.
Strona główna Blog Strona 339

Wysokie wzrosty w Grupie SARE

SONY DSC

Potwierdziły się bardzo wysokie wzrosty wyników w Grupie SARE w pierwszym kwartale 2017 r. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży wyniosły 10 694 tys. zł, w stosunku do 7 655 tys. zł w analogicznym okresie 2016 r., co oznacza wzrost o 39,7%. Zysk z działalności operacyjnej EBIT w pierwszym kwartale 2017 r. wyniósł 1 460 tys. zł, w stosunku do 784 tys. zł uzyskanych w  tym samym okresie roku ubiegłego, co dało skok aż o 86,2%. Tym wzrostom wyników nie ustępuje również zysk netto Grupy SARE, który wzrósł aż o 100% – 561 tys. zł uzyskane w pierwszym kwartale 2016 r., w porównaniu do poziomu 1 122 tys. zł w roku bieżącym.

ŚRÓDROCZNY SKONSOLIDOWANY RACHUNEK ZYSKÓW I STRAT (W TYS. ZŁ) 01.01.2017-31.03.2017 01.01.2016-31.03.2016 ZMIANA %
Przychody ze sprzedaży 10 694 7 655 39,7%
EBITDA 1 777 988 79,8%
Zysk netto 1 122 561 100%

 

 

– Za nami bardzo udany kwartał. Wyniki, które dzisiaj prezentujemy, to bardzo dobra wiadomość dla naszych akcjonariuszy, dla których wzrost wartości Spółki jest sprawą priorytetową. Rosnące wyniki potwierdzają również duży potencjał rozwoju Grupy SARE i słuszność przyjętej strategii działania. To szczególnie ważne w związku z naszymi planami rozwoju, nie tylko organicznego, ale także poprzez ewentualne fuzje i przejęciamówi Dariusz Piekarski, prezes zarządu SARE S.A.

Spółka utrzymuje nie tylko wysoką dynamikę wzrostu ale również udział w bardzo szybko rosnącym rynku marketingu internetowego. Szczególnie, że jak pokazują wskaźniki rynkowe, stale rosną wydatki na reklamę online, a tym samym zwiększają się budżety na tego typu działania w firmach.

W I kwartale 2017 r., w wynikach Grupy Kapitałowej SARE, można zaobserwować nasilenie pozytywnych trendów, które utrzymują się od kilkunastu miesięcy. Po pierwszym kwartale bieżącego roku skonsolidowane przychody osiągnęły poziom 10 694 tys. zł, co w stosunku do I kwartału ubiegłego roku stanowiło wzrost o 39,7%. Zysk netto osiągnął 1 122 tys. zł, co oznacza wzrost do analogicznego okresu poprzedniego roku o 100%. Podobnie kształtuje się wartość EBITDA, która wzrosła o 79,8% i osiągnęła poziom 1 777 tys. zł po trzech miesiącach bieżącego roku.

Ponadto, Grupa SARE ma bardzo dobrą sytuację płynnościową. Nie posiada zadłużenia i dysponuje obecnie kapitałem obrotowym w wysokości około 8,5 mln zł, z którego docelowo mają zostać sfinansowane ewentualne przejęcia, pod kątem których stale analizowany i badany jest rynek. Na uwagę zasługuje również fakt, że na wysokie wzrosty Grupy Kapitałowej złożyły się wyniki wszystkich spółek, wchodzących w skład Grupy SARE.

 – Pierwszy kwartał tego roku zamykamy bardzo dobrymi wynikami – 86,2-proc. wzrost zysku na działalności operacyjnej i 100-proc. wzrost zysku netto, to bezdyskusyjny sukces działalności operacyjnej naszych spółek w analizowanym pierwszym kwartale tego roku i potwierdzenie słuszności obranego przez nas kierunku działań. Jednocześnie patrzymy optymistycznie na kolejne kwartały, w których będziemy realizować założone wcześniej cele strategiczne – dodaje Krzysztof Zawadzki, członek zarządu SARE S.A.

 

Ogłoszona w styczniu tego roku strategia korporacyjna zakłada, że SARE będzie wiodącą polską Grupą w obszarze wsparcia procesów sprzedaży marketingiem internetowym, skutecznie wdrażającą innowacyjne rozwiązania technologiczne.

 – W ogłoszonej na początku tego roku strategii, założyliśmy szereg działań, mających na celu poprawę efektywności działania Grupy oraz zapewnienie naszym klientom narzędzi wspierających sprzedaż, które będą jednocześnie atrakcyjne kosztowo oraz dostosowane do ich potrzeb. I w takim kierunku systematycznie zmierzamy. Przyjęta polityka, związana szczególnie z rozwojem produktów i oferty we wszystkich spółkach Grupy Kapitałowej, koncentrowaniu się na badaniach i rozwoju własnej technologii oraz zwiększaniu kompetencji w zakresie omnichannel, pozwoliła nam na tak spektakularne wzrosty – dodaje Dariusz Piekarski.

Rynek reklamy internetowej na całym świecie rozwija się dynamicznie i w większości krajów rozwiniętych jego wartość przekracza już wartość reklamy telewizyjnej. Według prognoz, w Polsce w 2020 r. digital marketing ma osiągnąć 34% udziału we wszystkich wydatkach marketingowych. Oznacza to, że takie spółki jak SARE, jeszcze mocniej zaznaczą swoja obecność na globalnym rynku reklamy internetowej.

 

Antysmogowe technologie IT

Air pollution with smoke from chimney

W sektorze IT przestarzała infrastruktura powoduje zwiększoną emisję gazów cieplarnianych. Można temu przeciwdziałać, inwestując na przykład w cloud computing i wirtualizację

Do podnoszenia stopy życiowej obywateli rozwój gospodarczy przyczynia się w stopniu największym, ale niesie ze sobą także niepożądane efekty. Jednym z nich jest zanieczyszczenie powietrza, spowodowane eksploatowaniem niekoniecznie nowoczesnych technologii. Tak jak przy niewłaściwym ogrzewaniu gospodarstw domowych produkowane są zwiększone ilości niekorzystnych dla zdrowia pyłów i gazów, tak też w sektorze informatycznym przestarzała infrastruktura powoduje zwiększoną emisję gazów cieplarnianych. Jak można temu przeciwdziałać? Odpowiedzialność za Green IT jest szczególnie popularna wśród dostawców usług związanych z centrami danych. Tylko w USA zużycie energii przez funkcjonujące tam centra danych już kilka lat temu przekroczyło poziom energii zużywanej przez wszystkie amerykańskie linie lotnicze. A to oznacza, że nie mamy do czynienia z marginalnym biznesem, ale jednym z najpotężniejszych, który może zanieczyszczać naturalne środowisko.

O tym, że właśnie ten sektor gospodarki wziął sobie do serca problem ograniczania zanieczyszczeń, może świadczyć prognoza z raportu Transparency Market Research „Green Data Center Market – Trends and Forecast for 2014–2022”, z której wynika, że roczna skumulowana stopa wzrostu (CAGR) rynku zielonych centrów danych (Green Data Canter) na świecie wyniesie niemal 31 proc. do 2022 r., chociaż największy udział będzie w tym miała Azja. Trend ten napędzany jest przez rosnące zapotrzebowanie na technologie energooszczędne oraz uproszczenie architektury data center. Najwięcej bezpośrednich korzyści daje oczywiście wprowadzenie na rynek ekonomicznych systemów chłodzenia, bo to one do tej pory pochłaniały gros energii, ale znacznie ważniejsze okazały się fundamentalne zmiany w trendach dotyczących rynku IT, które miały istotny wpływ na zmianę koncepcji budowy i użytkowania centrów danych. Co ważne, zmiany te znajdują odzwierciedlenie nie tylko w firmach sektora IT, lecz także w bankach, instytucjach finansowych, towarzystwach ubezpieczeniowych, u operatorów telekomunikacyjnych oraz w sektorze opieki medycznej.

Wirtualizacja i cloud computing
W ramach strategii Green IT warto zwrócić uwagę szczególnie na jej dwa filary – wirtualizację i cloud computing. Dzięki tej pierwszej można zredukować liczbę serwerów fizycznych, co przyczynia się zarówno do obniżenia wydatków na zakup i utrzymanie sprzętu, jak i zminimalizowania negatywnego wpływu na środowisko. Według analizy IDC opublikowanej w raporcie „Green IT: Virtualization Delivers Energy and Carbon Emissions Reductions” w 2015 r., dzięki zastosowaniu wirtualizacji dostarczanej tylko przez VMware, na całym świecie uniknięto instalacji 13,8 mln serwerów fizycznych, które zużyłyby 120 mln MWh energii elektrycznej. Sumaryczne oszczędności na zużyciu energii przez centra danych wynikające ze stosowania także innego rodzaju rozwiązań sięgnęły natomiast aż 603 mln MWh, a to 40 proc. całkowitego zużycia energii przez wszystkie gospodarstwa domowe w USA w 2015 r. Inną zieloną technologią jest chmura obliczeniowa, dzięki której firmy mogą zastąpić własną infrastrukturę fizyczną przetwarzaniem w chmurze usługodawcy.

Jak wskazuje badanie organizacji GeSI „The Enabling Technologies of a Low-Carbon Economy – a Focus on Cloud Computing”, przeprowadzone w 2013 r. na zlecenie firmy Microsoft, zastąpienie lokalnych serwerów usługami chmurowymi przez 80 proc. przedsiębiorstw na świecie przyniosłoby redukcję emisji gazów cieplarnianych porównywalną z odstawieniem do garażu 1,7 mln aut. Za chmurą przemawiają nie tylko argumenty proekologiczne, le także pragmatyczne, ponieważ model cloud przynosi firmom mierzalne korzyści, m.in. przez możliwość optymalnego dopasowania zasobów IT do bieżących potrzeb organizacji.

Akademia Rozwoju PEKAES, czyli pracownik w centrum uwagi

Rozwój kompetencji zawodowych to dziś jeden z ważniejszych czynników wpływających na zadowolenie z wykonywanej pracy. Jak wynika z badań prowadzonych wśród pracowników polskich firm, wielu z nich uważa, że mają za mało możliwości podnoszenia swoich kwalifikacji. W odpowiedzi na te potrzeby Grupa PEKAES, stworzyła Akademię Rozwoju PEKAES kompleksowy program szkoleń i aktywności adresowany do wszystkich pracowników firmy.

Jak wynika z raportu „Satysfakcja zawodowa Polaków 2016”*, 42 proc. pracowników uważa, że firma nie zapewnia im odpowiednich możliwości doskonalenia swoich kompetencji. Aż 64 proc. z nich nie widzi przed sobą szansy na awans w obecnej firmie.

PEKAES jako nowoczesna, dynamicznie rozwijająca się firma stawia na rozwój swoich pracowników. Jak twierdzą jej przedstawiciele, zapewnienie stabilnego zatrudnienia w ambitnym, nastawionym na innowacyjne rozwiązania zespole to nie wszystko, co firma ma do zaoferowania swojej załodze liczącej ponad 1000 osób. Jednym z kluczy do jej sukcesu biznesowego ma być również Akademia Rozwoju PEKAES – program zapewniający różnorodne możliwości podnoszenia kwalifikacji i rozwoju pracowników.

Duży nacisk położyliśmy na zapewnienie rozwoju wszystkim grupom stanowiskowym w naszej firmie. Projekt pod nazwą Akademia Rozwoju PEKAES, który właśnie zainicjowaliśmy obejmuje szeroką ofertę szkoleń i możliwości rozwojowych, a jego elementami są Akademia Kompetencji, Akademia Sprzedaży i Obsługi Klienta, Akademia Mentor i Trener w Terminalu oraz Akademia Zarządzania. To bardzo ważne dla nas, aby zespół czuł się kluczowym ogniwem w całej organizacji i miał wiele możliwości rozwoju oraz doskonalenia swoich umiejętności. Jest to równie istotne, jak zapewnienie przyjaznej atmosfery w miejscu pracy twierdzi Maja Kuryłło, Dyrektor Personalny PEKAES SA.

Do tej pory odbyło się już kilka szkoleń Akademii Rozwoju PEKAES, m.in. „Budowanie Relacji z Klientami” w ramach Akademii Sprzedaży i Obsługi Klienta, „Budowanie Współpracy dla Kierowników Dystrybucji i Kierowników Terminali” w ramach Akademii Zarządzania czy „Prezentacje Biznesowe” i „Planowanie i Organizacja” w ramach Akademii Kompetencji. PEKAES przygotował również propozycję skierowaną do takich stanowisk operacyjnych w spółce – pracowników terminali – która pozwala nowo zatrudnianym osobom lepiej poznać specyfikę pracy w magazynie. Akademia Mentor i Trener w Terminalu przygotowuje również uczestników do pełnienia roli trenerów dla nowych pracowników magazynu. Co ważne, na szkolenie może się zgłosić każdy pracownik, który w uzgodnieniu ze swoim przełożonym uzna, że szkolenie jest dla niego wartościowe pod względem wykonywanej pracy czy rozwoju osobistego.

Działania PEKAES w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi i polityki kadrowej zostały już zauważone. W tym roku firma po raz drugi otrzymała prestiżowe wyróżnienie Solidny Pracodawca Roku (2015 i 2017) przyznawane liderom w dziedzinie HR.

*Dane na podstawie badania Satysfakcja zawodowa Polaków 2016, opublikowanego przez firmę Sedlak&Sedlak

 

 

Green Data Center wg Aruba Cloud

Marcin Zmaczyński Country Manager Aruba Cloud w Europie Środkowo-Wschodniej

Rozwój gospodarczy przyczynia się generalnie do podnoszenia stopy życiowej obywateli, ale, niestety, powoduje też wiele różnego rodzaju niepożądanych skutków, mających wpływ nie tylko na ogólne obniżenie poczucia bezpieczeństwa, lecz także na pogorszenie stanu zdrowia, np. mieszkańców miast. Jednym z powodów jest zanieczyszczenie powietrza związane z eksploatowaniem przestarzałych technologii, i to różnego rodzaju. Swój udział ma w tym także sektor teleinformatyczny, bo o modnym niegdyś haśle „Green IT” nie słyszymy dziś tak często jak jeszcze kilka lat temu. Na szczęście koncepcja ta jest coraz częściej stosowana przez sporą grupę ekologicznie świadomych usługodawców, szczególnie w obszarze data center. Zgodnie z prognozą w ciągu najbliższych pięciu lat wszystkie branże będą uruchamiać zielone centra danych, jednak najszybciej w tym obszarze działa wciąż branża telekomunikacyjna i informatyczna. W ujęciu geograficznym prym wiodą Europa i Ameryka Północna, ale pozostałe rejony świata również będą się starały inwestować coraz więcej w Green
Data Centers.

Także w Aruba Cloud zauważamy, że połączenie dbałości o środowisko z oferowaniem wydajnego i oszczędnego IT znajduje uznanie w oczach licznej grupy naszych klientów. Najnowsze, siódme już centrum danych Aruba Cloud w 100 proc. pozyskuje energię ze źródeł odnawialnych, w tym z własnej ekologicznej elektrowni wodnej. Ulokowany pod Mediolanem obiekt nie tylko jest przyjazny środowisku, lecz także spełnia wyśrubowane kryteria niezawodności, tj. normę Tier IV. A takimi parametrami może pochwalić się niewiele centrów danych na świecie i jeszcze mniej w Europie

Anioł i diabeł

Mini to legenda światowej motoryzacji. Auta nie da się pomylić z żadnym innym i nie znam osoby, która byłaby wobec niego obojętna. Kochały je gwiazdy, szaleli w nim najlepsi rajdowcy. Czy obecna generacja kultowego modelu zachowała atuty swojego pradziadka? I którą wersję wybrać?

Pamiętacie filmy Disneya, w których przy głowie bohatera pojawiają się jednocześnie anioł i diabeł? Anioł mówił: „Jesteś dorosły, stateczny, masz rodzinę, wozisz dzieci do szkoły, jesteś proekologiczny, lubisz być stylowy, ale w granicach rozsądku”. Wtedy pojawiał się diabeł i mówił: „A pamiętasz, gdy miałeś dwadzieścia kilka lat? Możesz znów poczuć się młody, cieszyć się każdym dniem, sam nie zbawisz świata, a dzieciaki będą szczęśliwe, gdy pojawią się pod szkołą w kuli ognia”. Mini One to zwierciadło unijnych przepisów dotyczących czystości spalin, downsizingu, ekologii i miejskiego stylu. Choć 1200 cm3 pojemności i 102 KM na  Mini One jest wystarczająco dynamiczne i daje sporo frajdy z jazdy… po mieście. Do tego zostało stworzone.

„Jedynka” rozpędza się żwawo, a ponieważ mamy do czynienia z niedużym autem, wrażenia są bardzo pozytywne. O ile sprintem do setki nie zaskoczymy potencjalnych rywali, o tyle elastyczność silnika sprawi, że na naszej twarzy zagości uśmiech. Na poprzecznych nierównościach auto radośnie podskakuje, ale nie oczekujmy komfortu limuzyny od pojazdu, który kończy się, gdy na miarce pojawi się 380 cm. Na parkingu nie pomylimy go z autem sąsiada, ale jest na tyle dyskretny i cichy, że pod klub podjedziemy niezauważeni. W środku zmieszczą się wygodnie dwie osoby na przednich fotelach, tylna kanapa będzie natomiast dobra dla dwojga dzieci, które nie potrzebują już fotelików.

I w tym momencie pojawia się on – diabeł wcielony Mini John Cooper Works. To typ, który kopniakiem otwiera drzwi, wchodzi do baru i pyta: Kto zaparkował na moim miejscu? On niczego nie udaje. Wygląda na szybki i jest szybki. Bardzo szybki. Duże koła, czarny dach, pasy inwazyjne na masce, agresywnie wystylizowany zderzak przedni. Końcówki układu wydechowego umieszczonesą pośrodku tylnego zderzaka. Pozycja za kierownicą jest identyczna jak w Mini One, ale fotele mają dodatkowo regulację długości siedziska, co pozwala zespolić się niemal z maszyną. Odpalając silnik, przenosimy się w sam środek wiosennej burzy. Podwójnie ładowany, dwulitrowy silnik generuje 230 koni mechanicznych. Wszystkie od samego początku sapią i prychają, czekając na to, aż woźnica lejcami da znak do galopu. Auto ryczy jak oszalałe i gna przed siebie nieustannie, jakby nie potrzebowało oddechu. Każde odpuszczenie pedału gazu uwalnia serię grzmotów z wydechu, przywodzących na myśl samochody rajdowe ścigające się po oesach wokół Monte Carlo. Mini John Cooper Works jest hołdem złożonym pierwszym dzielnym „miniakom”, które wygrywały ten rajd w przeszłości. Zawieszenie jest twarde, bezkompromisowe, ale prowadzenie tak precyzyjne, jak to tylko możliwe.

W ciasnych zakrętach tylna oś delikatnie się uślizguje, ale zachowanie auta jest tak przewidywalne, że szybka jazda wąską drogą to czysta przyjemność, a opanowanie szarpiącego się zwierza nie przysparza wielkiego problemu. Jakieś wady? Jeśli wadą jest brak miejsca na tylnej kanapie, to udało mi się ją właśnie znaleźć. Jest jeszcze druga, ale dotyczy wersji z automatyczną skrzynią biegów. Otóż w chwili, gdy auto się zatrzymuje, na sekundę pojawia się jeszcze moment obrotowy, który potrafi przestawić samochód o metr do przodu. Na który się zatem zdecydować? Czy postawić na styl, zachowując umiar i powagę, czy iść na całość i bez kompromisów wybrać bramkę numer 3?

Jeśli jesteście już statecznymi ojcami rodziny, poważnymi dżentelmenami, którzy dojeżdżają do pracy do centrum, potrzebują w miarę oszczędnego auta miejskiego z nutą polotu, ale nie na tyle nachalnego, żeby nie zostać posądzonymi o szpanerstwo, to wybierzcie Mini One. Jeśli jednak tli się w was wciąż młodzieńczy ogień, chcecie sprawiać frajdę sobie i dzieciakom, nie zwracacie uwagi na zazdrosne spojrzenia innych, chcecie mieć w garażu auto wyjątkowe, to bez wahania wpłaćcie zaliczkę na Mini John Cooper Works.

ZATRUDNIAJ, ANGAŻUJ, ZARABIAJ w Krakowie

Pierwsza konferencja szkoleniowa MADE RESTAURANT w ramach kampanii DO USŁUG odbyła się w Krakowie i co ciekawe, okazała się sukcesem jeszcze przed rozpoczęciem. Dlaczego? 10 maja w Centrum Kongresowym ICE Kraków zjawiło się nie 80 uczestników, jak było zaplanowane, a 150! To był pierwszy znak tego, że zespół MADE precyzyjnie i trafnie wytypował obszary, o których polska gastronomia chce rozmawiać i w zakresie których, potrzebuje wskazówek i edukacji. Partnerem honorowym wydarzenia było miasto Kraków.

Relacja filmowa

Od czego się zaczęło?
Na początek Agnieszka Małkiewicz oraz Katarzyna Derdzińska (partnerki MADE) powitały uczestników oraz gości wyjaśniając jednocześnie, że konferencja jest jednym z wydarzeń autorskiej kampanii edukacyjno-informacyjnej DO USŁUG 2017. Kampania ma na celu: kreowanie rozwiązań największych problemów w zakresie zarządzania ludźmi w gronie najskuteczniejszych biznesmenów, promocję dobrych praktyk biznesowych i rozwijanie kompetencji managerów HORECA oraz budowanie transparentnych i profesjonalnych relacji pracownik – pracodawca. Inicjatorki podkreśliły, że program konferencji powstał we współpracy z lokalnymi przedsiębiorcami w odpowiedzi na faktyczne potrzeby biznesowe rynku.

Szczęście, relacje, biznes
Konferencję rozpoczęto od przytoczenia wyników najnowszych badań na temat szczęścia, a właściwie odpowiedzi na pytanie: co sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi? (Harvard Study of Adult Development: What makes a good life? Lessons from the longest study on happiness). Okazuje się, że jakość naszego życia w największym stopniu zależy od relacji, które budujemy. Na tej kanwie Sylvia Mostowy (właścicielka Cafe Manekin i nowego konceptu Mane) i Mateusz Janusz (agencja marketingowa hussars.pl) podpowiedzieli, jak stosować w praktyce tak ważny w kontaktach firmowych „Networking”. Tutaj warto podkreślić, że MADE stawia sobie za cel nie tylko szerzenie wiedzy i rozwój branży HoReCa, ale również budowanie sieci kontaktów w branży. Wartością dodaną każdej konferencji będzie właśnie nawiązywanie znajomości, które pozwolą na jeszcze skuteczniejsze i szybsze realizowanie celów biznesowych. Pierwszym zagadnieniem konferencji było „Budowanie marki pracodawcy w gastronomii”. W prelekcji warsztatowej na ten temat Katarzyna Derdzińska zaznaczyła, że każdy restaurator ma jakąś markę, której elementem jest jego wizerunek jako pracodawcy. Jeśli restaurator oczekuje, że pracownicy dobrze obsłużą swoich gości, to i on musi „dobrze obsłużyć” swoich pracowników.

Następnie rozpoczęliśmy debatę poprowadzoną przez Agnieszkę Małkiewicz oraz Katarzynę Derdzińską, w której udział wzięli:
Marcin Wachowicz (współwłaściciel Aioli, Momu, Banjaluka)
Miłosz Kowalski (szef kuchni w Hilton Garden Inn Kraków Airport)
Małgorzata Burzyńska (commercial manager w Food&Friends)
Violetta Hamerska (ekspert jakości usług, właściciel Etirez)

Co powoduje, że pracuje pani u tego samego pracodawcy ponad 10 lat? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do Małgorzaty Burzyńskiej, która w odpowiedzi podkreśliła wagę jasno określonych obowiązków, jak i możliwości rozwoju, czyli uczciwe pokazanie przez pracodawcę ścieżki rozwoju. Aby pracownicy wierzyli w to, że w danej restauracji mogą się rozwijać, awanse wewnętrzne muszą być pierwszym sposobem na obsadzenie wakatów. Dopiero później jest czas na poszukiwanie pracowników na zewnątrz.

Szef kuchni Miłosz Kowalski, któremu w zbudowanym zespole udało się zebrać grupę pasjonatów kuchni, zaznaczył, jak ważny jest autorytet pracodawcy i menedżera oraz przekonanie potencjalnego pracownika, że odniesie konkretne korzyści pracując w danym miejscu. W idealnej sytuacji szef kuchni sam w sobie jest taką marką, dla której ludzie chcą pracować. Violetta Hamerska opowiedziała co robić, jeśli restauracja chce zbudować swoją markę wokół wysokiego poziomu obsługi gościa. Podstawowa zasada jest prosta – właściciel powinien lubić swoich pracowników i być uczciwym wobec nich. Jeśli nie stworzy „fajnego” zespołu od kuchni po salę, to goście nie przyjdą. Odpowiadając na pytanie: jakich pracowników przyciągać? – podkreśliła walor mieszanych wiekowo zespołów, o czym często zapominają restauratorzy. Pracownicy 40+ i 50+ to pracownicy lojalni, zmotywowani, doświadczeni życiowo, umiejący rozwiązywać sytuacje konfliktowe, mogący stać się mentorami tych młodszych. Restaurator Marcin Wachowicz na własnym przykładzie (ostatnio bowiem otworzył restaurację AIOLI w Gdańsku) radził, jak radzić sobie z poszukiwaniem pracowników przenosząc markę restauracji do innego miasta. „Najważniejsze jest spełnianie obietnic – najpierw pracownicy podchodzili do firmy z rezerwą. Teraz, gdy widzą, że obietnice są spełniane, sami się zgłaszają do pracy”.

Następnie „Rozgryzaliśmy Millenialsów” z pomocą Katarzyny Derdzińskiej – MADE, Ziemowita Majewskiego – Dyrektora Generalnego Double Tree by Hilton oraz Karoliny Milczanowskiej z portalu Have a Bite. Są tacy, którzy pokolenie ludzi urodzonych w latach 80-90 kochają i tacy, którzy go nie rozumieją. Katarzyna Derdzińska opowiedziała najpierw o hierarchii potrzeb ludzkich. Wyjaśniła, że kluczem do millenialsów jest zrozumienie potrzeb tego pokolenia, na czele których jest „relacyjność” – najbardziej motywująca ich do pracy. Ziemowit Majewski przedstawił stereotypową opinię pracodawców o millenialsach – pokolenie zarozumiałe, roszczeniowe, egoistyczne, przeceniające własne możliwości. Zaznaczył jednak, że to pokolenie ludzi odważnych, mających własne zdanie i umiejących je komunikować. Warto korzystać z różnorodności, którą wnoszą do relacji przedstawiciele różnych pokoleń, bo ta różnorodność mądrze zarządzona daje siłę. Karolina Milczanowska, która sama jest millenialsem, zaapelowała, żeby nie tworzyć podziału „oni – millenialsi” i „my – reszta”. Restauratorzy powinni zwracać się do młodszych pracowników tak samo jak do siebie, by poczuli się oni traktowani na równi z resztą.

Kolejnym zagadnieniem byli „Pracownicy jako ogniwo komunikacji marketingowej”. Prelekcję na ten temat przygotowała Agnieszka Małkiewicz (MADE). Podkreśliła, że w dobie mediów społecznościowych szczególnie cenimy autentyczność marketingu. Żeby pracownicy mogli się stać naszymi kanałami komunikacji muszą być zaangażowani, czyli wierzyć w koncepcję firmy. Pamiętajmy, że pracownik staje się uczestnikiem i przekazicielem naszej komunikacji nie tylko od pierwszych chwil pracy w firmie, ale już wręcz od momentu spotkania rekrutacyjnego.

Krzysztof Gorecki specjalizujący się w on-line marketingu i konsultant MADE przedstawił przykłady skutecznej komunikacji marketingowej oraz popełnianych najczęściej błędów. Jednym z nich jest konfrontowanie się z klientami/gośćmi. W sytuacji kryzysowej warto podziękować za szczery feedback i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Stara zasada „klient ma zawsze rację” obowiązuje również w mediach społecznościowych. Kolejny panel konferencji odzwierciedlał praktyczny wymiar kampanii „DO USŁUG”, którą MADE Państwu oferuje. „DO USŁUG” ma na celu wyszukiwanie nieoczywistych możliwości na tworzenie przewagi konkurencyjnej. W dzisiejszym świecie szalonej konkurencji przywiązanie do detalu jest więc coraz ważniejsze. Dlatego razem z Rafałem Przetakiem, blogerem i stylistą firmy Próchnik oraz Zbigniewem Nasiłowskim, dyrektorem finansowym i członkiem zarządu firmy Próchnik, pokazaliśmy jak skutecznie „Tworzyć wizerunek frontmena” w restauracji. Należy bowiem uświadomić sobie, że wygląd i w konsekwencji samopoczucie pracowników restauracji są niezwykle ważnym nośnikiem marki i elementem komunikacji marketingowej, o którym nie wolno zapominać.

Po przerwie na lunch, w czasie której uczestnicy mieli okazję wdrożyć w życie przedstawione im zasady networkingu, przeszliśmy do tego jak „Skutecznie rekrutować i mądrze zwalniać”.

Katarzyna Derdzińska (MADE) w swojej prelekcji zaznaczyła, że na dzisiejszym, trudnym rynku pracy kluczowym zagadnieniem jest przyciągnięcie pracowników. Skuteczny proces rekrutacji nie powinien ograniczać się do standardowo uwzględnianych czterech elementów, takich jak przygotowanie ogłoszenia, spotkanie i przeprowadzenie rozmowy, sprawdzenie referencji oraz zatrudnienie. Warto, aby rozpoczynało go określenie propozycji wartości (korzyści) dla klientów, później dla pracowników, zdefiniowanie celu rekrutacji, przygotowanie opisu stanowiska pracy, a następnie dopiero przygotowanie ogłoszenia.

Uczestnikami poprelekcyjnej debaty byli:
Dorota Minta (współwłaścicielka Chef Hunters)
Tomasz Hartman (współzałożyciel Agencji Pracy Food Think Tank)
Urszula Kania (restauratorka, właścicielka „Białej Róży”)
Kacper Byrcyn (właściciel OptimusWork Sp. z o.o.)
Maciej Tomaszewski (manager sprzedaży Pracuj.pl)
Tomasz Habdas (konsultant, właściciel „Liczby na talerzu”)

Dorota Minta zdradziła, jakie są najbardziej skuteczne sposoby rekrutacji – przede wszystkim dokładne zdefiniowanie kogo szukamy. Problemem wielu restauratorów jest bowiem poszukiwanie ludzi o kompetencjach za wysokich w stosunku do stanowiska. Tomasz Habdas odniósł się do kwestii, co jest bardziej opłacalne dla restauratora – inwestycja w proces rekrutacji i wdrożenia pracownika czy koszty fluktuacji personelu. W jego opinii i wg obliczeń warto myśleć długofalowo i warto zainwestować czas i pieniądze w mądrą rekrutację. Urszula Kania zwróciła uwagę na trudności rynku pracowniczego związane z upadkiem szkolnictwa zawodowego w Polsce, wyjazdem ludzi za granicę w poszukiwaniu pracy i niżem demograficznym. Ale warto zatrudniać i inwestować w szkolenie pracowników, tak aby dopasować ich do danej restauracji i do reszty pracującego w nim zespołu.

Maciej Tomaszewski – zaznaczył, że należy sobie zadać pytanie, dlaczego ludzie od nas odchodzą i działać prewencyjnie. A ludzie najczęściej odchodzą od konkretnego przełożonego, a nie z firmy. Kacper Byrcyn wysunął, może kontrowersyjną dla niektórych tezę, że nie ma problemów z pracownikami, wszystko zależy od podejścia pracodawcy i jego umiejętności motywacji pracownika. Tomasz Hartman mówił o sposobach pomocy, jakie jego fundacja oferuje pracodawcom i kucharzom w kwestii referencji i sprawdzenia potencjalnego partnera.

W kolejnej części, poświęconej zagadnieniu „Dostawcy – partnerzy w biznesie i rozwoju pracowników”, do debaty zasiedli prężni dostawcy w regionie:
Jarosław Walczyk (Prezes Fundacji Klubu Szefów Kuchni)
Katarzyna Noga (Marketing Manager B2B, ZT Kruszwica SA)
Piotr Kawicki (HoReCa Key Account Manager w Nespresso)
Renata Stankiewicz (National Sales Manager Food Service AVIKO)
Maciej Roguski (Dyrektor, Winkolekcja)

Katarzyna Noga opowiedziała o „Akademii Mistrza” oraz sukcesach w rozwoju pracowników i specjalistów, jakie odniosła ta inicjatywa wśród firm z branży cukierniczo-piekarniczej. Maciej Roguski zdradził receptę swojej firmy na to, jak być aktywnym i wspierającym partnerem biznesowym. Według niego, warto skoncentrować się wokół rozwijania „wartości dodanych” produktu, takich jak doradztwo i wsparcie biznesowe. Renata Stankiewicz przedstawiła założenia aplikacji mobilnej, opracowanej by ułatwiać klientowi dostęp do produktu i uczyć jak z nim dalej postępować. Piotr Kawicki mówił o prestiżu, jaki może dodać restauratorowi dany dostawca, co od razu sytuuje jego lokal w wyższej kategorii. Zaznaczył też, że ze względu na ogromne zaangażowanie się wielu dostawców, słuszniejsze i bardziej sprawiedliwe jest używanie wobec nich określenia „partner biznesowy” zamiast „dostawca”. Szef kuchni Jarosław Walczyk określił oczekiwania wobec firm z punktu widzenia szefa kuchni z ogromnym, wieloletnim doświadczeniem. Podkreślił, że szuka właśnie „partnerów”, a nie „dostawców”. Ważna jest również lojalność obu stron, które budują często wieloletnie relacje zbudowane na niezawodności. Na koniec „Podzieliliśmy się doświadczeniami”. Zaproszeni praktycy: restauratorzy i szefowie kuchni przedstawili najcenniejsze dla nich wartości w kontekście budowania marki pracodawcy. Ta część miała za zadanie uświadomić uczestnikom konferencji, że dobra marka pracodawcy faktycznie opiera się na konkretnych walorach i ma zdolność różnicowania.

Aleksandra Skuza (Karakter i Zazie Bistro) mówiła o partnerstwie w prowadzeniu biznesu restauracyjnego i o tym, jak wypracować skuteczny model współpracy. Tomasz Gut (Restauracja Zakopiańska) wypowiadał się na temat rozwoju, w którym bardzo ważna jest konsekwentna realizacja założonych działań oraz komunikacja z pracownikami i partnerami w biznesie. Dominika Kłos-Senderska (Fabryka Pizzy) rozwinęła kwestię odpowiedzialności. Położyła nacisk na odpowiedzialność pracodawcy i jej pierwszeństwo wobec oczekiwania odpowiedzialności od pracowników. Leadership’em zajęli się Marcin Filipkiewicz i Krzysztof Żurek (Likus Restauracje). Ich receptą na sukces w zarządzaniu ludźmi jest otwartość, pomoc w osiąganiu sukcesów i przede wszystkim rekrutacja pracowników o odpowiednim, pasującym do firmy, charakterze i potencjale. Justyna Kosmala (Charlotte) opowiedziała, jak dojść do wyrazistości, która wyróżnia nie tylko styl bycia pracowników, jej restauracje jako markę w całości, ale również sposób spędzania czasu przez jej gości, którzy mówią wręcz „Dzień bez Charlotte’y to dzień stracony”.

Na zakończenie konferencji ZATRUDNIAJ, ANGAŻUJ, ZARABIAJ Katarzyna Derdzińska (MADE) zaserwowała uczestnikom solidną porcję motywacji pod hasłem „Uwalniamy potencjał własny i pracowników”. Złożyły się na nią między innymi omówienia ważnych cytatów – począwszy od Konfucjusza „Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku”, aż do przedstawiciela popkultury Eda Sheerana „Na końcu wszystko będzie dobrze, a jeśli jeszcze nie jest, to znaczy, że to jeszcze nie koniec”.

Zespół MADE pragnie podziękować serdecznie wszystkim ekspertom i uczestnikom konferencji za zaangażowanie. Wyrażamy również szczerą nadzieję, że czeka nas jeszcze niejedno równie owocne przedsięwzięcie i spotkanie. Do zobaczenia na jesieni w Trójmieście Poznaniu i Wrocławiu.

Jak się zmienia rola CFO?

Krzysztof Zawadzki, członek zarządu/CFO, SARE S.A.

Choć rola i zakres obowiązków CFO różni się w zależności od skali prowadzonej działalności, rozmiaru przedsiębiorstwa, a niejednokrotnie branży, z pewnością można mówić o nowych rolach osób na tym stanowisku, bez względu na miejsce wykonywania ich pracy.

CFO, dyrektor finansowy, często też członek zarządu, co do zasady, ma dużą wiedzę o działaniu całego przedsiębiorstwa, dogłębnie rozumie jego cele i strategie, a co za tym idzie, może podejmować decyzje dużego kalibru.

Śmiało można stwierdzić, że zakres odpowiedzialności i kompetencje osoby zarządzającej finansami rosną wprost proporcjonalnie do skali spółki i charakteru jej działalności.

O ile w mniejszych przedsiębiorstwach, często działających lokalnie i nie mających statusu spółki publicznej, dyrektor finansowy odpowiada głównie za rachunkowość, podatki, płace, czy podstawowe transakcje finansowe, to w przypadku większych przedsiębiorstw publicznych, dochodzą także obowiązki zarządzania ryzykiem, relacje inwestorskie, controlling, złożone transakcje i strukturyzacje finansowe występujące w transakcjach M&A, a nie rzadko także IT.

Finanse, finanse, finanse

Firmowi finansiści zaczęli coraz bardziej rosnąć w siłę. Przyczyn można upatrywać w zjawiskach tak ogólnych, a wpływających mocno na biznes, jak globalizacja, zmienność otoczenia, a w ślad za nimi wzrost ryzyka prowadzonej działalności. Firma musi nieustannie śledzić trendy, rynek, konkurencję i podejmować odpowiedzialne decyzje finansowe. A biznes to przecież pieniądze. Finalnie, działalność przedsiębiorstwa zawsze ma na celu osiągnięcie korzyści finansowych. Jaki z tego wniosek? Ekspert od finansów staje się niezbędny, a jego wiedza jest strategiczna w kontekście rozwoju firmy. Nie tylko dlatego, że ma, a w każdym razie powinien mieć, najlepszą wiedzę o kondycji finansów przedsiębiorstwa, a co za tym idzie, jego możliwościach inwestycyjnych, ale dzięki dogłębnej analizie finansowej, potrafi w sposób holistyczny patrzeć na zarządzany biznes, a dzięki temu wcześniej identyfikować zagrożenia, jak również upatrywać szanse w podejmowanych przez zarząd wyzwaniach.

Coraz większe oczekiwania

Szerokie kompetencje dyrektorów finansowych na pewno predestynują ich do bycia jedną z najważniejszych osób w firmie. Czy każdy dobry menadżer i lider będzie musiał być jednocześnie osobą z dogłębną wiedzą o finansach? Na pewno okaże się to ważne, zwłaszcza w perspektywie planowania. Ostatnie lata pokazują, że rola finansistów w firmach znacząco wzrosła. Nie tylko w obszarze kompetencji, ale również jako osób, które mają coraz więcej do powiedzenia w ramach zakładanych celów oraz przygotowywania, wdrażania i realizacji strategii biznesowej firmy. Wynika to nie tylko z pewnej ewolucji przepisów bilansowych. Jest to też następstwem ostatnich światowych kryzysów finansowych, za które paradoksalnie obarczane były w wielu przypadkach osoby od finansów. Osobiście nie zgadzam się z tą tezą. Myślę jednak, że od tamtej pory, szefowie finansów stali się zdecydowanie bardziej ostrożni, ale jednocześnie zaczęto od nich oczekiwać czegoś więcej. Nie tylko w zakresie kompetencji, ale także rosnącej roli w firmie. Przestali być wyłącznie strażnikami liczb, a ich stanowiska zaczęły urastać do rangi członków zarządu lub wiceprezesów ds. finansów. Stanowi to potwierdzenie, że w pełni profesjonalny i efektywny zarząd to taki, w którym znajdzie się nie tylko menadżer-lider, osoba znająca się na prowadzonym biznesie, ale również ekspert od finansów, który ten biznes poprowadzi bezpieczną drogą przez meandry finansowych niuansów.

Najważniejsze to planowanie przyszłości

Nastąpiła znacząca zmiana celu, jaki jest stawiany przed CFO – z analizowania tego, co już się wydarzyło w przeszłości, bierze on aktywny udział w analizowaniu i przewidywaniu tego, co może się zdarzyć w przyszłości. I nie mówię tu wyłącznie o finansach, ale o szerokim spojrzeniu na strategię planowania rozwoju firmy. Ponadto, coraz częściej o CFO mówi się w kontekście zmian, a ich samych tytułuje się liderami zmian, bo niejednokrotnie to dzięki ich rekomendacjom podejmowane są decyzje, będące często kamieniami milowymi w działalności przedsiębiorstw. I tu możemy mówić o jednej z ważniejszych ról, jaką pełnią CFO w biznesie. Dobry finansista, to osoba, która z natłoku informacji, nie tylko historycznych – księgowych, potrafi dostrzec sytuację spółki w szerszym kontekście, a następnie wyciągać wnioski i tworzyć z nich właściwe rekomendacje dla działalności firmy w długiej perspektywie.

Wiedza a kompetencje miękkie

Firmy coraz częściej „outsourcują” standardowe procesy księgowe, finansowe, kadrowe, czy płacowe, do specjalnie w tym celu utworzonych SSC (Shared Service Center). W ten sposób CFO przyjmują inną, szerszą do odegrania rolę w przedsiębiorstwie. Wśród zadań współczesnego CFO znajdują się takie obszary, jak zarządzanie ryzykiem w bardzo zmiennym otoczeniu biznesowym, budowanie relacji z szeroko rozumianym otoczeniem rynkowym, równoważenie roli członka zarządu i lidera zespołu, rozwijanie umiejętności finansowych w firmie i budowanie zespołu specjalistów. Celem jest również osiąganie doskonałości operacyjnej – co może brzmieć górnolotnie, ale wiąże się z bardzo ważnym obszarem, bo ze współpracą z przedstawicielami każdego departamentu czy działu firmy.

CFO nie tylko liczy i analizuje, ale robi to w odniesieniu do każdej komórki w organizacji, do każdego projektu. A żeby robić to dobrze, powinien na wskroś znać daną organizację i jej uwarunkowania rynkowe, a na tej podstawie wyciągać właściwe wnioski i proponować dalsze rozwiązania. Dzisiaj nawet bardzo sprawny finansista, aby sprawdzić się w roli CFO, musi wejść w wielowymiarową rolę lidera zmian i realizatora strategii. Dlatego współczesny CFO powinien odgrywać strategiczną rolę w zarządzie, inicjować efektywne zmiany w obszarze organizacji finansów, a w ślad za tym, w organizacji całej firmy.

 

Afryka, moja miłość

Adam Maciejewski, przedsiębiorca, były prezes GPW SA, laureat Grand Prix Manager Award 2014, o tym, co się traci, spędzając kilkanaście godzin dziennie za biurkiem, oraz o swojej fascynacji Namibią

Co aktualnie robi manager, którego nagrodziliśmy naszym Grand Prix trzy lata temu?
Jak zwykle jestem zaangażowany w wiele projektów, ale postanowiłem zdecydowanie więcej czasu poświęcić swojej największej pasji, czyli podróżowaniu w miejsca niezwykłe. Mam teraz mocną świadomość wartości czasu i jakości życia. Stąd decyzja, by wreszcie zacząć cieszyć się życiem, a nie po kilkanaście godzin dziennie poddawać się stresowi managerskiemu. I co ważne, te podróże są elementem mojej aktywności zawodowej. Po 21 latach na rynku kapitałowym wróciłem do turystyki, którą studiowałem na SGH.

O ile pamiętam, podróżował pan od czasów studiów, w tym wielokrotnie po Afryce…
Od Kenii w 1993 r. zacząłem swoje poważne podróże. W ostatnich kilkunastu miesiącach w Afryce byłem już trzykrotnie. Niemal miesiąc spędziłem w Namibii, gdzie przemierzyłem ponad 6 tys. km. To był typowy off-road.

Największa przygoda?
Przejechanie pustyni Namib, a konkretnie Parku Narodowego Namib-Naukluft. To obszar zamknięty dla normalnego ruchu turystycznego. Żeby przejechać Namib, trzeba uzyskać zezwolenie. Trochę formalności, a potem wjeżdżamy do krainy niesamowitości. Pustynia Namib w części południowej i centralnej to jedno  najbardziej niezwykłych i najpiękniejszych miejsc na Ziemi.

To miejsce kojarzy się z wysokimi wydmami. Jak je przejechać samochodem?
Faktycznie, najwyższe sięgają grubo powyżej 300 m. Dla porównania, najwyższe wydmy w Polsce, w Słowińskim Parku Narodowym, osiągają 40 m, a Pałac Kultury i Nauki, ze wspornikiem antenowym, ma 237 m. Wydmy pustyni Namib ciągną się szerokimi i bardzo długimi pasmami. Jazda po takich wydmach nie jest łatwa, a czasami wręcz bardzo trudna i niebezpieczna. 2017 Kwiecień 39 Bez przygotowania, bardzo dobrego samochodu i lokalnego doświadczonego przewodnika lepiej tego nie próbować. Przejechanie pustyni zajmuje ok. sześciu dni. Nie ma tam żadnych dróg. Jazda odbywa się bezpośrednio po wydmach.

Jakieś wskazówki?
Przede wszystkim odpowiedni samochód z wysokim i wypłaszczonym momentem obrotowym. Chodzi o to, by potrafił, jak to popularnie się mówi, ciągnąć, czyli długo utrzymywać przyspieszenie. Podjazdy pod wydmy bywają bowiem bardzo długie, a piasek zdradziecki. Dlatego trzeba jechać szybko aż do szczytu wydmy, gdzie należy się zatrzymać maską w dół stromego stoku zjazdowego. Potem bardzo powolny zjazd w dół. Oczywiście samochody z napędem na cztery koła, reduktorem oraz możliwością rozłączania mechanizmu różnicowego na obu osiach. I mało powietrza w oponach – jeździmy prawie na „flakach”.

Co poza pustynią?
Wraki statków, szkielety wielorybów, opuszczone kopalnie diamentów, plemiona Himba na pograniczu z Angolą, gigantyczny płaskowyż Waterberg z niesamowitymi formacjami skalnymi oraz żyjącymi tu w spokoju zwierzętami, takimi jak groźne leopardy, potężne bawoły i nosorożce, a nawet majestatyczne żyrafy. Wreszcie uważana za najtrudniejszą w Namibii górska przełęcz Van Zyl’s Pass – z sukcesem zaliczona w wersji „pod górę” i na dodatek w deszczu. Wiele by opowiadać. Ale najlepiej pojechać. Ja z pewnością tam wrócę.

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...