.
Strona główna Blog Strona 132

DZIEŃ WOLNOŚCI PODATKOWEJ 2022

    29 edycję DWP wsparła Fundacja Wolności Gospodarczej

    Centrum im. Adama Smitha oblicza Dzień Wolności Podatkowej w Polsce od roku 1994.

    W roku 2022 Dzień Wolności Podatkowej jest obliczany i obchodzony już po raz dwudziesty dziewiąty.

    W tym roku Dzień Wolności Podatkowej przypada 13 czerwca w 164 dzień roku. Na opłacenie wszystkich danin, czyli podatków, niezależnie od tego jak się nazywają, w tym opłat i składek, a które są przymusowe, pracujemy 163 (sto sześćdziesiąt trzy) dni z 365, czyli o 9 dni krócej niż w roku 2021.

    W zbliżonym terminie do obecnego DWP przypadł 14 czerwca w latach 2008 i 2009. W 2021 roku Dzień Wolności Podatkowej przypadał 22 czerwca, w 2020 roku – 10 czerwca, w 2019 roku – 8 czerwca, a w roku 2018 – 6 czerwca.

    Dzień Wolności Podatkowej jest symbolicznym momentem, gdy przestajemy pracować dla rządu, a zaczynamy pracować dla siebie i dla naszych rodzin.

    W ciągu roku pracujemy, jednocześnie zarabiamy i płacimy podatki oraz składki bez rozdzielania tych czynności. Gdybyśmy jednak umownie od początku roku
    w pierwszej kolejności opłacali wszystkie podatki zapłacone w ciągu całego roku, to dzień, w którym pieniądze po wcześniejszym opłaceniu wszystkich nałożonych na nie obciążeń,ś byłyby symbolicznym Dniem Wolności Podatkowej.

    Do obliczenia Dnia Wolności Podatkowej służy relacja udziału wszystkich wydatków sektora publicznego (tj. budżetu państwa, wydatków samorządów, rządowych funduszy celowych itp.) do Produktu Krajowego Brutto.

    Znacząca zmiana daty Dnia Wolności Podatkowej na korzyść obywateli jest wynikiem wyłącznie nominalnego wzrostu PKB w relacji do wydatków sektora publicznego. W roku 2022 wygaszana jest większość wydatków rządowych m.in. związanych z tzw. tarczami, które sprawiły, że DWP w roku 2021 przypadł 22 czerwca. W roku 2022 liczne wydatki rządowe są praktycznie zamrożone, w tym m.in. wynagrodzenia w sferze budżetowej względem wzrostu PKB, którego nominalne powiększenie jest w części wynikiem inflacji.

    Rosnący dług publiczny jest też podatkiem, tyle że płacony w ratach przez żyjące pokolenia i jeszcze nienarodzone. Jest miarą poważnej wady ustrojowej i choroby obecnego modelu demokracji.

    W ciągu 2 lat długi zaciągnięte na poczet przyszłych pokoleń wzrosły o ponad 364 miliardy złotych!

    Metoda liczenia długu publicznego wg Polski i Unii Europejskiej różni się.

    Według krajowej metodyki dług publiczny na koniec 2019 roku wynosił ponad 990 miliardów, złotych a na koniec grudnia 2020 roku przewyższył 1 bilion 111 miliardów złotych, by pod koniec 2021 roku sięgnąć 1 biliona 148 miliardów złotych.

    Według Eurostatu dług sektora instytucji rządowych i samorządowych w Polsce na koniec 2019 roku wynosił ponad 1 bilion 45 miliardów złotych (czyli o 55 miliardów więcej niż według polskiej metodyki), a na koniec 2020 aż 1 bilion 336 miliardów złotych (o prawie 225 miliardów więcej). Rok 2021 zamknięto tak liczonym długiem na poziomie 1 biliona 410 miliardów złotych (prawie 262 miliardy wyższym niż według polskiej metodyki).

    KOMENTARZE EKSPERTÓW:

    Komentarz do Dnia Wolności Podatkowej w 2022 roku dr Kamila Zubelewicza, Collegium Civitas, b. członka Rady Polityki Pieniężnej: „Syntetycznym źródłem danych na temat kondycji sektora rządowego i samorządowego w Polsce, rozumianego zgodnie z metodyką unijną, są Wieloletnie Plany Finansowe Państwa (WPFP), publikowane – poza rokiem 2020 – od 2010 roku.

    Można zauważyć pewną prawidłowość w konstruowaniu WPFP – plany na bieżący rok częściej uwzględniają szybszy wzrost deficytu względem PKB w stosunku do wyników roku poprzedniego; obietnice ograniczania tego deficytu względem PKB są natomiast regularnie składane dla trzech kolejnych lat objętych planami. O ile jednak w 2013 roku planowano w tej perspektywie ograniczenie deficytu do 1,6% PKB, o tyle obecnie przewiduje się jego redukcje do 2,5% PKB.

    Udział długu publicznego w PKB, nie licząc przesunięć części środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych, rósł systematycznie do 2017 roku. Dopiero lata 2018–2019 dawały szansę na odwrócenie tego trendu. Zwiększenie wydatków publicznych związanych z tarczami antycovidowymi zachwiało jednak tą zmianą. W najbliższych latach mało prawdopodobna wydaje się nominalna redukcja długu. Przy rekordowo niskich i malejących realnych stopach procentowych jego spadek w proporcji do PKB osiągany jest obecnie kosztem oszczędzających w pieniądzu.

    Wzrost udziału dochodów i wydatków publicznych w PKB odbywa się równolegle. W ciągu ostatnich 10 lat Polska gospodarka stała się bardziej zdominowana przez państwo i samorządy. W efekcie obserwujemy klasyczny efekt wypierania prywatnych inwestycji przez zadłużenie publiczne, tylko w części przeznaczana na wydatki inwestycyjne.

    Wcześniejsze obchody Dnia Wolności Podatkowej w 2022 roku wynikają z redukcji wydatków publicznych o wydatki związane z tarczami antycovidowymi. Równolegle obserwujemy szybki wzrost inflacji. W 2021 roku zakładano, że w 2022 roku wyniesie ona… 2,8%, w kwietniu 2022 roku szacunki na ten rok podniesiono do 9,1%. Z jednej strony zatem mamy do czynienia z ustalonym w ustawie budżetowej nominalnym limitem wydatków publicznych. Z drugiej strony zaś szybki wzrost PKB po okresie zamrażania gospodarek oraz wysoka inflacja wywołana czynnikami popytowymi i podażowymi skutkują wysokim wzrostem nominalnego PKB. W efekcie udział wydatków publicznych w PKB w stosunku do ubiegłego roku spadł, ale nadal jest daleki od historycznych minimów.

    W kontekście tych rozważań warto przypomnieć sytuację z 2016 roku, kiedy to nowy rząd nie zwiększył nominalnie wydatków publicznych w stosunku do roku poprzedniego. Przy utrzymującej się deflacji pozwoliło to przedsiębiorcom na przeorientowanie produkcji na bardziej rynkową i zaowocowało szybkim wzrostem gospodarczym w kolejnych latach.

    Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, przypomniał, że Centrum im. Adama Smitha prezentuje Dzień Wolności Podatkowej nieprzerwanie od 1994 roku. Inicjatorem Dnia Wolności Podatkowej w Polsce był Krzysztof Dzierżawski (1948–2004), ekspert Centrum. Dzień Wolności Podatkowej w 2022 roku przypada 13 czerwca i jest 9 dni wcześniej, niż w ubiegłym roku. Wcześniejszy Dzień Wolności Podatkowej nie jest świadomym i zaplanowanym działaniem rządu na rzecz zmniejszenia ciężarów podatkowych w Polsce, ale efektem nominalnego wzrostu PKB spowodowanego głównie inflacją. Działanie rządu sprowadza się nie tylko do podwyższania opodatkowania, ale dalszego komplikowania systemu podatkowego w Polsce. System ten został sklasyfikowany w ramach państw należących do OECD na przedostatniej pozycji ze względu na brak jego przejrzystości oraz jego zawiłości. Przedostatnie miejsce zostało przyznane przed wejściem w życie rozwiązań tzw. Polskiego Ładu. Do czasu jego wprowadzenia według rankingu Banku Światowego „Doing Business” z roku 2020 rozliczanie podatków w Polsce zajmowało już 334 godziny, a w Estonii 50 godzin.

    System podatkowy upodobnił się do biurokratycznej oraz opresyjnej podatkowej pańszczyzny, w której nie sposób znać po tzw. Polskim Ładzie nawet jej prawdziwego wymiaru. Samodzierżawie podatkowe połączone z darwinizmem interpretacyjnym przepisów podatkowych stało się największym zagrożeniem dla przewidywalnego prowadzenia działalności gospodarczej dla polskich firm rodzinnych. System nie nadaje się do kolejnych korekt oraz liftingów, a do całkowitej zmiany.

    Podatki w naszym państwie nie mogą być źródłem dodatkowej destabilizacji aktywności społecznej oraz gospodarczej uniemożliwiającej bezpieczne i przewidywalne zarówno życie, jak i prowadzenie działalności gospodarczej.

    Zdaniem prof. Konrada Raczkowskiego, dyrektora Centrum Gospodarki Światowej UKSW, „Dzień Wolności Podatkowej dla wielu może brzmieć nonsensownie, gdyż oznacza, jakby podatki były karą za dostęp do bezpłatnych usług publicznych. W samej nazwie tego święta można doszukać się metafory, że podatnicy są uwięzieni w spirali podatkowej i tylko od czasu do czasu mogą liczyć na wolność podatkową. W istocie jest w tym pewna logika i pewna prawda. Kluczem porządkującym jest ekwiwalentność świadczeń wzajemnych na linii państwo–obywatel. Jeżeli nie byłaby ona gwarantowana ze strony państwa, to oznaczałoby, że podatnicy w istocie rzeczy podlegaliby kilkukrotnemu nadmiarowemu opodatkowaniu wszędzie tam, gdzie poprzez różne tytuły podatkowe nazywane eufemistycznie również składkami, państwo zmniejszałoby dochody rozporządzalne gospodarstw domowych i zyski firm, tworząc nową kategorię podatkowych wydatków konsumpcyjnych i nie amortyzowanych podatkowych wydatków inwestycyjnych. Bilans tej operacji byłby dodatni tylko wtedy, kiedy budżet państwa i budżet jednostek samorządu terytorialnego notowałby zerowy deficyt, przy zwiększonej możliwości spłaty zadłużenia publicznego i jednocześnie – zapewnieniu możliwości dalszego osiągania dobrostanu w społeczeństwie”.

    1. Dr Jacek Gniadek, SVD, ekspert Centrum im. Adama Smitha, zauważył, że „Dzień Wolności Podatkowej jest w tym roku wcześniej, niż w roku ubiegłym tylko dlatego, że nastąpił nominalny wzrost PKB. Cały czas zagrożone są nie tylko portfele Polaków, ale przede wszystkim zasada subsydiarności. Papież Pius XI w roku 1931 pisał, że nie wolno odbierać poszczególnym ludziom i powierzać społeczeństwu tego, co mogą wykonać z własnej inicjatywy. Powstaje zatem pytanie, jaka jest rozsądna ilość własności prywatnej? Odpowiedź podpowiada nam angielski i katolicki pisarz Gilbert K. Chesterton, który stwierdził, że jest nią własna firma, własna farma, własny zawód. Rozproszona własność prywatna pociąga za sobą decentralizację władzy i pozostawienie owoców pracy w rodzinnych budżetach. Rządowi warto przy tek okazji przypomnieć, że jego podstawowym zadaniem jest ochrona własności prywatnej.

    Według prof. Adama Mariańskiego, z Uniwersytetu Łódzkiego, założyciela Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych, „obchody dnia wolności podatkowej z każdym kolejnym rokiem przynoszą co raz większe rozgoryczenie. Nie chodzi tylko o rosnące obciążenia podatkami, składkami i opłatami. Polski system podatkowy silnie ingeruje w wolność jednostki oraz wolność gospodarczą. Jest to wynikiem populizmu polityków, zwłaszcza jak odwołują się do sprawiedliwości społecznej. Tymczasem nie ma nic bardziej niesprawiedliwego niż sprawiedliwość społeczna. Opiera się na subiektywnych poglądach, wrażeniach i ocenach niezależnych od ciężkiej pracy i przedsiębiorczości jednostki. To zaś prowadzi do niesprawiedliwości polegającej na arbitralnym ustalaniu przez władcę podatkowego wysokości obciążeń daninowych. Dodatkowo polski nieład to przykład rażącego niechlujstwa legislacyjnego. Jednak jego skutki odczuwają miliony podatników.

    Polskiego systemu podatkowego nie da się już naprawić, trzeba go zbudować od nowa. Jednak w pierwszej kolejności należy przygotować zasadniczą reformę podatków dochodowych.

    Zdaniem prof. Roberta Gwiazdowskiego, przewodniczącego Rady Centrum im. Adama Smitha, „państwo, żeby mogło funkcjonować potrzebuje pieniędzy. Od podatników oczywiście. Niektórzy twierdzą, że państwo w ogóle nie musi funkcjonować, a inni, że państwo ma swoje pieniądze.

    Mam wrażenie, że Putin nie zlikwiduje państwa więc i inni nie mogą. A ci, którzy twierdzą, że państwo ma swoje pieniądze podatków zlikwidować nie chcą. Więc musimy je jednak płacić. Niestety coraz więcej. Będziemy płacić, bo rząd nie ma jednak swoich pieniędzy. To znaczy ma – te które wcześniej były nasze.

    Obok licznych podatków w tym roku szczególnie ważny jest podatek inflacyjny. Nakładany sprzecznie z konstytucją. Bo nie w drodze ustawy – czego wymaga przecież Konstytucja. Ale od lat nikomu to nie przeszkadza. A przecież z punktu widzenia podatnika, który ma 100 zł i może za nie kupić 100 bułek, jest obojętne, czy rząd zabierze mu 10 zł podatku i będzie mógł kupić 90 bułek, czy rząd doprowadzi do inflacji i za 100 zł będzie mógł kupić 90 bułek.

    I potwierdza się przy okazji, co Centrum im. Adama Smitha powtarza za Jeanem Baptistą Say’em, że wszystkie podatki są przerzucalne. Wszyscy przedsiębiorcy przerzucają na klientów wyższe podatki, które rząd na nich nałożył w tzw. Nowym Ładzie. Wykorzystują do tego pretekst, jakim jest inflacja, bo gdy jej nie ma są bardziej ostrożni (choć też to robią ale nie tak szybko i bez dodatkowych „nakładek”) co jeszcze bardziej zwiększa inflację. Kiedy będzie lepiej? Powiedzmy sobie szczerze – lepiej już było.

    Dzień Wolności Podatkowej okiem Marka Isańskiego, założyciela i prezesa Fundacja Praw Podatnika „podatki to oczywiste naruszenie prawa własności jednostki. Obywatele, co do zasady, zgodzili się, że będą je płacić. Pewnie to wielu polityków i urzędników skarbowych zdziwi, ale obywatele wręcz chcą płacić podatki. Jedni z pobudek patriotycznych, a zdecydowana większość dla tzw. „świętego spokoju”. Wiedząc, że to obowiązek, chcą go wykonać i nie mieć problemów z kontrolami, które zabierają dużo czasu. Normalny człowiek mając jedno życie chce poświęcać czas na pracę, rodzinę czy wypoczynek, a nie na prowadzenie sporu z fiskusem. Sporu o którym wie, że zawsze stoi na złej pozycji.

    Konstytucja gwarantuje, że podatki muszą być racjonalne, bo nie mogą naruszać istoty prawa własności. Racjonalność ta jest w rękach parlamentu, który uchwala wysokość stawek podatkowych. Nie trzeba być zbyt uważnym obserwatorem naszej rzeczywistości aby zauważyć, że ta „racjonalność” i „nienaruszenie istoty prawa własności” nie są poważnie traktowane przez rządzących.

    Niby wszyscy oni wiedzą, bądź wiedzieć powinni, to, że im niższe podatki, tym ludzie chętniej będą je dobrowolnie płacili, a im wyższe, tym większa motywacja, aby szukać rozmaitych „optymalizacji” podatkowych. Od lat przypadający w czerwcu DWP jest dowodem, że tej prostej zasady kolejni rządzący nie przestrzegają. Jednak dla wielu jest to też powód do małego optymizmu, bo po tym dniu będą pracowali rzeczywiście „dla siebie”.

    Niestety są też obywatele, a nawet całe grupy, które DWP świętować nie będą, bo dla nich taki dzień nigdy nie nastąpi.

    Niby wszyscy oni wiedzą, że im prostszy system podatkowy, tym obywatele sprawniej będą płacić podatki. Obywatel zapłaci tylko taki podatek jaki zrozumie, że na nim ciąży. Podatek musi jasno wynikać z ustawy, która ma chronić jego konstytucyjnych praw. Nie może on się domyślać jaki podatek właściwie ma zapłacić. Nie może być też tak, że podatki „wymyślane” są przez garstkę nadgorliwych urzędników, a tym bardziej nie może być tak, że „wymyślony” podatek zaakceptuje sądownictwo w ramach źle pojętej kontroli działania administracji, która często sprowadza się do firmowania tego co urząd zrobił, zamiast ochrony praw obywateli.

    Sytuacje takie wcale nie są rzadkością i zajmuje się nimi Fundacja Praw Podatnika. Spotyka to najczęściej zwykłych, przeciętnych obywateli, np. tych, którzy w spadku po najbliższej rodzinie dostali mieszkanie obciążone kredytem. Gdy spadkobiercy nie są w stanie spłacać rat, to muszą sprzedać to mieszkanie. Otrzymane pieniądze oczywiście przekazują do banku na spłatę kredytu. Natomiast wskutek zadziwiającej interpretacji przepisów przez nadgorliwych urzędników zaakceptowanej przez orzecznictwo „wymyślono”, że państwu należy się podatek dochodowy (!) od tego, co dostał bank.

    Ten podatek dochodowy pobierany od lat jest czystym wymysłem urzędniczo-sądowym. Wymuszona tą absurdalną praktyką dokonana została zmiana ustawy. Spowodowała, że nie jest on naliczany, ale dopiero od spadków nabytych po 2018 roku. Czyli nadal jest nakładany, gdy dokonano spłaty długów spadkowych ze sprzedaży mieszkania nabytego w 2017 czy 2018 roku.

    Osoby, które np. spłaciły do banku 500 tys. zł kredytu wziętego przez spadkodawcę na spadkowe mieszkanie, zobowiązane są zapłacić 19% od tej kwoty podatku dochodowego, czyli muszą zapłacić 95 tys. zł podatku.

    Dla większości z tych osób DWP jest dniem teoretycznym, ale w tym znaczeniu, że nie nastąpi nigdy”.

    ZMIANA SYSTEMU PODATKOWEGO WG. CENTRUM IM. ADAMA SMITHA

    W 2021 roku nie tylko nie poprawiono systemu, ale przygotowano zmianę, która była rewolucyjna w jak najgorszym tego słowa znaczeniu. Zmiana systemu nie jest już fakultatywna lecz obligatoryjna, dlatego przypominamy i ponawiamy nasze propozycje jego zmiany.

    Trzy postulaty Centrum im. Adama Smitha z okazji Dnia Wolności Podatkowej w 2020, a ponowione w 2021 są w roku 2022 stały się wymagalne i konieczne.

    Pierwszą propozycją jest uwolnienie pracy od opodatkowania ZUS, składkami i podatkami. Minimum to zwolnienie z obciążeń dodatkowej pracy oraz pracy w nadgodzinach, aby zwiększyć motywację przedsiębiorców do tworzenia nowych miejsc, a obywateli do wytężonej pracy.

    Drugą propozycją jest likwidacja tzw. podatku Belki, który przy ciągle realnie ujemnych stopach procentowych oraz nadzwyczajnie wysokiej inflacji jest dziś podatkiem od inflacji. Rząd ma rosnące potrzeby pożyczkowe. Likwidując podatek od zysków kapitałowych, a dziś od inflacji może zwiększyć zainteresowanie swoimi papierami dłużnymi i tym samym zrepolonizować dług.

    Trzecią propozycją jest utrzymanie zwolnienia z ZUS dla mikroprzedsiębiorców (samozatrudnionych), a docelowo przeniesienie ich do systemu KRUS. Działalność mikroprzedsiębiorców jest podobna co do skali do działalności rolniczej, dlatego należy zrównać te grupy zawodowe w zasadach ubezpieczenia społecznego oraz płaconych podatków.

    Czwartą propozycją jest likwidacja opodatkowania rządu przez samego siebie i transferów, które dokonuje w ramach finansów publicznych np. nie tylko emerytur (wszystkich, bez względu na wysokość), rent i zasiłków, ale wszystkich wynagrodzeń dla urzędników sfery publicznej.

    Piątą propozycją jest przeprowadzenie uczciwej prywatyzacji dla obywateli polskich „martwego kapitału” (będącego własnością skarbu państwa i samorządów), jak pisał prof. Hernado de Soto, po to, żeby zwiększyć produktywność gospodarki narodowej – wykorzystując rezerwy proste.

    Pan Premier rządu Rzeczypospolitej wielokrotnie powoływał się na Dzień Wolności  Podatkowej Centrum im. Adama Smitha (po raz pierwszy 12 grudnia 2018 roku) i wyrażał wolę, aby dzień ten wypadał coraz wcześniej w Polsce i zbliżał się do … daty podobnej jak w USA. Życzenia nasze i pana Premiera spełnią się wówczas, gdy przeprowadzi on zmianę systemu podatkowego, którą Centrum przygotowywało od lat. Skoro pan Premier odwoływał się do wiedzy i praktyki medycyny, to najwyższy czas skorzystać z wiedzy oraz doświadczenia ekonomistów i praktyków w sprawie podatków.

    Jesteśmy gotowi do pracy ze wszystkimi, którzy chcą dokonać zmian podatków na korzyść obywateli i przedsiębiorców, dzięki czemu również zyska, a nie straci nasze państwo, którego stan finansów publicznych jest w stanie alarmującym.

     

    Kontakt: Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha: tel.: 501 601 577

     

    Tabela 1. Dni wolności podatkowej w Polsce w latach 1994–2022

    Rok Dzień wolności podatkowej
    1994 1 lipca
    1995 6 lipca
    1996 4 lipca
    1997 28 czerwca
    1998 22 czerwca
    1999 16 czerwca
    2000 16 czerwca
    2001 18 czerwca
    2002 24 czerwca
    2003 28 czerwca
    2004 24 czerwca
    2005 23 czerwca
    2006 24 czerwca
    2007 16 czerwca
    2008 14 czerwca
    2009 14 czerwca
    2010 23 czerwca
    2011 24 czerwca
    2012 21 czerwca
    2013 22 czerwca
    2014 14 czerwca
    2015 11 czerwca
    2016 15 czerwca
    2017 9 czerwca
    2018 6 czerwca
    2019 8 czerwca
    2020 10 czerwca
    2021 22 czerwca
     

    2022

     

    13 czerwca

     

     

    Źródło: Centrum im. Adama Smitha.

    Inwestycja w komunikację to pewny kapitał na przyszłość

      Katarzyna Jarczewska – Partnerka i współwłaścicielka założonej w 1997 roku agencji reklamowej i PR, Media Forum. Ekspert ds. komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzysowymi oraz strategii marketingowych przedsiębiorstw.

      Na rynku działają setki agencji public relations, jednak to te z największym doświadczeniem i różnorodnym portfolio dostarczają klientom realną wartość dodaną. Taka właśnie jest agencja Media Forum. Agencja, którą współtworzy Katarzyna Jarczewska zdecydowanie może pochwalić się długoletnim stażem. Przez 25 lat działalności agencji zgromadzony został wyjątkowy know-how, który wprowadza przedsiębiorców na nowy poziom ich działalności.

      Biznes oparty na doświadczeniu

      Agencja Media Forum jest obecna na rynku od 1997 roku. Szybko butikowa agencja reklamowa zmieniła się w interdyscyplinarny zespół współpracujący z największymi markami w kraju. Katarzyn Jarczewska – jedna z założycielek agencji – zauważyła również kiełkujące w polskich realiach nowatorskie podejście do komunikowania biznesu – public relations. Mówimy tu o późnych latach 90. i wczesnych 2000., kiedy to PR był wyłącznie ciekawostką prosto z Zachodu.

      – Wraz z zespołem uważnie obserwowaliśmy branżę reklamową m.in. w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. To właśnie stamtąd czerpaliśmy inspiracje i najlepsze praktyki najbardziej znanych agencji. Dzięki temu mogliśmy realizować jeszcze lepsze projekty dla naszych klientów w Polsce. Z czasem usługami Media Forum zaczęły się interesować również międzynarodowe korporacje, ale to wdrażanie ofert PR-owych było dla nas największym game-changerem – wspomina Katarzyna Jarczewska, współzałożycielka i Head of Client Service w Media Forum.

      PR szyty na miarę

      Rozmawiając z Katarzyną Jarczewską o sekretach agencji, współzałożycielka Media Forum odpowiada krótko – uczciwy i transparentny biznes nie ma tajemnic. Zespół jest nastawiony na ciągły rozwój, wdrażanie nowych rozwiązań i odważne podejście do powierzonych zadań. Klienci agencji to zarówno małe, średnie, jak i duże przedsiębiorstwa – prawdziwi liderzy w swoich branżach i według relacji wielu z nich – ich sukces to w dużej części zasługa sprawnej komunikacji marketingowej i PR-owej.

      – Nie priorytetyzujemy naszych klientów. Każdy biznes z osobna, który współpracuje z Media Forum, jest równie istotny, niezależnie od stażu na rynku czy skali działania. Wszyscy są traktowani wyjątkowo podmiotowo, a nasz zespół od podstaw uczy się prawideł danej branży. Ktoś by powiedział, że jeśli prowadzimy działania komunikacyjne od ćwierć wieku, powinniśmy już znać niektóre rynki na wylot. Tak, faktycznie mamy ogromne doświadczenie, jednak nie spoczywamy na laurach. Stawiamy na cyklicznie odświeżaną wiedzę ekspercką, a nie utarte schematy – podkreśla Katarzyna Jaczewska.

      Inwestycja w przyszłość

      Czym właściwie jest PR w wydaniu Media Forum? Jak podają członkowie zespołu, pod szerokim pojęciem public relations kryje się szereg usług, dzięki którym przedsiębiorcy mogą dotrzeć do nowych klientów, umocnić więź z obecnymi, a także na stałe zagościć w polskim środowisku biznesowym. Agencja zajmuje się m.in. kontaktem z mediami, redakcją materiałów prasowych, współprowadzi szkolenia z wystąpień medialnych, a wisienką na torcie jest tzw. pozycjonowanie eksperckie. To jedna z najpopularniejszych usług Media Forum, ponieważ wpisuje się w wyjątkowo pożądany personal branding.

      – Pozycjonowanie eksperckie to w dużym skrócie wsparcie przedsiębiorców w komunikowaniu ich wiedzy, doświadczeń i know-how. Podczas tego procesu kontaktujemy się z największymi mediami w kraju, umawiamy spotkania, publikacje, nagrania i występy na żywo. W przeważającej części przypadków efekty widać już po relatywnie krótkim czasie – dana marka jest o wiele bardziej rozpoznawalna, cytowana, a w rezultacie – wspierana przez inwestorów czy klientów indywidualnych. To ogromna szansa dla polskiego biznesu, której nie można zmarnować – puentuje Katarzyna Jarczewska z Media Forum.

      Takie agencje jak Media Forum to z perspektywy przedsiębiorców najlepszy punkt wyjścia do poważnych działań komunikacyjnych. Co ich wyróżnia? Doświadczenie, sprawdzone know-how oraz realne osiągnięcia. Dla klientów z kolei – są to gwarancje perspektywicznych projektów i po prostu świetnej współpracy.

      Pracownik kluczem do sukcesu firmy

        XXI wiek przyniósł ze sobą zmiany cywilizacyjne. Rozwój technologii i zmiana charakteru pracy, a przede wszystkim możliwość pracy zdalnej i hybrydowej oraz coraz większa potrzeba pracowników do zachowania równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym – to wszystko spowodowało ogromne zmiany na rynku pracy, które tylko przyspieszyła pandemia Covid-19.

        Coraz większego znaczenia nabierają pozapłacowe składniki wynagrodzenia, atmosfera i dobre relacje w organizacji czy poczucie przynależności do zespołu. Z roku na rok zyskują benefity, których celem jest pokazanie, że pracodawcy zależy na rozwoju osobistym i dobrobycie pracownika. Możliwość skorzystania z kursów i szkoleń lub zaangażowania się w godzinach pracy w pomoc innym czy też wsparcie pracodawcy przy oszczędzaniu na przyszłość, takie jak PPK czy PPE, stają się powoli coraz ważniejszymi argumentami w walce o dobrego pracownika. Pracodawcy przez lata przyzwyczaili się do tego, że największe talenty przyciąga magnes finansowy. Dlatego oferowali atrakcyjne wynagrodzenie, a w ramach benefitów pozapłacowych – służbowy samochód, telefon czy też dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Efekty pracy były zazwyczaj bardzo dobre, jednak pracownicy − przez brak poczucia wspólnoty i przynależności do zespołu czy firmy − przy odpowiedniej zachęcie zmieniali pracodawcę. Ponadto zmiany cywilizacyjne, kurczenie się świata, dostęp do nieznanych dotąd produktów i możliwość podróżowania obudziła w ludziach potrzebę zrównoważenia pracy i życia prywatnego. Hasło „work-life-balance” nabrało jeszcze większego znaczenia, gdy na rynek pracy zaczęli wchodzić przedstawiciele millenialsów oraz pokolenia Z. To wszystko wymaga od firm dostosowania się do nowych warunków i postawienia w centrum nie tylko klienta i akcjonariuszy, ale przede wszystkim pracownika. Dziś już nie wystarczy karnet na siłownię czy też pakiet zdrowotny – w oczach młodych pracowników jest to element oczywisty.

        Największą wartością jest człowiek

        Aktualnie największą wartością na rynku jest kapitał ludzki, pracownicy i współpracownicy firm, a także relacje z otoczeniem biznesowym. W Polsce jest obecnie ponad 600 tys. wakatów, które przeważają w branżach takich jak: produkcja, budownictwo, logistyka, ale też handel. Dużym wyzwaniem staje się więc także zatrzymanie odpływu pracowników, stąd też m.in. rosnąca popularność Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) jako benefitu pracowniczego, czyli jednej z możliwości docenienia i zwiększenia lojalności pracowników, która łączy finanse z bezpieczeństwem. Jak mówi Robert Zapotoczny, prezes zarządu PFR Portal PPK: Pracownicze Plany Kapitałowe to swoista tarcza przeciwodejściowa dla pracodawców. To przede wszystkim wymierna korzyść dla pracownika, który zyskuje oszczędności na jesień życia, a tym samym bezpieczeństwo finansowe. PPK jako benefit pracowniczy jest również wartością dla pracodawcy, który pozwala ograniczyć ryzyko kadrowe i utrzymać zatrudnienie. Jako narzędzie wynagrodzenia pozapłacowego sensu stricto daje możliwości różnicowania wpłat pracodawcy (od 1,5% do 4%) i staje się ważnym instrumentem zwiększającym zaangażowanie zatrudnionych. Dlatego istotne jest systemowe podejście do benefitów pracowniczych, dodanie celów, które tworzą wartość dla pracowników. – By pracownik chciał pozostać w firmie, musi stać się podmiotem, a nie przedmiotem zainteresowań. Dlatego tak istotne są takie motywatory jak PPK, które pozwalają przekonać pracownika, że pracodawcy zależy przede wszystkim na nim jako człowieku oraz dobrobycie jego i jego rodziny, zarówno teraz, jak i po zakończeniu aktywności zawodowej – dodał Robert Zapotoczny.

        Jak motywować najlepszych

        Prognozy wskazują, że osoby, wchodzące obecnie na rynek pracy, będą mogły liczyć na emeryturę w wysokości 25-30 proc. ostatniego wynagrodzenia. Dla wielu z nich będzie to oznaczało nagłe pogorszenie standardu życia, a w niektórych przypadkach wręcz ubóstwo emerytalne. Dlatego dobrze skonstruowany system dodatkowych wpłat ze strony pracodawcy jest znakomitym narzędziem motywującym najlepszych pracowników na rynku i świetnie sprawdza się jako benefit. Pracownicze Plany Kapitałowe, jako program obowiązkowy dla pracodawców i dobrowolny dla pracowników, dały możliwość oszczędzania wszystkim zainteresowanym. Jak wynika z Ewidencji PFR, aktualnie w PPK gromadzi pieniądze ok. 1/3 pracowników. Dzięki Pracowniczym Planom Kapitałowym Polacy nie tylko zaczęli oszczędzać, ale przede wszystkim zaczęli zmieniać swoje podejście do kwestii gromadzenia środków na przyszłość. Oszczędzanie w Pracowniczych Planach Kapitałowych to maraton, a nie sprint. Warto o tym pamiętać. Nawet przy aktualnych spadkach na giełdzie, spowodowanych między innymi pandemią oraz wojną za naszą wschodnią granicą, uczestnik PPK realnie zyskuje, ponieważ program nie opiera się wyłącznie o zyski kapitałowe – podsumował Robert Zapotoczny.

         

        W projektowaniu chodzi o świadome wnętrza

          Marta Sobieszek i Grzegorz Kumiszcza, topowi polscy projektanci i przedsiębiorcy ze studia Omnicreatio, mówią o tym, dlaczego bez projektanta nie powinno się w ogóle zabierać do remontu, sytuacji na polskim rynku wnętrzarstwa, idei świadomych wnętrz w życiu osobistym i zawodowym, a także o zwrocie z inwestycji w aranżacje biura czy mieszkania.

          Dlaczego w projektowaniu chodzi o świadome wnętrza?

          Marta Sobieszek: Ponieważ projektowanie i aranżowanie wnętrz jest złożonym i długoterminowym przedsięwzięciem, którego sine qua non warunkiem powodzenia jest przeprowadzenie go przez specjalistów. Popatrzmy – samo projektowanie trwa blisko trzy miesiące i opiera się na wielowymiarowej analizie potrzeb wszystkich użytkowników przestrzeni. Te potrzeby dotyczą aspektów logistycznych, funkcjonalnych, finansowych, estetycznych, osobowych i emocjonalnych. Musimy nie tylko sprawdzić tak oczywiste rzeczy, jak metraż lokalu czy domu, lecz także to, jak chce się w tych pomieszczeniach czuć czy zachowywać. Pracując z rodziną, możemy się dzięki takiej specjalistycznej analizie dowiedzieć, że chce więcej czasu spędzać razem, i potem zaprojektować tak jej mieszkanie, by stymulowało ją ono do bycia więcej razem. Albo analizujemy potrzeby przedsiębiorcy, który chce uprawdopodobnić sukces rekrutacyjny, i potem aranżujemy mu tak przestrzeń, że przyszły pracownik ze względu na wygląd biura czuje się w jego firmie od razu przyjemnie, staje się ufniejszy, jeśli firma jawi się mu jako wiarygodna. Tak samo jak nie da się bez architekta z ekipą budowlaną wybudować pięknego domu, tak samo nie zrobi się prawidłowo remontu ani liftingu mieszkania bez projektanta z ekipami, których pracę nadzoruje.

          Grzegorz Kumiszcza: Świadome wnętrza to wizja naszej firmy i filozofia myślenia całej marki. Mając blisko 20 lat doświadczenia w projektowaniu i prawie 1000 zrealizowanych projektów, widzimy, jakie wąskie gardła istnieją na polskim rynku i w samym sektorze wnętrzarstwa. Wśród nich wymienić należy ślepe podążanie za trendami, które nijak się mają do indywidualnych potrzeb człowieka czy firmy. Problemem jest narcystyczne widzimisię projektanta, który zamiast działać jak prawdziwy usługodawca i podążać za faktycznymi potrzebami klienta, narzuca mu swoje własne poglądy i preferencje. Widzimy, jak podejmowanie przypadkowych i nieracjonalnych decyzji opartych na promocji w sklepach czy opinii innych prowadzi do powstania mieszkań i przestrzeni nieatrakcyjnych wizualnie, emocjonalnie drenujących, w których wszyscy źle się czują. Wąskim gardłem jest też błędne myślenie części polskiego społeczeństwa, że samemu można to zrobić dobrze. Tak nie jest – projektowanie i aranżowanie to nie jest kupienie szafki w salonie meblowym albo samodzielne pomalowanie mieszkania, ale niezwykle złożony proces trwający często rok i dłużej. Wymaga zgrania ze sobą elektryków, hydraulików, murarzy, stolarzy i projektantów, co jest trudne komunikacyjnie, kosztowne i mocno wytnie taki rok z życiorysu. Jeśli rodzina nie będzie potrafiła ze sobą rozmawiać, by poznać swoje potrzeby, to się pokłóci. Nie da też rady wybrać samemu bez fachowej wiedzy o właściwych produktach spośród kilkudziesięciu tysięcy dostępnych opcji.

          M.S.: Tak samo jak sami nie naprawiamy sobie zębów, ale idziemy do dentysty, tak z konceptem wymarzonego domu czy lokalu powinniśmy wybrać się do odpowiedniego projektanta – takiego, który jest wykształcony w tym zawodzie i ma konkretny warsztat psychologiczny, dzięki któremu zdiagnozuje faktyczne potrzeby klienta. Świadome wnętrza oznaczają, że będziesz żył w tak zaaranżowanej przestrzeni, która zrealizuje wszystkie potrzeby – twoje i innych.

          A jaka jest rola projektanta?

          G.K.: Wielowymiarowa. Po pierwsze, diagnostyczna – trzeba dokładnie poznać potrzeby twarde i miękkie klienta. Bez tego wybierze wnętrze sam albo pomoże mu wujek dobra rada bez odpowiedniej wiedzy specjalistycznej i samoświadomości, w efekcie czego będzie się źle w nim czuł i nie będzie zadowolony, a będzie musiał w tym wnętrzu żyć na co dzień. Po drugie, doradczą. Projektant pokazuje klientowi najlepsze dla niego rozwiązania w oparciu o jego potrzeby i możliwości finansowe, kierując się kompleksowym spojrzeniem na projekt w kontekście estetyki wnętrza, jakości materiałów, oczekiwań domowników, funkcjonalności rozwiązań.

          M.S.: Po trzecie, finansową – projektant jest w stanie zracjonalizować budżet klienta przez dobór odpowiednich marek i produktów, dzięki czemu klient ani nie wyda zbyt dużo, gdy nie ma takiej potrzeby, ani nie będzie miał niemożliwości do zrealizowania w zbyt niskim budżecie oczekiwań. Warto powiedzieć, że ceny umywalek zaczynają się od 50 zł, a kończą na 50 tys. zł – bez wiedzy nie ma jak wybrać odpowiedniego produktu. Po czwarte, organizacyjna – projektant koordynuje złożony i trudny proces aranżacyjny, pilnuje prawidłowości wykonania projektu, priorytetyzuje, które roboty muszą być wykonane na którym etapie. Po piąte, jego rola jest też opiekuńcza – sam proces projektowania jest zawsze wyzwaniem emocjonalnym dla całej rodziny, bo w grę wchodzą pieniądze, różnice w potrzebach domowników, turbulentne odczucia, gdy pojawiają się opóźnienia czy inne przeszkody. Dlatego projektant musi też być dobrym psychologiem i umieć zarządzać emocjami swoich klientów, przeprowadzając ich spokojnie przez cały proces.

          Ten proces faktycznie wydaje się niezwykle złożony. Z jakich usług studia Omnicreatio może skorzystać klient?

          G.K.: Produkty realizują potrzeby różnych segmentów klientów, z którymi się pracuje. Zacząć należy oczywiście od projektowania, czyli stworzenia rzutu i wizualizacji przyszłego pomieszczenia. Na drugim miejscu jest aranżacja, czyli przeprowadzanie samego procesu stworzenia wnętrza. Składa się ona ze stworzenia projektu ścian działowych oraz instalacji
          elektrycznych i hydraulicznych, stworzenia projektu sufitów podwieszanych i zabudów regipsowych, współtworzenia wraz z klientem i innymi branżystami koncepcji instalacji, rekuperacji, klimatyzacji i wentylacji, nagłośnienia, instalacji pod dom inteligentny, wyboru materiałów z klientem, stworzenia ostatecznego projektu wykonawczego.

          M.S.: Kolejnym produktem jest home staging przeznaczony dla ludzi, którzy chcą nadać wartości mieszkaniu, aby je dobrze zaprezentować klientowi przy sprzedaży. Według badań wartość takiego mieszkania może wzrosnąć dzięki temu zabiegowi o 8–10%, a czas sprzedaży skraca się z 90 dni do 11. Świetne i dające duży zwrot z inwestycji jest też przygotowanie mieszkania czy domu pod flipowanie, czyli wyremontowanie go, by potem sprzedać ze znacznym zyskiem. Klientom oferujemy także lifting, który robi się co mniej więcej dwa lata, by mieszkanie czy dom znowu były jak nowe i by je zaktualizować pod potrzeby domowników czy użytkowników lokalu. Robimy też dekoracje okazjonalne, przygotowując przepiękne wnętrza pod czyjś ślub, urodziny czy święta, oraz office branding dla biznesu, gdy chce się biurem osiągnąć określone efekty marketingowe.

          Jakie cele strategiczne stoją przed studiem?

          M.S.: Rozwijamy się międzynarodowo i widzimy ogromny potencjał w Hiszpanii zarówno wśród obcokrajowców mających tam drugi dom, jak i lokalnych miłośników pięknych aranżacji. Stawiamy na marketing idei świadomych wnętrz i chcemy rozpopularyzować ten koncept wśród Polaków, by zaczęli mieszkać w pięknych i praktycznych wnętrzach, w których można być w pełni sobą i realizować wszystkie potrzeby. Jesteśmy pewni, że wielu polskich projektantów przyłączy się do tej wizji i wspólnie z nami zwiększy rozmiar sektora, na którym na razie dopiero co czwarty Polak korzysta z usług specjalisty aranżującego. Ważne są także współprace strategiczne z topowymi lokalnymi i międzynarodowymi markami, które pozwolą na zaspokojenie nawet najbardziej wymagających potrzeb naszych klientów jednostkowych i biznesowych.

          G.K.: Po wybudowaniu swojej fabryki mebli, zautomatyzowaniu w niej większości procesów i wyszkoleniu kadry czas na własną markę mebli. Czeka nas też silne wejście w segment przedsiębiorców i korporacji z ideą tzw. marketingowych wnętrz, czyli takich, które spełniają określone cele wizerunkowe – pomagają budować wiarygodność firmy i jej przedstawicieli, uatrakcyjniają miejsce pracy, uskuteczniają procesy rekrutacyjne, pomagają w zamykaniu sprzedaży ze względu na zastosowanie w nich rozwiązań z zakresu psychologii perswazji i emocji. Wiemy, że wnętrza marketingowe przynoszą ogromny zwrot z inwestycji, teraz czas wejść z nimi na rynek. Oczywiście nadal stawiamy na rozwijanie brandów studia i naszych marek osobistych, rozbudowujemy dział sprzedaży i salony firmowe, w których operujemy.

          Prowadzicie odnoszące sukcesy przedsiębiorstwo. Co stanowi o sukcesie managera?

          M.S.: Świadome przywództwo oparte na wiedzy z zakresu zarządzania i psychologii oraz dojrzała osobowość, które jednoczą zespół ludzi, nadają mu kierunek, buduje kulturę firmy i pozwala na zbudowanie niepowtarzalnych i prawdziwych relacji. W tym przywództwie muszą się znaleźć zarówno elementy męskie i kobiece, by łączyć ze sobą zadaniowość i logikę wraz z procesowością i emocjonalnością, kompetencje komunikacyjne, dzięki którym można trafić do różnych osób, oraz własna dojrzałość, która pozwala na mądre prowadzenie człowieka pod wieloma kątami psychologicznymi. Im więcej ktoś przerobił własnych deficytów z przeszłości, tym lepszym liderem będzie. Są różne style przywództwa – między innymi władcze, charyzmatyczne, biurokratyczne, demokratyczne czy edukacyjne – i każdy powinien po analizie siebie, swego zespołu i branży wybrać określony jego rys. W moim przypadku świetnie sprawdza się model przywództwa relacyjnego opartego na asertywnej kobiecości. Mój partner za to jest nastawiony na zadania i bezpośrednią, logiczną komunikację.

          G.K: I poza tym wszystkim, o czym wspomniała Marta, konieczna jest też oczywiście wiedza z zakresu zarządzania. Manager musi planować, weryfikować i organizować. Potrafić określić obszary, w których będzie realizował cele, zmierzyć je odpowiednimi miernikami
          sukcesu, zbudować z nich kompleksowy ekosystem, by pojedyncze elementy stały się spójną całością, oddelegować je właściwym osobom i następnie rozliczać je z wyników.
          Sprawna organizacja bazuje na podziale zadań, konkretnych i mierzalnych celach, metodach weryfikacji. To wszystko wiedza, którą trzeba zdobywać od specjalistów, najlepiej znających się na biznesie naukowców, bo oni łączą rygor akademickości z praktycznością wymaganą na rynku. Dzięki niej można zdobywać kompetencje, w tym przede wszystkim miękkie – umiejętności zarządzania myślami, emocjami i zachowaniami pomagającymi osiągać cele zawodowe i osobiste. Liderem w kraju w tym zakresie jest nasz mentor i konsultant dr Mateusz Grzesiak – najpopularniejszy konsultant biznesowy w Polsce – który uczy tego wszystkiego w ramach swoich studiów MB.

          Optymistycznie o inflacji

            Wbrew temu, co się może wydawać, jestem osobą o niezwykle optymistycznym
            usposobieniu. Dlatego skoro inflacja stała się już faktem, warto się zastanowić,
            jakie mogą być z tego korzyści

            Oczywiście nie zapominam o negatywnych skutkach inflacji – obniżenie efektywności
            funkcjonowania mechanizmów rynkowych (bo coraz trudniej będzie nam stwierdzić, czy coś
            jest tanie, czy drogie, wskutek codziennej zmiany cen), transfer majątku od elit intelektualnych (wynagradzanych w pieniądzu o coraz mniejszej wartości) do osób kontrolujących dostawy dóbr niezbędnych, a zatem o bardzo niskiej cenowej elastyczności popytu (żywność, energia, paliwo), zubożenie najuboższych (bo to oni największą część budżetu wydają na dobra pierwszej potrzeby, które charakteryzują się najwyższą inflacją).

            Te negatywne skutki inflacji w obszarze gospodarczym, a w konsekwencji – społecznym i politycznym wystąpią niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie, tym bardziej że inflacja pozostanie z nami na dłużej. Jedynym sposobem na jej obniżenie byłoby obniżenie stopy życiowej społeczeństwa, a na to żaden rząd w najbliższych latach się nie zdecyduje. Dlatego lepiej poszukać stron pozytywnych. Wydaje mi się, że powinniśmy rozpatrywać dwa główne scenariusze – w zależności od tego, czy będziemy mieli do czynienia z deszczem euro, czy nie.

            Jeśli w najbliższym czasie miliardy euro z Krajowego Planu Odbudowy będą zamieniane na złote, to (pomimo olbrzymiej różnicy w inflacji pomiędzy Polską a strefą euro) kurs złotego będzie w miarę stabilny, przez co wzrost cen krajowych będzie stabilizowany poziomem cen na rynkach zagranicznych. Pomimo rosnącego popytu krajowego konkurencja powinna powstrzymywać wzrost cen powyżej poziomu istotnie przewyższającego ceny zakupu i transportu do Polski.

            Inflacja zaatakuje zatem te obszary, które są przed nią mniej chronione, gdzie takiego mechanizmu stabilizującego nie będzie, gdzie nie da się obiektywnie wyliczyć wartości, czyli np. nieruchomości, instrumenty finansowe czy różnego rodzaju „inwestycje alternatywne”. Może się okazać, że poziomy, które dziś uważamy za przewartościowane, z perspektywy kolejnych lat uznamy za bardzo atrakcyjne do zakupów. Choć jako społeczeństwo słono za inflację zapłacimy, trafione inwestycje mogłyby choć części z nas osłodzić ten rachunek.

            Drugi scenariusz to brak pieniędzy z KPO, co by skutkowało brakiem opisanego powyżej mechanizmu stabilizacyjnego, czyli pogrążeniem się w otchłani inflacji bez zewnętrznych ograniczeń. Wbrew pozorom i tu można się doszukać pozytywów. Utrzymywanie ujemnej realnej stopy procentowej przez długi czas spowoduje, że finansowanie bankowe stanie się coraz trudniejsze. Wówczas podmioty poszukujące finansowania powinny skierować się ku giełdzie, podobnie jak to było w latach 90. Jest w tym zatem szansa na rozwój rynku kapitałowego pomimo (a może nawet z powodu) inflacji.

            Niezależnie od tego, czy zaleje nas fala euro, czy nie, należy się zastanowić, czy inwestycje w akcje będą zabezpieczeniem przed inflacją. Teoretycznie powinno tak być, bo skoro akcja jest częścią przedsiębiorstwa, a to przedsiębiorstwo nie ma pieniędzy, tylko aktywa, które powinny być niejako automatycznie waloryzowane o wskaźnik inflacji, to akcje powinny dać akcjonariuszom możliwość utrzymania wartości zainwestowanych pieniędzy. Oczywiście o ile to przedsiębiorstwo da radę funkcjonować w warunkach wysokiej inflacji, co dla wielu biznesów nie będzie proste.

            Autor:

            dr Mirosław Kachniewski
            Prezes Zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych

            Żywność alternatywna w natarciu

              W efekcie rosnącej świadomości środowiska, zdrowia i etyki wzrasta zainteresowanie żywnością alternatywną. Za tym trendem stoi jednak najważniejszy argument – zapewnienie podaży mięsa dla stale rosnącej populacji na świecie. Zmniejszają się zasoby naturalne do jego produkcji, czyli woda i grunty. Co robią firmy z branży FMCG i start-upy?

              Jeśli amerykański start-up finansowany przez NASA stworzył kilka lat temu drukarkę 3D, która drukuje pizzę z białka roślinnego, to pytanie brzmi: Kiedy zobaczymy podobne drukarki w ulubionej restauracji, osiedlowym sklepiku lub naszej kuchni? Jest to prawdopodobnie dość ekstremalna wizja żywności przyszłości. Wieprzowina z glutenu pszennego, drób i wołowina z probówki, bekon z grzybów, burgery z białka groszkowego, masło z aquafaby (woda z gotowania ciecierzycy), ser z nerkowców, mleko bananowe, jogurt z groszku. Czy jest to dla nas oferta rynkowa za 10–20 lat? Nie, te produkty już znajdują się w portfolio firm specjalizujących się w produkcji żywności wegetariańskiej i wegańskiej. Żywność bezmięsna (lub z ograniczeniem mięsa) atakuje sieci fast food, półki sklepowe sieci spożywczych i w rezultacie niepostrzeżenie zmienia nasz sposób żywienia. Perspektywy rynku globalnego są bardzo obiecujące. Według analityków Barclays w ciągu najbliższych 10 lat sprzedaż mięsa pochodzenia roślinnego wzrośnie o 1000 proc., z poziomu 14 mld dol. w 2019 r. do 140 mld dol. w 2029 r.

              Roślinne białko

              Żywność roślinna jest próbą zamiany białka zwierzęcego na białko roślinne. Do produkcji substytutu mięsa wykorzystuje się m.in. białko grochowe. Najbardziej rozpoznawalnym producentem na świecie jest firma Beyond Meat, której roślinne zamienniki mięsa, np. burgery, są w ofercie rynkowej od kilku lat. W styczniu bieżącego roku, po prawie dwóch latach testów, producent wprowadził do menu wszystkich restauracji KFC na terenie USA roślinnego kurczaka pod nazwą „Beyond Fried Chicken”. Do walki o rynek włączyły się dotychczasowe podmioty branży mięsnej i spożywczej. Wostatnich latach wprowadzenie własnych alternatywnych produktów zapowiedzieli najwięksi gracze na rynku: brazylijski JBS, amerykański Smithfield, chińska Grupa WH, a także największy globalny wytwórca pakowanej żywności firma Nestlé.

              Polska oferta?

              W Polsce jesteśmy na początku drogi. Półka sklepowa szybko wzbogaca się o nowe bezmięsne produkty i wychodzi naprzeciw wzrastającemu zainteresowaniu klientów. Wśród nowości na rynku zwróćmy uwagę np. na nową ofertę z końca ubiegłego roku firmy OneDayMore z Poznania – roślinne kiełbaski, klopsiki, burgery i mielone, które charakteryzują się źródłem białka pochodzącego z grochu, ryżu i pestek dyni. Dodatkowo kiełbaski roślinne są pokryte osłonką z alginianów pozyskiwanych z alg morskich jako alternatywa dla tradycyjnej osłonki. Tu dochodzimy do tematu potencjału oceanów, które (oprócz pływającego plastiku) są bogate w makroalgi, czyli glony, które można hodować na masową skalę, aby stanowiły bazę do produkcji żywności.

              Mięso in vitro

              Czy jesteśmy gotowi na obiad z mięsa in vitro zwanego czystym mięsem (pure meat) czy mięsem komórkowym (cultured meat)? Pierwszy burger z wołowiny in vitro powstał ponad osiem lat temu. Prace trwały dwa lata i kosztowały przeszło 300 tys. dol. Dzisiaj koszt produkcji burgera jest już porównywalny z kosztem tradycyjnego mięsa. Temat jest kontrowersyjny i stoi w sprzeczności z dotychczasowym wsparciem UE dla produkcji tradycyjnego mięsa. Nie wspominając o konkurencji dla hodowców. Dopuszczenie do rynku pewnie potrwa. Tym bardziej że technologia napotyka wiele barier technologicznych, religijnych i kulturowych. W rozwoju nie pomaga brak uregulowań prawnych. Niemniej trzeba zauważyć, że jest to jeden z najbardziej zaawansowanych technologicznie produktów na świecie. Mięso jest wytwarzane całkowicie poza organizmem zwierzęcym. Komórkę pobiera się z żywego zwierzęcia i dalej hoduje w warunkach laboratoryjnych, dodając elementy odżywcze. Mięso in vitro dotyczy nie tylko wszystkich gatunków mięs, lecz także mleka czy pasz dla zwierząt.

              Hybrydy i fleksitarianizm

              Dla wszystkich, którzy jeszcze nie przekonali się do mięsnych zamienników roślinnych czy mięsa z komórki, mamy jeszcze dwie propozycje. Dla osób, które chcą tylko zmniejszyć ilość spożywanego mięsa i białek zwierzęcych w diecie, jest propozycja w postaci mięsa hybrydowego, czyli połączenia mięsa z warzywami. Mięso hybrydowe stanowi pomost między półką mięsną a roślinną. Jest ofertą skierowaną do klientów, którzy stosują zyskującą na popularności dietę fleksitariańską. Wsieciach wPolsce możemy kupić mięso hybrydowe wyprodukowane przez producentów mięsnych, np. Sokołów czy Łukosz. Gdyby jednak pozostać tradycyjnie przy białku zwierzęcym, to jest alternatywa w postaci owadów, np. szarańczy, która jest zbudowana w ponad 50 proc. z białka. Kotleta z szarańczy jeszcze w jadłospisie restauracji nie zobaczymy, ale są już karmy dla zwierząt domowych złożone z insektów, suszonych warzyw i zbóż. Petfood jest potężnym i dynamicznie rozwijającym się przemysłem na świecie.

              Adam Kurowski

              ekspert Food Brokers. Ekonomista, absolwent SGH, od ponad 20 lat związany z branżą spożywczą. Analityk rynku mięsa. Współpracuje m.in. z portalem cenyrolnicze.pl i miesięcznikiem branżowym „Przedsiębiorca Rolny”. Ekspert butiku doradczego Food Brokers. Zainteresowania: motoryzacja, fotografia, kultura Czarnego Lądu.

              Kongres Stolarki Polskiej pod znakiem ekonomii, ekologii i marketingu. Za nami dwunasta odsłona wydarzenia!

              Dwunasta odsłona Kongresu Stolarki Polskiej dobiegła końca. W wydarzeniu wzięło udział niemal 300 osób, a na scenie, w ramach 3 bloków tematycznych, wystąpiło aż 16 ekspertów. Uczestnicy dyskutowali o szansach i zagrożeniach dla branży stolarki budowlanej w dobie kryzysu oraz związanych z nim przemian politycznych, ekonomicznych i społecznych. Kongresowy dzień zakończyła uroczysta Gala, podczas której wręczono branżowe nagrody i wyróżnienia.

              W poprzednim roku, z uwagi na pandemiczne obostrzenia, Kongres Stolarki Polskiej miał wyjątkowo charakter digitalowy. Tym razem nie było już przeszkód, aby spotkać się na żywo i rozmawiać o przyszłości branży. Dlatego w czwartek, 26 maja br., do hotelu DoubleTree by Hilton w Warszawie przybyli licznie przedstawiciele firm z sektora stolarki budowlanej, reprezentanci świata biznesu, nauki i polityki oraz dziennikarze.

              Kongres z udziałem gości z Ukrainy

              W ramach uroczystego otwarcia wydarzenia, skierowany do uczestników list od Piotra Uścińskiego, sekretarza stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, odczytał Adam Baryłka, Dyrektor Departamentu Architektury, Budownictwa i Geodezji tego resortu. Podczas rozpoczęcia Kongresu, niezwykle emocjonującym momentem było przemówienie przedstawicieli ukraińskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Rynku Okien i Fasad, którzy na zaproszenie Związku POiD przyjechali do Polski. W swojej prelekcji Aleksey Bubnov i Ivan Bogdan przedstawili obecną sytuację na Ukrainie i opowiedzieli o tym, jak angażują się w pomoc dla walczących na froncie. Ich wystąpienie zakończyło się owacją na stojąco i zapewnieniem dalszego wsparcia ze strony polskiej branży stolarki budowlanej.

              Czarne łabędzie, czyli branża na tle sytuacji geopolitycznej

              Pierwszy blok Kongresu poświęcony było omówieniu funkcjonowania branży na tle obecnej sytuacji geopolitycznej. Tematykę tą zaprezentowali szczegółowo uznani eksperci. Prof. dr hab. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC Polska, opowiedział o perspektywach gospodarczych dla Polski. Nawiązał także do kwestii uzależnienia od rosyjskiego gazu i ropy. W podsumowaniu, nawiązując do teorii „czarnego łabędzia”, przedstawił takie zagrożenia jak: długotrwała „zimna wojna” między Rosją i Zachodem, trwałe pogorszenie atrakcyjności inwestycyjnej Polski czy niestabilność finansowa i utrzymanie się wysokiej inflacji. Wśród szans widział natomiast np. udział rodzimych firm w powojnennej odbudowie Ukrainy.

              Wpływ Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ na funkcjonowanie branży stolarki budowlanej przedstawił natomiast Dariusz Kryczka, Menadżer w Kancelarii EY Law w Zespole Energetyki i Zrównoważonego Rozwoju, ekspert ds. energii i klimatu. Mówił on m.in. o poziomie gotowości firm do realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju i rozważał, czy uwzględnienie tych celów w biznesplanie może przełożyć się również na zysk finansowy przedsiębiorstwa.

              O tym, że w obecnej sytuacji poradzą sobie te firmy, które będą działały elastycznie, umiejętnie dopasowując się do szybko zmieniających się wymagań, opowiadał z kolei prof. dr hab. Waldemar Rogowski, Kierownik Zakładu Zarządzania Ryzykiem w Instytucie Finansów Korporacji i Inwestycji SGH. Wystąpienie eksperta dotyczyło otoczenia jako czynnika zwiększającego ryzyko w działalności gospodarczej. Prelegent omówł cechy współczesnego, niezwykle zmiennego otoczenia gospodarczego. Opowiedział także wpływie wojny w Ukrainie na ryzyko działalności gospodarczej. Omówił ponadto najważniejsze rodzaje ryzyka w działalności gospodarczej, według swojego autorskiego podejścia.

              Kontynuacją tej tematyki była dyskusja panelowa, do której wprowadzenia dokonała Beata Tomczak-Majewska – Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Syndykatowych w ASM Research Solutions Strategy. W panelu wystąpili: Benedykt Korduła, Dyrektor Marketingu Saint-Gobain Glass, Paweł Dziekoński, Wiceprezes Zarządu Grupy FAKRO, Tomasz Socha, Associate Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego EY, Tomasz Stoga, Prezes Zarządu Profit Development SA, Prezes Oddziału Polskiego Związku Firm Deweloperskich we Wrocławiu, Małgorzata Walczak-Gomuła, Prezes Zarządu ASM-Research Solutions Strategy i Jacek Woźniak, Dyrektor Sprzedaży PORTA KMI Poland. Dyskusję moderowała zaś Anna Krzyżanowska. Podczas rozmów przeanalizowane zostały takie zagadnienia jak: wzrost cen stolarki na tle całego sektora budowlanego, dostępność surowców a ciągłość produkcji, kryzys na rynku pracowniczym oraz możliwości działania na rynkach zagranicznych w kontekście wydarzeń z 2022 roku.

              Ekologia i marketing przyszłości

              Drugi blok merytoryczny XII Kongresu Stolarki Polskiej nawiązywał do recyklingu, ochrony klimatu i zrównoważonego budownictwa. Zagadnienia związane z dekarobonizacją budownictwa do 2050 roku w swoim wystąpieniu omówiła dr inż. Dorota Bartosz, dyrektor techniczna ds. budownictwa zrównoważonego w Polskim Stowarzyszeniu Budownictwa Ekologicznego PLGBC. Prezentacja Karola Pięty, Country Manager Dekura Poland oraz Project Manager EPPA Poland, dotyczyła zaś recyklingu okien PVC w UE, w tym m.in. takich tematów, jak rozwój ilości odpadów z PVC w UE do 2040 roku, europejskie cele recyklingowe w poszczególnych krajach EU czy obowiązkowa zawartość materiału z odzysku (projekt CPR). Podczas tej części zaprezentowany został też premierowo film na temat recyklingu okien PVC, zrealizowany w ramach kampanii „DOBRY MONTAŻ-BUDUJESZ DLA POKOLEŃ” z udziałem jej ambasadora – Pawła Orleańskiego.

              Trzeci blok tematyczny miał formę debaty i dotyczył sprzedaży oraz marketingu przyszłości. Wzieli w nim udział wiodący marketingowcy z branży: Magdalena Cedro-Czubaj – Dyrektor Marketingu Grupy Oknoplast, Członek Zarządu Związku POiD, Katarzyna Kozłowska – Kierownik Działu Marketingu KRISPOL, Janusz Komurkiewicz – Członek Zarządu FAKRO, Prezes Zarządu Związku POiD, Agnieszka Mazur – Dyrektor Zarządzający Marketingiem Globalnym, WIŚNIOWSKI oraz Artur Pęksyk – Członek Zarządu, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu PORTA KMI POLAND. Dyskuję moderował Grzegorz Turniak – uznany mówca, mentor i networker. Podczas spotkania prelegenci odpowieli m.in na takie pytania: jak zdefiniować przyszłe kanały sprzedaży – czy digital zastąpi sklepy stacjonarne, czy inflacja wpłynie na sprzedaż produktów oraz, w jaki sposób komunikować i budować markę w czasie kryzysu.

              Zwieńczeniem kongresowego dnia była wieczorna, uroczysta Gala, podczas której wręczono branżowe nagrody i wyróżnienia. Honorowe Członkostwo Związku POiD przyznane zostało Janowi Szulżykowi, Prezesowi, założycielowi i twórcy sukcesu firmy POL-SKONE. Orzeł Polskiej Stolarki trafił zaś do Zdzisława Maliszewskiego, wieloletniego eksperta Związku POiD, ds. technicznych. Wręczono ponadto specjalne, okolicznościowe statuetki Związku POiD dla firm członkowskich, które w tym roku obchodzą jubileusz swojej działalności. W ten sposób uhonorowane zostały przedsiębiorstwa obchodzące 20-lecie, 25-lecie, 30-lecie, 35-lecie i 65-lecie funkcjonowania.

              Oprócz merytorycznych rozmów w ramach paneli merytorycznych Kongresu, ożywione dyskusje toczyły się również w kuluarach, gdzie uczestnicy bardzo chętnie korzystali z okazji do networkingu. Przed rodzimą branżą stolarki budowlanej czas pełen wyzwań związanych przede wszystkim z obecną sytuacją geopolityczną, więc ścisła współpraca firm z reprezentowanego przez Związek POiD sektora jest bardzo istotna, aby wykorzystać pojawiające się szansę i uniknąć nadchodzących zagrożeń.

              ESG – konieczność czy potrzeba?

                Od czasu wybuchu pandemii COVID-19 pojęcie ESG stało się tematem, o którym mówi się coraz częściej nie tylko na rynkach finansowych. 

                Akronim ESG odnosi się do trzech grup czynników, na podstawie których dokonywane
                są oceny pozafinansowe różnego rodzaju podmiotów, odzwierciedlane są także istotne dla tych podmiotów wartości i sposoby działania zarówno wobec pracowników, jak i wobec
                dostawców, kontrahentów, podmiotów współpracujących. ESG powstało od słów: „environmental”, „social” i „governance”, które oznaczają symbiozę ochrony środowiska,
                ładu społecznego i korporacyjnego. Są to czynniki, w oparciu o które tworzone są ratingi i oceny pozafinansowe państw, przedsiębiorstw i organizacji.

                Głównym ich zadaniem jest dostarczenie inwestorom odpowiednich narzędzi do porównania na jednej płaszczyźnie alternatywnych kierunków inwestowania. Opierając się na informacjach podanych przez „Financial Timesa”: zrównoważone fundusze zwracające szczególną uwagę na ESG pozyskały rekordową kwotę 20,6 mld dol. w 2019 r. – prawie czterokrotnie więcej niż w 2018 r. Larry Fink, prezes Black Rock, jednego z największych amerykańskich funduszy, w dorocznym liście kierowanym do prezesów firm, których aktywa fundusz posiada, stwierdził, że fundusz koncentruje się na zrównoważonym rozwoju nie dlatego, że jego pracownicy są ekologami, ale dlatego, że są kapitalistami i powiernikami funduszy klientów.

                Jedną z przyczyn prac nad ESG jest Europejski Zielony Ład. UE zobowiązała się do 2050 r. osiągnąć neutralność klimatyczną. Realizacja tego celu będzie wymagała transformacji społeczno-gospodarczej w Europie: racjonalnej kosztowo, sprawiedliwej i zrównoważonej społecznie. W przeciwnym razie dalej będą postępowały niekorzystne zmiany klimatyczne. Nowa strategia rozwoju gospodarczego UE ma zapewnić zrównoważony przemysł i transport, ograniczyć zanieczyszczenia. Można postawić tezę, że od ESG nie ma ucieczki pomimo tego, iż rynek regulacji prawnych dopiero się w tym obszarze kształtuje. Obecnie dostępnymi narzędziami pozwalającymi na ocenę zgodności z ESG, także na rynku polskim, są raporty niefinansowe, do których corocznego przygotowywania zobowiązane są spółki notowane na GPW, duże spółki interesu publicznego zatrudniające ponad 500 pracowników, uczestnicy rynku finansowego udostępniający produkty finansowe. Już wkrótce treść
                tych raportów, podobnie jak obecnie raportów finansowych, będzie weryfikowana przez niezależnych audytorów. Teraz raportowanie niefinansowe jest przygotowane według pewnych założeń kierunkowych, które ulegają uszczegółowieniu zgodnie z Taksonomią UE, określającą kryteria, jakie należy spełnić, aby działalność gospodarczą uznać za zrównoważoną środowiskowo. Firmy będą musiały wykazać, że ich działalność w istotnym stopniu przyczynia się do realizacji jednego z sześciu celów środowiskowych, bez jednoczesnego negatywnego wpływu na inne wymienione cele. Komisja Europejska
                wskazała jako najistotniejsze: łagodzenie skutków zmian klimatu, adaptację do zmian klimatu, zrównoważone wykorzystanie i ochronę zasobów wodnych i morskich, przejście na gospodarkę o obiegu zamkniętym, zapobieganie zanieczyszczeniu i jego kontrola, ochronę i odbudowę bioróżnorodności ekosystemów.

                Taksonomia będzie miała istotny wpływ na kształtowanie rynku i funkcjonujących na nim przedsiębiorstw, ponieważ przekazywane informacje o oddziaływaniu na otoczenie będą istotnie wpływać na przepływ kapitału i strategię inwestycyjną. Banki, przykładowo, powinny nauczyć się przez taksonomię inaczej klasyfikować klientów, zwracając uwagę nie tylko na ich rozmiar, ale przede wszystkim na rodzaj prowadzonej przez nich działalności. Bez wątpienia wdrożenie ESG krótkoterminowo będzie wiązało się z dodatkowymi nakładami i, co ważniejsze, ze zmianą sposobu myślenia zarządzających. Zdecydowanie jednak korzyści z tego wynikające zrównoważą nakład sił i środków. Wdrożenie ESG będzie prowadziło do zgodności z regulacjami prawnymi, a jednocześnie będzie wywierało silny wpływ na reputację i wiarygodność firm wobec inwestorów, pozwoli również w sposób optymalny zarządzać ryzykiem społecznym i środowiskowym, co finalnie doprowadzi do uzyskania przewagi konkurencyjnej.

                Autor:

                Maciej Rudnicki – prof. nadzw. dr hab. nauk prawnych, specjalista z zakresu prawa finansowego, absolwent UAM w Poznaniu (prawo) oraz Akademii Ekonomicznej w Poznaniu (bankowość), w latach 1997–2019 pracownik naukowy KUL, obecnie prorektor Akademii Polonijnej, były poseł (1997–2001) i były wiceminister środowiska (2000–2001)

                Ważne Informacje

                Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

                W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

                23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

                21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

                Stop the clock na rynku ESG

                ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

                Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

                Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

                AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

                Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

                Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

                Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...