.
Strona główna Blog Strona 186

Digitalizacja to szansa dla firm dotkniętych pandemią – 5 prostych kroków do rozwoju

W zgodnej opinii ekspertów i praktyków biznesu konsekwencji gospodarczych pandemii nie można było przewidzieć. Dlaczego więc bardzo wielu przedsiębiorców jest na tę zmianę przygotowanych znacznie lepiej niż myśleliśmy? Nie wiemy jeszcze, jakie będą konsekwencje ograniczeń gospodarczych związanych z drugą falą pandemii, jednak niezależnie od tego poszkodowane przedsiębiorstwa muszą powoli zacząć planować przejście z fazy reakcji na kryzys do fazy odbudowy pozycji rynkowej. Oznacza to zmianę strategii z reaktywnej na kreatywną lub inaczej mówiąc: z defensywnej na ofensywną.

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych

Strategie przyjęte przez poszczególne przedsiębiorstwa będą się różnić w zależności od branży, pozycji rynkowej czy dostępnych zasobów, jednak nie ulega wątpliwości, że w bardzo wielu przypadkach najlepszą odpowiedzią na kryzys będzie przyspieszona digitalizacja przedsiębiorstw. Należy jednak pamiętać o tym, że małe i średnie przedsiębiorstwa są pod tym względem w specyficznej sytuacji. Związana jest ona z ograniczonymi zdolnościami kapitałowymi, niewielką skalą działania czy ograniczeniami dotyczącymi kompetencji personelu. W większości przypadków – szczególnie w warunkach kryzysu gospodarczego – może okazać się, że wdrożenie nowoczesnych rozwiązań informatycznych przekracza możliwości finansowe przedsiębiorstwa. Do tej pory takie rozwiązania, jak na przykład zrobotyzowana automatyzacja procesów, były stosowane głównie przez duże firmy.

Jednak małe i średnie przedsiębiorstwa również szukają możliwości poprawy efektywności swoich procesów. Pomagają im w tym producenci oprogramowania, którzy zdają sobie sprawę z potencjału, jaki drzemie we współpracy w segmentem MŚP. Co zrobić, aby skorzystać z szansy, jaka pojawia się w otoczeniu gospodarczym?

  1. Poszukaj procesów nadających się do automatyzacji

Do robotyzacji najlepiej nadają się proste, monotonne czynności manualne, takie jak wprowadzanie danych, obsługa klienta, fakturowanie, obsługa przychodzącej korespondencji, rozliczanie wynagrodzeń. Ponadto automatyczne rozwiązania informatyczne doskonale sobie radzą ze zbieraniem danych i procesami analitycznymi. Mogą być więc używane na przykład do zarządzania internetowymi kampaniami reklamowymi, sprzedaży produktów przez kanały internetowe czy optymalizacji kosztów w różnych obszarach działania przedsiębiorstwa.

  1. Nie wyważaj otwartych drzwi

Używaj gotowych rozwiązań. W przypadku niewielkiego przedsiębiorstwa budżet potrzebny na tworzenie dedykowanych rozwiązań może znacznie przekraczać możliwości finansowe. Jeżeli chcesz wdrożyć cyfrowe kanały sprzedaży, nie twórz od razu własnego sklepu internetowego, który będzie wymagał dużych nakładów na promocję. Znacznie lepiej rozpocząć od sprzedaży na platformach zakupowych typu Allegro czy Amazon. Korzystanie z ich usług wiąże się z prowizją, ale gwarantują one dużą ilość wyświetleń ofert. Nie daj się namówić na drogi w zakupie i obsłudze serwer w siedzibie firmy. Na początek zupełnie wystarczy rozwiązanie zdalne. Wiele rozwiązań informatycznych z algorytmami sztucznej inteligencji włącznie można oprzeć na ściągniętych za darmo kodach open source. To najczęściej jedyny sposób na zaawansowane innowacje w małym przedsiębiorstwie.

  1. Skoncentruj się na właściwych obszarach wzrostu

Zmiana kanałów dystrybucji może spowodować, że w firmie powstaną nowe centra kosztów i przychodów. Na szczęście łatwo to zjawisko wykryć, gdyż korzystanie z elektronicznych kanałów sprzedażowych radykalnie zwiększa możliwości analityczne. Dzięki temu możesz dokładnie zbadać efektywność poszczególnych działań promocyjnych. Bardzo ważne jest, aby w ramach przedsiębiorstwa wspierać te struktury i projekty, które są prawdziwymi centrami przychodów. Jednym największych błędów, jakie mogą popełnić przedsiębiorcy, jest nieracjonalne przywiązanie do starych struktur. Ciężko jest zrezygnować z projektów, w które przez lata inwestowało się duże środki tylko dlatego, że od kilku miesięcy stały się nierentowne. Jeszcze trudniej zrezygnować z pracowników, którzy przez lata przyczyniali się do sukcesu firmy. Unikanie tego dylematu, który w psychologii społecznej jest określany jako pułapka zaangażowania, jest bardzo ważne na etapie intensywnych zmian.

  1. Dostosuj zasoby do nowej strategii

Digitalizacja przedsiębiorstwa z reguły wymaga zmiany priorytetów inwestycyjnych. Być może będzie trzeba obciąć finansowanie projektów przed-covidowych. Z całą pewnością personel będzie musiał nabyć nowe kwalifikacje. Z dużym prawdopodobieństwem trzeba będzie zmienić strukturę działu sprzedaży. Wiele przedsiębiorstw inwestujących w cyfrowe kanały dystrybucji decyduje się na centralizację. Zamiast kosztownej, rozbudowanej struktury oddziałów regionalnych, dealerów i przedstawicielstw, inwestują w centralny magazyn i call center. Oprócz większej kontroli nad kanałami dystrybucji umożliwia to poprawę rentowności dzięki rezygnacji z pośredników.

  1. Bądź gotów na rozwój

Wbrew pozorom to nie takie trudne. W tradycyjnym, analogowo działającym przedsiębiorstwie wzrost sprzedaży często musi być związany z ogromnymi inwestycjami. Dodatkowe powierzchnie handlowe, nowi sprzedawcy, wzmocnienie działów technicznych i obsługi klienta czy inwestycja w kadrę zarządzającą to elementy niezbędne dla zachowania wysokiej jakości obsługi klienta. Dodatkowe inwestycje często są potrzebne w sferze produkcji czy logistyki.

Wzrost jest dużo łatwiejszy w przypadku, gdy procesy sprzedażowe są zautomatyzowane. Sklep internetowy, w którym klient jest obsługiwany przez roboty, może praktycznie przy tym samym koszcie obsłużyć 100 albo 100 000 klientów. W razie potrzeby przejście na bardziej wydajny serwer może się odbyć automatycznie.

Dlatego jedną z cech, jakich inwestorzy wymagają od nowoczesnych przedsiębiorstw, jest skalowalność, czyli zdolność do nagłego wzrostu. Tylko wtedy rentowność ich inwestycji może być mierzona w tysiącach procent.

Przedsiębiorcy coraz chętniej korzystają z możliwości, jakie dają im postępowania restrukturyzacyjne

Wielu przedsiębiorców nie posiada wystarczającej wiedzy i doświadczenia w zakresie zarządzania firmą podczas głębokiego kryzysu. Nic dziwnego, od czasu wprowadzenia w Polsce mechanizmów gospodarki rynkowej nie mieliśmy do czynienia z tak dużym spadkiem dynamiki gospodarczej. W przypadku gdy sytuacja finansowa firmy staje się zbyt trudna, przedsiębiorca powinien skorzystać z dostępnych środków naprawczych oraz przewidzianych przez prawo metod ochrony przed wierzycielami.

Autor: Mariusz Grajda, partner zarządzający, członek zarządu MGW Corporate Consulting Group Sp. z o.o.

Jedną z metod, jakie mogą pomóc w odbudowie pozycji rynkowej przedsiębiorstwa znajdującego się w kłopotach finansowych jest postępowanie restrukturyzacyjne. Jest ono sformalizowanym sposobem prowadzenia negocjacji z wierzycielami. Zamierzonym skutkiem postępowania jest odbudowa pozycji rynkowej przedsiębiorstwa oraz uniknięcie upadłości.

Polska firma doradcza MGW CCG, 20 października 2020 roku opublikowała obszerny raport dotyczący problematyki postępowań restrukturyzacyjnych. Zawiera on omówienie dostępnych aktualnie narzędzi prawnych w zakresie restrukturyzacji przedsiębiorstw a także statystyki dotyczące postępowań otwartych, zatwierdzonych i umorzonych w III kwartale tego roku. Raport skierowany jest do przedsiębiorców zainteresowanych otwarciem postępowań,  do specjalistów z zakresu restrukturyzacji ale również do analityków z branży finansowej czy instytucji administracji publicznej. Raport, którego publikacja była zapowiedziana latem tego roku był oczekiwany przez wielu analityków również dlatego, że stanowi istotne źródło informacji na temat kondycji polskiej gospodarki w okresie pandemii.

Z danych zawartych w raporcie wynika, że w trzecim kwartale 2020 roku otwarto w Polsce 188 postępowań restrukturyzacyjnych. To o 44,6% więcej niż w trzecim kwartale 2019 roku oraz o aż o 89,9% więcej niż w drugim kwartale 2020. Aż 72% stanowią uproszczone postępowania restrukturyzacyjne – nowa konstrukcja postępowań restrukturyzacyjnych wprowadzonych w ramach przepisów tarcz antykryzysowych. Zainteresowanie przedsiębiorców tą formą postępowania wynika z szybkiej procedury otwarcia, stosunkowo niskiego kosztu, możliwości otwarcia postępowania bez udziału sądu, możliwości objęcia układem wszystkich wierzycieli (również zabezpieczonych na majątku dłużnika) a także na zawieszeniu prowadzonych postępowań egzekucyjnych na czas postępowania.

Dla analityków zainteresowanych stanem polskiej gospodarki w czasie kryzysu, szczególnie istotne są dane dotyczące branżowej struktury przedsiębiorstw decydujących się na otwarcie postępowań układowych. Spośród 180 postępowań, 29 dotyczy przedsiębiorstw z branży rolniczej, 25 z branży przetwórstwa przemysłowego, 22 – handlu hurtowego a 20 – budownictwa. Pozostałe branże o istotnej ilości postępowań to handel detaliczny (18), transport i gospodarka magazynowa (15) oraz działalność finansowa i ubezpieczenia (12).

Z punktu widzenia małych i średnich przedsiębiorstw ważne jest to, że postępowania restrukturyzacyjne są dostępne dla wszystkich przedsiębiorstw, w tym dla tych prowadzonych w formie jednoosobowej działalności gospodarczej. Dla takich podmiotów są one jedyną możliwością na uzyskanie prawnej ochrony przed wierzycielami.

Niestety złą wiadomością dla przedsiębiorców jest to, że aż 63% postępowań kończy się umorzeniem. Jak mówi Mariusz Grajda – partner zarządzający w firmie MGW CCG, „przedsiębiorcy bardzo często decydują się na otwieranie zobowiązań w sytuacji gdy ich pozycja finansowa jest już bardzo trudna, dodatkowo środki pomocowe oferowane w czasie pandemii do tej pory nie przewidywały możliwości finansowania przedsiębiorców znajdujących się na etapie postępowania układowego”.

Taka możliwość pojawiła się dopiero w sierpniu tego roku, dzięki uchwaleniu „Ustawy o pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji przedsiębiorców”. Obok przepisów o uproszczonym postępowaniu układowym, stanowi ona aktualnie podstawowe narzędzie wspomagające strategie odzyskiwania równowagi finansowej przez przedsiębiorców.

MGW CCG zapowiada publikacje kolejnych raportów co kwartał.

 

Czy inwestowanie bez podjęcia ryzyka jest możliwe?

Niczym odkrywczym będzie stwierdzenie, że sektor usług finansowych w Polsce nie cieszy się zbytnim zaufaniem Polaków. Na pewno nie na tyle, aby z chęcią lokowali tam swoje oszczędności. Wbrew powszechnej opinii pieniądze wolimy przechowywać w przysłowiowej skarpecie, podczas gdy mogłyby one pracować na właścicieli i przynosić wymierny zysk.

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych

Według najnowszych danych oszczędności w Polsce posiada co drugi Polak. W ciągu roku zwiększyły się one o ponad 50 mld zł (wzrost o prawie 4 proc. ). W porównaniu do poprzedniego roku największy procentowy wzrost zanotowały środki w gotówce i depozyty bieżące oraz obligacje. Niewiele jednak z tego korzyści, biorąc pod uwagę mało atrakcyjne z perspektywy inwestorów propozycje inwestycyjne banków. Wynika to między innymi z dość asekuracyjnej polityki banków.

Można oczywiście zaryzykować trochę bardziej niż otwarcie konta oszczędnościowego czy założenie lokaty, a mianowicie zagrać na agresywnych funduszach. Zwykle jednak obiecywany szybki zysk w ramach funduszy – poparty poważnym, finansowym, międzynarodowym autorytetem – kończy się utratą pieniędzy. Może być to wynikiem braku komunikacji ze strony opiekuna klienta, który zobowiązuje się do pilnowania ruchów na rynkach i w razie zawirowań, informowania, aby w porę interweniować. Często jednak teoria znacznie odbiega od praktyki.  Istnieją oczywiście skrajne przykłady związane z inwestowaniem, jak na przykład afera Amber Gold. Można także zainwestować w rynek nieruchomości ze stopą zwrotu pod koniec wieku produkcyjnego.

Z podejmowaniem ryzyka bywa u Polaków różnie. Ponad połowa, czyli 55 proc. deklaruje, że nie akceptuje żadnego ryzyka, a za najbardziej ryzykowny produkt uważa fundusze inwestycyjne. Tak wynika z najnowszego badania Kantaru na zlecenie UOKiK. Nieco mniej, bo 42 proc. badanych byłoby w stanie zaakceptować małe lub średnie ryzyko, jeśli istniałaby pewność, że odzyskają całość lub większość zainwestowanych pieniędzy. Z tym też bywa jednak różnie. Co więc zrobić, żeby nie dać inflacji przejeść swoich oszczędności? Można oczywiście czekać, aż coś drgnie w gospodarce. Jest jednak alternatywna droga, nie tak agresywna jak fundusz. Słyszeliście kiedyś o startupach?

Stopa zwrotu sięgająca nawet kilkuset procent

Jak pokazują wyniki badań, przeciętny właściciel startupu to 38-letni mężczyzna z wyższym wykształceniem, z czteroosobowej rodziny, który ma ciekawy pomysł na biznes i chce wykorzystać doświadczenie zdobyte w dotychczasowej pracy. Jego głównym motywem podjęcia działalności biznesowej jest chęć uzyskania niezależności i zwiększenia dochodów osobistych. Tyle z teorii.  Według raportu „Startup Poland 2016” cztery lata temu w bazie Fundacji Startup Poland było zarejestrowanych 2,7 tys. startupów. Na świecie najwięcej startupów funkcjonuje w Dolinie Krzemowej (12,7–15,6 tys.), Nowym Jorku (6,3–7,8 tys.), Londynie (4,3–5,9 tys.), Pekinie (4,8–7,2 tys.), Tel Avivie (2,2–2,7 tys.) oraz Berlinie (1,8–2,4 tys.). Biorąc pod uwagę powyższe dane na temat liczby startupów w lokalnych ekosystemach, można przyjąć, że wartość dla Polski (z głównymi miastami Warszawą i Łodzią) znajduje się w przedziale 3–6 tys. firm w zależności od przyjętej definicji startupu.

Te wszystkie dane dają nam w miarę spójny obraz rynku starupów, choć od czasu publikacji raportu minęło już trochę czasu, a rynek starupowy cały czas się rozwija. To, co wyróżnia go na tle standardowych i znanych Polakom rozwiązań, to zysk, który potrafi wypracować. W dodatku w bardzo krótkim – jak na nasze warunki – czasie. Jak wynika z ostatniego badania Fundacji Startup Poland, przeprowadzonego na grupie ponad 760 młodych innowacyjnych spółek, aż 17 proc. z nich rośnie w tempie przekraczającym 50 proc. miesięcznie. Jednak żeby startupy przynosiły faktyczne zyski inwestorom, warto aby wspierali oni nie jeden, a wiele takich organizacji. W tym tkwi siła inwestowania w startupy: w różnorodności i wielowymiarowości.

Stołeczna grupa Assay rozłożyła swój portfel startupów na trzy główne branże: software, elektromobilność  i stacjonarną. Aby jednak firmy mogły się w pełni rozwijać, potrzebują wsparcia finansowego inwestorów. Nie muszą to być od razu gigantyczne pieniądze. Warto podkreślić, że wymierną korzyścią po stronie inwestora jest stopa zwrotu o wiele większa niż w przypadku tradycyjnych inwestycji, która sięgać może nawet kilkuset procent.

Kryzys może zadziałać motywująco

Może więc warto przyjrzeć się temu rozwiązaniu, zwłaszcza w tych niepewnych czasach. Paradoksalnie to właśnie dziś jest najlepszy czas do tego, aby przekonać się o możliwościach, jakie tkwią w tych małych, nowatorskich przedsiębiorstwach. W chwili, kiedy startupy przebiją się do szerszej świadomości, zdecydowanie wyhamują dynamikę swoich zysków. Jednak obecnie w Polsce wciąż pozostają awangardą na rynku finansowym, choć zapewne mają dużo bardziej demokratyczne ambicje. Swoją drogą, to musi być bardzo pozytywne odczucie, kiedy inwestuje się w projekt, w który samemu nie miało się śmiałości wejść za młodu, albo nie wpadło się nań wystarczająco szybko, a dziś ktoś to robi za nas i dla nas. Trochę jak George Lucas, który kręcił swoje epizody „Gwiezdnych Wojem” nie po kolei, bo czekał, aż technika na tyle się rozwinie, żeby jego wizje miały szanse być zrealizowane i nakręcone jak trzeba.

 

Nowe technologie płatności poprawiają efektywność działania przedsiębiorstw

Nowoczesne technologie płatności i rozliczeń są bardzo interesujące z dwóch powodów. Po pierwsze zajmujące się nimi startupy z branży fintech mogą być doskonałymi okazjami inwestycyjnymi, po drugie ich rozwój przyczynia się do wzrostu produktywności całej światowej gospodarki.

Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący Rady Nadzorczej polskiego fintech’u Provema

Jeszcze niedawno wydawało się, że karty płatnicze i kredytowe pozostaną w naszych portfelach na dość długo. Jednak okazuje się, że oparte na nich systemy płatności mają kilka istotnych wad. Konsumenci, mimo licznych  zabezpieczeń, cały czas nie czuli się komfortowo podając numer karty kredytowej podczas zakupów w sieci a ich obawy były potwierdzone przez liczne wycieki danych. Z kolei dla przedsiębiorstw, problemem były opóźnienia w otrzymywaniu płatności oraz konieczność utrzymywania osobnych, drogich urządzeń do przyjmowania płatności. Mówiąc wprost, cały system był postrzegany jako niewystarczająco bezpieczny i niewystarczająco efektywny. Dlatego zarówno konsumenci jak i przedsiębiorcy coraz chętniej korzystają z nowych metod płatności i rozliczeń. W przeciwieństwie do płatności kartami, są one tańsze, bezpieczniejsze, powszechnie dostępne i odbywają się w czasie rzeczywistym.

Koszty transakcji bezgotówkowych spadają już od dawna, nawet w ramach tradycyjnego systemu bankowego. Wynika to z presji konsumentów oraz z systematycznie zaostrzającej się konkurencji. Dodatkowo istnieje istotna presja ze strony instytucji regulacyjnych. Chcąc upowszechnić obrót bezgotówkowy muszą one jednocześnie zapewnić konsumentom i przedsiębiorcom korzystne warunki rozliczeń transakcji.

Znaczne zwiększenie bezpieczeństwa obrotu bezgotówkowego można osiągnąć dzięki tokenizacji. Rozwiązanie to umożliwia dokonywanie płatności za pomocą jednorazowych kodów lub jednorazowych kart płatniczych powiązanych z kontem bankowym. Oznacza to, że informacje dotyczące płatności, nawet w przypadku wycieku, będą bezwartościowe.

Dla przedsiębiorców z sektora e-commerce szczególnie korzystną formą rozliczeń z klientami są płatności cykliczne. Stały się one podstawą dla powstania nowego trendu znanego jako subscription economy. Dzięki niemu coraz więcej produktów i usług dostępnych jest dzięki stosunkowo niewielkim, miesięcznym płatnościom. Tak jest w przypadku samochodów, oprogramowania komputerowego, aplikacji mobilnych czy dostępu do treści typu premium w internecie. Subscription economy to nie tylko płatności – to nowy model relacji z klientem, ułatwiający wysokiej jakości obsługę, w dużej części opartą na zautomatyzowanych procesach biznesowych.

Konsumenci i klienci biznesowi przyzwyczajeni są do tego, że tradycyjny sektor bankowy oferuje kredyty wyłącznie klientom będącym w dobrej sytuacji finansowej. Prowadzi to de facto do wykluczenia finansowego podmiotów zadłużonych. Brak dostępu do kapitału czy blokady środków na kontach powodują, że sytuacja finansowa takich firm z reguły ulega dalszemu pogorszeniu. Jednak już od dawna okazuje się, że problemy, które są nie do rozwiązania dla tradycyjnej bankowości mogą stanowić okazję biznesową dla dynamicznie rozwijających się przedsiębiorstw z sektora fintech. Nie tylko udzielają one pożyczek podmiotom zadłużonym ale w kreatywny sposób pozwalają im na realizowanie spłat dzięki platformom oddłużeniowym. Pozwalają one nie tylko na rozłożenie zobowiązań na dogodne raty ale również automatyzują proces windykacji prowadząc do znacznej obniżki jego kosztów.

Rozwój sektora fintech powinien też w najbliższym czasie doprowadzić do przyspieszenia obrotu pieniądza między podmiotami gospodarczymi i związanego z nim wzrostu efektywności. Jedną z metod może być szersze stosowanie faktur elektronicznych. Na przykład zawarcie w fakturze elektronicznej aktywującego proces płatności przycisku „zapłać teraz”, może spowodować, że faktury są opłacane przez kontrahentów nawet dwa razy szybciej.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat technologie finansowe przeszły bardzo długą drogę, od cotygodniowych wizyt klientów w oddziale banku aby podjąć gotówkę i złożyć przelewy do intuicyjnych narzędzi pozwalających na wygodne zarządzanie finansami zza biurka. Ten proces się nie zakończył, bez wątpienia kolejne 20 lat będzie czasem dalszego rozwoju branży fintech.

 

Jak skutecznie przeprowadzić postępowanie restrukturyzacyjne?

Na mocy przepisów tarcz antykryzysowych, przedsiębiorcy mający problemy finansowe otrzymali niezwykle użyteczne narzędzie ułatwiające przeprowadzenie procesu restrukturyzacji. Tym narzędziem jest uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne. Może ono być otwarte bez udziału sądu a przedsiębiorca uzyskuje dzięki niemu czasową ochronę przed wierzycielami. Nowe przepisy spotkały się z bardzo pozytywnym przyjęciem, w trzecim kwartale 2020 roku aż 72% otwieranych postępowań restrukturyzacyjnych odbywało się według nowej procedury.

Autor: Mariusz Grajda, partner zarządzający, członek zarządu MGW Corporate Consulting Group Sp. z o.o.

Co zadłużony przedsiębiorca może zyskać dzięki postępowaniu restrukturyzacyjnemu?

Przede wszystkim, należy podkreślić, że otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego samo w sobie nie stanowi rozwiązania problemów przedsiębiorstwa, a ochrony przed wierzycielami uzyskanej na czas postępowania nie należy mylić z oddłużeniem firmy. Celem postępowania restrukturyzacyjnego jest wypracowanie jak najkorzystniejszego porozumienia z wierzycielami oraz uporządkowanie spraw przed okresem, w którym trzeba będzie rozpocząć regulowanie zobowiązań. Oczekiwania względem wierzycieli należy formułować w sposób ostrożny
i racjonalny ponieważ to do nich będzie należeć ostateczna decyzja o przyjęciu układu. Oczekiwania muszą więc być zgodne z realiami rynkowymi oraz możliwe do wykonania przez dłużnika. Należy też pamiętać, że nie wszyscy dłużnicy muszą się zgodzić na układ. W głosowaniu decyduje zwykła większość posiadająca co najmniej 2/3 sumy wierzytelności.

Rozsądną propozycją z pewnością będzie rozłożenie zobowiązań na raty możliwe do spłaty.

Bankructwo dłużnika, szczególnie wtedy, gdy nie posiada on znaczącego majątku, nigdy nie jest opcją korzystną dla wierzycieli. A więc, jeżeli będą oni postępować racjonalnie, powinni pozytywnie zareagować na propozycję ustalenia możliwego do obsługi harmonogramu spłat.  Aby tak się stało, należy zadbać o wiarygodność propozycji zgłaszanej wierzycielom. Jednym z najlepszych sposobów na jej uwiarygodnienie jest doprowadzenie do poprawienia sytuacji finansowej przedsiębiorstwa. Odroczenie spłat na czas postępowania, które w przypadku postępowania uproszczonego trwa do czterech miesięcy, to doskonała okazja na uporządkowanie spraw finansowych. Jeżeli w czasie okresu zawieszenia spłaty zobowiązań dojdzie do odzyskania równowagi biznesowej, będzie to stanowić bardzo pożądany sygnał dla wierzycieli. W postępowaniach zatwierdzonych w III kwartale 2020 roku, średni okres rozłożenia zobowiązań na raty wynosił 56 miesięcy, natomiast najdłuższy okres rozterminowania wynosił 18 lat. W 66% przypadków nastąpiło częściowe umorzenie długu podstawowego natomiast we wszystkich postępowaniach dokonano umorzenia odsetek karnych.

Źródło problemu bardzo rzadko leży wyłącznie w sferze finansowej.

Właściwa restrukturyzacja powinna więc dotyczyć przede wszystkim operacyjnych aspektów działalności. Dlatego oprócz negocjacji z wierzycielami, najważniejsze działania przedsiębiorstwa w okresie restrukturyzacji powinny polegać na skupieniu się na rentownych obszarach działalności oraz poszukiwaniu dodatkowego finansowania.

Porzucenie nierentownych obszarów działalności może być dla przedsiębiorcy bardzo trudne mentalnie, szczególnie wtedy gdy przez wiele lat przyczyniały się one do odnoszenia sukcesu przez firmę. Takie zmiany, jak przeniesienie działalności sprzedażowej do internetu czy automatyzacja procesów administracyjnych mogą się wiązać ze zwolnieniami zasłużonych pracowników lub koniecznością nagłej zmiany procedur i przyzwyczajeń. Może to też wymagać przeszkolenia personelu na każdym szczeblu organizacji.

Znalezienie nowych sposobów finansowania przedsiębiorstwa również może wymagać kreatywności i rezygnacji z dotychczasowych metod działania. Z oczywistych powodów, dla przedsiębiorstwa mającego problem z wypłacalnością, niedostępne może być finansowanie bankowe lub emisja akcji i obligacji. Ciekawą opcją może być natomiast poszukiwanie zewnętrznego inwestora. W czasach zerowych stóp procentowych dobrze funkcjonujące przedsiębiorstwa mające chwilowe problemy z płynnością mogą być łakomym kąskiem dla szukających nowych możliwości posiadaczy wolnych środków finansowych.

W grę wchodzą różne formy restrukturyzacji, takie jak sprzedaż przedsiębiorstwa, przejęcie udziałów przez inwestora lub fuzja. Uzyskane w ten sposób środki mogą w znaczący sposób ułatwić negocjacje z wierzycielami. Warto wspomnieć o tym, że uchwalona w sierpniu ustawa o pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji przedsiębiorców jest pierwszym instrumentem umożliwiającym otrzymanie rządowego finansowania przez przedsiębiorstwa znajdujące się w trakcie procesu restrukturyzacji. Na etapie przygotowania strategii pomoc może być udzielona w formie kredytu, natomiast w trakcie właściwego procesu restrukturyzacji będąca operatorem programu Agencja Rozwoju Przemysłu ma do dyspozycji znacznie szerszą paletę instrumentów, na przykład takich jak objęcie akcji, udziałów bądź obligacji restrukturyzowanego przedsiębiorstwa.

Ekonomia subskrypcji – wady i zalety dla producentów i konsumentów

Producenci oprogramowania coraz chętniej opierają swoje modele biznesowe na subskrypcjach. Już od lat w tej formie dostępne są takie produkty jak pakiet Office firmy Microsoft, czy Photoshop.

Autor: Grzegorz Szulik, prezes polskiego fintech’u Provema

Coraz wyraźniejszym trendem jest unikanie jednorazowej sprzedaży, dochody z powtarzających się stosunkowo niewielkich płatności miesięcznych lub rocznych są dla producentów znacznie lepszym źródłem przychodów. W zasadzie można powiedzieć, że ekonomia subskrypcji staje się dominującym modelem biznesowym na rynku aplikacji internetowych i oprogramowania. Wymaga on jednak od przedsiębiorców zmiany sposobu myślenia. Dawniej klient kupował produkt na własność i instalował go na swoim komputerze. Co jakiś czas potrzebne mu były aktualizacje, które mogły stanowić dodatkowe źródło dochodu dla producenta. Obecnie produkt jest zainstalowany na serwerze a klient kupuje jedynie dostęp.

Producenci oprogramowania w zdecydowanej większości z radością powitali nowy trend. Przy odpowiednim zarządzaniu procesem sprzedaży pomaga on zwiększyć średni długookresowy dochód uzyskiwany z każdego klienta. Oprócz dochodów ze sprzedaży pojawiają się regularne wpływy z odnowień subskrypcji. Wobec aktywnych subskrybentów również znacznie łatwiej jest stosować sprzedaż dodatkową i krzyżową, czyli najważniejsze techniki prowadzące do wzrostu sprzedaży w branży e-commerce. Dodatkowo, płatności cykliczne powodują, że konsumenci często kontynuują płacenie za e-usługi z których już nie korzystają.

Jednak to, co jest dobre dla producentów, niekoniecznie musi być dobre dla konsumentów. A to właśnie oni podejmują decyzje na rynku i często podświadomie wolą zapłacić raz za dany produkt i mieć spokój. Dlatego, tak jak wszystkie koncepcje marketingowe, również model subskrypcyjny powinien być stosowany w sposób świadomy. Ma on sens na przykład wtedy, kiedy mamy pewność, że klient będzie regularnie korzystał z produktu. Dobrym przykładem mogą być tutaj systemy księgowe lub fakturujące. Ponadto, aby skłonić klienta do regularnych odnowień, usługa powinna dawać klientowi bezpośrednie i łatwe do zauważenia korzyści, na przykład takie, jak dostęp do dużej bazy treści multimedialnych. Najlepiej też, jeżeli oferowana usługa będzie mieć charakter unikalny i będzie trudna do skopiowania, tak jak na przykład pakiet Office firmy Microsoft.

Z punktu widzenia klienta, ekonomia subskrypcji ma kilka istotnych zalet i wad, z których dobrze jest zdawać sobie sprawę. Przede wszystkim, w porównaniu do darmowych aplikacji z reguły producenci zapewniają wysokiej jakości obsługę klienta. Standardem jest również dostęp do najbardziej aktualnej wersji produktu. Ulepszenia i nowe funkcje pojawiają się bez udziału klienta a dostawca musi dbać o stałe doskonalenie produktu, w przeciwnym wypadku grozi mu bardzo szybka utrata klientów i przychodów. Najważniejszą wadą z kolei jest to, że z reguły klient nie jest właścicielem zgromadzonych w systemie danych. W przypadku rezygnacji z korzystania z usług lub kłopotami z ich opłaceniem, zachowanie danych lub skopiowanie ich do systemu nowego dostawcy może stanowić problem lub wręcz być niemożliwe. Poza tym subskrypcje często mogą się wydawać klientom zbyt drogie, szczególnie w sytuacji gdy klient korzysta z usługi okazjonalnie.

Producenci powinni sobie zdawać sprawę z tego, że cała branże e-commerce charakteryzuje się tym, że łatwo jest kopiować pomysły biznesowe i wprowadzać produkty konkurencyjne. Może to oznaczać, że uzyskanie założonych celów dotyczących wskaźników odnowień w długim okresie będzie bardzo trudne.

Jak udoskonalić system finansowania startupów

Stworzenie efektywnego systemu obrotu papierami wartościowymi małych i średnich przedsiębiorstw może być kamieniem milowym na drodze rozwoju nowoczesnych technologii. Jest to obecnie jeden z największych problemów, z jakimi muszą sobie poradzić dynamicznie rozwijające się przedsiębiorstwa z sektora fintech.

Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący Rady Nadzorczej w polskim fintech’u Provema

Inwestycje w startupy technologiczne należą do bardzo ryzykownych. Jednak w przypadku sukcesu, stopy zwrotu mogą być liczone w tysiącach procent. Niestety, brak finansowego powodzenia przedsięwzięcia to nie jedyne ryzyko, jakie musi brać pod uwagę inwestor. Jednym z bardzo poważnych potencjalnych problemów jest to, że inaczej niż w przypadku spółek notowanych na giełdzie, udziały w startupach technologicznych mają dość niski stopień płynności. Innymi słowy, w razie potrzeby nie można ich szybko sprzedać. Taka transakcja wymaga najczęściej znalezienia inwestora, który wierzy w sukces finansowy przedsięwzięcia oraz ma wizję jego rozwoju.

Startupom z pewnością byłoby łatwiej pozyskiwać środki na rozwój, gdyby istniały instytucje stworzone na wzór tradycyjnych giełd papierów wartościowych, zajmujące się obrotem udziałami mniejszych firm. Istnienie takiego rynku w znaczący sposób obniżałoby ryzyko inwestycji. Komitet doradczy ds. małych i średnich przedsiębiorstw amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), już w 2013 roku wydał rekomendację dotyczącą stworzenia regionalnych instytucji zajmujących się obrotem takimi papierami wartościowymi.

Światowe giełdy próbują rozwiązywać problem tworząc parkiety alternatywne, takie jak warszawski NewConnect czy Londyński AIM. Jednak cały czas nie udało im się zlikwidować bardzo wysokich barier wejścia dla emitentów, przy czym często nie udaje się również rozwiązać problemu niskiej płynności. Można się spotkać z opiniami, że rynki alternatywne raczej łączą wady niż zalety obrotu papierami wartościowymi na giełdzie i poza nią.

W kilku krajach udało się stworzyć nieco lepsze rozwiązania. Na przykład w nowej Zelandii alternatywny rynek NZX, który miał problemy z niskimi obrotami i niską płynnością, został zastąpiony przez nowy rynek NXT, który specjalizuje się w handlu papierami wartościowymi emitowanymi przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Podobny rynek udało się stworzyć w Korei Południowej. KRX Startup Market, stworzony przez The Korea Exchange, specjalizuje się w obrocie udziałami przedsiębiorstw, które pozyskały kapitał na rozwój poprzez crowdfunding.

Wydaje się, że optymalnym rozwiązaniem problemu byłoby zezwolenie platformom crowdfundingowym na zajmowanie się wtórnym obrotem. Również takie rozwiązanie funkcjonuje już w Nowej Zelandii. Powstał tam rynek o nazwie „Unlisted”, gdzie wtórny obrót papierami wartościowymi odbywa się poprzez platformę crowdfundingową Crowdsphere. Takie rozwiązanie wymagałoby jednak stworzenia odpowiednich regulacji.

Należy pamiętać o tym, że papiery wartościowe emitowane przez małe i średnie przedsiębiorstwa, zawsze będą związane z wysokim ryzykiem. Są też podatne na manipulacje cenowe według schematu pump and dump. Między innymi dlatego historycznie wiele prób tworzenia rynków akcji małych przedsiębiorstw zakończyło się niepowodzeniami. Taka sytuacja jest poważnym wyzwaniem regulacyjnym. Jednak zmiany w strukturze światowej gospodarki, dekoncentracja wielu kluczowych rynków a także zwiększający się udział małych i średnich przedsiębiorstw tworzeniu światowego PKB powodują, że warto podjąć ryzyko reformy i decentralizacji rynków obrotu papierami wartościowymi.

Elastycznym organizacjom łatwiej przetrwać kryzys

Dane ekonomiczne wskazują, że amerykańskie przedsiębiorstwa dzięki elastyczności zatrudnienia lepiej radzą sobie z kryzysem. Jedną z najważniejszych cech, jakie są potrzebne przedsiębiorstwu w czasie kryzysu jest elastyczność. Możliwość szybkiego dostosowania się do zmiennych warunków w otoczeniu gospodarczym może nawet stanowić warunek niezbędny dla przetrwania organizacji.

Autor: Łukasz Blichewicz, współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych.

Elastyczność przedsiębiorstwa może jednak być w istotny sposób ograniczona w ramach obowiązującego systemu gospodarczego i prawnego a szczególnym problemem mogą się okazać się obowiązujące przepisy prawa pracy. W warunkach głębokiego kryzysu los firmy może zależeć od sprawnie przeprowadzonej redukcji personelu. W tym zakresie w Unii Europejskiej i w Stanach Zjednoczonych obowiązują skrajnie odmienne podejścia. W niektórych krajach Unii, na przykład we Włoszech, Szwecji czy Portugalii zwolnienie pracownika jest ekstremalnie drogie. Natomiast w Stanach Zjednoczonych prawo nie oferuje pracownikom praktycznie żadnej ochrony a zwolnienie często odbywa się z dnia na dzień. Zostawiając na boku zagadnienia moralne czy socjalne obowiązki pracodawcy wobec pracowników, zastanówmy się, jakie rozwiązanie jest długoterminowo korzystniejsze dla gospodarki jako całości (a tym samym zarówno dla pracodawców, jak i pracowników).

Bardzo ciekawych wniosków dostarcza analiza danych ekonomicznych dotyczących ostatniego poważnego kryzysu gospodarczego, czyli kryzysu finansowego z 2008 roku. Miał on istotny wpływ na rynki pracy po obu stronach Atlantyku. W Stanach Zjednoczonych stopa bezrobocia zaczęła powoli rosnąć już w styczniu 2007 roku. Z poziomu 4,6% urosła aż do 10% w październiku 2009, następnie zaczęła konsekwentnie spadać. Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w strefie euro, gdzie obowiązują restrykcyjne prawa dotyczące zwalniania pracowników. Stopa bezrobocia zaczęła rosnąć od marca 2008. Jednak kulminację na poziomie 12,1% osiągnęła dopiero w maju 2013. A więc w Stanach Zjednoczonych bezrobocie zaczęło spadać po około roku od wybuchu kryzysu we wrześniu 2008, podczas gdy w Europie stało się to dopiero po pięciu latach.

Pierwsza faza aktualnego kryzysu przynosi podobne dane. W USA stopa bezrobocia eksplodowała z 3,5% w lutym do 14,7% w kwietniu aby od maja zacząć dynamicznie spadać. W strefie euro jest zupełnie inaczej. Stopa bezrobocia wzrosła bardzo nieznacznie z poziomu 7,2% w marcu do 8,1% w sierpniu ale cały czas rośnie. Co więcej, prognozy wskazują na to, że poziom pomiędzy 8,5% a 10,5% będzie się utrzymywał co najmniej do roku 2022.

Wygląda na to, że w modelu amerykańskim przedsiębiorstwa są w stanie znacznie bardziej elastycznie reagować na kryzys. Zwalniają pracowników natychmiast aby adaptować się do nowej sytuacji ale jak tylko mają możliwość, natychmiast zatrudniają. W Europie ze względu na koszty przedsiębiorcy zwlekają z redukcjami zatrudnienia, w efekcie ich sytuacja nie ulega poprawie i muszą cały czas zwalniać, gdy ich amerykańscy konkurenci już od dawna zatrudniają. Amerykańskie podejście w długim okresie jest korzystne również dla pracowników, którzy co prawda muszą przetrwać zwolnienie ale bardzo szybko mogą znaleźć nową pracę.

Również dane o wzroście gospodarczym nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że amerykańska gospodarka jest bardziej dynamiczna. Co prawda dla obu gospodarek wstępne dane za trzeci kwartał 2020 roku wskazują na ujemne tempo wzrostu, jednak w przypadku Stanów Zjednoczonych jest to -2,9% a w przypadku strefy euro -4,3%.

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...