.
Strona główna Blog Strona 55

Inwestycyjna podróż na Madagaskar

Marcin Ługowski, specjalista w dziedzinie niekonwencjonalnych inwestycji wyjaśnia, dlaczego warto zainteresować się Kambodżą i Madagaskarem. Co ważne, robi to, opierając się na własnych doświadczeniach

 

Od 2015 roku inwestował pan na wschodzącym wówczas rynku Kambodży, nowego azjatyckiego tygrysa, co się zmieniło przez ten czas w Kambodży w środowisku biznesowym i inwestycyjnym?

Kiedy trafiłem po raz pierwszy do Kambodży byłem zszokowany tym, jak dziewiczy to był rynek i w jak dużym stopniu przyjazny inwestorom. Po głębszej analizie zdecydowałem się tam zainwestować ze względu na ogromny potencjał i bardzo liberalną gospodarkę oraz duży poziom bezpieczeństwa. Kambodża dzięki liberalnej polityce państwowej i otwartości na inwestycje zagraniczne przyciągnęła przez ostatnie 8 lat inwestorów z całego świata, a w ostatnich latach ogromne inwestycje z Chin. PKB rosło średnio powyżej 7 proc. rocznie, czyli znacznie szybciej niż w całym regionie. Gospodarka jest w dalszym ciągu przyjazna, jednak rynek jest już coraz bardziej konkurencyjny, a złoty czas bardzo tanich zakupów nieruchomości minął. Dla przykładu ceny nieruchomości budowlanych w pasie przybrzeżnym w okolicach Sihanoukville – jedynego portu pełnomorskiego Kambodży – poszybowały z poziomu ok. 600 USD za m2 w 2016 roku do 4000 USD za m2 obecnie, podobnie szybko rosły ceny nieruchomości w stolicy i w okolicach oraz w głównych miastach. To oczywiście jest kraj, gdzie cały czas można zbudować dobrze prosperujący biznes, znacznie łatwiej niż w przeregulowanej Europie ale bariera wejścia znacznie wzrosła.

 

I dlatego zwrócił się pan w kierunku Madagaskaru, którego gospodarka jest jeszcze na bardzo wczesnym poziomie rozwoju?

Od wielu lat praktykuję coś, co nazywam podróżami inwestycyjnymi. Kraje, które odwiedzam nie są przypadkowe, a na miejscu staram się łączyć aktywny odpoczynek z pogłębioną analizą rynku i potencjału inwestycyjnego. Na Madagaskar poleciałem pierwszy raz pod koniec grudnia 2022 roku i podobnie jak wcześniej w Kambodży rzucił mi się w oczy ogromy potencjał rozwoju tej pięknej wyspy. Jest to na pewno kraj bardzo słabo rozwinięty i w najbliższych latach doświadczy dynamicznego rozwoju gospodarczego. Moja podróż, która trwała miesiąc, zaowocowała decyzją o rozpoczęciu inwestycji w nieruchomości, a miasto, które wybrałem na miejsce inwestycji to położone nad Ocenem Indyjskim Tamatave lub inaczej Toamasina, jedyny port głębokowodny, przez który przechodzi całość transportu towarów wysyłanych na Madagaskar. Potencjał wzrostu pokazuje wyspa Nosy Be, która w ostatnich latach rozwinęła się z prowincjonalnej wysepki w tętniącą życiem turystyczną oazę pełną atrakcji i ekskluzywnych resortów, gdzie ceny nieruchomości w ciągu ostatniej dekady wzrastały wykładniczo.

 

Co czyni Tamatave miejscem atrakcyjnym dla inwestorów?

Tamatave, jak wspomniałem, dysponuje jedynym portem głębokowodnym, więc prawie wszystko, co trafia z zewnątrz do tego 29-milionowego kraju, wpływa do tego portu. Położenie Tamatave ma kluczowe znaczenie dla kraju. Znajduje się w centralnej części wyspy na wschodnim wybrzeżu i jest skomunikowane ze stolicą. Leży nad Oceanem Indyjskim, dzięki czemu ma wyjątkowo przyjazny mikroklimat oraz odpowiednią amplitudę opadów i dużą dostępność wody, co stwarza znakomite warunki dla rolnictwa. Na południu miasta usytuowane są największe w kraju centra logistyczne, lotnisko transportowe oraz jedne z największych na świecie zakładów przetwórstwa niklu i kobaltu – Ambatave. Na północy miasto ma pasażerskie lotnisko międzynarodowe. Oprócz tego znakomite miejsca turystyczne, zarówno piękne piaszczyste plaże, jak i wyspy koralowe czy lagunę w Foulpointe, park narodowy Ivoloina, w którym można obserwować lemury. Ponadto jest tam początek kanału de Pangalanes, będącego nie tylko malowniczym szlakiem wycieczek wodnych, ale też swoistym zabytkiem inżynierii wodnej byłej kolonii francuskiej. Dzięki temu do miasta przeprowadza się coraz więcej Malgaszy ze stolicy oraz międzynarodowych inwestorów.  Populacja miasta rośnie średnio prawie 6 proc. rocznie w ostatnich latach.

Pomimo tego jest to dopiero początek, bo analitycy szacują, że miasto urośnie z obecnych 500 tys. mieszkańców do około 1 miliona w najbliższym dziesięcioleciu. Tamatave stanie się więc w najbliższych latach nowym hotspotem inwestycyjnym, podobnie jak miało to miejsce w innych miastach portowych Afryki w ostatnich latach. Jednak Tamatave to nie tylko znakomite miejsce nie tylko do inwestycji, ale również do zamieszkania. Jest to obszar, gdzie nowoczesność spotyka się z tradycyjnym charakterem postkolonialnego miasta, gdzie możemy mieć kontakt z naturą, a jednocześnie mieszkać zaledwie kilka kilometrów od ścisłego centrum, a do stolicy kraju dolecieć w 40 minut. Co ciekawe, niewiele powyżej jednej godziny lotu, czyli ok. 700 km dzieli Tamatave od Unii Europejskiej, czyli wyspy Reunion, która jest najdalszym terytorium zamorskim Francji. Wkrótce niedaleko portu oddana zostanie do użytku piękna i nowoczesna promenada, z food courtami, skate parkiem, siłownią na wolnym powietrzu, teatrem pod gołym niebem, pięknym parkiem i wieloma innymi atrakcjami i muszę się pochwalić, że w tym projekcie również będziemy mieli swój mały udział.

 

Jakie miejsce wybrał pan jako cel inwestycyjny i dlaczego?

Spędziliśmy sporo czasu z lokalnym zespołem specjalistów oraz na rozmowach z władzami miasta zanim podjęliśmy ostateczną decyzję co do lokalizacji inwestycji. Mieliśmy możliwość przestudiowania planów przyszłego rozwoju miasta i wybraliśmy dwa kierunki. Jednym z nich jest współuczestnictwo w projekcie Miami Beach – promenady miejskiej, jedynej tego typu bardzo nowoczesnej inwestycji w kraju.

Drugi cel jest znacznie większy, miasto rośnie dynamicznie, a naturalnym kierunkiem rozwoju są obszary położone na północ od niego. Południe to strefa przemysłowa, a zachód zajmują podmokłe pola ryżowe i dżungla. Zidentyfikowaliśmy równinny, stabilny geologicznie obszar o powierzchni ok 250 ha na północ od miasta, w odległości od 10 do 15 km od lotniska jako obszar przyszłego rozwoju aglomeracji. Skupiamy się jedynie na pasie nadmorskim jako terenach inwestycji rezydencyjnych. Jest to pas wybrzeża o długości ok. 6 km, na którym kupujemy grunty z dostępem do piaszczystej plaży oraz kontraktujemy przyszłe transakcje. W imieniu obecnych właścicieli załatwiamy też sprawy prawne dotyczące gruntów. Do końca 2024 roku mamy zakontraktowane tereny, które łącznie dadzą nam ok 1,3 km długości wybrzeża. Na tych terenach tworzymy infrastrukturę pod inwestycje rezydencyjne, nazwaliśmy ten projekt New Tamatave. Staramy się stworzyć miejsce, w którym sami będziemy chcieli żyć, gdzie nowoczesność i wygoda zostaną połączone z naturą w dbałości o środowisko i z korzyścią dla lokalnej społeczności. Dominować będzie zabudowa willowa, bliźniacza oraz niewielkie apartamentowce, tworzymy też zaplecze usługowe dla miasta i jesteśmy w trakcie uzgodnień dotyczących infrastruktury miejskiej. Pierwsze działki są już dostępne w naszej ofercie.

 

Jakiego typu nieruchomości są obecnie dostępne dla inwestorów w projekcie New Tamatave i jakie są ich przewidywane wartości?

Stawiamy na rozwój organiczny i zrównoważony, obecnie oferujemy możliwość nabycia działek budowlanych w pasie przybrzeżnym od pierwszej linii brzegowej z bezpośrednim dostępem do pięknej piaszczystej plaży Oceanu Indyjskiego z widokiem na koralową wyspę Analana – Pichori Island, na których w dowolnej chwili można zamówić u nas budowę domu (lub budować go samodzielnie wg dostarczonych przez nas projektów). Wraz z działką oferujemy gratis 2 zaakceptowane projekty domów jednorodzinnych, które zostały przygotowane z myślą zarówno o użytku własnym jako drugiego domu, jak i miejsca, które będzie wynajmowane turystycznie. Nasze pierwsze osiedle nazwaliśmy oficjalnie Lechia, nawiązując do polskiej historii i ta nazwa trafiła oficjalnie do map geodezyjnych i oficjalnych dokumentów. Rozpoczęliśmy też budowę pierwszych domów jednorodzinnych. Na osiedlu znalazła się przestrzeń wypoczynkowa wydzielona bezpośrednio przy plaży w centralnej części działki oraz basen i plac zabaw dla dzieci mieszkańców osiedla. Przygotujemy też niewielką promenadę, która połączy estetycznie część rezydencyjną osiedla z plażą.

 

A jak wyglądają ceny dostępnych działek i domów?

Działki o powierzchni 800-1100 m kw. na osiedlu Lechia sprzedajemy w cenie od ok. 40 tys. euro – w przypadku tych położonych w odległości do 250 m od linii brzegowej – do 100 tys. euro za działki bezpośrednio przy plaży. Do tego budowę domu pod klucz wykonamy w cenie 820-870 euro za m kw. powierzchni użytkowej. Gotowe apartamenty o powierzchni ok. 40 m kw. sprzedawać będziemy w cenie od 1200 euro za m kw. Jeśli porównać te ceny do dowolnych nieruchomości nadmorskich w innych miejscach na świecie, to jest to na pewno niesamowita okazja, zważywszy na bliskość dużego miasta i lotniska międzynarodowego.

 

Na koniec warto pokusić się o podsumowanie….

Madagaskar, szczególnie region Tamatave, to atrakcyjne miejsce do inwestowania w nieruchomości, gdzie spodziewany jest  znaczący wzrost ich wartości.

Madagaskar, ze względu na swoje unikalne cechy i pozytywne nastawienie mieszkańców, staje się coraz atrakcyjniejszy dla inwestorów. Niskie koszty życia, bogactwa naturalne i otwartość na nowe biznesy sprawiają, że jest to „błękitny ocean” dla przedsiębiorców poszukujących nowych możliwości. Dodatkowo osoby, które zdecydują się na inwestycje oraz prowadzenie biznesu mogą ubiegać się o pozwolenie na pobyt i stać się mieszkańcami tego rajskiego i spokojnego zakątku świata.

 

rozmawiał Piotr Cegłowski

 

KIA EV9 z tytułem Światowego Samochodu Roku 2024

    Kia EV9 odniosła dwa zwycięstwa w konkursie World Car Awards 2024, zdobywając jednocześnie tytuł Światowego Samochodu Roku 2024 i Światowego Auta Elektrycznego. Jury składające się ze 100 dziennikarzy motoryzacyjnych z 29 krajów doceniło nie tylko 800 woltową architekturę, innowacyjny design EV9 i jej przestronne wnętrze z miejscem nawet dla 7 osób, ale również konkurencyjną cenę.

    Juror konkursu World Car Awards z Polski – Maciej Pertyński, powiedział „Kia EV9 zdobyła już chyba wszystkie tytuły i wyróżnienia, jakie można było zdobyć na świecie. I naprawdę na nie zasłużyła. To jest po prostu znakomity samochód. Nie dlatego, że jest elektryczny, ale dlatego że jest fantastycznie dopracowany, wyważony, wymyślony i skonstruowany”.

    Kia EV9, skonstruowana na platformie E-GMP, jest pierwszym modelem marki, który wykorzystuje akumulator już czwartej generacji, o zdecydowanie lepszej wydajności niż wcześniejsze. Elektryczna Kia EV9 zapewnia doskonałe osiągi i duży zasięg, wynoszący do 563 km. Ultraszybkie ładowanie prądem o napięciu do aż 800 V i mocy do aż 240 kW pozwala powiększyć zasięg auta do 249 km w zaledwie 15 minut.

    W konkursie World Car Awards Kia odniosła wcześniej już trzy sukcesy – Kia Telluride zdobyła tytuł Światowego Samochodu Roku 2020, w tym samym roku Kia Soul EV zwyciężyła w kategorii „Światowy Samochód Miejski”, a Kia EV6 GT uhonorowano tytułem Samochodu Roku 2023 w kategorii „World Performance Car”.

    Wygrana EV9 w konkursie North American Car of the Year też nie była pierwszą dla marki Kia w tym plebiscycie. Po raz trzeci w ciągu 5 lat jury konkursu wybrało samochód marki Kia za najlepszy w tej kategorii. Sukces EV9 był już drugim zwycięstwem samochodu elektrycznego marki Kia w konkursie North American Car of the Year.

    Tegoroczne wyróżnienie dla EV9 w konkursie WCOTY jest kolejnym po triumfie Kia Niro, która w konkursie na Światowy Samochód Roku wybierany przez kobiety zdobyła tytuł „Najlepszego samochodu na świecie w 2023 roku”. W tegorocznej edycji konkursu Kia EV9 – po wnikliwej ocenie i testach, przeprowadzonych przez 75 dziennikarek motoryzacyjnych z 52 krajów i pięciu kontynentów – pokonała aż 63 rywali. Jurorki pochwaliły EV9 szczególnie za atrakcyjny charakter i łatwość obsługi oraz za przyjazne rodzinie wnętrze, które zapewnia doskonały komfort podróżowania i znakomite wrażenia z jazdy.

    Źródło: KIA

    Przyszłość zrównoważonych rozwiązań – Advantech ustala kurs na 2024

    Advantech

    Zmiany klimatu, zrównoważone zarządzanie zasobami oraz cyfryzacja sektorów gospodarki stanowią główne czynniki, kształtujące rzeczywistość biznesową’24. W odpowiedzi na nie Advantech zwiększa nakłady na działania R&D. A także inwestuje w zielone technologie, poszerzając współpracę z kluczowymi partnerami na arenie międzynarodowej.

    Advantech kontynuuje dążenie do efektywności operacyjnej, jednocześnie przyjmując odpowiedzialność za wpływ swojej działalności na środowisko i społeczności lokalne. W latach 2020-2023 firma nie tylko odnotowała znaczący wzrost w segmencie IIoT, ale także zrealizowała szereg inicjatyw mających na celu minimalizację negatywnego wpływu na klimat. Jest to odzwierciedlenie globalnych aspiracji spółki do budowania bardziej zrównoważonej przyszłości.

    – Jednym ze znaczących osiągnięć Advantech na rynku europejskim w latach 2020-2023 było utrzymanie skumulowanego wskaźnika wzrostu w sektorze IIoT na poziomie 12%, a w CEE – 14% – powiedziała Alicja Strzemieczna, IIoT Sales Director CEE w Advantech. – Jest to efekt zarówno głębokiego zrozumienia potrzeb rynku, jak i zdolności do dostarczania innowacyjnych rozwiązań, napędzających transformację cyfrową na szeroką skalę.

    Znaczny wzrost w CEE pokazuje również, jak strategiczne podejście do lokalnych warunków rynkowych i skupienie na dostosowaniu oferty do specyficznych wymagań klientów przyczyniają się do sukcesu rynkowego.

    Plany na 2024 i wizja przyszłości

    Wspomniane wyniki pozwalają pozytywnie patrzeć w przyszłość. Według prognoz fundacji Bertelsmann Stiftung w 2024 r. realne PKB Polski wzrośnie o 2.7%. Będzie to drugi największy przyrost w regionie CEE, ustępujący jedynie Rumunii. Jako przyczynki do powrotu gospodarek na właściwe tory wskazywane są ponownie połączone łańcuchy dostaw oraz ułatwienia w procesach produkcyjnych. Takie jak reshoring, czy spadające ceny energii i towarów, ograniczające inflację.

    Advantech będzie kontynuował rozwój AI w sektorze przemysłowym i mobilnym. Zamierza  postawić na innowacje pozwalające klientom na zwiększenie efektywności, poprawę bezpieczeństwa i optymalizację procesów operacyjnych. Wśród nich warto wspomnieć o planowanej inwestycji spółki w nowy HUB logistyczny, zlokalizowany na terenie Polski. Od 1 kwietnia 2024 roku filia w Polsce przekształci się w oddział europejskiej centrali, która na co dzień funkcjonuje w holenderskim Eindhoven. Zmiana ta ma kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju firmy, umożliwiając istotne usprawnienia w procesach logistycznych. Inwestycje w polską placówkę stanowią również dowód na silną pozycję Polski zarówno pod względem geograficznym, jak i biznesowym.

    – Nowy HUB na terenie Polski stanowi dla nas kamień milowy w dalszym rozwoju firmy w CEE. Dzięki tej inwestycji znacznie przyspieszą wszelkie procesy, od operacji logistycznych, po inwestycje strategiczne. To sprawi, że nasz kraj stanowić będzie coraz większe znaczenie dla globalnych wyników firmy – powiedziała Alicja Strzemieczna.

    Ochrona środowiska i Net-Zero do 2050

    W dobie globalnych wyzwań środowiskowych, jak zmiana klimatu i nadmierne zużycie surowców naturalnych, Advantech podejmuje się strategicznych zobowiązań. Do 2030 spółka zobowiązuje się do ograniczenia śladu węglowego o 60%, pochodzącego z własnych zakładów oraz ze zużycia energii elektrycznej i cieplnej. A także do zwiększenia udziału odnawialnych źródeł energii do 50% w swoich fabrykach na Taiwanie i chińskim Kunshan.

    W szerszej perspektywie firma deklaruje całkowitą transformację na zieloną energię do 2040. Stanie się tak poprzez wybudowanie własnej elektrowni słonecznej, powszechnej instalacji paneli fotowoltaicznych na obiektach należących do spółki, jak również bezpośredni zakup odnawialnej energii oraz stosowną certyfikację.

    Z kolei rok 2050 stanowi dla Advantech granicę do osiągnięcia statusu Net-Zero w zakresie emisji gazów cieplarnianych. Będzie on obejmował całą organizację, jej produkty, transport oraz emisje występujące poza organizacją na poziomie produkcji, jak i konsumpcji.

    – Cel Net-Zero to nie tylko deklaracja; to kompleksowy plan działań. Obejmuje on inwestycje w odnawialne źródła energii, optymalizację efektywności energetycznej operacji i produktów oraz rozwój technologii wspierających zrównoważony rozwój – podkreśla Strzemieczna. – Korzyści płynące z tego zaangażowania są wielowymiarowe. Przede wszystkim przyczynia się ono do ochrony środowiska naturalnego i ograniczenia negatywnego wpływu działalności gospodarczej na klimat. Ponadto, inwestycje w ekologię i efektywność energetyczną przynoszą znaczące zmniejszenie kosztów operacyjnych w dłuższej perspektywie. A także otworzenie nowych możliwości rynkowych w szybko rosnącym sektorze zielonych technologii.

    W 2024 rok Advantech wchodzi z ostrożnym optymizmem i nadzieją, pomimo niepewności otaczającej globalną gospodarkę. Spółka zamierza rozwijać inwestycje w zaawansowane technologie takie jak Sztuczna Inteligencja Rzeczy (AIoT) i przetwarzanie na krawędzi (Edge AI), będące kluczowymi obszarami dla osiągnięcia większej efektywności i zrównoważonego wzrostu.

    Historia firmy

    Advantech jest globalnym liderem rozwiązań Przemysłowego Internetu Rzeczy (IIoT). Dostarcza inteligentne urządzenia oraz oprogramowanie umożliwiające automatyzację procesów w ochronie zdrowia, bankowości, telekomunikacji, energetyce, produkcji masowej, wydobyciu surowców i w rolnictwie. Spółka oferuje wykorzystanie AI wraz z AIoT oraz własny ekosystem. Firma powstała w 1983 roku na Tajwanie. Na przestrzeni lat ugruntowała pozycję wiodącego dostawcy i integratora rozwiązań do automatyzacji produkcji, wydobycia, transportu i usług. Polski oddział spółki powstał w Warszawie w 1998 roku.

    Trendy technologiczne na 2024 rok

    W 15. edycji raportu „Deloitte Tech Trends” przedstawiono sześć kluczowych trendów technologicznych, które będą miały wpływ na rozwój biznesu w nadchodzących latach

     

    Fundamentem, na którym oparto raport są trzy kluczowe siły napędzające oraz trzy kluczowe siły wzmacniające. Do tych pierwszych zaliczamy interakcję, informację i obliczenia, a do tych drugich – biznes technologiczny, wzmocnienie rdzenia i cyberbezpieczeństwo oraz zaufanie. W dobie maszyn generatywnych utrzymanie zintegrowanej strategii biznesowej, solidnych podstaw technologicznych i kreatywnej siły roboczej jest teraz dla organizacji ważniejsze niż kiedykolwiek.

     

    Trend #1

    Interfejsy w nowych sferach: obliczenia przestrzenne i przemysłowe metawersum

    Już w jednym z trendów opisywanych w zeszłorocznej wersji raportu „Po drugiej stronie lustra: przedsiębiorstwa w metaverse” przewidywano, że metaverse (czyli immersyjny internet) wkrótce stanie się pełnoprawnym narzędziem dla przedsiębiorstw. W pierwszej kolejności wchodzą w to nowe możliwości interakcji za pomocą rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości (AR/VR).

    W tegorocznym raporcie podkreśla się, że niektóre z tych technologii rozwijają się w całkowicie nowych kierunkach. Po przejściu od zabawek konsumenckich do narzędzi biznesowych, technologie przestrzenne są szczególnie popularne w zastosowaniach przemysłowych. Firmy z tego obszaru koncentrują się na cyfrowych bliźniakach, symulacjach przestrzennych, rozszerzonych instrukcjach pracy i współpracujących przestrzeniach cyfrowych, które podnoszą w organizacjach poziom bezpieczeństwa i efektywności. Przewiduje się, że przychody napędzane przez przemysłowy metaverse osiągną blisko 100 mld dolarów do 2030 roku, znacznie przewyższając segment konsumencki (50 mld dolarów) oraz korporacyjny (30 mld dolarów).

     

    Trend #2

    Nieuchronna kolej rzeczy:

    GenAI jako katalizator wzrostu

    Filozofowie od dawna debatują, czy maszyny są zdolne do myślenia, lecz generatywna sztuczna inteligencja (GenAI) czyni tę kwestię nieistotną. Podstawowe działanie tych modeli ma wiele wspólnego z wcześniejszymi narzędziami uczenia maszynowego, ale dzięki zwiększonej mocy obliczeniowej, lepszym danym szkoleniowym i sprytnemu kodowaniu GenAI może imitować ludzkie zdolności poznawcze na różne sposoby. Bez względu na to, czy AI posiada inteligencję w kontekście filozoficznym, z pewnością ma przełożenie na zastosowania praktyczne. Otwiera to szereg możliwości rozwoju w przedsiębiorstwach. Jeżeli maszyny potrafią zachowywać się, rozumieć i opowiadać historie jak ludzie, pytanie brzmi, w jaki sposób wpłynie to na biznes i szeroko rozumiany świat?

     

    Trend #3

    Mądrze, nie ciężko:

    wykraczając, poza obliczenia siłowe

    W miarę rosnącego znaczenia technologii w biznesie, firmy doświadczają coraz bardziej złożonych obciążeń i wyzwań. Klasyczne usługi chmurowe wciąż dostarczają wystarczającej ilości funkcjonalności dla większości codziennych operacji biznesowych. Dla innowacyjnych zastosowań, które decydują o przewadze konkurencyjnej, pojawia się jednak nowa potrzeba posiadania specjalistycznego hardware’u. Szkolenie modeli sztucznej inteligencji, przeprowadzanie skomplikowanych symulacji czy też tworzenie cyfrowych bliźniaków środowisk rzeczywistych wymagają zupełnie innego kalibru mocy obliczeniowej. Wiodące dzisiaj przedsiębiorstwa znajdują nowe sposoby wykorzystania istniejącej infrastruktury i dodawania nowoczesnego sprzętu i rozwiązań, aby jeszcze bardziej przyspieszyć procesy. Wkrótce niektóre z nich będą rozważać perspektywę wyjścia poza tradycyjne obliczenia binarne.

     

    Trend #4

    Od DevOps do DevEx:

    budowanie doświadczeń programisty

    W miarę wzrostu postrzegania nowoczesnych technologii, jako czynnika różnicującego i istotnej części biznesu, talenty technologiczne stają się ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Natomiast obecne metody pracy pozostawiają wiele do życzenia pod względem efektywności. Aktualnie jednak coraz więcej firm przyjmuje nowe podejście, skupiając się na przyciąganiu i zatrzymywaniu najlepszych talentów technologicznych.

    Developer Experience, czyli DevEx, to podejście skoncentrowane na programiście, które ma na celu poprawę codziennej produktywności i wzroście satysfakcji.

     

    Trend #5

    W obronie rzeczywistości: prawda w dobie syntetycznych mediów

    Wraz z rozpowszechnianiem się narzędzi sztucznej inteligencji, oszustom jest łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej dokonywać podmian tożsamości i wprowadzać w błąd swoje ofiary. Technologia deepfake jest wykorzystywana do obejścia biometrycznej kontroli dostępu opartej na rozpoznawaniu głosu i twarzy. Dzięki łatwości generowania głosu brzmiącego jak prawdziwy, jest również używana w próbach phishingu. Ryzyko związane z utrzymaniem zabezpieczeń rośnie wraz z pojawianiem się każdego nowego narzędzia GenAI. Aby temu skutecznie przeciwdziałać, firmy starają się łączyć polityki bezpieczeństwa i technologię, aby identyfikować możliwe szkodliwe ataki oraz podnosić świadomość pracowników w zakresie bezpieczeństwa.

     

    Trend #6

    Core workout:

    od długu technologicznego do technologicznego dobrostanu

    Po wieloletnich inwestycjach w technologie, które kiedyś uznawane były za nowoczesne, przedsiębiorstwa stają teraz przed wyzwaniem związanym z koniecznością zmodernizowania kluczowych elementów, takich jak mainframe’y, sieci czy centra danych. Aby być gotowym na wyzwania przyszłości, konieczne jest porzucenie fragmentarycznego podejścia do obszarów długu technologicznego i zastąpienie go nowym, całościowym i kompleksowym.

    Zapobiegawcze oceny dobrostanu, oparte na wpływie na biznes, mogą pomóc zespołom określić, które obszary „stosu” technologicznego wymagają uwagi, a które mogą nadal skutecznie spełniać potrzeby IT. W przyszłych latach firmy prawdopodobnie będą opracowywać bardzo dostosowany i zintegrowany plan obejmujący cały „stos” technologiczny, w tym inwestycje w technologie samonaprawcze, które zmniejszą potrzebę przyszłych modernizacji.

     

    Wojciech Gryciuk

    Alexander Baraka nowym Dyrektorem Generalnym BMW Group Polska

    Od 1 maja 2024 roku obowiązki Dyrektora Generalnego BMW Group Polska przejmie Alexander Baraka. Wcześniej pełnił funkcję Prezesa i Dyrektora Generalnego BMW Group Thailand, którą sprawował od września 2019 r. Alexander Baraka zastąpi Christiana Haririana, który po trzech i pół roku pracy na tym stanowisku obejmie nowe stanowisko Dyrektora Generalnego BMW Group Middle East.

    Alexander Baraka jest związany z BMW Group od 2005 roku. W tym czasie pracował  w wielu regionach na całym świecie, w tym w Hiszpanii, Niemczech i Republice Południowej Afryki. W 2017 roku został powołany na stanowisko Dyrektora Generalnego ds. zarządzania marką BMW i usług marketingowych w BMW Group South Africa & Sub-Saharan Africa, po tym jak przez dwa lata pełnił funkcję nadzorczą jako Dyrektor Generalny BMW Motorrad na tym samym rynku. Od 2019 roku sprawował funkcję Prezesa BMW Group Thailand. Podczas swojej kadencji zapewnił firmie czołowe miejsce w segmencie motoryzacyjnym premium przez cztery kolejne lata. W swojej nowej roli Alexander Baraka będzie odpowiedzialny za zarządzanie wszystkimi dywizjami biznesowymi BMW Group Polska, w tym marki BMW, MINI oraz BMW Motorrad.

    Christian Haririan dołączył do BMW Group Polska jako Dyrektor Generalny we wrześniu 2020 roku. Wniósł znaczący wkład w rozwój i sukces BMW Group w Polsce, znacząco rozbudowując sieć dealerską, wzmacniając pozycję marki BMW w segmencie samochodów premium, a ostatnio osiągając 49% wzrost liczby rejestracji pojazdów BMW M High Performance r/r oraz 48% wzrost w segmencie pojazdów elektrycznych r/r.

    Polityka gospodarcza w państwach rządzonych przez populistów

    Publikacje na temat wpływu rządów populistów na gospodarkę dotyczyły do niedawna głównie państw Ameryki Łacińskiej. W ostatnich jednak latach, w wyniku coraz częstszego przejmowania przez populistów rządów w szeregu innych krajów, ponownie rośnie liczba publikacji dotyczących gospodarczych skutków populizmu

    Z publikacji tego rodzaju wybraliśmy cztery cytaty, które mówią o podstawowych cechach polityki gospodarczej prowadzonej przez rządy populistów.

    Populizm nie jest ideologią. Jest strategią zdobycia i utrzymania władzy.

    Moisés Naím 2017

    Przywołana praca mówi o tym, że interwencjonistyczna polityka ekonomiczna, nakierowana na maksymalizowanie bieżącego tempa wzrostu gospodarczego, bez brania pod uwagę jej wpływu na stan budżetu państwa i inflację, jest tylko jednym z instrumentów, które wykorzystują populiści, by podtrzymywać popularność swych rządów. Jest ona populistom potrzebna do dokonania zmian instytucjonalnych, mających zapewnić im władzę na stałe. Inne, stosowane przez populistów sposoby na zdobycie i zachowanie władzy to m.in. tworzenie i pogłębianie podziałów społecznych, dążenie do delegitymizowania opozycji oraz ograniczanie możliwości działania organizacji społeczeństwa obywatelskiego.

    W Ameryce Łacińskiej politykę gospodarczą populistów charakteryzowało podporządkowanie polityki pieniężnej celom polityki fiskalnej.

    Sebastian Edwards, 2019

    Drugi cytat uwypukla, że w krajach rządzonych przez populistów polityka pieniężna jest podporządkowana polityce fiskalnej. Początkowo, gdy nie pojawiają się jeszcze inflacyjne efekty ekspansji fiskalnej i pieniężnej, interwencjonistyczna polityka gospodarcza ma służyć wykazaniu zdolności populistów do dokonywania „cudów” gospodarczych, jeśli nawet wiadomo z góry, że są one osiągane „na kredyt”, kosztem późniejszych stanów nierównowagi gospodarczej.

    Proces erozji jakości instytucji zaczyna się od razu w momencie przejęcia rządów przez populistów.

    Manuel Funke, Moritz Schularick i Christoph Trebesch, 2020

    Cytat ten, pochodzi z obszernego raportu prezentującego wyniki badań nad skutkami polityki gospodarczej rządów populistów w ponad 60 krajach w ciągu ostatnich 120 lat. Uwypukla, że wspólną cechą ich rządów jest eliminowanie trójpodziału władzy (na parlamentarną, wykonawczą i sądowniczą), co umożliwia pozbawianie autonomii instytucji, które w normalnych warunkach są odpowiedzialne za utrzymywanie równowagi w gospodarce i zwiększanie jej efektywności. Pozbawianie wielu instytucji ich wcześniejszej autonomii otwiera drogę do prowadzenia silnie scentralizowanej interwencjonistycznej polityki gospodarczej.

    Współczesny populizm, z jego bezwzględnym stosowaniem zasady rządów większości, forsowaniem plebiscytowego modelu uprawiania polityki i podejścia, że zwycięzcy wolno wszystko, podważa rozwiązania instytucjonalne mające zapewniać równość uczestnictwa w życiu politycznym.

    Wojciech Sadurski 2020

    Słowa te wzięte z publikacji Wojciecha Sadurskiego (2020) uwypuklają, że populiści utożsamiają rządy większości z demokracją, by wprowadzać prymat władzy wykonawczej nad parlamentarną i móc prowadzić dzięki temu silnie interwencjonistyczną politykę gospodarczą, bez oglądania się na parlament i stanowisko partii opozycyjnych.

    Gospodarcze koszty populizmu

    Ogólną konkluzją, która pojawia się w publikacjach dotyczących gospodarczych skutków populizmu, jest to, że celem polityki ekonomicznej rządów populistów nie jest utrzymywanie gospodarki w równowadze i zwiększanie jej efektywności, lecz podtrzymywanie popularności rządu, by zdobyć czas na zmiany instytucjonalne, które pozwolą populistom pozostać u władzy na stałe (Åslund 2019).

    Intencję tego rodzaju ilustruje w sposób oczywisty to, że osiągnięcie deklarowanego przez populistów celu w postaci zmniejszenia nierówności dochodowych nie wymaga zamiany demokracji na demokrację fasadową, nazywaną przez populistów dla niepoznaki demokracją nieliberalną. Jest dokładnie przeciwnie. Tylko demokracja daje długoterminową gwarancję, że nierówności dochodowe będą korygowane (Iversen i Soskice 2019, Acemoglu, Naidu, Restrepo i Robinson 2014, Acemoglu i Robinson 2012).

    Jak powiedzieliśmy, wraz ze wzrostem liczby krajów rządzonych przez populistów, rośnie liczba publikacji mówiących o gospodarczych kosztach populizmu (Guriev i Papaioannou 2022, Scheiring 2021, Funke i in. 2020, Åslund 2019, Edwards 2019a, 2019b). Koszty te wynikają głównie z malejącej pod rządami populistów efektywności gospodarki. Przyczyną jest to, że chcąc uzyskać kontrolę nad gospodarką, populiści zmniejszają pole działania mechanizmów rynkowych oraz dążą do nacjonalizowania przedsiębiorstw, a przede wszystkim banków.

    Z upływem czasu równowaga w gospodarce i jej efektywność schodzą na coraz dalszy plan wraz z tym, jak „kapitalizm państwowy”, jak początkowo określają swoje rządy populiści, staje się coraz mniej skrywaną władzą związaną z rządem oligarchii (Åslund 2019). Kluczową dla polityki gospodarczej zmianą jest odbieranie autonomii decyzyjnej instytucjom, które w normalnych warunkach dbają o utrzymywanie gospodarki w równowadze i zwiększanie jej efektywności. Autonomia jest im zabierana po to, by rząd mógł prowadzić w sposób scentralizowany silnie interwencjonistyczną politykę gospodarczą, której celem jest pozyskiwanie poparcia społecznego dla coraz mniej demokratycznych rządów (Stiglitz 2023).

    Malejąca wydajność

    Ostatecznie jednak nieuniknionym efektem interwencjonizmu gospodarczego, równoznacznego z wyłączaniem mechanizmów rynkowych, jest malejąca wydajność produkcji gospodarki i malejące tempo wzrostu. Z czasem pojawia się, jak określa ją Joseph Stiglitz (2017), nieliberalna gospodarcza stagnacja, której towarzyszy podwyższona inflacja. Chronicznie podwyższona inflacja jest nieuniknionym efektem stałego stosowania ekspansji fiskalnej i pieniężnej w gospodarce, która staje się coraz mniej produktywna i charakteryzuje ją trwale niskie tempo wzrostu wydajności. Dopełnieniem ograniczania autonomii instytucji odpowiedzialnych w normalnych warunkach za utrzymywanie gospodarki w równowadze, jest wymiana we władzach tych instytucji ekspertów na osoby gotowe zdecydowane bezkrytycznie realizować politykę gospodarczą rządu (Bellodi i in. 2021, Adam 2018).

    Naturalną konsekwencją takiej sytuacji jest nie tylko malejąca efektywność gospodarki w wyniku wyłączania mechanizmów rynkowych, ale także znaczne zwiększenie ryzyka popełniania w polityce gospodarczej poważnych błędów, skoro zanikają mechanizmy weryfikacji racjonalności podejmowanych przez rząd decyzji. W ostatnich dekadach populizm wyrósł w części na krytyce neoliberalnej polityki gospodarczej, która była w latach 80. w dużej mierze reakcją na rosnący interwencjonizm gospodarczy lat 60. i 70. (Glyn 2006). Krytyka neoliberalizmu była w części słuszna, skoro przyniósł wzrost oligopolizacji gospodarek państw wysoko rozwiniętych i zwiększenie się nierówności dochodowych. Z czasem jednak krytyka neoliberalizmu stała się dość doktrynalna. Przykładem tego była krytyka tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, czyli zestawu prorynkowych reform strukturalnych mających zwiększać efektywność gospodarek państw rozwijających się (Williamson 2000). W rzeczywistości, jak się z czasem okazało, reformy strukturalne działają często z dużym opóźnieniem – zwłaszcza w gospodarkach mało zamożnych. Bywa, że dopiero po upływie dłuższego czasu okazuje się, co potwierdzają coraz liczniejsze badania empiryczne, że jeśli chodzi o kraje rozwijające się, to wyższy wzrost gospodarczy jest notowany w tych, które unikały prowadzenia nadmiernie interwencjonistycznej polityki ekonomicznej i wdrażały reformy strukturalne poprawiające jakość i niezależność instytucji (Spence 2021, Grier, Grier 2021, Goldfajn i in. 2021, Chari i in. 2020).

     

    Przyczyny populizmu

    Analizując przyczyny pojawienia się populizmu w krajach Europy Środkowo‑Wschodniej, wskazuje się często na społeczne i polityczne konsekwencje deindustrializacji, jaka następowała w początkowym okresie transformacji systemowej (Scheiring 2021). W Polsce na znaczenie tego czynnika wskazywał między innymi Karol Modzelewski (2013). Tym niemniej Polska była krajem, w którym transformacja ekonomiczna okazała się wyjątkowo skuteczna, skoro przyniosła 30 lat nieprzerwanego wzrostu gospodarczego (Gradzewicz i in. 2018). Sukces gospodarczy polskiej transformacji miał trzy zasadnicze przyczyny. Po pierwsze, dzięki przywróceniu demokracji można było stworzyć system instytucji mających dbać o równowagę w gospodarce, którym dano w tym celu odpowiednio duży zakres autonomii. I nie chodzi tu tylko o niezależny bank centralny. Stanowiska ministrów finansów i ministrów gospodarki pełniły często osoby, w przypadku których sama ich pozycja zawodowa (w tym często także akademicka) predestynowała je do podejmowania niezależnych decyzji, które były zgodne z wymogiem utrzymywania równowagi w gospodarce.

    Po drugie, skuteczne ustabilizowanie polskiej gospodarki i jej otwarcie na wymianę – w połączeniu z perspektywą naszego wejścia do UE – przyciągnęły do Polski (podobnie jak do innych państw regionu) duży napływ inwestycji bezpośrednich. Dzięki temu ulegała stałej poprawie technologiczna konkurencyjność polskiej gospodarki. W ciągu stosunkowo krótkiego okresu staliśmy się gospodarką osiągającą nadwyżki eksportowe, co wyeliminowało konieczność zadłużania się za granicą. Polska znalazła się w grupie krajów, na które przypada połowa ogólnej wielkości europejskiego eksportu. Grupę tę tworzą Niemcy, Austria, Szwajcaria, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry i Słowenia (Landesman i Stöllinger 2018).

    Dodajmy, co rzadko się uwypukla, że to właśnie eksport stał się głównym motorem naszego wzrostu gospodarczego (Mućk i Hagemejer 2019). Patrząc zaś z historycznego punktu widzenia, napływ inwestycji bezpośrednich do Europy Środkowo‑Wschodniej odegrał analogiczną rolę jak napływ amerykańskich inwestycji bezpośrednich do Europy Zachodniej po zakończeniu II wojny światowej, gdy umożliwiło to gospodarkom europejskim szybkie zmniejszanie luki technologicznej i managerskiej, jaka dzieliła je w tamtym czasie od gospodarki amerykańskiej (Bergeaud, Cette i Lecat 2014).

    Po trzecie, liberalizacja gospodarki, dokonana w ramach Planu Balcerowicza, umożliwiła masowe zakładanie nowych firm, a tworzyli je przedsiębiorcy wywodzący się ze wszystkich grup społecznych (Gardawski i in. 2013). Nowe miejsca pracy powstawały w dużej mierze w sektorze usług. Dzięki temu powstająca dzisiaj w usługach duża liczba miejsc pracy sprzyja niskiemu bezrobociu nawet w okresach słabszej koniunktury. Sukces transformacji gospodarczej sprawił, że Polska była coraz bliżej możliwości wejścia do strefy euro. I nie chodzi tu tylko o spełnienie kryteriów z Maastricht. Rzecz w tym, że straciły na znaczeniu wcześniejsze dylematy, dotyczące głównie polityki kursowej. W sytuacji, gdy od naszego wejścia do UE połowę polskiego eksportu zaczęła stanowić sprzedaż za granicę towarów i usług wytwarzanych w przedsiębiorstwach będących częścią globalnych sieci produkcyjnych (GVC – global value chains), znacznie większy wpływ na nasz eksport mają nie zmiany kursu złotego, lecz zmiany wielkości napływających do Polski zagranicznych inwestycji bezpośrednich (Sławiński 2020). W tej sytuacji analizy NBP dotyczące wejścia Polski do strefy euro zaczęły skupiać się głównie na wskazaniu dodatkowych reform instytucjonalnych i strukturalnych wzmacniających naszą gospodarkę przed przyjęciem wspólnej waluty europejskiej (Kosior i Rubaszek 2016).

    Zmiany instytucjonalne

    Dokonywane w Polsce od kilku lat zmiany instytucjonalne mogły zepchnąć trwale polską gospodarkę ze ścieżki zrównoważonego do niedawna wzrostu gospodarczego. Przykładem państwa, w którym już się to stało, jest Turcja, której doświadczenia są pod pewnymi względami podobne do polskich. Podobieństwo wynika stąd, że zmiany w polityce gospodarczej Turcji były efektem zmian instytucjonalnych. Sekwencja ich podejmowania była podobna, jak u nas. Najpierw dokonano ich w reakcji na głęboki kryzys finansowy i gospodarczy, a później w wyniku negocjacji dotyczących wejścia Turcji do Unii Europejskiej. Dokonane zmiany instytucjonalne sprawiły, że gospodarka turecka weszła w tamtym czasie na ścieżkę szybkiego i zrównoważonego wzrostu. Później jednak, gdy negocjacje dotyczące wejścia do UE nie przyniosły powodzenia, rządząca Turcją populistyczna partia AKP wycofała się z wcześniejszych reform strukturalnych – znosząc autonomię instytucji odpowiedzialnych za politykę gospodarczą (Özel 2015).

    Przyniosło to Turcji poważne, powszechnie dzisiaj znane, kłopoty gospodarcze. Ich spektakularnymi przejawami była w ostatnich latach nieomal całkowita utrata rezerw walutowych przez Bank Turcji, bardzo wysoka inflacja oraz wyjątkowo długi okres silnej deprecjacji tureckiej liry (Acemoglu i Űcer 2020). Efektem była utrata wiarygodności tureckiego państwa nie tylko w oczach krajowego biznesu, ale także w oczach zagranicznych inwestorów, czego symptomem było znaczące pogorszenie się ratingu tureckich obligacji skarbowych (Flug, Portal i Hirsh 2023).

    Interwencjonistyczna polityka i inflacja

    Sebastian Edwards zwraca uwagę, że sposób prowadzenia polityki fiskalnej i pieniężnej w szeregu krajach Ameryki Łacińskiej jest niepokojąco podobny do zaleceń tzw. Nowoczesnej Teorii Pieniądza, która wprost zaleca finansowanie deficytu budżetowego emisją pieniądza (Edwards 2019a). Dlaczego MMT zakłada mały wpływ pieniężnego finansowania deficytu budżetowego na inflację (Kelton 2020)? Powodem jest to, że MMT wywodzi się z teorii finansów funkcjonalnych, którą Abba Lerner sformułował w latach 40., gdy ekonomiści obawiali się jeszcze, że po zakończeniu II wojny światowej powróci masowe bezrobocie, które charakteryzowało Wielki Kryzysu lat 30. (Lerner 1943). Pamiętali również, że silna ekspansja fiskalna lat 30. z reguły nie powodowała wysokiej inflacji, ponieważ w wyniku Wielkiego Kryzysu występowały w tamtym czasie duże wolne moce wytwórcze, nie mówiąc już o tym, że celem polityki gospodarczej było przezwyciężenie silnej deflacji (Romer 1992). Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło.

    Dzisiaj banki centralne i rządy starają się z mniejszym lub większym powodzeniem utrzymywać gospodarki w równowadze i nie występują już nawet w przybliżeniu tak duże wolne moce wytwórcze, jak w latach 30. Rodzi to ryzyko, że silna ekspansja fiskalna może prowadzić do wysokiej inflacji, czego ilustracją był jej wzrost w wyniku zastosowania przez rządy pieniężnej ekspansji fiskalnej w reakcji na potrzebę zmniejszenia gospodarczych skutków epidemii COVID-19. Przyczyną pojawiania się MMT było to, że po kryzysie finansowym lat 2007-2008 stosunkowo duże deficyty budżetowe nie powodowały inflacji. Przyczyną utrzymywania się niskiej inflacji w krajach wysoko rozwiniętych – pomimo występowania w ich gospodarkach stosunkowo dużych deficytów budżetowych – był nie tylko anemiczny charakter ówczesnego ożywienia koniunktury, rodzący obawy, że gospodarki państw wysoko rozwiniętych wchodzą w sekularną stagnację (Summers 2016). Ważną przyczyną tego, że duże deficyty budżetowe nie wywoływały inflacji, było w znacznej mierze to, że w Japonii od połowy lat 90., a w pozostałych państwach wysoko rozwiniętych od początku XXI wieku, pojawił się duży i chroniczny nadmiar oszczędności w przedsiębiorstwach (Rachel i Summers 2019, Chen i in. 2017, Gruber i Kamin 2015, Fukao i in. 2014).

    Przedsiębiorstwa lokowały nadmiar swoich oszczędności albo bezpośrednio w obligacjach skarbowych, albo w bankach, które wykorzystywały je (przy słabości popytu na kredyt) jako źródło finansowania zakupu papierów dłużnych rządu. W takiej sytuacji w krajach wysoko rozwiniętych źródłem finansowania deficytów budżetowych były oszczędności, dzięki czemu deficyty te nie wywoływały znaczącej presji inflacyjnej. W krajach rozwijających się główny problem polityki fiskalnej jest inny. Ich gospodarki generują relatywnie mniej oszczędności dostępnych na finansowanie deficytów budżetowych. Z tego powodu politykę gospodarczą w szeregu krajów Ameryki Łacińskiej charakteryzuje nie tylko dominacja fiskalna, ale także pieniężne finansowanie deficytu budżetowego (Edwards 2019b). W polityce gospodarczej Polski w ostatnich latach można wskazać elementy MMT, a więc połączenia silnie ekspansywnej polityki fiskalnej z finansowaniem deficytu budżetowego w sposób, który może przekształcić się w finansowanie pieniężne.

     

    Ukryta forma ekspansji fiskalnej

    Ukrytą formą silnej ekspansji fiskalnej było w ostatnich latach przeniesienie bardzo dużej części wydatków publicznych do funduszy celowych poza demokratyczną kontrolą Sejmu, co sprawiło, że oficjalnie publikowany deficyt budżetowy stanowił stosunkowo mały procent jego faktycznej wielkości (Benecki, Dudek i Kotecki 2023). Źródłem finansowania tych wydatków była emisja obligacji Banku Gospodarstwa Krajowego i Polskiego Funduszu Rozwoju. Obie instytucje sprzedają swoje obligacje głównie bankom krajowym. Problem w tym, że źródłem finansowania aktywów banków komercyjnych tylko w małej części są oszczędności, co jest typowe w krajach relatywnie mało zamożnych, jak Polska. W takiej sytuacji środki wydawane przez krajowe banki komercyjne na zakup obligacji skarbowych mogą pochodzić z trzech źródeł. Po pierwsze, źródłem takim mogą być płynne rezerwy banków, a krajowe banki komercyjne dysponują ich dużym nadmiarem. Gdy banki komercyjne płacą PBK i PFR swoimi płynnymi rezerwami, to środki te trafiają ostatecznie na rachunki na przykład przedsiębiorstw (finansowanych przez ulokowane w BGK i PFR fundusze celowe), gdzie stają się pieniądzem wydawanym na zakupy towarów i usług. Po drugie, jeśli nawet banki komercyjne wykorzystują na zakup obligacji PBK i PFR wpłacone do nich depozyty pieniężne, co nie ma bezpośredniego wpływu na inflację, to warto przypomnieć, że zakup obligacji to de facto udzielenie kredytu. Oznacza to, że transakcje, o których mowa, dokonywane na dużą skalę mogą uruchamiać mnożnik kredytowy, co prowadzi do wzrostu podaży pieniądza i inflacji. Po trzecie, banki komercyjne, chcąc kupić obligacje PBK i PFR, mogą same kreować nowe depozyty pieniężne, co z natury rzeczy zwiększa podaż pieniądza (Armelius i in. 2020, Borio 2021, Deutsche Bundesbank 2017, McLeay i in. 2014, Goodhart 2009, Holmes 1969, Tobin 1963). Po czwarte, jeśli NBP wróciłby do interwencji na rynku obligacji, takich jak przeprowadzane od końca lutego 2020 r. do końca czerwca 2021 r. (Lindquist 2021), to ponownie stworzyłoby to bankom komercyjnym możliwość dokonywania transakcji back‑to‑bank, a więc zakupu obligacji, w tym emitowanych przez BGK i PFR, połączonego z ich jednoczesną odsprzedażą do NBP, co byłoby formą pieniężnego finansowania deficytu budżetowego przez bank centralny (Sławiński 2023).

    Wszystkie te zależności przeczą rozpowszechnionemu poglądowi, że skoro obligacje są papierami długoterminowymi, to z pewnością źródłem ich finansowania są oszczędności, dzięki czemu presja inflacyjna wywołana zwiększaniem się deficytu budżetowego jest co najwyżej umiarkowana. W rzeczywistości tak nie jest. Polska nie jest krajem, w którym występuje nadmiar oszczędności. Na dodatek, jeśli od szeregu już lat dokonywane są zmiany instytucjonalne, które ze swej natury prowadzą do zmniejszania się efektywności gospodarki, to kontynuacja takiego stanu rzeczy prowadziłaby do relatywnego zmniejszania się podaży oszczędności. W takiej sytuacji zwiększałyby się zagrożenia inflacyjne ze strony deficytów budżetowych.

    Zwiększyłaby się tym samym presja na stosowanie różnorodnych form pieniężnego finansowania wydatków rządu, jak na przykład w postaci udzielenia nieefektywnym państwowym molochom coraz większej ilości kredytów przez państwowe banki (Edwards 2019b) 235 Załącznik 4. Podatek inflacyjny „Wprawdzie powszechną międzynarodową praktyką stało się wyposażanie banków centralnych w prawne umocowania do stabilizowania inflacji, nie zawsze oznacza to ich faktyczną niezależność od rządów” (Cristina Bodea i Ana Carolina Garriga 2022). Banki centralne stawały się niezależne od rządów, by ich polityka pieniężna była podporządkowana konieczności utrzymywania równowagi w gospodarce, a nie politycznym celom rządu. Patrząc z tego punktu widzenia, NBP nie wykorzystywał swojej formalnej niezależności po 2016 roku. Zaostrzenie polityki pieniężnej nastąpiło z dużym opóźnieniem, a pretekstem przedwczesnego wycofania się z podwyżek stóp procentowych było nieistniejące ryzyko silnego wzrostu bezrobocia – w sytuacji, gdy już od dekady starzenie się społeczeństwa zmniejsza tempo wzrostu podaży na rynku pracy, a nowe miejsca pracy tworzą się głównie w sektorze usług, który jest relatywnie mniej podatny na wahania koniunktury niż przemysł (Filar 2022).

     

    Koszty inflacji

    Nadmiernie akomodacyjna polityka pieniężna doprowadziła do znacznie wyższej inflacji, niż mogłaby by być, gdyby NBP reagował, jak powinien to robić niezależny bank centralny. W efekcie koszty inflacji – między innymi w postaci utraty siły nabywczej zasobów pieniężnych ludności i przedsiębiorstw – były dużo większe, niż się powszechnie uważa. Utratę siły nabywczej zasobów pieniężnych ludności i przedsiębiorstw zdecydowaliśmy się określać jako podatek inflacyjny. Wprawdzie nie cała utrata zasobów pieniężnych ludności i przedsiębiorstw przekładała się na dochody rządu, ale była ona w dużej mierze efektem prowadzenia przez polskie władze nieodpowiedzialnej polityki fiskalnej i pieniężnej. Dlatego użycie określenia podatek inflacyjny jest uzasadnione.

    W przypadku zasobów gotówkowych nie dają one żadnej ochrony przed inflacją. W przypadku depozytów pieniężnych i oszczędnościowych ich oprocentowanie powinno chronić ich realną wartość, ale w Polsce, w wyniku obniżenia w roku 2020 stóp procentowych prawie do zera, tak nie było. Decyzja nie tylko zwiększyła wywołany inflacją spadek realnej wartości depozytów bankowych. Skłoniła także wiele gospodarstw domowych do szukania ochrony przed inflacją w inwestowaniu na rynku akcji i nieruchomości. W Polsce, kraju o relatywnie niskiej jeszcze średniej wysokości dochodów gospodarstw domowych, oznaczało to, że wiele z nich podjęło ryzyko, którego – ze względu na niski poziom swojej zamożności – nie powinny podejmować. By oszacować skalę podatku inflacyjnego, nałożonego na gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa w Polsce, skonstruowaliśmy prosty model uwzględniający wielkość naszej gospodarki, dług publiczny i wpływy podatkowe rządu. Zastosowana została konserwatywna metoda estymacji prowadząca do uzyskania najmniejszego z możliwych oszacowań. Za miarę inflacji przyjęliśmy CPI, a nie miernik kosztów utrzymania, który byłby bardziej adekwatny, ale nie jest on u nas regularnie publikowany. Szacując wielkość nałożonego na gospodarkę podatku inflacyjnego, przyjęliśmy trzy założenia. Wielkość podatku inflacyjnego szacujemy tylko dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Założenie takie jest zasadne, ponieważ – jeśli pominiemy zasoby gotówkowe – depozyty gospodarstw domowych i przedsiębiorstw stanowią 90 proc. M3 w Polsce.

    Zakładamy, że przeciętne oprocentowanie depozytów gospodarstw domowych i przedsiębiorstw (bieżących i terminowych) nie było wyższe od stopy referencyjnej NBP. Przyjęcie takiego założenia jest uzasadnione, ponieważ z praktyce oprocentowanie depozytów bieżących i depozytów opiewających na różne terminy było często znacząco niższe od stopy referencyjnej NBP. Zakładamy, że udział depozytów w walutach obcych wynosił 15 proc. W rzeczywistości był on mniejszy, ale przyjęliśmy 15 proc. za względu na to, że wzrost niepewności w ostatnich latach (wywołany m.in. wysoką inflacją i osłabianiem się kursu złotego) prowadził do stopniowego zwiększania się udziału depozytów walutowych. Wynikiem naszych obliczeń jest oszacowanie najmniejszych z możliwych wielkości podatku inflacyjnego nałożonego na gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa w latach 2012–2022.

     

    Utrata realnej siły nabywczej

    W 2022 r. jego wielkość wyniosła 150 mld zł. By pokazać skalę utraty realnej siły nabywczej zasobów pieniężnych gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, warto ją porównać z wielkością wpływów podatkowych budżetu, które wyniosły w 2022 r. 466 mld zł. Przypomnijmy, że złożyły się na to dochody z VAT w wysokości 234 mld zł (50,3 proc.), wpływy z akcyzy w wysokości 80 mld zł (17,1 proc.), wpływy z PIT I CIT w kwocie odpowiednio 68 mld zł (14,6 proc.) i 70 mld zł (15,1 proc) oraz 6 mld zł (1,3 proc.) z opodatkowania instytucji finansowych. By ocenić skalę nałożonego na gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa podatku inflacyjnego, należy uwzględnić także to, że w Polsce gotówka i depozyty bankowe stanowią 50 proc. ogólnej liczby aktywów finansowych gospodarstw domowych, podczas gdy w Unii Europejskiej udział ten wynosi przeciętnie 32-33 proc. Warto także przypomnieć, że im niższe są dochody gospodarstw domowych, tym większy jest udział gotówki i depozytów bankowych w wartości posiadanych przez nie aktywów. Zależność ta ilustruje degresywny charakter nakładanego na gospodarkę podatku inflacyjnego.

     

    Demokracja nieliberalna czy fasadowa?

     

    Nowy system, przez samego jego twórcę Viktora Orbana zdefiniowany jako demokracja nieliberalna, jest demokracją co najwyżej fasadową i ma coraz więcej atrybutów systemu wręcz autorytarnego.

    Bogdan Góralczyk, 2019

     

    Bieg zdarzeń w gospodarkach znajdujących się pod rządami populistów skłania do sformułowania pytania, dlaczego w wielu krajach kontynuowano zmiany ustrojowe i instytucjonalne, które prowadziły właściwie nieuchronnie do nierównowag w gospodarce i jej malejącej efektywności. Przyczyną było dążenie rządów populistycznych do uzyskania jak największej kontroli nad gospodarką i ich doktrynalna wiara w skuteczność interwencjonistycznej polityki gospodarczej. Nie bez znaczenia jest także to, że im dłużej utrzymuje się system fasadowej demokracji, tym więcej jest grup społecznych, którym system ten przynosi korzyści, jak jest w przypadku związanej z władzą oligarchii. Co gorzej, społeczeństwo nie mając dostępu do wolnych mediów – ma coraz mniejszą świadomość długofalowych kosztów interwencjonistycznej polityki gospodarczej. Tymczasem populiści głoszą nieustannie jej „sprawczość”, mimo że – ograniczając działanie mechanizmów rynkowych – jest ona czynnikiem, który zmniejsza efektywność gospodarki, a w długim okresie spycha ją na ścieżkę stagnacyjnego wzrostu. Skoro zmiany ustrojowe i instytucjonalne, jakie nastąpiły w Polsce, są podobne do tych, jakie nastąpiły w Turcji, rodzi to pytanie, dlaczego nie nastąpiło u nas tak radykalne jak w Turcji pogorszenie się sytuacji gospodarczej, gdy kraj ten – po rezygnacji ze spełnienia warunków wejścia do Unii Europejskiej – wycofał się z dokonanych wcześniej zmian ustrojowych i instytucjonalnych. Przyczyną tej różnicy jest w decydującej mierze nasze członkostwo w Unii Europejskiej. Powoduje ono, że inwestorzy zagraniczni zakładali, iż Polska nie będzie stosowała polityki ekonomicznej prowadzącej do tak dużych jak w Turcji nierównowag gospodarczych.

     

    Polska w oczach inwestorów

    Przejawami takiego postrzegania Polski przez inwestorów zagranicznych jest między innymi to, że pomimo nierozważnej polityki fiskalnej nie został jeszcze obniżony rating polskich obligacji skarbowych, a złoty nie osłabiał się silnie w relacji do euro, pomimo że inflacja w Polsce jest od szeregu już lat znacznie wyższa niż w strefie euro, a tym samym złoty tracił realnie do euro (Flug i in. 2023).

    Gdyby nastąpił Polexit, proces spychania polskiej gospodarki ze ścieżki zrównoważonego wzrostu uległby radykalnemu przyspieszeniu także w wyniku silnego pogorszenia się ocen naszej wiarygodności w ocenie zagranicznych inwestorów. Szybko zmalałby napływ inwestycji zagranicznych. Inwestorzy straciliby pewność zachowania w pełni otwartego dostępu do dużego europejskiego rynku. Przestałyby ich również chronić europejskie prawo i sądy. Na skutek spadku napływu inwestycji zagranicznych malałyby szanse na rozwój nowoczesnych przemysłów, które z natury rzeczy stanowią część globalnych sieci produkcyjnych. Skokowo wzrosłaby premia za ryzyko zawarta w cenach polskich obligacji skarbowych, co przełożyłoby się na wzrost długoterminowych stóp procentowych ze wszystkimi tego konsekwencjami. Oczywiste jest jednak także i to, że w wyniku kontynuacji rządów populistów jakość polityki gospodarczej w Polsce mogłaby ulec trwałej degradacji nawet bez naszego formalnego wyjścia z Unii Europejskiej. Ilustracją tego jest sytuacja gospodarcza na Węgrzech, której trwałe pogorszenie jest efektem zakończenia w tym kraju procesu przekształcania demokracji w demokrację fasadową (Góralczyk 2019). Wpływ systemowej zmiany polityki pieniężnej na kursy walut 245 Załącznik 1 Wpływ systemowej zmiany polityki pieniężnej na kursy walut. Gwałtowny w ostatnich latach spadek kursu tureckiej liry był efektem rosnących nierównowag w gospodarce Turcji, co było wynikiem jej odejścia od prorynkowych reform instytucjonalnych (Flug i in. 2023).

    W przypadku kursu forinta i złotego zmiany ich kursów były mniej spektakularne, mimo że także na Węgrzech i w Polsce trwał proces wycofywania się z dokonanych w latach 90. prorynkowych reform instytucjonalnych. Ważną przyczyną tej różnicy było to, że gospodarczą wiarygodność Polski i Węgier podtrzymywała silna integracja obu krajów ze strefą euro i ich członkostwo w Unii Europejskiej. Po sukcesach transformacji gospodarczej w krajach naszego regionu dilerzy walutowi uważali, że Czechy, Polska i Węgry są na tyle silnie zintegrowane gospodarczo ze strefą euro, że mogłyby przyjąć wspólną walutę, gdyby się na to zdecydowały. Jednocześnie inwestorzy długoterminowi zakładali, że Czechy, Polska i Węgry będą prowadzić politykę gospodarczą zgodną z wymogami Unii Europejskiej, w związku z czym nie wystąpią w ich gospodarkach duże i trwałe nierównowagi.

     

    Kursy walut

    Przy tego rodzaju podejściu do gospodarek naszego regionu dilerzy walutowi nie widzieli powodów, by grać na przykład na silny spadek kursu korony, złotego lub forinta w relacji do euro. Powodowało to, że przez szereg lat kursy wszystkich trzech walut były, przeciętnie rzecz biorąc, bardzo stabilne w relacji do euro – podobnie jak było to (z analogicznych powodów) w przypadku funta szterlinga i szwedzkiej korony. W ostatnich jednak latach długoterminowe trendy kursowe zaczęły odzwierciedlać rosnące zróżnicowanie wiarygodności gospodarek naszego regionu w wyniku zmian, jakie zaszły w Polsce i na Węgrzech w modelu państwa i sposobie prowadzenia polityki gospodarczej. Zamieszczone wykresy odzwierciedlają wyraźnie, że w tym samym czasie, gdy w latach 2021-2022 trwała aprecjacja korony czeskiej w relacji do euro, waluty Polski i Węgier zaczęły słabnąć w stosunku do waluty europejskiej, przy czym w przypadku forinta skala jego deprecjacji była wyraźnie większa. Wyraźna deprecjacja forinta do euro zaczęła się w 2017 r., gdy Fidesz zakończył proces przekształcania węgierskiej demokracji w demokrację fasadową (Góralczyk 2019). Trudno wykluczyć, że na postrzeganie forinta i złotego przez inwestorów zagranicznych zaważyło także to, iż skala programów QE podjętych przez Polskę i Węgry była większa niż w innych gospodarkach wschodzących, a polski bank centralny uciekł się do klasycznego zrzucania pieniędzy z helikoptera, kupując obligacje od BGK i PFR, a więc od instytucji bezpośrednio finansujących wydatki rządu (Arena i in. 2021). W pierwszej połowie 2023 r. złoty i forint umacniały się w relacji do euro. Wynikało to jednak między innymi z wcześniejszego wzrostu stóp procentowych w Polsce i na Węgrzech, co sprawiało, że złoty i forint umacniały się w stosunku do euro, pomimo iż inflacja w ostatnich latach była w obu gospodarkach znacznie wyższa niż w strefie euro.

     

    Stanisław Kluza

    Andrzej Sławiński

    Empatia w obsłudze pacjentów – fundament profesjonalnej opieki zdrowotnej

    W obliczu nieustannie rosnących oczekiwań pacjentów oraz dynamicznych zmian w sektorze opieki zdrowotnej, empatia wyłania się jako jeden z  kluczowych elementów, definiujący jakość świadczonych usług. W dzisiejszym świecie, gdzie technologia medyczna rozwija się w zawrotnym tempie, ludzki wymiar relacji pacjent-personel zdrowotny pozostaje niezmiennie na pierwszym planie. Empatia, rozumiana jako zdolność do wczuwania się w sytuację drugiego człowieka, staje się fundamentem, na którym opiera się profesjonalna opieka nad pacjentami.

    Znaczenie empatii w codziennej praktyce

    Empatia w kontekście medycznym to nie tylko umiejętność współodczuwania. To przede wszystkim zdolność do głębokiego zrozumienia emocjonalnego i psychicznego stanu pacjenta, co pozwala na budowanie relacji opartych na zaufaniu i szacunku. Empatia jest mostem, który łączy wiedzę medyczną z ludzkim wymiarem opieki. Dzięki niej personel medyczny może nie tylko lepiej rozumieć potrzeby i obawy pacjentów, ale również skuteczniej komunikować się, co jest kluczowe w procesie diagnozowania i leczenia.

    Rozwój umiejętności empatycznych – inwestycja w przyszłość

    Rozwijanie umiejętności empatycznych wśród personelu medycznego jest możliwe dzięki dedykowanym programom szkoleniowym, które kładą nacisk na psychologię kontaktów interpersonalnych oraz techniki budowania pozytywnych relacji z pacjentami. Te specjalistyczne szkolenia, oparte na najnowszych osiągnięciach psychologii i medycyny, dostarczają narzędzi niezbędnych do efektywnego wczuwania się w sytuację pacjentów i budowania z nimi trwałych, empatycznych relacji, jednocześnie wpływając na podnoszenie standardów opieki zdrowotnej. To pokazuje, że placówka medyczna stawia dobro pacjenta na pierwszym miejscu, co w dzisiejszych czasach jest nie tylko oczekiwaniem, ale i standardem.

    Strategiczne podejście do komunikacji i terapii

    Empatyczna komunikacja otwiera drzwi do głębszego zaangażowania pacjenta w proces leczenia. Pacjenci, którzy czują się zrozumiani, są bardziej otwarci na współpracę i aktywnie uczestniczą w leczeniu. To nie tylko ułatwia pracę personelowi medycznemu, ale również zwiększa szanse na sukces terapeutyczny. Empatyczne podeście do pacjenta  staje się więc  jednym z narzędzi strategicznych, które pozwala na dostosowanie planów leczenia do indywidualnych potrzeb i preferencji osób korzystających z usług medycznych, podnosząc efektywność opieki zdrowotnej.

     Rozwijanie empatii w praktyce medycznej

    Inwestycja w rozwój umiejętności empatycznych wśród pracowników służby zdrowia ma kluczowe znaczenie. Programy szkoleniowe i warsztaty skoncentrowane na empatii i komunikacji interpersonalnej nie tylko podnoszą kwalifikacje personelu, ale również przyczyniają się do budowania pozytywnego klimatu w placówkach medycznych. Te inicjatywy kształtują środowisko, w którym pacjent czuje się wysłuchany i szanowany, co ma bezpośredni wpływ na jego satysfakcję i percepcję jakości opieki.

    Empatia jako czynnik wyróżniający

    W erze, gdzie konkurencja między placówkami medycznymi jest wysoka, empatia może stanowić kluczowy czynnik wyróżniający. Placówki, które skutecznie wdrażają i promują empatyczne podejście, budują silniejszą więź z pacjentami, co przekłada się na lepszą reputację i lojalność. Takie instytucje są postrzegane jako miejsca, gdzie pacjent jest traktowany z godnością i szacunkiem, co w dzisiejszych czasach jest równie ważne jak standardy medyczne.

    Podsumowując, empatia jest nieodłącznym elementem nowoczesnej opieki zdrowotnej, odgrywającą kluczową rolę w podnoszeniu jej jakości i efektywności. Dzięki umiejętnościom empatycznym personelu, możliwe jest budowanie głębszych i bardziej wartościowych relacji z pacjentami, co bezpośrednio przekłada się na poprawę wyników leczenia i zwiększenie satysfakcji obu stron. Inwestowanie w rozwój tych kompetencji jest zatem nie tylko moralnym obowiązkiem, ale również strategicznym krokiem w kierunku budowania konkurencyjności  w opiece zdrowotnej.

    Kinga Nowacka

    Company Owner CE&B

     

     

     

    Instytut Akademii Bezpieczeństwa Narodowego

    Inauguracja Instytutu Akademii Bezpieczeństwa Narodowego, która odbyła się 12 lutego 2024 roku, to ważny etap rozwoju Akademii Polonijnej w Częstochowie

    Rektor prof. Maciej Rudnicki powitał w Sali Senatu gości, wśród których znaleźli się: minister Tomasz Siemoniak, koordynator służb specjalnych, poseł Andrzej Szewiński, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony, Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy, Robert Kuraszkiewicz, prezes Rafako SA, gen. Adam Maruszczak, prof. Józef Haber, Arkadiusz Siwko, ekspert obronności, mec. Małgorzata Rykowska-Kwiatkowska, mec. Dariusz Maciejuk, Przemysław Sypniewski, prezes Warszawskiego Instytutu Pocztowego oraz Sylwia Pusz, prezes World Anew Foundation.

    Czasy pełne zagrożeń

    Minister Tomasz Siemoniak oficjalnie zainaugurował działalność Instytutu Akademii Bezpieczeństwa Narodowego. Podkreślił, że tematyka, jaką zajmie się nowa placówka, jest mu szczególnie bliska nie tylko z powodu zajmowanej funkcji. Państwo potrzebuje dziś takich instytucji, ponieważ żyjemy w czasach pełnych zagrożeń. Niezbędna jest refleksja dotycząca sytuacji, w jakiej znalazł się nasz kraj w obliczu wojny w Ukrainie. Szczególnie ważne są więc dobre relacje nauki i struktur państwa.

    Kończąc swoje wystąpienie, minister stwierdził, że sprawy bezpieczeństwa narodowego to dziś temat nr 1 dla Polski. Po kilkudziesięciu latach pokoju, poczucia, iż wszystko zmierza w dobrą stronę, wejściu do NATO i Unii Europejskiej czujemy, że zagrożenia są realne, a przyszłość niepewna. Obywatele muszą dostrzegać i rozumieć ten problem, bo przecież zgodnie z Konstytucją RP każdy z nas ma obowiązek bronić Polski. Uczelnia powinna być miejscem, gdzie rozmawia się o tych sprawach.

    Rektor wręczył ministrowi Siemoniakowi medal pamiątkowy Akademii Polonijnej, dziękując za wsparcie inicjatywy powołania Instytutu.

    Prezydent miasta wyraził zadowolenie, że Częstochowa będzie mogła się poszczycić kolejnym ważnym kierunkiem nauczania. Ci, którzy do niedawna chcieli się kształcić w dziedzinie bezpieczeństwa nie będą już musieli wyjeżdżać do innych ośrodków akademickich. Krzysztof Matyjaszczyk przypomniał, że jest nie tylko prezydentem Częstochowy, ale też współprzewodniczącym Zespołu ds. Bezpieczeństwa Administracji Publicznej przy Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, więc sprawy, jakimi zajmował się będzie Instytut, są mu bliskie. Fachowców w tej dziedzinie będzie potrzeba coraz więcej, co ma związek nie tylko z konfliktem w Ukrainie, ale też dotyczy ochrony infrastruktury krytycznej czy też narastającej wojny hybrydowej.

    Nauka i polityka

    Poseł Andrzej Szewiński powiedział, że powstanie Instytutu znakomicie wpisuje się w działania rządu związane z tym, co dzieje się za naszymi granicami. Obecnie trwają prace nad aktualizacją strategii bezpieczeństwa narodowego, która niewiele zmieniła się od 2017 roku. W związku z tym potrzebna jest nowa ustawa o obronie cywilnej. Nie wolno zapominać, że graniczymy z państwem, w którym toczy się pełnoekranowa wojna. Potrzebne jest działanie zgodne ze starą zasadą: „Chcesz mieć pokój, szykuj się na wojnę”.

    Jako kolejny zabrał głos prof. Józef Haber, który nawiązał stałą współpracę z Akademią jako przewodniczący Rady Naukowej Instytutów Badawczych – Geostrategii i Polityki Międzynarodowej oraz Instytutu Akademii Bezpieczeństwa Narodowego. Profesor Haber pozytywnie ocenił potencjał Akademii, który dotychczas nie był jednak w pełnym zakresie wykorzystywany. Stwierdził, że uruchomienie nowego Instytutu daje uczelni szansę silniejszego oddziaływania nie tylko w skali krajowej, ale też międzynarodowej, zwłaszcza w kontekście współpracy z Polonią.

    Robert Kuraszkiewicz, prezes Rafako SA, który jest cenionym ekspertem, publicystą i komentatorem zagadnień bezpieczeństwa zwrócił uwagę, że czasy post-polityki minęły i nie można ulegać wrażeniu, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Bezpieczeństwo jest dziś wielowymiarowe i złożone. Nie tylko armia decyduje o sile państwa, ale też odporność infrastruktury krytycznej, zwłaszcza energetyki. Wypracowanie przez naukę rozwiązań dla polityków ma więc bardzo ważne znaczenie. Prezes Kuraszkiewicz miał okazję zapoznać się w Waszyngtonie ze sposobami działania think tanków, które stanowią potężne zaplecze badawcze dla świata polityki, która powinna analizować trendy i proponować rozwiązania.

    Na wzór think tanków

    Rektor Rudnicki wyraził nadzieję, że nowy Instytut wypracuje sobie markę i będzie krajowym odpowiednikiem amerykańskich think tanków. Będzie to możliwe dzięki konfrontacji różnych poglądów, łamaniu barier światopoglądowych i politycznych. Nauka rozwija się najlepiej, gdy nie krępują jej żadne więzy. Szczególnie istotne jest zaakceptowanie różnorodności naszego społeczeństwa, przyjęcie jako jedynego kryterium wartości osiągnięć poszczególnych uczonych w oderwaniu od ich prywatnych poglądów.

    Podczas uroczystości Maciej Rudnicki wręczył Sylwii Pusz nominację na Pełnomocnika Rektora ds. Współpracy Międzynarodowej, a także akt powołania na stanowisko dyrektora Instytutu Badań nad Równouprawnieniem i Tolerancją. Jednocześnie przypomniał sukcesy Sylwii Pusz jako parlamentarzystki i jej pracę na rzecz pomocy Ukrainie. Fundacja, którą zarządza, szyje mundury dla ukraińskich żołnierek, które wcześniej z konieczności musiały korzystać z męskich strojów.

    Plany rozwoju uczelni

    Uroczystość otwarcia Instytutu poprzedziło spotkanie prof. Macieja Rudnickiego z ministrem Tomaszem Siemoniakiem, posłem Andrzejem Szewińskim i prezydentem Krzysztofem Matyjaszczykiem. Rektor mówił o swoich doświadczeniach jako wykładowcy uniwersyteckiego i szefa kancelarii prawnej, posła na Sejm RP i wiceministra. Zajmował się m.in. relacjami prawnymi dotyczącymi infrastruktury strategicznej Zainspirowało go to do powołania Instytutu, który może dostarczać państwu rozwiązań strategicznych, korzystając ze współpracy Akademii Polonijnej z licznymi instytucjami naukowymi na całym świecie. Opowiedział też o planach dotyczących rozwoju uczelni – powołania Uniwersytetu im. Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, który przez lata wspierał Akademię. Jednym z filarów nowej jednostki będzie wydział medyczny utworzony w porozumieniu z Izbą Lekarską. Kolejny plan polega na wzmocnieniu wydziału prawa – przede wszystkim z myślą o studentach zagranicznych, którym zależy na unijnych dyplomach.

    Minister Tomasz Siemoniak zauważył, że należy sprzyjać inicjatywom wspierającym bezpieczeństwo kraju, czego wyrazem jest jego obecność w Częstochowie, która jest nie tylko historyczną stolicą duchową kraju, ale też dużym miastem i ważnym ośrodkiem akademickim.

    Poseł Andrzej Szewiński przypomniał o związkach prezydenta Kaczorowskiego z Częstochową. Pozytywnie ocenił plany uczelni dotyczące współpracy z Polonią na wschodzie, ale też w Niemczech i w innych krajach zachodnich. Warto również dodać, że parterem inauguracji Instytutu był Gaz-System, jedna z firm, które planują podjąć z nim współpracę. Gaz-System: www.gaz-system.pl

     

    Piotr Cegłowski

    Ważne Informacje

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...