.
Strona główna Blog Strona 30

Volvo V90 T8 Recharge – Rodzina i spokój – test redakcyjny

Są samochody, które testuje się „w tygodniu roboczym”. I są takie, które najlepiej rozumie się dopiero wtedy, gdy ładujesz do nich całe życie na kilka dni i ruszasz w długą drogę.

Autor: Michał Garbaczuk

Warszawa, przed świtem

Rodzinna wyprawa na narty z Warszawy do Cavalese i z powrotem, to dla Volvo V90 plug-in hybrid naturalne środowisko. Tu nie chodzi o sprinty spod świateł ani o tabelki z katalogu. Tu liczy się rytm, komfort i poczucie, że wszystko jest pod kontrolą. Załadowany bagażnik, dzieci jeszcze półprzytomne, miasto dopiero przeciąga się po nocy. Pierwsze kilometry w trybie elektrycznym są niemal bezgłośne. To ten moment, w którym hybryda typu plug-in ma sens nawet wtedy, gdy wiesz, że za chwilę wkroczy fizyka i trasa. V90 nie narzuca się kierowcy. Nie wymaga adaptacji, nie zmusza do zmiany przyzwyczajeń. Wsiadasz i jedziesz. Cisza w kabinie jest niemal domowa, jakby ktoś wygasił świat zewnętrzny grubą zasłoną.

Autostrada: T8, czyli rakieta na miękkich łapach

Na długich prostych V90 pokazuje drugą twarz. Układ T8 to prawdziwa rakieta, ale pozbawiona nerwowości. Jest moment przyspieszenia, jest rezerwa mocy, ale całość podana jest z klasą – bez szarpnięć, bez teatralnych efektów. Na autostradzie i szybkich trasach przelotowych realne zużycie paliwa kręci się wokół 10 l/100 km. To wynik uczciwy – ani sensacyjny, ani rozczarowujący, za to w pełni spójny z masą auta, jego osiągami i charakterem. Pod prawą stopą jest w końcu do dyspozycji ponad 455 KM. W pewnym momencie przestajesz w ogóle analizować spalanie. Ważniejsze staje się to, że po kilkuset kilometrach wysiadasz bez zmęczenia.

Góry: paradoks, który działa na korzyść

W Alpach role się odwracają. Zjazdy, rekuperacja, spokojne tempo i nagle okazuje się, że zużycie paliwa potrafi spaść nawet do 6 l/100 km. Ciężar, który teoretycznie powinien przeszkadzać, tutaj pomaga. V90 jest stabilne, przewidywalne, pewne w zakrętach. Napęd na cztery koła nie robi show, tylko po cichu wykonuje swoją pracę, czyli dokładnie tak, jak powinien w aucie rodzinnym klasy premium.

Na miejscu, w Cavalese Volvo staje się tłem i to jest najlepszy komplement. Krótkie przejazdy na prądzie, ładowanie „przy okazji”, żadnej obsesji na punkcie gniazdka. Auto po prostu jest gotowe, kiedy trzeba podjechać pod wyciąg, zjechać do miasteczka albo wrócić wieczorem do hotelu.

Wnętrze pokazuje swoją najmocniejszą stronę: komfort i przestrzeń. Dorośli siedzą wygodnie, dzieci nie narzekają, nikt nie walczy o centymetry na nogi i szerokość. Fotele robią dokładnie to, czego oczekujesz po marce Volvo – podpierają, otulają, masują… pozwalają odpocząć.

Box dachowy: detal, który robi różnicę

Warto wspomnieć o jednym elemencie, który w tej podróży okazał się kluczowy. Oryginalny box dachowy Volvo, w który importer wyposażył auto testowe, zdjął z kabiny cały logistyczny ciężar wyjazdu na narty. Narty, buty, kaski i drobiazgi pojechały bezpiecznie na dachu, a we wnętrzu pozostała przestrzeń na walizki i włoskie pyszności. To niby detale, ale właśnie one decydują o tym, czy podróż jest przyjemnością, czy kompromisem.

Droga powrotna: kiedy doceniasz dojrzałość

W drodze powrotnej, kiedy emocje już opadły, pojawiło się zmęczenie, jest chęć dotarcia do domu. I właśnie wtedy V90 pokazało, po co właściwie powstało. Wyciszenie wnętrza, stabilność przy wysokich prędkościach, brak nerwowości. Na pierwszy plan wysunęły się genialne multimedia Bowers & Wilkins nie mające sobie równych u konkurentów oraz ultrawygodne fotele i akustyczny komfort. Do tego dochodzi coś trudnego do zmierzenia: prezencja. To auto, które zwraca uwagę, ale nie krzyczy. Premium w wydaniu skandynawskim – spokojne, pewne siebie, nienachalne.

Volvo V90 plug-in hybrid nie jest samochodem dla każdego. Nie jest manifestem elektromobilności ani ostatnim krzykiem technologii. Jest za to dojrzałym kumplem, z którym chcesz wybrać się w podróż na koniec świata. I choć coraz częściej mówi się o końcu ery plug-inów, po takiej podróży trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie one wciąż najlepiej łączą świat, który znamy, z tym, który dopiero się kształtuje.

Prawda o portierach w Nowym Jorku

Wybudowany w 1922 r. budynek przy 485 Park Avenue jest domem dla prawie dwóch tuzinów najbardziej znanych mieszkańców miasta. W zimny i pochmurny czwartek pod koniec lutego w jego lobby odbywał się telewizyjny talk-show

To chwila, na którą wszyscy czekaliśmy – powiedziała trzydziestolatka Sema Leeds. W tym talk-show rozmówcą był Senad, emigrant z Bałkanów w średnim wieku, który popisywał się przed widzami swoimi umiejętnościami karate. Jest też – i o to chodzi – portierem w przedwojennym budynku nowojorskiej śródmieści.

Od 2023 roku Leeds przemierza Manhattan w poszukiwaniu historii takich jak ta z Senadem w ramach Doorman Stories, śledzącego coraz większą popularność w mediach społecznościowych, nowojorskiego show o portierach. Zamiast przeprowadzać wywiady z nieznajomymi na ulicy, znajduje najbardziej intrygujących portierów w mieście i prosi ich, aby opowiedzieli o sobie i o swoich budynkach, w których pracują.

Z przeprowadzonego przez nią researchu wynika, że rośnie w Nowym Jorku zainteresowanie portierami i ich rolą w społecznościach mieszkaniowych. Leeds pokazała zdjęcia portierów z Nowego Jorku w australijskiej galerii sztuki. Niedawno autor Stephen Bruno napisał pamiętnik Building Material, opowiadający o jego czternastoletniej karierze portiera na Park Avenue. W maju ukaże się najnowsza powieść bestsellerowego autora Chrisa Pavone’a, The Doorman.

Portierzy i ich znajomi regularnie i chętnie opowiadają swoje historie. Leeds, która z zawodu jest filmowcem, mówi, że założyła Doorman Stories po krótkim czasie prowadzenia programu dla TikToka marki modowej. Kiedy ta firma nagle się zmieniła, zadała sobie sprawę, że chce wykreślać produkcje, innych projektów, nie tylko zatrudniać utalentowanych ludzi. – Miałam taką długą listę pomysłów na program, który chciałam zrobić, ale ten z portierami wydawał mi się najlepszy, bo był z tym wrodzony związek – podkreśla. – I tak naprawdę spotkała się ze mną wciągająca wspomnienie, Joe Fowlerem, który miał doświadczenie w tworzeniu treści wokół kultury Nowego Jorku, ale Fowler powiedział Leeds, że woli jej koncepcję i pomysł zajęcia się portierami.

Obecnie Doorman Stories jest dostępne na TikToku i Instagramie, gdzie Leeds dzieli 15-minutowe wywiady na łatwe do przyswojenia klipy i zgromadziła już prawie 200 tys. obserwujących na różnych platformach. Jej goście dzielili się historiami o romansie gwiazdy z portierem i hojnych napiwkach świątecznych.

ZAMIast przeprowadzać wywiady z nieznajomymi na ulicy, Leeds znajduje najbardziej intrygujących portierów w mieście i prosi ich, aby opowiedzieli o sobie i o swoich budynkach, w których pracują

Dla wielu mieszkańców Manhattanu portierzy stanowią ważne ogniwo. Jeden procent ochrony budynków, są bardzo dobrze poinformowanymi powiernikami tajemnic. Ale portierzy są też dyskretni. Rozmawiając z Leeds, uważają, aby nie naruszyć tajemnic budynków. Prawie żaden z nich nie ujawnia nazwisk mieszkańców, a niektórzy dla bezpieczeństwa – przeprowadzają wywiady poza ich budynkami. – Park Avenue jest zwykle najtrudniejszym terenem pracy – zgodnie stwierdzają.

Leeds, która wychowała się na przedmieściach Nowego Jorku, zdała sobie sprawę z ogromnej roli portierów w życiu miasta, gdy jako dziecko odwiedzała babcię na Upper East Side. Chociaż portierzy (mówiący w wielu językach związkowi zawodowcy), w swoich eleganckich strojach są od dawna stałym elementem życia wielu Nowojorczyków, ale nie myślimy o nich w ten sposób tak łatwo – mówi.

Franco Petto, portier, którego nazwisko widnieje na Doorman Stories mówi, że docenia uznanie, jakie konto Leeds przyznało wiekowemu zawodowi. – Jesteśmy jak okna na świat – mówi. – To praca jak żadna inna, ale praca znacząca.

Laura Meehan-Agasian, agentka nieruchomości z Nowego Jorku, mówi, że śledzi konto, ponieważ stale wchodzi w interakcje z portierami i lubi słuchać ich opowieści. – Znam wszystkich ludzi, którzy wstają wcześnie – mówi. – Zadaję się z nimi częściej niż z korporacyjną Ameryką.

Jednak wielu wielbicieli Doorman Stories mieszka poza gęsto zaludnioną wyspą. Pomimo ucieczki wszyscy do miejsc takich, jak Palm Beach, Nowy Jork pozostaje źródłem intryg na całym świecie. – Każdy chce mieć kawałek i chce usłyszeć prawdziwe historie – mówi Meehan-Agasian. – Leeds to uchwyciła.

Chociaż Doorman Stories nie jest The Tonight Show, konto stanowi okno na przyszłość wideo. Coraz częściej konta w mediach społecznościowych publikują treści epizodyczne. Inne znane konto to Boy Boom, gdzie gospodarz odwiedza bary z miejsc mieszkalnych i oferuje pomysły na wystrój, oraz SubwayJafes, gdzie właściciele sprzątaczy i ochroniarzy dzielą się gorącymi opiniami podczas jazdy podziemną koleją.

Leeds, która zarobiła pieniądze dzięki sponsorowanym filmom, uważa, że jej konto może zostać przeniesione do innych miast, w których funkcjonują portierzy. Chciałaby również przenieść się do mieszkańców, którzy pełnią tę rolę gościnnie, zwłaszcza – jak to ładnie mówi do salonów – w południowym, ze silnie wielu definiuje portiera, który może mieć wiele fascynujących historii w Nowym Jorku i poza nim. – mówi Leeds.

Andrei Zbrożek

Biznes na falach

Autor : Rafał Wiśniewski

Po latach pracy w świecie biznesu i licznych spotkaniach networkingowych, zauważyłem jedną rzecz: prawdziwe relacje rodzą się nie w pośpiechu, przy kawie między spotkaniami, ale wtedy, gdy mamy przestrzeń na rozmowę, na bycie sobą, na uważne poznanie drugiego człowieka. Z tej refleksji zrodziła się koncepcja Klubu Biznesu na Morzu – unikalnej platformy, która łączy rozwój zawodowy z luksusowym wypoczynkiem i inspirującym otoczeniem.

Co nas wyróżnia?

Nasze rejsy odbywają się na pokładach nowoczesnych statków wycieczkowych, które zapewniają komfort, najwyższą jakość obsługi i niepowtarzalną atmosferę. To przestrzeń, w której przedsiębiorcy z różnych branż mogą się spotkać, wymienić doświadczeniami i nawiązać wartościowe, długofalowe relacje. Nie są to szybkie rozmowy przy stoliku. To wspólne kolacje, warsztaty, treningi, dyskusje i czas, który naprawdę buduje.

Zawsze zależało mi na tym, by uczestnicy rejsów wynosili z nich nie tylko nowe kontakty, ale także inspirację i wiedzę. Dlatego przed każdą edycją dokładnie poznajemy naszych gości – ich potrzeby, cele i wartości. Dzięki temu możemy zaproponować im spotkania i rozmowy, które realnie przekładają się na nowe możliwości biznesowe.

Goście, których się nie zapomina

Podczas naszych rejsów gościmy ludzi, których energia i osiągnięcia inspirują. Michał Danilczuk – tancerz znany z programu Taniec z Gwiazdami – poprowadził dla nas wyjątkowy trening. Beata Drzazga – kobieta sukcesu i wizjonerka – podzieliła się z uczestnikami swoją drogą biznesową. Gościliśmy też przedstawicieli firm takich jak Propoint, Flotex czy Seveeu – marki biżuteryjnej prowadzonej przez Joannę i Mariusza Pokrzywko.

Każdy z tych gości wnosi do naszej społeczności coś wyjątkowego – doświadczenie, wartości, pasję. I właśnie ta różnorodność sprawia, że Klub Biznesu na Morzu staje się przestrzenią prawdziwego rozwoju.

Nie tylko relacje – także rozwój

Oprócz networkingu, dbamy również o merytoryczne wsparcie naszych uczestników. Organizujemy panele dyskusyjne, warsztaty i prezentacje prowadzone przez praktyków biznesu. Rozmawiamy o wyzwaniach, trendach i zmianach, które wpływają na nasze firmy i decyzje.

Ale to wszystko odbywa się w wyjątkowych warunkach – w atmosferze, która sprzyja otwartości, refleksji i nowym pomysłom. Bo wierzę, że rozwój biznesu zaczyna się od relacji, a relacje rodzą się w miejscach, gdzie można odetchnąć i naprawdę się spotkać.

Zaproszenie na pokład

Jeśli szukasz przestrzeni, w której możesz jednocześnie odpocząć, nawiązać wartościowe kontakty i zdobyć nowe inspiracje – Klub Biznesu na Morzu jest dla Ciebie. Tworzymy społeczność ludzi otwartych, aktywnych i gotowych na współpracę. Każdy rejs to nie tylko niezapomniana przygoda, ale także realna szansa na rozwój zawodowy i osobisty.

Do zobaczenia na pokładzie!

Rafał Wiśniewski
Twórca Klubu Biznesu na Morzu (www.bcatsea.com)

Glassolutions zaprasza na XV Kongres Stolarki Polskiej

W dniach 22-23 maja 2025 roku w Hotelu Warszawianka w Jachrance odbędzie się XV Kongres Stolarki Polskiej. Tegoroczna edycja, organizowana przez Związek POiD, skupi się na temacie: „Przyszłość branży – nowa era budownictwa, biznesu i technologii”. Wydarzenie stanowi kluczową platformę do dyskusji na temat przyszłości sektora stolarki budowlanej w kontekście dynamicznych zmian rynkowych.

Partnerem Strategicznym XV Kongresu Stolarki Polskiej jest firma Glassolutions, światowy lider w dziedzinie lekkiego i zrównoważonego budownictwa. Firma oferuje szeroki asortyment szyb zespolonych do zastosowania zarówno w oknach, jak i na nowoczesnych fasadach. Glassolutions łączy bogatą tradycję z nowoczesnymi technologiami, a rozwój swoich produktów opiera na badaniach prowadzonych w centrach rozwojowych Grupy Saint-Gobain. W Polsce funkcjonuje sześć zakładów produkcyjnych, w których powstają szyby spełniające najwyższe standardy jakości. Firma dba o bezpieczeństwo, komfort i dobre samopoczucie użytkowników budynków jednocześnie stawiając na ochronę środowiska i zrównoważony rozwój. Wszystkie marki wchodzące w skład Grupy Saint-Gobain realizują wspólny cel nadrzędny: „Making the world a better home”.

Temat przewodni tegorocznego Kongresu doskonale wpisuje się w strategię Glassolutions. W obliczu dynamicznych zmian w budownictwie i biznesie, innowacyjne technologie stają się kluczowe dla przyszłości naszej branży. Wierzę, że XV Kongres Stolarki Polskiej będzie platformą do konstruktywnej wymiany doświadczeń i wspólnego poszukiwania rozwiązań, które pozwolą nam sprostać nadchodzącym wyzwaniom podkreśla Maciej Mańko, Marketing Manager Glassolutions.

Program Kongresu obejmuje cztery bloki tematyczne z udziałem ekspertów oraz uroczystą Galę Orłów Polskiej Stolarki, podczas której wręczone zostaną branżowe nagrody. Rejestracja na wydarzenie jest dostępna na stronie: kongres.poid.eu/

Definicja sportowego SUV-a

Na następną dekadę Porsche planuje trzy rodzaje układu napędowego dla Cayenne. Rozpoczęły się testy modelu z napędem całkowicie elektrycznym. Planowany jest też dalszy rozwój silników spalinowych i hybryd.

Czwarta generacja Porsche Cayenne będzie w pełni elektryczna. Wymagający program testów zakamuflowanych prototypów już trwa. Jednocześnie Porsche dalej rozwija warianty z mocarnymi napędami hybrydowymi i spalinowymi. Do 2030 roku i później ten wysoko ceniony SUV będzie na całym świecie oferowany z trzema rodzajami zespołu napędowego.

Od ponad 20 lat Cayenne charakteryzuje unikalny zestaw zalet, od charakterystycznych dla Porsche osiągów, właściwości jezdnych i komfortu po doskonałe możliwości jazdy w terenie.

Przyszłe odmiany będą harmonijnie kontynuować historię sukcesu poprzedników, zachowując wszystkie znane cechy tego SUV-a.

– Cayenne od zawsze stanowiło definicję samochodu sportowego w swoim segmencie. W połowie dekady czwarta generacja wyznaczy klasowe standardy jako SUV z napędem elektrycznym – powiedział Oliver Blume, dyrektor generalny Porsche AG. – Jednocześnie w następnej dekadzie nasi klienci nadal będą mogli wybierać spośród szerokiej gamy mocnych, efektywnych wariantów spalinowych i hybrydowych.

Trzecia generacja Cayenne została niedawno poddana kolejnym modernizacjom i będzie nadal oferowana równolegle do czwartej, w pełni elektrycznej wersji modelu. Obecna generacja Cayenne, która w ub.r. roku została poddana jednemu z najbardziej kompleksowych udoskonaleń produktu w historii firmy, w przyszłości będzie dalej rozwijana – a producent dokona w tym celu poważnych inwestycji technologicznych. Projektanci skupią się tu m.in. na układach napędowych, w szczególności na dodatkowej poprawie efektywności jednostki V8, opracowanej przez Porsche i produkowanej w fabryce silników w Stuttgarcie-Zuffenhausen. Szeroko zakrojone zabiegi techniczne sprawią, że podwójnie turbodoładowane motory będą gotowe do spełnienia przyszłych wymogów prawnych.

Porsche jest mocno zaangażowane w elektromobilność.

– W 2030 roku dzięki naszej strategii produktowej ponad 80 proc. nowych aut będziemy mogli dostarczyć z całkowicie lub w pełni zelektryfikowanym układem napędowym – w zależności od zapotrzebowania naszych klientów i rozwoju elektromobilności w (różnych) regionach świata – dodaje dyrektor Blume.

Czwarta generacja bestsellerowego Cayenne, jako całkowicie przelkonstruowana i przeprojektowana linia modelowa, ma znacząco wesprzeć rozwój elektromobilności w Porsche. W pełni elektryczny luksusowy SUV bazuje na kompleksowym dalszym rozwoju platformy Premium Electric Platform (PPE) z architekturą 800 V.

– Elastyczność architektury PPE pozwala nam zintegrować naszą nową technologię w obszarach układów wysokiego napięcia, napędu i podwozia. Zamierzamy wykorzystać potencjał elektryfikacji, aby przenieść Cayenne na zupełnie nowy poziom pod wieloma względami – na przykład osiągi – mówi Michael Steiner, członek zarządu Porsche AG ds. badań i rozwoju. Oprócz znanych właściwości jednego Porsche cele rozwojowe obejmują dużą przestronność, stabilne ładowanie, wysoką efektywność oraz imponujący poziom komfortu i użyteczności na co dzień.

Po rozbudowanej cyfrowej fazie rozwoju i testów oraz jazdach próbnych na terenie ośrodka rozwojowego w Weissach pierwsze prototypy w pełni elektrycznego Cayenne opuściły fabrykę Porsche.

– Testy w świecie rzeczywistym już się rozpoczęły. To jeden z najważniejszych kamieni milowych w procesie rozwoju – stwierdza Michael Schätzle, wiceprezes ds. linii produktowej Cayenne. – Do chwili premiery prototypy pokonają kilka milionów kilometrów testowych na całym świecie, również w ekstremalnych warunkach klimatycznych i topograficznych. W ten sposób zapewniamy trwałość i niezawodność sprzętu, oprogramowania i wszystkich funkcji samochodu, zgodnie z naszymi wysokimi standardami jakości.

Co się zmieniło dzięki członkostwu w UE?

W 2004 roku zdecydowaliśmy, że chcemy być częścią Unii Europejskiej. Dziś nabiera to szczególnego znaczenia. Gdy w grę wchodzi bezpośrednie zagrożenie naszego kraju, obecność Polski w UE to wartość nie do przecenienia.

Dzisiaj jednym tchem wymienilibyśmy: wolność i komfort podróżowania bez paszportu, wybór miejsca zamieszkania, dostęp do edukacji i pracy za granicą. To wartości i zdobycze, które są dla nas oczywiste, bo się do nich przyzwyczailiśmy. Nie potrafimy sobie już wyobrazić, że może być inaczej. Gołym okiem też widać, jak dobry był nasz wybór. W miastach i wsiach codziennie korzystamy z tego, co razem stworzyliśmy, inwestując dzięki UE prawie 250 mld euro, które Polska od maja 2004 r. do marca 2024 r. otrzymała w ramach unijnych transferów na dokończenie modernizacji.

Wpłaty Polski do unijnego budżetu wyniosły w tym czasie niecałe 86 mld euro. Saldo wyniosło ponad 163 mld euro i rośnie. To pieniądze, które z sukcesem wykorzystaliśmy dla ogromnego rozwoju. Warto pamiętać także o środkach z Krajowego Planu Odbudowy, w ramach którego już otrzymaliśmy 11,4 mld euro.

Jeszcze większe korzyści są niestety mniej widoczne. W Unii jesteśmy bezpieczniejsi, a bezpieczeństwo ma różne wymiary: obronny, energetyczny, żywnościowy, ekonomiczny, prawny, cyfrowy i wiele innych. Unowocześnianie wojska i przemysłu dzięki UE przebiega taniej i szybciej. Unia ułatwia wspólne zakupy tańszego gazu, budowanie infrastruktury transportowej i zabezpieczającej dostawy energii dla nas i naszych sąsiadów: połączenia transeuropejskie, gazociąg Baltic Pipe, terminal LNG.

Duża gospodarka Unii jest bardziej stabilna, co powoduje, że chroni przed wojnami handlowymi, wspólnie odpowiadamy na kryzysy i pomagamy sobie wzajemnie. Dbamy o jakość żywności, powietrza i wody, skuteczniej walczymy z cyberatakami i dezinformacją. UE to przejrzyste prawo, ochrona konsumenta, pracownika, mniejszości i dzieci, dostęp do leczenia za granicą.

Bezpieczeństwo w UE jest możliwe przez jej jedność, spójność i współpracę.

Największe sukcesy Polski od 20 lat wynikają z udziału w największym na świecie bloku handlowym – silnym, jednolitym rynku europejskim. Mówią o nich liczby:

  • otwarcie granic dla przepływu dóbr, usług i osób oraz szybki wzrost gospodarczy pozwoliły na gwałtowny spadek bezrobocia w Polsce z 19 proc. do 3 proc.,

  • za spadkiem bezrobocia poszedł wzrost wynagrodzeń Polaków, które średnio zwiększyły się o prawie 140 proc.,

  • nie spowodowało to jednocześnie rozwarstwienia społecznego – wskaźnik nierówności dochodowych spadł u nas z 35 proc. na 26 proc.,

  • Polacy pracujący w innych państwach UE od 2004 r. przekazali do kraju ponad 200 mld PLN,

  • dzięki otwarciu granic w wymianie z zaprzyjaźnionymi państwami UE w programie Erasmus wzięło udział 400 tys. studentów, pracowników i uczniów,

  • udział we wspólnym rynku UE umożliwił polskim producentom ekspansję na rynkach całego świata – eksport z Polski wzrósł sześciokrotnie z 60 mld euro do 350 mld euro, w tym do krajów UE z 45 mld euro do 262 mld euro w latach 2004–2023,

  • z 1,4 mld euro do 19,6 mld euro wzrosły polskie inwestycje w innych państwach UE,

  • dzięki obecności w UE wzrosło zaufanie do nas wśród zagranicznych inwestorów, napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych wzrósł rocznie z 4 mld euro w 2004 r. do 15 mld euro w 2023 r., a skumulowana wartość aktywów BIZ z 45 mld euro do 300 mld euro,

  • prawie czterokrotnie zwiększył się nominalny PKB: z 200 mld euro do 750 mld euro,

  • przez 20 lat nasza gospodarka zwiększyła się dwukrotnie: skumulowany wzrost PKB wyniósł 109 proc., a połowa wzrostu wynikała z członkostwa w UE.

W ciągu 20 lat osiągnęliśmy podobny poziom życia, jak niektóre państwa Europy Zachodniej: Portugalia, Hiszpania, Grecja, południowe Włochy. UE to godne życie, mobilność, dostępność, administracja wolna od korupcji i przyjazna ludziom. Korzystamy z postępu technologicznego, rewolucji w IT i medycynie, autostrad, a od 2004 r. o połowę spadła liczba wypadków drogowych.

Z obecności w Unii czerpiemy rozmaite korzyści i jednocześnie dużo wnosimy: wartości – wolność i kreatywność w walce o nią, która razem z solidarnością zmieniła Europę i jest aktualna dziś. Sukcesy zmagamy z populizmem, zdolność do mobilizacji, samoorganizacji, sprawczego wysiłku, pozytywne doświadczenie starań o kandydowanie do UE i rozszerzenia, wrażliwość i znajomość zagrożeń ze Wschodu, rozumienie znaczenia niezależności od gospodarek autorytarnych i budowania sojuszy, relacje transatlantyckie. Polskie produkty, technologie i usługi podbiły rynki europejskie, polska kuchnia, parki narodowe i gościnność. Nasza otwartość, wiedza, kultura i etyka pracy polskich pracowników, naukowców i artystów jest ceniona w Europie. Mamy dobre pomysły, jak jeszcze lepiej urządzić naszą Unię.

Będąc w UE, korzystamy z sytuacji, że jesteśmy w największej na świecie wspólnocie demokracji, kierujemy się tym samym modelem rozwoju, łączy nas miejsce na mapie świata, wartości życiowe i poczucie odpowiedzialności. Polska w strukturach europejskich ma większy wpływ na politykę globalną – razem jesteśmy silnym graczem na arenie międzynarodowej. Współdecydujemy o przyszłym kształcie Unii i całej cywilizacji zachodniej, którą 20 lat temu wybraliśmy.

Oprac. na podstawie materiałów UE: Andrzej Mroziński

Malezja zimą w… Langkawi

Mangrove forest in the Kilim Geoforest Park

Malezja to najczęściej odwiedzany przez turystów kraj Azji Południowo-Wschodniej. Jedną z jej turystycznych perełek jest archipelag Langkawi położony na Morzu Andamańskim ok. 30 km od zachodnich wybrzeży tego kraju, tuż przy wodach terytorialnych Tajlandii.

Rybka „Nemo” jest tylko jedną z atrakcji Underwater World, gdzie można obejrzeć 4 tys. zwierząt morskich i ryb

Langkawi jest nazywane rajem naturalnego piękna dzięki najpiękniejszym w Malezji białym plażom, turkusowej wodzie, bujnym lasom deszczowym i strzelistym wapiennym klifom tworzącym urzekający krajobraz. Niemało tu także ukrytych w dżungli wodospadów, tętniących życiem raf koralowych, a także dzikiej przyrody, od delfinów po szybujące orły, potęgującej poczucie zachwytu. Koniecznie trzeba też zobaczyć Underwater World z 4 tys. gatunkami zwierząt morskich i ryb oraz Kompleks Kraf, gdzie można nie tylko zwiedzić muzeum etnograficzne, ale także kupić lokalne pamiątki. No i popróbować przepysznej kuchni oferującej tradycyjne dania malajskie, tajskie i chińskie w cenach dwa razy niższych niż w odległym o 1,5 godz. lotu Singapurze.

Takie kwiaty w Polsce nie rosną

Grupa polskich dziennikarzy miała okazję zwiedzić ten region na zaproszenie Stowarzyszenia Polskich Mediów i władz lokalnych Langkawi oraz uprzejmości biura turystycznego Itaka, która wraz z 300 innymi turystami zawiozła ich tam wyczarterowanym od LOT-u samolotem (9 tys. km w 11 godzin). Wizyta miała miejsce w marcu, kiedy przy jaskrawo świecącym słońcu i temperaturze 30-33 ºC wilgotność powietrza nie jest tak dokuczliwa, jak w porze deszczowej. Trwający natomiast przez cały miesiąc Ramadan, będący odpowiednikiem Wielkiego Postu w religii chrześcijańskiej, spowodował, że zatrzęsienia turystów nie było, co pozwoliło w spokoju delektować się wszystkimi urokami tego wyjątkowego miejsca.

Tylko z łódki można obejrzeć szukające pożywienia orły czerwonoskrzydłe

Nie oznacza to jednak, że region ten nie cieszy się popularnością. Zacznijmy od tego, że w 2024 roku całą Malezję odwiedziło ponad 22 mln turystów, a to więcej niż cieszącą się dużym powodzeniem wśród Polaków Tajlandię (19 mln). I chociaż z 99 wysp, które wchodzą w skład archipelagu Langkawi zamieszkałe są tylko 4, a ich sumaryczna powierzchnia to 478 km², co odpowiada wielkości Warszawy, przyjechało tu w zeszłym roku aż 2,5 mln turystów, najwięcej po Covidzie, chociaż rekord przed to 4 mln. Lokalne władze zaczęły bowiem stawiać na turystykę jeszcze w latach 80. poprzedniego wieku, czego efektem jest wybudowanie blisko 500 hoteli od PARKROYAL (5*) i Mercure (4*) po AirBnB oraz coraz to ciekawsze atrakcje turystyczne, z których co roku powstaje co najmniej jedna nowa.

Kompleks etnograficzny Kraf

Jak to możliwe, skoro na największej wyspie archipelagu o nazwie Pulau Langkawi, gdzie spędziliśmy tydzień, mieszka zaledwie 110 tys. ludzi? Otóż 90% spośród nich jest zatrudnionych w sektorze turystycznym i całkiem nieźle mówi po angielsku, chociaż jest kulturową mieszanką Malajów, Chińczyków i Hindusów. Dodajmy do tego, że na wyspie jest lotnisko, na główny ląd Malezji kursują promy, a od 1987 roku cały ten region ma status Duty Free, co jest atrakcyjne nie tylko dla zagranicznych turystów, ale także mieszkańców kontynentalnej Malezji, którzy masowo przyjeżdżają tu na zakupy. Oraz to, że żeby chronić przyrodę nie wpuszcza się tu żadnych pojazdów spoza wyspy, oferując w zamian sieć tanich wypożyczalni samochodów i skuterów, niedrogie taksówki dostępne w aplikacji Crab oraz transport publiczny. Nic dziwnego, że w 2007 roku Pulau Langkawi została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO ze względu na wspaniały geologiczny krajobraz kultywowany przez lokalne władze.

Widok na archipelag Langkawi ze stacji pośredniej kolejki gondolowej SkyCab
38-metrowa platforma widokowa w kształcie głowy orła ze szklaną podłogą

Widoki, widoki, widoki…

Największą atrakcją turystyczną jest niewątpliwie najdłuższa kolejka linowa w Malezji – SkyCab (900 m.), która zawozi chętnych na najwyższą górę na wyspie Machichang (881 m.). Stąd bajecznie piękne widoki na mające 0,5 mld lat formacje skalne oraz wzgórza pokryte tropikalną dżunglą, która zajmuje 60% powierzchni wyspy, malownicze pola ryżowe oraz inne pomniejsze wyspy archipelagu, a także nieodległe brzegi Tajlandii. Między górami rozpostarto zakrzywiony most SkyBridge, a także wysuniętą nad 650-metrową przepaść 38-metrową platformę widokową w kształcie głowy orła ze szklaną podłogą. A jedyne czego się trzeba tutaj wystrzegać to wszechobecnych małp, które podkradają turystom jedzenie. Przy dolnej stacji kolejki mieści się Oriental Village z licznymi restauracjami oraz sklepami z pamiątkami i odzieżą, a także 3D Interactive, gdzie można się sfotografować z kopiami najbardziej znanych dzieł sztuki o monstrualnej wielkości, m.in. ze Sfinksem. A jeśli ktoś chce zobaczyć dżunglę z bliska, powinien wieczorem wybrać się do Dream Forest.

Zakrzywiony most SkyBridge

Piękne widoki na stolicę archipelagu Kuah wraz z mariną można też podziwiać niedaleko Eagle Square w samym centrum miasta z otwartej zaledwie 1,5 roku temu Maha Tower o wysokości 138 m., na szczycie której jest taras widokowy z, jakby inaczej, szklaną podłogą.

Widok z Maha Tower na marinę. Po lewej autor artykułu (zdj. Hania Kaup)

Lasy namorzynowe

Ogromną atrakcją wyspy są lasy namorzynowe, ale ponieważ stanowią one zaledwie 3% jej powierzchni i są bardzo gęste najlepiej je obejrzeć w Kilim Geoforest Park (na liście UNESCO) z pokładu łodzi przemieszczającej się po rzece Kilim, od której park wziął nazwę, a która jest nimi otoczona. Są tam ukryte wodospady, jaskinie ze stalaktytami i stalagmitami, w których pomieszkują nietoperze, a także niezliczone ilości orłów czerwonoskrzydłych (red-back eagles), które można obserwować przy próbach polowania na ryby w wodzie. To właśnie od nich wziął nazwę cały archipelag, którego są godłem, a kilkanaście lat temu zostały uhonorowane postawieniem w marinie na Eagle Square 12-metrowej rzeźby przedstawiającej tego przepięknego ptaka – symbolu wyspy, wolności i siły.

Do części atrakcji można dopłynąć tylko łódkami
Wszechobecne małpy, które uwielbiają podkradać turystom jedzenie

Islands Hopping

Nie można rzecz jasna pominąć możliwości zwiedzenia na pokładzie niewielkich łodzi motorowych przynajmniej kilku wysp położonych w pobliżu tej największej. Dużym powodzeniem cieszy się Beras Basah (Wyspa Mokrego Ryżu), gdzie można się wykąpać na przepięknej plaży oraz Singa Besa (Wyspa Wielkiego Lwa), w pobliżu której można poobserwować orły w locie, jak i samodzielnie popróbować połowu ryb z łódki. Ponieważ jednak dają się złapać raczej te niewielkie, wszystkie je wypuszcza się z powrotem do wody, za to lunch najczęściej się je na pływającej restauracji oferującej ryby i owoce morza.

Największym powodzeniem cieszy się jednak druga największa po Langkawi wyspa archipelagu, Dayang Punting, kształtem przypominająca ciężarną dziewczyną leżącą na plecach, do której można dopłynąć łodzią z głównej wyspy w 20 min. Mieści się na niej największe na archipelagu jezioro słodkiej wody, które budzi ogromne zainteresowanie małżeństw starających się o dzieci, bo legenda głosi, że może w tym pomóc napicie się z niego wody. Do powstania jeziora przyczyniło się wiele tysięcy lat temu zawalenie się górnej części masywu skalnego tworząc dolinę, którą z czasem wypełniła woda deszczowa. Żeby więc się do niego dostać najpierw trzeba wejść na okalające je wzgórze, a potem zejść do poziomu wody, skąd warto się wybrać do miejsca nazywanego cudem natury, bo widać z niego zarówno jezioro, jak i morze.

Jezioro słodkiej wody na wyspie Dayang Punting

Ramadan

Silną stroną Langkawi jest przepyszne jedzenie i opinii tej nie mógł oczywiście zmienić Ramadan, chociaż wszystkie muzułmańskie restauracje były wtedy pozamykane od wschodu do zachodu słońca i, poza hotelami, można było zjeść coś na lunch tylko w tych chińskich lub hinduskich. Warto jednak było wybrać się na zaproszenie lokalnych władz na kolację iftarową pod gołym niebem, którą dla 3 tys. zaproszonych gości serwowano jako pierwszy posiłek dnia tuż przy plaży od godz. 19.24, czyli od momentu gdy słońce właśnie zaszło. Jadło się siedząc na ziemi, a po modlitwie muezina umilał czas gościom regionalny zespół muzyczny.

W kolacji iftarowej, będącej pierwszym posiłkiem po zachodzie słońca w Ramadanie wzięło udział ponad 3 tys. zaproszonych gości
Na kolację iftarową trzeba przyjść odpowiednio ubranym – w koszuli z długimi rękawami i długich spodniach
Do kolacji iftarowej przygrywał regionalny zespół muzyczny
Życie na plaży zaczyna się wieczorem

MARDI Fruit Farm

Osobny temat to owoce, którymi można się rozkoszować na co dzień, ale żeby zobaczyć jak rosną, trzeba się wybrać np. do MARDI Fruit Farm. Na powierzchni 27 hektarów można się tam przyjrzeć ogromnemu jackfruitowi, smacznemu, ale brzydko pachnącemu durianowi (o tej porze roku jednak zbyt małego, żeby nadawał się do jedzenia), mango, guavie, papayi, ananasowi (który rośnie na małym krzaczku owocującym raz w roku i rodzącym tylko jeden owoc!), czerwonym i żółtym arbuzom czy karamboli o przekroju gwiazdy, stąd angielska nazwa starfruit. Można tam także obejrzeć drzewa kauczukowe, które są jednym z ważniejszych produktów handlowych Malezji oraz pola ryżowe. Ale na samym początku dokonuje się degustacji owoców, co jest niezapomnianym przeżyciem mając na uwadze, że zrywane są one tuż przed spożyciem.

Obsługa proponuje przy tym zrobienie sobie zdjęcia z karambolą umieszczając jednak owoc nie na rękach fotografowanego, ale na szpikulcu tuż przed aparatem, czego efektem jest iluzja, że owoc jest ogromny, chociaż w rzeczywistości ma zaledwie 6-8 cm. Jak się takie zdjęcie wrzuci na fejsa, efekt gwarantowany, o czym sam się przekonałem!

Tak rośnie jackfruit
Pole ryżowe

Farma krokodyli

Na wyspie żyje ich ponad 4 tys., ale w Crocodile Adventureland ok. 300, przy czym część uciekła jakiś czas temu i do dziś się nie znalazła. Ponieważ zwierzęta mają tu dobrą opiekę, łatwo się rozmnażają, a wśród podopiecznych jest jeden albinos oraz osobnik, który urodził się… sparaliżowany, ale cały czas żyje. Kilka razy dziennie są pokazy tresury, a do niezapomnianych należy całowanie krokodyla (który waży ok. 500 kg) w czoło, a także wkładanie mu dłoni do paszczy. Podobno w porze deszczowej treser nie boi się włożyć do pyska także głowy, ale w porze suchej się tego nie praktykuje, bo krokodyle są wtedy nieco poddenerwowane i nie warto kusić losu.

Na farmie żyje w dostatku ok. 300 krokodyli na 4 tys. ogółem w Langkawi

Świat magii

Tropikalna perła Malezji, to nie tylko białe plaże i lazurowe laguny – to również tajemnicze jaskinie, majestatyczne wodospady ukryte wśród gęstych lasów deszczowych i cuda natury, które hipnotyzują. Tu magia czeka na każdym kroku, a dreszcz emocji, który towarzyszy wizycie w tym wyjątkowym zakątku ziemi pamięta się do końca życia. Warto się tam wybrać!

Wojciech Gryciuk

Grupa dziennikarzy z Polski na tle 12-metrowej rzeźby orła czerwonoskrzydłego, który jest godłem Langkawi

 

Jak skutecznie zdiagnozować problemy w firmie?

Kiedy liderzy napotykają problem, wielu natychmiast, nieraz chaotycznie, szuka rozwiązań. Może to brzmieć niewiarygodnie, ale szukając rozwiązania w pośpiechu, zaniedbuje się sam problem, bo nie poddaje się go dalszej analizie i badaniom. Prowadzi to do tego, że managerowie podejmują decyzje zorientowane na rozwiązania, ale nie opierają ich na wystarczających podstawach, co może mieć długotrwałe konsekwencje dla managera oraz jego zespołu i firmy.

Zamiast od razu przechodzić w tryb podejmowania decyzji, profesorowie Julia Binder i Michael D. Watkins zalecają poświęcenie więcej czasu na rozwiązanie problemu i jego wieloaspektową analizę. Naukowcy w telegraficznym skrócie proponują pięć kroków, które pomogą dotrzeć do przyczyn źródłowych i podejmować lepsze decyzje dla swojego zespołu.

Problem jest wieloaspektowy
Stwórz zespół obejmujący jak najwięcej aspektów badawczych i analitycznych. Następnie opracuj różne pytania dotyczące rozwiązania problemu i omów je w zespole, aby rozegrać jak najwięcej scenariuszy. Możesz na przykład zapytać: „Co by było, gdybyśmy mieli nieograniczone zasoby do rozwiązania problemu?”, „Jak by pomogło, gdyby różne działy współpracowały nad jego załagodzeniem?”, „Co się stanie, jeśli zastosujemy rozwiązanie X? Czym to się różni od Y?” Każde z tych pytań rzuca światło na inny aspekt sytuacji i możesz szybko wykluczyć niektóre opcje.

Problemy to góry lodowe
Stworzony przez Ciebie zespół powinien na kolejnym etapie zidentyfikować wszystkie czynniki tworzące problem. Binder i Watkins, będący wybitnymi specjalistami w sprawach dotyczących przywództwa i strategii uczelni szwajcarskich, zalecają zastosowanie modelu „góry lodowej”. Dzięki temu modelowi najpierw patrzysz na widoczne wydarzenie na powierzchni, następnie na odpowiedzialne za zachowania, dalej na leżące u jego podstaw struktury systemowe, a na końcu na głęboko zakorzenione modele mentalne. Stosując taką diagnozę, odkryjesz czynniki, które miały wpływ na sytuację i dowiesz się, gdzie należy wprowadzić zmiany.

Z perspektywy interesariuszy
Następnie dokonaj analizy wydzielonej grupy interesariuszy, których ten problem dotyczy bezpośrednio. Porozmawiaj z nimi i zwróć uwagę na to, co mówią, jakie sposoby myślenia i odczuwania wywołała w nich problem i jak wpływa to na ich działania. Dzięki temu uzyskasz lepszy wgląd w problem i dostosujesz potencjalne rozwiązania, które przyniosłyby korzyści interesariuszom.

Szeroki obraz
Kolejnym krokiem jest skrupulatna analiza mająca na celu prześledzenie firmy i znalezienie odpowiedzi na pytanie, gdzie dokładnie ukryte jest źródło problemu. Pomocne będą odpowiedzi na następujące pytania: jakie struktury są powiązane z problemem, jak wyglądają relacje i powiązania interpersonalne, gdzie są sprzeczne interesy, które wpływają na sytuację i jak kultura korporacyjna wpływa na cały model biznesowy?

Krótko- i długoterminowy plan działania
Do tego czasu, jako odpowiedzialny lider, zbadałeś jak najwięcej aspektów, przeanalizowałeś różne poziomy, zrozumiałeś perspektywę interesariuszy i przyjrzałeś się wewnętrznej strukturze firmy. Na tej podstawie możesz teraz sformułować jasny cel i togicznie poukładane kroki oraz zorganizować kluczowe krótko- i długoterminowe kamienie milowe. Zapisz, jakie działania i strategie są zaangażowane oraz jakie zasoby są wymagane do wdrożenia. Jak już ustalisz harmonogram, to zaplanuj, w jaki sposób elastycznie dostosować, jeśli sytuacja tego będzie wymagać.

AM

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...