.
Strona główna Blog Strona 187

Czeka nas rozwój sportów motorowych

Rozmowa z Rafałem Rulskim, znanym kierowcą wyścigowym, dwukrotnym mistrzem Polski w WSMP, założycielem szkoły doskonalenia technik jazdy.

 

Jaka jest szansa na to aby w Polsce bardziej dynamicznie rozwijały się sporty motorowe? Na razie udało się to tylko w przypadku żużla. Jednak inne dyscypliny takie jak rajdy czy Formuła 1 również cieszą się ogromnym zainteresowaniem a nie przekłada się to na ich rozwój w Polsce.

Popularność sportów motorowych z perspektywy statystycznego Kowalskiego jest często powiązana z sukcesami naszych reprezentantów. W naszym kraju nie brakuje utalentowanych kierowców, którzy odnoszą międzynarodowe sukcesy, dlatego sporty motorowe przyciągają rzesze fanów. Jednak ich rozwój rozwój w Polsce to proces. Szansa, że zaczną rozwijać się dynamicznej jest bardzo duża, szczególnie że cały czas powstają nowe inicjatywy i pomysły, kolejne ośrodki i nowi kierowcy. Im więcej zainteresowanych i im więcej producentów, którzy chcą ten sport wspierać, tym ten rozwój będzie szybszy. Musimy pamiętać o tym, że zarówno uprawianie sportów motorowych jak i zaplecze treningowe czy rozwój technologii niosą ze sobą duże koszty (pomijam już formułę 1 bo to są koszty wręcz niewyobrażalne).

Motosport dla producenta samochodów oznacza rozwój, ale nie jest to rozwój za darmo. Bariery wejścia są wysokie. Czy to źle? Niekoniecznie, dzięki temu, że nie każdy może sobie pozwolić na uprawianie takiego sportu, łatwiej o pewnego rodzaju wyjątkowość, zarówno jeśli chodzi o kierowców jak również producentów. Z drugiej strony im bardziej obniżymy tą  barierę tym więcej ludzi będzie chciało uprawiać ten sport.

Jaki jest związek między popularyzacją sportów motorowych a poprawą kultury jazdy na Polskich drogach?

Na polskich drogach jest coraz więcej samochodów, jesteśmy coraz bogatszym społeczeństwem. Na ulicy już tak bardzo nie zaskakuje widok super czy nawet hypercarów, mamy szasnę patrzeć na coraz lepsze samochody. Mamy całe mnóstwo dziennikarzy motoryzacyjnych czy blogerów, którzy doskonale popularyzują i pokazują samochody. Dzięki temu coraz więcej osób świadomie zaczyna myśleć o motoryzacji. Coraz popularniejsze są szkolenia bezpieczniej jazdy i różne eventy na torach samochodowych. Również ja mam grupę klientów, których szkolę z jazdy ich kilkusetkonnymi samochodami na torze Poznań czy Silesia. Jazda na torze to wiele restrykcyjnych zasad. Dzięki temu kierowcy zaczynają rozumieć na czym faktycznie polega świadoma jazda. Tor to świetne miejsce aby sprawdzić swoje umiejętności idać upust emojcjom, a w konsekwencji poruszać bezpieczniej na drodze.

Sporty motorowe to nie tylko rywalizacja ale także poligon doświadczalny i naukowy dla producentów samochodów. Czy jest szansa na to aby uznani producenci prowadzili w Polsce węcej projektów badawczo rozwojowych.

Odpowiem tak, jak na pierwsze pytanie, to jest proces i tylko od popularyzacji motosportu i producentów zależy czy będą prowadzili projekty badawcze w Polsce. Natomiast uznani producenci już doceniają polskich kierowców, więc szansa jest.

Jak prowadzą się samochody elektryczne, czy rzeczywiście są one przyszłością motoryzacji? Kiedy zobaczymy więcej samochodów elektrycznych w sportach motorowych?

Istnieją już projekty, w tym i Polskie, co uzupełnia odpowiedź na poprzednie pytanie, rajdowych czy wyścigowych samochodów elektrycznych. Rozwój tej technologii jest niesamowity i może zmienić oblicze motosportu na zawsze, choć nie wierzę, że silniki spalinowe kiedykolwiek odejdą całkowicie do lamusa.

Jak się prowadzą, to trudne pytanie, poza oczywistymi wadami dla sportu, takimi jak wysoka masa ze względu na baterie – co przekłada się na jazdę w zakrętach czy ograniczony zasięg, ale mają też sporo zalet i potrafią zachowywać się bardzo dobrze. Coraz więcej super samochdów powstaje wersjach elektrycznych lub elektryczno-spalinowych i wzbudzają one niesamowite emocje. Myślę, że na chwile obecną w sporcie nie grozi nam elektryczna dominacja, ale poza sportem każdy rok to krok bliżej do elektryfikacji motoryzacji.

Na Polskich drogach cały czas jest za dużo wypadków i ofiar. Co można zrobić, aby konsekwentnie ograniczać problem?

Uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć. W Polsce mamy faktycznie problem zarówno z brawurą jak i brakiem wyobraźni. To drugie akurat mnie nie dziwi, nauka jazdy jest wciąż mocno podręcznikowa, ludzie na podczas 30 godzin jazd uczą się tylko podstaw przepisów i poruszania po mieście. Dodatkowo kierowcy dysponują coraz szybszymi i nowocześniejszymi samochodami i nie mają świadomości, że nieodpowiednio używane mogą być niebezpieczne. Tak jak mówiłem, szkolenia z bezpieczniej jazdy, czy nawet szkolenia z jazdy na torze, doskonale uświadamiają kierowcom, jak mało wiedzą, jak łatwo stracić panowanie nad kierownicą i jak ważne jest nauczenie się poprawnych nawyków, myślenia przycznowo-skutowego i przede wszystkim „przewidywania” przyszłości, chociaż na kilka ułamków sekundy.

Czy polscy producenci palw robią wystarczająco dużo dla rozwoju sportów motorowych w Polsce?

Moim zdaniem tak, mają swoich zawodników, biorą udział w topowych ligach i zawodach. Orlen próbuje budować globalną rozpoznawalność marki poprzez Formułę 1. Ponadto sponsoruje zespół rajdowy Orlen Team i imrezy z serii Verva Street Racing. Również Lotos jest zaangażowany w wiele przedsięwzięć, w tym w Lotos Rally Team.

Czy szkolenia z zakresu sportowej jazdy to branża mająca szanse na intensywny rozwój w Polsce?

Tak, ze względu na popularność track day i innych torowych eventów w Polsce, widzę duże zainteresowanie tego typu szkoleniami. Polacy kochają motoryzację, chcą jeździć lepiej, szybciej i świadomiej. Nauka jazdy sportowej, to świetne przygotowanie dla nich, uczy ich pokory przed szybką jazdą. Są w Polsce również ligi, gdzie każdy za odpowiednią opłatą może wziąć udział w prawdziwych zawodach wyścigowych. Również sim-racing rozwija się świetnie a symulacja jest bardzo pomocna przy nauce torów.

VI Kongres Energetyczny European Green Deal w Polsce

Tegoroczna szósta edycja Kongresu Energetycznego DISE jest kontynuacją misji Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych, której podstawą jest dostarczanie wiedzy oraz promowanie rozwiązań wspierających transformację energetyczną.

Kongres konsekwentnie wpiera działania na rzecz liberalizacji polskiego rynku energii, implementacji technologii przyjaznych środowisku, redukcji emisyjności miksu paliwowego oraz analizuje wpływ światowych mega trendów na energetykę. Celem Kongresu jest umacnianie pozycji Polski w gronie liderów zrównoważonej i akceptowalnej społecznie transformacji energetycznej.

DISE jako czujny obserwator światowej sceny politycznej i gospodarczej jest think-tankiem wdrażającym najlepsze dostępne praktyki, know-how i innowacje, kształtując teraźniejszość oraz wybiegając w przyszłość.

Każdej edycji kongresu DISE przyświeca myśl tworzenia przestrzeni swobodnej i otwartej dyskusji, konfrontowania koncepcji naukowych, politycznych i praktyki biznesu oraz inspirowania pozytywnych zmian w polskiej gospodarce. Organizatorzy dokładają wszelkich starań, aby jakość dyskusji na naszym Kongresie była na możliwie najwyższym poziomie. Dlatego tegorocznym tematem przewodnim jest European Green Deal. Nowa strategia unijna ma za zadanie zrewolucjonizować dotychczasową wizję energetyki, wprowadzając Europę w erę zielonego, zrównoważonego gospodarowania energią. Przed sektorem energetycznym największe wyzwanie od ponad 100 lat, przeprowadzenia transformacji, której efektem będzie osiągnięcie neutralności klimatycznej Kontynentu do 2050 roku.

VI Kongres DISE pod hasłem: European Green Deal w Polsce odbędzie się we Wrocławiu w dniach 7-8 października 2020.

Więcej informacji i rejestracja na stronie https://dise.org.pl/kongres/

Sztuczna inteligencja coraz częściej wykrywa oszustwa finansowe

Sztuczna inteligencja jeszcze nie osiągnęła poziomu znanego z filmów science fiction, jednak potrafi już całkiem sporo. Jednym z jej pierwszych, naprawdę użytecznych zastosowań jest skuteczne wykrywanie oszustw finansowych.

Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący rady nadzorczej polskiego fintechu Provema

Większość instytucji finansowych do dziś redukuje ryzyko kredytowe poprzez ustalenie i weryfikację sztywnych kryteriów, jakie musi spełnić klient. Analizowane są: historia kredytowa, poziom dochodów czy branża, w jakiej działa lub pracuje klient. Kontrola spełniania kryteriów najczęściej jest wykonywana manualnie a sprawność działania wymaga, aby wziąć pod uwagę co najwyżej kilka istotnych kryteriów. Instytucje finansowe, starając się unikać ryzyka, często rezygnują z potencjalnie zyskownych transakcji.

Jednak wiadomo, że banki od zawsze posiadały ogromną ilość doskonale uporządkowanych danych. Oznacza to, że bardzo wiele zadań może być wykonywanych przez komputery. Identyfikacja oszustw i podejrzanych transakcji z reguły jest bardzo prosta, wśród milionów transakcji trzeba znaleźć te, które posiadają jakieś ustalone cechy. Mówiąc wprost, wystarczy znaleźć igłę w stogu siana. Takie zadanie, niemalże niewykonalne dla człowieka, to bułka z masłem dla współczesnych, szybkich komputerów. Wykonują one monotonne operacje tak długo, jak trzeba. Jednak samo wyszukiwanie podejrzanych transakcji nie jest jeszcze sztuczną inteligencją. Można o niej mówić dopiero wtedy, gdy komputer sam decyduje jakiej igły szukać, w jaki sposób i w jakim stogu. W dodatku musi on samodzielnie uczyć się podejmować coraz lepsze decyzje. Oznacza to, że musi w posiadanych danych samodzielnie rozpoznawać trendy i wzorce, następnie na ich podstawie budować prognozy.

W przeciwieństwie do analityków zajmujących się ryzykiem kredytowym, oprogramowanie z użyciem sztucznej inteligencji działa niezwykle szybko. W dodatku nie tylko analizuje spełnienie przez klienta kryteriów kredytowych, ale również analizuje jego zachowanie podczas procesu aplikacji. Jeżeli zostanie wykryte jakiekolwiek zachowanie niestandardowe, na przykład zbyt długie wypełnianie formularza, oprogramowanie analizuje, czy jest ono skorelowane ze zwiększonym ryzykiem kredytowym. W przeciwieństwie do człowieka, który również jest w stanie wykryć niestandardowe zachowania klienta, oprogramowanie jest w stanie nadać tym zjawiskom wartości liczbowe. W ten sposób możliwa staje się optymalizacja procesów biznesowych. Pod uwagę można wziąć zarówno ryzyko kredytowe, jak i ryzyko utraty potencjalnie zyskownego klienta.

Jedną z najciekawszych cech sztucznej inteligencji jest to, że może znacznie ułatwić przedsiębiorstwom finansowym dynamiczny rozwój. Przy wykonywaniu analizy ryzyka kredytowego metodami tradycyjnymi, wzrost sprzedaży nieuchronnie musiał prowadzić do wzrostu zatrudnienia w działach analitycznych. Tymczasem powierzenie analityki sztucznej inteligencji powoduje, że wzrost kosztów związanych z rozwojem firmy jest bliski zeru. Inaczej mówiąc, sztuczna inteligencja powoduje, że przedsiębiorstwa finansowe stają się skalowalne, czyli gotowe na dynamiczny rozwój.

Co więcej, zgodnie z regułami statystyki, w przypadku rozwoju firmy, wzrost ilości danych przetwarzanych przez system powinien doprowadzić do wzrostu skuteczności wykrywania oszustw. Oznacza to, że pojawiają się kolejne oszczędności dla instytucji finansowej.

Samodzielnie uczące się oprogramowanie jest doskonałym narzędziem do wykrywania oszustw nie tylko dlatego, że ma z reguły dostęp do ogromnych baz danych. Jego wielką zaletą jest możliwość samodzielnego wykrycia podejrzanych typów transakcji. Mogą to być na przykład próby uzyskania przez klienta kredytu w wielu bankach jednocześnie czy przeprowadzanie w krótkim czasie wielu transakcji przy użyciu różnych kart płatniczych. Podejrzane mogą być również duże zakupy artykułów elektronicznych czy biżuterii.

Wprowadzenie nowych technologii wykrywania oszustw to doskonała wiadomość. Dzięki nim instytucje finansowe będą mogły unikać strat, dynamiczniej się rozwijać i oferować coraz bardziej konkurencyjne produkty swoim klientom.

 

USA chcą gospodarczego rozwodu z Chinami

O amerykańsko-chińskim konflikcie handlowym ostatnio mówi się nieco mniej. Jednak nie oznacza to, że traci on na swojej intensywności. Jest wręcz przeciwnie. Wygląda na to, że wkrótce będziemy świadkami decydującej rozgrywki.

Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący rady nadzorczej polskiego fintechu Provema

Stany Zjednoczone, jako największa gospodarka świata, z reguły kierują się w swojej polityce dość specyficzną logiką. Nie boją się wzrostu znaczenia i siły innych państw. Wręcz przeciwnie, uważają, że właśnie z silnymi i bogatymi partnerami robi się najlepsze interesy. Między innymi dlatego po drugiej wojnie światowej USA zainwestowały ogromne środki w plan Marshalla oraz inne formy pomocy dla Europy Zachodniej i Japonii. Dlatego też mają często nieproporcjonalnie duży udział w finansowaniu takich instytucji jak ONZ, Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Bank Światowy. W Ameryce zawsze uważano, że należy wspierać ogólnoświatowy rozwój gospodarczy.

Ameryce wyrasta równorzędny partner

Jednak coraz więcej osób zadaje sobie pytanie, czy tę logikę można zastosować do współczesnych Chin. Czy potężne i bogate Chiny rzeczywiście są w interesie Stanów Zjednoczonych? Nie ma wątpliwości, że z Waszyngtonu inaczej patrzy się na Niemcy, Japonię, Wielką Brytanię czy Rosję a inaczej na Chiny. Na mapie świata po raz pierwszy pojawiło się państwo, którego Stany Zjednoczone mogą się obawiać.

W USA coraz bardziej powszechne staje się przekonanie, że obie gospodarki są ze sobą za bardzo powiązane. Za szczególnie niebezpieczny uważany jest chiński monopol na produkcję niezbędnych składników do popularnych lekarstw. Podobnie jest z produkcją części do artykułów elektronicznych. Hiperglobalizacja doprowadziła do tego, że Stany Zjednoczone straciły możliwość samodzielnej produkcji wielu niezbędnych artykułów. Istotnym powodem do obaw jest też chińskie podejście do demokracji i praw człowieka.

Kto zyskuje a kto traci

Według najczęściej przyjmowanej optyki, intensywne kontakty handlowe pomiędzy oboma krajami doprowadziły do tego, że amerykańskie miejsca pracy zostały wyeksportowane do Chin. Okazuje się jednak, że ten pogląd ma się nijak do rzeczywistości. Już od dłuższego czasu bezrobocie spada w Stanach Zjednoczonych a rośnie w Chinach. Nie jest więc prawdą, że wyłącznie Chiny odnoszą korzyści z dostępu do amerykańskiego rynku. Dla amerykańskich korporacji możliwość produkcji w Chinach oznacza radykalny spadek kosztów. Na przykład w przypadku produkcji iPhone’a zysk pozostający w Chinach jest około 10 krotnie niższy niż osiągany przez firmę Apple. Amerykańskie firmy po prostu robią świetny interes na produkcji w Chinach.

Inaczej mówiąc – Stany Zjednoczone i państwa Europy zachodniej konsumują owoce pracy chińskich pracowników. I w długiej perspektywie właśnie to jest dla Chin niekorzystne. Co prawda konsumpcja w Chinach dynamicznie rośnie ale PKB na mieszkańca tylko nieznacznie przekracza 10 000 $. Chiński wzrost, choć imponujący w procentach, jest cały czas znacznie niższy od amerykańskiego w wartościach bezwzględnych.

Znaczenie powiązań USA i Chin będzie spadać

Wygląda na to, że w dłuższej perspektywie obydwa kraje będą się potrzebowały coraz mniej. I będzie to rozwód nie z nienawiści a z rozsądku. USA obawiają się chińskiego wzrostu i chcą chronić własną gospodarkę a jednocześnie w interesie Chin jest konsumpcja owoców własnej pracy. Ponadto postęp technologiczny i automatyzacja produkcji już w najbliższych latach mogą doprowadzić do tego, że coraz bardziej będzie spadać znaczenie niewykwalifikowanej siły roboczej. Spadną koszty produkcji w USA i Europie Zachodniej i produkcja w Chinach przestanie być tak opłacalna.

Rozważając scenariusze konfliktu amerykańsko chińskiego nie można zapominać o tym, że istnieje jeszcze jeden gracz, który ma ambicję aby włączyć się do rozgrywki. Chodzi oczywiście o Indie, gdzie aktualnie koszty produkcji są znacznie niższe niż w Chinach. Indie jako państwo demokratyczne i szanujące prawa człowieka, mogą być znacznie bardziej pożądanym partnerem dla państw Zachodu.

Akcje firm najbardziej poszkodowanych przez kryzys mogą być niedoceniane

Jednym z najważniejszych pytań, jakie aktualnie stawiają sobie inwestorzy na rynkach kapitałowych jest to, jak będą sobie radzić w przyszłości sektory najbardziej poszkodowane przez kryzys. Czy sieci hoteli i linie lotnicze mogą być doskonałą okazją inwestycyjną?

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych.

Bardzo niskie stopy procentowe już od ponad 10 lat wyznaczają trendy na rynkach kapitałowych. W związku z tym inwestorzy muszą szukać innych rozwiązań niż lokaty bankowe i obligacje skarbowe. Jeżeli chcą osiągnąć jakiekolwiek dochody lub choćby uniknąć strat związanych z inflacją, muszą zainteresować się aktywami o wyższym ryzyku. To oznacza, że szczególnie atrakcyjne mogą stać się inwestycje w akcje przedsiębiorstw.

Giełdowe wzrosty omijają niektóre branże

Wydaje się, że inwestorzy doskonale rozumieją swoją sytuację. Już od drugiej połowy marca praktycznie wszystkie światowe indeksy giełdowe nieustannie rosną, a najważniejsze amerykańskie indeksy: Dow Jones Industrial Average i S&P 500 mimo głębokiego kryzysu są bliskie historycznych rekordów.

Od początku odpowiedzią rynku na światowy kryzys był wzrost akcji przedsiębiorstw technologicznych. Inwestorzy wierzą w to, że to właśnie nowoczesne technologie pomogą w walce ze spowolnieniem gospodarczym. Dlatego wartość indeksu nowojorskiej giełdy technologicznej Nasdaq po spadku o prawie 25% w pierwszej połowie marca, wzrosła do dziś aż o 62%. Licząc od początku roku inwestorzy zarobili ponad 24%. Inne branże, które doskonale sobie radzą w czasie kryzysu to farmacja, ochrona zdrowia czy rynek spożywczy. Wbrew często spotykanym opiniom całkiem nieźle przedstawia się sytuacja branży samochodowej. Indeks S&P Automotive Retail Subindustry wzrósł od początku roku o ponad 7%.

Istnieje jednak kilka sektorów gospodarki, które zanotowały szczególnie duże straty i póki co nie dotyczy ich trwająca od końca marca hossa. Indeks branżowy największych spółek hotelarskich S&P 500 Hotels Resorts & Cruise Lines od początku roku traci ponad 40%. Podobnie jest z indeksem branżowym linii lotniczych (-44%) i nieruchomości (-12%). Czy te spadki mogą być okazją do zakupów?

Czy sieci hoteli i linie lotnicze pozostaną nierentowne w długim okresie?

Każdy inwestor powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy linie lotnicze, sieci hoteli i przedsiębiorstwa z sektora nieruchomości biurowych pozostaną nierentowne w długim okresie. Jeżeli tak, można spróbować krótkiej sprzedaży akcji. Natomiast jeżeli w perspektywie kilku miesięcy, aktualnie nierentowne sektory zaczną wracać do równowagi, to możemy być świadkami doskonałej okazji inwestycyjnej.

Należy pamiętać o tym, że na światowe giełdy trafiają ogromne ilości pieniędzy pochodzących z działań stymulacyjnych rządów i banków centralnych. Po pierwszych oznakach poprawy koniunktury w branżach najbardziej poszkodowanych, inwestorzy mogą chcieć wykorzystać te środki do zakupów akcji po bardzo niskich cenach. W celu podjęcia prawidłowej decyzji, najlepiej obserwować wskaźniki makroekonomiczne. Pierwsze, szacunkowe dane dotyczące PKB w trzecim kwartale w USA będą ogłoszone 29 października. Jeżeli potwierdzą się prognozy mówiące o wzroście o 15% w stosunku do drugiego kwartału, może zapalić się zielone światło dla wzrostu cen akcji przedsiębiorstw najbardziej poszkodowanych przez kryzys.

Zepter – QUANOMED, materace jak ze snu

15 września, w warszawskiej restauracji Kuchnia Żoliborz odbyła się konferencja marki Zepter, podczas której dziennikarze mogli zapoznać się z nowym luksusowym produktem, wykorzystującym innowacyjną technologię – materacami QUANOMED Sleep Smart System.

Zepter International to międzynarodowa firma zajmująca się produkcją, sprzedażą i dystrybucją ekskluzywnych, najwyższej jakości produktów na całym świecie. Podczas spotkania prasowego w Kuchni Żoliborz zaprezentowali najnowszy, flagowy produkt, który na stałe odmieni sen użytkowników – luksusowe materace wykorzystujące autorską technologię QUANOMED.

Sen to jeden z kluczowych elementów poprawnego funkcjonowania organizmu, o którym często zapominamy i nie traktujemy z należytą uwagą. Oprócz tego, ile czasu poświęcamy na regenerację organizmu i odpoczynek w trakcie snu, ważne są też warunki, jakie zapewniamy wtedy naszemu ciału – dobrze dobrany materac potrafi łagodzić ból oraz sztywność pleców i ramion o ponad 57% oraz poprawić jakość snu nawet o 60%. Materac jak ze snu, wykonany jest ze 100% naturalnego lateksu otrzymywanego z drzewa kauczukowego Hevea Brasiliensis. Zastosowany w nim system BRS (wsparcie regeneracji organizmu) zapewnia anatomiczne wsparcie dla wszystkich kluczowych części ciała, zmniejszając jego napięcie i poprawiając nasze krążenie. Idealne warunki podczas snu, które zapewniają doskonałą regulację temperatury, optymalne odprowadzanie wilgoci i stałą cyrkulację powietrza – TAF (THERAPY AIR® FLOW). Materace i poduszki QUANOMED to najwyższą ochrona przed bakteriami, roztoczami i nieprzyjemnymi zapachami. Sprawiają, że jesteśmy wypoczęci i mamy lepszy nastrój, zapobiegają poceniu się, odwodnieniu, problemom skórnym, infekcjom oraz początkom i nasilaniu się objawów chorób reumatycznych i innych.

– Sen, jakiego doświadczaliśmy do tej pory na ekskluzywnych wakacjach, jest czymś, co nareszcie możemy wprowadzić w naszą codzienność i korzystać z najwyższej jakości regeneracji organizmu w zaciszu domowym. Od tego, jak prześpimy poprzednią noc, w dużej mierze zależy nasza produktywność dnia następnego, co ma później długofalowe skutki. W końcu przesypiamy aż jedną trzecią swojego życia. – przekazał prezes Zepter Polska, Grzegorz Wilkosz.

Technologia QUANOMED została przetestowana i zatwierdzona w renomowanych uniwersytetach i klinikach. Posiada oficjalne certyfikaty potwierdzające trwałość, elastyczność, odporność na starzenie, bezpieczne użytkowanie, odporność na pleśń i alergeny. Certyfikowany jako materiał hipoalergiczny, bezpieczny dla skóry dziecka. Przyjazny dla środowiska i biodegradowalny.

Spotkanie prasowe poprowadziła prezenterka telewizyjna Aneta Sobolewska, a w dyskusji na temat snu i walorów nowego produktów rozmawiała z Tomaszem Malarą – Dyrektorem Centrum Edukacji Zepter International Poland i Cezarym Iwaniakiem – Dyrektorem Sprzedaży Polska Północ Zepter International Poland.

Zepter International to globalny brand obecny na całym świecie od ponad 30 lat. Lata doświadczeń oparte na unikalnym know-how, zaawansowanej technologii i materiałach najwyższej jakości dały możliwość firmie Zepter kreować trendy i promować zdrowy styl życia w ponad 60 krajach na świecie. 8 fabryk zlokalizowanych m.in. w Szwajcarii i Niemczech produkuje naczynia, urządzenia medyczne, kosmetyki i sprzęt gospodarstwa domowego,  których korzysta już w sumie ponad 80 milionów osób. Jako jedna z pierwszych w Polsce sprzedawała między innymi oczyszczacz powietrza.

Respect Energy będzie firmą globalną

Rozmowa z Sebastianem Jabłońskim – prezesem zarządu Respect Energy, zdobywcą tytułu maklera roku przyznawanego przez Towarową Giełdę Energii, twórcą jednego z najlepszych zespołów hurtowego handlu energią w Europie.

Skąd pomysł na firmę zajmująca się obrotem wyłącznie zieloną energią?

Od lat obserwujemy degradację środowiska naturalnego. Wszyscy wiemy, że jako cywilizacja mamy negatywny wpływ na Ziemię, czego świadomość jest już w nas bardzo głęboka i zaczęliśmy podejmować kroki by naprawiać swoje błędy. Każdy z nas codziennie dokonuje wyborów, które są dobre lub złe dla środowiska, a co za tym idzie, dobre lub złe dla nas w przyszłości i jakości życia przyszłych pokoleń. Myślę, że pierwszy raz w historii ludzkości znaleźliśmy się w sytuacji, gdzie jako społeczeństwo świadomie zaczynamy patrzeć na świat i obserwujemy jak wpływamy na przyszłość życia na Ziemi.

Ja pracując w branży energetycznej chcę podejmować działania, które zmieniają świat na lepsze, jednocześnie umożliwiając innym przyłączenie się do tego ruchu. Dlatego zapewnienie naszym klientom w 100% odnawialnej energii już teraz jest dla nas fundamentalną wartością. Chcemy być partnerem dla osób, które nie chcą iść na kompromis i czekać, aż świat sam się zmieni i może w 2050 roku będzie lepiej. My chcemy by było lepiej codziennie, od dzisiaj. Każdy z nas wybierając zieloną energię dokłada się do zmiany i pomaga ją akcelerować. By świat zmienił się dostatecznie szybko na taki, gdzie żyjemy w symbiozie z naturą, nie wystarczają deklaracje polityków, czy polubienia na facebook-u, lecz są potrzebne konkretne działania każdego z nas.

Dlatego stwierdziliśmy, że najlepszą ekspresją naszych wartości jest zaoferowanie każdemu możliwości aktywnego wpływu na przyszłość naszej cywilizacji. Chcemy wywołać efekt śniegowej kuli, gdzie każda osoba decydująca się przejść na energię w 100% odnawialną pomaga nam inwestować w technologie jutra, które tę energię produkują, magazynują czy dystrybuują.

Spółka Respect Energy wcześniej nazywała się TRMEW Obrót. Co oznacza nowa nazwa?

Jesteśmy w trakcie budowania firmy globalnej. Aktualnie działamy w Polsce, w Niemczech, Szwajcarii, Austrii, Włoszech i na Węgrzech. Jednak w ciągu najbliższych kilku lat chcemy być obecni w całej Europie, a także w Stanach Zjednoczonych i Japonii. Gdy będzie się rozwijać wolny rynek energii w kolejnych krajach czy regionach świata, będziemy tam wchodzić i pomagać w zmianie świata na zeroemisyjny.

Chcemy, aby nowa nazwa w zrozumiały sposób identyfikowała nas na rynkach międzynarodowych, jasno komunikując nasze wartości, jednoznacznie podkreślając nasz stosunek do ludzi i środowiska, w którym żyjemy. Ma się kojarzyć z szacunkiem, odpowiedzialnością, uczciwością i zaangażowaniem w działania na rzecz poprawy stanu środowiska naturalnego.

Czy nasz rynek jest gotowy na zieloną energię? Czy pochodzenie energii ma znaczenie dla polskiego konsumenta?

Polacy jako jeden z najważniejszych problemów, z którym muszą się zmierzyć identyfikują zanieczyszczenie powietrza. Już to wskazuje nam, że pochodzenie energii jest dla nas ważne. Dotychczas żyliśmy w świecie energii zdominowanej przez korporacje, budujące wielkie elektrownie, które emitują gigantyczne ilości zanieczyszczeń. Patrząc na tą ogromną infrastrukturę, każdy z nas mógł czuć się bezsilny. Trudno było sobie wyobrazić, że jakiekolwiek działanie z naszej strony może mieć znaczenie. Teraz jednak wchodzimy w erę energetyki rozproszonej, opartej o tysiące lokalnych elektrowni, które zaopatrują lokalne społeczności. Każda zmiana zaczyna się od jednej osoby i rozprzestrzenia stopniowo w społeczeństwie. Dlatego myślimy, że Polacy czekają na ofertę taką jak nasza, która pozwala im wybrać energię dobrą dla środowiska.

Czy stosunkowo niewielka firma jaką jest Respect Energy jest w stanie konkurować z gigantami rynku energii, posiadającymi po kilka milionów lojalnych klientów i ogromne możliwości kapitałowe? Jaki macie plan na uzyskanie przewagi konkurencyjnej?

My już uzyskaliśmy przewagi konkurencyjne w wielu obszarach. Pierwszym obszarem są nasze wartości. Dzięki nim mamy jasny kierunek, w którym idziemy. Do nich się odwołujemy podejmując codzienne decyzje biznesowe, co bardzo ułatwia nam rozwój. Kolejną przewagą, którą mamy jest wiedza rozumiana jako świadomość procesów zachodzących na rynku i zdolność antycypowania zmian, które nastąpią. Mamy w swojej organizacji pasjonatów energii, którzy rozwijają narzędzia pozwalające nam lepiej prognozować produkcje energii z odnawialnych źródeł, lepiej bilansować nasz portfel wytwórców i odbiorców. To co jest słabością i zagrożeniem dla tradycyjnej energetyki, jest naszą mocną stroną, gdyż przygotowywaliśmy się do transformacji energetycznej już od wielu lat i zachodzące obecnie zmiany są przez nas wyczekiwane zamiast nas przerażać.

Zapytam wprost. Co jest nie tak z polskim rynkiem energetycznym? Spółki energetyczne to bardzo stabilne przedsiębiorstwa, a mimo to wyraźnie widać, że od lat nie cieszą się zaufaniem inwestorów.

Polski rynek energetyczny tak jak i rynki innych krajów przechodzi transformację. Problem braku zaufania inwestorów do spółek z naszej branży jest zjawiskiem globalnym, nie naszym lokalnym. Nie mamy do czynienia z czymś wyjątkowym dla Polski. Na szczęście. Myślę, że spółki takie jak nasza, zmienią postrzeganie sektora energetycznego w oczach inwestorów, gdyż wnosimy zmianę, nowe idee, model biznesowy skrojony na miarę przyszłości i mamy praktycznie nieograniczone perspektywy wzrostu. Patrząc w przyszłość, czeka nas rewolucja związana z przejściem z paliw kopalnych na energię odnawialną. Zmiana ta nastąpi nie tylko w obszarze energii zasilającej żarówki czy czajniki. Czeka nas przejście z samochodów spalinowych na elektryczne, z gazu na wodór. To są szanse, które zaczynają już dostrzegać inwestorzy i powinny nas ponieść w najbliższych latach.

Jaki dokładnie jest wasz aktualny miks energetyczny? Jakie zmiany Pan przewiduje w tym zakresie?

Nasza organizacja skupia wokół siebie kilkuset wytwórców energii. Produkują oni energię w elektrowniach wodnych, wiatrowych, biogazowych czy słonecznych. Wśród naszych wytwórców jest grupa ludzi, którzy już kilkadziesiąt lat temu chcieli zmieniać świat na zielony, będąc prekursorami energetyki odnawialnej. Z czasem dołączali do nich inni. Myślę, że w przyszłości będziemy mieć bardzo szeroką grupę wytwórców, którzy będą produkować energię w rozproszonych elektrowniach. Żeby ułatwić ludziom inwestycje w odnawialne źródła energii i przyspieszyć transformację jesteśmy w trakcie tworzenia funduszu inwestycyjnego poprzez który każdy będzie mógł uczestniczyć w transformacji energetycznej jako inwestor.

Nowoczesna technologia w walce z koronawirusem

Nowoczesna technologia chroniąca przed koronawirusem wkracza do Polski. Jej efektem są pierwsze na świecie samoodkażające się maseczki. Ich wyjątkowość polega na tym, że wykorzystana do produkcji maseczek tkanina nie tylko chroni przed rozprzestrzenianiem się wirusa i bakterii, lecz je dezaktywuje i zabija. Skuteczność jest blisko 100-procentowa – wynika z testów renomowanych europejskich i amerykańskich instytutów badawczych.

– Średnio co 2-3 minuty koronawirusem zaraża się w Polsce nowa osoba. Problem jest tym większy, że z początkiem września do szkół wróciło prawie pięć milionów dzieci. Do funkcjonowania w zwykłym trybie wraca też coraz więcej firm, rezygnując ze zdalnej pracy. Dopóki nie zostanie wynaleziona szczepionka na COVID-19, wyzwaniem jest więc skuteczna ochrona przed zarażeniem – mówi dr Tomasz Dzieciątkowski z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Opatentowana szwajcarska technologia Livinguard jako pierwsza na świecie umożliwia produkcję tkanin, które oprócz właściwości filtracyjnych działają wiruso- i bakteriobójczo, rozrywając ściany komórek drobnoustrojów. Opiera się na innowacyjnych rozwiązaniach wykorzystywanych wcześniej przy filtrowaniu wody. Naukowcy z laboratoriów Livinguard z sukcesem zastosowali je do produkcji tekstyliów.

Technologia polega na osadzaniu na powierzchni tkaniny dodatniego ładunku polikationowego. – Gdy mikroby wejdą z nią w kontakt, komórka drobnoustroju, która jest naładowana ujemnie, zostaje zniszczona – wyjaśnia dyrektor Instytutu Higieny Zwierząt i Środowiska Freie Universität Berlin, prof. dr Uwe Rösler. – Nasze testy laboratoryjne potwierdziły, że tkanina wytwarzana w technologii Livinguard dezaktywuje ponad 99 proc. ludzkiego koronawirusa – potwierdza światowej sławy mikrobiolog i wirusolog prof. dr Charles P. Gerba z The University of Arizona. Podobne rezultaty przyniosły testy przeprowadzone przez naukowców Instytutu Technologii Włókienniczej Uniwersytetu RWTH w Akwizgranie.

Maseczki Fine Guard, wytwarzane w technologii Livinguard, składają się z trzech warstw. Jedna pełni rolę filtra, stanowiącego zaporę dla bakterii i wirusów, ale także tkwiących w powietrzu zanieczyszczeń. Dwie pozostałe działają zabójczo na mikroby. Są przy tym bezpieczne dla skóry. Samoodkażające się maseczki nie wymagają, jak tradycyjne, dezynfekcji po każdym użyciu. W przypadku zabrudzeń oraz dla własnej higieny można je prać. Są skuteczniejsze i tańsze w użyciu niż maseczki jednorazowe – mogą służyć nawet do rok.

Do Polski sprowadziła je firma LSP Life. – Jesteśmy start-upem, który stawia na innowacyjne rozwiązania chroniące zdrowie. Miarą sukcesu, oprócz celów biznesowych, jest dla nas społeczne zaangażowanie. Dlatego w wyjątkowym okresie zagrożenia COVID-19 promujemy wyjątkową technologię. Samoodkażające się maseczki doskonale sprawdzają się w pomieszczeniach zamkniętych. Mogą być optymalnym rozwiązaniem w szkołach, sklepach, placówkach usługowych i biurach, do których ze zdalnej pracy wraca coraz więcej Polaków – podkreśla prezes LSP Life Aleksandra Wolska.

Więcej informacji:

prezes LSP Life Aleksandra Wolska, tel. 695 68 68 68, e-mail: awolska@lsplife.pl

Kontakt dla mediów:
Agencja Face it! Marek Janota, tel. 510-139-576, e-mail: m.janota@agencjafaceit.pl

Opinie naukowców

„Nie widziałem nic tak skutecznego w tekstyliach. Nasze testy laboratoryjne potwierdziły, że tkanina wytwarzana w technologii Livinguard EFM-7 dezaktywuje ponad 99 proc. ludzkiego koronawirusa 229E”.

prof. dr Charles P. Gerba, mikrobiolog i wirusolog z The University of Arizona

„Gdy mikroby wejdą w kontakt z tkaniną, komórka drobnoustroju, która jest naładowana ujemnie, zostaje zniszczona. W przeciwieństwie do alternatywnych rozwiązań opartych na metalach nowa technologia jest bezpieczna zarówno dla skóry, jak i płuc. Takie tkaniny mogą pomóc w ograniczeniu problemów higienicznych także w innych obszarach, zarówno ogólnych, jak i medycznych wykraczających poza COVID-19, ponieważ chronią na poziomie molekularnym”.

prof. dr Uwe Rösler, dyrektor Instytutu Higieny Zwierząt i Środowiska Freie Universität Berlin

„W dobie pandemii COVID-19 brak dostępnej szczepionki oraz specyficznego terapii leczenia zakażeń spowodowanych przez nowego koronawirusa SARS-CoV-2 wymusił powszechne stosowanie niefarmakologicznych metod ograniczania jego przenoszenia. Nowością są maseczki wykorzystujące szwajcarską technologię Livinguard. Typowe maseczki tekstylne zapewniają wysoki poziom wygody, ale zazwyczaj oferują stosunkowo słabą filtrację powietrza. Z kolei maseczki o wysokiej zdolności filtracji, takie jak FFP2/N95, bywają dość niewygodne w noszeniu przez dłuższy czas. Problemy te rozwiązują maseczki wykorzystujące technologię Livinguard®, która powoduje skuteczną inaktywację bakterii i wirusów, w tym i koronawirusa SARS-CoV-2, a przy tym są wygodne do noszenia”.

dr hab. nauk medycznych Tomasz Dzieciątkowski, Katedra i Zakład Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Relacje w mediach

Wywiad z Sanjeev Swamy, założycielem Livinguard, dla CNN Money Switzerland:

Wywiad Shereen Bhan z Vibhav Chokhani, Senior VP Strategy Livinguad dla CNBC:

Ważne Informacje

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...