.
Strona główna Blog Strona 94

Sporty zimowe walczą o przetrwanie

    Odwoływane są rezerwacje hotelowe, zwracane bilety, trzeba też znaleźć rozwiązanie dla umów zawieranych z firmami cateringowymi: brak śniegu i jego konsekwencje stawiają obecnie pod znakiem zapytania zawody Pucharu Świata, ale także funkcjonowanie i przyszłość dla wielu ośrodków sportowych, kurortów narciarskich, bo coraz bardziej brakuje białego złota.

    – Nawet gdyby dostępnych było wystarczająco dużo funduszy, nie można skutecznie wpływać na klimat – powiedziała Anna Kornhaas z Niemieckiej Agencji Prasowej, która jest rzecznikiem prasowym Pucharu Świata w skokach narciarskich w Hinterzarten. Zawody planowane na koniec stycznia stoją oczy- wiście pod znakiem zapytania.

    W innych miejscach walka ze zmianami klimatycznymi już dawno została przegrana. Puchar narciarzy alpejskich w Garmisch-Partenkirchen został odwołany. Zamiast zimowej krainy czarów obraz charakteryzuje zielono-szara górska sceneria. Odwołanie było kata- strofą gospodarczą, przyznała szefowa zespołu organizacyjnego, Martina Betz: „Mamy dużą stratę. Jednak kwoty nie można jeszcze oszacować”.

    Na zawodach sportowych zarabiają wszyscy. Restauratorzy, hotele, sklepy z pamiątkami, bary, budy z kiełbaska- mi, korzystają z tysięcy fanów narciarstwa, którzy pielgrzymują do małych ośrodków sportów zimowych, takich jak Garmisch, Hinterzarten czy Klingenthal. A wielkie Stowarzyszenia zarabiają na dochodach z telewizji.Tak było do tej pory. Straty są trudne do oszacowania, bo system jest zbyt rozgałęziony. Ski World Cup – biznes wart miliony. Skalę szkód i znaczenie zawodów Pucha- ru Świata w narciarstwie dla społeczności można odgadnąć na podstawie sprzedaży osiąganej corocznie w wyniku „Nocnego wyścigu” w Schladming.

    W regionie Schladming-Dachstein impreza już dawno stała się mega wydarzeniem, które przyciąga około 50 000 gości do Ennstal i przynosi 20 milionów euro. – Wartość Nightrace jest naprawdę niezwykle wysoka dla naszego regionu – mówi Mathias Schattleitner, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Turystycznego Schladming-Dachstein. Oprócz sprzedaży bezpośrednio związanej z wyścigiem, takiej jak noclegi i bilety, istnieje również bardzo wysoki poziom rentowności pośredniej. Oprócz turystyki korzysta na tym wiele innych sektorów, w końcu każdy gość Nightrace wydaje średnio ponad 250 euro podczas pobytu w ramach wyścigu.

    W 2023 roku na 26. edycji Nightrace Schattleitner liczy na jeszcze większe dochody, bo dzień po nocnym slalomie w Schladming, odwołany z powodu braku śniegu slalom gigant w Garmisch-Partenkirchen odbędzie się także w Schladming. To ogromny efekt reklamowy I PRwski dla regionu Schladming-Dachstein m.in. dzięki zdjęciom, które obiegają cały świat. I – szczęście dla organizatorów w Schladming: w samą porę na wyścig w regionie spadł świeży śnieg, dzięki czemu obrazy telewizyjne mogą również przedstawiać zimową krainę czarów, która powinna zainspirować innych gości regionu nar- ciarskiego w Ennstal.

    Narciarstwo prawie niemożliwe

    Łagodna zima mocno uderza w Alpy. Do pokonywania często kilometrowych stoków potrzebne są ogromne ilości śniegu. Wyścigi w Sölden, Zermatt, Lech, Beaver Creek, Gröden, i Garmisch zostały odwołane. W kombinacjach nordyckich Klingenthal i Chaux-Neuve do tej pory trafiły na dwa z sześciu obiektów. Biathloniści w Ruhpolding też do końca nie byli pewni startu w zawodach. Śniegu tam jednak prawie nie ma. Z dala od stoków przygotowanych do zawodów narciarskich uprawianie sportów zimowych jest prawie niemożliwe.

    Raje sportów zimowych kurczą się, jak wykazał międzynarodowy zespół badawczy w badaniu opublikowanym w 2022 roku. Bez ogromnej redukcji emisji gazów cieplarnianych większość poprzednich gospodarzy igrzysk olimpijskich nie byłaby w stanie ponownie zorganizować igrzysk w 2050 r.

    Carmen de Jong, profesor geografii ze Strasburga, dodała: „Nie ma już w Europie ośrodków narciarskich, które gwarantują śnieg”. Dla niej pewność śniegu oznacza możliwość jazdy na nartach w dowolnym czasie od 1 grudnia do końca marca. Teren nie powinien być uzależniony od sztucznego śniegu lub śniegu transportowanego na miejsce zawodów.

    W Europie nie ma już ośrodków narciar- skich, które gwarantują śnieg. Sa tacy, którzy twierdza, że sporty zimowe same w sobie mają negatywny wpływ na emisję gazów cieplarnianych.

    Problematyczne naśnieżanie

    De Jong zwraca również uwagę na wpływ na środowisko zbiorników wodnych, które są niezbędne do sztucznego naśnieżania na dużą skalę. Woda do tych technologii często pochodzi z dużych odległości, a jej pompowanie powoduje wysokie koszty energii. Brak sztucznego śniegu zazwyczaj oznacza brak sportów zimowych.

    Skoczkowie narciarscy relatywnie najle- piej radzą sobie bez śniegu. Lądowanie na matach to sprawdzona koncepcja.
    – Myślę, że dobrze będzie, gdy spróbujemy myśleć tak przez cały rok — powiedział wieloletni trener reprezentacji Norwegii Alexander Stöckl w odniesieniu do zmian klimatu.

    Na Pucharze Świata w skokach narciar- skich w Hinterzarten nie ma mat.
    – Aby móc naśnieżać system, potrzeba co najmniej minus pięciu stopni Celsjusza i to przez co najmniej trzy dni, tak aby wyprodukować wystarczającą ilość śniegu – stwierdziła rzeczniczka Kornhaas. – Konsekwencje ekonomiczne w przypadku odwołania byłyby wielkie dla uzdrowiska. Zamówiono 32 kontenery dla obszaru zespołu 16 krajów, zarezerwowano pokoje, które musiały zostać anulowane, a inne wydatki zostały uwzględnione we wstępnym planowaniu.

    Magazyny śniegu

    Osoby odpowiedzialne za biathlonistów w Oberhofie są bardziej optymistyczne. W lutym odbędą się tam Mistrzostwa Świata w Biathlonie. Na najbliższe dni prognozowane są mrozy. Ponadto w magazynach składowanych jest około 35 000 metrów sześciennych śniegu. To prawie cztery razy więcej niż organizatorzy mieli w Ruhpolding.

    – To ilość śniegu, jakiej nie mieliśmy w tej formie w ostatnich latach i zawsze było jej wystarczająco dużo – powiedział Hartmut Schubert, przedstawiciel Pucharu Świata i Oberhof w rządzie kraju związkowego Turyngii.

    Ostatecznie wszyscy wiedzą, że natura tworzy zasady. Żadne pieniądze na świe- cie nie zastąpią śniegu. Należy raczej do- stosować imprezy sportów zimowych do zmian w naturze. Skoczkowie pokazali, jak to się da zrobić. Biathloniści mogliby przerzucić się na nartorolki, tak jak latem, ale dla sportowców alpejskich cały kalendarz musiałby zostać przesunięty. Tylko wtedy, gdy sporty zimowe wymyślą nowa formułę działania, ich przyszłość będzie zabezpieczona.

    Andrzej Mroziński

    Czy jeden obraz zastąpi tysiąc słów

      Katarzyna Jarczewska – Partnerka i współwłaścicielka założonej w 1997 roku agencji reklamowej i PR, Media Forum. Ekspert ds. komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzysowymi oraz strategii marketingowych przedsiębiorstw.

      Mówi się, że żyjemy w kulturze masowego przekazu, bazującego na wszechobecnym obrazie, która powoduje, że większość z nas woli konsumować wszelkie treści tylko w wersji video, a jeśli są już napisane, to zdecydowanie bardziej odpowiada nam ich odbiór audio. Jesteśmy przecież ciągle w ruchu, więc tak jest najwygodniej.  Ponoć pandemia początkowo spowodowała wzrost zainteresowania czytelnictwem, ale ostatecznie wygrały kanały streamingowe, dostarczające filmy na życzenie – jakiekolwiek by one były.  Dziś nie tylko telewizja, ale i świat Internetu dają nam ogromną bazę i różnorodność filmów, programów rozrywkowych oraz muzyki. Netflix, HBO Max, Amazon Prime, SkyShowtime czy CDA to walczące ze sobą, o uwagę odbiorcy, oceany treści video, które powodują, że dzisiejsza telewizja traci swoją moc, jak nigdy wcześniej. Dodatkowo wszelkie SoMe penetrują nasze umysły bardziej niż kiedyś robiły to najciekawsze, kolorowe magazyny, dzienniki, a nawet brukowce. Świat się zmienia szybciej niż się tego spodziewano. 

      Dlaczego o tym piszę? Bo przekłada się to także na działania z obszaru public relations i komunikacji, również tej MKTG. W dobie kultury obrazkowej, bardziej niż kiedykolwiek, istotne staje się kreowanie wizerunku marki poprzez wizualizację – filmowanie czy infografiki, szczególnie 3D. Świat podbijają dziś NFT, a młode pokolenie coraz chętniej przechodzi do metawersu. Warto jednak pamiętać, że słowo wciąż ma ogromną moc i jest jednym z najważniejszych narzędzi w komunikacji. Słowo zawsze będzie miało moc, bo za słowem bardziej niż obrazem stoi energia. Gdy coraz więcej ludzi interesuje się prawem przyciągania, rezonansu i cudami fizyki kwantowej, powszechnym jest stwierdzenie „uważaj co mówisz, bo słowa mają moc”. Jestem zdania, że tak jak medytacja pozwala nam fenomenalnie wyłączyć bieg myśli, tak czytanie daje nam możliwość skupienia się na jednej konkretnej myśli. Umożliwia głębsze zrozumienie tematu i trenuje mózg, który jest organem stale wymagającym pracy niczym mięsień – a nie używany zanika… Oczywiście ,nie uda się rezygnować z oglądania czy słuchania, szczególnie jeśli pracujemy w marketingu.  Musimy być na bieżąco z trendami mediowymi, bo nasi end-userzy czyli pokolenie tzw. Pokolenie C (ang. connect, communicate, change) lub jak kto woli Z, to osoby urodzone po 1995 roku, które nie pamiętają nawet świata bez Internetu i Social Mediów.  Skupienie uwagi, na choćby jednym zdaniu napisanym, przychodzi im z trudnością, bo są w ciągłym ruchu, przyzwyczajeni do konieczności szybkich reakcji na zmiany i realistycznie podchodzący do życia. My pokolenie Millenialsów, a jeszcze bardziej baby-boomers’ów musimy stale próbować dotrzymać im kroku, by nie zostać w tyle i nie przestać mieć prawa do głosu. Jak grzyby po deszczu rosną dziś start-up’y technologiczne, w zasadzie w większości dziedzin. Nasz ostatni klient w Media Forum, który zbudował start-up med-tech pokazał nam przygotowany przez swój zespół white-paper i pitch-deck, które były tak multimedialnie „nafaszerowane”, że nawet my – od ponad 20 lat na rynku reklamy i PR’u byliśmy zdumieni tą formą przekazu. Jak widać chcąc pozyskać inwestorów nie wystarczą już same analizy finansowe, research konkurencji i perspektywy wzrostu pokazane w liczbach. Wszystko musi być, jak w kinie….ruchome, dynamiczne i, jak skonstatował nasz klient z pokolenia baby-boommers – najlepiej w dolby surround 7.1.

      Wszystko to przyczynia się do tego, że coraz mniej ludzi czyta tradycyjne książki, gazety czy czasopisma, redakcje ograniczają nakłady druku albo przenoszą się całkiem do on-line, a te, które nie nadążają, zamykają się. Dlatego wszelka komunikacja MKTG, musi dziś być dostosowana do zmieniających się realiów i dynamicznie uczących się nowości technologicznych odbiorców. Ci w czasach wyjątkowo szybkiego tempa życia i ciągłego prze-bodźcowania są dużo bardziej wymagający niż w czasach, gdy nie wiedzieliśmy co to cyfryzacja, Social Media i metawers. 

      Podsumowując – marketing musi iść w stronę 5D, inaczej mówiąc, stawać się sensoryczny. To dlatego wizytówki naszych doradców, coraz częściej pachną, tak jak i sklepy czy hotelowe hole, a muzyka w sklepach ma prowadzić do zamykania sprzedaży, bardziej niż dobry sprzedawca.   Reklama telewizyjna, ulotka czy billboard dziś już nie są wystarczające, choć nadal ważne. Kiedyś to spot RTV lub layout prasowy, z chwytliwym copywritingiem żonglującym emocjami, zachęcały nas do decyzji zakupowej. Dziś ruchome obrazy, hologramy,  zapachy czy muzyka mogą dużo skuteczniej wywołać u nas szybsze bicie serca i miłość od pierwszego wejrzenia do produktu, nawet masowego. Każdy szanujący się doradca PR’owy wie, że musimy oddziaływać na wszystkie zmysły klienta ostatecznego. Niestety, nie zauważyłam nadal, aby banki korzystały z aromamarketingu, a szkoda, bo przyjemnie, by było, gdyby pachniało w nich…pieniędzmi.



      35% Polaków deklaruje, że odejdzie z pracy w ciągu roku

      Tak wynika z „Ogólnopolskiego Badania Satysfakcji z Pracy” przeprowadzonego na zlecenie Youniversity – streamingowego serwisu rozwojowego. Aby przeciwdziałać odpływowi wykwalifikowanej kadry, pracodawcy powinni zadbać zarówno o poziom zadowolenia pracowników, jak i umiejętności liderów.

      Rotacja pracowników w firmie to zjawisko naturalne, a czasem nawet pożądane. Jednak zbyt duża fluktuacja wśród wykwalifikowanej kadry wiąże się z wieloma – bezpośrednimi i ukrytymi – kosztami. Aby przeciwdziałać temu zjawisku ważne jest odpowiednie zarządzanie satysfakcją pracowników oraz zrozumienie ich potrzeb. Odpowiedzi na pytanie „Czego potrzebują podwładni?” dostarcza badanie przeprowadzone na zlecenie streamingowego serwisu rozwojowego Youniversity.

      Top 7 czynników wpływających na satysfakcję z pracy

      Głównym celem Ogólnopolskiego Badania Satysfakcji z Pracy to sprawdzenie metodą NPS (Net Promoter Score) oraz korelacjami Pearsona czy Polacy polecają swoich pracodawców, jakie czynniki wpływają na satysfakcję z pracy, ilu pracowników planuje zmienić swoją pracę w przeciągu najbliższych 12 miesięcy i co jest tego najczęstszym powodem, oraz – co niezwykle istotne – jakie są oczekiwania pracowników względem ich lidera, czyli bezpośredniego przełożonego. Najnowsze badanie z 2022 roku po raz pierwszy uwzględnia perspektywę generacji X, Y i Z na polskim rynku pracy.

      Kluczowym czynnikiem związanym z satysfakcją z pracy w 2022 roku jest satysfakcjonujące zarządzanie pracownikami przez przełożonych (nr 1). Ludzie chcą mieć lidera, który świadomie przewodzi i skutecznie zarządza, który koncentruje się na pracownikach i nie improwizuje w pracy.

      Pracownicy chcą znać i rozumieć misję firmy (nr 2), w której pracują. Chcą wiedzieć, dlaczego firma istnieje i do czego dąży – to nadaje sens ich pracy i buduje poczucie przynależności do firmy. Chcą mieć możliwość zgłaszania problemów (nr 3), tego, co przeszkadza im w pracy i ją dezorganizuje. Oczekują również wsparcia ze strony lidera w ich rozwiązywaniu.

      Lider, za którym warto podążać

      Lider i jego postawa, a także atmosfera, którą tworzy, mają istotny wpływ na satysfakcję z pracy oraz motywację do działania. W badaniu pojawia się pytanie o oczekiwania pracowników względem swojego bezpośredniego przełożonego. Jest ono o tyle ważne, że daje bardzo dobry wgląd w kompetencje, które każdy lider w dzisiejszych czasach powinien rozwijać. Co ciekawe, ankietowani rok do roku wskazują, że 10 na 10 najważniejszych oczekiwań względem lidera dotyczy jego postawy, jak na przykład szacunek do innych ludzi, a nie ściśle aspektów merytorycznych na zajmowanym stanowisku.

      – W byciu liderem nie chodzi o to, by ludzie szli za nami. Chodzi raczej o to, by szli razem z nami – mówi Radosław Drzewiecki, założyciel Youniversity oraz autor wielu seriali rozwojowych, w tym serialu „Skuteczny lider”. – Jeśli lider potrafi stworzyć takie środowisko pracy, w którym wszyscy mają wspólne cele, nikt niczego nie musi się domyślać, każdy rozumie swoją rolę w strategii firmy, to chce się pracować. Z kolei jeśli on improwizuje w pracy albo zarządza przez „trzymanie kciuków”, to ludzie się frustrują i odchodzą.

      Adekwatne finanse i możliwość rozwoju

      Z oczywistych względów Polacy przywiązują również wagę do gratyfikacji finansowej (nr 4). Dzięki wynagrodzeniu, które uważamy za adekwatne do naszego poziomu doświadczenia i zaangażowania w pracę, czujemy się docenieni i szczęśliwsi. W ocenie adekwatności i sprawiedliwości wynagrodzenia do wnoszonego wkładu w firmę widać znaczące różnice między szczególnymi pokoleniami. Aż 66% osób z pokolenia Z deklaruje, że ich wynagrodzenie jest nieadekwatne do wkładu wnoszonego do firmy. W pokoleniu Y jest to 60 % badanych, a tylko 51% w pokoleniu X.

      Przyszłość należy do tych, którzy przygotowują się do niej już dziś. Firmy, które chcą odnieść sukces w biznesie, muszą być przygotowane lepiej niż konkurenci. Muszą być wyraziste, elastyczne, a przede wszystkim posiąść ponadprzeciętną zdolność do adaptacji. Istotną rolę odgrywa tu edukacja liderów, bezpośrednich przełożonych pracowników i pracowników – aby pozyskiwali nowe umiejętności, rozwijali i doskonalili swoje zdolności tak, by były zawsze aktualne w stosunku do tego, czego oczekuje zmieniający się świat. Dodatkowo – możliwość rozwoju jest jednym z elementów wyboru pracy i pozostania w niej.

      Badani wskazują możliwość rozwoju i nauki (nr 5) jako istotny czynnik związany z satysfakcją z pracy. Pracownicy rozumieją potrzebę ciągłego rozwoju i to nie tylko w kwestii podnoszenia kwalifikacji domenowych, czy podążania za aktualnymi potrzebami rynku, ale również chcą się kształcić w kierunku wyzwań, które niosą za sobą kompetencje przyszłości. Dodatkowo, zazwyczaj dokładnie wiedzą czego, kiedy i jak chcą się uczyć.

      – Dzisiejsze czasy wymagają od nas wszystkich stałego podnoszenia kwalifikacji, a jak wynika z badań Youniversity, pracownicy przede wszystkim sami chcą się szkolić. Aby mogli skutecznie to robić potrzebują odpowiednich warunków – spokojnego miejsca, czasu, dobrej formy psychofizycznej. Wszystkie te czynniki wpływają na efektywne przyjmowanie i zapamiętywanie informacji – uważa Radosław Drzewiecki, twórca i CEO Youniversity

      Elastyczność czasową oraz tematyczną zapewnia Youniversity – streamingowy serwis rozwojowy, oferujący użytkownikom setki filmów i seriali rozwojowych z różnych dziedzin takich jak przywództwo, zarządzanie, sprzedaż i marketing, komunikacja i relacje, wellbeing czy inspiracje rozwojowe. W Youniversity to pracownik decyduje czego, kiedy, jak i gdzie chce się uczyć.

      96% użytkowników wykorzystuje wiedzę zdobytą w Youniversity w życiu prywatnym i zawodowym, a średnia ocena przydatności metod i narzędzi prezentowanych w serialach wynosi 5.0/6.0.

      Ostatnie dwa z top 7 czynników mających związek z satysfakcją z pracy to przyjazna atmosfera (nr 6) i godzenie pracy z życiem towarzyskim (7).

      Te 7 aspektów mających wpływ na satysfakcję z pracy powinno być drogowskazem dla zarządzających. Dlaczego warto motywować pracowników do rozwoju? Zdaniem Youniversity motywacja jest ważnym aspektem świadomego rozwoju zawodowego. To siła, która napędza ludzi do robienia tego, co robią i sprawia, że są szczęśliwi. A szczęśliwi ludzie, to dobrze prosperująca organizacja.

      PANEK CarSharing z nową aplikacją dla użytkowników

      Start nowej aplikacji, to kolejny krok w rozwoju największej w Polsce wypożyczalni samochodów na kilometry – PANEK CarSharing. Po pięciu latach funkcjonowania usługi przyszedł czas na dalszy rozwój, a ten zapewnić ma łatwa w obsłudze i stabilnie działająca platforma zbudowana na własnym pomyśle.

      Nowy, autorski system

      Rozwój usług z branży mobilności postępuje w błyskawicznym tempie. Aby zachować konkurencyjność na rynku nie wystarczy jedynie udostępnić pojazdów. Użytkownik, w ciągu 6 lat od wprowadzenia carsharingu do polskich miast, stał się bardzo wymagający i oczekuje od operatora czegoś ekstra, dlatego firma PANEK CarSharing wprowadzając nową aplikację jest gotowa na to, by móc w niedługim czasie zaprezentować swoim klientom zupełnie nowe usługi.

      „Jesteśmy firmą technologiczną, dlatego stabilna i pozwalająca na dalszy rozwój aplikacja jest dla nas elementem kluczowym, by móc proponować naszym obecnym i przyszłym użytkownikom coraz to nowe rozwiązania i funkcjonalności. To bardzo ważne, w kontekście utrzymania konkurencyjności na rynku. Pozycja lidera branży wynajmu samochodów nie jest dana raz na zawsze, dlatego wciąż pracujemy nad ofertą, która w sposób optymalny i najbardziej korzystny finansowo zapewni użytkownikom dostęp do samochodów.”wyjaśnia Leszek Leśniak, Dyrektor Zarządzający PANEK CarSharing. Aplikacja zbudowana została od początku do końca, w oparciu o autorski system, który rozwijany będzie dalej z wykorzystaniem własnej grupy projektantów, programistów i deweloperów.

      Nowy interfejs użytkownika

      Ważnym elementem prac przed wprowadzeniem nowej aplikacji były prace badawczo-rozwojowe* oraz testy nowego interfejsu użytkownika. Został on maksymalnie uproszczony, szczególnie w obszarze rejestracji do usługi. Jednocześnie zapewniony został najwyższy poziom bezpieczeństwa i ochrony danych przekazywanych operatorowi usługi.

      „Jeśli miałbym stopniować priorytety, jakie określiliśmy zespołowi projektowemu, to na samej górze postawiłbym bezpieczeństwo. To słowo odmienialiśmy przez wszystkie przypadki, na każdym etapie prac nad nową aplikacją. Mam na myśli zarówno bezpieczeństwo danych, jakie przechowujemy na serwerach, jak również bezpieczeństwo procesu rejestracji w usłudze i podczas płatności w procesie rozliczania przejazdów.”dodaje Leszek Leśniak.

      Inteligentny cennik

      Dużą innowacją, która zadebiutowała wraz z nową aplikacją PANEK CarSharing, jest nowy sposób naliczania płatności za przejazdy. Zniknęły pakiety dobowe, a w ich miejsce pojawił się Inteligentny Cennik, w ramach którego opłata naliczana jest automatycznie w zależności od ilości przejechanych kilometrów. Pierwsze 100 km jazdy rozliczane jest według stawki 2,19 zł, a za każdy kolejny kilometr powyżej 100, zapłacimy według obniżonej stawki 0,99 zł. Stała w ciągu doby jest również opłata za postój i wynosi teraz 0,19 zł za minutę, ale nie więcej niż 99 zł na dobę.

      Abonament Smart Week

      To absolutny hit, który szczególną popularność zyskał wśród użytkowników, regularnie korzystających z usługi wynajmu samochodów PANEK CarSharing, ale także osób liczących na obniżenie kosztów przejazdu. Za niewielką kwotę 10 zł za tydzień użytkownik zyskuje ochronę, w ramach której znoszony jest udział własny w szkodzie. Dodatkowo, abonament likwiduje opłatę startową, która normalnie wynosi 5,99 zł dla wszystkich grup samochodów.

      „Abonament Smart Week to nasz sposób na oszczędzanie pieniędzy, czasu, jak również nerwów. Chroni przed odpowiedzialnością za szkody powstałe w wyniku uszkodzeń parkingowych, czyli takich, na które z reguły wynajmujący nie ma wpływu, bo dowiaduje się o nich wracając do samochodu, na przykład z zakupów w supermarkecie. Naprawa otarć lakieru i innych uszkodzeń elementów karoserii bywa kosztowna, dlatego zachęcamy do korzystania z abonamentu Smart Week. Spokój podczas wynajmu to jednak nie jedyny bonus, bowiem abonament znosi opłatę startową i to we wszystkich grupach samochodów. Wystarczy więc 2 razy w ciągu tygodnia wynająć auto, by zrównoważyć koszt zakupu abonamentu.”zaznacza Leszek Leśniak.

      Dodatkowy bonus za zgody marketingowe

      Nowa aplikacja PANEK CarSharing została zaprojektowana w taki sposób, by móc oferować użytkownikom ciekawe i innowacyjne usługi, które PANEK wprowadzać będzie wraz z partnerami biznesowymi i technologicznymi. By się o nich dowiedzieć i móc z nich korzystać, należy podczas instalacji i rejestracji nowej aplikacji zaznaczyć zgody marketingowe. Każdy użytkownik, który wyrazi zgodę na przesyłanie informacji otrzyma bonus w wysokości 20 zł do wykorzystania w usłudze PANEK CarSharing.

      Nowa aplikacja PANEK CarSharing dostępna jest do pobrania w Sklepie Play i na AppStore.

      ————————

      *Prace badawczo-rozwojowe przy powstawaniu nowej aplikacji PANEK CarSharing współfinansowano z programu „Ścieżka dla Mazowsza” z funduszu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

      Implantologia inaczej

        Kinga Kort – protetyk i współwłaściciel firmy stomatologicznej Implantik.

        Medycyna stale się rozwija, ale implantologia osiągnęła już prawie szczyt swoich możliwości. Wszystkie kliniki muszą stosować je, by nie zostać w tyle. O tym co zrobić chcąc wyprzedzić konkurencję opowiada dr. Kinga Kort właścicielka kliniki stomatologicznej, która łączy implantologię z ezoteryką, kosmetologią i fizyką kwantową.

        Jakie zdobycze implantologii są dziś na porządku dziennym w każdej szanującej się klinice?

        Implantologia to dziedzina stomatologii, która rozwinęła się już bardzo mocno. Na porządku dziennym w dobrych klinikach powinno być stosowanie technologii CAD/CAM, która pozwala na tworzenie precyzyjnych i estetycznych koron i mostów na implantach z wykorzystaniem komputerowego projektowania i obróbki. Nie powinno zabraknąć oferty implantów z powłoką hydrofilną, która pochłania wodę i sprzyja szybszemu zintegrowaniu się implantu z kością. Nowoczesne implanty są dziś wykonane z różnych materiałów, a ostatnio coraz częściej stosuje się implanty z tlenkiem cyrkonu, który jest odporny na korozję i alergie.

        Istotne są również nowe metody diagnozowania i planowania, w których coraz częściej wykorzystuje się skanowanie 3D, co umożliwia dokładne planowanie zabiegu i optymalne umiejscowienie implantów. Implanty typu „wszystko w jednym” pozwalają na osadzenie korony, mostu lub protezy na jednym lub kilku implantach, co pozwala na oszczędność czasu i kosztów.

        Wszystko to znajdzie pacjent przychodząc do was, ale wasza klinika słynie z bardzo  nietypowego podejścia w leczeniu, wykraczającego poza zdobycze stomatologii?  

        Tak, klinika Implantik słynie z holistycznego podejścia do pacjenta, czyli traktowania człowieka jako całości, uwzględnienia jego fizycznego i emocjonalnego stanu. Stawiamy na połączenie najnowocześniejszych zdobyczy implantologii z innymi dziedzinami, takimi jak kosmetologia, ezoteryka a nawet można powiedzieć fizyka kwantowa. Bardzo wierzymy we wpływ pozytywnej energii na proces leczenia. Jest on bardzo skomplikowany i rozłożony w czasie, dlatego staramy się, aby był jak najmniej uciążliwy. Łączymy w nim różne dziedziny, które warunkują jakość i trwałość efektów. Przed rozpoczęciem implantacji, przeprowadzamy dogłębną diagnostykę, która pozwala na precyzyjne zaplanowanie leczenia. Badamy indywidualne potrzeby i wyobrażenia pacjenta, o tym jak powinien wyglądać efekt końcowy. Musimy też uwzględnić jego ogólny stan zdrowia i stan emocjonalny. W trakcie procesu implantacji, stosujemy różne nietypowe dla innych klinik zabiegi, takie jak endermologia, aromaterapia czy ajurweda. Wierzmy, że zabiegi te pomagają zminimalizować ból i ewentualne skutki uboczne pozabiegowe. Endermologia jest szczególnie skuteczna w regeneracji skóry twarzy, co jest ważne w przypadku implantacji zębów. Stymuluje skórę do naturalnej odbudowy tkanki i wyrównuje proporcje policzków. Proponujemy serię tych zabiegów, bo w efekcie poprawiają rysy twarzy, szczególnie zniekształcone pod wpływem braku uzębienia.

        Czy pacjenci doceniają korzyści takiego podejścia, czy raczej podchodzą sceptycznie do tej propozycji?

        Pacjenci widza, że korzyści są ogromne – nie tylko uzyskują u nas perfekcyjnie zaprojektowany uśmiech, ale również doświadczają relaksującego i przyjemnego procesu leczenia. Staramy się zminimalizować ból i stres szczególnie związany z procesem implantacji. Zdajemy sobie sprawę, że stomatologia kojarzy się z bólem i lękiem, dlatego staramy się zaoferować naszym pacjentom techniki relaksacyjne, które pomagają w redukcji stresu. Połączenie nauki z ezoteryką, taką jak aromaterapia, medytacja czy ajurweda, jest dla nas naturalnym sposobem na zaoferowanie pacjentom możliwości odprężenia i wyciszenia.

        A co może zaproponować implantologii ajurweda?

        Ajurweda to tradycyjna medycyna indyjska, która koncentruje się na harmonii pomiędzy ciałem, umysłem i duchem. W naszej klinice wykorzystujemy różne aspekty ajurwedy, takie jak aromaterapia czy masaż ajurwedyjski, które pomagają w poprawie samopoczucia pacjenta, w tym również w leczeniu zębów i gojeniu dziąseł. W aspekcie emocjonalnym, ajurweda pomaga nie tylko pacjentom ale i nam lekarzom, bo odprężając ułatwia współpracę. Pacjent jest mniej spięty i jego szczęka jest bardziej elastyczna.

        A jak się do tego ma jeszcze fizyka kwantowa, jakie jej zdobycze ułatwiają leczenie?

        Fizyka kwantowa to dziedzina nauki, która zajmuje się zachowaniem materii na poziomie mikroskopowym. Ponieważ od dłuższego czasu pasjonuję się polem energetycznym każdego człowieka, po zastosowaniu całych rytuałów ajurwedyjskich na bazie olejków eterycznych, w 100 procentach organicznych i trwających nawet 4 godziny, pacjent wprowadzony zostaje w stan pozytywnej wibracji relaksu i radości jednocześnie. Po takim zabiegu pacjent wychodzi od nas jak nowonarodzony, a na koniec otrzymuje jeszcze swój kryształ mocy, który nosząc blisko siebie dba o jego pole energetyczne. Uważam, że dobra energia z jaką pacjenci wychodzą od nas jest bardzo ważna do ich procesu zdrowienia po-zabiegowego. Pacjent wychodzi z poczuciem „zaopiekowania” na najwyższym poziomie. Dlatego klinika ma już 11 lat i pacjentów, którzy latami przyjeżdżają do nas z odległych krańców Polski, twierdząc nawet, że czują się tu jak w domu. Według mnie to jest podejście holistyczne do leczenia stomatologicznego.

        Samochody elektryczne w Europie jeżdżą na polskich bateriach litowo-jonowych

        W 2022 r. światowa sprzedaż samochodów z napędem elektrycznym osiągnęła poziom 10,5 mln szt., co oznacza wzrost o 55% w porównaniu z 2021 r. Jak przewidują analitycy Goldman Sachs, w 2030 r. auta na prąd mają już stanowić jedną trzecią światowej sprzedaży, a pięć lat później ich rynkowy udział wzrośnie do 50%. Popyt na samochody elektryczne stale zwiększa się również w Unii Europejskiej. W 2022 r. udział nowych, osobowych BEV i PHEV na rynku unijnym osiągnął poziom 22,8% i był wyższy od udziału pojazdów z silnikiem Diesla. Rosnąca sprzedaż pojazdów z napędem elektrycznym przekłada się na dynamiczny wzrost zapotrzebowania na ich kluczowe podzespoły – akumulatory litowo-jonowe.

        – Według prognoz BNEF globalne moce produkcyjne akumulatorów litowo-jonowych mają wzrosnąć ośmiokrotnie do 2027 r., osiągając poziom 8945 gigawatogodzin (GWh). Coraz ważniejszą rolę w sektorze bateryjnym odgrywa Europa, która odpowiadała za 14% światowych mocy produkcyjnych w 2022 r. Do europejskich liderów w tym obszarze należą niektóre państwa regionu Europy Środkowo-Wschodniej, w szczególności Polska i Węgry odpowiadające aż za 9% światowych mocy produkcyjnych – wylicza Maria Majewska, New Mobility Expert PSPA.

        Szacuje się, że do 2027 r. Polska i Węgry zwiększą swoje moce produkcyjne i utrzymają wysokie pozycje, zajmując odpowiednio 6. i 4. miejsce na świecie. Pozostałe kraje regionu Europy Środkowo-Wschodniej (CEE), takie jak Serbia (z potencjałem produkcji 16 GWh) i Słowacja (10 GWh), również coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w globalnym łańcuchu wartości baterii.

        W Europie ogłoszono prawie 50 projektów wdrożeniowych, które do 2030 r. przyczynią się do dostarczenia ogniw o łącznej mocy do 1800 GWh. Nowe inwestycje w istniejące już fabryki planowane są w regionie CEE (w takich krajach jak Polska, Słowacja, Węgry, Czechy, Łotwa i Serbia). LG Energy Solution Wrocław w Biskupicach Podgórnych (Polska), największe w Europie centrum produkcji akumulatorów do samochodów elektrycznych, dysponuje obecnie 86 GWh mocy produkcyjnej, a wkrótce osiągnie 115 GWh. Aby utrzymać wiodącą pozycję Polski w światowym rankingu, do 2027 r. konieczne jest jednak podwojenie mocy produkcyjnych – powinny przekroczyć 200 GWh – mówi Aleksander Rajch, dyrektor ds. relacji zewnętrznych PSPA.

        Polska odgrywa wiodącą rolę w łańcuchu dostaw baterii, będąc drugim, największym producentem na świecie. Akumulatory litowo-jonowe stanowią już ponad 2,4% całego polskiego eksportu. Wartość sektora baterii wzrosła 38-krotnie w ciągu ostatnich sześciu lat z około 1 mld zł w 2017 r. do ponad 38 mld zł w 2022 r. Oprócz LG Energy Solutions, w naszym kraju inwestują także inne czołowe firmy z sektora akumulatorowego, takie jak Northvolt, Umicore, SK Innovation, Capchem, Guotai Huarong, BMZ czy Mercedes-Benz Manufacturing Poland.

        W kontekście rosnącej konkurencji ze strony innych państw intensywnie inwestujących w swój potencjał produkcyjny, konieczne jest zdefiniowanie instrumentów, których wdrożenie pozwoli na utrzymanie wiodącej pozycji Polski w sektorze bateryjnym. W tym celu PSPA przygotowało raport merytoryczny „Europa jeździ na polskich bateriach litowo-jonowych. Potencjał sektora bateryjnego w Polsce i regionie CEE”.

        Nasz raport powstał przy wsparciu liderów polskiego i słowackiego rynku bateryjnego oraz szeregu interesariuszy tego sektora. Opracowanie oparto na serii tematycznych warsztatów, zrealizowanych z udziałem polskich i zagranicznych ekspertów z CEE GTI (CEE Green Transport Initiative) i SEVA (Słowackiego Stowarzyszenia Pojazdów Elektrycznych) – mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.

        Raport PSPA definiuje wyzwania sektora bateryjnego w Polsce, na Słowacji i w pozostałych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Celem opracowania jest zainicjowanie dyskusji nad niezbędnymi działaniami prowadzącymi do zwiększenia potencjału produkcyjnego, intelektualnego i badawczo-rozwojowego w tym obszarze. W raporcie szczegółowo opisano również rynek i przemysł bateryjny, kluczowe technologie produkcji, zasoby kadrowe, kwestie dotyczące recyklingu, najważniejsze inwestycje oraz otoczenie biznesowe. Przedstawiono też szereg rekomendowanych działań na rzecz rozwoju branży bateryjnej w regionie CEE. Z raportu PSPA wynika, że w celu wzmocnienia potencjału sektora bateryjnego w krajach regionu CEE, w tym w Polsce, niezbędne są ukierunkowane działania w trzech głównych obszarach. Konieczne jest podwyższenie krajowych zdolności w zakresie niezbędnych surowców do produkcji ogniw oraz komponentów do akumulatorów, rozwój wykwalifikowanych kadr, jak również wzrost innowacyjności w łańcuchu dostaw.

        Kluczowym surowcem warunkującym tempo transformacji sektora transportu w kierunku zeroemisyjnym jest lit. Wzmocnienie europejskiego łańcucha wartości dla tego surowca stanowi jednak obecnie poważne wyzwanie.

        – W Europie znajdują się znaczne zasoby litu, ale wiele komercyjnych operacji wydobywczych znajduje się w jeszcze w fazie przygotowań, m.in. w Czechach, Serbii i Rumunii.  W celu przyspieszenia uruchomienia nowych mocy wydobywczych i przetwórczych surowców sektora bateryjnego w Polsce konieczne jest uproszczenie procedur administracyjnych. Można tu wymienić m.in. usprawnienie procesu wydawania zezwoleń i oceny oddziaływania na środowisko (OOŚ). Ważne jest również wdrażanie zachęt do rozwoju technologii ponownego wykorzystania i recyklingu baterii w celu stworzenia zamkniętego cyklu produkcji, eksploatacji i utylizacji – mówi Aleksander Rajch.

        Poprzez zwiększenie skali recyklingu akumulatorów litowo-jonowych branża bateryjna w Unii Europejskiej może w znacznym stopniu ograniczyć uzależnienie od importu surowców pierwotnych. Aktualnie w Europie funkcjonuje ponad 70 firm, które są bezpośrednio związane lub wspierają działania na rzecz wtórnego wykorzystania baterii, jednak rozwój elektromobilności na skalę masową wymaga pilnego uruchomienia kolejnych inwestycji w tym obszarze.

        Transformacja transportu w kierunku zeroemisyjnym i rosnący popyt na baterie oznacza również wzrost zapotrzebowania na wysoko wykwalifikowane kadry. Komisja Europejska oczekuje, że do 2025 r. powstanie do 4 milionów nowych miejsc pracy, a przeszkoleniem objętych zostanie 800 000 pracowników (ok. 160 000 szkoleń rocznie).

        – To stwarza szansę na wzrost zatrudnienia w Europie Środkowo-Wschodniej i dalsze wzmocnienie pozycji regionu CEE w łańcuchu dostaw branży bateryjnej. Aby zapewnić potencjalnym inwestorom dostęp do odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, konieczne jest stworzenie kompleksowego programu wsparcia dla sektora obejmującego m.in.  pomoc szkoleniową w zakresie nowych kompetencji, rozwoju talentów i przekwalifikowania obecnej siły roboczej – mówi Maria Majewska.

        Z raportu PSPA wynika, że dedykowane programy służące przekwalifikowaniu i podnoszeniu świadomości w zakresie nowych technologii związanych z rozwojem transportu bezemisyjnego muszą być rozwijane na poziomie krajowym. Inicjatywy szkoleniowe w regionie CEE powinny naśladować podejście paneuropejskich programów, takich jak European Battery Alliance Academy, jednak w bardziej dostępnej i publicznej formie.

        Kolejnym istotnym wzywaniem jest wzrost innowacyjności łańcucha dostaw sektora bateryjnego. Ze strony administracji publicznej ważne jest m.in. zapewnienie odpowiedniego wsparcia podmiotom inwestującym w ograniczanie emisyjności procesów produkcyjnych oraz wzrost wykorzystywania zielonej energii. Rozwój branży bateryjnej w regionie Europy Środkowo-Wschodniej wymaga także szybkich i zdecydowanych działań przy tworzeniu specjalnych budżetów czy dopłat do rosnących cen energii elektrycznej, tak jak ma to miejsce w Kanadzie, Japonii czy Korei Południowej. W ten sposób minimalizuje się ryzyko odpływu kapitału i inwestycji w sektorze bateryjnym – podsumowuje Aleksander Rajch.

        Raport „Europa jeździ na polskich bateriach litowo-jonowych. Potencjał sektora bateryjnego w Polsce i regionie CEE” dostępny jest na stronie:

        https://pspa.com.pl/raporty/europe-runs-on-polish-lithium-ion-batteries-the-potential-of-the-battery-sector-in-poland-and-the-cee-region/

        Gwiazdy zrównoważonego rozwoju – Eko Filary 2023

          20 marca w warszawskim Cambridge Innovation Camp miesięcznik MANAGER Report już po raz kolejny nagrodził liderów innowacji w dziedzinie ekologii przyznając specjalne wyróżnienia – EKO FILARY 2023. Nagrodę indywidualną – Wizjoner Roku – w tej dziedzinie otrzymała założyciel i właściciel wielu firm w Polsce i zagranicą, doświadczony doradca życiowy i w biznesie – Beata Drzazga.

          Nagrody przyznawane przez magazyn MANAGER Report są ukłonem w kierunku wszystkich, którzy w trosce o ekologię uruchomili wiele innowacyjnych procesów i działań.

          – Świat upomina się o zmiany przede wszystkim w rozumowaniu środowiska, w jakim żyjemy i chcemy, by żyły przyszłe pokolenia. Pragnąc zmian, musimy zacząć od siebie, a firmy, które nagradzamy jednoznacznie wpisują się w to twierdzenie – zaznaczył Piotr Cegłowski redaktor naczelny MANGER Report.

          W podziękowaniu za proekologiczne, skuteczne działania, nagrodzeni otrzymali pamiątkowe dyplomy, które wyróżniają spersonalizowane grafiki autorstwa Olgi Szerstobitow.

          Uroczystość poprowadzili Jolanta Grus i Piotr Cegłowski, którzy wręczyli także nagrodę indywidualną Wizjoner Roku dla niezwykłej kobiety, której sposób zarządzania dużym biznesem znany jest z serca i empatii tak do ludzi jak i środowiska naturalnego.

          Beata Drzazga to założyciel BetaMed SA, właściciel wielu firm w tym Drzazga Clinic i Dono da Scheggia w Polsce, BetaNest Electronics i BetaInvest LLC w Miami, Wizjoner, a także dziekan wydziału medycznego Akademii Górnośląskiej. Po latach w biznesie dziś na co dzień doradza biznesowo i motywuje życiowo, wszystkich, którzy pragną odnieść sukces. Firmy, które tworzy są nie tylko prężne, ale i co najważniejsze społecznie odpowiedzialne, bo ona sama promuje szeroko pojętą etykę w biznesie tak w Polsce jak i na świecie, dlatego też znana jest z misji gospodarczych.

          Bankowa pułapka

            Radca prawny Iwona Rzucidło, założycielka Kancelarii Radcy Prawnego Iwona Rzucidło w Warszawie, mówi o pułapkach, w które wpadli kredytobiorcy – frankowicze i radzi, co zrobić, by wyzwolić się z nieuczciwych umów bankowych.

            Miała pani prawnika w rodzinie?

            Nie, jestem pierwszą przedstawicielką tego zawodu wśród moich bliskich. Postanowiłam zostać prawniczką jeszcze w szkole podstawowej i konsekwentnie ten plan realizowałam. Co ważne, miałam predyspozycje do wykonywania tego zawodu. Myślę tu zwłaszcza o logicznym myśleniu i umiejętności argumentacji na rzecz każdego stanowiska. Dodatkowo są to waleczność i nieustępliwość oraz wychwytywanie niespójności w rozumowaniu innych.

            Studia prawnicze rozpoczęła pani na UMCS w Lublinie.
            To wspaniałe miejsce, poznałam tam naprawdę świetnych ludzi, w tym mojego przewodnika, promotora pracy doktorskiej profesora Leszka Leszczyńskiego, doskonałego specjalistę z zakresu teorii i filozofii prawa. Już od pierwszego roku zaczęłam równolegle swoją działalność naukową. Jako studentka pisałam artykuły, jeździłam na konferencje. Uczestniczyłam też w wielu konkursach krasomówczych.

            Za swoje dokonania dostała pani „Dia- mentowy Grant”.
            Sprawiło mi to wielką radość, ponieważ jest to prestiżowe wyróżnienie dla niewielkiej grupy studentów z całej Polski. Umożliwiło mi to prowadzenie badań doktorskich już na etapie studiów.

            Czyli jeszcze przed magisterium pisała pani doktorat.

            Tak. Dzięki niemu mogłam odwiedzić różne uniwersytety na całym świecie i prowadzić badania.

            Jaka była tematyka tych badań?

            Uzasadnianie orzeczeń sądowych. Nowa wielowymiarowa koncepcja. Doktorat obroniłam w 2016 roku.

            Po studiach rozpoczęła pani pracę w NSA.

            W tym czasie to prawo administracyjne było moim ulubionym obszarem. W NSA, zdobywając wiedzę praktyczną i doświad- czenie, spędziłam kilka lat. W tym czasie zrobiłam jeszcze studia LL.M. w Alicante i Palermo – z zakresu argumentacji prawniczej, w języku hiszpańskim.

            Od kilku lat prowadzi pani własną kancelarię
            W jej skład wchodzą dwa zespoły analityków finansowych i prawnicy pracujący bezpośrednio w kancelarii. Specjalizujemy się w kredytach frankowych i złotówkowych oraz obsłudze prawnej biznesu – od doradztwa na etapie zakładania spółek do ich bieżącej obsługi prawnej. Podejmujemy się spraw trudnych, ułatwiając przedsiębiorcom wyjście z kłopotów. Doradzamy również w zakresie prawa administracyjnego.

            Z informacji na stronie internetowej kancelarii wynika, że w obszarze kredytów frankowych nie przegraliście państwo żadnej sprawy. 100 procent wygranych robi wrażenie.

            To naturalna konsekwencja specjalizo- wania się w tym temacie, ale i ogromnego zaangażowania w sprawy, które powierzają nam nasi klienci.

            Na czym polega nieuczciwość umów kredytowych zawieranych we frankach? Najistotniejsze wady to jednostronne decydowanie przez bank o wysokości zobowiązania klienta (kwocie do spłaty i kwocie wypłaconej kredytobiorcy) oraz przekazywanie klientom zniekształconej informacji o rzeczywistym ryzyku. Klient do końca nie wiedział, ile pieniędzy dostanie, bo bank ustalał swój kurs na chwilę dyspozycji wypłaty kredytu, więc kwota zawsze była inna od zawartej w umowie. Nie wiedział też, ile będzie miał do spłaty, bo kurs ciągle się zmieniał.

            Jak wyglądała konstrukcja frankowej umowy kredytowej?
            Od początku była wadliwa, ponieważ nie pokazywała klientowi, że wraz ze wzrostem kursu będą rosły odsetki, ale co najgorsze, również kapitał pozostały do spłaty. Kiedy mamy normalny kredyt złotówkowy, do którego się wszyscy przyzwyczailiśmy, to spłacamy bankowi kapitał pożyczony plus część odsetkową – i tylko ona jest zmienna.

            Kredytobiorca nie miał świadomości ani informacji w umowie, co się wydarzy z kapitałem w chwili podwyżki kursu?

            Nie było to intuicyjne, nawet jeśli przemycono to w umowie, to ludzie tego nie rozumieli. Co gorsza, bagatelizowano ryzyko, mówiąc, że frank to bezpieczna waluta, a Szwajcaria to stabilny kraj, więc tu nic groźnego wydarzyć się nie może. Ewentualne wahnięcia kursu miały się przekładać na niewielkie wzrosty wysokości raty. W skrócie – nierzetelnie przedstawiano ryzyko kursowe. Ryzyko walutowe i to zarówno w części kapitałowej, jak i odsetkowej w całości przerzucono na kredytobiorców. Już samo to jest niezgodne z prawem zobowiązań, które stanowi, że dwie strony stosunku prawnego powinny być równorzędne i ponosić relewantne wobec siebie benefity i obciążenia wynikające z umowy.

            Czy kredytobiorcy dostawali franki na swoje konta?
            Nie, nigdy nie widzieli ich na oczy. Przeliczenia pomiędzy PLN a CHF to w większości przypadków operacja tylko księgowa. Dodatkowo, przeliczenia te nie odbywały się po oficjalnym kursie NBP.

            A czyim?

            Był ustalany wyłącznie przez bank udzielający kredytu. Nawet jeśli było to w umowie, kredytobiorca nie miał świadomości, z czym się to wiąże, a bank go o tym nie uprzedzał, bo nie było to w jego interesie.

            Czyli, w uproszczeniu, analityk bankowy wstawał rano i ustalał kurs zależny od uznania banku?
            Banki tworzyły własne tabele kursów na ustalonych tylko przez siebie zasadach. Kursy te odbiegały od kursu średniego NBP na korzyść banków, początkowo znacząco. Z tego powodu bank zarabiał nie tylko na tym, że wraz ze wzrostem kursu CHF/PLN rosła rata odsetkowa i kapitałowa, ale i dlatego, że miał swój kurs z narzuconą „marżą” względem niezależnie określanego kursu NBP.

            Czy każdy z banków miał swój haczyk w umowie?
            Konstrukcje umów były zbliżone. Kredyt nie był tu jednak jedyną pułapką, klienci płacili również ubezpieczenia i to po kilka, kilkanaście, a w niektórych przypadkach nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych.

            Na czym to polegało?

            Od klientów wymagano zawarcia wielu ubezpieczeń, w tym ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Jeśli parametry kredytu i możliwości finansowe kredytobiorcy przekraczały ustalone w banku parametry, proponowano wspomniane ubezpieczenie. W założeniu raty ubezpieczenia miały przestać być pobierane, gdy klient spłaci odpowiednio dużą kwotę kredytu. W praktyce okazywało się, że poprzez zmiany kursowe kredyt nie malał, tylko rósł, przez co raty za ubezpieczenie należało uiszczać bardzo długo.

            Wady, o których mówiliśmy skutkują nieważnością umowy kredytu.

            To przełom w ochronie konsumenta w Polsce. Czasem śmieję się, że wtedy, kiedy prawnicy stali się ofiarami takich umów i musieli spłacać raty podwójnej wysokości, branża zaczęła się interesować, czy aby na pewno są zgodne z prawem, a jeśli nie, co można z tym zrobić. W tym zakresie dopomogła nam UE swo- im prawodawstwem i orzecznictwem wzmacniającym ochronę konsumenta.

            Co kredytobiorca może uzyskać w sądzie?

            Ugód nie rekomenduję, bo w ich ramach można uzyskać jedynie ułamek tego, co uzyskamy, wytaczając bankowi pozew. W jego ramach możemy uzyskać unieważnienie, czyli „skasowanie” umowy albo „odfrankowienie”, czyli zamianę jej na czysto złotówkową, przeliczoną po kursie z dnia podpisania umowy, z LIBOR-em.

            I co sią wtedy dzieje?

            Przez lata wykonywaliśmy umowę, która nigdy nie została w świetle prawa zawarta i po tym trzeba „posprzątać”. Zwracamy sobie z bankiem nawzajem to, co od siebie wzięliśmy, czyli doprowadzamy do stanu sprzed zawarcia umowy. Kredytobiorca zwraca kapitał kredytu, a bank raty kapitałowe, odsetki, opłaty okołokredytowe, których jak wspominałam, nierzadko mogło na przestrzeni lat być bardzo dużo, a dodatkowo klient otrzymuje odsetki ustawowe za opóźnienie w spłacie.

            A co się dzieje z nieruchomością w przypadku uznania umowy za nieważną, trzeba ją będzie zwrócić?
            Absolutnie nie, przecież rozliczaliśmy się z bankiem. Bank jako profesjonalista musi wiedzieć, co oznacza ryzyko zawarcia wadliwej umowy. Niestety, banki wolno się uczą, tańsze byłoby dla nich zawarcie szybkiej ugody niż lata procesu i odsetki za opóźnienie. Co do spłaty pozostałej części kredytu, nierzadko okazuje się, że po podlicze- niu wszystkiego po wyroku klientowi zostają relatywnie niewielkie kwoty do zapłaty. Apeluję do kredytobiorców, żeby się nie bali, tylko w pełni korzystali z przysługujących im praw.

            Ważne Informacje

            Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

            Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

            AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

            Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

            Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

            Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

            Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

            Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

            Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

            Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

            Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...