.
Strona główna Blog Strona 187

Volvo S60 B4 R-Design – nowoczesność w klasycznej formie

S60 to jeden z najpopularniejszych modeli szwedzkiej marki, produkowany od 2000 roku. Obecnie na rynku jest trzecia generacja tego pojazdu – pierwszego w historii Volvo, w ofercie którego nie znajdziemy już silników wysokoprężnych oraz pierwszego, produkowanego w Stanach Zjednoczonych

Tekst: Tomasz Szmandra

Mimo zawirowań związanych z pandemią, w Polsce wciąż rośnie sprzedaż samochodów marek premium. Liczby pokazują wyraźnie, że producenci aut z tego segmentu rywalizują nie tylko między sobą, ale także przejmują klientów bardziej popularnych marek. Po siedmiu miesiącach br. rynek samochodów osobowych skurczył się o blisko jedną trzecią, tymczasem Volvo Car Poland odnotowało sprzedaż niższą jedynie o 2,58%. Rynkowy udział marki wzrósł tym samym z 2,01% do 3,01%, co oznacza, że szwedzka marka awansowała na 13. pozycję (wzrost o 6 miejsc).

Elegancja i prestiż Volvo S60

Volvo S60 to niewątpliwie jeden z najlepiej wyglądających sedanów na rynku. Wiele firm rezygnuje z tego typu nadwozia, ale w przypadku marek premium wciąż cieszy się ono dużą popularnością, czego najlepszym dowodem jest właśnie testowany model. Mimo iż jest zgodny z najnowszą stylistyką szwedzkiej marki i zaprojektowany został na podobieństwo starszego brata, modelu S90, zachował jednak swój indywidualny charakter. Jest od niego krótszy i ma bardziej zadziorne tylne lampy. S60 charakteryzuje się smukłą, dynamiczną sylwetką, co podkreślają: nisko poprowadzona linia dachu oraz niewielki prześwit. Pakiet R-Design dodatkowo uatrakcyjnia stylistykę auta zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Elementy wyróżniające tę wersję to m.in. sportowy grill, przemodelowane zderzaki, dwie końcówki wydechu i 18-calowe obręcze kół. W kabinie mamy metalowe wykończenie kokpitu – Metal Mesh, metalowe nakładki na pedały oraz wygodne sportowe fotele z dobrym trzymaniem bocznym, dzięki którym nawet długa podróż nie jest męcząca.

Estetyczne wnętrze

Kabina S60 robi bardzo dobre wrażenie. Elementy wykorzystane do jego wykończenia wykonane zostały z materiałów najwyższej jakości i są solidnie spasowane. Poza tym obsługa wszystkich funkcji jest intuicyjna – jedyne, do czego trzeba się przyzwyczaić, to ustawianie klimatyzacji wyłącznie za pośrednictwem ekranu dotykowego. Warto wspomnieć, że ten centralnie umieszczony 9-calowy ekran ma bardzo dobrą rozdzielczość oraz szybko reaguje na dotyk. Cyfrowe wskaźniki są czytelne i można dostosować ich wygląd do swoich preferencji (do wyboru są cztery warianty). Mimo wielu zaawansowanych technologicznie funkcji, w kabinie panuje charakterystyczny dla marki Volvo porządek. W testowanym modelu mieliśmy do dyspozycji jeden z najlepszych systemów audio Bowers&Wilkins, podkreślający elegancki charakter auta, dzięki któremu każdą podróż możemy sobie umilić doskonałym brzmieniem ulubionej muzyki.

Pojemność bagażnika w nowej S60

Na przednich fotelach podróżuje się komfortowo. Pasażerowie na tylnej kanapie mają dużo miejsca na nogi, a do dyspozycji jest także dodatkowy panel klimatyzacji, obszerny podłokietnik ze schowkiem i miejscami na napoje, a także wyjście 230 V. Bagażnik w modelu S60, podobnie jak w wielu innych sedanach tej klasy, nie jest zbyt obszerny. W wersji bez dojazdowego koła zapasowego oferuje pojemność 442 l, natomiast z kołem – 392 l.Jest jednak ustawny i bardzo funkcjonalny – znajdziemy tu dwa duże, składane haki do wieszania toreb oraz dwa mniejsze znajdujące się po bokach. Zarówno z lewej, jak i z prawej strony są wnęki, w których możnaumieścić mniejsze przedmioty.

Bogate wyposażenie

W testowej wersji R-Design na liście wyposażenia seryjnego znajdują się m.in.: nawigacja, dwustrefowa automatyczna klimatyzacja, cyfrowe wskaźniki, wszystkie lusterka przyciemniane automatycznie, alarm, system obsługi bezkluczykowej, czujniki cofania, diodowe reflektory oraz 18-calowe obręcze aluminiowe. Jak wiadomo, marka Volvo słynie też z dbałości o najwyższy poziom bezpieczeństwa swoich aut. W tym modelu standardowo wspomagają kierowcę m.in. systemy: utrzymywania na pasie ruchu, rozpoznawania znaków drogowych, wykrywania zmęczenia kierowcy czy zapobiegania kolizjom (w tym z pieszymi i rowerzystami). Opcjonalnie można doposażyć swoje Volvo np. w adaptacyjny tempomat, układ monitorowania martwej strefy i ostrzegający przed zderzeniem podczas cofania, wyświetlacz head-up czy kamery 360 stopni.

Komfort jazdy

Jako opcja dostępne jest również adaptacyjne zawieszenie Four-C, ale standardowy model S60 R-Line posiada znakomicie spisujące się sportowe zawieszenie. Zapewnia ono kierowcy przyjemne i pewne prowadzenie samochodu. Na dodatek układ kierowniczy działa precyzyjnie, jest dobrze wyważony i ma optymalnie dobraną siłę wspomagania.

Volvo S60 B4 R-Design wyposażono w dwa silniki: 2-litrowy benzynowy o mocy 197 KM oraz elektryczny o mocy 14 KM, zestawione z automatyczną 8-biegową przekładnią Geartronic. Taka konfiguracja pozwala od 0 do 100 km/h przyspieszyć w 7,1 s, uzyskać prędkość maksymalną 197 km/h i jest wystarczająca do codziennej, komfortowej eksploatacji. Układ Mild Hybrid przyczynia się m.in. do mniejszego zużycia paliwa (wg normy WLTP od 6,5% do blisko 10% mniej paliwa niż poprzednia odmiana T4), większej elastyczności i płynności jazdy oraz, co bardzo istotne, do redukcji emisji CO2. Producent podaje, że S60 B4 z napędem na przednią oś potrzebuje średnio w cyklu mieszanym zaledwie 6,4-7,3 l paliwa na 100 km.

Jeśli dla kogoś taka moc nie jest wystarczająca, może wybrać wariant S60 B5 (250 KM) z przednim napędem w cenie od 196 300 zł (z napędem 4×4 – od 206 300 zł) lub topowy T8 eAWD Polestar Engineered (hybryda plug-in, silniki benzynowy i elektryczny – 318+87 KM) w cenie 299 900 zł.

Cena nowego Volvo S60 B4 R Design

Wybrane modele Volvo można obecnie nabyć w atrakcyjnej cenie, ponieważ objęte są wakacyjną promocją „Lato bez VAT”. Podstawowy model Volvo S60 B4 R-Design można mieć już od 150 900 zł (taniej o 35 tys. zł!). Dobrze wyposażony samochód z segmentu premium dostępny jest więc w cenie droższych aut popularnych marek, co można sprawdzić na przykładowym porównaniu:

  • Volvo S60 B4, R-Design, 2.0 Mild Hybrid, automat, 197+14 KM – 150 900 zł
  • Mazda 6 SkyPassion, Sky-Activ G, 2.5 benzyna, automat, 194 KM – 169 900 zł
  • Volksvagen Passat, Elegance, 2.0 TSI, DSG, 190 KM – 148 190 zł
  • Volksvagen Arteon, R-Line, 2.0 TSI, DSG, 190 KM – 168 090 zł
  • Toyota Camry Comfort+Business, 2.5 Hybrid, CVT, 178 KM – 151 900 zł
  • Peugeot 508 GT, Pure Tech, 1.6 benzyna, automat, 225 KM – 184 500 zł

Za opisywanym modelem przemawia również fakt, że zgodnie z danymi Info-Eksperta ma on jedną z najwyższych wartości rezydualnych po 3 latach eksploatacji (kalkulacja dotyczy samochodów o przebiegu 90 000 km w popularnych wersjach silnikowych i wyposażeniowych). Podsumowując, Volvo S60 B4 w wersji R-Design to doskonały wybór dla osób poszukujących prestiżowego samochodu marki premium w atrakcyjnej ofercie finansowej, ceniących styl, elegancję z nutą sportu oraz komfort i bezpieczeństwo.
A więcej informacji na temat tego i innych modeli Volvo znajdziecie na stronie: https://www.volvocars.com/pl/modele/nowe-modele/s60.

 

Balans pracy, snu i czasu dla siebie – o wyzwaniach pracy zdalnej słów kilka.

Nasze czasy sprzyjają wykluwaniu się kolejnych chorób cywilizacyjnych – pośpiech, hałas, zmiany klimatyczne, nieodpowiednia dieta. Chcielibyśmy wszystko na już, stale przyspieszając w obawie o to, że ominie nas coś, co sprzyja m.in. rozwojowi depresji czy syndromu FOMO (Fear Of Missing Out). Co gorsza, zamiast je zwalczać, to często pogłębiamy objawy jedząc co popadnie i nie pilnując odpowiedniego czasu na regenerację.

Poziom problemu jakim stały się bezsenność i inne zaburzenia snu, zyskał znamiona globalnej epidemii. Przykład powinniśmy brać ze znanych z notorycznego pracoholizmu Japończyków, którzy już sami z siebie, wręcz zachęcają firmy do wprowadzenia minimalnego czasu wypoczynku dla swoich pracowników. Na szerzenie świadomości dot. higieny snu rząd Kwitnącej Wiśni przeznaczył 3.5 mln dolarów.

– Specjaliści z Ośrodka Medycyny Snu Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie ostrzegają – Według badaczy stan niedosypiania zagraża zdrowiu i jakości życia aż 45% światowej populacji! – wyjaśnia Grzegorz Wilkosz, prezes Zepter Polska, właściciela Quanomed Sleep Smart System.

Za to niedobór snu u pracowników to prosty przepis na kłopoty w firmie, powodując m.in:

Problemy z koncentracją – niewystarczająca ilość snu zaburza naszą percepcję oraz funkcje intelektualne. Osłabia także zdolności kreatywnego myślenia, czy pojemność naszej pamięci o kilkadziesiąt procent.

Narażenie na choroby – niewystarczający czas poświęcony na regenerację organizmu zmniejsza naszą odporność i naraża nas na różne choroby. Według specjalisty ds. zaburzeń snu, Petera Hamesa, osoby, które nie wysypiają się biorą średnio o 3 dni więcej zwolnienia chorobowego niż pozostali pracownicy.

Apatia – po nieprzespanej nocy neuroprzekaźniki kontrolujące nastrój ulegają zmniejszeniu, co nasila poczucie smutku i apatii i wpływa bezpośrednio na nasze relacje ze współpracownikami i przełożonymi. Co więcej, na dłuższą metę niedosypianie zwiększa stres i powoduje stany depresyjne.

Cyberloafing – dosłownie oznacza obijanie się w sieci. Niewyspany mózg to nieproduktywny mózg i prędzej skupi się na bezcelowym scrolowaniu mediów społecznościowych niż na wartościowej pracy.

Według badania przeprowadzonego wśród pracowników dużych firm w Polsce „Praca Moc Energia w polskich firmach. Sześć obszarów, które wpływają na efektywność organizacji”, okazało się, że przeciętny Polak w pracy spędził 1963 godziny, czyli prawie jedną trzecią roku. To samo badanie wykazało, że ponad 60% ankietowanych nie czuje się wypoczęte po pobudce, prawie 30% śpi mniej niż 6 godzin, a problemy z zaśnięciem miewa aż 17%.

Co powoduje bezsenność i jak pozbyć się złych nawyków z codziennego życia?

Nadmiar obowiązków

Trudno jest ocenić, ile pracownik powinien dostawać obowiązków, by wykonywać je w sposób efektywny i rzetelny. Dlatego dobry pracodawca powinien obserwować i na bieżąco weryfikować, czy dana osoba nie jest przeciążona. W innym razie pracownik, któremu zależy na swoim stanowisku, zaczyna pracować po godzinach. Nadgodziny zaburzają dzienny budżet czasu, zabierając godziny z czasu przeznaczonego na odpoczynek lub sen, na rzecz pracy. Powoduje to uczucie rozdrażnienia, obniżenie motywacji i produktywności oraz braki snu. Pilnowanie odpowiedniego balansu jest ważne, tak samo jak komunikowanie przełożonym, zbyt dużej ilości nałożonych zadań.

Praca do późna

Już samo poświęcanie nadmiernej ilości czasu na pracę jest szkodliwe dla naszego zdrowia – jeszcze gorzej jest, gdy pracę kończymy już w domu, szczególnie gdy pracujemy przy komputerze. W trybie pracy zdalnej, w miarę możliwości powinniśmy wydzielać w domu strefę na pracę i nie mieszać jej ze strefą życia prywatnego. Pod żadnym pozorem nie pracujmy z łóżka – to miejsce naszej regeneracji, odpoczynku – niezależnie jak ją uwielbiamy, pracy do snu nie zabierajmy.

Przesyt niebieskiego światła

Korzystanie z elektroniki (komputer, smartfon, tablet) tuż przed ułożeniem się do wypoczynku zaburza wydzielanie melatoniny, zwanej też hormonem snu. Białe i niebieskie światło ekranów pobudza mózg, nie pozwalając mu spokojnie odpocząć i zregenerować się w nocy. Należy zrezygnować z używania urządzeń elektronicznych najlepiej godzinę przed snem, odkładając je z dala od miejsca odpoczynku. Zamiast scrollować ekran skupmy się na relaksie – może to dobry moment, by spróbować czegoś nowego, takiego jak joga lub medytacja?

Odpowiednie warunki snu

Przed snem warto przewietrzyć pomieszczenie i zadbać o optymalną temperaturę (pomiędzy 18 a 22 stopniami Celsjusza). Warto wyposażyć sypialnię w oczyszczacz i jonizator powietrza, który zadba o tak zwane „witaminy z powietrza”. Oprócz tego, ile śpimy zwróćmy uwagę jak śpimy i jakie warunki zapewniamy wtedy naszemu ciału. Dobrze dobrany materac potrafi łagodzić ból oraz sztywność pleców i ramion o ponad 57% oraz poprawić jakość snu nawet o 60%. Quanomed to materace i poduszki z 100% naturalnego lateksu, które wykorzystują technologie takie jak 7 Stref Regeneracji (BRS) i Therapy Air Flow (system przepływu powietrza). BRS zapewnia anatomiczne wsparcie dla wszystkich kluczowych części ciała, zmniejszając jego napięcie i poprawiając nasze krążenie. Idealne warunki podczas snu, doskonałą regulację temperatury, optymalne odprowadzanie wilgoci i stałą cyrkulację powietrza zapewnia z kolei technologia TAF (THERAPY AIR® FLOW). Materace i poduszki QUANOMED to najwyższa ochrona przed bakteriami, roztoczami i nieprzyjemnymi zapachami. Sprawiają, że jesteśmy wypoczęci i mamy lepszy nastrój, zapobiegają poceniu się, odwodnieniu, problemom skórnym, infekcjom oraz początkom i nasilaniu się objawów chorób reumatycznych i innych.

Gdzie inwestować w czasie kryzysu?

Obecny kryzys gospodarczy na wiele sposobów oddziałuje na rynki finansowe i kapitałowe. Inwestorzy, aby osiągnąć dodatni zwrot z inwestycji, będą musieli korzystać z bardziej ryzykownych instrumentów. Czy są na to gotowi i czy potrafią ograniczać ryzyko?

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych.

Nie ma wątpliwości, że obecna sytuacja gospodarcza staje się bardzo niekorzystna dla inwestorów i posiadaczy oszczędności. Prawie zerowe stopy procentowe utrudniają instytucjom finansowym oferowanie atrakcyjnych produktów depozytowych, podczas gdy wskaźnik inflacji, mimo deflacyjnego charakteru kryzysu wzrósł do 3,2 proc.. Oznacza to, że pieniądze zdeponowane w formie lokat bankowych będą szybko tracić na wartości, a szczególnie trudna stanie się sytuacja osób oszczędzających długoterminowo. Utrata 3 proc. wartości kapitału rocznie przy procencie składanym oznacza, że nasze oszczędności stopnieją o połowę w zaledwie 15 lat. Zakładając, że zostaną utrzymane niskie stopy procentowe, jest to sytuacja bardzo korzystna dla zadłużonych i niekorzystna dla inwestorów. Jak wiadomo, aktualnie najbardziej zadłużonymi podmiotami na świecie są rządy państw. Istnieje więc niebezpieczeństwo, że mając wpływ na wysokość stóp procentowych, będą zainteresowane odniesieniem korzyści z istniejącej sytuacji. Inwestorzy nie mają wyjścia i muszą ratować zgromadzone przez siebie środki.

Wyraźnie widać jednak, że niektóre instrumenty finansowe od początku kryzysu przyniosły całkiem niezłe dochody. Złoto od początku roku podrożało o około 24 proc. Srebro na początku kryzysu taniało, aby od końca marca do sierpnia podrożeć prawie trzykrotnie. Amerykańskie giełdy są w okolicy historycznych rekordów, a technologiczny indeks Nasdaq 100 od końca marca wystrzelił do góry aż o 80 proc. Obecnie wielu inwestorów boi się kupować akcje tak drogo. Inwestycje w akcje i w złoto są postrzegane jako coraz bardziej ryzykowne. Przy tak wysokich cenach zakupu stopy zwrotu wcale nie muszą okazać się atrakcyjne.

Startupy odpowiedzią na potrzeby inwestorów

Inwestorzy mają jednak do dyspozycji coraz więcej metod inwestowania w przedsiębiorstwa nienotowane na giełdzie. Szczególną popularność zdobyły w ostatnich latach inwestycje w startupy, czyli przedsiębiorstwa, najczęściej z branży technologicznej, które znajdują się w początkowej fazie rozwoju i mają wysoki potencjał wzrostu. Zachętą dla inwestorów jest możliwość uzyskania bardzo wysokich stóp zwrotu, często sięgających tysięcy procent. Należy jednak pamiętać o tym, że takie inwestycje wymagają specjalistycznej wiedzy. W przeciwieństwie do spółek giełdowych, startupy nie mają określonych prawem obowiązków informacyjnych. Również obrót ich udziałami jest trudniejszy, a inwestor musi być w stanie ocenić szanse rynkowe przedsiębiorstwa, jego strategię marketingową i sytuację finansową.

Niestety w Polsce wyraźnym problemem wydaje się być niewielka wiedza inwestorów i posiadaczy oszczędności. Szczególnie wyraźne było to w przypadku afery Amber Gold. Bardzo trudno zrozumieć, czemu tak duża liczba klientów, chcąc zainwestować w złoto, zamiast kupić sztabkę lub monetę w kantorze, zdecydowała się zlecić zakup nierzetelnemu pośrednikowi. Brak umiejętności oceny ryzyka przez polskich inwestorów detalicznych to bardzo zła wiadomość w czasie, gdy dochody można osiągnąć tylko dzięki ryzykownym instrumentom, przy czym afera GetBack pokazuje, że problem dotyczy również inwestorów profesjonalnych.

Gdzie szukać wiedzy o inwestowaniu w startupy?

Dla osób chcących inwestować w rynek startupów, ale nieposiadających wystarczającej wiedzy ekonomicznej, rozsądną opcją wydaje się skorzystanie z oferty alternatywnych funduszy inwestycyjnych. Są to specjalistyczne przedsiębiorstwa działające pod lupą Komisji Nadzoru Finansowego, które zgodnie z prawem mogą przyjmować środki od inwestorów oraz alokować je zgodnie ze swoją polityką inwestycyjną. Takie fundusze zatrudniają specjalistów, których podstawowym zadaniem jest redukcja ryzyka inwestycyjnego, dzięki wiedzy z zakresu rozwoju przedsiębiorstw, prawa, marketingu i finansów. Nie bez znaczenia jest fakt, że alternatywna spółka inwestycyjna, będąc również inwestorem, ma interes w powodzeniu finansowym przedsięwzięcia. Jej cele są więc zbieżne z interesem inwestora, podczas gdy tradycyjne fundusze inwestycyjne często spotykają się z zarzutem, że są zainteresowane głównie prowizją a nie wynikami inwestycji.

Ponadto alternatywne spółki inwestycyjne mogą pełnić dość ważną rolę dla samych startupów. Nie tylko dostarczają im kapitału niezbędnego dla funkcjonowania i rozwoju, ale również są doradcą w zakresie biznesowego know how. Jest to kolejny element redukcji ryzyka inwestycyjnego, dzięki któremu młode przedsiębiorstwa mogą skoncentrować się na pracy nad swoim projektem, czyli na tym, na czym najlepiej znają się ich założyciele, podczas gdy spółka inwestycyjna pomaga im w spełnianiu zadań formalnych i administracyjnych.

Banki często rezygnują z finansowania startupów. Powodem jest zarówno wysoki poziom ryzyka, jak i brak wystarczającej historii kredytowej. Oznacza to, że banki z własnej woli rezygnują z finansowania najbardziej dynamicznej gałęzi gospodarki. Istniejący od kilkuset lat model biznesowy banków, polegający na gromadzeniu depozytów i udzielaniu kredytów, staje pod znakiem zapytania, przynajmniej na innowacyjnych rynkach technologicznych. Rolę banków muszą więc przejąć alternatywne spółki inwestycyjne oraz nowoczesne przedsiębiorstwa z sektora technologii finansowych.

Z Oplem nie boisz się ciemności

Właśnie cofnęliśmy wskazówki zegarów o godzinę, przechodząc na czas zimowy, ale kierowcy samochodów marki Opel nie muszą obawiać się wcześnie zapadających ciemności. Od Corsy i Astry po flagową Insignię ich pojazdy są doskonale przygotowane do jazdy po zmroku dzięki matrycowym reflektorom IntelliLux LED®.

Do modeli wyposażonych w tę technologię dołączyły ostatnio nowa Mokka oraz jej elektryczna odmiana Mokka‑e. Obydwa samochody również są dostępne z adaptacyjnymi, nieoślepiającymi reflektorami matrycowymi IntelliLux LED®.

W pełni diodowe reflektory z licznymi automatycznymi funkcjami są oferowane w większości samochodów osobowych marki Opel, takich jak Grandland X. W porównaniu z tradycyjnym systemami oświetlenie LED jest nie tylko jaśniejsze, ale też trwalsze i bardziej energooszczędne, więc przyczynia się do dalszego ograniczenia emisji CO2.

Precyzyjne, nieoślepiające, jasne jak słońce: adaptacyjne matrycowe reflektory IntelliLux LED®

Reflektory matrycowe IntelliLux LED® znacznie przewyższają oświetlenie ksenonowe lub konwencjonalne pod względem precyzji i mocy. Inteligentne reflektory sprawiają, że jazda nocą jest bezpieczniejsza i bardziej komfortowa. Gdy tylko samochód opuści obszar zabudowany, reflektory matrycowe automatycznie przełączają się w tryb świateł drogowych oraz nieustannie dostosowują zasięg i rozkład wiązki świetlnej. System działa na autostradach i drogach pozamiejskich oraz pomaga doświetlać zakręty. Segmenty LED błyskawicznie i automatycznie dostosowują się do sytuacji w ruchu drogowym. Poszczególne diody reagują w czasie mierzonym w milisekundach, zmieniając noc w dzień bez oślepiania kierowców pojazdów nadjeżdżających z przeciwka.

Adaptacyjne pixelowe reflektory IntelliLus LED w Insignii mają łącznie 168 elementów LED — po 84 na każdy reflektor. Duża liczba reagujących na każdy sygnał elementów LED umożliwia płynną adaptację. Pojazdy poprzedzające lub nadjeżdżające z przeciwka są precyzyjnie „wycinane” ze snopa światła.

W szczególności w reflektorach pikselowych udoskonalono tryb autostradowy. Na zakrętach w lewo dodatkowe piksele oświetlają lewą stronę, poprawiając widoczność pasa ruchu. Jednocześnie prawa strona również pozostaje dobrze oświetlona, aby kierowca mógł lepiej zauważyć na przykład znaki drogowe. Na zakrętach w prawo wiązka światła sięgająca dalej w tym samym kierunku nie oślepia kierowców nadjeżdżających z przeciwka.

Nowa Mokka z pełnym oświetleniem LED w standardzie

Opel oferuje zaawansowane oświetlenie także w wielu innych modelach. Na przykład nowy Opel Mokka jest standardowo wyposażony w pełny zestaw oświetlenia LED obejmujący reflektory, światła do jazdy dziennej, kierunkowskazy i tylne światła. Nowy Opel Crossland jest dostępny z opcjonalnymi adaptacyjnymi reflektorami LED z funkcją doświetlania zakrętów, asystentem świateł drogowych i automatycznym poziomowaniem. Całość jest zintegrowana w Opel Vizor — podobnie jak w Oplu Mokce.

Zamiast standardowych reflektorów LED Opel Grandland X może być wyposażony w opcjonalne adaptacyjne reflektory AFL LED współpracujące z kamerą. Dzięki automatycznemu włączaniu świateł drogowych kierowca nie musi obsługiwać przełącznika ręcznie, a inni użytkownicy drogi nie są oślepiani. Adaptacyjne reflektory LED oferują nawet osiem różnych funkcji, w tym tryb miejski, pozamiejski, autostradowy, doświetlania zakrętów i łuków drogi oraz parkingowy, a także automatyczne przełączanie świateł drogowych na mijania i odwrotnie.

źródło: OPEL

Polacy chcą finansować samochody elektryczne leasingiem

61 proc. klientów posiadających aktualną umowę leasingową na samochód do 3,5 tony, rozważa w najbliższym czasie zakup samochodu elektrycznego, i chce go sfinansować leasingiem – wynika z ankiet PKO Leasing. Według badania PSPA, taką możliwość chciałoby mieć ok. 80 proc. potencjalnych beneficjentów kwalifikujących się do programu „Zielony samochód” w ramach wsparcia NFOŚiGW.

W związku z zakończeniem trzech programów Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, obejmujących dopłaty do pojazdów elektrycznych, PKO Leasing postanowił zapytać swoich klientów o ich preferencje zakupowe związane z samochodami zeroemisyjnymi. Z ankiety przeprowadzonej w sierpniu br. wynika, że ponad połowa klientów jest zainteresowana finansowaniem samochodu elektrycznego przy kolejnej umowie leasingowej. Ponad 90 proc. respondentów wskazało, że chciałoby wyleasingować elektryczny samochód osobowy, a 10 proc. ankietowanych wykazało zainteresowanie nabyciem w leasingu samochodu dostawczego do 3,5 tony z napędem alternatywnym.

Bez dotacji, ale to powinno się zmienić

Leasing samochodów osobowych w programie „Zielony samochód” nie został objęty subwencją w ramach finansowania Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Wśród trzech dostępnych programów tylko dwa zawierały finansowanie leasingiem, ze znacznym zakresem obostrzeń. Według wytycznych instytucji, obejmowały one elektryczne samochody dostawcze do 3,5 tony (program eVan) oraz samochody osobowe służące do przewozu osób w transporcie drogowym (program Koliber). Program zakończył się w lipcu br., a pula dofinansowania nie została wykorzystana.

Z danych Instytutu Samar wynika, że to firmy najczęściej kupują nowe samochody osobowe. Ich udział stanowi ok. 70 proc. całości rynku. Z kolei firmy finansują swoje flotowe inwestycje głównie za pomocą leasingu lub wynajmu długoterminowego.

– Leasing w istotny sposób finansuje motoryzację w Polsce. Samochody osobowe stanowią 40 proc. całości rynku aktywów leasingowych. To daje w przyszłości duży potencjał do zagospodarowania finansowania samochodów elektrycznych właśnie przez leasing. Firmy w sposób naturalny będą chciały finansować pojazdy z takim napędem w wynajmie lub leasingu – podkreśla Paweł Pach, prezes Grupy PKO Leasing.

Podobne wnioski wskazują badania przeprowadzane przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych. Z analiz podsumowujących programy NFOŚiGW wynika, że ok. 80 proc. respondentów uznała wykluczenie z dotacji pojazdów nabytych w drodze finansowania leasingiem za główną barierę ograniczającą popularność programu.

– Włączenie leasingu, jako jednej z form finansowania samochodów elektrycznych objętych dotacją jest jednym z głównych postulatów zgłaszanych przez PSPA – podkreśla Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych. – Elektryfikacja polskich dróg musi się zacząć od przedsiębiorców, a oni korzystają głównie z finansowania leasingiem. Naszym celem jest ułatwienie im dostępu do dopłat również poprzez włącznie leasingu w realizowane programy.

Finansowanie, to jedno z wyzwań rozwoju

Rynek elektromobilności w Polsce rozwija się dynamicznie, ale samochody elektryczne wciąż stanowią niszę. We wrześniu do rąk klientów trafiły 444 egzemplarze EV. W stosunku do sierpnia br. jest to wzrost o ponad 50 proc. Do końca trzeciego kwartału 2020 roku, Polacy zarejestrowali 2 168 nowych aut osobowych na prąd, co oznacza 82 proc. wzrost liczony rok do roku. Co może wpływać na decyzje zakupowe klientów w przyszłości?

Ponad 80 proc. klientów w badaniu PKO Leasing wskazuje, że objęcie subwencją leasingu pozytywnie wpłynie na ich decyzję zakupową dotyczącą takiego pojazdu. Jednak klienci nie widzą elektromobilności tylko w „zielonych barwach”. Nadal 39 proc. badanych nie jest zainteresowana zakupem pojazdu elektrycznego. Co zatem zniechęca przedsiębiorców? Jak się okazuje, cena nie jest najistotniejszym z czynników blokujących taką decyzję. 59 proc. ankietowanych wskazało, że nie zdecydują się na zakup samochodu z alternatywnym napędem z powodu niedostatecznie rozwiniętej infrastruktury ładowania i wydajności takich pojazdów.

– Przed nami wiele wyzwań, ale elektromobilność już dzisiaj jest funkcjonalna i praktyczna – zapewnia Jan Wiśniewski z Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych. – Pod koniec czerwca br. na jedną stację ładowania w naszym kraju przypadało mniej niż 6 osobowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV). To jeden z najlepszych wyników w Europie. Dla porównania, na jedną stację benzynową przypadało aż ok. 2 970 pojazdów osobowych. Stacji ładowania przybywa z dnia na dzień. Rozwija się też technologia. Jeszcze niedawno samochody elektryczne dysponowały stosunkowo niewielkim zasięgiem. To jednak przeszłość. Elektryki najnowszej generacji są w stanie przejechać ok. 500 km na jednym ładowaniu (WLTP), a średni zasięg elektrycznego, osobowego samochodu sprzedawanego w Polsce wynosi ok. 360 km.

Partnerstwo dla elektromobinlości

PSPA dostrzega potrzebę edukacji w zakresie elektromobilności, także przedsiębiorców. Wynikiem tego jest kampania społeczna elekromobilni.pl, realizowana wspólnie z Krajowym Ośrodkiem Zmian Klimatu. Jej celem jest wzrost świadomości społecznej, edukacja i propagowanie zeroemisyjnych rozwiązań w transporcie w Polsce. W ramach kampanii stworzony został serwis elektromobilni.pl. To źródło rzetelnej informacji na temat elektromobilności w Polsce, które dostarcza wiedzę i narzędzia, niezbędne do podejmowania świadomych decyzji o zamianie pojazdu na elektryczny – teraz lub w przyszłości. Grupa PKO Leasing, w skład której wchodzą PKO Leasing oraz spółka Masterlease, została partnerem strategicznym tego projektu. – Firmy leasingowe rozwijają ofertę dotyczącą samochodów elektrycznych. Do tej pory czynnikiem blokującym jej popularność była cena oraz trudność w ustaleniu prawidłowej wartości końcowej pojazdu na koniec kontraktu. Spółki z Grupy PKO Leasing posiadają ofertę na samochody eklektyczne zarówno w wynajmie długoterminowym, jak i w leasingu. Co ważne, nasz produkt jest dostępny dla osób fizycznych, co nie jest standardem na rynku. W planach mamy dalsze poszerzanie oferty w tym zakresie – podkreśla prezes PKO Leasing

– W serwisie docelowo znajdzie się 12 narzędzi ułatwiających podjęcie odpowiedzialnej decyzji o przejściu na elektromobilność, a także wiele treści edukacyjnych – dodaje Maciej Mazur.

Partnerem kampanii elektromobilni.pl oprócz Grupy PKO Leasing, są także pozostałe podmioty branży elektromobilności: ABB, Volkswagen, Mercedes-Benz, BMW, Daimler, Nexity, Nissan, Arval, Energa, Garo, GreenWay, Volvo, LOTOS, Energa, innogy Go! oraz MAN. Elektromobilni.pl zostali objęci patronatem honorowym Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii. Wśród patronów kampanii znalazły się ponadto organizacje: UDT, NCBiR, PZPM, PZWLP, Forum Energii, ZPL, ZDS, ITS, a także liczne ambasady, m.in. Niderlandów, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Włoch, Izraela, Niemiec oraz izby handlowe i kilkadziesiąt polskich samorządów.

Więcej na www.elektromobilni.pl

zdjęcie: mat. prasowe Volvo

17 autobusów elektrycznych Volvo trafi do Łodzi

Volvo podpisało umowę na dostawę 17 elektrycznych autobusów miejskich do Łodzi. To kolejne polskie miasto, które w ostatnich tygodniach zawarło umowę na zakup zeroemisyjnych pojazdów, wyprodukowanych we wrocławskiej fabryce Volvo.

Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Łodzi na początku sierpnia ogłosiło wynik przetargu na zakup 17 w pełni elektrycznych autobusów miejskich. O wyborze modelu Volvo 7900 Electric zdecydowały parametry ekologiczne oraz techniczno-użytkowe. Dziś Volvo Polska
i MPK w Łodzi podpisały umowę na dostawę autobusów.

Volvo 7900 Electric, które zostaną dostarczone do Łodzi, są całkowicie niskopodłogowe
i przystosowane do przewozu osób z niepełnosprawnością. Autobusy mają długość 12 metrów i mogą pomieścić 75 pasażerów, w tym 34 na miejscach siedzących. Zostaną wyposażone w szereg udogodnień dla pasażerów i kierowców, między innymi klimatyzację, monitoring wizyjny, system informacji pasażerskiej z ekranami LED i LCD oraz ładowarki USB.

– Bardzo się cieszymy, że będziemy mogli dostarczyć do Łodzi elektryczne autobusy miejskie, i że mieszkańcy tego miasta już niedługą będą mogli korzystać z zeroemisyjnego i cichego transportu publicznego. Volvo Polska od lat wspiera rozwój elektromobilności w transporcie publicznym -jako jedyny producent już kilka lat temu zrezygnowaliśmy z produkcji autobusów miejskich o napędzie wyłącznie spalinowym, w naszej wrocławskiej fabryce wytwarzamy tylko pojazdy wykorzystujące napęd elektryczny. Przykład Łodzi pokazuje, że w tym samym kierunku podążają miasta i operatorzy transportu publicznego w Polsce. Mam nadzieję, ze wkrótce będziemy mogli dostarczać kolejne zelektryfikowane autobusy do polskich miast – powiedział Marek Gawroński, wiceprezes Volvo Polska ds. relacji z sektorem publicznym.

– Zakup bezemisyjnych autobusów Volvo to nasza inwestycja w komfort i zdrowie mieszkańców miasta. Chcemy, aby transport publiczny w Łodzi był możliwie najbardziej ekologiczny i jak najcichszy. Inwestycja w autobusy Volvo to kolejny krok w kierunku uczynienia transportu miejskiego w Łodzi jeszcze bardziej przyjaznym mieszkańcom i osobom odwiedzającym nasze miasto. Warto zaznaczyć, że autobusy elektryczne będą kursowały na liniach obsługujących zrewitalizowane centrum Łodzi  – podkreśla Zbigniew Papierski, prezes MPK – Łódź.

Elektryczne autobusy Volvo trafią do Łodzi bezpośrednio z wrocławskiej fabryki Volvo, gdzie są projektowane i w całości produkowane. Będą zasilane bateriami, które umożliwią przejazd na jednym ładowaniu trasy o długości powyżej 100 km. Pojazdy będą ładowane w zajezdniach, poprzez ładowarki typu plug-in oraz na przystankach końcowych za pomocą odwróconego pantografu. Dzięki urządzeniu naładowanie autobusu elektrycznego tak, aby mógł przejechać całą trasę, trwa zaledwie kilka minut, co ułatwia planowanie i optymalizację transportu miejskiego.

Volvo zapewnia 6-letnią gwarancję całopojazdową oraz na akumulatory trakcyjne. Również 6 lat obowiązywać będzie gwarancja na konstrukcję szkieletu nadwozia i podwozia, perforację poszyć zewnętrznych oraz na powłoki lakiernicze.

Łódź to kolejne polskie miasto, do którego trafią zelektryfikowane, miejskie autobusy Volvo
i jednocześnie miasto, do którego po latach wracają autobusy z wrocławskiej fabryki. Do tej pory Volvo Buses dostarczyło takie pojazdy (hybrydy, elektryczne hybrydy i pojazdy całkowicie elektryczne) do Inowrocławia, Sosnowca, Krakowa, Tarnowskich Gór, Jeleniej Góry, Koszalina, Białegostoku, Krosna, Leszna, Grudziądza, Ełku, Kędzierzyna Koźla i Świerklańca. W drugiej połowie sierpnia Volvo zawarło również umowę na dostawę 10 autobusów elektrycznych do Gliwic, a pod koniec września – kolejnych 2 hybrydowych do Ełku. Do tej pory Volvo na całym świecie dostarczyło operatorom transportu publicznego ponad 4 tys. zelektryfikowanych autobusów.

Środki pomocowe dla przedsiębiorstw ze wsparciem BGK

W trudnym bieżącym okresie, gdzie wiele podmiotów ma trudności z pozyskaniem i odnowieniem finansowania, ciągle istnieje możliwość zabezpieczenia dodatkowego z Funduszu Gwarancji Płynnościowych Banku Gospodarstwa Krajowego. Wiele firm skorzystało ze wsparcia tarczy antykryzysowej i z programów oferowanych przez Polski Fundusz Rozwoju, co z pewnością zaspokoiło w większości ich potrzeby bieżące. Jednak niebawem może się okazać, że to zbyt mało, aby radzić sobie na rynku.

Autor: Benedykt Wiśniewski , partner zarządzający, członek zarządu MGW Corporate Consulting Group Sp. z o.o.

Wielu ekspertów uważa, że obecne wydarzenia mogą wróżyć nie do końca stabilną sytuację gospodarczą w nadchodzącym roku. Mając na uwadze bieżące zachowania banków, obserwujemy zainteresowanie transakcjami wyłącznie dobrze zabezpieczonymi. Pomijając typowe finansowanie kredytem obrotowym, z którego korzysta zwykle większość podmiotów, ciągle nie widzimy rosnącego apetytu na finansowanie w postaci faktoringu.

W 2019 roku polski rynek faktoringu urósł wprawdzie o 21 proc. w porównaniu do poprzedniego roku, jednak ciągle nie jest porównywalny do innych rynków na świecie. A szkoda, bo faktoring jest doskonałym rozwiązaniem pozabilansowym, więc firmy powinny być nim zainteresowane. Co ciekawe, rzadko jest wykorzystywany w eksporcie, co z pewnością pomogłoby potwierdzić wiarygodność nieznanych kontrahentów i zwiększyć bezpieczeństwo transakcji.  Wiele firm faktoringowych, które są członkami międzynarodowego zrzeszenia faktorów, oferuje bezpłatny wywiad lokalny nawet w dość egzotycznych krajach. To duża zaleta przy rozszerzaniu eksportu i ograniczaniu ryzyka transakcji oraz kursowego.

Ochrona przed utratą płynności

Nadal największym zainteresowaniem wśród przedsiębiorców cieszy się faktoring pełny, który jest szczególnie ważny w aktualnej sytuacji pandemii. To rozwiązanie chroni firmy przed ryzykiem utraty płynności i doskonale eliminuje zatory płatnicze. Okazuje się, że faktoring pełny jest najczęściej stosowany w firmach o profilach produkcyjnym i dystrybucyjnym. Zastanawiające jest natomiast to, że nadal nie jest zbyt popularny w firmach transportowych, budowlanych czy usługowych.

Warto podkreślić, że istnieje wiele możliwych wariantów budowania relacji firmy z kontrahentami z wykorzystaniem faktoringu. Zaliczają się do tego na przykład programy związane z budowaniem kanałów dystrybucji i działań lojalnościowych. Faktoring pełny to również doskonały sposób na prowadzenie działań z zakresu stock financing.

Zabezpieczenie do 80 proc. wartości limitu faktoringowego

Faktoring daje dużo możliwości, które na naszym rynku są wykorzystywane raczej przez firmy z segmentu korporacyjnego, natomiast nie są popularne w innych segmentach przedsiębiorstw. Teraz jest to tym bardziej łatwe, ponieważ do końca roku firmy mogą korzystać z gwarancji BGK, który zabezpiecza do 80 proc. wartości limitu faktoringowego. Program dostępny jest dla wszystkich firm bez względu na wielkość przychodów i branże.

Oferta gwarancji faktoringowych jest jednym z elementów pakietu pomocowego BGK dla polskich przedsiębiorców i ma ograniczyć negatywne skutki pandemii COVID-19. Całkowita wartość limitów zabezpieczonych przez BGK może wynieść 14,4 mld zł, a udzielonych gwarancji 11,5 mld zł. Oferta powstała przy współpracy z Polskim Związkiem Faktorów. Ta formuła dzielenia ryzyka pomiędzy faktorów a BGK jest zupełnie nowa. Program umożliwia firmom korzystniejsze od standardowych warunki finansowania np. niższe koszty, wyższe limity czy udzielenie limitu faktoringowego na dłuższy okres. Z programu gwarancji faktoringowych przedsiębiorcy mogą korzystać do końca 2020 r. Rynek spodziewa się wzrostu zapotrzebowania na takie finansowanie z uwagi na wolniejsze odbicie gospodarki w ostatnim kwartale i skutki pandemii odzwierciedlające się w wynikach finansowych podmiotów.

250 mln zł na pokrycie kredytu

Gwarancje płynnościowe oferowane przez BGK to również znane już gwarancje de minimis na spłatę kredytów dla firm niezależnie od branży. Gwarancje obejmują spłatę kapitału bez odsetek i kosztów związanych z udzieleniem finansowania. Prowizja za jej udzielenie gwarancji wynosi od 0,25 proc. do 1,15 proc. i jest uzależniona od wielkości firmy oraz czasu, na jaki zaciągany jest kredyt. Udzielana jest na finansowanie do 24 miesięcy. Zabezpieczenie stanowi weksel własny kredytobiorcy. Maksymalna kwota gwarancji to 200 mln zł, zaś maksymalna wielkość kredytu — 250 mln zł. BGK w systemie gwarancji zabezpiecza do 80 proc. kwoty na okres do 27 miesięcy (24 + 3 miesiące). Wszystkie produkty związane z gwarancjami płynnościowymi oferowanymi przez BGK są dystrybuowane przez banki i firmy faktoringowe, które podpisały umowy z bankiem BGK.

Warto skorzystać z pomocy specjalistów

Faktoring jest zawsze lepszą opcją w porównaniu do finansowania kredytem, co jest istotne z uwagi na pozabilansowość. Szczególnie w przypadku tych firm, które są zobowiązane do utrzymywania odpowiednich wskaźników zadłużenia ze względu na np. kredyt inwestycyjny lub inne produkty kredytowe. Jednak zrozumiałe jest, że w obecnej sytuacji przedsiębiorcy mogą nie nadążać nad szybko zmieniającymi się przepisami oraz programami pomocowymi. Dlatego ważne jest korzystanie z pomocy doświadczonych specjalistów w zakresie wyboru najlepszej formy finansowania. To zadanie wydaje się dziś szczególnie ważne, gdy patrzymy na otoczenie rynkowe i sytuację gospodarczą i związaną z bezpieczeństwem firm w sytuacji COVID-19.

Jak logistycy przewidują kryzysy?

Gdyby, jak większość giełdowych rekinów, logistycy grali na spadki, byliby milionerami. To nie żart. Przedstawiciele branży logistycznej dysponują większą, a przede wszystkim pewniejszą, wiedzą na temat cykli gospodarczych niż wielu utytułowanych analityków. Dlaczego tak się dzieje? Czy udało się przewidzieć perturbacje spowodowane przez pandemię?

Zapytaliśmy o to Piotra Sukiennika, prezesa i współwłaściciela VIVE Logistics; managera, który prawie od 30 lat obecny jest w branży, a wcześniej kierował m. in. polskim oddziałem jednej z największych korporacji logistycznych.

– Kiedy zbliża się kryzys, jesteśmy w stanie przewidzieć jego zasięg i wielkość – potwierdza Piotr Sukiennik. – W praktyce logistyka jest sercem w krwiobiegu organizacyjnym każdej firmy. Jeśli nie działa prawidłowo, firma nie jest w stanie sprzedawać i dostarczać swoich produktów w określonym czasie. Jako pierwsi czujemy temperaturę zmian występujących na rynku, gdy tylko się pojawią. Są to zmiany, które mogą stać się odczuwalne po kwartale, półroczu, czy też po roku. A nasz rolą jest się na to przygotować. Nie mówię tu o intuicji, ale o racjonalnym interpretowaniu przesłanek, analizie faktów i minionych wydarzeń. O tym, że nadciąga kryzys 2007 lub 2012 roku wiedziałem wiele miesięcy wcześniej.

Jakie były symptomy nadciągającej bessy?

Pierwszy z nich to ograniczenia sprzedaży planowane przez klientów. W centrach dystrybucji zmniejsza się stan zapasów, przy czym warto pamiętać, że wiele towarów przywozi się z odległych części świata i trzeba je zamawiać z dużym wyprzedzeniem. Logistycy widząc spadek zapasów, wiedzą, że planowana produkcja będzie mniejsza. Na kilka miesięcy przed wybuchem kryzysu niektóre firmy obawiając się o swoją kondycję finansową ograniczają rezerwację miejsc magazynowych przeznaczonych dla gotowych produktów. W normalnej sytuacji klienci dokonują rezerwacji na okres roku lub dłuższy. Szybko następujące zmiany oznaczają problemy dla operatorów logistycznych, którzy ze znacznym wyprzedzeniem muszą zapewnić określoną powierzchnię w magazynach, liczbę samochodów i zaangażować kompetentnych pracowników. Tymczasem w kryzysie konieczne są cięcia…

inaczej wygląda to w przypadku nadciągającej hossy. Wszystko dzieje się szybciej. Zdecydowanie łatwiej znaleźć wówczas pracowników. Jest to również czas, w którym można negocjować lepsze warunki z klientami.

A jak logistycy zareagowali na atak koronawirusa?

– Przed nadciągającym kryzysem, ale też sytuacjami nieprzewidywalnymi, jak pandemia, przygotowujemy się tworząc bufor bezpieczeństwa – stwierdza Piotr Sukiennik. – Co nie zmienia faktu, że covid zaskoczył wszystkich. Co gorsza – informacje mające ogromny wpływ na prowadzenie biznesu pojawiają się z dnia na dzień. Nikt nie wie, co będzie się działo w przyszłym tygodniu. Po raz pierwszy w mojej karierze muszę planować nie wiedząc, co przyniesie kolejny miesiąc. Na szczęście nasi klienci nie zakładają długofalowych czarnych scenariuszy. Przyjęcie takiego założenia dla wielu z nich oznaczało by upadek. Już w marcu nauczyliśmy się reagować na zmiany związane z lockdown’em. I nieźle sobie radzimy. Martwi mnie jedno – wielka niewiadoma związana z tym, na jak długo pracownicy zostaną w domach z powodu kwarantanny lub opieki nad dziećmi. Krótko mówiąc – kryzysy, z którymi mieliśmy do czynienia w 2004, 2007 i 2012 roku, w porównaniu z pandemią, były znacznie bardziej przewidywalne.

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...