.
Strona główna Blog Strona 323

ŠKODA na godziny – nowy car sharing w Warszawie

Na rynku debiutuje projekt omni, który pozwoli klientom jeździć wymarzonym autem bez potrzeby kupowania go na własność. Można by pomyśleć, że to kolejna oferta car sparingu. Jednak hasło Skody brzmi „Simply Clever”, dlatego należy spodziewać innowacyjnego podejścia do tego tematu.

 

Dlaczego oferta omni jest wyjątkowa? W odróżnieniu od większości ofert współdzielenia samochodów, Skodę możemy mieć na dłużej niż jedynie krótką podróż po zatłoczonym mieście. Do wyboru jest kilka pakietów, dzięki którym jesteśmy w stanie wypożyczyć auto na przykład na cały dzień lub weekend. Klient ma również do dyspozycji praktycznie pełną gamę modeli producenta, poczynając od ŠKODY Citigo, na modelu Kodiaq kończąc. Okazuje się zatem, że nie musimy posiadać w swoim garażu dużego samochodu, żeby móc wybrać się z rodziną na krótki wypad za miasto. Przepustką do świata omni jest aplikacja na smartfon. Klient przy jej pomocy otwiera auto, a tam czeka na niego klucz niezbędny do uruchomienia silnika oraz dokumenty samochodu. Klient po skorzystaniu z usługi wraca na miejsce, z którego wziął samochód, dlatego nie ma problemu z poszukiwaniem miejsca parkingowego. Ono czeka spokojnie, aż wrócimy z podróży. Tu muszę zwrócić uwagę na ważny aspekt projektu omni, wyróżniający go spośród innych ofert car sharingowych. Właśnie dlatego, że zwracamy samochód w miejsce skąd go pobraliśmy, staje się on częścią naszego codziennego życia. Jest bowiem niejako naturalnie współdzielony przez społeczność danego obszaru. Możemy więc wypożyczyć auto na cały dzień i pojechać nim do pracy, zabierając sąsiadów, dzieląc z nimi koszty wynajmu, lub pojechać na zakupy i zwrócić samochód, żeby inni mieszkańcy mogli wykorzystać go do swoich celów.  Opłata za skorzystanie z omni jest pobierana według prostego cennika. Płacimy za wykorzystany czas i przejechane kilometry. Kwota zostanie ściągnięta z karty kredytowej lub debetowej, a jej naliczenie rozpoczyna się w chwili otwarcia samochodu. Koszt paliwa wliczony jest w cenę wynajmu, jednak w sytuacji, gdy trzeba zatankować samochód, klient korzysta ze znajdującej się w aucie karty paliwowej. Osoby korzystające z własnego auta sporadycznie, będą mogły przystąpić do omni na zasadzie inwestycyjnej, włączając prywatny pojazd do floty. Auto będzie w stanie na siebie zarobić, a osoba decydująca się na to rozwiązanie zostanie objęta specjalnym programem biznesowym, mającym na celu dodatkowe promowanie inwestora. Więcej na www.driveomni.pl

Eksport bez ryzyka

    KUKE, czyli Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych SA, od ponad 25 lat ubezpiecza transakcje handlowe polskich przedsiębiorców, koncentrując się na ubezpieczaniu należności z tytułu sprzedaży towarów i usług z odroczonym terminem płatności, a także na udzielaniu gwarancji ubezpieczeniowych

    Produkty oferowane przez nas w ramach ustawy o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych można podzielić na trzy główne piony produktowe – mówi Piotr Maciaszek, dyrektor Biura Produktów Długo- i Średnioterminowych KUKE. – Są to produkty: krótkoterminowe z okresem kredytu kupieckiego poniżej dwóch lat; gwarancyjne oraz średnio- i długoterminowe z okresem kredytu dwa lata i więcej. Warto wiedzieć, że produkty średnio- i długoterminowe z okresem kredytu dwa lata i więcej są dedykowane polskim przedsiębiorcom dokonującym eksportu dóbr o charakterze inwestycyjnym, zarówno towarów, jak i usług, oraz bankom finansującym eksport tego rodzaju dóbr. Polscy przedsiębiorcy mogą skorzystać z ubezpieczenia kredytu dostawcy, natomiast banki, w tym zagraniczne, z ubezpieczenia kredytu dla nabywcy. W ramach ubezpieczenia kredytu dostawcy KUKE chroni należności polskich przedsiębiorców przysługujące im od zagranicznych kontrahentów, natomiast w ramach ubezpieczenia kredytu dla nabywcy chronione są należności z tytułu umowy kredytowej finansującej kontrakt eksportowy zawarty przez polskiego przedsiębiorcę. Oba ubezpieczenia zabezpieczają przed szkodami będącymi następstwem urzeczywistnienia się ryzyka handlowego lub ryzyka politycznego, których definicje są zharmonizowane z przepisami prawa wspólnotowego. Zakres pokrycia ubezpieczeniowego oferowanego przez KUKE wynosi do 100 proc. wartości należności z odroczonym terminem płatności, przysługujących ubezpieczającemu od jego kontrahenta – kredytobiorcy. Odszkodowania mogą być natomiast wypłacane w walucie kontraktu eksportowego albo umowy kredytowej, w zależności od tego, czy mówimy o ubezpieczeniu kredytu dostawcy, czy o ubezpieczeniu kredytu dla nabywcy, co znacznie ogranicza ryzyko kursowe ubezpieczającego. Warunki ochrony ubezpieczeniowej są zgodne z międzynarodowymi standardami określonymi przez OECD i Unię Europejską. Ubezpieczenia średnio- i długoterminowe mają zakres globalny, ponieważ ochrona ubezpieczeniowa może zostać udzielona dla należności przysługujących od kontrahentów – kredytobiorców mających swoje siedziby w blisko 200 krajach świata. W ostatnich latach coraz większą popularnością cieszą się ubezpieczenia kredytu dla nabywcy, ponieważ umowa ubezpieczenia stanowi zabezpieczenie uprawniające banki do pomniejszania podstawy tworzenia rezerw celowych dla określonej umowy do 100 proc. sumy ubezpieczenia, co z kolei najczęściej przekłada się na tańsze koszty finansowania – do- daje Piotr Maciaszek. – Dodatkowo, w przypadku ubezpieczenia kredytu dla nabywcy, przedmiotem ochrony ubezpieczeniowej oprócz kapitału, odsetek i prowizji może być również kredyt na sfinansowanie składki ubezpieczeniowej, której wysokość jest ustalana w zgodzie z regulacjami OECD. Główną korzyścią płynącą z tego rodzaju ubezpieczenia dla polskiego eksportera jest natomiast to, że bank, w miarę postępu prac związanych z realizowaniem kontraktu eksportowego, dokonuje bezpośrednio wypłat na rzecz eksportera w ciężar kredytu zaciągniętego przez kredytobiorcę (importera albo bank importera), co pozwala wyeliminować ryzyko przestojów płatniczych za prace wykonane przez polskiego eksportera.

    Nowoczesna Współpraca i Startup Poland

    Kongres 590

    Fundacja Startup Poland zaangażowała się w organizację Kongresu 590. Podejmie się przygotowania „Strefy Startup’ów”.

    Przedsięwzięcie odbędzie się w formie spotkań pomiędzy startupami i przedstawicielami korporacji biznesowych, którzy będą uczestnikami Kongresu 590. Tego typu spotkania mają zainicjować nawiązanie współpracy pomiędzy dwoma stronami debaty, tak aby wspomóc rozwój nowych technologii i upłynnić przepływ nowinek technologicznych do świata biznesu. Wzajemne oddziaływanie na siebie tych dwóch dziedzin może wspomóc rozwój innowacyjności w Polsce.

    Organizator „Strefy Startupów” zajmie się promowaniem Kongresu 590 własnymi kanałami dystrybucji, a także zorganizowaniem czterech bloków panelowych poprzez opracowanie zagadnień poruszanych podczas debat i zaproszenie panelistów. Fundacja ma za zadnie rekrutować startupy, które wezmą udział w opisywanym wydarzeniu.

    Fundacja Startup Poland umożliwi uczestnikom Kongresu 590 kontakt ze startupami oferującymi innowacyjne rozwiązania w obszarach zainteresowań firm. Spotkania odbędą się w ramach Startup Connectora – opracowanej przez Fundację formule szybkich spotkań one to one. W ramach czterech paneli dyskusyjnych będziemy też rozmawiać o rozwoju, specyfice i wyzwaniach stojących przed polskimi przedsiębiorcami startupowymi – mówi Julia Krysztofiak-Szopa, prezes Fundacji Startup Poland.

    Startup Poland jest największą bazą zrzeszającą startupy i inwestorów. Fundacja stara się likwidować bariery oraz rekomendować działania stymulujące przedsiębiorczość technologiczną. Generować wzrost PKB, tworząc tysiące miejsc pracy i hamując proces drenażu talentów, dzięki współpracy ze środowiskiem administracji publicznej.

    Zobacz więcej: https://www.kongres590.pl/

    Zobacz Startup Poland

    Firmy alarmują: To duże zagrożenie dla polskiej gospodarki

    Papierosy elektroniczne

    Upadek polskiej branży elektronicznych papierosów, rozwój szarej strefy, drastyczny wzrost kosztów dla użytkowników, a nawet powrót do palenia tytoniu – taki efekt może przynieść znowelizowana ustawa o podatku akcyzowym, która ma wejść w życie już 1 stycznia 2018 r. Producenci apelują do posłów o weryfikację projektu ustawy i racjonalne zmiany.

    Rynek e-papierosów rozwija się w Polsce dopiero od kilku lat, jednak już teraz jego wartość jest szacowana na 500 mln zł, plasując nasz kraj w czołówce nie tylko Europy, ale i świata. Polski kapitał rośnie w siłę, a rodzimi producenci płynów do elektronicznych papierosów planują lub już prowadzą działalność eksportową. Liczba użytkowników e-papierosów w Polsce to aktualnie ponad 1,5 mln osób, z czego duża część to byli palacze tradycyjnego tytoniu. Tak dobra sytuacja tego rozwojowego sektora naszej gospodarki może się jednak niebawem diametralnie zmienić.

    Ministerstwo Finansów przygotowało znowelizowany projekt ustawy o podatku akcyzowym, w którym zakłada wprowadzenie od 1 stycznia 2018 r. akcyzy na płyny do e-papierosów w wysokości 0,50 zł/ml. Oznacza to wzrost ceny jednej buteleczki liquidu o pojemności 10 ml aż o 5 zł (np. z 10 do 15 zł). Producenci tych wyrobów alarmują, że tak wysoki jednorazowy skok akcyzy, jeden z najwyższych w historii tego podatku w Polsce, negatywnie odbije się na polskiej gospodarce.

    Plan Ministerstwa Finansów a rzeczywistość Branża e-papierosów wspólnie uznaje, że szanse na to, aby projekt znowelizowanej ustawy o podatku akcyzowym w aktualnym brzmieniu przyniósł oczekiwane przez Ministerstwo Finansów rezultaty, zarówno w zakresie ochrony zdrowia, jak i wpływów do budżetu państwa, są bardzo małe.

    Drastyczny wzrost cen

    Wysoka stawka akcyzy, 0,50 zł/ml e-liquidu, jedna z najwyższych w Europie pod kątem rozporządzalnego dochodu obywateli, przyniesie od 2018 r. drastyczny wzrost cen dla konsumentów.

    Szacunkowe roczne koszty używania płynów do elektronicznych papierosów zwiększą się z 1825 zł do 2775 zł. Oznacza to, że korzystanie z e-papierosów i e-liquidów będzie tylko o 24% tańsze w stosunku do tradycyjnego palenia. W efekcie możemy mieć do czynienia z powrotem Polaków do tytoniu. Tymczasem elektroniczne papierosy są wykorzystywane w terapiach antynikotynowych i, jak podaje Ministerstwo Zdrowia Wielkiej Brytanii, stanowią lepszą i przede wszystkim o wiele mniej szkodliwą dla zdrowia alternatywę dla tradycyjnych papierosów – mówi Justyna Lipowicz z LIPRO e-Liquid Production.

    Rozwój szarej strefy

    Po wprowadzeniu akcyzy na płyny do elektronicznych papierosów Ministerstwo Finansów liczy na wpływy do budżetu państwa rzędu 75 mln zł rocznie. Przykłady innych krajów Unii Europejskiej pokazują jednak, że wprowadzenie za wysokiej jednorazowej stawki podatku może spowodować skutki przeciwne do zamierzonych. We Włoszech (stawka akcyzy 0,37 EUR/ml) doprowadziło to już do wzrostu szarej strefy oraz upadku wielu mniejszych przedsiębiorstw. Włoski rząd spodziewał się wpływów budżetowych w kwocie 86 mln euro za 2015 rok. Rzeczywiste wpływy wyniosły jednak zaledwie 5,18 mln euro, czyli 6% założonego planu.

    Widmo zapaści sektora polskiej gospodarki

    Zgodnie z projektem ustawy akcyzowej, producenci e-liquidów będą zobligowani do założenia i prowadzenia tzw. składów akcyzowych. Działania przygotowawcze mogą zająć kilka miesięcy,a każdy z przedsiębiorców będzie musiał wyłożyć 50-100 tys. zł oraz dodatkowo 250-300 tys. zł na zabezpieczenie składów.

    W obecnym kształcie projektu ustawy obowiązek podatkowy na dzień 1 stycznia 2018 r. będą mogli spełnić tylko przedstawiciele rynku wyrobów tytoniowych, czyli międzynarodowe koncerny. Natomiast polska branża e-papierosów to w większości małe i średnie przedsiębiorstwa, które nie posiadają założonych składów akcyzowych. Jest duże prawdopodobieństwo, że potrzebne inwestycje z tym związane będą dla nich wręcz zabójcze. Taka sytuacja z kolei może przyczynić się do powstania tzw. szarej strefy – tłumaczy Justyna Lipowicz. – Trzeba pamiętać, że to sektor MŚP napędza budżet państwa płacąc podatki VAT i PIT oraz tworząc nowe miejsca pracy – dodaje. Przedsiębiorcy e-papierosowi wskazują, że niesie to ryzyko skupienia krajowego rynku elektronicznych papierosów w rękach kilku zagranicznych koncernów, co wiązałoby się z zahamowaniem rozwoju polskiego kapitału.

    Rodzime firmy apelują do posłów

    Od momentu publikacji obecnego projektu ustawy o podatku akcyzowym mali i średni producenci płynów do e-papierosów publicznie apelują do rządu o wprowadzenie zmian, które ograniczą negatywne skutki ustawy. W tym celu odbyły się również spotkania z przedstawicielami branży, m.in. w Warszawie i w Katowicach, podczas których firmy tłumaczyły zawiłości ustawy.

    Jako młoda branża jesteśmy głęboko rozczarowani podejściem Ministerstwa Finansów do prac nad ustawą akcyzową bez stosownych analiz rynku, dyskusji z sektorem oraz bez wyciągania wniosków z doświadczeń innych państw w tym zakresie – mówi Tomasz Chmal, przedstawiciel firmy A-Sense.

    W oficjalnym liście wysłanym do posłów producenci postulują o wprowadzenie stopniowego wzrostu
    stawki akcyzy na płyny do elektronicznych papierosów:
    • Etap I 2018 r. – 0,10 zł/ml
    • Etap II 2019 r. – 0,20 zł/ml
    • Etap III 2020 r. – 0,30 zł/ml – akceptowalna przez rynek stawka końcowa Przedsiębiorcy są przekonani, że tylko takie racjonalne rozłożenie w czasie stawki akcyzy przyniesie pozytywne rezultaty, tj.:
    • dalszy rozwój obiecującej polskiej branży e-papierosów oraz polskiej przedsiębiorczości,
    • osiągnięcie zakładanych wpływów z akcyzy do budżetu państwa,
    • większą akceptację stopniowego wzrostu cen przez konsumentów,
    • łatwiejszy dostęp do wyrobów obarczonych mniejszym, w stosunku do tradycyjnych
    papierosów, ryzykiem odziaływania na zdrowie.

    Ustawa akcyzowa do zmiany

    Poważne obawy co do słuszności projektu ustawy podzielają także eksperci podatkowi. – Płyny do e-papierosów, ale też wyroby nowatorskie powinny być opodatkowane niską, kwotową stawką akcyzy, liczoną dla tych wyrobów odpowiednio od 1 ml lub 1 kg tytoniu. Wprowadzenie niższych niż zaproponowane przez Ministerstwo Finansów stawek akcyzy na te dotychczas nieopodatkowanewyroby zachęcałoby do płacenia podatku i ograniczałoby rozwój szarej strefy. Jednocześniepozwalałoby Ministerstwu Finansów monitorować rynek i reagować propozycją podwyżki lub obniżenia podatku w zależności od sytuacji – mówi Marcin Zimny, doradca podatkowy, autor publikacji „Akcyza. Komentarz”. 8 listopada br. odbędzie się pierwsze czytanie projektu ustawy akcyzowej w Sejmie. To czas, kiedy posłowie mogą zgłosić do niego poprawki. Firmy z branży e-papierosów alarmują, że w toku prac sejmowych projekt ustawy powinien zostać dopracowany tak, aby uniknąć negatywnych skutków jej postanowień.

    Pora na Polskę

    Przez długi czas Polska była biała plamą na motoryzacyjnej mapie. Nie udało nam się wypracować marek samochodów, czy motocykli które stanowiłyby liczący się element w światowym rynku. Naszym atutem stały się pojazdy komunikacji miejskiej i to może być nasz bilet do przyszłości.

    Polska motoryzacja nigdy nie rozwinęła skrzydeł. Zarówno w 20-leciu międzywojennym jak i w czasach PRL polskie konstrukcje w większości produkowano z części pochodzących z innych państw lub na zagranicznych licencjach. Próby Tadeusza Tańskiego i Kazimierza Meyera tworzących markę CWS nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, choć ich projekt CWS T-1 pod wieloma względami był ewenementem w skali świata. Ostatecznie produkcja ruszyła pod licencją włoskiego Fiata, który nie godził się na rozwój polskich konstrukcji. Rodzima myśl techniczna nie zdołała zaistnieć w świecie, ponieważ w czasach kształtowania i rozwoju rynku motoryzacyjnego nie było jej na mapach. Dlatego Wicepremier Mateusz Morawiecki w rozmowie z portalem „wPolityce” oznajmił, że nadchodzi pierwsza rewolucja przemysłowa, w której Polska może wziąć udział jako lider. Miał na myśli erę elektromobilności. Jego słowa potwierdzają za dane ekonomiczne i sukcesy polskich firm.

    We wrześniu opublikowano dane Eurostatu z których wynika jedno. Polska staje się fabryką Europy. Nasz kraj znalazł się na szóstym miejscu w zestawieniu krajów z najszybszą dynamiką wzrostu i brylował w statystykach dotyczących zatrudnienia. Okazało się, że nie mamy sobie równych w sektorze przemysłowym. Od początku roku w Polsce przybyło aż 223 tysiące miejsc pracy na 345 tysięcy w całej Unii. Znajdujące się na drugim miejscu Niemcy zatrudniły 39 tysięcy, czyli ponad pięć razy mniej niż Polska. Wiele światowych potęg takich jak Mercedes i Toyota przeniosły swoje zakłady nad Wisłę. Nasz kraj staje się montownią starego kontynentu. Znacząca część produkowanych w Europie samochodów powstaje właśnie tutaj. To dowodzi, że mamy wszystkie niezbędne warunki do zawojowania rynku motoryzacyjnego, wszystkie oprócz własnej marki.  Tutaj z pomocą przychodzą wspomniani już producenci pojazdów komunikacji miejskiej.

    Polska staje się liderem elektromobilności.

    Autobusy o napędzie elektrycznym firm takich jak Ursus, czy Solaris jeżdżą po ulicach wielu polskich i europejskich miast. Solaris podpisał ostatnio kolejny duży kontrakt w Wilnie. Z kolei Ursus wygrał największy w Polsce przetarg na dostawę eko-busów do Zielonej Góry. Firma z Lublina intensywnie angażuje się w rozwój elektromobilności. Ursus przygotował nową generację autobusów z napędem wodorowym i projekt elektrycznego samochodu dostawczego. W dodatku trwają pracę nad napędzanym elektrycznością ciągnikiem i rekonstrukcją marki WSK, która miałaby posiadać silnik elektryczny. Warto również zwrócić uwagę na Fabrykę Samochodów Elektrycznych z Bielska Białej gdzie powstał FSE One,  w pełni polski model samochodu elektrycznego. Firma szykuje się do produkcji seryjnej. Dokonania firm takich jak Ursus i FSE dowodzą, że technologie nie są problemem. Jesteśmy w stanie wytworzyć lub pozyskać wszelkie potrzebne innowacje. Czego więc brakuje? Wsparcia państwa?

    Polska ma zamiar brać czynny udział w rozwoju elektromobilności. Rząd wyznaczył sobie klarowny cel, do 2025 roku po polskich drogach ma poruszać się milion pojazdów elektrycznych. Rada ministrów podchodzi do projektu kompleksowo pochylając się również nad siecią stacji ładowania, których liczba ma wzrosnąć ze 150 do 6 tysięcy. W dodatku Ministerstwo Energii ogłosiło Plan Rozwoju Elektromobilności, który intensyfikuje działania administracji publicznej, samorządów, przedsiębiorców i ośrodków akademickich. O działaniach rządu w ramach elektromobilności będziemy mogli usłyszeć  podczas zbliżającego się Kongresu 590. Pojawi się na nim Mateusz Morawiecki, który na ubiegłorocznej edycji wydarzenia przedstawił projekt Konstytucji dla Biznesu. W tym roku motoryzacji poświęcono jeden z ośmiu bloków zaplanowanych podczas Kongresu. Aby móc rywalizować z zagraniczną konkurencją Polska będzie musiała uporać się z kilkoma problemami. Jednym z nich jest nieodpowiednie funkcjonowanie sieci dystrybucyjnych, co uniemożliwia  budowanie silnych marek części zamiennych. Kolejną przeszkodą są hermetyczne przetargi. Tego typu problemy ma rozwiązać program INNOMOTO, który zainicjowało Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Celem inicjatywy jest zwiększenie konkurencyjności i innowacyjności  polskiego sektora motoryzacyjnego w perspektywie roku 2026. Jego założenia i dotychczasowe osiągnięcia zostaną przedstawione podczas Kongresu 590.

    Polska przez wiele lat starała się dogonić zagraniczną konkurencję. Teraz stajemy przed niepowtarzalną szansą na to by wyprzedzić wiele światowych koncernów i zająć dogodne miejsce w rodzącym się rynku elektromobilności.

    Zobacz więcej: https://www.kongres590.pl/
    Zobacz Plan Rozwoju Elektromobilności

    Kongres 590 w Twojej kieszeni

    Organizatorom Kongresu zależy na jak najlepszej komunikacji z uczestnikami wydarzenia. Dlatego gotowa do pobrania jest już aplikacja „Kongres 590”, w której znaleźć można wszystkie niezbędne informacje.

    W jednej z zakładek znajdziemy szczegółowy plan Kongresu, uwzględniający wszystkie bloki tematyczne. Znajdziemy tam szczegółowy opis każdego z paneli i dokładną godzinę jego rozpoczęcia. Doskonałym ułatwieniem jest możliwość bezpośredniego dodania konkretnego panelu do naszego kalendarza. Dzięki temu w przeciągu kilku chwil będzie można uzyskać informacje o tym gdzie trzeba się udać i ile czasu pozostało do rozpoczęcia debaty.

    Kolejnym ważnym elementem aplikacji jest lista prelegentów, w której znajdziemy zdjęcia i obszerne biogramy osób biorących udział w Kongresie. Listę wyposażono w wielofunkcyjną wyszukiwarkę, która ułatwi odnalezienie prelegenta, który wzbudził nasze zainteresowanie. Oprócz tego aplikacja posiada zakładkę „aktualność”, w której na bieżąco umieszczane są wszelkie informacje dotyczące Kongresu.

    Jednak największą jej zaletą jest możliwość zadawania pytań prelegentom i organizatorom Kongresu.

    Z poziomu aplikacji możemy wybrać dowolny panel i w przeznaczonym do tego polu wpisać treść pytania. Takie rozwiązanie gwarantuje każdemu aktywny udział w dyskusji. Przy tradycyjnych rozwiązaniach czas przeznaczony na zadawanie pytań jest drastycznie ograniczony. Wiele cennych i merytorycznych komentarzy nie dociera przez to do panelistów. Aplikacja Kongresu 590 posiada rozwiązanie, którego gwarantuje, że każde cenne spostrzeżenie dotrze do adresata.

    Zobacz więcej: https://www.kongres590.pl/

    KUKE partner w rozwoju biznesu

    O roli, wynikach, planach i wspieraniu ekspansji polskich firm rozmawiają: Piotr Stolarczyk, Katarzyna Kowalska i Janusz Władyczak – członkowie zarządu KUKE

    KUKE to specyficzna instytucja, odgrywająca niezwykle odpowiedzialną rolę, z której wiele osób nie zdaje sobie do końca sprawy. Czym się właściwie państwo zajmują?

    Piotr Stolarczyk: KUKE to firma zapewniająca bezpieczną wymianę handlową polskich przedsiębiorstw zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Nasza działalność skupia się na ubezpieczaniu należności z tytułu sprzedaży towarów i usług z odroczonym terminem płatności, a także na udzielaniu gwarancji ubezpieczeniowych. KUKE oferuje jednak więcej niż przeciętny ubezpieczyciel należności. Jako jedyny podmiot w Polsce mamy prawo do oferowania ubezpieczeń eksportowych gwarantowanych przez Skarb Państwa, które zapewniają bezpieczeństwo w handlu na rynkach podwyższonego ryzyka politycznego. O naszej wyjątkowości stanowi to, że jako jedyni w kraju ubezpieczamy długoterminowe projekty eksportowe o charakterze inwestycyjnym finansowane kredytem o okresie spłaty dwóch lat i więcej, rozsiane po najdalszych zakątkach świata.

    W mojej pracy niejednokrotnie ocierałem się o działalność KUKE. Przyznam się jednak, że do tej pory kojarzyłem was jedynie jako specjalistów od rynków byłego Związku Radzieckiego, a państwo obecni są w ponad 100 krajach świata. Czy coś się w tej kwestii zmieniło?

    Janusz Władyczak: Istotnie, ma pan rację. Sytuacja jest jednak o wiele bardziej złożona. Obecnie kojarzy się nas przede wszystkim z ubezpieczeniami eksportu na Ukrainę, do Rosji czy na Białoruś. O ile we wspomnianych krajach podwyższonego ryzyka czujemy się wyśmienicie, o tyle nie zawężamy naszej działalności wyłącznie do nich. Podobnie jak w przypadku innych ubezpieczycieli należności w Polsce w naszym portfelu ubezpieczeń eksportowych na pierwszym miejscu znajdują się Niemcy, a zaraz za nimi pozostałe kraje UE. Niemniej większość transakcji, które ubezpieczamy – i to jest mało znany fakt – to transakcje krajowe.

    P.S.: Co ciekawe, ogółem KUKE ubezpiecza około 2 proc. wartości polskiego eksportu. Patrząc natomiast bliżej, gdy porównamy z jednej strony Niemcy, a z drugiej Ukrainę, Rosję i Białoruś, widzimy w naszym portfelu, że do Niemiec ubezpieczamy tego eksportu nieco powyżej 1 proc., a do krajów za naszą wschodnią granicą te wartości dochodzą nawet do 8 proc. J.W.: Realizując naszą strategię, staramy się towarzyszyć firmom od samego początku ich drogi biznesowej, najpierw na rodzimym rynku polskim, aby potem wspólnie przenieść biznes poza granice naszego kraju. Od jakiegoś czasu pracujemy nad tym, by zmienić sposób postrzegania KUKE. Co, przyznam, nie jest łatwe. Zależy nam, aby zerwać ze stereotypem firmy mającej pomagać wszystkim w najbardziej skomplikowanych przypadkach, za wszelką cenę i nie zwracając przy tym uwagi na ekonomię transakcji. O ile zostaliśmy powołani, by wspierać polskie przedsiębiorstwa niezależnie od strony, w którą zechcą skierować swoje kroki, o tyle trzeba pamiętać, że przede wszystkim jesteśmy zwykłą komercyjną firmą. Firmą nastawioną na osiąganie jak najlepszych wyników finansowych, a z racji specyfiki naszej działalności firmą świadczącą również usługi z ramienia Skarbu Państwa i dbającą zawsze o jego interes.

    Skoro już mówimy o wynikach – w państwa przypadku wyniki za ostatnie osiem miesięcy kształtują się imponująco. Co stoi za tymi rezultatami?

    P.S.: Prawdą jest, że odnotowaliśmy co najmniej dwucyfrowy wzrost obrotów i przychodów w każdej naszej linii produktowej. Po ośmiu miesiącach ubezpieczyliśmy obroty o 19 proc. większe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Zebraliśmy też o 61 proc. więcej składki, a w ramach ubezpieczeń długoterminowych kredytów eksportowych możemy pochwalić się aż 140-procentowym wzrostem. Warto podkreślić, że wzrost przypisu składki nie wynika z rosnących cen ubezpieczeń należności na rynku, bo te od pewnego czasu systematycznie spadają, ale ze wzrostu wartości ubezpieczonych transakcji. Możemy być zatem dumni, że nasze nowe podejście przynosi zamierzony efekt.

    Na czele wspomnianego podejścia stoi klientocentryzm, jeden z filarów nowej filozofii działania KUKE. Czym się on charakteryzuje?

    J.W.: Kładziemy mocny akcent na to, by być jak najbliżej klienta, rozumieć jego potrzeby i umożliwiać mu bezpieczne rozwijanie jego biznesu. Chcemy, by wiedział, że bez względu na to, gdzie zapragnie sprzedać swój towar czy swoją usługę, może zawsze na nas liczyć. Będziemy z nim na dobre i na złe. Wielu klientów docenia nasze podejście. Najlepszym tego dowodem jest najniższy w branży wskaźnik rotacji naszych klientów. P.S.: W skomplikowanych projektach, które ubezpieczamy we współpracy z bankami, staramy się tak postępować, aby klient nie tracił czasu i szybko otrzymywał informacje zwrotne, z decyzją ws. udzielenia ubezpieczenia włącznie. Czas bardzo często odgrywa najważniejszą rolę. Zdarzają się sytuacje, w których musimy wyprzedzić banki w tej decyzyjności. Dotychczas proces wyglądał następująco: eksporter musiał mieć kontrakt, nad kontraktem pochylał się bank i strukturyzował. Dopiero na samym końcu procesu był ubezpieczyciel, który pojawiał się, gdy warunki były już uprzednio uzgodnione między podmiotami trans- akcji i za późno było na dokonanie istotnych zmian. Mając na uwadze dobro i oczekiwania naszych klientów, zmieniliśmy proces i stworzyliśmy specjalną ścieżkę postępowania. Teraz, uczestnicząc w projekcie od początku, możemy znacznie szybciej dokonać jego oceny.

    Czy to wystarczy?

    Katarzyna Kowalska: Oczywiście, że nie. Nieustannie pracujemy nad obsługą posprzedażową i procesami niewidocznymi gołym okiem dla klienta. Optymalizujemy procesy wewnętrzne oraz digitalizujemy wszystkie główne obszary biznesowe KUKE. Wdrażamy nowy system informatyczny do obsługi polis i działalności całej spółki. Wszystko dlatego, że chcemy być nowoczesnym i przyjaznym partnerem biznesowym. Naszym celem jest dostarczenie klientowi takiej usługi, która sprosta nie tylko jego obecnym, lecz także przyszłym oczekiwaniom. Informatyzacja i digitalizacja są jeszcze przez niektóre instytucje traktowane jako przewaga konkurencyjna. Widzimy jednak, że za kilka lat będzie to absolutny must have, bez którego nie da się funkcjonować na rynku, i tak właśnie podchodzimy do wdrażanych u nas rozwiązań.

    Jak zarząd wyobraża sobie KUKE za kilka lat? Do czego dążycie?

    J.W.: Zgodnie z naszą wizją pragniemy zostać najczęściej rekomendowanym partnerem biznesowym w obszarze ubezpieczeń należności i dóbr inwestycyjnych, gwarancji ubezpieczeniowych oraz rozwiązań finansowo-ubezpieczeniowych, szytych na miarę i dedykowanych polskim przedsiębiorcom. To dość jasny cel, który stawiamy przed sobą i przed organizacją. A jak mawia Brian Tracy: „Ustalenie jasnego celu jest początkiem każdego sukcesu”. Głęboko wierzymy, że jesteśmy w stanie go osiągnąć.

    Dużo czasu poświęca się w mediach przyjętej przez rząd Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR), powstałej w Ministerstwie Rozwoju, a traktującej dość dużo o eksporcie. Na ile zarówno ta strategia, jak i działania Ministerstwa Rozwoju, któremu spółka podlega, determinują strategię działania samego KUKE? Czy KUKE jest zobligowane do wspierania ekspansji polskich firm?

    K.K.: Ministerstwo Rozwoju, któremu podlega KUKE, ma istotny wpływ na strategię działalności spółki, w szczególności w części biznesu gwarantowanej przez Skarb Państwa. To, że rozwój i ekspansja polskich przedsiębiorstw są dla Ministerstwa Rozwoju priorytetowe, zostało odzwierciedlone w postaci wskazania ekspansji zagranicznej polskich przedsiębiorstw jako jednego z filarów SOR. Do niedawna w relacjach polskich firm z rynkami zagranicznymi funkcjonowało określenie „eksport”. „Ekspansja” to określenie najpełniej obrazujące współczesny biznes – polskie firmy zdobywają zagraniczne kontrakty, jednocześnie niejednokrotnie inwestując za granicą, rozwijając swoje firmy i tworząc podmioty zależne. Celem KUKE jest zapewnienie bezpieczeństwa ekspansji zagranicznej, a także rozbudzenie jak największego apetytu przedsiębiorstw właśnie na tę ekspansję. Ministerstwo określa priorytetowe rynki, na których chętnie widziałoby polskie przedsiębiorstwa. Rynki o dużym potencjale, na których firmy mają realną szansę, by zaistnieć. Naszą rolą jest otwarcie wybranych rynków, ale nie tylko tych, które są na tyle nierozpoznane dla polskich przedsiębiorstw, że generują zbyt duże ryzyko. Jest to ryzyko obiektywne i uzasadnione, ale także bywają rodzaje ryzyka nieracjonalne, wynikające z nieznajomości realiów danego rynku. Dobrym przykładem jest Białoruś, gdzie mamy, jako KUKE, pozytywne doświadczenia płatnicze, jeżeli chodzi o tamtejszych kontrahentów, natomiast w postrzeganiu tego kraju pokutuje sporo negatywnych stereotypów, pochodzących najczęściej po prostu z przekazu medialnego.

    Ważnym etapem w realizacji SOR było powstanie Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). Co to daje przedsiębiorcy z punktu widzenia KUKE?

    K.K.: Strategia Grupy PFR zakłada stworzenie wyspecjalizowanych centrów kompetencyjnych, poprawiających efektywność działania wszystkich podmiotów w Grupie. Nowy model instytucji rozwoju w ramach zintegrowanego nadzoru i kanałów kontaktu z przedsiębiorcami daje klientom KUKE łatwiejszy dostęp do oferty produktów i usług. Nasi klienci zyskują znacznie szerszą paletę produktową, zlokalizowaną w jednym miejscu, ponieważ możemy łączyć ubezpieczenia z produktami finansowania dłużnego i kapitałowego. Złożone projekty eksportowe, o których mówimy, wymagają często połączenia różnych elementów. Jesteśmy w stanie zaproponować naszym klientom pełną ofertę w tej dziedzinie, niezależnie od tego, z której instytucji w ramach Grupy PFR pochodzi dana usługa. Korzyści dla klientów z synergii w ramach Grupy PFR można uzmysłowić na przykładzie Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIiH), która obecnie dość intensywnie tworzy sieć zagranicznych trade office’ów. Z jednej strony biura mają stanowić dla nas źródło informacji o ryzyku zagranicznym, z drugiej zaś będą pomagały przedsiębiorcom uzyskiwać informacje o lokalnych rynkach. Będąc na miejscu oraz mając wiedzę o produktach, KUKE najlepiej przekaże przedsiębiorcom informacje o atrakcyjności danego rynku, a także będzie w stanie dopasować optymalne rozwiązania z zakresu produktów ubezpieczeniowych KUKE do danej sytuacji i potrzeb klienta.

    Rozwiązania skierowane do sektora małych i średnich przedsiębiorstw stanowią integralną część działalności zarówno PFR, jak i Ministerstwa Rozwoju. Jak KUKE zapatruje się na ten sektor i jego potrzeby?

    J.W.: Badania i moje doświadczenie pokazują, że ten sektor w jednej trzeciej prawie w ogóle nie korzysta z instrumentów zabezpieczających – ani ubezpieczeń, ani instrumentów bankowych. Najczęściej właściciel małego przedsiębiorstwa jest zaangażowany całkowicie w działalność stricte operacyjną swojej firmy i nie ma na nic innego czasu. Dlatego takie instytucje jak KUKE muszą obok swojej normalnej działalności mieć też charakter edukacyjno-misyjny, aby budować wśród małego biznesu świadomość potrzeby korzystania z dostępnych rozwiązań. Rozwiązań mających na celu umożliwienie firmom bezpiecznego handlu. Działając w ten sposób, ucząc, jednocześnie kreujemy rynek dla samych siebie.

    Jak rozumiem, za wspomnianymi działaniami idą też jakieś rozwiązania, które KUKE dedykuje małym i średnim przedsiębiorstwom?

    J.W.: Wspólnie z PKO Bankiem Polskim szukaliśmy idealnego rozwiązania i w czerwcu wprowadziliśmy wspólnie na rynek Polisę na Świat. Jest to ustandaryzowany produkt właśnie dla tzw. misiów, czyli małych i średnich przedsiębiorstw, ze szczególnym uwzględnieniem najmniejszych podmiotów. Docieramy do tego segmentu klientów poprzez sieć 1,2 tys. placówek PKO Banku Polskiego w całym kraju. To doradca w banku ma najlepszą wiedzę o swoim kliencie, zna jego historię oraz potrzeby. To on również ma z klientem najlepszy kontakt. Dzisiaj produkt można kupić bez przedstawiania dodatkowych dokumentów, wyłącznie na podstawie danych już będących w systemie bankowym. Szybko i bez zbytnich formalności.

    Tak się zastanawiam, czy posiadanie parasola ochronnego w postaci nabytego ubezpieczenia transakcji nie usypia czujności firm, które ubezpieczacie?

    P.S.: To bardzo ważne pytanie, bo dotyczy bezpieczeństwa i stabilności całego systemu. Mamy tu do czynienia z dwoma produktami – krótkoterminowym, gdzie ubezpieczamy samego eksportera, który wysyła swój towar oraz tę konkretną wierzytelność. Zawsze w tych ubezpieczeniach stosujemy udział własny. Podobne podejście stosujemy w transakcjach długoterminowych, które dotyczą finansowania i ubezpieczenia dóbr inwestycyjnych i najczęściej połączone są z kredytem bankowym. W zależności od transakcji oczekujemy od banków, które są podmiotem ubezpieczającym, również udziału własnego. Czyli bank np. w 95 proc. jest objęty ochroną ubezpieczeniową, a w 5 proc. realizuje ją w oparciu o własny kapitał. Dzięki takiemu zabiegowi zarówno w jednym, jak i drugim przypadku ubezpieczający jest bardziej zainteresowany tym, aby nic się z ubezpieczaną transakcją złego nie wydarzyło, gdyż poprzez udział własny partycypuje w potencjalnej stracie.

    Na koniec podsumujmy. Na czym polega wyjątkowość oferty KUKE skierowanej do przedsiębiorców?

    P.S.: Działając jako grupa kapitałowa KUKE, zapewniamy jednocześnie bezpieczeństwo obrotu handlowego w każdym zakątku świata (w tym w Polsce) – z czym jesteśmy kojarzeni głównie jako ubezpieczyciel – a także, jakże potrzebną, płynność finansową poprzez obsługę należności w drodze faktoringu. Ostatnia usługa świadczona jest przez naszą spółkę factoringową KUKE Finance, która tylko w zeszłym roku dostarczyła na rynek miliard złotych finansowania krótkoterminowego. Tym samym odnotowała najwyższą dynamikę wzrostu obrotów spośród firm zrzeszonych w Polskim Związku Faktorów za rok 2016.

     

    Od zgłoszenia projektu do rozpoczęcia współpracy

    Fundusze venture capital przeznaczają na wybrany projekt od kilkuset tysięcy do nawet kilku milionów złotych. Wspierają spółki nie tylko kapitałem, ale także swoim doświadczeniem i wiedzą, szczególnie w kwestiach dotyczących zarządzania finansami oraz prawnych. Jakie dokładnie etapy przechodzi przedsiębiorstwo, by otrzymać takie wsparcie oraz ile trwa proces pozyskania inwestora?

    Młodzi przedsiębiorcy, żeby rozwijać swój biznes i osiągać założone cele, potrzebują odpowiedniego wsparcia. Pomocną dłoń wyciągają do nich fundusze venture capital, ale zanim dojdzie do podpisania umowy inwestycyjnej, przedsiębiorcy muszą przejść przez proces inwestycyjny. – W głównej mierze czas trwania takiego procesu uzależniony jest od stopnia przygotowania danego projektu. Zazwyczaj na analizę merytoryczną projektu, due diligence prawne oraz finansowe, a także przygotowanie umowy inwestycyjnej i negocjacje jej ostatecznych warunków potrzeba około 3 miesięcy. Duży wpływ na długość procesu ma również przebieg współpracy z pomysłodawcami projektu na poszczególnych jego etapach – informuje Krystyna Kalinowska, Dyrektor Inwestycyjny z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego. Jak zatem przebiega cały proces inwestycyjny?

    Analiza potencjalnych projektów inwestycyjnych

    Przedsiębiorcy, którzy chcą otrzymać wsparcie ze strony funduszu venture capital, w pierwszej kolejności powinni przedstawić inwestorowi swój projekt. – W celu zgłoszenia projektu należy przesłać do funduszu teaser inwestycyjny lub formularz zgłoszenia projektu. Taki dokument powinien być krótki i zawierać najbardziej istotne informacje, takie jak: opis oferowanych produktów lub usług, przewagi konkurencyjne, wysokość poszukiwanych środków i ich planowane przeznaczenie, kluczowe parametry finansowe.

    Warto także podać informacje odnośnie doświadczenia osób zarządzających, ponieważ kompetentny zespół jest dla funduszu kluczowym kryterium przy podejmowaniu decyzji o zaangażowaniu się w konkretne przedsięwzięcie – wyjaśnia Krystyna Kalinowska z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego. Spośród otrzymanych zgłoszeń fundusz wybiera te, które dotyczą najciekawszych oraz najlepiej przygotowanych projektów. Wtedy dochodzi do pierwszego spotkania z pomysłodawcami. Na tym etapie przeprowadzana jest wstępna ocena i weryfikacja przedstawionego projektu oraz zespołu zarządzającego i podpisywana jest umowa o zachowaniu poufności (NDA – Non Disclosure Agreement). Następnie przeprowadzana jest analiza merytoryczna i finansowa pomysłu na biznes.

    Term Sheet

    Projekt, który zainteresował inwestora przechodzi do następnego etapu. Kolejnym krokiem pomysłodawców i inwestora jest uzgodnienie wstępnych warunków, takich jak wysokość inwestycji, wycena udziałów, termin realizacji inwestycji i podpisanie listu intencyjnego – tzw. term sheet. Taki list zawiera kluczowe warunki przyszłej transakcji i zwykle również zobowiązanie pomysłodawców do nieprowadzenia negocjacji z innymi inwestorami przez pewien okres. Co ważne, term sheet nie jest wiążącym dokumentem i nie zobowiązuje żadnej ze stron do zawarcia transakcji.

    Badanie due diligence i zawarcie umowy

    Następnie przeprowadzane jest szczegółowe badanie finansowe oraz prawne spółki, tzw. due diligence. – Pogłębiona analiza podmiotu obejmuje między innymi analizę biznesową oraz audyt prawny i podatkowy. Jej celem jest identyfikacja ryzyk związanych z dotychczasową działalnością przedsiębiorstwa. Natomiast jeżeli w ramach inwestycji ma dojść do powołania nowego podmiotu, ustalane są warunki zawiązania takiej spółki – wyjaśnia Krystyna Kalinowska z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego. Na tym etapie dochodzi do finalnej oceny projektu i identyfikacji wszystkich zagrożeń związanych z inwestycją.

    Inwestycja

    Po zakończeniu badania due diligence następuje ostateczne zatwierdzenie decyzji o inwestycji przez komitet inwestycyjny funduszu. Na tym etapie negocjowane są ostateczne warunki transakcji oraz zapisy w umowie inwestycyjnej. Po podpisaniu umowy eksperci funduszu ściśle współpracują z zarządem w celu monitoringu i weryfikacji przyjętej strategii. Fundusz zapewnia wsparcie doradcze, m.in. w kwestiach prawnych, finansowych oraz podatkowych. – Zwykle fundusz jest reprezentowany w spółce przez przedstawicieli delegowanych do rady nadzorczej. W ten sposób monitorujemy bieżącą działalność oraz wyniki osiągane przez firmę. Na co dzień pozostawiamy właścicielom wolną rękę w prowadzeniu biznesu, co ma duży wpływ na szybkie podejmowanie decyzji i swobodę działania. W kwestiach strategicznych zarząd może jednak zawsze liczyć na nasze wsparcie – tłumaczy Krystyna Kalinowska z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego.
    Droga do podpisania umowy inwestycyjnej z funduszem venture capital trwa od trzech miesięcy do nawet pół roku i wymaga zaangażowania ze strony inwestora, a także pomysłodawców projektu. Jednak sfinalizowana umowa to często początek wieloletniej współpracy i – jak przyznaje wielu młodych przedsiębiorców – szansa na realizację strategii, a także wejście w świat „wielkiego biznesu”.

    O funduszu

    Podlaski Fundusz Kapitałowy jest jednym z najstarszych funduszy venture capital działających w Polsce. Fundusz został utworzony w 1995 roku, w ramach Polsko-Brytyjskiego Programu Rozwoju Przedsiębiorczości. Od tamtej pory zrealizował kilkadziesiąt inwestycji na łączną kwotę ponad 40 mln zł, z sukcesem finalizując wiele transakcji. Fundusz może przeznaczyć na jeden projekt kwotę od 400 tys. do 1,5 mln zł, w formie objęcia udziałów lub udzielenia pożyczki. Podlaski Fundusz Kapitałowy wspiera zarówno młode przedsiębiorstwa na etapie start-up, jak również firmy będące w fazie wzrostu i ekspansji.

    Ważne Informacje

    Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

    Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

    AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

    Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

    Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

    Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

    Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

    Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...