.
Strona główna Blog Strona 197

BRIDGESTONE stopniowo wznawia pracę zakładów produkcyjnych w regionie EMIA

Koncern Bridgestone EMIA ogłosił dzisiaj, że w odpowiedzi na sytuację biznesową i zapotrzebowanie klientów, poszczególne fabryki w sieci produkcyjnej będą powoli wznawiać prace. Od dzisiaj produkcję wznowią wszystkie zakłady w Hiszpanii (Burgos, Bilbao i Puente San Miguel) i Rosji (Uljanowsk). Zgodnie z oczekiwaniami, zakład produkujący opony do aut osobowych w Bari (Włochy) i fabryka produktów do bieżnikowania opon w belgijskim Lanklaar zostaną otwarte jeszcze tym miesiącu. Fabryki w Indiach, RPA i Francji pozostaną na razie zamknięte.

Fabryki w Polsce (w Poznaniu i Stargardzie) oraz na Węgrzech (Tatabanya) przez cały czas funkcjonują, ale zmniejszono ich moce wytwórcze.

Plany wznowienia działania zakładów to odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie, jakie zaobserwowano w kilku segmentach rynku, na których działa Bridgestone EMIA( Europa, Bliski wschód, Indie, Afryka), w tym w obszarze opon dla producentów aut osobowych i ciężarowych. Te segmenty mniej dotkliwie ucierpiały na skutek spowolnienia gospodarki. Bridgestone EMIA ściśle współpracuje ze swoimi klientami i dostawcami, aby zagwarantować odpowiednią dostępność produktów, a także stale monitoruje zmieniający się popyt.

Naszym priorytetem pozostaje niezmiennie troska o zdrowie i bezpieczeństwo pracowników. Dlatego też Bridgestone wprowadza odpowiednie środki bezpieczeństwa zgodne z procedurami w zakresie zapobiegania zagrożeniom w miejscu pracy, a także ściśle przestrzega wskazówek i zaleceń organów opieki zdrowotnej we wszystkich zakładach. Co więcej, aby zapewnić bezpieczeństwo pracownikom, przed planowanym wznowieniem lub zwiększeniem skali produkcji, w poszczególnych lokalizacjach wprowadzono także szczegółowe procedury i listy kontrolne.

Ponadto spółka nieustannie śledzi rozwój sytuacji i wdraża działania zgodne ze wskazaniami amerykańskich Centrów ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (CDC), Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz wytycznymi rządowymi w krajach, w których Bridgestone prowadzi swoją działalność.

źródło: Bridgestone

Ryzykowne prognozowanie to ryzykowne inwestowanie

    Covid-19 to choroba, której skutki odczuwalne są w każdej branży. Wielki globalny kryzys dopiero rozpędza się jak lawina, niszcząc po drodze wszystko co tradycyjne. Tradycyjny handel, tradycyjna gastronomia, tradycyjne centra rozrywki, tradycyjna bankowość i tradycyjne formy inwestowania dzień po dniu tracą na wartości i nikt nie potrafi przewidzieć jaki będzie tego finał, choć Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przewidując kilkuprocentową recesję już skorygowała prognozy rozwoju światowej gospodarki. Nadzieja jest tylko dla nowoczesnych rozwiązań, start-upów, lub firm, które już wcześniej postawiły na zaawansowane technologie. O tym jak nie stracić rozmawiamy z Bartoszem Tomczykiem, Przewodniczącym Rady Nadzorczej w fintechu Provema.

    Redakcja: Czy aktualna sytuacja, charakteryzująca się wysoką nieprzewidywalnością, wpłynie negatywnie na zainteresowania produktami w bankach lub inwestycjami oferowanymi przez NFI?

    Bartosz Tomczyk: Sytuacja jest naprawdę bardzo dynamiczna. Każdego dnia zachodzą zmiany nie tylko w nastrojach społecznych, ale i w spojrzeniu na to, co dotychczas wydawało się oczywiste. Dziś wiemy, że jakiekolwiek prognozy są wysoce ryzykowne. To czego finansiści, analitycy i inwestorzy spodziewają się wkrótce to, że fizyczna ilość pieniądza w obiegu, mierzona agregatem M1 najprawdopodobniej zostanie zwiększona. Stanie się tak w wyniku obniżki stóp procentowych i operacji otwartego rynku NBP. Spodziewana jest również znaczna redukcja ilości pieniądza kreowanego przez banki komercyjne i zwolnienie prędkości obrotu pieniądza w gospodarce. Te dwa czynniki mogą spowodować poważne ograniczenie popytu na produkty inwestycyjne.

    Redakcja: Czy taka sytuacja będzie miała jakiś wpływ na oszczędności gospodarstw domowych?

    Bartosz Tomczyk: NBP nie opublikował jeszcze danych za marzec, więc na ten moment i to trudno przewidzieć, by dać konkretną odpowiedzieć. Jednak spodziewamy się spadku dochodów gospodarstw domowych spowodowanego spowolnieniem gospodarczym i zwiększeniem bezrobocia, co spowoduje, że jakaś część oszczędności zostanie przeznaczona na konsumpcję. Z drugiej strony przewidujemy, że domowa izolacja wymusi na wielu konsumentach ograniczenie się do zaspokajania podstawowych potrzeb. Rezygnacja z podróży, wszelkiej pozadomowej rozrywki, konsumpcji na mieście, czy wizyt w restauracjach spowoduje, że gospodarstwa domowe szczęśliwie posiadające stałe dochody, zwiększą skłonność do oszczędzenia. Tym bardziej, że mają świadomość tego, że za kilka miesięcy sytuacja może być jeszcze gorsza.

    Redakcja: Czy ci, którzy mogą oszczędzać, odważą się trzymać pieniądze w gotówce w domach czy na kontach bankowych? Gdzie teraz inwestują rasowi inwestorzy?

    BT: W czasach globalnego kryzysu oszczędzanie nie daje poczucia bezpieczeństwa, jeśli pieniądze leżą zamrożone. Boimy się spadku ich wartości, boimy się inwestować na giełdzie, która jest dziś bardzo nieprzewidywalna, a co poniektórzy nawet przewidują bankructwa tradycyjnych banków. Kryzys gospodarczy napędza też panika. Pandemia COVID-19 pociągnęła za sobą pandemię strachu wśród inwestorów, ale również wielką niepewność zwykłego człowieka. Nawet tego, który nadal zarabia. Branża finansowa stoi dziś przed ogromnym wyzwaniem, zadaje pytania – jak nie poddać się chaosowi, jakie zastosować instrumenty zaradcze, by przetrwać globalny kryzys, jak dotkliwy będzie to kryzys i jak uchronić to, co mamy przed zdewaluowaniem. Każda sprawdzana latami inwestycja dziś wydaje się ryzykowna, a chowanie gotówki pod materac przekonuje chyba tylko najstarsze pokolenie, które bardziej niż bankructwa obawia się, że koronawirus zapuka do ich drzwi. Obserwując rasowych inwestorów widzimy dziś, że oni jednak stawiają na fintechy. Nowoczesna technologia zdaje się być jedynym gwarantem, tego, że straci się jak najmniej, a może nawet zyska, szczególnie dotyczy to fintechu.

    Redakcja: Ale spadek akcji największych gigantów fintechu Visa i Mastercart był szokujący. Skąd więc tak dobre rokowania dla fintechów?

    BT: Akcje Visa i Mastercard spadły w wyniku kryzysu branży turystycznej, w której operacje były realizowane głownie kartami, natomiast od momentu, gdy WHO wydała zalecenie, aby nie używać gotówki, płatności kartami stały się koniecznością, więc ponownie operatorzy kart weszli do gry. W związku z pracą w trybie home-office absolutnie konieczne stały się narzędzia umożliwiające firmom zdalne funkcjonowanie. Mam tu na myśli np. zdalne podpisywanie dokumentów na dowolnym urządzeniu z dostępem do Internetu. Zyskają też operatorzy sprzedający bilety komunikacji miejskiej oraz realizujący płatności za parkowanie w aplikacji mobilnej. Fintechy wprowadzają do swojego portfolio coraz to nowsze usługi, mające pomóc nam mieć jak najmniejszy kontakt z wirusem, a jednocześnie żyć w miarę możliwości jak dotychczas – zachowując prawo do pracy, robienia transakcji, a nawet rozrywki.

    Redakcja: Mówiąc o pożyczkach, przejdźmy do inwestowania, a nawet do pozyskiwania funduszy od inwestorów. Jak w czasach zarazy podchodzi się do ryzyka inwestycyjnego? 

    BT: Podkreślę raz jeszcze, że zwykli konsumenci mają dziś deficyt zaufania do wszelkiego inwestowania swoich oszczędności, co ma wpływ na platformy inwestycyjne, bo przecież ich przychód uzależniony jest od ilości zawieranych transakcji. Natomiast z drugiej strony osoby chcące pozyskać kapitał na realizację różnych przedsięwzięć mają bardzo utrudnione zadanie, gdyż większość inwestorów wstrzymuje wszelkie decyzje do czasu opanowania sytuacji na rynku. Funkcjonowanie w warunkach wszechobecnego strachu o życie, o biznes, o przyszłość, silnie odbija się na decyzjach konsumenckich i inwestycyjnych, a to wpływa negatywnie na światową ekonomię. Wyrazem tego jest chociażby prognoza Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), która w związku z COVID-19, musiała zostać skorygowana do kilkuprocentowej recesji. To wszystko powoduje, że rasowi inwestorzy, szukają alternatywnych źródeł inwestowania, są skłonni ryzykować bardziej, ale głównie w obszary związane z nowoczesną technologią, która nie traci na tym, że zmniejszył się ruch na ulicach.

    Redakcja: Dziękuję za rozmowę.

    Polski Kongres Logistyczny LOGISTICS z nową datą

    Działając w poczuciu odpowiedzialności oraz zgodnie z zaleceniami właściwych organów państwowych, organizatorzy kongresu pojęli decyzję o przeniesieniu wydarzenia, na przyszły rok. Data i miejsce PKL LOGISTICS 2021 to 19-21 maja 2021 rok, Poznań Congress Center. Celem organizatorów jest utrzymanie poziomu, zasięgu oraz miejsca wydarzenia, które gwarantuje zorganizowanie kongresu w sprawdzonej, docenionej przez uczestników formule.

    Temat przewodni przyszłorocznej edycji kongresu – „Logistyka w biznesie nowej generacji – cyfryzacja, współdzielenie, odpowiedzialność” pozostaje aktualny. Program wydarzenia obejmować będzie m.in. logistykę w e-commerce, usługi logistyczne nowej generacji, rozwiązania transportowe w cyfrowych łańcuchach dostaw. Nie zabraknie również case sudy i dyskusji dotyczących roli magazynu w dobie ominichanel, logistyki miejskiej, czy rozwiązań ICT. Organizatorzy zaplanowali również sesję nt. rozwiązań technologicznych w logistyce przyszłości. Ważnym punktem programu kongresu są debaty ekspertów, które będą się toczyły w temacie społecznej odpowiedzialności logistyki oraz krajowej strategii logistycznej. Prelegenci kongresu odniosą się również do aktualnych wyzwań, na które branża logistyczna musi odpowiadać.

    Utrzymana zostanie również formuła całego wydarzenia. Tradycyjnie kongresowi będzie towarzyszyć wystawa „Rynek Logistyczny” – jedne z niewielu miejsc w Polsce, gdzie uczestnicy mają możliwość poznania pełnej oferty dostawców usług dla logistyki i rozwiązań technologicznych. Nie zabraknie również warsztatów połączonych ze zwiedzaniem firm z obszaru e-commerce, Industry 4.0 i dystrybucji FMCG. A uroczyste LOGISTICS Party odbędzie się, jak zawsze, w szczególnej oprawie.

    – Wszyscy jesteśmy świadomi, że sytuacja zagrożenia i niepewności związana z rozwojem epidemii dotyka każdego i ma wpływ na wszystkie gałęzie gospodarki, w tym także logistykę. Pomimo przeniesienia terminu kongresu na przyszły rok, nasz zespół organizacyjny kontynuuje prace. Choć większość naszych aktywności prowadzimy zdalnie, jesteśmy do Państwa dyspozycji. Przygotujemy w najbliższym czasie specjalne wydarzenie on-line, które umożliwi wymianę aktualnych doświadczeń w naszej branży podkreśla dr hab. Arkadiusz Kawa, Dyrektor Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytutu Logistyki i Magazynowania.

    Kongres kierowany jest do wszystkich przedstawicieli branży – specjalistów i kadry kierowniczej odpowiedzialnej za łańcuch dostaw, logistykę, transport, magazynowanie, wsparcie technologiczne oraz rozwój i działania operacyjne.

    Wszystkich logistyków prosimy już teraz o zarezerwowanie w przyszłorocznym kalendarzu 19-21 maja.

    Zapraszamy do współpracy i do śledzenia strony i kanałów informacyjnych kongresu, gdzie będziemy na bieżąco informować o programie i rejestracji na wydarzenie.

    www.logistics.pl

    Provema nowym członkiem Polskiej Organizacji Niebankowych Instytucji Płatności

      Provema dołączyła do grona członków Polskiej Organizacji Niebankowych Instytucji Płatności, zrzeszającej firmy z branży płatniczej. Podstawowym celem Organizacji jest ochrona wspólnych praw i reprezentowanie tożsamych dla zrzeszonych członków interesów wobec organów administracji publicznej, związków zawodowych oraz innych instytucji. Wartości i idee organizacji są bliskie wartościom Provemy, która priorytetowo podchodzi do aspektów prawnych, uczciwej konkurencji i lojalności wobec swoich klientów.

      Provema to polski fintech z siedzibą w Katowicach, który działa na rynku od 2015 roku. Specjalizuje się w wykorzystaniu algorytmów z użyciem sztucznej inteligencji w ocenie ryzyka kredytowego. Opracowane rozwiązania pozwalają na obniżenie kosztów działalności oraz zmniejszenie szkodowości związanej z udzielaniem pożyczek. Spółka na początku swego istnienia była niewielką firmą pożyczkową specjalizującą się w zobowiązaniach krótkoterminowych. Sukcesywnie stawiała sobie jednak coraz to nowe cele, bo jak twierdzi prezes zarządu, Grzegorz Szulik, pożyczki nie zaspakajają w 100% ich ambicji. Stale podnoszą poprzeczkę sobie i innym firmom pożyczkowym odważnie krocząc po świecie branży finansowej. Provema pomimo niedługiego stażu ma na swoim koncie różne sukcesy, do których zdecydowanie można zaliczyć m.in. otrzymanie od Komisji Nadzoru Finansowego licencji małej instytucji płatniczej czy wejście na rynek w Hiszpanii.

      Lekcje z poprzednich kryzysów finansowych

      Czy wyciągnęliśmy prawidłowe wnioski z poprzednich kryzysów finansowych? Ten obecny będzie testem dla najnowszych osiągnięć współczesnych ekonomistów. Mniej więcej za rok będziemy wiedzieć, czy przez ostatnie lata szli właściwą drogą.

      Autor: Bartosz Tomczyk – PROVEMA

      Jednym z najciekawszych wydarzeń w historii światowych rynków finansowych był czarny poniedziałek, 19 października 1987 roku. Najważniejszy amerykański indeks giełdowy, Dow Jones Industrial Average stracił tego dnia 22,61%, co do dziś pozostaje jego największym dziennym spadkiem w historii. Całkowity spadek indeksu, licząc od lokalnego maksimum z sierpnia do minimum w listopadzie wyniósł 32%. Przyczyny tego wydarzenia do dziś pozostają niejasne. Przed czarnym poniedziałkiem pojawiły się dwie negatywne informacje gospodarcze o ograniczonym znaczeniu. Pierwsza dotyczyła proponowanego zniesienia przez Kongres USA ulg podatkowych związanych w fuzjami przedsiębiorstw, druga – niespodziewanego wzrostu deficytu handlowego USA.

      W tygodniu poprzedzającym czarny poniedziałek na giełdzie miały miejsce dość poważne spadki. Dla wielu inwestorów były one sygnałem do realizacji zysków, które były pokaźne, gdyż od początku 1987 roku wartość indeksu DJIA wzrosła o 44%. Bardzo dużo zleceń sprzedaży złożono w czasie weekendu. Było ich tyle, że po otwarciu giełd w poniedziałek zabrakło chętnych do kupna akcji. Brak płynności oznaczał dalsze spadki, również na ważnych rynkach towarzyszących – opcji i kontraktów terminowych. Zawieszono obrót wieloma akcjami, wolumeny transakcji były z kolei tak duże, że spowodowały przeciążenie systemów teleinformatycznych oraz trudności z realizacją i rozliczeniem złożonych zleceń.

      Jednak krach giełdowy, choć wygląda bardzo dramatycznie w mediach, sam w sobie nie powoduje niszczących konsekwencji dla gospodarki. Inwestorzy zdają sobie sprawę z ryzyka i akceptują zmiany wycen swoich instrumentów finansowych. Problem polega jednak na tym, że straty mogą ponieść banki, fundusze inwestycyjne, emerytalne, czy firmy ubezpieczeniowe. To oznacza niebezpieczeństwo dla oszczędności zgromadzonych w tych instytucjach. Jeszcze trudniejsza była sytuacja brokerów, którzy musieli uzupełnić swoje depozyty zabezpieczające przez otwarciem giełdy następnego dnia. Ratunkiem okazała się zdecydowana postawa amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Poprzez operacje otwartego rynku udało się zapewnić wystarczającą płynność systemu finansowego.

      Całkiem możliwe, że w 1987 roku władze zareagowały właściwie, ponieważ wyciągnęły prawidłowe wnioski po wielkim kryzysie z lat trzydziestych. Wtedy wszystko się zaczęło od czarnego wtorku, 29 października 1929. W porównaniu z czarnym poniedziałkiem z 1987 roku, dzienny spadek wartości indeksu Dow Jones był niewielki – tylko około 12%. Licząc od sierpnia do listopada, inwestorzy stracili około 38%. Jednak w tym wypadku władze monetarne zrobiły coś zupełnie odwrotnego – ograniczyły podaż pieniądza. Instytucje finansowe nie mogąc liczyć na pomoc kredytodawcy ostatniej instancji zaczęły po kolei bankrutować, ciągnąc za sobą w dół całą gospodarkę. Po krótkim odbiciu zimą i wiosną 1930 roku indeks giełdy nowojorskiej zanurkował o kolejne 82%, osiągając minimum dopiero latem 1932 roku.

      Obecny kryzys zaczyna się podobnie, jak dwa opisane powyżej. Spadek indeksu od maksimum z 12 lutego 2020 na razie nie przekroczył 36%. Najważniejsze pytanie brzmi, czy dalszy scenariusz będzie podobny do tego z lat trzydziestych, czy do tego z lat osiemdziesiątych. Odpowiedź jest trudna, gdyż Rezerwa Federalna tym razem zachowała się jeszcze inaczej. Zasilała rynki finansowe gotówką nieprzerwanie od kilkunastu lat. To znaczy, że ten kryzys ma inne przyczyny niż poprzednie. Pierwsza z nich jest oczywista – koronawirus, drugą natomiast jest być może to, co w 1987 roku było ratunkiem, czyli duża ilość gotówki w sektorze finansowym.

      Inwestorzy przestali wierzyć w to, że napędzanie wzrostu indeksów giełdowych ogromnymi zastrzykami gotówki ma sens w dłuższym okresie i postanowili zrealizować swoje zyski. Władze monetarne mają jednak cały czas jedną i tę samą receptę. Będą dalej pompować na rynki gotówkę. W efekcie, ewentualny wzrost indeksów nie będzie już oznaką siły gospodarki. Będzie raczej oznaczał spadek wartości pieniądza w stosunku do indeksów giełdowych. Być może czeka nas sytuacja absurdalna, będziemy mieć jednocześnie gospodarkę w ruinie i giełdy bijące kolejne rekordy.

      Zapomnij o zwykłym krześle! Aktywne siedzenie to nowy trend w pracy zdalnej

      Wielogodzinne siedzenie za biurkiem i ból pleców. Znamy to bardzo dobrze. Różnica jest taka, że teraz zamieniliśmy biuro na home office i często zamiast ergonomicznego fotela, mamy do dyspozycji zwykłe krzesło stołowe, które nijak przysłużą się zdrowiu podczas pracy zdalnej. Kto jednak powiedział, że trzeba siedzieć na krześle? Zobacz, jaką alternatywę wybrać, by zadbać o kręgosłup i… spalać kalorie podczas aktywnego siedzenia!

      Nie trzeba specjalnie nikogo przekonywać, że spędzanie wielu godzin w pozycji siedzącej jest dla organizmu bardzo niekorzystne. Nie chodzi tylko o odczuwanie bólu pleców. Konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze, gdyż długie siedzenie powoduje m.in. uszkodzenie dysków, osłabienie mięśni, ścięgien i wielu innych struktur naszego ciała, co może prowadzić do licznych zwyrodnień. Dlatego tak ważne jest utrzymywanie się w ciągłym ruchu.

      – Gdy się ruszamy, ciało mobilizuje stawy, umożliwiając organizmowi regularne odżywianie, nawodnienie, a co za tym idzie ich prawidłowe funkcjonowanie i redukcję dolegliwości bólowych. Długie siedzenie przy biurku na zwykłym lub nawet ergonomicznym krześle, sprawia, że wyłączona jest praca mięśni, które mają za zadanie utrzymywać prawidłową postawę ciała. Dlatego tak popularnym trendem na świecie staje się aktywne siedzenie – mówi Hubert Stablewski, sportowiec, ekspert ds. planowania aktywnej pracy oraz właściciel firmy HSR.life, specjalizującej się w organizacji innowacyjnego biura. – Dobroczynny wpływ aktywnego siedzenia potwierdzony jest zresztą licznymi badaniami. Naukowcy z Instytutu Karolinska w Szwecji, tego samego, który przyznaje Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny, dowiedli, że siedząc na aktywnym krześle, wykonujemy odpowiednik lekkiej aktywności fizycznej, dlatego warto się na nie zdecydować – dodaje Stablewski.

      Na czym polega aktywne siedzenie?

      Aktywne siedzenie, zwane również siedzeniem dynamicznym, zmusza ciało do ciągłego angażowania przynajmniej części mięśni podczas siedzenia. W przeciwieństwie do pasywnego przesiadywania na zwykłym krześle, aktywne fotele sprawiają, że ciało zachowuje swobodę ruchu. – Oczywiście, tego typu meble nie zastąpią nam regularnego treningu, jednak ośmiogodzinny dzień pracy w pozycji siedzącej wyniszcza organizm. Osłabiają się mięśnie stabilizujące postawę, głównie mięśnie tułowia, zmniejsza się ukrwienie ciała, pojawiają się charakterystyczne bóle pleców i karku, a kręgosłup przyjmuje skuloną postawę. Nazywamy to „pułapką pasywnej pracy” i już po kilku latach siedzenia na zwyczajnym krześle bądź nawet na tych, które nazywane są „ergonomicznymi” mogą zacząć pojawiać się pierwsze objawy. Nasze ciała nie zostały zaprojektowane do kilkugodzinnego przesiadywania, bo mięśnie i stawy zostały stworzone do ruchu – tłumaczy Stablewski.

      Siedzenie aktywne stymuluje mięśnie i stawy do ciągłej pracy, co zmniejsza ryzyko osłabienia się mięśni przykręgosłupowych. Dodatkowym atutem jest podtrzymanie metabolizmu na optymalnym poziomie, dzięki czemu energia dostarczana jest zarówno do pracy ciała, jak również i mózgu. Aktywne siedziska sprawiają, że możemy pochylać się do przodu, na boki, a także odchylać się do tyłu.

      – Tego typu aktywność wymusza na nas pracę mięśni, które podtrzymują właściwą postawę przy pracy, nawet jeśli oprzemy plecy. – Nie ma jednego sposobu na pracę, a nasze ciało mówi nam, jakiej pozycji potrzebuje, dlatego tak ważne jest wsłuchanie się w jego potrzeby. Aktywne siedzenie dokładnie stwarza nam taką możliwość – podkreśla ekspert. Trudno usiąść na tego typu siedziskach w złej pozycji, gdyż stracimy równowagę.

      Jak dobrać aktywne krzesło do pracy zdalnej?

      Aktywne krzesła, fotele i inne rodzaje tego typu siedzisk wspomagają użytkownika, w zależności od jego potrzeb i wykonywanej pracy. Siedząc na aktywnym krześle wzmacnia się mięśnie przykręgosłupowe, a my cieszymy się lepszą postawą ciała. Ekspert zaznacza, że obecnie na rynku jest wiele aktywnych siedzisk, warto więc dobrać takie, które dopasuje się do nas, a nie my do niego.

      Do najpopularniejszych siedzisk, które aktywują ciało należą:

      Aktywne krzesła i fotele
      Aktywne fotele biurowe są rezultatem absolutnej spójności w inżynierii i w projektowaniu. Projektanci siedzisk wzięli pod uwagę naturalny biomechaniczny model budowy człowieka, dzięki czemu użytkownik w trakcie aktywnego siedzenia więcej się rusza, regularnie ćwiczy i w konsekwencji łagodzi bóle pleców.

      – Przy wyborze aktywnego krzesła lub fotela, warto zwrócić uwagę na model RH New Logic, który umożliwia najbardziej precyzyjne dopasowanie do postawy użytkownika, jednocześnie zapewniając ergonomiczną swobodę ruchu. Dobrym rozwiązaniem będzie także fotel 3Dee stymulujący pracę mięśni przykręgosłupowych, układu krążenia, oddechowego, mięśniowego i nerwowego. Mechanizm 3Dee, łączący amortyzator i przegub, zapewnia płynny ruch siedziska w trzech wymiarach. Korzyści dla użytkownika są nieocenione, bo wreszcie można pożegnać się z bólem pleców, zmęczeniem i napięciem mięśni.

      Uniwersalny fotel, który posiada ujemny kąt siedziska oraz mechanizm synchroniczny – radzi Stablewski. – Aktywne siedzenie na takich fotelach sprawi, że dostarczymy ciału więcej tlenu i energii do prawidłowego funkcjonowania organizmu, a to z pewnością zwiększy efektywność pracy – dodaje ekspert.

      Siedziska siodłowe
      Tego typu krzesła występują w wersji z oparciem lub bez i wymuszają na użytkowniku przybranie pozycji jeździeckiej, co znacznie utrudnia garbienie się. – To, co wyjątkowe w tego typu krzesłach, to fakt, że pracują one nad całą sylwetką. Relaksują napięcie mięśni i wspomagają pracę stawów, stymulując jednocześnie krążenie.

      Te aktywne fotele ma unikalną, specjalną konstrukcję siedziska i oparcia, która stymuluje mięśnie przykręgosłupowe i umożliwia siedzenie przodem bokiem i tyłem. Posiadają także podłokietniki nieograniczające ruchomości ciała.

      Stołki balansujące
      Tego typu siedziska stanowią kwintesencję ergonomii w pracy. Łatwo dostrzec różnicę pomiędzy aktywnym stołkiem balansującym, a tradycyjnym, krzesłem biurowym. Nie posiadają one podłokietników, zagłówka (choć może być opcjonalny) i innych elementów ograniczających ruch ciała.

      Umożliwiają one nieprzerwany ruch w każdym kierunku i częste zmiany pozycji siedzącej. Praca na stołkach balansujących to w dodatku czysta frajda, więc taki zakup to połączenie przyjemnego z pożytecznym – podsumowuje Stablewski.

      W dobie COVID-19 branża finansowa bierze odpowiedzialność za zachęcanie do zbiorowej solidarności

        Skutki gospodarcze wirusa SARS-CoV-2 są nieprzewidywalne. Wprowadzony stan izolacji oznacza zamknięcie wielu punktów usługowych, placówek czy punktów gastronomicznych. Przyczyni się to, do globalnego kryzysu, mimo że znajdą się tacy, którzy w tym czasie zyskają dzięki zaawansowanym technologiom. Grzegorz Szulik, prezes fintech ’u PROVEMA, opowiada o tym jak ułatwić przedsiębiorstwom „zamrożonym” przez izolację utrzymanie płynności finansowej i przetrwanie do lepszych czasów.

        Redakcja: Nastały ciężkie czasy dla MŚP. Tak ciężkie, że trudno przewidzieć do czego to doprowadzi. Provema wymyśliła narzędzie, które może pomóc przedsiębiorcom walczyć z kryzysem dzięki społecznej odpowiedzialności obywateli. Platforma mambon.pl – co to takiego i jak działa?

        Grzegorz Szulik: Provema powstała po to, by pomóc każdemu konsumentowi, który nie przewidział trudnych sytuacji finansowych. Dziś stanęliśmy przed nowym wyzwaniem – jak pomóc małym i średnimi przedsiębiorcom, gdy pandemia COVID- 19 jak lawina niszczy wszelki dobrobyt. Obserwując jak polskie państwo szuka sposobów wsparcia dla MŚP, by utrzymały się na powierzchni, wpadliśmy na pomysł platformy pomocowej, która może zapobiec bankructwu wielu punktów usługowych i małej gastronomi. Mambon.pl to całkowicie bezpłatna platforma, która jest doskonałym narzędziem pokazującym jak działa społeczna solidarność. Daje ona wszystkim tym, którzy martwią się czy po pandemii COVID-19, będą mogli udać się do swojego ulubionego golibrody, fryzjerki, czy innych fachowców, z których usług lojalnie korzystali latami, możliwość zadbania o to, by punkty te nie zniknęły z mapy ich miasta. Każdy człowiek ma taki swój ulubiony punkt i dziś z pewnością zastanawiamy się czy doczeka on lepszych czasów czy padnie z powodu przestoju.

        R: Na czym polega funkcjonalność tej platformy?

        GSZ: Ta platforma to nic innego niż narzędzie przedsprzedażowe dla sektora usług. Zasada działania jest oczywista i nieskomplikowana. Każdy świadczeniodawca, czyli np. fryzjer, kosmetyczka, właściciel hotelu czy restauracji, a nawet szewc, stolarz, czy krawiec może zarejestrować się na niej za darmo ze swoją ofertą. Rejestracja jest możliwa za pomocą maila i numeru telefonu. Przedsiębiorca uiszcza opłatę weryfikacyjną w wysokości 1 grosza, która jest oczywiście zwracaną na konto po autoryzacji profilu zleceniodawcy. Zautoryzowani usługodawcy mogą dodawać usługi w ramach konkretnej kategorii, uzupełnić opis oraz cenę. Po akceptacji oferty, klienci tych punktów mogą wybierać spośród wprowadzonych ofert. Najważniejsze, by usługodawcy mogli z taką informacją dotrzeć do swoich lojalnych klientów – i tu liczymy na media, że puszczą ją w eter.

        R: A jak to działa z pozycji tego lojalnego klienta? I czy nie jest to przypadkiem kopia booksy.pl lub grupon.pl?

        GSZ: Mambon.pl to rozwiązanie dedykowane aktualnej sytuacji, na którym Provema nie zarabia. Jest to narzędzie stworzone w ramach naszych działań CSR. Nie chcemy na tym zarabiać jak grupon.pl lub boksy.pl. Chcemy pomóc przetrwać. W odróżnieniu od wspomnianych platform przedsiębiorca otrzymuje pieniądze od razu po zakupie bonu, a nie dopiero po wykonanej usłudze, a Provema nie pobiera żadnej prowizji. Z punktu widzenia klienta jest to bardzo prosty mechanizm. Klient ma możliwość zakupu bonu bezpośrednio od swojego usługodawcy lub może wyszukać konkretnej promocji na stronie mambon.pl. Po dokonaniu opłaty otrzymuje potwierdzenie w formie sms oraz kod do wykorzystania w danym punkcie ważny przez 12 miesięcy. Nie narzucamy konkretnego terminu realizacji świadczenia, klient bezpośrednio kontaktuje się z daną i ustalają wspólnie termin realizacji bonu.

        R: Co to daje z punktu widzenia zapobiegania upadkom?

        GSZ: Daje szansę ciągłości małych biznesów. Klienci jeszcze dziś mogą zarezerwować usługi myśląc o swoich potrzebach, ale z odroczonym terminem ich realizacji, a sektor MŚP może dzięki temu zachować płynność finansową oraz nie dopuścić do utraty stałych klientów i zapobiec bankructwu.

        R: Ale gdy skończy się okres izolacji, przedpłaceni przedsiębiorcy będą musieli nie tylko realizować kupony, ale i świadczyć usługi nowym klientom, aby przetrwać kolejne miesiące, już bez bonów.

        GSZ: Jestem przekonany, że wszyscy jesteśmy świadomi tego, że trzeba będzie jakoś nadrobić ten czas przestoju i większość z nas zgodzi się na to, aby pracować nawet 7 dni w tygodniu. Lepsze to niż bankructwo, a dziś i tak zbieramy siły na lepsze czasy odpoczywając w domach od pracy, czy tego chcemy czy nie.

        R: Jak wpadliście na ten pomysł i czy naprawdę wasz fintech może zrezygnować z prowizji od tych transakcji?

        GSZ: W Provema, mamy doskonały, choć niewielki zespól ludzi, którzy na co dzień ścigają się ze sztuczną inteligencją, która jest fundamentem działania naszych pożyczek. Wszyscy czujemy dziś, że zasada „wszystko jest jednym” jeszcze nigdy nie była tak oczywista. Wszyscy stoimy u progu totalnego chaosu, który ruszy jak lawina, gdy tylko zaczną się bankructwa małych i średnich przedsiębiorstw. Dlatego w Provemie zdecydowaliśmy, że robimy ten projekt z czysto altruistycznych pobudek. Bo dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebna jest nam zbiorowa solidarność.

        R: Dziękuję za rozmowę.

        Rusza przedsprzedaż nowej Toyoty Yaris w Polsce.

        Toyota rozpoczyna przedsprzedaż nowej Toyoty Yaris czwartej generacji. Auto ma zupełnie nowy design i konstrukcję opartą na platformie TNGA, nowe napędy oraz bardzo bogate wyposażenie zawierające wiele nowoczesnych systemów z zakresu bezpieczeństwa i multimediów.

        Toyota Yaris czwartej generacji została zaprojektowana na platformie TNGA, która zapewnia solidną, sztywną konstrukcję, nisko położony środek ciężkości i pewne prowadzenie. Auto otrzymało zupełnie nowy design i wydajniejszy napęd hybrydowy 4. generacji o większej mocy.

        Napęd hybrydowy nowego Yarisa jest oparty na nowym 3-cylindrowym silniku 1,5 l Dynamic Force i generuje łączną moc 114 KM. W gamie napędów znajdują się także dwa silniki benzynowe – silnik 1,0 l o mocy 72 KM, współpracujący z manualną, 5-stopniową skrzynią biegów oraz opracowana specjalnie do tego modelu jednostka 1,5 l o mocy 121 KM, która może być sparowana z 6-stopniową skrzynią manualną lub automatyczną CVT.

        Nowy Yaris jest oferowany w przedsprzedaży w 5 wersjach. Podstawowa wersja Active zawiera bogate wyposażenie, w tym zupełnie nowe systemy bezpieczeństwa.

        W standardzie jest oferowany system multimedialny Toyota Touch® 2 z kolorowym ekranem dotykowym o przekątnej 7″, dwoma głośnikami, Bluetooth, cyfrową obsługą stacji radiowych DAB, interfejsem Android Auto i Apple Carplay oraz usługami łączności Toyota Connected Car. Standardowa jest także klimatyzacja – automatyczna w odmianie hybrydowej lub manualna z silnikami konwencjonalnymi.

        Nowy Yaris to najbezpieczniejszy samochód w segmencie B, standardowo wyposażony w pakiet Toyota Safety Sense 2. generacji. Składają się na niego obok układu wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia (PCS) z systemem wykrywania pieszych i rowerzystów, układu rozpoznawania znaków drogowych (RSA) i automatycznych świateł drogowych (AHB) także nowe zaawansowane systemy – układ zapobiegania kolizjom na skrzyżowaniach, asystent utrzymania pasa ruchu (LTA), inteligentny tempomat adaptacyjny (IACC), system automatycznego powiadamiania ratunkowego (eCall) i system wykrywania zmęczenia kierowcy (SWS). Nowością są także poduszki powietrzne między kierowcą i pasażerem w pierwszym rzędzie siedzeń. Yaris Active kosztuje od 58 900 zł z silnikiem 1,0 l, zaś w wersji hybrydowej 76 900 zł.

        Druga wersja Comfort jest wzbogacona o kamerę cofania ze statycznymi liniami pomocniczymi, 4 głośniki, światła przeciwmgielne, inteligentne wycieraczki z czujnikiem deszczu oraz trójramienną skórzaną kierownicę i gałkę dźwigni zmiany biegów pokrytą skórą. Yaris Comfort kosztuje od 59 900 zł z podstawowym silnikiem, a z napędem hybrydowym od 77 900 zł. Wersję tę można wzbogacić o pakiety Style i Tech.

        Wersje Selecton Elegant oraz Selection Style kosztują od 74 900 zł. Wyróżniają się dwukolorowym nadwoziem bez dopłaty oraz pełnymi światłami LED, w tym przeciwmgielnymi i tylnymi ze światłowodem. Ich wyposażenie zawiera także lusterko fotochromatyczne, elektrycznie składane lusterka boczne, inteligentny kluczyk, klimatyzację dwustrefową i przycisk Start.

        Specjalna wersja Premiere Edition otrzymuje ponadto czerwony lakier metalizowany Tokyo Fusion oraz czarny dach w odcieniu Night Sky Black, a także 17-calowe felgi aluminiowe z oponami 225/45R17. Yaris Premiere Edition kosztuje 75 900 zł z silnikiem 1,5 l oraz 89 900 zł za wersję hybrydową. Dopłata za automatyczną skrzynię biegów dla silnika benzynowego wynosi 5 000 zł. Napęd hybrydowy standardowo wykorzystuje automatyczną przekładnię e-CVT.

        źródło: Toyota

        Ważne Informacje

        Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

        Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

        Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

        Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

        Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

        Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

        XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

        XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

        Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

        Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

        Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

        Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...