.
Strona główna Blog Strona 305

Były premier Jan Krzysztof Bielecki na konferencji LEADERS: Dyskusja o przyszłości Polski

Gościem specjalnym na tegorocznej konferencji LEADERS: Poland in a Global World organizowanej przez stowarzyszenie polskich studentów na University College London był były premier Jan Krzysztof Bielecki, gdzie odbyła się dyskusja na temat rozwoju innowacyjności, tożsamości narodowej i przyszłości Polski

Hasłem przewodnim konferencji było ,,Polska w Globalnym Świecie” gdzie eksperci z różnych dziedzin prowadzili dyskusje na temat przyszłości Polski w kontekście polskiej gospodarki, nauki i kultury. Uczestnicy w panelu gospodarczym – Andrzej Klesyk, były prezes PZU, Michał Kobosko, szef polskiego oddziału waszyngtońskiego think-tanku Atlantic Council, Iwona Kozera z EY, Dr. Paola Subacchi i Andrzej Kensbok, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu, próbowali odpowiedzieć na pytanie czy ambicja Polski żeby dołączyć do grupy G20, przedstawicieli 19 najpotężniejszych gospodarek świata oraz Unii Europejskiej, jest realnym celem? Pytanie wywołało mieszane uczucia u panelistów i dyskusja opierała się na tym jak można wykorzystać gospodarczy potencjał Polski w Środkowo-Wschodniej Europie.

Były premier Jan Krzysztof Bielecki, który był głównym gościem tegorocznej konferencji, w swoim wystąpieniu razem z Wojciechem Szelągiem, szefem redakcji biznesowej Polsat News, dyskutował na temat kulturowych wyzwań stawianych przed Polską w przeszłości, postawionej wobec potęgi trzech mocarstw: Austrii, Prus i Rosji. “Niepewność, złudzenie i niepokój – to są główne problemy na Zachodzie od których szybko nie uciekniemy,” powiedział Jan Krzysztof Bielecki podczas wymowy.

,,Tworzymy technologie, które mają na celu zmienić naszą przyszłość, ale w rzeczywistości nie jesteśmy w stanie przewidzieć w jakim kierunku zmierza robotyzacja, nie wspominając o problemach etycznych, które może stwarzać sztuczna inteligencja. Mamy dobrze zdefiniowane problemy globalne, takie jak rosnące rozwarstwienie finansowe, ale nie mamy pojęcia jak je rozwiązać. Co zrobić? Jakie zasady należy przestrzegać w okresie niepewności i nieporządku? Cóż, moje doświadczenie nauczyło mnie jednej rzeczy: podstawowe wartości nie ulegają zmianie. Tak więc, moja sugestia jest następująca – należy postępować według słów Roberta Browning, absolwenta UCL: Cel, jeśli został osiągnięty, czy nie, czyni wspaniałe życie: staraj się być Szekspirem, resztę pozostawić losowi” tymi słowami były premier Jan Krzysztof Bielecki zakończył swoje przemówienie.

Ostatni panel kulturowy próbował odpowiedzieć na pytanie ,,Co to znaczy być Polakiem” w którym wzięli udział: Gosia Baczyńska, jedna z najbardziej cenionych projektantek mody, Barbara Schabowska-Maszenda, szefowa TVP kultura, Dominika Wielowieyska, dziennikarka Gazety Wyborczej, Dr. Stanley Bill z Uniwersytetu w Cambridge oraz Paweł Potoroczyn, wieloletni dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza. Obserwująć setki polskich studentów za granicą, dyskusja toczyła się na temat czym jest Polska tożsamość współczesnych Polaków i czy napływ innych kultur wpływa na polskie wartości i kulturę.

Podobnie jak w zeszłorocznej edycji konferencji LEADERS, Paweł Potoroczyn zakończył panel podsumowując: “Duma bez pychy, wolność bez warcholstwa, powaga bez zadęcia, mądrość bez nieomylności i humor bez rechotu. Byłoby koszmarną stratą, gdyby zostały z tego pycha, zadęcie i rechot.” Tymi słowami Pan Potoroczyn zakończył drugą edycję konferencji LEADERS.

Ola Nowak, dyrektorka marketingu w stowarzyszeniu polskich studentów na UCL, tłumaczy że LEADERS jest konferencją, która została stworzona, aby pokazać, że Polska jest krajem, który ma wiele do zaoferowania na międzynarodowej scenie. ,,Jako polscy studenci w Wielkiej Brytanii dumnie reprezentujemy swój kraj poprzez konferencje takie jak UCL LEADERS i chcemy pokazać, że zależy nam na przyszłości Polski i liczymy na to, że nasza konferencja będzie inspiracją dla wielu studentów przy podejmowaniu przyszłych decyzji zawodowych” dodała Ola Nowak.

Sygnaliści pod ochroną

W ostatnim czasie na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano kolejną już wersję projektu ustawy o jawności życia publicznego, określanej powszechnie jako „ustawa o sygnalistach” (druk nr UD3141, dalej jako: „Projekt”).

Projekt, oprócz regulacji statusu sygnalisty, nakłada na przedsiębiorców szereg istotnych praktycznie obowiązków związanych z przeciwdziałaniem korupcji, dotyczących zarówno wewnętrznej organizacji, jak i kontaktów z kontrahentami i przedstawicielami władz. Planowane wejście w życie projektu to 1 marca 2018 roku.

Nowe obowiązki zostały nałożone na każdego przedsiębiorcę, który zatrudnia co najmniej 50 pracowników lub osiągnął roczny obrót netto ze sprzedaży towarów, wyrobów i usług oraz operacji finansowych przekraczający równowartość w złotych 10 milionów euro.

Każdy przedsiębiorca, który spełnia co najmniej jeden ze wskazanych wyżej warunków musi stosować wewnętrzne procedury przeciwdziałania korupcji, tzn. musi:

  • opracować i wdrożyć wewnętrzny kodeks antykorupcyjny, który musi zostać podpisany przez każdego pracownika i kontrahenta przedsiębiorcy,
  • opracować i wdrożyć procedury dotyczące: przyjmowania prezentów, zgłaszania nieprawidłowości i informowania organów przedsiębiorcy o propozycjach korupcyjnych,
  • umieszczać we wszystkich umowach klauzule stanowiące, że żadna część z wynagrodzenia przysługującego na podstawie umowy nie zostanie przekazana na udzielanie niedozwolonych korzyści majątkowych lub osobistych.

Konsekwencje nierealizowania obowiązków

Sankcje za niewykonanie ww. obowiązków pojawiają się na etapie postawienia zarzutów korupcyjnych osobie działającej w imieniu przedsiębiorcy (np. członek zarządu) – niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy karnej. Postawienie takich zarzutów skutkuje obowiązkową kontrolą procedur wewnętrznych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. W razie, gdy kontrola wykaże niewdrożenie, niestosowanie lub pozorne stosowanie procedur antykorupcyjnych, przedsiębiorcy grozi karą pieniężną w wysokości od 10 tysięcy do 10 milionów zł.

Przedsiębiorca, na którego nałożono wspomnianą karę przez okres 5 lat nie może się ubiegać o uzyskanie zamówienia publicznego. Nałożenie takiej kary daje także zamawiającym możliwość rozwiązania zawartej już umowy dot. zamówienia publicznego.

Inną nowością w ramach Projektu jest wprowadzenie instytucji „sygnalisty”.

Kto to jest sygnalista

To osoba fizyczna lub przedsiębiorca, który informuje wymiar sprawiedliwości o możliwości popełnienia przestępstwa korupcji przez swojego pracodawcę lub kontrahenta, z którym związany jest dowolną umową. Taki status nadaje zgłaszającemu prokurator i informuje o tym podmiot, o działalności którego sygnalista poinformował prokuratora.
Z osobą, która ma status sygnalisty nie można rozwiązać umowy ani zmienić na mniej korzystne warunków umowy, która łączy sygnalistę z podmiotem, na który doniósł. Do dokonania takich czynności potrzebna jest zgoda prokuratora. W razie niezastosowania się do zakazu, sygnaliście może przysługiwać od podmiotu, z którym jest związany umową, odszkodowanie w wysokości 24-krotności miesięcznej pensji lub całość wynagrodzenia przysługującego sygnaliście na podstawie umowy, nawet mimo niewywiązania się przez sygnalistę ze swoich obowiązków wynikających z umowy.

Dalsze losy projektu

Z uwagi na liczne zmiany treści Projektu w ostatnim czasie i nadal trwające prace legislacyjne, nie można wykluczyć, że ostateczna wersja ustawy będzie jeszcze różnić się od aktualnego Projektu – choć nie powinny być to zmiany fundamentalne.

Komentarz radcy prawnego Marcina Flaka, partnera w kancelarii Fairfield

Projekt ustawy o jawności życia publicznego budzi bardzo wiele emocji i jest szeroko debatowany. Wpływ na biznes wprowadzanych zmian po finalnym ogłoszeniu ustawy będzie z pewnością kompleksowy, natomiast dwa nowe rozwiązania można wyodrębnić i oznaczyć już dziś jako szczególnie ważne.

Pierwsza zmiana wymagająca obszernego komentarza to wprowadzenie prawnej ochrony tzw. sygnalistów. W polskim dyskursie o roli i znaczeniu osoby donoszącej organom państwowym o naruszeniu prawa pobrzmiewają echa z dawnej epoki. Sygnalista jest kojarzony przez polskie społeczeństwo negatywnie, jako donosiciel. Zupełnie inne wzorce odnaleźć możemy w kulturze amerykańskiej, w której oczekuje się od przeciętnego obywatela, że będzie pilnował, aby inni przestrzegali „book of rules”. W USA sygnaliście bliżej do bohatera, który egzekwuje prawo i ściga oszustów – jako przedstawiciel społeczeństwa obywatelskiego, wspólnoty pilnującej się nawzajem, a podejrzliwie podchodzącej raczej do aktywności organów państwowych, nie zaś do obywatelskiej inicjatywy. Obowiązujące w USA prawo przewiduje zresztą możliwość udziału finansowego sygnalisty w kwocie odzyskanej przez państwo. Logika tego rozwiązania jest bardzo efektywna – skoro państwo zyskuje na wykryciu przestępczej działalności, to chętnie podzieli się ze „społecznym prokuratorem” tego rodzaju wygraną, zwłaszcza że ryzyko i praca związana z gromadzeniem dowodów będzie po stronie sygnalisty. Trudno byłoby przenieść tego rodzaju sposób myślenia na grunt polski, chociaż po zastanowieniu się większość z nas czuje, że regulacja tego typu jest dość racjonalna z perspektywy skuteczności społecznej kontroli i prowadzi w istocie do redukcji inwigilacji ze strony państwa oraz eliminacji organizacji oszukańczych, żerujących na oszczędnościach kosztem prawidłowo działających podmiotów.

Niestety, omawiany projekt aktu prawnego wprowadza rozwiązanie inne – sygnalista dostaje ochronę za sam donos, a nie jego skutek, wagę lub oczekiwany przychód po stronie państwa. Ochrona polega na ingerencji w swobodę wypowiedzenia stosunku zatrudnienia i może stanowić silny bodziec do donoszenia na wyimaginowane naruszenia prawa. Katalog przestępstw, których zauważenie zapewni ochronę sygnaliście, jest dość szeroki ale – co najważniejsze – obejmuje przestępstwa pospolite, takie jak oszustwo (art. 286 K.k.) czy nadużycie pozycji w firmie i spowodowanie szkody (art. 296 K.k.). Spraw o oszustwo jest w polskim systemie stosunkowo najwięcej – o oszustwo można próbować oskarżyć menedżera firmy, która spóźniła się z zapłatą, odmawia zapłaty lub nie wykonała prawidłowo swojego zobowiązania.

Obecnie prowadzę obronę przedsiębiorców, którym grozi 10 lat więzienia (za oszustwo) ponieważ sprzedali sprzęt produkcyjny z importu, który nie działał tak jakby życzył sobie tego odbiorca (tzn. produkcja na nim wymagała drobnych dostosowań, których koszt nie przekraczał nawet 1% ceny sprzętu). Dodajmy, że sygnalistą może być pracownik zagrożony zwolnieniem z pracy, ale również przedsiębiorca – np. stały zewnętrzny dostawca usług lub towarów. Nie ma zatem większego problemu, aby ktoś zainteresowany poinformował prokuraturę, że ma podejrzenie, iż jego pracodawca (lub zleceniodawca) jest oszustem, bo nie chce zapłacić za wykonaną usługę lub też zbyt drogo wynajął biuro dla firmy, czym spowodował szkodę. Albo że skłamał w przetargu publicznym, bo stwierdził, że łóżko szpitalne jest białe a było szare.

Drugie rozwiązanie wymagające komentarza to obowiązek wdrożenia procedur antykorupcyjnych przez średnich i dużych przedsiębiorców. Wiele amerykańskich i brytyjskich firm od wielu lat utrzymuje specjalne systemy antykorupcyjne, aktualizowane na bieżąco do zmieniającej się praktyki i wymagań amerykańskiej giełdy. Firmy takie zasadniczo nie powinny się obawiać konieczności istotnych zmian w takich systemach. To raczej polski kontroler (CBA) będzie korzystał z doświadczeń wynikających ze stosowania wspomnianych systemów, nie zaś odwrotnie. Osobiście jestem zwolennikiem systematycznego podejścia do zwalczania korupcji. Uważam, że omawiana regulacja będzie długookresowo korzystna dla Polski, pomimo kosztów wdrożenia. Świadomość zagrożeń prawnych i życiowych, z którymi wiąże się temat korupcji, jest niezwykle ważna dla bezpieczeństwa firmowego, ale i osobistego bezpieczeństwa osób decyzyjnych w przedsiębiorstwie. Granica pomiędzy korupcją a działaniem legalnym jest często – wbrew pozorom – niezwykle cienka, a przy tym słabo dostrzegalna, co wynika głównie z przyjętych w polskim sądownictwie niejednolitych standardów orzekania oraz „represyjnych” reguł dowodzenia w sprawach korupcyjnych. Stąd też klarowne reguły działania firmy, skonsultowane z prawnikami, będą zawsze dawały komfort wszystkim pracownikom, ale najważniejsze są z perspektywy bezpieczeństwa kadry menedżerskiej.

Pozostaje mieć nadzieję, że nowe prawo (po wejściu w życie) będzie stosowane rozważnie i mądrze przez Prokuraturę, jak również niezależne i niezawisłe polskie sądy.

Potrzebne zachęty dla cudzoziemców

Na brak rąk do pracy najbardziej cierpi sektor usług. Za chwilę zadyszki dostaną przemysł i handel. Program 500+ da efekt za 20 lat. Ale jest coś, co zadziała szybciej.

Coraz częściej pojawiają się niepokojące informacje o braku chętnych do pracy zarówno w przemyśle, handlu, jak i usługach, których ten problem dotyka najbardziej. Ostatnio to właśnie z sektora usług coraz więcej pracowników przechodzi do lepiej płatnego zatrudnienia w przemyśle. Co zrobić, by brakowi kadr zapobiec?

Więcej dzieci to za mało

Brak pracowników to nic innego jak zbyt mała liczba obywateli zdolnych do pracy. Jest nas po prostu za mało. Rząd co prawda z sukcesem wprowadził program 500+, którego celem jest zachęcenie Polek do rodzenia dzieci. Pierwsze efekty są już widoczne: według statystyk w ubiegłym roku urodziło się więcej dzieci niż w latach poprzednich. Nie można więc odmówić racji tym, którzy mówią o skuteczności programu.

Jednak zanim urodzone w roku 2017 dzieci trafią na rynek pracy, minie ok. 20 lat. Gospodarka nie może tak długo czekać, zwłaszcza że ubytek pracowników z roku na rok jest większy niż przypływ nowych. Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w 2017 r. prawa emerytalne uzyskało około 380 tys. Polaków i aż 50 proc. z nich zdecydowało się z nich skorzystać. Spośród niezdecydowanych po rozmowie z doradcą emerytalnym 20 proc. postanowiło jeszcze popracować, a 30 proc. jednak poszło na emeryturę.

Gdyby udało się zatrzymać na rynku pracy owe 30 proc. niezdecydowanych, nie rozwiązałoby to co prawda wszystkich problemów, ale wpłynęło na zmniejszenie zapotrzebowania. Byłoby to również wyjście naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców, którzy w ostatnim czasie zatrudniają bardziej doświadczonych pracowników w wieku 50+.

Problemem jest jednak to, że większość stosowanych dziś zachęt do późniejszego przechodzenia na emeryturę jest nieskuteczna. Najczęściej pracownicy nie zastanawiają się, jak długo będą żyć na emeryturze, i dlatego przedkładają korzyści bieżące nad przyszłe. Zachęta w postaci późniejszej emerytury wyższej o 50 czy nawet 100 zł miesięcznie jest dla nich nieatrakcyjna.

Zachęcić do pracy przyszłych emerytów

Należy więc poszukać innych zachęt do pozostania na rynku pracy i mechanizmów powodujących także wzrost otrzymywanego wynagrodzenia. Można to osiągnąć poprzez zwiększanie wynagrodzenia miesięcznego (co będzie trudne, skoro może obciążyć pracodawcę) lub w postaci wypłacania rocznych bonusów, które wzrastałyby z każdym przepracowanym rokiem. Problemem będzie znalezienie systemu finansowania, ale w obliczu możliwych korzyści i zwiększenia aktywności zawodowej przyszłych emerytów każde rozwiązanie może okazać się opłacalne.

Stworzenie mechanizmów zachęcających do pozostania na rynku pracy będzie jednak tylko połowicznym sukcesem. Nadal odpływ pracowników będzie większy niż ich przypływ. Dlatego konieczne jest stworzenie systemu zachęcającego cudzoziemców (szczególnie z Ukrainy) do podejmowania pracy w naszym kraju.

Obecne przepisy temu nie sprzyjają. Przeciwnie, sprawiają liczne kłopoty zarówno potencjalnym pracownikom, jak i chcącym zatrudnić ich przedsiębiorcom. W obecnej sytuacji większość przybywających do pracy w Polsce traktuje pobyt u nas jako możliwość doraźnego zarobku przed dalszą podróżą na Zachód lub powrotem do domu. Powinniśmy ich zatrzymać.

Konieczne jest stworzenie warunków zachęcających cudzoziemców do przeniesienia swojego centrum życiowego do naszego kraju. Aby to osiągnąć, należy umożliwić im nie tylko podjęcie pracy, ale też sprowadzenie rodziny.

Zdecydowaną zachętą do pozostania w Polsce byłoby zrównanie praw pracujących u nas cudzoziemców z prawami polskich pracowników, pomoc w pozyskaniu mieszkania, przedszkola lub szkoły dla dzieci. Niezbędne jest przygotowanie systemu nauki języka polskiego oraz w razie konieczności zmiany kwalifikacji zawodowych.

Dzięki zrównaniu praw pracowników ukraińskich i polskich unikniemy niekorzystnych zjawisk związanych z zaniżaniem wynagrodzeń tych pierwszych i tym samym konkurowania kosztem pracy z Polakami. Niewątpliwie zachętą do dłuższego pozostania w naszym kraju byłaby możliwość uzyskania obywatelstwa, np. po pięciu latach pracy.

Kolejny rekordowy rok PKP Intercity

Rok 2017 był rekordowy dla PKP Intercity pod wieloma względami. 42,8 mln pasażerów, zysk netto na poziomie 270 mln zł, największy w historii spółki program inwestycyjny „PKP Intercity – Kolej Dużych Inwestycji”. Wyniki PKP Intercity od lat nie nastrajały tak optymistycznie.

Pasażerowie na nowo odkrywają magię podróżowania koleją. W 2017 roku z usług PKP Intercity skorzystało 42,8 mln klientów, czyli o 4,3 mln więcej niż rok wcześniej. Oznacza to 11-procentowy wzrost liczby podróżnych w porównaniu do 2016 roku i osiągnięcie lepszych rezultatów niż przewidywano w prognozach, które zakładały 39,2 mln pasażerów. Kolejnym dowodem, że PKP Intercity przyśpiesza są wyniki pracy przewozowej czyli liczba przewiezionych osób. Osiągnęła ona poziom ok. 10, 4 mln paseżerokilometrów (paskm), w porównaniu z 9, 5 mln paskm w ubiegłym roku.

Kolejny rok na plusie

Spółka, która od 2008 r. do 2015 r. generowała regularne straty, już drugi rok z rzędu osiągnęła dodatni wynik finansowy, który ukształtował się na poziomie 270 mln zł. Dodatkowo Fitch Rating podniósł długoterminowy rating dla spółki w walucie krajowej i obcej do BBB+. Podniesiony został także długoterminowy rating krajowy z A+ do AA, a perspektywa ratingów jest stabilna.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników w 2017 r. Coraz więcej osób wybiera podróż koleją zamiast samochodem czy samolotem. W 2017 r. przewieźliśmy 42,8 mln osób, podczas gdy w 2016 r. — 38,5 mln, a zatem o 11 proc. więcej. Szczególnie cieszymy się, że co roku wzrasta liczba podróżnych wybierających się na wakacje naszymi pociągami. Od czerwca do końca sierpnia z naszych usług skorzystało o ponad 1,3 mln pasażerów więcej niż w sezonie letnim 2016 r.mówi Marek Chraniuk, Prezes Zarządu PKP Intercity.

Udogodnienia w sprzedaży

W ostatnich miesiącach, PKP Intercity wprowadziło szereg rozwiązań umożliwiających lepsze i szybsze planowanie podróży. Za pośrednictwem strony intercity.pl pasażerowie mogą kupić bilety na połączenia z przesiadką. Została też skrócona nocna przerwa technologiczna w internetowym systemie sprzedaży. Dodatkowo, od września w całej Polsce można kupować bilety na przejazdy pociągami trzech przewoźników: PKP Intercity, POLREGIO i PKP SKM w Trójmieście – na jednym blankiecie w ramach Wspólnego Biletu. W niedalekiej przyszłości planowane jest dołączenie do Pakietu Podróżnika innych operatorów kolejowych działających w Polsce.

Kolej wybierają młodsi i starsi

W 2017 r. wzrost liczby pasażerów odnotowano wśród wszystkich grup klientów. W porównaniu do poprzedniego roku, z usług PKP Intercity skorzystało o 30% więcej rodzin, 17% więcej seniorów i 7% więcej studentów. Najpopularniejszymi połączeniami były przejazdy z Krakowa, Trójmiasta, Poznania, Białegostoku i Katowic do Warszawy. Największe wzrosty liczby pasażerów odnotowano na trasach: Kraków-Przemyśl (93%), Kraków-Rzeszów (61%), Białystok-Warszawa (43%), Olsztyn – Warszawa (32%). W ramach współpracy z Kolejami Ukraińskimi i Kolejami Czeskimi, PKP Intercity przygotowało wspólną ofertę poszerzając siatkę połączeń z Krakowa do Pragi (specjalnym sezonowym pociągiem IC „Cracovia”) oraz do Kowla i Kijowa. Jednocześnie trasę pociągu z Chełma do Kowla wydłużono do Zdołbunowa. Rośnie również liczba biletów elektronicznych zakupionych przez internet. W 2017 r. udział sprzedaży biletów zakupionych zdalnie wyniósł 41%, w porównaniu z 37% w 2016 r. PKP Intercity odnotowuje coraz większe zainteresowanie zakupem biletów za pośrednictwem strony intercity.pl oraz za pomocą aplikacji mobilnej.

Z myślą o pasażerach niepełnosprawnych

W 2017 r. spółka PKP Intercity przewiozła 726,7 tys. pasażerów z niepełnosprawnościami. Wprowadzono precyzyjne procedury organizowania przejazdów osób niepełnosprawnych. Za pośrednictwem dedykowanej wyszukiwarki połączeń, można znaleźć składy dostosowane do potrzeb podróżnych z niepełnosprawnościami oraz zapoznać się z zakładką z niezbędnymi informacjami dla tej grupy klientów. Spółka nawiązała również współpracę z Fundacją Integracja. W ramach wspólnego projektu zostały zorganizowane szkolenia dla konduktorów i kierowników pociągów w udzielaniu pomocy pasażerom. Program ma celu rozwinięcie umiejętności wsparcia osób niewidomych, o ograniczonej sprawności ruchowej i poruszających się na wózkach inwalidzkich. Projekt rozpoczął się w czerwcu w roku ubiegłym i będzie kontynuowany w 2018 r.

Kolej Dużych Inwestycji

PKP Intercity zaktualizowała strategię taborową na lata 2016 – 2020 z perspektywą do 2023 r. Modernizując i kupując nowe pociągi, zainwestuje 7 mld zł w komfort pasażerów. To największy program inwestycyjny w historii spółki. W ramach partnerstwa innowacyjnego i współpracy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, opracowujemy nowatorskie projekty taborowe. Program obejmuje modernizację i zakup wagonów, lokomotyw oraz elektrycznych zespołów trakcyjnych (EZT). W sumie w ramach zaktualizowanej strategii nasza spółka zmodernizuje ponad 700 wagonów i kupi 185 nowych. Znajdą się wśród nich pojazdy przedziałowe i bezprzedziałowe, 1. i 2. klasy, gastronomiczne, przystosowane do przewozu rowerów, wielofunkcyjne wagony COMBI oraz wagony ze „Strefą Małego Podróżnika”. Nowe pojazdy będą przystosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Planowana jest również modernizacja 16 stacji postojowych. Zwiększy się liczba połączeń nie tylko krajowych, ale również międzynarodowychdodaje Marek Chraniuk, prezes PKP Intercity.

Pierwsza niedziela bez handlu

Najbliższa niedziela (11 marca) to pierwszy dzień obowiązywania nowej ustawy ograniczającej handel w niedziele. Polska Rada Centrów Handlowych przypomina, które niedziele będą wolne od handlu. W opinii PRCH najbliższe miesiące będą okresem chaosu komunikacyjnego oraz sprawdzianem dla branży.

11 marca br. wchodzi w życie nowa ustawa. Zgodnie z prawem niektóre centra usługowo-handlowe pozostaną jednak otwarte ze względu na funkcjonujące w nich lokale prowadzące działalność np. w formie restauracji, barów, kin, placów zabaw, siłowni czy przychodni lekarskich. Takich usług zakaz nie dotyczy. Zanim klienci i handlowcy oswoją się z zakazem handlu w niedzielę, może minąć trochę czasu.

W 2018 roku niedziel z zakazem handlu będzie łącznie 20. W takich miesiącach, jak lipiec i wrzesień, nie zrobimy zakupów w aż trzy niedziele w miesiącu, a w kwietniu – nawet w cztery, ze względu na przypadające w niedzielę święto. Najbliższe miesiące zapowiadają się na trudny i pełen wyzwań okres dla branży, kiedy testowane będą przez jej przedstawicieli różne rozwiązania, a także sprawdzana ich efektywność i skutki zakazu. Niestety nową ustawę cechuje tak wysoki stopień niedookreśloności i wewnętrznych sprzeczności o charakterze legislacyjnym i merytorycznym, że zarówno wdrożenie zaproponowanych w niej rozwiązań, jak i ich praktyczne wyegzekwowanie może wiązać się z szeregiem problemów, które już dzisiaj obserwujemy. Zarządcy centrów handlowych podejmują decyzje, uzależniając je od warunków, w których działa konkretny obiekt. Niektóre centra handlowe pozostają otwarte, by zapewnić klientom dostęp do usług, niektóre wydłużają godziny handlu pozostałe dni. To zamieszanie trochę potrwa, zanim ustawodawca nie sprecyzuje przepisówuważa Radosław Knap, Dyrektor Generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Zdaniem przedstawicieli PRCH, największej organizacji w Polsce skupiającej firmy związane z branżą centrów handlowych, wysokie jest również ryzyko frustracji klientów w związku z koniecznością zmiany nawyków zakupowych, dodatkowo spotęgowane chaosem informacyjnym. Informowanie o terminach zamknięcia sklepu może zmniejszyć dyskomfort związany z nową sytuacją.

Zachęcamy przedstawicieli branży, aby z wyprzedzeniem i w sposób widoczny, powołując się na ustawę, uprzedzali odwiedzających, kiedy ich sklep lub centrum handlowe będzie nieczynne w związku z wprowadzeniem nowego prawa. W ten sposób handlowcy mogą oszczędzić klientom negatywnych doświadczeń i pomóc im przystosować się do zaistniałych warunków. To ważne, by Polacy nie czuli się zdezorientowani nowymi przepisami i mieli wiedzę na temat przyczyn zamknięcia danego obiektumówi Radosław Knap, Dyrektor Generalny PRCH.

Polska Rada Centrów Handlowych aktywnie uczestniczyła w dyskusjach na temat wprowadzenia ustawy i przedstawiała argumenty dotyczące jej niekorzystnych skutków społeczno-ekonomicznych dla przedsiębiorców, pracodawców, pracowników oraz konsumentów. Prowadziła również akcję „TAK dla otwartych niedziel”, której celem było prowadzenie dialogu z decydentami na temat skutków ustawy. Wskazywała błędy i sprzeczności legislacyjne oraz merytoryczne, a ostatecznie wnioskowała o jej odrzucenie przez Parlament i Prezydenta. Wspólnie z innymi organizacjami związanymi z branżą handlowo-usługową proponowała również alternatywne rozwiązanie, które spełniałoby postulaty Związków Zawodowych, czyli zagwarantowanie pracownikom handlu obowiązkowych dwóch wolnych niedziel w miesiącu, dzięki nowelizacji Kodeksu Pracy.

Polska Rada Centrów Handlowych

Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH) powstała w 2003 roku i jest największą organizacją w Polsce skupiającą firmy związane z branżą centrów handlowych. Stowarzyszenie funkcjonuje na zasadach not-for-profit. Głównym celem działalności jest rozwój branży nieruchomości komercyjnych w Polsce poprzez edukację, organizowanie prestiżowych wydarzeń branżowych (Targi ReDI, PRCH Retail Awards), networking, wydawanie i aktualizowanie raportów dotyczących branży. PRCH reprezentuje branżę handlową wobec polskich i europejskich instytucji, monitoruje i opiniuje regulacje w zakresie handlu i nieruchomości komercyjnych, posiada również afiliację przy International Council of Shopping Centres (ICSC) oraz jest członkiem European Property Fedeartion (EPF) w Brukseli.

Trzy lata najtańszego pieniądza

Ponad 22 mld złotych – nawet tyle mogli Polacy zaoszczędzić na odsetkach od kredytów hipotecznych dzięki utrzymywaniu stóp procentowych na najniższym w historii poziomie – wynika z szacunków Open Finance. Prognozy sugerują, że eldorado trwać może jeszcze od kilku do kilkunastu miesięcy.

Przynajmniej 36 miesięcy będą nad Wisłą panowały rekordowo niskie stopy procentowe dzięki lutowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Do poziomu 1,5% podstawowa stopa procentowa została bowiem obniżona w marcu 2015 roku i od tego czasu nie była zmieniana. Stan ten cieszy kredytobiorców zadłużonych w złotym, którzy od 2012 roku, jeśli obserwowali zmianę poziomu comiesięcznej raty, to jedynie w dół.

Przykład? Zadłużony na 200 tys. zł i 30 lat miał w 2012 roku ratę na poziomie około 1350 zł miesięcznie. Średnia marża kredytu udzielonego w czerwcu 2012 roku wynosiła bowiem 1,99%. Po spadkach stóp procentowych oprocentowanie tego długu zmalało z ponad 7,1% do około 3,7% obecnie. Skutek? Ten sam kredytobiorca cieszy się dziś ratą na poziomie niewiele ponad 920 zł miesięcznie.

Skala oszczędności jest tym większa, gdy pochylimy się nad sytuacją wszystkich osób zadłużonych w rodzimej walucie. Pod koniec 2017 roku Polacy byli zadłużeni tytułem kredytów mieszkaniowych na kwotę 257,4 mld zł – wynika z danych NBP. Łączne odsetki od tej kwoty można oszacować na bez mała 9,5 mld zł rocznie, czyli około 790 mln zł miesięcznie. Kwota ta napęczniałaby do ponad 17,8 mld zł rocznie i prawie 1,5 mld zł miesięcznie, gdyby stopy procentowe były na poziomie z połowy 2012 roku. W sumie przez trzy lata obowiązywania 1,5-proc. stopy referencyjnej Polacy zapłacili aż 22-23 mld zł mniej odsetek od kredytów mieszkaniowych, niż gdyby stopy procentowe pozostały na poziomie sprzed cyklu obniżek rozpoczętego jeszcze w 2012 roku.

Eldorado nie potrwa wiecznie

Przykład ten powinien być bardzo wyraźnym ostrzeżeniem dla kredytobiorców, którzy dziś cieszą się niskimi ratami. Trzeba przecież mieć świadomość, że oprocentowanie kredytów mieszkaniowych może rosnąć. Chyba wszyscy zgodni są, że okres najtańszego długu w historii nie powinien trwać dłużej niż przez kilka-kilkanaście miesięcy. Ze strony RPP pojawiają się sugestie, że do podwyżek dojść może dopiero w 2019 roku, ale prognozy rynkowe są bardziej zachowawcze i mówią raczej o końcówce roku bieżącego. Trzeba mieć świadomość, że te przewidywania z łatwością mogą się zmienić, ale dziś sugerują, że pod koniec 2019 roku raty kredytów hipotecznych mogą być o 8% wyższe niż dziś.

Warto pokusić się też o rozważenie jeszcze bardziej ekstremalnego scenariusza. Co prawda, prawdopodobieństwo jego realizacji, nie jest wyższe niż kilka procent, ale liczby dają do myślenia. Gdyby ktoś zadłużył się dziś na 200 tys. zł na 30 lat z oprocentowaniem na poziomie 4,39% (średnia dla nowych kredytów wg. NBP w grudniu 2017 r.), to cieszyłby się ratą na poziomie 1000 zł miesięcznie. Musi jednak mieć świadomość, że powrót stóp procentowych do poziomu z połowy 2012 roku, może oznaczać podwyżkę miesięcznie raty o ponad 41%.

Lokaty będą lepsze, a i tak przegrają z inflacją

Na drugim biegunie są deponenci. Ci zanosząc dziś do banku pieniądze na przeciętną roczną lokatę, muszą liczyć się z tym, że wyciągną za rok kwotę o mniejszej sile nabywczej. Wszystko dlatego, że banki na większości lokat naliczają odsetki wolniej niż inflacja pochłania ich wartość. Próżno liczyć na dynamiczną zmianę tej sytuacji. Deponenci mają marne szanse na to, że ich oszczędności pokonają panującą inflację i to mimo potencjalnego wzrostu oprocentowania lokat bankowych w nadchodzących miesiącach.

Poznań Motor Show 2018

Poznań Motor Show 2018 to największe targi motoryzacyjne w Polsce i czwarte 
w Europie. To obowiązkowe wydarzenie dla każdego pasjonata motoryzacji oraz dla rodzin, które 
w wyjątkowej motoryzacyjnej atmosferze chcą spędzić czas. Tegoroczna edycja odsłoni zwiedzającymi pojazdy w ramach czterech salonów: samochodowego, motocyklowego, caravaningowego, ciężarowego.

Poznań Motor Show 2018 odbędzie się pod hasłem „Motoryzacja Jutra” – na targach będzie można zobaczyć ponad 60 motoryzacyjnych premier, samochodów koncepcyjnych oraz wizję motoryzacji według projektantów i inżynierów przyszłości.

Przed nami kolejna edycja Poznań Motor Show, która zapowiada się rekordowo pod każdym względem, zarówno motoryzacyjnych premier jak i zaangażowania central importerskich. Motywem przewodnim tegorocznych targów jest hasło „Motoryzacja Jutra”, co podkreślone zostanie zarówno poprzez ilość pojazdów koncepcyjnych jak i tych z napędami alternatywnymi, które bez wątpienia 
są przyszłością motoryzacji. Już dziś zapraszamy do aktywnego udziału w kilku nowych punktach programu, w tym w Kongresie MOVE czy też spotkaniach z video blogerami motoryzacyjnymi.” – Tomasz Kobierski, Wiceprezes Zarządu Międzynarodowych Targów Poznańskich.

5-8 kwietnia 2018 to data, którą każdy miłośnik motoryzacji musi wpisać w swój kalendarz, 
a następnie przyjechać na Międzynarodowe Targi Poznańskie by podziwiać najważniejsze 
i najnowsze motoryzacyjne trendy.

Niezliczona liczba atrakcji:

  • międzynarodowe i polskie premiery
  • międzynarodowe zawody stuntu motocyklowego – Stunt Wars Poland
  • tory offroadowe
  • tuning samochodowy w najlepszej odsłonie
  • Custom Motor Show – konkurs wyjątkowych, ręcznie modyfikowanych motocykli
  • spotkania z najpopularniejszymi videoblogerami motoryzacyjnymi
  • spotkania z gwiazdami TVN Turbo

Bilety i więcej informacji: www.MotorShow.pl

WizzAir – inwestycje rozwijające skrzydła; największe w historii

WizzAir z początkiem tego roku pochwalił się wzrostem liczby pasażerów o 24 proc., a teraz ogłasza nowe, historyczne inwestycje. Jeszcze przed latem tego roku podróżujący mają odczuć pozytywne zmiany.

WizzAir – inwestycje w ludzi i w maszyny

Przewoźnik ma zamiar zakupić 21 nowych samolotów i uruchomić aż 70 nowych połączeń lotniczych. Inwestycje na tym się nie kończą, bo WizzAir planuje jeszcze otwarcie kolejnej bazy w Europie – w Wiedniu; chce też zatrudnić 700 specjalistów. Na całość inwestycji przeznaczone ma być 2 mld dolarów.

Warto przeczytać: Podniebna taksówka

W Polsce WizzAir przewiduje uruchomienie nowych połączeń już na wiosnę, bo od 14 maja. Od tego terminu dostępne będą loty na trasach Wrocław – Bari, Gdańsk – Wiedeń, a z Katowic będzie można polecieć do Lwowa, Charkowa, Faro, Podgoricy, Memmingen. Porto i Malagi. Również z Warszawy będzie można latać do nowych miejsc: Bordeaux oraz Podgoricy.

Węgierski WizzAir już teraz jest największym przewoźnikiem w Europie Środkowo-Wschodniej oferującym tanie loty. Należące do niego maszyny odbywają loty na 600 trasach, lądują na 145 lotniskach w 44 krajach. Dzięki inwestycjom firma chce zwiększyć obroty.

Ważne Informacje

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...