.
Strona główna Blog Strona 27

Współczesne podejścia do kreowania silnej marki osobistej

    Personal branding wszedł w nową erę. Dziś to coś więcej niż tylko obecność w mediach i rozpoznawalne nazwisko. To przemyślana strategia, w której kluczową rolę odgrywają autentyczność, eksperckość i umiejętność budowania zaufania. Aby marka osobista naprawdę pracowała na nasz rozwój zawodowy i otwierała nowe możliwości biznesowe, potrzebne jest podejście oparte na danych i głębokim zrozumieniu oczekiwań współczesnych odbiorców.

    Od obecności do wartości – jak zmienił się personal branding?

    Jeszcze dekadę temu sukces w budowaniu marki osobistej oznaczał głównie bycie widocznym. Liczyła się częstotliwość wystąpień w mediach, liczba cytowań i obec- ność w przestrzeni publicznej. Im częściej się pojawialiśmy, tym silniejsza była nasza marka. To podejście wciąż ma znaczenie, ale dziś nie jest już wystarczające.

    Obecnie kluczowa jest wartość, jaką oferujemy. Odbiorcy – niezależnie od tego, czy są to klienci, partnerzy biznesowi, czy społeczność ekspercka – oczekują auten- tyczności i spójności. Chcą mieć pewność, że za marką osobistą stoją prawdziwe kompetencje, a nie tylko dobrze przygotowany wizerunek. Jak pokazuje raport McKinsey, 75% konsumentów ufa markom, które są autentyczne i społecznie odpowiedzialne. W praktyce oznacza to, że zamiast na autopromocji, warto skupić się na budowaniu relacji i dostarczaniu realnej wartości.

    Autentyczność i transparentność – na tym opiera się zaufanie

    Dziś, kiedy niemal każdy może zbudować swój profil eksperta w mediach społecz- nościowych, to właśnie autentyczność jest tym, co naprawdę wyróżnia. Odbiorcy wyczuwają fałsz szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Szukają autentycznych liderów, którzy nie boją się mówić o swoich doświadczeniach, również tych trudnych.

    Transparentność staje się fundamentem, na którym buduje się trwałe zaufanie. Pokazywanie kulis swojej pracy, mówienie o procesach, dzielenie się wiedzą bez oczekiwania natychmiastowego zysku – to wszystko przekłada się na silniejszą więź z odbiorcami. Potwierdzają to badania Journal of Consumer Research, według któ- rych odbiorcy są bardziej skłonni do lojalności wobec marek (także osobistych), które komunikują się w sposób szczery i przejrzysty.

    Dane i analityka – jak mądrze zarządzać marką osobistą?

    W świecie, gdzie treść jest wszędzie, a odbiorcy są stale bombardowani informacjami, kluczowe staje się zrozumienie, do kogo i jak mówimy. Intuicja to za mało. Potrzebujemy danych.

    Dzięki analizie demograficznej i behawioralnej, a także narzędziom psychogra- ficznym, możemy lepiej poznać naszych odbiorców i dostosować komunikację do ich potrzeb i stylu życia. Raport Twilio z 2022 roku pokazuje, że 62% marketerów uznaje personalizację treści za klucz do zwiększenia efektywności kampanii. To podejście w personal brandingu działa dokładnie tak samo – jeśli dostarczasz treści, które odpowiadają na realne pytania i problemy twojej grupy docelowej, tworzysz markę, która przyciąga.

    W praktyce oznacza to wykorzystanie narzędzi takich jak Google Analytics, Brand24 czy LinkedIn Analytics, by wiedzieć, kto nas obserwuje, jakie treści angażu- ją, które formaty działają najlepiej. Dzięki temu możemy nie tylko precyzyjniej budować zasięgi, ale przede wszystkim – lepiej odpowiadać na oczekiwania odbiorców.

    Storytelling i treści, które budują relacje

    Jednym z filarów skutecznego personal brandingu jest kontent. Ale nie byle jaki – chodzi o treści, które wnoszą wartość, edukują i inspirują. Dobrze opracowana stra- tegia kontent marketingowa sprawia, że marka osobista staje się nie tylko rozpo- znawalna, ale też uznawana za ekspercką.

    Storytelling pełni w tym kluczową rolę. To opowieści budują emocjonalne zaan- gażowanie. Nie chodzi tu o wielkie narracje, ale o autentyczne historie, które poka- zują, jak wygląda nasza praca, z jakimi wyzwaniami się mierzymy, co nas motywuje. Kiedy odbiorcy widzą w nas kogoś, z kim mogą się utożsamić, zyskujemy lojalność i budujemy społeczność wokół naszej marki.

    Content Marketing Institute podaje, że aż 86% firm odnotowuje lepsze wyniki dzięki strategii opartej na wartościowych treściach. W personal brandingu działa to dokładnie tak samo – ekspercka marka osobista potrzebuje solidnej, regularnie do- starczanej wiedzy i angażujących historii.

    Cyfrowe platformy – nie tylko obecność, ale aktywność

    LinkedIn, Instagram, X (Twitter), YouTube – to dziś podstawowe narzędzia budowa- nia marki osobistej. Ale sama obecność nie wystarczy. Kluczowe jest zaangażowa- nie.

    Z raportu Sprout Social wynika, że 64% konsumentów oczekuje od marek aktywności i reagowania w czasie rzeczywistym. Dlatego warto myśleć o mediach społecznościowych jak o platformie do budowania dialogu, a nie jednostronnego nadawania komunikatów. Live’y, webinary, AMA (Ask Me Anything), współpraca z mikroinfluencerami – wszystko to buduje bezpośrednią relację i poczucie, że za marką osobistą stoi prawdziwy człowiek.

    Monetyzacja marki osobistej – konkretne modele

    Silna marka osobista może i powinna pracować na realne wyniki biznesowe. E-bo- oki, kursy online, konsultacje, mentoring, prelekcje czy współpraca z markami – to tylko kilka przykładów możliwości monetyzacji.

    Według LinkedIn, 67% profesjonalistów zauważa bezpośredni wpływ personal brandingu na swoje dochody. Nie chodzi jednak o szybki zysk, lecz o przemyślaną strategię, która buduje wiarygodność i daje konkretne efekty w dłuższym okresie. Co ważne, produkty i usługi sygnowane marką osobistą muszą być spójne z jej wartościami – tylko wtedy wzmacniają reputację, zamiast ją osłabiać.

    Rola agencji – kiedy warto szukać wsparcia?

    Budowa marki osobistej to złożony proces. Często wymaga nie tylko czasu, ale też specjalistycznej wiedzy z zakresu komunikacji, marketingu, analityki i strategii biznesowej. Dlatego coraz więcej profesjonalistów decyduje się na współpracę z agencjami doradczymi, które wspierają rozwój marki osobistej w sposób kompleksowy.

    Dobra agencja nie tylko pomoże zaplanować strategię komunikacji, ale też wesprze w tworzeniu treści, analizie danych i monitorowaniu efektów. Co ważne, pełni funkcję partnera strategicznego – doradza, jak zintegrować personal branding z celami biznesowymi i jak wykorzystać markę osobistą do rozwoju firmy czy kariery.

    Personal branding jako inwestycja w rozwój

    Współczesny personal branding to coś znacznie więcej niż autopromocja. To narzędzie, które pozwala budować silną, autentyczną markę eksperta. Dobrze zaplanowana i konsekwentnie realizowana strategia marki osobistej otwiera nowe możliwości – zarówno zawodowe, jak i biznesowe.

    W świecie, gdzie zaufanie i transparentność są kluczowe, nie da się budować marki osobistej „na skróty”. Potrzeba autentyczności, wysokiej jakości treści i umie- jętności zarządzania relacjami z odbiorcami. Ale dobrze prowadzony personal branding zwraca się wielokrotnie – w postaci zaufania, lojalności i wymiernych efektów biznesowych.

    Autor: Katarzyna Jarczewska

    Katarzyna Jarczewska

    Ekspertka w zakresie komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzyso- wymi i strategii marketingowych. Partnerka i współwłaścicielka agencji Media Forum, działającej od 1997 roku. Od ponad 28 lat tworzy strategie dla największych firm w Polsce, wspierając je w budowaniu silnych marek i skutecznej komunikacji.

    Specjalizuje się w personal brandingu oraz event marketingu. Pasjonatka psycholo- gii społecznej, innowacyjnych strategii sprzedaży B2B oraz historii sztuki.

     

    Zarządzanie ryzykiem: w czasach niepewności 75% banków planuje inwestycje w transformację tego typu technologii

    Market Analyze with Digital Moniter focus on tip of finger.

    Globalne badanie, przeprowadzone wśród 300 dyrektorów ds. ryzyka w 25 krajach, pokazuje gwałtowny wzrost inwestycji w infrastrukturę i rozwiązania do zarządzania ryzkiem w bankach. W obliczu ogromnych trudności makroekonomicznych, z którymi mierzą się instytucje finansowe, ryzyko kredytowe jest coraz większe, a dochodzą do tego liczne zmiany regulacyjne i ich złożoność.

    Raport Transforming Risk Management opracowany przez FT Longitude oraz SAS, podkreśla kluczową rolę technologii w budowaniu odporności sektora bankowego. Według raportu:

    • 75% banków planuje zwiększyć inwestycje w technologie zarządzania ryzykiem (wzrost z 51% w 2021 roku),
    • 64% planuje zwiększyć wydatki na oprogramowanie firm trzecich (w porównaniu z 43% w 2021 roku),
    • 65% planuje skorzystać z usług doradczych firm zewnętrznych (wzrost o 15% od 2021 roku).

    Raport jest kontynuacją podobnego badania opublikowanego w 2021 roku. Pogłębione wywiady z przedstawicielami kadry zarządzającej w dużych międzynarodowych bankach dodają szerszy kontekst do danych z ankiety. Raport zawiera opinie dyrektorów ds. ryzyka z Capital One, Commerzbanku, General Bank of Canada i Santander Portugal.

    „Banki nie mogą już podejmować decyzji dotyczących płynności, kapitału czy ryzyka kredytowego w izolacji. Możemy wyodrębnić kluczowe informacje z oddzielnych systemów, aby podejmować holistyczne decyzje, ale potrzebujemy większej szczegółowości i integracji” – powiedział Carlos Diaz Alvarez, dyrektor ds. ryzyka w Santander Portugal.

    „Z naszych badań wynika, że banki poczyniły istotne kroki, aby wzmocnić odporność, ale nie mogą popaść w samozadowolenie. Zawirowania na rynkach oznaczają, że muszą stale modernizować i usprawniać procesy wykrywania, zarządzania i mitygacji ryzyka. Ci, którzy to zrobią, zostaną nagrodzeni nie tylko poprawą odporności, ale także większą satysfakcją klientów, a ostatecznie wzrostem przychodów” – powiedział Thomas Sturge, analityk FT Longitude.

    Kluczowe wnioski z badania:

    Modelowanie ryzyka jest głównym celem banków, które zmagają się ze zmianami regulacyjnymi i dążą do automatyzacji procesów ryzyka.
    Dwie trzecie banków (67%) planuje rozwinąć swoje możliwości modelowania ryzyka w ciągu najbliższych dwóch lat (w porównaniu z 54% w 2021 roku). Ponadto odsetek kadry kierowniczej, która uważa modelowanie ryzyka za przewagę konkurencyjną, wzrósł do 63% z 47% w 2021 roku. Wśród banków z regionu EMEA i tych z aktywami w zarządzaniu (AUM) o wielkości 20-50 mld USD, 72% postrzega modelowanie ryzyka jako przewagę konkurencyjną.

    Wykorzystanie AI, w tym nowszych technologii generatywnej AI, pozostaje zróżnicowane, pomimo obietnic i potencjału.
    Jedynie 40% banków zgłasza szerokie wykorzystanie AI do funkcji takich jak zarządzanie ryzykiem, jeszcze mniej do modelowania ryzyka (30%) i wykrywania nadużyć (36%). Wykorzystanie GenAI do tych funkcji jest jeszcze bardziej ograniczone: zarządzanie ryzykiem (17%), modelowanie ryzyka (16%) i wykrywanie oszustw (24%). Amerykańskie banki wyprzedzają swoje odpowiedniki z regionu EMEA w wykorzystaniu AI i GenAI do każdej z tych funkcji, podczas gdy banki z regionu APAC wykorzystują AI i GenAI w najmniejszym zakresie. Brak wykwalifikowanych talentów jest główną barierą pełnego wdrożenia AI, na co wskazuje 50% respondentów ze wszystkich regionów.

    W obliczu prawdziwej eksplozji danych z wielu źródeł, efektywne zarządzanie danymi i data governance nigdy nie były tak istotne.
    Ankietowani przedstawiciele kadry kierowniczej uważają poprawę zarządzania ryzykiem (64%), poprawę doświadczenia klienta (55%) i poprawę wykrywania nadużyć (51%) za główne korzyści wynikające z konsolidacji danych klientów. Jednak tylko 14% zamierza znacząco skonsolidować dane klientów, a mniej niż połowa (44%) twierdzi to samo o innych danych. Warto zauważyć, że plany konsolidacji danych znacznie różnią się w zależności od wielkości banku i regionu.

    Banki nadal zmagają się z procesami zarządzania aktywami i pasywami (ALM) i większość planuje je usprawnić.
    Tylko jeden na 5 ankietowanych dyrektorów ds. ryzyka zgłasza „bardzo dużą satysfakcję” ze swojej zdolności do zarządzania ryzykiem płynności (22%) i systemami ALM (20%). Ośmiu na 10 zgłasza, że wdraża rozwiązania ALM nowej generacji (38%) lub dokonuje kompleksowych ulepszeń swoich funkcji ALM (41%). Zintegrowane zarządzanie bilansem (IBSM) jest kluczowym celem przedstawicieli kadry kierowniczej. 77% planuje zainwestować w IBSM, które umożliwia im lepszą ocenę wpływu ryzyka stóp procentowych i ryzyka kredytowego. Amerykańskie banki i duże banki przodują w integracji ALM.

    „Ponieważ ryzyka wpływające na instytucje finansowe są dziś bardzo ze sobą powiązane, banki potrzebują jednolitej, opartej na sztucznej inteligencji platformy, która pozwoli im oceniać ryzyko w sposób kompleksowy i przeprowadzać bardziej holistyczne testy warunków skrajnych. Ci, którzy zastąpią przestarzałe systemy i infrastrukturę bardziej zintegrowanym podejściem, uzyskają wymierne korzyści w różnych obszarach i usprawnią procesy decyzyjne” – powiedział Stu Bradley, wiceprezes ds. rozwiązań w zakresie ryzyka, nadużyć i compliance w SAS.

    „Jak wskazuje doświadczenie ostatnich lat, procesy zarządzania ryzykiem ulegały, ulegają i jak wynika z najnowszego raportu SAS i FT Longitude, nadal będą ulegać modernizacji. Motywacji do działania jest wiele, w tym wymagania regulatorów, nowości technologiczne (cloud-computing i AI), lecz w tej chwili głównym wyzwaniem jest niestabilna sytuacja geopolityczna, a co za tym idzie zarówno niestabilność rynków finansowych, jak również nieprzewidywalność zachowania klientów, które mocno rzutują na decyzje produktowe, kapitałowe, inwestycyjne i bilanse organizacji” – podsumowuje Łukasz Libuda, Principal Business Solutions Manager, Risk Solutions, SAS Polska. „Skoro modelowanie analityczne stanowi główne narzędzie w procesach podejmowania decyzji, zarówno na potrzeby wewnętrzne, jak i regulacyjne, to nie dziwi fakt uregulowania procesu zarządzania ryzykiem modeli analitycznych i systemów AI w formie AI Act. Jego głównym zadaniem jest zapewnienie warstwy governance dla modeli, które przecież budowane są coraz częściej, szybciej, z wykorzystaniem zaawansowanych technik AI oraz korzystają z danych syntetycznych – zatem wymagają odpowiedniego nadzoru i uwagi, tak aby wyeliminować potencjalne ryzyka związane z niepoprawnym lub niedozwolonym zastosowaniem systemów AI. Jedno jest pewne, tylko te organizacje, które wykorzystają najnowsze technologie do modernizacji procesów ryzyka będą mogły być bardziej konkurencyjne na rynku. Osiągną to przede wszystkim dzięki usprawnieniu procesów decyzyjnych, a tym samym polepszeniu jakości portfeli poprzez uniknięcie strat kredytowych oraz fraudowych, jak i obniżeniu poziomu wymogów kapitałowych. Z uwagi na dynamiczne zmiany na rynkach, techniki modelowania i prognozowania wsparte AI będą kluczowe, aby realizować zintegrowane zarządzanie bilansem w ujęciu testów warunków skrajnych czy analiz scenariuszowych”.

    Raport z podsumowaniem wyników badania SAS i FT Longitude jest dostępny na stronie SAS.com/riskreport. SAS opublikował również panel danych, który umożliwia analizę wyników badania według regionu, rodzaju instytucji i wielkości aktywów. Narzędzie jest dostępne na stronie SAS.com/risksurvey.

    Wojciech Gryciuk

     

    Zielony to kolor sukcesu

      Grzegorz Bruski, wiceprezes ds. komercyjnych Spółki Ekovoltis, mówi o znaczeniu zielonej energii dla polskiej gospodarki. Podkreśla, że rośnie liczba firm, które rozumieją, że zachowanie konkurencyjności eksportowanych przez nich produktów i usług, wymaga przede wszystkim podjęcia działań mających na celu zmniejszenie śladu węglowego.

      Ekovoltis, choć istnieje zaledwie od dwóch i pół roku, odniósł spektakularny sukces, osiągając roczne przychody na poziomie 1 mld zł. Jak to możliwe?

      Nasza firma specjalizuje się w obrocie zieloną energią elektryczną, realizując działalność w trzech podstawowych liniach biznesowych. Pierwszym filarem jest zapewnienie kompleksowych usług dla grupy kapitałowej MS Galleon Michała Sołowowa, co realizujemy poprzez aktywne uczestnictwo na Towarowej Giełdzie Energii (TGE) i jednocześnie wspieramy transformację energetyczną w kluczowych spółkach grupy, takich jak Cersanit, Barlinek, Synthos oraz Synthos Green Energy.

      Druga obejmuje zakup energii elektrycznej od właścicieli instalacji OZE, takich jak farmy wiatrowe, instalacje fotowoltaiczne, biogazownie czy spalarnie odpadów. Trzecia, za którą z kolei bezpośrednio odpowiadam, to sprzedaż tejże zielonej energii klientom końcowym w sektorze B2B – niezależnie od wielkości przedsiębiorstwa.

      Jesteśmy na etapie dynamicznego rozwoju, przygotowując się do wprowadzenia również nowych linii biznesowych. Warto zaznaczyć, że we wrześniu bieżącego roku otrzymaliśmy koncesję na prowadzenie działalności w zakresie obrotu paliwami gazowymi. To kluczowy krok, który umożliwi nam już w przyszłym roku poszerzenie naszej oferty o nowoczesne, zindywidualizowane rozwiązania dla klientów. Dzięki temu będziemy mogli kompleksowo wspierać ich w transformacji energetycznej, oferując pełne spektrum usług – od zielonej energii elektrycznej po innowacyjne rozwiązania gazowe.

      Transformacja energetyczna, którą obserwujemy chociażby w ramach reformy rynku bilansującego, stwarza nowe możliwości rozwoju.

      Istotnym elementem naszej oferty będzie kompleksowe podejście do usług systemowych, rynku mocy czy samego arbitrażu cenowego. Osiągnięte zostanie to w ramach współpracy z należącą do naszej grupy kapitałowej Spółką Corab, która oferuje nowoczesne magazyny energii.

      Magazyny energii wkrótce staną się kluczowym elementem systemu energetycznego, a my zamierzamy zająć wiodącą pozycję w tym segmencie polskiego rynku. Naszym celem jest dostarczanie nowoczesnych rozwiązań, które nie tylko zwiększą elastyczność energetyczną naszych klientów, ale również przyczynią się do budowy stabilnego i zrównoważonego systemu elektroenergetycznego.

      Jak wyglądały początki działalności Ekovoltis?

      Ekovoltis rozpoczął działalność w wyjątkowo trudnym okresie. Były to czasy postpandemiczne, dodatkowo naznaczone kryzysem energetycznym wywołanym wojną w Ukrainie, co w rzeczywistości wymagało ciągłego dostosowywania się do uwarunkowań rynkowych, w tym także do zmian regulacyjnych na rynku energii. Jakkolwiek wprowadzenie mechanizmów osłonowych było niezbędne w szczytowym momencie kryzysu energetycznego w 2022 roku, to już w 2024 roku ceny  energii kształtowały się znacząco poniżej ceny maksymalnej 693 zł/MWh. Ekovoltis w tym czasie wspierał swoich klientów dostosowujące ofertę poprzez elastyczność działania i efektywną strategię zakupową.  Ostatnie dwa lata uznać można za istotną ingerencję w dotychczas znany nam  proces sprzedaży i odejście od klasycznej gospodarki rynkowej. Mówię o tym w czasie przeszłym, bo od 1 stycznia 2025 roku mrożenie cen będzie dotyczyło już tylko klientów indywidualnych. Przedsiębiorstwa – niezależnie od wielkości – wrócą do cen rynkowych, co dla nas jest bardzo ważne z punktu widzenia rozwoju biznesu.

      Jak kształtuje się struktura firmy Ekovoltis?

      Obecnie Ekovoltis zatrudnia ponad 100 osób, a w najbliższym czasie planujemy dalszy rozwój. Do końca pierwszego kwartału 2025 roku nasz Zespół ma się powiększyć do 140 osób, co wiąże się również z koniecznością zmiany biura na większe. Niezwykłe jest to, że w początkowym okresie firma składała się tylko z jednego pracownika – jej twórcy i autora koncepcji biznesowej, Piotra Ostaszewskiego, który nadal zarządza firmą jako prezes. Cztery miesiące temu dołączyłem do zespołu razem z liczną grupą moich współpracowników. Zarząd został wzmocniony przez Bartłomieja Kalisiewicza, który objął odpowiedzialność za obszar trading i ryzyka.

      Rzadko piszemy o tak dynamicznym rozwoju biznesu, który zaczął się od pomysłu i autora…

      Piotr Ostaszewski udowodnił, że nawet pandemia czy kryzys energetyczny wywołany wojną w Ukrainie nie są w stanie zatrzymać rozwoju firmy. Co istotne, zdecydował się na debiut w momencie, gdy rynek zaczął dostrzegać kluczową rolę zielonej energii w kontekście wymogów ESG.

      Bez cienia przesady można stwierdzić, że już niedługo klienci zaczną się ustawiać w kolejce, by kupić zieloną energię.

      Sądzę, że ten trend będzie się w najbliższym czasie dynamicznie rozwijał. Świadomość społeczna w tym zakresie rośnie, a o ESG mówi się i pisze coraz więcej. Najbardziej widoczne zmiany zachodzą wśród największych klientów, którzy zdali sobie sprawę, że bez spełnienia wymogów dotyczących zmniejszenia śladu węglowego, czyli inaczej mówiąc, korzystania z zielonej energii, ich produkty i usługi stracą na konkurencyjności. Warto podkreślić, że dyrektywa CSRD dotycząca raportowania ESG, zaczyna obowiązywać we wszystkich krajach Unii Europejskiej, w tym również polska ustawa wdrażająca te przepisy została niedawno podpisana przez Prezydenta. Oznacza to, że odbiorcy z Unii Europejskiej coraz częściej w ramach wysyłanych już ankiet i zapytań wymagają informacji o pochodzeniu energii elektrycznej wykorzystywanej w produkcji.

      Kolejnym istotnym elementem są coraz bardziej wymagające relacje firm z bankami, które coraz częściej pytają o kwestie związane z ESG i na tej podstawie dostosowują swoje oferty. Im bardziej firma jest zgodna z zasadami ESG, tym korzystniejsze warunki finansowe, w tym niższe oprocentowanie, może uzyskać.

      Jesteśmy więc doskonałym partnerem, ponieważ całość energii, którą sprzedajemy, pochodzi z OZE, co potwierdzają odpowiednie certyfikaty, wspierając naszych klientów w spełnianiu wymogów ESG i uzyskiwaniu atrakcyjniejszych warunków finansowania.

      Nietrudno sobie wyobrazić, że za kilka lat, gdy stosowanie ESG stanie się wymogiem dla średnich i małych firm, energii z OZE zapewne zabraknie.

      Jest to realne zagrożenie. Polska stoi przed kluczowymi wyzwaniami w sektorze energetycznym, wynikającymi z transformacji w kierunku gospodarki niskoemisyjnej. Uruchomienie farm wiatrowych na morzu bałtyckim w najbliższych latach będzie istotnym krokiem, jednak nie rozwiąże w pełni problemu generacyjnej luki. Wciąż oczekujemy na uchwalenie tzw. ustawy wiatrakowej, która może przyspieszyć rozwój energetyki wiatrowej – stabilniejszego źródła w polskich warunkach klimatycznych niż fotowoltaika. Niemniej odnawialne źródła energii (OZE) pozostają zależne od zmiennych warunków atmosferycznych i pory dnia, co wymaga równoległego rozwoju elastycznych systemów bilansowania energii. Opóźnienia w budowie elektrowni jądrowych oraz strukturalna zależność od węgla sprawiają, że Polska zmaga się z jednymi z najwyższych kosztów energii w Europie. Do tego czasu niezbędne są działania mające na celu minimalizację kosztów emisji oraz surowców w strukturze wytwarzania energii.

      Transformacja energetyczna staje się nieuniknioną koniecznością obejmującą rozwój OZE, budowę elektrowni jądrowych oraz modernizację sieci przesyłowych i dystrybucyjnych.

      Projekty małych reaktorów modułowych (SMR), rozwijane w naszej grupie MS Galleon, mają szansę odegrać kluczową rolę w zapewnieniu stabilności dostaw energii, jednak ich wdrożenie to proces długoterminowy. W kontekście unijnym brak spójnej polityki w zakresie energetyki jądrowej dodatkowo utrudnia proces transformacji. Niemcy, rezygnując z energetyki jądrowej na rzecz bardziej emisyjnych instalacji gazowych, podjęły decyzję, która znacząco kontrastuje z polityką Francji, rozwijającej swoje projekty jądrowe. Te rozbieżności osłabiają jednolitość europejskiego podejścia do bezpieczeństwa energetycznego i dekarbonizacji, co może wpłynąć na konkurencyjność zarówno polskiej, jak i unijnej gospodarki.

      Jak radzicie sobie na silnie konkurencyjnym rynku, na którym mogą się pojawić kolejne podmioty?

      Bariera wejścia do branży energetycznej dla spółki obrotu jest wyjątkowo wysoka. Fakt, że Ekovoltis udało się osiągnąć sukces w tak krótkim czasie, wynika ze sprzyjającego splotu kilku kluczowych czynników, o których wspominałem wcześniej. Decydującym elementem okazało się jednak zaangażowanie Michała Sołowowa, który dostrzegł ogromny potencjał odnawialnych źródeł energii (OZE) w transformacji energetycznej. Jego decyzja o inwestycji w Ekovoltis była motywowana zarówno wizją rozwoju OZE, jak i potrzebą posiadania w grupie spółki obrotu energią, która uzupełnia portfolio projektów energetycznych oraz dostarcza energię do wszystkich spółek grupy. Pytał pan o naszych potencjalnych konkurentów, sądzę, że nie tylko ich nie przybędzie, ale możemy obserwować odwrotną tendencję.

      Kto jest waszym głównym konkurentem?

      Naszymi głównymi konkurentami są zarówno państwowe spółki obrotu energią, jak i prywatne firmy działające na polskim rynku. Każda z tych organizacji realizuje odmienną strategię biznesową, co sprawia, że trudno je bezpośrednio porównywać.

      Ekovoltis rozpoczął sprzedaż energii klientom z sektora B2B w 2022 roku, koncentrując się na dostarczaniu energii z odnawialnych źródeł. Największy wzrost sprzedaży nastąpił pod koniec 2023 roku dzięki intensywnemu rozwojowi sieci handlowej, rozszerzeniu portfela produktów oraz precyzyjnemu dopasowaniu oferty do specyficznych potrzeb klientów.

      Obecnie naszym kluczowym celem jest dalsza rozbudowa portfela klientów, rozwój zespołu handlowego oraz wzmocnienie struktur operacyjnych. W związku z dłuższym stażem na rynku oraz bardziej rozbudowanymi strukturami naszych konkurentów rywalizujemy w podobnym segmencie, oferując produkty i usługi o zbliżonym profilu.

      W odpowiedzi postawiliśmy na kluczowe wyróżniki, takie jak elastyczność oferty, kompleksowość rozwiązań oraz wysoka jakość obsługi klienta. Rozwijamy innowacyjne produkty oparte na zaawansowanych analizach rynku, wykorzystując nowoczesne narzędzia analityczne i automatyzację procesów. Pozwala nam to precyzyjnie dostosowywać ofertę do potrzeb klientów, optymalizować działania i wyprzedzać rynkowe oczekiwania. Dzięki temu budujemy trwałe relacje, dostarczając klientom wartość i wspierając ich w realizacji celów biznesowych oraz strategii zrównoważonego rozwoju.

      Na czym polega kompleksowość oferty?

      Chcemy oferować klientom kompleksowe rozwiązania energetyczne, obejmujące cały proces – od przeprowadzenia bezpłatnego doradztwa i analizy potrzeb, poprzez optymalizację kosztów energii, aż po instalację źródeł OZE oraz budowę i zarządzanie magazynami energii. Naszą kluczową przewagą jest działanie w modelu smart, które oznacza szybkie podejmowanie decyzji oraz wysoką elastyczność w dostosowywaniu oferty do indywidualnych potrzeb klienta. Dzięki temu jesteśmy w stanie dostarczać rozwiązania skrojone na miarę, zapewniające realne korzyści zarówno finansowe, jak i operacyjne.

      Na koszty energii ponoszone przez firmy ogromny wpływ ma czas jej poboru.

      Dobowa rozpiętość cen energii jest obecnie bardzo duża, co stwarza możliwość efektywnego wykorzystania tzw. arbitrażu cenowego. Polega on na ładowaniu magazynów energii w godzinach, gdy ceny są najniższe i wykorzystywaniu jej w okresach, gdy stawki są najwyższe. Obecna amplituda cen jest wyjątkowo szeroka, waha się od wartości ujemnych do nawet 2 tys. zł za MWh w godzinach szczytu. Te kwestie szczegółowo wyjaśniamy naszym klientom podczas audytów energetycznych.

      Choć decyzje takie jak przesunięcie godzin pracy, wprowadzenie systemu zmianowego czy rezygnacja z wolnych sobót mogą być trudne, stanowią one realną szansę na optymalizację kosztów energii i poprawę kondycji finansowej wielu firm.

      Wróćmy na chwilę do magazynów energii, jaki system proponujecie?

      Model, który oferujemy, zakłada zakup magazynu energii przez klienta, przy jednoczesnym zapewnieniu pełnego wsparcia z naszej strony na każdym etapie realizacji projektu. Obejmuje to przygotowanie koncepcji biznesowej, uzyskanie niezbędnych pozwoleń na budowę, organizację finansowania oraz pozyskanie dotacji. Po ukończeniu budowy zajmujemy się także monetyzacją magazynu, maksymalizując jego wartość dla klienta.

      Naszym celem jest nie tylko zagwarantowanie bezpieczeństwa energetycznego, przez eliminację obaw związanych z przerwami w dostawach energii, ale także optymalizacja kosztów poprzez pobieranie jej w najkorzystniejszych cenowo momentach. Dodatkowo umożliwiamy klientom generowanie przychodów z nadwyżek energii, które sprzedajemy w ich imieniu na rynku.

      Istotnym elementem naszej pracy jest także edukacja i rozwiewanie mitów dotyczących magazynów energii. Jednym z najczęstszych błędnych przekonań jest przeświadczenie, że magazyny energii są zbyt drogie – co jest nieprawdziwe, ponieważ ich ceny znacząco spadły w ciągu ostatnich dwóch lat. Innym często powtarzanym stereotypem jest przekonanie o szybkim zużywaniu się baterii. W rzeczywistości nowoczesne magazyny energii są projektowane na tysiące cykli pracy, a ich wyeksploatowane elementy można łatwo wymienić na nowe, co znacząco wydłuża ich żywotność i zwiększa opłacalność inwestycji.

      W jaki sposób trafił pan do biznesu zielonej energii?

      Moja droga zawodowa była długa i pełna wyzwań. Ukończyłem studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego, a już na drugim roku studiów założyłem firmę zajmującą się budową sieci kablowych. Był to czas wielkiego boomu na telewizję kablową, z popularnymi kanałami, takimi jak MTV czy RTL. Firma rozwijała się dynamicznie, a jej działalność rozszerzyłem o ofertę Canal+. Okazało się, że zostałem najlepszym w Europie sprzedawcą dekoderów, co zaowocowało zwycięstwem w firmowym konkursie z nagrodą w postaci wycieczki dookoła świata. Wybrałem jednak trzytygodniowy pobyt w luksusowym hotelu, aby móc cieszyć się tym sukcesem z rodziną.

      Wkrótce otrzymałem propozycję pracy w Canal+, gdzie przez 18 lat rozwijałem swoją karierę. Przeszedłem kolejne szczeble, od stanowiska handlowca, przez dyrektora pionu komercyjnego, aż po członka zarządu. Po fuzji Canal+ z Telewizją N postanowiłem odejść i zająć się nowym wyzwaniem – rozwojem biznesu energetycznego. Były to pionierskie czasy sprzedaży energii związane z uwolnieniem rynku.

      Przez cztery lata pełniłem funkcję prezesa prywatnej spółki obrotu energią, zajmując się sprzedażą energii klientom indywidualnym. Następnie zostałem zaproszony do współpracy przez właścicieli firmy TRMEW Obrót (obecnie Respect Energy), gdzie byłem współautorem strategii rozwoju sprzedaży klientom B2B. Strategia została przyjęta, a przez kolejne cztery lata z sukcesem realizowałem to, w czym czuję się najlepiej – sprzedaż i obsługę klienta.

      Dziś wykorzystuję swoje doświadczenie, rozwijając sprzedaż i ofertę Ekovoltis, koncentrując się na dostarczaniu klientom rozwiązań energetycznych najwyższej jakości.

      rozmawiał Piotr Cegłowski

      Ankieta „Managera

      Grzegorz Bruski

      Najważniejsze wartości, jakie pan wyznaje?

      Lojalność, uczciwość, szczerość.

      Gdyby nie istniały żadne ograniczenia, z kim chciałby się pan spotkać na długą rozmowę?

      Z Nicolą Teslą.

      Na jakie tematy najchętniej dyskutuje pan pozazawodowo?

      O podróżach.

      Pana prywatne pasje?

      Ze względu na brak czasu muszę je ograniczać. Zwiedziłem około 70 krajów, najbardziej jednak lubię Azję Południowo-Wschodnią. Wędkuję, choć nietypowo. To dla mnie wspaniały relaks. Nie jem ryb, więc każdą złowioną wypuszczam. Od zawsze towarzyszy mi muzyka – elektroniczna, soul, R&B, a także współczesna – transowa. Lubię brzmienie płyt winylowych.

      Książka, którą chciałby pan polecić?

      Wszystkie dzieła Dana Browna, a zwłaszcza „Kod Leonarda da Vinci”. Zwykle czytam 5 książek naraz.

      Najważniejsza chwila pańskiego życia?

      Urodziny syna, Marcina, który ma już 35 lat.

      Bucket list?

      Lubię wyzwania , więc chciałbym znaleźć się w grupie

      Top 5 największych sprzedawców energii w Polsce.

      Najczęstsze dysfunkcje zespołów i rola lidera w ich przezwyciężaniu

        Autor: Beata Drzazga

         Budowanie zespołu to nie tylko kwestia dobrego doboru ludzi, ale przede wszystkim umiejętność zarządzania dynamiką grupy. Współczesne organizacje opierają się na pracy zespołowej, ale jej skuteczność może być zagrożona przez pewne uniwersalne problemy, które Patrick Lencioni określa mianem pięciu dysfunkcji zespołowych. Każdy lider, People Partner i project manager powinien je rozumieć, aby skutecznie kierować zespołem i eliminować przeszkody utrudniające efektywną współpracę.

        Efektywność zespołu zależy od tego, w jaki sposób jego członkowie współpracują i radzą sobie z pojawiającymi się trudnościami. Wiele zespołów boryka się z powtarzającymi się dysfunkcjami, które mogą znacząco obniżać ich skuteczność i zaangażowanie. Aby im przeciwdziałać, lider musi nie tylko dostrzegać źródło problemu, ale także konsekwentnie budować kulturę współpracy, zaufania i odpowiedzialności.

        Brak zaufania – fundament wszystkich problemów

        Pierwszą i najbardziej fundamentalną dysfunkcją jest brak zaufania. To on powoduje, że członkowie zespołu ukrywają swoje słabości, niechętnie proszą o pomoc i unikają otwartej komunikacji. W środowisku, gdzie dominuje brak zaufania, ludzie obawiają się oceny, co prowadzi do izolacji, hamowania inicjatywy i braku współpracy.

        Zaufanie w zespole nie pojawia się samoistnie – musi być świadomie budowane. Kluczową rolę odgrywa tutaj lider, który poprzez autentyczność, spójność w działaniu i przejrzystość podejmowanych decyzji tworzy atmosferę bezpieczeństwa. Jeśli lider sam otwarcie mówi o swoich błędach, przyznaje się do niewiedzy i daje przestrzeń na szczerość, jego zespół stopniowo uczy się, że szczerość i otwartość są wartościami, a nie zagrożeniem. Proces ten wymaga czasu, konsekwencji i odwagi w działaniu, ale jest fundamentem efektywnej współpracy.

        Strach przed konfliktem – zagrożenie czy szansa?

        Kolejnym wyzwaniem jest unikanie konfliktów. Wiele organizacji traktuje je jako zagrożenie, zamiast postrzegać je jako naturalny element procesu współpracy. Tymczasem zdrowy konflikt jest kluczowy dla innowacji i doskonalenia procesów. To dzięki otwartym dyskusjom pojawiają się nowe pomysły, a zespoły mogą wypracowywać najlepsze rozwiązania.

        Liderzy powinni dążyć do stworzenia środowiska, w którym różnice zdań nie są tłumione, lecz konstruktywnie wykorzystywane. Ważne jest jednak, aby potrafili moderować dyskusje, by nie przeradzały się one w destrukcyjne spory. Umiejętne zarządzanie konfliktem wymaga równowagi – należy zachęcać do otwartego wyrażania opinii, ale jednocześnie dbać o to, by rozmowy pozostawały merytoryczne i prowadziły do konstruktywnych wniosków.

        Brak zaangażowania – gdy zespół traci motywację

        Jednym z najczęstszych problemów w zespołach jest brak zaangażowania, który często wynika z niejasnych celów lub poczucia braku wpływu na podejmowane decyzje. Pracownicy angażują się wtedy, gdy widzą sens swojej pracy i mają poczucie, że ich opinie są brane pod uwagę. Jeśli nie rozumieją strategii firmy lub nie widzą, jak ich codzienne działania przyczyniają się do większego celu, ich motywacja szybko spada.

        Liderzy muszą zatem dbać o klarowną komunikację. Powinni regularnie przypominać zespołowi, dlaczego jego praca jest ważna, jak wpisuje się w szerszą misję organizacji i jakie efekty przynosi. Tworzenie poczucia wspólnoty wokół celów zespołu i dawanie pracownikom realnej przestrzeni do wpływania na decyzje zwiększa ich zaangażowanie i motywację do działania.

        Unikanie odpowiedzialności – problem, który prowadzi do chaosu

        Wielu ludzi instynktownie unika odpowiedzialności, traktując ją jako zagrożenie. W zespołach, gdzie panuje taka kultura, zadania są przerzucane na innych, a konsekwencje błędów rozmywają się wśród wielu osób. W efekcie brakuje jasności co do odpowiedzialności za wyniki, co prowadzi do dezorganizacji, frustracji i spadku efektywności.

        Liderzy muszą świadomie budować kulturę odpowiedzialności. Oznacza to nie tylko wyznaczanie jasnych oczekiwań, ale także konsekwentne egzekwowanie zobowiązań. Ważne jest, by odpowiedzialność nie była postrzegana jako kara, lecz jako element wspólnego dążenia do celu. Gdy pracownicy wiedzą, że mogą liczyć na wsparcie i mają narzędzia potrzebne do realizacji swoich zadań, chętniej biorą odpowiedzialność za swoją pracę.

        Brak dbałości o wyniki – gdy priorytety się rozmywają

        Ostatnią, ale równie istotną dysfunkcją jest brak skoncentrowania na wynikach. Zespoły, które nie mają jasno określonych priorytetów, często skupiają się na indywidualnych sukcesach zamiast na wspólnych celach. W takim środowisku pojawia się rywalizacja, brak współpracy i nieefektywne wykorzystanie zasobów.

        Rolą lidera jest ciągłe przypominanie zespołowi o kluczowych celach i monitorowanie postępów. Nie chodzi jednak o narzucanie presji, ale o budowanie świadomości, że każdy członek zespołu ma wpływ na wspólny wynik. Transparentność w zakresie wyników, otwarte omawianie postępów i konsekwentne wzmacnianie poczucia odpowiedzialności sprawiają, że cały zespół działa spójnie i konsekwentnie dąży do realizacji strategicznych założeń.

        Świadome przywództwo jako klucz do sukcesu

        Pokonanie tych dysfunkcji nie jest jednorazowym działaniem, ale długofalowym procesem, który wymaga konsekwencji i zaangażowania. Świadome przywództwo opiera się na budowaniu zaufania, umiejętnym zarządzaniu konfliktami, klarownym komunikowaniu celów i tworzeniu środowiska, w którym każdy członek zespołu czuje się współodpowiedzialny za sukces organizacji.

        Liderzy, którzy potrafią skutecznie zarządzać dynamiką zespołu, nie tylko zwiększają jego efektywność, ale także budują kulturę pracy opartą na wzajemnym szacunku, współpracy i dążeniu do wspólnego celu. To właśnie w takich organizacjach ludzie chcą pracować, rozwijać się i osiągać ponadprzeciętne wyniki.

        Beata Drzazga- Przedsiębiorca, twórca, filantrop, założyciel wielu firm w Polsce m.in.:  BetaMed S.A – największej firmy medycznej w Polsce, świadczącej usługi opieki długoterminowej. Właścicielka Dono da Scheggia, Drzazga Clinic, Global Impact Beata Drzazga i Beata Drzazga Foundation. Jest założycielką także firm za granicą: BetaMed International w Las Vegas, BetaInvest w Miami,  BetaNest Electronic w Miami, Viviane Group w Hiszpanii.  Ekspertka w zarządzaniu, autorka tekstów biznesowych dla przedsiębiorców. Uczestniczka wielu misji gospodarczych m.in. w Nevadzie, Peru, Chile. 

        Uczniowie są agresywni i opryskliwi. A może po prostu zmęczeni hałasem?

        sesja - 1

        Każdy kolejny raport dotyczący przemocy szkolnej zdaje się potwierdzać to, czego rodzice i nauczyciele obawiają się od lat – agresja w szkołach nie tylko nie zanika, ale wręcz przybiera na sile. Według danych, aż połowa uczniów szkół podstawowych doświadcza agresji słownej co najmniej raz w miesiącu1. Jeszcze bardziej niepokojące są statystyki dotyczące przemocy fizycznej. W ciągu ostatniej dekady liczba uczniów w wieku 11–17 lat, którzy padli jej ofiarą, wzrosła z 20% do niemal 30% w 2023 r. 2

        Szkoły, które stały się areną tragedii

        Problem przemocy w szkołach staje się coraz bardziej palący, a tragiczne incydenty, które miały miejsce w ostatnich latach, są tego bolesnym dowodem. W 2019 roku w warszawskim Wawrze doszło do tragedii, gdy 15-letni uczeń został śmiertelnie ugodzony nożem przez rówieśnika. Szkoła, która wcześniej nie była kojarzona z przemocą, nagle stała się symbolem eskalacji agresji wśród młodzieży. Podobny incydent miał miejsce w Tychach w 2023 roku, gdy 16-latek zaatakował kolegę nożem na oczach nauczycieli i uczniów. Świadkowie wspominali, że między sprawcą a ofiarą od dawna istniał konflikt, który eskalował w szkolnym środowisku pełnym napięcia i przemocy.

        Te przypadki pokazują, jak napięta atmosfera w szkołach może prowadzić do dramatycznych konsekwencji. Jednak konflikty to nie jedyne podłoże agresji. Jednym z ważniejszych czynników, który wzmaga jej eskalację, jest wysoki poziom hałasu w szkołachmówi Mikołaj Jarosz, architekt i specjalista ds. akustyki Ecophon Saint-Gobain, firmy specjalizującej się w produkcji rozwiązań akustycznych. – Według danych z 2021 roku w Polsce funkcjonuje ponad 20 tysięcy szkół, w tym 14 540 podstawówek. Pytanie, ile z tych placówek spełnia normy akustyczne określone w PN-B-02151-4:2015-06? – pyta retorycznie ekspert.

        Hałas wpływa na agresję wśród uczniów

        W odpowiedzi na rosnący problem w niektórych szkołach rozpoczęto modernizacje mające na celu poprawę warunków akustycznych i ograniczenie bodźców sprzyjających agresji. Jednym z pionierskich projektów była modernizacja Szkoły Podstawowej nr 340 w Warszawie, która jako pierwsza w Polsce spełniła wymagania najnowszej normy akustycznej.

        Szkoła, licząca aż 1200 uczniów, od lat zmagała się z problemem hałasu. Niewłaściwe wykończenie pomieszczeń powodowało pogłos, który nasilał zmęczenie, rozdrażnienie i agresję wśród uczniów. Szczególnie trudne warunki panowały na stołówce i w korytarzach, gdzie pomiary sanepidu wykazały, że średni poziom dźwięku przekracza 90 dB – co można porównać do poziomu hałasu ruchu samochodowego na autostradzie – zaznacza Mikołaj Jarosz.

        Zaniepokojeni rodzice, dostrzegając negatywny wpływ harmidru na ich dzieci, doprowadzili do przeprowadzenia badań akustycznych, które potwierdziły skalę problemu. Władze stolicy zdecydowały się na przeprowadzenie  szeroko zakrojonej modernizacji akustycznej, dzięki której poziom hałasu udało się obniżyć o około 8-10 dB, czyli, w subiektywnym odbiorze, o połowę. Zmiana ta przełożyła się na lepszą atmosferę w szkole i zauważalne ograniczenie liczby konfliktów między uczniami.

        Z przeprowadzonych przez nas później badań ankietowych wynikło, że odsetek nauczycieli oceniających, że przypadki agresji słownej zdarzają się często lub bardzo często spadł z 36% do 18%3. Podobny efekt zaobserowowano w przypadku agresji fizycznej.  W szkole zrobiło się nie tylko ciszej, ale i spokojniejpodkreśla architekt.

        To nadal za mało

        Mimo tych działań problem pozostaje nierozwiązany, a podobne modernizacje to wciąż wyjątki. Szacunki wskazują, że liczba szkół, które spełniają normy akustyczne, nie przekracza nawet 100 placówek. Nawet jeśli uwzględnić budynki, w których dokonano częściowej modernizacji – np. wyciszono stołówkę, salę gimnastyczną lub kilka klas – to nadal mówimy jedynie o 500 placówkach. To zaledwie ułamek systemu edukacji, a co gorsza problem hałasu w polskich szkołach jest wciąż marginalizowany.

        Raporty wskazują także na coraz częstsze przypadki niewłaściwego zachowania uczniów wobec nauczycieli, zwłaszcza na lekcjach. 30% nauczycieli w Polsce co najmniej raz w miesiącu spotyka się z niegrzecznymi komentarzami uczniów, a 25% z nich słyszy z ust uczniów wulgaryzmy. Po części może mieć to także związek z akustyką sal lekcyjnych.

        Wielu decydentów nie zdaje sobie sprawy, jak duży wpływ na komfort uczniów i nauczycieli ma właściwa akustyka. Uczniowie uczą się w warunkach, które nie sprzyjają koncentracji, a nauczyciele pracują w stałym hałasie, co prowadzi do szybszego zmęczenia, wypalenia i rozdrażnienia – mówi Jarosz.

        Poprawa akustyki przewyższa korzyści nad kosztami

        Zapewnienie dobrej akustyki w budynkach szkolnych zwiększa ich koszt o ok. 1%, co jest skromną ceną za  długofalowe korzyści. Według niemieckich badań, nawet lekka poprawa akustyki sali lekcyjnej (obniżenie jej pogłosowości) może spowodować redukcję „zachowań dysfunkcyjnych” o 57%.4 W pomieszczeniach o gorszej akustyce nadążanie za nauczycielem wymaga ze strony uczniów większego wysiłku.

        Proste rozwiązania, jak montaż sufitów dźwiękochłonnych czy odpowiednie rozmieszczenie materiałów tłumiących dźwięk, mogą diametralnie zmienić warunki nauki i pracy w szkołach, bo hałas jest jednym z niedocenianych czynników wpływających na zachowanie uczniów – dodaje Mikołaj Jarosz.

        Dyskusja o przemocy w szkołach nie może więc sprowadzać się wyłącznie do kwestii regulaminów i systemów kar. Być może klucz do spokojniejszych szkół tkwi nie tylko w programach profilaktycznych, ale i w ich… ciszy.

         

        Bibliografia:

        • Jadwiga Przewłodzka, „Bezpieczeństwo uczniów i klimat społeczny w polskich szkołach. Raport z badania.”, Warszawa, 2015
        • Katarzyna Makaruk, Katarzyna Drabarek, Anzhela Popyk, Szymon Wójcik „Diagnoza przemocy wobec dzieci w Polsce 2023”, raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, Warszawa 2023
        • Irena Polewczyk, Mikołąj Jarosz, Akustyka w szkołach. Raport z badań ankietowych”, Warszawa, 2020.
        • Gerhard Tiesler, Marcus Oberdoerster, „Acoustic Ergonomics of School”, Dortmund, Berlin, Dresden 2006

        Szkolenia z zakresu obsługi klienta – klucz do sukcesu w biznesie

          Współczesny rynek wymaga od firm nie tylko wysokiej jakości produktów i usług, ale także profesjonalnej obsługi klienta. To właśnie umiejętność budowania relacji, reagowania na potrzeby klientów i skutecznej komunikacji często decyduje o lojalności oraz pozytywnym wizerunku marki. Dlatego coraz więcej przedsiębiorstw inwestuje w szkolenia z zakresu obsługi klienta, które pozwalają pracownikom rozwijać kompetencje niezbędne do skutecznej interakcji z klientami.
          Kluczowe obszary szkoleń
          Szkolenia z obsługi klienta obejmują szeroki zakres zagadnień, dostosowanych do specyfiki branży i rodzaju kontaktu z klientem. Do najważniejszych elementów należą:
          1. Komunikacja interpersonalna – umiejętność jasnego i uprzejmego formułowania myśli, aktywne słuchanie oraz dostosowanie stylu rozmowy do klienta. Wiele problemów w obsłudze klienta wynika z nieporozumień, dlatego kluczowe jest, aby pracownik potrafił precyzyjnie i z empatią wyjaśniać kwestie dotyczące oferty czy rozwiązań.
          2. Zarządzanie trudnymi sytuacjami – skuteczne rozwiązywanie konfliktów, radzenie sobie z reklamacjami i budowanie relacji nawet w przypadku trudnych klientów. Klient niezadowolony może stać się lojalnym ambasadorem marki, jeśli jego problem zostanie rozwiązany w profesjonalny sposób.
          3. Profesjonalna etykieta – standardy obsługi, kultura osobista, odpowiednie zwroty i zachowanie w kontakcie z klientem. Odpowiednia postawa i ton głosu mają ogromne znaczenie, zwłaszcza w obsłudze telefonicznej lub e-mailowej, gdzie nie można przekazać emocji poprzez mowę ciała.
          4. Psychologia klienta – zrozumienie jego potrzeb, emocji oraz sposobów podejmowania decyzji zakupowych. Poznanie mechanizmów, jakie kierują klientami, pozwala na skuteczniejsze dopasowanie argumentów sprzedażowych i lepsze reagowanie na ich oczekiwania.
          5. Techniki sprzedażowe – skuteczne przedstawianie oferty, negocjacje i zamykanie sprzedaży w sposób naturalny i komfortowy dla klienta. Dobrze przeszkolony pracownik potrafi nie tylko doradzić klientowi, ale także zwiększyć wartość zamówienia poprzez odpowiednie dopasowanie produktów lub usług.
          Korzyści dla firm i pracowników
          Dobrze przeprowadzone szkolenia przynoszą wymierne korzyści zarówno firmom, jak i ich pracownikom. Po pierwsze, wpływają na poprawę jakości obsługi, co przekłada się na większe zadowolenie klientów i ich lojalność wobec marki. Zadowoleni klienci częściej dokonują ponownych zakupów i polecają firmę innym, co w efekcie prowadzi do wzrostu przychodów.
          Po drugie, profesjonalna obsługa klienta buduje przewagę konkurencyjną. W czasach, gdy wiele firm oferuje podobne produkty i usługi, jakość interakcji z klientem może stanowić decydujący czynnik wyboru. Klienci coraz częściej kierują się nie tylko ceną, ale również poziomem obsługi – szybkie, uprzejme i skuteczne rozwiązanie problemu może przesądzić o ich decyzji zakupowej.
          Z perspektywy pracowników, szkolenia zwiększają pewność siebie, poprawiają komfort pracy i pomagają w radzeniu sobie ze stresem. Wyposażają także w narzędzia, które ułatwiają skuteczniejsze prowadzenie rozmów oraz budowanie pozytywnych relacji. Ponadto, dobrze wyszkolony pracownik czuje się bardziej kompetentny, co przekłada się na większą motywację i satysfakcję z wykonywanej pracy.
          Szkolenia jako inwestycja w przyszłość
          Wiele firm postrzega szkolenia z zakresu obsługi klienta jako koszt, podczas gdy w rzeczywistości jest to inwestycja, która szybko się zwraca. Wysoka jakość obsługi klienta nie tylko przyciąga nowych klientów, ale także zmniejsza liczbę reklamacji i negatywnych opinii. Ponadto, profesjonalne podejście do klienta zwiększa wartość transakcji i skraca czas ich finalizacji, co ma bezpośredni wpływ na wyniki finansowe przedsiębiorstwa.
          Inwestowanie w szkolenia z zakresu obsługi klienta to jeden z kluczowych elementów budowania silnej pozycji rynkowej. Firmy, które stawiają na rozwój kompetencji swoich pracowników, zyskują nie tylko większą satysfakcję klientów, ale także lepsze wyniki finansowe i reputację w branży. W dobie rosnących oczekiwań konsumentów warto zadbać o profesjonalną i empatyczną obsługę, która może stać się fundamentem długoterminowego sukcesu.
          Jeśli potrzebujesz poprawić jakość obsługi Klienta w swojej firmie skontaktuj się z nami
          www.ceib.com.pl

          BIO – Kinga Nowacka, CE&B

          Kinga Nowacka, CEO Centrum Edukacji i Biznesu. Absolwentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej ZNP w Warszawie. Ponad 20 lat obecności w biznesie. Od 17 lat związana z branżą szkoleń, employer brandingu oraz event managmentu. Twórca oraz realizator wielu konferencji poświęconych rozwiązaniom i systemom IT z zakresu optymalizacji procesów zwłaszcza w obszarze sprzedaży, marketingu, obsługi klienta czy księgowości i HR. Od wielu lat wspiera firmy w procesach rekrutacji oraz wdraża zaawansowane projekty rozwojowe dedykowane menagerom w obszarach „miękkiego” zarządzania oraz budowania kultury organizacji, w tym projekty z zakresu budowania strategii personalnej w firmach. Tworzy i realizuje dla firm rozwiązania oparte na outsourcingu zadań w obszarach HR, jako rozwiązania usprawniające procesy i optymalizujące koszty.

          Od 15 lat na stanowisku Prezesa zarządza firmą CE&B. Jako broker szkoleniowy, CE&B współpracuje z ponad 300 wykwalifikowanymi ekspertami z różnych dziedzin, których wiedza i doświadczenie są wsparciem dla klientów CE&B. Firma zajmuje się także organizacją wszelkiego rodzaju eventów, także team-buldingowych, gal, uroczystości firmowych czy wydarzeń biznesowych. Znaczna część projektów została zrealizowana dla branży m.in.: finansów i ubezpieczeń, IT, medycyny, czy hotelarstwa.

          CE&B prowadzi rocznie ponad 2 900 szkoleń, a w swojej ofercie posiada ponad 80 propozycji dla klientów z różnych branż. Administracja, hotelarstwo i gastronomia, kompetencje osobiste, obsługa klienta, ochrona zdrowia, zarządzanie czy projekty biznesowe to kluczowe kategorie szkoleń w portfolio CE&B, choć firma jest otwarta na wiele więcej. CE&B to nie tylko szkolenia. Swoją pozycje buduje także poprzez wsparcie przy kompleksowej organizacji webinarów oraz outsourcingu w tym Business Process Outsourcing dla branży HR. Zespół CE&B to ludzie wyjątkowi, dbający o każdy szczegół, by dostarczać klientom spójnych i kompleksowych rozwiązań na każdym etapie realizacji procesu.

          Gwadelupa – europejski raj pośrodku Karaibów

            Po niecałych ośmiu godzinach lotu samolotem Air France z paryskiego lotniska Charlesa de Gaullea lądujemy w Point de Pitre, mieście leżącym pośrodku gwadelupskiego motyla, bo właśnie kształt tego owada ma wyspa. Już w drodze do hotelu, ta położona na południowym Morzu Karaibskim, będąca francuskim departamentem zamorskim Gwadelupa zachwyca wspaniałymi plażami i bogatą przyrodą. Ale co właściwie czyni ten archipelag tak atrakcyjnym?

            Gwadelupa – to jeden z departamentów zamorskich na Karaibach należący do Republiki Francuskiej, a tym samym, wbrew geografii, do Europy. Ten fakt początkowo jest mylący dla wielu osób planujących tam wakacje, ale tylko do chwili,  kiedy dzięki lekturze przewodników dowiedzą się więcej, przekonując się, jak wiele ten stan rzeczy ma zalet. Nie trzeba mieć paszportu, wymieniać waluty, bo oficjalnym środkiem płatniczym jest euro oraz, co dzisiaj bardzo ważne, można korzystać z telefonu komórkowego jak w Europie, bo obowiązuje tu europejski roaming.

            Jeśli chodzi o dojazd, to – jak już wspomniałem – na Gwadelupę najlepiej polecieć przez Paryż. Większość połączeń z lotniska Paryż-Orly do Pointe-à-Pitre oferują linie Air France, Air Caraibes i Corsair, a czas lotu na wyspę wynosi około 8 godzin. Na przykład, jeśli lecimy z Polski na Gwadelupę, musimy się spodziewać międzylądowania na lotnisku Charlesa de Gaullea w Paryżu, co zwykle zajmuje kilka godzin, w zależności od czasu przesiadki. Trudy podróży wynagrodzi nam stokrotnie atmosfera oraz klimaty, które będą nam dane w tym tropikalnym karaibskim raju.

            Największa wyspa Małych Antyli

            Gwadelupa jest największą wyspą Małych Antyli, która z kolei obejmuje osiem zamieszkałych i kilka niezamieszkanych wysp. Gwadelupa licząca około 400 tys. mieszkańców jest dość gęsto zaludniona. Większość ludności zamieszkuje konurbację Pointe-à-Pitre/Les Abymes/Baie Mahaut, która jest także gospodarczym centrum wysp. Stolicą jest Basse-Terre na części wyspy o tej samej nazwie. Główne wyspy to Grande-Terre i Basse-Terre, wyspy drugorzędne to Saintes, Saint-Barthélémy, La Désirade, Marie-Galante i Saint-Martin. Dwie główne wyspy Gwadelupy, mające kształt motyla, leżą pomiędzy Dominiką na południu i Montserrat na północy. Grande-Terre tworzy prawe skrzydło motyla po wschodniej stronie, podczas gdy Basse-Terre tworzy lewe skrzydło motyla na zachodzie. Obie wyspy dzieli zaledwie 50 metrów i łączy most Pont de lAlliance – warto więc odwiedzić obie wyspy podczas wakacji na Gwadelupie.

            Chociaż obie wyspy oddziela od siebie jedynie wąskie ramię morza, nadal bardzo się od siebie różnią. Grande Terre jest najbardziej znana z płaskiego i urokliwego krajobrazu, który w dużej mierze jest zagospodarowany pod plantacje trzciny cukrowej. Basse Terre, to większa z dwóch wysp o powierzchni 850 km², na której dominuje dziki i górzysty krajobraz, pasmo stosunkowo wysokich gór z liczącym 1500 metrów aktywnym wulkanem La Soufrière.

            Wodospady Basse-Terre

            Basse-Terre charakteryzuje się zjawiskowymi wodospadami i idyllicznymi rzekami, które otoczone są pięknymi piaszczystymi plażami. Ale nie spodziewajmy się, że zawsze wylądujemy na sypkiej, białej plaży: po zachodniej stronie wyspy, w pobliżu wulkanu, będziemy stąpać po czarnym wulkanicznym piasku, a tu i ówdzie znajdziemy także naturalne skaliste plaże i małe, ukryte kamieniste zatoki. Atrakcją Basse-Terre jest rezerwat przyrody Jacquesa Cousteau, przyciągający miłośników snorkelingu i nurkowania oraz zapierającym dech w piersiach widokiem podwodnego świata. Jeśli nie chcesz samodzielnie nurkować, możesz wybrać się na wycieczkę łodzią ze szklanym dnem. My wybraliśmy się na pełną atrakcji wycieczkę małym statkiem, którą uatrakcyjnił kapitan śpiewający francuskie chansons, szczodrze napełniając szklanki gwadelupskim rumem. Jeśli chcesz po prostu odpocząć na plaży lub basenie, to jesteś blisko pięknej wioski Deshaies, a i wymarzona plaża La Grande Anse jest również niedaleko.

            Ale głównym powodem, dla którego wielu turystów przyciąga ta część Antyli Francuskich, jest wspaniały Park Narodowy Gwadelupy, który od pewnego czasu znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ten park o powierzchni blisko 17 tys. ha co roku odwiedza prawie pół miliona gości. Powód? Bez wątpienia fascynująca flora i fauna, z którą można tu obcować. Liczne szlaki turystyczne prowadzą obok różnych egzotycznych roślin, których zwykle nie można zobaczyć w innym miejscu, a widoki nam towarzyszące są niemal magiczne. Muszę tu dodać, iż wyspa jest bardzo zielona, miejscami przypominająca dżunglę.

            Piaszczyste plaże Grande-Terre

            Prawe skrzydło Gwadelupy, wyspa Grande-Terre, bardziej wyróżnia się malowniczymi piaszczystymi plażami niż tropikalnym zielonym krajobrazem, otoczonym turkusowymi lagunami. Wyspa ta jest szczególnie popularna wśród surferów, gdyż plaże na Grande-Terre, zwłaszcza w Le Moule, oferują idealne warunki do złapania jednej lub dwóch fal. Najpopularniejszymi ośrodkami wypoczynkowymi na Grand-Terre, które są często odwiedzane zwłaszcza przez turystów zorganizowanych i które w związku z tym posiadają najwięcej hoteli, są Le Gosier, turystyczne centrum wyspy, Sainte-Anne i Saint-Francois. Jeśli lubisz coś bardziej kolorowego i tętniącego życiem, ta część wyspy jest właściwym miejscem dla wymagających turystów.

            Na szczególną uwagę zasługuje najbardziej wysunięty na wschód punkt wyspy Grande-Terre, gdzie można delektować się wyjątkowym spektaklem przyrodniczym – to właśnie tutaj znajduje się Pointe des Chateaux, jeden z najpiękniejszych punktów widokowych na Karaibach, gdzie spotyka się Morze Karaibskie z Oceanem Atlantyckim. Znajduje się 11 km na wschód od miejscowości turystycznej Saint-François. W miejscu Châteaux znajduje się gleba wapienna, na której przeważa między innymi biały i czarny rozmaryn, który rośnie tak samo, jak winogrona morskie, które przeciwstawiają się wiatrowi i słonej wodzie. Na szczycie Pointe des Châteaux wzniesiono krzyż.

            Must have na Gwadelupie – Îles des Saintes

            Jeśli ktoś ma ochotę na małą wycieczkę, koniecznie należy odwiedzić uroczy niewielki archipelag Îles des Saintes, znany również jako Les Saintes, który znajduje się około 15 kilometrów na południowy wschód od Basse-Terre. To szczególny książkowy wręcz rodzaj małej rajskiej wyspy – romantyczne plaże marzeń przeplatają się z łagodnymi wzgórzami, wyjątkowym naturalnym portem oraz małymi restauracjami i kawiarniami zachęcającymi do wypicia café au lait czy zimnego lokalnego piwa Gwada. Miejsce, jakiego prawdopodobnie nie ma nigdzie indziej na Karaibach – miejsce, o którym można marzyć!

            Z dala od plaż

            Oprócz całej przyrody i wspaniałych plaż, Gwadelupa ma do zaoferowania także zupełnie inną stronę – tradycyjne kreolskie domy zdobią tu centra miast, a szczególnie warte odwiedzenia jest największe miasto, gdzie znajduje się lotnisko, centrum handlowe Pointe-à-Pitre. Jeśli więc możesz na kilka godzin oddalić się od wspaniałych plaż i lśniącego morza, zalecamy podziwianie wielu atrakcji kulturalnych Gwadelupy. My odwiedziliśmy Muzeum Rumu w Sainte-Rose, aby poznać ekscytujące szczegóły dotyczące wielowiekowej tradycji wytwarzania tego trunku. W tym muzeum jest tez część poświęcona eksponatom prezentującym owady w tym duża ekspozycja motyli.

            Dobrym pomysłem jest także po prostu spacer po Pointe-à-Pitre, aby lepiej poznać ludzi i ich zrelaksowane podejście do życia. Dużą atrakcją są handlarze na targu Marché St. Antoine, gdzie można spróbować kulinarnych przysmaków, na które składają się oczywiście przede wszystkim świeże owoce morza. Można także odwiedzić ładny port wycieczkowy w mieście lub malowniczą katedrę Saint-Pierre Saint Paul i wybrać się na ekscytującą wycieczkę po lasach namorzynowych. A jeśli wybierzemy się do stolicy Gwadelupy, Basse-Terre, zdecydowanie powinno się odwiedzić imponujący Fort Delgrès z XVII wieku. Tak, na Gwadelupie można nie tylko odpocząć, ale także wiele zobaczyć i przeżyć.

            My polubiliśmy szczególnie Sainte-Anne i Saint-Francois. Food trucki, soki, drink bary i plaża. Nawet wieczorem plaże są pełne turystów oraz lokalsów, najczęściej Francuzów. Jest jeden poważny problem komunikacyjny, a mianowicie język. Mało kto mówi na wyspie po angielsku. Dlatego dobrze przypomnieć sobie podstawowe zwroty, liczebniki, bo nawet w hotelu nie każdy mówi w obcym języku. Czyli jak się kiedyś mówiło, języki obce są im obce. Dla kogoś, kto nie zna nawet podstaw tego języka może to być uciążliwe. Mieszkańcy Gwadelupy wyjątkowo bronią się przed mówieniem po angielsku. W większości przypadków nie znają nawet jego podstaw. Po francusku jest ogromna większość stron internetowych, szyldów, ulotek i innych informacji. W restauracyjnym menu zazwyczaj jest tłumaczenie na angielski, ale mało prawdopodobne, by kelner władał tym językiem.

            Pierwsze wrażenie o kuchni na Gwadelupie nie było zbyt dobre. Jedzenie w foodtruckach jest słabe. To nie są nasze smaki. Na uwagę na pewno zasługuje lokalny kurczak Colombo poulet, marynowany i smażony w aromatycznych przyprawach. Ale wieczorem w foodtruckach zjesz kanapki z różnym farszem, tzw. bokity albo kąski z ciasta wymieszanego z różnymi rybami, krewetkami czy warzywami, smażone na głębokim tłuszczu, tzw. acras. Są całkiem dobre, ale bez rewelacji. Przy plaży tubylcy często grillują różne kawałki mięsa. Możesz kupić zestaw obiadowy składający się z góry ryżu, kawałka mięsa i jakiejś sałaty za ok. 10-15 euro.

            Tradycyjne potrawy kuchni kreolskiej w większości mnie nie zachwycają – to nie są do końca moje smaki. Jako że to terytorium Francji, więc nikogo nie dziwi, że w piekarniach (boulangerie) znajdziemy prawdziwie francuskie, chrupiące bagietki czy croissanty.

            Mieszkaliśmy w Hotelu Le Relais du Moulin, przepięknie położonym, ze znakomitym basenem. Ale wartością dodaną  była restauracja. La Zamana co wieczór proponowała znakomitości kuchni francuskiej z takim kreolskim touch. Wybitny labraks, foie gras z truflami i zupa boulillabaisse creole były tak znakomite, że mogą się przyśnić w nocy.

            Gwadelupa nie jest wyspą tanią. Ceny w restauracjach moim zdaniem są wyższe niż we Francji o jakieś 50 procent. Ceny w supermarketach o jakieś 50% wyższe niż w Polsce. Ale dobrego, dorodnego lobstera można już w restauracji zjeść za 70 euro.

            To co zrobiło na mnie wrażenie, to bogactwo owoców. Gwadelupa pachnie upajającą wonią tropikalnych owoców. Raz skosztujecie aromatycznych melonów, ananasów, papai czy bananów i już do końca życia będziecie tęsknić za tym smakiem.

            Ważna informacja na koniec: wszystkie plaże hotelowe we Francji są zawsze publiczne. Wystarczy przejść się po obiektach i cieszyć się kąpielą w morzu. Jest to zasługa ministra finansów Króla Słońce Ludwika XIV Colberta, który lata temu udostępnił każdemu wybrzeże Francji.

            W 1976 roku zostało to potwierdzone ustawą, która obowiązuje do dziś. Trzy metry plaży, mierzone od brzegu morza podczas największego przypływu w roku, muszą być dostępne publicznie. Wyjątek: prawo do prywatności ma większe znaczenie tylko wtedy, gdy budynek wybudowany przed 1976 rokiem znajduje się w odległości mniejszej niż 15 metrów od morza. Wybierz się zatem na spokojny spacer po kurortach, ponieważ wiele najpiękniejszych plaż na wyspie Gwadelupy kryje się za dużymi kompleksami hotelowymi, i to nie tylko w Le Gosier.

            Andrzej Mroziński

            Kia najchętniej wybieraną marką w Polsce przy zakupie samochodu elektrycznego

            Kia odzyskała fotel lidera i w 2025 jest najchętniej wybieraną marką pod względem liczby rejestracji nowych samochodów osobowych z napędem elektrycznym. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku zarejestrowano łącznie 324 szt. samochodów elektrycznych  marki Kia, co daje 11,6 proc. udziałów w tym segmencie rynku. Zainteresowaniem cieszy się nie tylko przełomowa Kia EV6, która w styczniu i lutym znalazła w Polsce 175 nabywców, co czyni ją liderem segmentu D-SUV.

            Doskonale radzi sobie również niedawno wprowadzona do sprzedaży kompaktowa Kia EV3. W 2025 roku zarejestrowano 96 egzemplarzy tego modelu. Olbrzymia Kia EV9 znalazła w tym czasie 33 nabywców, stając się kolejnym modelem marki liderującym w swoim segmencie. Na zakup Niro EV zdecydowało się 17 osób a na schodzącego z rynku Soula 3 osoby.

            Jeśli ktoś myśli o zakupie samochodu elektrycznego i chce skorzystać z dopłaty w ramach programu rządowego „NaszEauto”, która maksymalnie może wynieść nawet 40 tys. zł, nie musi odwiedzać innego salonu niż marki Kia. Po ogłoszeniu nowych cen na modele elektryczne – z rabatami sięgającymi aż do 32% – wszystkie samochody elektryczne Kii można teraz nabyć z dopłatą, czyli w cenie poniżej 225 tys. zł netto. Wyprzedażowy cennik elektrycznych modeli koreańskiej marki otwiera Niro EV, które jest dostępne z rabatem w wysokości 22% i w promocyjnej cenie od 169 026 zł.  Kia Niro EV oferuje przestronną i funkcjonalną kabinę. Wnętrze zaprojektowano tak, aby było zarówno przyjazne dla środowiska, jak i intuicyjne w obsłudze. Przy złożonym oparciu kanapy pojemność bagażnika wynosi 1392 litry. Niro EV zapewnia zasięg do 460 km, a silnik o maksymalnej mocy 204 KM i maksymalnym momencie obrotowym 255 Nm gwarantuje doskonałą elastyczność w każdych warunkach jazdy.

            Z kolei Kia EV3, to jeden z najbardziej wydajnych samochodów elektrycznych, które są dostępne na rynku. Między innymi dlatego, że Kia wyposażyła EV3 w największy akumulatorw tej klasie aut. Potrafi on zmagazynować aż 81,4 kWh energii elektrycznej i może pochwalić się o około 22 procent wyższą gęstością energii w porównaniu z akumulatorem Niro EV, który również pracuje przy napięciu wynoszącym 400 V. Akumulator EV3 zapewnia kompaktowemu SUV-owi najlepszy w klasie zasięg, który wynosi do 605 km w cyklu mieszanym i aż do 773 km w cyklu miejskim (WLTP).

            Przestronne wnętrze EV3 zapewnia pasażerom poczucie przebywania bardziej w przestrzeni mieszkalnej niż we wnętrzu samochodu. Najnowocześniejsze funkcje łączności umożliwiają podróżującym angażowanie się w cyfrowy świat bardziej niż było to możliwe kiedykolwiek wcześniej. Kia, podobnie jak wcześniej do EV6 oraz EV9, także do EV3 wprowadziła system Vehicle-to-Load (V2L). Funkcja ta umożliwia zasilanie różnego rodzaju urządzeń, jak ekspres do kawy czy rower elektryczny.

            W ofercie wynajmu długoterminowego Kia Finance dla Twojej firmy EV3 z akumulatorem 58,3 kWh można mieć już za 1 227 zł netto miesięcznie. Z ubezpieczeniem OC, AC i NNW oraz obsługą serwisową zawartymi w racie. EV3 w ofercie dla klienta prywatnego Kia For You z tymi samymi bonusami kosztuje 1 498 zł brutto miesięcznie.

            Pierwszym samochodem elektrycznym nowej generacji marki Kia, który skonstruowano na nowej platformie podwoziowej Electric-Global Modular Platform (E-GMP), jest EV6. Dzięki temu EV6 może się pochwalić nie tylko wiodącą w klasie przestrzenią we wnętrzu, ale również imponującym zasięgiem do aż 528 km i możliwością ultraszybkiego ładowania prądem o napięciu 800 V. Przy pomocy szybkiej ładowarki zapewnia on ładowanie akumulatora od 10 do 80 procent w zaledwie 18 minut.

            Dla EV6 Kia przygotowała szczególnie atrakcyjną ofertę. W programie dla Twojej Firmy można ją wynająć na długi termin już za 1 661 zł netto miesięcznie. Oferta dotyczy samochodów z akumulatorem 77,4 kWh, z silnikiem o mocy 229 KM i z napędem na tylne koła w bogato wyposażonej wersji Plus z dodatkowymi elementami wyposażenia. Rata miesięczna najmu długoterminowego dla klienta prywatnego Kia For You wynosi 2 031 zł brutto miesięcznie i zawiera ubezpieczenie OC, AC i NNW oraz obsługę serwisową w racie.

            W ramach programu rządowego „NaszEauto” jest dostępna również potężna Kia EV9, która jest oferowana – do wyboru – jako SUV z miejscem dla 6 lub 7 osób. EV9 seryjnie jest ​wyposażone w innowacyjne ładowanie dwukierunkowe. Dzięki temu akumulator EV9, mogący zmagazynować aż 99,8 kWh energii elektrycznej, jest przystosowany do korzystania z takich funkcji, jak Vehicle-to-Load (V2L), Vehicle-to-Building/Vehicle-to-Home (V2B/V2H) oraz Vehicle-to-Grid (V2G). Funkcja V2L umożliwia zasilanie nie tylko urządzeń zewnętrznych 220 V poprzez podłączenie kabla do portu ładowania EV za pośrednictwem adaptera, ale również innego samochodu elektrycznego. Funkcje V2B i V2H dają możliwość zasilania budynku lub domu. Funkcja V2G zapewnia przesyłanie energii z akumulatora EV9 do sieci.

            Kia EV9 wyprzedza konkurencję w najpopularniejszym segmencie samochodów w Europie także pod wieloma innymi względami. Flagowy SUV marki Kia wyróżnia się nie tylko ultraszybkim ładowaniem, ale również doskonałymi osiągami i napędem na cztery koła. 384-konny ogromny SUV na przyspieszenie od 0 do 100 km/h potrzebuje jedynie 5,3 s.Po uwzględnieniu rządowej dopłaty 30 000 zł dla jednoosobowych działalności gospodarczych i osób fizycznych z kartą dużej rodziny, bardzo bogato wyposażona Kia EV9 z roku produkcji 2023 w topowej wersji GT-Line z panoramicznym dachem, lakierem metalizowanym i z akumulatorem o pojemności 99,8 kWh kosztuje teraz 245 065 zł brutto. Osoby fizyczne, które w ramach programu „NaszEauto” skorzystają z dopłaty w wysokości 18 750 zł mogą nabyć EV9 już za 256 315 zł brutto.

            Zgodnie ze strategią marki Kia zapewnia w cenie samochodu wyposażenie, które pozwala klientom na bezproblemowe ładowanie ich samochodów elektrycznych. Do każdego egzemplarza samochodu elektrycznego Kia dokłada mobilną ładowarkę Green Cell Habu SE 11 kW o wartości 2 499 zł. Ładowarka Habu SE wyróżnia się kompaktową budową i wszystkie jej najważniejsze elementy są umieszczone we wtyczkach Dzięki temu nowi właściciele samochodów elektrycznych marki Kia nie muszą inwestować w montaż wallboxa w garażu. Jego funkcję spełnia przenośna ładowarka Habu SE, która zajmuje bardzo mało miejsca i można z niej korzystać zarówno w domu, jak i podczas podróży. Wystarczy dostęp do gniazdka siłowego.

            Kia nie spoczywa na laurach i w kolejnych miesiącach oraz latach będzie kontynuować swoją elektryczną ofensywę modelową. Pod koniec lutego odbyła się światowa premiera EV4 w wersji sedan i hatchback. Oba modele trafią do polskich salonów już w trzecim kwartale tego roku. W kwartale czwartym do salonów wjedzie także nowy elektryczny SUV czyli EV5. Coraz więcej szczegółów Kia zdradza także na temat swoich zupełnie nowych pojazdów użytkowych, opartych na tzw. Platform Beyond Vehicle (PBV). Dzięki modelom PBV Kia chce zaistnieć na rynku lekkich pojazdów użytkowych (LCV) za pomocą ekscytującej gamy specjalnie zaprojektowanych samochodów elektrycznych. Idealne zarówno dla klientów B2B, jak i prywatnych, modele PBV marki Kia w wyjątkowy sposób łączyć będą w sobie doskonale dostosowane do potrzeb samochody elektryczne z zaawansowanymi rozwiązaniami w zakresie oprogramowania, aktualizacjami bezprzewodowymi oraz najlepszymi w swojej klasie wymiarami i ładownością. Kia zaoferuje PV5 w kilku konfiguracjach – na początek jako „Passenger Van” zaprojektowany z myślą o ​wygodzie pasażerów oraz „Cargo Van” zoptymalizowany pod kątem przewozu towarów. PV5 trafi do Polski jeszcze w czwartym kwartale tego roku.

            Źródło: KIA

            Ważne Informacje

            Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

            Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

            Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

            Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

            XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

            XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

            Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

            Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

            Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

            Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

            III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

            Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...