.
Strona główna Blog Strona 339

Mercedes w Nowym Jorku

Targi New York International Auto Show (12-23 kwietnia), choć nie największe na świecie, przyciągają ogromną liczbę zwiedzających – około miliona. Jest to najstarsza tego typu impreza, odbywa się od… 117 lat

Dla przybysza z Europy to prezentacja szczególnie interesująca, ponieważ w Nowy Jorku można zobaczyć w komplecie auta amerykańskie, które trafiają do naszej części świata bardzo rzadko, zazwyczaj za sprawą importu indywidualnego. Kreowane za Atlantykiem mody i trendy są interesujące. Trudno zgodzić się z opinią, że auta rodem z USA są niezgrabne i paliwożerne. Wręcz przeciwnie, amerykańscy designerzy tworzą bardzo udane modele, czego najlepszy dowód stanowi – dostępny również w Polsce – Ford Mustang. Ogromne emocje budził Dodge Challenger SRT Demon, najszybszy produkowany seryjnie samochód świata o przyspieszeniu 2,3 sek. do 100 km/h. Fotografowie oblegali też stoisko Manhattan Motorcars, na którym stały: Bugatti Chiron, Koenigsegg Agera RS1, Lamborghini Aventador S Rimac Concept One, Lotus Evora 400 i Spyker C8 Spyder.

Oglądając targowe stoiska trudno było przejść obojętnie obok takich marek, jak Dodge, Cadillac, Buick, Lincoln. Większość aut sygnowanych przez te marki to symbole prestiżu. Ale dla mieszkańca USA prawdziwy dowód statusu społecznego stanowi europejska limuzyna, najlepiej z logo Mercedesa na masce. Nic więc dziwnego, że niemiecki koncern wybrał Nowy Jork na miejsce amerykańskiej premiery swojego nadzwyczaj udanego kabrioletu – klasy C. Auto budziło duże zainteresowanie przedstawicieli mediów i potencjalnych nabywców, bowiem jego atuty to nie tylko znakomity design i wyjątkowe właściwości użytkowe, ale też racjonalna relacja jakości do ceny. Na tym jednak nie koniec nowości Mercedesa. Podczas NYAS zaprezentowano dwa nowe, atrakcyjne samochody AMG: GLC 63 i GLC 63 Coupé. Dziennikarze mieli okazję zobaczyć je w przeddzień targów – 11 kwietnia. Na marginesie, auta firmowane przez AMG sprzedają się w USA – podobnie zresztą jak w Polsce – jak świeże bułeczki.

Dodatkową atrakcją przedpremierowego pokazu był skrzętnie dotąd ukrywany flagowy model S-Klasse. Ze względu na embargo informacyjne, obowiązujące do czasu oficjalnej premiery 18 kwietnia na targach w Szanghaju, wszystko można było obejrzeć, dotknąć, sprawdzić – obowiązywał tylko jeden zakaz: fotografowania. Chociaż przedstawiciele prasy podpisywali zapewnienie, że nie opublikują zdjęć przed oficjalną chińska premierą, to i tak chcąc wejść do sali, w której eksponowano S-Klasse, smartfon trzeba było zostawić w przechowalni. Trudno zresztą dziwić się tym ograniczeniom, ponieważ w świecie mediów obowiązuje stara zasada: kto pierwszy ten lepszy…

Podczas konferencji prasowej szefowie Mercedesa mieli się czym pochwalić – marka ta od dawna jest postrzegana jako lider klasy Premium, a niektóre modele są projektowane i wytwarzane na miejscu, w USA.

fot.: Piotr Cegłowski

Wykorzystanie danych w Przemyśle 4.0

    Firmy doceniają znaczenie danych pomiarowych, ale większość dopiero zaczyna wykorzystywać je w produkcji, transporcie czy zarządzaniu łańcuchem dostaw – wynika z Debaty „Managera”, którą moderował Konrad Kobylecki z DOT Systems

    Konrad Kobylecki: Koncepcja Przemysłu 4.0 pojawiła się w 2012 r., ale Polska zaczęła się nią interesować w 2016 r. Ten późniejszy start to dla nas szansa czy zagrożenie?
    Dariusz Kudzia: To prawda, że niemiecka koncepcja Przemysłu 4.0, o której w Polsce mówi się najwięcej, powstała już pięć lat temu, a pierwsze amerykańskie konsorcjum zajmujące się tym tematem – Industrial Internet Consortium – powstało dopiero w 2014 r.

    W tym czasie podobne inicjatywy pojawiły się też w pozostałych liczących się krajach: Wielkiej Brytanii, Holandii, Chinach, Japonii czy właśnie we Francji, gdzie Dassault Systèmes aktywnie kreuje i wyznacza kierunek jej rozwoju. Koncepcje te różnią się między sobą głównie tym, że każda z nich uwzględnia przede wszystkim perspektywę własnego kraju. Dassault Systèmes, będąc firmą globalną, stara się uwzględnić wszystkie proponowane aspekty, a polski przemysł może, a nawet powinien czerpać najlepsze pomysły z tych koncepcji, jednocześnie dostosowując je do polskich realiów.

    Tomasz Bardzik: Polskie firmy już próbują dostosować się do tych koncepcji i jest wiele przykładów dowodzących, że wcale nie jesteśmy w tym obszarze zbytnio opóźnieni. Muszę się w tym miejscu pochwalić, że Grupie Nowy Styl (GNS) udaje się z powodzeniem wdrażać koncepcję Industry 4.0 – podejmuje działania, które pozwalają budować specyficzne produkty pod kątem oczekiwań poszczególnych klientów. Istniejemy na wielu rynkach i mamy wielu klientów o bardzo zróżnicowanych wymaganiach, nasza produkcja z konieczności jest więc rozdrobniona. Można nad nią zapanować tylko dzięki koncepcjom Przemysłu 4.0. Ponieważ produktem zajmujemy się od projektu przez produkcję do dostarczenia go, efektywnej pracy bardzo pomaga integracja całego łańcucha wartości.

    Jesteśmy firmą meblarską z szeroką ofertą – od szaf i krzeseł do siedzisk na stadionach piłkarskich czy w teatrach. Do produkcji używamy wielu surowców, co przekłada się na mnogość technologii produkcji. Każda z nich to jakby autonomiczna fabryka, która dostarcza klientowi w określonym czasie i miejscu ustalone dobra. Bez koncepcji Przemysłu 4.0 klientom trudno byłoby się odnaleźć w naszej organizacji. Działa to tak, że projektant mebli dostaje zlecenie od handlowca, który wcześniej pozwala klientowi skonfigurować mebel. Gotowy mebel definiuje się w sposób obiektowy bądź parametryczny za pomocą konfiguratora, po czym system komputerowy generuje odpowiednie zestawy danych do systemu ERP, zarządzania produkcją, maszyn, logistyki itd.

    Maciej Jakubowski: W przypadku Bankowości 3.0, podobnie jak w przypadku Przemysłu 4.0, kluczowa jest kastomizacja. Trzeba stworzyć usługę tak dopasowaną do potrzeb klienta, żeby mógł ją skonsumować na bieżąco. Ponieważ nad Bankowością 3.0 pracujemy coraz częściej w sposób ciągły, trudno to nadal nazywać rewolucją.

    Leszek Lis: Mnie też nie podoba się termin „rewolucja”, który wiąże się z ogromnym przełomem i ryzykiem. A przecież przemysł na takie ryzyko nie może sobie pozwolić. Termin „ewolucja” też mi przy tej koncepcji nie pasuje. Powinna ona bowiem zakładać dynamiczny rozwój, zastosowanie w praktyce nowych technologii, które będą przekładać się na znaczny wzrost wartości.

    Leszek Maśniak: Nawiązując do konieczności opracowania polskich standardów dla Przemysłu 4.0, to, moim zdaniem, wykreują się one same w ramach sektorów i można krajowemu przemysłowi zostawić w tym zakresie znaczną swobodę. Obserwujemy różne, częściowo sprzeczne koncepcje nowego przemysłu, a standard Industry 4.0 jest tylko jedną z nich. Najsilniej jest on wspierany przez kraje niemieckojęzyczne, ale już podejście francuskie czy szwedzkie jest zupełnie inne. Państwo powinno rozważać nie tyle to, która z tych koncepcji jest lepsza dla Polski, ile to, jak pomóc polskiemu przedsiębiorcy zaistnieć i konkurować w dowolnym ekosystemie gospodarczym otaczającym Polskę.

    Konrad Kobylecki: Kolejny temat to poprawa integracji firm B2B w łańcuchu wartości. Czy klienci końcowi są w stanie to docenić?
    Tomasz Bardzik: Ponieważ korzystamy z własnych technologii, jest nam łatwiej i stosowne systemy do komunikacji wewnętrznej stworzyliśmy wiele, wiele lat temu. W ostatnich latach w ramach akwizycji nabyliśmy ednak kilka firm w różnych lokalizacjach geograficznych i w nich muszą one działać podobnie, żeby móc je podpiąć do naszego ekosystemu. Na przykład tylko w części dystrybucji korzystamy z własnej logistyki, która odpowiada za transport naszych produktów, w dużej mierze korzystamy z usług operatorów zewnętrznych z całej Europy. Żeby określony model logistyczny obsługiwać, my musimy go zaprojektować, a oni realizować. Żeby jednak robić to w czasie rzeczywistym, muszą dostawać na czas określony zestaw informacji, a to wymaga wpięcia ich do naszego ekosystemu. Bez niego nie moglibyśmy konkurować i to jest chyba nawet większa wartość niż taka wewnętrzna industrializacja 4.0. I tak najważniejsza jest jednak wymiana pozyskanych informacji na końcu procesu produkcyjnego.

    Leszek Lis: Jesteśmy firmą usługową B2B w branży telekomunikacyjnej, chociaż nie operatorem. NetWorkS! działa głównie na rzecz Orange i T-Mobile, natomiast nie kontaktuje się bezpośrednio z użytkownikiem końcowym. Nie mamy własnej sieci, ale naszym zadaniem jest ich budowa, utrzymanie 24/7 i zapewnianie jakości, co nie jest łatwe, bo zarządzamy w Polsce ponad 10 tys. stacji, a stopień ich złożoności rośnie z każdą nowo wdrażaną technologią. Co więcej, ci dwaj operatorzy działają w modelu „network sharing”, czymś, co jeszcze 10 lat temu było nie do pomyślenia. To jest więcej niż krok ewolucyjny, chociaż jeszcze nie rewolucja. W tym przypadku obaj operatorzy, będąc konkurentami na rynku, współużytkują bowiem sieci radiowe, którymi zaś zarządza nasza firma.

    Leszek Maśniak: To klasyczny przykład inteligentnego współdzielenia mocy produkcyjnych, więc w pewnym sensie adaptacja idei Przemysłu 4.0, ale zwracam uwagę, że takie symbiozy są możliwe tylko dzięki temu, że usługi i protokoły komunikacyjne zostały zestandaryzowane, a państwo wprowadziło właściwe regulacje stymulujące konkurencyjność. W telekomunikacji takich przykładów jest więcej, bo to przecież zarówno roaming międzynarodowy, jak i łatwa zmiana operatora.

    Leszek Lis: To tylko jeden z elementów przemian. W telekomunikacji z dużym wyprzedzeniem, 5-, 10-letnim, antycypuje się potrzeby klienta. Choć dziś na całym świecie wdrażana jest technologia 4G, to specjaliści od standaryzacji już pracują nad tym, jakie funkcje powinna mieć kolejna generacja 5G, żeby sprostać przyszłym potrzebom klientów. Potrzebom, które kształtowane będą przez Internet Rzeczy IoT, wirtualną czy rozszerzoną rzeczywistość, miliardy czujników i sztuczną inteligencję.

    Dariusz Kudzia: W raporcie IDC z 2016 r. zrealizowanym na nasze zlecenie przepytano 250 niemieckich firm nt. koncepcji Przemysłu 4.0. Najbardziej zadziwiające było to, że tylko 5 proc. respondentów przyznało, iż dysponuje już jednolitym cyfrowym modelem swoich produktów, który może być wykorzystywany od momentu powstawania koncepcji produktu poprzez jego zaprojektowanie oraz wyprodukowanie w przedsiębiorstwie.

    Bardzo dużą bolączką przemysłu jest bowiem to, że inny model danych produktu powstaje w obszarze projektowania, inny jest używany w produkcji, a jeszcze inny przez dział marketingu. Modele te są budowane i odtwarzane w różnych działach, co generuje niepotrzebne koszty, powoduje stratę czasu i wiele możliwości popełnienia błędów. To musi się zmienić, gdyż rynek wymusza na firmach coraz szybsze wprowadzanie nowych innowacyjnych produktów do sprzedaży.

    Jeśli cały proces tworzenia produktu i dodawania wartości będzie cyfrowy, spójny i zintegrowany, łatwiej go będzie kontrolować i optymalizować. Dassault Systèmes jest liderem na rynku rozwiązań PLM (Product Lifecycle Management), ale znani jesteśmy przede wszystkim z systemów CAD takich jak Catia, która jest bardzo popularna w przemyśle lotniczym i motoryzacyjnym, czy Solidworks. Na ostatnich Targach Motoryzacyjnych w Genewie prezentowano nasze oprogramowanie, dzięki któremu potencjalny klient Citroëna mógł, zakładając wirtualne okulary, dobrać wszystkie szczegóły wykończenia Citroëna DX według swoich potrzeb. Zostało to wykonane bardzo szybko przez dział marketingu w oparciu o cyfrowy model produktu stworzony w dziale konstrukcyjnym. Jest to tylko jeden przykład korzyści wynikających z wykorzystania tego samego modelu danych przez różne działy jednego przedsiębiorstwa.

    Konrad Kobylecki: IoT i nowa filozofia przetwarzania danych pozwalają interpretować różne modele i wyciągać wnioski z nich równocześnie. Co by było, gdyby działy stosujące różne modele danych zostały wyposażone w system, który potrafi je interpretować?
    Tomasz Bardzik: My już to próbujemy robić, chociaż nam, inżynierom, trudno jest to sobie wyobrazić, szczególnie jeśli nie dysponuje się odpowiednią architekturą. Mamy cztery zakłady produkcyjne z bardzo podobnymi do siebie technologiami, ale bardzo różniące się między sobą organizacyjnie. Gdy trzeba przygotować jakiś nowy produkt dla klienta, najlepiej to zrobić w najbliższej mu fabryce, ale niejednokrotnie jej model danych nie ma zestawu, który jest w stanie obsłużyć daną technologię. Żeby temu zapobiec, my teraz potrafimy tak zaprojektować model danych, by był on właściwy dla tego zakładu, w którym ma się odbyć produkcja. To jest właśnie ta nakładka.

    SZTUCZNA INTELIGENCJA
    Maciej Jakubowski: Jakiś czas temu postawiliśmy na sztuczną inteligencję, a konkretnie na wirtualnego doradcę stworzonego we współpracy z jednym ze start-upów, który miał dzwonić do klienta i na podstawie odpowiedzi odpowiednio prowadzić rozmowę. Niestety, nie sprawdził się, bo był za dobry i klienci, zamiast kupować poprzez niego produkty, zaczynali mu się zwierzać. Obecnie testujemy natomiast, czy kognitywność IBM Watsona zadziała w bankowości. O wynikach mówić jest jeszcze za wcześnie, ale będziemy starali się tak uczyć maszyny, by potrafiły zmieniać odpowiedzi na te same pytania, dopasowując się do sytuacji.

    Leszek Maśniak: Jest taka koncepcja Condition Based Maintenance, gdzie linię produkcyjną wyposaża się w czujniki w sposób nadmiarowy, każąc następnie obserwować jakiejś maszynie jej pracę i przekazując jej informacje, które działania są pożądane, a które nie. Po takim treningu maszyna dużo skuteczniej rozpoznaje nieprzewidziane zachowania, które z reguły są zapowiedzią jakiejś awarii mogącej wkrótce nastąpić.

    Konrad Kobylecki: W DOT Systems staramy się wykorzystywać tę koncepcję – np. do lokalizacji czy przewidywania awarii w energetyce. Gdyby taka analiza danych była wykorzystywana przez GNS, to gdzie przyniosłaby największe korzyści?
    Tomasz Bardzik: Chociaż każdego dnia produkujemy ok. 16 tys. krzeseł, to rzadko kiedy więcej niż pięć sztuk jednej konfiguracji. Ilość informacji związana z ich produkcją jest tak duża, że żaden człowiek nie byłby w stanie tego ogarnąć. Dlatego też na niektórych liniach już od dawna funkcjonują algorytmy, które analizując spływ zamówień, wybierają określoną strategię produkcji. Kiedyś wyzwaniem było zaprojektowanie dobrego, ergonomicznego produktu z dobrym designem. Dziś powstaje konieczność przygotowania osobnych danych na potrzeby marketingu, produkcji czy logistyki. Wspomagają nas w tym technologie IT, m.in. francuskiej firmy Dassault i niemieckiej Imos, które potrafią produkować inteligentne dane jeszcze naetapie projektowania samego produktu.

    Leszek Maśniak: Obecnie potencjał gospodarki danych w Unii Europejskiej jest szacowany na 2 proc. PKB. Znaczna część tego potencjału opiera się na ponownym wykorzystaniu informacji posiadanych przez instytucje administracji publicznej.

    Dariusz Kudzia: Samo posiadanie dostępu do danych nie stanowi żadnej wartości. Istotne jest to, kto i w jaki sposób potrafi je zinterpretować. I tu dochodzimy w pierwszej kolejności do prostych systemów, a następnie sztucznej inteligencji, która jednak upowszechni się dopiero za jakiś czas.

    KADRY W CZWARTEJ REWOLUCJI

    Konrad Kobylecki: Czy nowe technologie nie zmniejszają znaczenia kadry?
    Dariusz Kudzia: Jeśli ludzie przestaną kupować nowe samochody, aby w zamian korzystać z usług wynajmu autonomicznych samochodów, wynajmując jednego dnia samochód rodzinny, następnego terenowy, a trzeciego może sportowy, to będzie to rewolucja. To się oczywiście jeszcze nie dzieje, ale już teraz mamy do czynienia z rewolucją w zapotrzebowaniu na specjalistów w nowych, do niedawna nieistniejących dziedzinach, np. specjalistów od analizy dużych ilości danych tzw. big data. Oczywiście wdrożenie koncepcji Przemysłu 4.0 zwiększy bardzo znacząco zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowanych specjalistów i inżynierów. To w braku odpowiednich kadr firmy upatrują jedną z największych potencjalnych barier wdrożenia nowoczesnych technologii.

    Tomasz Bardzik: Coraz bardziej potrzebujemy inżynierów uniwersalnych. Aby projektować meble zgodnie z ideą Industry 4.0, trzeba być konstruktorem, technologiem, trochę mechatronikiem i jeszcze informatykiem, że o wiedzy o designie nie wspomnę. My ten problem rozwiązujemy poprzez współpracę z uczelniami, które kształcą inżynierów, uwzględniając wyżej wspomniane wymagania, np. we współpracy z Dassault i IBS uruchomiliśmy w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Krośnie kierunek projektowanie w środowisku wirtualnym.

    Leszek Maśniak: Kształcenie nowoczesnych kadr musimy zacząć od podstaw, czyli zapewnienia uczniom dostępu do Internetu i komputerów, bo inaczej nawet najlepsze programy nowoczesnej edukacji po prostu nie dotrą do adresatów. MC realizuje program zapewnienia wszystkim szkołom dostępu do szerokopasmowego Internetu do roku szkolnego 2018/2019. W marcu br. podpisało umowy na podłączenie 5,4 tys. szkół, a kolejne są przygotowywane. W dalszych planach jest wdrażanie chmurowych środowisk edukacyjnych, a także zapewnienie terminalowego dostępu do podstawowych aplikacji.

    ROLA DANYCH W PRODUKCJI

    Tomasz Bardzik: Budowa naszej najnowszej fabryki nie była łatwa, bardzo dużo problemów mieliśmy z zapanowaniem nad danymi, bo trzeba było zmienić podejście do ich wytwarzania – z modelu statycznego na parametryczny. W kwietniu br. skończyliśmy projekt budowania nakładki, w efekcie tworząc metodę kompilowania zestawu informacji o produkcie dla dowolnej linii produkcyjnej, opartą na modelu parametrycznym. Obecnie ta fabryka jest w pełni zgodna z ideą automatycznego śledzenia procesu, chociaż jeszcze nie w modelu wirtualnym, który bardzo przydałby się do symulowania przepływów w czasie rzeczywistym i pewnie wdrożymy go wkrótce.

    Dariusz Kudzia: Typowe wdrożenie systemu ERP zostawia pewną lukę pomiędzy nimi a systemami automatyki przemysłowej kontrolującymi pojedyncze maszyny czy poszczególne procesy technologiczne. Nie obsługują one w pełni procesów realizowanych na hali produkcyjnej, powodując, że sporą część danych trzeba do systemu wprowadzać ręcznie. Dzieje się to oczywiście z pewnym opóźnieniem, a to powoduje, że decyzje podejmowane są w oparciu o nieaktualne dane. W takim otoczeniu potrzebne są systemy MES/ MOM, które pozwalają na lepszą integrację procesów i monitorowanie produkcji w czasie rzeczywistym. W firmie Alstom system ten został wdrożony już w wielu fabrykach zgodnie z koncepcją Przemysłu 4.0. Dassault oprócz PLM ma oczywiście w swojej ofercie także systemy klasy MES. Jeden z nich działa np. w Alstom Transport.

    Konrad Kobylecki: Skoro systemy ERP są archaiczne, a wdrożenie nowego może sparaliżować firmę, to czy warto integrować MES z ERP?
    Dariusz Kudzia: Warto i jest to nawet dokładnie opisane w modelu ISA-95. Wykorzystanie systemu MES jako łącznika pomiędzy ERP i warstwą automatyki pozwala w lepszy sposób integrować procesy i poprawiać jakość danych w systemach. Na poziomie ERP modeluje się proces produkcyjny na potrzeby planowania zasobów przedsiębiorstwa, a w systemie MES/MOM na potrzeby monitorowania produkcji w czasie rzeczywistym. A to dwa różne modele. W ramach koncepcji Industry 4.0 wszystkie te systemy powinny być zintegrowane, co daje szansę na całościową optymalizację procesów, np. synchronizację dostaw materiałów do produkcji zgodnie z rzeczywistym postępem realizacji zamówień. Warto podkreślić, że niedostarczenie materiałów na czas jest najczęstszą przyczyną przestoju maszyn.

    Konrad Kobylecki: Podsumowując, z dopływem kadr przemysł jakoś sobie radzi, a sztucznej inteligencji się nie boi. Kluczowym problemem jest nowoczesny model danych, który można dostosować do specyfiki różnych jednostek produkcyjnych, marketingowych, sprzedażowych i logistycznych. Ponieważ wymiana systemów w tych jednostkach byłaby zbyt kosztowna, to należy raczej szukać nakładki, która pozwoli zintegrować zarządzanie procesami od końca do końca. To dopiero umożliwi optymalizację, predykcję i automatyzację zarządzania.

    fot.: Karolina Walawender

    Jak osiągnąć stan „flow” w pracy?

    Czas staje w miejscu i nagle wszystko inne przestaje mieć znaczenie, poza zadaniem, które wykonujemy z pełnym zaangażowaniem bez większego wysiłku? Doskonale! Oznacza to, że udało nam się osiągnąć stan świadomości, nazywany w psychologii „flow”. Charakteryzuje się on wysoką efektywnością w działaniu bądź maksymalną kreatywnością. Nie jest możliwy bez koncentracji na danej czynności, która z kolei wynika z naszego nastawienia i organizacji przydzielonych nam zadań przez managera. Wiąże się również nierozerwalnie z pasją, a więc w myśl znanego przysłowia: Jeżeli będziesz robić to, co kochasz – nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu!

    Każdy z nas jest odpowiedzialny za budowanie swojego poczucia szczęścia zarówno na polu prywatnym, jak i zawodowym – stanowisku szeregowym czy kierowniczym. Warto zatem organizować własne życie tak, aby było w nim jak najwięcej momentów pełnych uniesień, radości i spełnienia. Uczucia satysfakcji doświadczymy, osiągając tzw. stan „uskrzydlenia”, czyli „flow”. A jest on w znacznej mierze zależny od nas samych. W pewnym stopniu mają w tym również udział nasi przełożeni.

    Zagubieni w czasie

    Twórcą koncepcji „przepływu”, z języka angielskiego „flow”, jest Mihály Csíkszentmihályi, słynny amerykański psycholog węgierskiego pochodzenia. Termin ten używany jest na oznaczenie stanu świadomości, który charakteryzuje się pełnym zaangażowaniem w wykonywane zadania, do tego stopnia, że zatraca się poczucie czasu. Wiąże się z silną koncentracją. Skorelowany jest ponadto z uczuciem radości i satysfakcją z pracy. Co ważne okazuje się, że każdy z nas może korzystać z jego dobrodziejstw, gdyż jak pisał Mihály Csíkszentmihályi w swej książce „Przepływ”: Szczęście nie jest czymś co się wydarza. Nie jest wynikiem uśmiechu losu ani dziełem przypadku. Nie można go kupić za pieniądze ani uzyskać dzięki władzy. Nie zależy od wydarzeń zewnętrznych, ale raczej od naszej ich interpretacji. Szczęście jest stanem, do którego należy się przygotować, a gdy się go osiągnie, trzeba go starannie kultywować. Każdy z nas musi bronić własnego szczęścia. Ludzie, którzy posiądą umiejętność kontrolowania wewnętrznych doświadczeń, będą w stanie sami decydować o jakości swojego życia – a to jest stanem najbliższym szczęściu, jaki możemy osiągnąć. Istnieje bowiem pewna zależność pomiędzy emocjami, zachowaniami i postawami. Emocje wpływają na nasze zachowania, z kolei zachowania na nasze postawy, a postawy na emocje – i tak ten prosty proces zatacza krąg. Aby zatem osiągnąć stan „flow”, trzeba zmienić jeden z jego elementów. Jeśli zatem swoim obowiązkom nadamy pewną pozytywną strukturę, postaramy się polubić to, co mamy za chwilę zrobić, wówczas nasze przychylne nastawienie w sposób naturalny wpłynie na własne zachowania i postawy. Najczęściej ów „przepływ” zaburza rutyna (dlatego warto urozmaicać pracę o czynności inne niż typowe dla danego stanowiska), zły dobór ścieżki zawodowej czy zadań.

    Pozytywnie nakręceni

    Osiąganie stanu „flow” przez pracowników w pewnym stopniu zależne jest również od zarządzających nimi managerów (a managerów od dyrektorów itd.). Niski poziom entuzjazmu kadry może wynikać bowiem nie tylko z ich własnego negatywnego nastawienia wewnętrznego, lecz także braku celów. Dlatego każdy kierownik powinien tak formułować zadania, aby jego podwładni mieli ich świadomość, niezależnie od tego, na jakim poziomie organizacji się znajdują. Owa celowość działania stymuluje „flow”. Istotne jest też pokazanie ich mierzalności, a więc efektów. Skutkiem tego, nawet wydłużenie przerwy czy skrócenie czasu pracy w dłuższej perspektywie przyniesie wzrost efektywności załogi. Nie obędzie się ponadto bez stworzenia odpowiednich warunków zatrudnionym do utrzymania koncentracji na wykonywanych czynnościach. Niestety bardzo częstą praktyką jest wyznaczanie prac na podstawie kolejności ich pojawiania się, a nie priorytetów. W rezultacie pracownik otrzymuje kilkanaście nieprzefiltrowanych zleceń, bez statusu ważności. Dodatkowo „flow” ma większą szansę uaktywnić się przy aktywnościach zgodnych z osobistymi preferencjami danego człowieka (w identyfikacji owych talentów niezastąpiona okazuje się obserwacja), warto mieć to zatem na uwadze przy rozdzielaniu obowiązków w ramach członków zespołu. Oprócz tego opłaca się kształtować postawę rozwoju poprzez delegowanie zadań przekraczających kompetencje osób zatrudnionych – jak pokazuje chociażby przykład Steve`a Jobsa. Poza tym pojawienie się na rynku pracy nowych generacji nakłada na managerów konieczność zgłębienia wiedzy z zakresu udzielania merytorycznego feedbacku, który identyfikuje obszary do poprawy oraz stawia wyzwania.

    Każda organizacja, która chce świadomie budować swoją pozycję na rynku w oparciu o potencjał ludzki, powinna wiedzieć, jakiego rodzaju kompetencji potrzebuje, aby zrealizować założoną strategię biznesową. Posiadając wiedzę w tym zakresie, może sprawdzić, w jakim stopniu umiejętności te posiadają zatrudnieni i zdecydować, czy warto je rozwijać bądź outsourcingować. Niestety kultura organizacyjna wielu firm w Polsce, nie zachęca do planowania. A przez to niejednokrotnie tracą one „flow” u pracowników. Nie dajmy się zwieść stwierdzeniu, że stan „uskrzydlenia” jest możliwy tylko na oddziałach położniczych czy w parkach rozrywki, gdzie radość wpisana jest w charakter pracy. Wewnętrzne pozytywne nastawienie kadry i odpowiednie zarządzanie jej talentami stanowi prosty przepis na ów magiczny „przepływ” energii, niezależnie od branży.

    Artur Chojnacki – trener-praktyk w firmie Mitura Academy, która prowadzi zindywidualizowane projekty szkoleniowo-doradcze dla przedsiębiorstw, wspierające sprzedaż i zarządzanie.

    Emerytalne dylematy

    Ratio of Workers to Pensioners. Aging population problem

    40 proc. Polaków twierdzi, że nie dożyje do emerytury. Na szczęście rzeczywistość nie będzie aż tak czarna. Problem w tym, że nie tylko emerytury mają być głodowe, lecz także na ich wypłaty może zabraknąć nawet 400 mld zł – to więcej niż wszystkie wydatki budżetowe w 2017 r.

    Przechodząc dziś na emeryturę, można liczyć na świadczenie w wysokości około 60 proc. ostatniego wynagrodzenia. W 2050 r. stopa zastąpienia może być o połowę niższa. Jeśli ktoś otrzymał ostatnie wynagrodzenie w kwocie 3 tys. zł, to będzie musiał przeżyć za 1 tys. zł. Na tym niestety nie koniec złych wieści, bo im dłuższy horyzont prognozy, tym gorszy jej wynik. W 2060 r., czyli wtedy, gdy na emeryturę będą przechodzić obecni 19-latkowie, ta relacja wyniesie około 18 proc. – wynika z opracowania Komisji Europejskiej Fiscal Sustainability Report.

    Kolejne złe wieści są dla najlepiej zarabiających. Ci, którzy zarabiają przynajmniej 127 890 zł rocznie, od nadwyżki nie płacą składek. Tym samym państwowy ubezpieczyciel częściowo umywa ręce od zabezpieczenia przyszłości tych obywateli i zrzuca ten ciężar na ich barki. Niezaprzeczalnie w najgorszej sytuacji mogą znaleźć się jednak osoby prowadzące działalność gospodarczą. Te najczęściej optymalizują zobowiązania wobec ZUS, płacąc niewiele ponad 1 tys. zł miesięcznie (minimalna obowiązkowa składka, z której dodatkowo tylko część jest przeznaczana na kapitał emerytalny). Tym samym przedsiębiorcy niemal pozbawiają się emerytur. Problem w tym, że przechodząc na emeryturę, otrzymamy mizerne świadczenie, a potrzeby wcale nie znikną. Ponadto z wiekiem każdy wydaje coraz więcej, aby poprawić chociażby stan zdrowia, nie mówiąc o chęci realizacji odkładanych przez lata marzeń, np. o podróżach.

    Bartłomiej Marzec dyrektor ds. produktów inwestycyjnych w Open Finance

    Powyższe obliczenia są oczywiście uproszczone, ponieważ ostatecznie stopa zastąpienia zależeć będzie od kilku czynników, takich jak płeć, która ma wpływ na naszą długość życia na emeryturze, początek opłacania przez nas składek emerytalnych do ZUS, wiek, w którym zdecydujemy się przejść na emeryturę, wysokość odprowadzanych składek i przerwy w oskładkowanym zatrudnieniu. Za chwilę przed nami kolejny rządowy „skok na kasę” zgromadzoną w Otwartych Funduszach Emerytalnych, który zakończy burzliwą historię tych instytucji. Zmiany połączone będą z przywróceniem ustawowego wieku emerytalnego na poziomie 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Większość ekonomistów jest zgodna, że oznacza to poważne ryzyko bankructwa systemu emerytalnego. Mowa jest nawet o tym, że przez najbliższe kilka lat w ZUS zabraknie około 400 mld zł na wypłaty emerytur dla tych z nas, którzy dziś są w kwiecie wieku. Takie wiadomości powinny zmobilizować do systematycznego oszczędzania pieniędzy. Czy jednak rzeczywiście tak jest? Z raportu opublikowanego przez Komisję Nadzoru Finansowego wynika, że na koniec 2016 r. Indywidualne Konta Emerytalne miało 902,6 tys. osób, czyli 5,5 proc. wszystkich pracujących, a Indywidualne Konta Zabezpieczenia emerytalnego otworzyło 643,1 tys. osób, czyli zaledwie jeden na 25 pracujących.

    Pomimo tego, iż znacznie wzrosła liczba osób oszczędzających w III filarze, wciąż jest ona niewystarczająca w stosunku do potrzeb, które niosą ze sobą zmiany demograficzne i systemowe. Łącznie w IKE i IKZE pieniądze na emerytury oszczędza zaledwie co 10. pracujący Polak, a poziom zgromadzonych tu środków jest zdecydowanie niewystarczający.

    Z badań przeprowadzonych przez jeden z banków wynika, że tylko 28 proc. osób aktywnych zawodowo odkłada na emeryturę samodzielnie, czyli poza obowiązkowymi składkami. Przedstawiciele wolnych zawodów mają w tej kwestii zdecydowanie lepszą świadomość, ponieważ aż 41 proc. z nich buduje własny kapitał emerytalny. To ta grupa najczęściej odkłada środki w ramach III filaru (m.in. IKE lub IKZE). Niestety, zbyt wielu Polaków wciąż ignoruje ten problem. Jak wskazuje ZUS, średnia długość życia na emeryturze to 19 lat. 40 proc. badanych (badanie Prudential Family Index) twierdzi, że nie dożyje do emerytury. A co się stanie, jeśli dożyjemy tej emerytury i będziemy przez 19 lat głodować? Pytanie dziś trywialne, jednak 27 proc. badanych potwierdza, że ma w rodzinie lub wśród bliskich osoby, które mają 90 lat i więcej, a więc są na emeryturze już 30 lat, czyli jedną trzecią swojego życia.

    To kiedy będzie lepiej?
    Eksperci jednogłośnie twierdzą, że emerytury dla dzisiejszych 20-, 30- i 40-latków będą znacznie niższe niż ich rodziców – niezależnie od tego, jakie ostatecznie kształty przyjmą rozwiązania proponowane przez rząd. Przyczyną tak negatywnych prognoz jest przede wszystkim demografia. Proporcja emerytów do osób pracujących jest coraz bardziej niekorzystna, a trend jest negatywny. Na rynek pracy wchodzą kolejne roczniki niżu demograficznego, a społeczeństwo się starzeje, co w oczywisty sposób przełoży się na proporcję płatników składek do pobierających świadczenia. Potwierdzają to również prognozy ZUS. Według nich dzisiaj na jednego emeryta w Polsce pracują ponad trzy osoby, ale w okolicach 2060 r. będzie to już tylko jedna osoba. W takiej sytuacji nie ma mowy o finansowaniu emerytur w ramach obecnego systemu. Perspektywy niskiej emerytury z ZUS powinny spowodować, że wszyscy zaczną się rozglądać za jej alternatywą, z której wypłacilibyśmy dodatkową emeryturę. Niestety, świadomość naszego społeczeństwa w tym zakresie jest niewielka. Młodzi ludzie dobrze wiedzą, że żadnych emerytur nie będzie, a mimo to muszą płacić bardzo wysokie składki, lecz nadal nie podejmują własnej inicjatywy w kwestii oszczędzania.

    Może się okazać, że tylko kwestią czasu jest wprowadzenie emerytury obywatelskiej, według której państwo gwarantowałoby wszystkim równy, minimalny poziom emerytury. Natomiast jeśli ktoś chciałby otrzymywać wyższą emeryturę, to musiałby się dodatkowo na ten cel zabezpieczyć. Na ratunek w budowaniu własnych oszczędności emerytalnych ma przyjść „plan Morawieckiego”, przyjęty przez rząd w lutym bieżącego roku. Projekt zakłada przekształcenie OFE w indywidualne produkty emerytalne IKE oraz uruchomienie Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK). Koncepcja PPK wzorowana jest na programach emerytalnych funkcjonujących w Wielkiej Brytanii od kilku lat. Program ten przez wielu ekspertów uznawany jest za przykład filaru systemu emerytalnego z gwarancjami państwa dotyczącymi jakości i przejrzystości produktów inwestycyjnych, a przy tym atrakcyjnym poziomem kosztów dla uczestników programów. W ramach nowych rozwiązań każdy z pracodawców zatrudniających więcej niż 19 pracowników będzie zobowiązany do zaoferowania pracownikom możliwości przystąpienia do PPK. Sama oferta nie będzie obowiązkowa dla pracowników, aczkolwiek aby nie uczestniczyć w programie, będą oni musieli złożyć pracodawcy odpowiednią „deklarację braku zgody” – a to już skądś znamy. PPK mają bazować na partycypacji w składce przez pracownika i pracodawcę. W ramach PPK pracownik może zadeklarować składkę (podstawową i dodatkową) stanowiącą od 2 proc. do 4 proc. wynagrodzenia, która podlega zwolnieniu z obowiązkowej składki emerytalnej.

    Pracodawca może zadeklarować składkę (podstawową i dodatkową) w wysokości od 2 proc. do 3 proc. wynagrodzenia pracownika, która podlega zwolnieniu ze składek na ZUS. Pracodawca otrzyma także dofinansowanie składki w wysokości 0,5 proc. z Funduszu Pracy poprzez obniżenie składki na Fundusz Pracy do wysokości 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej. W ramach polityki zachęt każdy pracownik przystępujący do programu ma otrzymać opłatę powitalną w kwocie 250 zł, a składki pracodawcy będą wliczane do kosztu uzyskania przychodu. Istotny jest również sposób wypłaty środków z programu. Do swobodnej dyspozycji pracownika pozostawiono wyłącznie do 25 proc. środków po osiągnięciu wieku emerytalnego, pozostała część, a więc min. 75 proc. środków, jest przeznaczona na wykup renty terminowej lub wieczystej po osiągnięciu wieku emerytalnego.

    W przypadku wcześniejszej likwidacji programu lub innego rozdysponowania środków przewidziano konieczność zwrotu uzyskanych korzyści fiskalnych. Głównym celem planowanego programu Morawieckiego jest zwiększenie krajowych oszczędności oraz odciążenie finansów publicznych jako jedynego odpowiedzialnego za przyszłe emerytury. Kolejnym jest podwyższenie wysokości przyszłych emerytur (zwiększenie stopy zastąpienia), czyli poprawa sytuacji przyszłych emerytów. Może być jednak trudno pogodzić założenia reformy z jednoczesnym obniżeniem wieku emerytalnego, które nie przyczyni się pozytywnie do podniesienia wysokości przyszłych emerytur. Podwyższenie wieku emerytalnego w 2012 r. do 67 lat dla kobiet i dla mężczyzn było przerzuceniem ciężaru podjęcia decyzji o momencie zakończenia aktywności zawodowej z ubezpieczonego na państwo. Obniżenie wieku emerytalnego zakłada, że ubezpieczony będzie sam decydował o tym, kiedy zakończyć swoją aktywność zawodową.

    Niestety, obecnie mniej niż połowa osób 55+ jest aktywna zawodowo – wynika z raportu PwC. To pokazuje, jak duży ciężar tej reformy powinien być ukierunkowany na edukację społeczeństwa pozwalającą przybliżyć mu specyfikę i zalety dostępnych rozwiązań umożliwiających oszczędzanie z myślą o emeryturze. Dlatego, jeśli nie zainteresujemy się już dziś swoją przyszłością, to niestety nie będziemy mieli za co żyć po przejściu na emeryturę.

    Bartłomiej Marzec.

    fot.: Fotolia / Materiały prasowe

    Przełom w digitalizacji

    Leung Wing Kin, CTO w Huawei Enterprise Business Group, opowiada, co ciekawego zaprezentowała jego firma na targach CeBIT 2017

    Czy ostatnio coś się zmieniło w strategii cyfrowej waszej firmy?
    Owszem, bo w trakcie targów CeBIT 2017 poinformowaliśmy o jej trzech kolejnych kamieniach milowych. Pierwszym z nich jest zawarcie nowego partnerstwa z firmą Honeywell w zakresie inteligentnych budynków i miast. Drugim budowa w ciągu trzech najbliższych lat 15 nowych centrów OpenLab, a trzecim rozpoczęcie udostępniania pamięci masowych jako usługi pod nazwą Storage as a Service (STaaS).

    Inteligentne budynki i miasta przyspieszają rozwój obszarów miejskich ze względu na ich efektywność kosztową i korzystny wpływ na środowisko. Z kolei przechowywanie danych jako usługa stało się koniecznością, w miarę jak firmy mają coraz więcej problemów z ich przetwarzaniem. Wreszcie OpenLab pomogą szybciej rozwijać technologie dzięki współpracy z partnerami z branży. A wszystko to wesprze restrukturyzację dzisiejszego ekosystemu technologii przedsiębiorstwa, co obecnie staje się koniecznością dla całego świata biznesu.

    Czego ma dotyczyć umowa z Honeywell?
    Jej celem jest opracowanie nowych idei w obszarze Smart Buildings, które mogłyby posłużyć do rozwoju dużych aglomeracji miejskich w taki sposób, że wchodzące w ich skład budowle byłyby bardziej zrównoważone, bezpieczne i energooszczędne. Współpraca ma się opierać na naszej nowej technologii Internet of Things (IoT) Gateway, która gromadzi i analizuje dane w celu poprawy efektywności w typowym modelu IoT. Całość pod nazwą Huawei Smart Building Solution zapewni globalnym klientom wyższą jakość usług dzięki większej wydajności energetycznej oraz bardziej inteligentnym budynkom.

    To, że Huawei stawia właśnie na ten obszar IoT, wynika z tego, że do 2018 r. właśnie w inteligentnych miastach będzie połączonych ze sobą najwięcej urządzeń, bo aż 3 mld, z czego 2 mld będą zainstalowane w inteligentnych domach i budynkach komercyjnych.

    A co da klientom Huawei Storage as a Service?
    Ono również jest kolejnym dużym krokiem naprzód w transformacji cyfrowej ze względu na umożliwienie bardziej płynnego przejścia do chmury obliczeniowej. Ponieważ firmy gromadzą coraz więcej danych, potrzebują szybkiej i wydajnej pamięci masowej umożliwiającej szybki do nich dostęp. Uważamy, że ta nowa usługa „na żądanie” pomoże firmom obniżyć całkowity koszt ich posiadania o 20 proc. i poprawić efektywność zarządzania danymi o 50 proc. To ważne, bo gdy w życie wejdzie technologia 5G, ilość danych przesyłanych przez smartfony ma wzrosnąć aż 12-krotnie.

    A dlaczego warto współpracować z partnerami w OpenLab?
    Ponieważ dzięki temu szybciej dowiemy się, w jaki sposób transformacja cyfrowa może kształtować krajobraz technologiczny w przedsiębiorstwie. Bez zakrojonych na szeroką skalę badań nie uda się bowiem w płynny sposób przekształcić starych systemów analogowych w cyfrowe, bazujące na IoT. Właśnie dlatego w ciągu trzech najbliższych lat zobowiązaliśmy się zainwestować 200 mln dol. w rozwój 15 nowych centrów OpenLab w celu współpracy z partnerami z branży nad wspieraniem cyfrowej transformacji. Siedem z nich zostanie zbudowanych jeszcze w tym roku, m.in. w Londynie, Paryżu, Moskwie i Johannesburgu, co istotnie wesprze potrzeby lokalnych rynków, wykorzystując dostępne na nich zasoby. Przykładowo w Monachium pracujemy nad wspólnymi projektami innowacyjnymi, przeprowadzając testy symulacyjne i badania nad powiązanymi samochodami z niemieckimi firmami motoryzacyjnymi.

    Z jak dużą liczbą partnerów współpracuje Huawei?
    Nasza firma przywiązuje ogromną wagę do współpracy z partnerami. Obecnie mamy ich ponad 110, z czego blisko 30 wystawiało się na targach CeBIT na naszym stoisku. Współpracujemy z nimi dlatego, żeby zintegrować ich możliwości na całym świecie, przyczyniając się do zwiększenia konkurencyjności lokalnych ICT.

    IR’owcy spółek giełdowych rozmawiali o bieżących wyzwaniach

    7-8 czerwca 2017 w Ossie, podczas IX Kongresu Relacji Inwestorskich SEG, spotykali się IR oficerowie polskich emitentów, aby porozmawiać o sposobach na skuteczną komunikację i bieżących wyzwaniach stojących przed spółkami giełdowymi.  

    Kongres rozpoczął blok dyskusyjny na temat nowoczesnego zarządzania tworzeniem i dystrybucją informacji dla inwestorów  podczas którego rozmawiano o zagadnieniach związanych z budowaniem nowoczesnej strony internatowej, dotarciem z informacją do mediów i inwestorów, czy wykorzystaniem mediów społecznościowych w pracy działów relacji inwestorskich. 

    Obecna niestabilna sytuacja ekonomiczna wynikająca z niekończących się kryzysów gospodarczych i finansowych, a także modele biznesowe stale ulegające przekształceniu, powinny w naturalny sposób wpłynąć na zmianę komunikacji finansowej i ponowne przeanalizowanie strategii dotyczącej prezentowanych treści, szczególnie w kontekście długoterminowej wizji dotyczącej rozwoju spółek jak i kreowania wartości dla ich interesariuszy.

    Co raz częstsze uwzględnianie polityki z zakresu CSR w ramach podstawowej działalności firm, a także zachowania ich klientów i akcjonariuszy oraz wzrost użycia interfejsu typu chatbot powinny wpłynąć na działy relacji inwestorskich, aby komunikowały treści dotyczące swoich spółek w sposób bardziej zintegrowany, który wykracza poza podstawowe przekazywanie informacji dotyczących wyników finansowych jak i tych wynikających z obowiązków regulacyjnych – mówił Dario Mezzaqui, Partnera w Message.

    Podczas drugiego bloku tematycznego na temat wyzwań raportowania niefinansowego była mowa o tym: które spółki i co powinny raportować; jakie są wyzwania raportowania pośredniego; jak określić istotność kwestii niefinansowych i wybrać wskaźniki; jaka jest rola biegłego rewidenta w raportowaniu niefinansowym.

    Zgodnie z przepisami obowiązującymi począwszy od roku obrotowego 2017 w sprawozdaniu z badania biegły rewident będzie zobowiązany wskazać, czy spółka mająca obowiązek sporządzenia raportu o danych niefinansowych przygotowała taki raport. Odpowiedzialność za rzetelność i wiarygodność przedstawionych danych, wybór wskaźników czy też ich prawidłową prezentację w raporcie ponosi zarząd. Obecnie biegły rewident nie ma obowiązku odniesienia się do kompletności ani prawdziwości tych informacji, ani też do wskazania czy zawierają one ewentualnie istotne zniekształcenia. – mówiła  Monika Kaczorek, Członek Krajowej Rady Biegłych Rewidentów – Warto również pamiętać o terminach raportowania w związku z koniecznością przedstawienia informacji o raporcie w sprawozdaniu biegłego rewidenta. Jeśli raport o danych niefinansowych jest częścią sprawozdania z działalności, to jest on przygotowywany wraz ze sprawozdaniem finansowym przed wydaniem sprawozdania z badania.

    Jeśli natomiast spółka wybierze opcję przygotowania odrębnego raportu, to  przepisy stanowią, że należy go opublikować w ciągu 6 miesięcy od końca roku obrotowego. Nie oznacza to jednak, że można czekać ze sporządzeniem raportu do tego czasu. Jeśli biegły ma potwierdzić istnienie raportu o danych niefinansowych, musi go otrzymać przed wydaniem sprawozdania z badania.

    Ostatni blok „Relacje inwestorskie jako sport ekstremalny” dotyczył takich zagadnień jak: indywidualna odpowiedzialność za działania RI; jak z Warszawy prowadzić zagraniczne relacje inwestorskie; wyzwania przy raportowaniu okresowym.

    Po części merytorycznej odbył się Charytatywny Bieg Rynku Kapitałowego, podczas którego uczestnicy zbierali środki na praktyczną edukację młodzieży ponadgimnazjalnej w zakresie przedsiębiorczości w ramach programu „Zarządzanie firmą”, który jest realizowany przez Fundację Młodzieżowej Przedsiębiorczości. W sumie uczestnicy przebiegli 198 osobokilometrów.

    Uwieńczeniem I dnia Kongresu była Wieczorna Gala, podczas której wręczono statuetki laureatom X edycji Konkursu Złota Strona Emitenta. Nagrodzono spółki to: Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A., Dom Development S.A., Ambra S.A., LUG S.A., Ronson Europe N.V. oraz Powszechny Zakład Ubezpieczeń S.A.

    Drugiego dnia Kongresu odbyły się dwie tury warsztatów tematycznych dotyczących zagadnień podnoszenia jakości relacji inwestorskich:

    • Komunikacja spółki z inwestorami instytucjonalnymi
    • Twoja nowa strona korporacyjna: od czego zacząć
    • Raportowanie niefinansowe: ustalenie istotności zagadnień, przygotowanie spółki, korzyści dla zarządu i inwestorów
    • Myśl jak analityk
    • Raportowanie w sytuacji kryzysowej
    • Identyfikacja i komunikacja finansowej informacji poufnej

    Odbyły się także dwie sesje „Rynek rok po MAR” z perspektywy nadzorców oraz z perspektywy emitentów.

    Ponad 220 uczestniczyło w tym roku w KRI żywo dyskutując nad bieżącymi wyzwaniami z jakimi spotykają się w codziennej pracy. Cieszy mnie bardzo, że wiele osób przyjeżdża do nas rok rocznie od wielu lat podkreślając, że jest to ważne wydarzenie na którym można wzbogacić wiedzę, wymienić doświadczenia, ale jest to również szansa na integrację środowiska IR – dodaje Mirosław Kachniewski, Prezes Zarządu, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych.

    Gospodarzem Kongresu było Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych. Partnerami wydarzenia byli: Fundacja Standardów Raportowania oraz Krajowa Izba Biegłych Rewidentów jako Partnerzy Instytucjonalni; Message oraz Polska Agencja Prasowa – PAP Biznes jako Partnerzy Strategiczni; InfoStrefa oraz Monit24 jako Partnerzy; Unicomp WZA jako Partner Technologiczny oraz Pelion jako Partner Biegu.

    Szczegółowe informacje na temat IX Kongres Relacji Inwestorskich Spółek Giełdowych SEG dostępne są na stronie internetowej www.seg.org.pl.

    CeBIT 2017 pod hasłem d!conomy

    Tematem przewodnim największych europejskich targów komputerowych w Hanowerze była digital economy. Hannover Messe przy okazji świętowały 70. rocznicę zainicjowania działalności

    CeBIT to najważniejsze na świecie wydarzenie dotyczące wszystkiego, co jest istotne dla fali digitalizacji. W tym roku wzięło w niej udział 3 tys. wystawców, 450 start-upów oraz 200 tys. zwiedzających. Punktem wyjścia były najnowsze osiągnięcia w takich dziedzinach, jak sztuczna inteligencja, systemy autonomiczne, wirtualna i poszerzona rzeczywistość, humanoidalne roboty oraz drony.

    Wśród tych najciekawszych można wymienić minibus wyposażony w sztuczną inteligencję, dzięki czemu potrafi odpowiadać na pytania pasażerów, oraz drony, które mogą być wykorzystane do monitorowania zakładów przemysłowych i urządzeń, a także Smart City tworzone z myślą o zrównoważonej infrastrukturze oraz świadczeniu nowego rodzaju usług mieszkańcom.

    Japonia, oficjalny kraj partnerski, była reprezentowana przez 120 firm zajmujących aż 7,2 tys. mkw. powierzchni wystawienniczej, co się jeszcze nigdy wcześniej w historii CeBIT-u nie zdarzyło. Ważnym elementem targów były konferencje CeBIT Global Conferences z udziałem ponad 200 mówców występujących na trzech różnych scenach. Wśród nich warto wymienić wiodącego japońskiego badacza w zakresie robotyki Hiroshi Ishiguro, wizjonera od sztucznej inteligencji Raya Kurzweila, który przewiduje fuzję człowieka i maszyny w ciągu najbliższych 15 lat, oraz eksperta od mediów społecznościowych Michała Kosińskiego, z jego prowokacyjnym podejściem do kierowania psychoaktywnością podczas kampanii wyborczych. Słynny amerykański demaskator Edward Snowden, przemawiający na żywo ze swojego rosyjskiego wygnania, powiedział, że coraz powszechniejsze wykorzystanie technologii szyfrujących utrudnia hakerom dostęp do danych, chociaż „złoty wiek tajnych służb” nadal pozostaje rzeczywistością.

    IoT zmienia biznes
    Inteligentne łączenie maszyn, infrastruktury i produktów w różnorodnych środowiskach aplikacji przyspiesza proces transformacji cyfrowych. Zakres, w jakim Internet Rzeczy (IoT) jest już rzeczywistością, było widać w wielu miejscach targów, a jednym z nich były autonomiczne pojazdy wycieczkowe. Z kolei odwiedzający stoisko Vodafone mogli zobaczyć, w jaki sposób pojazdy wyposażone w technologię LTE-V2X mogą komunikować się ze sobą w celu zapobiegania wypadkom. Inną ważną kwestią była oszczędność energii za pomocą technologii Narrowband-IoT, przedstawiona przez Deutsche Telekom w zakresie łączenia budynków mieszkalnych z biurowymi. Nie mniej ważny jest zbliżający się szybkimi krokami standard telefonii komórkowej 5G, która od 2020 r. będzie wykorzystywana do wymiany danych między miliardami urządzeń i produktów fizycznych.

    Tesla, pionier eMobility, pokazała na targach, w jaki sposób samochody elektryczne mogą być ładowane w domu przy użyciu systemu magazynowania energii Powerwall. Z kolei SAP zaprezentował modelowy port lotniczy, pokazując, jak analiza przepływów pracy w czasie rzeczywistym może kierownictwu umożliwić elastyczne reagowanie na wiele różnych sytuacji – od długich oczekiwań w punktach kontrolnych i ruchu lotniskowym do pustych półek w sklepach na lotnisku.

    Telefónica pokazała natomiast szeroki pakiet innowacyjnych rozwiązań IoT, w tym inteligentne buty sportowe wyposażone w narzędzie do analizy kroków, inteligentne oprogramowanie do zarządzania flotą samochodową oraz podłączony do Internetu hełm ochronny do użytku w ekstremalnych środowiskach. Dużym powodzeniem cieszył się też pawilon M2M/IoT, gdzie m.in. Eurotech wraz z OSGi Alliance pokazał rozwiązania do zarządzania usługami terenowymi oraz technologie inteligentnej energii i ochrony środowiska, które mogą być wykorzystane w różnych sektorach przemysłu.

    Nie zabrakło oczywiście rozwiązań dla administracji publicznej. Na jednym ze stoisk pokazano, jak może ona wykorzystywać informacje przechwycone za pośrednictwem IoT w celach handlowych lub udostępniać je obywatelom za pośrednictwem portalu serwisowego, a przykładem mogą być informacje o zanieczyszczeniu cząstkami stałymi powietrza w danym sąsiedztwie. Laureat tegorocznej nagrody CeBIT Innovation Award również pochodzi z sektora IoT. Otrzymała ją genialna aplikacja na smartfon firmy Plantix, która umożliwia wizualizację efektów działania szkodników lub niedoboru składników odżywczych wpływających na uprawy owoców i warzyw.

    Sztuczna inteligencja
    Innym ważnym trendem tegorocznego CeBIT-u były sztuczna inteligencja (AI) oraz systemy samouczące, które to obszary mają być motorem napędowym gospodarki przyszłości. Zdolność do tworzenia wydajniejszego systemu zarządzania przy jednoczesnym minimalizowaniu kosztów i błędów człowieka jest idealnym rozwiązaniem dla firm, zwłaszcza biorąc pod uwagę rosnącą ilość danych, z którymi boryka się biznes. AI idzie obecnie daleko poza zarządzanie plikami. Inteligentne systemy mogą mieć wiele zastosowań, między innymi mogą być wykorzystywane do zarządzania miastami czy budynkami, a nawet do obsługi klienta. Accenture pokusiło się nawet o stwierdzenie, że AI stanie się wkrótce podobna do rzecznika firmy, który ma w odpowiedni sposób prezentować swoją markę.

    Prym w tym obszarze wiodła, jakżeby inaczej, Japonia, która jest uważana za światowego lidera w dziedzinie robotyki. Największe wrażenie na zwiedzających zrobił humanoidalny robot firmy Fujisoft, już używany przez emerytów na Dalekim Wschodzie, oraz zautomatyzowane ramię Yaskawy, umożliwiające elastyczną interakcję z otaczającym środowiskiem. Z rozwiązań wspomagających produkcję można było zobaczyć systemy do prewencyjnej obsługi serwisowej przy zapewnieniu odpowiedniej jakości oraz inteligentnych asystentów wspomagających robotników w ich miejscu pracy.

    Z kolei rozwiązania samouczące stanowią prawdziwy kamień milowy w rozwoju innych dziedzin, np. diagnostyki medycznej, czy w autonomicznym ruchu pojazdów kierowanych, czego najlepszym przykładem jest system Watson firmy IBM. Interfejsy maszynowe są generalnie bardziej przyjazne dla użytkownika, ponieważ inteligentne roboty skutecznie zastępują instrukcje wyświetlane na ekranach komputerów, a maszyny wyposażone w czujniki są w stanie szybciej wykrywać problemy i, w razie potrzeby, zamawiać potrzebne części zamienne.

    Cyberbezpieczeństwo
    Jednym z najpoważniejszych zagrożeń związanych ze stosowaniem IoT jest niedostateczne chronienie komunikacji między maszynami a Internetem. Krokiem do przodu w tym obszarze jest koncepcja zdalnego serwisowania z szeroką funkcją nadzoru, zaprezentowana na targach przez Airbus CyberSecurity. Inni wystawcy, np. Cisco, Kaspersky Lab i Trend Micro, pokazali z kolei nowe produkty do ochrony danych w obszarze Industry 4.0, Smart Cities oraz MŚP, które to segmenty rynku są coraz częściej atakowane przez grupy hakerów. Jedną z ciekawszych atrakcji była prezentacja „Nawiedzony dom” firmy Sophos, która na podstawie repliki inteligentnego domu pokazywała, jak cyberprzestępcy mogą atakować urządzenia gospodarstwa domowego, takie jak lodówka, cyfrowo sterowany system grzewczy i kamera nadzoru wideo w przypadku permanentnego niepodejmowania przez użytkowników środków zaradczych. W trakcie swojego inauguracyjnego przemówienia na sesji plenarnej Holger Münch, prezes Federalnego Urzędu do spraw Służby Kryminalnej, zarekomendował potrzebę ściślejszej współpracy międzynarodowej w walce z przestępczością internetową. Jego zdaniem poszczególne kraje zachowują się tu tak, jakby były w drugiej lidze piłkarskiej, podczas gdy powinny być w Lidze Mistrzów.

    Wszystko w chmurze
    Cloud computing łączy obecnie wszystkich ze wszystkimi, tzn. firmy, systemy i produkty, za pomocą technologii, która udostępnia IoT. W obliczu coraz większej liczby opartych na chmurze rozwiązań dla wszystkich rodzajów procesów biznesowych oraz planowanego wyłączenia ISDN na targach promowano rozwiązania usługowe UCaaS (Unified Communication as a Service), które, działając w chmurze, zapewniają większą wydajność pracy przy niższych kosztach.

    Drony w biznesie
    Jedną z hal w całości poświęcono rozwiązaniom wspierającym inteligentne drony i inne urządzenia przemieszczające się po lądzie, w wodzie i powietrzu. Obszar ich zastosowań jest szeroki: od wspierania logistyki dla systemów geodezyjnych do wykorzystania ich w obszarach klęski żywiołowej. Chiński producent Yuneec zaprezentował latającego robota zdolnego do wykrywania i unikania przeszkód, a Globe UAV takiego, który może kompilować zdjęcia lotnicze o promieniu 30 km, w tym także nocą. Ten segment rynku rozwija się wyjątkowo szybko: spin off z politechniki w Darmstadt zademonstrował na targach latającego robota, mogącego startować i lądować pionowo dzięki opatentowanemu mechanizmowi pochylenia wirnika.

    Rozszerzona i wirtualna rzeczywistość
    W bezpośrednim sąsiedztwie dronów zwiedzający mogli ocenić potencjał rozwiązań z zakresu rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości (AR/VR) dla przemysłu, handlu i turystyki oraz do współpracy z dostawcami profesjonalnych rozwiązań biznesowych. Wiele dzieje się tu także w obszarze R&D. Zachodniosaksoński Uniwersytet Nauk Stosowanych w Zwickau pokazał prototyp ochronnego hełmu ze zintegrowanymi okularami wyświetlającymi ostrzeżenia w celu ochrony bezpieczeństwa pracowników stalowni. A naukowcy Instytutu Fraunhofera opracowali technologię, która wykorzystuje Internet do wzbogacania rzeczywistości wizualizacji dużych modeli CAD, czego konwencjonalne urządzenia końcowe nie są w stanie przetworzyć.

    Mobilność
    CeBIT 2017 mógł się pochwalić wieloma przykładami ze świata digitalizacji także w innych dziedzinach. Rewolucyjny
    samochód elektryczny e.GO Life był np. wystawiony na stoisku uniwersytetu z Kopenhagi. Dzięki w pełni zdigitalizowanemu procesowi wytworzenia wkrótce ruszy jego produkcja seryjna, a cena jednostkowa ma być na poziomie 16 tys. euro. Kolejną wizją, która stała się rzeczywistością dla zwiedzających targi, była możliwość jeżdżenia autobusem bez kierowcy po części terenów targowych. „Smart Shuttle” Poczty Szwajcarskiej, który był dostępny przez pięć dni targów, dał użytkownikom próbkę tego, jak może wyglądać w pełni autonomiczny pojazd.

    Partnerzy Gali MANAGER AWARD – Grupa Spektra

    Firma SPEKTRA oferuje usługi ochrony osób i mienia, utrzymania czystości i obsługę techniczną wszelkiego rodzaju nieruchomości, które to z powodzeniem realizuje od 1996 roku.

    Ponad 20-letnie doświadczenie w zapewnianiu kompleksowych usług pozwala nam wypracowywać najlepsze rozwiązania dla obecnych oraz potencjalnych klientów.

    Posiadamy bogate doświadczenie w obsłudze centrów handlowych, centrów logistycznych, biurowców, zakładów produkcyjnych, hoteli oraz osiedli mieszkaniowych poparte licznymi rekomendacjami.

    Dysponujemy ogromnym potencjałem wykwalifikowanych pracowników zapewniając im  środki  do wykonania najbardziej złożonych zadań.

    Wartością, której od początku byliśmy wierni i którą nadal chcemy utrzymać jest bezpieczeństwo naszych Klientów.

    Ważne Informacje

    Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

    W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

    23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

    21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

    Stop the clock na rynku ESG

    ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

    Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

    Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

    AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

    Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

    Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

    Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...