.
Strona główna Blog Strona 198

Groupe PSA pomaga w walce z koronawirusem

Groupe PSA zwiększa bezpieczeństwo swoich pracowników wprowadzając wzmocnione środki ochrony zdrowia oraz pracę zdalną. Jednocześnie pomaga tym, którzy codziennie zaspokajają podstawowe potrzeby społeczeństwa, pracując w obszarach ochrony zdrowia i służby medycznej, a także lokalnego samorządu.

Ochrona i pomoc

Groupe PSA przekazała do tej pory szpitalom, służbom ratunkowym i władzom lokalnym prawie 400 000 masek. W tym samym czasie służby medyczne Groupe PSA organizują darowizny sprzętu medycznego (defibrylatory, apteczki, rękawice, itp.) dla szpitali w Mediolanie, Madrycie i Miluzie.

Zapewnienie mobilności

Należąca do Groupe PSA marka Free2Move pomaga, dostarczając szpitalom i pracownikom służby zdrowia pojazdy ze swojej floty w Paryżu, Madrycie i Lizbonie.

Sieć marki Opel we Francji bezpłatnie użycza służbie zdrowia pojazdy, ze swojej floty samochodów zastępczych oraz z wypożyczalni. Ponadto oferuje również usługi serwisowe dla samochodów marki Opel, należących do floty służby zdrowia, po cenie kosztów.

Autoryzowane punkty serwisowe, oferujące serwis posprzedażny i sprzedaż części zamiennych, pozostają otwarte (w zależności od kraju i sieci dealerów), aby zapewnić mobilność personelu medycznego i bezpieczne przemieszczanie się swoim klientom, przestrzegając niezbędnych środków ostrożności i stosując dodatkowe procedury higieniczne.

We Francji 500 dealerów Peugeot, Citroën, DS i Opel jest obecnie otwartych i gotowych do świadczenia usług serwisowych i posprzedażnych dla swoich klientów.

W Polsce autoryzowane punkty wszystkich marek Groupe PSA są otwarte i oferują usługi posprzedażne, w tym serwisowe, a także doradztwo dotyczące oferty sprzedaży, bez konieczności wychodzenia z domu.

W Hiszpanii, Groupe PSA i PSA Retail przy pomocy centrów produkcyjnych w Vigo i Saragossie przyczyniają się do utrzymania mobilności personelu medycznego, poprzez przekazywanie pojazdów. Natomiast w Maroku przekazanych władzom zostanie pięćdziesiąt sztuk modelu Peugeot 208.

Wykorzystanie przemysłowego know-how

Groupe PSA oraz trzy francuskie firmy – Air Liquide, Schneider Electric, Valeo, rozpoczynają produkcję 10 000 respiratorów, która potrwa 50 dni i zakończy się w połowie maja. W zakładzie w Poissy zostanie utworzony specjalny warsztat, pozwalający na produkcję centralnego bloku respiratora, zgodnie z wytycznymi wzmocnionej procedury sanitarnej. Ochotnicy z Groupe PSA dołączą do fabryki Air Liquide w Antony w celu wsparcia jej produkcji.

Zespoły Groupe PSA z Brazylii zaczęły drukować w 3D elementy „osłon twarzy”, używanych do ochrony zespołów medycznych, które mają kontakt z pacjentami. Zostaną one przekazane władzom publicznej służby zdrowia.

W Polsce pracownicy gliwickiej fabryki Groupe PSA produkują, wspólnie z partnerską instytucją edukacyjną – Górnośląskim Centrum Edukacyjnym, przyłbice ochronne na potrzeby placówek zdrowia i ratownictwa medycznego. Wytwarzają je od podstaw, korzystając z drukarek 3D i ploterów laserowych. Ponadto zakład przekazał kilkaset maseczek ochronnych na potrzeby szpitala w Gliwicach.

Zmobilizowana na wszystkich poziomach, Groupe PSA wspiera również inicjatywy lokalne, w większości przypadków realizowane z inicjatywy oddziałów w zależności od kontekstu i potrzeb.

źródło: Groupe PSA

SIX Payment Services wprowadza terminale płatnicze na pokłady pociągów. W PKP Intercity i w Kolejach Dolnośląskich za bilet zapłacisz już kartą lub telefonem

    PKP Intercity od początku roku zostało wyposażone w sumie w 1 tys. nowych mobilnych PINpadów zintegrowanych z mobilnymi urządzeniami konduktorskimi. Natomiast w Kolejach Dolnośląskich od piątku – 3 kwietnia br. – funkcjonuje 240 urządzeń. Ich funkcjonalności usprawnią obsługę pasażerów na pokładach pociągów, a w dobie epidemii koronawirusa, zapewnią bezpieczeństwo i higienę wszystkim podróżującym. Dostawcą mobilnych urządzeń płatniczych jest SIX Payment Services, należący do grupy Worldline, lidera europejskiego rynku usług płatniczych i obsługi transakcji.

    Pociąg do elektronicznych płatności w PKP Intercity i w Kolejach Dolnośląskich

    Polski przewoźnik kolejowy, PKP Intercity, wynajął do lutego tego roku 1 tys. nowych terminali mobilnych. Umowa pomiędzy SIX Payment Services a przewoźnikiem umożliwia poszerzenie zakresu współpracy o wynajem dodatkowych urządzeń, gdyby wymagała tego rozbudowana siatka połączeń lub zwiększona liczba składów kolejowych. Tym samym, obecnie pracownicy drużyn konduktorskich PKP Intercity korzystają już z nowych terminali, na wszystkich trasach, we wszystkich pociągach.

    • Stale rozszerzana współpraca pomiędzy PKP Intercity a SIX Payment Services, to najwyższy wyraz zaufania ze strony przewoźnika. Podjęta kilka lat temu kooperacja i dostarczone przez nas terminale płatnicze wraz z pełnym serwisem dowiodły, że to najlepsza decyzja w obszarze sprzedaży biletów na pokładach pociągów polskiego przewoźnika. Wprowadzenie płatności bezgotówkowych spotkało się z zadowoleniem ze strony pasażerów. Ze względu na większą wygodę i bezpieczeństwo obsługi tego rodzaju płatności po stronie konduktorów oraz pozytywny aspekt wizerunkowy, kolejni przewoźnicy decydują się na mobilne terminale płatnicze w swoich pociągach – podkreśla Artur Żymańczyk, Country Manager Poland w SIX Payment Services.

    Natomiast Koleje Dolnośląskie wynajęły 240 mobilnych terminali płatniczych, co daje możliwość płatności kartą lub telefonem we wszystkich pociągach tego przewoźnika. Każdy z konduktorów został zaopatrzony we własne urządzenie. Terminale w pociągach dolnośląskiego przewoźnika były testowane od początku lutego br. i proces ten miał potrwać do końca kwietnia. Po trzech miesiącach sprawdzania rozwiązania planowano podjąć decyzję o wprowadzeniu go na stałe. Zdecydowano jednak o przyspieszeniu wdrożenia ze względu na epidemię koronawirusa. Płatności bezgotówkowe są bowiem dzisiaj najbardziej higieniczną, a co za tym idzie bezpieczną formą płatności.

    • Wymiana mobilnych terminali płatniczych przez polskich przewoźników kolejowych, to ważny krok w kierunku unowocześniania całego sprzętu kasowego i dostosowywanie systemu do zmian wprowadzanych w kanałach sprzedaży. Nowe urządzenia umożliwiają kontrolę biletów na kartach bezstykowych, jak również skanowanie biletów kolei ukraińskich. Funkcjonalności, jakie posiadają dostarczone przez nas terminale zdecydowanie usprawnią i przyspieszą obsługę pasażerów na pokładach pociągów. Nie bez znaczenia jest również aspekt wizerunkowy przewoźnika, który oferuje korzystanie z nowoczesnych, komfortowych metod płatniczych przy użyciu kompaktowego, bezpiecznego i szybkiego sprzętu. Już dzisiaj wiemy, że kolejne spółki kolejowe, operujące w regionach, chcą iść w ślady PKP Intercity I Kolei Dolnośląskich, decydując się na wprowadzenie terminali płatniczych na pokładach swoich pociągów – mówi Artur Żymańczyk.

    Wygoda i bezpieczeństwo – zarówno dla pasażerów, jak i konduktorów

    Konduktorzy otrzymali zestawy składające się z terminala, drukarki oraz PINpada. Cały sprzęt funkcjonuje w oparciu o technologię bezprzewodową – może korzystać z sieci WiFi w pociągach oraz z sieci LTE, gdyż istnieje możliwość aktywnego przełączenia pomiędzy dwoma systemami komunikacji. Terminal wyposażony jest w 4,7-calowy wyświetlacz oraz system operacyjny Android w wersji 8.1 i drukarkę. Z pozostałymi urządzeniami sprzęt może się komunikować przewodowo, w tym przez USB oraz złącze szeregowe, jak również bezprzewodowo przez WiFi i Bluetooth. Poprzez dwa ostatnie komunikuje się z PINpadem.

    Kompaktowa wielkość zestawu i bezprzewodowość pozwala zmieścić go w małej podręcznej torbie, w przeciwieństwie do poprzedniego rozwiązania, gdzie PDA miało prawie 30 cm długości, ważyło prawie 1 kilogram, a PINpad przypięty był metrowym kablem. Tym samym nowe urządzenia w rękach konduktorów są lekkie, poręczne, a przy tym odporne na upadek, różnicę temperatur i wilgoć (klasa szczelności IP67), dzięki czemu są przystosowane do pracy w zmiennych warunkach. To wszystko pozytywnie wpływa na komfort pracy konduktorów.

    Coraz większy trend w stronę płatności elektronicznych

    Wdrażanie elektronicznych urządzeń płatniczych stało się w ostatnim czasie dynamicznie rozwijającym się trendem. Natomiast obecnie, w czasie rozprzestrzeniającego się na całym świecie koronawirusa, płatności gotówkowe są marginalizowane na rzecz płatności elektronicznych lub internetowych. Stąd też duża dynamika wdrażania terminali płatniczych w poszczególnych branżach, w tym również w branży kolejowej.

    • Dzisiaj płatności elektroniczne, to nie tylko kwestia bezpieczeństwa transferowanych środków i wygoda braku konieczności posiadania przy sobie gotówki. Obecnie płatność kartą to również bezpieczeństwo zdrowotne z uwagi na pandemię koronawirusa. A jak wiadomo, monety oraz banknoty są naturalnym nośnikiem wirusów, stąd też konieczność minimalizowania okazji do posługiwania się gotówką. PKP Intercity i Koleje Dolnośląskie wyszły na przeciw potrzebom swoich pasażerów, oferując nie tylko komfortowe podróże na pokładach swoich pociągów, ale również bezpieczeństwo i ochrona zdrowia poprzez umożliwienie płatności bezgotówkowych – dodaje Artur Żymańczyk.   

    Na życzenie PKP Intercity, obsługiwane są karty: Visa, V Pay, Mastercard oraz Maestro. Bateria urządzenia zapewnia 24-godzinny czas czuwania i umożliwia ciągły wydruk o długości do 253 metrów.

    Fundacja Polska Bezgotówkowa oferuje dodatkowe terminale z dofinansowaniem

    Worldline Polska, bazując na doświadczeniach wdrożenia mobilnych terminali płatniczych już w kilku przedsiębiorstwach kolejowych, wychodzi na przeciw potrzebom innych przewoźników, nie tylko kolejowych. Worldline Polska chce wyposażyć innych przewoźników w terminale płatnicze, korzystając z nowych możliwości, jakie oferuje Fundacja Polska Bezgotówkowa, która ostatnio zaktualizowała swoje zasady operacyjne, a dzięki którym istnieje możliwość dofinansowania nawet do 20 terminali w ramach Programu.

    Bezpieczny Serwis: nowa usługa w salonach BMW

    W sytuacji, w której ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa jest możliwe głównie dzięki zminimalizowaniu kontaktów międzyludzkich, BMW Group wprowadziło usługę Bezpieczny Serwis. Pozwala ona – przy zachowaniu najwyższych środków ostrożności – dokonać diagnostyki samochodu i zlecić wymianę części.

    Bezpieczny Serwis BMW działa w bardzo prosty sposób. Kierowca, który po wcześniejszym umówieniu się przyjeżdża do serwisu partnerskiego BMW, nie musi nawet wchodzić do budynku. Wystarczy, że uda się do umieszczonej przy wejściu skrzynki Drop Box, na której znajdują się specjalnie przygotowane formularze. Wypełniony dokument wraz z kluczykami do samochodu, należy włożyć do koperty, a następnie umieścić ją w skrzynce Drop Box.

    Tak przygotowany zestaw odbiera doradca, który dokładnie dezynfekuje skrzynkę, by zadbać o bezpieczeństwo kolejnej osoby. Klient, który pozostawia swoje auto w serwisie, otrzymuje później video prezentujące stan techniczny pojazdu (usługa Smart Video Communication). Właściciel auta sam decyduje, które elementy chce wymienić, na podstawie przejrzystej listy wraz z cenami i może z dowolnego miejsca zatwierdzić naprawy. Płatności za serwis dokonuje się online.

    Zanim samochód będzie gotowy do odbioru, pracownicy serwisu dokonują jego dokładnej dezynfekcji. Gdy usługa jest wykonana, kontaktują się oni z Klientem, by uzgodnić dogodny dla niego termin odbioru auta. Czynność ta także odbywa się bez kontaktu między serwisantem, a Klientem – samochód czeka z kluczykami przygotowanymi w kopercie.

    źródło: BMW Group

    Bezpieczeństwo żywności. Jedyna nadzieja w plastiku

    Okres pandemii to zwrot w stronę tworzyw sztucznych. Wiele krajów uznało opakowania i jednorazowe wyroby z plastiku za produkty strategiczne w walce z wirusem. Plastikowe opakowania zabezpieczają żywność, z nich również wytwarzane są jednorazowe rękawiczki oraz woreczki foliowe, obowiązkowe do stosowania przy zakupach w sklepach. Przemysł tworzyw w okresie pandemii ma do wypełnienia misję w kontekście bezpieczeństwa klientów.

    Okres pandemii zmienia postrzeganie wielu obszarów naszego codziennego funkcjonowania. To, co jeszcze do niedawna było pewnikiem, dzisiaj już tak oczywiste nie jest. W sposób szczególny dotyczy to tworzyw sztucznych, których cechy pozwalają na zwiększenie poziomu bezpieczeństwa ludzi (rękawiczki jednorazowe) oraz żywności (próżniowe opakowania, folie, woreczki). Wbrew obiegowym opiniom („zerwij z plastikiem”) zarówno producenci żywności, decydenci, jak i klienci dzisiaj masowo z nich korzystają, czerpiąc z ich właściwości chroniących przed kontaktem z drobnoustrojami.

    Zgodnie z zaleceniami Głównego Inspektoratu Sanitarnego, żywność oferowana klientom winna być zabezpieczona przy jednoczesnym ograniczeniu sprzedaży luzem. W sposób oczywisty kieruje to uwagę zarówno sprzedających, jak i kupujących w stronę towarów zabezpieczonych tworzywami sztucznymi. Istotne są tu właściwości izolacyjne tworzyw, które skutecznie blokują dostęp zarazków do zapakowanego towaru. Ma to obecnie znaczenie pierwszorzędne, dlatego też takie kraje, jak Włochy, Niemcy czy Francja uznały tworzywa za surowiec strategiczny (ang. essential) w walce z koronawirusem. Jest to również dowód na to, jak naiwną była krytyka plastikowych opakowań do żywności, którą wybiera każdy rozsądnie myślący człowiek ze względu na bezpieczeństwo biologiczne.

    Oprócz bezpieczeństwa tworzywa posiadają również szereg innych cech, z powodu których są wybierane przez producentów dóbr konsumpcyjnych. Są one lekkie (wagowo stanowią najniższy procent gotowego produktu – około 3 procent), odporne na wstrząsy, a w przypadku artykułów spożywczych gwarantują ochronę przed zewnętrznymi zanieczyszczeniami w całym cyklu produkcji i dystrybucji, aż do momentu rozpakowania przez klienta w domu. Dodatkowo ograniczają one marnotrawstwo żywności (jeden z żywotnych problemów świata współczesnego), wydłużając okres jej przydatności do spożycia oraz (co równie istotne) pozostawiają pięciokrotnie (!) niższy ślad środowiskowy od zawartej w nich żywności. Wniosek: sprzedaż żywności bez opakowania w ogólnym rozrachunku miałaby negatywny wpływ na środowisko!

    Pandemia koronawirusa kiedyś będzie miała swój finał. Natomiast istotne jest to, jak bardzo ten kryzysowy czas zmieni nas i nasze postrzeganie bezpieczeństwa. Bo można powiedzieć z pełnym przekonanie, że zupełnie inaczej będziemy patrzyli na opakowania lub ich brak na produktach spożywczych. I zdecydowanie tworzywa sztuczne będą przyszłością w walce z nawrotem pandemii, z którą obecnie walczymy w skali globalnej. Czyste ręce i bezpieczne – wolne od wirusów i bakterii – produkty spożywcze, to podstawa naszego bezpieczeństwa w przyszłości.

    Zmiany w terminach wdrażania Pracowniczych Planów Kapitałowych dla średnich firm

    Terminy wdrożenia Pracowniczych Planów Kapitałowych

    Obecny kryzys związany z pandemią koronawirusa uderza w działalność wielu firm, zwłaszcza tych z sektora MŚP. Przyjęta pod koniec marca tzw. Tarcza Antykryzysowa, oprócz wielu innych rozwiązań mających na celu wsparcie firm, zakłada również przesunięcie wdrożenia Pracowniczych Planów Kapitałowych w przedsiębiorstwach zatrudniających od 50 do 249 osób, które pierwotnie miało się zakończyć do 11 maja.

    Termin podpisania umowy o zarządzanie PPK został wydłużony do 27.10.2020, natomiast umowy o prowadzenie PPK w imieniu i na rzecz pracowników do 10.11.2020 r.  Firmy mogą kontynuować rozpoczęty już proces wdrażania programu lub odłożyć go do jesieni. 

    Celem wydłużenia terminów jest wsparcie przedsiębiorstw w aktualnej sytuacji, a także zapewnienie możliwości bezpiecznego przeprowadzenia szkoleń i kampanii informacyjnej dla pracowników. Przedsiębiorstwa, które nie chcą zwlekać, mogą kontynuować pracę nad wdrożeniem PPK. Kolejne elementy procesu wdrożenia można zrealizować w przestrzeni cyfrowej. Na zdalne wsparcie mogą liczyć klienci PFR TFI. Taka forma współpracy została już przetestowana podczas pierwszego etapu PPK, który obejmował duże przedsiębiorstwa. Wielu klientów zdecydowało się na wdrożenie PPK zdalnie, ponieważ proces jest sprawny i szybki.

    – Jesteśmy przygotowani do przeprowadzenia całego procesu wdrożenia PPK oraz obsługi pracodawców w sposób zdalny – począwszy od zawarcia umowy o zarządzanie PPK, poprzez szkolenia, przeprowadzenie akcji informacyjnej oraz dystrybucji materiałów, aż po zawarcie umowy o prowadzenie PPK i zgłoszenie pracowników do programu – zapewnia Janusz Ryfka, menedżer ds. PPK w PFR TFI.

    PFR TFI na prośbę pracodawców udostępnia elektroniczne wersje broszur, mailing informacyjny, cykl artykułów o PPK, filmy edukacyjne. Dodatkowo na  stronie internetowej PFR TFI umieszczono szereg materiałów dotyczących PPK, z których każdy może skorzystać. Do dyspozycji jest również zespół ekspertów PPK, który telefonicznie i mailowo wspiera pracodawców na każdym etapie wdrażania i obsługi PPK.

    – Dla pracodawców, którzy zdecydowali się zawrzeć z PFR TFI umowy o zarządzanie PPK, organizujemy zdalne szkolenia, w trakcie których każdy z uczestników może na bieżąco zadawać pytania i uzyskiwać wyjaśnienia. Dla pracowników przygotowaliśmy wideokonferencje, podczas których tłumaczymy, jakie są korzyści z uczestnictwa w programie, a także prezentujemy możliwości serwisu IAT FI, w którym na bieżąco pracownicy mogą sprawdzać aktualny stan oszczędności, przeglądać historię wpłat oraz składać niektóre dyspozycje – komentuje Janusz Ryfka.

    Z tak szerokim wsparciem instytucji finansowej wdrożenie PPK powinno przebiec bezproblemowo, a czas, o który przedłużono termin wdrażania PPK w średnich firmach, będzie na pewno wystarczający aby wywiązać się z obowiązków związanych z PPK.

    Czy rządowe finansowanie startupów jest skuteczne?

    Istnieje stosunkowo niewiele badań naukowych na temat finansowania polskich startupów technologicznych. Jednym z nich jest opublikowane w 2017 roku badanie pod tytułem „Źródła finansowania startupów w Polsce”, autorstwa Edyty Cegielskiej i Danuty Zawadzkiej z Politechniki Koszalińskiej. Ciekawym wnioskiem wynikającym z tego badania jest to, że aż 50% polskich startupów w ogóle nie korzysta z zewnętrznych źródeł finansowania.

    Tekst: Iwo Rybacki – Członek zarządu alternatywnej spółki inwestycyjnej Assay

    Powody tego zjawiska są nieznane, ale można się domyślać, że albo przedsiębiorcy chcą zachować pełną kontrolę nad firmą, albo dostęp do zewnętrznego finansowania jest zbyt trudny dla młodych przedsiębiorstw nieposiadających przychodów i wiarygodności kredytowej. Tymczasem prosta logika wskazuje na to, że na bardzo szybko zmieniającym się rynku technologicznym, powolny rozwój organiczny to recepta na porażkę w walce z dynamicznie działającą konkurencją.

    Jednym z możliwych sposobów rozwiązania tego problemu mogłoby być przejęcie przez państwo roli podmiotu finansującego przedsiębiorstwa o dużym potencjale rozwoju. Wiele rządów wprowadza programy finansowania startupów wychodząc z założenia, że jest to obszar, w którym mechanizmy rynkowe są mało efektywne.

    I rzeczywiście, na taką tendencję wskazuje drugie dostępne źródło danych, opublikowany dwa lata później, w 2019 roku raport „The Polish Tech Scene. 5 Years”. Został on opracowany przez organizację pozarządową Startup Poland. W badaniu wzięło udział aż 1235 przedsiębiorstw.  Wyniki wskazują na to, że 69% polskich startupów pozyskuje fundusze ze środków publicznych. Finansowanie z prywatnych źródeł typu venture capital uzyskuje 32% startupów. Jak interpretować te wyniki? Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że państwowe instytucje finansujące mają większy apetyt na ryzyko. Niestety, ciężko o badania porównujące skuteczność biznesową prywatnego i rządowego finansowania. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że w historii państwowego finansowania nowych technologii nie brakuje porażek.

    Jedną z nich było uruchomione w 2007 roku, w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka „działanie 8.1”. Jego celem było „wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej”. Około 3000 firm otrzymało dofinansowania w wysokości do 600 tysięcy złotych. Niestety, bardzo nieliczne przedsięwzięcia przetrwały do dziś, a sam rzut oka na listę tytułów projektów wskazuje, że wiele z nich nie otrzymałoby ani złotówki prywatnego dofinansowania. Wadą programu prawdopodobnie było nadmierne skupienie się na łatwych do spełnienia formalnych kryteriach naboru oraz ograniczone możliwości merytorycznej oceny szans biznesowych projektów.

    Od kilku lat rolę dominujących podmiotów w rządowym finasowaniu nowych technologii przejęły dwie instytucje: Państwowy Fundusz Rozwoju i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Wyraźnie widać, że rośnie biznesowa jakość finansowanych projektów. Póki co jednak, wśród beneficjentów rządowych funduszy nie znajdziemy jednorożca, czyli firmy wartej na rynku miliard dolarów.

    W ramach rządowych projektów dostępne są stosunkowo niewielkie kwoty dofinansowań. Według raportu 52% startupów otrzymuje dofinansowania nie większe niż 500 tysięcy złotych. Kolejne 19% firm otrzymuje kwoty w przedziale od 500 tysięcy do miliona, a 16% od 1 do 3 milionów złotych. Nie są to kwoty, dzięki którym można rozwinąć światowej klasy firmę technologiczną. Jednak mogą być wystarczające, aby opracować koncepcję, strategię, czy zbudować prototyp. Startupy mogą korzystać z rządowych funduszy we wstępnej fazie, a następnie pozyskiwać środki od inwestorów prywatnych. Najlepszą miarą sukcesu beneficjentów funduszy państwowych jest ich sukces w kolejnych rundach finansowania.

    W ostatnim czasie trzy polskie startupy osiągnęły sukces międzynarodowy. DocPlanner – aplikacja służąca do umawiania wizyt lekarskich, która zebrała ponad 140 milionów dolarów; platforma edukacyjna Brainly otrzymała od inwestorów 68 milionów dolarów oraz Booksy – aplikacja służąca do umawiania wizyt w salonach fryzjerskich i kosmetycznych, która jest aktualnie warta 48 milionów dolarów. Ta ostatnia firma korzystała ze wsparcia funduszu Inovo Venture Partners finansowanego przez PFR. Uzyskała z niego 1,9 miliona dolarów, a więc niecałe 4% swoich środków.

    Obydwie państwowe instytucje finansujące opisują na stronach internetowych historie sukcesów swoich beneficjentów. NCBR chwali się sukcesami 53 projektów. Jednak według platformy Crunchbase, zaledwie cztery z nich uzyskały w kolejnych rundach ponad milion dolarów od inwestorów prywatnych. Są to: platforma edukacyjna Skriware, która po otrzymaniu 4,5 miliona złotych od NCBR, w sześciu kolejnych rundach zebrała od prywatnych inwestorów 4,3 miliona dolarów; TakeTask SA – firma oferująca aplikację do zarządzania projektami, która zebrała w trzech rundach 3,7 miliona złotych po wcześniejszym dofinansowaniu kwotą 800 tysięcy złotych przez NCBR; firma Stethome opracowująca bezprzewodowy stetoskop współpracujący ze smartfonem; otrzymała ona 6,5 miliona złotych z NCBR, a następnie ponad 2 miliony dolarów od inwestorów prywatnych oraz gdyńska spółka Advanced Protection Systems, produkująca systemy do wykrywania dronów, dofinansowana kwotą 1,6 miliona dolarów przez inwestorów prywatnych.

    Podobnie jest w przypadku Polskiego Funduszu Rozwoju, który na swojej stronie chwali się historiami 38 firm. Według danych portalu Crunchbase, oprócz wspomnianej wcześniej aplikacji Booksy, zaledwie dwóm beneficjentom udało się w dalszych rundach zebrać ponad milion dolarów. Portal iTaxi po uzyskaniu we wstępnej fazie 2,1 miliona dolarów od związanego z PFR funduszu Experior Venture Fund, pozyskał w następnych rundach 2,5 miliona. W sumie 5 milionów dolarów zebrał Talent Alpha – serwis rekrutacyjny działający w branży IT. Środki pochodziły ze wspieranego przez PFR funduszu Aper Ventures oraz od inwestorów prywatnych.

    Inwestorzy zwracają często uwagę na fakt, że po uzyskaniu państwowego finansowania, trudne jest modyfikowanie strategii biznesowej ustalonej z instytucją finansującą. Startupy w ten sposób mogą stracić swoją największą zaletę – możliwość szybkiego dostosowania się do warunków rynkowych i odpowiedzi na działania konkurencji.

    NCBR od początku funkcjonowania wydał 59 miliardów złotych na dofinansowanie 12 200 projektów. Z kolei fundusze związane z PFR, do końca 2023 roku mają wydać 4 miliardy złotych na inwestycje w startupy.

    Świętuj Międzynarodowy Dzień Sportu w domu – materiał z komentarzem konsultanta chorób zakaźnych

    Świętowanie Międzynarodowego Dnia Sportu (6 kwietnia) w tym roku będzie z pewnością bardzo utrudnione. Nie tylko dlatego, że wszystkie sportowe wydarzenia zostały odwołane, ale też dlatego, że wielbiciele aktywności fizycznych muszą teraz pozostać w domach. Dr n. med. Paweł Rajewski, wojewódzki konsultant chorób zakaźnych zaznacza, że w tym trudnym czasie nie powinno się rezygnować z ruchu, a wręcz może on nam bardzo pomóc.

    Przymusowa izolacja jest szczególnie trudna dla tych osób, które są na co dzień bardzo aktywne. Niestety, siłownie i kluby fitness już od wielu dni są zamknięte. Wszystko po to, by koronawirus w jak najmniejszym stopniu przenosił się z jednej osoby na drugą. Z tych samych przyczyn trzeba też zapomnieć o wszelkiego rodzaju sportach drużynowych, które dla wielu osób stanowią jedno z głównych hobby.

    Międzynarodowy Dzień Sportu możemy jednak świętować w domach. Co więcej, warto dbać o to, by ćwiczenia towarzyszyły nam w czasie izolacji. Dlaczego? Na to pytanie odpowiada dr n.med. Paweł Rajewski, który jest wojewódzkim konsultantem chorób zakaźnych i Członkiem Rady Naukowej Herbalife Nutrition:

    W czasie pandemii, dla własnego dobrostanu, nie powinno się rezygnować ze sportu. Jest to bardzo ważne, ponieważ prawidłowy styl życia, w tym systematyczna aktywność fizyczna, mają duży wpływ na nasz układ odpornościowy. Systematyczność uprawiania sportu, nawet gdy pozostajemy w czterech ścianach, jest kluczowa, by o tę odporność dbać. Co w tym przypadku oznacza systematyczność? To minimum 3-5 treningów w tygodniu. Nie bez znaczenia jest też ich intensywność. Wysiłek podczas ćwiczeń wykonywanych w domu powinien być umiarkowany. Przeciążenie organizmu podczas wysiłku fizycznego nie tylko nie poprawi naszej odporności, ale nawet może ją obniżyć. To między innymi dlatego trening powinien trwać nie więcej niż 45-60 minut.

    Niektórzy mają w domach bieżnię, rower stacjonarny, hantle, orbitrek i inne sprzęty do ćwiczeń, ale ich brak wcale nie musi być ograniczeniem. Wystarczy dostęp do internetu, by móc skorzystać z treningów prowadzonych przez profesjonalistów. Nie musisz mieć domowej siłowni, by poradzić sobie w tej nowej sytuacji. Koc sprawdzi się w zastępstwie maty, butelki z wodą świetnie radzą sobie jako obciążniki, a zamiast stepa do aerobiku można wykorzystać schody. Dr n. med. Paweł Rajewski zauważa, że w czasie izolacji powinnyśmy też pamiętać, by oprócz ćwiczeń regularnie suplementować witaminę D:

    Osoby aktywne bardzo często trenują na dworze. Aktualne zalecenia rządu mówią o tym, by zrezygnować z jakichkolwiek ćwiczeń na zewnątrz. Pojawia się zatem nie tylko konieczność zmiany form aktywności, ale też – co bardzo ważne – suplementacji witaminy D. W normalnych okolicznościach wiosna jest czasem, kiedy nasz organizm wytwarza ją w sposób naturalny dzięki słońcu. W tym roku musimy pomóc naszym organizmom walczyć z niedoborami.

    Na rynku łatwo dostępne są produkty w postaci koktajli, których przyjmowanie zapewnia suplementację witaminy D (40% dziennego zapotrzebowania w porcji), a dodatkowo w ich składzie znajdują się witamina C, cynk, selen oraz pełnowartościowe białko, którego obecność w diecie trenujących osób jest kluczowa.

    Jak widać dzień, który kojarzył się wszystkim ze sportem, wciąż może takim pozostać. Wystarczy tylko odrobina samozaparcia i konsekwencji. Dbałość o odpowiednią ilość ruchu w czasie izolacji nie tylko zwiększy nasze szanse na zachowanie odporności, ale też – mimo nietypowej i dla wielu stresującej sytuacji – pozwoli zachować lepszy nastrój.

    Wyniki badania „Wpływ koronawirusa na polskie przedsiębiorstwa”

    Prezesi firm nie mają złudzeń – koronawirus wpłynie negatywnie na ich przedsiębiorstwa. Przyznaje tak 69% respondentów w najnowszym badaniu firmy rekrutacyjnej i outsourcingowej Devire. Jak pracodawcy radzą sobie z obecną sytuacją? Jakie straty poniesie biznes?

    Wszyscy jesteśmy świadkami dynamicznie zmieniającej się sytuacji związanej z koronawirusem. Konsekwencje już odczuwają branże: transportowa, turystyczna oraz eventowa. Pierwsze uderzenie otrzymał transport, najpierw ten międzynarodowy, a później krajowy. Biznes związany z eventami i kulturą praktycznie zamarł – odwołano koncerty, imprezy sportowe, spektakle, targi czy konferencje. Duża część sektora handlowego oraz gastronomicznego również znacząco ucierpiały. Głównie ze względu na zamknięcie galerii handlowych.

    W branżach, w których było to możliwe pracodawcy masowo wprowadzają pracę zdalną, a procesy przenoszą na dedykowane platformy on-line. W prezentowanym badaniu osoby odpowiedzialne za zarządzanie organizacjami prognozują potencjalne konsekwencje spowodowane koronawirusem, jakie odczuje ich biznes.

    Analizie poddano reakcje firm na sytuację spowodowaną koronawirusem, w tym:

    • aktualny model wykonywania pracy,
    • bariery, które uniemożliwiają wprowadzenie pracy zdalnej,
    • długofalowe konsekwencje dla prowadzonego biznesu.

    Główne wnioski

    1.       Polska (nie)przygotowana na pracę zdalną

    Jak wynika z przeprowadzonego badania aż 35% polskich firm natrafiło na bariery, które uniemożliwiły wprowadzenie pracy zdalnej.

    • 13% firm w ogóle nie miało możliwości wprowadzenia pracy zdalnej, a 22% z nich zrobiło to jedynie częściowo.
    • Dobra wiadomość jest taka, że nadal 65% przedsiębiorców zapewniło środki i możliwość pracy zdalnej swoim pracownikom. Dane nie są więc tak alarmujące – duża część firm szybko zareagowała i wprowadziła konieczne zmiany.
    • Średnio 82% pracowników w badanych organizacjach przeszło na pracę zdalną.
    • Dotychczas blisko połowa przedsiębiorstw pracowała zdalnie, ale tylko częściowo. Przy czym 67% firm, które dotychczas nie oferowały możliwości pracy zdalnej, zdecydowało się na taki krok po wybuchu pandemii COVID-19.
    • Wśród branż, które w największym stopniu wprowadziły pracę zdalną w swoich firmach, znalazły się: Nieruchomości, IT i telekomunikacja, Usługi dla biznesu oraz SSC/BPO.
    • Branże, które nie wdrożyły możliwości pracy zdalnej to: Handel, Administracja publiczna, transport, spedycja i logistyka oraz Motoryzacja i lotnictwo.

    2.       Dlaczego firmy nie wprowadzają pracy zdalnej? Główne bariery

    • Główną barierą, która uniemożliwia firmom wprowadzenie pracy zdalnej jest charakter wykonywanych obowiązków – 83%. W co trzeciej firmie natomiast zabrakło sprzętu elektronicznego (np. laptopów) dla wszystkich pracowników.
    • Trzecią najczęściej wskazywaną barierą jest decyzja zarządu, który nie wierzy, że praca zdalna może funkcjonować sprawnie. Wskazało tak 10% respondentów w odpowiedziach „Inne”.

    3.       Wpływ koronawirusa na kondycję firm

    • Prezesi firm nie mają złudzeń – koronawirus wpłynie negatywnie na ich przedsiębiorstwa.

    69% respondentów badania sądzi, że obecna sytuacja spowodowana koronawirusem wpłynie negatywnie na kondycję ich firmy.

    • Tylko 5% pracodawców widzi szansę dla swojego przedsiębiorstwa – to grupa, która zadeklarowała, że aktualna sytuacja wpłynie pozytywnie na ich biznes.
    • Jak koronawirus wpłynie na poszczególne województwa?

    Najbardziej pesymistycznie nastawieni są pracodawcy z województwa łódzkiego. Łódź to zaraz po Warszawie miejsce z największą liczbą zachorowań na COVID-19. Za Łodzią plasuje się Wielkopolska, która jako jeden z pierwszych regionów w Polsce, odczuła konsekwencje pandemii. Trzecie miejsce na podium zajęły ex aequo woj. śląskie i mazowieckie.

    4.       Jakie straty poniesie biznes?

    • Z badania wynika, że firmy w największym stopniu spodziewają się redukcji popytu na produkt czy usługę – deklaruje tak 48% respondentów.
    • Nieunikniona wydaje się również być redukcja zatrudnienia – przyznaje blisko połowa osób zarządzających firmami – 45%. W największym stopniu zwolnienia dotkną branże: produkcja i lotnictwo (80% pracodawców spodziewa się redukcji zatrudnienia) oraz Handel i gastronomia (59% pracodawców również nie wyklucza zwolnień).
    • W najmniejszym stopniu zagrożenie zwolnieniami notujemy w branżach: budowlanej oraz nieruchomości – 27% pracodawców wskazuje, że sytuacja spowodowana koronawirusem może wiązać się z redukcją zatrudnienia – a także w obszarze IT i telekomunikacji (29% wskazań).
    • Realnymi zagrożeniami są również problemy z płynnością (44% firm) oraz brak możliwości realizacji zobowiązań czy kontraktów (40% wskazań).

    Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI w marcu 2020 roku na bazie 2500 respondentów. Udział w badaniu wzięło: 38% managerów, 20% dyrektorów i CEO, 33% specjalistów, 9% na innych stanowiskach.

    Ważne Informacje

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...