.
Strona główna Blog Strona 176

Jak wygląda życie miłośników rozgrywek w dobie zamkniętych stadionów?

Na zdjęciu od Lewej_Bartłomiej Szczepański, Mateusz Zimnowodzki, Piotr Lewicki

Ostatnie miesiące nie rozpieszczały fanów sportu. Oprócz wciąż zamkniętych siłowni i klubów fitness również śledzenie zmagań sportowców stało się w dużym stopniu ograniczone. Zamrożona działalność stadionów i hal widowiskowych to niemały cios zarówno dla widzów, jak i gwiazd rozgrywek — drużyn i zawodników. O ile same zgrupowania i mecze są możliwe, to na trybunach nadal zadomawia się nienaturalna cisza. Jak w takiej scenerii odnajdują się sami kibice?

Już nie na trybunach

Adam i Sebastian poznali się w trakcie studiów na jednym z meczów organizowanych na warszawskiej Agrykoli. Dla wówczas dwudziestoparoletnich zawodników AZS Szkoły Głównej Handlowej rozgrywki z innymi uczelniami były wyłącznie jedną stroną medalu. Po sparingach zawodnicy mogli przejść do górującego nad boiskiem kompleksu stołecznej Legii, aby śledzić poczynania profesjonalnych drużyn. Dla Sebastiana i Adama studencki zwyczaj zmienił się w cotygodniową tradycję również po odebraniu dyplomów.

— Oprócz samego oglądania meczu, dużą frajdę sprawia nam typowanie wyników. Pamiętam, że przy bramie wejściowej od strony Łazienkowskiej zapisywaliśmy naszym zdaniem najbardziej prawdopodobną punktację i tuż przed zajęciem miejsc niemiłosiernie ugniataliśmy te kartki, aby ograniczyć pokusę dopisania innego scenariusza już podczas spotkania. Dawało nam to sporo funu, choć po 90 minutach z naszych zapisków nic nie mogliśmy wyczytać [śmiech] — wspomina 31-letni Sebastian.

Pandemia koronawirusa brutalnie zakończyła wypady Sebastiana i Adama. Wiosenny, a następnie jesienny lockdown obiektów widowiskowych odbił się na grafikach tysięcy kibiców. Początkowo fani pokładali swoje nadzieje w spotkaniach barowych, jednak po rozporządzeniu władz o zamrożeniu działalności gastronomii, miłośnikom rozgrywek pozostały spotkania we własnych czterech ścianach.

Przejście do sieci

Według obecnie obowiązujących przepisów na terenie obiektów sportowych mogą przebywać uczestnicy zawodów, osoby odpowiedzialne za organizację oraz ściśle ograniczona liczba dziennikarzy. Przed wejściem do obiektu każdy musi przejść pomiar temperatury oraz zdezynfekować ręce. Z wyjątkiem samych sportowców, management i przedstawiciele mediów są zobligowani do zakrywania ust i nosa. Kibice z kolei są zdani wyłącznie na relację telewizyjną lub stream w internecie.

— Jeszcze latem nasze wyjścia przypominały po prostu mniej intensywny scenariusz leniwego weekendu. Wieczorne śledzenie Ligi Mistrzów w barach nie było złe, choć brakowało atmosfery prawdziwych trybun. Nasz zwyczaj zapisywania wyników w notatnikach, albo serwetkach przeszedł do lamusa. Nieco “higienicznej” wypada opcja obstawiania w aplikacji. Nie chodzi jednak o dedykowane buchmarcherce platformy, ale apki, takie jak chociażby NOINN. Faktycznie, kibicowanie idzie z duchem czasu, a w momencie całkowitego zamknięcia gastronomii, nie musieliśmy wysyłać wyników SMS-ami — wyjaśnia 33-letni Adam.

Na pomysł stworzenia aplikacji umożliwiającej wspólne obstawianie rozgrywek sportowych wpadli trzej znajomi, którzy jeszcze podczas studiów próbowali swoich sił w tzw. typingu. Architekt Piotr Lewicki, scenarzysta Mateusz Zimnowodzki oraz prawnik Bartłomiej Szczepański doszli do wniosku, że nie trzeba iść do bukmachera, aby poczuć dreszczyk emocji, oglądając mecz, czy śledząc rozgrywki. Co więcej, panowie zaobserwowali brak narzędzi, które umożliwiałyby wspólne obstawianie wyników w większym gronie. Wspólna burza mózgów zaowocowała powstaniem aplikacji NOINN.

Z aplikacją również na stadionach

Początkowo NOINN był dostępny wyłącznie w języku polskim, ale twórcy postanowili rozszerzyć swoją ofertę o kolejne wersje. Nawet będąc tysiące kilometrów od znajomych użytkownicy, mają możliwość połączenia się z osobami anglo i hiszpańskojęzycznym współtworząc społeczność fanów nie tylko piłki nożnej, ale i siatkówki, koszykówki, skoków narciarskich, a nawet… MMA. Wkrótce zespół NOINN chce wprowadzić również opcję śledzenia rozgrywek, tenisowych, skoków narciarskich oraz żużla. Tylko w ciągu ostatniego półrocza propozycją zespołu zainteresowało się blisko 500 tys. odwiedzających.

— Szczególnie w dobie covidu kontakt z przyjaciółmi mamy znacznie utrudniony, ale dwa lata temu zakładając spółkę, nie myśleliśmy o scenariuszu powszechnej izolacji. Na szczęście zakończyliśmy prace długo przed pojawieniem się hasła “koronawirus”. Teraz wiemy, że NOINN jest potrzebny, jak nigdy dotąd. Nie chodzi nawet o obstawianie wyników, łączenie się w drużyny, czy zdobywanie bonusów. Przyczyniliśmy się do powstania darmowego narzędzia, które integruje i daje choć namiastkę realnego spotkania przy meczu — podkreśla Bartłomiej Szczepański, założyciel i Dyrektor Operacyjny NOINN.

Z poziomu aplikacji zrealizowano już 3,75 mln zakładów, a dostęp do wszystkich opcji NOINN jest całkowicie darmowy. Sami twórcy deklarują, że platforma jest bardziej nastawiona na współpracę z reklamodawcami oraz integrację środowiska kibiców, aniżeli rozwój hazardu online. Co więcej, wśród samych użytkowników pojawiają się głosy, że nawet po powrocie na stadiony, śledzenie rozgrywek będzie dopełniane nie tylko popcornem, ale i aplikacjami mobilnymi.

— Federacje zapowiadają powrót dużych rozgrywek, takich jak Copa America, Euro 2021, czy Igrzyska w Tokio. Środowisko kibiców znacząco odczuło skutki pandemii, ale covid nauczył nas kilku rzeczy. Przede wszystkim kontakt ze znajomymi z poziomu dedykowanych aplikacji sprawdza się lepiej, niż uniwersalne komunikatory, a jeśli na koncertach większość osób nagrywa solówki ulubionych zespołów smartfonem, to czy większym faux paux będzie wyciągnięcie telefonu podczas meczu? Oczywiście, że nie — puentuje Sebastian.

ŠKODA FABIA nowej generacji na pierwszym zdjęciu

ŠKODA prezentuje pierwszą zapowiedź czwartej generacji modelu FABIA. Auto jest większe, jeszcze bardziej przestronne i komfortowe. Model został zbudowany na platformie MQB-A0 dla samochodów Grupy Volkswagen i będzie wyposażony w najnowsze systemy bezpieczeństwa oraz łączności. Nowa ŠKODA FABIA dostępna będzie z wydajnymi i ekonomicznymi silnikami benzynowymi najnowszej generacji. Premiera modelu zaplanowana została na wiosnę 2021 roku.

Nowe proporcje nadwozia i jeszcze wyższy poziom bezpieczeństwa

Widoczna na zdjęciu sylwetka samochodu zapowiada nowe proporcje auta. ŠKODA FABIA czwartej generacji będzie większa od swojej poprzedniczki. Pojemność bagażnika, która już w obecnej generacji jest imponująca, także wzrośnie o kolejne 50 litrów. Zapewni to większą wygodę dla kierowcy i pasażerów.

Jeszcze sztywniejsza konstrukcja nadwozia i stworzenie ŠKODY FABIA na platformie MQB-A0 umożliwi wyposażenie modelu w nowe rozwiązania  w zakresie bezpieczeństwa biernego oraz instalację wielu nowoczesnych systemów bezpieczeństwa, które dotychczas były dostępne dla samochodów wyższych klas.

Nowoczesne silniki benzynowe

W czwartej generacji modelu FABIA ŠKODA postawiła na najnowszej generacji silniki benzynowe, które łączą wysoką wydajność z niską emisją. Nowa ŠKODA FABIA będzie dostępna zarówno z manualną, jak i z automatyczną skrzynią biegów DSG. Wszystkie te cechy sprawiają, że nowa FABIA będzie idealnym samochodem zarówno do komfortowej jazdy po mieście, jak i podróżowania na dłuższych dystansach.

Światowa premiera nowej ŠKODY FABIA zaplanowana jest na wiosnę 2021 roku.

Nissan 1.10 czyli podsumowanie pierwszego roku nowej struktury korporacyjnej w Polsce i 10 lat elektrycznych sukcesów modelu LEAF

Ubiegły rok stanowił dla oddziału Nissana w Europie Środkowo-Wschodniej jedno z największych wyzwań organizacyjnych w historii. Wynikało to z decyzji o przeniesieniu centrali Nissan Sales Central & Eastern Europe (NSCEE) z Budapesztu do Warszawy. Obecnie eksperci stacjonujący nad Wisłą zarządzają rynkami w Polsce oraz na Ukrainie, a w Czechach, na Słowacji i na Węgrzech markę Nissan reprezentuje prywatny importer.

„Ubiegły rok można podsumować jednym słowem – wyzwanie. Styczeń rozpoczęliśmy od planowania pracy w ramach nowej struktury, a już na koniec kwartału musieliśmy przestawić się na zarządzanie w trybie pandemicznym. Kolejne lockdown-y w naturalny sposób odcisnęły piętno na całej branży motoryzacyjnej. Jednocześnie do obserwowanych przez nas zmian w zachowaniach konsumenckich podchodzimy optymistycznie. Po pierwsze, relatywnie coraz chętniej wybierane są crossovery, do których bez problemu można zapakować np. rzeczy na weekendowy biwak, a posiadanie prywatnego samochodu generalnie stało się dobrym sposobem na unikanie zagrożenia mogącego się wiązać z podróżowaniem komunikacją publiczną. Po drugie, cały czas rośnie świadomość dotycząca zdrowego trybu życia, w który w naturalny sposób wpisują się zeroemisyjne samochody. Rosną więc segmenty, w których Nissan posiada od lat ugruntowaną pozycję oraz renomę” – powiedział Tomasz Latała-Golisz, Dyrektor Zarządzający Nissan Sales CEE.

Potwierdzają to wyniki sprzedażowe. Zmiana jest szczególnie widoczna w przypadku samochodów elektrycznych, w których wzrost – rok do roku – wyniósł w przypadku Nissana 120%. Sprawiło to, że w 2020 roku zeroemisyjne modele odpowiadały za 6,12% sprzedaży marki w Polsce. Średnia dla całego rynku jest ponad sześciokrotnie niższa i wynosi ok. 0,8%. Ponadto, mimo przybywającej w szybkim tempie konkurencji, Nissan po raz kolejny został liderem sprzedaży aut elektrycznych.

W warunkach pandemii, która zdominowała ubiegły rok, niezwykle ważną rolę odgrywała współpraca pomiędzy importerem a siecią dealerską. Budowane przez lata wzajemne zaufanie pozwoliło stworzyć fundamenty pod realizację wspólnych działań. Zdobyte w tym trudnym okresie doświadczenie umożliwi poprawę istniejących standardów i dalsze budowanie pozycji marki Nissan na polskim rynku. Warty podkreślenia jest fakt, że od momentu przeniesienia centrali Nissan Sales CEE do Warszawy, w Polsce rozpoczęło działalność 5 nowych punktów dealerskich: Odyssey w Kielcach, Odyssey w Lublinie, Ster w Radomiu, Wikar w Nowym Sączu, a ostatnio RTS w Elblągu.

Nissan NEXT

W maju ubiegłego roku Nissan ogłosił nowy, średniookresowy plan transformacji na lata 2020-2023. U podstaw opracowanej strategii na rynki europejskie leży skupienie się na dwóch obszarach, w których marka posiada największe doświadczenie i najmocniejszą pozycję rynkową – segmencie crossoverów oraz rozwoju napędów elektrycznych i zelektryfikowanych.

W naturalny sposób strategia przełożyła się na zmianę w podejściu do sprzedaży. Na czele listy priorytetów – w miejsce „volume” zostało umieszczone „value”. Oznacza to, że priorytetowe jest kreowanie dodatkowej wartości dla klienta.

Najbardziej widocznym elementem przyjętego podejścia jest nowe logo, które pojawiło się już w blisko dziesięciu nowych punktach sprzedaży na naszym kontynencie, a docelowo znajdzie się także na nowych modelach Nissana.

A tych w 2021 roku nie zabraknie.

Przede wszystkim, w jeszcze w lutym premierę będzie miał bez dwóch zdań najważniejszy model w gamie marki, czyli Nissan Qashqai trzeciej generacji. Prekursor segmentu crossoverów, pomimo bardzo dynamicznego rozwoju tej części rynku, nadal jest najpopularniejszym tego typu pojazdem w Europie. W Polsce odpowiada za około połowę sprzedaży marki.

Modelem łączącym oba filary rozwoju Nissana – elektryfikację i crossovery – jest Ariya. Ten w pełni elektrycznych crossover coupé otwiera kolejny rozdział w historii marki, czego potwierdzeniem jest fakt, że jest to pierwszy model, na którym znajdzie się nowe logo marki.

Kolejną z zaplanowanych na ten rok nowości będzie specjalna edycja modelu, który 10 lat temu zapoczątkował elektryczną rewolucję w masowej mobilności. Nissan LEAF wyposażony w unikalne elementy stylistyczne i oznaczenia „LEAF10” zamyka klamrą rozwój marki w trakcie ostatniej dekady.

NISSAN LEAF – dekada elektrycznej rewolucji

„Nissan LEAF był kroplą, która zaczęła drążyć skałę masowej elektromobilności. Dekadę temu samochód elektryczny stanowił wyłącznie rynkową ciekawostkę dla bardzo wąskiego grona odbiorców. Aktualnie dzięki rozwojowi infrastruktury oraz zwiększeniu pojemności akumulatorów pojazdy zeroemisyjne są dla wielu kierowców autem pierwszego wyboru” – powiedziała Dorota Pajączkowska, Communication Manager w Nissan Sales CEE.

Pierwszy samochód elektryczny

Dekadę temu Nissan LEAF rozpoczął elektryczną rewolucję w masowej mobilności. W 2011 roku model ten zdobył tytuły Europejskiego i Światowego Samochodu Roku. W 2018 roku zaprezentowano drugą generację modelu. Przez 10 lat na całym świecie sprzedano ponad 500 000 egzemplarzy tego modelu.

Technologie przyszłości

Nissan LEAF przecierał szlaki nie tylko w segmencie samochodów elektrycznych, ale również w obszarze zaawansowanych technologii wsparcia kierowcy.

Wiele rozwiązań, które dzisiaj są standardem, jeszcze kilka lat wcześniej stanowiły technologiczną nowinkę. Na tej liście należy wymienić system e-Pedal zapewniający możliwość ruszania, zwiększania i zmniejszania prędkości oraz zatrzymywania przy użyciu wyłącznie pedału przyspieszenia lub możliwość zarządzania niektórymi funkcjami samochodu z poziomu aplikacji na telefon.

Nissan LEAF elektryfikuje Europę

Rosnąca popularność Nissana LEAF była jednym z czynników inicjujących rozwój elektrycznej infrastruktury. Na przestrzeni 10 lat liczba publicznych punktów ładowania wzrosła w Unii Europejskiej z 2 379 do 213 367.

Nissan aktywnie wspiera rozwój infrastruktury, od lat angażując się w rozbudowę 20 tzw. „korytarzy stacji ładowania samochodów elektrycznych” na terenie Unii Europejskiej.

Zielony Nissan LEAF

Podstawową cechą samochodów elektrycznych jest zeroemisyjność. W ramach całego cyklu życia produktu „elektryki” generują nawet o 80% mniej CO2 w porównaniu z analogicznymi pojazdami z silnikiem spalinowym.

Przez dekadę wszystkie egzemplarze Nissana LEAF – ponad 500 000 sztuk – przejechały łącznie 16 miliardów kilometrów. Zapobiegło to emisji ponad 2,5 mln ton CO2  do atmosfery. Uzyskanie podobnego „wyniku” wymagałoby zasadzenia ponad 93 mln drzew.

Ekstremalny Nissan LEAF

Standardowo to technologie opracowane na potrzeby motorsportu są po jakimś czasie wykorzystywane w samochodach produkowanych na masową skalę. W przypadku Nissana sytuacja jest odwrotna. Dekada doświadczenia w elektromobilności postawiła fundamenty pod budowę wyczynowych pojazdów z napędem elektrycznym jak LEAF NISMO RC czy bolid Formuły E uczestniczący w mistrzostwach świata samochodów elektrycznych.

Nissan LEAF źródłem energii

System dwukierunkowego przepływu energii sprawia, że Nissan LEAF pełni nie tylko funkcję pojazdu, ale także mobilnego magazynu energii. W rezultacie może on służyć jako źródło zasilania urządzeń domowych czy biurowych np. podczas przerw w dostawie prądu.

Samochody podłączone do systemu elektroenergetycznego mogą przyczynić się do stabilizacji sieci. Możliwe jest to poprzez oddawanie prądu z akumulatorów w godzinach dużego poboru w gospodarstwach domowych i pobieranie w nocy, gdy ogólne zapotrzebowanie jest znacznie niższe.

Drugie życie akumulatorów

Trwałość akumulatorów stosowanych w Nissanie LEAF sprawia, że mogą one zyskać „drugie życie” tworząc magazyny energii służące do zasilania urządzeń w domu lub biurze.

Pojedyncze akumulatory mogą być łączone w szersze systemy wykorzystywane na skalę przemysłową. W 2018 roku 148 akumulatorów pochodzących z Nissanów LEAF posłużyło do stworzenia największego na świecie systemu magazynowania energii, który został uruchomiony na stadionie Johan Cruijff Arena w Amsterdamie.

Biznes lubi Nissana LEAF

W ostatnich latach samochody elektryczne są coraz chętniej wybierane przez floty. Wpływ na to ma nie tylko chęć wspierania ekologicznego wizerunku, ale również aspekty dużo bardziej „mierzalne”. Można do nich zaliczyć znacząco niższe koszty serwisowania i „tankowania”, bezpłatne parkowanie w strefach płatnego postoju lub oszczędność czasu dzięki możliwości korzystania z buspasów. Nie mówiąc o komforcie jazdy w ciszy i znacznie mniejszym stopniu zmęczenia kierowców.

Nissan LEAF w podróży

Notowany w ostatnich latach znaczący wzrost pojemności akumulatorów (z 24 kWh do 62 kWh w wersji e+) umożliwił uzyskiwanie coraz większych zasięgów na jednym ładowaniu (do 389 km w cyklu mieszanym WLTP). W bezpośredni sposób przełożyło się to na wzrost zaufania ze strony kierowców.

Oferowane osiągi w pełni wystarczą nie tylko do codziennej eksploatacji, ale również umożliwiają podjęcie ekstremalnych wyzwań, takich jak spektakularne przejazdy:

– Arkadego Pawła Fiedlera modelem LEAF I generacji przez całą Afrykę;

– Marka Kamińskiego Nissanem LEAF II generacji z Polski do Japonii… i z powrotem.

Opinie użytkowników Nissana LEAF

92% europejskich kierowców Nissana LEAF poleciłoby jazdę samochodem elektrycznym. Pozytywne doświadczenia związane z prowadzeniem pojazdu elektrycznego sprawiają, że 74% posiadaczy Nissana LEAF deklaruje chęć zakupu kolejnego samochodu elektrycznego w przyszłości. Wielu użytkowników bezemisyjnych aut twierdzi, że jak raz się przesiądzie do takiego samochodu, nie ma już odwrotu.

Leasing napędza elektromobilność – kiedy zobaczymy milion „elektryków” na polskich drogach?

Pod koniec grudnia 2020 r. po polskich drogach jeździło 18 875 elektrycznych samochodów osobowych (ECV = BEV + PHEV)[1]. Tylko w ubiegłym roku przybyło 8 099 takich nowych samochodów. Nabywcy instytucjonalni odpowiadają za 85,4% rejestracji nowych samochodów elektrycznych w kraju. W tej grupie prym wiodą leasingodawcy, którzy zarejestrowali ponad połowę wszystkich nowych aut elektrycznych, nabytych przez firmy w 2020r.

Głównym odbiorcą nowych samochodów na polskim rynku są przedsiębiorcy – w 2020  roku zarejestrowali oni 72,6% nowych samochodów osobowych (311 tys. sztuk)[2]. Nabywcy instytucjonalni w największym stopniu odpowiadają także za rejestracje samochodów z napędem elektrycznym (samochody elektryczne ECV = BEV + PHEV). W 2020 roku zarejestrowali oni 6 914 nowych elektrycznych samochodów osobowych, z czego 51,6% pojazdów zarejestrowały firmy leasingowe, firmy CFM i rent a car, 35,1% dealerzy  lub inni sprzedawcy, 6,9% importerzy, natomiast za 6,4% rejestracji odpowiadają pozostałe firmy.

Wykres nr 1: Rejestracje nowych elektrycznych samochodów osobowych przez nabywców instytucjonalnych w 2020r. Struktura według rodzaju nabywcy. Dane PZPM na podstawie CEP.

„Leasing jest obecnie najpopularniejszą formą finansowania zakupów samochodów elektrycznych. Aby zwiększyć udział takich pojazdów na naszych drogach, przedstawiciele Związku Polskiego Leasingu uczestniczą w konsultacjach prowadzonych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) w zakresie wypracowania nowego systemu dystrybucji dopłat do samochodów elektrycznych. Atrakcyjny system zachęt pozwoli zwiększyć liczbę aut elektrycznych, a tym samym pozytywnie wpłynie na środowisko naturalne” – powiedział Paweł Pach, Przewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu.

Firmy rejestrują nowe pojazdy, a konsumenci samochody używane

Analizując rejestracje samochodów elektrycznych pod względem rodzaju nabywcy, w 2020r. nabywcy instytucjonalni odpowiadali za rejestracje 85,4% nowych pojazdów tego typu i 18,6% rejestracji pojazdów używanych sprowadzonych w tym czasie do Polski. Odmienna proporcja jest widoczna w przypadku wyborów klientów indywidualnych – w ubiegłym roku zarejestrowali oni 81,4% używanych samochodów elektrycznych zza granicy i zaledwie 14,6% nowych pojazdów z napędem elektrycznym.

Wykres nr 2: Rejestracje nowych elektrycznych samochodów osobowych w 2020r. Struktura według rodzaju nabywcy. Dane PZPM na podstawie CEP.

 

„Napędy niskoemisyjne z miesiąca na miesiąc zyskują coraz większą popularność. Bardzo cieszy fakt, że rosnącą grupę nabywców właśnie takich pojazdów stanowią klienci instytucjonalni. Oznacza to, że firmy aktywnie włączyły się w proces poprawy klimatu. Należy jedna zauważyć, że choć w Polsce liczba stacji ładowania przypadająca na jeden samochód jest duża – i wciąż rośnie – jednak ich ilość nie pozwala na komfortowe przemieszczanie się samochodem elektrycznym po polskich drogach. A jest to istotne z punktu widzenia użytkownika samochodu firmowego, który podróżując służbowo jeździ dużo po całym kraju i powinien mieć możliwość szybkiego naładowania samochodu. Mamy nadzieję, że wraz z wprowadzaniem nowych zachęt do zakupu samochodów niskoemisyjnych – zwłaszcza przez firmy –  sukcesywnie będzie rosła ich flota ale także liczymy na to, że znacząco wzrośnie liczba stacji ładowania” – powiedział Jakub Faryś, Prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Jak wygląda park samochodów elektrycznych?

Według stanu na koniec 2020 r. po polskich drogach jeździło 18 875 elektrycznych samochodów osobowych, z których 53% stanowiły pojazdy w pełni elektryczne (BEV)– 10 041 szt., a pozostałą część hybrydy typu plug-in (PHEV) – 8 834 szt. (46,8%).

Wykres nr 3: Stan parku elektrycznych samochodów osobowych (ECV=BEV+PHEV). Wstępny szacunek PZPM na podstawie CEP na koniec 2020r.

[1] Samochody elektryczne ECV = BEV + PHEV, gdzie BEV (ang. battery electric vehicles) (w tym EREV) to samochody  w pełni elektryczne, a PHEV (ang. plug-in hybrid electric vehicles) to hybrydy plug-in-.

[2] Dane PZPM na podstawie CEP.

Kia świętuje 20 lat współpracy z organizatorem turnieju Australian Open

Dylan Alcott and Nick Kyrgios push the button for the Kia Fleet handover at Melbourne Park on Sunday, February 7, 2021. MANDATORY PHOTO CREDIT Tennis Australia/ Fiona Hamilton

Kia Corporation obchodzi dwudziestolecie współpracy z organizatorem turnieju Australian Open – prestiżowego wydarzenia o randze Wielkiego Szlema, odbywającego się w regionie Azji i Pacyfiku, które od lat otwiera sezon turniejów tenisa zimnego.

W niedzielę – jako wyłączny główny partner turnieju rozgrywanego w Melbourne Park – Kia zorganizowała oficjalną ceremonię przekazania samochodów oraz prezentację nowego logo. Wzięli w niej udział m.in. Nick Kyrgios – młody utalentowany reprezentant Australii – oraz Dylan Alcott, australijski gracz w tenisa ziemnego na wózkach inwalidzkich.

Kia przekazała organizatorom turnieju flotę 130 samochodów, w skład której weszły m.in. modele: Carnival, Sorento oraz hybrydowe Niro. Auta marki Kia służyć będą w trakcie turnieju do komfortowego i bezpiecznego przewozu zawodników, działaczy i VIP-ów po rozległym terenie Melbourne Park.

„Przez ostatnie 20 lat Kia – jako zasłużony sponsor Australian Open – zainspirowała do gry w tenisa już miliony fanów prestiżowego turnieju o randze Wielkiego Szlema, którego popularność i znaczenie w świecie tenisa stale rośnie. Jesteśmy naprawdę zaszczyceni i dumni z tego, że od dwóch dekad stanowimy część partnerstwa, które łączy światy sportu i mobilności” – powiedział Artur Martins, wiceprezes i szef działu Global Brand & Customer Experience w Kia Corporation.

„Z niecierpliwością czekamy na rozegranie następnego udanego turnieju, podczas którego po raz kolejny zaproponujemy fanom tenisa bardzo interesujące wydarzenia towarzyszące. Mamy nadzieję, że dzięki oglądaniu Australian Open widzowie na całym świecie chociaż na moment zapomną o wyzwaniach związanych z pandemią COVID-19” – dodał.

Ze względu na pandemię koronawirusa w przebiegu imprezy wprowadzono liczne zmiany, które polegają na m.in. zachowaniu dystansu społecznego i ograniczeniu liczby widzów na trybunach.

Nowe logo i nowy slogan marki Kia – „Movement that inspires” – przedstawione na początku 2021 roku, zostały zaprezentowane 7 lutego w strefie Grand Slam Oval i będą pojawiały się podczas całego turnieju w różnej formie i za pośrednictwem szeregu kanałów cyfrowych, na wielu platformach mediów społecznościowych, takich jak Facebook, Instagram, Twitter i Weibo oraz podczas aktywności na miejscu, w Melbourne.

Nowe logo marki Kia będzie widoczne w wielu punktach, na przykład, na korcie i na siatce za sprawą wirtualnej projekcji obrazu, w programach telewizyjnych na całym świecie z wyjątkiem Australii, Nowej Zelandii i obu Ameryk. Przez cały czas trwania turnieju, dla podkreślenia ważnej roli marki Kia w jego organizacji, nowe logo będzie również widoczne na banerach reklamowych, flagach i na oficjalnych samochodach.

W wypadku reklamy, w Internecie zaplanowano szereg nowatorskich działań, które zwiększą emocje i radość z oglądania Australian Open. Jedną z kluczowych aktywności jest „Make Your Move”, dzięki której w cyfrowej przestrzeni dostępnej w mediach społecznościowych fani tenisa mogą wirtualnie zagrać z ambasadorem marki Kia na świecie – Rafaelem Nadalem.

Inną atrakcyjną formą reklamy marki Kia jest „Kia-Morphia” – cyfrowy wyświetlacz LED w kształcie prostopadłościanu o szerokości 12 metrów i wysokości 2,6 metra, który znajduje się w strefie Grand Slam Oval. Pojawiać się na nim będą zarówno nowe logo i nowy slogan marki Kia, jak i zdjęcia zelektryfikowanych modeli.

W trosce o bezpieczeństwo uczestników Australian Open, Kia dostarcza także maski wielokrotnego użytku z nadrukowanym logo Kia i Fundacji Rafaela Nadala. Ponadto, Kia połączyła siły z firmą Babolat, która produkuje rakiety tenisowe i odzież sportową. Babolat również jest wieloletnim sponsorem Rafaela Nadala. W ramach współpracy Kia i Babolat, przez cały czas trwania turnieju, na torbie ze sprzętem tenisowym hiszpańskiej legendy tenisa będzie widniało nowe logo marki Kia.

Nowe logo marki Kia zostało zaprezentowane w zeszłym miesiącu wraz z nowym sloganem – „Movement that inspires” – i z nową strategią na przyszłość. Wynika z niej, między innymi, że Kia stopniowo będzie zmieniać dotychczasowy model biznesowy oparty na produkcji samochodów na taki, który pozwoli jej stać się dostawcą zrównoważonych rozwiązań z zakresu mobilności przyjaznej dla środowiska oraz liderem zmian i innowacji.

(G)rywalizacja przepisem na integrację w dobie pandemii?

Na zdjęciu od Lewej_Bartłomiej Szczepański, Mateusz Zimnowodzki, Piotr Lewicki

Pandemia przekreśliła szanse na wspólne oglądanie meczów w ulubionych pubach, a wyjścia na stadion stały się już pre-covidową historią. Dla miłośników sportowej rywalizacji i obstawiania wyników powstały m.in. platformy, które w przeważającej części przypadków nastawione są na zysk, a nie realną integrację paczki kibiców. Czy amatorom oczekiwań na decydującą bramkę, set, czy rundę pozostaje jakaś alternatywa? Tak — tę z kolei serwują krajowe start-upy.

Odpowiadać na trendy

Polacy interesowali się, interesują i interesować będą rozgrywkami sportowymi, co pokazały już badania z roku 2016. Według raportu ARC Rynek i Opinia jedynie 16 proc. ankietowanych zadeklarowało, że w żadnym stopniu nie śledzi żadnych rozgrywek. Odcinających się od sportowej rywalizacji obywateli jest coraz mniej. Rok wcześniej podobne badania wykazały nieco większy odsetek, bo 23 proc. Dobrej passie sportu miał zaszkodzić covid i obostrzenia. Skutek? Wyłącznie krótkoterminowy, ponieważ rozgrywki w telewizji nadal skupiają podobną liczbę widzów jak w latach ubiegłych. Nie jest to oczywiście wynik, który odnotowano przy okazji spotkania Polska vs Czarnogóra podczas eliminacji mistrzostw świata (8,50 mln widzów), ale nadal — duch sportowy w narodzie jest silny.

Dobrze miewa się również duch rywalizacji co potwierdzają badania IQS. Około 66 proc. Polaków nie waha się przed podjęciem ryzyka i chętnie bierze udział w zakładach sportowych. Ten rodzaj zabawy cieszy się sporym zainteresowaniem szczególnie w dobie zamkniętych dla kibiców boisk i stadionów, jednak ci coraz częściej trafiają na wątpliwe platformy umożliwiające obstawianie spotkań. Co zrobić, aby z jednej strony korzystać z w pełni legalnego narzędzia, a z drugiej — nie ryzykować stanem własnego portfela? Obiecującym rozwiązaniem wydaje się propozycja jednego z krajowych start-upów.

Bez haczyków i legalnie

Na pomysł stworzenia aplikacji umożliwiającej wspólne obstawianie rozgrywek sportowych wpadli trzej znajomi, którzy jeszcze podczas studiów próbowali sił w tzw. typingu. Architekt Piotr Lewicki, scenarzysta Mateusz Zimnowodzki oraz prawnik Bartłomiej Szczepański doszli do wniosku, że nie trzeba iść do bukmachera, aby poczuć dreszczyk emocji, oglądając mecz, czy śledząc rozgrywki. Co więcej, panowie zaobserwowali brak narzędzi, które umożliwiałyby wspólne obstawianie wyników w większym gronie. Wspólna burza mózgów zaowocowała powstaniem aplikacji NOINN.

— Szczególnie w dobie covidu kontakt z przyjaciółmi mamy znacznie utrudniony, ale dwa lata temu zakładając spółkę, nie myśleliśmy o scenariuszu powszechnej izolacji. Na szczęście zakończyliśmy prace długo przed pojawieniem się hasła “koronawirus”. Teraz wiemy, że NOINN jest potrzebny, jak nigdy dotąd. Nie chodzi nawet o obstawianie wyników, łączenie się w drużyny, czy zdobywanie bonusów. Przyczyniliśmy się do powstania darmowego narzędzia, które integruje i daje choć namiastkę realnego spotkania przy meczu — podkreśla Bartłomiej Szczepański, założyciel i Dyrektor Operacyjny NOINN.

Z dużym potencjałem

Początkowo NOINN był dostępny wyłącznie w języku polskim, ale twórcy postanowili rozszerzyć swoją ofertę o kolejne wersje. Nawet będąc tysiące kilometrów od znajomych użytkownicy mają możliwość połączenia się z osobami anglo i hiszpańskojęzycznym współtworząc społeczność fanów nie tylko piłki nożnej, ale i siatkówki, koszykówki, skoków narciarskich, a nawet… MMA! Wkrótce zespół NOINN chce wprowadzić również opcję śledzenia rozgrywek e-sportowych, tenisowych oraz żużla. Tylko w ciągu ostatniego półrocza propozycją zespołu zainteresowało się blisko 500 tys. odwiedzających. Czy aplikacja ma szansę na stanowcze wyjście w kierunku zagranicznego rynku?

— Idea powstania takiej aplikacji jest odpowiedzią na potrzeby tysięcy użytkowników, szczególnie w dobie covidu. Sama liczba zrealizowanych zakładów na poziomie 3,75 mln już daje do myślenia, mówiąc o skali zapotrzebowania na podobne platformy. Inwestorzy powinni bacznie przyglądać się tego typu projektom, ponieważ NOINN ma szansę na wytyczenie całkowicie nowych ścieżek na scenie start-upowej. Pomysł Bartka, Mateusza i Piotra to prawdziwa gratka dla uważnych analityków, a przede wszystkim — zapalonych miłośników sportu — ocenia ekspert rynku start-upów i prezes Grupy Assay Łukasz Blichewicz.

Jeśli rynek będzie wyczuwał trendy, jak zespół NOINN, w dobie koronawirusa fani sportu nie pozostaną na przysłowiowym lodzie. Z drugiej strony, nawet po covidzie mobilna grywalizacja może dużo zyskać w obliczu powrotu spotkań Euro 2021, rozgrywek Copa America, czy w końcu — Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Krajowa branża nadal czeka na swojego unicorna, ale spoglądając na ostatnie poczynania młodych spółek, analitycy mogą powoli zacierać ręce. Pamiętajmy, piłka jest nadal w grze.

Biznes i ekologia

Sławomir Kowalski, prezes Organizacji Odzysku Opakowań Rebis SA o obowiązkach związanych z wprowadzaniem na rynek nowych produktów i działaniach na rzecz świadomości ekologicznej.

– W nazwie kierowanej przez pana firmy widnieje słowo: Organizacja. Dlaczego?

– Działamy zgodnie z założeniami ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej, która weszła w życie w 2002 roku. Głównym celem naszej działalności jest zapewnienie odzysku i recyklingu odpadów opakowaniowych. W tym celu przejmujemy na siebie obowiązki, jakie ciążą na przedsiębiorcach, producentach i importerach wprowadzających na rynek produkty w różnego rodzaju opakowaniach wykonanych z papieru i tektury, tworzyw sztucznych, aluminium i stali, szkła oraz drewna. Specyficzną kategorię stanowią odpady wielomateriałowe, które składają się z kilku niemożliwych do oddzielenia elementów, np. papieru i plastiku.

– Gdybym zaplanował sprzedaż tysięcy egzemplarzy Managera zapakowanych w plastikowe koszulki, powinienem zgłosić się do pana?

– Jeśli by pan tak zrobił, uniknąłby pan wielu problemów, a jednocześnie sporo zaoszczędził.

– W jaki sposób?

– Jak już wspomniałem, każdy producent lub importer bierze na siebie odpowiedzialność za przyszłą zbiórkę, segregację i proces odzysku i recyklingu odpadów opakowaniowych, które stosuje. Rzecz jasna dotyczy to masy i typu, a nie konkretnych, jednostkowych pudełek, toreb itp. Jeżeli porozumie się ze specjalistycznymi zakładami odzysku tzw. recyklerami i zapłaci im za przyszłą zbiórkę, segregację, proces odzysku i recyklingu odpadów opakowaniowych odpowiedniej ilości określonego rodzaju odpadu, nie będzie musiał uiścić tak zwanej opłaty produktowej, czyli kary lub zadośćuczynienia za wprowadzanie do obiegu opakowań. Organizacja takiego przedsięwzięcia nie jest łatwa; zazwyczaj wymaga zatrudnienia przynajmniej jednego pracownika, który w dodatku musi być specjalistą w tej dziedzinie i wiedzieć, jak interpretować często aktualizowane przepisy.

– Chcąc tego uniknąć…

– Należy zgłosić się do nas. Zanim podpiszemy umowę, musimy zebrać informacje na temat typu i ilości tzw. masy opakowaniowej, żeby ustalić, czy nadaje się ona do recyklingu, a my będziemy mogli przejąć na siebie obowiązki producenta lub importera. W związku z tym, że od wielu lat współpracujemy z zakładami odzysku i operujemy dużym wolumenem produktowym, możemy uzyskać nieporównywalnie lepsze warunki finansowe niż indywidualni zleceniodawcy. Co więcej – mamy dostęp do ogólnokrajowej sieci gospodarki odpadami, więc na rzecz naszego klienta

  1. ze Szczecina może działać recykler z Rzeszowa. Zgodnie z założeniami ustawodawcy – chodzi o zapewnienie odzysku i recyklingu określonej masy odpadów, a nie miejsce, w którym się to dzieje.

– Słowem – nie zapłacę opłaty produktowej za plastikowe koszulki lub torebki Managera, jeśli dzięki pomocy pańskiej firmy zostanie przetworzona taka sama masa tego rodzaju tworzywa.

– W uproszczeniu tak to właśnie tak to wygląda, choć w praktyce jest to skomplikowany proces. Bierzemy na siebie odpowiedzialność za odzysk i recykling określonej tzw. masy opakowaniowej. Żeby tak się stało, musimy najpierw zebrać wymaganą masę danego rodzaju opakowań, posegregować je i przetworzyć. Naszymi partnerami – jak już wspomniałem – są zakłady odzysku z całej Polski. Cześć odpadów trafia na eksport, ale za granicą możemy współpracować tylko z zakładami recyklingu posiadającymi uprawnienia honorowane w naszym kraju.

– A co się stanie, jeśli nie znajdziecie odpowiedniego ekwiwalentu danych odpadów?

– W związku z tym, że przejmujemy na siebie obowiązki przedsiębiorców, producentów lub importerów, musimy zapłacić za niego opłatę produktową. Słowem – odpowiedzialność spada na nas. Może to oznaczać dla nas poważny kłopot, ponieważ zwykle umawiamy się z klientami na stawkę na poziomie pewnej procentowej części tej opłaty.

– Jak się to przekłada na złotówki?

– Opłaty produktowe są generalnie dość wysokie i uzależnione od typu opakowań. W przypadku np. opakowań z tworzyw sztucznych stawka opłaty produktowej wynosi 2,7 zł/kg.

– W pewnym sensie pełnicie rolę nietypowej ubezpieczalni.

– Nigdy nie patrzyłem na naszą działalność pod takim kątem, ale rzeczywiście – dużym firmom, które muszą się liczyć z opłatą produktową na poziomie kilku a nawet kilkudziesięciu milionów złotych, umowa z Organizacją Odzysku Opakowań pozwala zapomnieć o niepotrzebnych zagrożeniach i karach.

– Co dzieje się z opakowaniami nie nadającymi się recyklingu?

– Trzeba je zutylizować. Część z nich trafia do spalarni śmieci, znaczne ilości wykorzystują cementownie – jako wsad do pieców. Pomimo licznych apeli ekologów, nadal poważny stanowią torby foliowe. Ich liczba się zmniejsza, ale znacznie wolniej niż byśmy sobie tego życzyli. Wygląda na to, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest powszechne zastąpienie folii – materiałem biodegradowalnym. Jak widać – najtrudniej jest walczyć z nawykami rynkowymi…

– Jest pan managerem z wieloletnim stażem. Kiedy zdecydował się pan na uruchomienie własnego biznesu?

– Najprościej byłoby powiedzieć, że impuls ten stanowiła wiedza, jaką zdobyłem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Ale to niepełna odpowiedź… Podczas studiów, pod koniec lat 80. poleciałem do Nowego Jorku, gdzie – jak wielu rodaków – starałem się zarobić na lepszą przyszłość w kraju. Był to dla mnie okres bardzo inspirujący, amerykańska przedsiębiorczość zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Poznałem wielu wspaniałych ludzi, m. in. mojego przyszłego wspólnika, z którym później prowadziłem biznes na Ukrainie. Po powrocie do Polski, ukończyłem studia, a na początku lat 90. założyłem firmę wydawniczo-reklamową, co stanowiło realizację moich zainteresowań. Udało mi się wydać, jak dotąd najobszerniejszy, album poświęcony twórczości mojego ulubionego malarza – Jacka Malczewskiego. Znalazły się w nim liczne mało znane obrazy znajdujące się w zasobach muzealnych jak również w kolekcjach prywatnych. Przygotowując to wydawnictwo od strony merytorycznej współpracowałem ze znanymi uczonymi, m. in. z prof. Teresą Grzybkowską autorką albumu, prof. Zdzisławem Żygulskim, nieodżałowaną prof. Marią Janion. W promocji  albumu pomogły mi Zachęta w Warszawie i Muzeum Narodowe w Krakowie oraz znakomici prelegenci aktorzy – Jerzy Sthur i Krzysztof Gosztyła.

– A jednak zmienił pan branżę.

– Co tu kryć – tego rodzaju działalność nie jest szczególnie dochodowa, a w życiu przychodzi czas, gdy trzeba myśleć nie tylko o duszy… Będąc w zgodzie z tym, co mnie interesuje – bo nie umiem funkcjonować inaczej – zaangażowałem się w działania na rzecz ochrony środowiska. W 2002 roku współtworzyłem i uruchomiłem Rebis, a następnie zostałem udziałowcem firmy, która bezpośrednio zajmuje się gospodarką odpadami, czyli Polskiej Grupy Recyklingu Proeko. Moją pasję podróżniczą łączę z inwestycjami w Kambodży, przede wszystkim w ekologiczne plantacje awokado i marakui.

Nissan LEAF 2021 wzbogacony o nowe technologie

Jazda samochodem elektrycznym staje się jeszcze bardziej inteligentna, jako że LEAF 2021 może pochwalić się licznymi aktualizacjami i nowościami w zakresie bezpieczeństwa oraz rozwiązań Nissan Intelligent Mobility. Stanowią one uzupełnienie istniejących i cenionego przez klientów systemów ProPILOT oraz e-Pedal.

Oprócz licznych funkcji poprawiających bezpieczeństwo i łączność, dostępnych w modelu LEAF na różnych rynkach, klienci mogą teraz korzystać również z pokładowego hotspotu Wi-Fi (opcja ma zostać aktywowana w Polsce w 2021 roku), systemu interwencji w przypadku wykrycia pojazdu w martwym polu oraz inteligentnego lusterka wstecznego.

Połączony w każdym calu

Nowoczesny świat wymaga od nas bycia w ciągłym biegu, a pozostawanie w stałym kontakcie jeszcze nigdy nie było tak ważne. LEAF 2021 to pierwszy samochód elektryczny Nissana, który oferuje opcję usługi pokładowego hotspotu Wi-Fi (aktywacja w Polsce w 2021 roku). Usługi te dostępne będą w rożnych pakietach i konfiguracjach, które zapewnią najlepszy zasięg i komfort dostępu do internetu dla pasażerów spragnionych ciągłego kontaktu ze światem.

Szybka nawigacja i pobieranie danych gwarantują, że zawsze masz dostęp do ważnych plików bez względu na miejsce, w którym odbywa się spotkanie biznesowe. W czasie wolnym od pracy te same funkcje pozwolą na szybkie streamowanie wideo, które dostarczy rozrywki dzieciom podczas rodzinnych wypraw.

Innowacje w zakresie bezpieczeństwa

Nissan zdaje sobie sprawę z tego, że bezpieczeństwo jest kwestią nadrzędną. Dlatego w modelu LEAF 2021 (zarówno w wersji z akumulatorem o pojemności 40 kWh, jak i 62 kWh) zastosowano ulepszenia technologiczne, które uczynią codzienną jazdę jeszcze bardziej bezpieczną. System interwencji w przypadku wykrycia pojazdu w martwym polu jest teraz dostępny w standardzie we wszystkich poziomach wyposażenia. System automatycznie uruchamia hamulce, by utrzymać samochód na zadanym pasie ruchu, kiedy zostanie zidentyfikowane zagrożenie.

Wersja Tekna wyposażona została ponadto w system inteligentnego lusterka wstecznego, który pozwala kierowcy na wyświetlenie „cyfrowego widoku” na wbudowanym wyświetlaczu LCD. Obraz przekazywany jest z kamery wysokiej rozdzielczości zamontowanej z tyłu samochodu. Dzięki temu mamy pełny i nieograniczony widok tego, co dzieje się za pojazdem.

Co więcej, zewnętrzne warunki pogodowe nie sprawią kierowcom żadnych trudności dzięki fotochromatycznemu, automatycznie przyciemnianemu lusterku wstecznemu we wszystkich poziomach wyposażenia. Zapewnia ono bardzo dobrą widoczność zarówno w jasnym letnim słońcu, jak i podczas deszczowych jesiennych nocy. Aby sprawdzić, co dzieje się z twoimi zwierzakami lub dziećmi na tylnych siedzeniach, możesz szybko, za pomocą jednego dotknięcia zmienić tryb widoku na standardowy.

Odpowiedź na potrzeby współczesnych kierowców

W modelu LEAF 2021 wyraźnie widać gotowość Nissana do praktycznego wdrażania sugestii klientów przekazywanych w informacjach zwrotnych. Widać to na przykładzie kolumny kierownicy z teleskopową regulacją, która jest dostępna we wszystkich wersjach wyposażenia. Kierownica jest w pełni regulowana w dwóch płaszczyznach i zapewnia kierowcom optymalną pozycję podczas jazdy.

Funkcje monitorowania i kontroli dostępne w ramach aplikacji NissanConnect Services stanowią doskonałe uzupełnienie oferty aktualizacji technicznych. Zostały dodane do istniejących funkcji, takich jak monitorowanie poziomu naładowania akumulatora czy system zdalnej kontroli temperatury w kabinie. Właściciele modelu LEAF będą mogli również zamykać i otwierać drzwi samochodu z poziomu smartfona oraz ustawiać powiadomienia na telefon informujące o tym, czy samochód opuszcza wcześniej określoną strefę lub porusza się z prędkością wyższą niż ustawiona przez użytkownika.

LEAF 2021 to pierwszy model, w którym wprowadzony zostanie nowy kolor nadwozia – stylowy szary Ceramic. Jest on dostępny również w dwukolorowej kombinacji z dachem pokrytym perłowym czarnym lakierem Metallic.

„Nissan LEAF był pionierem na rynku samochodów elektrycznych dla każdego. Teraz jest jeszcze bardziej atrakcyjny dzięki nowym funkcjom dostępnym w modelu LEAF 2021, który ucieleśnia wizję inteligentnej mobilności” – powiedziala Helen Perry, dyrektor marketingu elektrycznych samochodów osobowych w Nissan Europe. „Te ulepszenia były możliwe dzięki informacjom od naszych klientów, którzy dobrze orientują się w technologicznych nowinkach. Jednocześnie utrzymaliśmy konkurencyjną cenę modelu LEAF, aby zwiększyć wartość dla klientów i zadbać o to, by LEAF nadal cieszył się niesłabnącym powodzeniem”.

Produkcja Nissana LEAF w nowej odsłonie rozpoczęła się w styczniu 2021 roku, co oznacza, że klienci nie będą musieli długo czekać na pojawienie się go w salonach sprzedaży. LEAF pozostaje jednym z najlepiej sprzedających się samochodów elektrycznych w Europie.

Więcej informacji na temat Nissana LEAF znajduje się na stronie: https://www.nissan.pl/pojazdy/nowe-pojazdy/leaf.html.

 

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...