.
Strona główna Blog Strona 177

Ile kosztuje darmowa komunikacja miejska?

Najważniejsze cechy dobrej komunikacji miejskiej to odpowiednio gęsta siatka tras, duża częstotliwość, niezawodność i punktualność. Pasażerowie cenią sobie wysoki komfort podróży, czyli między innymi niską podłogę, klimatyzację, rozbudowaną informację pasażerską, oraz dużą ilość miejsc siedzących. Coraz większe są wymagania odnośnie wpływu na środowisko, zarówno w ujęciu lokalnym, jak i globalnym (całkowity ślad węglowy). Każdy z powyższych aspektów wiąże się z określonym kosztem, podczas gdy dla pasażerów bardzo istotne jest to, żeby komunikacja publiczna była przystępna cenowo, a najlepiej darmowa.

Autor: Dariusz Załuska – Dyrektor ds. Transportu Pasażersko Kołowego w MGW CCG.

Oznacza to, że przed organizatorami komunikacji publicznej stoi niezmiernie trudne wyzwanie — znalezienie złotego środka między zakresem usług, jakością i ceną. Wymaga to przeprowadzenia gruntownej analizy przy wzięciu pod uwagę priorytetów pasażerów (mieszkańców) i możliwości finansowych miasta czy gminy. Niestety, czasami zamiast rzetelnej analizy wpływu poszczególnych czynników na koszty i cenę usługi komunikacji publicznej, podejmowane są decyzje koniunkturalne politycznie.

Przykładem może być wprowadzanie tak zwanej „darmowej” komunikacji. Korzystanie z niej jest co prawda bezpłatne ale wszyscy mieszkańcy, również ci, którzy nie korzystają z niej regularnie ponoszą jej koszt (finansowana jest z podatków tj. wspólnych środków). Niestety samorządy nie prowadzą statystyk pokazujących jaka część mieszkańców korzysta z komunikacji miejskiej oraz tego, jaki jest koszt komunikacji miejskiej w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Pobieżne wyliczenia oparte na dostępnych danych wskazują, że jest to kwota oscylująca w granicach od 200 zł do 700 zł rocznie na statystycznego mieszkańca. Wiadomo też, że ten parametr rośnie wraz z wielkością miasta. Mowa o wartościach uśrednionych, a nie konkretnych lokalizacjach. Dla konkretnych przypadków (wynikających, chociażby z efektywności operatorów) nawet dla podobnych miast, parametry mogą się znacząco różnić. Uwzględniając średnie wielkości przychodów z biletów (tam gdzie nie ma komunikacji bezpłatnej) na poziomie około 40% całkowitego kosztu transportu publicznego, to tak zwana komunikacja darmowa będzie kosztować budżet od 80 do 280 zł na rok na jednego mieszkańca. W przeliczeniu na wozokilometr (wzkm) może to być od 2,7 zł do 3,5 zł, a uwzględniając wielkość miasta (ilość mieszkańców), roczny wydatek stanowić będzie od około 5 mln do 170 mln zł. Jeżeli zestawimy to z kosztami amortyzacji (pozwalającymi na całkowitą odnowę taboru co 10-12 lat) na poziomie 1,15-1,50 zł na wzkm, widać, że nawet przy znacznie niższym wskaźniku przychodów z biletów (na przykład na poziomie 25%, odpowiadającym kosztowi 1,7 – 2,0 zł wzkm), dochody z biletów są i tak wyższe od wskazanego powyżej parametru kosztu amortyzacji na wzkm. Oznacza to, że rezygnując z „darmowej komunikacji” i przywracając opłaty za przejazdy, organizator miałby środki na regularną wymianę taboru.

Jak widać, przychody z biletów to bardzo istotna pozycja w budżecie. A jaka jest wartość dodana komunikacji darmowej poza krótkoterminowym efektem propagandowym? Żadna. A skutki długoterminowe bywają bardzo istotne. Pandemia COVID-19 znacząco wpłynęła na budżety miast i wiele z nich szuka obecnie oszczędności. Utrzymanie darmowej komunikacji z pewnością do nich nie należy. Najlepszym rozwiązaniem jest więc konsekwentne i stopniowe przywracanie opłat za komunikację. Należy jednak mieć na uwadze, aby te opłaty były racjonalne, szczególnie dla osób często korzystających z komunikacji (atrakcyjne stawki za bilety miesięczne). Dla osób korzystających z komunikacji miejskiej okazjonalnie, cena biletu nie jest tak ważna jak częstotliwość połączeń czy punktualność.

Główną zachętą do korzystania z komunikacji publicznej nie będzie zatem cena, lub wręcz jej brak, ale dostępność i komfort podróży. Widać to wyraźnie na przykładzie porównania Aglomeracji Warszawskiej i Górnośląsko – Zagłębiowskiej, które pod względem ilości mieszkańców i powierzchni są porównywalne. W pierwszym przykładzie ilość podróży komunikacją miejską w 2019 roku wynosiła 1 184 mln a w drugim 76 mln (ponad 15 razy mniej). Przyczyną nie jest cena biletu, lecz to, że w Aglomeracji Górnośląsko – Zagłębiowskiej jest znacznie mniej połączeń, przez co jest ona mało przyjazna i efektywna dla mieszkańców.

Nie ma więc nic za darmo, wszystko ma swoją cenę. Podstawowe pytania, na jakie muszą odpowiedzieć włodarze miast to – czy mieć komunikację „darmową”, tanią, czy dobrą i na jak dobrą ich stać. Znalezienie optymalnego rozwiązania nie jest łatwe ale raz popełniony błąd może bardzo dużo kosztować w kolejnych latach. Dlatego przed podjęciem decyzji warto wykonać kalkulacje dotyczące ich wpływu tych na przyszłe koszty i możliwe do uzyskania cele.

Pandemia nie zatrzymała procesów konsolidacji na rynku stomatologii

Grupa Medicover przejęła kliniki stomatologiczne działające w Mławie i Ostródzie pod marką Centrum Uśmiechu, łącznie 11 gabinetów oraz ponad 30-osobowy zespół. Kliniki Centrum Uśmiechu oferują kompleksową, wysokospecjalistyczną opiekę stomatologiczną, zarówno dla dorosłych, jak i dzieci, z wykorzystaniem nowoczesnych technologii, w tym sprzętu diagnostycznego. W procesie sprzedaży właściciela klinik wspierała firma doradcza Upper Finance.

Proces obejmował m.in. audyt działalności operacyjnej wraz z oceną potencjału rozwoju, przygotowanie propozycji inwestycyjnej, proces ofertowy, przygotowanie do procesu due diligence, a następnie wsparcie w negocjacjach końcowych z inwestorem oraz pomoc w przygotowaniu umów inwestycyjnych i zamknięciu transakcji. Doradztwo prawne i podatkowe w związku z transakcją właścicielowi klinik zapewniła Kancelaria Ożóg Tomczykowski.

Stomatologia to dziś najbardziej sprywatyzowany segment opieki medycznej w Polsce, który pozytywnie wyróżnia się na tle rynków Europy Środkowo-Wschodniej.

O jego atrakcyjności decyduje skala rynku – wydatki na opiekę stomatologiczną w Polsce osiągnęły wartość ponad 12 mld zł w 2019 r. a Polacy są przyzwyczajeni, że za usługi stomatologiczne płacą z własnej kieszeni. Stąd aż 40% prywatnych wydatków na opiekę medyczną w kraju to właśnie wydatki na stomatologię – mówi Joanna Szyman, Wiceprezes Zarządu Upper Finance.

Wydatki publiczne na stomatologię utrzymują się na poziomie nieprzekraczającym 2 mld zł a tempo wzrostu nie przekracza 1% rocznie.

Według Moniki Stefańczyk z firmy PMR, eksperta w dziedzinie badań i analiz rynków w Europie Środkowej i Wschodniej, wpływ pandemii COVID-19 na wartość rynku w 2020 r. będzie negatywny – Rynek, w scenariuszu gwałtownego wzrostu zachorowań jesienią, z którym mamy obecnie do czynienia, może spaść nawet o 44%. Co nie studzi jednak apetytu inwestorów. Dynamikę procesów M&A w sektorze stomatologicznym niewątpliwie stymuluje relatywnie wysoki stopień rozdrobnienia sektora, wynikający z faktu, że opieka stomatologiczna w Polsce opiera się na praktykach indywidualnych lekarzy specjalistów. Dziś najwięksi gracze rynkowi tacy, jak Grupa Lux Med i Medicover, mają w swoich sieciach każdy po niewiele ponad 200 gabinetów, kolejny Enel Med ok. 90, zaś aktywny od niedawna na rynku Tar Heel Capital zaledwie kilka. Co oznacza, że poziom koncentracji z zaangażowaniem konsolidatorów jest na poziomie 5%.

Za wzrost rynku w ostatnich latach odpowiedzialny był przede wszystkim rynek prywatny, który rósł w tempie ok. 8% rocznie a jego wartość przekroczyła 10 mld zł w 2019 r. Najlepsze prywatne kliniki, nawet dziś w dobie pandemii Covid-19, nie doświadczają spadków i nadal rosną w tempie powyżej 8% rocznie. Niesłabnąca popularnością cieszą się również usługi z zakresu stomatologii estetycznej. PMR prognozuje, że już w 2021 r. dojdzie do odrodzenia dynamicznego wzrostu w segmencie stomatologii – rynek, ze względu na efekt niskiej bazy z 2020 r. i stopniowy powrót do normalności, zanotuje dwucyfrową dynamikę wzrostu. Może ona wynieść nawet 30%.

Pandemia nie wyhamowała procesów inwestycyjnych głównych graczy rynkowych, którzy równolegle do procesów akwizycji rozwijają swoje sieci organicznie, otwierając nowe kliniki.

Pandemia nie zmieniła również charakterystyki przejmowanych podmiotów tzn. nie pojawił się w segmencie stomatologicznym trend związany z tzw. distressed M&A, czyli akwizycje przedsiębiorstw znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Inwestorzy są skoncentrowani na dynamicznej ekspansji w sektorze i budowaniu przewagi konkurencyjnej w oparciu o dołączanie do sowich sieci – „klinik liderów” tj. klinik o wysokim poziomie jakości usług, w tym usług wysokospecjalistycznych takich, jak implantologia, protetyka czy ortodoncja, zwłaszcza ta ostatnia, z uwagi na deficyt specjalistów tej dziedziny, jest wysoko ceniona przez inwestorów. Motywacja do podejmowania działań konsolidacyjnych ze strony inwestorów branżowych wynika również z coraz większej presji związanej z dostępem do wysokiej klasy specjalistów i ekspertów w danym segmencie.

Z kolei z punktu widzenia właścicieli klinik stomatologicznych konsolidacja jest szansą na realizację zysku oraz zwiększenie skali działalności i wzmocnienia swojej pozycji na lokalnym rynku. Ważnym motywem transakcyjnym dla wielu właścicieli klinik jest również kwestia sukcesji. W wielu przypadkach przeprowadzenie sukcesji nie jest możliwe, czy to ze względu na odmienne wybory życiowe, czy zainteresowania, czy też brak stosownej wiedzy i przygotowania do wejścia w tę rolę ze strony ewentualnych sukcesorów.

Rynek stomatologiczny jest atrakcyjny inwestycyjnie również dla funduszy private equity (PE). Kilka miesięcy temu do gry włączył się  chociażby Tar Heel Capital. Do inwestycji fundusze private equity motywuje również niesłabnąca aktywność M&A graczy branżowych, którzy efektywnie staną się dla funduszy private equity kluczowymi odbiorcami platform stomatologicznych na wyjściu z inwestycji.

W Polsce największe transakcje konsolidacyjne w segmencie usług stomatologicznych zostały przeprowadzone w ostatnich latach z udziałem Upper Finance. Zespół Upper Finance m.in. pozyskał inwestora strategicznego, Grupę LUX MED, dla sieci Eurodental oraz Silver Dental Clinic, uczestniczył także w sprzedaży sieci Addent, Stoma-Dental, sieci klinik Polskie Centra Stomatologiczne DENS do Grupy Medicover. Łącznie z udziałem ekspertów Upper Finance właściciela zmieniło ponad 100 gabinetów.

Podwójna premiera BMW w Warszawie

Nadeszły czasy nietypowe dla jakichkolwiek premier. Niezależnie od tego, czy chodzi o pierwsze wystąpienie na nowo objętym stanowisku, czy o samochód. Tak się złożyło, że właśnie w tej nowej rzeczywistości pracę w Polsce rozpoczął nowy Dyrektor Generalny BMW Group Polska, Christian Haririan, a w salonach dealerskich jest już dostępne nowe BMW serii 4 Coupé. BMW Group Polska znalazło bezpieczny sposób na to, by zaprezentować oboje polskim klientom i mediom.

Nie bez powodu scenerią dla nagranego materiału stały się nocne ulice Warszawy – BMW The 4 Coupé to ikona designu, która świetnie komponuje się z miejską architekturą. Pokazane w spocie punkty wybrano nieprzypadkowo, bo same w sobie też są ikoniczne. W video zaprezentowano też kluczowe cechy nowego modelu serii 4, w tym funkcje związane z łącznością (m. in. cyfrowy kluczyk) oraz podkreślono sportowy charakter samochodu, który od początku jest wpisany w DNA czwórki.

Spot dostępny jest na: https://www.youtube.com/watch?v=zbN3TfMA6FU&feature=emb_logo

Finalny kształt spotu to efekt współpracy BMW Group Polska oraz Change Service Plan, Media Ready, Grayling Poland i agencji Corse.

Szczyt pandemii może być okazją do przemyślenia strategii inwestycyjnych.

Wiele wskazuje na to, że właśnie teraz jesteśmy świadkami światowego szczytu pandemii. W najgorszym wypadku nastąpi on w ciągu najbliższych tygodni. Oznacza to, że niedługo, wraz ze zmianą trendu w liczbie zachorowań, zmianie mogą ulec również trendy dotyczące procesów gospodarczych. Ciekawe rzeczy mogą się dziać na światowych rynkach kapitałowych. Konsekwencją coraz mniejszej liczbie zachorowań będzie znoszenie ograniczeń administracyjnych. Prawdopodobnie właśnie od teraz stopniowo zacznie się poprawiać sytuacja sektorów najbardziej dotkniętych pandemią. A to może oznaczać, że nadchodzi najlepszy moment na inwestycje w te sektory.

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych

Światowe giełdy, mimo kryzysu, mają się całkiem nieźle. Najważniejszy amerykański indeks – Dow Jones Industrial Average, zaczął 2020 rok na poziomie 28 868 punktów. Po ogromnym spadku do 18 591 punktów, od końca marca jego wartość wręcz eksplodowała i obecnie oscyluje w okolicach rekordu wszech czasów, znacznie przekraczając 29 000 punktów. Podobnie jest z innymi indeksami, szczególnie z technologicznym Nasdaq, który po marcowym załamaniu osiągnął rekord wszech czasów już w pierwszej połowie czerwca i nadal rośnie. Od początku roku można było na nim zarobić aż 30,4%.

Cały czas jednak jest kilka sektorów, których nie dotyczą intensywne wzrosty. Szczególnie często przywoływanym przykładem jest sektor linii lotniczych. Obrazujący jego sytuację giełdowy indeks „S&P 1500 Airlines Sub-Industry” zaczął bieżący rok na poziomie 389 punktów. Jego obecna wartość około 273 punkty jest niższa od tej z początku roku o ponad 28%. Ale i tak inwestorzy, którzy odważyli się zainwestować w ten indeks w połowie maja, gdy jego wartość wynosiła 133,96 punktów, zarobili już ponad 103%! Tymczasem, patrząc na ilość kapitału napływającego na giełdy, gdy linie lotnicze na nowo ruszą po zniesieniu ograniczeń, odrobienie strat z okresu pandemii wydaje się tylko kwestią czasu.

Znacznie większe straty ponieśli inwestorzy zaangażowani w sektor wydobycia i przetwórstwa ropy i gazu. Indeks „S&P 1500 Oil & Gas drilling” spadł w tym roku o 64%. Ponad 37% stracił indeks „S&P 1500 Oil & Gas Refining & Marketing”. Jednak chcąc inwestować w ten sektor, inwestorzy będą musieli rozważyć, czy nie boją się utraty jego pozycji na rzecz energetyki odnawialnej. Wydaje się jednak, że zielona rewolucja w transporcie i energetyce nie powinna nastąpić w ciągu kilku miesięcy. Technologie pozyskiwania energii z wiatru i słońca wciąż wymagają udoskonaleń, co oznacza, że sektor gazowy i paliwowy ma przed sobą co najmniej kilkanaście lat względnie stabilnej działalności. Powinien więc przynajmniej częściowo wyjść z obecnej zapaści.

Kolejną branżą, która nie odrabia strat na amerykańskich giełdach jest bankowość. Indeks „S&P 500 Banks Industry” stracił od początku roku ponad 20%. Na bankach przede wszystkim odbija się słaba sytuacja finansowa ich klientów i zwiększone ryzyko kredytowe. Jednak mimo niezwykle dynamicznie rozwijającej się konkurencji ze strony sektora fintech, tradycyjne banki z pewnością nie złożą broni w walce o klientów. Mają one ogromną przewagę kapitałową nad startupami internetowymi, od dawna widać też, że nie mają problemów z absorpcją innowacji. Oznacza to, że sytuacja sektora bankowego może się istotnie poprawiać w czasie wygaszania pandemii.

Podobnej rewizji może wymagać strategia dotycząca inwestycji w sektory, które najbardziej zyskały na pandemii. Wśród nich są firmy logistyczne, głównie zajmujące się rozproszoną logistyką miejską, fintechy wprowadzające nowe technologie płatności oraz niektóre przedsiębiorstwa farmaceutyczne i medyczne. Wątpliwe jest aby ich rozwój mógł pozostać tak dynamiczny po wygaszeniu pandemii. W tym wypadku obecne przesilenie może być dobrym momentem na wyjście z inwestycji, tym bardziej że światowe banki centralne, w tym amerykański FED, kiedyś będą musiały skończyć ze swoją polityką nieskończonego dodruku pieniądza, co może negatywnie wpłynąć na główne indeksy giełdowe.

Digitalizacja to szansa dla firm dotkniętych pandemią – 5 prostych kroków do rozwoju

W zgodnej opinii ekspertów i praktyków biznesu konsekwencji gospodarczych pandemii nie można było przewidzieć. Dlaczego więc bardzo wielu przedsiębiorców jest na tę zmianę przygotowanych znacznie lepiej niż myśleliśmy? Nie wiemy jeszcze, jakie będą konsekwencje ograniczeń gospodarczych związanych z drugą falą pandemii, jednak niezależnie od tego poszkodowane przedsiębiorstwa muszą powoli zacząć planować przejście z fazy reakcji na kryzys do fazy odbudowy pozycji rynkowej. Oznacza to zmianę strategii z reaktywnej na kreatywną lub inaczej mówiąc: z defensywnej na ofensywną.

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych

Strategie przyjęte przez poszczególne przedsiębiorstwa będą się różnić w zależności od branży, pozycji rynkowej czy dostępnych zasobów, jednak nie ulega wątpliwości, że w bardzo wielu przypadkach najlepszą odpowiedzią na kryzys będzie przyspieszona digitalizacja przedsiębiorstw. Należy jednak pamiętać o tym, że małe i średnie przedsiębiorstwa są pod tym względem w specyficznej sytuacji. Związana jest ona z ograniczonymi zdolnościami kapitałowymi, niewielką skalą działania czy ograniczeniami dotyczącymi kompetencji personelu. W większości przypadków – szczególnie w warunkach kryzysu gospodarczego – może okazać się, że wdrożenie nowoczesnych rozwiązań informatycznych przekracza możliwości finansowe przedsiębiorstwa. Do tej pory takie rozwiązania, jak na przykład zrobotyzowana automatyzacja procesów, były stosowane głównie przez duże firmy.

Jednak małe i średnie przedsiębiorstwa również szukają możliwości poprawy efektywności swoich procesów. Pomagają im w tym producenci oprogramowania, którzy zdają sobie sprawę z potencjału, jaki drzemie we współpracy w segmentem MŚP. Co zrobić, aby skorzystać z szansy, jaka pojawia się w otoczeniu gospodarczym?

  1. Poszukaj procesów nadających się do automatyzacji

Do robotyzacji najlepiej nadają się proste, monotonne czynności manualne, takie jak wprowadzanie danych, obsługa klienta, fakturowanie, obsługa przychodzącej korespondencji, rozliczanie wynagrodzeń. Ponadto automatyczne rozwiązania informatyczne doskonale sobie radzą ze zbieraniem danych i procesami analitycznymi. Mogą być więc używane na przykład do zarządzania internetowymi kampaniami reklamowymi, sprzedaży produktów przez kanały internetowe czy optymalizacji kosztów w różnych obszarach działania przedsiębiorstwa.

  1. Nie wyważaj otwartych drzwi

Używaj gotowych rozwiązań. W przypadku niewielkiego przedsiębiorstwa budżet potrzebny na tworzenie dedykowanych rozwiązań może znacznie przekraczać możliwości finansowe. Jeżeli chcesz wdrożyć cyfrowe kanały sprzedaży, nie twórz od razu własnego sklepu internetowego, który będzie wymagał dużych nakładów na promocję. Znacznie lepiej rozpocząć od sprzedaży na platformach zakupowych typu Allegro czy Amazon. Korzystanie z ich usług wiąże się z prowizją, ale gwarantują one dużą ilość wyświetleń ofert. Nie daj się namówić na drogi w zakupie i obsłudze serwer w siedzibie firmy. Na początek zupełnie wystarczy rozwiązanie zdalne. Wiele rozwiązań informatycznych z algorytmami sztucznej inteligencji włącznie można oprzeć na ściągniętych za darmo kodach open source. To najczęściej jedyny sposób na zaawansowane innowacje w małym przedsiębiorstwie.

  1. Skoncentruj się na właściwych obszarach wzrostu

Zmiana kanałów dystrybucji może spowodować, że w firmie powstaną nowe centra kosztów i przychodów. Na szczęście łatwo to zjawisko wykryć, gdyż korzystanie z elektronicznych kanałów sprzedażowych radykalnie zwiększa możliwości analityczne. Dzięki temu możesz dokładnie zbadać efektywność poszczególnych działań promocyjnych. Bardzo ważne jest, aby w ramach przedsiębiorstwa wspierać te struktury i projekty, które są prawdziwymi centrami przychodów. Jednym największych błędów, jakie mogą popełnić przedsiębiorcy, jest nieracjonalne przywiązanie do starych struktur. Ciężko jest zrezygnować z projektów, w które przez lata inwestowało się duże środki tylko dlatego, że od kilku miesięcy stały się nierentowne. Jeszcze trudniej zrezygnować z pracowników, którzy przez lata przyczyniali się do sukcesu firmy. Unikanie tego dylematu, który w psychologii społecznej jest określany jako pułapka zaangażowania, jest bardzo ważne na etapie intensywnych zmian.

  1. Dostosuj zasoby do nowej strategii

Digitalizacja przedsiębiorstwa z reguły wymaga zmiany priorytetów inwestycyjnych. Być może będzie trzeba obciąć finansowanie projektów przed-covidowych. Z całą pewnością personel będzie musiał nabyć nowe kwalifikacje. Z dużym prawdopodobieństwem trzeba będzie zmienić strukturę działu sprzedaży. Wiele przedsiębiorstw inwestujących w cyfrowe kanały dystrybucji decyduje się na centralizację. Zamiast kosztownej, rozbudowanej struktury oddziałów regionalnych, dealerów i przedstawicielstw, inwestują w centralny magazyn i call center. Oprócz większej kontroli nad kanałami dystrybucji umożliwia to poprawę rentowności dzięki rezygnacji z pośredników.

  1. Bądź gotów na rozwój

Wbrew pozorom to nie takie trudne. W tradycyjnym, analogowo działającym przedsiębiorstwie wzrost sprzedaży często musi być związany z ogromnymi inwestycjami. Dodatkowe powierzchnie handlowe, nowi sprzedawcy, wzmocnienie działów technicznych i obsługi klienta czy inwestycja w kadrę zarządzającą to elementy niezbędne dla zachowania wysokiej jakości obsługi klienta. Dodatkowe inwestycje często są potrzebne w sferze produkcji czy logistyki.

Wzrost jest dużo łatwiejszy w przypadku, gdy procesy sprzedażowe są zautomatyzowane. Sklep internetowy, w którym klient jest obsługiwany przez roboty, może praktycznie przy tym samym koszcie obsłużyć 100 albo 100 000 klientów. W razie potrzeby przejście na bardziej wydajny serwer może się odbyć automatycznie.

Dlatego jedną z cech, jakich inwestorzy wymagają od nowoczesnych przedsiębiorstw, jest skalowalność, czyli zdolność do nagłego wzrostu. Tylko wtedy rentowność ich inwestycji może być mierzona w tysiącach procent.

Przedsiębiorcy coraz chętniej korzystają z możliwości, jakie dają im postępowania restrukturyzacyjne

Wielu przedsiębiorców nie posiada wystarczającej wiedzy i doświadczenia w zakresie zarządzania firmą podczas głębokiego kryzysu. Nic dziwnego, od czasu wprowadzenia w Polsce mechanizmów gospodarki rynkowej nie mieliśmy do czynienia z tak dużym spadkiem dynamiki gospodarczej. W przypadku gdy sytuacja finansowa firmy staje się zbyt trudna, przedsiębiorca powinien skorzystać z dostępnych środków naprawczych oraz przewidzianych przez prawo metod ochrony przed wierzycielami.

Autor: Mariusz Grajda, partner zarządzający, członek zarządu MGW Corporate Consulting Group Sp. z o.o.

Jedną z metod, jakie mogą pomóc w odbudowie pozycji rynkowej przedsiębiorstwa znajdującego się w kłopotach finansowych jest postępowanie restrukturyzacyjne. Jest ono sformalizowanym sposobem prowadzenia negocjacji z wierzycielami. Zamierzonym skutkiem postępowania jest odbudowa pozycji rynkowej przedsiębiorstwa oraz uniknięcie upadłości.

Polska firma doradcza MGW CCG, 20 października 2020 roku opublikowała obszerny raport dotyczący problematyki postępowań restrukturyzacyjnych. Zawiera on omówienie dostępnych aktualnie narzędzi prawnych w zakresie restrukturyzacji przedsiębiorstw a także statystyki dotyczące postępowań otwartych, zatwierdzonych i umorzonych w III kwartale tego roku. Raport skierowany jest do przedsiębiorców zainteresowanych otwarciem postępowań,  do specjalistów z zakresu restrukturyzacji ale również do analityków z branży finansowej czy instytucji administracji publicznej. Raport, którego publikacja była zapowiedziana latem tego roku był oczekiwany przez wielu analityków również dlatego, że stanowi istotne źródło informacji na temat kondycji polskiej gospodarki w okresie pandemii.

Z danych zawartych w raporcie wynika, że w trzecim kwartale 2020 roku otwarto w Polsce 188 postępowań restrukturyzacyjnych. To o 44,6% więcej niż w trzecim kwartale 2019 roku oraz o aż o 89,9% więcej niż w drugim kwartale 2020. Aż 72% stanowią uproszczone postępowania restrukturyzacyjne – nowa konstrukcja postępowań restrukturyzacyjnych wprowadzonych w ramach przepisów tarcz antykryzysowych. Zainteresowanie przedsiębiorców tą formą postępowania wynika z szybkiej procedury otwarcia, stosunkowo niskiego kosztu, możliwości otwarcia postępowania bez udziału sądu, możliwości objęcia układem wszystkich wierzycieli (również zabezpieczonych na majątku dłużnika) a także na zawieszeniu prowadzonych postępowań egzekucyjnych na czas postępowania.

Dla analityków zainteresowanych stanem polskiej gospodarki w czasie kryzysu, szczególnie istotne są dane dotyczące branżowej struktury przedsiębiorstw decydujących się na otwarcie postępowań układowych. Spośród 180 postępowań, 29 dotyczy przedsiębiorstw z branży rolniczej, 25 z branży przetwórstwa przemysłowego, 22 – handlu hurtowego a 20 – budownictwa. Pozostałe branże o istotnej ilości postępowań to handel detaliczny (18), transport i gospodarka magazynowa (15) oraz działalność finansowa i ubezpieczenia (12).

Z punktu widzenia małych i średnich przedsiębiorstw ważne jest to, że postępowania restrukturyzacyjne są dostępne dla wszystkich przedsiębiorstw, w tym dla tych prowadzonych w formie jednoosobowej działalności gospodarczej. Dla takich podmiotów są one jedyną możliwością na uzyskanie prawnej ochrony przed wierzycielami.

Niestety złą wiadomością dla przedsiębiorców jest to, że aż 63% postępowań kończy się umorzeniem. Jak mówi Mariusz Grajda – partner zarządzający w firmie MGW CCG, „przedsiębiorcy bardzo często decydują się na otwieranie zobowiązań w sytuacji gdy ich pozycja finansowa jest już bardzo trudna, dodatkowo środki pomocowe oferowane w czasie pandemii do tej pory nie przewidywały możliwości finansowania przedsiębiorców znajdujących się na etapie postępowania układowego”.

Taka możliwość pojawiła się dopiero w sierpniu tego roku, dzięki uchwaleniu „Ustawy o pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji przedsiębiorców”. Obok przepisów o uproszczonym postępowaniu układowym, stanowi ona aktualnie podstawowe narzędzie wspomagające strategie odzyskiwania równowagi finansowej przez przedsiębiorców.

MGW CCG zapowiada publikacje kolejnych raportów co kwartał.

 

Czy inwestowanie bez podjęcia ryzyka jest możliwe?

Niczym odkrywczym będzie stwierdzenie, że sektor usług finansowych w Polsce nie cieszy się zbytnim zaufaniem Polaków. Na pewno nie na tyle, aby z chęcią lokowali tam swoje oszczędności. Wbrew powszechnej opinii pieniądze wolimy przechowywać w przysłowiowej skarpecie, podczas gdy mogłyby one pracować na właścicieli i przynosić wymierny zysk.

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych

Według najnowszych danych oszczędności w Polsce posiada co drugi Polak. W ciągu roku zwiększyły się one o ponad 50 mld zł (wzrost o prawie 4 proc. ). W porównaniu do poprzedniego roku największy procentowy wzrost zanotowały środki w gotówce i depozyty bieżące oraz obligacje. Niewiele jednak z tego korzyści, biorąc pod uwagę mało atrakcyjne z perspektywy inwestorów propozycje inwestycyjne banków. Wynika to między innymi z dość asekuracyjnej polityki banków.

Można oczywiście zaryzykować trochę bardziej niż otwarcie konta oszczędnościowego czy założenie lokaty, a mianowicie zagrać na agresywnych funduszach. Zwykle jednak obiecywany szybki zysk w ramach funduszy – poparty poważnym, finansowym, międzynarodowym autorytetem – kończy się utratą pieniędzy. Może być to wynikiem braku komunikacji ze strony opiekuna klienta, który zobowiązuje się do pilnowania ruchów na rynkach i w razie zawirowań, informowania, aby w porę interweniować. Często jednak teoria znacznie odbiega od praktyki.  Istnieją oczywiście skrajne przykłady związane z inwestowaniem, jak na przykład afera Amber Gold. Można także zainwestować w rynek nieruchomości ze stopą zwrotu pod koniec wieku produkcyjnego.

Z podejmowaniem ryzyka bywa u Polaków różnie. Ponad połowa, czyli 55 proc. deklaruje, że nie akceptuje żadnego ryzyka, a za najbardziej ryzykowny produkt uważa fundusze inwestycyjne. Tak wynika z najnowszego badania Kantaru na zlecenie UOKiK. Nieco mniej, bo 42 proc. badanych byłoby w stanie zaakceptować małe lub średnie ryzyko, jeśli istniałaby pewność, że odzyskają całość lub większość zainwestowanych pieniędzy. Z tym też bywa jednak różnie. Co więc zrobić, żeby nie dać inflacji przejeść swoich oszczędności? Można oczywiście czekać, aż coś drgnie w gospodarce. Jest jednak alternatywna droga, nie tak agresywna jak fundusz. Słyszeliście kiedyś o startupach?

Stopa zwrotu sięgająca nawet kilkuset procent

Jak pokazują wyniki badań, przeciętny właściciel startupu to 38-letni mężczyzna z wyższym wykształceniem, z czteroosobowej rodziny, który ma ciekawy pomysł na biznes i chce wykorzystać doświadczenie zdobyte w dotychczasowej pracy. Jego głównym motywem podjęcia działalności biznesowej jest chęć uzyskania niezależności i zwiększenia dochodów osobistych. Tyle z teorii.  Według raportu „Startup Poland 2016” cztery lata temu w bazie Fundacji Startup Poland było zarejestrowanych 2,7 tys. startupów. Na świecie najwięcej startupów funkcjonuje w Dolinie Krzemowej (12,7–15,6 tys.), Nowym Jorku (6,3–7,8 tys.), Londynie (4,3–5,9 tys.), Pekinie (4,8–7,2 tys.), Tel Avivie (2,2–2,7 tys.) oraz Berlinie (1,8–2,4 tys.). Biorąc pod uwagę powyższe dane na temat liczby startupów w lokalnych ekosystemach, można przyjąć, że wartość dla Polski (z głównymi miastami Warszawą i Łodzią) znajduje się w przedziale 3–6 tys. firm w zależności od przyjętej definicji startupu.

Te wszystkie dane dają nam w miarę spójny obraz rynku starupów, choć od czasu publikacji raportu minęło już trochę czasu, a rynek starupowy cały czas się rozwija. To, co wyróżnia go na tle standardowych i znanych Polakom rozwiązań, to zysk, który potrafi wypracować. W dodatku w bardzo krótkim – jak na nasze warunki – czasie. Jak wynika z ostatniego badania Fundacji Startup Poland, przeprowadzonego na grupie ponad 760 młodych innowacyjnych spółek, aż 17 proc. z nich rośnie w tempie przekraczającym 50 proc. miesięcznie. Jednak żeby startupy przynosiły faktyczne zyski inwestorom, warto aby wspierali oni nie jeden, a wiele takich organizacji. W tym tkwi siła inwestowania w startupy: w różnorodności i wielowymiarowości.

Stołeczna grupa Assay rozłożyła swój portfel startupów na trzy główne branże: software, elektromobilność  i stacjonarną. Aby jednak firmy mogły się w pełni rozwijać, potrzebują wsparcia finansowego inwestorów. Nie muszą to być od razu gigantyczne pieniądze. Warto podkreślić, że wymierną korzyścią po stronie inwestora jest stopa zwrotu o wiele większa niż w przypadku tradycyjnych inwestycji, która sięgać może nawet kilkuset procent.

Kryzys może zadziałać motywująco

Może więc warto przyjrzeć się temu rozwiązaniu, zwłaszcza w tych niepewnych czasach. Paradoksalnie to właśnie dziś jest najlepszy czas do tego, aby przekonać się o możliwościach, jakie tkwią w tych małych, nowatorskich przedsiębiorstwach. W chwili, kiedy startupy przebiją się do szerszej świadomości, zdecydowanie wyhamują dynamikę swoich zysków. Jednak obecnie w Polsce wciąż pozostają awangardą na rynku finansowym, choć zapewne mają dużo bardziej demokratyczne ambicje. Swoją drogą, to musi być bardzo pozytywne odczucie, kiedy inwestuje się w projekt, w który samemu nie miało się śmiałości wejść za młodu, albo nie wpadło się nań wystarczająco szybko, a dziś ktoś to robi za nas i dla nas. Trochę jak George Lucas, który kręcił swoje epizody „Gwiezdnych Wojem” nie po kolei, bo czekał, aż technika na tyle się rozwinie, żeby jego wizje miały szanse być zrealizowane i nakręcone jak trzeba.

 

Nowe technologie płatności poprawiają efektywność działania przedsiębiorstw

Nowoczesne technologie płatności i rozliczeń są bardzo interesujące z dwóch powodów. Po pierwsze zajmujące się nimi startupy z branży fintech mogą być doskonałymi okazjami inwestycyjnymi, po drugie ich rozwój przyczynia się do wzrostu produktywności całej światowej gospodarki.

Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący Rady Nadzorczej polskiego fintech’u Provema

Jeszcze niedawno wydawało się, że karty płatnicze i kredytowe pozostaną w naszych portfelach na dość długo. Jednak okazuje się, że oparte na nich systemy płatności mają kilka istotnych wad. Konsumenci, mimo licznych  zabezpieczeń, cały czas nie czuli się komfortowo podając numer karty kredytowej podczas zakupów w sieci a ich obawy były potwierdzone przez liczne wycieki danych. Z kolei dla przedsiębiorstw, problemem były opóźnienia w otrzymywaniu płatności oraz konieczność utrzymywania osobnych, drogich urządzeń do przyjmowania płatności. Mówiąc wprost, cały system był postrzegany jako niewystarczająco bezpieczny i niewystarczająco efektywny. Dlatego zarówno konsumenci jak i przedsiębiorcy coraz chętniej korzystają z nowych metod płatności i rozliczeń. W przeciwieństwie do płatności kartami, są one tańsze, bezpieczniejsze, powszechnie dostępne i odbywają się w czasie rzeczywistym.

Koszty transakcji bezgotówkowych spadają już od dawna, nawet w ramach tradycyjnego systemu bankowego. Wynika to z presji konsumentów oraz z systematycznie zaostrzającej się konkurencji. Dodatkowo istnieje istotna presja ze strony instytucji regulacyjnych. Chcąc upowszechnić obrót bezgotówkowy muszą one jednocześnie zapewnić konsumentom i przedsiębiorcom korzystne warunki rozliczeń transakcji.

Znaczne zwiększenie bezpieczeństwa obrotu bezgotówkowego można osiągnąć dzięki tokenizacji. Rozwiązanie to umożliwia dokonywanie płatności za pomocą jednorazowych kodów lub jednorazowych kart płatniczych powiązanych z kontem bankowym. Oznacza to, że informacje dotyczące płatności, nawet w przypadku wycieku, będą bezwartościowe.

Dla przedsiębiorców z sektora e-commerce szczególnie korzystną formą rozliczeń z klientami są płatności cykliczne. Stały się one podstawą dla powstania nowego trendu znanego jako subscription economy. Dzięki niemu coraz więcej produktów i usług dostępnych jest dzięki stosunkowo niewielkim, miesięcznym płatnościom. Tak jest w przypadku samochodów, oprogramowania komputerowego, aplikacji mobilnych czy dostępu do treści typu premium w internecie. Subscription economy to nie tylko płatności – to nowy model relacji z klientem, ułatwiający wysokiej jakości obsługę, w dużej części opartą na zautomatyzowanych procesach biznesowych.

Konsumenci i klienci biznesowi przyzwyczajeni są do tego, że tradycyjny sektor bankowy oferuje kredyty wyłącznie klientom będącym w dobrej sytuacji finansowej. Prowadzi to de facto do wykluczenia finansowego podmiotów zadłużonych. Brak dostępu do kapitału czy blokady środków na kontach powodują, że sytuacja finansowa takich firm z reguły ulega dalszemu pogorszeniu. Jednak już od dawna okazuje się, że problemy, które są nie do rozwiązania dla tradycyjnej bankowości mogą stanowić okazję biznesową dla dynamicznie rozwijających się przedsiębiorstw z sektora fintech. Nie tylko udzielają one pożyczek podmiotom zadłużonym ale w kreatywny sposób pozwalają im na realizowanie spłat dzięki platformom oddłużeniowym. Pozwalają one nie tylko na rozłożenie zobowiązań na dogodne raty ale również automatyzują proces windykacji prowadząc do znacznej obniżki jego kosztów.

Rozwój sektora fintech powinien też w najbliższym czasie doprowadzić do przyspieszenia obrotu pieniądza między podmiotami gospodarczymi i związanego z nim wzrostu efektywności. Jedną z metod może być szersze stosowanie faktur elektronicznych. Na przykład zawarcie w fakturze elektronicznej aktywującego proces płatności przycisku „zapłać teraz”, może spowodować, że faktury są opłacane przez kontrahentów nawet dwa razy szybciej.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat technologie finansowe przeszły bardzo długą drogę, od cotygodniowych wizyt klientów w oddziale banku aby podjąć gotówkę i złożyć przelewy do intuicyjnych narzędzi pozwalających na wygodne zarządzanie finansami zza biurka. Ten proces się nie zakończył, bez wątpienia kolejne 20 lat będzie czasem dalszego rozwoju branży fintech.

 

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...