.
Strona główna Blog Strona 132

Kobieca strona Trend House

W świecie, w którym zaciera się granica między tym co wirtualne, a tym co realne, najistotniejszym kapitałem staje się zaufanie i głębokie relacje pomiędzy ludźmi.

Wierząc w relacje i w to, że to one są fundamentem do budowania nie tylko trwałych związków, rodzin czy przyjaźni, ale przede wszystkim projektów biznesowych stworzyliśmy miejsce, które ma inspirować do ich nawiązywania i rozwijania.

Kiedy drzwi Trend House otworzyły się na swoich domowników w 2020 roku, zapewne nikt z zespołu Fundacji Venture Cafe Warsaw (która jest operatorem projektu Trend House) nie spodziewał się, że liczba osób, które będą w nim gościć będzie tak szybko wzrastać. W porównaniu do 2020 roku odnotowaliśmy 100% przyrost liczby członków i obecnie już ponad 250 osób korzysta z tej prywatnej przestrzeni klubowej, która jest platformą do budowania wysokopoziomowych relacji i współpracy, wzbogaconą o możliwość uczestniczenia w programie rozwoju kompetencji przyszłości. Ideą tego miejsca, które wchodzi w skład Kampusu Innowacji zlokalizowanego w centrum stolicy przy ul. Chmielnej 73, jest łączenie osób zróżnicowanych pod względem pokoleń, profesji, poglądów, ale które łączy idea wspólnej odpowiedzialności za budowanie rzeczywistości i troska o przyszłe pokolenia.

Trend House to miejsce dialogu, w którym uczestniczą osoby ze świata biznesu, sztuki, sportu, nauki, polityki czy rozrywki. To także miejsce charakteryzujące się dużą obecnością kobiet, które jak powszechnie wiadomo mają genetycznie uwarunkowaną predyspozycję do wysokiej relacyjności. Samo w sobie jest zarządzane przez kobietę, dlatego kobieca energia jest ściśle związana z tym miejscem. Wśród klubowiczek Trend House możemy wymienić kobiety, których doświadczenie i zawodowy dorobek są powszechnie znane i rozpoznawane jak w przypadku Ewy Ewart, Miki Urbaniak, Agnieszki Kobus-Zawojskiej czy Jagody Iwańczuk. Jednakże tym razem chciałabym przybliżyć sylwetki innych klubowiczek, których osiągnięcia i sukcesy inspirują, motywują, a przede wszystkim realnie kształtują branże, ekosystemy i wpływają na społeczeństwo. Kobiety, które na co dzień spotykam w Trend House to liderki, pomysłodawczynie, inwestorki, artystki, ale także mentorki, które dzielą się swoim doświadczeniem zarówno w sposób ustrukturyzowany jak i ten bezpośredni w niezobowiązującej rozmowie.

Kilka miesięcy temu do społeczności dołączyła Agnieszka Pietrowicz, która swoją karierę rozpoczynała w środowisku warszawskich korporacji, gdzie zarządzała m.in. procesem obsługi projektów infrastrukturalnych i edukacyjnych. Zainspirowana managerskim kursem na IEDC Bled School of Management w Słowenii – jednej z czołowych, prywatnych uczelni MBA na świecie – przekonała się, że mały kraj potrafi świetnie wykorzystywać swój potencjał i postanowiła ten sam zamysł zrealizować na Mazurach w Ełku. Od przeszło trzech lat zarządza tam Parkiem Naukowo-Technologicznym i jest twórczynią koncepcji ełckiego ekosystemu startupowego Ełk 4.0. Stale poszukuje możliwości rozwoju organizacji, którą zarządza, lokalnego ekosystemu startupów i innowacji oraz samej siebie. O swojej pracy i planach mówi:

– Praca nad stworzeniem i budową ekosystemu startupowego, środowiska przyjaznego wdrażaniom innowacji, w samym sercu Mazur, różni się diametralnie od pracy w tożsamym środowisku w rozwiniętych ośrodkach miejskich. Niemniej sama idea networkingu, współpracy oraz wzajemnego inspirowania do rozwoju i wdrażania innowacji, jest taka sama. Pracę nad budową środowiska przyjaznego wdrażaniom innowacji realizuję od trzech lat, ale sama idea ełk 4.0, czyli ekosystemu dedykowanego startupom, powstała równo rok temu – w marcu 2021 – z potrzeby zagospodarowania przestrzeni intelektualnej lokalnej społeczności i potrzeby wzmocnienia potencjału lokalnych startupów. W kolejny rok ełk 4.0 wkracza ze zdwojoną siłą i otwiera dedykowany coworking ełk 4.0 inspirowany przestrzenią coworkingową CIC Warszawa.”

W klubie Trend House możemy także spotkać przedstawicielkę polskiego sektora kosmicznego – Kingę Gruszecką, która jest ekspertem w Polskiej Agencji Kosmicznej, kierownikiem strategicznym Cosmic Hub oraz członkinią zarządu Stowarzyszenia Polskich Profesjonalistów Sektora Kosmicznego. Właśnie w marcu świętuje 6 lat w branży kosmicznej, podczas których realizowała wiele projektów mających na celu nie tylko uświadomienie innym czym jest praca w sektorze kosmicznym oraz jak bardzo opłacają się inwestycje w sektor kosmiczny, ale także popularyzowanie przedmiotów inżynieryjnych i ścisłych wśród uczniów i nauczycieli szkół średnich.

– Niezależnie od projektu czy mojej roli staram się wsłuchiwać w potrzeby. Rozmowy są bezcenne – mówi Kinga Gruszecka.- To właśnie z rozpoznania potrzeb związanych z networkingiem, współpracą i szkoleniami zrodził się pomysł na działania Cosmic Hub. Realizując powiedzenie „one-stop-shop” dla branży kosmicznej łączymy naukowców i przedsiębiorców, spotykamy ich też z administracją publiczną aby mogli zrozumieć lepiej ich potrzeby i aby administracja poznała potencjał wykorzystania technologii kosmicznych i danych satelitarnych. W swoich projektach staram się wykorzystywać tematykę kosmiczną również do tego aby rozbudzić wyobraźnię i chęć uczenia się przedmiotów ścisłych. Gdy w 2020 r. jako pełniąca obowiązki dyrektor departamentu edukacji musiałam zmienić nasze plany o 180 stopni, zaangażowanie w webinaria czy nawet konkurs dla uczniów szkół podstawowych zaprojektowany przez POLSA we współpracy z Centrum Nauki Kopernik/ESERO oraz Hevelianum przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. W 2021 r. wszyscy obawiali się organizacji kolejnych webinariów, ale te kosmiczne nadal gromadziły sporą grupę odbiorców w różnym wieku i o różnej profesji. To mnie nauczyło, że ludzie chcą słuchać historii innych, chcą dyskutować o świecie ich otaczającym i chcą też go lepiej zrozumieć. Dlatego na nasze wydarzenia zapraszamy ekspertów, ludzi, którzy dzięki swojej ciekawości świata potrafią spędzać lata nad projektami kosmicznymi czy czujnie obserwują codzienność aby z wykorzystaniem danych rozwiązać jakiś problem, dostarczyć jakąś informację, ułatwić innym życie”

Kinga Gruszecka jest także aktywnym wykładowcą na Akademii Leona Koźmińskiego, który nie poprzestaje na przekazywaniu wiedzy, ale wciąż uczestniczy w procesie jej zdobywania, np. będąc uczestniczką studiów podyplomowych na Akademii Przywództwa Kobiet LeaderShe.

Kobiety, które tworzą społeczność Trend House dobrze rozumieją ideę Lifelong Learning (LLL), którą niegdyś jako przyszły trend edukacyjny wskazywało w jednym ze swoich raportów UNESCO. Dziś, kiedy mija 50 lat od opublikowania tego raportu nie trudno zauważyć, iż ów trend rozrósł się do miana konieczności i idea kształcenia przez całe życie jest domeną wpisaną w charakterystykę każdej branży. Członkinie klubu Trend House aktywnie realizują tę ideę zdobywając kolejne akredytacje swoich umiejętności, co obrazuje przykład Joanny Różyckiej-Iwan, która w 2014 roku została członkiem ACCA (Association of Chartered Certified Accountants), a w tym roku ukończyła prestiżowy program rozwoju kompetencji przywódczych Leadership Academy of Poland. To liderka z 15-letnim doświadczeniem w zakresie zarządzania inwestycjami, finansami, pozyskiwania pomocy publicznej oraz doradztwie w branży medialnej. Zarządza portfelem inwestycji impactowych w Europie Środkowej i Wschodniej, Bałkanach i Azji Południowo-Wschodniej. W ostatnich latach realizowała kluczowe transakcje w mediach w Europie Środkowo-Wschodniej. Doradzała, oceniała i realizowała biznesplany dla mediów z każdego sektora w krajach rozwijających się. Obecnie jest m.in. Dyrektorem inwestycyjnym w Media Development Invest Fund oraz Członkiem Rady Nadzorczej Eurozet i Gremi Media, które w ostatnim czasie przejęło 40% udziałów w wydawcy Rzeczypospolitej. Warto wspomnieć, iż Joanna Różycka-Iwan brała udział w utworzeniu nowego funduszu imactowego Pluralis, który ma na celu wsparcie pluralizmu i niezależności mediów poprzez inwestycje w media, które tworzą wysokiej jakości, niezależne, oparte na faktach odpowiedzialne dziennikarstwo w Europie.

Z kolei Ewa Stelmasiak to ekspertka specjalizująca się w zagadnieniach dobrostanu osobistego i organizacyjnego, zajmująca m.in. tworzeniem strategii i kultury dobrostanu oraz przywództwem go wspierającym. Od 2012 roku prowadzi firmę doradczo-szkoleniową The Wellness Institute by Ewa Stelmasiak. Szkoli, prowadzi inspiracyjne webinary i wykłada. Wiedzę zdobywała u czołowych amerykańskich twórców ruchu wellness, z którymi współpracuje do dzisiaj. Certyfikaty zdobywała w USA jako menedżer programów wellness dla firm oraz coach wellness. Wraz z amerykańskimi partnerami współtworzyła międzynarodowy projekt HealthyCultureNow. Zasiada w radzie doradczej International Association for Worksite Health Promotion (IAWHP). Jest cenioną prelegentką zapraszaną na polskie i światowe konferencje branżowe.  Występowała w Nowym Jorku, Minneapolis, Atenach, Budapeszcie, Londynie, w tym m.in.: na Business Insider Global Trends Festival (Keynote Speech), International Happiness at Work Summit, World Congress on Controversies in Neurology (CONy), National Wellness Conference (USA). Właśnie do księgarń trafia jej pierwsza książka będąca jednocześnie pierwszą w Polsce pozycją o kulturze dobrostanu pt. Lider dobrostanu. Jak tworzyć wspierającą kulturę pracy w hybrydowym świecie.

Silną reprezentacją branży deweloperskiej stanowi Anna Dużyńska, która od ponad 20 lat wnosi kobiecy punkt widzenia w sferę kreowania i zarządzania projektami deweloperskimi. I to zarówno na rynku komercyjnym, jak i mieszkaniowym. Realizowała wielomilionowe projekty i transakcje w sektorze real estate. A od blisko 2 lat zarządza polskim oddziałem belgijskiego dewelopera Equilis, którego celem jest budowanie szczęśliwych miejsc i historii (Building happy stories). Znakiem rozpoznawczym firmy są projekty nie tylko innowacyjne czy zgodne z ideą zrównoważonego budownictwa, lecz także wysoce estetyczne. Co według niej kobiety mogą zmienić na rynku nieruchomości? Przede wszystkim patrzą na inwestycje w szerokim kontekście kulturowym i społecznym:

Kobiety, jako te bardziej relacyjne szybciej rozpoznają aktualne potrzeby konsumentów, także tych kupujących mieszkania – podkreśla Anna Drużyńska. –  Więcej uwagi przywiązują też do względów estetycznych i ekologicznych, które zyskują na znaczeniu. To, że klient jest dziś dużo bardziej świadomy i trendów i swoich potrzeb jest dla całego rynku wyzwaniem. Jak odpowiadamy na nie w Equilis? Chcemy wprowadzić na polski rynek mieszkaniowy, posiłkując się naszym międzynarodowym doświadczeniem, przekonanie, że każda nieruchomość musi mieć w swoim projekcie głęboko zakorzenioną analizę trendów społecznych. Ma przede wszystkim służyć ludziom, ich rozwojowi, wygodnemu funkcjonowaniu na różnych etapach życia. Przez wiele lat pracy w sektorze odkryłam, że zdecydowana większość projektów realizowana jest przede wszystkim z perspektywy liczb w excelu. Oczywiście wszyscy zgodzimy się, że aspekty finansowe są w biznesie bardzo ważne. Jednak nie powinny przesłaniać celu jakim jest zintegrowanie nowego budynku z otoczeniem, wpisanie go w kontekst kulturowy i przygotowanie w taki sposób, by rozwijał relacje społeczne. Każda inwestycja musi nieść za sobą jakąś historię, którą jej przyszli mieszkańcy będą rozwijać i kontynuować!”

Myśląc o kobiecie silnie związanej z branżą startupową i z dużym doświadczeniem w budowaniu ekosystemu innowacji nie sposób nie wspomnieć o Dianie Koziarskiej, która pełni rolę Partnera w SMOK Venture – polsko-amerykańskiego funduszu venture capital, którego inwestycje w polskie start-upy zorientowane wokół programowania i gier sięgają od 50 tys. USD do 1 mln USD. Diana jest współzałożycielką akceleratora ReaktorX i ambasadorką Startup Poland. Jej sukces został zauważony i opisany dwukrotnie przez miesięcznik Forbes w Rankingu 30 przez 30-tką.

Obecnie w Trend House jest ponad 80 kobiet, których projekty, realizacje i doświadczenie mogłyby stać się inspiracją nie tylko do pojedynczych artykułów, ale także wielotomowych publikacji. To kobiety, którym świat innowacji wiele zawdzięcza, przez co często są zdobywczyniami wielu nagród i wyróżnień. Na co dzień rozproszone po świecie, uczestniczące w międzynarodowych konferencjach, zarządzające zespołami, firmami, korporacjami, ale wciąż znajdujące motywację i czas na inwestycje w ludzi… w relacje… i współtworzenie społeczności klubu Trend House.

Natalia Siniłło – Manager Klubu Trend House. Z wykształcenia i zamiłowania andragog i trener kompetencji miękkich. Na przestrzeni 10 lat zdobywała zawodowe doświadczenia w branży szkoleniowej, eventowej i HORECA, realizując usługi m.in. dla produkcji programów Telewizji Polskiej i Polsatu takich jak The Voice of Poland czy Twoja Twarz Brzmi Znajomo. Prywatnie skupiona na zgłębianiu sztuki komunikacji międzyludzkiej i miłośniczka Porozumienia Bez Przemocy wg Marshalla Rosenberga.

Przyszłość Ukrainy

Stanisław Kluza, prezes Quant Tank, wykładowca SGH, były szef KNF, Minister Finansów i prezes BOŚ, rozmawia z Piotrem Cegłowskim o prawdopodobnych konsekwencjach wojny na Ukrainie.

– Rozmawiamy 7 marca, co trzeba podkreślić, bo sytuacja jest dynamiczna. Spróbujmy więc skoncentrować się na potencjalnych konsekwencjach konfliktu zbrojnego na Ukrainie.

– W pierwszej kolejności pytanie to warto skierować do osób, które zajmują się geopolityką. Nie chciałbym więc podejmować się analizy tego, jak ten konflikt się zakończy. Jedno jest pewne – państwo powinno istnieć. Ale w jakiej formie? Czy możliwa okaże się integracja z Unią Europejską i NATO? Nie warto liczyć na ekspresowe rozwiązania. Warto przypomnieć, ile lat zajęło Polsce przygotowanie do wejście do Unii Europejskiej. A nie byliśmy wówczas samotni, działaliśmy w otoczeniu 10 krajów naszego całego regionu, które zostały przyjęte do UE w 2004 roku lub niewiele później. Trudno przewidzieć, jak potoczy się ten proces w przypadku Ukrainy. Puszczając wodze wyobraźni, podkreślając, że nie jest to ścisła prognoza, myślę, że warto nawiązać do końca II Wojny Światowej i planu Marshall’a. Myślę, że może się powtórzyć podobny scenariusz. Trudno powiedzieć, kto będzie w nim uczestniczył – Europa, która w takich sytuacjach nie zawsze się dobrze sprawdzała, może więc Międzynarodowy Fundusz Walutowy, albo Bank Światowy, czy wreszcie USA. Tego rodzaju plan powinien stworzyć warunki, które pomogą Ukrainie w aplikowaniu do Unii Europejskiej bądź NATO. Wystrzegałbym się jednak automatyzmu, że nagle Ukraina zostanie przyjęta do NATO, bo takie rzeczy się nie zdarzają. Należy też docenić sentyment do Ukrainy i opinii społecznej, która nie pozwoli łatwo zapomnieć tego, co się tam wydarzyło. Widzę więc pewną szansę, że Ukraina może relatywnie szybko wkroczyć przynajmniej w tę pierwszą fazę odbudowy. Dużo jednak zależy od tego, jak konflikt się zakończy.

– Media chętnie pokazują efektowne sceny konfiskowania majątku oligarchów rosyjskich. Pozyskane w ten sposób środki mają być przeznaczone na odbudowę Ukrainy.

– Warto zastanowić się, na ile skuteczne jest to odbieranie pieniędzy otoczeniu Putina. Czy nie jest to bardziej tak zwany fakt medialny? Trzeba na to spojrzeć przez kilka pryzmatów. W historii bywały epizody, kiedy pieniądze albo majątki zabierano, żeby nie szukać daleko, np. podczas rewolucji bolszewickiej, w czasach kolektywizacji, czy też poprzez wywłaszczenie nieruchomości w Warszawie. W przypadku światowych rosyjskich miliarderów wygląda to nieco inaczej. Działania wymierzone w oligarchów dotyczą pojedynczych osób, które poprzez skalę swoich zasobów potrafią zabezpieczyć się zakładając, że coś mogą stracić. Ilu jest takich Rosjan? Jakaś garstka. Wątpliwe, czy z przejętych od nich środków wystarczy na jakieś większe działania… Na pierwszą prostą pomoc pewnie tak, ale co dalej?

– Prawdziwe pieniądze to nie jachty i luksusowe rezydencje, ale udziały w firmach. Jak je wytropić?

– Paradoksalnie w dzisiejszych czasach wiele rzeczy stało się dużo prostsze. Składając oświadczenia nawet jako przedstawiciele niewielkich spółek, musimy wskazywać, kto jest beneficjentem rzeczywistym. Analiza beneficjenta finalnego pozwala relatywnie łatwo docierać do różnego rodzaju powiązań, bo nawet jeżeli w jakichś spółkach nie dostrzeżemy określonego oligarchy, bo ktoś się pod niego podszył, to wiadomo, że musi z nim pozostawać w bardzo silnej relacji. Dojść do istotnej części prawdy można już z poziomu białego wywiadu, analizując dostępne dokumenty. Jeżeli ktoś chciałby do tego zaangażować odpowiednie zasoby na poziomie instytucji państwowych lub międzynarodowych, poradziłby sobie z obecnością poszukiwanych podmiotów, zarówno na terenie państw rozwiniętych, jak i rajów podatkowych. Dzisiaj obecność w raju podatkowym w mojej ocenie już nie zapewnia takiej dyskrecji, jak to jeszcze miało miejsce kilkanaście lat temu. Zwróćmy uwagę, że ostatnia debata o kryptowalutach, czyli tak zwanym pieniądzu zdalnym obudziła i uwrażliwiła państwa, żeby rozwijać bardziej zaawansowane formy przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowania działalności terrorystycznej. Coraz łatwiej poprzez systemy: bezpieczeństwa, ewidencji zdarzeń gospodarczych oraz rozliczeniowe można identyfikować uczestników tych działań. W mojej ocenie jednak dużo się zmieni. Paradoksalnie najtrudniej będzie udowodnić, że ktoś posiada przedmioty materialne np. sztukę albo sztabki złota, bo nie są ewidencjonowane.

– Chciałbym, żebyśmy oczyścili informacje z propagandy i powiedzieli, jakie są rzeczywiste skutki sankcji. Wiemy, że na przykład sankcje dotyczące systemu SWIFT nie objęły wszystkich rosyjskich banków, a także Białorusi.

– Poza tym pamiętajmy, że system finansowy Rosji, posiada spore zasoby w złocie, które jako kruszec materialny może być wykorzystywane w handlu z innymi krajami. Może to bardzo zmienić pewne równowagi cenowe ze względu czynniki popytowe-podażowe. Utrudnienia de facto nie sprawią, że handlu nie będzie, ale zmieni to poziomy cen, marże pośredników, sposoby dostaw i rozliczeń np. w handlu surowcami.

– Czy sankcje, które kraje Europy Zachodniej Ameryka zastosowały względem Rosji, metodą bumerangu uderzą w społeczeństwa tych krajów.

– Myślę, że wyraźny efekt bumerangu raczej nie nastąpi. Niemniej, na pewno będą droższe surowce, co może być ważne nie tylko dla Polski czy Europy Zachodniej, ale także w przyszłości też dla samej Ukrainy. Tego typu systemy sankcyjne podnoszą ceny surowców podstawowych i energii. Jednym z głównych źródeł finansowania się Rosji są jej bogactwa naturalne. Na szczególną uwagę zasługują surowce energetyczne. Wielkie projekty przesyłowe bazowały na ropie i gazie, ale Rosja też jest dużym eksporterem węgla. Niedobór albo pewnego rodzaju korygowanie podaży i dostępności surowców energetycznych zmieni równowagi cenowe. Może to krótkookresowo spowolnić dzisiejszy europejski trend zielonej rewolucji energetycznej. Ale z drugiej strony – może to być motywacja, by rzeczywiście nastąpiła. Stanowi też kolejny argument na rzecz wykorzystania wodoru. A to by oznaczało, że w perspektywie 10, 20, 30 lat popyt na surowce klasyczne, tak zwane węglowodorowy, będzie już zdecydowanie niższy. Nowa rzeczywistość w krótkim okresie odbije się na cenach i spowoduje zwiększone wydobycie węgla w Polsce.

– Niektórzy specjaliści twierdzą, że Europa cofnie się, jeśli chodzi o czyste źródła energii, bo bo każde źródło będzie teraz potrzebne.

– Ta teza jest nielogiczna. Jeżeli pewnych surowców będzie mniej i będą one droższe, to pojawia się pytanie – czy będziemy z nich z nich korzystać w mniejszym stopniu? Początkowo musimy używać ich tyle samo, tyle że zapłacimy za nie więcej. A to bardziej nas zmotywuje, żeby zieloną rewolucję przyspieszać i obniży to jej koszt alternatywny.

– Czy jednak w krótkiej perspektywie nie okaże się, że Rosja będzie eksportowała mniej, ale zarobi więcej ze względu na wzrost cen paliw.

– Może stać się dokładnie odwrotnie. Benefit nie do końca przyzwolonego handlu będzie bardziej w rękach nabywcy i pośrednika, a nie sprzedawcy.

– Rosja ze swoim gigantycznym potencjałem powinna być dziś krajem równie potężnym jak USA, a jest bękartem wolnego świata, ojczyzna bezprawia i biednych ludzi.

– Można byłoby sięgnąć do czasów dużo wcześniejszych, ale używając języka dzisiejszego, który też obnaża defekty tamtego okresu. Tam wyraźnie brakuje demokracji. To właśnie demokracja w długim okresie jest zdecydowanie bardziej efektywnym i pro-rozwojowym systemem. Jeszcze na początku XX wieku na rosyjskiej wsi pokutował system niewolniczy. Przewrót komunistyczny tego nie zmienił. Nowa władza też wykorzystała dotychczasowe zasady. Minęło kolejnych 70 lat i w roku 1990 zaczęły następować zmiany zbliżające Rosję do Europy, jednak relacje społeczno-ekonomiczne stworzyły system oligarchiczny. Patrząc przez pryzmat pewnej epoki cywilizacyjnej, jakim jest okres od końca II Wojny Światowej, widać, że największy dobrobyt dla obywateli osiągnęły kraje, które mają silny komponent wolnorynkowy i demokratyczny.

Lęk przed zmianą

Marek Dietl, prezes GPW, w rozmowie z Adamem Maciejewskim, byłym prezesem Giełdy, mówi o Rosji, która stała się krajem peryferyjnym, rosnących wpływach Chin i roli, jaką Polska ma szansę odegrać w regionie Europy Centralnej, a także o znaczeniu zaufania w procesach społecznych i gospodarczych

Panie prezesie, pewnie pana zaskoczę, ale ponieważ dramatyczna historia świata pisze się właśnie na naszych oczach, chciałbym porozmawiać nie o rynku kapitałowym, ale o sprawach bardziej fundamentalnych.

Zrozumiałe – jeśli o sprawach fundamentalnych, to jestem do dyspozycji.

Rozmawiamy 15 marca, nie wiemy, co będzie w dniu publikacji naszej rozmowy. Ale tym ciekawiej będzie przeczytać jej zapis za kilkanaście dni. Tym bardziej, że zapytam najpierw o Ukrainę. Ale nie w kontekście oczywistej tragedii i problemów, ale tzw. lessons learned, czyli czego nas ta sytuacja nauczy.

Jest mnóstwo lekcji, ale skoncentruję się na trzech. Pierwsza jest związana z miejscem poszczególnych krajów w globalnym gospodarczym łańcuchu wartości. Coraz bardziej widać, że Rosja jest jednak krajem peryferyjnym, w bardzo dużym stopniu uzależnionym od importu nowoczesnej technologii i eksportu surowców. Według ostatniego rankingu oceniającego tzw. productive knowladge przygotowywanego przez Harvard Growth Lab – Economic Complexity Index, Rosja jest dopiero na 52 miejscu (dane za rok 2019), podczas gdy np. Polska na 27.

I dodać warto, że Rosja spadła w tym rankingu w ciągu 20 lat aż o 24 pozycje, a pierwsze trzy miejsca od lat zajmują niezmiennie Japonia, Szwajcaria i Niemcy.

Dokładnie. Rosja to tak naprawdę państwo słabo rozwinięte, które bardzo ucierpi w przypadku utraty rynków zbytu na surowce i odcięcia importu technologii. Dla nowoczesnych gospodarek zastąpienie surowców pochodzących z Rosji surowcami z innych krajów lub surowcami substytucyjnymi jest dużo prostsze niż wytworzenie nowoczesnych technologii przez Rosję. Zatem trzeba mocno inwestować w rozwój gospodarki oparty o wiedzę.

Lekcja druga?

Ona jest związana z obronnością. Siły obronne państwa powinny składać się z trzech komponentów: armii regularnej, wojsk obrony terytorialnej oraz armii partyzanckiej, która byłyby równocześnie naturalnym źródłem uzupełnienia armii zawodowej. Nie mamy obecnie tego ostatniego komponentu. Moglibyśmy go stworzyć jedynie w oparciu o ochotników, którzy zapewniliby wysokie morale oraz odpowiedni poziom zaangażowania. Przechodziliby oni wcześniej szkolenie, zdobywając jednocześnie wiedzę o strukturze armii, sposobach walki partyzanckiej oraz miejscu poboru potrzebnego sprzętu.

Polska ma tu również duże doświadczenia, ale – niestety – historyczne. A lekcja trzecia ?

Trzecia lekcja dotyczy świata finansów. Instytucje finansowe buduje się długo, a niszczy szybko. Błędy polityczne mogą zniweczyć wysiłki pokoleń i zniszczyć zbudowaną wartość. Trzeba zatem koncentrować się na niedopuszczaniu do błędów politycznych.

A jak wojna w Ukrainie wpłynie na polską gospodarkę? Mam na myśli pozytywy, nie problemy.

Proces odbudowy Ukrainy, jej infrastruktury to konieczność i ogromne wyzwanie. Z pewnością bliskie relacje, jakie od lat budujemy z Ukrainą, pozwolą polskim przedsiębiorcom włączyć się w to gigantyczne przedsięwzięcie. Dysponujemy potencjałem, także instytucjonalnym i kapitałowym, by wesprzeć odbudowę Ukrainy. To będzie też mocny impuls rozwojowy dla polskiej gospodarki. Jako GPW, wspólnie z Polska Agencją Inwestycji Zagranicznych uruchomiliśmy tzw. przechowalnię ukraińskich startupów. To istotna pomoc dla tych przedsiębiorców, ale też szansa na zacieśnienie współpracy biznesowej między naszymi narodami i zastrzyk innowacyjności dla Polski.

A procesy migracyjne? Ogromna fala uchodźców?

Moim zdaniem, długoterminowy wpływ tej migracji na polską demografię będzie niewielki. W krótkim terminie spodziewam się dodatkowego impulsu popytowego w zakresie dóbr konsumpcyjnych oraz dodatkowej podaży pracy ze strony Ukrainek. Zasadniczo jednak Ukraińcy będą wracać do swojego kraju, który ich potrzebuje teraz i będzie potrzebował w przyszłości.

Rosja nie zdała egzaminu jako członek wspólnoty międzynarodowej. Okazała się podstępnym i brutalnym, pozbawionym skrupułów agresorem. Jej dążenie do stworzenia „buforowej strefy bezpieczeństwa” dla Rosji wyklucza z zasady prawo innych, suwerennych narodów do samostanowienia. To absurd wskazujący, że Rosja uważa się nadal za kraj ważniejszy, któremu z niewiadomych względów należy się więcej. A może kraje sąsiadujące z Rosją powinny zażądać demilitaryzacji Rosji? Bo to przecież ona aktualnie stanowi zagrożenie, a nie te kraje. Co dalej z Rosją ?

Spodziewam się dalszego osłabiania tego kraju i rosnącej roli Chin w azjatyckiej części Rosji. Już teraz jest tam dużo chińskich inwestycji, a za nimi idą ludzie. Nie sądzę, by doszło do wasalizacji Rosji ze strony Chin, ale z pewnością Chiny będą wobec Rosji prowadziły politykę jej osłabiania ze strategicznym celem wzmacniania swojego kraju.

Czy Rosja może być samowystarczalna? Od lat do tego konsekwentnie dąży.

Nie sądzę – to raczej mrzonka. Rosji bardzo daleko do nadrobienia dystansu w dziedzinie nowoczesnych technologii, o czym wspominałem wcześniej.

Jak szybko jako Polska jesteśmy w stanie zrezygnować z importu surowców energetycznych z Rosji?

To kwestia kosztu społecznego związanego z takim posunięciem. Według mnie akceptowalny koszt społeczny takiej transformacji wskazuje na okres 3-4 lat.

Wiele się mówi o wprowadzeniu zakazu importu rosyjskiego węgla do krajów UE, w tym do Polski, ale import wciąż trwa. Jak ten import zatrzymać? Czy importerzy nie mogą po prostu zaprzestać tych transakcji?

Nie spodziewałbym się samoograniczenia w imporcie węgla przez polskich przedsiębiorców, bo jeśli ich konkurenci z Europy tego nie zrobią, to skutkiem będzie po prostu wzrost cen węgla, bo on i tak do nas trafi, tylko przez zachodnich pośredników. Decyzja na poziomie organów UE będzie najskuteczniejsza.

Interesuje mnie sposób myślenia strategicznego szefa Giełdy, myślenia wykraczającego poza zarządzanie spółką. Ciekawi mnie co pan myśli o szansach Polski w regionie Europy Centralnej w perspektywie kilkudziesięciu lat.

Odegranie większej roli przez Polskę w naszym regionie wymaga konsekwencji. Eksport polskiego kapitału z pewnością jest właściwą metodą na wzmacnianie naszej roli w taki sposób, aby jednocześnie wzmacniać kraje, do których ten kapitał eksportujemy.

Zapewne czyta pan przemyślenia Harariego i jego analizy megatrendów. Zakładając, że rozwój ludzkości będzie motywowany jej dobrem wspólnym, jaki kierunek zmian byłby właściwy w kontekście mapy politycznej i gospodarczej świata w perspektywie kilkudziesięciu lat ?

Osobiście widzę zbyt wiele uproszczeń w jego analizach. Harari chce tłumaczyć wszystko, a to wymaga dużo większej wiedzy niż dotychczas zgromadził. Osobiście jestem też antyutopistą i staram się koncentrować na planach bardziej realistycznych. Dlatego nie mam planu na idealny świat.

Jak w perspektywie globalnej rozwiązać problem nierównomiernego dostępu do nieodnawialnych bogactw naturalnych, zwłaszcza w sytuacji, kiedy ten dostęp jest wykorzystywany jako narzędzie nacisku, a wręcz broń polityczna o gigantycznych skutkach gospodarczych i społecznych. Mam wrażenie, że świat zaakceptował status quo i nie śmie nawet prowadzić dyskusji o jego zmianie.

Według mnie największym problemem jest dostęp do wody i żywności. Z resztą sobie poradzimy inwestując w rozwój. Innowacje pozwalają na zaspakajanie naszych potrzeb na różne sposoby – istnieją surowce substytucyjne, ale też istnieją substytucyjne metody osiągania tego samego rezultatu. Ważne, by ich poszukiwać poprzez rozwój nauki i technologii. Ale to też wymaga wyjścia poza własną strefę komfortu. To, że wygodnie jest teraz spalać rosyjski gaz, by było nam ciepło, nie oznacza, że nie możemy tego ciepła wytworzyć inaczej, a może nawet lepiej i mądrzej. Kiedyś i tak będziemy musieli znaleźć sposoby na funkcjonowanie bez ropy, gazu, węgla…

A może dostęp do wszelkich, a przynajmniej kluczowych nieodnawialnych bogactw naturalnych powinien być zarządzany przez wspólnotę międzynarodową i podlegać zasadom handlu pozbawionego celów politycznych? Brzmi jak utopia, ale…

To bardzo daleko idąca propozycja. Jej implikacją byłoby jednak stworzenie systemu premiującego posiadaczy najbardziej zaawansowanych technologii, którzy ten łatwiejszy dostęp do surowców potrafiliby najlepiej wykorzystać. Należałoby zatem, jednocześnie z powołaniem takiej agencji, zdemokratyzować dostęp do technologii poprzez rezygnację z prawa patentowego. Trudno jednak wyobrazić sobie, by współcześni ludzie potrafili pójść tą ścieżką. Zatem zgadzam się, że jest to piękna, podszyta szlachetnymi pobudkami, ale jednak utopia.

Niektórzy zadają sobie pytanie czy wzrost gospodarczy jako taki jest niezbędny dla ludzkości? Co by pan odpowiedział na takie pytanie?

W zasadzie Europa Zachodnia jest przykładem takiego rozwiązania. Niemal brak wzrostu gospodarczego, a ludziom żyje się dostatnio. A zatem można sobie wyobrazić taki scenariusz. Rozwój jako taki wymaga jednak dodatkowych nakładów, więc wzrost gospodarczy jest konieczny, by te nakłady można było ponieść. Jednak to powinien być wzrost zmniejszający nierówności społeczne i możliwie mało obciążający środowisko. To bardzo ważne.

Kiedyś badałem zjawisko short termismu. Czy tzw. świat zachodni, w tym Polska, w wystarczający sposób planuje i prognozuje przyszłość? Czy nie dotyka nas myślenie zbyt krótkoterminowe? Jeśli tak, to czemu tak się dzieje?

Tu przychodzi mi na myśl książka Chestertona „Napoleon z Notting Hill”.  Tam jest taka wizja przyszłości, że polityków wybiera się na ważne stanowiska w sposób losowy wśród tzw. mniej światłej części społeczeństwa, bo wszyscy tzw. światli obywatele zajmują się prognozowaniem. I w tej masie prognoz zawsze jakaś okazuje się w końcu trafna. Teraz jest trochę podobnie – mnóstwo ośrodków analitycznych i niezależnych analityków zajmuje się prognozowaniem, by short termismu nie było, a tymczasem planowanie przegrywa z wygodnictwem. Czyli nie planujemy, ale masowo prognozujemy i staramy się robić rzeczy po najmniejszej linii oporu tak, żeby było nam tu i teraz wygodnie.

Pisał pan pracę doktorską na temat niepewności. Niepewność w dużej mierze wynika z braku zaufania. Czy po tym co zrobiła Rosja, nie obawia się pan, że możemy mieć do czynienia z początkiem deprecjacji tej kluczowej dla stosunków międzyludzkich i gospodarczych wartości jaką jest zaufanie? Deprecjacja zaufania może ośmielić innych agresorów do haniebnych działań, nie tylko na szczeblu państwowym. Bo jeśli toleruje się agresję na poziomie państwowym, to agresja na poziomie społecznym jest o krok.

Zgadzam się, że zaufanie jest kluczowe, ale mam trochę inną diagnozę rzeczywistości. Fizycy mówią, że upływ czasu to jest po prostu zwiększenie entropii, zaś ekonomiści mówią, że jak rośnie złożoność, to rośnie entropia. Trudno mi rozstrzygnąć kto ma rację, natomiast te bardzo złożone systemy są podatne na zaburzenia. Brak zaufania, o którym pan mówi, wynika w pewnym sensie ze strachu, że ten bardzo złożony system jest tak bardzo podatny na zaburzenia, że postępujemy tak, by chwiejna konstrukcja systemu się nie popsuła. Na przykład w stosunkach międzynarodowych obserwuję lęk przed zmianą. Nie pozwala się na robienie rzeczy, które nawet są uznawane za dobre, bo panuje obawa, że to zaburzy bardzo wrażliwy system, który misternie zbudowaliśmy. I stąd w tym świecie lęku wynikającego z niepewności, zakleszczamy się w teraźniejszości. To wynika z nieufności i też naszych wąskich horyzontów. Podam przykład naszej ostatniej rozmowy z zarządem giełdy nowojorskiej tuż przed inwazją Rosji na Ukrainę. Wszyscy uważaliśmy, że Putin tylko straszy i nie wierzyliśmy, że on coś takiego zrobi, bo logika nasza wypierała możliwość naruszenia systemu. Entropia dała jednak o sobie znać i procesy wymykają się spod kontroli. Zatem poza brakiem zaufania i niepewności mamy lęk i poczucie utraty kontroli nad światem.

Czy konsekwencją tego lęku przed niepewnością i braku zaufania może być zagrożenie anarchią?

Nie tyle anarchią, co rządami oportunistów, którzy będą w stanie przekonać społeczeństwo, że ten system o wysokiej entropii będą w stanie wziąć w garść, by sufit nie spadł im na głowę. Najbardziej się boję, że demokracja przekształci się w plutokrację przez to, że oportuniści będą potrafili zawładnąć duszami ludzi przez obietnicę tego, że nic takiego bardzo strasznego się tym duszom nie przydarzy. Czyli demokratycznych wyborów nie będą wygrywać ci, którzy mają najbardziej szlachetną wizję przyszłości, ale ci którzy będą straszyć tą niepewnością. I na to się nakłada irracjonalizm, czyli nieużywanie umysłu, czyli chociażby ekspansja wszelkiej maści wróżbitów, czyli tajemniczych przewidywaczy przyszłości, używających do tych predykcji wielu rzeczy, ale najmniej rozumu.

Ale czy ludzie obserwujący standardy i poczynania skorumpowanych, a nawet bandyckich władz, nie zbuntują się przeciwko takiemu porządkowi świata, który nie zajmuje się rozwiązywaniem problemów, ale albo samym sobą albo realizacją swoich chorych wizji?

Jesteśmy faktycznie rozdarci pomiędzy dwa ekstrema, które nie są dobre. Pomiędzy anarchią, czyli kontestowaniem całego systemu a kompletną biernością, czyli np. niegłosowaniem w wyborach. I tu pojawi się fundamentalne pytanie demokracji – ilu jest tych, których stać na chwilę refleksji o świecie i świadome uczestnictwo w systemie demokratycznym. Nie wiem, jak zwiększyć tę grupę, ale bardzo mnie cieszą wszelkie inicjatywy, które prowadzą do kreowania żywego rynku idei. Do tego by ludzie ze sobą dyskutowali. To jest istotą demokracji. Uważam, że to co się stało w Ukrainie zmobilizuje ludzi i demokracja sobie poradzi z tym zaburzeniem systemu.

Przejdźmy powoli na nasze podwórko. Jak zmienia się poziom zaufania w odniesieniu do polskich przedsiębiorców?

Jestem tu większym optymistą. Początek polskiego kapitalizmu przebiegał pod znakiem, którego po prostu nie znoszę, czyli „śmierć frajerom”. Bohaterami byli ci, którzy potrafili wykorzystywać innych. Natomiast ja z niezwykłą radością obserwuję nową generację przedsiębiorców na giełdzie, którym takie myślenie jest zupełnie obce. Na pewno są bardziej odpowiedzialni i w tym zakresie zasługują na zaufanie. Inną rzeczą jest to, że czasami nowym managerom brakuje kompetencji, przez co inwestorzy tracą, ale to jest zupełnie inna rzecz. Natomiast przypadków takich zupełnie bezczelnych przekrętów jest coraz mniej. Inna rzecz, że coraz trudniej taki przekręt zrealizować, bo świadomość inwestorów oraz organów nadzorczych, a także samej giełdy jest zupełnie inna niż 30 lat temu. Wykreowany też został ideał seryjnego przedsiębiorcy. Dzisiaj bohaterami są ci, którzy na giełdę wprowadzają drugą czy trzecią spółkę.

A poziom zaufania pomiędzy przedsiębiorcami?

W Polsce postępuje integracja tego środowiska i tam zaufanie rośnie. Jest jednak niebezpieczeństwo, że te grupy staną się zbyt hermetyczne, co może doprowadzić do zniechęcenia młodych ludzi do inwestowania w siebie, w nowe pomysły, bo taka hermetyczna grupa trzymająca kapitał i tak ich do siebie nie dopuści. Jesteśmy teraz w takim przełomowym momencie, który pokaże, czy te nowe elity będą otwarte, czy się zamkną. Jestem jednak optymistą. Widzę bowiem wśród nich podziw dla tych, którzy dzięki swoim talentom potrafią osiągnąć sukces nawet bez silnego zaplecza finansowego. My dużo pracujemy z sukcesorami przedsiębiorców, którzy już osiągnęli sukces i widzę, że imponuje im to, iż można realizować wspólne projekty na bazie prostych umów lub nawet na słowo honoru. Póki co kończy się jednak na czterdziestostronicowych umowach inwestycyjnych, bo doświadczenie pokazuje, że trzeba się zabezpieczyć. Zatem jeszcze trochę nam brakuje tego zaufania, ale przynajmniej platoński ideał jest właściwy, choć z tej jaskini cienie różne wychodzą…

Tak, też znam te cienie, które potrafią zniweczyć wysiłki innych. Trzeba się z nimi stanowczo rozprawiać, bo inaczej zamiast na biznesie będziemy koncentrować się na pisaniu monstrualnych umów zabezpieczających nas przed oszustami. Skłonność do upraszczania życia jest całkowicie naturalna, więc myślę, że kiedyś zbudujemy środowisko pozbawione tych czarnych owiec, co nie tylko da odetchnąć prawnikom, ale znacznie polepszy komfort funkcjonowania.

Faktycznie, plewy trzeba odrzucać, ale niestety instytucje nieformalne takie jak zaufanie w biznesie buduje się bardzo wolno i z pewnością nie da się ich tworzyć w jedno pokolenie. Pierwsze jaskółki jednak już są. Chcemy ufać innym, choć jeszcze odczuwamy lęk.

A jak zaufanie obywatela do systemu prawa, do państwa jako takiego?

Z obserwacji własnych mogę stwierdzić, że jest dużo lepiej niż jeszcze kilkanaście lat temu, a nawet diametralnie lepiej.

Zapewne pomaga temu informatyzacja usług państwa dla obywatela.

Z pewnością. Ona też odciąża pracowników administracji publicznej, dzięki czemu poziom ich frustracji spowodowany nawałem obowiązków jest mniejszy.

Myślę, że na dzisiaj skończymy tym optymistycznym akcentem, a w kolejnej rozmowie spróbujemy porozmawiać o tym, o czym z prezesem giełdy rozmawiać wypada, czyli o polskim rynku kapitałowym.

Z niecierpliwością czekam zatem na ciąg dalszy.

 

 

ANKIETA MANAGERA

  1. Najważniejsze wartości jakie pan wyznaje?

Wiara, że dobro ma największą moc. Mam też przekonanie, że ponad skuteczność, ważniejsze i bardziej wartościowe jest zaangażowanie.

  1. O czym pan najchętniej lubi dyskutować pozazawodowo?

O historii, a także o filozofii nauki.

  1. Gdyby nie istniały żadne ograniczenia, z kim chciałby pan spotkać się na długą rozmowę i o czym chciałby pan porozmawiać? 

Chciałbym się spotkać się z papieżem Benedyktem XVI. Czytałem wszystkie jego książki i chętnie porozmawiałbym z nim o jego spojrzeniu na relacje między wiarą, a nauką.

  1. Pana pasje prywatne? 

Te bardziej przyziemne to sporty walki i rower. Lubię także czytać publikacje na temat teorii prawdopodobieństwa i losowości.

  1. Ostatnio przeczytana książka z tych pozazawodowych? 

Niezwykle ciekawa książka Normana Stone’a Hungary: A Short History, a także Czy fizyka i matematyka to nauki humanistyczne? autorstwa Michała Hellera i Stanisława Krajewskiego.

  1. Najciekawsza chwila pana życia to…

Rozmowa ze Zbigniewem Brzezińskim

  1. Bucket list prezesa GPW ?

Gdy już będę miał więcej czasu, chciałbym się zabrać za pisanie książki naukowej.

 

 

Forum Wizja Rozwoju: Baltic Pipe oznacza niezależność od rosyjskiego gazu

Jednym z najważniejszych tematów podejmowanych na Forum Wizja Rozwoju jest Baltic Pipe, czyli gazociąg bałtycki. W czerwcu odbędzie się piąta, jubileuszowa edycja tej konferencji. Uniezależnienie od rosyjskiego gazu będzie jednym z kluczowych punktów agendy. – Baltic Pipe daje nam szansę pozyskiwania dużego potencjału energetycznego z Morza Północnegokomentuje dr Andrzej Michalak, prezes fundacji Wizja Rozwoju.

Forum Wizja Rozwoju to największa konferencja gospodarcza w północnej Polsce. Od pierwszej edycji wydarzenie zrzesza dziesiątki ekspertów ze świata biznesu, nauki i polityki, którzy spotykają się w Gdyni, by rozmawiać o przyszłości gospodarczej kraju.

– Od wielu lat powtarzamy, że musimy uniezależnić się energetycznie od Rosji – mówi dr Andrzej Michalak, prezes Fundacji Forum Wizja Rozwoju. – Temat ten powracał na każdej naszej konferencji. Obecne wydarzenia na Ukrainie pokazują, że mieliśmy rację. Baltic Pipe daje nam szansę pozyskiwania dużego potencjału energetycznego z Morza Północnego, stwarza perspektywę całkowitego odcięcia się od gazu z Rosji.

Baltic Pipe ma być gotowy już w październiku. Będzie to równoznaczne z uruchomieniem pierwszych dostaw gazu jesienią tego roku. Warto jednak pamiętać, że nawet w przypadku opóźnień Polska dysponuje własnymi rezerwami gazu w magazynach – co gwarantuje bezpieczeństwo energetyczne nawet w niepewnej sytuacji.

– Pełne uniezależnienie energetyczne od Rosji to także kwestia węgla i ropy – dodaje dr Andrzej Michalak. – W związku z tym potrzebne są nam inwestycje w tzw. suche porty, umożliwiające szybkie wywożenie i składowanie w głębi lądu. Spójrzmy na przykład na Barcelonę – posiada ona suche porty pod Valencią i Madrytem, a nawet w okolicach Lyonu. U nas realizowane są inwestycje dotyczące infrastruktury kolejowej w porcie w Gdyni i w Gdańsku, co spowoduje, że wkrótce będzie można sprawnie przewozić jeszcze więcej towarów docierających drogą morską.

Piąta edycja Forum Wizja Rozwoju odbędzie się w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, 20-21 czerwca 2022r. Honorowy Patronat nad wydarzeniem objął premier Mateusz Morawiecki. W panelach dyskusyjnych wezmą udział przedsiębiorcy, politycy, naukowcy, dziennikarze i eksperci kompetencyjnie powiązani z poszczególnymi blokami tematycznymi.

Kyndryl stawia w Polsce na chmurę i cyfryzację z wykorzystaniem open source

Kyndryl rozpoczął swoją działalność w Polsce w listopadzie 2021 r. na bazie działu Usług Technologicznych IBM. Intensywne pół roku działalności marki na rynku przyniosło pierwsze strategiczne umowy i pozwoliło firmie zaangażować się w technologiczny rozwój zarówno krajowego sektora MŚP, jak i dużych, globalnych przedsiębiorstw w Polsce, takich jak Swiss Krono. Sukces współpracy z tą ostatnią firmą zaowocował kolejną umową, w ramach której Kyndryl wdroży rozwiązanie pozwalające na bezpieczną integrację aplikacji biznesowych firmy w innym kraju.

Z pomocą usług IT dostarczanych przez Kyndryl Poland jesteśmy w stanie sprostać obecnym, jak i nowym wyzwaniom, jakie stawia biznes SWISS KRONO. Nasza wieloletnia współpraca pozwoliła wypracować takie rozwiązania, dzięki którym możemy elastycznie skalować nasze systemy SAP bez skomplikowanych dostosowań konfiguracji, a, co ważne, możemy swobodnie łączyć nowe systemy z tymi już istniejącymi – powiedział Marek Ługowski, Head of IT Infrastructure, Swiss Krono.

Open Source

Kyndryl globalnie pozycjonuje się jako „technologiczny agnostyk” współpracujący ze wszystkimi dostawcami IT i systemami operacyjnymi. Efektem tego podejścia jest rozwój usług w kierunku wykorzystania technologii open source, także na polskim rynku. Wykorzystując elastyczność, którą daje otwarte oprogramowanie, Kyndryl może wspierać klientów na każdym etapie projektu – od analizy potrzeb biznesowych przez przygotowanie i projektowanie rozwiązań aż do realizacji i utrzymania.

W DNA naszej marki jest budowanie porozumienia ponad podziałami. Ma to dla nas wielkie znaczenie zarówno w kontaktach z partnerami biznesowymi, jak i w kontekście technologicznym. Naszym pomysłem na rozwój i przyspieszenie cyfryzacji w Polsce jest m.in. standaryzacja i szersze wykorzystanie technologii otwartych. Wierzymy, że praca w otwartym środowisku jest możliwa i przyniesie wymierne korzyści dla całego rynku IT. Przejście na ten model współpracy będzie wymagało konsekwentnej pracy nad uświadamianiem branży, ale jesteśmy do tej dyskusji przygotowani i mamy w niej niepodważalne argumenty – powiedział Paweł Raczyński, Dyrektor Zarządzający Kyndryl Poland i Kraje Bałtyckie oraz Prezes Zarządu Kyndryl Poland.

Aquila

Oprócz nowatorskiego podejścia do wykorzystania open source, Kyndryl rozwija w Polsce także inne usługi technologiczne, które pomagają przedsiębiorstwom osiągnąć maksymalną wydajność cyfrową. Polski oddział firmy jest aktywnie zaangażowany w tworzenie lub ewolucję lokalnych technologii chmurowych, sztucznej inteligencji, usług sieciowych i brzegowych, zarządzania czy odporności cybernetycznej. Kyndryl Polska tym samym potwierdza, że trzonem jego działalności jest wspieranie postępu oraz zarządzanie systemami i usługami o kluczowym znaczeniu dla świata biznesu. Dobrym przykładem tego typu wdrożenia jest narzędzie sztucznej inteligencji do automatycznej analizy dokumentów – Aquila, stworzone przy współpracy z kancelarią SSW Pragmatic Solutions.

Razem z Kyndryl Poland opracowaliśmy silnik sztucznej inteligencji Aquila do rozumienia i przetwarzania języka naturalnego dokumentów tekstowych. W tej chwili pracujemy nad jego dalszym rozwojem i udoskonaleniem, a docelowo chcemy stworzyć platformę, która będzie mogła być wykorzystywana w każdej organizacji i branży – powiedział Piotr Spaczyński, Partner Zarządzający, SSW Pragmatic Solutions.

Plany na przyszłość

Marka szybko stała się jednym z największych integratorów IT na świecie. Z perspektywy lokalnej, Kyndryl to organizacja dostarczająca strategiczne usługi obejmujące pełen zakres zarządzania projektami informatycznymi. Projekty dla klientów w Polsce realizują lokalne zespoły, które znają krajowy kontekst biznesowy oraz doskonale rozumieją polskie uwarunkowania prawne i finansowe. Kyndryl zatrudnia w regionie CEE ponad 11 tys. specjalistów związanych z szerokim spektrum technologii IT, a wraz z rozwojem wachlarza usług będzie prowadził kolejne rekrutacje. Działania marki wychodzą także poza ramy biznesowe – w jej planach znalazły się projekty CSR czy technologiczne wsparcie organizacji pożytku publicznego.

O firmie

Kyndryl rozpoczął działalność operacyjną jako największy na świecie niezależny dostawca usług infrastruktury IT w 2021 r. Globalna baza klientów firmy obejmuje 75 firm z listy Fortune 100. Kyndryl zatrudnia ok. 90 tys. wykwalifikowanych profesjonalistów wspierając ponad 4 tys. klientów w 60 krajach na całym świecie. Polski oddział marki jest częścią regionu Europy Środkowo Wschodniej i basenu Morza Śródziemnego.

Wojciech Gryciuk

Niepewne czasy wymagają zdecydowanych ruchów

    Katarzyna Jarczewska – Partnerka i współwłaścicielka założonej w 1997 roku agencji reklamowej i PR, Media Forum. Ekspert ds. komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzysowymi oraz strategii marketingowych przedsiębiorstw.

    Niepewność gospodarcza i geopolityczna odbija się nie tylko na wskaźnikach stricte ekonomicznych, ale również mniej mierzalnych – nastrojach konsumenckich. Te z kolei, abstrahując od łapiących się do przysłowiowego Excela obniżki wydatków, obejmują także coś jeszcze – tak istotną w XXI wieku potrzebę rzetelnej i wiarygodnej informacji. Jak chęć m.in. poznania opinii sprawdzonych ekspertów ma się do strategii przedsiębiorców na kolejne miesiące? Wbrew powierzchownym i często błędnym opiniom – w tej kategorii polski biznes ma naprawdę spore pole do popisu. Nie sztuką jest jednak gra w pojedynkę, a ścisła współpraca ze specjalistami, którzy pracowali już podczas niejednego kryzysu skali makro.

    Informacja, czyli kapitał milenium

    Rok 1977. Koncern Shell i Petroleum zdobywają prawa do wydobycia i sprzedaży ropy z głębin Morza Północnego, koncern Forda podwyższa ceny swoich produktów o średnio 6,8 centa, a doktorant Uniwersytetu Stanforda – Marc Porat – spogląda całkowicie w innym kierunku. Wydawałoby się na tamten moment – dobrze zapowiadającego się naukowca – interesowały zgoła odmienne scenariusze rozwoju globalnej gospodarki. Dzięki środkom z National Science Foundation Porat publikuje raport pt. The Information Economy: Definition and Measurement, na łamach którego wyjaśnia ideę, będącą obecnie głównym wyznacznikiem rozwoju dla biznesu na całym świecie.

    Chodzi o tzw. gospodarkę informacyjną, czyli taki typ ekonomiki globalnej, który bazuje m.in. na aktywności społeczeństwa w mediach. Taki układ sił skutkuje w niemalże wszystkich gałęziach gospodarki – od bankowości, poprzez handel, a na edukacji skończywszy. To wyłącznie przykłady skali oddziaływania gospodarki informacyjnej, ale nawet sam twórca pojęcia jeszcze przed największym boomem na usługi sieciowe, wykorzystał te prawidła.

    Ostatecznie Marc Porat porzucił ścieżkę naukową na rzecz działalności w biznesie. W swoim portfolio ma m.in. General Magic produkujący oprogramowanie, które napędzało takich gigantów świata elektroniki, jak Motorola, czy Sony. Niektórzy nawet wysuwają tezę, iż Porat był o krok od opatentowania projektu bliźniaczo podobnego do przyszłego iPhone’a już w latach 90. Co łączyło Porata i późniejszą ikonę Doliny Krzemowej – Steve’a Jobsa? Głównie wiara w moc informacji – zarówno w aspekcie kapitałowym, jak i wizerunkowym. O ten ostatni aspekt biznes amerykański dba już od dekad, szczególnie w czasach kryzysu. Na co więc czekają polscy przedsiębiorcy?

    Klient potrzebuje drogowskazu

    Już w 1964 roku Bertram Gross na łamach The Managing Organizations: The Administrative Struggle pisał o tzw. przeciążeniem informacją lub jak później firmował zjawisko Alvin Toffler – szumie informacyjnym. Ogrom często niesprawdzonych, nierzetelnych lub po prostu nieprawdziwych newsów to nieodłączny towarzysz każdego kryzysu, a obecnie mamy do czynienia z przynajmniej dwoma potencjalnie groźnymi z tej perspektywy wydarzeniami. Pierwszym jest oczywiście wciąż panująca pandemia, która odcisnęła już wyraźne piętno na krajowym biznesie, ale drugie nadal rozwija się na naszych oczach – chodzi o sytuację na Wschodzie.

    Oba epizody to nie tylko próba dla światowej gospodarki, ale i pojedynczych klientów, którzy z coraz większą nieufnością podchodzą do działań marek. Badania IAB Polska z 2020 roku mówią, iż najmniej wiarygodną formą komunikacji biznesu z konsumentami okazuje się szerokopojęta reklama. Z drugiej zaś strony pojawia się ogromna szansa dla alternatywnych form komunikacji, ponieważ ten sam raport wskazuje na wzrost zaufania do poziomu 87 proc. względem naukowców oraz rodziny. W jaki więc sposób wykorzystać tę zmianę sił?

    Przede wszystkim inwestując w mocny PR i tzw. pozycjonowanie eksperckie. W dobie z jednej strony bezprecedensowej potrzebie informacyjnej, lecz z drugiej – powszechnego strachu przed przesytem – współczesny konsument potrzebuje skutecznego drogowskazu. W biznesie zawsze najlepszymi przewodnikami będą praktycy, a więc sami przedsiębiorcy, którzy obecnie mają niepowtarzalną szansę na odnalezienie się w nowej roli. Jest to oczywiście ogromna odpowiedzialność, ale również wyjątkowa szansa na wzrost w szczególnie nieprzewidywalnych czasach. Ambitne biznesy już teraz podejmują rękawicę ramię w ramię z doświadczonymi specjalistami.

    Lekcja z 25 lat w branży

    Opierając się już całkowicie na własnym doświadczeniu, mogę z całą świadomością stwierdzić, że obecnie jednym z najważniejszych narzędzi komunikacyjnych biznesu jest personal branding. Budowanie wizerunku w czasach niepewności i dzielenie się wartościowymi komentarzami przekładają się nie tylko na realne wzrosty samego przedsiębiorstwa, ale daje bezcenną dawkę informacji, która w “warunkach naturalnych” ginie wraz z nasileniem się fake newsów. Zespół Media Forum – agencji marketingowej i PR-owej, która jest na rynku już od okrągłych 25 lat – pracował w czasie niejednego kryzysu. Działaliśmy z naszymi klientami zarówno podczas bezprecedensowych zapaści globalnej gospodarki, jak i niestabilnej sytuacji politycznej regionu.

    Te doświadczenia pokazały nam, jak istotne jest dotarcie z wiarygodną informacją do szerokiego grona odbiorców. Klienci zwłaszcza teraz potrzebują konkretnej wskazówki, jak odnaleźć się w otaczającej nas rzeczywistości. Prosty przykład – finanse osobiste. Zespół Media Forum wielokrotnie obsługiwał firmy z branży bankowe oraz fintech, które skutecznie wspierały konsumentów w racjonalnym gospodarowaniu własnym kapitałem. Takie wytyczne są wyjątkowo istotne przede wszystkim podczas ogromnych wahań rynków zagranicznych – w tym wschodnich.

    Miałam do czynienia zarówno z przedsiębiorcami wprawionymi w występach przed kamerami, wywiadach prasowych, czy prowadzenia webinarów, jak i początkującymi. Obie grupy świetnie odnalazły się w świecie medialnym – po konstruktywnych konsultacjach, rekomendacjach ze strony agencji oraz gotowej strategii, przedsiębiorcy obsługiwani przez Media Forum dawali przykład rzetelnej i wiarygodnej publicystyki biznesowej. Między innymi właśnie z takich efektów jestem szczególnie dumna. Według wyliczeń analityków z londyńskiego Unilevera marki skutecznie komunikujące cel swojej działalności rosną o 69 proc. szybciej niż konkurencja. Te wskaźniki potwierdzają m.in. osiągnięcia klientów Media Forum. Prowadząc działania od roku 1997 dla największych przedsiębiorstw zarówno polskich, jak i zagranicznych, przeanalizowałam tysiące przypadków, które mogłyby posłużyć jako wierny obraz współczesnej gospodarki. Widzę jednak pewną przestrzeń dla kolejnych pretendentów do miana ekspertów swoich dziedzin.

    Chodzi o pewną formę mentoringu odbiorców w kwestii weryfikacji powielanych przez główne media informacji. Wcześniej wspomniany szum informacyjny jest wyzwaniem, który mogą przezwyciężyć tylko doświadczeni praktycy. Według badań Pew Research Center z roku 2017 aż 61 proc. Amerykanów deklaruje, iż podejmowanie decyzji (w tym decyzji zakupowych) byłby o wiele prostsze po otrzymaniu konkretnych wskazówek, mówiących o oddzieleniu prawdy od fałszu. Właśnie w tej dyscyplinie upatruję szansy dla polskich przedsiębiorców.

    Rekonstrukcje kulinarne w nowo otwartej Restauracji Artesse w Krakowie

    Event „Urodziny Izabeli” uroczyście otworzył Restaurację Artesse, mieszczącą się w pięciogwiazdkowym Hotelu H15 Luxury Palace w Krakowie. Obiekt usytuowany jest w dziedzińcu dawnego pałacu Lubomirskich, pełnego sztuki i historii, które odwiedzający goście znajdą nie tylko w wystroju, ale także w potrawach. Kuchnia Artesse bazuje na recepturach z minionych wieków i tradycjach kulinarnych dawnej Polski, przygotowywanych jednak w sposób nowoczesny, wykwintny i elegancki.

    Data wydarzenia „Urodziny Izabeli”, w formie którego dokonano oficjalnego otwarcia restauracji nie jest przypadkowa, ponieważ nawiązuje do daty urodzin księżnej Izabeli Czartoryskiej. Drugim historycznym aspektem tego niezwykłego miejsca jest fakt, że wnętrza hotelu, w którym mieści się restauracja Artesse, były niegdyś zamieszkiwane przez arystokratyczną rodzinę Lubomirskich. Nikogo więc nie powinno dziwić, że goście tego obiektu, historię znajdą również na talerzu. Restauracja Artesse to miejsce nieszablonowe, przeznaczone do celebracji wyjątkowych momentów oraz czerpania radości z niezwykłych posiłków. Charakterystyczną cechą kuchni Artesse jest sięganie do staropolskich przepisów i wydawanie ich na nowo, w oparciu o współczesne trendy i techniki kulinarne– czyni to restaurację jedynym miejscem w Polsce, w którym kuchnia tak precyzyjnie, a jednocześnie oryginalnie idzie w parze z historią.

    Koncepcja Restauracji Artesse to stworzenie unikalnego połączenia wyjątkowej, sięgającej do historii dawnego Pałacu Lubomirskich sztuki kulinarnej we współczesnej aranżacji Szefa Kuchni Mateusza Suligi, z artystyczną, intymną i niezwykle elegancką przestrzenią, idealną do celebracji wyjątkowych momentów. Dążymy do tego, by wizyta w Artesse, poprzez obcowanie z kilkusetletnią historią, sztuką klasyczną i współczesną, a przede wszystkim, z wykwintnymi kulinariami, była doświadczeniem, które nasi Goście będą chcieli przeżywać jak najczęściej – mówi Marcin Ziobro, Dyrektor Generalny H15 Luxury Palace.

    Otwarcie Restauracji Artesse wydarzeniem ,,Urodziny Izabeli”, nawiązującym do urodzin księżnej Izabeli Czartoryskiej, to również odniesienie do niezwykłej historii miejsca, którą opowiadamy zarówno w menu, jak
    i otaczającej przestrzeni. Mamy nadzieję, że to coroczne spotkanie na stałe wejdzie do kalendarza krakowskich wydarzeń
    – dodaje Agnieszka Bucka, Dyrektor Operacyjna.

    Restauracja Artesse oferuje autorskie menu degustacyjne, bazujące na kuchni rekonstrukcyjnej, czerpiącej
    z kilkusetletnich receptur polskiego i europejskiego fine dining. W pracowni kulinarnej Artesse powstają kompozycje z najwyższej jakości składników pozyskanych od precyzyjnie wyselekcjonowanych dostawców, a menu budowane jest w oparciu o dawny kalendarz kulinarny.

    Wykwintna kuchnia to połącznie doświadczenia, wiedzy i pasji. Tym wszystkim kieruje się Szef Kuchni Artesse, Mateusz Suliga. Zainspirowany wyjątkową historią pałacu sięga do najstarszych zapisów historyków kulinarnych oraz tradycji regionu, przenosząc je na współczesny nurt, a łącząc dawne receptury  z najnowocześniejszymi trendami kuchni prezentuje je w zupełnie nowej, często zaskakującej odsłonie.

    Dobry Hotel dołącza do programu „Wielkanoc dla Ukrainy” organizowanego przez Polski Holding Hotelowy wspólnie z Caritas

    Dla wielu uchodźców z Ukrainy tegoroczna Wielkanoc, która w tym roku w kościołach wschodnich przypada 24-25 kwietnia, będzie pierwszą spędzoną poza rodzinnym domem, często z dala od najbliższych osób – mężów, braci, ojców, dziadków i innych członków rodziny – którzy zostali w kraju, lub pierwszą spędzoną po ich bolesnej stracie. W tym trudnym dla nich czasie polska Grupa Dobry Hotel chce udzielić im wsparcia, zapraszając zarówno rodziny z dziećmi, jak i osoby samotne na uroczyste Śniadanie Wielkanocne z ukraińskimi specjałami i w ukraińskim stylu do hoteli należących do Grupy na terenie całego kraju.

    Program „Wielkanoc dla Ukrainy” został przygotowany przez Polski Holding Hotelowy, drugą największą grupą hotelową w kraju zarządzającą 54 obiektami w całym kraju, wraz z największą polską organizacją dobroczynną Caritas. Grupa Dobry Hotel, operator hoteli w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i w Trójmieście oraz w atrakcyjnych lokalizacjach wypoczynkowych w Zakopanem, Mikołajkach i Jastarni, dołączyła do Programu na zaproszenie Gheorghe’a Mariana Cristescu, prezesa Polskiego Holdingu Hotelowego (PHH).

    – Tegoroczne Święta Wielkanocne w Polsce będą stały pod znakiem wydarzeń za naszą wschodnią granicą. W ich wyniku do naszego kraju przybyło wielu ukraińskich uchodźców w poszukiwaniu schronienia przed koszmarem wojny. Wiemy, że Święta to czas, który każdy z nas chciałby spędzić we własnym domu i w gronie swoich najbliższych, ale w tym roku dla wielu z nich nie będzie to niestety możliwe – powiedział Leszek Mięczkowski, prezes Grupy Dobry Hotel. – Dlatego przyłączyliśmy się do programu „Wielkanoc dla Ukrainy” przygotowanego przez PHH i Caritas. Podczas Śniadania Wielkanocnego w naszych hotelach dołożymy wszelkich starań, by nasi ukraińscy goście poczuli świąteczną atmosferą w ukraińskim stylu o smaku i zapach ukraińskiej paschy i kulicza.

    Zapraszanie gości z Ukrainy na prawosławne Śniadanie Wielkanocne w dn. 24 kwietnia będą koordynowały diecezjalne odziały Caritas.

    Ważne Informacje

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...