.
Strona główna Blog Strona 132

Gospodarka potrzebuje cudzoziemców

Krajowe firmy z każdym rokiem w większym stopniu polegają na pracownikach z zagranicy: w 2020 r. liczba pozwoleń na pracę w Polsce przekroczyła 400 tys. Rosnąca liczba przyjezdnych nie zaspokaja jednak bieżących potrzeb przedsiębiorców. Poszukiwanie rąk do pracy wśród cudzoziemców zapowiadają liczne polskie fabryki i firmy handlowe, w tym co trzecia firma z sektora przemysłowego i handlu.

Na znaczeniu zyskuje więc atrakcyjność ofert oraz zapewnienie stabilności i poczucia bezpieczeństwa. W Unii Europejskiej wiele państw członkowskich posiłkuje się pracą osób z zagranicy, często spoza Wspólnoty. Zgodnie z danymi Eurostatu w 2020 r. w granicach Unii przebywało 23 mln osób spoza UE, co stanowi 5 proc. populacji i cenny zasób kadrowy. W dużej mierze na ich pracy opiera się sektor hotelarsko-gastronomiczny, w którym pracuje 12 proc. przyjezdnych. To odsetek trzykrotnie wyższy niż dla obywateli UE. Drugi największy obszar zatrudnienia imigrantów stanowi sektor budowlany, w którym pracuje 9 proc. z nich.

Sytuacja na krajowym rynku pracy potwierdza, że Polska zbliżyła się do krajów Europy Zachodniej. Od kilku lat obserwuje się bowiem niedobór pracowników. Pod koniec 2020 r. w Polsce pozostawało wolnych 84,4 tys. miejsc pracy. Najwięcej – 21,2 tys. – w zakładach przetwórstwa przemysłowego. Kolejne 10 tys. w obszarze handlu i naprawy pojazdów. Jednocześnie liczba wakatów istotnie zmniejszyła się w porównaniu z rokiem 2019 (125 tys.). To m.in. zasługa cudzoziemców, ponieważ od 2016 r. Polska notuje dodatnie saldo migracji. W 2021 r. liczba osób, które posiadają zezwolenie na pobyt w Polsce, wyniosła ok. 536 tys. Zdecydowana większość z nich przybywa nad Wisłę w poszukiwaniu pracy. W 2020 r. pozwolenie na pracę w Polsce otrzymało 406,5 tys. osób. Dominują wśród nich obywatele Ukrainy, stanowiący 72,6 proc. wszystkich pracujących cudzoziemców. Drugą pozycję zajmują Białorusini (niecałe 7 proc.), a na kolejnym miejscu plasują się obywatele Gruzji i Indii (po 2 proc.).

Czas na kobiety w gospodarce

Brak wiary w swoje możliwości, brak pewności siebie, konieczność pogodzenia kariery zawodowej z obowiązkami rodzinnymi, presja społeczna, lęk przed porażką i oceną, czy brak wsparcia i elastyczności w miejscu pracy to tylko niektóre z głównych powodów nierówności płciowych w życiu zawodowym – wynika z raportu „Czas na kobiety w gospodarce” Klubu Inwestorek Indywidualnych.

Kobiety w biznesie od wielu lat odgrywają kluczową rolę i udowadniają, że znakomicie odnajdują się na najważniejszych stanowiskach, niezależnie od rozmiaru firmy czy branży. Są niezaprzeczalną siłą, która z każdym dniem nabiera coraz większego znaczenia. Jednak nierówności między pozycją zawodową kobiet i mężczyzn nadal są przytłaczające.

Obecne światowe trendy, takie jak coraz większe znaczenie czynników ESG (E – środowisko, S – społeczna odpowiedzialność i G – ład korporacyjny) w ocenie spółek, wskazują jednak wyraźnie na nieubłagane, choć wciąż zbyt powolne, zmiany. W ten właśnie nurt wpisuje się nowa inicjatywa na polskim rynku: Klub Inwestorek Indywidualnych, który ma na celu promowanie i kształtowanie kompetencji inwestorskich wśród kobiet oraz wspieranie ich odważnych i zrównoważonych działań biznesowych.

Klub Inwestorek Indywidualnych powstał w listopadzie 2021 r. w odpowiedzi na rosnące aspiracje i kompetencje kobiet do zaistnienia na rynkach finansowych i na najwyższych stanowiskach zarządczych, a z drugiej strony wciąż zauważalne bariery, jakie przed nimi stoją.

Źródło: FedorConsulting

XVIII Kongres MBA Toward a Better Business – New Development Trajectories 13 – 15 maja 2022 r.

Międzynarodowy Kongres MBA realizowany corocznie przez Krakowską Szkołę Biznesu Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie to największa w Polsce konferencja integrująca środowisko studentów i absolwentów studiów MBA. Jest to wydarzenie kierowane do menedżerów średniego i wyższego szczebla z różnych branż, pracujących zarówno dla firm międzynarodowych, jak i polskich. Ostatnie edycje przyciągały każdorazowo ponad 200 uczestników.

Tegoroczny Kongres został poświęcony tematyce nowych sposobów prowadzenia i rozwijania biznesu, który tworzy wartość nie tylko dla właścicieli, ale także dla społeczeństwa. Będziemy mówić o tematach aktualnych, ale również ważnych z punktu widzenia tworzenia firm jutra. Jutra, które kształtujemy już dziś. Na Kongresie spotkają Państwo praktyków odnoszących sukcesy w swojej dziedzinie, czołowych ekspertów, przedsiębiorców oraz naukowców, którzy swoją pracą wspierają świat biznesu. Osoby te podzielą się swoją wiedzą i doświadczeniami. Nie zabraknie też czasu na dyskusje inicjowane przez uczestników i stawianie trudnych pytań, na które wspólnie będziemy szukać odpowiedzi.

“The price of greatness is responsibility.”
― Winston Churchill

XVIII Międzynarodowy Kongres MBA obejmuje 6 paneli tematycznych:

  1. Better Business Communication
  2. Becoming an ESG leader
  • The Future of Executive Education
  1. Machine Learning is not Magic – How Can it Improve our Business
  2. Zdrowy pracownik, zdrowa organizacja – skuteczne strategie
  3. Jak uczynić samorząd lepszym?

Międzynarodowy Kongres MBA to jednak nie tylko panele! To znacznie więcej.
Na uczestników czekają m. in.:

Visits & Meetings – industry, science & culture – tradycją jest, że Kongres MBA rozpoczyna się od Company Visits, czyli odwiedzin interesujących firm zlokalizowanych w okolicach Krakowa. Uczestnicy Kongresu w tym roku będą mieli możliwości posłuchania i zobaczenia jak na co dzień zorganizowane są wizytowane firmy oraz jak rozwiązują ciekawe wyzwania biznesowe. Wizyty studyjne są idealną okazją do poznania procesów oraz tajników sukcesu czołowych organizacji naszego regionu. Oprócz inspiracji biznesowych dbamy też o sferę ducha, dlatego w tym roku jedna z wizyt odbędzie się w Galerii Starmach.

Warsztaty – nasi goście mają okazję uczestniczyć w części warsztatowej. Spotkania poprowadzą trenerzy o wysokim poziomie wiedzy merytorycznej oraz bogatym doświadczeniu zawodowym. Kongres to świetna okazja do dalszego doskonalenia swoich kompetencji i poszerzania horyzontów, dzięki zajęciom w interdyscyplinarnych grupach o szerokim przekroju branż, z których wywodzą się nasi uczestnicy.

Networking & Gala Dinner – Kongres to okazja do wymiany myśli i doświadczeń podczas swobodnych dyskusji oraz czas nawiązywania nowych kontaktów biznesowych. Ważnym wydarzeniem podczas pierwszego dnia wydarzenia jest uroczysta Gala Dinner połączona z aukcją charytatywną. W tym roku będziemy licytować m.in. działa sztuki i przedmioty o szczególnej wartości historycznej. Będzie to również okazja do dobrej zabawy na parkiecie oraz przy charytatywnej ruletce w ramach Casino Night.

Wyjątkowym spotkaniem wieńczącym całość Kongresu będzie piknik rodzinny organizowany na terenie Royal Kraków Golf & Country Club w Ochmanowie, k. Krakowa. Podczas pikniku odbędą się lekcje golfa dla początkujących oraz Turniej KSB UEK Golf Cup dla osób umiejących już kierować piłeczkę do dołka.

To wszystko podczas XVIII Międzynarodowego Kongresu MBA.

Do zobaczenia 13-15 maja 2022!

dr Jakub Kwaśny
Dyrektor Krakowskiej Szkoły Biznesu Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

www.kongresmba.pl

 

 

W magazynie – Peak experience

Rakesh zarządzał sikhijskim domem pielgrzyma Gurudwara w Kuala Lumpur. A do tego gotował dla gości. Położył na stole smażony ryż z warzywami i czapami. Talerz i jego ręce były pomarańczowe od kurkumy. Nad nami, pod nierównym sufitem kręcił się leniwie stary wiatrak. Ale upał się tym nie przejmował. Oderwałem prawą ręką kawałek placka i zanurzyłem w pomarańczowym sosie.

– Chcesz zobaczyć dowód na istnienie Boga? – zapytał mężczyzna.
A potem nie czekając na odpowiedź podwinął rękaw koszuli.
– Bóg – powiedział – Bóg!
Czarne, gęste włosy na jego przedramieniu podniosły się do góry, jakby były słonecznikami szukającymi słońca.
– Widzisz? To dowód na istnienie Boga.
A wiatrak ciągle się kręcił nie zwracając uwagi na dziejącą się poniżej epifanię.

Rumuński historyk religii Mircea Eliade uważał, że człowiek nie tyle jest racjonalnym, logicznym Homo sapiens ile raczej przesiąkniętym mitami, i nieświadomymi treściami homo religionsus. Człowiekiem religijnym. Z tego punktu widzenia nasze ludzkie poszukiwanie sensu życia jest niczym innym niż zracjonalizowaną potrzebą sacrum, duchowości.

– Dziś człowiek uważa, że nie ma nic świętego, żadnego Boga, ale mimo to uważa, że jego życie ma sens, bo wie, że bez tego sensu nie mógłby żyć, byłby w chaosie. Szuka istoty bytu, ale nie nazywa tego Bogiem lub sacrum, ale nazywa to sensem życia lub celem życia. Wydaje się, że nie ma tu nic religijnego; widzimy po prostu człowieka zachowującego się jak istota ludzka. Ale jako historyk religii to nie jestem pewien, czy nie ma tu nic religijnego, duchowego… – pisał Eliade.

Przeczucia Eliadego potwierdziła współczesna nauka. Badania na Harvardzie dowodzą, że rodzimy się wierząc w siłę wyższą. Zaś psycholog Thomas Bouchard z University of Minnesota na podstawie badań bliźniaków jednojajowych uznał, że skłonność do posiadania doznań mistycznych jest zapisana w genach. A jak twierdzi genetyk Dean Hamer, istnieje nawet coś takiego jak „gen Boga”. Gen odpowiedzialny za samotranscendencję. Nawet nasze mózgi mają budowę religijną.

– Wyjaśnienie wierzeń i zachowań religijnych można znaleźć w sposobie działania wszystkich ludzkich umysłów – pisze Pascal Boyer w swojej książce „Religion Explained”.

Poszukiwanie peak experience dostarczających doświadczeń transcendentnych nie jest więc domeną nielicznych mistyków, ale normą. Nie zachcianką, ale koniecznością. Elementem niezbędnym do utrzymania zdrowia psychicznego.

– Większość problemów, jakie mają moi pacjenci, wynika z niezaspokojonego głodu duchowego – twierdził szwajcarski psychiatra Carl Gustaw Jung.

Co więcej, wydaje się, że choć z jednej strony mamy „wpisaną w nasz genotyp wiarę”, to z drugiej strony właśnie ta wiara stoi za ewolucją ludzkiego mózgu.

– Bóg zmienia mózg – twierdzi Andrew Newberg, neurobiolog, który bada mózg w świetle doświadczeń mistycznych, peak experience. – Jeśli wystarczająco długo kontemplujesz Boga to w mózgu dzieje się coś zaskakującego. Funkcjonowanie neuronów zaczyna się zmieniać. Jedne obwody zostają aktywowane, a inne dezaktywowane. Powstają nowe dendryty, tworzone są nowe połączenia synaptyczne, a mózg staje się bardziej wrażliwy na subtelne doświadczenia. Postrzegania się zmieniają, przekonania zaczynają ewoluować, a Bóg staje się neurologicznie realny.

Według niego, oprócz takich podstawowych potrzeb, jak przetrwanie i rozmnażanie się, jest jeszcze jedna potrzeba – transcendencji. Poszukiwania sensu życia. Słowo „transcendencja” pochodzi z łaciny i oznacza – „przekraczający”. Dla historyków religii jest to jedna z najistotniejszych cech duchowości. Bo dotyczy doświadczenia pozwalającego przekroczyć naszą ludzką kondycję i dotknąć Absolutu. Ale transcendentne doświadczenie ma też znaczenie o wiele szersze i nie musi dotykać jedynie religii. Chodzi o stan, kiedy wychodzimy poza swoją wiedzę, zrozumienie siebie i świata i kiedy dotykamy Nieznanego. Swego rodzaju Nieskończoności, która dla kochanków może być pierwszym doświadczeniem Miłości, a dla naukowca zajrzeniem za zasłonę stworzenia.

Zasłonę, o której tak pisał William Blake: „Gdyby oczyścić drzwi percepcji, każda rzecz jawiłaby się taka, jaka jest: nieskończona.”

Bez zaspokojenia tej transcendencji, bez znalezienia sensu naszej codziennej egzystencji nie jesteśmy w stanie nie tylko rozwijać się jako gatunek, ale także być szczęśliwi i zdrowi. Potrzebujemy doświadczenia pozwalającego przekroczyć nam nasze ograniczone biologią i historią ciało.

Do podobnych wniosków doszedł też Newberg, który badając dziesiątki mózgów w peak experience zwrócił szczególną uwagę na zachowanie dwóch fragmentów mózgu. Bo to właśnie one w czasie doświadczenia mistycznego generują poczucie przynależności. Oness. Po pierwsze, płat ciemieniowy dezaktywuje się. Ten fragment mózgu znajduje się w górnej części tylnej kory i jest odpowiedzialny za przetwarzanie informacji z naszych zmysłów. Dzięki temu pomaga nam stworzyć fizyczne odczucie siebie i ustanowić relacje między nami a resztą świata. Kiedy więc medytacja zaczyna go wyłączać to automatycznie dochodzi do… zanikania poczucia „oddzielności”. „Ja” się rozpływa, a granice pomiędzy człowiekiem a resztą świata znikają. Po drugie, płat czołowy, który normalnie pomaga nam skupić uwagę i skoncentrować się na rzeczach i celach, zostaje wyłączony. To powoduje wyciszenie naszej aktywności intelektualnej. Zanika nasz społeczny konformizm, znikają lęki i chęć planowania. Jesteśmy w tu i teraz. Bez traum przeszłości i lęku przed przyszłością. W doskonałej obecności.

– Peak experience to odczucie nieograniczonych możliwości, nieskończoności, to poczucie bycia jednocześnie potężniejszym i bardziej bezradnym niż się było kiedykolwiek, to uczucie wielkiej ekstazy, zdziwienia i podziwu, to utrata poczucia czasu i przestrzeni – pisał Abraham Maslow, twórca słynnej piramidy potrzeb.

W konsekwencji tego rozpłynięcia się poczucia ego i doświadczeniu pełnej obecności w tu i teraz dochodzi do odczucia Oness. Poczucia przynależności do czegoś większego niż my sami. Ten stan w chrześcijaństwie nazywają ekstazą (z gr. ekstasis, „bycie na zewnątrz siebie”), w buddyzmie nazywają go oświecenie, w zen satori, w hinduizmie moksza, a w islamie fana.

Co ciekawe, to doświadczenie nie jest tak rzadkie jakby się wydawało. Według badań, blisko 70 proc. Amerykanów i Anglików zadeklarowało, że przynajmniej raz w życiu mieli doświadczenie peak experience. Z tego 30 proc. deklaruje, że było to doświadczenie stricte duchowe, które zmieniło ich życie. Ekstaza.

To doświadczenie innego spojrzenia na rzeczywistości i świat związane są min z tym, że w czasie peak experience dochodzi do niesamowitej aktywizacji mózgu i neuroplastyczności. Te części mózgu, które nigdy się nie łączyły zaczynają współpracować. Rozpoczynają się nowe procesy chemiczne.

Dr Javier Cudeiro, szef grupy Neurociencia y Control Motor z Uniwersytetu w A Coruña, uważa, że peak experience są związane z substancjami chemicznymi wytwarzanymi przez ludzki mózg oraz zmianami w jego strukturze, które doprowadzają również do powstania samoświadomości czy języka i innych skomplikowanych procesów kognitywnych.

Tak więc możliwe, że to doświadczenie peak experience doprowadziło do powstania kultury, cywilizacji i Pokemonów. To te stany szczytowe nauczyły nas myśleć, tworzyć i być szczęśliwym.

Kamila Orlińska jest fizykiem, badaczem neurofeedbacku, wykładowcą i pierwszym w Europie trenerem neuromedytacji. Pracuje w warszawskim iMIND Institute nad badaniem i wykorzystaniem peak experience do zwiększenia potencjału człowieka.

– Dzięki narzędziom takim jak EEG możemy zbadać mózg i zrobić jego mapę. Zobaczyć jakie mamy problemy, ograniczenia i potencjalne możliwości. Neurofeedback pozwala nam trenować nasz mózg i poprawiać jego działanie. Zaś neuromedytacja pozwala nam wprowadzić mózg w peak experience, a pojawiająca się w tym stanie neuroplastyczność jest szansą na upgrade’owanie naszego umysłu i rozwijanie ludzkiego potencjału – Kamila uśmiecha się. – Peak experience to nie tylko możliwość doświadczenia transcendencji i „znalezienie” sensu życia, to także namacalna, mierzalna szansa na świadomą ewolucję naszego umysłu. Wyobraź sobie, że możesz w sposób intencjonalny i powtarzalny generować stan pełni szczęścia i spełnienia, o którym pisał Maslow. Wyobraź sobie, że masz dostęp do pełni swoich możliwości zawsze i wszędzie. Kim mógłbyś być? Kim chciałbyś być?

Punkta sponsorem tytularnym Miata Challenge

Karol Malinowski i Michał Daniluk

Tegoroczny sezon – już pod nazwą “Punkta Miata Challenge” – rusza 26 marca. Ponad 700 osób za kierownicami Mazd MX-5 wszystkich generacji w dwóch ligach fizycznych oraz jednej e-sportowej będzie rywalizowało o trofea.

– Wspieramy amatorski sport motorowy, bo dzielimy z jego miłośnikami pasję do motoryzacji. Jesteśmy marką ubezpieczeniową, która aktywnie wspiera organizację cyklów wyścigowych. Cieszymy się, że możemy przecierać szlaki, zwłaszcza, że widzimy wiele wspólnych wartości łączących Miata Challenge z marką Punkta. To szczególny cykl wyścigów, który nie tylko umożliwia przełamywanie stereotypów dotyczących roadstera Mazdy, ale też daje kierowcom przestrzeń do doskonalenia sportowych umiejętności i edukuje w zakresie bezpiecznej jazdy – powiedział Michał Daniluk, prezes Punkta.pl.

Punkta wspiera Puchar Mazdy nie tylko finansowo i medialnie, ale również poprzez organizację dodatkowych atrakcji oraz zniżek dla uczestników. W ramach roli sponsora marka zapewnia również obecność auta bezpieczeństwa (Safety Car) na wszystkich 16 imprezach wyścigowych w tym sezonie.

To już dziesiąta odsłona cyklu

Tegoroczny sezon Punkta Miata Challenge jest jubileuszowy. Od 10 lat i ponad 70 imprez, motorsportowa rywalizacja na najlepszych torach wyścigowych w Polsce łączona jest z edukacją z zakresu bezpiecznej jazdy samochodem z napędem RWD oraz integracją kilkuset zawodników.

Podążanie za pasją, miłość do motoryzacji i propagowanie bezpiecznej jazdy – to wartości, które są bliskie zarówno zespołowi Miata Challenge, jak i marce Punkta. Cieszę się, że możemy współpracować nad organizacją dziesiątej edycji cyklu, która po raz kolejny będzie integrować kierowców z całej Polski – powiedział Karol Malinowski, pomysłodawca i organizator Miata Challenge.

X edycja Punkta Miata Challenge (w tym rozgrywki ligi e-sportowej) potrwa od 26 marca 2022 do lutego 2023 r.

– Współpraca z organizatorami jest absolutnie fenomenalna, tak samo zresztą jak sama idea cyklu wyścigowego dla amatorów, realizowanego na tak wysokim poziomie. Dziękujemy za możliwość działania razem. Jesteśmy również wdzięczni partnerom technicznym, szczególnie takim jak Humcar i BearWrap, z którymi współpracowaliśmy przy aucie bezpieczeństwa oraz z Luźno i SentiOne, które wspierają nas w social media – powiedział Mieszko Sibilski, dyrektor komunikacji Punkta.

Punkta to marka obejmująca grupę spółek specjalizujących się w sprzedaży ubezpieczeń – w ofercie znajdują się produkty od wszystkich wiodących towarzystw ubezpieczeniowych w Polsce. Klientów detalicznych obsługuje w ramach sieci niemal 900 agentów w całej Polsce oraz porównywarki punkta.pl.

Wojciech Gryciuk

 

Ekspedycja Odporność

Jak dać sobie radę w niestabilnym i nieprzewidywalnym świecie? Kluczem jesteśmy my sami, system wartości, umiejętność definiowania celów i osiągania ich, a podstawą… odporność.

Autor: Marek Kamiński – podróżnik ekstremalny, innowator i filozof

Odporność psychiczna połączona z uważnością to jeden z fundamentów skuteczności osobistej i umiejętności osiągania długotrwałych celów w życiu i biznesie. Odporność osobista i organizacyjna to również umiejętność adaptacji do szybko zmieniającej się rzeczywistości i zmian, które nieraz wywracają do góry nogami nasze życie i biznes.

Czasy, w których żyjemy i które nadchodzą, to czasy bezprecedensowych, wyjątkowych zmian, które dotyczą każdego bez mała fragmentu naszego funkcjonowania: pracy, domu, stylu życia, technologii, medycyny, dostępu do informacji, rozrywki. Na naszych oczach następuje coraz większe przyspieszenie, za którym często nie nadążamy i zaczynamy się gubić w świecie, a nawet we własnym życiu.

Jak przetrwać?

Jak być zadowolonym i zdrowym? Jak sobie dać radę w niestabilnym i nieprzewidywalnym świecie? Kluczem do tego jesteśmy my sami, system wartości, umiejętność zdefiniowania celów i osiągania ich, a podstawą… odporność.

Nasza odporność i jej budowanie może być celem samym w sobie, który zaplanujemy na okres nadchodzących miesięcy. Można ją porównać do ekspedycji, w której po drodze zaliczamy kolejne kamienie milowe.

Gotowi? To czas ruszać w drogę! Zanim jednak w nią wyruszymy, warto mieć mapę i plan jak? i dokąd? chcemy dotrzeć.

Jeżeli naszym celem jest odporność, to nie jest to jedna umiejętność, ale raczej ich zestaw, który dotyczy umysłu, ciała, relacji ze światem i innymi ludźmi, emocji. Jest na przecięciu ważnych sfer naszego życia.

Porównanie budowania odporności osobistej, biznesowej i finansowej do ekspedycji ma głęboki sens, ponieważ dynamika tego procesu przypomina wyprawę. Na początku jest decyzja o wyzwaniu jakie podejmujemy potem, następnie sprawdzenie, co nam jest potrzebne do osiągnięcia celu, przygotowanie, planowanie, mapa drogi, treningi, know-how, aż w końcu wyruszenie na wyprawę. Później motywacja, aby wytrwać, radzenie sobie z porażkami, osiągnięcie celu – lub nie, to zależy od nas – poznanie samego siebie, inwentaryzacja, rachunek sumienia i wejście na nowy poziom odporności, aby ruszyć w dalszą drogę, a odporność będzie narzędziem do podejmowania następnych wyzwań.

Na krańcach świata

Ja sam budowałem swoją odporność na krańcach świata i na krańcach możliwości fizycznych i psychicznych człowieka, podczas wypraw na Biegun Północny i Południowy, samotnego trawersu Antarktydy, przejścia pustyni Gibsona w Australii, przepłynięcia jachtem Atlantyku, czy w końcu wyprawy „Razem na Bieguny” z Jankiem Melą na najbardziej niedostępne krańce naszej planety. Także samotna pielgrzymka z Kaliningradu do Santiago de Compostela 4000 km przez Europę dała mi głęboki wgląd w duszę człowieka.

Były to wyprawy zespołowe, samotne, lodową pustką czy czerwoną pustynią (w temperaturze od -60 stopni C do 50 stopni C), ale zawsze w głąb człowieka, jego woli przetrwania i relacji ze światem.

Te doświadczenia pozwoliły mi odkryć Metodę Biegun, czyli sztukę osiągania celów, na której zbudowałem procesy rozwojowe dla osób i firm w obszarze energii do zmian, mindsetu i skutecznego działania.

W Ekspedycji Odporność eksplorujemy nasz umysł, ciało i fundamenty naszego życia, czyli system wartości. Zadajemy sobie pytania: Kim jestem? Dokąd zmierzam? Jak podejmuję decyzje? Jak odżywiam ciało i umysł? Skąd się biorą moje cele? Jaki jest poziom mojego strachu i wewnętrznej harmonii? Jak radzę sobie z porażkami? Pytania nie są ważniejsze od bieżących odpowiedzi. Pytania pozostają często takie same, mimo iż prawidłowe odpowiedzi się zmieniają. Na podstawie odpowiedzi możemy budować plan i przez ćwiczenia zacząć trening w obszarze ciała, umysłu i relacji. Zaczynamy uczyć się tego, jak wykorzystać intuicję, jak budować wewnętrzną energię i radzić sobie z porażkami, jak wykorzystać potencjał porażki i sukcesu do dalszej drogi. Poznajemy też rytuały i praktyki, które służą rozwijaniu odporności.

Akceptacja, uważność, wdzięczność

Moją ulubioną praktyką jest akceptacja, uważność, wdzięczność. Akceptacja tego, co przynosi droga. Uważność na to, co jest tu i teraz, bo zawsze w chwili teraźniejszej możemy znaleźć klucz do przyszłości. I w końcu wdzięczność za to, co mamy i czego często nie jesteśmy w stanie zauważyć przez to, że przesłania nam niewdzięczność za to, czego nie mamy, a tak naprawdę nie wiadomo, dokąd mogłoby nas to doprowadzić.

Jeżeli moglibyśmy zapamiętać jedną praktykę budującą odporność, to przez jedną minutę codziennie bądźmy za coś wdzięczni.

Myśląc o tym, jestem wdzięczny za możliwość poznawania nowych ludzi i budowania ciekawych relacji w Trend House. Możemy być wdzięczni za małe i duże rzeczy, to zależy od nas.

Jest wiele dalszych obszarów eksploracji odporności, dlatego zapraszam do naszej Ekspedycji Odporność w Marek Kamiński Academy, gdzie można znaleźć bogate programy rozwojowe.

Bez odporności nie ma mowy o harmonijnym życiu i osiąganiu celów, które mogą być naszymi marzeniami, ale nieraz odporność i sztuka przeżycia jest celem i wartością samą w sobie.

WATERBERG – piękno i mrok

Po raz kolejny zapraszam do Afryki. Czemu ponownie właśnie tam? Pewnie dlatego, że to moja miłość pierwsza i największa (mam na myśli kontynenty oczywiście) i chciałbym się tą miłością podzielić z czytelnikami „Managera”

Wiele osób boi się Afryki i woli ją oglądać na ekranie tv lub smartfona. Oczywiście, ten strach często jest uzasadniony i nie będę przekonywał, że nic nam nie grozi gdy przemierzamy ten kontynent. Zagrożeń jest wiele, zarówno ze strony ludzi, jak i natury. Ale czy tam, gdzie na stałe mieszkamy, jesteśmy bezpieczniejsi? Różnie to bywa. Mnie więcej problemów spotkało w Polsce niż w trakcie nawet ryzykownych wypraw. Nasze poczucie bezpieczeństwa, jakiego na co dzień doświadczamy, jest w dużej mierze złudne. Znamy region, w którym mieszkamy i ludzi, którzy nas otaczają. Przyzwyczajamy się do tego. Tworzymy w naszych umysłach swoistą strefę komfortu. Ale w tej strefie czyhają liczne ryzyka. Przez to, że u siebie czujemy się komfortowo, przestajemy zauważać i lekceważmy zagrożenia. Wyjeżdżając gdzieś daleko, gdzie jest inaczej, starannie przygotowujemy się do nowych warunków, a na miejscu jesteśmy czujnymi obserwatorami i podejmujemy przemyślane decyzje. Dzięki temu zwykle dobrze zarządzamy naszym bezpieczeństwem. Spróbujmy zrobić sobie indywidualny własny bilans nieszczęść – wypadków, kradzieży, rozbojów, oszukaństwa lub niegodziwości jakiej doświadczyliśmy – i indywidualnie oceńmy, gdzie więcej złego nas spotyka.

Wspomniałem, że dla mnie Afryka jest pierwszą miłością. Zrodzoną z dziecięcych fascynacji przygodami Koziołka Matołka (tak, tak, był taki bohaterski koziołek), słuchanymi jeszcze na kasetach magnetofonowych, czy historiami Tomka Wilmowskiego na Czarnym Lądzie. Afryka długo była dla mnie niedostępnym obiektem pożądania. Aż do roku 1993, kiedy pierwszy raz trafiłem na prawdziwie czarny ląd – do Kenii. Tym razem jednak nie będzie o Kenii, ale o wspomnianym kilka miesięcy temu Waterbergu – niezwykłej urody płaskowyżu zlokalizowanym w centralnej części Namibii. W Afryce są dwa Waterbergi, ten drugi to pasmo górskie zlokalizowane ok. 1500 km na wschód od Namibii, w Republice Południowej Afryki. Oba są piękne, ale tym razem opowiem o tym namibijskim, który wyrasta 200 metrów ponad dość suchą i rozległą sawannę, ciągnąc się przez ok. 49 km z południowego zachodu na północy wschód. Szerokość płaskowyżu waha się między 8 a 16 km. Wysokość nad poziom morza to z kolei ok. 1700 metrów.

Nazwę Waterberg można przetłumaczyć jako wodną górę. Pochodzi ona ponoć od licznych źródeł wody zlokalizowanych na zboczach płaskowyżu. Nie bez znaczenia są też pewnie dość obfite opady deszczu w tym regionie. Dzięki temu niższe partie tej formacji skalnej porośnięte są bujną roślinnością, której soczysta zieleń wspaniale kontrastuje z pomarańczowym piaskowcem, z którego zbudowany jest płaskowyż. Roślinność doskonale rozwija się też na płaskim szczycie góry, dzięki czemu udało się tu utworzyć park narodowy licznie zamieszkały przez wspaniałe zwierzęta: możemy tu spotkać żyjące w spokoju bawoły afrykańskie, leopardy (pantery), żyrafy, nosorożce, gepardy, imponujące antylopy sobolowe i wiele innych. W spokoju, bo płaskowyż jest nie tylko dość trudno dostępny, ale przede wszystkim niemal nie odwiedzany przez ludzi.

Nieliczni turyści ograniczają się do wizyty na kilku kempingach zlokalizowanych u podnóża góry, ewentualnie do wejścia na jeden z punktów widokowych. Czasami jakaś grupka spragnionych mocniejszych wrażeń podróżników decyduje się na kilkudniowy trekking na rozległym szczycie, ale to wymaga uzyskania stosownego zezwolenia, gotowości spędzenia kilku dni w dziczy i akceptacji ryzyka spotkania się oko w oko ze szczęśliwym, aczkolwiek niekoniecznie zadowolonym z naruszania jego terytorium, zwierzakiem. Miałem okazję przekonać się osobiście, jak takie spotkanie wygląda i zapewniam, że wtedy można zrozumieć, jak naprawdę działa wysoka dawka adrenaliny, zwłaszcza kiedy nie ma żadnego Homo sapiens w pobliżu, a w dłoni ściskamy nie karabin, a aparat fotograficzny… Historię tę opowiem już wkrótce, razem z kilkoma innymi, z jakimi niekoniecznie chcielibyśmy mieć do czynienia w podróżach…

Waterberg to nie tylko wspaniała natura. To też niestety mroczna historia i ona również przyciąga pewną grupę odwiedzających, w szczególności Niemców, których przodkowie, w czasie wojny z ludami Herero i Nama, stoczyli u podnóża płaskowyżu 11 sierpnia 1904 roku zwycięską bitwę (Battle of Waterberg w przekazie niemieckim lub Ohamaraki Battle w przekazie Herero). Bitwa ta była punktem zwrotnym powstania Herero, które wybuchło w styczniu 1904 roku, by zatrzymać niemiecką ekspansję kolonialną na tych terenach. W początkowym okresie wojny powstańcy uzyskali sporą przewagę, ale, niestety, Niemcy sprowadzili do ówczesnej Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej (obecnie Namibia) 15-tysięczny korpus dowodzony przez okrutnego generała Lothara von Trothę. To on też dowodził niemieckimi oddziałami w bitwie pod Waterbergiem, która odmieniła losy powstania.

W bitwie wzięło udział ponad 1,5 tys. niemieckich żołnierzy oraz kilka tysięcy bojowników Herero dowodzonych przez przywódcę powstania Samuela Maharero. Powstańcom towarzyszyły całe rodziny; łącznie na tym obszarze przebywało wówczas ok. 50 tys. członków plemienia Herero. Wszyscy niemieccy żołnierze wyposażeni byli w nowoczesne karabiny, w tym także kilkanaście maszynowych. Dodatkowo dysponowali trzydziestoma działami. Powstańcy wyposażeni byli znacznie gorzej, a część z nich dysponowała tylko tradycyjną bronią zwaną kirri. Nie do końca wiadomo, czy była to celowa, czy przypadkowa taktyka, ale niemieckie oddziały okrążyły powstańców na południe od Waterbergu tworząc od strony pustyni Kalahari lukę, przez którą dziesiątkowane oddziały Herero zdołały się częściowo wymknąć i wspólnie z rodzinami uciec na pustynię Kalahari. Niemcy odcięli im dostęp do wody. Von Trotha dążył wtedy do całkowitej eksterminacji Herero. Wielu z nich zginęło z wycieńczenia na pustyni, wielu zostało zabitych (często zakłutych bagnetami, by oszczędzać amunicję), a silniejsi byli wykorzystywani do katorżniczej pracy, m.in. przy budowie linii kolejowej w południowej części obecnej Namibii.

Część bojowników zostało umieszczonych w obozie śmierci na słynnej Shark Island koło miasta Luderitz. Chyba najbardziej przerażającym faktem była jednak praktyka kilku niemieckich lekarzy prowadzących pseudonaukowe badania nad teorią ras, którzy na masową skalę wykorzystywali do swoich „badań” odcięte głowy Herero i Nama (innego plemienia, które również zbuntowało się przeciw Niemcom).

Jak widzimy, piękne miejsca, jakie stworzyła natura, czasami były świadkiem przerażających scen, których autorem był nie kto inny, jak Homo sapiens – najbardziej kreatywne, ale i najbardziej drapieżne zwierzę w historii naszej planety.

Waterberg ma też polski akcent. Ledwie 30 lat po opisanej bitwie, swój drugi etap podróży rowerem przez Afrykę (tym razem z Przylądka Igielnego do Algieru) rozpoczął słynny polski podróżnik, Kazimierz Nowak. Jego trasa biegła m.in. przez okolice Waterbergu. Upamiętnia to specjalna tabliczka zamontowana na ścianie recepcji NWR (Namibia Wildlife Resorts). Jego rowerowa podróż przez Afrykę (1931/1936) – najpierw z północy na południe, potem, już inną trasą, z południa na północ – to dzieło iście niezwykłe.

OPEL przedstawia nową Astrę Sports Tourer

Opel Astra Sports Tourer (2021)

Nowy Opel Astra Sports Tourer wyróżnia się wyszukaną stylistyką bez uszczerbku dla funkcjonalności w codziennym użytkowaniu. Kolejna generacja bestsellera klasy kompaktowej to pierwsze kombi marki Opel, które zostanie zelektryfikowane oraz które otrzymało charakterystyczne nowe oblicze marki Opel Vizor.

Ponadto sportowe kombi z Rüsselsheim będzie dostępne z opcjonalnym i stylowym dwukolorowym lakierem. Podobnie jak w przypadku wersji pięciodrzwiowej, która późnią wiosną zadebiutuje u dealerów, we wnętrzu Sports Tourera również zaszły skokowe zmiany. Po raz pierwszy kierowcy otrzymają w pełni cyfrowy kokpit Pure Panel – to kolejna generacja tego kompleksowo skomunikowanego i intuicyjnego w obsłudze interfejsu człowiek-maszyna (HMI). Kokpit Pure Panel, korzystający ze zintegrowanej platformy Snapdragon® firmy Qualcomm Technologies, oferuje ulepszoną grafikę, multimedia oraz funkcje komputerowego widzenia obrazu i sztucznej inteligencji (AI). Jest to bardziej zintegrowany, świadomy sytuacji i nieustannie adaptujący się system, który ewoluuje wraz z preferencjami kierowcy i pasażerów.

Opel Astra Sports Tourer (2021)

Śmiała i przejrzysta forma: Opel Vizor i dwukolorowe nadwozie podkreślają styl

Opel Astra Sports Tourer, podobnie jak pięciodrzwiowy hatchback, zwraca uwagę solidną i szeroką sylwetką. Ogólne kontury sportowego nadwozia dodatkowo wzmacniają to wrażenie. Ma w nim swój udział także nowe oblicze marki. Przód samochodu to Opel Vizor zaprojektowany specjalnie z myślą o najnowszej generacji kompaktowego modelu. Centralny zewnętrzny element stylistyczny jest zgodny ze wzornictwem Opel Compass, w którym osie pionowe i poziome – ostre przetłoczenie na masce silnika i światła do jazdy dziennej stylizowane na skrzydła – łączą się pośrodku z emblematem „Opel Blitz”. Obejmujący cały przód pojazdu Vizor nie tylko optycznie poszerza nową Astrę, ale też umożliwia płynną integrację nowych technologii, takich jak opcjonalne reflektory Intelli-Lux LED® z wąskimi kloszami czy przednia kamera systemu Intelli-Vision rejestrującego obraz w promieniu 360 stopni.

Szczególnie dynamicznie Astra Sports Tourer prezentuje się z boku. Mocno wyprofilowane nadkola dodają kombi muskularności. Nie zaburzają śmiałej i przejrzystej stylistyki, sugerując jednocześnie stabilność na drodze. Ciekawym detalem sprinterskiej sylwetki Sports Tourer są mocno pochylone do przodu słupki C. Z tyłu powtórzono wzornictwo Opel Compass. Oś pionową wyznaczają w tym przypadku centralnie umieszczone logo z błyskawicą oraz trzecie światło hamowania, zaś oś pozioma to mocno zwężone klosze tylnych lamp charakterystyczne dla wszystkich wersji Astry.

Opel Astra L

Codzienny bohater wzbudzający emocje: atrakcyjna stylistyka może być też funkcjonalna

Porywający styl i maksymalnie praktyczne walory użytkowe – nowa Astra Sports Tourer oferuje to, co najlepsze w obu tych obszarach. Celem projektantów kombi nowej generacji był samochód przyciągający wzrok, który zachowa największe atuty poprzednich wersji modelu, czyli sprawdzoną funkcjonalność w codziennym użytkowaniu.

Tak też się stało. Praktyczna i nowa Astra Sports Tourer, której wymiary zewnętrzne to 4642 x 1860 x 1480 mm (dł. x szer. x wys.) przy progu bagażnika znajdującym się na wysokości około 600 mm, wzmacnia reputację Opla jako lidera w segmencie samochodów kombi i jest kolejnym przykładem wysokich kompetencji marki w zakresie efektywnego projektowania takich modeli. Dla uzyskania niskiego progu załadunku tablicę rejestracyjną przeniesiono ze zderzaka (gdzie znajduje się ona w modelu pięciodrzwiowym) na klapę bagażnika. Ułatwia to załadunek bagażu lub sprzętu, zaś sama przestrzeń bagażowa ma całkowicie płaską podłogę. Za sprawą wyjątkowo krótkiego przedniego zwisu samochód jest o 60 mm krótszy od poprzedniej generacji, ale ma znacznie większy rozstaw osi, wynoszący 2732 mm (+70 mm). Nawet w porównaniu z nową Astrą hatchback to wciąż dodatkowe 57 mm, a zatem i większy komfort dla pasażerów w kabinie.

„Mimo kompaktowych wymiarów nowa Astra Sports Tourer wygląda na niewiele krótszą od Insignii – chociaż w rzeczywistości różnica jest całkiem spora. To wizualne wrażenie osiągamy, wykorzystując płynące, eleganckie linie, w połączeniu z kontrastującym kolorystycznie dachem, który pierwszy raz jest dostępny w kompaktowym kombi” – wyjaśnia Mark Adams. Opcjonalne dwukolorowe nadwozie jest nie tylko nowością w Astrze Sports Tourer, ale także innowacją w tym segmencie, która optycznie wysmukla i poszerza sylwetkę samochodu.

Opel Astra L

Pure Panel z kompletem opcji łączności i intuicyjną obsługą

Przejrzysta, śmiała i minimalistyczna stylistyka jest utrzymana także we wnętrzu. W pełni cyfrowy kokpit z panelem dotykowym jest zorientowany na kierowcę i przenosi użytkownika w zupełnie nowy świat. Interfejs człowiek-maszyna (HMI) oferuje zupełnie nowe wrażenia z intuicyjnej obsługi. Rozległy kokpit (opcjonalnie w wersji całkowicie przeszklonej) jest wyposażony w dwa 10‑calowe wyświetlacze, które wraz z nawiewem od strony kierowcy są płynnie zintegrowane w układzie poziomym. „Jednolita tafla szkła przykrywa cały Pure Panel, aż po jego krawędzie. Tworzy to wyjątkowo nowoczesną i postępową estetykę kokpitu” – mówi wiceprezes ds. projektowania w firmie Opel. Specjalna żaluzyjna warstwa zapobiegająca odbiciom światła w szybie przedniej umożliwiła rezygnację z daszku nad wyświetlaczami i ekranami dotykowymi stosowanego w większości pojazdów.

Opel Astra Sports Tourer (2021)

Podstawową zasadą przy projektowaniu kokpitu był „detoks na maksa”. Projektanci oraz inżynierowie firmy Opel dołożyli wszelkich starań, aby zapewnić kierowcy dostęp do wszystkich niezbędnych informacji i przydatnych opcji – jednak bez obciążania go nadmiarem danych czy funkcji. Dzięki ograniczeniu do minimum fizycznych elementów sterujących w postaci precyzyjnie ułożonych klawiszy, kokpit „Pure Panel” prezentuje optymalną równowagę między cyfryzacją a intuicyjną pracą, pozbawioną drażniących bodźców wizualnych oraz konieczności stosowania podmenu. Opel jeszcze nigdy nie był tak intuicyjny i łatwy w obsłudze, co pozwala kierowcy całkowicie skoncentrować się na prowadzeniu pojazdu i obserwowaniu sytuacji na drodze.

Dzięki platformie Snapdragon® w pełni cyfrowy kokpit Pure Panel oferuje intuicyjną pomoc sztucznej inteligencji, personalizację ustawień dla różnych użytkowników, wsparcie wirtualnego asystenta, reagowanie na polecenia wydawane naturalnym językiem oraz adaptacyjny interfejs człowiek-maszyna.

Opel Astra Sports Tourer (2021)

Nie ma również potrzeby stosowania kabli, ponieważ we wszystkich wersjach nowej Astry, w tym Sports Tourer, do systemów multimedialnych nowej generacji można podłączyć bezprzewodowo smartfony obsługujące standardy Apple CarPlay i Android Auto. Również w tym przypadku naczelną zasadą było stworzenie przejrzystego, w pełni funkcjonalnego i zaawansowanego technicznie rozwiązania, które nie wygląda chłodno ani bezosobowo, ale tworzy poczucie bezpieczeństwa.

Firma Opel już wkrótce rozpocznie przyjmowanie zamówień na nową Astrę Sports Tourer, udostępniając klientom możliwość skonfigurowania wymarzonego samochodu.

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...