po językoznawcach stawiają sobie za wyzwanie próbę deszyfracje tego tajemniczego manuskryptu? Dlaczego on tak fascynuje kryptologów?

      Powróćmy do analogii z Everestem; na pytanie o przyczynę podejmowania ryzyka zdobycia szczytu wspinacze odpowiadają, że usiłują nań wejść, ponieważ jest i prowokuje samą swoją obecnością! Manuskrypt Wojnicza to dla kryptologów i ludzi zajmujących się odcyfrowywaniem zapomnianych języków lub tajemniczych manuskryptów taki właśnie Everest. Mój przyjaciel, amerykański kryptolog Craig Bauer, napisał książkę pt. „Unsolved! History and mystery of the world’s greatest ciphers from ancient Egypt to online secret societies” na temat zagadek kryptologicznych, które do dziś pozostały nieodszyfrowane. Mimo tego, że współcześni kryptolodzy dysponując komputerami zdołali odszyfrować większość historycznych zagadek, jest jeszcze trochę nieodszyfrowanych tekstów, które oddziaływają na wyobraźnię. Pierwszy rozdział książki autor poświęcił właśnie manuskryptowi Wojnicza jako najważniejszej z nich. Jest to zdecydowanie największe wyzwanie, jakie pozostało dla kryptologów i językoznawców. Oczywiście niezależnie od tego, że stanowi on nie tylko podnietę intelektualną, lecz także estetyczną; jego wizualne piękno przemawia do wyobraźni artystycznej.

      Skoro tak wielu kryptologów podejmuje się tego wyzwania, dlaczego według Pana opinii to bardziej robota dla językoznawców?

      Kryptolodzy mają sporo narzędzi pozwalających określić rodzaj wyzwania, przed którymi stają. Stosując te narzędzia, zdołali potwierdzić, że manuskrypt najprawdopodobniej nie stanowi szyfru ani kodu. Posłużyli się w tym celu pojęciami z dziedziny teorii informacji; redundancją i entropią. Redundancja to innymi słowy nadmiarowość tekstu, cecha języka naturalnego, która pozwala np. prowadzić rozmowę telefoniczną przy bardzo słabej jakości połączenia; słyszymy co trzecie słowo rozmówcy, ale mimo to jesteśmy w stanie zrozumieć sens przekazu. W kryptografii celem jest uniknięcie wszelkiej redundancji i sprawienie, by szyfrogram cechowała możliwie najwyższa entropia, czyli brak jakiegokolwiek porządku. Otóż analiza manuskryptu Wojnicza dowiodła, że jego tekst cechuje wysoki poziom redundancji. Innymi słowy jego struktura odpowiada strukturze normalnego języka, a nie szyfru.

      Ale językoznawcom również nie udało się tego języka rozszyfrować.

      Bo tekst jest zapisany nieznanymi skądinąd znakami i zapewne w nieznanym języku. Jest to najprawdopodobniej język sztuczny, oparty o zasady konstrukcji odmienne niż w językach naturalnych. Większość języków sztucznych nawiązuje konstrukcją i słownikiem do języków naturalnych. Np. w esperanto rozpoznajemy przetworzone słowa zaczerpnięte z kilku języków, z racji pochodzenia jego autora nawet z języka polskiego. Języki sztuczne używają odmiennych od swego źródła, najczęściej uproszczonych form fleksyjnych, innych wzorców budowy zdania, ale mimo wszystko ich zasady konstrukcji nawiązują do języków naturalnych. Obok języków naturalnych i sztucznych funkcjonują języki syntetyczne, konstruowane na odmiennych zasadach. Wyobraźmy sobie język, w którym nie określamy rzeczowników w sposób naturalny, lecz tworzymy hierarchie kategorii . Na szczycie hierarchii sytuujemy kategorię obejmującą wszystkie przedmioty i oznaczamy ją ustalonym znakiem. Dalej wyróżniamy kategorie przedmiotów ożywionych i nieożywionych, po czym oznaczające je znaki dołączmy po znaku odpowiadającym wszystkim przedmiotom. Dalej tworzymy kolejne warstwy podkategorii, oznaczając je kolejnymi znakami. Stworzony w opisany sposób język będzie całkowicie niezrozumiały dla kogoś, kto nie zna zasad jego konstrukcji.

      Biorąc pod uwagę, że manuskrypt datowany jest na czasy średniowiecza proszę powiedzieć, czy to czasy kiedy została wynaleziona kryptologia?

      Początki kryptologii sięgają dużo głębiej niż średniowiecza. Najstarsze znane nam tajemne pisma pochodzą z egipskich grobowców, z okresu około 2-2.5 tysiąca lat przed naszą erą. Bibliści znają rodzaj szyfrowania określany atbasz. Polega on na zastąpieniu pierwszej litery alfabetu aramejskiego ostatnią, drugiej – przedostatnią itd. W efekcie w aramejskim zapisie biblii pojawiło się określenie Szeszak, którego bibliści nie bardzo potrafili zinterpretować. Dopiero zastosowanie podstawienia atbasz pozwoliło wyjawić, że za tajemniczym określeniem kryje się Babilon. Kryptografia jest naprawdę dojrzałą, choć ciągle młodą damą. A wracając do średniowiecza musimy pamiętać, że nie był to okres życzliwy dla nauki. Ówcześni badacze mieli sporo powodów, by swą wiedzę raczej utajniać niż komunikować powszechnie.

      Jedna hipotez przypisuje autorstwo manuskryptu angielskiemu filozofowi średniowiecznemu, Franciszkaninowi – Rogerowi Baconowi, a przecież wyniki badania pergaminu, na którym został spisany wskazują, że powstał kilkaset lat po nim?

      Hipotezy próbujące określić autora manuskryptu sięgają 2 połowy XIII wieku, ale na podstawie badań fizyko-chemicznych wiemy, że pergamin rękopisu powstał w początku XV wieku, jakieś 150 lat po czasach Bacona. Najprawdopodobniej hipotezy dotyczące genezy manuskryptu nie odpowiadają faktom. Teoria, że manuskrypt może mieć coś wspólnego z Baconem, wzięła się stąd, że był on znany z obsesyjnego wręcz zainteresowania metodami utajniania wiedzy. Bacon uważał, że wiedza powinna być domeną zastrzeżoną tylko dla umysłów zdolnych udźwignąć jej ciężar. Wiedza to potęga, więc należy używać jej w sposób rozważny, a to oznacza, że nie każdy powinien mieć do niej dostęp.

      Gdyby jednak stał za tym Bacon, co chciałby ukryć w manuskrypcie?

      Na przykład recepturę produkcji prochu strzelniczego, która właśnie w jego czasach dotarła z Chin do Europy. Tak, jak dzisiaj staramy się ukrywać tajniki produkcji broni jądrowej, tak i w średniowieczu sekret produkcji prochu był tajemnicą najwyższej wagi

      Jest też wiele hipotez co do wymarłych już języków w jakich mógłby być napisany manuskrypt. Ponoć ostania hipoteza wzięta z przeskanowania tekstu metodą sztucznej inteligencji wskazuje, że jest to starohebrajski. Czy dopuszcza Pan tę hipotezę biorąc pod uwagę ilustracje nagich kobiet kąpiących się w naczyniach przypominających żydowskie łaźnie?

      W mojej opinii manuskrypt nie jest spisany w żadnym z języków naturalnych, lecz w stworzonym w sposób arbitralny, być może na potrzeby jednego dzieła. Wracając do Pani pytania o obrazy nagich kobiet warto zapytać, czy ilustracje pozostają w jakiejkolwiek relacji do tekstu? Analiza cech manuskryptu wskazuje, że tekst powstał w innym czasie niż ilustracje. Możemy dopuścić możliwość, że ktoś zdobył stronice pergaminu z ilustracjami i nadpisywał na nich tekst. Treść manuskryptu może, ale nie musi być powiązana z ilustracjami.

      Podział manuskryptu na działy tematyczne jest więc też umowny?

      Został oparty na treści ilustracji, ale to ryzykowna hipoteza. Z drugiej strony ich znaczenie można powiązać z różnymi aspektami średniowiecznego pierwowzoru współczesnej nauki, czyli alchemii. Weźmy na przykład rozdział opatrzony ilustracjami gwiazd i planet; alchemicy wierzyli w oddziaływanie ciał niebieskich na procesy, które dzisiaj określilibyśmy mianem procesów fizycznych. Jeszcze łatwiej uzasadnić związek z alchemią części botaniczno-przyrodniczej; alchemicy często warzyli wywary z rozmaitych ziół, na dobrą sprawę byli kimś w rodzaju proto-lekarzy. Na dobrą sprawę ilustracje we wszystkich sekcjach mają jakiś związek z alchemią, co tłumaczy zainteresowanie manuskryptem ze strony jego najbardziej znanego posiadacza – cesarze Rudolfa II.

      A według pana hipoteza o wiadomości pozostawionej przez przybyszów z innej cywilizacji, jest jakkolwiek sensowna?

      Przybysze z innej galaktyki wydrukowaliby swoje przesłanie do ludzkości raczej używając swojej galaktycznej drukarki, a nie sięgając po pomoc kilku skrybów. Nie ma jakiegokolwiek powodu, by drukując swój manifest zmieniali po drodze czcionkę w galaktycznym edytorze tekstu.

       

      Co ma pan na myśli mówiąc „kilku skrybów”? Jaka jest więc Pana teoria na proweniencję manuskryptu?

      Zróżnicowanie sposobu zapisu poszczególnych znaków manuskryptu sugeruje, że jego sekcje zostały zapisane przez kilku różnych skrybów. Co więcej, tekst w sekcjach, które wyszły spod pióra różnych skrybów daje nieco odmienny obraz statystyczny języka. Całość wygląda tak, jakby manuskrypt został zapisany przez grupę ludzi pracujących zespołowo pod nadzorem kogoś, kto zaprojektował znaki sztucznego języka i sformułował jego gramatykę, po czym przekazał reguły wykonawcom. Stworzone prawa języka musiały być jednak dość elastyczne i podlegały interpretacji ze strony skrybów, toteż możemy dostrzec różnice w stylu części manuskryptu pisanych ręką różnych skrybów. Nie ośmielę się sformułować hipotezy, czy ich twór stanowił jedynie sztukę dla sztuki, czy też kryje się w nim jakaś treść. Jedno jest pewne; z punktu widzenia metod analizy stosowanych przez kryptologów tekst został zapisany przez kilku ludzi, a fragmenty, które wyszły spod ich piór różnią się wzajemnie.

      Czyli kilku piszących? Ilu mniej więcej?

      Mniej niż 10 skrybów. Wygląda to tak, jakby twórcom spisującym manuskrypt dano tylko ogólne wytyczne dotyczące jego formy i treści, pozostawiając sporą swobodę co lub jak mają zapisać. Co ciekawsze, różnice stylu nie pokrywają się z umownymi granicami pomiędzy rozdziałami.

      Ale dlaczego ktoś miałby angażować aż tyle rąk do pracy?

      Spisywanie manuskryptu w sztucznym języku, zapisanym sztucznymi znakami musiało być tak pracochłonnym zadaniem, że udział kilku skrybów był zrozumiały. To zresztą kolejny argument przeciwko autorstwu Rogera Bacona dowolnego innego pojedynczego człowieka.

      W świetle tego co pan opowiedział, nasuwa się wniosek, że móc dziś obcować z manuskryptem w postaci wydanej przez Dom Emisyjny Manuscriptum faksymile to czysta przyjemność. Dziękuje za rozmowę.

      Manuskrypt Wojnicza pozostaje do dnia dzisiejszego największym wśród nierozwikłanych wyzwań dziedziny jaka jest kryptologia, to dobrze, że w Polsce powstała jego faksymile, tym bardziej, że wyzwanie manuskryptu zawdzięczamy naszemu rodakowi, człowiekowi o równie fascynującym życiorysie, jak historia księgi, którą udostępnił światu. Ja również bardzo dziękuję za rozmowę!

      Bezpłatna usługa door-to-door na naprawy gwarancyjne dla wszystkich urządzeń Huawei

        W związku z rosnącymi obawami o zdrowie publiczne, od dzisiaj do końca kwietnia, każdy, kto chce naprawić dowolne urządzenie Huawei w serwisie marki, może skorzystać bezpłatnie z usługi door-to-door na naprawy objęte gwarancją. Usługa ta pozwala zamówić kuriera na dowolny adres w celu przekazania urządzenia do naprawy, obejmuje też dostarczenie naprawionego urządzenia do właściciela tą samą drogą.

        Zamówienie na wysyłkę urządzenia Huawei można złożyć:

        – na stronie internetowej Huawei Wsparcie: https://consumer.huawei.com/pl/support/postal-repair/

        – z poziomu aplikacji Huawei Wsparcie dostępnej na smartfonach marki

        – kontaktując się z infolinią Huawei: https://consumer.huawei.com/pl/contact-us/

        Osoby, które zdecydują się odwiedzić nowo otwarty flagowy salon serwisowy Huawei przy ulicy Siennej 39 w Warszawie lub serwis w sklepie Huawei Warszawa w centrum handlowym Westfield Arkadia, będą mogły bezpłatnie zdezynfekować swój smartfon promieniami UV. W najbliższym czasie usługa ta pojawi się we wszystkich serwisach marki.  Akcja potrwa przynajmniej do końca kwietnia. Usługa door-to-door dotyczy wszystkich urządzeń Huawei objętych gwarancją – smartfonów, tabletów, laptopów, smartwatchy, opasek sportowych, modemów oraz routerów. Każde urządzenie wróci do właściciela zdezynfekowane.

        Nowy Citroën C3: wyższy poziom komfortu i jeszcze więcej charakteru!

        Jeszcze bardziej wyrazisty, jeszcze bardziej komfortowy, jeszcze lepiej dopasowany do oczekiwań klienta – odświeżony Citroën C3 w czerwcu pojawi się w salonach sprzedaży.  Nowe wydanie bestsellera francuskiej marki będzie dostępne już od 48 700 zł.

        Trzecia generacja Citroëna C3 zadebiutowała w 2016 r. i od tego czasu zdobyła serca przeszło 750 tys. klientów. Dzięki wprowadzonym teraz zmianom może wyruszyć po raz kolejny na podbój rynku!

        Już na pierwszy rzut oka widać zmieniony przód nowego C3 – będzie on pionierem nowej stylistyki, która wkrótce pojawi się także w innych modelach marki. Choć samochód wydaje się teraz bardziej zadziorny, zachował jednak swój sympatyczny, pogodny styl. Jego stałym elementem są panele Airbump®, które w nowej wersji zostały nieco przeprojektowane.

        Kolejną widoczną zmianą są kolory nadwozia i warianty jego wykończenia. Dostępne są także nowe zestawienia kolorystyczne wnętrza. Liczba kombinacji kolorystycznych wzrosła do 97, co czyni ten model wyjątkowym w swojej klasie. W środku C3 oferuje wysoki poziom komfortu dzięki fotelom spełniającym kryteria Citroën Advanced Comfort – unikatowego programu marki Citroën.

        Aby zapewnić kierowcy jeszcze wyższy komfort jazdy, w nowym C3 zastosowano aż 12 różnych systemów wspomagających. Wśród nich jest nowość w tej klasie: wspomaganie parkowania przodem, a także bezkluczykowy dostęp i uruchamianie samochodu, Active Safety Brake, system Coffee Break Alert, system kontroli uwagi kierowcy, automatyczne przełączanie świateł drogowych i mijania, kamera cofania z czujnikami wspomagania parkowania, wspomaganie ruszania na wzniesieniu, alarm niezamierzonego przekroczenia linii, system kontroli martwego pola, system rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości i regulator-ogranicznik prędkości.

        Pod maską Citroëna C3 pracują znane już, wydajne i ekologiczne silniki PureTech 1.2 o mocy 83 KM (z 5-biegową, manualną skrzynią biegów) i 110 KM (z 6-biegową skrzynią manualną lub automatyczną przekładnią EAT6). Dostępny jest także silnik wysokoprężny BlueHDi o mocy 100 KM

        Nowy Citroën C3 jest dostępny w czterech wersjach wyposażenia: Live, Feel, Feel Pack i Shine. Ta pierwsza, dostępna już od 48 700 zł[1], zawiera m.in. tempomat z ogranicznikiem prędkości i systemem rozpoznawania znaków, asystenta ruszania na wzniesieniu, lakierowane lusterka, sterowane elektrycznie szyby przednie, poduszki powietrzne czołowe, boczne i kurtynowe, system zapobiegania niezamierzonemu opuszczeniu pasa ruchu, regulowany fotel kierowcy, dzieloną tylną kanapę (1/3 – 2/3) oraz system audio z radiem cyfrowym DAB i czterema głośnikami.

        Wersja Feel jest bogatsza m.in. o kierownicę ze sterowaniem radia, sterowane elektrycznie lusterka boczne, reflektory LED, klimatyzację manualną oraz lakierowany dekor na desce rozdzielczej – jest dostępna od 52 100 zł. Za C3 Feel Pack, wyposażonego m.in. w klimatyzację automatyczną, system audio z 7-calowym wyświetlaczem, radiem cyfrowym DAB
        i sześcioma głośnikami, reflektory przeciwmgłowe, panele Airbump® z kolorową ramką i 16-calowe felgi, trzeba będzie zapłacić 57 600 zł. Najwyższa wersja wyposażenia Shine będzie dostępna od 61 300 zł. W standardzie wyposażona jest m.in. w lusterka sterowane i składane elektrycznie, przednie wycieraczki z czujnikiem deszczu i automatycznie uruchamianą wycieraczkę tylną, dach w jednej z wersji kolorystycznych i 16-calowe felgi z aluminium.

        Nowy Citroën C3 pojawi się w salonach marki w czerwcu i jest dostępy we Free2Move Lease  już od 647zł[2] miesięcznie bez wpłaty własnej.

        CENY NOWEGO CITROËNA C3

        Wersja                                                  Cena brutto

        C3 1.2 PureTech 83 Live                   48 700 zł

        C3 1.2 PureTech 83 Feel                  52 100 zł

        C3 1.2 PureTech 83 Feel Pack        57 600 zł

        C3 1.2 PureTech 83 Shine                61 300 zł

        C3 1.2 PureTech 110 Feel                57 300 zł

        C3 1.2 PureTech 110 Feel Pack      62 800 zł

        C3 1.2 PureTech 110 Shine             66 500 zł

        C3 1.2 PureTech 110 Shine AT       72 100 zł

        C3 1.5 BlueHDi 100 Live                   60 700 zł

        C3 1.5 BlueHDi 100 Feel                   64 100 zł

        C3 1.5 BlueHDi 100 Feel Pack         69 600 zł

        C3 1.5 BlueHDi 100 Shine                73 300 zł

        [1] Wszystkie ceny, to rekomendowane ceny detaliczne z VAT w Polsce.

        [2] „Oferta leasingowa skierowana do przedsiębiorców. Założenia przyjęte do kalkulacji: cena katalogowa brutto 48.700 zł, okres leasingu 48 miesięcy i roczny przebieg 20.000 km, wpłata początkowa 0%, miesięczna rata leasingowa netto: 647 zł (zawiera Assistance + samochód zastępczy oraz kartę paliwową). Szczegóły oferty znajdą Państwo u Autoryzowanego Dealera Citroen.  Niniejsza informacja nie stanowi oferty w rozumieniu art. 66 Kodeksu cywilnego. Zgoda na udzielenie leasingu jest uzależniona od zdolności kredytowej klienta ustalanej zgodnie z procedurami Leasingodawcy.”

         

        Koronawirus uderza w polską walutę. 5 zł za dolara, euro i franka?

          Dwucyfrowe spadki na parkietach giełdowych i zyskujący ponownie na wartości dolar negatywnie odbijają się na złotym. Dalsze osłabienie polskiej waluty jest możliwe, jeżeli wpływ wirusa na gospodarkę okaże się istotny. Czy za euro, franka i dolara będziemy wkrótce płacić więcej niż 5 zł?

          Tekst: Bartosz Grejner

          Silny wzrost awersji do ryzyka przyczynia się do silnych spadków na rynkach finansowych. Główne indeksy giełdowe traciły zarówno w USA, jak i w Europie ponad 10 proc. Przecena nie dotknęła nawet drogocennych kruszców – złota czy srebra.

          Bank ogłasza program zaradczy

          W czwartek wydarzeniem dnia był komunikat i konferencja prasowa Europejskiego Banku Centralnego (ECB), na której ogłoszono pakiet stymulacji systemu finansowego, by ograniczyć negatywny wpływ koronawirusa.

          Główna stopa referencyjna pozostała na poziomie minus 0,5 proc., choć przed publikacją decyzji spekulowano o możliwym cięciu. ECB zmniejszył za to warunki dla programu TLTRO III od czerwca 2020 do czerwca 2021 r., a także dodał 120 mld euro skupu aktywów. Pakiet stymulacyjny wykracza poza oczekiwania, zapewniając więcej płynności na rynku i zmniejszając restrykcję dla banków. Jednak bezpośrednia reakcja nie była pozytywna. Z jednej strony na rynku dominują obawy o wpływ koronawirusa na gospodarki i wyniki spółek, a z drugiej strony „piłka” jest obecnie po stronie polityki fiskalnej.

          Pozytywny sygnał skoordynowanej polityki fiskalnej i monetarnej widzieliśmy przed trzema dniami w Wielkiej Brytanii. Jednak w 19 państwach strefy euro jest to o wiele trudniejsze do przeprowadzenia. A to właśnie polityka fiskalna w przypadku pandemii koronawirusa może mieć potencjalnie dużo większy wpływ na ograniczenie negatywnych jego skutków i pomoc gospodarkom w wyjściu ze spowolnienia, kiedy zagrożenie zacznie ustępować. Krokiem w dobrą stronę wydaje się informacja, że kanclerz Niemiec Angela Merkel jest gotowa porzucić zbilansowany budżet, by walczyć z wirusem – coś, co zasugerowała na konferencji prasowej przed kilkoma dniami.

          Świat boi się ryzyka, dolar w cenie

          Działania banków centralnych nie wywierają obecnie wielkiego wrażenia na rynku finansowym. Silną awersję do ryzyka w ostatnich dniach dodatkowo podkręca gwałtownie zyskujący dolar. Indeks amerykańskiej waluty wg Bloomberga wzrósł wczoraj po południu do ok. 1224 pkt, czyli do najwyższego poziomu od listopada 2017 r. Główna para walutowa EUR/USD spadła z kolei z nieco ponad 1,13 (wczoraj przed południem) do 1,11 podczas konferencji prasowej szefowej ECB.

          Zwiększona awersja do ryzyka i istotny wzrost popytu na dolara wywierały dużą presję na waluty krajów wschodzących, w tym także na złotego. Notowania USD/PLN wzrosły do blisko 3,97, EUR/PLN powyżej 4,39 – pierwszy raz od września 2019 r., a kurs CHF/PLN przekraczał 4,16, osiągając najwyższy poziom od stycznia 2017 r. To może jednak nie być koniec spadków polskiej waluty.

          Czy padną rekordy słabości złotego?

          Szczyt pandemii koronawirusa najprawdopodobniej jeszcze przed nami, a twarde dane makroekonomiczne, które zaczną napływać w kolejnych tygodniach i miesiącach, mogą jeszcze zwiększyć presję na polską walutę.

          Aktualne wydarzenia na rynku przybliżają nieco scenariusz przekroczenia ostatnich rekordów słabości złotego względem głównych walut, tj. ok. 4,93 zł za euro (luty 2009 r., kryzys finansowy), 4,28 zł za dolara (grudzień 2016 r., triumf Donalda Trumpa w wyborach) i prawie 5 zł za franka (styczeń 2015 r., uwolnienie wartości franka od euro przez SNB).

          Zważywszy na obecny szok zarówno podażowy (zaburzone łańcuchy dostaw), jak i popytowy (strach przed wirusem) nie można wykluczyć, że w najbliższych miesiącach za dolara, euro i franka będziemy płacić ponad 5 zł. Może się tak stać w przypadku realizacji negatywnego scenariusza – istotnego wpływu koronawirusa na gospodarkę Polski i Europy (recesji lub technicznej recesji w br.).

          Ważne Informacje

          Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

          Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

          Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

          Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

          Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

          Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

          XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

          XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

          Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

          Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

          Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

          Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...