.
Strona główna Blog Strona 80

VAN Group z e-VAN – potężną platformą logistyczną opartą na technologii low-code Oracle APEX

VAN Group to jedna z wiodących polskich firm transportowo-logistycznych, która chciała stworzyć system zarządzania transportem wspomagający obsługę danych, planowanie tras, monitorowanie ładunków i kalkulacje frachtów. Wybór padł na platformę Oracle APEX, którą wdrożyła firma Pretius.

Z ponad trzydziestoletnią historią obecności na rynku i sukcesami w kilku europejskich krajach, grupa VAN jest jednym z liderów sektora transportu lądowego polskiej branży TSL (Transport Spedycja Logistyka). W związku z szybkim rozwojem firmy i koniecznością reagowania na konkurencję ze strony międzynarodowych korporacji, grupa VAN szukała sposobu na łatwiejsze i wydajniejsze zarządzanie danymi, planowanie tras transportowych oraz monitorowanie ładunków.

Osiągnięcie wszystkich tych celów wymagało modernizacji infrastruktury IT firmy i stosu technologicznego. Istniało jednak dodatkowe wyzwanie: aby ułatwić pracownikom firmy szybką i płynną przesiadkę na nowy system, nie mógł on radykalnie różnić się od starego rozwiązania.

– Skok technologiczny zaczął się od zbudowania nowego zespołu deweloperskiego, który w oparciu o metody „zwinne” był w stanie tworzyć autorskie rozwiązania – powiedział Adam Kasperowicz, CIO grupy VAN.

Rozwiązanie

Istotą tego projektu była transformacja technologiczna. Grupa VAN przeniosła się z Oracle Forms do platformy APEX, która jest nieporównywalnie potężniejszym i bardziej przyszłościowym rozwiązaniem. Firma może teraz korzystać z chmury, łatwo skalować swoje oprogramowanie w miarę rozwoju, a nawet myśleć o wdrożeniu funkcji bazujących na uczeniu maszynowym i sztucznej inteligencji. Co więcej, nowy system oparty jest na aplikacji webowej, więc pracownicy grupy VAN mogą uzyskać do niego dostęp po prostu za pomocą przeglądarki (pracujemy już też nad aplikacjami mobilnymi i PWA).

Najważniejszym aspektem tej cyfrowej transformacji jest to, że została przeprowadzona bardzo ostrożnie i odpowiedzialnie. Słysząc słowo „transformacja”, zwykle wyobrażamy sobie ogromną zmianę, rewolucję, która wywraca świat do góry nogami i zostawia za sobą wszystko i – co bardzo ważne – wszystkich, którzy nie potrafią się przystosować. Ten projekt tak nie przebiegał. Pod wieloma względami było wręcz zupełnie odwrotnie.

Grupa VAN posiadała niewielki zespół informatyków, którzy pracują w firmie od wielu lat i świetnie znają zarówno biznes, jak i wykorzystywaną w nim technologię. Stworzenie nowego software’u opartego, przykładowo, na Javie zmusiłoby tych ludzi do uczenia się od podstaw zupełnie innego rozwiązania. Firma bardzo nie chciała stawiać ich w takiej sytuacji – jako że ceni swoich pracowników, zwłaszcza tych długoletnich. Grupa VAN posiadała również istniejące struktury bazy danych i kod PL/SQL. Wybór APEX oznaczał, że przedsiębiorstwo pozostało w ekosystemie Oracle, mogło nadal korzystać z istniejących danych, i wciąż polegać na wiedzy i profesjonalizmie swojego zespołu. Było to również bardzo opłacalne z finansowego punktu widzenia dzięki istniejącym licencjom na bazy danych (APEX może być używany za darmo w wypadku posiadania licencji na Oracle DB).

– Sercem tego projektu była przemyślana i bezpieczna transformacja. Musieliśmy znaleźć sposób, aby odpowiedzieć na potrzeby biznesowe firmy, nie porzucając przy tym cennych ludzi i zasobów. APEX pozwolił nam zrobić to wszystko i jeszcze więcej, a nasza współpraca z grupą VAN trwa już ponad 5 lat – powiedział Przemysław Staniszewski, CEO Pretius Low-Code.

A co z samym systemem? To potężna platforma TMS (Transportation Management System) pozwalająca pracownikom planować trasy transportu i monitorować przesyłki za pomocą eleganckiego, łatwego w użyciu interfejsu, który przypomina znane im rozwiązania. Co więcej, programiści Pretius zaimplementowali również algorytm, który pozwoli grupie VAN na pełną automatyzację tego rozwiązania. Już teraz działa w tle, pomagając zminimalizować ilość pracy, jaką muszą wykonać pracownicy firmy i maksymalizując produktywność. Póki co pracownicy weryfikują ceny generowane przez system, ale zespół Pretius jest przekonany, że wkrótce – gdy uda się zgromadzić odpowiednią ilość wysokiej klasy danych – będzie on mógł działać bez takiego nadzoru.

Z omawianej platformy TMS korzysta obecnie ok. 600 osób. Ponieważ nowy e-VAN jest aplikacją webową, licencja do wirtualizacji aplikacji nie jest już wymagana, co pozwoliło grupie VAN zaoszczędzić kilkaset tysięcy złotych na przestrzeni ostatnich kilku lat. Stary system e-VAN wymagał do działania dwukrotnie większej liczby serwerów, co oznacza, że infrastruktura była bardziej skomplikowana, dużo trudniejsza i droższa w utrzymaniu. Co więcej, stare serwery działały w oparciu o system Windows, co generowało dodatkowe koszty licencyjne. Nowe maszyny są oparte na Linuksie, co przekłada się na jeszcze większe oszczędności dla firmy.

Podejście co-creation

Na początku tego projektu zespół Pretius zdecydował się na przyjęcie unikalnego podejścia co-creation, które pozwoliło na włączenie pracowników klienta w proces tworzenia nowego rozwiązania. Oznaczało to również, że strony mogły dzielić się wiedzą – i obydwie zyskały na tej wymianie coś wartościowego.

Zespół Pretius nauczył developerów grupy VAN sporo o metodyce Scrum, co pozwoliło im zasadniczo zmienić podejście do zarządzania projektami i tworzenia oprogramowania. Zostali również przeszkoleni w zakresie korzystania z Oracle APEX, dzięki czemu mogą utrzymywać swoje rozwiązanie bez pomocy z zewnątrz. Następny krok to zapoznanie z APEX-em nietechnicznych pracowników, by mogli zacząć korzystać z tej technologii jako tzw. citizen developerzy. Grupa VAN otrzymała więc zarówno potężną nową platformę, opartą na przyszłościowej technologii, jak i know-how niezbędny do jej obsługi i ulepszania.

– Efektem „na dziś” jest system e-VAN, który stał się innowacyjnym narzędziem i środowiskiem pracy. Zbudowany zespół umożliwia wykorzystanie potencjału najnowszych trendów i rozwiązań technologicznych: web & mobile development, responsywność, integrations, low-code, cloud computing. Wprowadziłem formalne zasady współpracy z biznesem, które umożliwiają udział biznesu w procesie wytwarzania oprogramowania. e-Van jest faktycznym szkieletem naszego biznesu. Jest więc oczekiwanie, że będzie wspierał i wprost poprawiał naszą efektywność i biznesowy wynik – tłumaczy Adam Kasperowicz.

Jednocześnie zespół Pretius dowiedział się wiele o specyfice i zawiłościach branży TSL – co okazało się bardzo przydatne w innych projektach.

Dzięki platformie niskokodowej Oracle APEX, cyfrowa transformacja grupy VAN przebiegła bardzo sprawnie – została przeprowadzona bezpiecznie i odpowiedzialnie. Firma odświeżyła swój stos technologiczny, uzyskała dostęp do wielu nowych możliwości i osiągnęła to wszystko uwzględniając potrzeby swoich pracowników. Oparte na co-creation podejście do współtworzenia również okazało się dużym sukcesem dla obydwu stron, czego najlepszym dowodem jest ciągła współpraca grupy VAN i Pretius.

 

Oracle EU Sovereign Cloud

Firma Oracle wychodzi naprzeciw europejskim wymaganiom dotyczącym prywatności danych i suwerenności dzięki nowej chmurze.

Pomoże ona organizacjom z sektora prywatnego i publicznego w UE uzyskać większą kontrolę nad prywatnością ich danych i spełnić wymogi suwerenności. Oracle EU Sovereign Cloud, jedna z pierwszych ofert chmurowych zaprojektowanych z myślą o zastosowaniu w UE, zapewnia klientom usługi i możliwości regionów chmury publicznej Oracle Cloud Infrastructure (OCI) potrzebne do uruchamiania dowolnych obciążeń z tymi samymi cenami, wsparciem i umowami o poziomie usług (SLA). Oracle EU Sovereign Cloud jest zlokalizowana w całości w UE, obsługiwana przez personel rezydujący w UE i podmioty prawne zarejestrowane w UE. W ramach strategii rozproszonej chmury OCI, EU Sovereign Cloud zapewnia nową opcję pomagającą spełnić wymogi regulacyjne, uzupełniając strategie Oracle dotyczące chmury hybrydowej i dedykowanej.

Oracle EU Sovereign Cloud doskonale nadaje się do hostowania systemów firm cyfrowych działających w branżach podlegających ścisłym regulacjom. Klienci posiadający dane i aplikacje, które są wrażliwe, regulowane lub mają strategiczne znaczenie regionalne, a także obciążenia, które podlegają wytycznym i wymogom UE w zakresie suwerenności i prywatności danych, takim jak ogólne rozporządzenie o ochronie danych (RODO), mogą teraz przenieść się do chmury. EU Sovereign Cloud pomoże przyspieszyć transformację cyfrową w kluczowych branżach, takich jak opieka zdrowotna, usługi finansowe (w tym bankowość i ubezpieczenia), telekomunikacja i sektor publiczny, ponieważ hostowane dane klientów pozostają w państwach członkowskich UE, a regiony chmury są obsługiwane wyłącznie przez personel rezydujący w UE. Więcej informacji na stronie oraclecloud.eu

– Krajobraz technologiczny Unii Europejskiej zmienił się diametralnie ze względu na rosnące znaczenie ochrony danych i lokalizacji, co prowadzi do zwiększonego zapotrzebowania na suwerenne rozwiązania chmurowe, które mogą bezpiecznie przechowywać wrażliwe dane klientów i być zgodne z przepisami – takimi jak RODO” – powiedział Richard Smith, wiceprezes Oracle ds. rozwiązań technologicznych w regionie EMEA. – Naszym celem jest dotarcie do klientów na każdym etapie ich podróży w chmurze, a dzięki Oracle EU Sovereign Cloud klienci z branż podlegających ścisłym regulacjom, czy specyficznym przepisom obowiązującym w niektórych krajach, mogą teraz przyspieszyć swoje strategie chmurowe.

Dostarcza te same usługi co chmura publiczna Oracle w tej samej cenie

Chmura Oracle EU Sovereign Cloud, dostępna dla klientów we wszystkich 27 państwach członkowskich UE i na całym świecie, oferuje ponad 100 usług chmurowych dostępnych w chmurze publicznej Oracle bez dodatkowych opłat za funkcje suwerenności i z tymi samymi umowami SLA dotyczącymi wydajności, zarządzania i dostępności. Klienci Oracle mogą również uzyskać dostęp do innych programów – takich, jak Oracle Support Rewards. Ponadto pakiet Oracle Fusion Cloud Applications Suite, który jest obecnie dostępny w ofercie EU Restricted Access, będzie wkrótce dostępny w Oracle EU Sovereign Cloud.

Oracle EU Sovereign Cloud pozwala organizacjom z branż regulowanych i rządom na bezpieczne stosowanie technik SI. Organizacje stanęły ostatnio w obliczu poważnych wyzwań, które uniemożliwiały korzystanie z istniejących ofert generatywnej sztucznej inteligencji. Oferując usługi i możliwości chmury publicznej Oracle, Oracle EU Sovereign Cloud umożliwia organizacjom sektora publicznego korzystanie z infrastruktury sztucznej inteligencji w chmurze, która jest zgodna z wymogami UE w zakresie przechowywania danych i suwerenności.

Zaprojektowany i obsługiwany z myślą o prywatności i suwerenności danych w UE

Nowy suwerenny region chmury działa w oparciu o kompleksowy zestaw polityk i zasad zarządzania, które dodatkowo zwiększają możliwości OCI w zakresie rezydencji danych, bezpieczeństwa, prywatności i zgodności. Zasady te obejmują m.in. sposób przechowywania i zarządzania dostępem do danych przez OCI oraz sposób obsługi dostępu do danych z podmiotów spoza UE. Centra danych Oracle EU Sovereign Cloud znajdują się w krajach Unii Europejskiej (we Frankfurcie i Madrycie), są własnością Oracle i są obsługiwane przez wydzielone unijne podmioty prawne należące do Oracle, zarejestrowane w UE, a operacje i obsługa klienta są wykonywane przez personel rezydujący w UE. Chmura Oracle EU Sovereign Cloud opiera się na istniejących programach zgodności Oracle Cloud, które umożliwiają klientom wykazanie zgodności z przepisami regionalnymi i branżowymi. Jest również zgodna z przepisami UE dotyczącymi monitorowania oraz wytycznymi ograniczającymi przekazywanie danych poza UE (takimi jak orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE Schrems II i Europejskiej Rady Ochrony Danych).

Ponadto rozległa sieć ponad 85 globalnych i regionalnych partnerów dysponujących kompetencjami OCI FastConnect oferuje organizacjom dedykowaną łączność z Oracle Cloud Regions i usługami OCI. Digital Realty hostuje lokalizację regionu EU Sovereign Cloud w Madrycie, a Equinix lokalizację regionu we Frankfurcie. Inni partnerzy FastConnect dostępni w momencie uruchomienia EU Sovereign Cloud, to Arelion, DE-CIX i InterCloud.

Oddzielna architektura pomaga zapewnić bezpieczeństwo danych i wzmacnia suwerenność

Oracle EU Sovereign Cloud została zaprojektowana z myślą o rezydencji i bezpieczeństwie danych dzięki architekturze, która nie współdzieli infrastruktury z komercyjnymi regionami Oracle w UE i która nie ma połączenia sieci szkieletowej z innymi regionami chmury Oracle. Dostęp klientów do Oracle EU Sovereign Cloud jest zarządzany niezależnie od dostępu do komercyjnych regionów Oracle Cloud. Chmura Oracle EU Sovereign Cloud została zaprojektowana z myślą o wysokiej dostępności i składa się z dwóch regionów, co umożliwia odzyskiwanie danych po awarii w granicach UE. Każdy region obejmuje trzy domeny fault domains, aby uniknąć grupowania obciążeń na tym samym sprzęcie fizycznym. W związku z tym każda awaria, czy konserwacja sprzętu w jednej domenie nie będzie miała wpływu na instancje znajdujące się w pozostałych domenach.

Nowe usługi zarządzania kluczami OCI

Aby pomóc klientom w dalszym zabezpieczaniu danych i spełnieniu wymogów suwerenności danych, OCI wprowadza dwie nowe usługi zarządzania kluczami dostępne we wszystkich regionach Oracle Cloud, w tym w EU Sovereign Cloud: OCI Dedicated Key Management Service i OCI External Key Management Service.

Usługa OCI External Key Management została stworzona we współpracy z Thales Group i umożliwia klientom szyfrowanie danych przy użyciu kluczy, które są tworzone i zarządzane przez klienta poza OCI. Te klucze szyfrujące zawsze pozostają pod opieką klienta i nigdy nie są importowane do OCI, umożliwiając klientom przenoszenie do OCI regulowanych obciążeń, wymagających kontroli nad fizycznym przechowywaniem kluczy poza chmurą. OCI Dedicated Key Management zapewnia klientom kontrolę nad kluczami szyfrowania za pomocą modułu HSM (Hardware Security Module).

Branża farb i klejów omówiła najważniejsze wyzwania dotyczące funkcjonowania rynku podczas Walnego Zgromadzenia Członków PZPFiK

Przedstawiciele 32 firm członkowskich wzięli udział w Walnym Zgromadzeniu Członków PZPFiK, w dniu 16 czerwca br., w Hotelu Marriott w Warszawie. Podczas spotkania odbył się najnowszy TRENDFiK z udziałem Ignacego Morawskiego, głównego ekonomisty „Pulsu Biznesu” i debata ekspercka, w której uczestniczyli prof. Marek Migalski i redaktor Jacek Pałasiński. W ramach części formalnej podjęto ważne decyzje dotyczące działalności PZPFiK i zaprezentowano nowe firmy członkowskie.

Walne Zgromadzenie Członków PZPFiK cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem uczestników. Wydarzenie obfitowało w najnowsze, branżowe informacje, umożliwiło podjęcie kluczowych decyzji organizacyjnych i stanowiło doskonałą okazję do bezpośrednich rozmów. Spotkanie podzielone było na dwie części – część seminaryjną i formalną.
TRENDFiK i debata ekspertów.

Zgodnie z hasłem: „Wiedza ułatwia zmiany”, PZPFiK dostarcza swoim członkom wiarygodnej wiedzy na temat funkcjonowania rynku. W ramach pierwszej, seminaryjnej części spotkania odbył się więc najnowszy TRENDFiK z udziałem Ignacego Morawskiego, głównego ekonomisty „Pulsu Biznesu”. W prezentacji ekspert przedstawił sytuację Polski i całej światowej gospodarki w świetle najnowszych danych makro i mikroekonomicznych. Na tej podstawie przeanalizował również ryzyko stagflacji i to, jak może ona wpłynąć na prowadzenie biznesu, w tym funkcjonowanie branży farb i klejów.

Część seminaryjna to także zawsze debata znanych i cenionych ekspertów. W tym roku, na zaproszenie PZPFiK udział w niej wzięli: prof. Marek Migalski, politolog, publicysta i komentator polityczny oraz redaktor Jacek Pałasiński, wieloletni korespondent TVN24, dziennikarz i publicysta. Eksperci rozmawiali o tym, jakim krajem będzie Polska jesienią 2023 roku po wyborach parlamentarnych i przedstawili ocenę skutków politycznych oraz ekonomiczno-społecznych wyników wyborów. Aktywny udział w dyskusji wzięli też uczestnicy spotkania.

W ramach części formalnej Walnego Zgromadzenia Członków, przedstawiono cztery nowe firmy członkowskie: Ciret Sp. z o.o., CFI S.A. (Symbase), Synthos S.A. i Złoty Stok Sp. z o.o. Tym samym grono firm członkowskich powiększyło się i liczy obecnie 32 przedsiębiorstwa z rodzimej branży farb i klejów.

Zgodnie z podjętymi uchwałami, przyjęto sprawozdanie z działalności PZPFiK w 2022 roku, zatwierdzono budżet organizacji na rok bieżący i wprowadzono możliwość ubiegania się o reelekcję dla obecnych Członków Zarządu PZPFiK.

Uczestnicy Walnego Zgromadzenia Członków otrzymali również pilotażowe wydanie NEWSFiK – nowego cyklicznego przeglądu najnowszych i najważniejszych informacji z życia branży oraz działalności Związku. NEWSFiK będzie wydawany kwartalnie i dystrybuowany wśród firm członkowskich organizacji, dostarczając im unikalnej wiedzy.

Zapraszamy do śledzenia działań PZPFiK na profilu organizacji na Facebook’u: facebook.com/PZPFiK

oraz w serwisie LinkedIn: https://www.linkedin.com/company/polski-zwi%C4%85zek-producent%C3%B3w-farb-i-klej%C3%B3w/?viewAsMember=true

***
TRENDFiK to przygotowany przez PZPFiK cykl spotkań z udziałem ekspertów, na temat aktualnych trendów gospodarczych, zagadnień produktowych i legislacyjnych – unikalna porcja branżowej wiedzy z „pierwszej ręki”. Pełen dostęp do przygotowanych w ramach TRENDFiK danych otrzymują członkowie PZPFiK. Dzięki temu, firmy członkowskie PZPFiK zyskują aktualną wiedzę, niezbędną w działalności biznesowej.

99 lat do emerytury

Władysław Kreid, manager i biegły rewident, który był aktywny zawodowo do 99. roku życia, opowiada o swojej niezwykłej karierze i licznych podróżach

Rozmowę o pańskiej karierze zacznijmy, proszę, od końca.
Pracowałem do 99. roku życia. Pla- nowałem przejść na emeryturę jako stulatek, ale pandemia pokrzyżowała mi plany. Z ostatnią firmą, w której pracowałem, agencją Publicis, byłem związany przez 32 lata – od czasu, gdy podjęła działalność w Warszawie. Zaczęło się to w okresie przemian ustrojowych, kiedy inwestorzy z Zachodu szukali w Polsce partnerów. Z Paryża przyjechał Patrick Klugman, który nawiązał kontakt z pionierską na naszym rynku agencją reklamową prowadzoną przez Wojciecha Manna, Krzysztofa Maternę i Tomasza Pawlikowskiego. I tak powstała polsko-francuska spół- ka, a mnie poproszono o przygotowa- nie systemu sprawozdań finansowych, które byłyby zgodne z wymogami obo- wiązującymi w obu krajach. Wkrótce później z trzech wspólników w agencji został Tomasz Pawlikowski, przejął jej stery i świetnie sprawdził się w tej roli. Z kolei Mann i Materna skoncentrowali się na prowadzeniu popularnego programu telewizyjnego. Polski oddział Publicis rozwijał się w szybkim tempie, powstało kilka nowych spółek. Choć proponowano mi pracę w pełnym wymiarze, zdecydowałem się na pół etatu, ponieważ podobną rolę – konsultanta – pełniłem również w ZPR-ach. Przygotowywałem tam bilanse skonsolidowane obejmujące wyniki wielu spółek skupionych w tej grupie. W związku ze zmianą przepisów w 1995 r. musiałem opracować od zera cały system sprawozdawczości. Gdy w wieku 93 lat przestałem kierować autem, stwierdziłem, że zrezygnuję z pracy w ZPR-ach ze względu na uciążliwe dojazdy. Prezes nie chciał tego przyjąć do wiadomości i zapro- ponował, że będą mnie przywozić i odwozić z pracy, żebym tylko nadal przygotowywał bilanse.

Jak wyglądał pana ostatni dzień w pracy?
Zupełnie zwyczajnie, 15 marca 2020 r., kiedy szykowałem się do wyjścia, odebrałem telefon z informacją, by nie przyjeżdżać, bo biuro zostało zamknięte. I tak, chcąc nie chcąc, niepostrzeżenie zostałem emerytem. Nie znaczy to jednak, że ominął mnie jubileusz, ponieważ… odbył się kilka lat wcześniej. Publicis zorganizował mi go na 90-lecie pracy. Udzieliłem wówczas dwóch wywiadów – jeden ukazał się w polskich mediach, drugi wysłano do Paryża. Dostałem w prezencie pamiątkowy medal, album opowiadający o sięgającej połowy XIX w. historii firmy oraz komputer. Warto wspomnieć, że Publicis to jeden ze światowych liderów branży reklamowej. O pozycji firmy najlepiej świadczy jej biurowiec na rogu Champs Elysees i placu Gwiazdy. Trudno byłoby znaleźć bardziej eksponowane miejsce w Paryżu. Miło wspominam współpracę z tą firmą, przygotowywałem dla niej wiele bilansów i analiz, czułem się potrzebny, a Publicis do dziś opłaca mój abonament w lecznicy Enel-Med. Praca w agencji pomogła mi przetrwać najtrudniejszy okres w życiu, gdy owdowiałem w 2003 r.

Rozmawiamy w pięknym domu w Supraślu.
Przeprowadziłem się tu z Warszawy, mieszkam z córką i zięciem, profesorami Akademii Teatralnej. Powiem żartem – nigdy mi się tak nie powodziło jak obecnie. Dlaczego? Jestem kombatantem, przepracowałem 70 lat, na stulecie otrzymałem 4 tys. zł dodatku do emerytury. Zawsze bałem się jednego – kłopotów z pamięcią i na szczęście nie mam z tym żadnych problemów. Rozwiązuję quizy historyczne i geograficzne i uzyskuję ponadprzeciętne wyniki.

A to dobry powód, by cofnąć się w cza- sie o 101 lat…
Jestem ostatnim przedstawicielem piątego pokolenia imigrantów, których zaborcze władze austriackie – za czasów cesarza Józefa II – zachęciły do osiedlenia się na terenie Galicji. Władze oferowały kolonistom bardzo korzystne warunki. Moi przodkowie pochodzili z Palatynatu. Dowiedziałem się o tym stosunkowo niedawno, dzięki… Internetowi. Wnuk mojego starszego brata poznał przez sieć Uwe Kreita spod Frankfurtu. Kreita – z „t” na końcu. Okazało się, że jest to hobbysta zajmujący się historią mojej rodziny, a „t” zamiast „d” to dawny błąd w zapisie. Opracował on drzewo gene- alogiczne sięgające XVI w. Wydał też książkę, w której zamieścił nie tylko dane biograficzne, lecz także zdjęcia moich bliskich. Zdobył te informa- cje z różnych źródeł, korzystał z ksiąg parafialnych i ze zbiorów mormonów z Salt Lake City. Opowiedział mi to osobiście, ponieważ udało nam się nawiązać bezpośredni kontakt. Razem odwiedziliśmy moją rodzinną wieś, a także kilku krewnych mieszkających w Warszawie i jej okolicach.

Książka, którą oglądamy, zawiera nie- zwykłą wręcz ilość szczegółowych informacji.
Co ciekawe, mój daleki kuzyn odtworzył drogę kolonistów z Palatynatu do Galicji. Podróżowali furmankami do Ulm, gdzie sprzedali wozy i wsiedli na galary, którymi dopłynęli Dunajem aż do Wiednia. A tam otrzymywali przydziały na konkretne dziesięciohektarowe działki oraz pieniądze na budowę domów, wyposażenie i sprzęt rolniczy, a także zakup wozów i koni. Dodatkowo przysługiwało im zwolnienie z podatków i służby wojskowej na 10 lat. Właśnie w taki sposób moja rodzina pod koniec XVIII w. przywędrowała w okolice Mielca. Koloniści założyli wieś, którą nazwali Schoenanger, czyli Piękny Gaj. Dziś nosi ona nazwę Orłów. Kiedy w Ga- licji pojawiły się polskie szkoły, dzieci mówiące w domu po niemiecku szybko zaczęły używać języka polskiego. Była to naturalna polonizacja. Nie wyniosłem z domu ani jednego niemieckiego słowa.

Urodził się pan…

W Schoenanger w 1922 r. Byłem naj- młodszym z ośmiorga dzieci, pięciu sióstr i trzech braci. Najstarsza siostra miała o 22 lata więcej niż ja. Niewiele pamiętam ze wsi, ponieważ ojciec postano- wił sprzedać gospodarstwo i kupił duży dom w Mielcu. W celach zarobkowych wyjechał do Ameryki w 1914 r. i wrócił dopiero po wojnie. W 1926 r. pojechał do Argentyny, gdzie został na stałe. Tak więc w ogóle go nie pamiętam. Moja matka była niezwykle dzielną kobietą, zarabiała, prowadząc gospodę w rodzinnej wsi. W dodatku zadbała o wykształcenie dzieci. Szczęśliwie wszystkim udało się przetrwać dwa przemarsze wojsk rosyjskich i epidemię hiszpanki. W Mielcu chodziłem do gimnazjum. Podczas II wojny światowej pracowałem w fabryce samolotów. Koledzy wciągnęli mnie do konspiracji. Siatka, do której należałem, była dobrze zakonspirowana. Znaliśmy tylko bezpośrednich zwierzchników. Dzięki temu uniknąłem aresztowania przez Gestapo, co trzech moich towarzyszy kosztowało życie. Niewiele się zastanawiając, wsiadłem do pociągu i pojechałem pod Skarżysko, gdzie szwagier był leśniczym. Tam zaczęła się moja przygoda z AK – zostałem członkiem oddziału komendanta „Szarego”. Podczas okupacji przeżyłem kilka niebezpiecznych sytuacji. Najgorszy był napad partyzantów komunistycznych na leśniczówkę, w której gościliśmy lokalnych dowódców AK. Na szczęście zdążyłem wstać z krzesła, w które po sekundzie uderzyła seria z automatu. Mniej szczęścia miał jeden z oficerów – został postrzelony w twarz oraz mój szwagier, który doznał poważniejszej kontuzji i po kilku dniach zmarł w szpitalu. Udało mi się też przetrwać ostre zapalenie wyrostka robaczkowego. Wieziono mnie do szpitala 30 km furmanką na słomie. Chirurg postanowił odroczyć operację. Przez 7 dni musiałem leżeć pod okładami z lodu, żeby stężała ropa, która mi się rozlała w brzuchu. Kiedy po dwóch tygodniach od zabiegu wstałem z łóżka, pielęgniarka – szarytka – po- wiedziała zaskoczona: „To ty żyjesz…”.

I tak docieramy do szarych lat powojennych.
Po powrocie do Mielca, w czerwcu, uzyskałem maturę, a jesienią podjąłem naukę w krakowskiej Akademii Handlowej. Zrobiłem to z rozsądku, ponieważ studia te trwały tylko trzy lata, a okupacja zabrała mi sześć lat życia. Mieszkałem w domu siostry, dorabiałem udzielaniem korepetycji. Nie znałem się na handlu ani księgowości, ale zmieniła to praktyka wakacyjna po drugim roku. Odbyłem ją w zakładach wapienniczych koło Jeleniej Góry, gdzie wicedyrektorem był mój szwagier, który wrócił ze szwajcarskiego obozu internowanych. Zostałem skierowany do księgowości. Musieliśmy w ciągu trzech miesięcy nadrobić zaległości, jakie nagromadziły się od stycznia. Mnóstwo się tam nauczyłem, dzięki czemu na trzecim roku studiów nie miałem żadnych problemów z egzaminem z rachunkowości. Po magisterium wkroczyłem w prawdziwie dorosłe życie – ożeniłem się i podjąłem pracę.

Od czego pan zaczynał?

Dowiedziałem się, że zachorował główny księgowy w Teatrze Młodego Widza w Krakowie, który po kilku latach wrócił do przedwojennej nazwy Bagatela. Udało mi się zdobyć tę posadę, choć byłem bezpartyjny. Pod koniec lat 50. zostałem mianowany wicedyrektorem do spraw administracyjno–finansowych. Tak więc nawet w tym trudnym okresie liczyła się fachowość.

Kiedy trafił pan do Warszawy?

W 1960 r. zostałem przeniesiony służbowo przez Ministra Kultury i Sztuki do państwowych Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych, które zarządzały ośmioma cyrkami, szkołą w Julinku i dwoma lunaparkami. W stolicy zaproponowano mi mieszkanie służbowe na Muranowie. Jak na tamte czasy były to świetne warunki. Podjąłem się bardzo trudnego zadania, ponieważ w firmie panował niewyobrażalny bałagan, a ja musiałem nad nim zapanować. W dodatku w tym samym czasie ogłoszono powszechną krajową inwentaryzację obejmującą wycenę majątku. Po roku morderczej pracy przygotowałem bilans, który został przyjęty bez zastrzeżeń. Praca w ZPR umożliwiła mi służbowy wyjazd do USA. W 1964 r. w ramach umowy z Ringling Circus grupa polskich arty- stów pojechała do Ameryki na roczny kontrakt. Na koniec pojawiły się kłopo- ty z rozliczeniem podatków, zupełnie innych niż w Polsce. Pojechałem więc za ocean, by rozwiązać ten problem. Zacząłem od wizyty w biurze księgowym obsługującym Ringling Circus na Bond Street w Nowym Jorku, gdzie pokazano mi, jak prawidłowo wypełnić deklaracje podatkowe. Pojawiła się jednak kwestia naliczenia kosztów– jak wyliczyć amortyzację związaną z tresurą lwów, koni i niedźwiedzi. Zacząłem więc od ustalenia wartości zwierząt. Przygotowanie wyliczeń zajęło mi miesiąc. Po kolejnych dwóch miesiącach Amerykanie ustalili, że wystąpiła nadpłata podatku i zwrócili nam 15 tys. dol.

W latach 60. w PRL podróże służbowe, takie jak pański wyjazd do USA, były czymś niezwykłym.
W tej dziedzinie miałem dużo szczęścia. W 1965 r. otrzymałem nominację na stanowisko wicedyrektora do spraw ekonomicznych Zjednoczenia Przemysłu Muzycznego, któremu podlegały fabryki instrumentów. Z punktu widzenia władz było to mało ważne miejsce na mapie kulturalnej, w odróżnieniu np. od poligrafii. To jednak my zdobywaliśmy dewizy. Sprzedaż instrumentów otworzyła mi drzwi do Europy, ponieważ musiałem – wspólnie z PHZ Universal – szukać nabywców za granicą. Byłem w Grecji, Jugosławii, Austrii, we Francji, w Szwajcarii, RFN, Monako, Szwecji, Norwegii i we Włoszech. Współpracowaliśmy też z firmami z obozu socjalistycznego – z NRD, Czechosłowacji, Węgier, Rumunii, ZSRR. Dotarłem nawet do Archangielska. W PRL po ukończeniu 60. roku życia mógł pan przejść na emeryturę. Przez jeden miesiąc – lipiec 1982 r. – korzystałem z tej możliwości. Jako pracoholik nie mogłem jednak znieść bezczynności, więc zacząłem – jako biegły rewident – współpracować z urzędem skarbowym. Wyspecjalizowałem się w badaniu powstających wówczas spółek joint venture. Po roku Izba Skarbo- wa skierowała mnie na badanie bilansu w przedsiębiorstwie, które świetnie znałem, czyli w ZPR. Okazało się, że wszystkie dokumenty podatkowe zostały źle przygotowane. Siedziałem nad nimi pięć tygodni. Zamiast wykazać błędy w sprawozdaniu, pokazałem je pracownicom księgowości, wyjaśniając, jak wszystko to poprawić. Po roku główna księgowa zaproponowała mi funkcję konsultanta. Gdy zaczęły się przemiany gospodarcze zapoczątkowane przez dwóch Mieczysławów – Rakowskiego i Wilczka ówczesny dyrektor ZPR Stanisław Nowotny wpadł na pomysł, by założyć spółkę Estra, do której weszli renomowani artyści estradowi. Poprosił mnie, żebym zorganizował dla nowej firmy system księgowy. Spółka odniosła spektakularny sukces, organizując koncert Steviego Wondera, ale nieporozumienia wśród wspólników i konkurencja wewnętrzna doprowadziły do jej upadku. Wkrótce potem trafiłem do agencji Publicis…

Pański przepis na zadowolenie z pracy?

Na sukces managera i satysfakcję zawodową największy wpływ mają relacje międzyludzkie. Zawsze kierowałem się zasadą życzliwości i unikałem konfliktów. To procentowało. Dobrze czułem się więc w każdym zespole. Oczywiście, są osoby, które prowokują konflikty, ale nawet z nimi jakoś się porozumiewałem. Na marginesie – zawsze lubiłem pracować z kobietami. Uważam, że są bardziej sumienne i pracowite od mężczyzn. Pewnie miało to związek z sentymentem, jaki wyniosłem z rodzinnego domu, ponieważ gdy byłem dzieckiem, zajmowało się mną pięć sióstr.

rozmawiał Piotr Cegłowski

Elektryfikacja ciężkiego transportu drogowego stworzy ponad 20 tys. nowych miejsc pracy

Polska jest jednym z liderów drogowego transportu ciężarowego w Unii Europejskiej. Odpowiadał on za przewóz 380 mld tkm (tonokilometrów) w 2021 r. – najwięcej w całej UE i o 24 proc. więcej od drugich w zestawieniu Niemiec. Polska flota samochodów ciężarowych w 2021 r. liczyła 1,15 mln pojazdów. Sektor ten zatrudniał 486 tys. osób w 2020 r., co stanowiło 15 proc. wszystkich zatrudnionych w tym sektorze w Unii Europejskiej. Branża TSL stoi obecnie przed zmianami wynikającymi z unijnych norm emisji CO2 dla pojazdów ciężarowych, które wymuszą jego elektryfikację. Polski Instytut Ekonomiczny w raporcie „Elektryfikacja sektora drogowego transportu ciężkiego”, stworzonym we współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Paliw Alternatywnych, analizuje scenariusze elektryfikacji tej gałęzi gospodarki i wskazuje możliwe konsekwencje ekonomiczne.

Polska unijnym liderem transportu drogowego

Sektor transportu drogowego towarów w Polsce zatrudnia największą liczbę pracowników spośród tego typu branż w całej UE. W 2020 r. pracowało w nim ponad 486 tys. osób, było to o 74 tys., czyli o 18 proc. więcej od drugich w zestawieniu Niemiec. Zatrudnieni w Polsce pracownicy stanowią 15 proc. całego zatrudnienia w tym sektorze w UE. Rośnie także znaczenie branży przewozu towarów w ramach polskiej struktury zatrudnienia, a także zapotrzebowanie na pracowników. Udział osób pracujących w tej gałęzi gospodarki wzrósł z niecałych 2 proc. w 2011 r. do ponad 3 proc. w 2020 r. Rosnąca liczba zatrudnionych wiąże się z wysokim zapotrzebowaniem na pracowników, w tym na kierowców zawodowych. Według szacunków analityków i przedstawicieli branży, w Polsce może dalej brakować 100-150 tys. kierowców ciężarówek.

Polska dysponuje największym w całej UE parkiem pojazdów ciężarowych o DMC powyżej 3,5 t. W 2021 r. flota w Polsce liczyła blisko 1,15 mln ciężarówek, o 33 tys. więcej r/r. Średnia wieku tego typu pojazdu w Polsce wynosi nieco mniej niż średnia unijna: 13,2 wobec 13,9 lat, ale wyraźnie więcej niż na konkurencyjnych rynkach Niemiec (9,6 lat) i Francji (9 lat).

„Polski sektor ciężkiego transportu drogowego dominuje wśród europejskich gospodarek. Sukcesywnie od lat obserwujemy wzrost zatrudnienia i coraz większą flotę pojazdów. Trzeba jednak pamiętać, że wartość dodana tego sektora w naszym kraju pozostaje na niższym poziomie niż w bardziej rozwiniętych krajach UE i w ramach istniejącej floty dominują pojazdy konwencjonalne. Dziś sektor stoi przed wyzwaniem jak najszybszej wymiany na pojazdy zeroemisyjne. Opóźnienia w elektryfikacji parku pojazdów mogą w kolejnych latach osłabić konkurencyjność polskiej branży TSL” – komentuje Maciej Miniszewski, starszy doradca w zespole klimatu i energii PIE.

Niedostateczna infrastruktura dla pojazdów elektrycznych

Chociaż park pojazdów floty ciężarowej (HDV) stosunkowo nie jest liczny, to jednak generuje zaczną ilość emisji. Dążąc do realizacji założeń Europejskiego Zielonego Ładu, Unia Europejska wspiera elektryfikację transportu drogowego. Na mocy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1242 z dn. 20 czerwca 2019 r. producenci są zobowiązani do ograniczenia intensywności emisji floty nowo zarejestrowanych pojazdów ciężkich o 15 proc. w 2025 r. oraz o 30 proc. w 2030 r. względem emisji pojazdów ciężkich po raz pierwszy zarejestrowanych w okresie od 1 lipca 2019 r. do 30 czerwca 2020 r. Z kolei przyjęty 28 marca 2023 r. przez Parlament Europejski projekt AFIR nakłada na państwa członkowskie wymagania dotyczące rozbudowy sieci stacji ładowania. Uregulowana zostanie także emisja spalin w świetle normy Euro 7.

Unijne działania na rzecz zmniejszenia emisji CO2 wymuszą elektryfikację transportu drogowego. Kluczem do rozwoju elektromobilności w segmencie eHDV jest rozbudowa infrastruktury ładowania. Tymczasem w Polsce ani jedna z ok. 2,7 tys. stacji ogólnodostępnych nie jest przeznaczona dla pojazdów o DMC powyżej 16 t. Ich brak towarzyszy niewielkiej liczbie elektrycznych pojazdów ciężarowych, których w Polsce do 2022 r. zarejestrowano 11. Z perspektywy przedstawicieli branży TSL w Polsce jest to jedna z największych barier opóźniających elektryfikację flot.

„Jedną z największych barier w elektryfikacji sektora transportu, zarówno ciężkiego, jak i osobowego, jest brak rozwiniętej infrastruktury ładownia. Potrzebne są odpowiednie inwestycje infrastrukturalne, zwłaszcza że rejestracje ciężarówek elektrycznych mogą zwiększyć zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce w latach 2030-2035 o ok. 2-4 proc. Profil ładowania czy wykorzystanie szybkich ładowarek w godzinach szczytu będzie wymagać inwestycji w systemy wytwórcze, magazynowe i sieciowe” – wskazuje Magdalena Maj, kierownik zespołu klimatu i energii PIE.

Elektryfikacja ciężkiego transportu drogowego będzie korzystna ekonomicznie

Z raportu opracowanego przez PIE wynika, że elektryfikacja floty może pozwolić Polsce na zwiększenie w sektorze transportu ciężkiego. Rosnący udział Polski w unijnym rynku przewozów i zwiększająca się liczba ciężarówek zwiększy liczbę miejsc pracy w sektorze. Stopniowa lub przyspieszona elektryfikacja spowoduje wzrost zatrudnienia, kosztem innych krajów, głównie Niemiec, odpowiednio o 10,1 tys. lub 20,9 tys. do 2035 r. względem scenariusza utrzymania obecnego tempa elektryfikacji.

Transformacja może również przyspieszyć wzrost aktywności przewozowej polskich firm z branży TSL. W zależności od tempa elektryfikacji aktywność przewozowa do 2035 r. będzie wyższa o 4,8 mld tkm lub nawet o 9,9 mld tkm względem scenariusza zachowania status quo. Ponadto dzięki przyspieszonej elektryfikacji floty polski sektor drogowego transportu ciężkiego mógłby wzrosnąć o 1,1 mld EUR do 2035 r. względem scenariusza , w którym obecny stan rzeczy został utrzymany.

Polska pozostaje jedynym spośród wiodących rynków w obszarze TSL, który wciąż nie zaoferował systemu wsparcia zachęcającego do inwestycji w zeroemisyjne pojazdy ciężarowe. Wraz z rozwojem elektromobilności w sektorze transportu ciężkiego w innych państwach członkowskich UE, zachowanie konkurencyjności polskich przewoźników wymaga wprowadzenia systemu subsydiów do eHDV i infrastruktury, a także optymalizacji prawa. Konieczne jest m.in. zniesienie opłat drogowych dla eHDV, wdrożenie możliwości wjazdu do stref ograniczonego ruchu dla elektrycznych ciężarówek, czy też zapewnienie ulg podatkowych dla podmiotów inwestujących w ekologiczne środki transportu. Tego typu zachęty umożliwią realizację pozytywnego scenariusza wpływu postępującej elektryfikacji na branżę transportu ciężkiego w Polsce. Rekomendacje w tym zakresie PSPA przesłało w liście otwartym do Anny Moskwy, Minister Klimatu i Środowiska”  – mówi Piotr Ziółkowski, New Mobility Expert z PSPA.

Jastrzębi EBC i wzrost apetytu na ryzyko pogrążają dolara

Zarówno Europejski Bank Centralny, jak i Rezerwa Federalna przybrały w zeszłym tygodniu jastrzębi ton. Pierwszy z nich podniósł swoje stopy procentowe, drugi zaś dokonał pierwszej od marca 2022 r. pauzy. Inwestorzy, co obserwowaliśmy w minionych dniach na rynku walutowym, bardziej ufają działaniom, aniżeli słowom, więc euro zakończyło ubiegły tydzień znacznie wyżej.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Dolar doświadczył gwałtownej wyprzedaży względem wszystkich innych głównych walut z wyjątkiem jena japońskiego, któremu ciąży podejście Banku Japonii, zachowującego się tak, jakby wciąż trwał 2020 r. Jednym ze zwycięzców zeszłego tygodnia był funt brytyjski, który umocnił się względem dolara o mniej więcej 2% i znalazł się na górze tabeli wyników. Gwiazdami roku pozostają waluty Ameryki Łacińskiej – peso kolumbijskie i meksykańskie oraz real brazylijski doświadczyły w ostatnich miesiącach dwucyfrowej aprecjacji względem dolara.

W tym tygodniu w centrum uwagi znajdzie się Wielka Brytania. Podobnie jak w zeszłym tygodniu w USA, tak w tym posiedzenie Banku Anglii w czwartek (22.06) poprzedzi publikacja raportu inflacyjnego za maj. Powszechnie oczekuje się podwyżki stóp procentowych o 25 pb. W piątek (23.06) poznamy wstępne czerwcowe odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej z różnych krajów. W USA zaś ten tydzień będzie wyjątkowo spokojny.

PLN

Po kilku tygodniach siły w końcu nadeszła odwilż i złoty – podobnie jak inne waluty regionu – zakończył ubiegły tydzień spadkiem względem euro. Zanim się to stało, kurs EUR/PLN odnotował w poniedziałek (12.06) kolejne lokalne minimum na poziomie 4,43.

Uwaga skupiała się głównie na wieściach z zewnątrz, warto jednak odnotować, że dane o rachunku obrotów bieżących rozczarowały, pokazując mikroskopijną nadwyżkę 359 mln euro w kwietniu. Przemawia to na korzyść tezy, że złoty raczej nie będzie istotnie silniejszy w krótkim terminie. Nawet mimo nieznacznego spadku oczekiwań dotyczących obniżek stóp w Polsce (zgodnie z globalnym trendem) i wzrostu pary EUR/USD.

W tym tygodniu poznamy wyjątkowo dużo wieści z kraju. Uwaga skupi się na danych o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w maju, które zostaną opublikowane odpowiednio w środę (21.06) i czwartek (22.06).

EUR

Ubiegłotygodniowe oświadczenie EBC było niewątpliwie jastrzębie – Rada Prezesów podniosła stopy procentowe i wstępnie zobowiązała się do kolejnej podwyżki w lipcu. Bank w znacznej mierze pominął niedawne zaskoczenia w dół inflacją i bez wątpienia pozostaje skupiony na wyraźnej różnicy między inflacją bazową a wysokością stóp. Zaznaczył także, że pojawiają się pewne oznaki złagodzenia presji cenowej w strefie euro, podniósł jednak nieznacznie swoje prognozy inflacji do końca 2025 r.

Kolejna podwyżka stóp w lipcu wydaje się pewna. Spodziewamy się jej również we wrześniu, jeśli do tego czasu nie odnotujemy znacznego spadku bazowej presji cenowej. Rynki zaczynają podzielać nasze oczekiwania, w wyniku czego wspólna waluta umacnia się do górnego pułapu ostatniego przedziału wahań względem dolara.

USD

Rezerwa Federalna zdecydowała się w zeszłym tygodniu na „jastrzębią pauzę” – po raz pierwszy w obecnym cyklu podwyżek stóp procentowych pozostawiła stopy na niezmienionym poziomie. Próbowała jednak poprzez agresywny dot plot zakomunikować rynkom, że kolejny ruch będzie najprawdopodobniej w górę. Mediana oczekiwań decydentów wskazuje na jeszcze dwie podwyżki przed zakończeniem cyklu.

Opublikowane dzień przed posiedzeniem dane o inflacji nie dały Fedowi zbytniej ulgi. Kluczowa miara bazowa po raz szósty z rzędu wyniosła co najmniej 0,4% w skali miesiąca, co jest zgodne z niepożądaną stabilizacją inflacji na poziomie ok. 5%. Rynki wciąż nie wierzą w jeszcze dwie podwyżki stóp Fedu, warto jednak odnotować, że odsunęły oczekiwania dotyczące cięć na 2024 r., co wpisuje się w nasze założenia.

GBP

Połączenie uporczywej inflacji, oznak spirali płacowo-cenowej i odporności gospodarki wzmacnia oczekiwania dotyczące zarówno wysokości ostatecznej stopy procentowej Banku Anglii, jak i siły funta. W naszych prognozach na 2023 r. na brytyjską walutę zapatrywaliśmy się wyjątkowo pozytywnie i z satysfakcją widzimy ją w czołówce zestawień walut G10. Co więcej, uważamy, że wciąż ma przestrzeń do aprecjacji.

W tym tygodniu spodziewamy się kolejnego rekordowo wysokiego odczytu inflacji bazowej, podwyżki stóp procentowych Banku Anglii i przyjęcia przez niego jastrzębiego tonu. Na ostatnich posiedzeniach głosy decydentów były podzielone 7 : 2 na korzyść jastrzębi, istnieje jednak prawdopodobieństwo, że jeden lub oba gołębie mogą dołączyć do reszty członków i zagłosować za natychmiastową podwyżką. Uważamy, że stopy na Wyspach przekroczą prawdopodobnie 6% (wobec 4,5% obecnie) i pozostajemy pozytywnie nastawieni względem funta.

CHF

To nie był dobry tydzień dla bezpiecznych przystani – wyjątkiem nie był frank szwajcarski, który wylądował na samym dole zestawienia walut G10. Uwaga skupiała się głównie na wiadomościach z zewnątrz, warto jednak zauważyć, że szwajcarskie ceny producentów i importowe spadły w maju o 0,3%, odnotowując pierwszą deflację od ponad dwóch lat i wzmacniając argumentację o dezinflacji.

Bardzo mało prawdopodobne, aby powstrzymało to Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) przed kolejną podwyżką stóp procentowych w najbliższy czwartek 22.06. Niemniej uważamy, że nie ma argumentów wystarczająco silnych, aby utrzymać agresywne tempo zacieśniania polityki monetarnej, szczególnie biorąc pod uwagę coraz wyraźniejsze oznaki malejącej presji cenowej i słabości gospodarki.

Podobnie jak zdecydowana większość analityków, spodziewamy się, że SNB zwolni i zdecyduje się w tym tygodniu na podwyżkę stóp o standardowe 25 pb. W związku z tym kluczowa będzie komunikacja banku, w tym nowe projekcje inflacji. Uważamy, że koniec zacieśniania jest bliski, ale nie zdziwilibyśmy się, gdyby bank pozostawił miejsce na kolejną podwyżkę we wrześniu. Biorąc pod uwagę serię jastrzębich niespodzianek w krajach G10 w ostatnich tygodniach, nie można wykluczyć kolejnej, choć przypuszczamy, że zmaterializuje się ona raczej w komunikatach banku aniżeli w wysokości podwyżki.

Auto w chmurze

Richard Felton, Senior Practice Manager w Amazon Web Services (AWS), jeden z prelegentów konferencji Financial Times “Future Of The Car”, 9-11 maja w Londynie, opowiedział nam, jak będzie wyglądała przyszłość motoryzacji, a także o roli, którą w procesie zmian odgrywają technologie chmurowe.

– Jak ważna dla sektora motoryzacyjnego jest chmura obliczeniowa – z punktu widzenia AWS, światowego lidera w tej dziedzinie?

– Dla przyszłości samochodów jest kluczowa. Bez niej nie byłaby możliwa motoryzacja autonomiczna. Nasz dział koncentruje się na współpracy z klientami z tej branży. Pomagamy im w całym procesie rozwoju produktów. To naprawdę ekscytujący czas. Mamy do czynienia z szeregiem branżowych transformacji. Co więcej – wszyscy zdają sobie sprawę, że są one niezbędne. O trendach decydują dziś wymogi związane ze zrównoważonym rozwojem i redukcją kosztów. Wpływają na nie również problemy wynikające z zawirowań globalnej ekonomii.

– Wspomniał pan o klientach AWS.

– Są wśród nich producenci – jak BMW i ważni dostawcy – np. firma Continental. Wszyscy klienci z branży motoryzacyjnej chcą włączyć do tradycyjnej produkcji cyfrowe doświadczenia nowej generacji. Jedną z najważniejszych spraw, jakie widzimy, jest potrzeba innowacji. Nasi partnerzy rozumieją, że muszą przekształcać swój biznes w kilku obszarach. Niezależnie od tego, czy chodzi o produkcję, czy też o projektowanie, stawiają na innowacje. Jednym z głównych trendów branży jest przejście na pojazdy zdefiniowane programowo.

– Co to oznacza?

Chodzi o nowe podejście do projektowania samochodów. Główne założenie polega na możliwości kontroli wszystkich parametrów i funkcji auta za pośrednictwem oprogramowania. Dzięki temu można osiągnąć wyższy poziom zarówno bezpieczeństwa, jak i komfortu jazdy, dzięki dostępowi do usług bezprzewodowych i ciągłych aktualizacji. Koncepcja ta szybko zdobywa popularność w branży. Kierowcy i pasażerowie oczekują, że określone funkcje pojazdu będą aktualizowane podobnie jak w smartfonach, które nosimy w kieszeniach. Wspominany wcześniej Continental stworzył platformę o nazwie Continental Edge. Składa się ona z modułów oprogramowania, które umożliwiają klientom firmy całkowicie wirtualnie testowanie w chmurze, a następnie wdrażanie poprzez bezprzewodowe aktualizacje oprogramowania w aucie. Kluczowe jest to, że przy użyciu tych paradygmatów rozwoju oprogramowania mogą oni dokonywać aktualizacji przez cały okres eksploatowania pojazdu.

– Jaka jest pańska wizja nowej motoryzacji?

– Nie mam kryształowej kuli… Tym niemniej można wnioskować, w którą stronę zmierza branża. Podstawowy cel stanowi bezpieczny, pewny i zrównoważony transport dla wszystkich – dla młodych, dorosłych i starszych, dla osób z ograniczeniami i niepełnosprawnościami.

– Obecnie szczególnie ważna i aktualna jest kwestia zrównoważonego.

– W tej dziedzinie pomagamy m.in. innowacyjnej szwajcarskiej firmie ABB, jako producentowi i dostawcy, w dziedzinie kontroli i planowania obciążenia pojazdów, a informacje na ten temat pobierane są z sieci. Ma to wpływ na zmniejszenie kosztów, ale co ważniejsze, redukuje negatywny wpływ transportu na środowisko.

– Mówimy o motoryzacji, która zawsze budziła emocje. Czy grozi nam skrajny praktycyzm oznaczający nudę?

– Mówiłem o bezpiecznym i zrównoważonym transporcie, bo przecież chodzi o to, żeby był on zorganizowany w odpowiedzialny sposób. Oczywiście, marki prestiżowe i luksusowe cały czas pracują nad nowymi, ekscytującymi, angażującymi emocjonalnie nowościami, na jakie czekają ich klienci. Ale i w tym przypadku możliwe są innowacyjne rozwiązania. Współpracujemy np. z naukowcami z firmy Lantis, którzy chcą wykreować nowego typu odczucia, dzięki usługom cyfrowym. Pomagamy im w tworzeniu rozwiązania, które nazwali SmartCockpit. W projekcie uczestniczą specjaliści z innych działów Amazon, m.in. działu Urządzeń. Pomysł polega na tym, żeby monitorować i kontrolować inteligentne domy z wnętrza pojazdu.

– Co ciekawego dzieje się w dziedzinie wykorzystania AI w motoryzacji?

– Jeśli spojrzymy wstecz, cofając się o 20 lat, nikt nie mówił o zrównoważonym transporcie. Ten jakże ważny obecnie trend jest możliwy dzięki pojazdom elektrycznym i autonomicznym. Aby opracować samochody poruszające się samodzielnie, potrzebna jest jednak bardzo duża porcja pamięci masowej i mocy obliczeniowej, którą można uzyskać dzięki usługom w chmurze. Umożliwia to zarówno rozwój, jak i praktyczną obsługę systemów autonomicznych. Współpracujemy z dużymi producentami, którzy chcieliby stworzyć w pełni autonomiczną platformę dla ciężarówek. Można w tej kwestii skorzystać z doświadczeń firmy Bolt, która we współpracy z AWS, wprowadziła do ruchu autonomiczne taksówki. Wymagało to całego cyklu rozwoju tej technologii – od pozyskiwania danych, poprzez przetwarzanie ich przy użyciu uczenia maszynowego, takiego jak Amazon SageMaker Ground Truth, aż po percepcję i kategoryzację, w której można przeprowadzać pełne symulacje autonomicznego poruszania się w mieście, by następnie przesłać aktualizacje algorytmów sterowania do pojazdów.

– Brzmi to dość skomplikowanie, ale pokazuje, jak wykorzystanie chmury zmienia branżę motoryzacyjną. Proszę opowiedzieć o kolejnych zmianach.

– Poruszyliśmy już temat pojazdów definiowanych programowo. Jestem przekonany, że to one wyznaczą główny kierunek rozwoju. Zmieni się też coś, co określamy jako doświadczenie klienta. Dotychczas była to sprzedaż liniowa, od wyboru specyfikacji pojazdu do zamówienia. Współcześni nabywcy chcą czegoś innego – wielokrotnie wchodzą i wychodzą z procesu zakupu, zmieniając konfigurację i różne funkcje. Chcą mieć możliwość zrobienia tego w swoich telefonach lub komputerach. W tej dziedzinie podjęliśmy współpracę z Audi. Stworzyliśmy fotorealistyczny salon tej firmy umieszczając w nim konfigurator wyrenderowany w 3D. Klienci Audi mają do czynienia z realistycznymi obrazami utworzonymi w chmurze akcelerowanej graficznie. Oglądają wybrane pojazdy w naturalnym otoczeniu i warunkach oświetleniowych. Warto podkreślić, że Audi odnotowało 66 proc. wzrost zainteresowania swoim konfiguratorem. Jednocześnie zaowocowało to 9 proc. wzrostem zamówień na dodatkowe funkcje w zamawianych pojazdach.

– Podczas konferencji „Future Of The Car” mówiono również o zmianach, jakie zachodzą w produkcji samochodów.

– Ważną częścią tego, co nazywamy przemysłem 4.0, jest inteligentna produkcja i to, co wytwarza. Pomagamy wytwórcom poprawiać terminy dostaw, zwiększać elastyczność linii produkcyjnych, a także obniżać koszty oraz poprawić jakość. Jako AWS zaangażowaliśmy się w cyfrową platformę produkcyjną Volkswagena. Ogólny cel naszych prac stanowi poprawa wydajności o 30 proc. na całym świecie, w 122 zakładach produkcyjnych tego koncernu. Stworzyliśmy platformę, która pozwala pozyskiwać dane z fabryk przy użyciu uczenia maszynowego. Aby zrozumieć i przeanalizować te dane, a następnie wykorzystać je do usprawnienia procesu produkcyjnego i zastosować do komputerowej kontroli pojazdów. Sprawdzamy więc, czy etykiety regulacyjne są przymocowane do aut i czy zawierają niezbędne dane. Pozwala to Volkswagenowi podwyższyć dokładność kontroli, a tym samym poprawić jakość.

Cyberbezpieczeństwo: Wyzwania na 2023 rok

    Działy ds. cyberbezpieczeństwa muszą obecnie nie tylko sobie radzić ze wzrostem liczby incydentów typu ransomware, phishing i atakami na łańcuchy dostaw, lecz także są zmuszone zmagać się ze złożonymi środowiskami, ponieważ ich organizacje coraz bardziej polegają na chmurze hybrydowej i aplikacjach SaaS – wynika z najnowszego raportu firmy Bitdefender

    Ta złożoność środowiskowa coraz częściej przytłacza działy cyberbezpieczeństwa, które już teraz mają trudności ze znalezieniem odpowiednich zasobów do zapewnienia swojej firmie odpowiedniego poziomu cyberochrony. Niektóre przedsiębiorstwa obecny kryzys gospodarczy zmusił do zminimalizowania budżetów, co doprowadziło do pojawienia się różnego rodzaju wyzwań związanych z zatrudnianiem specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa, podczas gdy inne są przeciążone zbyt dużą liczbą dostawców, narzędzi i źródeł danych. W rezultacie ponad połowa organizacji ucierpiała w wyniku naruszenia bezpieczeństwa danych w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a większość z nich została poproszona o utrzymanie wycieku danych w tajemni- cy pomimo potencjalnych konsekwencji. Badanie zostało przeprowadzone wśród 400 specjalistów IT z całego świata, od ma- nagerów IT do CISO, z różnych sektorów przemysłu, pracujących w organizacjach zatrudniających ponad tysiąc pracow- ników. Poniżej najważniejsze wnioski.

    Główne typy ataków: ransomware i phishing
    Tak jak infrastruktura organizacji ewoluuje, aby sprostać zmieniającym się potrzebom biznesowym, tak samo ewoluują zestawy narzędzi wykorzystywane przez hakerów do uzyskiwania wrażliwych danych. Coraz częściej wykorzystują oni wirusy z rodziny ransomware, stosując taktykę podwójnego wymuszenia, w ramach której oprócz szyfrowania kradną i eksfiltrują dane swoich ofiar. Podobnie techniki inżynie- rii społecznej ewoluują do tego stopnia, że ataki phishingowe stają się coraz bardziej przekonujące.

    Nic dziwnego, że 99 proc. specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa jest zaniepokojonych tymi zmieniającymi się zagrożeniami. Z badania wynika, że głównymi problemami zespołów IT pozostają luki w zabezpieczeniach i exploity zero-day, tuż za nimi plasują się ataki na łańcuchy dostaw, oprogramowanie ransomware i ataki socjotechniczne. Ponad 72 proc. ankietowanych stwierdziło, że ich firmy odnotowały wzrost wyrafinowania ataków phishingowych.

    Obawy specjalistów są uzasadnione, ponieważ ponad połowa (52 proc.) respondentów stwierdziła, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy doświadczyła naruszenia danych w wyniku incydentu związanego z cyberbezpieczeństwem. Wyciek danych odnotowało aż 75 proc. respondentów ze Stanów Zjednoczonych, 51 proc. z Wielkiej Brytanii, 49 proc. z Niemiec i 42 proc. z Francji.

    Wiele organizacji, których to dotyczy, twierdzi, że powiedziano im, aby zachowały poufność wycieku danych, mimo że mają obowiązek go zgłosić.

    Ponad 40 proc. ankietowanych stwierdziło, że nakazano im, aby utrzymywali włamanie w tajemnicy, chociaż wśród respondentów z USA było to aż 71 proc. Dla porównania tylko 15 proc. respondentów w Niemczech i 27 proc. we Francji zachowało informacje o naruszeniu danych w tajemnicy, chociaż wiedziało, że należy je zgłosić.

    Trudności z przeciwdziałaniem

    Liderzy bezpieczeństwa zmagają się z rosnącą liczbą potencjalnych zagrożeń. Wielu z nich ma również do czynienia ze skutkami narażenia na szwank przez hakerów i ich ewoluujące zestawy narzędzi. Ponad 40 proc. ankietowanych oświadczyło, że nie jest w stanie rozsze- rzyć możliwości w wielu środowiskach. Inni twierdzili, że przeszkadza im złożoność, zbyt wiele alertów i brakuje im umiejętności w zakresie bezpieczeństwa, aby osiągnąć optymalny poziom cyberochrony. Zaledwie 2,6 proc. responden- tów nie napotkało żadnych problemów z obecnym rozwiązaniem, podczas gdy ponad połowa stwierdziła, że ich organi- zacja kupiła narzędzie bezpieczeństwa, które nie spełniło oczekiwań.

    Na szczęście większość liderów IT (74 proc. respondentów) twierdzi, że pomimo obecnego kryzysu gospodarczego, który spowodował masowe zwolnienia i zmniejszenie wydatków, planują zwiększyć swoje budżety na bezpieczeństwo w tym roku. Więcej uważa tak respondentów z USA (ok. 78 proc.), a mniej z Europy (ok. 70 proc.). Podobnie trzy czwarte liderów bezpieczeństwa w skali globalnej twierdzi, że w 2023 r. planuje wprowadzić więcej rozwiązań antywirusowych.

    Recepta na przyszłość

    Niemal wszyscy (93 proc.) respondenci stwierdzili, że proaktywne podejście do cyberzagrożeń jest konieczne, a jeszcze większa liczba zadeklarowała potrzebę całodobowej ochrony. Wchodzi w to cało- dobowe monitorowanie bezpieczeństwa, zaawansowane zapobieganie atakom, wykrywanie i usuwanie zagrożeń, a także zapewnienie automatycznej korelacji danych wielu warstw, m.in. poczty elektronicznej, serwerów, punktów końcowych i danych w chmurze.

    Ankietowani liderzy byli również pewni, że konieczna jest zmiana sposobu myślenia z „za cyberbezpieczeństwo odpowiada dział IT” na „za cyberbezpieczeństwo odpowiadają wszyscy pracownicy”. Zwiększenie świadomości bezpieczeństwa w celu uwzględnienia szerokiego zakresu ataków jest koniecznością, zwłaszcza że zagrożenia, które codziennie trafiają na pierwsze strony gazet, często wykorzystują ludzkie słabo- ści i przeoczone luki w zabezpieczeniach. – Dane zgromadzone przez zespół Bitdefender pokazują, że aż 95 proc. naruszeń bezpieczeństwa danych jest efektem prostych ludzkich błędów. Dlatego pod- stawowy problem, na którym powinny się skupić firmy i instytucje, to odpowied- nia edukacja pracowników w zakresie podstawowych zasad cyberbezpieczeń- stwa – powiedział Mariusz Politowicz z firmy Marken Systemy Antywirusowe, polskiego dystrybutora oprogramowania Bitdefender.  Wojciech Gryciuk

     

    Ważne Informacje

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

    Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

    Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

    Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

    Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

    III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

    Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...