.
Strona główna Blog Strona 331

Orbis z marką MGallery by Sofitel. Pierwszy hotel powstanie we Wrocławiu.

Pięciogwiazdkowy hotel kategorii premium powstaje we Wrocławiu na Ostrowie Tumskim. Swoim gościom zaoferuje blisko 200 komfortowo wyposażonych pokoi, wyjątkową restaurację, sale konferencyjne, garaż podziemny i wspaniały widok z tarasu na dachu. Budynek hotelu harmonijnie wpisuje się w zabytkowe otoczenie Ostrowa Tumskiego, a jego bryła dopełnia przestrzeń Placu Katedralnego od strony Odry.

Nowy wrocławski hotel domknie architektonicznie historyczną przestrzeń Ostrowa Tumskiego. Jego zabytki, takie jak gotycka Katedra św. Jana Chrzciciela, muzea i sąsiedni Ogród Botaniczny, w połączeniu z lampami gazowymi zapalanymi co wieczór przez latarnika, stworzą baśniowy wręcz klimat. Zadaniem inwestora i projektantów było stworzenie miejsca, które nie tylko dopełni ten obraz, ale także pozwoli jeszcze bardziej docenić wyjątkowy klimat Ostrowa Tumskiego. Dzięki zastosowaniu naturalnych materiałów, takich jak tradycyjnie wypalana cegła, beton, szkło i metal, które są już obecne na Ostrowie Tumskim, hotel wpisuje się w historyczny charakter tego wyjątkowego miejsca.

– „Wybraliśmy MGallery by Sofitel, gdyż to silna marka reprezentująca kolekcję unikalnych, prestiżowych hoteli, działających w ramach Grupy AccorHotels na całym świecie. Wrocławski obiekt, jako pierwszy w Polsce, będzie elementem tej wyjątkowej kolekcji. Ważny dla nas jest także fakt, że na etapie tworzenia hotelu, pracujemy z cenionymi specjalistami z Paryża, dzięki którym otrzymujemy unikalną wiedzę na temat światowych trendów, dbając jednocześnie o lokalny charakter naszego projektu. Istotnym czynnikiem jest dostęp do klientów z całego świata poprzez udział w jednym z największych programów lojalnościowych – Le Club AccorHotels „ – powiedziała Karolina Kaim prezes Tacit Investment, inwestora nowego wrocławskiego hotelu.

Efektem współpracy projektantów oraz inwestora jest oryginalna forma hotelu, pozwalająca jeszcze lepiej wyeksponować sąsiadującą z nim Katedrę i jej barokowe kaplice. Gości zapewne zachwyci wyjątkowa sala balowa otwierająca się na ogród, w pamięci zostanie także taras widokowy na dachu i zapierający dech w piersiach widok na Ostrów Tumski, zwłaszcza Plac Katedralny, ogrody, Stare Miasto i Odrę. Nowy wrocławski hotel będzie doskonałym miejscem na spotkanie biznesowe, a także przystankiem dla wszystkich, którzy będą chcieli odpocząć w komfortowych warunkach.

„-Naszej sieci hoteli w Polsce brakowało tej marki i teraz jest właściwy czas aby wprowadzić tak topowy hotel jak MGallery by Sofitel. Polska oferuje bardzo dobre perspektywy dla marek luksusowych. Hotele działające pod marką MGallery by Sofitel to kolekcja luksusowych hoteli butikowych urządzonych w niepowtarzalnym klimacie, oferujących usługi dla najbardziej wymagających gości. Jesteśmy bardzo dumni, że Tacit Investment – doświadczony inwestor i prekursor na rynku nieruchomości luksusowych w Polsce, wybrał tę markę oraz umowę o zarządzanie dla tej wyjątkowej nieruchomości we Wrocławiu. Przy tym projekcie, nasza współpraca wykracza poza marketing i obejmuje tak istotne elementy jak doradztwo techniczne czy konsultacje ze światowej sławy projektantami. Poprzez tego rodzaju partnerstwo, wprowadzamy na polski rynek nowy produkt hotelowy charakteryzujący się najwyższą jakością w segmencie luksusowym a to z kolei otwiera perspektywy na podobne projekty w przyszłości. MGallery by Sofitel we Wrocławiu będzie wspaniałym hotelem.” – dodaje Gilles Clavie, Dyrektor Generalny i Prezes Zarządu Orbis SA.

Sześciopiętrowy budynek spełnia wszelkie wymogi planu miejscowego oraz zgodności z sąsiednimi obiektami. Inwestorem budynku jest Tacit Investment, doświadczona firma z silną pozycją kapitałową – prekursor na rynku nieruchomości ekskluzywnych w Polsce. Koncepcję pięciogwiazdkowego hotelu stworzyło wrocławskie biuro projektowe Forum Architekci. Za projekt wnętrz odpowiada pracownia Medusa Group, która stworzyła także koncepcję i projekt wnętrz warszawskiej Hali Koszyki. W lipcu rusza kolejny etap budowy, która potrwa do 2019 roku, kiedy hotel przyjmie pierwszych gości. Hotel będzie funkcjonował w ramach umowy o zarządzanie.

O marce MGallery by Sofitel:

Każdy z hoteli MGallery by Sofitel ma własny styl i charakter, które czerpią z trzech źródeł: „Dziedzictwa”, „Równowagi” i „Osobowości”. Oferują doskonałość w sztuce gościnności w stylu francuskim, inspirują podróżnych, którzy są ciekawi świata. Obecnie w 24 krajach działa 90 hoteli tej marki.

Królewskie miasto

Bruksela jest siedzibą króla i parlamentu belgijskiego, a ponadto znajdują się tu instytucje Unii Europejskiej, NATO i Euroatomu

Autor artykułu – Agnieszka Poręba

Pierwsze wzmianki o mieście pochodzą z 966 r., wtedy znajdowała się w tym miejscu osada obronna. Obecne centrum powstało w XIII w., kiedy Bruksela była ważnym punktem na szlaku handlowym między Brugią a Kolonią. W 1830 r. stało się stolicą niepodległej Belgii, a na rozkaz króla Leopolda I zburzono mury i rozpoczęto rozbudowę miasta. Region Stołeczny Brukseli zamieszkuje około 1 mln ludzi, samo zaś miasto niemal 200 tys. Do XIX w. Bruksela była miastem, w którym dominującą rolę odgrywały dialekty języka flamandzkiego. Po uzyskaniu przez Belgię niepodległości językiem urzędowym był język francuski, a napływ urzędników oraz klasy wyższej do nowej stolicy spowodował stopniową frankofonizację. Dziś w Brukseli obowiązują dwa języki urzędowe: francuski i niderlandzki, jednak ludność stolicy posługuje się głównie tym pierwszym. Flamandzki jest używany tylko przez kilka procent populacji.

W wyniku masowej imigracji po II wojnie światowej w stolicy Belgii mieszka również wiele osób posługujących się m.in. językiem arabskim i tureckim oraz duża liczba pracowników instytucji międzynarodowych, tj. Unii Europejskiej, którzy używają na co dzień języka angielskiego. W latach 60. XIX w. postanowiono o zmianie zagospodarowania przestrzennego, zburzono wiele budynków, szczególnie nad rzeką Zenne, budowano nowe ulice oraz nowy system dystrybucji wody i gazu. Miasto ucierpiało podczas II wojny światowej, szczególnie podczas bombardowań w latach 40. XX w. (1943–1944).

Bruksela turystyczna
W gronie największych atrakcji turystycznych miasta jest Grand- -Place de Bruxelles – rynek, główny plac miasta, który swoje początki ma w XIV w. Został zniszczony podczas francuskiego oblężenia w 1695 r. Charakterystycznymi budynkami są Maison du Roi wzniesiony dla podkreślenia władzy Habsburgów, domy cechowe budowane w trzech różnych stylach oraz gotycki ratusz. Bardzo ciekawy jest ratusz miejski – Stadhuis van Brussel – poźnogotycki budynek wzniesiony w 1454 r., odbudowany i rozbudowany w XVIII w. Elewacje ratusza odznaczają się gotycką lekkością i reprezentacyjnym charakterem. Budynek składa się z trzech kondygnacji, z których każda jest inaczej opracowana. Dolną kondygnację tworzą dwa rzędy ostrołukowych arkad z wewnętrznymi podcieniami. Środkową i górną stanowią rzędy prostokątnych okien obramionych ostrołukowymi arkadami o profilowanych ościeżach.

Ciekawa jest także katedra św. Michała i św. Guduli – Kathedraal van Sint-Michiel en Sint-Goedele – gotycki kościół, jeden z najstarszych w mieście. Projekt i pierwsze elementy pochodzą z 1226 r., a całość ukończona została w XVI w., czego efektem są elementy renesansowe w architekturze świątyni. Niestety, wnętrze pozbawione jest większości zabytkowego wyposażenia na skutek plądrowań podczas licznych wojen.

Kolejna atrakcja – Serres Royales de Laeken (Królewskie Szklarnie i Ogrody) – dostępne są, niestety, tylko kilka dni w roku. Znajdują się tu tysiące gatunków kwiatów, które kwitną przez cały rok. Symbol miasta to zaś Manneken Pis – Sikający Chłopiec – jedna z najbardziej znanych fontann. Z kolei Atomium to gigantyczna rzeźba w kształcie atomu żelaza, symbol przemysłu Brukseli. Nie można też pominąć parlamentu europejskiego, spektakularnego budynku będącego sercem Europy. To tu zapadają najważniejsze decyzje dotyczące Unii Europejskiej. Bruksela określana jest często mianem miasta czekolady, frytek i piwa. Można w niej znaleźć tysiące sklepów oferujących setki tysięcy smaków kakaowego przysmaku. Wystarczy powiedzieć, że przeciętny Belg zjada około 8 kg czekolady rocznie. Nie mogą również oprzeć się porcji smażonych ziemniaków, koniecznie obficie polanych majonezem. Miasto jest też stolicą piwa, można tu zasmakować w ponad 500 gatunkach złocistego trunku.

Polska mniejszość
W samej Brukseli mieszka około 30 tys. Polaków. Fenomenem na skalę kraju są mieszkańcy 15-tysięcznej miejscowości Siemiatycze w województwie podlaskim, których w Brukseli jest blisko 3 tys. W związku z tym urząd miejski wysłał specjalnego urzędnika do Brukseli, który zajmuje się sprawami mieszkańców. Polacy stanowią jedną z największych populacji obcokrajowców w Belgii. Wielu Polaków decyduje się na założenie własnej działalności gospodarczej. Podstawowym warunkiem jest posiadanie pozwolenia na pobyt stały. Przed rozpoczęciem działalności należy ściśle określić profil klientów i oferowanych usług.

Jednym z najważniejszych warunków są kwalifikacje w dziedzinie zarządzania lub przedsiębiorczości. Polacy spełniają ten warunek, gdy: mają maturę sprzed 2001 r., ukończyli cztero- lub pięcioletnią szkołę średnią, mają doświadczenie w pracy w gospodarstwie rolnym i regularnie opłacali składki KRUS przez ostatnie trzy lata, prowadzili własną działalność gospodarczą w Polsce przez minimum trzy lata.

W Belgii wszelkie formalności związane z założeniem firmy można załatwić w jednym miejscu, tzw. okienku dla przedsiębiorcy. A zatem wszystkie sprawy związane z zapisem w centralnym rejestrze przedsiębiorców (Banque-Carrefour des Entreprises), uzyskaniem numeru przedsiębiorstwa i numeru TVA, aktywacją, złożeniem dokumentów do Trybunału Komercyjnego. Należy mieć ze sobą dokumenty potwierdzające doświadczenie oraz wykształcenie i powinny one być przetłumaczone na jeden z dwóch oficjalnych języków. Koszt założenia firmy w guichet d’entreprise (okienku dla przedsiębiorcy) wynosi około 75 euro. Zapłata ta jest jednorazowa i bezzwrotna.

fot.: Agnieszka Poręba

Markowe budynki biurowe

    Warszawa , 31.01.2017 Brama Zachodnia Immofinanz Credits: Immofinanz/APA-Fotoservice/PAP-Wojciech Pacewicz

    Magdalena Kowalewska, odpowiedzialna za operacje IMMOFINANZ na polskim rynku i wdrożenie myhive, czyli marki dla swoich office’ów

    Rozmawiał Piotr Stefański

    IMMOFINANZ, austriacki inwestor na rynku nieruchomości komercyjnych, a przy okazji jeden z największych inwestorów na warszawskim rynku biurowym, zdecydował się na rzecz niebanalną– wprowadzenie myhive. Jak może to wpłynąć na pozycję firmy w tym jakże konkurencyjnym sektorze?
    Nasza firma aktywnie działa także w sektorze nieruchomości handlowych. Jednym z elementów sukcesu na tym polu było stworzenie dwóch marek STOP SHOP i VIVO!, które doskonale przyjęły się we wszystkich krajach, w których jesteśmy obecni. Właśnie te pozytywne doświadczenia z sektora handlowego były dla nas podstawą do stworzenia marki myhive – międzynarodowego konceptu tym razem dedykowanego naszym nieruchomościom biurowym. W pierwszym etapie marką parasolową myhive zostało objętych 20 budynków biurowych w sześciu krajach. Sześć z nich znajduje się w Polsce.

    A skąd pomysł na taką właśnie nazwę – myhive?
    Nazwa „myhive” powinna być kojarzona z „my beehive”, czyli z żywotnością i produktywnością, z przyjazną i przyjemną atmosferą, z doświadczeniami podobnymi do tych, które wynosimy z pobytu w hotelu. Myhive symbolizuje także silne skoncentrowanie na jakości, a biura pod tą marką charakteryzują się szerokim zakresem usług, doskonałą infrastrukturą oraz stwarzają platformę dla komunikacji między najemcami.

    Krok, który poczyniliście, jest dość niestandardowy. Jaki macie w tym cel?
    Poprawa jakości i efektywności, wzmocnienie więzi z obecnymi najemcami i pozyskanie nowych, a także optymalizacja naszej oferty – to bezwzględnie kluczowe elementy naszej działalności. Co więcej, mając tak duże portfolio w sektorze biurowym, szukaliśmy elementów, które pozwolą nam wyróżnić się na rynku, a tym samym wzmocnić naszą pozycję konkurencyjną. W efekcie po kilkunastu miesiącach intensywnej pracy stworzyliśmy markę biurową myhive. Warto zauważyć, że w tworzeniu myhive silnie uczestniczyli także niektórzy nasi najemcy, a finalny wynik prac stanowi w dużej mierze odzwierciedlenie ich sugestii i uwag.

    Tworząc markę, tworzy się też jej cechy i wyróżniki. Jakie są te określające myhive?
    Po pierwsze zainspirowanie wnętrzami hotelowymi w kontekście designu lobby, co widać natychmiast po wejściu do budynku. Są one zaprojektowane tak, aby zapewnić najemcom oraz ich gościom komfortowe odczucia i zachęcić do pozostania w nich dłużej. Po drugie troskliwa obsługa, co przekłada się na elastyczną i szybką pomoc najemcom. Trzecim wyróżnikiem jest wszechstronna infrastruktura, którą należy interpretować w kontekście wszelakich usług i udogodnień, dzięki którym przebywanie w myhive bardzo różni się od tego z innych budynków biurowych. Wymienić możemy tu: sklepy, sale spotkań, darmowe Wi-Fi oraz sale konferencyjne i miejsca do organizacji eventów, udogodnienia dla uprawiających sport – prysznice i szafki. Wreszcie ostatnim wyróżnikiem jest społeczność międzynarodowa. Każdy z najemców jest jej częścią i może korzystać z zalet stworzonych przez tę sieć zarówno w celach prywatnych, jak i biznesowych.

    Reasumując, myhive to nie tylko ładne, nowe lobby?
    Cieszymy się, że z jednej strony poprzez myhive w pewnym sensie wyznaczamy nowe trendy w projektowaniu przestrzeni biurowych, jednak w rzeczywistości ta marka to coś zdecydowanie więcej. Stawiamy na wspomnianą wcześniej jakość. Przeszkoliliśmy już osoby w recepcjach budynków, gdyż obsługa na poziomie tej z hoteli butikowych to jedna z głównych obietnic marki. Poza tym bardzo stawiamy na networking, tak by najemcy się poznawali czy wręcz ze sobą współpracowali. Ten aspekt realizujemy równolegle poprzez eventy i technologię. Od kilku miesięcy rozwijamy pomysł na event o nazwie „200 minutes”, podczas którego zapraszamy pracowników wszystkich najemców danego budynku do lobby, serwujemy im przekąski, napoje, udostępniając jednocześnie platformę do rozmów. Ponadto w ramach tych eventów co miesiąc jeden z najemców przedstawia pozostałym zgromadzonym swoje usługi, produkty, zachęcając często do współpracy. Co więcej, aktualnie prowadzimy rekrutację na zupełnie nowe stanowisko w firmie o nazwie community manager. Rolą zatrudnionej osoby będzie zajęcie się – jak sama nazwa stanowiska sugeruje – stricte tworzeniem społeczności myhive, a jednym z narzędzi do tego będą właśnie eventy. Aspekt technologiczny, o którym wspomniałam, będzie realizowany poprzez specjalną aplikację myhive, tworzoną z myślą o najemcach. Aplikacja będzie gotowa jesienią, a jej głównym celem będzie stwarzanie miejsca do wymiany pomysłów, szukania wsparcia, podwykonawców lub usługodawców w ramach rodziny myhive.

    A jak ta marka została przyjęta przez tych, którym jest dedykowana, czyli najemców?
    Bez wątpienia jest to dla nich coś nowego. Jako inwestor staramy się, aby budynek biurowy kojarzył się z czymś więcej niż miejscem pracy. Dlatego też od momentu otwarć do teraz mamy już pięć myhive w Polsce, a inauguracja szóstego planowana jest jeszcze na to lato – kładziemy duży nacisk na edukację. Staramy się wyjaśniać, na czym polega myhive, i przekonać najemców, że jest to coś, co wdrożyliśmy z myślą o nich i ich codziennym komforcie. Po pięciu miesiącach, bo tyle upłynęło od otwarcia pierwszych myhive w Polsce, widzimy wyraźnie, że spodobał im się nasz pomysł, świadomość zmian, jakie wprowadziliśmy, rośnie, a na organizowane przez nas wydarzenia przychodzi spora część pracowników. Co więcej, nasze lobby tętni życiem nie tylko w trakcie spotkań. Dzięki odpowiedniemu wyposażeniu, tj. wysokim stołom ze stacjami dokującymi na laptop czy telefony komórkowe, a także darmowemu szybkiemu Wi-Fi, lobby stało się miejscem bardziej lub mniej formalnych spotkań biznesowych. Udało nam się osiągnąć już wiele z tego, co zamierzaliśmy, niemniej pracujemy dalej i ulepszamy nasze myhive, gdzie tylko to możliwe.

    Czy planujecie dalszy rozwój marki ponad dotychczasowe 20 biurowców?
    Zdecydowanie zakładamy dalszy rozwój myhive, ale jest za wcześnie na szczegóły. Obecnie skupiamy się na ukończeniu wdrażania pierwszego etapu, mając na uwadze, że w Polsce mamy jeszcze do otwarcia jeden budynek – myhive IO-1 – co ma się wydarzyć latem tego roku.

    fot.: Materiały prasowe

    Biznes wymaga wiedzy

    Martin Lewandowski i Maciej Kawulski, właściciele Konfrontacji Sztuk Walki MMA, o wielkim sukcesie gali KSWTV na Stadionie Narodowym i współpracy z Polsatem

    Rozmawiał Andrzej Mroziński

    Wreszcie się ziścił projekt „Stadion Narodowy”. Ogromny triumf i rekord frekwencji na stadionie. Jednym słowem, sukces.
    Martin Lewandowski: To była wyjątkowa noc, pełna magii.. Jestem naprawdę dumny, że po ponad dwóch latach przymierzania się do tego obiektu, siedmiu miesiącach intensywnych prac, na KSW Colosseum udało się pobić wiele rekordów. W tym rekord frekwencji: 57 766 sprzedanych biletów, tym samym KSW 39 stała się drugą największą galą w historii MMA na świecie. Uzyskaliśmy rekord polski w płatnym streamingu PPV na KSWTV. Było to jedno z największych wydarzeń emitowanych w historii polskiego internetu. 81 narodowości oglądało transmisję live w 42 krajach na czterech kontynentach. Prawie 200 przedstawicieli mediów z polski i zagranicy było akredytowanych na KSW 39. O polskim KSW usłyszał cały świat. Skala i zasięg wydarzenia były naprawdę ogromne.

    Maciej Kawulski: Sukces jest wtedy, kiedy widzisz uśmiechniętych ludzi po gali, którzy wstrzymywali przez cztery godziny oddech na stojąco. Zawodnicy KSW dają to fanom od lat. Przybyło nam kilka cyferek i to jest bardzo obiecujące dla dyscypliny, ale uwierzcie mi, sukces rodził się już w restauracji Champions… Tam było mniej fanów, ale wychodzili równie spełnieni po gali.

    Każda gala, a zwłaszcza o takich gabarytach, to ogromne wyzwanie logistyczne, ale i managerskie?
    M.L.: Zdecydowanie tak. Do każdej gali podchodzimy bardzo indywidualnie. Staramy się zaskoczyć naszych fanów, a także zdobyć nowych odbiorców. Każda gala ma swoją niepowtarzalną oprawę graficzną, wizualną. Często zmieniamy miasta, aby rozbudzić lokalne apetyty, a skalę produkcji dostosowujemy do danej hali. Na dziś mamy podpisanych ponad 80 kontraktów z zawodnikami. To wszystko sprawia, że pracy jest na potęgę.

    M.K.: Każda gala to nowy rozdział w życiu wielu ludzi, czasem setek, a ostatnio nawet tysięcy. Ten kolektywny zryw kreatywności to zawsze wielkie przeżycie. Cieszę się, że jestem tego częścią.

    Polska to dobre miejsce dla Konfrontacji Sztuk Walki?
    M.L.: Nasz kraj ma długą historię sportów walki i to w pewnym stopniu pomogło w ukorzenianiu tej dyscypliny. MMA jest kwintesencją wszystkich tych sportów, niejako stoi na szczycie ewolucji jako najbardziej kompletna formuła walki, i to Polacy również docenili.

    M.K.: Dotychczas jedyne. Na zawsze będzie domem naszych marzeń. W przyszłości częścią wielkiej ogólnoświatowej machiny, oby wciąż machiny marzeń.

    Pomaga doświadczenie managerskie w prowadzeniu tak dynamicznie rozwijającej się firmy?
    M.L.: Każdy biznes wymaga wiedzy i doświadczenia. Jednak podkreśliłbym tu jeszcze kilka innych czynników: wiary w to, co się robi, determinacji i odwagi w podejmowaniu decyzji, oraz pewnych sprzyjających okoliczności. Do pełnego sukcesu, rozwoju wszystkie te czynniki muszą iść równolegle.

    M.K.: Nie wiem, co to są typowe managerskie doświadczenia. Doświadczamy czegoś więcej. Nigdy wcześniej tak wielu nie patrzyło na tak niewielu w tej części świata. Czuję się doświadczony dopiero teraz, kiedy doświadczałem tego razem z prawie 60 tys. fanów KSW.

    Wrócimy do korzeni, a w tym przypadku do początków, czyli kultowej już restauracji Champions w hotelu Marriott, gdzie wykluł się pomysł KSW.
    M.L.: Tam raczej przeważała determinacja niż doświadczenie. To były naprawdę pionierskie czasy. 200 osób na pierwszej gali i tyle samo nosów przylepionych do szyb restauracji. Sami robiliśmy dosłownie wszystko: drukowaliśmy bilety, sprzedawaliśmy je, układaliśmy krzesła, prowadziliśmy część imprezy, budowaliśmy elementy scenograficzne… Do tego pracowaliśmy nad pozyskiwaniem zawodników – proszę pamiętać, że już od pierwszej gali KSW walczyli dla nas zawodnicy spoza kraju, przekonywaliśmy do siebie media, szukaliśmy finansowania. Spaliśmy po kilka godzin na dobę. Razem z zawodnikami zostawialiśmy tam dużo zdrowia.

    Na początku był Pudzian, który był skutecznym magnesem i ważną osobą dla popularyzacji tego sportu, i gala z jego udziałem. Niektórzy twierdzą, że był to krok milowy.
    M.L.: Z mojego punktu widzenia było ich kilka. To, że udało mi się przekonać mojego ówczesnego pracodawcę do tego pomysłu, wynegocjowanie pierwszych funduszy na start, później wiara w ten pomysł Mariana Kmity, którego śmiało mogę nazwać mediowym ojcem chrzestnym KSW. Jednakże od strony komercyjnej zgadza się, to Pudzian wyniósł nas na wyższy poziom rozpoznawalności, zwiększył zainteresowanie szerszej publiki i mediów. Pamiętajmy też, że pierwsze negocjacje z Mariuszem nam się nie udały, nie sprostaliśmy warunkom finansowym. Na tamte czasy był to kosmiczny kontrakt finansowy. Po jakimś czasie podjęliśmy duże ryzyko, które w finale zaowocowało.

    M.K.: To prawda, ale takich magnesów było wiele: Mamed jako pierwsza wielka gwiazda wywodząca się tylko z tego sportu, Materla ze swoją ludyczną charyzmą, zwariowany Różal, którego pokochali fani, oraz dziesiątki mniejszych kroków, które dziś wyznaczają odległość między początkami a dniem dzisiejszym.

    Skąd mają panowie to fenomenalne wyczucie publiczności i wychodzenia naprzeciw jej oczekiwaniom?
    M.L.: Wierzymy w nasze decyzje i może tym zarażamy naszych widzów. Poza tym uważnie słuchamy rynku, czyli fanów, dziennikarzy, ludzi, którzy dobrze nam życzą. Patrzymy, jak świat gna do przodu, obracając głowę w każdą stronę i staramy się za nim nadążyć.

    Jak panowie trafili do tego biznesu?
    M.L.: Od wielu lat trenowałem różne sporty walki. Moją inspiracją – i jak się później okazało też protoplastą MMA – był Bruce Lee. Po skończeniu studiów na wrocławskiej Akademii Ekonomicznej zacząłem pracę jako kierownik ds. promocji w jednym z warszawskich hoteli. Do moich obowiązków należała promocja sportu. Wyszukiwałem nowe lub mało znane dyscypliny i transplantowałem je na polski rynek. Organizowałem promocję i popularyzowałem F1 oraz amerykański football w czasach, gdy mało komu te nazwy cokolwiek mówiły. Wówczas również natknąłem się na legendarną organizację PRIDE z Japonii. Później poznałem Maćka i od słowa do słowa zorientowaliśmy się, że rozmawiamy o konfrontacji różnych stylów walki. I tak 13 lat temu powstał pomysł KSW.

    M.K.: To sprawiło powołanie, przynajmniej w moim przypadku.

    Wydaje się, że trudno byłoby osiągnąć tak gigantyczny sukces, gdyby nie życzliwość telewizji Polsat i współpraca z nią.
    M.L.: Telewizja odegrała bardzo ważną rolę w propagowaniu dyscypliny i promocji zawodników. Dzięki Polsatowi większość zawodników KSW jest tak znana i dzięki temu może to komercjalizować. Nadal mamy tam wiele osób, które bardzo nas wspierają, dobrze nam doradzają i są nam życzliwe biznesowo. Dowodem na to jest obecność podczas gali najważniejszych dla mnie osób z telewizji Polsat, włącznie z prezesem Zygmuntem Solorzem, Marianem Kmitą i Maciejem Stecem.

    M.K.: Gdyby nie Polsat i ludzie, którzy w nas wtedy uwierzyli, byłoby o wiele trudniej. Pamiętajmy jednak, że MMA samo w sobie jest sexy, a nie ludzie, którzy je tworzą.

    Która gala utkwiła panom najmocniej w pamięci.
    M.L.: Było ich naprawdę wiele. Każda z nich wiąże się z ważnymi chwilami dla rozwoju naszej firmy i z dużym emocjonalnym ładunkiem, jaki w nie wkładałem.

    M.K.: Wszystkie tkwią nam głęboko w pamięci, wszystkie są związane z emocjami.

    Każda gala jest inna, ale łączy je niesamowita oprawa, nowatorska i pomysłowa.
    M.L.: Od pierwszej gali kładliśmy nacisk na wyjścia zawodników i całą oprawę wydarzenia. Lata temu wybieraliśmy nawet muzykę, reżyserowaliśmy pokazy choreograficzne, decydowaliśmy o świetle, kształcie sceny. Od samego początku byliśmy zgodni, że każdy sport musi być odpowiednio zaprezentowany, a tym bardziej nowa na rynku polskim dyscyplina, która aby zostać zauważoną, powinna być widowiskowa.

    M.K.: To jest klucz do ludzkiej uwagi. Trzeba być dumnym i nie mieć pokory, aby wierzyć, że cokolwiek w dzisiejszym świecie broni się samo. Kiedy się topisz, módl się do Boga, ale płyń do brzegu. Trzeba pomagać wiecznym ideom. Nawet tak wiecznym jak walka.

    Satysfakcja satysfakcją, ale dobrze jest, gdy kasa się zgadza. To opłacalny biznes?
    M.L.: Ja dla MMA w 2006 r. porzuciłem dobrą posadę w międzynarodowej korporacji, która dawała szanse na rozwój i pracę na całym świecie,i stałem się prywatnym przedsiębiorcą. Żyję i utrzymuję z tego rodzinę… Lubię swoją pracę, tak więc nie mam prawa narzekać. Natomiast tym, co daje największego „kopa” jest naprawdę poczucie, że zrobiliśmy dużą rzecz. Startowaliśmy z KSW absolutnie od zera, w czasach gdy MMA w Polsce nie miało dobrego PR-u. Zaczynaliśmy od małej gali, organizowanej w restauracji. Doszliśmy do momentu, w którym KSW to jedyne – obok Tour de Pologne – organizowane z takim rozmachem polskie wydarzenie sportowe, rozpoznawane na świecie.

    M.K.: Myślę, że za wielką wodą za to, co zrobiliśmy, kupilibyśmy sobie po wyspie, a jak na razie ja mam w garażu jedynie Vespę, ale nie narzekam.

    Najbliższe plany.
    M.L.: Kolejne dwie gale w roku, w tym jedna poza granicami kraju. Rozwój Federacji KSW na europejskich rynkach, dywersyfikacja naszej marki na inne submarki. Stawiamy też na edukację i popularyzację MMA. W przyszłości chciałbym dać zalążek pod Polski Związek MMA.

    M.K.: Nieprzerwane pasmo sukcesów…

    Co lubi Martin Lewandowski?

    Zegarek Zenith, Hublot
    Wypoczynek „Góry. Polska i cały świat. Letni w Kalifornii spędzę na zwiedzaniu, nurkowaniu i kitesurfowaniu. Zimowy we Włoszech na nartach”.
    Kuchnia tajska i włoska
    Samochód Mercedes, Audi
    Hobby muzyka, podróże, malarstwo, fotografia, astronomia

    Co lubi Maciej Kawulski?

    Wypoczynek „Ja lubię podobać się swojej kobiecie i być z nią i moim synem tam, gdzie są szczęśliwi”.
    Kuchnia „Zjadam dużo.

    fot.: Materiały prasowe..”.

    Ustawa o biegłych rewidentach

    Dariusz Witkowski dyrektor ds. regulacji SEG

    Na ukończeniu są prace parlamentarne nad ustawą o biegłych rewidentach i ich samorządzie, firmach audytorskich oraz o nadzorze publicznym, mającą na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej, w szczególności postanowień dyrektywy 2006/43/WE Parlamentu Europejskiego

    Autor artykułu – Dariusz Witkowski

    Pewne zmiany w pierwotnym kształcie ustawy wprowadził Senat, ale dotychczasowa zdecydowana linia, prezentowana zarówno przez stronę rządową, jak i większość sejmową, została utrzymana. Ostateczna wersja ustawy została uchwalona przez Sejm 11 maja 2017 r.  Ustawa została podpisana przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej 1 czerwca 2017 r. i wejdzie w życie po 14 dniach od daty jej opublikowania.

    Oznacza to, że wejdzie w życie przed końcem czerwca 2017 r. Zatem warto pochylić się nad przyszłymi rozwiązaniami, które należy uwzględnić w planach spółek na najbliższe lata – a na pewno w perspektywie planowanych zwyczajnych walnych zgromadzeń, na których warto rozważyć kwestie dostosowania składu rad nadzorczych do przyszłych wymogów ustawowych. Z punktu widzenia emitentów w przedmiotowym projekcie znajdują się dwie kluczowe zmiany, które wpłyną zarówno na środowisko, w jakim przyjdzie funkcjonować emitentom w najbliższych latach, jak i na koszty tego funkcjonowania: kwestia rotacji biegłych rewidentów i zakazu świadczenia usług dodatkowych oraz kwestia zasad funkcjonowania, zakresu zadań i składu komitetów audytu.

    Rotacja biegłych rewidentów
    Po pierwsze, kwestia rotacji biegłego rewidenta została ujęta w projekcie niezwykle drastycznie: przyjęto najkrótszy z możliwych okresów, wynoszący maksymalnie pięć lat. Tyle wynosić będzie maksymalny czas nieprzerwanego trwania zleceń badań ustawowych przeprowadzanych przez tę samą firmę audytorską lub firmę audytorską powiązaną z tą firmą audytorską lub jakiegokolwiek członka sieci działającej w państwach Unii Europejskiej, do której należą te firmy audytorskie. Natomiast kluczowy biegły rewident nie będzie mógł przeprowadzać badania ustawowego w tej samej jednostce zainteresowania publicznego przez okres dłuższy niż pięć lat. Warto podkreślić, że ograniczenia te należą do najbardziej surowych spośród państw Unii Europejskiej, które wdrażały przedmiotowe regulacje do swoich systemów legislacyjnych. Warto już dziś się zastanowić, czy przyjęte ograniczenia nie spowodują pogorszenia obsługi audytu i podwyższenia kosztów badania sprawozdań wynikających z konieczności każdorazowego zapoznawania się ze specyfiką spółki, sposobem jej funkcjonowania, specyfiką rynku, na którym działa dana spółka.

    Dodatkową niewiadomą dla spółek jest także kwestia ograniczeń w zakresie świadczenia przez audytorów usług dodatkowych. Przedmiotowa ustawa wprowadza bowiem nowy system ograniczeń współpracy audytorów ze spółkami. Zgodnie z przyjętymi zapisami ustawy usługi zabronione, których nie będą mogły świadczyć firmy audytorskie, dotyczą wielu obszarów, którymi dotychczas zajmowały się firmy audytorskie. Warto zastanowić się, jaki cel ma przyjęcie takiego rozwiązania. Dlaczego podmiot najlepiej znający daną spółkę nie może jej wspierać w innych obszarach? Wydaje się jednak, że już dziś można powiedzieć, iż takie rozwiązanie spowoduje wzrost kosztów usług tego typu. Wynikać to będzie z prostej przyczyny, że każdy podmiot świadczący usługi na rzecz emitenta będzie musiał od nowa zapoznawać się ze specyfiką spółki, a spółka będzie musiała za to dodatkowo zapłacić.

    Zasady komitetów audytu
    Obszar funkcjonowania komitetów audytu poruszony został w odrębnym felietonie, dotyczącym zasad ich funkcjonowania. Przyjęte w projekcie ustawy rozwiązania, które zapewne znajdą się w ostatecznym jej kształcie, dotyczą w szczególności zasad funkcjonowania komitetów audytu. Wśród wymogów ustawowych wskazać należy obowiązek, aby przynajmniej jeden członek komitetu audytu miał wiedzę i umiejętności w zakresie rachunkowości lub badania sprawozdań finansowych, większość członków komitetu audytu, w tym jego przewodniczący, jest niezależna od danej jednostki zainteresowania publicznego, a członkowie komitetu audytu mają wiedzę i umiejętności z zakresu branży, w której działa dana jednostka zainteresowania publicznego. Nasuwa się pytanie, czy te zmiany przyczynią się do wzrostu efektywności funkcjonowania spółek? Należy wskazać, że przyjęte prawdopodobnie przez ustawę rozwiązania nie rozwieją szeregu wątpliwości wynikających z brzmienia Kodeksu spółek handlowych dotyczących wzajemnych relacji między komitetem audytu i samą radą nadzorczą zarówno w obszarze relacji, odpowiedzialności, jak i sposobu podejmowania decyzji. Jest to tym istotniejsze, że określone w projekcie wymogi wsparte zostały możliwością nakładania znaczących kar administracyjnych zarówno wobec spółki, jak i członków jej zarządu oraz rady nadzorczej (w tym także członków komitetu audytu) – w przypadku nieprzestrzegania przepisów dotyczących powołania, składu i funkcjonowania komitetu audytu. Warto zatem już dziś zapoznać się z nadchodzącymi rozwiązaniami ustawowymi, które dotyczyć będą bezpośrednio spółek oraz podmiotów najbliżej z nimi współpracujących, jakimi są audytorzy.

    MASZ WYJĄTKOWE BIURO? POCHWAL SIĘ NIM I ZGŁOŚ SIĘ DO KONKURSU OFFICE SUPERSTAR!

    3 lipca 2017Rozpoczął się konkurs OFFICE SUPERSTAR, organizowany przez firmę doradczą CBRE, który ma na celu wyłonienie najlepszych aranżacji biurowych w Polsce. Konkurs skierowany jest do firm i instytucji, które posiadają lub wynajmują własne biura, a ich aranżacja podkreśla kulturę organizacyjną oraz nastawienie do pracownika.

    Organizacje mogą zgłaszać swoje biura w ramach 12 kategorii konkursowych m. in: na najlepszą przestrzeń konferencyjną, biuro coworkingowe, biuro innowacyjne czy najlepsze aranżacje biura w 6 wybranych branżach (w tym: prawniczej, technologicznej czy kreatywnej), na stronie www.officesuperstar.pl.

    Wraz z rozwojem biznesu zmianie uległo rozumienie pojęcia biura, które nie jest już definiowane tylko jako miejsce pracy z szeregiem zagraconych biurek w open space’ach. Obecnie przestrzeń biurowa to miejsce spotkań kilku pokoleń, które łączy na jednej powierzchni różne style pracy i przyzwyczajenia. Innowacyjne rozwiązania technologiczne, przestronne sale konferencyjne dedykowane spotkaniom z klientami, miejsca pracy dla grup roboczych czy strefy nieformalnych spotkań, to cechy charakterystyczne dzisiejszych miejsc pracy. Ideą konkursu OFFICE SUPERSTAR jest wyłonienie i nagrodzenie firm, które identyfikują się z takim rozumieniem biura.

    Wyboru Laureatów dokona Kapituła Konkursowa, złożona z 12 ekspertów reprezentujących różne branże. Wśród nich jest m.in.: prof. dr hab. inż. architekt Ewa Kuryłowicz, Natalia Hatalska – autorka „Trendbooka”, Radosław Gajda – autor vloga „Architecture is a good idea”, Ewa Andrzejewska – redaktor naczelna „Eurobuild CEE”. Projekt organizowany jest przez firmę doradczą CBRE, a jego Partnerami są Philips Lighting oraz Grupa Nowy Styl. Zgłoszenia do konkursu trwają do 31 sierpnia 2017 roku. Więcej informacji oraz formularz zgłoszeniowy znajduje się na stronie: https://www.officesuperstar.pl

    Poland Capital Summit

    Tegorocznej, siódmej edycji Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie towarzyszył Poland Capital Summit – seria debat, w których omawiana była pozycja Polski w oczach inwestorów.

    Summit rozpoczęło pytanie o atrakcyjność inwestycyjną Polski. Odpowiedzi na nie udzielili szefowie sovereign ratings z  trzech największych agencji ratingowych.

    Debatę otworzyło wystąpienie Moritza Kraemera ze Standard & Poor’s, który podkreślił dotychczasowe sukcesy Polski w utrzymaniu jakości i tempa wzrostu gospodarczego. Zaznaczył przy tym, że o perspektywie ratingowej naszego kraju decydują trzy kluczowe obszary.

    Pierwszy to ocena jakości i dostosowania instytucji regulujących gospodarkę i zasad rządzących ładem społecznym, niezależnie od wewnętrznego przekonania o sytuacji kraju i jego administracji. Takie kwestie jak możliwe traktowanie inwestorów, system emerytalny, otoczenie prawne i jego przewidywalność wpływają na ocenę ratingową „tu i teraz”. Przykładem może być niepewność co do skutków decyzji o Brexicie czy okoliczności spadku ratingu USA w 2011 roku. Polska była od dekady jednym z najbardziej stabilnych ratingowo krajów. Zachwianie tej stabilności było skutkiem zaskoczenia szybkością i głębokością wprowadzanych zmian po wyborach 2015 roku.

    Drugi istotny obszar to elastyczność i struktura rynku pracy. Wszyscy uczestnicy debaty zgodnie wskazywali, że starzenie się społeczeństwa może być najpoważniejszym czynnikiem determinującym rating Polski w dłuższej perspektywie. Ryzykiem trudnym do przecenienia jest szybko pogarszający się stosunek zatrudnionych do emerytów. Nie wiadomo też, czy takie czynniki jak Brexit mogą złagodzić deficyt siły roboczej po powrocie pracowników do Polski, o ile do tego dojdzie.

    Trzeci czynnik, który może istotnie obniżyć aktywność inwestycyjną Polski w obszarze infrastruktury po 2020 roku, to spadek zasilania środkami z funduszy Unii Europejskiej. Już dzisiaj zaledwie 1/3 firm prywatnych spodziewa się wzrostu inwestycji, a postawa takich krajów jak Szwecja, Włochy czy Holandia może dodatkowo zahamować zasilanie gospodarki polskiej w fundusze prorozwojowe.

    Yves Lemay z Moody’s stwierdził, że co do zasady rating Polski jest stabilny, choć niepewność wynikająca m.in. wyżej wymienionych czynników znalazła swoje odzwierciedlenie w negatywnej perspektywie sprzed roku. Czynnik fiskalny jest istotny, ale przeważa ogólny pozytywny obraz z niezagrożonymi granicami zadłużenia. Pozytywnie oceniane jest też ryzyko sytemu bankowego, wyposażonego w solidny bufor kapitałowy oraz znaczna odporność gospodarki na zakłócenia zewnętrzne. Pewne obawy budzi natomiast starzenie się społeczeństwa i pogarszająca się struktura wiekowa rynku pracy, ograniczona zdolność redukcji długu publicznego, czy nieskuteczne lewarowanie poziomu długu wzrostem gospodarczym.

    O kluczowym znaczeniu wzrostu gospodarczego i stabilności politycznej dla stabilnego ratingu mówił Ed Parker z agencji Fitch. Obecny rating Polski to A-. Elementy, które zadecydowały o minusie przy A, to głównie nadal relatywnie duży, choć malejący, udział długu zewnętrznego, niski stopień konwergencji dochodów mimo dobrego wskaźnika wzrostu PKB, umiarkowane luzowanie fiskalne mimo korzystnego otoczenia niskich stóp procentowych. Czynniki negatywne to także presja w obszarze ochrony zdrowia i opieki emerytalnej. Z kolei ryzyko polityczne nie jest oceniane tak krytycznie. Pewne kontrowersje dotyczące demokratyczności rozwiązań nie muszą negatywnie samoistnie wpływać na jakość gospodarki i, tym samym, rating kraju. Możliwa poprawa ratingu jest uzależniona od wzrostu dochodów przy jednoczesnym spadku obaw związanych z ryzykiem politycznym.

    Kolejną debatą w ramach Poland Capital Summit był okrągły stół dotyczący fundamentalnej kwestii relacji między kapitałem zagranicznym a zrównoważonym rozwojem. Dyskusję prowadzili Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Programowej EKF oraz Andrea Dudik, Szefowa Działu Ekonomicznego dla CEE w Bloomberg.

    Zaproszeni do dyskusji finansiści byli zgodni, że – jak to ujął Wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego Vazil Hudak – podział na kapitał krajowy i zagraniczny jest w pewnym sensie przestarzały. Znaczenie ma nie tyle pochodzenie kapitału ile to, na ile wnosi on wartość dodaną do gospodarki, czyli na ile jest innowacyjny, sprzyja ochronie środowiska i rozwojowi krajowych małych i średnich przedsiębiorstw. To są czynniki, które mają wpływ na ocenę jakości napływającego kapitału.

    Również Mariusz Adamiak, Dyrektor Biura Strategii Rynkowych z PKO BP podkreślał znaczenie jakości napływającego kapitału. „Ważne jest nie tylko to, żeby kapitał umieć absorbować, ale żeby był on wysokiej jakości i dostosowany do potrzeb kraju” – mówił. Warunkiem sukcesu w kreatywnym wykorzystaniu kapitału zagranicznego dla odpowiedzialnego, wielowymiarowego rozwoju jest elastyczność gospodarki. Tylko wtedy ów kapitał staje się inspiracją dla działań przedsiębiorstw krajowych.

    Jak wynika z danych przedstawionych przez Marcina Mrowca, Głównego Ekonomistę Banku Pekao SA, po 1989 r. Polskę charakteryzuje niezmiennie ujemna międzynarodowa pozycja inwestycyjna netto (MPI), która w 2016 r. sięgnęła aż 61,1% PKB (wskaźnik ten nie powinien przekraczać 35% PKB). Przyczyny tego stanu rzeczy są dwie: kumulacja deficytów w obrotach bieżących oraz saldo dochodów z inwestycji. Warto jednak podkreślić, że od 2013 r. bilans produktów i usług w obrocie zagranicznym jest pozytywny, a saldo dochodów z inwestycji jest nieco lepsze niż w innych państwach regionu. Istotne jest też to, że w przypadku Polski w strukturze MPI przeważają najbardziej pożądane, bo najbardziej stabilne inwestycje bezpośrednie (choć na tle regionu jest ich zbyt mało w stosunku do PKB). Rekomendacje, jakie wynikają z tych danych są następujące: Polska potrzebuje:
    – redukcji MPI netto;
    – zwiększenia udziału inwestycji bezpośrednich;
    – zwiększenia eksportu i zmniejszenia importu;
    – lepszej absorpcji funduszy unijnych;
    – przyciągnięcia inwestycji branżowych;
    – zmniejszenia potrzeb pożyczkowych budżetu państwa.

    Na znaczenie awansu polskich przedsiębiorstw w globalnych łańcuchach budowy wartości zwrócił uwagę m.in. Carlos E. Pinerua, Country Manager for Poland and the Baltic States z Banku Światowego. „To jest ważniejsze od pochodzenia kapitału” – stwierdził jednoznacznie. Przy okazji przypomniał, że Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju, która mówi o potrzebie inwestycji krajowych, musi brać pod uwagę to, że taki plan wymaga odpowiednich oszczędności. Jego zdaniem wielkim wyzwaniem, jakie stoi przed Polską jest negatywny wpływ, jaki na rynek pracy ma starzejące się społeczeństwo. W podobnym duchu wypowiadała się Debora Revoltella, Dyrektor Departamentu Ekonomicznego z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Z badania, jakie przeprowadził EBI wynika, że obecnie hamulcem w inwestycjach w regionie EŚW są niepewność i brak odpowiednio wykształconych pracowników (prawdopodobnie efekt emigracji). Nie zmienia to faktu, że w 2016 r. pod względem wielkości inwestycji typu greenfield Polska zajęła bardzo wysokie, 4 miejsce w całej UE.

    Marek Rozkrut, Partner i Główny Ekonomista z EY skupił się na roli kapitału zagranicznego w internacjonalizacji polskiego biznesu i jego umiejscowieniu w globalnych łańcuchach tworzenia wartości. Jak podkreślał, Polska jest – razem z Holandią – światowym liderem pod względem udziału wartości generowanej przez eksport w budowie wartości ogółem. Wyprzedzamy pod tym względem nawet Niemcy. A wartość dodana w przeliczeniu na jednego zatrudnionego jest w przypadku przedsiębiorstw z udziałem kapitału zagranicznego o 60% wyższa niż w firmach krajowych. Co więcej, 14% przedsiębiorstw zatrudniających ponad 10 osób to efekt inwestycji zagranicznych, a przypada na nie aż 61% eksportu dokonywanego przez firmy tej kategorii zatrudnienia. Interesujące są też dane dotyczące pozytywnych zmian na polskim rynku pracy: w latach 2011 – 2015 firmy z kapitałem zagranicznym zwiększyły zatrudnienie o 4%, a krajowe o mniej niż 1%.

    Uczestnicy dyskusji, pytani o stosunek polskiego rządu do inwestycji zagranicznych podkreślali, że tak naprawdę wiele się nie zmieniło, choć władze poświęcają teraz więcej uwagi jakości kapitału – co nie powinno dziwić, bo na początku reform wszystkie państwa regionu cieszyły się z każdego napływającego dolara, ale teraz mogą już być bardziej wybredne. Natomiast niepokój, jaki pojawił się w pewnym momencie, wynikał ze sporego odpływu pieniędzy z Polski, którego źródłem były firmy zagraniczne. Jednak na takie liczby trzeba patrzeć w szerszym kontekście. Warto też pamiętać, że w każdym kraju firmy z kapitałem zagranicznym są zwykle średnio większe i bardziej aktywne niż krajowe, więc analogiczna sytuacja w Polsce nie powinna żadną miarą być źródłem kompleksu niższości.

    – Jeśli chcemy iść w górę drabiny budowy wartości musimy się otworzyć, zachowując świadomość wszelkich konsekwencji, jakie takie otwarcie oznacza – stwierdził Artur Tomala, Managing Director Warsaw, Goldman Sachs. Dodał, że oczywiście kapitał może odpłynąć, ale w przypadku inwestycji bezpośrednich aktywa produkcyjne zostaną na miejscu.

    Podsumowując debatę Paweł Borys, Prezes Zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju, podkreślił raz jeszcze, że cechą państw w transformacji jest transfer z branż mniej produktywnych do bardziej produktywnych, ale „teraz bardziej zależy nam na wartości dodanej”. Dodał, że obecnie nakłady na B&R sięgają ok. 1% PKB, a to oznacza, że istniejące firmy za mało inwestują w rozwój i innowacje.

    Druga debata okrągłego stołu w ramach Poland Capital Summit prowadzona przez Jakuba Papierskiego, Wiceprezesa Zarządu PKO BP dotyczyła atrakcyjności inwestycyjnej Polski dla inwestorów kapitałowych.

    W ostatnich miesiącach nastąpiła istotna zmiana w ocenie polityki gospodarczej prowadzonej przez polski rząd. Rynki finansowe patrzą przychylniej, bo – jak mówiła Iwona Sroka, Prezes Zarządu KDPW – nastąpiła stabilizacja polityki gospodarczej, została opublikowana Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju oraz zostały podjęte działania wspierające budowę długiego pieniądza. Dzięki uspokojeniu nastrojów warszawska GPW zanotowała silne wzrosty – kapitalizacja giełdy była w kwietniu 2017 r. o 100 mld zł wyższa niż rok wcześniej.

    Jak tłumaczył przedstawiciel agencji Moody’s, jeszcze niedawno było sporo niepewności co do tego, jaką politykę będzie prowadził rząd, jednak niektóre niepokojące pomysły, o których była mowa w kampanii wyborczej zostały całkowicie odłożone, albo mocno ograniczone, gospodarka notuje szybki wzrost, a Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju wskazuje wyraźnie, jakie będą priorytety rządu. Z kolei dla S&P ważna jest duża otwartość polskiej gospodarki, czyli wysoki udział eksportu w PKB oraz rosnący popyt krajowy, m.in. dzięki programowi 500+, jednak w dłuższej perspektywie będą się liczyły inwestycje, a ich udział w PKB spada od kilku lat. Natomiast agencja Fitch, która nie zareagowała nerwowo na zmiany, jakie zaszły w Polsce po ostatnich wyborach podkreśla, że obecnie polska gospodarka jest w cyklicznie dobrym momencie (m.in. napływ funduszy z UE czy niskie ceny paliw na światowych rynkach) i to byłby właściwy czas, żeby poprawić politykę fiskalną, co jednak nie ma miejsca, a struktura finansów publicznych pogarsza się, bo rosną wydatki socjalne.

    Na pytanie o przyczyny inwestowania w Polsce odpowiadał Krzysztof Krawczyk, Head of Poland, CVC Capital Partners. Jak podkreślał, polski rynek wyróżnia duża liczba startupów. „Firmy, które zaczynały po 1989 r. są teraz na giełdzie, są aktywne poza granicami kraju i to one dają polskiej gospodarce stabilność” – podkreślał. Jednak, jak mówił, Polska staje obecnie przed trzema ważnymi wyzwaniami:
    – coraz trudniejszą sytuacją na rynku pracy
    – niską produktywnością gospodarki
    – potrzebą silnego rynku kapitałowego.

    Adam Niewiński, Wiceprezes Zarządu Banku Pekao SA dodał, że program 500+, który w tym roku jest silnikiem pobudzającym konsumpcję, niebawem przestanie generować znaczące wzrosty wskaźników, bo skończy się efekt bazy. Problemem będą też fundusze unijne, które obecnie nie do końca „odpaliły”, a w perspektywie jest ich ograniczenie, także ze względu na Brexit. „Co będzie silnikiem wzrostu polskiej gospodarki po funduszach UE?” – pytał. W odpowiedzi na to pytanie, na potencjał kryjący się w polskich MŚP, z których 70% nie ma żadnej ekspozycji kredytowej, wskazywał prof. Robert Gwiazdowski, Prezes Rady Warsaw Enterprise Institute. Ważne jest też to, że Polska ma suwerenność walutową, dzięki której gospodarka reaguje elastycznie na globalne zawirowania.

    Uczestnicy dyskusji zgadzali się, że trzeba przygotować gospodarkę na znaczące zmniejszenie napływu funduszy unijnych w perspektywie kilku lat. To będzie niezwykle ważne zadanie, bo w latach 2004-2014 aż 20% wzrostu polskiego PKB było związane z programami finansowanymi właśnie przez Unię Europejską. Podstawowe pytanie stojące przez polską polityką gospodarczą brzmi jak zmniejszyć zakres zależności od pieniędzy płynących z Brukseli.

    Podczas debaty poruszono też kwestię częstych zmian regulacyjnych, jakie są wprowadzane w Polsce. Przedstawiciele VC podkreślali, że same zmiany nie są złe, o ile biorą pod uwagę realne potrzeby podmiotów działających na rynku i nie są nagłe. Jednak zbyt często jest tak, że tzw. Ocena Skutków Regulacji jest traktowana po macoszemu, w związku z czym ustawodawca nie zwrócił np. uwagi na to, że wprowadzenie podatku bankowego ograniczy rynek REPO, bo banki zaczęły kupować masowo obligacje rządowe dające ulgę od tego podatku. Jednak agencje ratingowe patrzą bardziej na strukturalne reformy, a nie pojedyncze regulacje, a sama przynależność do UE wpływa bardzo pozytywnie na atrakcyjność inwestycyjną Polski, bo oznacza poczucie regulacyjnej stabilizacji i pewność, że wiele zasad rządzących gospodarką będzie przestrzeganych. Co również ważne, Polska ma coraz lepszą pozycję w rankingach państw sprzyjających biznesowi, a nasz system finansowy cieszy się na świecie dobrą opinią.

    Natomiast zapowiadane zwiększenie obecności państwa w gospodarce może przynieść pozytywne skutki w obszarze wsparcia dla startupów i może być kołem napędowym gospodarki po ograniczeniu napływu funduszy z UE. Trzeba jednak pamiętać, że kapitał państwowy powinien być tam i tylko tam, gdzie nie ma szans na kapitał prywatny oraz w dziedzinach, w których ryzyko regulacyjne jest wysokie, czyli np. w szpitalach.

    – Na sukces Polski składają się wzrost PKB, niskie bezrobocie, dobra ściągalność podatków, niskie stopy procentowe, wzrosty na GPW, dobre wyniki stress-testów w systemie bankowym, aktywność fintechów – podsumował Jarosław Grzywiński, p.o. Prezesa Zarządu GPW. Równocześnie przyznał, że może nam zaszkodzić otoczenie regulacyjne oraz zbyt biurokratyczne podejście administracji.

     

    XX Kongres Brokerów

    XX Kongres i 25 lat pracy Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych na rzecz środowiska brokerskiego i całego rynku ubezpieczeniowego to ważne wydarzenie w tym segmencie rynku

    Autor artykułu – Roman Lercher

    W tegorocznym kongresie udział wzięła rekordowa liczba uczestników – 1135 osób, w tym 537 brokerów i 407 przedstawicieli zakładów ubezpieczeń. Jak zaznaczył prezes zarządu stowarzyszenia Łukasz Zoń, brokerzy zawsze stali przy klientach, realizując politykę, która dopiero po wielu latach stała się obowiązującą i znalazła swoje odzwierciedlenie w zapisach ustawowych. Dlatego środowisko przygotowane jest do nowych wyzwań wynikających z implementacji unijnej dyrektywy IDD.

    Problemy związane z wprowadzeniem nowych uregulowań prawnych dla pośredników ubezpieczeniowych zdominowały merytoryczną część kongresu zarówno w wystąpieniu prezesa stowarzyszenia, jak i w odbywających się drugiego dnia debacie brokerskiej i rozmowach kuluarowych. Oceniano ich wpływ na codzienną pracę, ich pozytywne i negatywne skutki. Zastanawiano się nad ich przełożeniem na prawidłowe relacje w stosunkach między brokerem a zakładem ubezpieczeń, a przede wszystkim brokerem i jego klientem. Stowarzyszenie w sposób aktywny i konsekwentny brało udział w pracach legislacyjnych już w trakcie tworzenia dyrektywy zarówno za pośrednictwem BIPAR (Europejska Federacja Pośredników Ubezpieczeniowych), wyrażając stanowisko istotne z punktu widzenia polskiego środowiska brokerów, jak i kierując swoje uwagi do Ministerstwa Finansów. Powstałe w tym okresie analizy opracowywane przez wybitnych przedstawicieli nauki przyczyniły się do kształtowania rządowych opinii i rekomendacji.

    W trakcie prac nad ustawą o dystrybucji ubezpieczeń stowarzyszenie nie tylko monitorowało prace legislacyjne, przygotowując założenia nowej inicjatywy ustawodawczej, lecz także prezentowało je na forum środowisk ubezpieczeniowych, organizując w tym celu spotkania, seminaria naukowe, z czynnym uczestnictwem przedstawicieli
    Ministerstwa Finansów, Komisji Nadzoru Finansowego, Rzecznika Finansowego oraz organizacji samorządowych, takich jak Polska Izba Ubezpieczeń, Polska Izba Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych, Polska Izba Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych, i innych, a także czynnie uczestnicząc we wszystkich inicjatywach związanych z nowym ustawodawstwem.

    Celem stowarzyszenia w tym względzie było doprowadzenie do takiego kształtu nowego ustawodawstwa, by zapewniło ono możliwość prowadzenia nieskrępowanej działalności brokerskiej mimo podwyższonych wymagań wynikających z nowej dyrektywy. Z tego też powodu, oprócz wyżej opisanych działań, zarząd stowarzyszenia doprowadził do powstania autorskiego projektu ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym, implementującego założenia przyjęte przez Ministerstwo Finansów, a jednocześnie korzystnego w ocenie stowarzyszenia tak dla działalności brokerskiej, jak wspomagającego rozwój rynku ubezpieczeń jako takiego. Projekt ten został zaprezentowany w grudniu 2016 r. jako stanowisko środowiska brokerów w odniesieniu do kształtu przepisów implementujących dyrektywę o dystrybucji ubezpieczeń.

    Uroczystości jubileuszowe koncentrowały się na wyróżnieniu wszystkich, którzy przez ćwierćwiecze współpracowali ze stowarzyszeniem, pomagali mu i je wspierali. Nagrody Fair Play za rok 2016 przyznawane przez brokerów za wysoki poziom merytoryczny i etyczny wspólnych działań na rzecz klientów wręczone zostały: w segmencie majątkowym Ergo Hestii, a w segmencie życiowym PZU Życie. Za długoletnią, wyróżniającą się współpracę z brokerami wyróżniono nagrodą SuperFair Play STU Ergo Hestia oraz TUiR Warta. Wyróżnienia honorowe w postaci medali 25-lecia stowarzyszenia wręczono przedstawicielom Ministerstwa Finansów, Komisji Nadzoru Finansowego, uczelni wyższych, firm współpracujących ze Stowarzyszeniem Brokerów oraz przedstawicielom mediów. Natomiast prezes stowarzyszenia Łukasz Zoń otrzymał Nagrodę Honorową im. prof. Tadeusza Sangowskiego przyznaną przez Kapitułę Izby Gospodarczej Ubezpieczeń i Obsługi Ryzyka. Z okazji jubileuszu odznaczenia ufundowane przez jednego z brokerów otrzymali ci, którzy na kongres przyjechali po raz 20.

    Drugi dzień kongresu oddano w ręce współorganizatorów: towarzystwom ubezpieczeń i firmom okołorynkowym. Organizowane przez nich zarówno spotkania merytoryczne, jak i atrakcje zdobyły uznanie uczestników, co potwierdziła wysoka frekwencja.

    fot.: Materiały prasowe

    Ważne Informacje

    Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

    Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

    AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

    Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

    Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

    Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

    Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

    Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...