.
Strona główna Blog Strona 322

Nowoczesna Współpraca i Startup Poland

Kongres 590

Fundacja Startup Poland zaangażowała się w organizację Kongresu 590. Podejmie się przygotowania „Strefy Startup’ów”.

Przedsięwzięcie odbędzie się w formie spotkań pomiędzy startupami i przedstawicielami korporacji biznesowych, którzy będą uczestnikami Kongresu 590. Tego typu spotkania mają zainicjować nawiązanie współpracy pomiędzy dwoma stronami debaty, tak aby wspomóc rozwój nowych technologii i upłynnić przepływ nowinek technologicznych do świata biznesu. Wzajemne oddziaływanie na siebie tych dwóch dziedzin może wspomóc rozwój innowacyjności w Polsce.

Organizator „Strefy Startupów” zajmie się promowaniem Kongresu 590 własnymi kanałami dystrybucji, a także zorganizowaniem czterech bloków panelowych poprzez opracowanie zagadnień poruszanych podczas debat i zaproszenie panelistów. Fundacja ma za zadnie rekrutować startupy, które wezmą udział w opisywanym wydarzeniu.

Fundacja Startup Poland umożliwi uczestnikom Kongresu 590 kontakt ze startupami oferującymi innowacyjne rozwiązania w obszarach zainteresowań firm. Spotkania odbędą się w ramach Startup Connectora – opracowanej przez Fundację formule szybkich spotkań one to one. W ramach czterech paneli dyskusyjnych będziemy też rozmawiać o rozwoju, specyfice i wyzwaniach stojących przed polskimi przedsiębiorcami startupowymi – mówi Julia Krysztofiak-Szopa, prezes Fundacji Startup Poland.

Startup Poland jest największą bazą zrzeszającą startupy i inwestorów. Fundacja stara się likwidować bariery oraz rekomendować działania stymulujące przedsiębiorczość technologiczną. Generować wzrost PKB, tworząc tysiące miejsc pracy i hamując proces drenażu talentów, dzięki współpracy ze środowiskiem administracji publicznej.

Zobacz więcej: https://www.kongres590.pl/

Zobacz Startup Poland

Firmy alarmują: To duże zagrożenie dla polskiej gospodarki

Papierosy elektroniczne

Upadek polskiej branży elektronicznych papierosów, rozwój szarej strefy, drastyczny wzrost kosztów dla użytkowników, a nawet powrót do palenia tytoniu – taki efekt może przynieść znowelizowana ustawa o podatku akcyzowym, która ma wejść w życie już 1 stycznia 2018 r. Producenci apelują do posłów o weryfikację projektu ustawy i racjonalne zmiany.

Rynek e-papierosów rozwija się w Polsce dopiero od kilku lat, jednak już teraz jego wartość jest szacowana na 500 mln zł, plasując nasz kraj w czołówce nie tylko Europy, ale i świata. Polski kapitał rośnie w siłę, a rodzimi producenci płynów do elektronicznych papierosów planują lub już prowadzą działalność eksportową. Liczba użytkowników e-papierosów w Polsce to aktualnie ponad 1,5 mln osób, z czego duża część to byli palacze tradycyjnego tytoniu. Tak dobra sytuacja tego rozwojowego sektora naszej gospodarki może się jednak niebawem diametralnie zmienić.

Ministerstwo Finansów przygotowało znowelizowany projekt ustawy o podatku akcyzowym, w którym zakłada wprowadzenie od 1 stycznia 2018 r. akcyzy na płyny do e-papierosów w wysokości 0,50 zł/ml. Oznacza to wzrost ceny jednej buteleczki liquidu o pojemności 10 ml aż o 5 zł (np. z 10 do 15 zł). Producenci tych wyrobów alarmują, że tak wysoki jednorazowy skok akcyzy, jeden z najwyższych w historii tego podatku w Polsce, negatywnie odbije się na polskiej gospodarce.

Plan Ministerstwa Finansów a rzeczywistość Branża e-papierosów wspólnie uznaje, że szanse na to, aby projekt znowelizowanej ustawy o podatku akcyzowym w aktualnym brzmieniu przyniósł oczekiwane przez Ministerstwo Finansów rezultaty, zarówno w zakresie ochrony zdrowia, jak i wpływów do budżetu państwa, są bardzo małe.

Drastyczny wzrost cen

Wysoka stawka akcyzy, 0,50 zł/ml e-liquidu, jedna z najwyższych w Europie pod kątem rozporządzalnego dochodu obywateli, przyniesie od 2018 r. drastyczny wzrost cen dla konsumentów.

Szacunkowe roczne koszty używania płynów do elektronicznych papierosów zwiększą się z 1825 zł do 2775 zł. Oznacza to, że korzystanie z e-papierosów i e-liquidów będzie tylko o 24% tańsze w stosunku do tradycyjnego palenia. W efekcie możemy mieć do czynienia z powrotem Polaków do tytoniu. Tymczasem elektroniczne papierosy są wykorzystywane w terapiach antynikotynowych i, jak podaje Ministerstwo Zdrowia Wielkiej Brytanii, stanowią lepszą i przede wszystkim o wiele mniej szkodliwą dla zdrowia alternatywę dla tradycyjnych papierosów – mówi Justyna Lipowicz z LIPRO e-Liquid Production.

Rozwój szarej strefy

Po wprowadzeniu akcyzy na płyny do elektronicznych papierosów Ministerstwo Finansów liczy na wpływy do budżetu państwa rzędu 75 mln zł rocznie. Przykłady innych krajów Unii Europejskiej pokazują jednak, że wprowadzenie za wysokiej jednorazowej stawki podatku może spowodować skutki przeciwne do zamierzonych. We Włoszech (stawka akcyzy 0,37 EUR/ml) doprowadziło to już do wzrostu szarej strefy oraz upadku wielu mniejszych przedsiębiorstw. Włoski rząd spodziewał się wpływów budżetowych w kwocie 86 mln euro za 2015 rok. Rzeczywiste wpływy wyniosły jednak zaledwie 5,18 mln euro, czyli 6% założonego planu.

Widmo zapaści sektora polskiej gospodarki

Zgodnie z projektem ustawy akcyzowej, producenci e-liquidów będą zobligowani do założenia i prowadzenia tzw. składów akcyzowych. Działania przygotowawcze mogą zająć kilka miesięcy,a każdy z przedsiębiorców będzie musiał wyłożyć 50-100 tys. zł oraz dodatkowo 250-300 tys. zł na zabezpieczenie składów.

W obecnym kształcie projektu ustawy obowiązek podatkowy na dzień 1 stycznia 2018 r. będą mogli spełnić tylko przedstawiciele rynku wyrobów tytoniowych, czyli międzynarodowe koncerny. Natomiast polska branża e-papierosów to w większości małe i średnie przedsiębiorstwa, które nie posiadają założonych składów akcyzowych. Jest duże prawdopodobieństwo, że potrzebne inwestycje z tym związane będą dla nich wręcz zabójcze. Taka sytuacja z kolei może przyczynić się do powstania tzw. szarej strefy – tłumaczy Justyna Lipowicz. – Trzeba pamiętać, że to sektor MŚP napędza budżet państwa płacąc podatki VAT i PIT oraz tworząc nowe miejsca pracy – dodaje. Przedsiębiorcy e-papierosowi wskazują, że niesie to ryzyko skupienia krajowego rynku elektronicznych papierosów w rękach kilku zagranicznych koncernów, co wiązałoby się z zahamowaniem rozwoju polskiego kapitału.

Rodzime firmy apelują do posłów

Od momentu publikacji obecnego projektu ustawy o podatku akcyzowym mali i średni producenci płynów do e-papierosów publicznie apelują do rządu o wprowadzenie zmian, które ograniczą negatywne skutki ustawy. W tym celu odbyły się również spotkania z przedstawicielami branży, m.in. w Warszawie i w Katowicach, podczas których firmy tłumaczyły zawiłości ustawy.

Jako młoda branża jesteśmy głęboko rozczarowani podejściem Ministerstwa Finansów do prac nad ustawą akcyzową bez stosownych analiz rynku, dyskusji z sektorem oraz bez wyciągania wniosków z doświadczeń innych państw w tym zakresie – mówi Tomasz Chmal, przedstawiciel firmy A-Sense.

W oficjalnym liście wysłanym do posłów producenci postulują o wprowadzenie stopniowego wzrostu
stawki akcyzy na płyny do elektronicznych papierosów:
• Etap I 2018 r. – 0,10 zł/ml
• Etap II 2019 r. – 0,20 zł/ml
• Etap III 2020 r. – 0,30 zł/ml – akceptowalna przez rynek stawka końcowa Przedsiębiorcy są przekonani, że tylko takie racjonalne rozłożenie w czasie stawki akcyzy przyniesie pozytywne rezultaty, tj.:
• dalszy rozwój obiecującej polskiej branży e-papierosów oraz polskiej przedsiębiorczości,
• osiągnięcie zakładanych wpływów z akcyzy do budżetu państwa,
• większą akceptację stopniowego wzrostu cen przez konsumentów,
• łatwiejszy dostęp do wyrobów obarczonych mniejszym, w stosunku do tradycyjnych
papierosów, ryzykiem odziaływania na zdrowie.

Ustawa akcyzowa do zmiany

Poważne obawy co do słuszności projektu ustawy podzielają także eksperci podatkowi. – Płyny do e-papierosów, ale też wyroby nowatorskie powinny być opodatkowane niską, kwotową stawką akcyzy, liczoną dla tych wyrobów odpowiednio od 1 ml lub 1 kg tytoniu. Wprowadzenie niższych niż zaproponowane przez Ministerstwo Finansów stawek akcyzy na te dotychczas nieopodatkowanewyroby zachęcałoby do płacenia podatku i ograniczałoby rozwój szarej strefy. Jednocześniepozwalałoby Ministerstwu Finansów monitorować rynek i reagować propozycją podwyżki lub obniżenia podatku w zależności od sytuacji – mówi Marcin Zimny, doradca podatkowy, autor publikacji „Akcyza. Komentarz”. 8 listopada br. odbędzie się pierwsze czytanie projektu ustawy akcyzowej w Sejmie. To czas, kiedy posłowie mogą zgłosić do niego poprawki. Firmy z branży e-papierosów alarmują, że w toku prac sejmowych projekt ustawy powinien zostać dopracowany tak, aby uniknąć negatywnych skutków jej postanowień.

Pora na Polskę

Przez długi czas Polska była biała plamą na motoryzacyjnej mapie. Nie udało nam się wypracować marek samochodów, czy motocykli które stanowiłyby liczący się element w światowym rynku. Naszym atutem stały się pojazdy komunikacji miejskiej i to może być nasz bilet do przyszłości.

Polska motoryzacja nigdy nie rozwinęła skrzydeł. Zarówno w 20-leciu międzywojennym jak i w czasach PRL polskie konstrukcje w większości produkowano z części pochodzących z innych państw lub na zagranicznych licencjach. Próby Tadeusza Tańskiego i Kazimierza Meyera tworzących markę CWS nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, choć ich projekt CWS T-1 pod wieloma względami był ewenementem w skali świata. Ostatecznie produkcja ruszyła pod licencją włoskiego Fiata, który nie godził się na rozwój polskich konstrukcji. Rodzima myśl techniczna nie zdołała zaistnieć w świecie, ponieważ w czasach kształtowania i rozwoju rynku motoryzacyjnego nie było jej na mapach. Dlatego Wicepremier Mateusz Morawiecki w rozmowie z portalem „wPolityce” oznajmił, że nadchodzi pierwsza rewolucja przemysłowa, w której Polska może wziąć udział jako lider. Miał na myśli erę elektromobilności. Jego słowa potwierdzają za dane ekonomiczne i sukcesy polskich firm.

We wrześniu opublikowano dane Eurostatu z których wynika jedno. Polska staje się fabryką Europy. Nasz kraj znalazł się na szóstym miejscu w zestawieniu krajów z najszybszą dynamiką wzrostu i brylował w statystykach dotyczących zatrudnienia. Okazało się, że nie mamy sobie równych w sektorze przemysłowym. Od początku roku w Polsce przybyło aż 223 tysiące miejsc pracy na 345 tysięcy w całej Unii. Znajdujące się na drugim miejscu Niemcy zatrudniły 39 tysięcy, czyli ponad pięć razy mniej niż Polska. Wiele światowych potęg takich jak Mercedes i Toyota przeniosły swoje zakłady nad Wisłę. Nasz kraj staje się montownią starego kontynentu. Znacząca część produkowanych w Europie samochodów powstaje właśnie tutaj. To dowodzi, że mamy wszystkie niezbędne warunki do zawojowania rynku motoryzacyjnego, wszystkie oprócz własnej marki.  Tutaj z pomocą przychodzą wspomniani już producenci pojazdów komunikacji miejskiej.

Polska staje się liderem elektromobilności.

Autobusy o napędzie elektrycznym firm takich jak Ursus, czy Solaris jeżdżą po ulicach wielu polskich i europejskich miast. Solaris podpisał ostatnio kolejny duży kontrakt w Wilnie. Z kolei Ursus wygrał największy w Polsce przetarg na dostawę eko-busów do Zielonej Góry. Firma z Lublina intensywnie angażuje się w rozwój elektromobilności. Ursus przygotował nową generację autobusów z napędem wodorowym i projekt elektrycznego samochodu dostawczego. W dodatku trwają pracę nad napędzanym elektrycznością ciągnikiem i rekonstrukcją marki WSK, która miałaby posiadać silnik elektryczny. Warto również zwrócić uwagę na Fabrykę Samochodów Elektrycznych z Bielska Białej gdzie powstał FSE One,  w pełni polski model samochodu elektrycznego. Firma szykuje się do produkcji seryjnej. Dokonania firm takich jak Ursus i FSE dowodzą, że technologie nie są problemem. Jesteśmy w stanie wytworzyć lub pozyskać wszelkie potrzebne innowacje. Czego więc brakuje? Wsparcia państwa?

Polska ma zamiar brać czynny udział w rozwoju elektromobilności. Rząd wyznaczył sobie klarowny cel, do 2025 roku po polskich drogach ma poruszać się milion pojazdów elektrycznych. Rada ministrów podchodzi do projektu kompleksowo pochylając się również nad siecią stacji ładowania, których liczba ma wzrosnąć ze 150 do 6 tysięcy. W dodatku Ministerstwo Energii ogłosiło Plan Rozwoju Elektromobilności, który intensyfikuje działania administracji publicznej, samorządów, przedsiębiorców i ośrodków akademickich. O działaniach rządu w ramach elektromobilności będziemy mogli usłyszeć  podczas zbliżającego się Kongresu 590. Pojawi się na nim Mateusz Morawiecki, który na ubiegłorocznej edycji wydarzenia przedstawił projekt Konstytucji dla Biznesu. W tym roku motoryzacji poświęcono jeden z ośmiu bloków zaplanowanych podczas Kongresu. Aby móc rywalizować z zagraniczną konkurencją Polska będzie musiała uporać się z kilkoma problemami. Jednym z nich jest nieodpowiednie funkcjonowanie sieci dystrybucyjnych, co uniemożliwia  budowanie silnych marek części zamiennych. Kolejną przeszkodą są hermetyczne przetargi. Tego typu problemy ma rozwiązać program INNOMOTO, który zainicjowało Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Celem inicjatywy jest zwiększenie konkurencyjności i innowacyjności  polskiego sektora motoryzacyjnego w perspektywie roku 2026. Jego założenia i dotychczasowe osiągnięcia zostaną przedstawione podczas Kongresu 590.

Polska przez wiele lat starała się dogonić zagraniczną konkurencję. Teraz stajemy przed niepowtarzalną szansą na to by wyprzedzić wiele światowych koncernów i zająć dogodne miejsce w rodzącym się rynku elektromobilności.

Zobacz więcej: https://www.kongres590.pl/
Zobacz Plan Rozwoju Elektromobilności

Kongres 590 w Twojej kieszeni

Organizatorom Kongresu zależy na jak najlepszej komunikacji z uczestnikami wydarzenia. Dlatego gotowa do pobrania jest już aplikacja „Kongres 590”, w której znaleźć można wszystkie niezbędne informacje.

W jednej z zakładek znajdziemy szczegółowy plan Kongresu, uwzględniający wszystkie bloki tematyczne. Znajdziemy tam szczegółowy opis każdego z paneli i dokładną godzinę jego rozpoczęcia. Doskonałym ułatwieniem jest możliwość bezpośredniego dodania konkretnego panelu do naszego kalendarza. Dzięki temu w przeciągu kilku chwil będzie można uzyskać informacje o tym gdzie trzeba się udać i ile czasu pozostało do rozpoczęcia debaty.

Kolejnym ważnym elementem aplikacji jest lista prelegentów, w której znajdziemy zdjęcia i obszerne biogramy osób biorących udział w Kongresie. Listę wyposażono w wielofunkcyjną wyszukiwarkę, która ułatwi odnalezienie prelegenta, który wzbudził nasze zainteresowanie. Oprócz tego aplikacja posiada zakładkę „aktualność”, w której na bieżąco umieszczane są wszelkie informacje dotyczące Kongresu.

Jednak największą jej zaletą jest możliwość zadawania pytań prelegentom i organizatorom Kongresu.

Z poziomu aplikacji możemy wybrać dowolny panel i w przeznaczonym do tego polu wpisać treść pytania. Takie rozwiązanie gwarantuje każdemu aktywny udział w dyskusji. Przy tradycyjnych rozwiązaniach czas przeznaczony na zadawanie pytań jest drastycznie ograniczony. Wiele cennych i merytorycznych komentarzy nie dociera przez to do panelistów. Aplikacja Kongresu 590 posiada rozwiązanie, którego gwarantuje, że każde cenne spostrzeżenie dotrze do adresata.

Zobacz więcej: https://www.kongres590.pl/

KUKE partner w rozwoju biznesu

O roli, wynikach, planach i wspieraniu ekspansji polskich firm rozmawiają: Piotr Stolarczyk, Katarzyna Kowalska i Janusz Władyczak – członkowie zarządu KUKE

KUKE to specyficzna instytucja, odgrywająca niezwykle odpowiedzialną rolę, z której wiele osób nie zdaje sobie do końca sprawy. Czym się właściwie państwo zajmują?

Piotr Stolarczyk: KUKE to firma zapewniająca bezpieczną wymianę handlową polskich przedsiębiorstw zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Nasza działalność skupia się na ubezpieczaniu należności z tytułu sprzedaży towarów i usług z odroczonym terminem płatności, a także na udzielaniu gwarancji ubezpieczeniowych. KUKE oferuje jednak więcej niż przeciętny ubezpieczyciel należności. Jako jedyny podmiot w Polsce mamy prawo do oferowania ubezpieczeń eksportowych gwarantowanych przez Skarb Państwa, które zapewniają bezpieczeństwo w handlu na rynkach podwyższonego ryzyka politycznego. O naszej wyjątkowości stanowi to, że jako jedyni w kraju ubezpieczamy długoterminowe projekty eksportowe o charakterze inwestycyjnym finansowane kredytem o okresie spłaty dwóch lat i więcej, rozsiane po najdalszych zakątkach świata.

W mojej pracy niejednokrotnie ocierałem się o działalność KUKE. Przyznam się jednak, że do tej pory kojarzyłem was jedynie jako specjalistów od rynków byłego Związku Radzieckiego, a państwo obecni są w ponad 100 krajach świata. Czy coś się w tej kwestii zmieniło?

Janusz Władyczak: Istotnie, ma pan rację. Sytuacja jest jednak o wiele bardziej złożona. Obecnie kojarzy się nas przede wszystkim z ubezpieczeniami eksportu na Ukrainę, do Rosji czy na Białoruś. O ile we wspomnianych krajach podwyższonego ryzyka czujemy się wyśmienicie, o tyle nie zawężamy naszej działalności wyłącznie do nich. Podobnie jak w przypadku innych ubezpieczycieli należności w Polsce w naszym portfelu ubezpieczeń eksportowych na pierwszym miejscu znajdują się Niemcy, a zaraz za nimi pozostałe kraje UE. Niemniej większość transakcji, które ubezpieczamy – i to jest mało znany fakt – to transakcje krajowe.

P.S.: Co ciekawe, ogółem KUKE ubezpiecza około 2 proc. wartości polskiego eksportu. Patrząc natomiast bliżej, gdy porównamy z jednej strony Niemcy, a z drugiej Ukrainę, Rosję i Białoruś, widzimy w naszym portfelu, że do Niemiec ubezpieczamy tego eksportu nieco powyżej 1 proc., a do krajów za naszą wschodnią granicą te wartości dochodzą nawet do 8 proc. J.W.: Realizując naszą strategię, staramy się towarzyszyć firmom od samego początku ich drogi biznesowej, najpierw na rodzimym rynku polskim, aby potem wspólnie przenieść biznes poza granice naszego kraju. Od jakiegoś czasu pracujemy nad tym, by zmienić sposób postrzegania KUKE. Co, przyznam, nie jest łatwe. Zależy nam, aby zerwać ze stereotypem firmy mającej pomagać wszystkim w najbardziej skomplikowanych przypadkach, za wszelką cenę i nie zwracając przy tym uwagi na ekonomię transakcji. O ile zostaliśmy powołani, by wspierać polskie przedsiębiorstwa niezależnie od strony, w którą zechcą skierować swoje kroki, o tyle trzeba pamiętać, że przede wszystkim jesteśmy zwykłą komercyjną firmą. Firmą nastawioną na osiąganie jak najlepszych wyników finansowych, a z racji specyfiki naszej działalności firmą świadczącą również usługi z ramienia Skarbu Państwa i dbającą zawsze o jego interes.

Skoro już mówimy o wynikach – w państwa przypadku wyniki za ostatnie osiem miesięcy kształtują się imponująco. Co stoi za tymi rezultatami?

P.S.: Prawdą jest, że odnotowaliśmy co najmniej dwucyfrowy wzrost obrotów i przychodów w każdej naszej linii produktowej. Po ośmiu miesiącach ubezpieczyliśmy obroty o 19 proc. większe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Zebraliśmy też o 61 proc. więcej składki, a w ramach ubezpieczeń długoterminowych kredytów eksportowych możemy pochwalić się aż 140-procentowym wzrostem. Warto podkreślić, że wzrost przypisu składki nie wynika z rosnących cen ubezpieczeń należności na rynku, bo te od pewnego czasu systematycznie spadają, ale ze wzrostu wartości ubezpieczonych transakcji. Możemy być zatem dumni, że nasze nowe podejście przynosi zamierzony efekt.

Na czele wspomnianego podejścia stoi klientocentryzm, jeden z filarów nowej filozofii działania KUKE. Czym się on charakteryzuje?

J.W.: Kładziemy mocny akcent na to, by być jak najbliżej klienta, rozumieć jego potrzeby i umożliwiać mu bezpieczne rozwijanie jego biznesu. Chcemy, by wiedział, że bez względu na to, gdzie zapragnie sprzedać swój towar czy swoją usługę, może zawsze na nas liczyć. Będziemy z nim na dobre i na złe. Wielu klientów docenia nasze podejście. Najlepszym tego dowodem jest najniższy w branży wskaźnik rotacji naszych klientów. P.S.: W skomplikowanych projektach, które ubezpieczamy we współpracy z bankami, staramy się tak postępować, aby klient nie tracił czasu i szybko otrzymywał informacje zwrotne, z decyzją ws. udzielenia ubezpieczenia włącznie. Czas bardzo często odgrywa najważniejszą rolę. Zdarzają się sytuacje, w których musimy wyprzedzić banki w tej decyzyjności. Dotychczas proces wyglądał następująco: eksporter musiał mieć kontrakt, nad kontraktem pochylał się bank i strukturyzował. Dopiero na samym końcu procesu był ubezpieczyciel, który pojawiał się, gdy warunki były już uprzednio uzgodnione między podmiotami trans- akcji i za późno było na dokonanie istotnych zmian. Mając na uwadze dobro i oczekiwania naszych klientów, zmieniliśmy proces i stworzyliśmy specjalną ścieżkę postępowania. Teraz, uczestnicząc w projekcie od początku, możemy znacznie szybciej dokonać jego oceny.

Czy to wystarczy?

Katarzyna Kowalska: Oczywiście, że nie. Nieustannie pracujemy nad obsługą posprzedażową i procesami niewidocznymi gołym okiem dla klienta. Optymalizujemy procesy wewnętrzne oraz digitalizujemy wszystkie główne obszary biznesowe KUKE. Wdrażamy nowy system informatyczny do obsługi polis i działalności całej spółki. Wszystko dlatego, że chcemy być nowoczesnym i przyjaznym partnerem biznesowym. Naszym celem jest dostarczenie klientowi takiej usługi, która sprosta nie tylko jego obecnym, lecz także przyszłym oczekiwaniom. Informatyzacja i digitalizacja są jeszcze przez niektóre instytucje traktowane jako przewaga konkurencyjna. Widzimy jednak, że za kilka lat będzie to absolutny must have, bez którego nie da się funkcjonować na rynku, i tak właśnie podchodzimy do wdrażanych u nas rozwiązań.

Jak zarząd wyobraża sobie KUKE za kilka lat? Do czego dążycie?

J.W.: Zgodnie z naszą wizją pragniemy zostać najczęściej rekomendowanym partnerem biznesowym w obszarze ubezpieczeń należności i dóbr inwestycyjnych, gwarancji ubezpieczeniowych oraz rozwiązań finansowo-ubezpieczeniowych, szytych na miarę i dedykowanych polskim przedsiębiorcom. To dość jasny cel, który stawiamy przed sobą i przed organizacją. A jak mawia Brian Tracy: „Ustalenie jasnego celu jest początkiem każdego sukcesu”. Głęboko wierzymy, że jesteśmy w stanie go osiągnąć.

Dużo czasu poświęca się w mediach przyjętej przez rząd Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR), powstałej w Ministerstwie Rozwoju, a traktującej dość dużo o eksporcie. Na ile zarówno ta strategia, jak i działania Ministerstwa Rozwoju, któremu spółka podlega, determinują strategię działania samego KUKE? Czy KUKE jest zobligowane do wspierania ekspansji polskich firm?

K.K.: Ministerstwo Rozwoju, któremu podlega KUKE, ma istotny wpływ na strategię działalności spółki, w szczególności w części biznesu gwarantowanej przez Skarb Państwa. To, że rozwój i ekspansja polskich przedsiębiorstw są dla Ministerstwa Rozwoju priorytetowe, zostało odzwierciedlone w postaci wskazania ekspansji zagranicznej polskich przedsiębiorstw jako jednego z filarów SOR. Do niedawna w relacjach polskich firm z rynkami zagranicznymi funkcjonowało określenie „eksport”. „Ekspansja” to określenie najpełniej obrazujące współczesny biznes – polskie firmy zdobywają zagraniczne kontrakty, jednocześnie niejednokrotnie inwestując za granicą, rozwijając swoje firmy i tworząc podmioty zależne. Celem KUKE jest zapewnienie bezpieczeństwa ekspansji zagranicznej, a także rozbudzenie jak największego apetytu przedsiębiorstw właśnie na tę ekspansję. Ministerstwo określa priorytetowe rynki, na których chętnie widziałoby polskie przedsiębiorstwa. Rynki o dużym potencjale, na których firmy mają realną szansę, by zaistnieć. Naszą rolą jest otwarcie wybranych rynków, ale nie tylko tych, które są na tyle nierozpoznane dla polskich przedsiębiorstw, że generują zbyt duże ryzyko. Jest to ryzyko obiektywne i uzasadnione, ale także bywają rodzaje ryzyka nieracjonalne, wynikające z nieznajomości realiów danego rynku. Dobrym przykładem jest Białoruś, gdzie mamy, jako KUKE, pozytywne doświadczenia płatnicze, jeżeli chodzi o tamtejszych kontrahentów, natomiast w postrzeganiu tego kraju pokutuje sporo negatywnych stereotypów, pochodzących najczęściej po prostu z przekazu medialnego.

Ważnym etapem w realizacji SOR było powstanie Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). Co to daje przedsiębiorcy z punktu widzenia KUKE?

K.K.: Strategia Grupy PFR zakłada stworzenie wyspecjalizowanych centrów kompetencyjnych, poprawiających efektywność działania wszystkich podmiotów w Grupie. Nowy model instytucji rozwoju w ramach zintegrowanego nadzoru i kanałów kontaktu z przedsiębiorcami daje klientom KUKE łatwiejszy dostęp do oferty produktów i usług. Nasi klienci zyskują znacznie szerszą paletę produktową, zlokalizowaną w jednym miejscu, ponieważ możemy łączyć ubezpieczenia z produktami finansowania dłużnego i kapitałowego. Złożone projekty eksportowe, o których mówimy, wymagają często połączenia różnych elementów. Jesteśmy w stanie zaproponować naszym klientom pełną ofertę w tej dziedzinie, niezależnie od tego, z której instytucji w ramach Grupy PFR pochodzi dana usługa. Korzyści dla klientów z synergii w ramach Grupy PFR można uzmysłowić na przykładzie Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIiH), która obecnie dość intensywnie tworzy sieć zagranicznych trade office’ów. Z jednej strony biura mają stanowić dla nas źródło informacji o ryzyku zagranicznym, z drugiej zaś będą pomagały przedsiębiorcom uzyskiwać informacje o lokalnych rynkach. Będąc na miejscu oraz mając wiedzę o produktach, KUKE najlepiej przekaże przedsiębiorcom informacje o atrakcyjności danego rynku, a także będzie w stanie dopasować optymalne rozwiązania z zakresu produktów ubezpieczeniowych KUKE do danej sytuacji i potrzeb klienta.

Rozwiązania skierowane do sektora małych i średnich przedsiębiorstw stanowią integralną część działalności zarówno PFR, jak i Ministerstwa Rozwoju. Jak KUKE zapatruje się na ten sektor i jego potrzeby?

J.W.: Badania i moje doświadczenie pokazują, że ten sektor w jednej trzeciej prawie w ogóle nie korzysta z instrumentów zabezpieczających – ani ubezpieczeń, ani instrumentów bankowych. Najczęściej właściciel małego przedsiębiorstwa jest zaangażowany całkowicie w działalność stricte operacyjną swojej firmy i nie ma na nic innego czasu. Dlatego takie instytucje jak KUKE muszą obok swojej normalnej działalności mieć też charakter edukacyjno-misyjny, aby budować wśród małego biznesu świadomość potrzeby korzystania z dostępnych rozwiązań. Rozwiązań mających na celu umożliwienie firmom bezpiecznego handlu. Działając w ten sposób, ucząc, jednocześnie kreujemy rynek dla samych siebie.

Jak rozumiem, za wspomnianymi działaniami idą też jakieś rozwiązania, które KUKE dedykuje małym i średnim przedsiębiorstwom?

J.W.: Wspólnie z PKO Bankiem Polskim szukaliśmy idealnego rozwiązania i w czerwcu wprowadziliśmy wspólnie na rynek Polisę na Świat. Jest to ustandaryzowany produkt właśnie dla tzw. misiów, czyli małych i średnich przedsiębiorstw, ze szczególnym uwzględnieniem najmniejszych podmiotów. Docieramy do tego segmentu klientów poprzez sieć 1,2 tys. placówek PKO Banku Polskiego w całym kraju. To doradca w banku ma najlepszą wiedzę o swoim kliencie, zna jego historię oraz potrzeby. To on również ma z klientem najlepszy kontakt. Dzisiaj produkt można kupić bez przedstawiania dodatkowych dokumentów, wyłącznie na podstawie danych już będących w systemie bankowym. Szybko i bez zbytnich formalności.

Tak się zastanawiam, czy posiadanie parasola ochronnego w postaci nabytego ubezpieczenia transakcji nie usypia czujności firm, które ubezpieczacie?

P.S.: To bardzo ważne pytanie, bo dotyczy bezpieczeństwa i stabilności całego systemu. Mamy tu do czynienia z dwoma produktami – krótkoterminowym, gdzie ubezpieczamy samego eksportera, który wysyła swój towar oraz tę konkretną wierzytelność. Zawsze w tych ubezpieczeniach stosujemy udział własny. Podobne podejście stosujemy w transakcjach długoterminowych, które dotyczą finansowania i ubezpieczenia dóbr inwestycyjnych i najczęściej połączone są z kredytem bankowym. W zależności od transakcji oczekujemy od banków, które są podmiotem ubezpieczającym, również udziału własnego. Czyli bank np. w 95 proc. jest objęty ochroną ubezpieczeniową, a w 5 proc. realizuje ją w oparciu o własny kapitał. Dzięki takiemu zabiegowi zarówno w jednym, jak i drugim przypadku ubezpieczający jest bardziej zainteresowany tym, aby nic się z ubezpieczaną transakcją złego nie wydarzyło, gdyż poprzez udział własny partycypuje w potencjalnej stracie.

Na koniec podsumujmy. Na czym polega wyjątkowość oferty KUKE skierowanej do przedsiębiorców?

P.S.: Działając jako grupa kapitałowa KUKE, zapewniamy jednocześnie bezpieczeństwo obrotu handlowego w każdym zakątku świata (w tym w Polsce) – z czym jesteśmy kojarzeni głównie jako ubezpieczyciel – a także, jakże potrzebną, płynność finansową poprzez obsługę należności w drodze faktoringu. Ostatnia usługa świadczona jest przez naszą spółkę factoringową KUKE Finance, która tylko w zeszłym roku dostarczyła na rynek miliard złotych finansowania krótkoterminowego. Tym samym odnotowała najwyższą dynamikę wzrostu obrotów spośród firm zrzeszonych w Polskim Związku Faktorów za rok 2016.

 

Od zgłoszenia projektu do rozpoczęcia współpracy

Fundusze venture capital przeznaczają na wybrany projekt od kilkuset tysięcy do nawet kilku milionów złotych. Wspierają spółki nie tylko kapitałem, ale także swoim doświadczeniem i wiedzą, szczególnie w kwestiach dotyczących zarządzania finansami oraz prawnych. Jakie dokładnie etapy przechodzi przedsiębiorstwo, by otrzymać takie wsparcie oraz ile trwa proces pozyskania inwestora?

Młodzi przedsiębiorcy, żeby rozwijać swój biznes i osiągać założone cele, potrzebują odpowiedniego wsparcia. Pomocną dłoń wyciągają do nich fundusze venture capital, ale zanim dojdzie do podpisania umowy inwestycyjnej, przedsiębiorcy muszą przejść przez proces inwestycyjny. – W głównej mierze czas trwania takiego procesu uzależniony jest od stopnia przygotowania danego projektu. Zazwyczaj na analizę merytoryczną projektu, due diligence prawne oraz finansowe, a także przygotowanie umowy inwestycyjnej i negocjacje jej ostatecznych warunków potrzeba około 3 miesięcy. Duży wpływ na długość procesu ma również przebieg współpracy z pomysłodawcami projektu na poszczególnych jego etapach – informuje Krystyna Kalinowska, Dyrektor Inwestycyjny z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego. Jak zatem przebiega cały proces inwestycyjny?

Analiza potencjalnych projektów inwestycyjnych

Przedsiębiorcy, którzy chcą otrzymać wsparcie ze strony funduszu venture capital, w pierwszej kolejności powinni przedstawić inwestorowi swój projekt. – W celu zgłoszenia projektu należy przesłać do funduszu teaser inwestycyjny lub formularz zgłoszenia projektu. Taki dokument powinien być krótki i zawierać najbardziej istotne informacje, takie jak: opis oferowanych produktów lub usług, przewagi konkurencyjne, wysokość poszukiwanych środków i ich planowane przeznaczenie, kluczowe parametry finansowe.

Warto także podać informacje odnośnie doświadczenia osób zarządzających, ponieważ kompetentny zespół jest dla funduszu kluczowym kryterium przy podejmowaniu decyzji o zaangażowaniu się w konkretne przedsięwzięcie – wyjaśnia Krystyna Kalinowska z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego. Spośród otrzymanych zgłoszeń fundusz wybiera te, które dotyczą najciekawszych oraz najlepiej przygotowanych projektów. Wtedy dochodzi do pierwszego spotkania z pomysłodawcami. Na tym etapie przeprowadzana jest wstępna ocena i weryfikacja przedstawionego projektu oraz zespołu zarządzającego i podpisywana jest umowa o zachowaniu poufności (NDA – Non Disclosure Agreement). Następnie przeprowadzana jest analiza merytoryczna i finansowa pomysłu na biznes.

Term Sheet

Projekt, który zainteresował inwestora przechodzi do następnego etapu. Kolejnym krokiem pomysłodawców i inwestora jest uzgodnienie wstępnych warunków, takich jak wysokość inwestycji, wycena udziałów, termin realizacji inwestycji i podpisanie listu intencyjnego – tzw. term sheet. Taki list zawiera kluczowe warunki przyszłej transakcji i zwykle również zobowiązanie pomysłodawców do nieprowadzenia negocjacji z innymi inwestorami przez pewien okres. Co ważne, term sheet nie jest wiążącym dokumentem i nie zobowiązuje żadnej ze stron do zawarcia transakcji.

Badanie due diligence i zawarcie umowy

Następnie przeprowadzane jest szczegółowe badanie finansowe oraz prawne spółki, tzw. due diligence. – Pogłębiona analiza podmiotu obejmuje między innymi analizę biznesową oraz audyt prawny i podatkowy. Jej celem jest identyfikacja ryzyk związanych z dotychczasową działalnością przedsiębiorstwa. Natomiast jeżeli w ramach inwestycji ma dojść do powołania nowego podmiotu, ustalane są warunki zawiązania takiej spółki – wyjaśnia Krystyna Kalinowska z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego. Na tym etapie dochodzi do finalnej oceny projektu i identyfikacji wszystkich zagrożeń związanych z inwestycją.

Inwestycja

Po zakończeniu badania due diligence następuje ostateczne zatwierdzenie decyzji o inwestycji przez komitet inwestycyjny funduszu. Na tym etapie negocjowane są ostateczne warunki transakcji oraz zapisy w umowie inwestycyjnej. Po podpisaniu umowy eksperci funduszu ściśle współpracują z zarządem w celu monitoringu i weryfikacji przyjętej strategii. Fundusz zapewnia wsparcie doradcze, m.in. w kwestiach prawnych, finansowych oraz podatkowych. – Zwykle fundusz jest reprezentowany w spółce przez przedstawicieli delegowanych do rady nadzorczej. W ten sposób monitorujemy bieżącą działalność oraz wyniki osiągane przez firmę. Na co dzień pozostawiamy właścicielom wolną rękę w prowadzeniu biznesu, co ma duży wpływ na szybkie podejmowanie decyzji i swobodę działania. W kwestiach strategicznych zarząd może jednak zawsze liczyć na nasze wsparcie – tłumaczy Krystyna Kalinowska z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego.
Droga do podpisania umowy inwestycyjnej z funduszem venture capital trwa od trzech miesięcy do nawet pół roku i wymaga zaangażowania ze strony inwestora, a także pomysłodawców projektu. Jednak sfinalizowana umowa to często początek wieloletniej współpracy i – jak przyznaje wielu młodych przedsiębiorców – szansa na realizację strategii, a także wejście w świat „wielkiego biznesu”.

O funduszu

Podlaski Fundusz Kapitałowy jest jednym z najstarszych funduszy venture capital działających w Polsce. Fundusz został utworzony w 1995 roku, w ramach Polsko-Brytyjskiego Programu Rozwoju Przedsiębiorczości. Od tamtej pory zrealizował kilkadziesiąt inwestycji na łączną kwotę ponad 40 mln zł, z sukcesem finalizując wiele transakcji. Fundusz może przeznaczyć na jeden projekt kwotę od 400 tys. do 1,5 mln zł, w formie objęcia udziałów lub udzielenia pożyczki. Podlaski Fundusz Kapitałowy wspiera zarówno młode przedsiębiorstwa na etapie start-up, jak również firmy będące w fazie wzrostu i ekspansji.

Dr Irena Eris Tasty Stories

Unikatowy projekt kulinarny Dr Irena Eris Tasty Stories, odkrywający smaki Warmii i Mazur, zakończył się niezwykłą Kolacją Sielanka i owacją na stojąco dla trzech wybitnych szefów kuchni Hoteli SPA Dr Irena Eris.

Ideą projektu Dr Irena Eris Tasty Stories jest przybliżenie gościom Hoteli SPA Dr Irena Eris oraz wszystkim sympatykom dobrej kuchni najlepszych lokalnych wytwórców oraz ich produktów, które szefowie kuchni Hoteli SPA Dr Irena Eris zamieniają w kulinarne arcydzieła. Weekend 20-22 października w Hotelu SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie był zwieńczeniem drugiej i ostatniej w tym roku odsłony projektu Dr Irena Eris Tasty Stories.

W piątek (20 X) zorganizowano kulinarny wieczór w Rybakówce, otwarty dla gości Hotelu oraz okolicznych mieszkańców. Spotkanie na świeżym powietrzu przy grillu i ognisku było okazją do degustacji między innymi wędzonych ryby (jesiotra, sielawy, siei i pstrąga) z Tradycyjnej Wędzarni Warmińskiej Jarosława Parola, a także przygotowanych przez szefów kuchni i kucharzy z Hotelu SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie różnorodnych specjałów, jak pasztet rybny, paprykarz, ryby marynowane (okoń, leszcz, płoć), biała kiełbasa z pstrąga, sałatka z buraków, z kozim serem i czarnuszką;  kiszone warzywa i soki z warzyw oraz chleby na naturalnym zakwasie czy zniewalające ciasta (marchewkowe, dyniowe i żurawinowe). Na rozgrzewkę można było raczyć się wybornymi nalewkami staropolskimi od Karola Majewskiego. I  grzanym piwem z browaru Kormoran.

Równie atrakcyjnie rozpoczęła się sobota (21 X) od uroczystego regionalnego śniadania i prezentacji wyrobów bohaterów Dr Irena Eris Tasty Stories w lobby Hotelu. Piwa z Browaru Kormoran wzbudziły entuzjazm nie tylko miłośników złocistego napoju, ale i słodkości – goście mieli okazję spróbować wybornego kremu czekoladowo-śliwkowo-piwnego wytworzonego na bazie owoców dodawanych do jednego z piw – Imperium Prunum. Stèphane Lefevre, właściciel Owczarni Lefevre oczarował swoimi fantastycznymi serami owczymi. Francuska tradycja kulinarna, w której wychował się Stèphane plus jego ogromna praca i dokładność przy wytwarzaniu serów, przekładają się na produkty, które walorami w niczym nie ustępują serom z Francji. Mieczysław Babalski z firmy Bio Babalscy przywiózł ekologiczne makarony, mąki oraz płatki. Produkowane w większości z zapomnianych obecnie starych odmian zbóż – z płaskurki, samopszy oraz orkiszu, mają ogromne wartości prozdrowotne. Jarosław Parol z Tradycyjnej Wędzarni Warmińskiej pokazał, że świeżo uwędzona ryba jest bezkonkurencyjna i nie potrzebuje wielu dodatków. Mariusz Białek, właściciel gospodarstwa Hereford Warmia, pokazał jak z sukcesem łączyć wielki biznes z jakością na najwyższym światowym poziomie. Mieliśmy okazję próbować doskonałej wołowiny z mięsa krów rasy hereford. Tajemnica jej smaku tkwi w sposobie hodowli bydła mięsnego – wolny chów na świeżym powietrzu, praktycznie przez cały rok. Na regionalnym śniadaniu nie zabrakło oczywiście pań z Koła Gospodyń Wiejskich z Pietrzwałdu w barwnych regionalnych strojach, które dołączyły ze swoimi smakowitościami, a także pszczelarzy – pasjonatów – Marty i Tomasza Wysokińskich z Siedliska Pasieka, prezentujących różnorodne gatunki miodów konfekcjonowanych na zimno.

Z nastaniem zmroku rozświetliła się Gospoda Sielanka, gdzie miało miejsce Le Grande Finale. Po raz pierwszy w historii Hoteli SPA Dr Irena Eris, trzej szefowie kuchni – Łukasz Wojtas, gospodarz i Szef Kuchni Restauracji Romantyczna w Hotelu SPA Dr Irena Eris na Wzgórzach Dylewskich, Janusz Myjak –  Szef Kuchni Restauracji Szósty Zmysł w Hotelu SPA Dr Irena Eris Krynica Zdrój oraz Przemysław Gryz – p.o. Szef Kuchni Restauracji Art Déco w Hotelu SPA Dr Irena Eris Polanica Zdrój – wspólnie przygotowali ekskluzywny wieczór kulinarny, wieńczący projekt Dr Irena Eris Tasty Stories. W finałowej Kolacji Sielanka wzięli udział właściciele hotelu Irena Eris i Henryk Orfinger, przedstawiciele lokalnych władz oraz Gminy Ostróda – partnera zachodniomazurskiej odsłony „Tasty Stories”, a także goście Hotelu i przedstawiciele mediów.

Podczas wieczoru, gościom zaserwowano dziesięciodaniowe, niezwykle ambitne  menu przygotowane z najlepszych lokalnych produktów i pokazujące kunszt kulinarny szefów kuchni Hoteli SPA. Bardzo różnorodne, złożone również z regionalnych smaków obecnych na co dzień w kuchniach wszystkich trzech szefów, na przykład – z dodatkiem kiszonych rydzów z Krynicy oraz miodu z własnej pasieki Hotelu SPA Dr Irena Eris w Polanicy-Zdroju. Największe uznanie gości zdobył sum w tataraku, mazurska zupa rybna oraz deser – śliwka z piwem. Z solidną i fachową wiedzą, jak i ogromną lekkością, nie stroniąc od zabawnych ciekawostek, opowiadał o winach dobranych specjalnie do dań Łukasz Bogumił sommelier Wineonline.pl (partner wydarzenia). Uczestnicy kolacji mieli też okazję zobaczyć filmowe portrety zaproszonych do projektu regionalnych wytwórców.

Po zakończeniu kolacji degustacją wykwintnych petits foures nastąpił czas podziękowań dla tych, którzy przyczynili się do powstania oraz realizacji projektu Dr Irena Eris Tasty Stories. Niesamowitą niespodzianką i wyrazem najwyższego uznania była owacja na stojąco, jaką goście zgotowali wszystkim kucharzom oraz ich pomocnikom, a także zespołowi kelnerskiemu, który zadbał o perfekcyjny serwis.

Piękna dekoracja Gospody Sielanka była dziełem partnera projektu – magazynu Weranda. Elegancką zastawę stołową zapewniła firma Gastro Magic. O komfort podczas wieczoru zadbała firma Rent Design. Dzięki radiu RDC i agencji Copuz.com projekt, jak i związane z nim wydarzenia zyskały ogólnopolski rozgłos. Gości spoza hotelu przewiozły limuzyny partnera przedsięwzięcia – BMW.

Irena Eris poproszona o komentarz, powiedziała: „Dr Irena Eris Tasty Stories to projekt, którego celem jest propagowanie odpowiedniej jakości lokalnego jedzenia, do czego przywiązujemy ogromną wagę  w naszych Hotelach SPA. Zauważyliśmy, że ludzie już przestali interesować się ilością jedzenia, a zwracają większą uwagę na jego jakość. Natomiast nie wiedzą, jakich wspaniałych producentów mamy w każdym z regionów. Są to malutkie manufaktury, często firmy rodzinne. Postanowiliśmy więc te smakowitości rozpropagować wśród naszych gości. Na Wzgórzach Dylewskich zostaliśmy wsparci przez władze lokalne i to jest wspaniałe, że możemy działać wszyscy razem. Bardzo się cieszę, że taki pomysł powstał. Myślę, że będzie wielu naśladowców – i niech będzie ich jak najwięcej.”

Organizatorzy dziękują serdecznie wszystkim osobom, które przyczyniły się do sukcesu projektu Dr Irena Eris Tasty Stories.

PGD z nowymi autoryzacjami

 

Grupa PGD porozumiała się z Fiat Chrysler Automobiles odnośnie sprzedaży marek Abarth, Alfa Romeo oraz Jeep. Oznacza to, że Grupa reprezentuje obecnie aż dwanaście marek.

PGD rozpoczęła współpracę z FCA w 2006 roku wraz z uruchomieniem warszawskiego dealerstwa Euromobil z autoryzacjami Fiat i Fiat Professional. Pod brandem Euromobil będą działać także nowe przedstawicielstwa. Są one zlokalizowane w Centrum Motoryzacyjnym Toruńska w Warszawie, dzięki czemu klienci będą mieli możliwość odbycia w jednym miejscu jazdy testowej aż 27 wersjami samochodów produkowanych przez włoski koncern.

Marki FCA realizują nową strategie produktową. Rynek znakomicie przyjął  nowe Tipo, mamy już w ofercie nowego Jeepa Compassa, z kolei Alfa Romeo oferuje, również znakomicie przyjęte przez prasę i klientów, nowe modele Giulia i Stelvio. Wszystkie marki zachowują swój charakter, dzięki czemu możemy spełnić oczekiwania różnych klientów. Uważamy, że te samochody będą siłą napędową sprzedaży i dlatego z optymizmem patrzymy na nowy rozdział współpracy – mówi Grzegorz Hankus, prezes Grupy PGD. Z perspektywy fanów motoryzacji ogromną radość sprawia nam fakt, że możemy zaproponować naszym klientom nowe marki, postrzegane jako ikony sportu, tak jak Alfa i Abarth oraz kultowe terenówki Jeep – dodaje Grzegorz Hankus.

Obecnie PGD prowadzi działalność na rynkach krakowskim, poznańskim, śląskim i warszawskim. Grupa reprezentuje marki: Abarth, Alfa Romeo, Fiat, Ford, Hyundai, Jeep, KIA, Mitsubishi, Nissan, Opel, Seat i Suzuki.

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...