.
Strona główna Blog Strona 337

Boom na usługi zarządzane

Jacek Szczepański wiceprezes ds. operacyjnych Atende

Managed Services to jeden z najszybciej rozwijających się trendów w świecie IT. Powodem są nie tylko względy ekonomiczne, lecz także to, że jakość usług świadczonych przez podmiot zewnętrzny jest często znacznie lepsza niż próba zapewnienia ich wewnętrznymi zasobami. W przypadku Atende wysoką jakość usług zarządzanych gwarantuje zespół ponad 50 inżynierów. Firma już od ponad 25 lat ma na bieżąco do czynienia z wdrażaniem i utrzymywaniem wiodących
technologii. Co więcej, szybkość zmian na rynku wymusza transformację zespołów IT z jednostek świadczących usługi serwisowe w jednostki strategiczne, które dzięki wprowadzeniu MS mogą skupić się na rozwoju produktów i podstawowym biznesie.

Dla Atende Managed Services oznacza usługi wsparcia IT wystandaryzowane co do zakresu, jakości i ceny. Jako jedna z nielicznych firm w Polsce świadczymy je na podstawie profesjonalnego Katalogu usług (zawierającego ich ponad 100, od zasilania gwarantowanego czy klimatyzacji przez infrastrukturę ICT, do wsparcia organizacyjnego zespołów IT) z przypisanymi procedurami, systemem raportowania oraz rozliczania. Umiemy też pokazać klientom mierzalne efekty pracy IT, np. czy nastąpił wzrost wydajności, bezpieczeństwa lub efektywności, poprzez określenie odpowiednich KPI tych wielkości. Stałe monitorowanie i automatyczne rozliczanie jakości usług odbywa się dzięki Systemowi Monitorowania Atende. Umożliwia on również monitorowanie wydajności i jakości kluczowych dla danej firmy aplikacji biznesowych.

Dlatego jeśli w twoim dziale IT brakuje ludzi lub wiedzy, nie mierzy się KPI informatyki lub aplikacje krytyczne nie mają gwarancji wystarczających zasobów, to być może nastała najwyższa pora na skorzystanie z Managed Services.

Już nie outsourcing, ale Managed Services

High angle view of businessman laying out white cards with communication and people icons on a rustic wooden background.

Dynamicznie zmieniający się rynek oraz stale rosnące potrzeby firm w zakresie IT powodują, że tradycyjnie rozumiany outsourcing traci na znaczeniu, a jego miejsce zajmują usługi Managed Services. Czym charakteryzuje się ten model prowadzenia projektu i dlaczego staje się coraz bardziej pożądanym rodzajem współpracy?

Managed Services, czyli usługi zarządzane, to nowy model outsourcingu usług IT, który polega na kompleksowej obsłudze wydzielonego obszaru IT klienta. Usługodawca zapewnia zespół specjalistów i managerów, którzy przejmują zarządzanie wskazanym przez klienta obszarem, mają większy niż w przypadku tradycyjnego outsourcingu wpływ na cały projekt i ponoszą przed klientem pełną odpowiedzialność za jego realizację.

Rosnące zapotrzebowanie
O rosnącej popularności tego modelu świadczenia usług IT decyduje m.in. to, że może on całkowicie odciążyć firmowy zespół od wykonywania zadań związanych z danym projektem czy obszarem działania przedsiębiorstwa – klient widzi jedynie efekt końcowy, bez konieczności angażowania swoich pracowników w realizację prac. Jednocześnie dedykowany przez usługodawcę zespół specjalistów na bieżąco informuje klienta o postępach w projekcie i zakończeniu jego poszczególnych etapów.

Od chmury do kompleksowej obsługi
Świadczenie usług w modelu Managed Services musi opierać się przede wszystkim na dojrzałej relacji z klientem. Oddanie na zewnątrz tak newralgicznego obszaru, jakim jest IT, wymaga zaufania i partnerstwa. W ramach Managed Services przykładowo obsługuje się chmurę lub kilka chmur klienta, świadczy specjalistyczne usługi w ramach realizowanych projektów wraz z obsługą managerską, od początku do końca odpowiadając za prawidłowy przebieg wdrożenia.

Obopólne korzyści
Przeniesienie odpowiedzialności za dany obszar IT na firmę zewnętrzną dysponującą zespołem specjalistów wiąże się z realnymi korzyściami zarówno dla klienta, jak i usługodawcy. Korzystanie z usług w modelu Managed Services pozwala przedsiębiorstwom na oszczędność czasu, środków finansowych oraz energii, które musieliby poświęcić na realizację projektu w ramach własnego zespołu. Korzyści z takiego modelu współpracy dostrzegają również sami usługodawcy. Firma wykonująca zlecenie zyskuje swobodę działań i tym samym ma większy wpływ na przebieg prac. Ponieważ wszystkie osoby zaangażowane w projekt należą do jednego zespołu i często pracują w tym samym pomieszczeniu, komunikacja między managerami a zespołem programistów odbywa się w sposób płynny, co znacznie ułatwia realizację zadań.

fot.: Fotolia / Archiwum

Aplikacja mobilna pomoże zrekrutować specjalistów do projektów

Nie tylko start-upy, ale także duże przedsiębiorstwa czy organizacje pozarządowe chcą działać szybko, zwinnie i optymalnie kosztowo.  O przewadze konkurencyjnej zaczyna dziś decydować możliwość sprawnego zrekrutowania dobrych profesjonalistów na określony czas.       

Z danych raportu fundacji Startup Poland z 2016 roku wynika, że ponad połowa krajowych start-upów (dokładnie 59%) zatrudnia do 10 osób. Równocześnie aż 83% ankietowanych firm zadeklarowało, że w ciągu poprzednich 6 miesięcy zwiększyło liczbę swoich pracowników. Co jednak ciekawe, tylko niewielka część pracowników zatrudniona jest na umowę o pracę. 46% start-upów nie zatrudnia żadnego pracownika w tej formie, a u 42% stanowią oni jakąś część.

– Większość start-upów, nie tylko w Polsce rozwijana jest przez początkowy zespół założycieli. Dosyć szybko jednak przychodzi taki moment, że do dynamicznego wzrostu i zeskalowania pomysłu, potrzeba dodatkowych rąk do pracy, najlepiej tych doświadczonych  i wykwalikowanych. A to na obecnym rynku pracy nie jest łatwe – mówi Piotr Nejman, jeden  z twórców aplikacji Profinaut, która pomaga w znalezieniu odpowiednich ludzi do projektów.

Potwierdza to raport ManpowerGroup „Niedobór Talentów”, według którego prawie połowa pracodawców w Polsce (45%) ma problemy z pozyskaniem pracowników. To najwyższy wynik w ostatnich 6 latach.

Pracownik do projektu

Ze współpracy projektowej i outsourcingu specjalistów coraz częściej korzystają nie tylko młode, małe firmy, ale również te największe. I to w coraz szerszym zakresie. Według raportu „The rise of the extended workforce” przygotowanego przez Accenture użycie zewnętrznych konsultantów będzie w przyszłości stanowiło główną przewagę konkurencyjną  w przedsiębiorstwach.

Według raportu udział kontraktów outsourcingowych firm z listy Fortune 100 podwoił się  w porównaniu do roku 2000. Na przykład w Protect&Gamble ponad 50% inicjatyw dotyczących nowych produktów rozpoczęło się dzięki inicjatywie zewnętrznych specjalistów. Według tego samego dokumentu wartość globalnego rynku outsourcingu estymowana jest na 6 bln USD
i ma rosnąć dalej.

– Dla małych i mikroprzedsiębiorstw normalna rekrutacja jest często nie tylko zbyt kosztowna  i długotrwała, ale również zorientowana na długoterminową współpracę ze wszystkimi jej wadami. Natomiast duże przedsiębiorstwa chcąc sprostać rosnącej konkurencji ze strony młodych i zwinnych firm muszą reorganizować swoją pracę, opierając się na projektach  realizowanych z wykorzystaniem zewnętrznych zasobów. Kierownicy projektów mogą w ten sposób elastycznie zarządzać kosztami i pracą sprawnie dostarczając wartość dla klientów zewnętrznych i wewnątrz organizacji – dodaje Adam Hazdra odpowiedzialny za rozwój Profinaut w Czechach.

Pomoże technologia

Na rynku można znaleźć co najmniej kilka rozwiązań – aplikacji, które pozwalają szybko  i skutecznie znaleźć specjalistów do projektów. Jedną z ostatnich propozycji skierowaną do rodzimych przedsiębiorców jest Profinaut, aplikacja stworzona przez Czechów, która niedawno weszła do Polski. W największym skrócie Profinaut to platforma łącząca pracowników korporacji, freelancerów i innych specjalistów, którzy szukają możliwości dodatkowego zarobku lub po prostu ciekawych projektów, z managerami projektów, kierownikami i innymi osobami, które potrzebują szybko i skutecznie pozyskać odpowiednie kompetencje.

Aplikacja dba nie tylko o łatwość i szybkość umówienia się na współpracę, ale również o jakość dostępnych kompetencji. Specjaliści oceniani są przez swoich dotychczasowych zleceniodawców na podstawie wykonanego projektu. Na platformie można np. skonsultować swoje plany strategiczne czy zapytać o poradę dotyczącą komunikacji PR czy marketingowej.

 

Nowy model pośrednictwa

Rafał Chlebowski dyrektor zarządzający e-bazanieruchomosci.pl. Od 2015 r. tworzy nową, partnerską sieć sprzedaży w ramach e-bazanieruchomosci.pl – specjalistycznego oddziału w ramach grupy Open Finance. Od 11 lat związany z rynkiem nieruchomości. Pierwsze kroki stawiał jako pośrednik, po czym szybko awansował i z sukcesami budował kolejne oddziały Home Broker, zawsze kładąc nacisk na sprzedaż mieszkań z rynku pierwotnego

Rafał Chlebowski

Rafał Chlebowski
dyrektor zarządzający e-bazanieruchomosci.pl.

Rafał Chlebowski, dyrektor zarządzający e-bazanieruchomosci.pl, o dynamicznym rozwoju rynku nieruchomości w Polsce oraz o przełomie we współpracy pośredników z deweloperami

Jak wygląda współpraca pośrednika nieruchomości z deweloperem?
W dzisiejszych czasach nikt nie działa na własną rękę, samodzielnie. Deweloper przekazuje nam inwestycję do sprzedaży. Tutaj pojawia się hasło „e-baza nieruchomości”, czyli najdynamiczniej rozwijająca się sieć sprzedaży nieruchomości z rynku pierwotnego. E-baza, czyli miejsce, w którym zbieramy oferty nieruchomości i udostępniamy je w formie wyszukiwarki wszystkim naszym partnerom. Tworząc projekt, opieraliśmy się na wiedzy i doświadczeniu kierowników czy dyrektorów, którzy od lat z sukcesem budują sieć sprzedaży nieruchomości w Home Broker.

Jakie korzyści z takiej formy współpracy ma deweloper?
Należy podkreślić, że e-baza to nie tylko wyszukiwarka nieruchomości. Portal jest tylko jednym z narzędzi, natomiast bez pozostałych elementów nie odnieślibyśmy sukcesu. Podstawowym założeniem e-bazy jest dzielenie się wypracowanym przez lata know-how oraz wspieranie pośrednika na każdym etapie transakcji. Od przekazywania wiedzy produktowej przez argumenty zachęcające klienta do wyboru oferty z rynku pierwotnego, rozmowę z klientem do finalizacji transakcji. Portal jest tylko narzędziem pozwalającym, w mniej niż minutę, wyszukać aktualnie dostępne oferty na rynku nieruchomości. Na co dzień – zarówno do współpracy z deweloperami, jak i pośrednikami – dedykowani są koordynatorzy mający wieloletnie doświadczenie, często poparte sukcesami w budowie najskuteczniejszych zespołów w sprzedaży rynku pierwotnego. Teraz swoją wiedzą i doświadczeniem wspierają współpracujące z nami firmy. Niestety, samo „wstawienie produktu na półkę pośrednika” i oczekiwanie na skuteczną sprzedaż, bez wyposażenia doradcy w odpowiednie umiejętności oraz narzędzie pracy, nigdy nie przyniesie oczekiwanych, wymiernych efektów.

Zastanawia mnie jedno – skoro deweloperzy mają swoje biura sprzedaży oraz zaprzyjaźnionych pośredników nieruchomości, to gdzie jest miejsce dla was?
Po pierwsze, koszt działań marketingowych rośnie w bardzo szybkim tempie, a wynagrodzenie pośrednika jest obecnie na porównywalnym poziomie co koszt własnego marketingu oraz biura sprzedaży. Dlaczego więc nie oddać tego na zewnątrz? Po drugie, do pośredników w zdecydowanej większości trafiają osoby zainteresowane rynkiem wtórnym i to pośrednik jako pierwszy ma okazję zainteresować klienta nowym rozwiązaniem, czyli rynkiem pierwotnym. Klienci zainteresowani zakupem mieszkania mają pewne obiekcje przed samym rynkiem pierwotnym, ponieważ z góry zakładają wyższe koszty zakupu i wykończenia mieszkania w porównaniu z zakupem mieszkania o tym samym metrażu na rynku wtórnym. Jest to oczywiście błędne myślenie, dlatego też angażujemy się w edukację pośredników nieruchomości. Rozmowa z klientem jest na tym etapie bardzo ważna. Dodatkowo wyposażamy pośredników w odpowiednie argumenty oraz zapewniamy im szkolenia, które zwiększają skuteczność sprzedaży mieszkań na rynku pierwotnym.

Ostatnio coraz częściej słyszy się o zacieśnieniu współpracy pośrednik–deweloper. Na czym ta rewolucja polega?
Warto podkreślić, że dziś powszechnie panującą zasadą jest zgłoszenie klienta do dewelopera. Pośrednik, który dokona zgłoszenia klienta, blokuje go jako swojego. Problemy zaczynają się w momencie, gdy drugi czy kolejny pośrednik, który aktywnie pracuje z danym klientem, nie może obsłużyć go na danej inwestycji, ponieważ ktoś wcześniej go już zgłosił. Przez takie zasady spora liczba transakcji nie dochodzi do skutku. Problem ten często spotyka dewelopera, który współpracuje z wieloma pośrednikami.

Znając potrzeby dewelopera, mogliście uszyć rozwiązanie idealne?
Po wielu rozmowach z deweloperami wychodzimy naprzeciw ich oczekiwaniom i wprowadzamy nowe rozwiązanie na rynku. Potocznie nazywamy to „odblokowaniem klienta”. Zainwestowaliśmy w innowacyjny system informatyczny, a konkretnie bramkę zgłoszeniową, która automatycznie weryfikuje wykonane czynności przez pierwszego pośrednika i w przypadku braku aktywnej pracy „na kliencie” przekazuje prawo obsługi klienta kolejnemu pośrednikowi. Efekty odczuwalne są właściwie z dnia na dzień – wynikiem jest mniejsza liczba zgłoszeń i większa liczba transakcji. Pierwsi deweloperzy już mieli okazję przetestować to rozwiązanie i wszyscy zgodnie powtarzają pytanie: „Dlaczego dopiero teraz?”.

Efektywna sprzedaż to dla dewelopera nadrzędny cel – tutaj nie ma czasu na zwłokę. Jaki cel postawiliście sobie, wprowadzając na rynek e-bazę?
Naszym celem jest wyposażenie wszystkich pośredników nieruchomości w aktualną ofertę deweloperską. Klient powinien świadomie wybrać najlepszą ofertę dostępną na całym rynku, a nie tylko na rynku wtórnym. Stawiamy przede wszystkim na eliminację dotychczasowych barier we współpracy pośrednik–deweloper, dlatego też regularnie wprowadzamy narzędzia i rozwiązania, które są odpowiedzią na dotychczasowe problemy i dzięki którym stale podnosimy jakość współpracy. Obecnie możemy pochwalić się przeszkoleniem ponad 350 pośredników w ramach autorskiej Akademii Rynku Pierwotnego, innowacyjnymi systemami IT, wprowadzeniem rozliczenia pośrednika na podstawie faktoringu, dzięki któremu pośrednik otrzymuje prowizję zaraz po podpisaniu przez klienta umowy deweloperskiej, bez oczekiwania na wpłatę od dewelopera, oraz wieloma innymi rozwiązaniami, które skutkują coraz większym zainteresowaniem rynkiem wśród pośredników, a deweloperów zachęcają do korzystania z tego kanału dystrybucji.

fot.: Materiały prasowe

Magia na GPW. Magic Luxury Night za nami

Ponad 350 uczestników, niezapomniany występ Ani Karwan oraz iluzjonisty Y, wystawa sztuki czy specjalna Strefa Luksusowych Produktów. Giełda Papierów Wartościowych została zaczarowana. Pierwsza edycja Magic Luxury Night w stolicy za nami. – To był wieczór pełen magii! – podkreślają organizatorzy, telewizja inwestorzy.tv oraz NDI Development.

22 czerwca 2017 roku w budynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie odbyła się impreza Magic Luxury Night. Wydarzenie cieszyło się dużą frekwencją. Nie zabrakło na nim Właścicieli i Zarządów największych polskich firm, także tych notowanych na giełdzie oraz Inwestorów i Przedstawicieli rynku finansowego, w tym również Gości Partnerów wydarzenia: Samsung Brand Store, Mercedes-Benz, Dictador, Spicco Su Misura,  Vistula Group, Ritual, Dr Irena Eris, Zortrax.

– Magic Luxury Night zapamiętamy jako wieczór pełen magii. GPW, która na tę jedną noc stała się areną pokazów iluzjonistycznych, odwiedziło kilkaset osób związanych z rynkiem kapitałowym. Spotkanie było świetną okazją m.in. do wymiany kontaktów biznesowych – podsumowuje Tomasz Krawczyk, Wiceprezes Zarządu inwestorzy.tv.

Ekskluzywne wydarzenie organizowane było w stolicy po raz pierwszy. Do atrakcji wieczoru należała m.in. specjalnie zaaranżowana Strefa Luksusowych Produktów, w której prezentacje odbywały się z wykorzystaniem magii. Gości oczarował Y – polski magik gwiazd i nowoczesny iluzjonista.

Podczas niezwykłego wieczoru organizowane były także: aukcja charytatywna z której część dochodu zostanie przekazana na Fundację Ludzki Gest Kuby Błaszczykowskiego, wystawa sztuki Tomasza Górnickiego oraz Joanny Dąbkiewicz – Luścińskiej, gotowanie na żywo i pokaz luksusowych samochodów. W kameralną atmosferę wprowadziła gości wokalistka Ania Karwan.

– Sukces pierwszej warszawskiej edycji Magic Luxury Night, gdzie magia przeplatała się ze sztuką, architekturą, trendami w modzie czy motoryzacji z pewnością mobilizuje nas do planowania kolejnych tego typu wydarzeń – zapowiada Artur Błasik, Prezes Zarządu inwestorzy.tv.

Radisson Blu Resort, Świnoujście z największą salą konferencyjną nad Bałtykiem

Sala balowa Pomerania licząca 1 000 m kw. może pomieścić nawet 1 000 osób. Jest dumą pierwszego 5-gwiazdkowego hotelu w Świnoujściu, który otwiera swoje podwoje już w lipcu.

Radisson Blu Resort w Świnoujściu dysponuje 1 500-metrową powierzchnią konferencyjną. Sala balowa to aż 1 000 m kw., które można podzielić na 12 wielofunkcyjnych sal. Przylegające foyer (500 m kw.) jest idealnym miejscem do aranżacji przerw kawowych oraz może służyć jako dodatkowa przestrzeń wystawiennicza. Pomerania zlokalizowana jest na parterze, co nie tylko umożliwia wstawienie samochodu, ale również zapewnia łatwy do niej dostęp uczestnikom. Pełen wachlarz usług – m.in. 340 pokoi, dwie restauracje, kawiarnia, klub muzyczny, basen na dachu, wellness oraz aquapark – czyni hotel doskonałym miejscem do organizacji każdego rodzaju spotkań.

– W północnej Polsce brakowało takiej nowoczesnej i stylowej sali jak Pomerania, którą można sterować za pomocą tabletu. Potwierdza to fakt, że otrzymaliśmy wiele zapytań, a nawet już podpisaliśmy pierwsze kontrakty na przyszłe konferencje – mówi Renata Sobczyńska, dyrektor ds. komunikacji Radisson Blu Resort, Świnoujście

Radisson Blu Resort, Świnoujście już stał się ikoną kurortu – 13-piętrowy hotel góruje nad strefą uzdrowiskową, przyciągając uwagę spacerowiczów. Kompleks, którego projekt wyłoniono w konkursie z SARP, odmienił architektoniczny krajobraz miasta wprowadzając nadmorską śmiałość i rozmach. Jest to pierwszy 5-gwiazdkowy hotel w Polsce zbudowany zgodnie z międzynarodową certyfikacją ekologiczną Leadership in Energy and Environmental Design (LEED). Niezależnym operatorem obiektu jest Zdrojowa Hotels Central Pomerania.

Zakup na wynajem?

Marcin Krasoń

Marcin Krasoń analityk rynku nieruchomości w Home Broker

W dobie niskich stóp procentowych wielu inwestorów szuka innych niż bank miejsc do ulokowania swoich oszczędności. Część z nich kieruje się na rynek nieruchomości, gdyż na mieszkaniu na wynajem można zarobić sporo więcej niż na lokacie

Pamiętajmy jednak o tym, że wyższe odsetki wiążą się z ryzykiem. Warto zrobić wszystko, by było ono minimalne. Przeciętna rentowność inwestycji w mieszkanie na wynajem wynosi dla największych miast 5,35 proc. netto – wynika z ostatnich obliczeń Home Brokera i Domiporta.pl. Na tę chwilę najlepiej wróży zakup lokalu w Gdańsku, Warszawie i Tychach. Nawet najmniej pod względem oczekiwanej rentowności najmu atrakcyjne Kielce, Poznań i Kraków oferują średnio znacznie wyższe odsetki niż najlepsze lokaty czy obligacje skarbowe.

Z raportu Narodowego Banku Polskiego wynika, że trzy- i dwunastomiesięczne lokaty są obecnie najniżej oprocentowane w historii, a oferta dająca więcej niż 2 proc. jest rzadkością. Przeciętna dostępna dziś na rynku lokata nie wystarczy nawet na to, by pokryć inflację, co de facto oznacza, że zdeponowane w banku pieniądze tracą na wartości. W tym świetle nie dziwi fakt, że coraz więcej kupujących nieruchomości to inwestorzy, czyli osoby, które kupują lokal, by na nim zarabiać, np. wynajmując go. Dane NBP mówią wprost: jeszcze nigdy Polacy nie kupowali tylu mieszkań za gotówkę. W 2016 r. w siedmiu najważniejszych miastach na zakup nowych mieszkań za gotówkę przeznaczono 14,2 mld zł – wyliczył niedawno Open Finance.

Rentowność inwestycji w mieszkanie zależy od kilku czynników. Równie istotna jak uzyskany od najemców czynsz jest cena zakupu. To z kalkulacji tych dwóch wartości można wyliczyć zysk. Pod warunkiem oczywiście, że lokal uda się szybko wynająć. Mieszkanie stojące puste nie przynosi żadnych dochodów, jego rentowność wynosi 0 proc. Pamiętać należy również o kosztach przygotowania do wynajmu oraz ewentualnych remontach, doposażeniu i innych inwestycjach.

Gdańsk, Tychy i Warszawa
Home Broker i Domiporta.pl przeanalizowały rentowność najmu w 15 dużych miastach, by sprawdzić, gdzie najbardziej opłaca się kupić mieszkanie na wynajem. Okazuje się, że najlepiej wróży taka inwestycja w Gdańsku, Tychach i Warszawie. W każdej z tych lokalizacji oczekiwana rentowność netto przekracza 6 proc. Pomiędzy 5 i 5,5 proc. rocznie zarobić można w Katowicach, Lublinie, Łodzi, we Wrocławiu i w Białymstoku. Najmniej, bo 4,42 proc. rocznie, powinno przynieść mieszkanie w Kielcach. Nadal jest to jednak sporo więcej niż oferują lokaty czy obligacje skarbowe.

Jakie wybrać mieszkanie?
Każde miasto ma swoją specyfikę i nie istnieją uniwersalne zasady pozwalające na generowanie najwyższych zysków. W Lublinie czy Toruniu dużo jest studentów, a w Warszawie istotną grupę stanowią klienci „biznesowi”, choć i studentów nie brakuje. Na obszarze danego miasta czy danej dzielnicy też są różne osiedla i każde może pasować do innego klienta. Nawet w danym bloku są przecież zróżnicowane mieszkania i każde spodoba się innemu odbiorcy. Osoby zainteresowane zakupem inwestycyjnym zawsze znajdą miejsce na rynku dla siebie. Dobrą inwestycją może być zarówno mieszkanie w nowym budownictwie, jak i kamienica, a także dom. Wszystko zależy od ceny i lokalizacji. Na przykład w pobliżu centrów biurowych w dużych miastach popularnością cieszą się mieszkania niewielkie, dla singli lub par. Rodziny z dziećmi szukają za to spokoju i większej przestrzeni. Są w stanie poświęcić bliskość miejsca pracy dla infrastruktury i miejsca do wychowania dziecka. Na rynku wtórnym można tanio kupić mieszkanie do remontu, ale należy pamiętać o wkładzie finansowym, jakiego będzie wymagało. Rynek pierwotny to większa inwestycja, ale na nowe mieszkanie łatwiej znaleźć najemcę (choć oczywiście musi być on skłonny do zapłacenia wyższego czynszu).

Nie ma róży bez kolców
Możliwe zyski dużo wyższe niż z lokaty nie są, oczywiście, pozbawione ryzyka. Zakładając zwykłą lokatę, dokładnie wiemy, kiedy się ona zakończy i jakie odsetki otrzymamy, tymczasem kupując mieszkanie, wiemy tylko, ile za nie zapłaciliśmy, a dwa ważne parametry pozostają zagadką. To od tego, jak szybko uda się znaleźć najemcę oraz jaki czynsz wynegocjujemy, zależy rzeczywista rentowność. Najlepiej wypada długoletnia umowa, nie ma wówczas okresów przejściowych, a i koszty remontów można ograniczyć do minimum. Nie bez znaczenia jest także płynność inwestycji. Lokatę można zerwać, w razie czego utracimy część lub całość odsetek. Tymczasem spieniężenie nieruchomości nie jest takie łatwe, trochę trwa, a uzyskanie satysfakcjonującej stawki może być trudne. Różnice w płynności występują jednak także na rynku nieruchomości i są zależne od specyfikacji danego miasta i nie musi to być wcale zależne od jego wielkości.

Tam, gdzie mieszkań brakuje, chętni zawsze się znajdą. Należy też pamiętać, że takie badania, jak rentowność najmu, opierają się tylko na statystyce. Trzeba zwrócić uwagę np. na to, że nie wszystkie mieszkania są kupowane na wynajem, a nie każde wynajmowane mieszkanie jest kupowane (niektóre są np. otrzymywane w spadku). Należałoby więc każdy przypadek rozpatrywać oddzielnie.

Co po zakupie?
Samo nabycie mieszkania na wynajem nie gwarantuje jeszcze dochodów z tego tytułu, nieruchomość trzeba wynająć, a im szybciej to się stanie, tym lepiej. Przygotowanie mieszkania do wynajmu powinno obejmować przede wszystkim posprzątanie oraz „neutralizację” lokalu (usunięcie pamiątek osobistych). Potem należy zrobić jak najlepsze zdjęcia i przygotować ogłoszenie na portale mieszkaniowe. Zdjęcia najlepiej jest robić w słoneczny dzień, by pomieszczenia wyglądały na jasne i przestrzenne. W opisie zaś warto podkreślić zalety mieszkania i skupić się na jego mocnych stronach oraz konkretnie poinformować, jak wygląda dostępność komunikacji i co znajduje się w pobliżu opisywanego lokalu. Potem pozostają już tylko pokazywanie mieszkania potencjalnym najemcom i podpisanie umowy.

Bezpieczna umowa najmu
Dla zwiększenia bezpieczeństwa można zainteresować się tzw. najmem okazjonalnym – to forma umowy, która silniej zabezpiecza interesy właściciela nieruchomości. Jest to rozwiązanie w Polsce relatywnie nowe. O co chodzi? O możliwość sprawnej eksmisji najemcy, który nie płaci za najem ani nie chce opuścić lokalu po rozwiązaniu umowy. Taka umowa najmu musi spełniać określone warunki: przede wszystkim wymagana jest obecność u notariusza i deklaracja najemcy o opuszczeniu lokalu po rozwiązaniu lub wygaśnięciu umowy. Dodatkowo najemca musi wskazać lokal (naturalnie za pisemną zgodą jego właściciela), do którego będzie mógł się wyprowadzić. Koniecznym warunkiem jest też, by dochody z najmu zostały zgłoszone do urzędu skarbowego.

Z roku na rok rośnie liczba Polaków wynajmujących mieszkania, bo odchodzą oni od myślenia, że każdy musi mieć swoje własne mieszkanie. Dochodzą do wniosku, że najważniejsze jest mieć dach nad głową. Na dodatek coraz więcej mieszkań trafia na rynek najmu krótkoterminowego (szczególnie w Trójmieście, Krakowie i Warszawie), gdzie ludzie wynajmują mieszkanie zamiast hotelu. Stawki najmu w ostatnich latach rosły, ale trzeba pamiętać, że trochę zmienia się struktura mieszkań na rynku najmu. Coraz mniej jest nieruchomości starych, zaniedbanych, a coraz więcej nowych, w wysokim standardzie, zatem średnia stawka najmu rośnie, lecz rośnie również standard mieszkań.

fot.: Materiały prasowe

Siła spokoju

New Volvo V90 Cross Country Driving Matte

Tuż przed Wielkanocą odebrałem od importera najnowsze wcielenie Volvo V90 – Cross Country. Ponieważ okres świąt to czas spotkania z najbliższymi, postanowiłem zabrać brata oraz dzieciaki i odwiedzić babcię, która mieszka w Białymstoku

Ogromne kombi postawione na 19-calowych kołach to jedno z największych aut tego typu na rynku. Długie na 494 cm i szerokie na 188 (bez lusterek) wygląda bardzo poważnie. Prześwit 21 cm to parametr godny rasowej terenówki. Niewiele SUV-ów może poszczycić się takim wynikiem. Surowe skandynawskie wzornictwo to połączenie prostoty i nowoczesności. Gładkie linie nadwozia komponują się z muskularnymi przetłoczeniami błotników, nadając karoserii lekkość. Charakterystyczny szeroki grill i supernowoczesne LED-owe reflektory z przodu i z tyłu to znak rozpoznawczy wszystkich nowych modeli Volvo.

Stylistyka wnętrza, zapoczątkowana przez model XC90, to zupełnie nowa jakość. Wysmakowane detale, piękna kolorystyka i odważne połączenie materiałów sprawiają, że tu po prostu chce się przebywać. Po pierwszych oględzinach czas ruszyć w drogę. Zapakowanie trojga dzieci nie stanowi problemu. Dwa foteliki dla maluchów idealnie mieszczą się na tylnej kanapie, a pośrodku wystarczy miejsca dla starszego. W standardzie do dyspozycji mamy uchwyty systemu Isofix na zewnętrznych miejscach. Dodatkowo, jeśli mamy starsze dzieci, możemy zamówić kanapę, która wyposażona jest w składane, zintegrowane podwyższone siedziska. Jeśli chodzi o komfort podróżowania dorosłych, to z tyłu wygodnie będzie miało dwóch pasażerów. Bagażnik pomieści wszystko co trzeba. Jest szeroki, długi, foremny… Nie będę się rozwodził nad szczegółami, dodam tylko, że będzie wystarczająco duży dla każdej rodziny.

Jeszcze tylko sprawdzenie sytuacji na drodze i można ruszać. Wyjazd z Warszawy przez Marki jest zakorkowany, dlatego kierujemy się na Legionowo, Serock i dalej na Wyszków. Nasz model wyposażony jest w podstawowy silnik w gamie, to jest 190-konny wysokoprężny motor i ośmiostopniową przekładnię automatyczną. Auto waży prawie dwie tony, ale kompletnie tego nie czuć. Dynamika jest przyzwoita, a silnika prawie nie słychać. Jadąc z prędkością około 90 km/h, Volvo sunie bezszelestnie. Dzieje się to za sprawą dobrze dobranych nastawów zawieszenia oraz opon o wyższym profilu niż w „cywilnych” wersjach dziewięćdziesiątki. Drobne nierówności nawierzchni są praktycznie niewyczuwalne wewnątrz samochodu. Dojechaliśmy do Wyszkowa i tu znów niespodzianka – kolizja aut na obwodnicy miasta i korek.

Przezornie skręciliśmy na boczną drogę, ale ta niestety przypominała wyroby nabiałowe z kraju wiecznie zielonych górskich łąk. Wybór tej trasy okazał się jednak strzałem w dziesiątkę, ponieważ właśnie na takich krętych i dziurawych drogach Cross Country czuje się najlepiej. Sposób, w jaki zawieszenie radzi sobie z ubytkami nawierzchni, powinien być wzorem dla innych. Auto wręcz płynie po nierównościach, pozostając przy tym cudownie stabilne podczas pokonywania ciasnych zakrętów. Nie wiem, jak poradziłoby sobie auto na 21-calowych kołach, a takie można zamówić, ale 19 cali i gruba warstwa gumy wydają się optymalne. W końcu udało nam się wrócić na główną drogę.

„Droga” to może określenie trochę na wyrost, bo trasa jest permanentnym placem budowy, ale toczyliśmy się spokojnie w kierunku Białegostoku. Był więc czas, żeby rozejrzeć się trochę po wnętrzu. Deska rozdzielcza do złudzenia przypomina tę z większego XC90. Materiały są najwyższej jakości. Plastiki są przyjemne w dotyku, skóra mięciutka, a aluminium nie jest udawane. To prawdziwy, przyjemnie zimny w dotyku metal. Centrum dowodzenia to ekran, dzięki któremu ustawimy każdą funkcję samochodu. Obsługa wymaga przyzwyczajenia i zapamiętania, która opcja gdzie się znajduje, ale można się  we wszystkim połapać.

Fotele są bardzo wygodne i mają możliwość ustawienia praktycznie we wszystkich płaszczyznach. Są podgrzewane, chłodzone i mają funkcję masażu, z której korzystaliśmy praktycznie przez całą drogę. Jeśli odpowiednio się usadowimy, będziemy przyjemnie uciskani od lędźwi aż do karku. Dzieci spokojnie siedziały z tyłu, fotele zapewniały pełny komfort, brakowało tylko dobrej muzyki. O wrażenia słuchowe zadbał system Bowers & Wilkins. Pozwala on rozkoszować się dźwiękiem najwyższej jakości i, podobnie jak w XC90, ma indywidualne ustawienia sceny muzycznej oraz specjalnie zaprojektowany tryb sali koncertowej w Göteborgu. André Rieu wraz z orkiestrą w tej konfiguracji brzmi wręcz wykwintnie.

Zapomnieliśmy kompletnie o robotach drogowych, korkach, przeciwnościach, które czekały na nas na drodze. Nawet  dzieci nie pytały, kiedy dojedziemy… Sielanka. Dotarliśmy szczęśliwie na miejsce i zjedliśmy kolację z rodziną. Powrót przebiegł równie spokojnie. Dzieciaki zasnęły, licząc gwiazdy, a nad naszym bezpieczeństwem czuwały: system Pilot Assist, radary oraz adaptacyjne reflektory, które przeszywały mrok, oświetlając nie tylko drogę, lecz także chyba połowę pól i lasów. Wrażenia z prowadzenia nowego Volvo V90 Cross Country, poczucie otulenia najlepszymi materiałami, technologia, która czuwa nad naszym bezpieczeństwem, powodują, że subiektywnie auto nie ma słabych punktów. Oczywiście, można się spierać w różnych kwestiach, ale jeśli chcecie spokojnie dotrzeć do celu, to Volvo wydaje się stworzone do tego idealnie.

fot.: Materiały prasowe

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...