.
Strona główna Blog Strona 131

Volvo Trucks otwiera fabrykę akumulatorów w Belgii

Volvo Trucks otwiera swój pierwszy zakład montażu akumulatorów. Fabryka ta, zlokalizowana w Gandawie (Belgia), będzie dostarczała gotowe do montażu akumulatory do w pełni elektrycznych samochodów ciężarowych Volvo.

„Ta inwestycja udowadnia nasze silne zaangażowanie w elektryfikację transportu ciężarowego. Do 2030 r. co najmniej 50 proc. wszystkich samochodów ciężarowych sprzedawanych przez nas na świecie będzie miało napęd elektryczny, a do 2040 r. będziemy firmą neutralną pod względem emisji dwutlenku węgla” – mówi Roger Alm, Prezes Volvo Trucks.

W nowej fabryce akumulatorów ogniwa i moduły firmy Samsung SDI będą montowane w zestawy akumulatorów, które są dostosowane do gamy ciężkich samochodów ciężarowych Volvo Trucks z napędem elektrycznym: Volvo FH, Volvo FM i Volvo FMX.  Produkcja seryjna rozpocznie się w trzecim kwartale tego roku.

Krótszy czas realizacji i gospodarka cyrkularna

Każdy pakiet akumulatorów ma pojemność 90 kWh, a klient może wybrać maksymalnie sześć pakietów akumulatorów (540 kWh) w samochodzie ciężarowym. Liczba akumulatorów zależy od specyficznych wymagań klienta dotyczących zasięgu i ładowności.

„Dzięki zintegrowaniu procesu montażu akumulatorów z naszym programem produkcyjnym możemy skrócić czas realizacji zamówień dla naszych klientów i zapewnić im wydajne akumulatory, a jednocześnie wspierać gospodarkę obiegu zamkniętego,” mówi Roger Alm.

Akumulatory Volvo Trucks są projektowane w taki sposób, aby można je było później regenerować, odnawiać i ponownie wykorzystywać. Sam zakład jest zasilany w 100% energią odnawialną.

Rozwiązania elektryczne dla większości potrzeb transportowych

Po rozpoczęciu w tym roku, w Europie, produkcji trzech w pełni elektrycznych modeli o dużej ładowności, Volvo Trucks będzie oferować, na całym świecie, łącznie sześć modeli elektrycznych samochodów ciężarowych, przeznaczonych do różnych zastosowań, od dystrybucji miejskiej i transportu odpadów po transport regionalny i prace budowlane.

„Rozpoczęliśmy seryjną produkcję elektrycznych samochodów ciężarowych już w 2019 r. i jesteśmy liderem na rynku zarówno w Europie, jak i w Ameryce Północnej. Jestem przekonany, że wraz z szybkim rozwojem sieci ładowania i udoskonalaniem technologii akumulatorów, w niedalekiej przyszłości, będziemy świadkami szybkiej transformacji całej branży pojazdów ciężarowych” – mówi Roger Alm.

4 rzeczy, które warto wiedzieć o venture buildingu

    Świat startupów szybko ewoluuje i zmienia się, dlatego w środowisku biznesowym coraz częściej słyszy się o venture buildingu. Choć model od lat funkcjonuje na rynkach, nie przeniknął jeszcze do powszechnej świadomości i nadal budzi wiele pytań, czym tak właściwie jest i czy warto się nim zainteresować. Niewątpliwie natomiast jest to jeden z najciekawszych modeli, napędzający rozwój innowacyjnych pomysłów, zamieniając je w wielomilionowe biznesy.

    Pomysł, plan, realizacja

    Żyjemy w czasach, w których nie ma rzeczy niemożliwych. Tam, gdzie technologie mają szansę odmienić naszą codzienność, żaden pomysł nie jest zbyt odważny. I tu właśnie do gry wchodzą venture builderzy, którzy taki pomysł zmieniają w przydatny produkt i szybko rozwijający się, niosący wartość startup. Dlatego też venture building określa się często jako fabrykę startupów, gdyż powoływanie do życia młodych innowacyjnych przedsiębiorstw jest core biznesem modelu. Ale to nie wszystko, co można powiedzieć na ten temat.

    1. Model biznesowy pochodzi z Doliny Krzemowej

    Pierwszy, prawdziwy venture builder zapoczątkował swoją działalność w Dolinie Krzemowej, co – biorąc pod uwagę innowacyjność biznesową – prawdopodobnie nikogo nie zdziwi. Za ojca inwestycji w tym modelu uważa się Billa Grossa, który w 1996 roku w Pasadenie powołał do życia Idealab. Jego firma z powodzeniem przetrwała upadek bańki dotcomów, a dziś ma na koncie ponad 150 zbudowanych firm, z których ponad 45 zostało wprowadzonych na giełdę oraz wykupionych. W Europie ten model biznesowy zadomowił się ponad dekadę później. Jednym z lepszych przykładów jest obecnie francuski venture builder eFounders, którego spółki portfelowe osiągnęły już łącznie wartość 2 mld dol. lub znany m.in. z Zalando niemiecki venture builder Rocket Internet. W Polsce rynek można uznać za wschodzący, jednak i tu są poważni gracze, jak choćby warszawski venture builder Daftcode, który swoim portfelu zbudowanych ventures ma m.in. Nethone i Straal, Indoorway, Skriware, Climatica, a także inwestycje na wczesnym etapie m.in. w takie spółki jak Booksy i Tylko.

    Od lat bacznie obserwujemy rynek, rozmawiamy z założycielami startupów i inwestorami, a przede wszystkim poszukujemy metod, które mogą pomóc w rozwiązaniu rzeczywistych problemów, z którymi zmagają się nasze spółki. Budujemy startupy od podstaw, przekształcając śmiałe pomysły w przyjazne dla użytkownika produkty i rozwiązania. Nasze przedsięwzięcia wykorzystują najwyższej klasy technologie, aby ułatwić życie – powiedziałbym, że jesteśmy dokładnie tam, gdzie innowacja spotyka się z prawdziwym biznesem – tłumaczy Jędrzej Szcześniak, Partner Zarządzający i współzałożyciel Daftcode. – Odróżniamy się jednak od venture capital. Nie jesteśmy też akceleratorami ani inkubatorami, co czasem jest mylone – dodaje.

    1. Venture building różni się od akceleratorów i inkubatorów

    Jak zauważa Szcześniak, venture builderzy różnią się od inkubatorów i akceleratorów, choćby tym, że wnoszą znacznie więcej zasobów, kompetencji i wartości niż inkubatory, które często zapewniają w zasadzie jedynie biuro, mentoring i sieć kontaktów. Zamiast tego, venture builderzy wraz z przedsiębiorcami, poszukują innowacji oraz aktywnie tworzą i rozwijają nowe firmy od samego początku. Również w przeciwieństwie do akceleratorów i inkubatorów, które inwestują w istniejące firmy na wczesnym etapie rozwoju, pomysły biznesowe venture builderów są tu często uważane jako „własne” przez budujący zespół. To może przez niektórych być postrzegane za negatywną cechę modelu biznesowego, ale w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie.

    Pomagamy wspólnie budować firmę od podstaw, inwestując w nią nasz kapitał, jednak w modelu venture building zapewniamy również mentoring oraz bezpośrednie wsparcie w wielu dziedzinach – od marketingu, przez operacje, aż po technologię i dalsze zebranie rund finansowania – tłumaczy Paweł Seweryn, Partner Zarządzający Daftcode. – Jednocześnie dysponujemy wiedzą i doświadczeniem biznesowym zdobytym podczas budowania wcześniejszych przedsięwzięć. Nasz zespół specjalistów potrafi szybko stworzyć tzw. Proof of Concept i wysokiej jakości MVP, czyli pierwsze wersje produktu cyfrowego. Mamy też imponujący zasób własnych technologii, które można zastosować, aby jeszcze szybciej zbudować startup – dodaje Seweryn.

    Dzięki temu, mając wszystkie te wyzwania pod kontrolą nawet na wczesnym etapie, zespół budujący nowe przedsięwzięcie może skupić się wyłącznie na rozwoju technologii, walidacji i dopracowaniu modeli biznesowych oraz testowaniu MVP.

    1. Venture building to nie venture capital

    Venture builderzy przypominają firmy venture capital, choćby dlatego, że również rozwijają swój portfel i posiadają udziały w tworzonych przez siebie przedsiębiorstwach. Nie są jednak tym samym modelem biznesowym. Zasadnicza różnica polega na tym, że w przeciwieństwie do firm venture capital lub tradycyjnych holdingów, venture builderzy – oprócz zapewnienia dostępu do kapitału – angażują się w przedsięwzięcia, które współtworzą.

    Podstawową funkcją firmy venture capital jest finansowanie przedsięwzięć i budowanie portfela. My zaś znacznie wykraczamy poza samo inwestowanie w firmy technologiczne. My je wręcz zakładamy. Nasza praca zaczyna się na długo przed zarejestrowaniem nowej firmy – mówi Szcześniak. – Jest to długoterminowa relacja ze startupem w zakresie dopasowania produktu do rynku oraz pozyskiwania klientów na wczesnym etapie rozwoju, aby pomóc swoim nowym przedsięwzięciom w szybkim zwiększeniu skali lub wejściu na rynek – dodaje Seweryn.

    Ostatecznym celem jednak, wspólnym dla obu modeli, jest pomyślne wyjście z inwestycji.

    1. Dlaczego warto przyglądać się venture builderom?

    Powiedzenie czas to pieniądz nigdy nie straciło na aktualności. Zwłaszcza w świecie innowacji, gdzie przewaga nad konkurencją rodzi ogromną presję. Gdyby tak nie było, za wynalazcę radia pewnie można by było uznać Nikolę Teslę, a nie Guglielmo Marconiego, który zgłosił do patentu radio dosłownie kilka dni wcześniej niż Tesla, otrzymując za wynalazek Nagrodę Nobla w 1906 roku. Kiedy więc mamy unikalny koncept lub produkt, który powinien zostać wprowadzony na rynek miesiące, a nawet lata przed konkurencją, venture building jest najlepszym modelem.

    Zaczynamy od pomysłu i przekształcamy go w szybko rozwijający się produkt, a przede wszystkim w biznes, którego obecnie nie ma na rynku, a za 5–10 lat będzie nieodłączną częścią naszej rzeczywistości – podkreśla Paweł Seweryn. – Nasze przedsięwzięcia korzystają ze zbudowanej przez nas ogromnej sieci zasobów. A mówiąc dokładniej – z całego ekosystemu, który stworzyliśmy. Ekosystemu, na który składają się m.in. zespoły ekspertów zapewniających wsparcie w zakresie technologicznym, marketingowym, kreatywnym, inwestycyjnym, ale także doświadczenie zdobywane latami podczas budowania poprzednich startupów i wszelkich prób i błędów z tym związanych na różnych etapach rozwoju. Nie tylko dostarczają one usług, technologii i innych zasobów, ale także mogą się wzajemnie uzupełniać – dodaje.

    Patrząc na portfel Daftcode, takim przykładem komplementarnego ekosystemu jest współpraca pomiędzy spółkami Nethone i Straal. Nethone jest dziś już światowym liderem w dziedzinie rozwiązań KYU (Know Your Users), opartych na sztucznej inteligencji, które wykorzystują machine learning i niezwykle efektywnie zapobiegają finansowym oszustwom internetowym.

    Nethone powstał niezwykle szybko. Nasza spółka paymentowa Straal, która działa jako bramka płatnicza, wymagała skutecznego i inteligentnego zabezpieczenia antyfraudowego. Takiego rozwiązania nie było wówczas na rynku, więc uznaliśmy, że stworzenie go ma potencjał na bycie oddzielnym startupem, który dziś, jako Nethone, z powodzeniem tworzy dochodowy biznes. I takie sytuacje pewnie będą się powtarzać, gdyż tworząc nowy startup, jesteśmy bogatsi o doświadczenia wyniesione z poprzednich projektów. Zmniejsza się również ryzyko błędu, ponieważ nieustannie uczymy się na tych przykładach – podsumowuje Jędrzej Szcześniak.

    Można więc śmiało stwierdzić, że to do venture builderów będzie należała przyszłość w innowacjach i rozwoju, zwłaszcza, że według prognoz, w ciągu dekady zyski z firm typu venture zaczną przewyższać te z tradycyjnych przedsięwzięć jako klasy aktywów.

    GRIP, czyli jak pracować mądrze

    W ciągu roku Rick Pastoor z 25-letniego inżyniera stał się liderem 30 osobowego zespołu w Blendle, startupie dziennikarskim wspieranym przez „New York Timesa”. Stało się jasne, że musi znaleźć nowy sposób na organizację swojej pracy. I to szybko. Zaczął eksperymentować. Zachował rozwiązania, które w jego przypadku się sprawdziły, odrzucił zaś te, które nie, a poczynionymi spostrzeżeniami dzielił się ze swoimi współpracownikami.

    Tak oto powstała metoda GRIP zawierająca zbiór elastycznych narzędzi i wskazówek, które pomogły zespołowi wycisnąć z pracy to, co najlepsze. Książka ma strukturę „wypróbuj i wybierz” – w każdym rozdziale znajdziemy podpowiedzi, dzięki którym możemy od ręki zacząć wprowadzać w życie rozwiązania, które nam odpowiadają.

    Książka pojawiła się na rynku w 2019 r. i od tego czasu w języku holenderskim sprzedało się w ponad 60 tys. egzemplarzy; wzmianki o tej publikacji pojawiły się we wszystkich głównych holenderskich gazetach, magazynach i dziesiątkach blogów. Rick mówił o książce w ogólnokrajowej telewizji i pojawił się w niezliczonych podcastach. W Holandii tradycyjne media skutecznie ugruntowały początkową wiarygodność pozycji, jednak znaczny wzrost sprzedaży zaobserwowano po publikacji wielu podcastów, w których pojawił się Rick. Autor dotarł osobiście do dziesiątek podcastów o średnim zasięgu, które mają oddaną publiczność i zbudował silne relacje z najbardziej szanowanymi dziennikarzami i influencerami na scenie technologicznej/startupowej. Już teraz pracuje nad nawiązaniem podobnych relacji z dziennikarzami i gospodarzami podcastów na całym świecie. W zamian za podanie adresu e-mail, autor oferował w prezencie e-booki zatwierdzonym organizacjom non-profit, dzięki czemu książka trafiła w ręce szerokiej rzeszy czytelników, co często przekładało się na jej sprzedaż w wersji drukowanej. Rick od ponad trzech lat przygotowuje cotygodniowy biuletyn o pracy i podstawowych założeniach metody GRIP. Jego periodyk jest dostępny w języku holenderskim i angielskim, ma obecnie ponad 8 tys. czytelników i ich liczba każdego dnia rośnie. Autor używa swojego konta na Twitterze, aby dzielić się z innymi swoimi codziennymi spostrzeżeniami, udziela praktycznych wskazówek i dzieli się wynikami intrygujących eksperymentów dotyczących tego, jak pracować mądrzej.

    Autor organizuje wydarzenia, podczas których pomaga stworzyć roczny plan – samą metodę szczegółowo opisał w swojej książce. Pierwsze nie wirtualne spotkanie odbyło się w grudniu 2019 r. i wyprzedało się w kilka minut. W wirtualnym wydarzeniu w grudniu 2020 r. wzięło udział 700 osób, które spędziły dzień na myśleniu i planowaniu kolejnych 12 miesięcy. Pastoor prowadzi również kwartalne seminaria internetowe i wirtualne sesje speed-dating dla osób, które chcą znaleźć Towarzysza Podróży (to inna koncepcja opisana w książce). Samodzielnie wyprodukował również doskonałą serię wysokiej jakości prezentacji wideo bazujących na metodzie GRIP.

    Rick Pastoor nie jest zwykłym guru od produktywności. Studiował informatykę i założył własną agencję oprogramowania. Po jej sprzedaży w 2013 r. jako jeden z pierwszych pracowników dołączył do szybko rozwijającego się startupu Blendle (wspieranego przez „The New York Times” i „Axel Springer”). Początkowo pracował tam jako inżynier, w ciągu zaledwie 9 miesięcy został szefem zespołu inżynieryjno-produktowego holenderskiej firmy. Jako szef produktu w Blendle, Rick był odpowiedzialny za wprowadzane przez firmę produkty; zarządzał również dużym zespołem inżynierów i projektantów. Rick używał swojego bloga i biuletynu jako punktu wyjścia do dzielenia się z zespołem pomysłami na temat pracy i zarządzania. W 2017 r. zaczął składać wszystko w książkę, którą opublikował własnym sumptem w 2019 r.; publikacja z dnia na dzień stała się bestsellerem, który nadal bardzo dobrze się sprzedaje. W 2020 r. zrezygnował z pracy w startupie, aby całkowicie się skupić na budowaniu społeczności i produktów wokół metody GRIP. Najnowszym przedsięwzięciem autora jest nowy projekt o nazwie RISE. Razem z dwoma współzałożycielami, pracuje on nad gruntownym przeprojektowaniem kalendarza, na którym opieramy nasz dzień.

    Mieszka w Amsterdamie z żoną i dwójką małych dzieci.

    Wojciech Gryciuk

    AUTO1.com: na rynku samochodów używanych przybywa pojazdów elektrycznych

    AUTO1.com, największa w Europie platforma sprzedaży hurtowej samochodów używanych, przeanalizowała dane dotyczące handlu pojazdami elektrycznymi i przeprowadziła własną ankietę online wśród 16,7 tys. partnerów. W 2021 r. firma odnotowała ponad dwukrotny wzrost sprzedaży B2B aut elektrycznych (BEV), pojazdów hybrydowych typu plug-in (PHEV) i hybrydowych elektrycznych (HEV), osiągając łączną sprzedaż ponad 11,5 tys. sztuk. Te rosnące liczby pokazują, że przybywa pojazdów elektrycznych na rynku samochodów używanych.

    Ogólny trend związany z pojazdami elektrycznymi jest niezaprzeczalny. W 2020 r. światowe zasoby samochodów elektrycznych osiągnęły poziom 10 mln (biorąc pod uwagę auta elektryczne – BEV i hybrydowe pojazdy elektryczne typu plug-in PHEV), co oznaczało wzrost o 43% w porównaniu z rokiem 2019. W 2021 r. 37,6% nowo zarejestrowanych samochodów osobowych w Europie miało możliwość ładowania elektrycznego . Według McKinsey, Europa odgrywa ważną rolę i jest na dobrej drodze do wyprzedzenia Chin i USA pod względem liczby pojazdów ładowanych elektrycznie. Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) stwierdza natomiast w raporcie Global EV Outlook 2021 , że Europa jest pionierem w globalnej elektryfikacji przemysłu motoryzacyjnego. W 2021 r. pojazdy hybrydowe z napędem elektrycznym stanowiły 19,6% wszystkich nowych samochodów osobowych zarejestrowanych w UE, w porównaniu z 11,9% w 2020 r.

    Główną siłą napędową tego wzrostu były dwie polityki europejskie. Po pierwsze, unijne normy emisji dwutlenku węgla (CO2) ograniczające średnią emisję CO2 na kilometr przejechany przez nowe samochody. Po drugie, w ramach pakietów stymulujących gospodarkę wielu rządów europejskich wzrosła liczba programów dotacji do pojazdów elektrycznych, obejmujących przede wszystkim zachęty finansowe wspierające zakup pojazdów elektrycznych. Inicjatywy te mają na celu przeciwdziałanie skutkom pandemii i pobudzenie przyjaznej dla środowiska mobilności.

    Handel transgraniczny i pozytywny ,,efekt sieci” AUTO1.com

    AUTO1.com aktywnie kupuje i sprzedaje samochody w ponad 30 krajach w Europie, przez co zarejestrowani partnerzy czerpią korzyści z handlu transgranicznego dzięki lokalnym różnicom cenowym i szerszemu wyborowi z europejskiej oferty samochodów. W rezultacie, BEV, HEV i PHEV nie są ograniczone do handlu lokalnego, ponieważ podaż i popyt na samochody może się drastycznie różnić w różnych krajach. Transgraniczny obrót samochodami BEV, HEV i PHEV na AUTO1.com osiągnął pułap 80% w 2021 r., głównie z powodu różnic w podaży, popycie i poziomie cen na poszczególnych rynkach. Patrząc na rynki, można zaobserwować różne poziomy popytu. W 2021 r. AUTO1.com odnotowało największy popyt na samochody elektryczne i hybrydowe w Danii, Finlandii i Holandii. Według ACEA istnieją ważne czynniki, takie jak liczba punktów ładowania na 100 km drogi, które korelują z lokalnymi warunkami rynkowymi w odniesieniu do pojazdów z napędem alternatywnym. Na przykład z 259 884 punktów ładowania dostępnych w Unii Europejskiej w 2021 r. ponad 30% znajdowało się w Holandii (82 172), co częściowo wyjaśnia, dlaczego w krajach o rozwiniętej infrastrukturze obserwuje się większy popyt na pojazdy elektryczne . Ponadto podatki od importu używanych samochodów do krajów skandynawskich, takich jak Dania i Finlandia, są skonstruowane w sposób sprzyjający pojazdom elektrycznym, co zwiększa popyt na nie. Udział pojazdów elektrycznych w segmencie samochodów nowych jest znacznie wyższy niż w segmencie samochodów używanych. Kraje takie jak Niemcy wspierają zakup samochodu elektrycznego wysokimi dotacjami, aby spełnić unijne normy emisji CO2. Klienci i firmy mogą otrzymać te dotacje tylko przy zakupie nowego samochodu . Dodatkowo, ze względu na regulacje rządowe i korzyści, firmy z każdym rokiem są coraz bardziej zachęcane do zwiększania udziału paliw alternatywnych.

    Charakterystyka zasobów pojazdów elektrycznych

    W 2021 r. trzema największymi markami samochodów elektrycznych sprzedawanych na AUTO1.com były Toyota, Tesla i Volkswagen. W większości krajów europejskich, w których działa AUTO1.com, najpopularniejszymi pojazdami elektrycznymi sprzedawanymi na platformie są hybrydowe modele Toyoty. Toyota już drugi rok z rzędu utrzymuje przewagę w segmencie nowych samochodów nad byłym liderem branży, Volkswagenem, pod względem globalnej sprzedaży pojazdów. Ponieważ rynek samochodów używanych podąża śladem rynku nowych samochodów, podobne proporcje udziałów w rynku można zaobserwować na AUTO1.com.

    W 2021 r. samochody w wieku od jednego do pięciu lat stanowiły prawie 60% wszystkich pojazdów BEV, HEV i PHEV sprzedawanych przez AUTO1.com. Ok. 40% wszystkich pojazdów EV miało przebieg od 10 tys. do 50 tys. km. Pokazuje to wyraźnie, że światowa flota używanych pojazdów elektrycznych ciągle składa się z młodszych samochodów w porównaniu z tradycyjnymi samochodami z silnikami spalinowymi. W związku z tym na AUTO1.com coraz więcej pojazdów EV jest sprzedawanych w młodszych rocznikach.

    Biorąc pod uwagę doświadczenia różnych dostawców AUTO1.com, producenci OEM, firmy zajmujące się leasingiem i wynajmem, mają większy udział pojazdów elektrycznych w swoim portfelu samochodowym niż niezależni lub franczyzowi dealerzy, czy też konsumenci. Z jednej strony producenci OEM, wypożyczalnie i firmy leasingowe zazwyczaj pozbywają się samochodów po upływie od 6 do 48 miesięcy. Ten krótki okres pokazuje, że charakterystyka zasobów w tych firmach ściśle podąża za trendami na rynku nowych samochodów, co skutkuje młodszą flotą samochodową. Z drugiej strony, niezależni i franczyzowi dealerzy lub konsumenci nie mają określonych ram czasowych na sprzedaż samochodów, choć najczęściej robią to po 48 miesiącach. Skutkuje to handlem starszymi samochodami, a tym samym mniejszym udziałem pojazdów elektrycznych. Inną kwestią, którą należy wziąć pod uwagę, jest fakt, że producenci OEM produkowali w poprzednich latach więcej nowych modeli EV ze względu na wysokie dotacje rządowe i inne regulacje, co prowadzi do wysokiego udziału EV w ich portfelach.

    Badanie przeprowadzone przez dealerów AUTO1.com podkreśla rosnące znaczenie pojazdów elektrycznych na rynku samochodów używanych

    W styczniu 2022 r. AUTO1.com przeprowadziło ankietę online wśród ponad 16,7 tys. partnerów na temat obrotu używanymi samochodami z napędem elektrycznym w 2021 r. oraz ich oczekiwań na rok 2022. Wyniki pokazują, że 34% uczestników sprzedało co najmniej jeden używany samochód EV w 2021 r., a 43% spodziewa się sprzedać co najmniej jeden EV w 2022 r. W 2021 r. więcej grup dealerskich i dealerów franczyzowych sprzedawało pojazdy elektryczne, niż miało to miejsce wśród dealerów niezależnych, przy czym 70% tych pierwszych sprzedało co najmniej jeden używany pojazd elektryczny, gdy w przypadku tych drugich było to 31%. Ok. 1/3 grup dealerskich i dealerów franczyzowych sprzedała w tym roku co najmniej 20 używanych pojazdów elektrycznych, podczas gdy tylko 6% dealerów niezależnych sprzedało taką liczbę jednostek. Zgodnie z ogólnymi europejskimi badaniami dotyczącymi mobilności elektrycznej, odpowiedzi sieci dealerskiej AUTO1.com pokazują również, że dealerzy w krajach skandynawskich (Szwecja, Dania, Finlandia) i Holandii proporcjonalnie sprzedali w 2021 r. więcej używanych pojazdów elektrycznych niż w innych krajach europejskich. Prawie 60% dealerów skandynawskich i 47% holenderskich sprzedało w poprzednim roku co najmniej jeden używany pojazd elektryczny w porównaniu do średniej europejskiej wynoszącej 34%. Ponadto 14% dilerów skandynawskich sprzedało w 2021 r. ponad 100 pojazdów elektrycznych, co stanowi siedmiokrotność europejskiego poziomu 2%. W 2022 r. ok. 18% dilerów w krajach nordyckich spodziewa się sprzedać co najmniej 100 pojazdów elektrycznych.

    Z wyjątkiem krajów skandynawskich i Holandii, wyniki ankiety dotyczącej pojazdów elektrycznych nie różniły się znacząco w poszczególnych krajach. Jeśli chodzi o sprzedaż co najmniej jednego egzemplarza EV w 2021 r., dilerzy z Belgii (37%) i Włoch (38%) są powyżej średniej unijnej, podczas gdy Niemcy (33%) i Francja (32%) są nieco poniżej, podobnie jak Hiszpania (29%) i Polska (20%). Jeśli chodzi o spodziewane egzemplarze na ten rok, Belgia (46%), Holandia (56%) i Włochy (44%) są powyżej średniej europejskiej wynoszącej 43%, jeśli chodzi o sprzedaż przynajmniej jednego pojazdu elektrycznego. W Niemczech (35%), Hiszpanii (39%), Francji (41%) i Polsce (29%) oczekiwania są poniżej średniej unijnej. Można zauważyć, że w niektórych krajach przejście na pojazdy elektryczne nadal stanowi pewne wyzwanie, ponieważ liczby różnią się w zależności od rynku. Przyspieszenie trendu w zakresie pojazdów elektrycznych można zauważyć, analizując rejestracje nowych samochodów.

    ,,Trendy, które obserwujemy na rynku nowych samochodów, zawsze później przenoszą się na rynek samochodów używanych: dzisiejsze nowe samochody to jutro samochody używane. Dlatego jako największa europejska platforma sprzedaży hurtowej samochodów używanych w Europie możemy stwierdzić, że ogólne trendy rynkowe w naturalny sposób odzwierciedlają się na naszej platformie. Im młodsze samochody, tym większy udział pojazdów elektrycznych. Możemy zaobserwować także, iż pojazdy elektryczne pojawiają się obecnie w znaczących ilościach na rynku samochodów używanych. Wspólnie z przedstawicielami branży stale aktualizujemy nasze usługi pod kątem trendów i bieżących wydarzeń. Dlatego też zaktualizowaliśmy aplikację EVA i wszystkie systemy o informacje specyficzne dla pojazdów elektrycznych, takie jak np. sprawdzenie obecności kabla do ładowania. Aplikacja obejmuje teraz wszystkie niezbędne pola i punkty danych do digitalizacji, wyceny, a w konsekwencji udanego handlu pojazdami elektrycznymi” – powiedziała Magdalena Kozłowska, Dyrektor Sprzedaży i Remarketingu na Europę Środkowo-Wschodnią w AUTO1 Group.

    ,,Jesteśmy firmą europejską. W związku z rosnącą liczbą pojazdów z napędem alternatywnym w Europie, AUTO1.com będzie handlować nimi jako samochodami używanymi do ponad 60 tys. zarejestrowanych partnerów. Nasza platforma hurtowa przyczynia się do łatwego i cyfrowego handlu samochodami używanymi ponad granicami, wspierając również wzrost udziału pojazdów elektrycznych. Dzięki nam dealerzy uzyskują dostęp do europejskiego rynku B2B samochodów używanych i mogą uczestniczyć w transformacji przemysłu motoryzacyjnego. Dealerzy w całej Europie mogą zawsze polegać na zróżnicowanym asortymencie, w tym na rosnącym udziale samochodów używanych z napędem elektrycznym” – dodał Piotr Baranowicz, Vice President na Europę Środkowo-Wschodnią w AUTO1 Group.

    Podsumowując, AUTO1.com jest największą w Europie platformą sprzedaży hurtowej samochodów używanych. Ponad 60 tys. dealerów w ponad 30 krajach aktywnie wykorzystuje technologie i usługi AUTO1.com do digitalizacji swojej działalności związanej z samochodami używanymi. Kupujący mają dostęp do ponad 30 000 sprawdzonych samochodów używanych różnych marek. Sprzedawcy, w tym dealerzy, producenci, firmy leasingowe i wypożyczalnie samochodów, mają możliwość cyfrowej sprzedaży pojazdów w sieci dealerskiej. Ogólnoeuropejska sieć logistyczna z ponad 300 partnerami logistycznymi umożliwia również międzynarodowy handel po konkurencyjnych cenach. Wszystkie usługi są dostępne dla partnerów firmy 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, na rynkowych warunkach zakupu, bez ukrytych opłat lub minimalnego zakupu. Więcej informacji można znaleźć na stronie: www.auto1.com.

    AUTO1.com GmbH jest częścią AUTO1 Group SE, wiodącej w Europie cyfrowej platformy motoryzacyjnej do kupna i sprzedaży używanych samochodów online. Grupa AUTO1 SE, z siedzibą główną w Berlinie, działa w ponad 30 krajach i osiągnęła przychody w wysokości 4,8 mld euro w 2021 r.

    Wojciech Gryciuk

    Forum Wizja Rozwoju: przekop Mierzei Wiślanej uniezależni kanały żeglugi od Rosji

    Jednym z tematów, który towarzyszy Forum Wizja Rozwoju już od ubiegłorocznej edycji jest przekop Mierzei Wiślanej. W czerwcu odbędzie się V edycja tej konferencji. Nie zabraknie na niej dyskusji na temat przyszłości żeglugi morskiej na powstałym kanale.

    Forum Wizja Rozwoju to najważniejsze wydarzenie gospodarcze w północnej Polsce. Każdego roku przyciąga grono najlepszych ekspertów z dziedziny biznesu, nauki i polityki. Ze względu na lokalizację wydarzenia temat żeglugi i transportu morskiego stanowi ważny filar debat eksperckich.

    Przekop Mierzei Wiślanej to szansa na niezależność

    Znamy już termin uruchomienia kanału żeglugowego- jest to 17 września tego roku. To symboliczna data, która odwołuje się do wtargnięcia Armii Czerwonej na terytorium Polski w 1939 roku.

    – Przekop Mierzei uniezależni żeglugę na Zalewie Wiślanym od działań Rosji. Nasi eksperci od lat podkreślali, jak ważna i uzasadniona jest to inwestycja. Słuszność decyzji o jej rozpoczęciu najlepiej widać z perspektywy czasu i tego, co dzieje się w Ukrainie– mówi dr Andrzej Michalak, prezes Fundacji Forum Wizja Rozwoju.

    Dzięki nowemu kanałowi port w Elblągu zyska pełen dostęp do Bałtyku. Umożliwi to przejęcie od portu gdańskiego część transportu drobnicowego, co skutkować będzie zwiększoną wydajnością i szerszymi możliwościami dla trójmiejskiego centrum żeglugi.

    Nowy kanał żeglugi to korzyści dla lokalnej społeczności

    Otwarcie nowego kanału żeglugi to nie tylko korzyści związane z transportem morskim. Przekop Mierzei Wiślanej odgrywa ważną rolę w życiu mieszkańców Pomorza.

    -Będzie to impuls rozwojowy działalności gospodarczej wokół Elbląga. Co więcej, zakładamy, że powstanie prawdopodobnie około tysiąca nowych miejsc pracy -dodaje dr Andrzej Michalak.

    Pozytywnym skutkiem dyskusji o przekopie Mierzei była eksplozja patriotyzmu lokalnego w Elblągu. W tej sprawie obowiązywała zgoda ponad podziałami. Mieszkańcy zdają sobie sprawę, ile dla nich znaczy ta inwestycja.

    – Jeżeli zapomnimy o sporach natury politycznej koncentrując się wyłącznie na aspekcie ekonomicznym tego przedsięwzięcia, to można powiedzieć: znakomicie, że projekt jest realizowany i że wkrótce zostanie ukończony. Tematyka przekopu Mierzei Wiślanej pojawi się podczas jubileuszowego 5 Forum Wizja Rozwoju w Gdyni. Przewidujemy kolejny panel poświęcony tej sprawie- mówi dr Andrzej Michalak.

    Piąta edycja Forum Wizja Rozwoju odbędzie się w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, 20-21 czerwca 2022r. Honorowy Patronat nad wydarzeniem objął premier Mateusz Morawiecki. W panelach dyskusyjnych wezmą udział przedsiębiorcy, politycy, naukowcy, dziennikarze i eksperci kompetencyjnie powiązani z poszczególnymi blokami tematycznymi.

    Więcej informacji o wydarzeniu: https://wizjarozwoju.pl/

     

    Obraz zamiast słowa. Niesamowita historia malarstwa aborygeńskiego

    Od lat osoby odwiedzające Australię są olśnione abstrakcyjnymi obrazami wykonanymi przez plemiona tubylcze i podekscytowane odkryciem głębokiego znaczenia tych dzieł – duchowego, mistycznego związku Aborygenów z ziemią, jej florą i fauną oraz naturalnymi elementami przyrody.

    Sztuka aborygeńska ma wartość zarówno artystyczną, jak i antropologiczną. To jeden z powodów, dla których jest tak wyjątkowa i ważna. Stanowi część najstarszej, nieprzerwanie żywej kultury w historii świata. Australijscy Aborygeni osiedlili się na antypodach gdzieś około 60 000 a 80 000 lat temu. Dowody ich cywilizacji można znaleźć w sztuce naskalnej, której wiek datuje się na co najmniej 20 000 lat wstecz, podczas gdy archeologia datuje starożytne obozowiska aborygeńskie na okres sprzed 50 000 do 65 000 lat .

    Ta pradawna i wysoce symboliczna forma ekspresji, opisująca narodziny świata (Dreamtime) oraz odnosząca się do zjawisk na niebie i astrologii była pierwotnie ukryta: rysowana w piasku lub nakładana na skały na terytoriach zakazanych osobom świeckim. Sztuka ta światło dzienne zobaczyła stosunkowo niedawno, bo na początku lat 70 byłego stulecia. Pośród walk o uznanie aborygeńskiej tożsamości, w roku 1971 społeczność Papunya Tula po raz pierwszy utrwaliła swoje praktyki kulturowe i wiedzę symboliczną na płótnie za pomocą farby. I tak narodził się słynny ruch sztuki aborygeńskiej.

    A wszystko zaczęło się od determinacji niejakiego Geoffrey Bardona, który przybył do Papunya, położonej około 155 mil na północny zachód od Alice Springs, żeby pracować z dziećmi aborygeńskim. Obserwując zwyczaje plemienne, zauważył że Aborygeni opowiadając historie, jednocześnie rysują symbole na piasku. Postanowił zachęcić ich do przeniesienia malunków z powierzchni piaszczystej ziemi na trwalszy materiał: płótno i deskę. Zapoznał ich również z farbami i pędzlem. To był krok milowy dla rdzennych artystów, którzy zaczęli malować swoje historie na materiałach białego człowieka. Od tamtej pory, na przełomie dekad malarstwo aborygeńskie stało się jedną z najbardziej ekscytujących współczesnych form sztuki XX wieku.

    W latach 80tych australijskie muzea zaczęły organizować pierwsze poważne wystawy malarstwa aborygeńskiego. Dziś twórczość ta znajduje się w centrum dyskusji o sztuce australijskiej, a także – i może nawet przede wszystkim – odgrywa pierwszoplanową rolę na australijskim rynku sztuki. Szacuje się, że nawet 3/4 sprzedaży to dzieła aborygeńskie, podczas gdy sami Aborygeni stanowią zaledwie niecałe 3% populacji Australii.

    Obrazy aborygeńskie zyskały uznanie na całym świecie. Wystawy w galeriach Nowego Jorku, Paryża, Berlina, Brukseli, Amsterdamu stale się wyprzedają, a renomowane domy aukcyjne Sotheby`s i Christie`s prowadzą specjalne działy sztuki aborygeńskiej i poświęcają jej odrębne aukcje. Do legendy rynku sztuki przechodzą już opowieści o obrazkach kupowanych w australijskim buszu w latach 70-tych po 5, 10 dolarów, które dziś warte są dziesiątki i setki tysięcy dolarów. Jedna z najlepiej strzeżonych tajemnic sztuki współczesnej nie jest już tajemnicą.

    W maju 2007 r. pierwsze dzieło australijskiej sztuki rdzennej zostało sprzedane za ponad 1 milion dolarów. Udało się to osiągnąć dzięki pracy Emily Kame Kngwarreye „Earth’s Creation” sprzedanej również w 2007 roku prywatnemu nabywcy za 1,056 miliona dolarów.

    Rekord najdroższego dzieła sztuki Aborygenów, jakie kiedykolwiek wystawiono na aukcji, należy do dziś do Clifforda Possum Tjapaltjarri’ego, którego obraz Warlugulong (1977) kupiła za 2,4 miliona dolarów Galeria Narodowa Australii w 2007 roku.

    Urodzony na ziemiach Anmatyerre w wyschniętym korycie potoku Clifford Possum Tjapaltjarri stał się najsłynniejszym artystą aborygeńskim swojego pokolenia, otrzymał Order Australii i był gościem królowej Anglii odwiedzając Pałac Buckingham (zaprezentował się królowej w porannym, nienagannym garniturze i klapkach japonkach pomalowanych w aborygeńskie wzory).

    Sztuka aborygeńska wyrażana jest głównie poprzez malowidła. Ze względu na brak piśmiennictwa i liczb w kulturze aborygeńskiej, rysunki są sposobem na przekazanie kolejnym pokoleniom wszystkich niezbędnych do przetrwania danych oraz legend, opowieści i historii, które tworzą zarówno sakralną część życia danego plemienia, jak i swoiste kodeksy prawa. Obrazy pełnią funkcje kroniki do przekazywania wiedzy o ziemi, wydarzeniach i wierzeniach Aborygenów. Użycie symboli to alternatywny sposób zapisywania historii o znaczeniu kulturowym, uczący przetrwania, użytkowania ziemi i nawigowania na pustyni.

    Dlatego też nierdzenny Australijczyk nie może stworzyć aborygeńskiego dzieła sztuki. Nawet artyści aborygeńscy potrzebują pozwolenia swojej starszyzny na malowanie określonych elementów historii o świecie aborygeńskim.

    Każde plemię posiada prawo do malowania elementu historii stanowiącego część ich dziedzictwa i tożsamości. W ramach plemienia historia dzielona jest na dalsze, mniejsze kawałki a prawa do przechowywania i kultywowania tych elementów otrzymują konkretne rodziny. Prawa do historii są dziedziczone i jako takie mają wartość ekonomiczną. Raz do roku starzyzny wszystkich plemion spotykają się ze sobą i wymieniają swoimi częściami historii (w rozumieniu prawa zachodniego, prawami autorskimi), użyczając je sobie do opowiedzenia na jakiś czas. W czasie użyczenia, można rysować historie innego plemienia. Kiedy czas mija, wygasają również prawa. Artysta aborygeński nie może jednak utrwalać na płótnie historii, której nie odziedziczył po rodzicach. Tak samo jak kobieta nie może namalować historii należącej do mężczyzny. Historie malowane przez kobiety zawsze odnoszą się do zbieractwa, opieki nad dziećmi, kulinariów. Mężczyźni pielęgnują część historii dotyczącej wiedzy sakralnej i łowiectwa.

    To sprawia, że obrazy aborygeńskie są unikatowe i nie stanowią jedynie sztuki sensu stricto, jak rozumieją ją przedstawiciele świata zachodniego. Oprócz walorów estetycznych pełnią jeszcze masę innych funkcji.

    Jeśli zatem ktoś by mnie spytał czy malowanie sztuki Aborygenów jest nielegalne, odpowiedziałabym: tak i nie. Kopiowanie oryginalnych obrazów aborygeńskich będzie naruszeniem praw autorskich, ale także praw rzeczowych i sakralnych. Malowanie metodą kropkowania ale motywów dozwolonych i nie zapożyczonych z kultury aborygeńskiej, już nie – nie jest bowiem opowieścią o świecie czy duchowości aborygeńskiej.

    Z resztą same kropki jako technika malarska zaczęły być używane przez Aborygenów dopiero po przeniesieniu rysunków na płótno, czyli we wczesnych latach 70tych byłego stulecia. Okazały się przydatne do ukrywania przed niewtajemniczonymi pewnych informacji i skojarzeń, które kryły się pod kropkami. W tym czasie aborygeńscy artyści negocjowali, które aspekty opowieści są tajne lub święte, a które mogą być ujawnione domenie publicznej.

    Obecne autentyczne malarstwo tubylcze dostępne w galeriach Australii, Europy i Ameryki jest wyrazem skrupulatnie wyważonego kompromisu między tym co święte i strzeżone a tym co można pokazać białemu człowiekowi.

    Znawcy sztuki uważają, że to właśnie dzięki pojawieniu się nowych kierunków w malarstwie powojennym, takich jak minimalizm czy ekspresjonizm abstrakcyjny, którego najważniejszymi przedstawicielami byli Pollock i Rothko, w pełni doceniono walory estetyczne obrazów aborygeńskich i zaakceptowano je jako część sztuki współczesnej. Obecnie są doceniane i pożądane przez koneserów malarstwa oraz projektantów wnętrz, zdobią obiekty komercyjne, ściany banków
    i instytucji międzynarodowych w Australii, Europie i Ameryce.

     

    Autorka: Iwona Pruszyńska

    Autorka jest prawnikiem australijskim i polskim. Prowadzi kancelarię Cap Lawyers Australian Polish Legal Services z oddziałami w Sydney i Warszawie. Prywatnie miłośniczka i kolekcjonerka sztuki aborygeńskiej. 15 maja 2022 poprowadzi w Warszawie, ul. Mokotowska 63, wernisaż obrazów aborygeńskich. Część ekspozycji pochodzi z jej kolekcji prywatnej.

    Rusza kolejny sezon szkoleń AMG Driving Academy w Polsce

    Już od 9 lat polski oddział AMG Driving Academy organizuje szkolenia doskonalenia techniki jazdy za kierownicą sportowych maszyn z Affalterbach. W tym roku uczestnicy mają do wyboru trzy rodzaje szkoleń o różnym stopniu zaawansowania, organizowane na torach Autodrom Jastrząb i Silesia Ring w Polsce oraz Brno Circuit w Czechach.

    Treningi odbywają się od maja do października, tradycyjnie pod okiem elitarnej kadry instruktorów AMG, którzy łączą doświadczenie w sporcie motorowym z indywidualnym, ukierunkowanym podejściem do uczestników. 9-ty sezon szkoleń AMG Driving Academy zbiega się z ważną rocznicą – Mercedes-AMG obchodzi w tym roku swoje 55 urodziny.

    55 lat temu, w 1967 r., dwaj inżynierowie Mercedesa – Hans Werner Aufrecht i Erhard Melcher – otworzyli firmę AMG, specjalizującą się we wzmacnianiu modeli spod znaku gwiazdy. Jej nazwa powstała od pierwszych liter nazwisk założycieli oraz miejscowości, gdzie prowadzili oni swój zakład – Großaspach nieopodal Stuttgartu. Na pierwszy wielki sukces AMG nie trzeba było długo czekać: w 1971 r. specjalnie przygotowana limuzyna 300 SEL 6.8 AMG zaskoczyła zajęciem drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej i klasowym zwycięstwem
    w 24-godzinnym wyścigu na słynnym torze Spa-Francorchamps, zwanym „adreńskim rollercoasterem”.

    Za tym zwycięstwem przyszły kolejne sukcesy w motorsporcie i renoma wśród prywatnych klientów. Z czasem warsztat tuningowy przerodził się w oficjalnego partnera Mercedes-Benz oraz producenta sportowych maszyn spod znaku gwiazdy. Dziś AMG nie tylko firmuje najmocniejsze warianty licznych serii modelowych Mercedesa, ale i opracowuje własne modele – od kultowego SLS-a po najnowszego SL-a. Dynamiczny rozwój nie wpłynął jednak na wartości, które od samego początku definiują tożsamość marki AMG: jej wizytówką pozostają najwyższe osiągi, które zapewniają innowacyjne rozwiązania techniczne testowane w wymagających, wyścigowych warunkach.

    DNA AMG tworzą też sami klienci – pasjonaci, którzy również biorą udział w wyścigach i zabierają swoje samochody na tor. Marka od lat wspiera prywatne zespoły i organizuje szkolenia techniki jazdy w ramach AMG Driving Academy. Polski oddział AMG Driving Academy działa wyjątkowo prężnie – w ciągu poprzednich sezonów przeszkolił ponad 4000 osób, nie tylko w Polsce, ale również na torach w Szwecji, w Czechach, Austrii, Niemczech, we Włoszech, w Hiszpanii oraz w Chinach. W tym roku poprowadzi już dziewiąty sezon szkoleń, który jak zawsze będzie obfitować w wysokoobrotowe emocje.

    Na tych, którzy chcą poprawić swoje umiejętności za kierownicą, zebrać doświadczenie w prowadzeniu najmocniejszych Mercedesów-AMG i sprawdzić ich potencjał w bezpiecznych warunkach, czeka zróżnicowany program szkoleń organizowanych na trzech renomowanych torach. Pętla Autodromu Jastrząb nieopodal Radomia liczy 2,4 km długości i ma 11 zakrętów, a najdłuższa prosta mierzy tu 280 m. W takich warunkach doskonale odnajdują się między innymi kompaktowe modele Mercedes-AMG. Nowoczesny tor oferuje system nawadniania, nocne oświetlenie oraz hotel na terenie obiektu. Silesia Ring w Kamieniu Śląskim uchodzi za jeden z najbardziej uznanych torów w naszej części Europy – oferuje 3,6-kilometrową nitkę toru z 15 zakrętami oraz 600-metrową prostą. To doskonałe miejsce szkoleń zarówno dla osób rozpoczynających swoją przygodę za kierownicą, jak i zawodowców. Trzeci tor – Brno Circuit w Czecach – jest zwany „Czeską Fabryką Adrenaliny”,
    a jego bogata historia zaczęła się w 1930 r. Obiekt ma 5,4 km długości, 14 zakrętów oraz 650-metrową prostą.

    Szkolenia na Autodromie Jastrząb odbędą się w dniach 6-10 maja i 29 sierpnia-6 września, na Silesia Ringu – w dniach 29 czerwca-5 lipca, a trening na torze Brno Circuit zaplanowano na 9 października.

    Uczestnicy mają do wyboru trzy rozbudowane rodzaje szkoleń: podstawowe AMG Experience oraz bardziej zaawansowane AMG Performance Race Track Only i AMG Performance. Zależnie od programu czeka na nich cały przekrój zajęć praktycznych, od przyspieszania i hamowania przez dobór prawidłowego toru jazdy aż po radzenie sobie z pod- i nadsterownością. Na „doszlifowanie” zdobytych umiejętności pozwala moduł jazdy za instruktorem (Lead & Follow), a dodatkowy element rywalizacji wprowadza konkurencja jazdy na czas. Jeszcze jeden potężny zastrzyk adrenaliny zapewni możliwość typowo wyścigowej przejażdżki wspólnie z instruktorem (Race Taxi). Podczas bazowego szkolenia AMG Experience nie zabraknie też chwili relaksu – komfort maszyn AMG będzie można przetestować na otwartych drogach (AMG Tour). Z kolei programy AMG Performance Race Track Only oraz AMG Performance skupiają się na podnoszeniu umiejętności bardziej doświadczonych kierowców i oferują dodatkowe moduły z zakresu dynamicznej jazdy.

    W tym roku uczestnikom będą towarzyszyli dodatkowi instruktorzy, zapewniając im jeszcze bardziej indywidualną opiekę oraz dodatkowy czas na konsultacje. Wszyscy zapewniają ten sam najwyższy poziom merytoryczny i mają na koncie liczne sukcesy w sporcie motorowym, a swoją pracę traktują jako pasję
    – z pełnym zaangażowaniem pomagając uczestnikom w doskonaleniu swoich kompetencji jako kierowcy.

    Programy AMG Driving Academy to nie tylko okazja do udoskonalenia techniki jazdy, ale i szansa na przetestowanie sportowych samochodów Mercedes-AMG tam, gdzie „wykuwał się” charakter – na zamkniętym torze wyścigowym. Uczestnicy mają okazję wypróbować szereg modeli z Affalterbach i poznać rozległe możliwości ich zaawansowanych zespołów napędowych, trybów jazdy oraz systemów z zakresu dynamiki. Flota dostępnych aut obejmuje m.in. zwinne hot hatche z serii 35 i 45, tylnonapędowe Klasy C z serii 63, sportowo-luksusowe wydania Klasy E od AMG, a także wręcz wyczynowy wariant AMG GT R. Nie zabraknie również AMG GT 4-drzwiowego Coupé, które łączy funkcjonalne nadwozie z typowo sportową naturą. Najpotężniejsze modele rozwijają prędkość maksymalną przekraczającą 300 km/h i są zdolne przyspieszyć do pierwszej „setki”
    w niewiele ponad 3 s.

    Jak co roku partnerem oponiarskim imprez AMG Driving Academy jest firma Continental, która dostarcza do aut szkoleniowych ogumienie Continental Ultra High Performance, przeznaczone do samochodów o wysokich osiągach. – Continental to nie tylko producent ogumienia, ale i dostawca technologii oraz wyposażenia do samochodów. Naczelną misją naszej firmy jest systematyczna poprawa bezpieczeństwa na drogach, a szkolenia takie jak AMG Driving Academy pozwalają podnosić kwalifikacje kierowców i uświadamiać im, jak istotny wpływ na bezpieczeństwo ma zaawansowane technologicznie ogumienie.

    Nasze opony UHP zapewniają najwyższe osiągi nie tylko w kontekście prędkości i dynamiki jazdy, ale również pod względem skuteczności hamowania na suchych i mokrych nawierzchniach, pozwalając w pełni wykorzystać potencjał sportowych samochodów. Zarówno Continental, jak i Mercedes-AMG od dekad kojarzą się z wysokimi osiągami, doskonałą jakością oraz najlepszymi technologiami. Cieszymy się, że kontynuujemy współpracę przy projekcie AMG Driving Academy, zwłaszcza w roku, kiedy marka AMG świętuje 55 urodziny. Wszystkiego najlepszego! – powiedział Piotr Snakowski, szef marketingu firmy Continental w Polsce.

    Dodatkowe informacje na temat szkoleń, w tym szczegółową ofertę oraz harmonogram, można znaleźć na stronie https://www.mercedes-benz.pl/passengercars/the-brand/amg-driving-academy/explore.html.

    Samochody używane ważnym elementem działalności Grupy Krotoski

    W dobie problemów z produkcją samochodów na znaczeniu zyskują auta używane. O tym, jakie są preferencje klientów, jak dziś wygląda rynek pojazdów używanych i jak ważny jest to obszar w działalności firmy rozmawiamy z Piotrem Skupińskim Dyrektorem Zarządzającym Grupy Krotoski w Warszawie.

    Rynek samochodów nowych załamał się w 2021 roku, w wyniku kryzysu w branży półprzewodników. Jak w tym kontekście wygląda zainteresowanie samochodami używanymi?

    Stare powiedzenie mówi, że rynek nie lubi pustki i jeśli w jakimś obszarze pojawiają się niedobory, natychmiast w tym miejscu rozkwitają inne alternatywne rozwiązania. Faktycznie sprzedaż nowych samochodów przeżywa aktualnie ciężkie chwile. Popyt daleko przewyższa podaż i możliwość dostarczenia pojazdów do klientów. Naturalnie wynika to z faktu braku dostępności podzespołów do produkcji nowych pojazdów, a nie ze zmniejszonego zainteresowania nowymi modelami. W salonach sprzedaży Grup Krotoski wciąż obserwujemy ogromne zainteresowanie nowymi samochodami.

    Równolegle obserwujemy też ogromny wzrost zainteresowania samochodami używanymi. Są to głównie pojazdy względnie nowe lub kilkuletnie, z potwierdzonym przebiegiem i w nienagannym stanie technicznym, mogące wypełnić w pewnym sensie niedobór egzemplarzy zupełnie nowych na rynku.

    Jak łatwo jest dziś pozyskać konkretny samochód używany?

    Na tym polu konkurencja jest ogromna i niezwykle zażarta. Samochody roczne lub dwuletnie, w idealnym stanie technicznym sprzedają się praktycznie na pniu, dlatego by kupić konkretny egzemplarz należy reagować natychmiast. Przypomina to trochę wizytę na targu rybnym, gdzie, żeby pozyskać najlepszy i najświeższy towar trzeba stawić się jeszcze przed otwarciem giełdy. Reasumując w dzisiejszych czasach łatwiej jest dobrze sprzedać samochód niż go kupić.

    Jednak dzisiejsza praca specjalisty do spraw samochodów używanych nie ogranicza się jedynie do przeglądania ofert internetowych?

    Śledzenie ofert faktycznie jest jednym ze sposobów na znalezienie ciekawego egzemplarza, ale praca w salonach Grupy Krotoski nie ogranicza się tylko do obecności w salonie. Nasi pracownicy aktywnie pozyskują z rynku najlepsze egzemplarze, często odbywając podróże służbowe lub zapraszając sprzedających do salonów celem wykonania oględzin. Nie zdradzimy wszystkich naszych trików, ale należy zaznaczyć, że ogólnopolska sieć salonów i serwisów jest niewątpliwym atutem Grupy Krotoski.

    Rynek samochodów używanych nieustannie się zmienia. Czy idą za tym również zmiany w sieci dealerskiej Grupy Krotoski?

    Od samego początku istnienia firmy obserwujemy rynek samochodów używanych. Już na przełomie XX i XXI działaliśmy w tym obszarze współpracując z naszymi klientami. W dużej mierze oferowane przez Grupę Krotoski samochody pochodziły z odkupu od klientów zamawiających u nas nowe samochody. Rynek był dość ograniczony, a pewne egzemplarze w nienagannym stanie technicznym były rzadkością. Wynikało to w dużej mierze z mentalności Polaków, dla których dobry samochód koniecznie musiał zostać „w rodzinie”. Raczkujący w tamtych czasach Internet również nie pomagał w szybkim dotarciu do sprzedających.

    Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Naszą podstawową przewagą jest doświadczenie oraz szeroka, ogólnopolska sieć sprzedaży i serwisowa. Dodatkowo nie skupiamy się na jednej marce, a w swoim portfolio mamy praktycznie pełną ofertę Grupy Volkswagen i nie tylko. W kręgu zainteresowań naszych specjalistów znajdują się głównie auta marek Audi, Porsche, Volkswagen oraz Skoda, ale nie znaczy to wcale, że nie będziemy w stanie pozyskać dla naszych klientów konkretnych egzemplarzy marek SEAT, CUPRA a nawet Bentley. Nasze serwisy są w stanie obsłużyć praktycznie każdy model z Grupy Volkswagen, a to wielki atut.

    Czy to oznacza, że obserwujecie konkurencję w poszukiwaniu samochodów używanych?

    Nie będziemy ukrywać, że tak nie jest. Wszyscy w branży, mówiąc kolokwialnie „trochę się podglądamy” i czerpiemy z zasobów konkurencji. To oczywiście jest w pełni legalne, a pomagają nam w tym fabryczne rozwiązania, jak choćby Audi Select :plus. Samochody dostępne w programie pochodzą z wewnętrznych źródeł producenta oraz importera. Dzięki temu, dealer sprzedający takie auto zyskuje pewność co do historii samochodu, która jest starannie opisana w systemach serwisowych. Udokumentowana „przeszłość” takiego pojazdu jest niezaprzeczalnym atutem, a egzemplarze, które wymagają jakiś usprawnień, przygotowywane są przez partnerów serwisowych Audi z wykorzystaniem wyłącznie oryginalnych części zamiennych.

    Jak dużą bazą pojazdów dysponujecie?

    Obecnie w ofercie Audi Select :plus znajduje się około 1500 pojazdów. Oferowane są wyłącznie przez autoryzowanych dealerów marki Audi. Raporty wykazały, że w samych tylko 2021, przekazano klientom ponad 6 tys. samochodów z logo czterech pierścieni. Jaką dynamikę osiągnął ten kanał sprzedaży obrazuje wzrost, który wynosi aż 18,1% w stosunku do analogicznego okresu w 2020 roku oraz aż o 50,5% w stosunku do tego samego czasu roku 2019! To tylko wycinek oferty Grupy Krotoski, ponieważ dysponujemy podobnymi programami dla samochodów marek Volkswagen, Skoda i Porsche, a w ofercie mamy szeroką gamę pojazdów, które klienci znajdą wyłącznie u nas.

    W czym zatem tkwi tajemnica fabrycznych rozwiązań w zakresie sprzedaży samochodów używanych?

    Auta trafiające do sprzedaży w ramach programu Audi Select: plus są certyfikowane na podstawie listy przeglądowej, która składa się z aż 117 punktów kontrolnych. Poszczególne egzemplarze są wnikliwie sprawdzane pod każdym kątem zanim trafią do oferty i naszych klientów. Dodatkowo, samochody otrzymują minimum jednoroczną gwarancję, a zdarza, że jest ona bliska fabrycznej. Jednym z warunków programu jest to, że oferowane samochody nie mogą być starsze niż 8 lat, a ich maksymalny przebieg ma wynosić nie więcej niż 150 tysięcy kilometrów.

    Program Audi Select :plus to jeden z kanałów. Jak jeszcze Grupa Krotoski pozyskuje samochody używane?

    Sposobów na pozyskanie interesujących nas samochodów jest kilka, ale skupiamy się przede wszystkim na źródle, które mamy pod ręką. Serwisy Grupy Krotoski obsługują rocznie około 100 tysięcy samochodów. Są to zarówno pojazdy sprzedane w naszych salonach, ale również samochody z flot CFM, które trafiają do serwisów Krotoski, ze względu na atrakcyjne pakiety serwisowe oraz profesjonalną i fachową obsługę. Doskonale znamy serwisowane przez nas pojazdy, dysponujemy ich pełną historią. Doświadczenie zbierane od początku istnienia salonów i serwisów Krotoski pozwala nam idealnie określić stan konkretnego egzemplarza, a nawet tak subtelne szczegóły jak temperament i styl jazdy właściciela.

    Potencjał własny to jednak nie jedyne źródło pozyskiwania samochodów używanych?

    Tak, „zasoby własne” to dla nas oczywiste źródło, jednak rynek samochodów jest bardzo szeroki, dlatego nasi specjaliści poświęcają bardzo dużo czasu na analizowanie rynku. Może to zabrzmieć bardzo ogólnikowo, ale nie zamykamy się wyłącznie oferty z naszego, polskiego podwórka. Jeśli trafi się egzemplarz idealny na którymś z rynków europejskich, jesteśmy w stanie przeprowadzić procedurę importu, by pozyskać taki pojazd dla naszego klienta. Taką procedurę wdrażamy zwykle w przypadkach, gdy klient ma dokładnie sprecyzowane oczekiwania wobec swojego samochodu marzeń.

    No właśnie, dzisiejszy rynek samochodów używanych jest bardzo różnorodny…

    Dokładnie tak, trafiają do nas klienci, którzy oczekują konkretnie skonfigurowanego egzemplarza. Dajmy na to, musi to być Audi A6 Avant, z konkretnym silnikiem pod maską i konkretnym układem napędowym. To wbrew pozorom jest dość łatwe zadanie. Sytuacja robi się bardziej skomplikowana, jeśli na liście „must have” musi się znaleźć lakier w odpowiednim odcieniu, felga, tapicerka oraz specyficzne wyposażenie. W przypadku Audi, które szczególnie często konfigurowane są indywidualnie przez pierwszego użytkownika, zaczyna się zabawa w detektywa. Na szczęście wiele samochodów przeszło przez salony Grupy Krotoski, a to nasza niewątpliwa przewaga już na starcie poszukiwań.

    Samochody przedawane jako nowe w salonach Grupy Krotoski należą do egzemplarzy bardzo chętnie wykorzystywanych przez floty. Sprzedajemy na raz po kilkaset, a czasem nawet kilka tysięcy pojazdów, które poprzez instytucje finansowe trafiają do ostatecznych klientów. Także te auta są najczęściej serwisowane w naszych placówkach. Istnieje szerokie grono klientów, dla których wyposażenie czy kolor nadwozia ma drugorzędne znaczenie, a liczy się stan techniczny danego egzemplarza, poziom zużycia wnętrza oraz przebieg. Okazuje się też, że nawet biała Skoda Octavia Kombi, jeśli jest zadbana niemal natychmiast znajduje kolejnego właściciela i na jej atrakcyjność zupełnie nie wpływa na przykład brak aluminiowych felg czy LED-owych reflektorów.

    Które modele są najbardziej poszukiwane przez klientów?

    Wbrew pozorom dość trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ każdy z naszych salonów ma swoją specyfikę. Zainteresowania naszych klientów pokrywają się w dużej mierze z danymi raportowanymi przez rynek, w tym na przykład największe portale ogłoszeniowe. W 2021 roku największym zainteresowaniem cieszyły się SUV-y, które osiągnęły wynik 21,4% wszystkich zapytań. Drugie miejsce z wynikiem 20,4% zajęły sedany, a kombi 16,6%. Dla porównania, wśród nowych samochodów SUV-y to już ponad 46% wszystkich zapytań. Największym zainteresowaniem klientów cieszą się samochody w kolorze czarnym (27,3%) oraz szarym (14,4%). Najwięcej klientów interesuje się też modelami nie starszymi niż 4-letnie z przebiegiem poniżej 140 tysięcy kilometrów. Obserwujemy też ogromny wzrost zainteresowania samochodami wyposażonymi w automatyczną skrzynię biegów.

    Obserwujemy również zainteresowanie samochodami wyposażonymi w napędy ekologiczne, czyli Hybrydowe i elektryczne (BEV).

    A jak to się przedstawia w podziale na poszczególne modele?

    Najczęściej szukanym modelem w portfolio Grupy Krotoski było Audi A4. Ten samochód od wielu lat jest ulubieńcem Polaków, co także potwierdzają obiektywne dane z rynku. Zaraz za Audi plasują się Volkswagen Golf i Skoda Octavia, ale wciąż wysoko plasuje się Audi A6. Obserwujmy także wzrost zainteresowania SUV-ami, a wśród nich Volkswagenem Tiguanem, Audi Q5 i Skodą Kodiaq.

    Warto zaznaczyć, że Grupa Krotoski zwyciężyła w rankingu „Liderzy Motoryzacji 2021” w kategorii Sieci Dealerskich, zdobywając tytuł: „Lider Dobrych Praktyk” OTOMOTO w kategorii samochody używane 2021.

    Na koniec zapytam: Jak wygląda forma finansowania samochodów używanych w programie dealerskim Grupy Krotoski?

    Każdy klient rozpatrujący zakup samochodu używanego ma również opcje skorzystania z finansowania w formie leasingu lub kredytu. W tym zakresie proponujemy pełną ofertę produktów z Volkswagen Banku i Volkswagen Leasingu, zakup samochodów używanych można więc finansować w sposób tożsamy jak ma to miejsce w przypadku samochodów nowych. Na tę chwilę największym powodzeniem cieszy się leasing z możliwością zwrotu samochodu po upływie 3 letniego kontraktu i wymianę na kolejny, młodszy używany.

     

    Ważne Informacje

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...