.
Strona główna Blog Strona 186

Bridgestone EMIA zapowiada zmiany na kierowniczych stanowiskach sprzedażowych

  • Steven De Bock, obejmie stanowisko VP Consumer Replacement and OE.
  • Mark Trejedor obejmie stanowisko VP Commercial Replacement and OE.
  • Mirella Cielo opuszcza region EMIA, aby przejąć stanowisko President Consumer Replacement Tire Sales, U.S. and Canada.
  • Zmiany wchodzą w życie z dniem 1 września 2020 r.

Bridgestone w regionie EMIA (Europa, Bliski Wschód, Indie i Afryka) ogłasza zmiany na kluczowych stanowiskach w obszarze sprzedaży.

Steven De Bock, który obejmie stanowisko VP Consumer Replacement and OE jest częścią zespołu Bridgestone od 2002 roku. W ostatnich latach przyczynił się do sukcesu firmy w segmentach opon do autobusów, ciężarówek, maszyn rolniczych i pojazdów terenowych.

Jego dotychczasowe stanowisko VP Commercial Replacement and OE obejmie Mark Tejedor, który dołączył do Bridgestone w 2014 roku. Tejedor odegrał kluczową rolę we współpracy z producentami samochodów osobowych tworząc zrównoważoną średnio i długoterminową strategię sprzedażową.

Kolejna zmiana dotyczy Mirelli Cielo, która opuszcza ragion EMIA aby dołączyć do Bridgestone Americas i przejąć stanowisko President Consumer Replacement Tire Sales, U.S. and Canada.

Daniel Giroud, CSO w Bridgestone EMIA, tak skomentował zmiany kadrowe: „Bardzo się cieszę z awansu Stevena i Marka. Obaj odegrali niezwykle istotną rolę w rozwoju naszej działalności i będą wspierać nas w procesie przekształcania spółki z producenta opon klasy premium w lidera rozwiązań w zakresie mobilności. Oczywiście będzie nam brakować Mirelli, która swoją wiedzą i doświadczeniem wzbogaci zespół Bridgestone w Ameryce Północnej.”

źródło: Bridgestone

Czy wkrótce powierzymy nasze finanse robotom?

Dzięki aplikacjom finansowym budowanym przy użyciu sztucznej inteligencji, łatwiej nam będzie  realizować nasze cele finansowe, takie jak zaoszczędzenie określonej kwoty lub spłata zadłużenia.

Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący rady nadzorczej polskiego fintechu Provema

Sztuczna inteligencja, dzięki innowacjom wprowadzanym przez internetowe startupy, coraz odważniej wkracza w świat naszych finansów osobistych. Dzieje się tak dlatego, że instytucje finansowe posiadają ogromne ilości uporządkowanych danych. Można je analizować na najróżniejsze sposoby a dodatkowy impuls do rozwoju daje nieustannie rosnący sektor e-commerce. Dzięki niemu aplikacje finansowe mają dostęp do danych z sektora detalicznego.

Aplikacje finansowe mogą pomagać konsumentom na przykład w porównywaniu produktów i znajdowaniu najlepszych dostępnych ofert. Inną typową decyzją, jaką może podjąć oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji, jest podział rozporządzalnych środków na spłatę zadłużenia i inwestycje, przy uwzględnieniu czynników indywidualnych i długoterminowych konsekwencji. Biorąc pod uwagę to, jak wiele osób w krajach rozwiniętych nie radzi sobie z codzienną dyscypliną finansową, produkty te mogą przyczynić się do znaczącej poprawy jakości ich życia.

W finansach osobistych, kluczem do sukcesu jest postępowanie według planu. Dlatego cyfrowi doradcy mogą nam pomóc pozbyć się naszych największych wad, czyli niezdyscyplinowania i braku konsekwencji. Na wstępie zachęcą nas do ustalenia długoterminowego celu. Może nim być zaoszczędzenie określonej kwoty lub spłata zadłużenia z karty kredytowej. Oprogramowanie z jednej strony będzie nam przypominać o spłacaniu rat w określonych terminach (lub automatycznie robić to za nas), z drugiej pomoże nam optymalizować nasze wydatki. Poszukiwanie optymalnych ofert jest czasochłonne, więc nie zawsze mamy czas na oszczędzanie. Tu właśnie może pomóc sztuczna inteligencja. Według jednej z potocznych, opisowych definicji jest ona po prostu sposobem na radzenie sobie z ogromną ilością danych. Może więc robić dokładnie to, na co my nie mamy czasu, w dodatku w sposób bardziej uporządkowany i skuteczny.

Przyczyną problemów finansowych i niskiej wiarygodności kredytowej niektórych konsumentów są najczęściej ich niewłaściwe zwyczaje dotyczące wydatków. Aplikacje finansowe, dzięki analizie historii transakcji mogą pomóc w ich identyfikacji. Mogą nas ostrzegać przed zbyt dużymi wydatkami w restauracjach czy przypominać nam o subskrypcjach, z których nie korzystamy. Dla klienta, koszty użytkowania aplikacji są oczywiście znacznie niższe niż w przypadku korzystania z usług tradycyjnych doradców finansowych. Dzięki innowacyjnym aplikacjom, konsumenci dostają do ręki narzędzia podobne do tych, które do tej pory były używane do zarządzania finansami dużych przedsiębiorstw.

Innowacje internetowych, finansowych startupów prawdopodobnie już wkrótce zupełnie zmienią detaliczną część sektora bankowego. Obecnie, ze względu na obowiązujące niskie stopy procentowe, banki nie są w stanie oferować klientom atrakcyjnych produktów depozytowych. Udzielanie kredytów też stało się bardzo ryzykowne ze względu na spowolnienie gospodarcze.

Sektor bankowy stanął w obliczu konieczności całkowitej modyfikacji swojej strategii. Aby przetrwać, banki nie mogą tylko rozliczać transakcji, przechowywać oszczędności udzielać kredytów. Szansą dla bankowości detalicznej jest wzięcie przykładu z dynamicznie rozwijającego się sektora fintech. Produkty pomagające w optymalizacji finansów osobistych są dla banków szansą na zaoferowanie klientom nowych użytecznych produktów, za które będą oni gotowi zapłacić.

ŚWIAT SIĘ ZACHWYCIŁ POLSKIM WYNALAZKIEM

Smart Kid Belt to polski wynalazek, którym zachwycił się cały świat. To rewolucyjny adapter do pasów dla starszych dzieci, który w testach bezpieczeństwa rekomendowanych przez Unię Europejską osiąga lepsze parametry od niektórych topowych fotelików samochodowych. Obecnie Smart Kid Belt jest sprzedawany w 25 krajach w ilości setek tysięcy sztuk rocznie.

Rodzice pragnąc zapewnić dzieciom jak największe bezpieczeństwo podczas jazdy samochodem, kupują foteliki samochodowe lub boostery. Działają automatycznie i tradycyjnie jak inni rodzice, nie wiedząc, że Smart Kid Belt to rewolucyjny, polski wynalazek, który z powodzeniem może być stosowany zamiast drogiego fotelika samochodowego. Posiada wszelkie odpowiednie homologacje i zgodnie z europejskim certyfikatem bezpieczeństwa może być używany do przewozu dzieci o wadze od 15 kg. Przekonali się o tym rodzice z ponad 25 krajów, m.in. Unii Europejskiej, USA, Kanady, Japonii, Tajlandii, Tajwanu, Singapuru czy Korei Płd. Co więcej, spółka Smart Kid SA planuje debiut na rynku publicznym pod koniec 2020 roku .

Smart Kid Belt, jak każde inne urządzenie przytrzymujące, w tym foteliki, podlega pod regulamin Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ. Każde takie urządzenie przytrzymujące, by uzyskać homologację, czyli dopuszczenie do użytkowania, musi przejść te same testy dynamiczne, zgodnie z dyrektywami tego regulaminu. Dzięki temu łatwo porównać, jak dane urządzenie chroni lub nie chroni dziecko w razie wypadku samochodowego. Podczas testów rejestrowane są parametry: siły w odcinku szyjnym manekina, momenty w odcinku szyjnym manekina, przyspieszenie torsu manekina, przemieszczenie torsu manekina, ciśnienie dla lewej i prawej części obszaru brzusznego, przyspieszenie wózka badawczego. Testy Smart Kid Belt zostały przeprowadzone przy zastosowaniu najnowocześniejszej generacji manekinów zgodnie z wymogami nowego regulaminu nr 129 (iSize) Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ.

System Smart Kid Belt został przebadany według najnowszych wytycznych homologacyjnych, tak jak i inne dostępne na rynku urządzenia przytrzymujące. Analizując wyniki testów dynamicznych odwzorowujących proces zderzenia pojazdu, można stwierdzić, że dla większości z zarejestrowanych parametrów system Smart Kid Belt uzyskał lepsze wyniki w porównaniu do renomowanych fotelików samochodowych oraz potocznie zwanych „podstawek” – mówi dr inż. Artur Muszyński, ekspert ds. mechaniki zderzeń.

Smart Kid Belt jest rodzimym wynalazkiem, który ma szerokie zastosowane i jest bardzo przydatny w wielu sytuacjach: w przypadku przewozu dziecka taksówką, autokarem, samochodem dziadków lub w przypadku rodzin wielodzietnych. Gdy z tyłu nie mieszczą się trzy foteliki, dzieci mogą siedzieć bezpiecznie na swoich miejscach, przypięte jedynie Smart Kid Belt. Dodatkowo adapter jest o wiele tańszy od fotelików samochodowych, kosztuje ok. 100 PLN, dzięki czemu odciąża budżet rodziny – dodaje Maciej Łuczak, członek zarządu Smart Kid SA.

Więcej informacji: https://smartkidbelt.com

Drugie życie baterii z autobusów Volvo

Volvo Buses oraz spółka Stena Recycling Batteryloop nawiązały współpracę, dzięki której żywotność użytkowa baterii autobusowych zostanie znacznie wydłużona, co będzie sprzyjać ochronie środowiska naturalnego. Po zakończeniu użytkowania baterii w autobusach Volvo, będą one ponownie wykorzystywane przez kilka lat jako jednostki magazynowania energii, na przykład w budynkach i stacjach ładowania.

„Volvo Buses to jeden z pionierów w dziedzinie elektromobilności, zapewniający niskoemisyjny, cichy i wydajny transport publiczny. Mamy jasną strategię zrównoważonego rozwoju na każdym etapie naszego łańcucha wartości, a teraz robimy kolejny krok naprzód dzięki możliwości ponownego wykorzystania baterii autobusowych. Tworzymy w ten sposób nowy cykl biznesowy o obiegu zamkniętym. Oceniamy, że współpraca w z naszym partnerem w tym zakresie jest naprawdę dużym krokiem we właściwym kierunku”, mówi Håkan Agnevall, Prezes Volvo Buses.

Baterie autobusowe, zanim zajdzie potrzeba ich wymiany, są używane przez wiele lat w regularnym ruchu drogowym. Jednak po zamontowaniu w pojeździe nowych baterii, w starych pozostaje jeszcze znaczna pojemność do wykorzystania. Pojemność ta jest zbyt ograniczona, aby efektywnie napędzać autobus, ale jest zupełnie wystarczająca do statycznego wykorzystania do celów magazynowania energii. Przeznaczenie baterii do nowych celów oznacza ochronę środowiska naturalnego, gdyż nie trzeba stosować nowych akumulatorów do magazynowania energii.

„Cieszymy się i jesteśmy dumni, że Batteryloop ma możliwość zakupu używanych baterii i opracowania tego rozwiązania wspólnie z Volvo Buses. Oprócz ponownego użycia, gwarantujemy również bezpieczny i przyjazny dla środowiska recykling, gdy zakończy się drugi okres użytkowania akumulatorów jako jednostek magazynowania energii. W ten sposób oferujemy zrównoważone rozwiązanie o obiegu zamkniętym dla baterii Volvo Buses. Co więcej, współpraca ta oznacza, że możemy przekształcić koszt w źródło przychodów dla klienta”, mówi Rasmus Bergström, Prezes Batteryloop.

Nowa, niedawno podpisana umowa ma zasięg globalny. Obejmuje ona wszystkie baterie z autobusów elektrycznych Volvo Buses na całym świecie. Obecnie większość tych autobusów jeździ w Europie, ale oczekuje się, że liczba zelektryfikowanych autobusów wzrośnie również w innych częściach świata.

„Widzimy stale rosnący popyt na autobusy elektryczne ze strony miast na całym świecie. Ponieważ wcześnie weszliśmy na rynek autobusów elektrycznych, to liczba zużytych baterii będzie wzrastać,” wyjaśnia Håkan Agnevall.

Oczekuje się, że w przyszłości wzrośnie zapotrzebowanie na lokalne jednostki magazynowania energii. Takie jednostki oferują nowe możliwości przechowywania energii odnawialnej, która może być wykorzystana w momentach największego zapotrzebowania. Wszelkie nadwyżki można sprzedać i dostarczyć bezpośrednio do sieci.

Polska waluta już dawno nie była tak słaba. Co gnębi złotego?

We wtorek za euro musieliśmy płacić 4,59 zł, czyli najwięcej od sześciu miesięcy. W samym tylko wrześniu europejska waluta podrożała względem złotego o 4 proc. W górę ostro wydają się iść także: frank szwajcarski, funt i dolar, który zbliża się już do bariery 4 zł, podczas gdy ledwie przed miesiącem kosztował poniżej 3,70 zł. Dlaczego ostatnio odliczamy dni słabości złotego, a polska waluta sporo traci na wartości?

Obecna skala i dynamika deprecjacji polskiej waluty wydaje się porównywalna z tym, co działo się w marcu br., gdy światową gospodarkę mroził lockdown. Na wartości zyskiwały tzw. bezpieczne przystanie, czyli m.in. złoto, frank szwajcarski, dolar czy jen. Złoty zaś, jako waluta z grupy nieco bardziej ryzykownych, był wyraźnie w odwrocie.

Gdy rośnie liczba zachorowań i strach przed jeszcze większą falą

Koronawirus i groźba kolejnych restrykcji mogą przyczyniać się dziś do spadków notowań polskiej waluty. W wielu europejskich krajach już dziś istotnie zwiększa się dzienna liczba zakażeń COVID-19. W Polsce w minionym tygodniu padały pod tym względem niechlubne rekordy, licząc od samego początku pandemii.

Wraz z tym zwiększają się obawy, że późną jesienią i zimą, gdy koronawirus zbiegnie się z sezonem grypowym, a liczba zachorowań zwiększyła się jeszcze bardziej, na powrót mogą zostać wprowadzone restrykcje, które negatywnie odbiją się na kondycji firm i ich pracowników, hamując ożywienie gospodarcze.

– Ten czynnik może negatywnie wpływać na złotego, stawiając polską walutę pod presją wyprzedażową, najmocniejszą od marca br. Nie jest jednak tak, że widmo koronawirusa w pełni odpowiada za ostatnie spadki wartości złotego względem głównych walut świata – zwraca uwagę Daniel Kostecki, główny analityk spółki Conotoxia Ltd., która świadczy usługę Forex dla klientów portalu Cinkciarz.pl.

Wątek polityczny, czyli co będzie z dostępem do pakietu pomocowego

Drugim z czynników, który obecnie ciąży złotemu, wydaje się nierozstrzygnięta sprawa zarzutów Unii Europejskiej o przestrzeganie zasad praworządności w Polsce. Istnieje ewentualność, że ta kwestia może odgrodzić nasz kraj od przyznanego przez UE pakietu pomocowego dla polskiej gospodarki w wysokości 750 mld euro.

– Wczoraj po południu serwisy informacyjne podały, że do przegłosowania kary za nieprzestrzeganie praworządności dla poszczególnych krajów będzie potrzebna zgoda 15 z 27 krajów UE, a nie tak jak wcześniej sądzono również w Polsce, że decyzja musi być jednomyślna. W tej sytuacji Polska czy Węgry, do których to krajów są największe zastrzeżenia, mogą być odcięte od środków pomocy z UE, chyba że zastosują się do zaleceń – analizuje Daniel Kostecki. I dodaje: – To w zasadzie od rozstrzygnięcia sporu z UE i dostępu do pakietu pomocowego może teraz zależeć sytuacja złotego oraz forinta. Inwestorzy dość jasno pokazują, jak niewielkie są obecnie szanse Polski na zmianę mechanizmu warunkowości przyznania pieniędzy z europejskiego budżetu – zauważa główny analityk spółki Conotoxia Ltd., która świadczy usługę Forex dla klientów portalu Cinkciarz.pl.

NBP prawdopodobnie nie wkroczy do gry

Wydaje się, że złotemu nie przyjdzie z odsieczą Narodowy Bank Polski. Wszak ostatnio przedstawiciele NBP opiniowali, że kurs polskiej waluty nie dostosował się do realiów.

–  Innymi słowy, złoty był zdaniem NBP zbyt mocny. Jego obecne osłabienie może być zatem niejako na rękę Radzie Polityki Pieniężnej. Dlatego wydaje się, że żadnych interwencji na rynku walutowym nie będzie – rozważa Daniel Kostecki.

4 zł za dolara? 

Polska waluta może zatem nadal tracić na wartości względem euro, franka szwajcarskiego, funta czy dolara. Na niekorzyść złotego mogą działać także inne czynniki: zbliżające się wybory prezydenckie w USA czy też negocjacje Wielkiej Brytanii z Unią Europejską w sprawie umowy handlowej po brexicie.

Możliwe istotne poziomy obecnie dla kursu EUR/PLN to 4,63 zł, dla USD/PLN 4,00 zł, dla CHF/PLN 4,38 zł, a dla GBP/PLN rejon 5,15 zł. Jeśli te wartości zostaną przekroczone, polska waluta może ponosić coraz większe straty.

źródło: Cinkciarz.pl

Amerykańscy inwestorzy mają coraz większy apetyt na ryzyko

Większość polskich inwestorów jeszcze nie wie, co to jest SPAC. Jednak prawdopodobnie niedługo ten termin będą znali wszyscy, mówimy bowiem o pomyśle na inwestycje w ciężkich czasach. A czasy dla inwestorów są teraz wyjątkowo ciężkie.

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych.

SPAC to skrót od special purpose aquisition company, tłumacząc na polski – celowa spółka akwizycyjna. Jest to spółka, której działalność polega wyłącznie na poszukiwaniu innego przedsiębiorstwa do przejęcia, nie posiadając jeszcze po stronie aktywów praktycznie żadnego majątku. W świecie finansów nie jest to żadna nowość, takie spółki istnieją od co najmniej kilkudziesięciu lat i są tak naprawdę specyficzną formą funduszy inwestycyjnych. Jednak dotąd, z uwagi na szczególnie wysoki poziom ryzyka, jaki muszą podjąć inwestorzy, nie były one szczególnie popularne. Wszystko zmieniło się w ostatnich miesiącach.

W USA inwestorzy przestraszeni rosnącą inflacją i zerowymi stopami procentowymi są gotowi podejmować coraz większe ryzyko, byle tylko uniknąć lokowania swoich środków w nierentownych lokatach bankowych. Nie przeszkadza im nawet to, że nie wiedzą, jaka spółka ma być obiektem przejęcia, ani jaki jest końcowy cel spółki akwizycyjnej. Co więcej, amerykańskie SPACsy, nie mając do tego odpowiednich kompetencji, coraz częściej przejmują przedsiębiorstwa znajdujące się we wstępnej fazie rozwoju, a wtedy ryzyko inwestycyjne staje się jeszcze większe.

Nie można jednak zaprzeczyć, że spółki typu SPAC potrafią bardzo skutecznie wspomagać rozwój startupów. Ich największą zaletą jest to, że powstają od razu w formie spółki publicznej i są notowane na giełdzie. Przejęcie startupu odbywa się w formie fuzji obu przedsiębiorstw, a to oznacza, że przejęty podmiot automatycznie staje się spółką giełdową. Dzięki temu może skuteczniej pozyskiwać fundusze na rozwój.

W Stanach Zjednoczonych regułą jest, że środki uzyskane podczas emisji akcji spółki SPAC są gromadzone na specjalnym koncie i mogą być wykorzystane tylko w celu akwizycji przejmowanego przedsiębiorstwa. W przypadku, gdy w ustalonym czasie nie dojdzie do akwizycji zaaprobowanej przez akcjonariuszy, spółkę należy rozwiązać i zwrócić akcjonariuszom wpłacone przez nich środki.

Obecnie najszerzej komentowanym przykładem firmy rozwijającej się dzięki połączeniu ze SPAC jest Nikola Corporation. Spółka założona w 2014 roku w Salt Lake City przez miliardera Trevora Miltona pracuje głównie nad wprowadzeniem na rynek elektrycznych i wodorowych samochodów ciężarowych. Dzięki połączeniu ze spółką typu SPAC – VectoIQ, od lipca tego roku Nikola Corporation jest notowana na giełdzie NASDAQ. Inwestorzy muszą pokładać ogromne nadzieje w planach firmy, gdyż jest ona warta prawie 10,5 miliarda dolarów mimo tego, że nie sprzedała jeszcze ani jednego samochodu, a jej obroty w pierwszych 6 miesiącach tego roku wyniosły zaledwie 95 tysięcy dolarów. Wartość giełdowa Nikoli to mniej więcej jedna czwarta wartości takich gigantów jak General Motors czy BMW.

Nikola ma jednak sporo kłopotów. Analityczna firma Hindenburg Research zarzuciła jej liczne nadużycia finansowe. Ponadto, podobno, nakręcony w 2018 roku spot pokazujący ciężarówkę Nikola jadącą po pustyni, okazał się manipulacją. Pojazd nie miał napędu i jechał z górki! Raport firmy badawczej pechowo ujrzał światło dzienne zaledwie kilka dni po tym, jak wartość akcji Nikoli eksplodowała po ogłoszeniu umowy o współpracy z General Motors. Aktualnie Nikola jest pod lupą amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, a także Departamentu Sprawiedliwości.

Kłopoty firmy spowodowały ożywioną dyskusję na temat ryzyka, na jakie są narażeni inwestorzy spółek typu SPAC. Bańka internetowa z początku dwudziestego pierwszego wieku na dość długo nauczyła inwestorów, aby nie ufali firmom, które nie posiadają ani udokumentowanych przychodów, ani kompetencji w obszarze rozwoju młodych przedsiębiorstw. Widać wyraźnie, że wielu z nich już tę lekcję zapomniało. Jednak tam, gdzie jest wysokie ryzyko, mogą się pojawić również ogromne stopy zwrotu. Najwięcej zarobią jak zwykle ci, którzy dzięki zbudowanemu doświadczeniu i wypracowanym kompetencjom, będą w stanie najlepiej oszacować podejmowane ryzyko.

Opona Blizzak LM005 liderem w teście opon zimowych ADAC 2020

Opona Bridgestone Blizzak LM005 została zwycięzcą testu opon zimowych ADAC 2020. Model Blizzak LM005 opracowano z myślą o tym, aby dać kierowcy maksymalną kontrolę i poczucie bezpieczeństwa w trudnych warunkach. Opona zachwyca podczas jazdy na wszystkich rodzajach nawierzchni, utrzymując stabilność na śniegu i gwarantując świetne prowadzenie na mokrych drogach.

Biorąc pod uwagę te parametry, eksperci ADAC, największego stowarzyszenia motoryzacyjnego w Europie, przyznali oponie Blizzak LM005 ogólną ocenę 2.0 – najwyższą notę wśród 15 modeli biorących udział w teście – i tytuł zwycięzcy klasyfikacji.

Zaawansowana technologia w służbie niezawodności

Wyjątkowe parametry i osiągi Bridgestone Blizzak LM005 to wynik najnowszych osiągnięć inżynierii opon.

Oponę wykonano z mieszanki Nano ProTech™ o dużej zawartości krzemionki, dzięki czemu pozostaje miękka w niskich temperaturach, zapewniając maksymalną przyczepność i optymalne osiągi na mokrej i ośnieżonej nawierzchni. Bieżnik opony posiada unikalne zygzakowate żłobienie, co umożliwia lepsze odprowadzanie wody i zwiększa przyleganie opony do drogi. Idealne połączenie tych cech opony decyduje o świetnych osiągach, a model LM005 to pierwsza opona zimowa o przyczepności na mokrej nawierzchni klasy A, którą potwierdzono etykietą UE przyznaną wszystkim rozmiarom z tej serii.

Niski opór toczenia, spalanie i poziom hałasu sprawiają, że konsumenci chętniej decydują się na model Blizzak LM005. Wydajna energetycznie opona z jednej strony oferuje szereg korzyści dla kierowcy pod względem przebiegu i kosztów, ale także pomaga obniżyć poziom emisji. To właśnie te ekologiczne parametry opony docenił ACAD, przyznając Blizzak LM005 świetne noty w zakresie oporu toczenia i zużycia paliwa.

Skupiona na potrzebach klienta

Eksperci ADAC testowali opony Bridgestone Blizzak LM005 w aucie VW Golf GTI w rozmiarze 205/55 R16, dopasowanym do wymiarów większości popularnych modeli samochodów na rynku.

Opona Blizzak LM005 jest obecnie dostępna w 171 rozmiarach dla pojazdów osobowych i SUV-ów o wymiarach od 14 do 22 cali. Innowacyjną technologię DriveGuard Run Flat zastosowano w 24 rozmiarach modelu Blizzak LM005 (od 16 do 18 cali). dzięki czemu z przebitą oponą pojazd może przejechać nawet 80 km przy prędkości do 80 km/godz.

Pełne wyniki testów ADAC dostępne są pod adresem: https://www.adac.de/rund-ums-fahrzeug/tests/reifen/winterreifen/205-55-r16/.

Gastronomia staje się branżą innowacyjną

W roku 2009 i 2014 Główny Urząd Statystyczny przeprowadził szerokie badania dotyczące problemu nadwagi w Polsce. Potwierdziły one to, co wiemy doskonale. Jest to bardzo poważny problem społeczny. Dotyczy on 47% osób w wieku 30-39 lat, 57% osób w wieku 40-49 lat i aż 67% osób w wieku 50-59 lat. Oznacza to, że w Polsce zdecydowana większość osób które ukończyły 30 lat ma nadwagę. Skutki społeczne, to przede wszystkim niższy komfort życia, zwiększona zachorowalność na cukrzycę i choroby krążenia, a także obniżenie średniej długości życia. Jedyny korzystny wniosek z danych GUS jest taki, że problem między rokiem 2009 a 2014 się nie powiększył. Można nawet zauważyć bardzo niewielką tendencję spadkową. Prawdopodobnie oznacza to, że w społeczeństwie rośnie świadomość zagrożenia oraz wiedza na temat środków zaradczych.

Autor: Adam Adamski, właściciel cateringu dietetycznego Fit Malina

Problem nadwagi wykorzystuje się jako okazję biznesową

Nie ma wątpliwości, że rozwiązanie problemu nadwagi i otyłości to doskonała okazja biznesowa. Na tym rynku swoje miejsce znajdują firmy medyczne i branża fitness. Prowadzi się mnóstwo badań naukowych, pojawia się także ogromna ilość innowacyjnych pomysłów w branży gastronomicznej. Wokół osób z nadwagą buduje się całe spektrum strategii marketingowych. W przypadku branży gastronomicznej wyjściem do ich stworzenia jest stwierdzenie, że praktycznie wszystkie osoby posiadające nadwagę mają jeden i ten sam problem – niewłaściwie się odżywiają. W zdecydowanej większości przypadków, wprowadzenie i przestrzeganie zdrowej i odpowiednio zbilansowanej diety prowadzi do utraty wagi.

Idealnym rozwiązaniem dla osób z nadwagą są diety pudełkowe. Ich wysoka skuteczność oraz wygoda stosowania prowadzą do tego, że cieszą się one ogromnym zainteresowaniem klientów. W ciągu ostatnich kilku lat diety pudełkowe z dostawą do klienta stały się podstawą intensywnie rozwijającej się, prężnej i innowacyjnej branży działającej na pograniczu gastronomii i e-commerce. Konkurencja na tym rynku jest coraz bardziej intensywna i odniesienie sukcesu rynkowego wymaga ogromnej wiedzy na temat nowych trendów w otoczeniu. A jest ich naprawdę dużo.

Nie wystarczy już zaoferować klientom opcji bezglutenowych i wegeteriańskich. Klienci oczekują diet wegańskich, bezmlecznych, popularne ostatnio stają się diety ketonowe i paleolityczne. W 2020 i 2021 roku będą się rozwijać roślinne alternatywy dla mięsa. Stosuje się też coraz więcej alternatyw dla mleka. Jest ono zastępowane przez napoje produkowane na bazie soi i migdałów. Pojawiają się też alternatywy na bazie ryżu, kokosa, konopi i owsa. Popularna staje się kombucha i inne fermentowane napoje herbaciane.

Innowacje na rynku gastronomicznym

W Polsce cały czas spożywa się stosunkowo mało dań międzynarodowych. Nasze społeczeństwo do tej pory było pod tym względem konserwatywne, jednak zaczyna się to dynamicznie zmieniać. Kuchnia z najdalszych zakątków świata będzie się coraz częściej pojawiać nad Wisłą. Podobnie będzie z unikalną ofertą regionów. Całkowicie zmienia się rynek napojów alkoholowych. Popularnością zaczynają się cieszyć wina brokatowe czy pomarańczowe. Coraz barodziej poszukiwane są odmiany organiczne niezawierające pestycydów i chemikaliów. Klienci są też zainteresowani winami bezalkoholowymi i bezalkoholowymi koktajlami, czyli tak zwanymi mocktailami. Ponadto powstają coraz ciekawsze alternatywy dla masła, takie jak pasty warzywne, z orzechów cashew lub macadamia. Klienci oczekują od dostawców zaangażowania w zrównoważone praktyki. Do przeszłości będą odchodzić plastikowe pudełka, słomki i sztućce.

Okazuje się, że gastronomia, pod względem innowacyjności zaczyna powoli dorównywać branży technologicznej.

Ważne Informacje

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...