.
Strona główna Blog Strona 199

SEAT obchodzi 70-te urodziny

9 maja 1950 roku narodził się SEAT – firma, która zmotoryzowała Hiszpanię i uczyniła samochody osobowe powszechnie dostępnym środkiem transportu na Półwyspie Iberyjskim. W ciągu 70 lat SEAT stał się jednym z najważniejszych graczy na europejskim rynku, wzbogacając motoryzacyjną branżę o niepowtarzalny hiszpański temperament.     

SEAT jest jedyną firmą motoryzacyjną, która zarazem projektuje, produkuje i sprzedaje pojazdy w Hiszpanii. Jej działania przekładają się na 1% PKB kraju oraz 80% hiszpańskiego eksportu samochodów. To także krajowy lider inwestycji w badania i rozwój. Jako ważna część globalnej Grupy Volkswagen SEAT opracowuje nowe produkty i rozwiązania z obszaru mobilności, które ułatwiają podróżującym codzienne życie.

W ciągu siedmiu dekad na rynku SEAT odważnie wcielał w życie nowe pomysły. Współcześnie firma z producenta samochodów ewoluowała w prężnie działające przedsiębiorstwo przemysłowe skupione na innowacjach technologicznych – komentuje CEO SEAT-a Carsten Isensee.

Barceloński rodowód

Pierwsza fabryka SEAT-a, zlokalizowana w Zona Franca w Barcelonie, rozpoczęła pracę w 1953 roku. Zakład produkował pięć egzemplarzy modelu SEAT 1400 dziennie. Po 40 latach, w ciągu których z fabryki wyjechały takie kultowe pojazdy, jak SEAT 600 czy SEAT 127, firma zdecydowała się przenieść produkcję do nowoczesnego ośrodka w Martorell pod Barceloną. W zakład zainwestowano 244,5 mld peset (ok. 1,47 mld euro), a pierwszymi modelami, które zjechały z jego taśm, był SEAT Ibiza drugiej generacji oraz premierowy SEAT Cordoba. W 1993 roku fabryka wytwarzała ok. 1500 pojazdów dziennie. Obecnie SEAT dysponuje trzema hiszpańskim centrami produkcyjnymi: w Barcelonie, w El Prat de Llobregat oraz w Martorell, gdzie produkowane są modele Ibiza, Arona i Leon. Ponadto SEAT korzysta z innych zakładów należących do Grupy Volkswagen – model Ateca wytwarzany jest w Czechach, Tarraco w Niemczech, Alhambra w Portugalii, a Mii electric – pierwszy całkowicie elektryczny samochód SEAT-a – na Słowacji. Od 1953 roku do dziś ze wszystkich linii produkcyjnych zjechało ponad 19 mln pojazdów hiszpańskiej marki.

Globalna perspektywa

Obecnie producent w ciągu 5 minut potrafi wytworzyć tyle samochodów, ile w ciągu jednego dnia w 1953 roku. W latach 50. potencjalni nabywcy musieli czekać na dostarczenie auta aż dwa lata, teraz od zamówienia spersonalizowanego samochodu do dostarczenia potrafi minąć jedynie 21 dni. Od pierwszej sprzedaży eksportowej do Kolumbii w 1965 roku, SEAT stał się jednym z najważniejszych hiszpańskich eksporterów przemysłowych. Obecnie odpowiada za 3% całkowitego krajowego eksportu, a modele SEAT-a docierają m.in. do Nowej Zelandii, Meksyku czy Gujany Francuskiej.

W Polsce marka pojawiła się na początku lat 90-tych i szybko zyskała popularność dzięki modelom Ibiza i Cordoba, występującym często w charakterystycznych żółtych barwach. Pozycja SEAT-a na rynku polskim osłabła na początku nowego tysiąclecia, lecz trend uległ wyraźnemu odwróceniu wraz z zaprezentowaniem trzeciej generacji Leona i włączeniem marki w struktury Volkswagen Group Polska w 2013 roku. Ostatnie lata SEAT-a w Polsce to czas największego rozszerzenia gamy modelowej w swojej historii – na drogach pojawiła się nowa odsłona Ibizy, Ateca, Arona, Tarraco, a w bieżącym roku również czwarta generacja Leona. Polscy kierowcy mogą obecnie korzystać z sieci 23 salonów dealerskich oraz 35 partnerów serwisowych na terenie całego kraju.

Kultowe i bestsellerowe modele

W ciągu 70 lat SEAT wprowadził na rynek łącznie 75 modeli w różnych wersjach i generacjach. Niektóre premiery wyznaczają punkty zwrotne w historii firmy, np. pierwszy model SEAT 1400 z 1953 roku lub legendarny SEAT 600, który został zaprezentowany w 1957 roku i wkrótce stał się w Hiszpanii symbolem wolności i nieograniczonej mobilności. W roku 1984 roku na rynek trafił kultowy SEAT Ibiza, natomiast w 1999 roku do produkcji wszedł SEAT Leon, który okazał się największym bestsellerem producenta. W 2016 roku firma rozszerzyła swoją ofertę o segment SUV-ów, wprowadzając modele Arona, Ateca i Tarraco. W 2019 roku świat poznał SEAT-a Mii electric – pierwszy całkowicie elektryczny samochód marki.

SEAT zobowiązał się tworzyć pojazdy bardziej przyjazne środowisku i przyjął ambitną strategię elektryfikacji, którą konsekwentnie wdraża. W 2020 i 2021 roku do dostępnych już modeli z napędem hybrydowym – najnowszego Leona i Tarraco – dołączą kolejne. Natomiast ofertę całkowicie elektrycznych pojazdów niebawem uzupełni SEAT el-Born.

CUPRA – sportowe osiągi i design przykuwający wzrok

Wersja wyposażenia CUPRA stało się synonimem sportowego charakteru od chwili premiery w 1996 roku SEAT-a Ibizy w wersji CUPRA. W 2018 roku SEAT zaskoczył fanów motoryzacji, ogłaszając narodziny odrębnej marki. CUPRA została stworzona jako odpowiedź na potrzeby kierowców, którzy poszukują sportowych osiągów, wyjątkowych doświadczeń podczas jazdy oraz cenią wyróżniający się design. Marka pozwoliła producentowi dotrzeć do zupełnie nowego grona klientów. Debiutanckim modelem była Ateca, do którego dwa lata później dołączyło kilka wariantów CUPRY Leona. Producent ogłosił również zaawansowane prace nad dwoma autorskimi modelami marki – CUPRĄ Formentorem oraz całkowicie elektryczną CUPRĄ Tavascanem. Oficjalna prezentacja produkcyjnej wersji Formentora w lutym 2020 roku została połączona z inauguracją siedziby w Martorell – CUPRA Studio.

Nie tylko produkcja samochodów

W ostatnich latach SEAT podjął daleko idące kroki, aby stać się dostawcą nie tylko samochodów osobowych, ale innowacyjnych rozwiązań z obszaru mobilności. Nowe przedsięwzięcia SEAT-a wpisują się w najważniejszy trend przyszłości, jakim jest zrównoważona ekonomia współdzielenia. W 2019 roku producent został liderem rozwoju mikromobilności w Grupie Volkswagen. Powołano specjalną jednostkę biznesową SEAT Urban Mobility, odpowiedzialną za wdrażanie nowych produktów i usług z zakresu mobilności miejskiej. Zaprezentowano już pierwsze efekty jej prac – projekty pierwszego elektrycznego skutera SEAT eScooter oraz elektrycznej hulajnogi SEAT eKickscooter, następcy Kickscooter eXS.

W 2019 roku firma stworzyła SEAT:CODE – centrum rozwoju technologii cyfrowej. Laboratorium kontynuuje cyfrową transformację i dąży do zwiększenia wydajności dzięki digitalizacji procesów produkcyjnych. Ponadto wspiera opracowywanie nowych rozwiązań dotyczących mikromobilności, łączności z siecią i digitalizacji samochodów

W 2020 roku firma zainauguruje również centrum kulturalne CASA SEAT, zlokalizowane w samym sercu Barcelony. Przestrzeń powstała z okazji 70. rocznicy założenia przedsiębiorstwa i ma stać się miejscem spotkań wizjonerów i twórców oraz organizacji wydarzeń kulturalnych.

Ciągły rozwój i innowacje

W 2019 roku SEAT osiągnął obroty na poziomie 11 157 mld euro – z czego aż 81% stanowił eksport pojazdów i części (9 041 mld euro), co czyni firmę największym eksporterem przemysłowym w Hiszpanii.  Tylko w Polsce w ubiegłym roku zarejestrowano 12 435 nowych samochodów spod znaków SEAT-a i CUPRA. Fabryka w Martorell to drugi największy ośrodek produkcji samochodów w całej Europie. W 2019 roku SEAT przeznaczył 1,259 mld euro na inwestycje oraz R&D, z czego 27 mln euro zainwestowano w rozwiązania mające na celu ograniczenie emisji CO2 w procesie produkcji. Zgodnie z założeniami, Martorell do 2030 roku ma stać się zakładem o zerowym śladzie węglowym.

70 lat SEAT-a w liczbach

  • ponad 19 mln – liczba wszystkich pojazdów wyprodukowanych w historii firmy
  • 75 – liczba wszystkich powstałych modeli SEAT-a i CUPRY
  • 5 – dzienna wydajność produkcji modelu SEAT 1400 w 1953 r.
  • 81% – obecny udział eksportu pojazdów i części w obrotach firmy w 2019 r.
  • 12 435 – liczba samochodów marek SEAT i CUPRA zarejestrowanych w Polsce w 2019 r.

Wirus nienawiści

Rzecznik Praw Obywatelskich bije na alarm. Lawinowo narasta liczba skarg na ataki i mowę nienawiści wobec pracowników służby zdrowia. Ludziom, którzy ratują życie z narażeniem swojego, odmawia się obsługi w sklepach, a sąsiedzi i pasażerowie komunikacji publicznej traktują ich jak trędowatych. W ubiegłym tygodniu media obiegła wiadomość o zniszczeniu samochodu pielęgniarki z Gliwic.

To samo zjawisko dotyczy firm i osób prywatnych, które wspierają walkę z koronawirusem. KGHM, Dominika Kulczyk, WOŚP czy małżeństwo Lewandowskich to najbardziej spektakularne przykłady dobroczynności, która spotkała się z oskarżeniami i hejtem.

Żaden dobry uczynek nie pozostanie bez kary

– napisał jeden z najpopularniejszych pisarzy współczesnych Stephen King, co w Polsce ogarniętej pandemią wydaje się mieć szczególne uzasadnienie.

Zaczęło się od ogólnonarodowego zrywu, wsparcia i solidarności. Na apel prezydenta i premiera ruszyła wielka akcja społeczna walki z koronawirusem. Spółki Skarbu Państwa uruchomiły produkcję płynu do dezynfekcji, maseczek i kombinezonów. Prywatne firmy rozpoczęły hurtową i darmową produkcję przyłbic dla lekarzy. Branża 3D ogłosiła projekt respiratora z drukarki i adapterów do masek dla medyków. Rodzime drony przystosowano do odkażania wiat przystankowych, a lekarze z Poznania opracowali polski test na koronawirusa.

Równolegle ruszyły zakupy, a ściślej – walka o cokolwiek, co było do kupienia na świecie i mogłoby pomóc w walce z pandemią. Wspomniany już KGHM do 28 kwietnia sprowadził do Polski 10 samolotów ze sprzętem o równowartości 15 mln dolarów, na podbój chińskiego rynku środków medycznych ruszyły Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i Fundacja Dominiki Kulczyk. Media prześcigały się w krzepiących doniesieniach: Milion złotych na walkę z koronawirusem przeznaczyły Salony Mebli Agata, tyle samo bytowski Drutex oraz Anna i Robert Lewandowscy. Lista przedsiębiorców ofiarujących pomoc wymierną w setkach tysięcy złotych rosła z dnia na dzień przy akompaniamencie gratulacji i podziękowań w mediach społecznościowych. Plik GIF z Leonardem Di Caprio bijącym brawa był jednym z najczęściej wykorzystywaną ikoną reakcji na doniesienia w sieci.

Ale entuzjazm nie trwał długo

Zgodnie z III zasadą termodynamiki Newtona (każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości i kierunku, lecz przeciwnie zwrócona) internetowa opinia publiczna szybko uległa zakażeniu. Wirus hejtu opanował nie tylko prywatną przestrzeń komentarzy, ale łatwo przeniósł się na media. Efekt? Możliwy spór sądowy państwowego sponsora chińskich zakupów z „Gazetą Wyborczą” w sprawie certyfikatu maseczek, ostre publikacje mediów antyrządowych przeciwko zasadności skorzystania z samolotu An-225 Mrija oraz ataki mediów prorządowych na WOŚP.

Co z tym hejtem?

Zdaniem trójmiejskiej psycholog Katarzyny Troć ataki na medyków, firmy, osoby z pierwszych stron gazet i instytucje walczące z koronawirusem mogą być produktem tego, z czym mamy do czynienia na co dzień.

– Pogorszenie sytuacji życiowej czy trwająca izolacja mogą w wielu osobach wywoływać brak poczucia bezpieczeństwa, lęk, bezradność czy frustrację – twierdzi psycholog. – Jeśli ktoś nie wypracował sobie adekwatnych narzędzi do radzenia sobie z takimi stanami, może w nim wzbierać agresja, którą musi jakoś rozładować. Jednym ze sposobów może być hejt w internecie, a instytucje czy firmy, osoby, które odniosły sukces, są doskonałym materiałem do roli „kozłów ofiarnych.”

Mowa nienawiści w sieci sprowadzająca się do komentarzy, że zamożni celebryci przeznaczyli na pomoc mniej niż warte są ich samochody, a prywatne fundacje nie zrekompensują sum skradzionych w przeszłości przez ich założycieli, jest trudniejsza do wyleczenia niż koronawirus. Natomiast metoda walki taka sama: społeczna izolacja. Wspieranie tych, którzy pomagają i unikanie zarażania się od chorych z nienawiści.

Ze zjawiskiem próbują walczyć internetowe apele i akcje w mediach społecznościowych. Kilka dni temu na Facebooku, Linked-In i Twitterze ruszyła kampania #NieHejtujPomagaj.

Klienci banków muszą zdawać sobie sprawę z podejmowanego ryzyka

Ostatni poważny światowy kryzys gospodarczy miał miejsce w 2008 roku. Szczególnie dotknięta została wtedy branża nieruchomości oraz budownictwo. Błędne przekonanie, że nieruchomości będą zawsze drożeć doprowadziło wielu inwestorów do bankructwa. Upadł też uważany za finansowe perpetuum mobile model, polegający na finansowaniu kredytami nieruchomości pod wynajem.

Tekst: Bartosz Tomczyk – Przewodniczący Rady Nadzorczej w firmie Provema

Budownictwo oraz sektor nieruchomości to bardzo istotne branże. Ich pracownicy, dostawcy, klienci czy inwestorzy to duża część gospodarki. Jednak prawdziwy kryzys zaczął się dopiero wtedy, gdy przeniósł się na blisko związaną z rynkiem nieruchomości branżę finansową. Niespłacane kredyty hipoteczne spowodowały niewypłacalność kilku kluczowych instytucji finansowych w Stanach Zjednoczonych. Wtedy poszkodowani stali się ich wszyscy klienci, czyli prawie cała gospodarka. Konsumenci mogli stracić swoje oszczędności a podmioty gospodarcze dostęp do środków pozwalających na bieżącą działalność. W 2008 roku tylko zdecydowana interwencja amerykańskich władz i rezerwy Federalnej zapobiegła załamaniu się całej gospodarki.

Podobne mechanizmy działają w przypadku krachu giełdowego. Krach sam w sobie nie stanowi dużego zagrożenia dla gospodarki jako całości. Inwestorzy, nie mając wyjścia, akceptują zmiany wyceny swoich instrumentów finansowych i zaczynają czekać na lepsze czasy. Kłopoty zaczynają się dopiero wtedy, gdy poszkodowane instytucje finansowe nie są w stanie regulować swoich zobowiązań. Wtedy skutki zaczyna odczuwać cała gospodarka. Tak było podczas wielkiego kryzysu lat trzydziestych. Tracące płynność banki nie mogły liczyć na pożyczki od prowadzących konserwatywną politykę i przywiązanych do standardu złota banków centralnych. Wskutek upadku banków, zaczęli po kolei upadać ich klienci a indeksy nowojorskiej giełdy straciły ponad 90% swoich wartości sprzed kryzysu.

Jeżeli źródłami poprzednich globalnych kryzysów były upadające instytucje finansowe, to tym razem jest na odwrót. To spowodowane epidemią kłopoty całej gospodarki uderzają w sektor bankowy. W przypadku braku reakcji władz oraz banków centralnych, banki byłyby pierwszymi ofiarami kryzysu. To doprowadziłoby do niewypłacalności ich klientów. Prawdopodobnie w ciągu kilku dni wszyscy stracilibyśmy dostęp do naszych środków oraz wszystkie oszczędności. Bezpieczni zostaliby jedynie ci, którzy trzymają gotówkę pod materacem.

Instytucjonalni i detaliczni klienci sektora bankowego oraz reprezentujące ich instytucje na czele z rządami i bankami centralnymi, nie powinny zgadzać się na ponoszenie takiego ryzyka. W dzisiejszym świecie, z wielu powodów, bardzo trudno jest funkcjonować nie korzystając z usług banków. Prowadzenie działalności gospodarczej bez kota bankowego jest z kolei kompletnie niemożliwe, nie tylko ze względów praktycznych, ale również prawnych. Oznacza to, że wszyscy jesteśmy zmuszeni do ponoszenia ryzyka upadku banków. Co więcej, wszyscy ponosimy koszty ich ratowania. Nawet wtedy, gdy mamy szczęście i to nie nasz bank upadnie. Operacje ratowania banków nie mogą się odbyć bez kosztów dla zwykłych obywateli.

Wpłacanie oszczędności do banków nie powinno oznaczać automatycznej zgody na to, aby bank inwestował je w dowolny sposób, w tym w przedsięwzięcia obarczone ryzykiem, o którym jego klienci nie mają żadnej wiedzy.

W interesie klientów banków, a także w celu odbudowania wiarygodności sektora należałoby oddzielić od siebie dwie funkcje banków: rozliczeniową i inwestycyjną. Bieżące konta, służące do rozliczeń, powinny być osobno zabezpieczone, na przykład objęte stuprocentową stopą rezerw obowiązkowych. Bank powinien inwestować powierzone mu środki dopiero wtedy, gdy jego klient zgodzi się nabyć produkt inwestycyjny, na przykład lokatę lub jednostki funduszu inwestycyjnego. Nabycie takiego produktu powinno być połączone z otrzymaniem wyczerpującej informacji na temat związanego z nim ryzyka. W takiej sytuacji klient, mając świadomość ponoszonego ryzyka, może ponosić konsekwencje swoich wyborów. Wtedy władze nie miałyby obowiązku ratowania nierentownych inwestycji bankowych. Niepotrzebny też byłby uciążliwy dla całego sektora Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który w swoim obecnym kształcie i tak nie byłby w stanie skutecznie działać w przypadku upadku jakiegokolwiek dużego banku.

Kolejne kryzysy finansowe dają coraz więcej argumentów zwolennikom uporządkowania ryzyka związanego z działaniem sektora bankowego.

Audi przedłuża gwarancję na nowe samochody oraz na pakiet Audi Extensive

Audi oferuje swym klientom przedłużenie gwarancji na nowe samochody. To ograniczone w czasie udogodnienie wchodzi w życie na wielu rynkach zbytu Audi na całym świecie, w tym na rynku polskim. Podjęcie takich środków spowodowane jest sytuacją, w której wielu klientów z powodu trwającej pandemii koronawirusa nie jest w stanie w odpowiednim czasie udać się do stacji serwisowej i zgłosić swe roszczenia gwarancyjne.

Przedłużenie gwarancji odnosi się do wszystkich nowych samochodów marki Audi wyprodukowanych w Europie, w Brazylii, Meksyku i w Indiach. W przypadku, gdy termin obowiązywania gwarancji podstawowej lub pakietu naprawczego Audi Extensive zakończy się w okresie pomiędzy 1 marca 2020 r., a 31 maja 2020 r., to świadczenie to zostanie przedłużone o dodatkowe 3 miesiące. Wspomniany powyżej dodatkowy 3 miesięczny okres będzie obowiązywał nie dłużej, niż do 31 sierpnia 2020 r.

„W tych trudnych czasach chcemy dotrzeć do naszych klientów i zapewniamy większą elastyczność przy ustalaniu wizyt w serwisie Audi” – mówi Horst Hanschur, wiceprezes ds. rozwoju handlu detalicznego i obsługi klienta. „Wiele spośród naszych stacji serwisowych na całym świecie jest wciąż zamkniętych lub dopiero się otwiera. W związku z tym dokonujemy korekt w wielu obszarach, aby zapewnić naszym klientom jak najlepsze możliwości interakcji z marką Audi, a także by zabezpieczyć przyszłość naszych salonów sprzedaży i stacji serwisowych.”

Wprowadzona regulacja dotyczy wyłącznie czasu obowiązywania gwarancji podstawowej lub pakietu naprawczego Audi Extensive. Ograniczenie dotyczące przebiegu kilometrów nie podlega żadnym zmianom. Zatem, jeżeli pakiet naprawczy Audi Extensive zakończy się w terminie pomiędzy 1 marca 2020 r. a 31 maja 2020 r. ze względu na przekroczenie przebiegu pojazdu, wówczas nie zostanie on przedłużony.

Wszystkie powyższe środki wprowadzone zostały jednorazowo, w związku
z okolicznościami wywołanymi przez pandemię koronawirusa. Środki te nie implikują żadnych zobowiązań prawnych w czasie obecnym, ani w przyszłości.

POLFROST z Mission Impossible dla Grupy NEUCA

1 maja o 11.30 czasu lokalnego na warszawskim Okęciu wylądował  kolejny gigant w ramach mostu powietrznego z Chin. Tym razem Antonov AN-124 Ruslan, jeden z 3 największych na świecie samolotów  transportowych, przywiózł  na pokładzie 76 ton ładunku artykułów medycznych. Organizator transportu z Szanghaju do Warszawy – Polfrost – dzięki specjalnie przygotowanemu „loadplanowi”  zapakował 600 m3 powierzchni samolotu, wypełniając go do granic możliwość. Gdy w grę wchodzą nadzwyczajne okoliczności, nic nie stanowi przeszkody.

Antonow An-124 „Rusłan” to jeden z 3 najpotężniejszych i najcięższych samolotów latających na świecie, wyczarterowany przez lidera spedycji lotniczej Polfrost przywiózł na zamówienie Grupy Neuca sprzęt medyczny w ilości jaka jeszcze do Polski za jednym razem nie trafiła. 76 ton wyrobów medycznych i środków ochrony (m.in. kombinezony medyczne, różnego rodzaju maseczki, termometry i i inne artykuły medyczne wspomogą walkę z epidemią Covid-19.

– To kolejny transport wyrobów medycznych, jaki zrealizował Synoptis Industrial dla Grupy NEUCA. Zaimportowane produkty trafią do aptek i placówek medycznych – mówi Tomasz Nawrocki,  Dyrektor Operacyjny i Prezes Synoptis Indusitrial Sp. z o.o. Gdy mówimy o zapewnieniu bezpieczeństwa lekowego kraju zazwyczaj myślimy o aptekach, lekarzach, producentach i hurtowniach. Firmy takie jak Synoptis Industrial są w cieniu, specyfika naszej działalności lokuje nas w tle. To znakomita okazja, by powiedzieć, że w dostępie pacjentów do leków i wyrobów medycznych ogromną rolę pełnią też firmy takie jak Synoptis Industial, oferujące kompleksowe usługi w zakresie całego łańcucha dostaw leków, poczynając od importu produktu leczniczego, poprzez jego pakowanie, dopuszczenie do obrotu na terenie UE oraz magazynowanie, po dystrybucję.

Zorganizowanie tej akcji przewozowej zajęło mojej firmie Polfrost bagatela 5 dni, a rozpakowanie 76 ton załadunku musiało być równie sprawne i dynamiczne. Na szczęście nie ma dla nas zleceń nie do zrealizowania, bo działamy w tej branży już ćwierć wieku i nie jeden raz podejmowaliśmy się wyzwania, które wydawało się niewykonalne – skomentował Prezes Polfrost Ryszard Grzebielucha. – Znani jesteśmy na świecie z obsługi trudnych zleceń nierzadko na trudnych rynkach i w skomplikowanych realiach, dlatego zaangażowanie się w ten projekt było dla nas kolejnym ciekawym zadaniem, które dodatkowo dało nam wszystkim w Polfrost poczucie, że uczestniczymy w realizacji misji na rzecz Covid-19.

Polfrost otrzymawszy zamówienie od Grupy Neuca, zadeklarował przywieźć za jednym rejsem cały planowany na dziś zakup artykułów medycznych. Do tego, by akcja się powiodła wyczarterował do transportu samolot od rosyjskiej linii lotniczej Volga-Dnepr i wdrożył loadplan „skrojony” pod tego typu zamówienie, zakładający wdrożenie specjalnie zaprojektowanych palet, na których możliwe było wypełnienie samolotu załadunkiem „po brzegi”.   An-124 „Rusłan” jest trzecim co do wielkość samolotem transportowym. Swoje miejsce plasuje po Antonowie 225 „Mriya” i Airbusie A380. Jest samolotem czterosilnikowym i na płycie lotniska zajmuje tyle miejsca ile kilka samolotów pasażerskich Airbus  A321. Jego „kolosalne” lądowanie zawsze wzbudza równie duże emocje. Jego gabaryty to 69,1m długości oraz 73,3m rozpiętości skrzydeł, a wysokość całkowita to 21,08 m. Jego masa startowa wynosi prawie 400 Ton. Tak wielkie samoloty wykorzystywane są  do transportu powietrznego tego, co nie mieści się w ładowniach mniejszych samolotów np. samochodów ciężarowych, czołgów, śmigłowców ……etc.. Obsługiwany jest przez czteroosobową załogę, której w tym konkretnie przypadku nie przeszkadza nawet fakt, że na całym świecie celebrowane jest Pierwszomajowe święto pracy. Tak sprawną akcję możemy oglądać tylko na filmach akcji typu Mission Impossible.

Polfrost Internationale Spedition to międzynarodowa grupa spółek realizujących  kompleksową obsługą transportu samochodowego, kolejowego, morskiego i lotniczego. W skład grupy wchodzą spółki w Polsce, w Niemczech, na Białorusi, Ukrainie, w Rosji i w Kazachstanie.  Założona w roku 1996, dziś posiada ogromne doświadczenie w swojej branży..  Doświadczenie to zdobywała nawet na niestabilnych rynkach, często objętych barierami, które dla innych firm były nie do pokonania. Jak pokazała historia firmy, mimo, że nie jest to korporacja potrafiła przetrwać każdy kryzys. Dzięki ćwierć wieku doświadczenia Polfrost potrafi dostosować się do każdych okoliczności i świadczyć usługi szyte na miarę potrzeb klientów, dla których prowadzone są globalne projekty. Jakość jej usług została wielokrotnie potwierdzona imponującą ilością certyfikatów. Usługi grupy to wachlarz wielu produktów – transport kolejowy masowy i kontenerowy (w tym Nowy Jedwabny Szlak), transport morski, lotniczy i drogowy oraz transport ponadgabarytów tzw. Project Cargo. Firma organizuje każdego dnia transporty z różnych krajów Azjatyckich oraz eksporty do praktycznie wszystkich krajów na świecie. Jej klienci pochodzą z branży spożywczej, farmaceutycznej, produkcyjnej, a nawet zbrojeniowej. Oprócz usług transportowych służy swoim klientom doradztwem w zakresie logistyki i zarządzania łańcuchem dostaw. Ducha firmy mobilizuje założyciel spółki Prezes Zarządu Ryszard Grzebielucha, który potrafi znaleźć nieszablonowe rozwiązania pod każde wyzwanie. Marka Polfrost łączy międzykulturowe środowisko wschodu i zachodu, tworząc miedzy nimi mosty w sferze zintegrowanych łańcuchów logistycznych, ale również pomagając kreować nowe środowiska współpracy handlowej miedzy partnerami na tych obszarach.

Grupa NEUCA

Lider w hurtowej dystrybucji farmaceutyków w Polsce, która jest najważniejszą działalnością. Równolegle firma rozwija synergiczne biznesy. Neuca ma pozycję eksperta w wielu ściśle współpracujących w ramach rynku zdrowia segmentach: handlu hurtowym, produkcji farmaceutyków, marketingu, logistyce, zarządzaniu siecią przychodni lekarskich, badaniach klinicznych, telemedycynie, informatyce, reklamie i mediach.

Grupa NEUCA jest firmą innowacyjną − prowadzi liczne projekty startupowe i wprowadza na rynek zdrowia nowe rozwiązania. Wszystkie działania realizowane w ramach strategii są podporządkowane wsparciu rozwoju niezależnych aptek. Od 2004 r. NEUCA notowana jest na GPW w Warszawie.

 

Fot.: Radosław NAWROCKI / Media Forum

100 000 farb na pomoc branży fryzjerskiej

    #FryzjerzyFighterzy to nazwa kampanii społecznej organizowanej przez Fale Loki Koki i Versum. W ramach akcji, na pomoc salonom fryzjerskim, zostanie przeznaczonych 100 000 farb. Dodatkowo przygotowany został mechanizm umożliwiający zakup bonów przez klientów na portalu Moment.pl. Cel jest jeden – pomoc dla kilkudziesięciu tysięcy poszkodowanych przez koronawirus fryzjerów.

    W związku z restrykcjami nałożonymi z powodu pandemii koronawirusa zamknięte zostały wszystkie salony fryzjerskie.  – Otrzymujemy niepokojące informacje dotyczące kondycji sektora usług, w tym fryzjerskich, dlatego zdecydowaliśmy się działać. Czujemy się odpowiedzialni za kształtowanie obrazu naszej branży po odmrożeniu gospodarki – zauważa Waldemar Kotecki, założyciel Fale Loki Koki. Dlatego też marki Fale Loki Koki i Versum łączą siły by wesprzeć salony w walce o przetrwanie, uruchamiając kampanię społeczną, w ramach której bydgoska firma chce przekazać na ręce fryzjerów 100 000 farb do koloryzacji włosów.

    Łączymy siły całej branży – nawet 10 000 000 zł pomocy

    Tak powstała idea programu pomocy – #FryzjerzyFighterzy, który zakłada przekazanie produktów do salonów, które wykonają prostą usługę koloryzacji w przystępnej cenie 100 zł. – Musimy wspólnie walczyć o nasz biznes. Tylko skojarzenie w projekcie społecznym salonów fryzjerskich i klientek gwarantuje realną pomoc dla branży. W rezultacie kampanii planujemy, by branża fryzjerska otrzymała zastrzyk 10 000 000 zł. w wartościach usług – komentuje Waldemar Kotecki. Akcja opiera się o sprzedaż specjalnych voucherów na portalu Moment.pl, gdzie klientki salonów mogą, kupując za 100 zł voucher, rezerwować swoją wizytę. Fryzjerzy zyskają produkty do koloryzacji oraz klientki, które umawiając się na zabieg, skorzystają z aplikacji Moment.pl, już teraz liczącej ponad 500 000 użytkowników, a szeroko zakrojona akcja informacyjna ma tę liczbę jeszcze zwiększyć.

    Sprzedaż bonów dostarczy obrotów

    Dzięki sprzedaży bonów online już wiele salonów zabezpieczyło swoje przychody, zapewniając sobie przetrwanie. Teraz dodajemy także profesjonalne produkty, aby obniżyć koszt wykonania samej usługi. To kolejny krok do uratowania branży i utrzymania kilkuset tysięcy miejsc pracy – komentuje Sebastian Maśka, prezes Versum.

    Aby wziąć udział w akcji, wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy znajdujący się na stronie fryzjerzyfighterzy.pl, a konsultanci z Versum założą bezpłatną wizytówkę i skonfigurują usługę. Cały proces jest darmowy i maksymalnie uproszczony. Tak, aby fryzjerzy mogli skupić wszystkie swoje siły na powrocie do normalnego funkcjonowania, w momencie, kiedy ich salny znów będą mogły zostać otwarte

    Kto stoi za akcją?

    Organizatorami całego przedsięwzięcia są Fale Loki Koki odpowiadająca na co dzień za dystrybucję profesjonalnych kosmetyków i sprzętu (takich marek jak: Artego, Kemon, Montibello, Mila Pro czy Olivia Garden) do salonów fryzjerskich, marki kosmetyczne Davines i Rica Polska oraz Versum – właściciel kompleksowego rozwiązania do zarządzania salonami urody, obsługujący niemal 3 miliony wizyt miesięcznie.

    Jakie startupy mają szansę na sukces w czasach epidemii

      Ciężkie czasy są ogromną szansą dla tych przedsiębiorstw, które będą w stanie dostarczyć swoim klientom rozwiązania skutecznie zwiększające efektywność procesów technologicznych i biznesowych.

      Tekst: Iwo Rybacki – członek zarządu alternatywnej spółki inwestycyjnej Assay

      Niedługo miną dwa miesiące od 12 marca 2020 roku, kiedy światowa gospodarka wpadła w szok związany z konsekwencjami epidemii koronawirusa. Aktualnie zachowania inwestorów na rynkach zaczynają przybierać bardziej racjonalną formę. Dostępne są też pierwsze dane pozwalające ocenić skuteczność przyjętych przez przedsiębiorstwa strategii. Przygotowany przez serwis Nerdwallet ranking najlepszych amerykańskich inwestycji giełdowych ostatnich 52 tygodni nie pozostawia wątpliwości. Branża technologiczna przeżyje obecny kryzys.

      Spośród dwudziestu przedsiębiorstw, które dały najwięcej zarobić swoim akcjonariuszom, aż sześć to firmy zajmujące się produkcją oprogramowania. Najlepiej radziły sobie firmy Leidos Holdings, Citrix Systems i NortonLifeLock. Kolejnych pięć to producenci sprzętu elektronicznego, spośród których absolutnym liderem wzrostów jest AMD. Akcjonariusze amerykańskiego producenta mikroprocesorów w ciągu ostatniego roku zarobili aż 78%. Na liście są też dwie firmy z branży fintech, jedna biotechnologiczna i jedna z branży usług sieciowych. Oznacza to, że piętnaście spośród dwudziestu najlepszych inwestycji ostatniego roku to akcje firm technologicznych.

      Nieco inaczej sytuacja przedstawia się w segmencie startupów. Epidemia ma negatywny wpływ na efektywność systemu ich finansowania. Bardzo popularną i skuteczną metodą pozyskiwania kapitału przez startupy jest roadshow. Tymczasem praktycznie wszystkie imprezy branżowe są aktualnie odwołane. Brak bezpośredniego kontaktu przedsiębiorcy i inwestora może stanowić problem szczególnie wtedy, gdy chodzi o inwestycje o podwyższonym stopniu ryzyka. Inwestorom trudniej jest podejmować optymalne decyzje, coraz więcej projektów jest w zawieszeniu.

      Ciekawe dane nadeszły jednak z Ameryki Północnej. Według branżowego serwisu Crunchbase, w amerykańskie i kanadyjskie startupy, w pierwszym kwartale 2020 roku zainwestowano aż 34,5 miliarda dolarów. Stanowi to wzrost o 2% w porównaniu z pierwszym kwartałem i aż o 10% w porównaniu z czwartym kwartałem 2019 roku. Uwagę zwraca fakt, że największa część tego wzrostu przypadła na inwestycje w późne etapy rozwoju startupów. Inwestorzy cały czas chętnie angażują kapitał, ale spada ich skłonność do ryzyka. Oznacza to, że w najbliższym czasie większe szanse na pozyskanie finansowania mają startupy o ugruntowanej pozycji.

      Popularne przekonanie, że na epidemii tracą wszyscy przedsiębiorcy nie jest prawdą. Skłonność inwestorów do finansowania przedsięwzięć technologicznych jest uzależniona od wielu czynników. Z geograficznego punktu widzenia na razie najbardziej ucierpiały startupy z siedzibą we Włoszech, Hiszpanii, Francji i Niemczech. Nieco lepsza sytuacja jest w Wielkiej Brytanii i krajach Beneluksu. Ale wbrew pozorom bardzo długa jest też lista wygranych. Dużymi wzrostami mogą się pochwalić startupy związane z telemedycyną. Wiele z nich w ostatnich tygodniach przeprowadziło skuteczne rundy finansowania. Inwestorzy są przekonani, że przyczynią się do wzrostu efektywności działania całej branży medycznej oraz że rozwiązania wprowadzone na czas epidemii pozostaną w użyciu również po jej zakończeniu.

      Wzrosty notuje praktycznie cała branża e-commerce, podobnie jest z usługami kurierskimi, sieciowymi i serwerowymi. Zmienia się struktura gospodarki, a wiele z tych zmian prowadzi do zwiększenia efektywności procesów biznesowych i technologicznych. Wiele z tych procesów było widocznych już od dawna, a aktualna sytuacja spowodowała ich przyspieszenie. Pracownicy o niskich kwalifikacjach będą coraz częściej zastępowani przez maszyny. Stanie się tak nie tylko w branży produkcji przemysłowej, ale także w handlu, gastronomii czy nawet marketingu. Coraz bardziej potrzebne będą zastępujące pracę człowieka rozwiązania wykorzystujące roboty i sztuczną inteligencję.

      Startupy, które skupią się na wprowadzaniu na rynek produktów i usług umożliwiających przedsiębiorcom obniżkę kosztów i poprawę efektywności mają obecnie coraz większe szanse na sukces.

       

      Nowe Audi A6 Avant TFSI e quattro: duże kombi z hybrydą plug-in

      Audi A6 Avant doczekało się w wersji hybrydowej typu plug-in. Nowe Audi A6 Avant 55 TFSI e quattro ma systemową moc 367 KM, a jego napęd to połączenie zalet spalinowego silnika 2.0 TFSI o mocy 252 KM i silnika elektrycznego. Motor elektryczny oraz sprzęgło zintegrowane są z siedmiobiegową, automatyczną skrzynią biegów S tronic, która do przeniesienia momentu obrotowego do napędu quattro wykorzystuje technikę ultra. Audi A6 Avant PHEV otrzymuje w ten sposób wydajny i stale dostępny napęd na cztery koła o wysokim stopniu przyczepności i dynamiki.

      Zasięg Audi A6 Avant 55 TFSI e quattro wyłącznie na silniku elektrycznym to maksymalnie 51 km (wg norm WLTP). Samochód od 0 do 100 km/h przyspiesza w 5,7 sekundy. Jego prędkość maksymalna to 250 km/h – w trybie wyłącznie elektrycznym prędkość maksymalna ograniczona jest do 135 km/h.

      Autonomiczny – zarządzanie napędem i predyktywna strategia działania

      Napęd w modelu Audi PHEV został zaprojektowana tak, by klienci mogli wykonywać większość codziennych operacji w trybie jazdy elektrycznej, a tym samym przy zerowej lokalnej emisji. Kierowca wybierać może między trzema trybami jazdy: „EV” dla jazdy całkowicie elektrycznej, „Hybrid” dla efektywnego połączenia obu typów napędów i „Hold” w celu oszczędzania energii elektrycznej dostępnej w danym momencie.

      W trybie „Hybrid” układ zapewnia maksymalną wydajność i maksymalnie długi czas jazdy na napędzie elektrycznym, by ostatni etap podróży przed dotarciem do miejsca docelowego pokonać wyłącznie w trybie elektrycznym – akumulator jest w razie potrzeby ładowany wcześniej przez silnik spalinowy. Predyktywny asystent wydajności zajmuje się tu dokładnym planowaniem tego etapu podróży. W tym celu wykorzystuje dużą ilość informacji pozyskiwanych m.in. z systemu nawigacji, uwzględnia różne zdarzenia drogowe, styl jazdy kierowcy oraz dane pozyskiwane z czujników pojazdu, kamery i radaru.

      Połączony i komfortowy – wyposażenie do ładowania i zarządzanie ładowaniem

      By zarządzać ładowaniem i wstępną klimatyzacją wnętrza jeszcze przed ruszeniem
      w drogę, klienci używać mogą aplikacji myAudi. System klimatyzacji współpracuje
      z wysoce wydajną pompą ciepła wykorzystującą ciepło odpadowe pochodzące z podzespołów napędu elektrycznego. Na publicznych stacjach ładowania klienci mogą naładować baterie z mocą 7,4 kW przy pomocy standardowego kabla mode 3. Litowo-jonową baterię naładować można w ten sposób w ok. 2,5 godziny. Specjalna karta Audi e-tron Charging Service daje dostęp do ponad 140 000 publicznych punktów ładowania w 24 krajach Europy. Aplikacja myAudi wyposażona jest w planer podróży pokazujący gdzie takie punkty się znajdują.

      Litowo-jonowa bateria, umieszczona w tylnej części pojazdu, ma pojemność 14,1 kWh energii. Zamontowano ją w ten sposób, by przedział bagażowy mimo to zapewniał dużo, łatwo dostępnej przestrzeni. Standardowo, pojemność bagażnika to 405 litrów. Podłoga jest płaska, nie ma żadnych stopni. Oznacza to, że nawet duże i nieporęczne przedmioty mogą być w nim łatwo umieszczone i przewożone. Po złożeniu oparć tylnej kanapy pojemność bagażnika wzrasta do 1435 litrów.

      Elegancki i sportowy

      W Audi A6 Avant 55 TFSI e quattro standardowo znajdziemy zewnętrzny pakiet stylistyczny S line, czarny pakiet stylistyczny, czarne obudowy lusterek zewnętrznych i przyciemniane szyby. Wszystko to nadaje autu wyjątkowo dynamicznego wyrazu. Reflektory przednie Matrix LED, sportowe fotele, czterostrefowa automatyczna klimatyzacja, Audi virtual cockpit, sportowe zawieszenie, 19-calowe felgi i czerwone zaciski hamulców dopełniają gamy rozbudowanego wyposażenia standardowego.

      Więcej informacji na temat nowego Audi A6 Avant 55 TFSI e quattro na www.audi.pl

      źródło: AUDI

      Ważne Informacje

      Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

      Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

      AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

      Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

      Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

      Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

      Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

      Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

      Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

      Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

      Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...