.
Strona główna Blog Strona 172

Nissan 1.10 czyli podsumowanie pierwszego roku nowej struktury korporacyjnej w Polsce i 10 lat elektrycznych sukcesów modelu LEAF

Ubiegły rok stanowił dla oddziału Nissana w Europie Środkowo-Wschodniej jedno z największych wyzwań organizacyjnych w historii. Wynikało to z decyzji o przeniesieniu centrali Nissan Sales Central & Eastern Europe (NSCEE) z Budapesztu do Warszawy. Obecnie eksperci stacjonujący nad Wisłą zarządzają rynkami w Polsce oraz na Ukrainie, a w Czechach, na Słowacji i na Węgrzech markę Nissan reprezentuje prywatny importer.

Ubiegły rok można podsumować jednym słowem – wyzwanie. Styczeń rozpoczęliśmy od planowania pracy w ramach nowej struktury, a już na koniec kwartału musieliśmy przestawić się na zarządzanie w trybie pandemicznym. Kolejne lockdown-y w naturalny sposób odcisnęły piętno na całej branży motoryzacyjnej. Jednocześnie do obserwowanych przez nas zmian w zachowaniach konsumenckich podchodzimy optymistycznie. Po pierwsze, relatywnie coraz chętniej wybierane są crossovery, do których bez problemu można zapakować np. rzeczy na weekendowy biwak, a posiadanie prywatnego samochodu generalnie stało się dobrym sposobem na unikanie zagrożenia mogącego się wiązać z podróżowaniem komunikacją publiczną. Po drugie, cały czas rośnie świadomość dotycząca zdrowego trybu życia, w który w naturalny sposób wpisują się zeroemisyjne samochody. Rosną więc segmenty, w których Nissan posiada od lat ugruntowaną pozycję oraz renomę” – powiedział Tomasz Latała-Golisz, Dyrektor Zarządzający Nissan Sales CEE.

Potwierdzają to wyniki sprzedażowe. Zmiana jest szczególnie widoczna w przypadku samochodów elektrycznych, w których wzrost – rok do roku – wyniósł w przypadku Nissana 120%. Sprawiło to, że w 2020 roku zeroemisyjne modele odpowiadały za 6,12% sprzedaży marki w Polsce. Średnia dla całego rynku jest ponad sześciokrotnie niższa i wynosi ok. 0,8%. Ponadto, mimo przybywającej w szybkim tempie konkurencji, Nissan po raz kolejny został liderem sprzedaży aut elektrycznych.

W warunkach pandemii, która zdominowała ubiegły rok, niezwykle ważną rolę odgrywała współpraca pomiędzy importerem a siecią dealerską. Budowane przez lata wzajemne zaufanie pozwoliło stworzyć fundamenty pod realizację wspólnych działań. Zdobyte w tym trudnym okresie doświadczenie umożliwi poprawę istniejących standardów i dalsze budowanie pozycji marki Nissan na polskim rynku. Warty podkreślenia jest fakt, że od momentu przeniesienia centrali Nissan Sales CEE do Warszawy, w Polsce rozpoczęło działalność 5 nowych punktów dealerskich: Odyssey w Kielcach, Odyssey w Lublinie, Ster w Radomiu, Wikar w Nowym Sączu, a ostatnio RTS w Elblągu.

Nissan NEXT

W maju ubiegłego roku Nissan ogłosił nowy, średniookresowy plan transformacji na lata 2020-2023. U podstaw opracowanej strategii na rynki europejskie leży skupienie się na dwóch obszarach, w których marka posiada największe doświadczenie i najmocniejszą pozycję rynkową – segmencie crossoverów oraz rozwoju napędów elektrycznych i zelektryfikowanych.

W naturalny sposób strategia przełożyła się na zmianę w podejściu do sprzedaży. Na czele listy priorytetów – w miejsce „volume” zostało umieszczone „value”. Oznacza to, że priorytetowe jest kreowanie dodatkowej wartości dla klienta.

Najbardziej widocznym elementem przyjętego podejścia jest nowe logo, które pojawiło się już w blisko dziesięciu nowych punktach sprzedaży na naszym kontynencie, a docelowo znajdzie się także na nowych modelach Nissana.

A tych w 2021 roku nie zabraknie.

Przede wszystkim, w jeszcze w lutym premierę będzie miał bez dwóch zdań najważniejszy model w gamie marki, czyli Nissan Qashqai trzeciej generacji. Prekursor segmentu crossoverów, pomimo bardzo dynamicznego rozwoju tej części rynku, nadal jest najpopularniejszym tego typu pojazdem w Europie. W Polsce odpowiada za około połowę sprzedaży marki.

Modelem łączącym oba filary rozwoju Nissana – elektryfikację i crossovery – jest Ariya. Ten w pełni elektrycznych crossover coupé otwiera kolejny rozdział w historii marki, czego potwierdzeniem jest fakt, że jest to pierwszy model, na którym znajdzie się nowe logo marki.

Kolejną z zaplanowanych na ten rok nowości będzie specjalna edycja modelu, który 10 lat temu zapoczątkował elektryczną rewolucję w masowej mobilności. Nissan LEAF wyposażony w unikalne elementy stylistyczne i oznaczenia „LEAF10” zamyka klamrą rozwój marki w trakcie ostatniej dekady.

NISSAN LEAF – dekada elektrycznej rewolucji

Nissan LEAF był kroplą, która zaczęła drążyć skałę masowej elektromobilności. Dekadę temu samochód elektryczny stanowił wyłącznie rynkową ciekawostkę dla bardzo wąskiego grona odbiorców. Aktualnie dzięki rozwojowi infrastruktury oraz zwiększeniu pojemności akumulatorów pojazdy zeroemisyjne są dla wielu kierowców autem pierwszego wyboru” – powiedziała Dorota Pajączkowska, Communication Manager w Nissan Sales CEE.

Pierwszy samochód elektryczny

Dekadę temu Nissan LEAF rozpoczął elektryczną rewolucję w masowej mobilności. W 2011 roku model ten zdobył tytuły Europejskiego i Światowego Samochodu Roku. W 2018 roku zaprezentowano drugą generację modelu. Przez 10 lat na całym świecie sprzedano ponad 500 000 egzemplarzy tego modelu.

Technologie przyszłości

Nissan LEAF przecierał szlaki nie tylko w segmencie samochodów elektrycznych, ale również w obszarze zaawansowanych technologii wsparcia kierowcy.

Wiele rozwiązań, które dzisiaj są standardem, jeszcze kilka lat wcześniej stanowiły technologiczną nowinkę. Na tej liście należy wymienić system e-Pedal zapewniający możliwość ruszania, zwiększania i zmniejszania prędkości oraz zatrzymywania przy użyciu wyłącznie pedału przyspieszenia lub możliwość zarządzania niektórymi funkcjami samochodu z poziomu aplikacji na telefon.

Nissan LEAF elektryfikuje Europę

Rosnąca popularność Nissana LEAF była jednym z czynników inicjujących rozwój elektrycznej infrastruktury. Na przestrzeni 10 lat liczba publicznych punktów ładowania wzrosła w Unii Europejskiej z 2 379 do 213 367.

Nissan aktywnie wspiera rozwój infrastruktury, od lat angażując się w rozbudowę 20 tzw. „korytarzy stacji ładowania samochodów elektrycznych” na terenie Unii Europejskiej.

Zielony Nissan LEAF

Podstawową cechą samochodów elektrycznych jest zeroemisyjność. W ramach całego cyklu życia produktu „elektryki” generują nawet o 80% mniej CO2 w porównaniu z analogicznymi pojazdami z silnikiem spalinowym.

Przez dekadę wszystkie egzemplarze Nissana LEAF – ponad 500 000 sztuk – przejechały łącznie 16 miliardów kilometrów. Zapobiegło to emisji ponad 2,5 mln ton CO2  do atmosfery. Uzyskanie podobnego „wyniku” wymagałoby zasadzenia ponad 93 mln drzew.

Ekstremalny Nissan LEAF

Standardowo to technologie opracowane na potrzeby motorsportu są po jakimś czasie wykorzystywane w samochodach produkowanych na masową skalę. W przypadku Nissana sytuacja jest odwrotna. Dekada doświadczenia w elektromobilności postawiła fundamenty pod budowę wyczynowych pojazdów z napędem elektrycznym jak LEAF NISMO RC czy bolid Formuły E uczestniczący w mistrzostwach świata samochodów elektrycznych.

Nissan LEAF źródłem energii

System dwukierunkowego przepływu energii sprawia, że Nissan LEAF pełni nie tylko funkcję pojazdu, ale także mobilnego magazynu energii. W rezultacie może on służyć jako źródło zasilania urządzeń domowych czy biurowych np. podczas przerw w dostawie prądu.

Samochody podłączone do systemu elektroenergetycznego mogą przyczynić się do stabilizacji sieci. Możliwe jest to poprzez oddawanie prądu z akumulatorów w godzinach dużego poboru w gospodarstwach domowych i pobieranie w nocy, gdy ogólne zapotrzebowanie jest znacznie niższe.

Drugie życie akumulatorów

Trwałość akumulatorów stosowanych w Nissanie LEAF sprawia, że mogą one zyskać „drugie życie” tworząc magazyny energii służące do zasilania urządzeń w domu lub biurze.

Pojedyncze akumulatory mogą być łączone w szersze systemy wykorzystywane na skalę przemysłową. W 2018 roku 148 akumulatorów pochodzących z Nissanów LEAF posłużyło do stworzenia największego na świecie systemu magazynowania energii, który został uruchomiony na stadionie Johan Cruijff Arena w Amsterdamie.

Biznes lubi Nissana LEAF

W ostatnich latach samochody elektryczne są coraz chętniej wybierane przez floty. Wpływ na to ma nie tylko chęć wspierania ekologicznego wizerunku, ale również aspekty dużo bardziej „mierzalne”. Można do nich zaliczyć znacząco niższe koszty serwisowania i „tankowania”, bezpłatne parkowanie w strefach płatnego postoju lub oszczędność czasu dzięki możliwości korzystania z buspasów. Nie mówiąc o komforcie jazdy w ciszy i znacznie mniejszym stopniu zmęczenia kierowców.

Nissan LEAF w podróży

Notowany w ostatnich latach znaczący wzrost pojemności akumulatorów (z 24 kWh do 62 kWh w wersji e+) umożliwił uzyskiwanie coraz większych zasięgów na jednym ładowaniu (do 389 km w cyklu mieszanym WLTP). W bezpośredni sposób przełożyło się to na wzrost zaufania ze strony kierowców.

Oferowane osiągi w pełni wystarczą nie tylko do codziennej eksploatacji, ale również umożliwiają podjęcie ekstremalnych wyzwań, takich jak spektakularne przejazdy:

– Arkadego Pawła Fiedlera modelem LEAF I generacji przez całą Afrykę;

– Marka Kamińskiego Nissanem LEAF II generacji z Polski do Japonii… i z powrotem.

Opinie użytkowników Nissana LEAF

92% europejskich kierowców Nissana LEAF poleciłoby jazdę samochodem elektrycznym. Pozytywne doświadczenia związane z prowadzeniem pojazdu elektrycznego sprawiają, że 74% posiadaczy Nissana LEAF deklaruje chęć zakupu kolejnego samochodu elektrycznego w przyszłości. Wielu użytkowników bezemisyjnych aut twierdzi, że jak raz się przesiądzie do takiego samochodu, nie ma już odwrotu.

Leasing napędza elektromobilność – kiedy zobaczymy milion „elektryków” na polskich drogach?

Pod koniec grudnia 2020 r. po polskich drogach jeździło 18 875 elektrycznych samochodów osobowych (ECV = BEV + PHEV)[1]. Tylko w ubiegłym roku przybyło 8 099 takich nowych samochodów. Nabywcy instytucjonalni odpowiadają za 85,4% rejestracji nowych samochodów elektrycznych w kraju. W tej grupie prym wiodą leasingodawcy, którzy zarejestrowali ponad połowę wszystkich nowych aut elektrycznych, nabytych przez firmy w 2020r.

Głównym odbiorcą nowych samochodów na polskim rynku są przedsiębiorcy – w 2020  roku zarejestrowali oni 72,6% nowych samochodów osobowych (311 tys. sztuk)[2]. Nabywcy instytucjonalni w największym stopniu odpowiadają także za rejestracje samochodów z napędem elektrycznym (samochody elektryczne ECV = BEV + PHEV). W 2020 roku zarejestrowali oni 6 914 nowych elektrycznych samochodów osobowych, z czego 51,6% pojazdów zarejestrowały firmy leasingowe, firmy CFM i rent a car, 35,1% dealerzy  lub inni sprzedawcy, 6,9% importerzy, natomiast za 6,4% rejestracji odpowiadają pozostałe firmy.

Wykres nr 1: Rejestracje nowych elektrycznych samochodów osobowych przez nabywców instytucjonalnych w 2020r. Struktura według rodzaju nabywcy. Dane PZPM na podstawie CEP.

„Leasing jest obecnie najpopularniejszą formą finansowania zakupów samochodów elektrycznych. Aby zwiększyć udział takich pojazdów na naszych drogach, przedstawiciele Związku Polskiego Leasingu uczestniczą w konsultacjach prowadzonych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) w zakresie wypracowania nowego systemu dystrybucji dopłat do samochodów elektrycznych. Atrakcyjny system zachęt pozwoli zwiększyć liczbę aut elektrycznych, a tym samym pozytywnie wpłynie na środowisko naturalne” – powiedział Paweł Pach, Przewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu.

Firmy rejestrują nowe pojazdy, a konsumenci samochody używane

Analizując rejestracje samochodów elektrycznych pod względem rodzaju nabywcy, w 2020r. nabywcy instytucjonalni odpowiadali za rejestracje 85,4% nowych pojazdów tego typu i 18,6% rejestracji pojazdów używanych sprowadzonych w tym czasie do Polski. Odmienna proporcja jest widoczna w przypadku wyborów klientów indywidualnych – w ubiegłym roku zarejestrowali oni 81,4% używanych samochodów elektrycznych zza granicy i zaledwie 14,6% nowych pojazdów z napędem elektrycznym.

Wykres nr 2: Rejestracje nowych elektrycznych samochodów osobowych w 2020r. Struktura według rodzaju nabywcy. Dane PZPM na podstawie CEP.

 

„Napędy niskoemisyjne z miesiąca na miesiąc zyskują coraz większą popularność. Bardzo cieszy fakt, że rosnącą grupę nabywców właśnie takich pojazdów stanowią klienci instytucjonalni. Oznacza to, że firmy aktywnie włączyły się w proces poprawy klimatu. Należy jedna zauważyć, że choć w Polsce liczba stacji ładowania przypadająca na jeden samochód jest duża – i wciąż rośnie – jednak ich ilość nie pozwala na komfortowe przemieszczanie się samochodem elektrycznym po polskich drogach. A jest to istotne z punktu widzenia użytkownika samochodu firmowego, który podróżując służbowo jeździ dużo po całym kraju i powinien mieć możliwość szybkiego naładowania samochodu. Mamy nadzieję, że wraz z wprowadzaniem nowych zachęt do zakupu samochodów niskoemisyjnych – zwłaszcza przez firmy –  sukcesywnie będzie rosła ich flota ale także liczymy na to, że znacząco wzrośnie liczba stacji ładowania” – powiedział Jakub Faryś, Prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Jak wygląda park samochodów elektrycznych?

Według stanu na koniec 2020 r. po polskich drogach jeździło 18 875 elektrycznych samochodów osobowych, z których 53% stanowiły pojazdy w pełni elektryczne (BEV)– 10 041 szt., a pozostałą część hybrydy typu plug-in (PHEV) – 8 834 szt. (46,8%).

Wykres nr 3: Stan parku elektrycznych samochodów osobowych (ECV=BEV+PHEV). Wstępny szacunek PZPM na podstawie CEP na koniec 2020r.

[1] Samochody elektryczne ECV = BEV + PHEV, gdzie BEV (ang. battery electric vehicles) (w tym EREV) to samochody  w pełni elektryczne, a PHEV (ang. plug-in hybrid electric vehicles) to hybrydy plug-in-.

[2] Dane PZPM na podstawie CEP.

Kia świętuje 20 lat współpracy z organizatorem turnieju Australian Open

Dylan Alcott and Nick Kyrgios push the button for the Kia Fleet handover at Melbourne Park on Sunday, February 7, 2021. MANDATORY PHOTO CREDIT Tennis Australia/ Fiona Hamilton

Kia Corporation obchodzi dwudziestolecie współpracy z organizatorem turnieju Australian Open – prestiżowego wydarzenia o randze Wielkiego Szlema, odbywającego się w regionie Azji i Pacyfiku, które od lat otwiera sezon turniejów tenisa zimnego.

W niedzielę – jako wyłączny główny partner turnieju rozgrywanego w Melbourne Park – Kia zorganizowała oficjalną ceremonię przekazania samochodów oraz prezentację nowego logo. Wzięli w niej udział m.in. Nick Kyrgios – młody utalentowany reprezentant Australii – oraz Dylan Alcott, australijski gracz w tenisa ziemnego na wózkach inwalidzkich.

Kia przekazała organizatorom turnieju flotę 130 samochodów, w skład której weszły m.in. modele: Carnival, Sorento oraz hybrydowe Niro. Auta marki Kia służyć będą w trakcie turnieju do komfortowego i bezpiecznego przewozu zawodników, działaczy i VIP-ów po rozległym terenie Melbourne Park.

„Przez ostatnie 20 lat Kia – jako zasłużony sponsor Australian Open – zainspirowała do gry w tenisa już miliony fanów prestiżowego turnieju o randze Wielkiego Szlema, którego popularność i znaczenie w świecie tenisa stale rośnie. Jesteśmy naprawdę zaszczyceni i dumni z tego, że od dwóch dekad stanowimy część partnerstwa, które łączy światy sportu i mobilności” – powiedział Artur Martins, wiceprezes i szef działu Global Brand & Customer Experience w Kia Corporation.

„Z niecierpliwością czekamy na rozegranie następnego udanego turnieju, podczas którego po raz kolejny zaproponujemy fanom tenisa bardzo interesujące wydarzenia towarzyszące. Mamy nadzieję, że dzięki oglądaniu Australian Open widzowie na całym świecie chociaż na moment zapomną o wyzwaniach związanych z pandemią COVID-19” – dodał.

Ze względu na pandemię koronawirusa w przebiegu imprezy wprowadzono liczne zmiany, które polegają na m.in. zachowaniu dystansu społecznego i ograniczeniu liczby widzów na trybunach.

Nowe logo i nowy slogan marki Kia – „Movement that inspires” – przedstawione na początku 2021 roku, zostały zaprezentowane 7 lutego w strefie Grand Slam Oval i będą pojawiały się podczas całego turnieju w różnej formie i za pośrednictwem szeregu kanałów cyfrowych, na wielu platformach mediów społecznościowych, takich jak Facebook, Instagram, Twitter i Weibo oraz podczas aktywności na miejscu, w Melbourne.

Nowe logo marki Kia będzie widoczne w wielu punktach, na przykład, na korcie i na siatce za sprawą wirtualnej projekcji obrazu, w programach telewizyjnych na całym świecie z wyjątkiem Australii, Nowej Zelandii i obu Ameryk. Przez cały czas trwania turnieju, dla podkreślenia ważnej roli marki Kia w jego organizacji, nowe logo będzie również widoczne na banerach reklamowych, flagach i na oficjalnych samochodach.

W wypadku reklamy, w Internecie zaplanowano szereg nowatorskich działań, które zwiększą emocje i radość z oglądania Australian Open. Jedną z kluczowych aktywności jest „Make Your Move”, dzięki której w cyfrowej przestrzeni dostępnej w mediach społecznościowych fani tenisa mogą wirtualnie zagrać z ambasadorem marki Kia na świecie – Rafaelem Nadalem.

Inną atrakcyjną formą reklamy marki Kia jest „Kia-Morphia” – cyfrowy wyświetlacz LED w kształcie prostopadłościanu o szerokości 12 metrów i wysokości 2,6 metra, który znajduje się w strefie Grand Slam Oval. Pojawiać się na nim będą zarówno nowe logo i nowy slogan marki Kia, jak i zdjęcia zelektryfikowanych modeli.

W trosce o bezpieczeństwo uczestników Australian Open, Kia dostarcza także maski wielokrotnego użytku z nadrukowanym logo Kia i Fundacji Rafaela Nadala. Ponadto, Kia połączyła siły z firmą Babolat, która produkuje rakiety tenisowe i odzież sportową. Babolat również jest wieloletnim sponsorem Rafaela Nadala. W ramach współpracy Kia i Babolat, przez cały czas trwania turnieju, na torbie ze sprzętem tenisowym hiszpańskiej legendy tenisa będzie widniało nowe logo marki Kia.

Nowe logo marki Kia zostało zaprezentowane w zeszłym miesiącu wraz z nowym sloganem – „Movement that inspires” – i z nową strategią na przyszłość. Wynika z niej, między innymi, że Kia stopniowo będzie zmieniać dotychczasowy model biznesowy oparty na produkcji samochodów na taki, który pozwoli jej stać się dostawcą zrównoważonych rozwiązań z zakresu mobilności przyjaznej dla środowiska oraz liderem zmian i innowacji.

(G)rywalizacja przepisem na integrację w dobie pandemii?

Na zdjęciu od Lewej_Bartłomiej Szczepański, Mateusz Zimnowodzki, Piotr Lewicki

Pandemia przekreśliła szanse na wspólne oglądanie meczów w ulubionych pubach, a wyjścia na stadion stały się już pre-covidową historią. Dla miłośników sportowej rywalizacji i obstawiania wyników powstały m.in. platformy, które w przeważającej części przypadków nastawione są na zysk, a nie realną integrację paczki kibiców. Czy amatorom oczekiwań na decydującą bramkę, set, czy rundę pozostaje jakaś alternatywa? Tak — tę z kolei serwują krajowe start-upy.

Odpowiadać na trendy

Polacy interesowali się, interesują i interesować będą rozgrywkami sportowymi, co pokazały już badania z roku 2016. Według raportu ARC Rynek i Opinia jedynie 16 proc. ankietowanych zadeklarowało, że w żadnym stopniu nie śledzi żadnych rozgrywek. Odcinających się od sportowej rywalizacji obywateli jest coraz mniej. Rok wcześniej podobne badania wykazały nieco większy odsetek, bo 23 proc. Dobrej passie sportu miał zaszkodzić covid i obostrzenia. Skutek? Wyłącznie krótkoterminowy, ponieważ rozgrywki w telewizji nadal skupiają podobną liczbę widzów jak w latach ubiegłych. Nie jest to oczywiście wynik, który odnotowano przy okazji spotkania Polska vs Czarnogóra podczas eliminacji mistrzostw świata (8,50 mln widzów), ale nadal — duch sportowy w narodzie jest silny.

Dobrze miewa się również duch rywalizacji co potwierdzają badania IQS. Około 66 proc. Polaków nie waha się przed podjęciem ryzyka i chętnie bierze udział w zakładach sportowych. Ten rodzaj zabawy cieszy się sporym zainteresowaniem szczególnie w dobie zamkniętych dla kibiców boisk i stadionów, jednak ci coraz częściej trafiają na wątpliwe platformy umożliwiające obstawianie spotkań. Co zrobić, aby z jednej strony korzystać z w pełni legalnego narzędzia, a z drugiej — nie ryzykować stanem własnego portfela? Obiecującym rozwiązaniem wydaje się propozycja jednego z krajowych start-upów.

Bez haczyków i legalnie

Na pomysł stworzenia aplikacji umożliwiającej wspólne obstawianie rozgrywek sportowych wpadli trzej znajomi, którzy jeszcze podczas studiów próbowali sił w tzw. typingu. Architekt Piotr Lewicki, scenarzysta Mateusz Zimnowodzki oraz prawnik Bartłomiej Szczepański doszli do wniosku, że nie trzeba iść do bukmachera, aby poczuć dreszczyk emocji, oglądając mecz, czy śledząc rozgrywki. Co więcej, panowie zaobserwowali brak narzędzi, które umożliwiałyby wspólne obstawianie wyników w większym gronie. Wspólna burza mózgów zaowocowała powstaniem aplikacji NOINN.

— Szczególnie w dobie covidu kontakt z przyjaciółmi mamy znacznie utrudniony, ale dwa lata temu zakładając spółkę, nie myśleliśmy o scenariuszu powszechnej izolacji. Na szczęście zakończyliśmy prace długo przed pojawieniem się hasła “koronawirus”. Teraz wiemy, że NOINN jest potrzebny, jak nigdy dotąd. Nie chodzi nawet o obstawianie wyników, łączenie się w drużyny, czy zdobywanie bonusów. Przyczyniliśmy się do powstania darmowego narzędzia, które integruje i daje choć namiastkę realnego spotkania przy meczu — podkreśla Bartłomiej Szczepański, założyciel i Dyrektor Operacyjny NOINN.

Z dużym potencjałem

Początkowo NOINN był dostępny wyłącznie w języku polskim, ale twórcy postanowili rozszerzyć swoją ofertę o kolejne wersje. Nawet będąc tysiące kilometrów od znajomych użytkownicy mają możliwość połączenia się z osobami anglo i hiszpańskojęzycznym współtworząc społeczność fanów nie tylko piłki nożnej, ale i siatkówki, koszykówki, skoków narciarskich, a nawet… MMA! Wkrótce zespół NOINN chce wprowadzić również opcję śledzenia rozgrywek e-sportowych, tenisowych oraz żużla. Tylko w ciągu ostatniego półrocza propozycją zespołu zainteresowało się blisko 500 tys. odwiedzających. Czy aplikacja ma szansę na stanowcze wyjście w kierunku zagranicznego rynku?

— Idea powstania takiej aplikacji jest odpowiedzią na potrzeby tysięcy użytkowników, szczególnie w dobie covidu. Sama liczba zrealizowanych zakładów na poziomie 3,75 mln już daje do myślenia, mówiąc o skali zapotrzebowania na podobne platformy. Inwestorzy powinni bacznie przyglądać się tego typu projektom, ponieważ NOINN ma szansę na wytyczenie całkowicie nowych ścieżek na scenie start-upowej. Pomysł Bartka, Mateusza i Piotra to prawdziwa gratka dla uważnych analityków, a przede wszystkim — zapalonych miłośników sportu — ocenia ekspert rynku start-upów i prezes Grupy Assay Łukasz Blichewicz.

Jeśli rynek będzie wyczuwał trendy, jak zespół NOINN, w dobie koronawirusa fani sportu nie pozostaną na przysłowiowym lodzie. Z drugiej strony, nawet po covidzie mobilna grywalizacja może dużo zyskać w obliczu powrotu spotkań Euro 2021, rozgrywek Copa America, czy w końcu — Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Krajowa branża nadal czeka na swojego unicorna, ale spoglądając na ostatnie poczynania młodych spółek, analitycy mogą powoli zacierać ręce. Pamiętajmy, piłka jest nadal w grze.

Biznes i ekologia

Sławomir Kowalski, prezes Organizacji Odzysku Opakowań Rebis SA o obowiązkach związanych z wprowadzaniem na rynek nowych produktów i działaniach na rzecz świadomości ekologicznej.

– W nazwie kierowanej przez pana firmy widnieje słowo: Organizacja. Dlaczego?

– Działamy zgodnie z założeniami ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej, która weszła w życie w 2002 roku. Głównym celem naszej działalności jest zapewnienie odzysku i recyklingu odpadów opakowaniowych. W tym celu przejmujemy na siebie obowiązki, jakie ciążą na przedsiębiorcach, producentach i importerach wprowadzających na rynek produkty w różnego rodzaju opakowaniach wykonanych z papieru i tektury, tworzyw sztucznych, aluminium i stali, szkła oraz drewna. Specyficzną kategorię stanowią odpady wielomateriałowe, które składają się z kilku niemożliwych do oddzielenia elementów, np. papieru i plastiku.

– Gdybym zaplanował sprzedaż tysięcy egzemplarzy Managera zapakowanych w plastikowe koszulki, powinienem zgłosić się do pana?

– Jeśli by pan tak zrobił, uniknąłby pan wielu problemów, a jednocześnie sporo zaoszczędził.

– W jaki sposób?

– Jak już wspomniałem, każdy producent lub importer bierze na siebie odpowiedzialność za przyszłą zbiórkę, segregację i proces odzysku i recyklingu odpadów opakowaniowych, które stosuje. Rzecz jasna dotyczy to masy i typu, a nie konkretnych, jednostkowych pudełek, toreb itp. Jeżeli porozumie się ze specjalistycznymi zakładami odzysku tzw. recyklerami i zapłaci im za przyszłą zbiórkę, segregację, proces odzysku i recyklingu odpadów opakowaniowych odpowiedniej ilości określonego rodzaju odpadu, nie będzie musiał uiścić tak zwanej opłaty produktowej, czyli kary lub zadośćuczynienia za wprowadzanie do obiegu opakowań. Organizacja takiego przedsięwzięcia nie jest łatwa; zazwyczaj wymaga zatrudnienia przynajmniej jednego pracownika, który w dodatku musi być specjalistą w tej dziedzinie i wiedzieć, jak interpretować często aktualizowane przepisy.

– Chcąc tego uniknąć…

– Należy zgłosić się do nas. Zanim podpiszemy umowę, musimy zebrać informacje na temat typu i ilości tzw. masy opakowaniowej, żeby ustalić, czy nadaje się ona do recyklingu, a my będziemy mogli przejąć na siebie obowiązki producenta lub importera. W związku z tym, że od wielu lat współpracujemy z zakładami odzysku i operujemy dużym wolumenem produktowym, możemy uzyskać nieporównywalnie lepsze warunki finansowe niż indywidualni zleceniodawcy. Co więcej – mamy dostęp do ogólnokrajowej sieci gospodarki odpadami, więc na rzecz naszego klienta

  1. ze Szczecina może działać recykler z Rzeszowa. Zgodnie z założeniami ustawodawcy – chodzi o zapewnienie odzysku i recyklingu określonej masy odpadów, a nie miejsce, w którym się to dzieje.

– Słowem – nie zapłacę opłaty produktowej za plastikowe koszulki lub torebki Managera, jeśli dzięki pomocy pańskiej firmy zostanie przetworzona taka sama masa tego rodzaju tworzywa.

– W uproszczeniu tak to właśnie tak to wygląda, choć w praktyce jest to skomplikowany proces. Bierzemy na siebie odpowiedzialność za odzysk i recykling określonej tzw. masy opakowaniowej. Żeby tak się stało, musimy najpierw zebrać wymaganą masę danego rodzaju opakowań, posegregować je i przetworzyć. Naszymi partnerami – jak już wspomniałem – są zakłady odzysku z całej Polski. Cześć odpadów trafia na eksport, ale za granicą możemy współpracować tylko z zakładami recyklingu posiadającymi uprawnienia honorowane w naszym kraju.

– A co się stanie, jeśli nie znajdziecie odpowiedniego ekwiwalentu danych odpadów?

– W związku z tym, że przejmujemy na siebie obowiązki przedsiębiorców, producentów lub importerów, musimy zapłacić za niego opłatę produktową. Słowem – odpowiedzialność spada na nas. Może to oznaczać dla nas poważny kłopot, ponieważ zwykle umawiamy się z klientami na stawkę na poziomie pewnej procentowej części tej opłaty.

– Jak się to przekłada na złotówki?

– Opłaty produktowe są generalnie dość wysokie i uzależnione od typu opakowań. W przypadku np. opakowań z tworzyw sztucznych stawka opłaty produktowej wynosi 2,7 zł/kg.

– W pewnym sensie pełnicie rolę nietypowej ubezpieczalni.

– Nigdy nie patrzyłem na naszą działalność pod takim kątem, ale rzeczywiście – dużym firmom, które muszą się liczyć z opłatą produktową na poziomie kilku a nawet kilkudziesięciu milionów złotych, umowa z Organizacją Odzysku Opakowań pozwala zapomnieć o niepotrzebnych zagrożeniach i karach.

– Co dzieje się z opakowaniami nie nadającymi się recyklingu?

– Trzeba je zutylizować. Część z nich trafia do spalarni śmieci, znaczne ilości wykorzystują cementownie – jako wsad do pieców. Pomimo licznych apeli ekologów, nadal poważny stanowią torby foliowe. Ich liczba się zmniejsza, ale znacznie wolniej niż byśmy sobie tego życzyli. Wygląda na to, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest powszechne zastąpienie folii – materiałem biodegradowalnym. Jak widać – najtrudniej jest walczyć z nawykami rynkowymi…

– Jest pan managerem z wieloletnim stażem. Kiedy zdecydował się pan na uruchomienie własnego biznesu?

– Najprościej byłoby powiedzieć, że impuls ten stanowiła wiedza, jaką zdobyłem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Ale to niepełna odpowiedź… Podczas studiów, pod koniec lat 80. poleciałem do Nowego Jorku, gdzie – jak wielu rodaków – starałem się zarobić na lepszą przyszłość w kraju. Był to dla mnie okres bardzo inspirujący, amerykańska przedsiębiorczość zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Poznałem wielu wspaniałych ludzi, m. in. mojego przyszłego wspólnika, z którym później prowadziłem biznes na Ukrainie. Po powrocie do Polski, ukończyłem studia, a na początku lat 90. założyłem firmę wydawniczo-reklamową, co stanowiło realizację moich zainteresowań. Udało mi się wydać, jak dotąd najobszerniejszy, album poświęcony twórczości mojego ulubionego malarza – Jacka Malczewskiego. Znalazły się w nim liczne mało znane obrazy znajdujące się w zasobach muzealnych jak również w kolekcjach prywatnych. Przygotowując to wydawnictwo od strony merytorycznej współpracowałem ze znanymi uczonymi, m. in. z prof. Teresą Grzybkowską autorką albumu, prof. Zdzisławem Żygulskim, nieodżałowaną prof. Marią Janion. W promocji  albumu pomogły mi Zachęta w Warszawie i Muzeum Narodowe w Krakowie oraz znakomici prelegenci aktorzy – Jerzy Sthur i Krzysztof Gosztyła.

– A jednak zmienił pan branżę.

– Co tu kryć – tego rodzaju działalność nie jest szczególnie dochodowa, a w życiu przychodzi czas, gdy trzeba myśleć nie tylko o duszy… Będąc w zgodzie z tym, co mnie interesuje – bo nie umiem funkcjonować inaczej – zaangażowałem się w działania na rzecz ochrony środowiska. W 2002 roku współtworzyłem i uruchomiłem Rebis, a następnie zostałem udziałowcem firmy, która bezpośrednio zajmuje się gospodarką odpadami, czyli Polskiej Grupy Recyklingu Proeko. Moją pasję podróżniczą łączę z inwestycjami w Kambodży, przede wszystkim w ekologiczne plantacje awokado i marakui.

Nissan LEAF 2021 wzbogacony o nowe technologie

Jazda samochodem elektrycznym staje się jeszcze bardziej inteligentna, jako że LEAF 2021 może pochwalić się licznymi aktualizacjami i nowościami w zakresie bezpieczeństwa oraz rozwiązań Nissan Intelligent Mobility. Stanowią one uzupełnienie istniejących i cenionego przez klientów systemów ProPILOT oraz e-Pedal.

Oprócz licznych funkcji poprawiających bezpieczeństwo i łączność, dostępnych w modelu LEAF na różnych rynkach, klienci mogą teraz korzystać również z pokładowego hotspotu Wi-Fi (opcja ma zostać aktywowana w Polsce w 2021 roku), systemu interwencji w przypadku wykrycia pojazdu w martwym polu oraz inteligentnego lusterka wstecznego.

Połączony w każdym calu

Nowoczesny świat wymaga od nas bycia w ciągłym biegu, a pozostawanie w stałym kontakcie jeszcze nigdy nie było tak ważne. LEAF 2021 to pierwszy samochód elektryczny Nissana, który oferuje opcję usługi pokładowego hotspotu Wi-Fi (aktywacja w Polsce w 2021 roku). Usługi te dostępne będą w rożnych pakietach i konfiguracjach, które zapewnią najlepszy zasięg i komfort dostępu do internetu dla pasażerów spragnionych ciągłego kontaktu ze światem.

Szybka nawigacja i pobieranie danych gwarantują, że zawsze masz dostęp do ważnych plików bez względu na miejsce, w którym odbywa się spotkanie biznesowe. W czasie wolnym od pracy te same funkcje pozwolą na szybkie streamowanie wideo, które dostarczy rozrywki dzieciom podczas rodzinnych wypraw.

Innowacje w zakresie bezpieczeństwa

Nissan zdaje sobie sprawę z tego, że bezpieczeństwo jest kwestią nadrzędną. Dlatego w modelu LEAF 2021 (zarówno w wersji z akumulatorem o pojemności 40 kWh, jak i 62 kWh) zastosowano ulepszenia technologiczne, które uczynią codzienną jazdę jeszcze bardziej bezpieczną. System interwencji w przypadku wykrycia pojazdu w martwym polu jest teraz dostępny w standardzie we wszystkich poziomach wyposażenia. System automatycznie uruchamia hamulce, by utrzymać samochód na zadanym pasie ruchu, kiedy zostanie zidentyfikowane zagrożenie.

Wersja Tekna wyposażona została ponadto w system inteligentnego lusterka wstecznego, który pozwala kierowcy na wyświetlenie „cyfrowego widoku” na wbudowanym wyświetlaczu LCD. Obraz przekazywany jest z kamery wysokiej rozdzielczości zamontowanej z tyłu samochodu. Dzięki temu mamy pełny i nieograniczony widok tego, co dzieje się za pojazdem.

Co więcej, zewnętrzne warunki pogodowe nie sprawią kierowcom żadnych trudności dzięki fotochromatycznemu, automatycznie przyciemnianemu lusterku wstecznemu we wszystkich poziomach wyposażenia. Zapewnia ono bardzo dobrą widoczność zarówno w jasnym letnim słońcu, jak i podczas deszczowych jesiennych nocy. Aby sprawdzić, co dzieje się z twoimi zwierzakami lub dziećmi na tylnych siedzeniach, możesz szybko, za pomocą jednego dotknięcia zmienić tryb widoku na standardowy.

Odpowiedź na potrzeby współczesnych kierowców

W modelu LEAF 2021 wyraźnie widać gotowość Nissana do praktycznego wdrażania sugestii klientów przekazywanych w informacjach zwrotnych. Widać to na przykładzie kolumny kierownicy z teleskopową regulacją, która jest dostępna we wszystkich wersjach wyposażenia. Kierownica jest w pełni regulowana w dwóch płaszczyznach i zapewnia kierowcom optymalną pozycję podczas jazdy.

Funkcje monitorowania i kontroli dostępne w ramach aplikacji NissanConnect Services stanowią doskonałe uzupełnienie oferty aktualizacji technicznych. Zostały dodane do istniejących funkcji, takich jak monitorowanie poziomu naładowania akumulatora czy system zdalnej kontroli temperatury w kabinie. Właściciele modelu LEAF będą mogli również zamykać i otwierać drzwi samochodu z poziomu smartfona oraz ustawiać powiadomienia na telefon informujące o tym, czy samochód opuszcza wcześniej określoną strefę lub porusza się z prędkością wyższą niż ustawiona przez użytkownika.

LEAF 2021 to pierwszy model, w którym wprowadzony zostanie nowy kolor nadwozia – stylowy szary Ceramic. Jest on dostępny również w dwukolorowej kombinacji z dachem pokrytym perłowym czarnym lakierem Metallic.

„Nissan LEAF był pionierem na rynku samochodów elektrycznych dla każdego. Teraz jest jeszcze bardziej atrakcyjny dzięki nowym funkcjom dostępnym w modelu LEAF 2021, który ucieleśnia wizję inteligentnej mobilności” – powiedziala Helen Perry, dyrektor marketingu elektrycznych samochodów osobowych w Nissan Europe. „Te ulepszenia były możliwe dzięki informacjom od naszych klientów, którzy dobrze orientują się w technologicznych nowinkach. Jednocześnie utrzymaliśmy konkurencyjną cenę modelu LEAF, aby zwiększyć wartość dla klientów i zadbać o to, by LEAF nadal cieszył się niesłabnącym powodzeniem”.

Produkcja Nissana LEAF w nowej odsłonie rozpoczęła się w styczniu 2021 roku, co oznacza, że klienci nie będą musieli długo czekać na pojawienie się go w salonach sprzedaży. LEAF pozostaje jednym z najlepiej sprzedających się samochodów elektrycznych w Europie.

Więcej informacji na temat Nissana LEAF znajduje się na stronie: https://www.nissan.pl/pojazdy/nowe-pojazdy/leaf.html.

 

Mazda CX-5 2021: nowe systemy łączności i większa wygoda prowadzenia

Zmodernizowana wersja stylowego, przestronnego i dynamicznego SUV-a Mazdy, CX-5, jest już dostępna w sprzedaży w Polsce. Mazda CX-5 w wersji modelowej na 2021 rok oferowana jest w nowych wersjach SkyJOY i SkyPRESTIGE, które można wzbogacić atrakcyjnymi pakietami dodatkowego wyposażenia, oraz w wersji limitowanej z okazji 100-lecia Mazdy.

Mazda CX-5 z 2021 r. została wyposażona w udoskonalony interfejs HMI (Human Machine Interface), który zapewnia większą wygodę, pewność i bezpieczeństwo prowadzenia, a także zmodernizowane jednostki napędowe i skrzynie biegów, które zapewniają lepszą dynamikę jazdy i jednocześnie zmniejszoną emisję CO2 .

Zmodernizowany system Mazda Connect łączy w sobie nowy, szybszy i bardziej przejrzysty wyświetlacz centralny o przekątnej 10,25 cala oraz jeszcze  bardziej intuicyjną obsługę funkcji przy użyciu pokrętła wielofunkcyjnego HMI z rozszerzoną gamą usług połączonych, obsługiwanych za pomocą najnowszej aplikacji MyMazda. Za większą wygodę, spokój i pełne zaufanie w korzystaniu z pojazdu odpowiadają nowe rozwiązania, jak zdalne ryglowanie drzwi, funkcja pomagająca w znalezieniu samochodu zaparkowanego np. na dużym parkingu, możliwość przesłania do nawigacji samochodu trasy z wieloma miejscami docelowymi, funkcja raportu o stanie technicznym pojazdu, zdalnego kontaktu z dealerem i zamówienie usług serwisowych, wezwanie pomocy drogowej oraz funkcja alarmu bezpieczeństwa. Możliwość zdalnego kontrolowania wybranych funkcji samochodu i monitorowania jego stanu jest kolejnym krokiem zbliżającym Mazdę CX-5 do porównywalnych modeli marek premium.

Udoskonalenia w układzie napędowym przekładają się na lepsze, bardziej przyjazne dla środowiska wrażenia z jazdy. Obejmują one optymalizację działania pedału przyspieszenia w celu uzyskania lepszej reakcji pojazdu i kontroli nad nim, lepszą reakcję silnika na wciśnięcie pedału gazu, lepszą reakcję sześciobiegowej automatycznej skrzyni biegów oraz obniżenie emisji CO2.

Z inspiracji modelem R360 Coupé – pierwszym samochodem osobowym marki – Mazda CX-5 w edycji limitowanej 100th Anniversary ma nadwozie lakierowane na biały perłowy kolor Snowflake White, skontrastowany z dywanikami i skórzanymi obiciami siedzeń w kolorze burgundowym. Na przednich błotnikach, osłonach piast kół, dywanikach, zagłówkach foteli i obudowie kluczyka znajdują się rocznicowe emblematy Mazda 100th Anniversary.

Ceny Mazdy CX-5 2021 rozpoczynają się od kwoty 118 900 zł za bogato wyposażoną wersję SkyJOY z silnikiem 2.0 Skyactiv-G o mocy 165 KM połączonym z sześciostopniową, manualną przekładnią i napędem na przednią oś. Limitowana odmiana 100th Anniversary bazuje na wersji SkyPRESTIGE z wybranymi elementami pakietu Brown oraz silnikiem 2,5 Skyactiv-G o mocy 194 KM i wyceniona została na kwotę od 183 800 zł. Wszystkie odmiany Mazdy CX-5 2021 dostępne są w korzystnym finansowaniu Mazda Finance dla klientów indywidualnych oraz firm.

Mazda CX-5 premierowo wprowadzona na rynek w 2012 r. była pierwszym modelem marki, w którym zastosowano jednocześnie stylistykę KODO i technologię Skyactiv. Wyznaczyła on nowe standardy dynamiki, zmieniając postrzeganie tego, jak atrakcyjny może być kompaktowy SUV. Kolejne aktualizacje i udoskonalenia każdego parametru pojazdu sprawiły, że CX-5 stała się najważniejszym modelem w gamie, odpowiadającym za około 35% rocznej sprzedaży firmy. Do tej pory w Europie sprzedano 490 870 egzemplarzy, a w 130 krajach na całym świecie łącznie około 3 190 000 sztuk. W skali globalnej CX-5 pozostaje najlepiej sprzedającym się modelem Mazdy.

Fundusz Gatesa wesprze ekologiczne start-upy

Inwestowanie w zrównoważony rozwój to trend, który już na stałe zadomawia się nad Wisłą, jednak czy w całym procesie dostrzegamy potencjał krajowych start-upów? W polskich realiach nie ma jednoznacznej odpowiedzi (a szkoda), kiedy to za Atlantykiem tworzone są odpowiednie fundusze dla debiutantów chcących przyczynić się do walki o bardziej ekologiczne jutro. Czołowi reprezentanci ruchu? Przede wszystkim Bill Gates z Breakthrough Energy Ventures (BEV).

Autor: Łukasz Blichewicz — współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych.

Lekcja I: Prostota i znane twarze. Jak twórca Microsoftu wspiera ekologiczne start-upy?

Historia funduszu Breakthrough Energy Ventures z pewnością nie nada się na scenariusz hollywoodzkiego blockbustera i to pierwsza lekcja, którą powinniśmy przyjąć do serca, obserwując poczynania Billa Gatesa na scenie startupowej — prostota. BEV powstał na przełomie 2015 i 2016 roku w celu wsparcia idei zrównoważonego rozwoju oraz technologii ograniczających emisję gazów cieplarnianych. Sam twórca ogłosił powstanie funduszu na listopadowej edycji United Nations Climate Change Conference w 2015. Pierwotnie w skład grupy wchodziło 28 inwestorów, którzy rok później zgromadzili kapitał rzędu 170 mld dolarów.

Gates, będąc marką samą w sobie, firmował ideę wsparcia proekologicznych start-upów ramię w ramię z innymi, równie rozpoznawalnymi nazwiskami światowego biznesu. Wśród najbardziej znanych wspólników wymienia się nazwiska m.in. Jeffa Bezosa (Amazon), Richarda Bransona (Virgin Group), Jacka Ma (Alibaba Group), czy Marka Zuckerberga (Facebook). Czy czołowi gracze wystarczą w promowaniu debiutantów? Najczęściej — tak. To także lekcja dla polskiego rynku start-upowego. Pomimo kilku naprawdę wyróżniających się nazwisk, cierpimy na deficyt prawdziwie przygotowanych specjalistów, zapewniających młodym spółkom self-PR.

Lekcja II: Nie porównuj i ucz się na błędach. Czy BEV wypłynął na kryzysie?

Breakthrough Energy Ventures powstał niejako na fali powrotu funduszy na rzecz rozwoju ekologicznych start-upów. Pierwszy okres intensywnego wsparcia m.in. OZE był dla wielu inwestorów szansą na odbicie. Czy skuteczną? Nie. W latach 2006-2011 przedsiębiorcy stracili 50 proc. z szacowanego na 25 mld dolarów rynku. Główny winowajca? Kryzys z roku 2008. Co więcej, spore oczekiwania inwestorów napędzane były bańką internetową — oczekiwano podobnych zwrotów, jak w przypadku start-upów działających w sieci. W tamtym okresie (dzisiaj z resztą też) projekty związane ze zrównoważonym rozwojem były przedsięwzięciem długoterminowym. Dekadę temu uważano, że start-up to start-up — niezależnie od branży przyniesie duży procent.

Polscy inwestorzy powinni przyjąć strategię Gatesa właśnie z okresu przejściowego, czyli obicia w roku 2016. Wcześniej Amerykanie skupiali się na start-upach, które zajmowały się wyłącznie źródłami odnawialnymi, biopaliwem i elektromobilnością. O ile teraz wszystkie trzy obszary są w czołówce maratonu o status unicorna, wtedy odczuwalną pieczę nad tymi przedsięwzięciami trzymało państwo. BEV starannie wyciągnął wnioski z wpadek pionierów. Fundusz nie wymaga zwrotu w ciągu 5 lat od momentu zainwestowania, a start-upy mają 20 lat na realizację działań strategicznych.

Lekcja III: Daj szansę zmianom i współpracuj z ekspertami. Jak Gates łączy elastyczność z wymogami?

Gates wydaje się stawiać na dużą elastyczność start-upów, które, chociażby w przypadku niepowodzeń podczas realizacji programu pilotażowego, mogą bez większego problemu zmodyfikować, a nawet całkowicie zmienić bazową technologię. Ponadto, BEV daje pole do popisu specjalistom nie tylko z branży OZE. W programie odnajdą się również młode spółki specjalizujące się w zagadnieniach rolniczych, budownictwie, zrównoważonej produkcji oraz transporcie. Szeroka interdyscyplinarność, a także elastyczność ze strony inwestorów powinna zawitać również nad Wisłą. Co warto zapamiętać, pomimo dużej samodzielności start-upów, w przypadku BEV nie ma jednak miejsca na bujanie w obłokach.

Jednym z czołowych warunków Gatesa jest wymierne działanie start-upów na rzecz planety. Spółki mają obowiązek raportowania, w jakim stopniu przyczyniają się do ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Minimum? Co najmniej 500 mld ton metrycznych CO₂, co odpowiada 1 proc. emitowanych zanieczyszczeń w skali globalnej. Ponadto, Gates postawił pewien bardzo wymowny warunek również w kontekście struktur samego funduszu. W zespole Breakthrough Energy Ventures oprócz inwestorów z pokaźnym portfelem muszą zasiadać również naukowcy, inżynierowie, przedsiębiorcy, urzędnicy oraz bankierzy.

Zarówno krajowe start-upy, jak i inwestorzy powinni wziąć przykład ze strategii BEV, ponieważ skala działań funduszu Billa Gatesa wydaje się nie zwalniać pomimo globalnej pandemii. Druga runda wsparcia młodych spółek przewiduje niebagatelną kwotę rzędu 1 mld dolarów. Wśród grona szczęściarzy jest miejsce na dokładnie 45 spółek. Również nad Wisłą jest miejsce na skuteczne wsparcie proekologicznych start-upów.

Ważne Informacje

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...