.
Strona główna Blog Strona 301

Bezpieczeństwo zakupu mieszkania

Pierwszy kwartał 2018 był kolejnym z rzędu gdy notowani na GPW deweloperzy notowali rekordową sprzedaż. Z opracowania portalu RynekPierwotny.pl wynika, że w tym okresie sprzedali oni 7,3 tys. mieszkań, co oznacza 4,5-procentowy wzrost w porównaniu do pierwszego kwartału 2017 r. O ile Polacy nadal będą chcieli mieszkania kupować, to liczba transakcji nadal będzie rosła, bo deweloperzy budują coraz więcej – dane GUS donoszą o 112,9 tys. rozpoczętych budów w okresie kwiecień 2017 – marzec 2018, jest to wartość o 22,5 proc. wyższa od tej rok wcześniej.

Dla większości zakup mieszkania jest najpoważniejszą transakcją w życiu i generuje sporo stresu. Dla kupujących nowe mieszkania Home Broker przygotował więc poradnik dotyczący bezpieczeństwa transakcji na rynku pierwotnym. Zakup nowego mieszkania różni się od transakcji na rynku wtórnym, warto wiedzieć na co zwrócić uwagę, by nie nadepnąć na minę.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa, najlepiej byłoby kupić wyodrębniony lokal z gotową księgą wieczystą, jednak taka możliwość jest rzadkością, należy więc dołożyć wszelkich starań by przeprowadzona transakcja była jak najmniej ryzykowna. Ale liczy się nie tylko samo bezpieczeństwo transakcji, ale i zminimalizowanie potencjalnych problemów w przyszłości.

Zwróć uwagę na okolicę i jej przyszłość

Wymarzone miejsce do zamieszkania to zaciszna okolica blisko centrum lub doskonale z nim skomunikowana. Dobrze, by w okolicy nie brakowało terenów rekreacyjnych oraz placówek oświatowych, kulturalnych i sklepów. Tak położone mieszkania kosztują jednak krocie, kupujący poszukują więc kompromisów.
Warto dokładnie poznać okolicę, w której planujemy zamieszkać, zapoznając się nie tylko z jej stanem aktualnym, ale i przyszłym. Dziś osiedle może być otoczone zielenią, ale już za kilka lat wyrośnie tu kolejny blok lub kilkupasmowa droga. Ustawa deweloperska zobowiązuje firmy sprzedające nowe mieszkania do przygotowania tzw. prospektów informacyjnych i zawarcia w nich szczegółowych informacji o planowanych w promieniu 1 km inwestycjach takich jak budowa dróg, torów kolejowych, oczyszczalni ścieków i innych obiektów obniżających komfort życia. Warto jednak poświęcić czas i samodzielnie także przeprowadzić małe dochodzenie. Pomocne okażą się plany zagospodarowania przestrzennego i inne informacje dostępne w urzędzie gminy.

Sprawdź wiarygodność dewelopera

Zakup mieszkania należy potraktować jak kontrakt biznesowy i przed podpisaniem umowy warto jak najdokładniej prześwietlić drugą stronę. Łatwiej mają ci, którzy kupują lokal od firmy notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych. Takie przedsiębiorstwa mają sporo obowiązków informacyjnych, łatwiej poznać ich historię oraz kondycję finansową. W innych przypadkach trzeba zdobyć dane z KRS-u, co nie jest niemożliwe. Pamiętajmy jednak, że nawet najbardziej wnikliwa analiza kondycji dewelopera nie daje 100 proc. gwarancji.

Sprawdź zrealizowane inwestycje

Wybudowane już osiedla wiele mówią o rzetelności dewelopera. Jeśli po kilku latach od postawienia, blok wymaga remontu, to warto się poważnie zastanowić. Listę zbudowanych osiedli znajdziemy zwykle na stronie internetowej dewelopera, zainwestowanie jednego weekendu w kilka wycieczek po mieście krzywdy nikomu nie zrobi, a może uchronić przed przyszłymi kłopotami. Źródłem informacji mogą być nie tylko obserwacje własne, ale i rozmowy z mieszkańcami oraz opinie w internecie, acz należy pamiętać, że w dobie anonimowości, w sieci pojawiają się nie tylko rzetelne i prawdziwe informacje, należy więc odsiać ziarna od plew.

Dopilnuj rachunku powierniczego

Tak zwana ustawa deweloperska wprowadziła w 2012 r. ciążący na deweloperach obowiązek zakładania rachunków powierniczych, które są specjalnymi rachunkami bankowymi, na które kupujący wpłaca pieniądze. Firma może je wykorzystać dopiero w miarę postępu prac. Rachunek taki ma zminimalizować ryzyko zniknięcia dewelopera z pieniędzmi klientów bez realizacji inwestycji. Na rynku działają dwa rodzaje rachunków powierniczych: otwarte i zamknięte. Te drugie dają jeszcze większe bezpieczeństwo, gdyż środki trafiają do dewelopera dopiero po wybudowaniu mieszkania. Mieszkania bez rachunku powierniczego są na rynku rzadkością (znaczy to, że wprowadzono je do sprzedaży najpóźniej wiosną 2012 r.), ale gdy mamy do wyboru takie z rachunkiem zamkniętym i otwartym, to warto wiedzieć czym się różnią.

Sprawdź stan prawny gruntu w księdze wieczystej

Przed podpisaniem umowy z deweloperem warto dowiedzieć się, jak wygląda stan prawny gruntu, na którym wybudowane zostało (lub zostanie) osiedle. Informacje te można znaleźć w księdze wieczystej, a dzięki dostępnej na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości elektronicznym wersjom ksiąg, można to zrobić bez wychodzenia z domu. Wystarczy mieć nr księgi. Jeśli deweloper nie będzie chciał go udostępnić, to potencjalnym kupującym powinna zaświecić się ostrzegawcza lampka. Najlepiej gdy deweloper jest właścicielem gruntu, jeśli jest użytkownikiem wieczystym, to należy brać pod uwagę ryzyko kosztów z tym związanych.
Zweryfikować powinno się także ewentualne służebności, a także obciążenie hipoteką. Jeśli deweloper buduje osiedle na kredyt, to obciąża on grunt. W pesymistycznym scenariuszu obciążenie to przejdzie na kupione mieszkanie i w razie kłopotów dewelopera przeniosą się one na bogu ducha winnych właścicieli lokali. Aby uniknąć tego kłopotu, należy zażądać od dewelopera przedstawienie promesy jego banku na wykreślenie istniejących obciążeń hipotecznych lub tak zwane bezobciążeniowe wyodrębnienie nowej nieruchomości (kupowanego mieszkania).

Dokładnie przeczytaj umowę deweloperską

Wspomniana powyżej ustawa deweloperska wprowadziła także obowiązek podpisywania umowy deweloperskiej w formie aktu notarialnego (przy czym jego kosztami deweloper i kupujący dzielą się po połowie). Zastępuje ona popularną wcześniej umowę przedwstępną i zobowiązuje strony do przeprowadzenia transakcji kupna-sprzedaży mieszkania w przyszłości.
Czytając propozycję umowy warto zwrócić uwagę na szczegółowość opisów dotyczących nieruchomości. Ważne jest wszystko: od planowanej daty ukończenia i przeniesienia prawa własności, poprzez standard mieszkania, a na otoczeniu budynku skończywszy. Zwracajmy uwagę na to, jak wyglądać ma garaż, klatka schodowa, winda, plac zabaw czy droga dojazdowa. W umowie powinny być też szczegółowe informacje dotyczące wykończenia mieszkania. Zapisy te są o tyle ważne, że gdyby deweloper nie wywiązał się ze zobowiązania, to na ich podstawie kupujący może dochodzić swych praw w sądzie.

Marcin Krasoń

RODO a zmiany w prawie pracy

Wejście w życie unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) spowoduje zmiany w polskim Kodeksie pracy. Zmodyfikowane zostaną przepisy o przetwarzaniu danych osobowych kandydatów do pracy i pracowników. Zmiany dotyczą zatem wszystkich przedsiębiorców, którzy zatrudniają pracowników. Szczególnie odczują je jednak firmy zajmujące się rekrutacją oraz przetrzymywaniem i tworzeniem baz danych potencjalnych pracowników dla innych firm.

Zmiany w Kodeksie pracy
Główne zmiany w Kodeksie pracy dotyczyć będą zakresu przetwarzania danych osobowych pracowników i kandydatów na pracowników oraz zgody na przetwarzanie danych osobowych. Nie są one rewolucyjne. W ich wyniku jednak niektóre instytucje zostaną ukształtowane inaczej niż dotychczas oraz zostaną wprowadzone pewne nowe rozwiązania, zwłaszcza jeżeli chodzi o monitoring w miejscu pracy.

Przetwarzanie danych przed nawiązaniem stosunku pracy
Zgodnie z projektowanymi regulacjami pracodawca żąda od osoby ubiegającej się o zatrudnienie lub od pracownika podania określonych danych osobowych. Wyraz „żąda” użyty w art. 221 § 1 i 2 Kodeksu pracy wskazuje, że jest to obowiązek pracodawcy (aktualnie Kodeks pracy posługuje się sformułowaniem „Pracodawca ma prawo żądać”, a więc nadaje pracodawcy uprawnienie, a nie kształtuje jego obowiązek).
Ponadto pracodawca nie będzie mógł już żądać i przetwarzać imion rodziców i adresu zamieszkania kandydatów na pracowników (chyba że adres ten kandydat podał jako adres do korespondencji, czyli adres zamieszkania jest tożsamy z adresem do korespondencji). Będzie mógł natomiast przetwarzać adres poczty elektronicznej albo numer telefonu kandydata – ustawodawca uznał bowiem, że wystarczy jedna z tych form komunikacji. Prawdopodobnie jednak pracodawcy będą mogli skorzystać z dobrodziejstwa projektowanego art. 222 § 1 Kodeksu pracy i przetwarzać zarówno numer telefonu, jak i adres e-mail, jeśli obie te dane będą dotyczyły stosunku pracy i osoba ubiegająca się o zatrudnienie wyrazi na to zgodę w oświadczeniu złożonym w postaci papierowej lub elektronicznej.

Przetwarzanie danych po nawiązaniu stosunku pracy
Jeśli chodzi o pracowników, to planowane regulacje wyłączają możliwość przetwarzania danych w postaci imion ich rodziców, chyba że podanie takich danych jest konieczne ze względu na korzystanie przez pracownika ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy, obowiązek ich podania wynika z odrębnych przepisów lub jest to niezbędne do wypełniania obowiązku pracodawcy nałożonego przepisem prawa. Przetwarzanie adresu do korespondencji, adresu poczty elektronicznej albo numeru telefonu będzie możliwe tylko za zgodą wyrażoną na piśmie lub elektronicznie. Po nawiązaniu stosunku pracy konieczne zatem będzie uzyskanie zgody od pracownika na przetwarzanie tych danych.

Przetwarzanie danych o stanie zdrowia pracownika
Nowe przepisy Kodeksu pracy wprowadzą też pewne ograniczenia w przetwarzaniu danych osobowych wrażliwych. Po pierwsze przetwarzanie przez pracodawcę danych biometrycznych będzie możliwe tylko w odniesieniu do danych osobowych pracownika, które dotyczą stosunku pracy, jeżeli pracownik wyrazi na to zgodę w oświadczeniu złożonym w postaci papierowej lub elektronicznej. Ponadto nowa regulacja wprowadza w zasadzie absolutny zakaz przetwarzania danych osobowych o nałogach, o stanie zdrowia oraz o życiu seksualnym lub orientacji seksualnej.

Monitoring w miejscu pracy
Konieczność dostosowania przepisów prawa pracy do wymogów stawianych przez RODO spowodowała, że wreszcie w Kodeksie pracy uregulowano kwestie związane z monitoringiem w miejscu pracy. O korzystaniu z monitoringu pracodawca będzie miał obowiązek powiadomić pracowników na 14 dni przed jego wprowadzeniem. Jeżeli pracodawca będzie zaś przyjmował nowych pracowników, a już korzysta z monitoringu, będzie musiał ich o tym poinformować przed dopuszczeniem ich do pracy.
Ponadto projektowana regulacja wyraźnie wskazuje, że monitoring nie może stanowić środka kontroli wykonywania pracy przez pracownika. Wprowadzenie monitoringu w miejscu pracy będzie możliwe tylko dla zapewnienia bezpieczeństwa pracowników lub ochrony mienia lub zachowania w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę.

Podsumowanie
Planowana nowelizacja Kodeksu pracy dokładnie określa, jakie dane kandydatów do pracy i pracowników można będzie przetwarzać, kiedy wymagana będzie zgoda na przetwarzanie danych i w odniesieniu do jakich danych osobowych. Ponadto wprowadza zakazy dotyczące przetwarzania określonych danych wrażliwych tych osób i reguluje zagadnienie monitoringu w miejscu pracy.

Opisane regulacje spowodują, że szczególnie przedsiębiorcy z branży HR oraz ci zatrudniający większą liczbę pracowników będą musieli wdrożyć stosowne procedury i dokumentację, która pozwoli na prawidłowe i legalne przetwarzanie danych osobowych pracowników i kandydatów do pracy.

radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec

Polacy lubią Euro

Tylko niemal 6% Polaków rozważających emigrację planuje wyjazd do Wielkiej Brytanii. To najniższy wyniki od 4 lat – wynika z najnowszego raportu „Migracje Zarobkowe Polaków VIII” przygotowywanego przez Work Service, który w całości zostanie zaprezentowany 22 maja. Obecnie Polacy najchętniej podjęliby pracę w krajach strefy Euro, a więc w Niemczech i Holandii. Co ciekawe, wprowadzenie w naszym kraju europejskiej waluty, stanowiłoby zachętę do wyjazdów zarobkowych dla ponad 1/3 pracowników.

Rok po uruchomieniu artykułu 50 Traktatu Lizbońskiego, który oficjalnie zapoczątkował proces Brexitu, plany emigracyjne Polaków uległy wyraźnym zmianom. Gdy w marcu 2017 roku Theresa May rozpoczynała procedurę wychodzenia z Unii Europejskiej, wielu naszych rodaków niepewnych przyszłości, chciało na dotychczasowych warunkach podjąć pracę w Wielkiej Brytanii. Z badań Work Service wynikało wówczas, że wyjazd na Wyspy deklarowało 19% osób planujących emigrację, co stanowiło najwyższe wskazanie ze wszystkich krajów. Wyniki rok później są diametralnie inne, bo dane z najnowszego raportu „Migracje Zarobkowe Polaków VIII” pokazują, że na przestrzeni roku o ponad 13 p.p. spadła pula osób zainteresowana wyjazdem do Zjednoczonego Królestwa. Dziś tylko 5,7% badanych rozważa ten kierunek migracyjny.

Kierunek brytyjski wyraźnie traci na popularności i osiągnął najniższy wynik w naszych badaniach od 2014 roku. Jeszcze rok temu duża niepewność związana Brexitem spowodowała, że nasi rodacy chcieli skorzystać, jak się wtedy wydawało, z ostatniej szansy na emigrację do Wielkiej Brytanii. Dziś paradoksalnie odnotowujemy uspokojenie nastrojów, które można łączyć z kolejnymi ustaleniami dotyczącymi warunków przeprowadzenia Brexitu, a także zapowiedziami brytyjskiego rządu mówiącymi o zachowaniu praw dla Polaków na Wyspach. W efekcie, uspokajające sygnały spowodowały, że Polacy przestali się śpieszyć, a przy tym łączyć swoje przyszłe plany zawodowe ze Zjednoczonym Królestwem. Taki sygnał może stanowić zapowiedź dużych problemów dla części brytyjskich sektorów gospodarki. Tym bardziej, że jak wynika z ostatniego raportu The Migration Advisory Committee, już dziś wiele firm spodziewa się, że po opuszczeniu struktur Unijnych, w Wielkiej Brytanii będą pojawić się wzmożone trudności ze znalezieniem pracowników do sektora budowlanego, przemysłu czy rolnictwa – komentuje Maciej Witucki, Prezes Zarządu Work Service S.A.

Zarobki w Euro

Obecnie najpopularniejszym kierunkiem emigracji pozostają Niemcy, z wynikiem 31,4% wskazań. Jest to podyktowane zarówno bliskością geograficzną, jak i bardzo dobrą sytuacją na rynku pracy u naszych zachodnich sąsiadów. Z danych Eurostatu wynika, że bezrobocie w tym kraju sięga jedynie 3,4%, a jak podawała niedawno niemiecka Federacja Izb Handlu i Przemysłu, na całym tym rynku na obsadzenie czeka aż 1,6 mln miejsc pracy. Dodatkowo płaca minimalna w Niemczech wynosi 8,84 euro, czyli niemal 38 zł za godzinę, a więc jest niema 3-krotnie wyższa niż w Polsce. Co ciekawe, nowym numerem dwa w badaniu stał się kierunek holenderski (15%), który zyskuje na popularności o 6 p.p. względem poprzedniej edycji raportu.

Z jednej strony wyraźnie widać, że nasi zachodni sąsiedzi są dziś postrzegani jako duży i chłonny rynek pracy z setkami tysięcy ofert zatrudnienia. Z drugiej zaś, prace sezonowe w Holandii od lat kuszą polskich pracowników i ten kierunek jest wybierany głównie przed nadejściem okresu wakacyjnego. Biorąc pod uwagę oba te trendy, a także wpływ Brexitu na decyzje migracyjne, to można powiedzieć, że dziś na emigracji Polacy zdecydowanie bardziej wolą zarabiać w Euro niż Funtach – dodaje Maciej Witucki.

Euro zamiast Złotego?

Z najnowszych badań Work Service wynika, że 36% Polaków uznaje, że przystąpienie Polski do strefy Euro ułatwi im wyjazd na emigrację. Przeciwnego zdania jest 22% badanych. Jednocześnie aż 42% respondentów nie potrafi zadeklarować jaki wpływ na ich plany dotyczące emigracji będzie miało przystąpienie Polski do strefy Euro.

Zastąpienie Złotego wspólną europejską walutą może wpływać na wzrost zainteresowania wyjazdami do zagranicznej pracy. Brak różnic kursowych, a co za tym idzie łatwiejsze rozliczenia finansowe, mogą przy utrzymaniu się dysproporcji płacowych, dodatkowo zachęcać Polaków do wyjazdów zarobkowych. Faktem jest jednak, że obecnie trudno określić termin wejścia Polski do strefy Euro, stąd ponad 2/5 Polaków nie dostrzega wpływu tego czynnika na plany migracyjne – podsumowuje Andrzej Kubisiak, Dyrektor ds. Analiz w Work Service S.A.

Metodologia badania:

Dane prezentowane w ramach raportu Migracje Zarobkowe Polaków zostały przygotowane i opracowane na zlecenie Work Service S.A. przez instytut badawczy Kantar Millward Brown S.A. Badanie zostało zrealizowane w okresie 20-29 marca 2018 r.

Badanie zrealizowano na próbie N=708 osób pracujących, bezrobotnych, uczących się oraz przebywających na urlopach macierzyńskich i wychowawczych. Próbę dobrano z ogólnopolskiej reprezentatywnej próby dorosłych Polaków N=1000 (zgodnej ze strukturą populacji pod względem płci, wieku, wykształcenia oraz klasy wielkości i województwa miejsca zamieszkania). Wykluczono z niej: emerytów, rencistów oraz osoby zajmujące się domem. Wyniki poddano procedurze ważenia na podstawie struktury zmiennych rekrutacyjnych wg. danych GUS. Dokładność wyników zależy o liczebności analizowanej grupy i odsetka odpowiedzi. Maksymalny błąd pomiaru dla całej próby N=708 to +/-3,75%. Badanie zostało przeprowadzone za pomocą wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych w ramach projektu CATIBUS.

***

Grupa Kapitałowa Work Service działa od 1999 roku i jest największym dostawcą kompleksowych usług HR w Europie Środkowo-Wschodniej. Prowadzi działalność na terenie całej Polski za pośrednictwem sieci oddziałów oraz za granicą w 12 krajach (Czechy, Słowacja, Węgry, Ukraina, Niemcy, Francja, Holandia, Belgia, Austria, Rumunia, Słowenia, Chorwacja). Specjalizuje się zarówno w usługach z zakresu doradztwa personalnego, jak i restrukturyzacji w obszarze HR, rekrutacji i outsourcingu pracowniczym. Już ponad 3000 firm wybrało Work Service na swojego partnera w biznesie. Każdego dnia 50 000 osób i 300 000 pracowników rocznie znajduje zatrudnienie za pośrednictwem spółek należących do Grupy Kapitałowej Work Service. Work Service jest spółką notowaną na giełdach w Warszawie i Londynie. Więcej informacji na: www.workservice.pl

Andrzej Kubisiak

Plast-Box mocny w eksporcie

Grupa kapitałowa Plast-Box w pierwszym kwartale 2018 roku osiągnęła 1,9% wzrostu sprzedaży, podnosząc przychody do 40,1 mln zł. Jednocześnie zanotowała wynik EBITDA sięgający 3,7 mln zł oraz zysk netto na poziomie 1,3 mln zł.  

– Duży udział w przychodach grupy za pierwszy kwartał tego roku miała nasza ukraińska spółka, która przyniosła blisko 24% skonsolidowanych przychodów – stwierdza Krzysztof Pióro, wiceprezes zarządu Plast-Box S.A. – W tym okresie Plast-Box Ukraina uzyskała 11,3% wzrost przychodów, notując wartość 75,7 mln UAH oraz wzrost zysku na poziomie brutto i netto odpowiednio o 3,7% i 4,5% r/r.  – wyjaśnia.

W I kwartale 2018 roku, podobnie jak w ubiegłym roku, grupa Plast-Box kontynuowała działania proeksportowe, realizując 60,3% udziału eksportu w sprzedaży ogółem. Po 3 miesiącach br. sprzedaż eksportowa do krajów Unii Europejskiej i innych państw Europy urosła o 4,5 punktu procentowego zwiększając udział w sprzedaży eksportowej do 65,6%. Pozostała część – około 34,4 % eksportu – trafiła na Wschód, głównie na Ukrainę i do Rosji. Największe wzrosty eksportu w I kwartale br. Plast-Box odnotował na rynku niemieckim (46,6%), holenderskim (28,3%) oraz francuskim (11,9%).

– Jesteśmy średniej wielkości graczem na ogromnym europejskim rynku, gdzie nasz udział w rynku nadal nie jest zbyt duży. Mamy więc wciąż wielkie możliwości rozwoju i wiele do zrobienia w Europie – mówi wiceprezes Pióro. – Chcemy być coraz mocniejszą spółką sprzedającą twarde opakowania z tworzywa sztucznego na całym kontynencie – dodaje.

Grupa Plast-Box jest znaczącym producentem opakowań z tworzyw sztucznych, pracującym w formule B2B, zaopatrującym przede wszystkim branżę spożywczą, a także podmioty oferujące wyroby chemiczne dla gospodarstw domowych, firm remontowych i budowlanych. Główną pozycję asortymentową stanowią zamykane wiadra, których sprzedaż w I kwartale 2018 roku odpowiadała za 74,1% przychodów grupy.

Central European Energy Forum – Energy CEE Day, w AGH

Czy są na świecie kraje zasilane wyłącznie energią odnawialną? Czy żyją za darmo? Czy kiedyś znikną rachunki za prąd? Jakie są nowe technologie w energetyce? Czy samochody jeszcze trują? Czy Kraków może stać się miastem przyszłości?

Na te pytania będziemy szukać odpowiedzi 11 i 12 czerwca podczas drugiej edycji Central European Energy Forum – Energy CEE Day, w AGH.

Organizatorzy Energy CEE Day tak jak przed rokiem zaprosili gości z zagranicy m.in. z Niemiec, Ukrainy oraz Węgier. Swoje stoiska, na których będzie można zapoznać się z produktami oraz usługami zaprezentują małopolscy przedsiębiorcy.

Podczas dwóch dni odbędą się panele dyskusyjne oraz wykłady. Prelegenci przedstawią największe problemy oraz sukcesy, z jakimi przychodzi się zmierzyć we współczesnej gospodarce i ochronie środowiska. Goście z zagranicy przedstawią dobre praktyki i problemy, z którymi spotykają się w swoich krajach i społecznościach.

Forum rozpocznie się w poniedziałek 11 czerwca o godzinie 8:00 rejestracją uczestników, natomiast godzinę później oficjalnego otwarcia Forum i powitania zaproszonych gości dokona dr hab. inż. Tomasz Lipecki z Fundacji dla AGH.

12 czerwca rozpoczniemy dzień od panelu „Media i środowisko”, do udziału w którym zapraszamy przedstawicieli mediów.

Central European Energy Forum – Energy CEE Day jest projektem realizowanym przez Fundację dla Akademii Górniczo – Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie w ramach dofinansowania z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014 – 2020. Celem projektu jest zorganizowanie cyklu Konferencji naukowo – biznesowych oraz utworzenie portalu internetowego, które umożliwią promocję innowacyjności i pozwolą na wzmocnienie współpracy miedzy instytucjami nauki i  biznesu. Bo pieniądze coraz bardziej lubią czyste środowisko.

Wydarzenie zostało objęte patronatem honorowym Marszałka Województwa Małopolskiego Pana Jacka Krupy orazDziekana Wydziału Energetyki i Paliw Akademii Górniczo Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie, Pana Profesora Wojciecha Suwały.

Więcej informacji na www.energy-forum.eu

Millennialsi szukają pracy w telefonie

Nowe pokolenia pracowników są niecierpliwe, mobilne i ściśle związane z technologią. Aby skutecznie zatrudnić młode talenty pracodawcy muszą być nie tylko online, ale przede wszystkim – mobile. Na topie są więc dziś aplikacje mobilne, które wspomagają nie tylko pracodawców, ale też samych kandydatów.

Z internetu korzysta dziś na świecie ponad 3,5 mld ludzi, co stanowi prawię połowę światowej populacji.
Z urządzeń przenośnych korzystamy praktycznie zawsze i wszędzie – w autobusach, w domu, w parku. Rozmawiamy ze znajomymi, przesyłamy zdjęcia, robimy przelewy. Ze szczególną intensywnością robią to urodzeni po 1980 r., czyli generacja Millennialsów oraz generacja Z. Nic więc dziwnego, że również szukanie pracy coraz częściej odbywa się za pomocą smartfona.

Praca mobile-ready

Statystyki[1] mówią, że zdecydowana większość, bo 72% aktywnie szukających pracy oraz 62% pasywnych kandydatów, odwiedziło stronę internetową potencjalnego pracodawcy wykorzystując urządzanie mobilne. Wydawałoby się więc, że druga strona – pracodawcy – jest gotowa na taki kanał komunikacji. Nic bardziej mylnego. Z badań wynika, iż zaledwie 13% pracodawców zainwestowało w narzędzia mobilne związane z rekrutacją. Zaledwie 20% z nich miało strony internetowe zoptymalizowane pod kątem urządzeń przenośnych, a jeszcze mniejsza liczba, posiadała ogłoszenia o pracę przystosowane do smartfonów czy tabletów.

Szybkość decyzji

Jak się okazuje, efektywne zatrudnienie Millennialsa to nie tylko kwestia narzędzia, ale również samego procesu. Młode pokolenie jest niecierpliwe. Nie chce tracić czasu na wieloetapowe procesy rekrutacyjne, niekończące się rozmowy i wyczerpujące assesment centers. Do tego wniosku doszedł m.in. gigant – KPMG – który, przemodelował proces rekrutacji specjalnie dla młodych kandydatów. Zamiast trzech etapów, trwających nawet kilka tygodni, proces został skrócony do jednego dnia. Szybsza rekrutacja to równocześnie szybsza informacja zwrotna, a jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez KPMG – Millennialsi stają się bardzo poirytowani, gdy muszą długo czekać na wynik rozmowy.

To, że czas to pieniądz, szczególnie dla Millenialsów, potwierdza również raport firmy Accenture[2]. Według niego współcześni absolwenci (badanie dotyczyło najmłodszej generacji, Z) doceniają m.in. innowacyjną rekrutację. 78% z nich jest przygotowana na wyzwania współczesnego, cyfrowego rynku pracy.

– Młodzi pracownicy wymagają nowej strategii rekrutacji opartej na innowacji i technologii. Połączenie tych dwóch czynników jest szczególnie istotne w przypadku rekrutacji do prac, które szybko rotują, jak pracownicy obsługi, service desk, czy ogólnie mówiąc – blue collars – mówi Piotr Nejman z Direct People Innovation Poland, firmy, która odpowiada za sukces aplikacji Praca za Rogiem.

Praca znajdzie Cię w smartfonie

Nic więc dziwnego, że na rynku pojawia się coraz więcej aplikacji mobilnych, które z jednej strony ułatwiają znalezienie pracowników rekruterom, a z drugiej strony istotnie upraszczają ścieżkę kandydata w zdobyciu nowego stanowiska. I nie chodzi wcale o mobilne wersje znanych portali rekrutacyjnych, ale o innowacyjne rozwiązania zaproponowane głównie przez start-upy.

Jednym z ciekawszych narzędzi – obecnych od tego roku również w Polsce, jest aplikacja Praca za Rogiem. Swoim działaniem przypomina ona radar. Użytkownik określa promień, w jakim licząc od swojej aktualnej pozycji lub oczekiwanego miejsca pracy, chciałby znaleźć ogłoszenie, żądane zarobki i słowa kluczowe. Aplikacja podpowiada mu najbliższe potencjalne stanowiska i pracodawców, informując również o zarobkach. Aplikacja jest również świetnym narzędziem dla firm, także korporacji. Proces zatrudnienia jest bardzo szybki, a zadowolony pracownik, który nie spóźnia się, bo nie dojeżdża daleko, pracuje efektywniej.Z Pracy za Rogiem skorzystało już ponad 0,7 mln użytkowników, w tym prawie 400 tysięcy Polaków.

– Rynek rekrutacji mobilnej rośnie i nic nie zapowiada zmiany tego trendu. Na świecie pojawia się wiele aplikacji mobilnych, które w różny sposób starają się uskutecznić i uprościć proces zatrudnienia. To wypadkowa naszych przyzwyczajeń i po prostu wygody, żyjemy w świecie mobilności. Im szybciej organizacje i sami użytkownicy to zrozumieją, tym łatwiej będzie im osiągnąć swoje cele – dodaje Piotr Nejman.

Kontakt dla mediów:

Paweł Satalecki, GospelDATA
email: pawel.satalecki@gospeldata.pl
tel.kom.: 602 768 205

O Direct People

Direct People Innovation zajmuje się budowaniem innowacji dla firm – nowych produktów, usług i modeli biznesowych. Powstałe rozwiązania wdraża na rynku w modelu „startup on demand”, z których wiele osiąga komercyjne sukcesy. Aplikację Praca za Rogiem stworzoną wspólnie z LMC s.r.o. pobrało już ponad 0,5 mln użytkowników.

[1] Badanie przeprowadzone przez LinkedIn: Mobile Recruiting Playbook
[2] https://www.accenture.com/pl-pl/insight-gen-z-rising

Wybór mieszkania – czy liczy się tylko cena?

W naszej polskiej rzeczywistości, kupno mieszkania jest poważną, podejmowaną na wiele lat decyzją. Choć coraz częściej i coraz chętniej mieszkania są kupowane także za gotówkę, często w celach inwestycyjnych, nadal większość tych zakupów dokonywana jest na kredyt. A kredyty mieszkaniowe to kredyty brane na wiele, czasem dziesiątków lat. Dlatego podejmując decyzję o zakupie mieszkania, bierzemy pod uwagę wiele czynników, z których lokalizacja i cena są kluczowe.

Czynnik pierwszy. Okolica i lokalizacja

Lokalizacja planowanego lokum to najważniejszy z czynników wpływających na decyzję o zakupie. Najpierw wybieramy okolicę w której chcemy zamieszkać, a dopiero później szukamy czegoś w zasięgu naszych możliwości finansowych –  takie wnioski płyną z badania Finansowy Barometr ING. Jak Polacy kupują mieszkania i domy opublikowanego w styczniu 2018 roku. Podobne wnioski nasuwają się z badania przeprowadzonego przez Red Development na wrocławianach w lutym 2018 roku. Badani mając możliwość wyboru kilku czynników ważnych dla nich przy podejmowaniu decyzji o zakupie nowego mieszkania, na pierwszym miejscu wskazali lokalizację – tak odpowiedziało 100% badanych.

A na co zwracają uwagę wrocławianie wybierając określoną lokalizację?

Badanie ankietowe przeprowadzone przez nas na klientach biura sprzedaży Nowej Papierni wskazało, że dla wrocławian na pierwszym miejscu znajdują się ex aequo sklepy i tereny zielone – takie odpowiedzi wybrało 74% ankietowanych. Nieco mniej, ale nadal ważne są takie kwestie, jak przystanek w niedalekiej odległości od domu oraz garaż czy parking na terenie inwestycji

Czynnik drugi. Cena

Nie ma co ukrywać, że tak naprawdę, w większości przypadków to cena decyduje o tym, czy nabędziemy wybrane mieszkanie. Na cenę jako na najważniejszy aspekt wskazało prawie 40% respondentów cytowanego badania ING. Również wrocławianie w badaniu Red Development zdecydowanie zwracają uwagę na to, czy koszt mieszkania zmieści się w ich zakładanym budżecie – w tym przypadku cenę wskazało prawie 90% ankietowanych. Warto jednak pamiętać, że zazwyczaj wydatki nie kończą się wraz z zakupem mieszkania. Jeżeli dokonujemy zakupu na rynku pierwotnym czyli od dewelopera, to musimy do ceny zakupu doliczyć koszty wykończenia lokum. Z kolei mieszkania kupowane z rynku wtórnego są często wykończone, wręcz gotowe do zamieszkania – ale z kolei przy ich zakupie zobowiązani jesteśmy do uiszczenia opłaty od czynności cywilnoprawnych.

Podatek od czynności cywilnoprawnych przy zakupie nieruchomości wynosi 2% wartości rynkowej lokalu, co w praktyce oznacza, że jest on naliczany od ceny zakupu mieszkania. Kalkulacji tej dokonuje notariusz przy akcie zakupu i to notariusz ten podatek odprowadza do właściwego urzędu skarbowego. Od podatku takiego zwolnione są lokale z rynku pierwotnego. Każde rozwiązanie ma swoje zalety. Mieszkania od dewelopera zawsze wymagają określonego nakładu pracy, jednak dają duże możliwości aranżacyjne, szczególnie jeśli są nabywane na początkowym etapie budowy. Jeżeli są to np. lofty, to zyskujemy także mieszkania o unikatowym klimacie i cechach niedostępnych w przypadku tradycyjnego budownictwa, jak np. 4 metry wysokości czy oryginalna cegła we wnętrzach

Czynnik 3. Powierzchnia i liczba pokoi

Kolejnym czynnikiem istotnym z punktu widzenia wyboru nowego lokum jest kwestia wielkości mieszkania oraz liczby pokoi. Na tę kwestię zwróciło uwagę kolejno 25% oraz 23% ankietowanych  w badaniu ING.

Dla wrocławian liczy się powierzchnia – w badaniu przeprowadzonym w Nowej Papierni taka odpowiedź była trzecią najczęściej wskazywaną przez respondentów odpowiedzią.

Przy wyborze lokum, bierzemy pod uwagę powierzchnię mieszkania oraz to, jak na tej przestrzeni rozlokowane są pokoje. Czasem na dużej powierzchni będą wyodrębnione tylko dwa pokoje, a czasem, na stosunkowo małej dużo mniejszych pomieszczeń. O tym, co wybierzemy, decyduje kwestia naszych oczekiwań. Warto jednak oglądając mieszkanie wziąć pod uwagę to, czy można je w sposób naturalny podzielić, zgodnie ze zmieniającymi się oczekiwaniami. Dobrym rozwiązaniem są także lofty, w których wysokie pomieszczenia dają możliwość zaaranżowania antresoli – dodatkowej przestrzeni mieszkalnej, którą można zaaranżować jako sypialnię czy miejsce do pracy –

Czynnik czwarty. Balkon i taras

Przestrzeń taka jak balkon, czy taras jest również bardzo ceniona przy wyborze mieszkania – zwłaszcza przez osoby, które lubią aranżować dodatkowy metraż, szczególnie w sezonie wiosennym, gdy mijają nocne przymrozki i można zająć się wdrażaniem kwiecistych kompozycji. Balkon lub taras zapewniają również kontakt z naturą bez konieczności wychodzenia z domu.

Kupujący przywiązują dużą wagę do balkonów i tarasów – traktują je jako przedłużenie domu i „zielony kącik”, do którego można przyjść, odpocząć, zaczerpnąć świeżego powietrza. Dzięki temu można zyskać namiastkę ogrodu w domu za niewielkie pieniądze. Często wystarczy wykorzystać niebanalne oświetlenie (np. papierowe lampiony, cotton balls), trawy ozdobne lub iglaki oraz stworzyć przytulne miejsce do czytania (aranżując wygodny fotel z poduszkami i kocem). Taka dodatkowa przestrzeń ma zazwyczaj mały metraż, dlatego warto ją urządzić z pomysłem

Dla osób, które nie chcą, by balkon pełnił funkcję składziku, mile widzianym udogodnieniem jest również osobna komórka lokatorska, która z powodzeniem sprawdzi się do przechowania niepotrzebnych w danym sezonie rzeczy.

Niezależnie od tego, jakie mamy oczekiwania względem nowego mieszkania, warto wziąć pod uwagę kilka kryteriów i nimi się kierować. W przypadku, gdy jest ich zbyt wiele, nieoceniona może okazać się sztuka ustalania priorytetów i „przymykania oka” tam, gdzie jest to możliwe.

Ewa Skibińska, Dyrektor Marketingu Red Development, Małgorzata Komadowska
– Architekt Nowej Papierni

Fiskus będzie kupował puste faktury

Być ponad prawem w imieniu prawa – fiskus chce kupować faktury dokumentujące fikcyjne transakcje, czyli w praktyce brać czynny udział w nielegalnym obrocie tzw. pustymi fakturami. Jak duże mogą być konsekwencje balansowania na granicy nakłaniania przedsiębiorców do popełnienia przestępstwa?

Od 1 marca 2017 r. obowiązują w Polsce przepisy zaostrzające odpowiedzialność za wykorzystywanie w obrocie gospodarczym pustych faktur. Kary przewidziane przez znowelizowany Kodeks karny mogą sięgać nawet 25 lat pozbawienia wolności. Z końcem 2017 r. Ministerstwo Finansów poszło o krok dalej – przygotowało regulacje zezwalające na zastawianie pułapek na wszystkich uczestników transakcji z udziałem fikcyjnej faktury przy pomocy metod przypominających w swym kształcie tzw. zakup kontrolowany.

Za zgodą prokuratora
Znane dotąd przede wszystkim służbom policyjnym metody zaliczane są do grupy czynności operacyjno-rozpoznawczych. Ustawa z dnia 16 listopada 2016 r. o Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) (Dz.U. 2016 poz. 1947) przyznała uprawnienie do dokonywania zakupu kontrolowanego także funkcjonariuszom Służby Celno-Skarbowej. Mogą oni jednak skorzystać z niego jedynie wtedy, gdy będzie to mieć na celu wykrycie i ustalenie sprawców oraz uzyskanie i utrwalenie dowodów przestępstw na znaczną szkodę, z reguły przekraczającą pięćdziesięciokrotną wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę, czyli 105 000 zł (od 1 stycznia 2018 r. płaca minimalna w Polsce wynosi 2100 zł brutto). Dodatkowo służby skarbowe muszą uzyskać uprzednią zgodę prokuratora generalnego.

Urzędnicy bez nadzoru… i z bronią
Fiskus miałby kupować puste faktury incognito, a dzięki temu – wykrywać nie tylko ich wystawców, ale także tych, którzy z takich kosztów korzystają w celu obniżenia obciążeń podatkowych. To oni mają być głównym celem kontrolowanego zakupu. Ponadto jeszcze w 2018 r. resort finansów chce zrezygnować z wymogu uzyskania zgody prokuratora, by organy fiskusa miały do tej formy prowokacji łatwiejszy dostęp, oraz ją rozpowszechnić – umożliwić stosowanie jej również do spraw dotyczących faktur o niższej wartości. To kolejny z kontrowersyjnych i budzących spore obawy pomysłów przyznawania urzędnikom ogromnej władzy. Nie można bowiem zapomnieć, że ustawa o KAS, przyznająca funkcjonariuszom celno-skarbowym uprawnienia stosowania środków przymusu bezpośredniego, nie wyłączyła z ich katalogu prawa użycia broni.

Istnienie dobrej wiary
Zgodnie ze stanowiskiem Naczelnego Sądu Administracyjnego „[w] wypadku ustalenia, że w danej sprawie wystąpił rzeczywisty obrót towarami lub usługami, ale ten, który według faktury miał być świadczącym usługę lub dostarczającym towar okazał się być jedynie firmantem ukrywającym wobec nabywcy dane określające rzeczywistego podatnika (…), dobra wiara ma znaczenie. Sąd powinien (…) dokonać wyczerpującej oceny, czy w swoich działaniach Skarżąca dochowała należytej staranności, co powinno ją uchronić przed utratą prawa do odliczenia” (wyrok NSA z 5 grudnia 2013 r., sygn. I FSK 1687/13).
Innymi słowy, istnienie dobrej wiary po stronie nabywcy pustej faktury pozwoli mu uniknąć nie tylko utraty prawa do obniżenia podatku należnego, ale też odpowiedzialności na trzech płaszczyznach: podatkowej, karnej i karnoskarbowej (porównywalnej do tej, która spaść może na wystawcę takiej faktury).

Zaostrzone sankcje
Sankcja wynikająca z ustawy o podatku od towarów i usług nakłada na wystawcę faktury obowiązek zapłaty podatku z samego tylko tytułu wystawienia faktury, bez względu na to, czy dokumentuje ona rzeczywiste zdarzenie, czy nie (art. 108 ust. 1). Dodatkowo fiskus może naliczyć tzw. stawkę sankcyjną w wysokości 100% podatku naliczonego wynikającego z pustych faktur (art. 112c).
Z kolei przepisy Kodeksu karnego skarbowego oraz Kodeksu karnego w przypadku nierzetelnej, fałszywej dokumentacji za pomocą faktur zdarzeń gospodarczych ze szkodą Skarbu Państwa przewidują bardzo wysokie kary – odpowiednio:
– karę grzywny do 720 stawek dziennych albo karę pozbawienia wolności na czas nie krótszy od roku, albo obie te kary łącznie (art. 62 § 2 k.k.s.);
– karę do 25 lat pozbawienia wolności z możliwością orzeczenia obok kary grzywny do 3000 stawek dziennych (art. 277a § 1 i art. 277b k.k.).

Wbrew ustawie o prokuraturze
Idea eliminowania z obrotu gospodarczego fikcyjnych faktur nie jest oczywiście sama w sobie zła. Niemniej jednak, w obliczu tak wysokich sankcji, kontrowersje budzi pomysł przyznawania urzędnikom równie dużych kompetencji bez wprowadzenia odpowiedniego nadzoru nad ich wykonywaniem. Konieczność jego zapewnienia wynika z ustawy Prawo o prokuraturze (Dz.U. 2016 poz. 177), która stanowi, że prokuratura stoi na straży praworządności m.in. poprzez koordynowanie ścigania przez inne organy państwowe przestępstw skarbowych. Zgodnie bowiem z art. 57 § 2 Prawa o prokuraturze „Prokurator Generalny, Prokurator Krajowy lub upoważniony przez nich prokurator sprawuje kontrolę nad czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi poprzez wgląd w materiały zgromadzone w toku kontroli operacyjnej, zakupu kontrolowanego (…)”.
Również sama ustawa o KAS nakazuje uzyskanie pisemnej zgody prokuratora generalnego. Wymaga ona też, by czynności operacyjno-rozpoznawcze były podejmowane tylko, jeśli inne środki okażą się bezskuteczne (art. 118 ust. 1).
Brak nadzoru prokuratorskiego nad czynnościami kontrolnymi fiskusa może prowadzić do jeszcze gorszych konsekwencji – w wyroku z 28 stycznia 2016 r. Sąd Najwyższy orzekł, że skarga na przewlekłość postępowania prowadzonego m.in. przez urząd skarbowy w sprawach o przestępstwa skarbowe trwające dłużej niż 6 miesięcy przysługuje tylko, gdy było one prowadzone lub nadzorowane przez prokuratora (I KZP 13/15).

Podsumowanie
Przedsiębiorcy, którzy świadomie lub nieświadomie padną ofiarą firmanctwa, mogą ponieść tego dotkliwe konsekwencje – wstrzymanie zwrotów VAT, odmowa prawa do odliczeń, kontrole skarbowe, grzywny, a nawet kary pozbawienia wolności. W przypadku ujęcia w kosztach pustej faktury nawet przesłanka dobrej woli może nie mieć żadnego znaczenia. Zgodnie bowiem ze stanowiskiem sądów administracyjnych, potwierdzającym stanowisko organów podatkowych, „to na podatniku ciążył obowiązek dołożenia należytej staranności w transakcjach handlowych, w tym obowiązek wykazania należytej staranności w doborze kontrahenta” (wyrok WSA w Warszawie z 18 marca 2014 r., sygn. III SA/Wa 2870/13).
Z punktu widzenia etyki zakup pustych faktur przez fiskusa, i to bez nadzoru prokuratorskiego – a więc nadzoru nad nadużyciami, a nawet bezprawiem urzędniczym – budzi wątpliwości. Niezależnie od tego warto mieć się po prostu na baczności. Gdy więc fiskus szykuje się do wypróbowania nowej broni w walce o uszczelnienie systemu podatkowego, dobrze zadbać o swoje narzędzia obrony – o przeprowadzenie w firmie audytu podatkowego czy też profesjonalnego wywiadu gospodarczego. Gorzej, jeśli na środki prewencyjne już za późno. Wtedy pozostaje nam przedsięwziąć środki zarządzania kryzysowego, by poradzić sobie nie tylko z kontrolą podatkową, ale i z grożącymi sankcjami karnymi skarbowymi.

radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...