.
Strona główna Blog Strona 86

99 lat do emerytury

Władysław Kreid, manager i biegły rewident, który był aktywny zawodowo do 99. roku życia, opowiada o swojej niezwykłej karierze i licznych podróżach

Rozmowę o pańskiej karierze zacznijmy, proszę, od końca.
Pracowałem do 99. roku życia. Pla- nowałem przejść na emeryturę jako stulatek, ale pandemia pokrzyżowała mi plany. Z ostatnią firmą, w której pracowałem, agencją Publicis, byłem związany przez 32 lata – od czasu, gdy podjęła działalność w Warszawie. Zaczęło się to w okresie przemian ustrojowych, kiedy inwestorzy z Zachodu szukali w Polsce partnerów. Z Paryża przyjechał Patrick Klugman, który nawiązał kontakt z pionierską na naszym rynku agencją reklamową prowadzoną przez Wojciecha Manna, Krzysztofa Maternę i Tomasza Pawlikowskiego. I tak powstała polsko-francuska spół- ka, a mnie poproszono o przygotowa- nie systemu sprawozdań finansowych, które byłyby zgodne z wymogami obo- wiązującymi w obu krajach. Wkrótce później z trzech wspólników w agencji został Tomasz Pawlikowski, przejął jej stery i świetnie sprawdził się w tej roli. Z kolei Mann i Materna skoncentrowali się na prowadzeniu popularnego programu telewizyjnego. Polski oddział Publicis rozwijał się w szybkim tempie, powstało kilka nowych spółek. Choć proponowano mi pracę w pełnym wymiarze, zdecydowałem się na pół etatu, ponieważ podobną rolę – konsultanta – pełniłem również w ZPR-ach. Przygotowywałem tam bilanse skonsolidowane obejmujące wyniki wielu spółek skupionych w tej grupie. W związku ze zmianą przepisów w 1995 r. musiałem opracować od zera cały system sprawozdawczości. Gdy w wieku 93 lat przestałem kierować autem, stwierdziłem, że zrezygnuję z pracy w ZPR-ach ze względu na uciążliwe dojazdy. Prezes nie chciał tego przyjąć do wiadomości i zapro- ponował, że będą mnie przywozić i odwozić z pracy, żebym tylko nadal przygotowywał bilanse.

Jak wyglądał pana ostatni dzień w pracy?
Zupełnie zwyczajnie, 15 marca 2020 r., kiedy szykowałem się do wyjścia, odebrałem telefon z informacją, by nie przyjeżdżać, bo biuro zostało zamknięte. I tak, chcąc nie chcąc, niepostrzeżenie zostałem emerytem. Nie znaczy to jednak, że ominął mnie jubileusz, ponieważ… odbył się kilka lat wcześniej. Publicis zorganizował mi go na 90-lecie pracy. Udzieliłem wówczas dwóch wywiadów – jeden ukazał się w polskich mediach, drugi wysłano do Paryża. Dostałem w prezencie pamiątkowy medal, album opowiadający o sięgającej połowy XIX w. historii firmy oraz komputer. Warto wspomnieć, że Publicis to jeden ze światowych liderów branży reklamowej. O pozycji firmy najlepiej świadczy jej biurowiec na rogu Champs Elysees i placu Gwiazdy. Trudno byłoby znaleźć bardziej eksponowane miejsce w Paryżu. Miło wspominam współpracę z tą firmą, przygotowywałem dla niej wiele bilansów i analiz, czułem się potrzebny, a Publicis do dziś opłaca mój abonament w lecznicy Enel-Med. Praca w agencji pomogła mi przetrwać najtrudniejszy okres w życiu, gdy owdowiałem w 2003 r.

Rozmawiamy w pięknym domu w Supraślu.
Przeprowadziłem się tu z Warszawy, mieszkam z córką i zięciem, profesorami Akademii Teatralnej. Powiem żartem – nigdy mi się tak nie powodziło jak obecnie. Dlaczego? Jestem kombatantem, przepracowałem 70 lat, na stulecie otrzymałem 4 tys. zł dodatku do emerytury. Zawsze bałem się jednego – kłopotów z pamięcią i na szczęście nie mam z tym żadnych problemów. Rozwiązuję quizy historyczne i geograficzne i uzyskuję ponadprzeciętne wyniki.

A to dobry powód, by cofnąć się w cza- sie o 101 lat…
Jestem ostatnim przedstawicielem piątego pokolenia imigrantów, których zaborcze władze austriackie – za czasów cesarza Józefa II – zachęciły do osiedlenia się na terenie Galicji. Władze oferowały kolonistom bardzo korzystne warunki. Moi przodkowie pochodzili z Palatynatu. Dowiedziałem się o tym stosunkowo niedawno, dzięki… Internetowi. Wnuk mojego starszego brata poznał przez sieć Uwe Kreita spod Frankfurtu. Kreita – z „t” na końcu. Okazało się, że jest to hobbysta zajmujący się historią mojej rodziny, a „t” zamiast „d” to dawny błąd w zapisie. Opracował on drzewo gene- alogiczne sięgające XVI w. Wydał też książkę, w której zamieścił nie tylko dane biograficzne, lecz także zdjęcia moich bliskich. Zdobył te informa- cje z różnych źródeł, korzystał z ksiąg parafialnych i ze zbiorów mormonów z Salt Lake City. Opowiedział mi to osobiście, ponieważ udało nam się nawiązać bezpośredni kontakt. Razem odwiedziliśmy moją rodzinną wieś, a także kilku krewnych mieszkających w Warszawie i jej okolicach.

Książka, którą oglądamy, zawiera nie- zwykłą wręcz ilość szczegółowych informacji.
Co ciekawe, mój daleki kuzyn odtworzył drogę kolonistów z Palatynatu do Galicji. Podróżowali furmankami do Ulm, gdzie sprzedali wozy i wsiedli na galary, którymi dopłynęli Dunajem aż do Wiednia. A tam otrzymywali przydziały na konkretne dziesięciohektarowe działki oraz pieniądze na budowę domów, wyposażenie i sprzęt rolniczy, a także zakup wozów i koni. Dodatkowo przysługiwało im zwolnienie z podatków i służby wojskowej na 10 lat. Właśnie w taki sposób moja rodzina pod koniec XVIII w. przywędrowała w okolice Mielca. Koloniści założyli wieś, którą nazwali Schoenanger, czyli Piękny Gaj. Dziś nosi ona nazwę Orłów. Kiedy w Ga- licji pojawiły się polskie szkoły, dzieci mówiące w domu po niemiecku szybko zaczęły używać języka polskiego. Była to naturalna polonizacja. Nie wyniosłem z domu ani jednego niemieckiego słowa.

Urodził się pan…

W Schoenanger w 1922 r. Byłem naj- młodszym z ośmiorga dzieci, pięciu sióstr i trzech braci. Najstarsza siostra miała o 22 lata więcej niż ja. Niewiele pamiętam ze wsi, ponieważ ojciec postano- wił sprzedać gospodarstwo i kupił duży dom w Mielcu. W celach zarobkowych wyjechał do Ameryki w 1914 r. i wrócił dopiero po wojnie. W 1926 r. pojechał do Argentyny, gdzie został na stałe. Tak więc w ogóle go nie pamiętam. Moja matka była niezwykle dzielną kobietą, zarabiała, prowadząc gospodę w rodzinnej wsi. W dodatku zadbała o wykształcenie dzieci. Szczęśliwie wszystkim udało się przetrwać dwa przemarsze wojsk rosyjskich i epidemię hiszpanki. W Mielcu chodziłem do gimnazjum. Podczas II wojny światowej pracowałem w fabryce samolotów. Koledzy wciągnęli mnie do konspiracji. Siatka, do której należałem, była dobrze zakonspirowana. Znaliśmy tylko bezpośrednich zwierzchników. Dzięki temu uniknąłem aresztowania przez Gestapo, co trzech moich towarzyszy kosztowało życie. Niewiele się zastanawiając, wsiadłem do pociągu i pojechałem pod Skarżysko, gdzie szwagier był leśniczym. Tam zaczęła się moja przygoda z AK – zostałem członkiem oddziału komendanta „Szarego”. Podczas okupacji przeżyłem kilka niebezpiecznych sytuacji. Najgorszy był napad partyzantów komunistycznych na leśniczówkę, w której gościliśmy lokalnych dowódców AK. Na szczęście zdążyłem wstać z krzesła, w które po sekundzie uderzyła seria z automatu. Mniej szczęścia miał jeden z oficerów – został postrzelony w twarz oraz mój szwagier, który doznał poważniejszej kontuzji i po kilku dniach zmarł w szpitalu. Udało mi się też przetrwać ostre zapalenie wyrostka robaczkowego. Wieziono mnie do szpitala 30 km furmanką na słomie. Chirurg postanowił odroczyć operację. Przez 7 dni musiałem leżeć pod okładami z lodu, żeby stężała ropa, która mi się rozlała w brzuchu. Kiedy po dwóch tygodniach od zabiegu wstałem z łóżka, pielęgniarka – szarytka – po- wiedziała zaskoczona: „To ty żyjesz…”.

I tak docieramy do szarych lat powojennych.
Po powrocie do Mielca, w czerwcu, uzyskałem maturę, a jesienią podjąłem naukę w krakowskiej Akademii Handlowej. Zrobiłem to z rozsądku, ponieważ studia te trwały tylko trzy lata, a okupacja zabrała mi sześć lat życia. Mieszkałem w domu siostry, dorabiałem udzielaniem korepetycji. Nie znałem się na handlu ani księgowości, ale zmieniła to praktyka wakacyjna po drugim roku. Odbyłem ją w zakładach wapienniczych koło Jeleniej Góry, gdzie wicedyrektorem był mój szwagier, który wrócił ze szwajcarskiego obozu internowanych. Zostałem skierowany do księgowości. Musieliśmy w ciągu trzech miesięcy nadrobić zaległości, jakie nagromadziły się od stycznia. Mnóstwo się tam nauczyłem, dzięki czemu na trzecim roku studiów nie miałem żadnych problemów z egzaminem z rachunkowości. Po magisterium wkroczyłem w prawdziwie dorosłe życie – ożeniłem się i podjąłem pracę.

Od czego pan zaczynał?

Dowiedziałem się, że zachorował główny księgowy w Teatrze Młodego Widza w Krakowie, który po kilku latach wrócił do przedwojennej nazwy Bagatela. Udało mi się zdobyć tę posadę, choć byłem bezpartyjny. Pod koniec lat 50. zostałem mianowany wicedyrektorem do spraw administracyjno–finansowych. Tak więc nawet w tym trudnym okresie liczyła się fachowość.

Kiedy trafił pan do Warszawy?

W 1960 r. zostałem przeniesiony służbowo przez Ministra Kultury i Sztuki do państwowych Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych, które zarządzały ośmioma cyrkami, szkołą w Julinku i dwoma lunaparkami. W stolicy zaproponowano mi mieszkanie służbowe na Muranowie. Jak na tamte czasy były to świetne warunki. Podjąłem się bardzo trudnego zadania, ponieważ w firmie panował niewyobrażalny bałagan, a ja musiałem nad nim zapanować. W dodatku w tym samym czasie ogłoszono powszechną krajową inwentaryzację obejmującą wycenę majątku. Po roku morderczej pracy przygotowałem bilans, który został przyjęty bez zastrzeżeń. Praca w ZPR umożliwiła mi służbowy wyjazd do USA. W 1964 r. w ramach umowy z Ringling Circus grupa polskich arty- stów pojechała do Ameryki na roczny kontrakt. Na koniec pojawiły się kłopo- ty z rozliczeniem podatków, zupełnie innych niż w Polsce. Pojechałem więc za ocean, by rozwiązać ten problem. Zacząłem od wizyty w biurze księgowym obsługującym Ringling Circus na Bond Street w Nowym Jorku, gdzie pokazano mi, jak prawidłowo wypełnić deklaracje podatkowe. Pojawiła się jednak kwestia naliczenia kosztów– jak wyliczyć amortyzację związaną z tresurą lwów, koni i niedźwiedzi. Zacząłem więc od ustalenia wartości zwierząt. Przygotowanie wyliczeń zajęło mi miesiąc. Po kolejnych dwóch miesiącach Amerykanie ustalili, że wystąpiła nadpłata podatku i zwrócili nam 15 tys. dol.

W latach 60. w PRL podróże służbowe, takie jak pański wyjazd do USA, były czymś niezwykłym.
W tej dziedzinie miałem dużo szczęścia. W 1965 r. otrzymałem nominację na stanowisko wicedyrektora do spraw ekonomicznych Zjednoczenia Przemysłu Muzycznego, któremu podlegały fabryki instrumentów. Z punktu widzenia władz było to mało ważne miejsce na mapie kulturalnej, w odróżnieniu np. od poligrafii. To jednak my zdobywaliśmy dewizy. Sprzedaż instrumentów otworzyła mi drzwi do Europy, ponieważ musiałem – wspólnie z PHZ Universal – szukać nabywców za granicą. Byłem w Grecji, Jugosławii, Austrii, we Francji, w Szwajcarii, RFN, Monako, Szwecji, Norwegii i we Włoszech. Współpracowaliśmy też z firmami z obozu socjalistycznego – z NRD, Czechosłowacji, Węgier, Rumunii, ZSRR. Dotarłem nawet do Archangielska. W PRL po ukończeniu 60. roku życia mógł pan przejść na emeryturę. Przez jeden miesiąc – lipiec 1982 r. – korzystałem z tej możliwości. Jako pracoholik nie mogłem jednak znieść bezczynności, więc zacząłem – jako biegły rewident – współpracować z urzędem skarbowym. Wyspecjalizowałem się w badaniu powstających wówczas spółek joint venture. Po roku Izba Skarbo- wa skierowała mnie na badanie bilansu w przedsiębiorstwie, które świetnie znałem, czyli w ZPR. Okazało się, że wszystkie dokumenty podatkowe zostały źle przygotowane. Siedziałem nad nimi pięć tygodni. Zamiast wykazać błędy w sprawozdaniu, pokazałem je pracownicom księgowości, wyjaśniając, jak wszystko to poprawić. Po roku główna księgowa zaproponowała mi funkcję konsultanta. Gdy zaczęły się przemiany gospodarcze zapoczątkowane przez dwóch Mieczysławów – Rakowskiego i Wilczka ówczesny dyrektor ZPR Stanisław Nowotny wpadł na pomysł, by założyć spółkę Estra, do której weszli renomowani artyści estradowi. Poprosił mnie, żebym zorganizował dla nowej firmy system księgowy. Spółka odniosła spektakularny sukces, organizując koncert Steviego Wondera, ale nieporozumienia wśród wspólników i konkurencja wewnętrzna doprowadziły do jej upadku. Wkrótce potem trafiłem do agencji Publicis…

Pański przepis na zadowolenie z pracy?

Na sukces managera i satysfakcję zawodową największy wpływ mają relacje międzyludzkie. Zawsze kierowałem się zasadą życzliwości i unikałem konfliktów. To procentowało. Dobrze czułem się więc w każdym zespole. Oczywiście, są osoby, które prowokują konflikty, ale nawet z nimi jakoś się porozumiewałem. Na marginesie – zawsze lubiłem pracować z kobietami. Uważam, że są bardziej sumienne i pracowite od mężczyzn. Pewnie miało to związek z sentymentem, jaki wyniosłem z rodzinnego domu, ponieważ gdy byłem dzieckiem, zajmowało się mną pięć sióstr.

rozmawiał Piotr Cegłowski

Elektryfikacja ciężkiego transportu drogowego stworzy ponad 20 tys. nowych miejsc pracy

    Polska jest jednym z liderów drogowego transportu ciężarowego w Unii Europejskiej. Odpowiadał on za przewóz 380 mld tkm (tonokilometrów) w 2021 r. – najwięcej w całej UE i o 24 proc. więcej od drugich w zestawieniu Niemiec. Polska flota samochodów ciężarowych w 2021 r. liczyła 1,15 mln pojazdów. Sektor ten zatrudniał 486 tys. osób w 2020 r., co stanowiło 15 proc. wszystkich zatrudnionych w tym sektorze w Unii Europejskiej. Branża TSL stoi obecnie przed zmianami wynikającymi z unijnych norm emisji CO2 dla pojazdów ciężarowych, które wymuszą jego elektryfikację. Polski Instytut Ekonomiczny w raporcie „Elektryfikacja sektora drogowego transportu ciężkiego”, stworzonym we współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Paliw Alternatywnych, analizuje scenariusze elektryfikacji tej gałęzi gospodarki i wskazuje możliwe konsekwencje ekonomiczne.

    Polska unijnym liderem transportu drogowego

    Sektor transportu drogowego towarów w Polsce zatrudnia największą liczbę pracowników spośród tego typu branż w całej UE. W 2020 r. pracowało w nim ponad 486 tys. osób, było to o 74 tys., czyli o 18 proc. więcej od drugich w zestawieniu Niemiec. Zatrudnieni w Polsce pracownicy stanowią 15 proc. całego zatrudnienia w tym sektorze w UE. Rośnie także znaczenie branży przewozu towarów w ramach polskiej struktury zatrudnienia, a także zapotrzebowanie na pracowników. Udział osób pracujących w tej gałęzi gospodarki wzrósł z niecałych 2 proc. w 2011 r. do ponad 3 proc. w 2020 r. Rosnąca liczba zatrudnionych wiąże się z wysokim zapotrzebowaniem na pracowników, w tym na kierowców zawodowych. Według szacunków analityków i przedstawicieli branży, w Polsce może dalej brakować 100-150 tys. kierowców ciężarówek.

    Polska dysponuje największym w całej UE parkiem pojazdów ciężarowych o DMC powyżej 3,5 t. W 2021 r. flota w Polsce liczyła blisko 1,15 mln ciężarówek, o 33 tys. więcej r/r. Średnia wieku tego typu pojazdu w Polsce wynosi nieco mniej niż średnia unijna: 13,2 wobec 13,9 lat, ale wyraźnie więcej niż na konkurencyjnych rynkach Niemiec (9,6 lat) i Francji (9 lat).

    „Polski sektor ciężkiego transportu drogowego dominuje wśród europejskich gospodarek. Sukcesywnie od lat obserwujemy wzrost zatrudnienia i coraz większą flotę pojazdów. Trzeba jednak pamiętać, że wartość dodana tego sektora w naszym kraju pozostaje na niższym poziomie niż w bardziej rozwiniętych krajach UE i w ramach istniejącej floty dominują pojazdy konwencjonalne. Dziś sektor stoi przed wyzwaniem jak najszybszej wymiany na pojazdy zeroemisyjne. Opóźnienia w elektryfikacji parku pojazdów mogą w kolejnych latach osłabić konkurencyjność polskiej branży TSL” – komentuje Maciej Miniszewski, starszy doradca w zespole klimatu i energii PIE.

    Niedostateczna infrastruktura dla pojazdów elektrycznych

    Chociaż park pojazdów floty ciężarowej (HDV) stosunkowo nie jest liczny, to jednak generuje zaczną ilość emisji. Dążąc do realizacji założeń Europejskiego Zielonego Ładu, Unia Europejska wspiera elektryfikację transportu drogowego. Na mocy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1242 z dn. 20 czerwca 2019 r. producenci są zobowiązani do ograniczenia intensywności emisji floty nowo zarejestrowanych pojazdów ciężkich o 15 proc. w 2025 r. oraz o 30 proc. w 2030 r. względem emisji pojazdów ciężkich po raz pierwszy zarejestrowanych w okresie od 1 lipca 2019 r. do 30 czerwca 2020 r. Z kolei przyjęty 28 marca 2023 r. przez Parlament Europejski projekt AFIR nakłada na państwa członkowskie wymagania dotyczące rozbudowy sieci stacji ładowania. Uregulowana zostanie także emisja spalin w świetle normy Euro 7.

    Unijne działania na rzecz zmniejszenia emisji CO2 wymuszą elektryfikację transportu drogowego. Kluczem do rozwoju elektromobilności w segmencie eHDV jest rozbudowa infrastruktury ładowania. Tymczasem w Polsce ani jedna z ok. 2,7 tys. stacji ogólnodostępnych nie jest przeznaczona dla pojazdów o DMC powyżej 16 t. Ich brak towarzyszy niewielkiej liczbie elektrycznych pojazdów ciężarowych, których w Polsce do 2022 r. zarejestrowano 11. Z perspektywy przedstawicieli branży TSL w Polsce jest to jedna z największych barier opóźniających elektryfikację flot.

    „Jedną z największych barier w elektryfikacji sektora transportu, zarówno ciężkiego, jak i osobowego, jest brak rozwiniętej infrastruktury ładownia. Potrzebne są odpowiednie inwestycje infrastrukturalne, zwłaszcza że rejestracje ciężarówek elektrycznych mogą zwiększyć zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce w latach 2030-2035 o ok. 2-4 proc. Profil ładowania czy wykorzystanie szybkich ładowarek w godzinach szczytu będzie wymagać inwestycji w systemy wytwórcze, magazynowe i sieciowe” – wskazuje Magdalena Maj, kierownik zespołu klimatu i energii PIE.

    Elektryfikacja ciężkiego transportu drogowego będzie korzystna ekonomicznie

    Z raportu opracowanego przez PIE wynika, że elektryfikacja floty może pozwolić Polsce na zwiększenie w sektorze transportu ciężkiego. Rosnący udział Polski w unijnym rynku przewozów i zwiększająca się liczba ciężarówek zwiększy liczbę miejsc pracy w sektorze. Stopniowa lub przyspieszona elektryfikacja spowoduje wzrost zatrudnienia, kosztem innych krajów, głównie Niemiec, odpowiednio o 10,1 tys. lub 20,9 tys. do 2035 r. względem scenariusza utrzymania obecnego tempa elektryfikacji.

    Transformacja może również przyspieszyć wzrost aktywności przewozowej polskich firm z branży TSL. W zależności od tempa elektryfikacji aktywność przewozowa do 2035 r. będzie wyższa o 4,8 mld tkm lub nawet o 9,9 mld tkm względem scenariusza zachowania status quo. Ponadto dzięki przyspieszonej elektryfikacji floty polski sektor drogowego transportu ciężkiego mógłby wzrosnąć o 1,1 mld EUR do 2035 r. względem scenariusza , w którym obecny stan rzeczy został utrzymany.

    Polska pozostaje jedynym spośród wiodących rynków w obszarze TSL, który wciąż nie zaoferował systemu wsparcia zachęcającego do inwestycji w zeroemisyjne pojazdy ciężarowe. Wraz z rozwojem elektromobilności w sektorze transportu ciężkiego w innych państwach członkowskich UE, zachowanie konkurencyjności polskich przewoźników wymaga wprowadzenia systemu subsydiów do eHDV i infrastruktury, a także optymalizacji prawa. Konieczne jest m.in. zniesienie opłat drogowych dla eHDV, wdrożenie możliwości wjazdu do stref ograniczonego ruchu dla elektrycznych ciężarówek, czy też zapewnienie ulg podatkowych dla podmiotów inwestujących w ekologiczne środki transportu. Tego typu zachęty umożliwią realizację pozytywnego scenariusza wpływu postępującej elektryfikacji na branżę transportu ciężkiego w Polsce. Rekomendacje w tym zakresie PSPA przesłało w liście otwartym do Anny Moskwy, Minister Klimatu i Środowiska”  – mówi Piotr Ziółkowski, New Mobility Expert z PSPA.

    Jastrzębi EBC i wzrost apetytu na ryzyko pogrążają dolara

      Zarówno Europejski Bank Centralny, jak i Rezerwa Federalna przybrały w zeszłym tygodniu jastrzębi ton. Pierwszy z nich podniósł swoje stopy procentowe, drugi zaś dokonał pierwszej od marca 2022 r. pauzy. Inwestorzy, co obserwowaliśmy w minionych dniach na rynku walutowym, bardziej ufają działaniom, aniżeli słowom, więc euro zakończyło ubiegły tydzień znacznie wyżej.

      Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

      Dolar doświadczył gwałtownej wyprzedaży względem wszystkich innych głównych walut z wyjątkiem jena japońskiego, któremu ciąży podejście Banku Japonii, zachowującego się tak, jakby wciąż trwał 2020 r. Jednym ze zwycięzców zeszłego tygodnia był funt brytyjski, który umocnił się względem dolara o mniej więcej 2% i znalazł się na górze tabeli wyników. Gwiazdami roku pozostają waluty Ameryki Łacińskiej – peso kolumbijskie i meksykańskie oraz real brazylijski doświadczyły w ostatnich miesiącach dwucyfrowej aprecjacji względem dolara.

      W tym tygodniu w centrum uwagi znajdzie się Wielka Brytania. Podobnie jak w zeszłym tygodniu w USA, tak w tym posiedzenie Banku Anglii w czwartek (22.06) poprzedzi publikacja raportu inflacyjnego za maj. Powszechnie oczekuje się podwyżki stóp procentowych o 25 pb. W piątek (23.06) poznamy wstępne czerwcowe odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej z różnych krajów. W USA zaś ten tydzień będzie wyjątkowo spokojny.

      PLN

      Po kilku tygodniach siły w końcu nadeszła odwilż i złoty – podobnie jak inne waluty regionu – zakończył ubiegły tydzień spadkiem względem euro. Zanim się to stało, kurs EUR/PLN odnotował w poniedziałek (12.06) kolejne lokalne minimum na poziomie 4,43.

      Uwaga skupiała się głównie na wieściach z zewnątrz, warto jednak odnotować, że dane o rachunku obrotów bieżących rozczarowały, pokazując mikroskopijną nadwyżkę 359 mln euro w kwietniu. Przemawia to na korzyść tezy, że złoty raczej nie będzie istotnie silniejszy w krótkim terminie. Nawet mimo nieznacznego spadku oczekiwań dotyczących obniżek stóp w Polsce (zgodnie z globalnym trendem) i wzrostu pary EUR/USD.

      W tym tygodniu poznamy wyjątkowo dużo wieści z kraju. Uwaga skupi się na danych o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w maju, które zostaną opublikowane odpowiednio w środę (21.06) i czwartek (22.06).

      EUR

      Ubiegłotygodniowe oświadczenie EBC było niewątpliwie jastrzębie – Rada Prezesów podniosła stopy procentowe i wstępnie zobowiązała się do kolejnej podwyżki w lipcu. Bank w znacznej mierze pominął niedawne zaskoczenia w dół inflacją i bez wątpienia pozostaje skupiony na wyraźnej różnicy między inflacją bazową a wysokością stóp. Zaznaczył także, że pojawiają się pewne oznaki złagodzenia presji cenowej w strefie euro, podniósł jednak nieznacznie swoje prognozy inflacji do końca 2025 r.

      Kolejna podwyżka stóp w lipcu wydaje się pewna. Spodziewamy się jej również we wrześniu, jeśli do tego czasu nie odnotujemy znacznego spadku bazowej presji cenowej. Rynki zaczynają podzielać nasze oczekiwania, w wyniku czego wspólna waluta umacnia się do górnego pułapu ostatniego przedziału wahań względem dolara.

      USD

      Rezerwa Federalna zdecydowała się w zeszłym tygodniu na „jastrzębią pauzę” – po raz pierwszy w obecnym cyklu podwyżek stóp procentowych pozostawiła stopy na niezmienionym poziomie. Próbowała jednak poprzez agresywny dot plot zakomunikować rynkom, że kolejny ruch będzie najprawdopodobniej w górę. Mediana oczekiwań decydentów wskazuje na jeszcze dwie podwyżki przed zakończeniem cyklu.

      Opublikowane dzień przed posiedzeniem dane o inflacji nie dały Fedowi zbytniej ulgi. Kluczowa miara bazowa po raz szósty z rzędu wyniosła co najmniej 0,4% w skali miesiąca, co jest zgodne z niepożądaną stabilizacją inflacji na poziomie ok. 5%. Rynki wciąż nie wierzą w jeszcze dwie podwyżki stóp Fedu, warto jednak odnotować, że odsunęły oczekiwania dotyczące cięć na 2024 r., co wpisuje się w nasze założenia.

      GBP

      Połączenie uporczywej inflacji, oznak spirali płacowo-cenowej i odporności gospodarki wzmacnia oczekiwania dotyczące zarówno wysokości ostatecznej stopy procentowej Banku Anglii, jak i siły funta. W naszych prognozach na 2023 r. na brytyjską walutę zapatrywaliśmy się wyjątkowo pozytywnie i z satysfakcją widzimy ją w czołówce zestawień walut G10. Co więcej, uważamy, że wciąż ma przestrzeń do aprecjacji.

      W tym tygodniu spodziewamy się kolejnego rekordowo wysokiego odczytu inflacji bazowej, podwyżki stóp procentowych Banku Anglii i przyjęcia przez niego jastrzębiego tonu. Na ostatnich posiedzeniach głosy decydentów były podzielone 7 : 2 na korzyść jastrzębi, istnieje jednak prawdopodobieństwo, że jeden lub oba gołębie mogą dołączyć do reszty członków i zagłosować za natychmiastową podwyżką. Uważamy, że stopy na Wyspach przekroczą prawdopodobnie 6% (wobec 4,5% obecnie) i pozostajemy pozytywnie nastawieni względem funta.

      CHF

      To nie był dobry tydzień dla bezpiecznych przystani – wyjątkiem nie był frank szwajcarski, który wylądował na samym dole zestawienia walut G10. Uwaga skupiała się głównie na wiadomościach z zewnątrz, warto jednak zauważyć, że szwajcarskie ceny producentów i importowe spadły w maju o 0,3%, odnotowując pierwszą deflację od ponad dwóch lat i wzmacniając argumentację o dezinflacji.

      Bardzo mało prawdopodobne, aby powstrzymało to Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) przed kolejną podwyżką stóp procentowych w najbliższy czwartek 22.06. Niemniej uważamy, że nie ma argumentów wystarczająco silnych, aby utrzymać agresywne tempo zacieśniania polityki monetarnej, szczególnie biorąc pod uwagę coraz wyraźniejsze oznaki malejącej presji cenowej i słabości gospodarki.

      Podobnie jak zdecydowana większość analityków, spodziewamy się, że SNB zwolni i zdecyduje się w tym tygodniu na podwyżkę stóp o standardowe 25 pb. W związku z tym kluczowa będzie komunikacja banku, w tym nowe projekcje inflacji. Uważamy, że koniec zacieśniania jest bliski, ale nie zdziwilibyśmy się, gdyby bank pozostawił miejsce na kolejną podwyżkę we wrześniu. Biorąc pod uwagę serię jastrzębich niespodzianek w krajach G10 w ostatnich tygodniach, nie można wykluczyć kolejnej, choć przypuszczamy, że zmaterializuje się ona raczej w komunikatach banku aniżeli w wysokości podwyżki.

      Auto w chmurze

      Richard Felton, Senior Practice Manager w Amazon Web Services (AWS), jeden z prelegentów konferencji Financial Times “Future Of The Car”, 9-11 maja w Londynie, opowiedział nam, jak będzie wyglądała przyszłość motoryzacji, a także o roli, którą w procesie zmian odgrywają technologie chmurowe.

      – Jak ważna dla sektora motoryzacyjnego jest chmura obliczeniowa – z punktu widzenia AWS, światowego lidera w tej dziedzinie?

      – Dla przyszłości samochodów jest kluczowa. Bez niej nie byłaby możliwa motoryzacja autonomiczna. Nasz dział koncentruje się na współpracy z klientami z tej branży. Pomagamy im w całym procesie rozwoju produktów. To naprawdę ekscytujący czas. Mamy do czynienia z szeregiem branżowych transformacji. Co więcej – wszyscy zdają sobie sprawę, że są one niezbędne. O trendach decydują dziś wymogi związane ze zrównoważonym rozwojem i redukcją kosztów. Wpływają na nie również problemy wynikające z zawirowań globalnej ekonomii.

      – Wspomniał pan o klientach AWS.

      – Są wśród nich producenci – jak BMW i ważni dostawcy – np. firma Continental. Wszyscy klienci z branży motoryzacyjnej chcą włączyć do tradycyjnej produkcji cyfrowe doświadczenia nowej generacji. Jedną z najważniejszych spraw, jakie widzimy, jest potrzeba innowacji. Nasi partnerzy rozumieją, że muszą przekształcać swój biznes w kilku obszarach. Niezależnie od tego, czy chodzi o produkcję, czy też o projektowanie, stawiają na innowacje. Jednym z głównych trendów branży jest przejście na pojazdy zdefiniowane programowo.

      – Co to oznacza?

      Chodzi o nowe podejście do projektowania samochodów. Główne założenie polega na możliwości kontroli wszystkich parametrów i funkcji auta za pośrednictwem oprogramowania. Dzięki temu można osiągnąć wyższy poziom zarówno bezpieczeństwa, jak i komfortu jazdy, dzięki dostępowi do usług bezprzewodowych i ciągłych aktualizacji. Koncepcja ta szybko zdobywa popularność w branży. Kierowcy i pasażerowie oczekują, że określone funkcje pojazdu będą aktualizowane podobnie jak w smartfonach, które nosimy w kieszeniach. Wspominany wcześniej Continental stworzył platformę o nazwie Continental Edge. Składa się ona z modułów oprogramowania, które umożliwiają klientom firmy całkowicie wirtualnie testowanie w chmurze, a następnie wdrażanie poprzez bezprzewodowe aktualizacje oprogramowania w aucie. Kluczowe jest to, że przy użyciu tych paradygmatów rozwoju oprogramowania mogą oni dokonywać aktualizacji przez cały okres eksploatowania pojazdu.

      – Jaka jest pańska wizja nowej motoryzacji?

      – Nie mam kryształowej kuli… Tym niemniej można wnioskować, w którą stronę zmierza branża. Podstawowy cel stanowi bezpieczny, pewny i zrównoważony transport dla wszystkich – dla młodych, dorosłych i starszych, dla osób z ograniczeniami i niepełnosprawnościami.

      – Obecnie szczególnie ważna i aktualna jest kwestia zrównoważonego.

      – W tej dziedzinie pomagamy m.in. innowacyjnej szwajcarskiej firmie ABB, jako producentowi i dostawcy, w dziedzinie kontroli i planowania obciążenia pojazdów, a informacje na ten temat pobierane są z sieci. Ma to wpływ na zmniejszenie kosztów, ale co ważniejsze, redukuje negatywny wpływ transportu na środowisko.

      – Mówimy o motoryzacji, która zawsze budziła emocje. Czy grozi nam skrajny praktycyzm oznaczający nudę?

      – Mówiłem o bezpiecznym i zrównoważonym transporcie, bo przecież chodzi o to, żeby był on zorganizowany w odpowiedzialny sposób. Oczywiście, marki prestiżowe i luksusowe cały czas pracują nad nowymi, ekscytującymi, angażującymi emocjonalnie nowościami, na jakie czekają ich klienci. Ale i w tym przypadku możliwe są innowacyjne rozwiązania. Współpracujemy np. z naukowcami z firmy Lantis, którzy chcą wykreować nowego typu odczucia, dzięki usługom cyfrowym. Pomagamy im w tworzeniu rozwiązania, które nazwali SmartCockpit. W projekcie uczestniczą specjaliści z innych działów Amazon, m.in. działu Urządzeń. Pomysł polega na tym, żeby monitorować i kontrolować inteligentne domy z wnętrza pojazdu.

      – Co ciekawego dzieje się w dziedzinie wykorzystania AI w motoryzacji?

      – Jeśli spojrzymy wstecz, cofając się o 20 lat, nikt nie mówił o zrównoważonym transporcie. Ten jakże ważny obecnie trend jest możliwy dzięki pojazdom elektrycznym i autonomicznym. Aby opracować samochody poruszające się samodzielnie, potrzebna jest jednak bardzo duża porcja pamięci masowej i mocy obliczeniowej, którą można uzyskać dzięki usługom w chmurze. Umożliwia to zarówno rozwój, jak i praktyczną obsługę systemów autonomicznych. Współpracujemy z dużymi producentami, którzy chcieliby stworzyć w pełni autonomiczną platformę dla ciężarówek. Można w tej kwestii skorzystać z doświadczeń firmy Bolt, która we współpracy z AWS, wprowadziła do ruchu autonomiczne taksówki. Wymagało to całego cyklu rozwoju tej technologii – od pozyskiwania danych, poprzez przetwarzanie ich przy użyciu uczenia maszynowego, takiego jak Amazon SageMaker Ground Truth, aż po percepcję i kategoryzację, w której można przeprowadzać pełne symulacje autonomicznego poruszania się w mieście, by następnie przesłać aktualizacje algorytmów sterowania do pojazdów.

      – Brzmi to dość skomplikowanie, ale pokazuje, jak wykorzystanie chmury zmienia branżę motoryzacyjną. Proszę opowiedzieć o kolejnych zmianach.

      – Poruszyliśmy już temat pojazdów definiowanych programowo. Jestem przekonany, że to one wyznaczą główny kierunek rozwoju. Zmieni się też coś, co określamy jako doświadczenie klienta. Dotychczas była to sprzedaż liniowa, od wyboru specyfikacji pojazdu do zamówienia. Współcześni nabywcy chcą czegoś innego – wielokrotnie wchodzą i wychodzą z procesu zakupu, zmieniając konfigurację i różne funkcje. Chcą mieć możliwość zrobienia tego w swoich telefonach lub komputerach. W tej dziedzinie podjęliśmy współpracę z Audi. Stworzyliśmy fotorealistyczny salon tej firmy umieszczając w nim konfigurator wyrenderowany w 3D. Klienci Audi mają do czynienia z realistycznymi obrazami utworzonymi w chmurze akcelerowanej graficznie. Oglądają wybrane pojazdy w naturalnym otoczeniu i warunkach oświetleniowych. Warto podkreślić, że Audi odnotowało 66 proc. wzrost zainteresowania swoim konfiguratorem. Jednocześnie zaowocowało to 9 proc. wzrostem zamówień na dodatkowe funkcje w zamawianych pojazdach.

      – Podczas konferencji „Future Of The Car” mówiono również o zmianach, jakie zachodzą w produkcji samochodów.

      – Ważną częścią tego, co nazywamy przemysłem 4.0, jest inteligentna produkcja i to, co wytwarza. Pomagamy wytwórcom poprawiać terminy dostaw, zwiększać elastyczność linii produkcyjnych, a także obniżać koszty oraz poprawić jakość. Jako AWS zaangażowaliśmy się w cyfrową platformę produkcyjną Volkswagena. Ogólny cel naszych prac stanowi poprawa wydajności o 30 proc. na całym świecie, w 122 zakładach produkcyjnych tego koncernu. Stworzyliśmy platformę, która pozwala pozyskiwać dane z fabryk przy użyciu uczenia maszynowego. Aby zrozumieć i przeanalizować te dane, a następnie wykorzystać je do usprawnienia procesu produkcyjnego i zastosować do komputerowej kontroli pojazdów. Sprawdzamy więc, czy etykiety regulacyjne są przymocowane do aut i czy zawierają niezbędne dane. Pozwala to Volkswagenowi podwyższyć dokładność kontroli, a tym samym poprawić jakość.

      Cyberbezpieczeństwo: Wyzwania na 2023 rok

        Działy ds. cyberbezpieczeństwa muszą obecnie nie tylko sobie radzić ze wzrostem liczby incydentów typu ransomware, phishing i atakami na łańcuchy dostaw, lecz także są zmuszone zmagać się ze złożonymi środowiskami, ponieważ ich organizacje coraz bardziej polegają na chmurze hybrydowej i aplikacjach SaaS – wynika z najnowszego raportu firmy Bitdefender

        Ta złożoność środowiskowa coraz częściej przytłacza działy cyberbezpieczeństwa, które już teraz mają trudności ze znalezieniem odpowiednich zasobów do zapewnienia swojej firmie odpowiedniego poziomu cyberochrony. Niektóre przedsiębiorstwa obecny kryzys gospodarczy zmusił do zminimalizowania budżetów, co doprowadziło do pojawienia się różnego rodzaju wyzwań związanych z zatrudnianiem specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa, podczas gdy inne są przeciążone zbyt dużą liczbą dostawców, narzędzi i źródeł danych. W rezultacie ponad połowa organizacji ucierpiała w wyniku naruszenia bezpieczeństwa danych w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a większość z nich została poproszona o utrzymanie wycieku danych w tajemni- cy pomimo potencjalnych konsekwencji. Badanie zostało przeprowadzone wśród 400 specjalistów IT z całego świata, od ma- nagerów IT do CISO, z różnych sektorów przemysłu, pracujących w organizacjach zatrudniających ponad tysiąc pracow- ników. Poniżej najważniejsze wnioski.

        Główne typy ataków: ransomware i phishing
        Tak jak infrastruktura organizacji ewoluuje, aby sprostać zmieniającym się potrzebom biznesowym, tak samo ewoluują zestawy narzędzi wykorzystywane przez hakerów do uzyskiwania wrażliwych danych. Coraz częściej wykorzystują oni wirusy z rodziny ransomware, stosując taktykę podwójnego wymuszenia, w ramach której oprócz szyfrowania kradną i eksfiltrują dane swoich ofiar. Podobnie techniki inżynie- rii społecznej ewoluują do tego stopnia, że ataki phishingowe stają się coraz bardziej przekonujące.

        Nic dziwnego, że 99 proc. specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa jest zaniepokojonych tymi zmieniającymi się zagrożeniami. Z badania wynika, że głównymi problemami zespołów IT pozostają luki w zabezpieczeniach i exploity zero-day, tuż za nimi plasują się ataki na łańcuchy dostaw, oprogramowanie ransomware i ataki socjotechniczne. Ponad 72 proc. ankietowanych stwierdziło, że ich firmy odnotowały wzrost wyrafinowania ataków phishingowych.

        Obawy specjalistów są uzasadnione, ponieważ ponad połowa (52 proc.) respondentów stwierdziła, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy doświadczyła naruszenia danych w wyniku incydentu związanego z cyberbezpieczeństwem. Wyciek danych odnotowało aż 75 proc. respondentów ze Stanów Zjednoczonych, 51 proc. z Wielkiej Brytanii, 49 proc. z Niemiec i 42 proc. z Francji.

        Wiele organizacji, których to dotyczy, twierdzi, że powiedziano im, aby zachowały poufność wycieku danych, mimo że mają obowiązek go zgłosić.

        Ponad 40 proc. ankietowanych stwierdziło, że nakazano im, aby utrzymywali włamanie w tajemnicy, chociaż wśród respondentów z USA było to aż 71 proc. Dla porównania tylko 15 proc. respondentów w Niemczech i 27 proc. we Francji zachowało informacje o naruszeniu danych w tajemnicy, chociaż wiedziało, że należy je zgłosić.

        Trudności z przeciwdziałaniem

        Liderzy bezpieczeństwa zmagają się z rosnącą liczbą potencjalnych zagrożeń. Wielu z nich ma również do czynienia ze skutkami narażenia na szwank przez hakerów i ich ewoluujące zestawy narzędzi. Ponad 40 proc. ankietowanych oświadczyło, że nie jest w stanie rozsze- rzyć możliwości w wielu środowiskach. Inni twierdzili, że przeszkadza im złożoność, zbyt wiele alertów i brakuje im umiejętności w zakresie bezpieczeństwa, aby osiągnąć optymalny poziom cyberochrony. Zaledwie 2,6 proc. responden- tów nie napotkało żadnych problemów z obecnym rozwiązaniem, podczas gdy ponad połowa stwierdziła, że ich organi- zacja kupiła narzędzie bezpieczeństwa, które nie spełniło oczekiwań.

        Na szczęście większość liderów IT (74 proc. respondentów) twierdzi, że pomimo obecnego kryzysu gospodarczego, który spowodował masowe zwolnienia i zmniejszenie wydatków, planują zwiększyć swoje budżety na bezpieczeństwo w tym roku. Więcej uważa tak respondentów z USA (ok. 78 proc.), a mniej z Europy (ok. 70 proc.). Podobnie trzy czwarte liderów bezpieczeństwa w skali globalnej twierdzi, że w 2023 r. planuje wprowadzić więcej rozwiązań antywirusowych.

        Recepta na przyszłość

        Niemal wszyscy (93 proc.) respondenci stwierdzili, że proaktywne podejście do cyberzagrożeń jest konieczne, a jeszcze większa liczba zadeklarowała potrzebę całodobowej ochrony. Wchodzi w to cało- dobowe monitorowanie bezpieczeństwa, zaawansowane zapobieganie atakom, wykrywanie i usuwanie zagrożeń, a także zapewnienie automatycznej korelacji danych wielu warstw, m.in. poczty elektronicznej, serwerów, punktów końcowych i danych w chmurze.

        Ankietowani liderzy byli również pewni, że konieczna jest zmiana sposobu myślenia z „za cyberbezpieczeństwo odpowiada dział IT” na „za cyberbezpieczeństwo odpowiadają wszyscy pracownicy”. Zwiększenie świadomości bezpieczeństwa w celu uwzględnienia szerokiego zakresu ataków jest koniecznością, zwłaszcza że zagrożenia, które codziennie trafiają na pierwsze strony gazet, często wykorzystują ludzkie słabo- ści i przeoczone luki w zabezpieczeniach. – Dane zgromadzone przez zespół Bitdefender pokazują, że aż 95 proc. naruszeń bezpieczeństwa danych jest efektem prostych ludzkich błędów. Dlatego pod- stawowy problem, na którym powinny się skupić firmy i instytucje, to odpowied- nia edukacja pracowników w zakresie podstawowych zasad cyberbezpieczeń- stwa – powiedział Mariusz Politowicz z firmy Marken Systemy Antywirusowe, polskiego dystrybutora oprogramowania Bitdefender.  Wojciech Gryciuk

         

        Wyższe ceny energii napędzają wzrost cen usług i towarów

        Wzrost rachunków za energię elektryczną dotknął już 65 proc. dużych firm i aż 93 proc. MŚP. Podwyżki najmocniej uderzyły w branżę IT oraz sektor produkcji. Niemal 9 na 10 przedsiębiorców wskazuje, że drożejący prąd spowodował wzrost cen świadczonych przez nich usług i oferowanych towarów. To najważniejsze wnioski z raportu Schneider Electric i fundacji Digital Poland „Elektryczność 4.0. Tańsza, czystsza i stabilniejsza energia dla przedsiębiorstw w Polsce”. Zdaniem jego autorów, odpowiedzią na rosnące ceny energii elektrycznej jest inteligentna elektryfikacja oparta na odnawialnych źródłach energii.

        Z badania Schneider Electric i Digital Poland wynika, że aż 86 proc. firm w Polsce między styczniem 2022 r. a marcem 2023 r. zostało dotkniętych podwyżkami energii elektrycznej. W ciągu całego 2022 roku z wyższymi rachunkami musiało zmierzyć się 80 proc. prowadzących biznes, zaś w ciągu kilku pierwszych miesięcy 2023 r. było to 73 proc. firm. Wzrost kosztów związanych z energią elektryczną zadeklarowało 93 proc. MŚP i 65 proc. dużych przedsiębiorstw.

        Kwota rachunku za prąd od stycznia 2022 r. wzrosła średnio o 150 proc. Procentowa wysokość średniej podwyżki wahała się od 90 proc. do nawet 195 proc. Wartości te różnicowała wielkość firmy, sektor, w którym działa dany podmiot, a także jego staż na rynku. Podwyżki cen energii elektrycznej najmocniej uderzyły w branżę IT (wzrost o 195 proc.) oraz sektor produkcji (o 155 proc.).

        – Mimo że hurtowe ceny surowców takich jak gaz, ropa czy węgiel w ostatnich miesiącach w większości powróciły do poziomów notowanych przed lutym 2022 roku, ich koszty dla firm działających w Polsce są ciągle znacząco wyższe. Zdecydowanie wzrosły też koszty energii elektrycznej. Coraz więcej osób zaczyna mieć świadomość, że wstrząs wywołany wzrostem cen energii, którego doświadcza polska gospodarka, wymaga intensyfikacji długofalowych działań związanych z transformacją energetyczną i dekarbonizacją gospodarki. To wymaga koordynacji na wielu poziomach. Nie wystarczą indywidualne działania poszczególnych konsumentów energii, ponieważ generacja i dystrybucja energii odbywają się w dużej mierze w sposób scentralizowany poprzez dosyć mocno regulowany rynek. Konieczne są także działania na poziomie centralnym. Po stronie państwa leży wypracowanie zasad rozproszonej generacji energii w źródłach odnawialnych, sposobu zarządzania jej dwukierunkową dystrybucją oraz ustalenie nowych zasad na rynku energii, w tym zachęt i programów wsparcia dla użytkowników energii – powiedział Jacek Łukaszewski, prezes Schneider Electric na obszar Europy Środkowo-Wschodniej.

        Za rosnące ceny prądu płacimy wszyscy

        Aż 86 proc. zapytanych przedsiębiorców deklaruje, że podwyżka cen energii elektrycznej wpłynęła lub wpłynie na podwyżkę oferowanych przez nich towarów lub świadczonych usług. Prym wiedzie sektor produkcji (92 proc.), który doświadczył też wyższych niż pozostałe sektory średnich podwyżek cen energii elektrycznej.

        Z raportu „Elektryczność 4.0. Tańsza, czystsza i stabilniejsza energia dla przedsiębiorstw w Polsce” wynika, że polskie firmy szukają sposobów, jak sfinansować rachunki za energię elektryczną. Czynią to przede wszystkim w podwyżkach cen oferowanych produktów lub usług (35 proc.) i/lub uszczuplaniu rezerw kapitałowych (34 proc.) czy wykorzystując środki przeznaczone na inwestycje (28 proc.).

        – Wdrożenie odnawialnych źródeł energii i poprawa efektywności energetycznej to najlepszy sposób na uniezależnienie się od dostaw surowców spoza Unii Europejskiej oraz wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego i strategicznej autonomii. Powinniśmy odblokować inwestycje w OZE oraz zadbać o przyjazną politykę przyłączania do sieci nowych instalacji, ​a także o umożliwiające to inwestycje sieciowe. Dalsze dotowanie emisyjnych surowców kopalnych jest ślepą uliczką. Środki finansowe przeznaczane na subsydia dla osób ogrzewających domy węglem oraz przeznaczane na import surowców mogłyby zaspokoić znaczną część potrzeb finansowych związanych z energetyką, np. farmy offshore, inwestycjami w efektywność energetyczną i dekarbonizacją przemysłu. Powinniśmy też przyspieszyć cyfryzację sieci elektroenergetycznych, stworzyć preferencje dla inwestycji w produkcję OZE, osprzętu energoelektronicznego, stacjonarnych i mobilnych magazynów energii, elektrolizerów sprzętu i oprogramowania do realizacji automatyki sieciowej podkreśla Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający fundacji Digital Poland.

        Nowa era elektryczności

        Elektryczność 4.0 (nazywana też inteligentną elektryfikacją) to proces transformacji w kierunku pochodzącej z rozproszonych odnawialnych źródeł, zarządzanej cyfrowo energii elektrycznej, dystrybuowanej poprzez dwukierunkowe, elastyczne i niezawodne sieci.​ Stanowi on odpowiedź na narastający trend elektryfikacji wielu sektorów gospodarki, prowadzący do osiągnięcia niezależności energetycznej i optymalizacji kosztów, oparty na zasadach zrównoważonego rozwoju. Jest więc także remedium na obecne problemy przedsiębiorstw wynikające z rekordowo wysokich cen energii elektrycznej oraz przerw w dostawach.

        – Wdrażanie Elektryczności 4.0 to proces, na który składają się trzy fazy: planowanie strategiczne, cyfryzacja i dekarbonizacja. Planowanie strategiczne obejmuje określenie celów i metod, jakimi firma będzie do nich dążyć. Kolejny krok to cyfryzacja, dzięki której przedsiębiorstwo może w skuteczny sposób identyfikować możliwości oszczędzania i śledzić postępy działań z obszaru Elektryczności 4.0. Ostatnim krokiem jest właściwa dekarbonizacja obejmująca działania takie jak wdrożenie OZE czy magazynów energii pozwalających przechowywać nadwyżki czystej energii – wymienia Wojciech Świątek, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju w Schneider Electric.

        Choć Elektryczność 4.0 wymaga poczynienia odpowiednich inwestycji, mogą one być rozłożone w czasie w taki sposób, by wpisać się w długofalowe plany rozwoju przedsiębiorstw.

        Przedstawiciele firm działających w Polsce zostali zapytani o to, jakie działania wpisujące się w założenia Elektryczności 4.0 już wdrożono w ich przedsiębiorstwach. Cyfrowy monitoring zużycia energii elektrycznej, który powinien być jednym z pierwszych kroków ku inteligentnej elektryfikacji, wprowadzono u zaledwie 10 proc. badanych (w tym u 27 proc. dużych firm). O wiele korzystniej wypada wdrożenie OZE jako jednego z elementów fazy dekarbonizacji (17 proc. ogółem i aż 51 proc. dużych podmiotów).

        Najpopularniejszym typem energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych (OZE) jest energia słoneczna – na jej wykorzystanie w swoim przedsiębiorstwie wskazało 3 na 4 badanych (77 proc.) z firm, które korzystają z OZE. Na drugim miejscu znalazła się energia wiatrowa (16 proc.), a tuż za nią energia biomasy (15 proc.).

        Złoty pręży muskuły przed posiedzeniami Fedu i EBC

          Złoty znalazł się na najwyższym poziomie względem euro od grudnia 2020 r. – pomimo nieco gołębiej retoryki prezesa Glapińskiego oraz braku istotnych danych makroekonomicznych z rodzimego rynku. W najbliższych dniach czekają nas posiedzenia dwóch najważniejszych banków centralnych, które mogą porządnie namieszać na rynku walutowym.

          Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

          Spoglądając na pozostałe waluty rynków wschodzących, warto wspomnieć, że niezmiennie bardzo dobrze radzą sobie waluty Ameryki Łacińskiej, mocne spadki odnotowuje zaś lira turecka. Waluta w ubiegłym tygodniu osłabiła się względem dolara o ponad 10%, co jest poniekąd pokłosiem zakończonych niedawno wyborów prezydenckich. Rynki mają dość niekonwencjonalnego podejścia do polityki monetarnej wybranego na trzecią kadencję Erdoğana.

          Po spokojnym tygodniu rynki przygotowują się na posiedzenie Rezerwy Federalnej (środa 14.06) i Europejskiego Banku Centralnego (czwartek 15.06). Prawdopodobieństwo podwyżki ze strony Fedu jest wyceniane w poniedziałek 12.06 na ok. 1/3, publikacja raportu inflacyjnego za maj dzień przed decyzją oznacza jednak, że przynajmniej niektórzy członkowie FOMC zapewne do samego końca wstrzymywać się będą z jej podjęciem. Łatwiej przewidzieć ruch EBC – powszechnie oczekuje się podwyżki o 25 pb. Rynek skupi się więc na prognozach oraz stopniu jastrzębiości komunikatów. Możemy spodziewać się, że zmienność na rynkach w tym tygodniu będzie wysoka.

          PLN

          Był to kolejny dobry tydzień dla złotego, który ponownie radził sobie lepiej niż inne waluty regionu. Tym razem umocnił się względem euro o ponad 1%, dzięki czemu kurs EUR/PLN zakończył tydzień na poziomie poniżej 4,45. To najsilniejsza pozycja złotego od grudnia 2020 r.

          Złotemu sprzyjał słabszy dolar. Skala aprecjacji polskiej waluty jest jednak nieco zaskakująca, szczególnie biorąc pod uwagę, że niedawne komunikaty NBP były raczej gołębie (prezes Adam Glapiński przedstawił warunki cięć stóp: jednocyfrowa inflacja oraz pewność względem jej dalszego spadku), a oczekiwania względem skali obniżek stóp procentowych w ostatnim czasie wzrosły. Na początku ubiegłego tygodnia wyceniano w stawkach FRA ok. 60 pb. obniżek w ciągu kolejnych sześciu miesięcy, a pod koniec tygodnia było to już ok. 80 pb.

          Jako jedni z większych optymistów w kontekście złotego nie spodziewaliśmy się, że będzie on silniejszy niż zakładaliśmy – a jednak. Nie możemy wykluczyć korekty kursu EUR/PLN w krótkim terminie, nadchodzące tygodnie mogą nas jednak skłonić do zrewidowania naszego poglądu na złotego.

          W tym tygodniu skupimy się na danych dotyczących handlu (wtorek 13.06) oraz odczytach inflacyjnych (czwartek 15.06 i piątek 16.06). W najbliższych dniach czekają nas posiedzenia najważniejszych banków centralnych oraz istotne publikacje danych makroekonomicznych ze świata, spodziewamy się więc, że sytuacja złotego będzie zależała w dużej mierze od czynników zewnętrznych.

          EUR

          Ostateczna rewizja PKB w I kwartale 2023 r. pokazała, że strefa euro wkroczyła w recesję, ale tylko w najbardziej technicznym jej rozumieniu: w dwóch ostatnich kwartałach gospodarka odnotowała spadki o 0,1%. Dane te otrzymujemy późno i są one wsteczne, dołożyły się jednak w niewielkim stopniu do bardziej posępnego obrazu wyników gospodarki wspólnoty.

          Uważamy, że techniczna recesja wynika głównie z jednorazowych czynników, a gospodarka strefy euro jest na dobrej drodze do umocnienia się w nadchodzących kwartałach – niskie ceny energii i ciasny rynek pracy wspierają wydatki gospodarstw domowych. Jeśli oczekiwanej w tym tygodniu podwyżce stóp procentowych będzie towarzyszyła jastrzębia retoryka EBC, euro powinno otrzymać wsparcie.

          USD

          Dwa istotne wydarzenia mogą pozwolić w tym tygodniu dolarowi na wyłamanie się w końcu z przedziału, w którym ostatnio utkwił. We wtorek (13.06) opublikowany zostanie raport inflacyjny za maj. Zaskoczenie w górę względem oczekiwań może być wystarczające, by przechylić szalę na korzyść podwyżki stóp procentowych następnego dnia.

          Tak jak konsensus spodziewamy się, że stopy procentowe w czerwcu nie ulegną zmianie. Możliwy rozłam wśród decydentów i jastrzębie sygnały mogłyby wzmocnić przekonanie rynku, że kolejny ruch stóp procentowych będzie raczej w górę niż w dół. Niemniej koniec cyklu w USA wydaje się być w zasięgu, czego nie możemy powiedzieć o strefie euro, spodziewamy się więc, że dolar będzie w średnim terminie słabszy.

          GBP

          Rynki oczekują, że w związku z uporczywą inflacją Bank Anglii podniesie stopy procentowe znacznie powyżej 5%, co wpływa na aprecjację funta względem dolara i euro. Publikowane w tym tygodniu dane mogą go dodatkowo wesprzeć.

          Oczekuje się kolejnego silnego raportu z rynku pracy (wtorek 13.06), który może wykazać nominalny wzrost płac o blisko 7% w ujęciu rocznym. Dane o PKB w kwietniu (środa 14.06) powinny zaś pokazać powrót do wzrostu. Ze względu na to uważamy, że funtowi łatwiej powinno być się w najbliższym czasie umocnić, niż osłabić.

          Dassault Systèmes o raportowaniu ESG: czy Twoja firma jest już gotowa?

          Hand holding light bulb with icons energy sources for renewable,love the world concept.

          Jak monitorować i raportować parametry zrównoważonego rozwoju

          Obowiązek raportowania ESG zgodny z Corporate Sustainability Reporting Directive (dyrektywą CSRD) będzie wkrótce obowiązywał praktycznie każdą polską firmę. Zmiany są wprowadzane stopniowo i na początek dotyczyć będą tylko największych graczy. Warto jednak przygotować się już dziś.

          Raport “Kluczowa rola wirtualnych bliźniaków w przyspieszeniu zrównoważonego rozwoju”, przygotowany przez Dassault Systèmes oraz Accenture wskazuje, że aby osiągnąć zgodność z Celami Zrównoważonego Rozwoju ONZ 2030 potrzebna będzie całkowita transformacja sposobów zarządzania produktami i usługami w całym cyklu życia produktu – od projektu, poprzez użytkowanie, aż po wycofanie z eksploatacji. Aby to osiągnąć, musimy znaleźć nowe sposoby współpracy w celu wzmacniania konkurencyjności, możliwości odpowiedzialnego wzrostu oraz wspólnego zagwarantowania, że rewolucje technologiczne spełnią swoją obietnicę i zapewnią zrównoważony rozwój.

          Accenture i Dassault Systèmes wskazują na potencjał technologii wirtualnych bliźniaków, której  globalny rynek w 2020 r. osiągnął wartość szacunkową 5,4 mld USD, a prognozowany wzrost to 36% CAGR w ciągu kolejnych pięciu lat. Technologia wirtualnych bliźniaków pomaga w transformacji ku gospodarce o obiegu zamkniętym – pozwala firmom zmniejszyć koszty, zużycie zasobów i ograniczyć ślad wodny, równocześnie wspierając innowacyjność. Biorąc pod uwagę prognozowany wzrost zastosowania wirtualnych bliźniaków w ciągu kolejnych lat, można się spodziewać, że technologia ta odegra znaczącą rolę w transformacji przemysłu ku zrównoważonemu rozwojowi.

          Jak ocenić wpływ produktów na środowisko?

          Wraz z rosnącymi obawami o środowisko i wymaganiami dotyczącymi zrównoważonego rozwoju, postęp w kierunku zerowej emisji netto jest w toku – ale można zrobić znacznie więcej i co ważne – w krótszym czasie. Aby przyspieszyć zrównoważone innowacje, firmy mogą zacząć od wdrożenia zasad eko-projektowania.

          Projekt produktu lub usługi określa 80% jego wpływu na środowisko w całym cyklu życia. Kiedy firmy włączają eko-projektowanie do rozwoju swoich produktów, mogą uwzględnić zrównoważony rozwój w ramach całej sieci wartości. Zaawansowane rozwiązania, takie jak ocena cyklu życia produktu lub zakładu produkcyjnego (LCA – Lifecycle Assesment), pozwalają użytkownikom ocenić wpływ produktu na wszystkie aspekty środowiskowe w całym okresie jego istnienia. Rozwiązania te bazują na zewnętrznych bazach danych, opracowywanych przez niezależne organizacje, jak na przykład baza ecoinvent, które kwantyfikują wpływ na środowisko praktycznie wszystkich decyzji i działań firmy. Obecnie możliwe jest powiązanie tych baz danych z procesem opracowywania, weryfikacji i przygotowania produktu do produkcji, który to proces integruje obliczenia oceny cyklu życia na platformie 3DEXPERIENCE od Dassault Systèmes. Platforma 3DEXPERIENCE zarządza zaś wszystkimi danymi oraz integruje obszary  projektowania, symulacji, przygotowania produkcji oraz samej produkcji. Rozwiązania te umożliwiają wszystkim zaangażowanym podmiotom obliczanie i raportowanie wpływu ich działań, co pozwala na określenie optymalnych środowiskowo alternatyw. Mierząc te parametry, możliwa jest błyskawiczna identyfikacja komponentów, których definicja nie jest zgodna z zasadami zrównoważonego rozwoju i zaplanowanie strategii ich poprawy.

          Powiązanie danych LCA z technologią wirtualnych bliźniaków, czyli rozwiązanie „Sustainable Innovation Intelligence” od Dassault Systèmes, umożliwia specjalistom LCA, projektantom przemysłowym, inżynierom produktu i produkcji tworzenie cykli życia o obiegu zamkniętym. Jest to możliwe dzięki  wczesnemu określaniu wymagań w zakresie zrównoważonego rozwoju i ich pełnej widoczności na wszystkich etapach projektowania, rozwoju produktu i przygotowania produkcji. Rozwiązanie integruje dostawy materiałów, projektowanie, produkcję, logistykę, sprzedaż, marketing i zarządzanie wycofaniem z eksploatacji, zapewniając wgląd w te procesy w czasie rzeczywistym, co pozwala zespołom na identyfikację problemów lub wdrażanie usprawnień na wczesnym etapie, jeszcze przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu produkcji.

          Webinarium

          Aby dowiedzieć się więcej o tym, jak przygotować się do raportowania ESG, poznać narzędzia umożliwiające identyfikację najbardziej emisyjnych procesów lub podejmować bardziej świadome decyzje związane z wyborem odpowiednich komponentów, Dassault Systèmes zaprasza do udziału w bezpłatnym webinarium „Czy Twoja firma jest już gotowa do raportowania ESG?”. Zapraszamy 20 czerwca o godzinie 11:00.

          Link do rejestracji: https://events.3ds.com/pl/advantages-esg-reporting-company

          Ważne Informacje

          Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

          Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

          AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

          Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

          Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

          Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

          Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

          Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

          Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

          Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

          Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...