.
Strona główna Blog Strona 162

Warszawska Scena Relax rozpoczęła działalność po pandemii premierą „Jaskółeczki” w reżyserii Karola Wróblewskiego

Ten mniej znany, powstały 35 lat temu, utwór wybitnego polskiego dramaturga, Tadeusza Słobodzianka (autora dramatu „Nasza klasa”, za którą dostał nagrodę Nike w 2010 r.), miał mieć premierę jeszcze w ubiegłym roku, niedługo po uruchomieniu Sceny Relax. Niestety, z powodu pandemii odbyła się ona z rocznym opóźnieniem, bo dopiero 25 września br., za to przy prawie pełnej widowni i w obecności autora, który po przedstawieniu wypowiadał się o niej w samych superlatywach.

Wojciech Gryciuk

„Jaskółeczka” to współczesna bajka inspirowana baśnią argentyńskiego pisarza Jorge Amado o takim samym tytule. To opowieść o miłości niemożliwej, która się jednak zdarzyła, a która połączyła istoty będące w naturze wrogami – Jaskółeczkę i Kota. Ich historię opowiada Wiatr, zakochany w Jutrzence, przy czym miłości tych dwojga sprzeciwia się Czas, jej ojciec. Na scenie cała ta historia jest odgrywana w obecności większej liczby zwierząt, przy czym niemal wszystkie odradzają Jaskółeczce ten związek uważając Kota za wyrafinowanego mordercę. Jest tu i Sowa, i Słowik, i Wąż, i Papuga, i Krowa, i Gołąb z zabitą przez Kota Gołębicą.

Bajka bajką, ale w trakcie przedstawienia większość dialogów jest krótka, za to dużo w nim tańca, a nawet efektów akrobatycznych (głównie Kota w wykonaniu Daniela Mosiora!), przez co jest dobrze rozumiana przez dzieci, którym jest przede wszystkim dedykowana. Na stronie internetowej teatru można przeczytać, że całe to przedstawienie jest realizowane w stylistyce steampunkowej, odmianie fantastyki naukowej nawiązującej estetyką do epoki pary, ale ja z tych klimatów dostrzegłem w jego trakcie tylko dość fantazyjny rower… Kota.

Całe przedstawienie spina parabola łącząca świat baśniowy ze światem realnym, w którym każdy rodzaj miłości znajduje dla siebie miejsce, co nie odbywa się oczywiście bez skomplikowanych relacji uwzględniających osobiste marzenia i pragnienia. Spektakl zahacza przy tym o ważne dla człowieka uczucia, jak tolerancja, empatia czy wrażliwość na drugą osobę, pokazując przy tym, jak wielką moc ma miłość, która łączy ludzi bez względu na wiek, rasę, pochodzenie czy status społeczny.

Scena Relax powstała w miejscu, gdzie 50 lat wcześniej otworzyło swe podwoje kultowe niegdyś kino Relax. Miało to miejsce w 1970 r. na zbiegu ulicy Złotej i pasażu Wiecha na tyłach Domów Centrum, ale działalność kina została zawieszona w 2006 r. Przez 20 lat było to najnowocześniejsze kino  w Warszawie, ale potem poniosło klęskę w walce z multipleksami. Zajmowany przezeń budynek stał opustoszały przez 14 lat do sierpnia 2020 r., kiedy to postanowiono dostosować przestrzeń z nowoczesną sceną, wygodnym zapleczem dla artystów, foyer dla gości oraz widownią na prawie 600 miejsc do potrzeb teatru. Odświeżone zostały oryginalne wnętrza z lat 70., a sam obiekt został przystosowany do obecnych wymagań przeciwpożarowych. Dyrektor teatru, aktorka Beata Kawka, planowała to wystawiać bogaty repertuar: komedie, spektakle muzyczne, kabarety, stand-upy (improwizowane monologi z możliwą interakcją z widownią), spektakle dla dzieci itd. Niestety, z powodu pandemii Scena Relax musiała niedługo po otwarciu zawiesić działalność, żeby ze zdwojoną siłą ponownie wystartować we wrześniu br. Spektakli nie było jeszcze wtedy zbyt wiele, ale na kolejne miesiące jest ich już zapowiadanych po kilkanaście miesięcznie. Na przykład premiera musicalu „Little Shop of Horrors” z muzyką Alana Menkena, ośmiokrotnego zdobywcy Oscara, w wykonaniu Teatru Muzycznego Proscenium oraz sztuki La Bombe (dwie premiery). Do tego dochodzą spektakle „Wieczór panieński plus” oraz „Małe zbrodnie małżeńskie” Èrica Emmanuela Schmitta, ale także przedstawienia muzyczne „Abonament na szczęście” (podróż do najpiękniejszych tekstów Agnieszki Osieckiej), „Anita Lipnicka INTYMNIE” czy „Muzyka zespołu ABBA Orkiestrowo”. A także jeszcze coś dla dzieci „Strażak Sam na żywo”, „Tajemnica Tomka Sawyera” oraz „Świnka Peppa i Wielka Niespodzianka”. Oraz wiele, wiele innych – więcej informacji na stronie www.scenarelax.pl.

Dlaczego generowanie leadów jest tak istotne (i dotyczy każdej branży)?

Katarzyna Jarczewska – Partnerka i współwłaścicielka założonej w 1997 roku agencji reklamowej i PR, Media Forum. Ekspert ds. komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzysowymi oraz strategii marketingowych przedsiębiorstw.

Obserwując wysyp kolejnych narzędzi marketingowych, marki często zapominają o podstawowym celu własnych działań w świecie digital, a więc sprzedaży. Ta z kolei napędzana jest przez samych zainteresowanych – to akurat truizm – jednak podstawowe pytanie brzmi, w jaki sposób dotrzeć do potencjalnych klientów? W tym przypadku odpowiedzią będzie tzw. lead generation.

Lead, czyli…?

Marketerzy wypracowali kilka, jak nie kilkanaście definicji leadów – według niektórych są to po prostu klienci, według innych zbiór najpotrzebniejszych danych do wykreowania potencjalnej sprzedaży (np. numer telefonu, personalia, adres e-mail). Punktem wspólnym między większością interpretacji jest cały proces zarządzania transakcją – ten z kolei może być kierowany z poziomu dedykowanego landing page’a, mediów społecznościowych, czy oficjalnej witryny danej marki. Co istotne, największym kapitałem w tej kategorii działań marketingowych jest realne zaangażowanie użytkownika.

Według badań analityków z Hubspot aż 61 proc. marketerów deklaruje, iż największym wyzwaniem w całym procesie sprzedażowym jest generowanie ruchu oraz właśnie pozyskiwanie wartościowych leadów. Już w tym miejscu pojawia się pierwsza trudność z poziomu samej marki – samodzielna praca na rzecz gromadzenia danych potencjalnych klientów bardzo szybko może spalić na panewce.

Co więc zrobić, aby generowanie leadów było naturalne i wartościowe z punktu widzenia zarówno działalności operacyjnej marki, wizerunku brandu w szerszym kontekście, jak i samego klienta, warto uwzględnić bardzo konkretne działania towarzyszące – m.in. content marketing. Tak złożone przedsięwzięcie wymaga od zespołu ogromnego nakładu pracy i czasu, a nigdy nie ma gwarancji, że dana kampania przyniesie zaplanowane rezultaty. Stąd też najbardziej uważne biznesy wchodzą w ścisłą współpracę z agencjami zewnętrznymi – te z kolei wiedzą, jak minimalizować ryzyko i maksymalizować zyski z lead generation.

Tak robią to najlepsi?

Aby w pełni zrozumieć kompleksowość generowania leadów, należy w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na adresata danej kampanii. Na pierwszy rzut oka działania nastawione na relację B2B strukturalnie nie różnią się od dialogu na linii B2C, jednak jak zwykle bywa – diabeł tkwi w szczegółach. Badania Hubspot z roku 2017 wskazują, że przykładowo mailing bezpośredni generuje więcej leadów w przypadku sprzedaży klientom indywidualnym, niż biznesowym. Odwrotny efekt z kolei odnotowano przy okazji pokazów branżowych oraz telemarketingu.

Wyrównane szanse pozyskania leadów zarówno w przypadku B2B, jak i B2C odnotowano podczas analizy efektów złożonych kampanii mailingowych, prowadzonych blogów, SEO, a także Google Ads. Co ważne, badania Hubspot wskazują, że klienci indywidualni o wiele częściej dzielą się swoimi danymi, kiedy to marki aktywnie zarządzają swoimi kanałami w mediach społecznościowych (jest to też najbardziej efektywne narzędzie spośród wszystkich w zestawieniu).

Ankieta przeprowadzona przez The Statistics Portal z kolei wskazuje, iż 53 proc. respondentów określa skuteczny mailing bezpośredni mianem najlepszej formy pozyskiwania leadów. Na podium znalazło się także pozycjonowanie SEO (44 proc.) ex aequo z content marketingiem. Pierwszą trójkę zamyka streaming (40 proc.), który wyjątkowo zyskał szczególnie w czasie twardego lockdownu.

Gotowość i nagroda

Korzyści marek z pozyskiwania leadów nie trzeba szerzej przedstawiać – sprzedaż, dialog z klientem, budowa wizerunku – jednak czy także konsument może być beneficjentem tego typu działań? Oczywiście, że tak. Mowa o tzw. lead magnet, a więc wymiernej “nagrodzie”, która jest ściśle powiązana z systemem generowania ruchu. Przykłady? Chociażby e-book, do którego dostęp mają wyłącznie osoby zarejestrowane w danym systemie lub subskrybenci newslettera. Podobny schemat występuje także przy zapisach na webinaria oraz transmisje na żywo.

Tym samym działania z zakresu lead generation pozwalają niejako ożywić markę poprzez kreowanie takich treści, które jednocześnie pozycjonowałyby brand w czołówce własnej branży, ale również angażowały potencjalnych klientów całą otoczką firmy – jej wartościami, filozofią, know-how i doświadczeniem. Takie podejście otwiera przedsiębiorcom całkowicie nowe drzwi do komunikowania oraz promowania własnej działalności, a w dobie tak dynamicznego rozwoju technologii może się okazać, że dzisiejsza decyzja o np. organizacji webinaru wytyczy całkowicie nowe trendy na kolejne lata.

Co, jednak gdy część użytkowników nie podziela entuzjazmu bardziej zaangażowanej klienteli? Generowanie ruchu i pozyskiwanie danych konsumenckich to także sztuka odpowiedniego podziału audytorium – a co za tym idzie – adekwatne rozłożenie akcentów w ramach publikowanych treści. Marketerzy wyróżniają 3 podstawowe grupy: A – tzw. gorący lead (ang. hot lead), B – ciepły lead (ang. warm lead) oraz C – zimny lead (ang. cold lead). Pierwszy zbiór określa osoby, które są gotowe do sfinalizowania transakcji, a więc “gratulacje”, “to już kilka kroków” lub “dziękujemy, że jesteś z nami” w mailingu, czy landing page’u jest jak najbardziej na miejscu. Nieco większymi zdolnościami perswazyjnymi należy wykazać się już w dwóch ostatnich grupach. Pamiętajmy jednak, że granica między namową a nieetyczną promocją jest wyjątkowo cienka.

Jak więc pozyskiwać leady, a przy tym nie zaprzepaścić dotychczasowego dorobku wizerunkowego? Kluczem jest holistyczna strategia marketingowa, którą biznes jest w stanie wypracować wyłącznie ramię w ramię z doświadczonymi ekspertami. Czy zespół in-housowy wystarczy? Bardzo często specjaliści firmowi są wspierani przez agencje zewnętrzne. W tak kompleksowej materii, jaką jest lead generation, warto czerpać z osiągnięć wykwalifikowanej pod tym kątem kadry.

 

Firmy nie inwestują w narzędzia wspierające pracę zdalną i hybrydową

Podczas pandemii zaledwie 36% europejskich firm zainwestowało w technologie wspierające pracę zdalną – wynika z badań zrealizowanych na zlecenie Ricoh. Dzieje się tak pomimo dużej świadomości korzyści płynących z wdrożenia np. rozwiązań pozwalających na cyfryzację i automatyzację wielu zadań. Ich pozytywny wpływ na wzrost efektywności widzi aż 53% ankietowanych pracodawców.

Aż 69% pracodawców jest przekonana, że ich podwładni na kluczowe obowiązki poświęcają 180 minut każdego dnia pracy. Inaczej wyglądają deklaracje pracowników, którzy w przeprowadzonym w marcu tego roku badaniu, wskazywali, że są to zaledwie 73 minuty. Lwią część pozostałego czasu pracy pochłaniają mniej istotne obowiązki i spotkania. Wprowadzenie rozwiązań z zakresu cyfryzacji i automatyzacji to recepta na uwolnienie pracowników od wielu żmudnych i nieefektywnych zadań.

Brak inwestycji w konieczne rozwiązania technologiczne wpływa negatywnie na efektywność pracy i zaangażowanie. Jest to szczególnie widoczne, gdy praca odbywa się w modelu zdalnym i hybrydowym. Zmiany w sposobie pracy wydają się być nieuniknione. Jedynie 27% przedstawicieli kadry zarządzającej wierzy w to, że ich firma w ciągu najbliższych 12 miesięcy  powróci do w pełni stacjonarnego modelu.

– Pracodawcy nadal bardzo mocno cenią wspólną pracę w biurze, aż 54% wskazuje ją jako kluczową dla sukcesu firmy. To prawda, że społeczny aspekt pracy ma ogromne znaczenie, ale firmy nie mogą pozostawać ślepe na nowe oczekiwania pracowników i trendy. Praca hybrydowa jest faktem i wymaga odpowiednich narzędzi. Nowe rozwiązania technologiczne to konieczne elementy do budowania efektywnego i przyjaznego środowiska pracy – powiedział David Mills, CEO, Ricoh Europe.

Opr. Wojciech Gryciuk

Badanie przeprowadzono na próbie 1,5 tys. osób na stanowiskach decyzyjnych w europejskich firmach.

 

Od 24 lat w branży. Jak zmieniła się komunikacja marek na przestrzeni ostatnich dekad i dlaczego właśnie teraz należy inwestować w PR?

Katarzyna Jarczewska – Partnerka i współwłaścicielka założonej w 1997 roku agencji reklamowej i PR, Media Forum. Ekspert ds. komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzysowymi oraz strategii marketingowych przedsiębiorstw.

Zaczęliśmy biznes reklamowy od prostych projektów, aby kilka lat później obsługiwać największe marki na polskim rynku. Przez ostatnie lata wraz z zespołem realizowaliśmy kampanie dla liderów w swoich branżach, jednak równolegle nie mogliśmy zapomnieć o własnym rozwoju. Obserwując rynek, a także technologię digital mieliśmy niepowtarzalną okazję wdrażać najnowsze rozwiązania, czym jeszcze bardziej podnosiliśmy własną poprzeczkę. Było warto. Teraz nasi klienci notują rekordowe obroty i zdają sobie sprawę, że sprawna komunikacja jest jednym z największych kapitałów XXI wieku.

Trudne początki?

Lata 90. były dla polskiego rynku przełomowe – otwarcie się na nowy model gospodarki, całkowicie innych partnerów biznesowych, a przede wszystkim produkty, które do tej pory były wyłącznie wizją bogatego Zachodu. To wszystko zawędrowało nad Wisłę, a wciąż raczkująca branża musiała zająć się komunikacją egzotycznej z punktu widzenia klientów oferty.

Dlatego też około 80 proc. ówczesnych reklam w mediach były po prostu wiernymi tłumaczeniami odpowiedników z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii czy USA. Efekt? Często nieidealne, przejaskrawione i całkowicie nieprzystające do krajowych realiów komunikaty. To też doprowadziło do sporego kryzysu branży reklamowej w oczach konsumentów, ponieważ z jednej strony klienci i tak decydowali się na zakup nowych produktów, ale mieli spory dystans do przekazów marketingowych. To zaufanie zdobyliśmy dopiero na przełomie wieków.

Wtedy również powstało Media Forum. W roku 1997 już nieco ukształtowany rynek zarówno detaliczny, jak i hurtowy dawał nam przestrzeń do opracowywania spersonalizowanych komunikatów, którym ludzie zaczęli ufać. Właśnie wiarygodność była w tamtym okresie niezbędną wartością do nawiązania jakiegokolwiek dialogu z klientem. Jak jest teraz? Pomijając ogromne zmiany technologiczne, wciąż szczerość w kontakcie z audytorium gra pierwsze skrzypce w kampaniach marketingowych – a przynajmniej powinna.

Nowi gracze

Mniej więcej do roku 2005 polski rynek reklamy i PR (choć jeszcze wtedy pojęcie “public relations” nie znalazło swojego miejsca w dyskursie publicznym) bazował na tytułach drukowanych. To właśnie wtedy czytelnictwo Polaków utrzymywało się z perspektywy czasu na mało zadowalającym, ale stabilnym poziomie. Duże (o wiele większe niż teraz) znaczenie miała także telewizja oraz radio, jednak na horyzoncie pojawił się również inny nośnik, który tylko w ciągu dekady zrewolucjonizował sposób komunikowania marek.

Chodzi oczywiście o internet, który między 2005 a 2015 rokiem zwiększył swoją obecność w polskich gospodarstwach domowych z poziomu 30,4 proc. do 71,9 proc. (dane z raportu “Jak czytają Polacy” Centrum Cyfrowego). Według analityków z Międzynarodowego Instytutu Społeczeństwa Obywatelskiego największy skok dostępu do sieci odnotowano w 2009 roku, kiedy to aż 59 proc. domów korzystało z narzędzi środowiska digital. Ten fakt oczywiście nie umknął uważnym marketerom.

A przeciwwaga? Do tej pory oprócz mediów tradycyjnych duży wpływ na rynek reklamy miał także tzw. outdoor, który tylko w 2007 roku miał wzrosnąć o 14 lub 15 proc., przy jednoczesnym awansie całej branży rzędu 11-12 proc. (dane serwisu Wirtualnemedia.pl). Wówczas łączna wartość reklamy zewnętrznej na poziomie 700 milionów zł netto była znacznym osiągnięciem, ale przy okazji rozwoju internetu, a szczególnie w kontekście ostatnich ograniczeń pandemicznych – marki dostrzegły, że nie należy ograniczać się do obecności “w terenie”, a właśnie postawić na świat wirtualny.

Bez Facebooka?

Nie trzeba było czekać na rozwój social mediów, aby zauważyć dynamiczny trend inwestowania w działania digital. Według badań IAB Polska tylko w pierwszym półroczu 2008 roku wydatki na reklamę internetową wzrosły o 57 proc. r.d.r., współtworząc rynek warty wówczas 531 mln zł. Wtedy też największy udział miała reklama graficzna, wyszukiwarki oraz ogłoszenia drobne, a więc narzędzia, które i dzisiaj generują znaczne przychody.

Oczywiście wyraźną zmianę struktury rynku napędzały dalsze rozwiązania technologiczne – m.in. media społecznościowe oraz urządzenia mobilne. Te ostatnie tylko w 2019 roku odpowiadały za 25 proc. inwestycji marek, a całościowa wycena branży reklamy internetowej osiągnęła poziom 4,9 mld zł (dane IAB Polska). Minęło niespełna 11 lat i świat wirtualny zyskał w oczach reklamodawców ponad 9-krotnie.

Social media, a także SEO, SEM, czy też generowanie tzw. leadów to pojęcia, które nie bez powodu rozbudzają wyobraźnię tysięcy przedsiębiorców, którzy dostrzegają dynamiczny rozwój narzędzi digital. Do tego też dochodzą działania e-PR, a więc naturalne pozycjonowanie danego brandu w sieci, nie tylko zgodnie z demografią grupy docelowej, ale i filozofią, wartościami, profilem i doświadczeniem marki. Według Związku Firm Public Relations branża tylko w roku 2019 była warta 1,1 mld zł. To bardzo konkretny sygnał dla potencjalnych klientów, którzy jeszcze wahają się przed skorzystaniem z usług ekspertów ds. komunikacji.

Gra warta świeczki

Która formuła działań komunikacyjnych sprawdza się najlepiej? Tutaj nie ma reguły. Dla przykładu zespół ds. media relations w ramach danej organizacji jest o tyle wygodną opcją, że zawsze jest “w centrum wydarzeń” – podobnie jak in-housowy dział digital. Z drugiej zaś strony takie rozwiązanie generuje znaczne koszty i mniejszą elastyczność w przypadku modyfikacji współpracy. Kontrakty z agencjami z kolei pozwalają oddać ten obszar w ręce specjalistów.

Według wyliczeń analityków z londyńskiego Unilever’a marki skutecznie komunikujące cel swojej działalności rosną o 69 proc. szybciej niż konkurencja. Jak osiągnąć taki wynik? Właśnie realizując założenia zarówno public relations, jak i marketingu internetowego, jednak z pewnym wyczuciem, jakością i znacznym przywiązaniem do szczegółów.

Taką synergię potrafią wypracować tylko eksperci z wieloletnim doświadczeniem. Zmiany w ekosystemie polskiej reklamy pokazują, że agencje, które utrzymały się na rynku przez więcej niż dekadę, najlepiej odnajdują się w dynamicznym środowisku digital oraz mediach tradycyjnych. To najpewniej najlepsza rekomendacja dla marek – postawić na doświadczenie i konkretne osiągnięcia danych zespołów.

Czy rok 2021 to najlepszy okres na inwestowanie w działania PR? Bez wątpienia. Nie tylko ewolucja rynkowa, ale i wydarzenia bezprecedensowe, takie jak pandemia koronawirusa motywują marki do utrzymania swojej pozycji oraz wizerunki. W jaki sposób? To można osiągnąć tylko poprzez współpracę ramię w ramię ze specjalistami z prawdziwego zdarzenia.

 

 

Jaki będzie IV kwartał dla branży alkoholowej? Grzegorz Chojnacki, prezes BZK Alco: Mocne marki ustanowią całkowicie nowe standardy

Wciąż niepewna sytuacja epidemiologiczna oraz dynamicznie zmieniające się preferencje zakupowe Polaków to główne czynniki, które w najbliższym czasie będą determinować pozycję producentów z branży alkoholowej. Które marki mogą liczyć na niemały awans, a które znajdą się w ogonie wyścigu? O prognozach na najbliższe miesiące opowiedział nam Grzegorz Chojnacki, prezes BZK Alco.

Obawiacie się?

Każdy inny rozmówca w pierwszej kolejności zapytałby “czego?”, ale to najpewniej nawiązanie do naszej rozmowy jeszcze sprzed włączenia dyktafonu [śmiech]. Nie, nie obawiamy się najbliższych miesięcy, ponieważ BZK Alco to wyjątkowo mocna marka.

W czym przejawia się siła Waszej firmy?

W doświadczeniu, chęci ciągłej modernizacji oferty, jednak przy jednoczesnym poszanowaniu tradycji oraz lokalnego kodu kulturowego. Najpewniej właśnie to jest klucz do sukcesu w branży alkoholowej.

Również w IV kwartale br., a więc momencie, gdy powrót pandemii jest bardziej niż prawdopodobny?

Zacznę od drugiej części pytania – nie jesteśmy w stanie przewidzieć przebiegu pandemii, więc nic nie jest przesądzone, ale faktycznie – biznes powinien przygotować się na każdą ewentualność. Co do samego okresu między październikiem a grudniem – jestem bardzo dobrej myśli. Przede wszystkim nasza strategia jest uniwersalna i sprawdzała się zarówno przed twardym lockdownem, jak i podczas zamrożenia znacznej części życia społecznego…

…, które napędza Waszą branżę.

Faktycznie. Sporą próbą było zamknięcie restauracji oraz innych lokali gastronomicznych, ale i te wyzwania udało nam się przezwyciężyć – przynajmniej w strukturach BZK Alco. Nie chciałbym się wypowiadać w imieniu innych graczy na rynku, ale nasz zespół naprawdę dał pokaz umiejętności i wiedzy na prawdziwie światowym poziomie. Przecież właśnie w najbardziej niepewnych czasach zadebiutowaliśmy z bezprecedensową techniką filtrowania, której bezpośrednim owocem była “Dzika Kaczka”.

Propozycja, która może zmienić horyzont sprzedaży w IV kwartale?

Nie można tego wykluczyć, ponieważ według ubiegłorocznych badań CBOS-u aż 16 proc. Polaków najczęściej stawia właśnie na wódkę, a jak wynika z opracowań Instytutu Psychiatrii i Neurologii – ten segment odpowiada za 36 proc. rynku. Oczywiście rośnie również pozycja piw – szczególnie bezalkoholowych, ale to całkowicie inna historia.

Jako BZK Alco raczej zagospodarowujecie nieco inną część spektrum sprzedażowego.

Zgadza się – stawiamy na wysoką jakość i łączymy wątki premium ze specyfikową rynku mainstreamowego. W naszej działalności zawsze prym wiodła, wiedzie i wieść będzie jakość. Zarówno klienci indywidualni, jak i sprzedawcy wyjątkowo cenią sobie właśnie takie podejście do produktów oraz oferty.

Przełom jesieni oraz zimy to dobry czas dla branży alkoholowej?

Wszystko należy odpowiednio rozłożyć w czasie. Przykładowo lato jest bezkonkurencyjne w kategorii wydarzeń plenerowych, ale już klasyczne lokale będą cieszyć się dużym zainteresowaniem szczególnie we wrześniu i na początku października. Właśnie wtedy pogoda jeszcze nie zniechęca potencjalnych klientów w takim stopniu, jak w listopadzie, a chęć spędzenia wspólnego czasu w nieco innej scenerii wciąż jest silna. Kiedy to konsumenci “przyzwyczają się” do zamkniętych przestrzeni, a równolegle pogoda nie będzie sprzyjać tzw. plenerom, branża alkoholowa odnotuje znaczny wzrost. Taki stan rzeczy może się przeciągnąć nawet do I kwartału 2022 roku.

Jaka część oferty BZK Alco może otwierać przysłowiowego szampana w sezonie jesiennym?

“Szampańskie” porównanie było zamierzone? [śmiech]

Niekoniecznie. [śmiech]

W tym momencie mogę stwierdzić, że klienci nie będą szukali niczego odświeżającego, czy po prostu zimnego, a postawią na nieco bardziej ogrzewające pozycje – to naturalne. Stąd też moim zdaniem spora popularność likierów oraz whisky. Oba segmenty produktowe przynajmniej w ofercie BZK Alco cieszą się naprawdę ogromnym zainteresowaniem, a intensywność zakupów wzrasta właśnie pod koniec lata. Ten trend wyczuwają zarówno klienci indywidualni, jak i detaliści.

Tradycyjna “szkocka” wchodzi w grę?

Jak najbardziej. “Beaver Lodges” oraz “Good Hills” to przykłady marek, które bardzo wyraźnie pokazały nam potencjał głębokich smaków na polskim rynku. Z drugiej strony jest również wariant irlandzki, świetnie współgrający z innymi smakami, a w tej kategorii przodują “Wokulski” oraz “Folwark Janików”.

Pigwa z irlandzką whiskey?

Zgadza się. Takie połączenie nie tylko kolorystycznie wpisuje się w krajobraz IV kwartału, ale również przełamuje pewien impas, tak charakterystyczny dla polskiego rynku. Chodzi o brak świadomości Polaków na temat whisky oraz whiskey, choć trzeba przyznać, że ten segment rośnie bardzo dynamicznie. Badania z marca br. pokazują, iż sprzedaż tego typu trunków skoczył o 20 proc. r.d.r., a zamiast 0,7 litrów rocznie Polacy kupują już 1 litr.

Czyli jest szansa, aby whisky przestała być w świadomości szczególnie starszych Polaków “rudą wódą na myszach”?

Oczywiście, że tak, a powyższy cytat z “Misia” doskonale pokazuje wciąż budującą się kulturę polskiego rynku. W latach 70., 80., a szczególnie 90. tego typu trunki były synonimem albo luksusu, albo… no właśnie.

Czy IV kwartał ma szansę połączyć obie grupy?

Należy zaznaczyć, iż obie coraz bardziej się zacierają. Duża część konsumentów już nie utożsamia whisky, ale też ginu z czymś “nie z tej ziemi”, a po prostu widzą bardzo konkretną wartość dodaną. Szczególnie ten ostatni przykład jest bardzo ciekawy, ponieważ z naszych obserwacji wynika, że “9Bridges”, a więc relatywnie młoda pozycja w portfolio ma potencjał na hit jesieni.

Ponieważ?

Ponieważ Polacy widzą w ginie coś więcej, aniżeli bazę pod drinki. Oczywiście ta rola jest wyjątkowo istotna, ale sam sygnał, że rodzimy rynek dostrzega głęboką wartość danego produktu, napawa optymizmem. Głęboko wierzę, że właśnie mocne marki ustanowią całkowicie nowe standardy na jesieni 2021 roku.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Eksperci o „Fit for 55” podczas Kongresu Nowej Mobilności 2021

Ogłoszony w lipcu przez Komisję Europejską pakiet „Fit for 55” może doprowadzić do zakończenia sprzedaży samochodów spalinowych na rynku unijnym. Podczas Kongresu Nowej Mobilności 2021 – najważniejszego wydarzenia branży e-mobility w regionie CEE – międzynarodowi eksperci odpowiedzą na pytanie, w jakim stopniu planowane zmiany wpłyną na sektor transportu w Polsce. 

Pakiet legislacyjny „Fit for 55” to kluczowe narzędzie prowadzące do realizacji założeń Europejskiego Zielonego Ładu, zgodnie z którym do 2040 roku Europa ma się stać pierwszym neutralnym dla klimatu kontynentem. Ten ambitny plan ma za zadanie zredukować emisje gazów cieplarnianych w całej Unii Europejskiej o 55 proc. do 2030 r. w porównaniu do poziomów z roku 1990. Jednym z najważniejszych obszarów, które obejmie dekarbonizacja, jest sektor transportu. Przełomowym postulatem jest zobowiązanie koncernów motoryzacyjnych do obniżenia (względem roku 2021) emisji nowych samochodów o 55 proc. (osobowe) i 50  proc. (dostawcze) od 2030 r. Od 2035 r. redukcja emisji wyniesie już 100 proc. W praktyce oznacza to zakaz rejestracji nowych samochodów spalinowych w państwach członkowskich UE. Kluczowe tezy pakietu „Fit for 55” dotyczą także energii. Jej konsumpcja już w 2030 roku ma być w połowie oparta na źródłach odnawialnych (OZE), ponieważ z końcem dekady zostanie ograniczona produkcja z węgla, a w roku 2035 z gazu ziemnego. Całkowite wyłączenie korzystania z węglowodorów w celach energetycznych i przemysłowych nastąpi w 2040 roku.

– Propozycja Komisji Europejskiej oznacza prawdziwy przełom dla sektora motoryzacyjnego i energetycznego. Podczas „Kongresu Nowej Mobilności 2021” odbędzie się sesja klimatyczna w całości poświęcona przewidywanym następstwom „Fit for 55”. Ponad 20 międzynarodowych ekspertów z całego łańcucha wartości e-mobility weźmie udział w dyskusji, jak zamienić wyzwanie, którym jest wdrożenie tego pakietu, w okazję na wykreowanie szybkiego procesu obniżenia emisyjności transportu drogowego i ustanowienia neutralności klimatycznej w tym samym tempie, we wszystkich krajach UE – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA).

Istotnym elementem „Fit for 55” jest zmiana Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady

2014/94/UE z dnia 22 października 2014 r. w sprawie rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych i zastąpienie jej Rozporządzeniem o tym samym tytule. Tym samym AFID zamienia się w AFIR. To oznacza, że wszystkie cele, które ostatecznie zostaną w ramach pakietu uchwalone staną się wiążące dla Państw Członkowskich. W myśl przedstawionych propozycji, to oznacza między innymi, że na koniec każdego roku Państwa Członkowskie zapewnią, iż dla każdego nowo zarejestrowanego samochodu całkowicie elektrycznego (BEV) dostępne będzie minimum 1 kW mocy w publicznej infrastrukturze ładowania. Dla każdej hybrydy typu plug-in (PHEV), ma to być minimum 0,66 kW mocy. Rozporządzenie wyznacza również ambitne cele pod kątem infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych i mobilności wodorowej. Co więcej, do 1 stycznia 2024 r. każde państwo członkowskie przedstawi Komisji Europejskiej projekt narodowej strategii rozwoju rynku paliw alternatywnych zapewniających osiągnięcie celów AFIR oraz pakietu „Fit for 55”.

„Dodając do tego cele i regulacje zaproponowane w całym pakiecie, który obejmuje łącznie 10 aktów legislacji, należy stwierdzić, że dla wielu członków Unii Europejskiej implementacja pakietu będzie poważnym wyzwaniem, szczególnie istotnym w przypadku państw Europy Środkowo-Wschodniej, która wciąż opiera wytwarzanie energii na węglu i innych węglowodorach i w której rynek elektromobilności wciąż znajduje się w bardzo wczesnej fazie rozwoju. Podczas KNM 2021 omówimy  rozwiązania, które w kontekście „Fit for 55” pozwolą     na zdecydowane przyspieszenie popularyzacji pojazdów zeroemisyjnych i rozbudowę infrastruktury ładowania w Polsce” – dodaje Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA).

Kongres Nowej Mobliności 2021 odbędzie się w dniach 6-8 października br. w Centrum Nauki i Techniki EC1 w Łodzi. To kolejna już edycja najważniejszej w Polsce konferencji w całości poświęconej elektromobilności. Organizatorami wydarzenia są Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych oraz Miasto Łódź. Kongres Nowej Mobilności 2021 obejmie dwie sceny, sześć sal warsztatowych i okrągłych stołów, ponad czterdzieści spotkań merytorycznych, dziesięć premier i pięćdziesięciu wystawców. Oprócz debat prowadzonych na scenie głównej w Centrum Nauki i Techniki EC1, organizatorzy zaplanowali wiele praktycznych spotkań w gronie 200 ekspertów i liderów zrównoważonego transportu w Polsce, w ramach warsztatów, okrągłych stołów, grup roboczych i sesji Q&A. Tuż po zakończeniu Kongresu, rozpocznie się specjalne wydarzenie towarzyszące – Manufaktura Elektromobilności, która odbędzie się w dniach 8-9 października. Rynek łódzkiej Manufaktury zamieni się w wyjątkową strefę zeroemisyjnych technologii w transporcie, otwartą dla wszystkich zwiedzających (wcześniej strefa ekspozycyjna będzie zorganizowana przed Centrum Nauki i Techniki EC1 w Łodzi). W ramach wydarzenia w łódzkiej Manufakturze zaplanowano prelekcje i debaty edukacyjne oraz warsztaty poświęcone ekologii, ochronie klimatu i elektromobilności. Na rynku Manufaktury odbędzie się także prezentacja aktualnie dostępnych modeli samochodów elektrycznych, a także infrastruktury ładowania. Uczestnicy tego wydarzenia będą również świadkami pierwszego zlotu członków EV Klubu Polska – największego w Polsce klubu użytkowników samochodów elektrycznych.

Więcej informacji o Kongresie Nowej Mobilności 2021 dostępne jest na stronie internetowej www.kongresnowejmobilnosci.pl,  która umożliwia również rejestrację na wydarzenie.

PESA stawia na przyspieszenie procesów projektowania

Firma wdroży platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault Systèmes aby zoptymalizować procesy projektowania oraz znacząco skrócić czas wprowadzania nowych produktów na rynek. Podpisanie umowy na 3-letni projekt w obszarze rozwoju produktu jest częścią procesu transformacji cyfrowej zainicjowanego przez PESA.

Powstała w 1851 r. PESA Bydgoszcz jest największym polskim producentem pociągów elektrycznych i spalinowych, lokomotyw i tramwajów. Służą one pasażerom we wszystkich regionach Polski, a także za granicą – od szlaków kolejowych Kazachstanu poprzez trasy tramwajowe Moskwy i wielu miast środkowej Europy aż po połączenia regionalne w Czechach, Niemczech i we Włoszech. Projekty firmy PESA powstają w Pionie Technicznym, w którym pracuje ponad 250 inżynierów. Co ważne, na kolejnych etapach produkcji aż po pojazd gotowy testowany na wewnętrznych torach próbnych firmy, wszystkie produkty powstają całkowicie w jej obrębie.

Ponieważ prace projektowe prowadzone są przez rozbudowany zespół, PESA potrzebowała rozwiązania, które umożliwi płynną współpracę w czasie rzeczywistym podczas procesu projektowania, a także pozwoli na systematyczny nadzór nad procesami rozwoju produktu, sprawne zarządzanie danymi i dostępem oraz zmniejszenie ilości danych wydzielonych i rozproszonych, wpływających na koszty projektu i gwarancje. Kolejne wymagania dotyczyły zapewnienia zgodności z rygorystycznymi przepisami branżowymi oraz spełnienia norm ochrony środowiska.

Po szczegółowym przeanalizowaniu oferty dostawców rozwiązań klasy PLM, PESA zdecydowała się na przyjęcie strategii platformowej i wdrożenie platformy 3DEXPERIENCE jako najlepszego rozwiązania do optymalizacji procesów rozwoju i walidacji produktów firmy. Rozwiązanie branżowe Global Modular Architecture, bazujące na platformie 3DEXPERIENCE, pozwoli firmie PESA tworzyć innowacyjne produkty dostosowane do potrzeb klientów,  jednocześnie zgodnych ze standardami branżowymi.

Platforma 3DEXPERIENCE zapewnia dostęp do zunifikowanego źródła wiedzy produktowej oraz związanych z tym procesów (z ang. Single Source of Truth), co przekłada się na znacznie bardziej efektywne planowanie i realizowanie projektów. Wdrożenie rozwiązania pozwoli firmie zwiększyć wydajność projektową oraz podnieść jakość produktów i skrócić czas dostarczania ich na rynek. Dodatkową korzyścią dla firmy będzie redukcja kosztów związanych z modernizacją oraz serwisem gwarancyjnym.

– Bardzo cieszymy się, że firma PESA, polski producent pojazdów szynowych i doskonale znana w Europie marka, wykorzysta platformę 3DEXPERIENCE do realizacji celów związanych z transformacją cyfrową – powiedział Ireneusz Borowski, Country Manager na Polskę, Dassault Systèmes. – Zintegrowane podejście platformowe pozwoli firmie PESA zoptymalizować procesy związane z inżynierią produktów oraz wprowadzać na rynek produkty najwyższej jakości zgodne z oczekiwaniami klientów. Firmy takie jak PESA są katalizatorami  zaawansowanych innowacji definiujących branżę transportu i mobilności w XXI wieku.

Za wdrożenie platformy 3DEXPERIENCE w chmurze oraz w modelu on-premise, wstępne wsparcie, szkolenia i pomoc techniczną odpowiada IBS POLAND, polski partner Dassault Systèmes.

Wojciech Gryciuk

Superszybki Internet i nowe technologie w Muzeum Narodowym w Warszawie

We wrześniu br. w Muzeum Narodowym w Warszawie rozpocznie się gruntowna modernizacja instalacji teleinformatycznej. 25 km okablowania, 72 punkty dostępowe WiFi i o 20% lepszy sygnał – dzięki współpracy z Huawei w przyszłym roku podczas zwiedzania MNW będzie można skorzystać z superszybkiego, bezpłatnego Internetu.

Zaproponowane rozwiązania pozwolą publiczności w pełni wykorzystywać zasoby cyfrowe Muzeum. Skarbnicą wiedzy o dziełach różnych epok i kultur jest m.in. muzealny portal Cyfrowe MNW. Można w nim znaleźć artykuły, propozycje tematycznych ścieżek zwiedzania, podcasty i opracowania, które przybliżają kontekst wybranych dzieł sztuki oraz ułatwiają ich odbiór.

– Chcemy, aby nasi zwiedzający wychodzili z Muzeum bogatsi nie tylko o nowe wrażenia estetyczne, ale też wyposażeni w wiedzę. Dostarczają ją tradycyjne książkowe przewodniki i katalogi, a coraz częściej serwisy cyfrowe. Chcemy ułatwić wszystkim posiadaczom urządzeń mobilnych korzystanie z treści Cyfrowego MNW już podczas zwiedzania Muzeum. Dzięki modernizacji sieci WiFi sztuka stanie się jeszcze bardziej dostępna – powiedziała Karolina Tabak z Działu Digitalizacji i Dokumentacji Wizualnej MNW.

Technologia zbliża

– W Huawei kładziemy duży nacisk na przeciwdziałanie wszelkiego rodzaju wykluczeniom, w tym w dostępie do kultury i edukacji. Cieszę się, że możemy wspierać Muzeum Narodowe w Warszawie w przybliżeniu dziedzictwa kulturowego wszystkim zainteresowanym sztuką osobom, dzięki zastosowaniu najnowszych technologii sieciowych. Dzięki temu zasoby dostępne online, w tym treści edukacyjne, będą bezpłatnie dostępne przez Internet dla zwiedzających na terenie całej instytucji. Na przykład nauczyciel podczas wycieczki szkolnej będzie mógł swobodnie pokazywać obrazy uczniom „na żywo”, a tym, którzy muszą uczyć się zdalnie, pokaże dzieła sztuki za pomocą telefonu lub tabletu – podkreśla Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei Polska. 

MNW i Huawei planują także kolejne projekty cyfrowe.

– Nowe technologie i cyfryzacja mają coraz większe znacznie w każdym aspekcie funkcjonowania społeczeństw. Nie działamy już tylko w świecie fizycznym, ale i online, w relacji z firmami czy instytucjami, ceniąc sobie pełny dostęp do ich zasobów bez względu na czas i miejsce. Aby uczynić współczesne instytucje muzealne tak dostępnymi, jak to tylko możliwe, musimy zapewnić tak stan, w którym są one w pełni połączone i dają wszystkim odwiedzającym możliwość nieskrępowanego korzystania z Internetu. W zakresie pamięci historycznej i dziedzictwa kulturowego nowe technologie oferują nowe sposoby angażowania odbiorców i odkrywania przeszłości oraz osiągnięć naszej kultury. Rozwój nowoczesnej infrastruktury sieciowej to więc także okazja do stworzenia zupełnie nowych usług oraz funkcjonalności, które mogą podnieść jakość doświadczeń zwiedzających – dodaje Ryszard Hordyński.

Huawei Polska Partnerem Technologicznym MNW

MNW od wielu lat współpracuje z różnymi firmami, budując partnerstwa o unikalnym charakterze. To dopiero początek długofalowej współpracy między MNW a Huawei, jako Partnerem Technologicznym. Firma wspomaga transformację cyfrową Muzeum. Zaplanowano m.in. stworzenie aplikacji mobilnej uatrakcyjniającej zwiedzanie. To dzięki współpracy z zewnętrznymi partnerami MNW może prowadzić działalność wystawienniczą i stale rozwijać program kulturalny, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom współczesnego odbiorcy.

Wojciech Gryciuk

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...