Obecność Škody na Shanghai Motor Show przebiegła pod znakiem elektryzującej premiery, jaką jest studyjny model Vision E. Zapowiada on początek rewolucji, jaka dokonuje się na deskach kreślarskich i w laboratoriach czeskiego producenta
Mobilność elektryczna odgrywa jedną z kluczowych ról w globalnej strategii rozwoju Škody. Czeska marka samodzielnie rozwija swoje własne projekty samochodów napędzanych elektrycznie w oparciu o platformę MEB. Wymiary auta to 4645 mm długości, 1917 mm szerokości i 1550 mm wysokości. Dzięki dużemu rozstawowi osi, wynoszącemu aż 2850 mm, konstruktorom udało się stworzyć ponadprzeciętnie przestronną kabinę, która niezmiennie pozostaje znakiem rozpoznawczym wszystkich samochodów marki, a podniesioną pozycję za kierownicą, typową dla pojazdów z segmentu SUV, połączono z funkcjonalnością. Zachowano przy tym dynamiczną linię nadwozia ze stylowo poprowadzoną linią dachu.
Futurystyczny design modelu Vision E ukazuje charakter nowego języka stylistycznego marki dla przyszłych pojazdów elektrycznych. Najbardziej uderzające cechy nadwozia to, między innymi, brak słupka B i nietypowo otwierane drzwi. W jasnym wnętrzu znajdują się cztery pojedyncze fotele obrotowe, a brak centralnego tunelu zapewnia duże poczucie przestrzeni. Pasażerowie będą mogli korzystać z takich udogodnień, jak ekrany multimedialne i indukcyjne ładowarki smartfonów.
Prędkość maksymalna samochodu wynosi 180 km/h, a pojemne akumulatory litowo-jonowe sprawiają, że na jednym ładowaniu Vision E jest w stanie przejechać nawet 500 km. Za rozpędzanie auta odpowiadają dwa silniki elektryczne, które, współpracując ze sobą, przenoszą napęd na wszystkie cztery koła. Odpowiednio rozdzielana pomiędzy osiami moc zapewnia najwyższy poziom stabilności, dynamiki i bezpieczeństwa. Poprzez model Vision E Škoda prezentuje najbardziej zaawansowane rozwiązania, które w przyszłości znajdą się w samochodach autonomicznych. Według najnowszych badań w 2030 r. około 15 proc. samochodów na drogach będzie mogło poruszać się bez udziału kierowcy. Studialny model Škody potrafi samodzielnie poruszać się w korkach, przejść na autopilota na drogach szybkiego ruchu, przeprowadzać manewry wyprzedzania, samodzielnie szukać wolnych miejsc do zaparkowania, a następnie parkować, a także wyjeżdżać z miejsca postojowego.
Rok temu sporo polskich klientów straciło swoje dane w chmurze obliczeniowej. Jak zminimalizować ryzyko awarii próbowali odpowiedzieć uczestnicy debaty „Managera”. Moderatorem dyskusji był Konrad Kobylecki z DOT Systems
Konrad Kobylecki DOT Systems moderator debaty
Konrad Kobylecki: Outsourcing jest zwykleutożsamiany z oszczędnościami, co jednakz niezawodnością? Czy warto ponosić dodatkowenakłady na certyfikację centrówdanych (DC) przez Uptime Institute czy nadostosowanie się do standardu ANSI/TIA-942? Bartłomiej Danek: Najnowsze centrum danych firmy Beyond.pl działa od września 2016 r. i jako pierwsze w Polsce oraz w tej części Europy posiada certyfikację najwyższego poziomu zgodną z ANSI/ TIA-942 – Rating 4. Czy korzystanie z niego jest drogie? Nie. Przy odpowiednim zapytaniu klienta i spełnieniu pewnych warunków jesteśmy w stanie zaoferować usługi w cenie porównywalnej do usług DC na poziomie TIER III czy Rated 3. Dzieje się tak, ponieważ nasz nowy obiekt jest nowoczesny i bardziej wydajny energetycznie, dzięki czemu usługi stają się tańsze nawet przy wliczeniu nakładów na wyższe poziomy niezawodności.
Robert Berliński: Poziomy certyfikacji są ważne, ponieważ oznaczają, jak dana infrastruktura DC jest zbudowana. Poziomy 3. i 4. znacząco się różnią między sobą, jeśli chodzi o poszczególne punkty krytyczne. Ciekawe jest to, że ubiegając się o certyfikacje aż 70 proc. serwerowni na świecie jest odsyłane do poprawki już przy pierwszym podejściu. Dlaczego? Ocenie podlega ponad 50 różnego rodzaju instalacji, od których zależy poprawne działanie serwerowni. Poziom 3. mówi, że możliwe są pojedyncze punkty awarii, a poziom 4., że w ogóle ich nie ma.
Sylwester Biernacki: Atman od samego początku, tj. od 2001 r., oferował poziom 3., a od 2010 r. naszym standardem jest 3+. Z naszego doświadczenia wynika, że klient, dopóki nie obejrzy kilku serwerowni różnych operatorów, dopóty nie będzie w stanie precyzyjnie określić, jakie ma wymagania.
Robert Paszkiewicz: Centra danych OVH także są budowane w oparciu o poziom 3. Ponadto stosujemy dodatkowe certyfikacje, jak np. normę bezpieczeństwa PCI DSS, niezbędne w przypadku utrzymywania systemów związanych z transakcjami kartami płatniczymi. Jeśli klient jest zainteresowany, oferujemy możliwość przeprowadzenia dodatkowego audytu, którego warunki każdorazowo ustalamy indywidualnie.
Bartłomiej Danek: Bardzo się cieszę, kiedy klienci chcą na własne oczy zobaczyć, jak jest zbudowane nasze DC. W ciągu ostatnich miesięcy nasz obiekt odwiedziło ponad 150 wycieczek, których uczestnikami byli tylko członkowie zarządów firm, głównie instytucji finansowych. I to dla nich zaprojektowaliśmy specjalną ścieżkę służącą edukacji oraz prezentacji nowych technologii.
Sylwester Biernacki: Atman obsługuje większość klientów z tego sektora i to właśnie oni najczęściej domagają się audytów, których rocznie mamy kilkanaście i z których każdy trwa ok. tygodnia. Najważniejszym elementem, o który wnioskują klienci, jest kompletna dokumentacja w obszarze BCM, dająca odpowiedź na pytanie, jak długo DC może działać nieprzerwanie. Jest to o tyle zasadne, że w naszym przypadku BCM to nie tylko serwerownie, ale także biura zapasowe stworzone zgodnie z wytycznymi rekomendacji D po to, by instytucje finansowe mogły prowadzić biznes w przypadku utraty ciągłości działania w swoich siedzibach.
Robert Berliński: Uptime Institute opublikował właśnie taką dokumentację, ale ponieważ liczy ona tylko osiem stron, niewiele z niej wynika. ANSI/TIA-942, najbardziej popularny standard amerykański, jest obszerny (ok. 100 stron) i bardziej klarowny.
Sylwester Biernacki: Czasami klient decyduje się też na korzystanie z dwóch serwerowni różnych operatorów na 2. poziomie zabezpieczeń, minimalizując prawdopodobieństwo awarii w obu ośrodkach w tym samym czasie lub na 3. poziomie – wówczas całkowicie likwidując ryzyko niedotrzymania swojego SLA. Wcale nie musi to kosztować więcej niż jedna serwerownia poziomu 4., chociaż, z drugiej strony, wymaga od klienta większej wiedzy.
Bartłomiej Danek: Wyższa jakość nie musi kosztować więcej. Nasze najnowsze DC spełnia standardy Rated 4, ale jesteśmy też w stanie zaoferować klientowi usługę w standardzie Rated 3 czy TIER III. Nie mamy też problemu z dublowaniem infrastruktury. Do dyspozycji klientów są bowiem dwa DC, dzięki którym możemy świadczyć usługi w różnym standardzie.
Marcin Zmaczyński Country Manager na Europę Środkowo-Wschodnią Aruba Cloud
Marcin Zmaczyński: Spośród siedmiu DC Aruby dwa własne obiekty legitymują się certyfikatem ANSI na poziomie 4., czyli spełniają najbardziej wygórowane wymagania, gwarantując stałą dostępność i zachowanie ciągłości działania. Jakość i niezawodność traktujemy priorytetowo, a część naszych klientów po prostu domaga się gwarancji bezpieczeństwa, jakie oferuje DC posiadające Rating 4. Czy jakość kosztuje? Oczywiście, ale wszystko zależy od operatora, a przede wszystkim jego zasobów i strategii rozwoju. Aruba ma solidny fundament biznesowy i strategię działania na 10 lat do przodu. Ponadto jesteśmy w stanie skutecznie optymalizować koszty, np. poprzez inwestycje w zwiększenie efektywności energetycznej, wykorzystanie ekologicznych źródeł energii odnawialnej, a także możliwość zakupu sprzętu w bardzo korzystnych cenach przy wykorzystaniu efektu skali. To udaje się nam nie tylko w przypadku Della, którego jesteśmy strategicznym partnerem w Europie, ale również innych wiodących producentów sprzętu, jak Intel i Cisco. Dzięki temu nie musimy skupiać się na marży kosztem jakości. Możemy inwestować w rozwój mając świadomość, że duże projekty zaczną się zwracać dopiero po kilku latach.
KOLOKACJA CZY CHMURA
Konrad Kobylecki: A co się obecniezdarza częściej: przenoszeniewłasnego sprzętu do DC czy aplikacjido chmury? Bartłomiej Danek: Obecnie 60 proc. naszych przychodów pochodzi z chmury, a tylko 40 proc. z kolokacji. Chmura jest dla nas długofalowym priorytetem, a jednym z głównych celów wsparcie klienta w uwolnieniu się od problemów związanych z utrzymaniem infrastruktury, co pozwoliłoby mu skupić się na innych zadaniach.
Marcin Zmaczyński: Grupa Aruba działa na swoim macierzystym rynku we Włoszech oferując kolokację, ponieważ mamy tam trzy własne DC. W jej przypadku umożliwiamy klientom samodzielne zdefiniowanie, jakie serwery oraz inny osprzęt znajdą się w szafach naszego DC, pomagając im skonfigurować infrastrukturę dopasowaną do ich potrzeb, co przez wielu jest bardzo cenione. Większość z naszych klientów to najwięksi gracze, dla których jakość i niezawodność są dużo istotniejsze od ceny usługi. Niejednokrotnie wybierają naszą kolokację lub usługi chmurowe poszukując np. georedundancji w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego. To wynika zarówno z troski o bezpieczeństwo danych, jak też z perspektywy wejścia w życie regulacji RODO.
Nie bez znaczenia jest również to, że wszystkie nasze usługi są zgodne z kodeksem postępowania w dziedzinie ochrony danych stowarzyszenia CISPE. Dokument ten wyprzedził wprowadzenie unijnej regulacji RODO, oferując konkretne rozwiązania i gwarancje w zakresie ochrony danych wobec coraz większych oczekiwań i wymagań klientów w całej Europie. Globalnie najważniejszy jest jednak dla nas rynek chmury, w ramach którego specjalizujemy się w wynajmowaniu klientom infrastruktury IT w modelu IaaS oraz usługach dodatkowych, jak cloud backup czy odzyskiwanie danych w oparciu o chmurę.
Robert Berliński: Polacy chcą zaoszczędzić na wszystkim. W innych krajach moi potencjalni klienci wychodzą z założenia, że wszystko zależy od tego, ile kosztowałaby ich przerwa w działaniu i dlatego są gotowi płacić duże pieniądze za bezpieczeństwo gwarantowane przez kolokację. Polski rynek jeszcze do tego nie dorósł.
Sylwester Biernacki: Większość spółek z sektora MŚP nie posiada odpowiednich procesów zarządzania ryzykiem, szczególnie w obszarze korzystania z usług DC. Nic więc dziwnego, że – według raportów PMR i Audytela – tylko 30 proc. spośród nich korzysta z profesjonalnych serwerowni.
Robert Berliński: Być może nie wiedzą, że już 1,5-sekundowy zanik zasilania może spowodować od 40 minut nawet do 3 dni przerwy w świadczeniu usług. Żeby klient lepiej zrozumiał, co ma wtedy robić, podsuwamy mu standard EPI-DCOS (Data Centre Operations Standard), zawierający szczegółowy opis, na czym polega utrzymanie obiektów DC i zarządzanie ryzykiem.
Robert Paszkiewicz Dyrektor Sprzedaży i Marketingu OVH Polska
Robert Paszkiewicz: Dostępność centrum danych to jedno, ale powyżej jest jeszcze aspekt serwerów i urządzeń sieciowych, a najwyżej oprogramowania czy rozwiązania klasy Software Defined Data Center. I dopiero na tym ostatnim poziomie jesteśmy w stanie wskazać, jakie jest ryzyko wystąpienia przestoju w działaniu systemów. Weźmy dla przykładu naszą usługę chmury prywatnej, tworzoną we współpracy z VMware. Jej konstrukcja powoduje, że niedostępność jednego elementu nie wpływa na działanie systemów klienta (np. użytkownik końcowy dalej widzi stronę internetową), a my gwarantujemy, że w ciągu 15 minut przywrócimy do działania brakujący element. Dziś klienci szukają usług o wysokiej dostępności, decydując się na ich ulokowanie w jednym centrum lub dywersyfikację w wielu centrach danych. Do tego dochodzi umowa SLA.
CAMPUSY DATA CENTER
Konrad Kobylecki: Na ile operatorzyDC są neutralni, czylipozwalają klientom w swoichobiektach korzystać z usług innychdostawców? Sylwester Biernacki: Nasza nowa polityka, ogłoszona w styczniu 2017 r., ustanawia pełną neutralność we wszystkich trzech naszych DC i każdy zewnętrzny operator może do nich wejść ze swoim sprzętem i światłowodami oraz świadczyć usługi, także kolokacyjne. W naszym przypadku neutralność to stworzenie tzw. meet-me-roomów (MMR) pozwalających na peering pomiędzy operatorami a klientami, a także na kolokowanie urządzeń pozwalających świadczyć nowoczesne usługi z obszaru bezpieczeństwa. Mam na myśli np. system firewall czy anty-DDoS. Stworzyliśmy także ring światłowodowy wokół kampusu DC przy ul. Grochowskiej w Warszawie, pozwalający na przekazanie do niego transmisji każdego operatora, niezależnie od tego, którym z pięciu wejść kablowych do nas dotrze. Do tej pory Atman jako operator telekomunikacyjny neutralny nie był, a jako operator DC tylko częściowo, tzn. na jednym obiekcie z trzech posiadanych. Neutralność jest ważna, bo daje klientom możliwość wyboru, a, co za tym idzie, także cen, co jest przez nich bardzo poszukiwane.
Bartłomiej Danek: W tym miejscu przypomnę, że Beyond.pl był pierwszym całkowicie neutralnym polskim DC. Do dziś nikogo nie preferujemym w kontekście współpracy telekomunikacyjnej. W szczególności nie jesteśmy powiązani z żadnym operatorem. To samo dotyczy chmury – chociaż jesteśmy największym w Polsce partnerem VMware, to współpracujemy też z innymi dostawcami usług wirtualizacyjnych. O tym, z usług której firmy czy wirtualizatora skorzystać, klient decyduje samodzielnie, chociaż niejednokrotnie prosi nas o pomoc w tym zakresie.
Marcin Zmaczyński: Aruba na całym świecie stosuje podobną politykę, współpracuje wyłącznie z operatorami telekomunikacyjnymi, którzy nie dyskryminują żadnego ze swoich partnerów. Ale firmom, które chcą u nas korzystać z chmury publicznej lub hybrydowej, w większości przypadków oferujemy nasze autorskie rozwiązania. Neutralność jest dla nas ważna, stąd nasze najnowsze DC zostało zaprojektowane pod kątem świadczenia usług w modelu carrier neutral.
Sylwester Biernacki: To zrozumiałe, bo każda międzynarodowa firma wchodząc do Polski szuka takich dostawców usług DC, którzy gwarantują neutralność. Klient powinien mieć możliwość wyboru spośród kilku rodzajów chmur, hostingu czy systemów anty-DDoS. Dzięki współpracy z dostawcami IT, na terenie naszego kampusu klienci HPE, IBM czy Della mogą współpracować z Qumakiem, Asseco czy Atende Robert Paszkiewicz: OVH skupia się na dostarczaniu klientom gotowych rozwiązań. Oferujemy infrastrukturę o wysokiej dostępności, w modelu abonamentowym, rozbudowaną o wiele elementów dodatkowych, jak ochrona anty-DDoS czy sieci prywatne vRack. Co istotne, łączymy tutaj światową technologię z autorskimi, zaawansowanymi rozwiązaniami, co pozwala nam na utrzymanie właściwych standardów. W portfolio produktowym OVH znajdziemy usługi od domen i hostingu dla sektora MŚP po duże rozwiązania cloudowe dla średniego i dużego biznesu. Dla naszych klientów, np. sklepów internetowych, nie jest najważniejsza neutralność dostawców transmisji, tylko to, jak szybko ich klienci będą mogli odwiedzić ich strony. Potrzeby klientów definiują priorytety przy rozbudowie naszej infrastruktury.
GREEN DATA CENTER
Konrad Kobylecki: Na znaczeniuzyskują obecnie technologieenergooszczędne. Czy DC są gotoweje certyfikować zgodnie zwytycznymi European Code ofConduct (ECoC)? A klienci za tododatkowo zapłacić? Robert Berliński: W Polsce jeszcze nie. Owszem, coraz więcej DC przechodzi na stosowanie bardziej nowoczesnych technologii, które wymagają większych inwestycji, ale są tańsze w eksploatacji. Tylko że one mają niewiele wspólnego z kompleksowymi rozwiązaniami ekologicznymi. Sylwester Biernacki: Ponieważ klient zwykle partycypuje w kosztach zużycia prądu, to jednak optuje za technologiami energooszczędnymi, które mu je zmniejszą. Wdrożenie rozwiązań optymalizujących zużycie energii jest działaniem win-win. Dlatego Atman przystąpił do programu ECoC zarówno jako uczestnik, jak i endorser.
Bartłomiej Danek Wiceprezes Beyond.pl
Bartłomiej Danek: W naszym najnowszym DC współczynnik zużycia prądu PUE w części z komorami adiabatycznymi wynosi zaledwie 1,1, w pozostałych – 1,4, a w starszym DC 1 – 1,8. Obniżenie tego współczynnika dla klienta może generować redukcję kosztów ze 100 tys. zł do 70 tys. zł miesięcznie.
Marcin Zmaczyński: Nasze najnowsze DC koło Mediolanu posiadające Rating 4 też ma wskaźnik PUE na poziomie 1,1, ale to już branżowy standard. Efektywność energetyczna i ekologia mają dla nas ogromne znaczenie, dlatego na potrzeby nowego obiektu wybudowaliśmy elektrownię wodną, która również uniezależnia nas od zewnętrznych dostawców energii.
Sylwester Biernacki: Atman ma 1,2, tylko że PUE jest tak naprawdę współczynnikiem wirtualnym, projektowym, który ustalają między sobą strony umowy i może się wahać w zależności od stopnia wypełnienia DC sprzętem. Bo jeśli do komory z PUE 1,1 włoży się tylko dwie szafy zasilane prądem 500 kVh, to jego PUE wzrośnie do 2,5. Bardzo dużo zależy od klienta, a ECoC wyraźnie rozgranicza sferę wpływu operatora DC i klienta. Jako endorser doradzamy tym ostatnim, jak zwiększać efektywność energetyczną kolokowanego sprzętu. Kilku naszych klientów posiadających 100- lub 200-metrowe komory brało czynny udział w wyborze systemów chłodzenia i energetyki.
Robert Paszkiewicz: Kolokując swoje serwery w DC korzystamy z miejsca, które jest projektowane na potrzeby różnych klientów tak, by móc spełnić wymagania gwarancyjne różnych producentów sprzętu. Tego typu sytuacja nie występuje w OVH, gdzie serwery produkujemy samodzielnie, a dodatkowo korzystamy z autorskiego systemu chłodzenia. Dzięki temu mamy pełną kontrolę nad każdym etapem działania centrum danych i możemy osiągnąć realną efektywność energetyczną na poziomie 1,1. Tak wysoka skuteczność, połączona ze skalą działalności – 260 000 serwerów pracujących w 20 centrach danych – tworzy możliwość oferowania usługi na najwyższym poziomie jakości, a przy tym w rozsądnej cenie. Warto podkreślić, że w OVH niezmiennie jesteśmy dumni z polskiej myśli technicznej. Za rozwiązania technologiczne stosowane w naszych DC odpowiada bowiem Henryk Klaba, ojciec Octava Klaby, założyciela i aktualnego CEO firmy, z pochodzenia Polaków.
WARTOŚCI DODANEVS. ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Konrad Kobylecki: A jakie są wartościdodane? I czy jeśli klientzapłaci za nie więcej, to przy okazjiuda mu się zmniejszyć kosztywewnętrzne? Sylwester Biernacki:Najwięcej zaoszczędzi się na kolokacji przenosząc do nas serwery z małych serwerowni. Nieopłacalność ich utrzymywania i eksploatacji niezbicie wykazały publikowane przez nas analizy TCO opracowane we współpracy z Audytelem.
Robert Paszkiewicz: OVH oferuje wiele wartości dodanych, ale dwie najważniejsze to autorski system ochrony przed atakami DDoS (dostępny dla wszystkich klientów w cenie) oraz pakiet różnych narzędzi do budowy Disaster Recovery i utrzymania ciągłości biznesu na bazie 20 naszych DC. W wielu obszarach współpracujemy z ponad 3000 partnerów, którzy tworzą dla naszych klientów gotowe rozwiązania zbudowane w oparciu o infrastrukturę OVH.
Sylwester Biernacki: Atman współpracuje z wieloma partnerami, a strategiczne alianse zawieramy z liderami rynku. I to właśnie oni są najczęściej odpowiedzialni za budowanie DC na zlecenie naszych klientów.
Bartłomiej Danek: Beyond.pl jest w podobnej sytuacji, jak Atman. Są obszary, które stanowią nasz core business, tj. cloud computing i kolokacja, które wykonujemy zupełnie samodzielnie. Pewne działania dodatkowe wykonujemy jednak ze sprawdzonymi partnerami, np. wdrożenie systemów SAP na naszej infrastrukturze.
Marcin Zmaczyński: Aruba specjalizuje się w obszarach, na których zna się najlepiej, czyli głównie w IaaS. Działając na rynkach zarówno w Europie Zachodniej, jak i Wschodniej widzimy pomiędzy nimi wyraźną synergię, którą staramy się wykorzystać. Firmy z naszej części Europy, a szczególnie z Ukrainy, chętnie szukają infrastruktury w Europie Zachodniej, a to ze względu na trudną sytuację geopolityczną. Z kolei te zachodnie nie mniej często szukają w naszej części Europy infrastruktury pod outsourcing. Staramy się współpracować z obiema stronami.
CIĄGŁOŚĆ DZIAŁANIA
Robert Berliński Konsultant ds. Centrów Danych Członek Zarządu BCA Group
Konrad Kobylecki: W naszym groniejest firma, która specjalizujesię w audytach ciągłości działania.Czy zdarza się wam analizowaćproces, gdzie DC lub chmura jesttylko jej częścią? Robert Berliński: Nie ma tu standardów, chociaż nie ulega wątpliwości, że kolokacja lub chmura są dużo bardziej bezpieczne niż własna serwerownia. Wrażenie to potęguje nowa dyrektywa ochrony danych osobowych RODO, która zacznie obowiązywać od połowy 2018 r., nikt jednak nie wie, jak będzie wyglądać.
Klienci zaczynają już myśleć o business continuity, szczególnie jeśli wytłumaczy się im, że wyłączenie nawet jednego DC z kilku, które posiadają, może na długo zatrzymać ich biznes. Tym bardziej, że średni procent aplikacji przechowywanych w chmurze ma urosnąć z 65 proc. w IV kw. 2016 r. do 77 proc. w IV kw. 2017 r.
Robert Paszkiewicz: Są więc dwie możliwości. Aplikacje można trzymać na własnych serwerach bądź ulokować je w chmurze, co wydaje się bardziej perspektywicznym wyborem. Naszym celem jest, aby firmy mogły i chciały korzystać z rozwiązań business continuity w abonamencie miesięcznym i bez umowy terminowej. Tak, aby ich systemy IT były zawsze dostępne, a przedsiębiorcy mogli się skupić na własnym biznesie. Edukujemy naszych klientów zarówno w ramach szkoleń indywidualnych, konferencji, jak i dzięki regularnym webinarom.
Marcin Zmaczyński: Model cloud z samego założenia ma gwarantować utrzymanie ciągłości działania. O powodzeniu tego procesu decyduje szereg czynników, w tym wysoki standard samego DC oraz każdego z ogniw dbających w nim o stałą dostępność systemów IT. Dlatego outsourcing IT w chmurze warto ulokować u sprawdzonego usługodawcy, który oferuje pełną redundancję, w tym geograficzną, posiada certyfikaty jakości oraz zapewni usługi dodatkowe dedykowane ciągłości biznesowej. Aruba nie tylko inwestuje w niezawodność własnych obiektów i systemów, które legitymują się adekwatnymi certyfikatami jakości. Współpracujemy również z czołowymi dostawcami rozwiązań do gwarantowania ciągłości działania, jak np. z firmą Veeam Software, dzięki której możemy wzorcowo chronić maszyny wirtualne w chmurze prywatnej.
Konrad Kobylecki: Kiedyś była moda na duże serwery. Z czasem klienci zaczęli je zastępować małymi, bardziej zawodnymi, ale w sumie równie skutecznymi. Czy nie tak samo jest z poziomami DC? Sylwester Biernacki: Powszechnie wiadomo, że jeden z największych polskich portali zamierza wszystkie swoje zasoby przenieść do chmury, mimo że ma własną serwerownię. Co więcej, wcale nie zamierza zrezygnować z tego powodu z własnego działu IT, bo to właśnie on byłby odpowiedzialny za to, żeby wszystko działało niezawodnie. Atman bardzo by się cieszył, gdyby mniejsi klienci myśleli podobnie.
Bartłomiej Danek: Myślę, że w tym gronie reprezentujemy jednostki świadczące bardzo wysoką jakość usług. Ostatecznie klient sam wybiera usługodawcę w oparciu o posiadaną wiedzę. Często musimy pewne rzeczy klientowi wyjaśnić. Oczywiście, cena jest bardzo istotnym elementem wyboru, ale certyfikacja to równie ważny element pozwalający uzyskać odniesienie do składanej oferty. Klient musi wiedzieć, jakie mamy zasoby pozwalające nam wziąć na siebie odpowiedzialność za działanie jego biznesu.
Paper people surrounded by hands in gesture of protection. Concept of insurance, social protection and support.
Mapa przeszkód i ryzyka
Fuzje i przejęcia (M&A) nadal są chętnie stosowaną strategią rozwoju firm. W 2015 r. globalna wartość transakcji wyniosła 24,28 bln dolarów, co stanowi rekordowy wynik wszechczasów. Czy żegluga po tym oceanie jest bezpieczna i pozwala dopłynąć do docelowego portu? Tak, pod warunkiem, że mamy do dyspozycji sprawny kompas oraz mapę licznych gór lodowych.
Przedstawia ją opublikowany właśnie raport Crowe Horwath, 8. co do wielkości firmy doradczej na świecie, oraz kancelarii prawnej TGC Corporate Lawyers. Raport prezentuje wnioski z badań międzynarodowych przedsiębiorstw zaangażowanych w proces fuzji i przejęć. W ankiecie złożonej z 20 pytań wzięło udział 180 respondentów – członków wyższego kierownictwa odpowiedzialnych za finanse. Ponad dwie trzecie (68 proc.) z nich pochodziła ze spółek prywatnych, pozostali reprezentowali firmy publiczne i organizacje non-profit, co pozwoliło rozszerzyć spektrum badania. Raport, mimo wartości analitycznej, ma przede wszystkim walor praktyczny.
– Skupiliśmy się na aspektach ryzyka, doświadczeniach i błędach badanych podmiotów – wyjaśnia Izabela Kuśmierz-Latała, dyrektor zarządzająca Crowe Horwath. Jesteśmy firmą doradczą i dlatego zamieniliśmy nasze opracowanie w zbiór rad, przestróg i ostrzeżeń, które pozwolą zyskać świadomość niebezpieczeństw i tym samym ich uniknąć. Rynek fuzji i przejęć z pewnością będzie się rozwijał. Planując aktywność w przestrzeni M&A warto skorzystać z uporządkowanych doświadczeń tych, którzy już przeszli przez proces fuzji lub przejęć, wynosząc cenną wiedzę, jaką zechcieli się podzielić. Mimo, że badanie dotyczyło firm, które mają centralę na terenie USA oraz przedsiębiorstw międzynarodowych, wnioski są uniwersalne.
Czy na pewno wiesz czego chcesz?
Raport wyróżnia dziewięć faz procesu inwestycyjnego oraz piętnaście zidentyfikowanych ryzyk, które się z nimi łączą. Niebezpieczeństwa można zidentyfikować już na początku, w trakcie planowania M&A oraz określania celów przedsięwzięcia.
– Presja rozwoju przy jednoczesnych ograniczeniach rynku sprawiają, że aktywność w zakresie fuzji i przejęć utrzymuje się na wysokim poziomie – mówi Wojciech Marczyszyn, dyrektor zarządzający TGC Corporate Lawyers. To samo w sobie nie stanowi problemu, ale niepokojący jest brak refleksji przedsiębiorstw angażujących się w kolejne transakcje. Często brakuje temu konkretnej strategii, precyzji określenia celów czy brania po uwagę ryzyk kulturowych i konkurencyjnych. Powoduje to, że wyniki spółki po sfinalizowaniu transakcji są dużo niższe niż zakładane. Dzisiejszy rynek fuzji i przejęć jest po prostu zbyt konkurencyjny, aby polegać na arbitrażu finansowym, wyśrubowanych modelach sprzedaży krzyżowej czy myśleniu życzeniowym.
Na podstawie doświadczeń badanych firm w raporcie zdefiniowano ryzyka fazy początkowej, czyli poszukiwania celów przedsięwzięcia, a także ostrzeżenia przed niejasną strategią lub specyficznymi motywami transakcji, chęcią osiągnięcia zbyt wielu efektów synergii, zaangażowaniem w transakcje o nieodpowiedniej wartości czy brakiem zrozumienia perspektywy sprzedającego. Autorzy raportu zalecają opracowanie konkretnej strategii, sprecyzowanie celów, wprowadzenie prostego systemu zarządzania transakcjami M&A oraz zaangażowanie liderów operacyjnych w proces due diligence wraz z wykorzystaniem wiedzy obiektywnych doradców zewnętrznych.
Uwaga na wycenę
Najwięcej badanych, jako podstawowe ryzyko fazy wyceny wymienia zawyżone ceny transakcyjne oraz “aktualne wyceny rynkowe”, które je powodują. Respondenci uznali je za najpoważniejszy obszar ryzyka, upatrując niebezpieczeństw również w dostępności taniego kapitału, niejasnych motywach transakcji czy ograniczonym dostępie do przejmowanej spółki. Autorzy raportu dają tu kilkanaście pożytecznych rad, wśród których jest m.in. konieczność powstrzymania się przed zaooferowaniem ceny wyższej niż wartość aktywów i nie podążanie za rynkiem, gdy cena rośnie do poziomu zagrażającego oczekiwanemu zwrotowi z inwestycji. Równie ważna jest dyscyplina due diligence czy renegocjowanie warunków transakcji w wypadku pojaweinia się faktów sprzecznych z argumentacją przedstawioną przez sprzedającego podczas marketingowej prezentacji firmy i jej walorów. Eksperci zalecają dogłębne poznanie działalności przejmowanej spółki oraz warunków geopolitycznych i makroekonomicznych, mających na nią wpływ w przeszłości.
Due diligence
Obszar, w którym ankietowani zwracają uwagę przede wszystkim na kompletność i przejrzystość informacji, m.in. braku odpowiedniego dostępu w spółkach przejmowanych do personelu, danych, kluczowych interesariuszy, klientów czy dostawców. Tu również warto uważać na przeszłość.
– Analiza due diligence powinna także dotyczyć wielu kwestii prawnych –uzupełnia Artur Rogozik, partner w TGC Corporate Lawyers, które pozwolą zorientować się potencjalnemu inwestorowiw ocenie prawidłowości funkcjonowania podmiotu przejmowanego oraz czy nie zachodzą historyczne okoliczności prawne, które mogą spowodować wystąpienie dodatkowych ryzyk. Jeżeli takie wystąpią, należy ocenić szanse pojawienia się potencjalnych zobowiązańw przyszłości, biorąc pod uwagę obowiązujące prawo, orzecznictwo, interpretacje, itp. Analiza due diligence, wraz z analizą podatkową, będzie też niezbędna przy prawidłowym planowaniu modelu prawnego fuzji bądź przejęcia.
Integracja
Ostatnia faza fuzji lub przejęcia, mimo prawidłowego prowadzenia wcześniejszych etapów, również niesie ryzyka. Poza przyspieszaniem wyników synergii oraz zabezpieczeniem podstawowej działalności operacyjnej, w raporcie zwrócono uwagę na kapitał ludzki oraz różnice kulturowe, zalecając właściwe zarządzanie. Zarówno na poziomie taktycznym (np. przekształcanie stanowisk) jak i strategicznym, obejmującym zmiany organizacyjne czy politykę i system komunikacji. Niezwykle ważnym, choć niedocenianym obszarem, który ma wpływ na tę fazę procesu jest asymilacja kulturowa. Respondenci wskazują tu punkty tak newralgiczne, jak relacje podległości służbowej, zmiany wynagrodzeń i świadczeń, protokoły podejmowania decyzji, bazowanie na hierarchii czy wręcz apetyt na ryzyko. Jak wynika z doświadczeń ankietowanych mają one znaczący wpływ na morale pracowników nabywcy i zbywcy przedsiębiorstwa.
Wyzwania czasu
Fuzje i przejęcia, które dokonują się we współczesnej rzeczywistości rynkowej i które z pewnością będą się dokonywać na jeszcze większą skalę, wymagają wiedzy i wynikającej z niej ostrożności. Konkurencja w obszarze M&A, wysokie wyceny rynkowe, ograniczony dostęp do informacji o przejmowanej spółce podczas procesu due diligence, wzrost cen centralizacji i kosztów integracji systemów IT oraz ograniczone doświadczenia zespołów wewnętrznych w transakcjach M&A – to zagrożenia najczęściej podkreślane w raporcie. Odpowiedzią na nie, zdaniem Macieja Krzekotowskiego, dyrektora Business Consulting w Crowe Horwath, powinno być sformułowanie przejrzystej strategii fuzji i przejęć, prosty i precyzyjny proces zarządzania transakcją, konserwatywne podejście w zakresie tworzenia i komunikowania strategii handlowych czy staranna weryfikacja wiedzy o przejmowanym podmiocie przed transakcją. Żeby wyeliminować ryzyko trzeba je najpierw poznać i zrozumieć.
Tallulah Hair & Beauty to wyjątkowe miejsce w Warszawie – najpiękniejszy w stolicy salon fryzjerski i kosmetyczny, w którym o włosy i ciało dba międzynarodowa ekipa profesjonalistów i pasjonatów.
Salon mieści się w samym centrum Warszawy, czyli w Rezydencji Foksal przy ul. Kopernika 5. I od początku miał być inny niż wszystkie. Każdy detal przestrzeni zaprojektował Jacek Synkiewicz, który stworzył miejsce łączące klasykę art deco, elementy modernizmu i domowe ciepło. Każdego dnia słychać też w Tallulah język angielski, francuski, włoski i wiele innych, a to za sprawą międzynarodowej ekipy i naszych gości, wśród których są m.in. artyści, biznesmeni i ambasadorowie.
Chociaż Tallulah to miejsce luksusowe, motto salonu brzmi: „Piękno, na które cię stać”. Najważniejsza jest tu pozytywna energia, wielojęzyczny tygiel, połączenie mody i sztuki, a zarazem to, co Francuzi nazywają „esprit”. Dbają o to na co dzień wyjątkowi styliści, kosmetolożki i manicurzystki: to dzięki nim ci, którzy poznali już Tallulę, uwielbiają tutaj wracać.
Nowy prezes T-Mobile Polska, operatora sieci komórkowej, Andreas Maierhofer to manager z wieloletnim doświadczeniem na rynku telekomunikacyjnym i informatycznym. Już w 1987 roku rozpoczął pracę w grupie Telekom Austria i stopniowo wspinał się po managerskiej drabinie. Niecałe 10 lat później został najpierw dyrektorem departamentu rozliczeń, a kilka lat później dyrektorem pionu usług detalicznych w Mobilkom Austria. Pracował jako Chief Operating Officer w Si.mobil Slovenia, gdzie doszedł do pozycji prezesa. Był też prezesem w spółce Mobitel EAD w Bułgarii, skąd wskoczył na fotel prezesa T-Mobile w Polsce.
Z firmy odszedł Adam Sawicki, który kierował spółką od czerwca 2015 roku. Wcześniej był dyrektorem generalnym i prezesem Netii i prezesem firmy GTS Central Europe (wchłoniętej właśnie przez T-Mobile). Zdobywał doświadczenie w spółkach grupy Telia (później TeliaSonera) w Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Rosji, Polsce i na innych rynkach telekomunikacyjnych w Europie Centralnej. W Szwecji stawiał pierwsze kroki w biznesie w firmie Telia Swedtel.
T-Mobile Polska zatrudnia ok. 4 tys. pracowników, pokrywa zasięgiem LTE ponad 99 proc. powierzchni kraju, rozbudowuje sieć LTE na częstotliwościach 800 MHz. Koncern T-Mobile zatrudnia w 50 krajach na świecie niemal 220 tysięcy ludzi i obsługuje ponad 200 mln klientów. Firma należy do grupy Deutsche Telekom. W roku finansowym 2016 koncern wygenerował 73,1 mld euro przychodów. W Polsce operator działa od 1995 r., początkowo jako Polska Telefonia Cyfrowa, operator sieci Era.
W dniu 8 czerwca br. w siedzibie warszawskiej Galerii Mokotow/s-ka odbył się wernisaż wystawy prac Anny Szprynger pt. „Pozor/na przestrzeń”. Wernisaż rozpoczął, trwającą prawie miesiąc, wystawę prac Anny Szprynger w ramach 9. edycji międzynarodowego festiwalu architektury, designu i sztuki ARCHIKULTURA 2017.
Wystawa składała się z cyklu prac, namalowanych specjalnie na tę okazję. Wyjątkowej delikatności, geometryczne malarstwo, czarno–białe kompozycje stworzone z precyzyjnie wykonanych kresek to charakterystyczne cechy twórczości tej autorki.
Kurator wystawy, Tadeáš Goryczka, we wstępie do katalogu wystawy pisze: „Anna Szprynger buduje archetypiczne krainy, w których odnajduje się spokój. Jeżeli zechcemy, jesteśmy zaproszeni w jej niezwykły świat, pełen przestrzeni i podświadomych, ale mocno wyczuwalnych horyzontów, za którymi do końca nie wiadomo, co można odnaleźć. To już tylko sprawa naszej percepcji, dokąd dojdziemy. Te obrazy na nowo rozbudzają uśpionego w każdym z nas wewnętrznego odkrywcę. Mamy prawo, a nawet obowiązek własnej interpretacji. Bo to sztuka, która angażuje odbiorcę i nie daje, na szczęście, oczywistych odpowiedzi. I nie myśli się o wyjątkowej precyzji malarki, nie myśli się o kreskach misternie namalowanych na płótnie, nie zgłębia się technologicznej warstwy, bo te obrazy nie są tylko formą, a przede wszystkim stają się bodźcem do spojrzenia w siebie. (…) Jesteśmy wciągani w strukturę obrazu, uniwersalną geometrię, która nie jest do końca czytelna, ale dzięki temu jeszcze łatwiej poddajemy się ni stąd ni z owąd obecnym w nas emocjom. (…)Ta niekonkretność jest frapująca. Bezbrzeżność jest uniwersalnie nieskończona. W jednym obrazie można odnaleźć wszystkie pozostałe i w całości znajdzie się ten jeden”.
Wystawa prac Anny Szprynger w Galerii Mokotow/s-ka potrwa do 2 lipca.
Anna Szprynger
Urodziła się w 1982 roku w Warszawie. Studiowała grafikę i malarstwo w Kolegium Sztuk Pięknych w Kazimierzu Dolnym i na Uniwersytecie Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie. Dyplom z wyróżnieniem uzyskała pod kierunkiem profesorów Tomasza Zawadzkiego i Grzegorza Dobiesława Mazurka.
W 2014 roku obroniła pracę doktorską na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, pod kierunkiem profesor Doroty Grynczel.
Miała 18 wystaw indywidualnych, m.in. w Galerie Lindner w Wiedniu (2017), Muzeum Narodowym w Gdańsku (2014), Galerii EL w Elblągu (2014), Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie (2012). Brała udział w ponad 40 wystawach zbiorowych. W 2013 została laureatem Prix Marin na paryskim Salon Réalités Nouvelles a w 2015 otrzymała Nagrodę Arteonu za 2014 rok.
Żyjemy w epoce start-upów. Dlaczego? Ponieważ start-up to idealne rozwiązanie dla młodych i pełnych ambicji ludzi. Każdy z nas nieraz zastanawiał się nad założeniem własnej działalności, ale pomysły – często innowacyjne – chowamy do szuflady
Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ mamy problem z pozyskaniem kapitału. Na rynku dostępnych jest jednak wiele rozwiązań finansowych, które pozwolą nam nie tylko zrealizować założenia biznesplanu, lecz także zabezpieczyć firmę na pierwsze, początkowe lata działalności. Start-up to nic innego jak tylko młoda, innowacyjna firma, która ma unikatowy pomysł na produkt lub usługę. W definicję start-upów wpisane są ryzyko, eksperyment, test – dlatego „start-upowiec” nigdy nie powinien się poddawać i aż do skutku powinien dążyć do realizacji założonego celu. Start-upy utożsamiane są najczęściej z obszarem nowych technologii. Innowacja wiąże się z kosztami, skąd zatem wziąć dodatkowe środki finansowe?
Finansowanie start-upów
Na rynku znajdziemy instytucje gotowe do poniesienia wyższego ryzyka, które chętnie zainwestują w młode firmy z potencjałem. Tego typu możliwości dają m.in. fundusze Unii Europejskiej, w ramach których dostępne jest finansowanie innowacyjnych projektów. Szeroki zakres finansowania umożliwiają tzw. anioły biznesu oraz fundusze venture capital. Nie należy zapominać o kredytach oferowanych przez banki, które udzielają finansowania m.in. w połączeniu ze środkami z funduszy UE.
Start-upy w Polsce
Według raportu przygotowanego przez Fundację Start-up Poland, w 2016 r. funkcjonowało w Polsce ponad 2,6 tys. start-upów. Największa liczba start-upów powstaje w Warszawie, jest to ponad jedna czwarta wszystkich projektów. Kolejnymi największymi skupiskami są: Kraków, Trójmiasto i Poznań. Polska jest krajem, w którym start-upy dopiero się pojawiają, są młode, ich średni wiek nie przekracza dwóch lat, co, według raportu „Polskie Start-upy 2016”, plasuje nas na trzecim miejscu w Europie, zaraz po Rumunii i Włoszech. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że co czwarty badany start-up o regularnych przychodach przez ostatnie sześć miesięcy zdublował sprzedaż. Wyniki badania potwierdzają, że mając innowacyjny pomysł na działalność gospodarczą, nie powinniśmy zastanawiać się nad jej rozpoczęciem. Wystarczy jedynie zgromadzić kapitał – własny lub pozyskany z zewnątrz.
Według badania dokładnie połowa projektów jest finansowana przede wszystkim ze środków własnych. Firmy, które sięgają po kapitał obcy, najczęściej wybierają dotacje z UE – ponad 24 proc., fundusze venture capital stanowią udział 22 proc. Około 75 proc. start-upów świadczy swoje usługi w tzw. modelu B2B (Business to Business), kierując swoją ofertę do firm i korporacji, odchodząc jednocześnie od świadczenia usług w kierunku konsumentów. Firmy te działają najczęściej w obszarach mobilnych, e-commerce, oprogramowania dla firm, edukacji, big data czy Internetu Rzeczy.
Dotacje
Głównym programem skierowanym bezpośrednio do start-upów jest program „Start in Poland”. W perspektywie siedmiu lat w Polsce ma szansę powstać i rozwinąć działalność 1,5 tys. firm tworzących wysokiej jakości innowacyjne technologie, zdolne konkurować na rynkach zagranicznych. Budżet przygotowany na ten cel ma wynieść 3 mld zł. Pierwszą inicjatywą w ramach programu jest program „Scale Up”. Zostaną w nim wyłonione tzw. akceleratory, czyli grupy przedsiębiorców, inwestorów, entorów z doświadczeniem i kontaktami w biznesie, którzy pomogą młodej firmie w połączeniu z dużymi przedsiębiorstwami, szczególnie spółkami Skarbu Państwa. W ramach programu młodzi przedsiębiorcy mogą otrzymać do 250 tys. zł wsparcia finansowego.
Fundusze venture capital
Jeśli nie mamy wystarczających środków na start, a mamy innowacyjny pomysł na biznes, to interesującym rozwiązaniem mogą być fundusze venture capital. Dzięki temu rozwiązaniu możemy liczyć na realizację nawet bardzo ryzykownych projektów. Istotną zaletą korzystania ze wsparcia funduszu VC jest to, że oprócz środków finansowych nasza firma otrzymuje wsparcie doświadczonych doradców w zakresie marketingu, zarządzania i finansów. Wybierając VC jako źródło finansowania, należy pamiętać, że w zamian za wsparcie oddajemy inwestorowi możliwość ingerowania w nasz biznes, ponieważ sprzedajemy część udziałów naszej firmy.
Anioły biznesu
Zbliżoną formą pozyskiwania kapitału od venture capital jest współpraca z aniołami biznesu. Są nimi najczęściej przedsiębiorcy o znaczącym doświadczeniu zawodowym, posiadający własny kapitał i będący w stanie podjąć wysokie ryzyko zainwestowania części swoich środków na okres od trzech do sześciu lat w celu otrzymania wyższej niż przeciętna stopy zwrotu. Poza nabyciem udziałów przedsiębiorstwa aniołowie biznesu aktywnie angażują się w pomoc w jego rozwijaniu, dzieląc się swoim doświadczeniem, kontaktami biznesowymi oraz udzielając szeroko rozumianego wsparcia.
Kredyty inwestycyjne połączoneze wsparciem środków z UE
Są to rozwiązania oferowane przez banki i są skierowane do tych klientów, którzy chcą zrealizować swój projekt biznesowy przy wsparciu środków z funduszy pomocowych i którzy spełniają kryteria określone w poszczególnych programach operacyjnych. Kredyty inwestycyjne i obrotowe mogą być przeznaczone na prefinansowanie dotacji, tj. sfinansowanie nakładów do czasu wypłaty dotacji (tzw. kredyty pomostowe) oraz finansowanie wkładu własnego projektu.
Na co powinniśmy zwrócićszczególną uwagę?
Powinniśmy pamiętać, że wypłata środków z dotacji najczęściej następuje w formie refundacji części kosztów już poniesionych w ramach inwestycji. A to oznacza, że przedsiębiorca ubiegający się o wsparcie powinien w pierwszej kolejności zapewnić sobie finansowanie planowanej inwestycji. Potwierdzeniem zdolności wnioskodawcy do sfinansowania projektu inwestycyjnego jest dla instytucji rozpatrującej wniosek promesa kredytowa lub umowa kredytu. Kredyt finansujący wkład własny projektu jest przeznaczony na współfinansowanie przedsięwzięć. Kredyt jest udzielany na finansowanie tzw. kosztów kwalifikowanych projektu, które nie są objęte dotacją, oraz kosztów niekwalifikowanych. Bank może zaoferować kredyt współfinansujący wkład własny projektu, na okres dostosowany do potrzeb kredytobiorcy, honorując standardowe zabezpieczenia kredytów. Harmonogram spłaty jest ustalany indywidualnie w zależności od charakteru projektu inwestycyjnego.
Jakich zasobów brakuje startupowcom na początkowym etapie rozwoju? Pieniędzy. To właśnie pozyskanie kapitału stanowi największy problem w rozpoczęciu czy dalszym rozwoju swojego start-upu. Jednak tak jak wspomniano na początku tekstu – lepiej poszukać zewnętrznych form finansowania, które na polskim rynku są dla przedsiębiorców bardzo korzystne, niż rezygnować z innowacyjnego pomysłu, który mógłby rozwinąć nasz biznes na skalę europejską.
Firma SPEKTRA oferuje usługi ochrony osób i mienia, utrzymania czystości i obsługę techniczną wszelkiego rodzaju nieruchomości, które to z powodzeniem realizuje od 1996 roku.
Ponad 20-letnie doświadczenie w zapewnianiu kompleksowych usług pozwala nam wypracowywać najlepsze rozwiązania dla obecnych oraz potencjalnych klientów.
Posiadamy bogate doświadczenie w obsłudze centrów handlowych, centrów logistycznych, biurowców, zakładów produkcyjnych, hoteli oraz osiedli mieszkaniowych poparte licznymi rekomendacjami.
Dysponujemy ogromnym potencjałem wykwalifikowanych pracowników zapewniając im środki do wykonania najbardziej złożonych zadań.
Wartością, której od początku byliśmy wierni i którą nadal chcemy utrzymać jest bezpieczeństwo naszych Klientów.
W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...
21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...
ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...
Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju
Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...
Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu
Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...
Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...