.
Strona główna Blog Strona 26

Zarządzanie efektywnością w erze AI

    Autor: Beata Drzazga

    Transformacja cyfrowa przestała być opcją – dziś to kluczowy element strategii rozwoju. W świecie, w którym tempo zmian technologicznych przewyższa zdolność wielu organizacji do adaptacji, liderzy stają przed pytaniem: jak nie tylko nadążyć, ale realnie zyskać przewagę? Jedną z najważniejszych odpowiedzi, które wyłaniają się z aktualnych trendów, jest sztuczna inteligencja – nie jako moda, lecz jako trwały komponent zarządzania efektywnością i strategii rozwoju.

    Nie chodzi przy tym wyłącznie o wdrażanie narzędzi. Mówimy o fundamentalnej zmianie w sposobie organizowania pracy zespołów, zarządzania czasem, planowania projektów i podejmowania decyzji. AI to dziś nie tylko domena działów technologicznych. Coraz częściej staje się elementem codziennego funkcjonowania działów operacyjnych, sprzedażowych, HR czy marketingu. I właśnie w tym rozszerzonym kontekście zaczyna pełnić kluczową rolę w budowaniu nowoczesnej kultury pracy.

    Sztuczna inteligencja to technologia, która – odpowiednio zastosowana – pozwala odzyskać to, co w organizacjach jest najcenniejsze: uwagę, czas i zasoby ludzkie. Dzięki niej możliwe jest przekierowanie energii zespołów z zadań rutynowych na działania strategiczne. Systemy AI mogą automatycznie porządkować dane, planować spotkania, rekomendować kolejne kroki projektowe, monitorować obciążenia poszczególnych członków zespołu i raportować postępy – bez konieczności manualnej ingerencji.

    Jednak to, co najistotniejsze, dzieje się poza interfejsem użytkownika. Sztuczna inteligencja nie tylko „przyspiesza” działania – ona zmienia logikę pracy zespołowej. Zespoły, które korzystają z narzędzi AI w sposób zintegrowany, zaczynają pracować w oparciu o dane, a nie intuicję. Podejmują decyzje szybciej, ale też bardziej świadomie. Potrafią elastycznie reagować na zmieniające się warunki – zarówno rynkowe, jak i wewnętrzne. To zupełnie nowa jakość operacyjna.

    Jednym z bardziej niedocenianych aspektów sztucznej inteligencji w kontekście zespołów jest możliwość personalizacji stylu pracy. Algorytmy potrafią dostosowywać narzędzia i rekomendacje do konkretnych osób – ich rytmu działania, preferencji, sposobu przetwarzania informacji. Otwiera to przestrzeń do indywidualizacji zadań bez utraty spójności na poziomie całego zespołu. Z perspektywy menedżera oznacza to możliwość zarządzania ludźmi nie jako zasobem, lecz jako jednostkami, które funkcjonują efektywnie w różny sposób – i wreszcie mogą być wspierane zgodnie ze swoimi naturalnymi predyspozycjami.

    W tym miejscu warto podkreślić jedno: produktywność nie oznacza pracy szybszej. Oznacza pracę skuteczniejszą – opartą na właściwym dopasowaniu narzędzi do celu, ludzi do zadań, procesów do realiów. Sztuczna inteligencja wspiera ten proces, ale nie zastępuje roli lidera. Przeciwnie – wprowadza nowe wyzwania i nowy wymiar odpowiedzialności. Lider w świecie AI musi nie tylko rozumieć potencjał narzędzi, ale też mieć odwagę, by definiować na nowo to, jak wygląda efektywność zespołu.

    Pojawia się również nowy poziom zarządzania czasem. Dzięki zastosowaniu systemów AI, organizacje mogą realnie analizować, gdzie „ucieka” czas – zarówno w mikroskali pojedynczego dnia pracy, jak i w ujęciu projektowym. Automatyczna alokacja zasobów, inteligentne przypomnienia, systemy predykcyjne – to wszystko przekłada się na odzyskanie kontroli nad jednym z najcenniejszych aktywów każdej firmy: płynnością operacyjną.

    Szczególnie wartościowym efektem wdrożenia AI w środowisku pracy zespołowej jest wzmocnienie koordynacji i komunikacji. Systemy oparte na przetwarzaniu języka naturalnego potrafią podsumowywać spotkania, przekształcać wypowiedzi ustne w zadania, filtrować kluczowe wnioski, eliminować dublowanie informacji i skracać czas reakcji. To nie tylko oszczędność czasu, ale też poprawa przejrzystości i zrozumienia celów. Zespoły, które korzystają z takich rozwiązań, funkcjonują z większym poczuciem sensu i kierunku.

    Długofalowo, integracja sztucznej inteligencji z codzienną pracą organizacji przekłada się na wzrost przewagi konkurencyjnej. Firmy, które potrafią w sposób odpowiedzialny łączyć zasoby ludzkie z potencjałem technologicznym, szybciej adaptują się do zmian, efektywniej planują rozwój, sprawniej reagują na sygnały rynkowe. Mają też mniejsze problemy z wypaleniem pracowników – bo coraz częściej mogą oferować im środowisko pracy, w którym dominują sens, cel i porządek.

    Wdrażając sztuczną inteligencję, warto więc nie tylko pytać, jakie procesy można zautomatyzować, ale przede wszystkim – jakie jakościowe zmiany może przynieść to naszej organizacji. Prawdziwa efektywność zaczyna się nie od wdrożeń, ale od przemyślanych decyzji strategicznych. I to one powinny dziś wyznaczać kierunek rozwoju każdej firmy, która chce świadomie korzystać z potencjału technologii w służbie człowieka.

     

    Bezpieczeństwo sieciowe w AWS

    Podczas konferencji AWS Re:Inforce 2025 wywiadu udzielił nam Robert Kennedy, Vice President, Network Services at Amazon Web Services (AWS). Oto główne tezy, całość zamieścimy na łamach Managera.
    Bezpieczeństwo sieciowe to temat, który nie tylko mnie pasjonuje, ale za który również odpowiadam w AWS na poziomie globalnym. Dlatego z ogromną satysfakcją dzielę się tym, nad czym pracowaliśmy przez ostatnie miesiące.
    Szczególnie cieszę się z premiery AWS Shield Network Security Director – narzędzia, które dzięki AI pomaga klientom zrozumieć i zabezpieczyć całe środowisko sieciowe w chmurze. Dla dużych firm to ogromna oszczędność czasu i większa kontrola. Dla mniejszych deweloperów – realne wsparcie tam, gdzie brakuje specjalistycznej wiedzy.
    Dodaliśmy też nowe, inteligentne reguły zapory WAF i firewalli oparte na danych z naszego systemu MatPot – sieci honeypotów analizujących miliardy punktów danych dziennie. A wszystko to w duchu jednej, prostej idei: uprościć dostęp do zaawansowanego bezpieczeństwa dla każdego klienta.
    Cieszę się, że możemy dzielić się technologią, która chroni Amazona – i dawać ją w ręce innych.

    Porsche Panamera GTS – Sportowiec w smokingu – test redakcyjny

    Model GTS w gamie modelowej Porsche nie jest ani najdroższy, ani najszybszy. Stając pośrodku stawki wydaje się więc być najbardziej uniwersalnym, ale ma w sobie coś takiego, co przyciąga jak magnes i sprawia, że jest absolutnie wyjątkowy.

    Autor: Michał Garbaczuk

    Wysmakowany w każdym calu

    Ponad pięciometrowe nadwozie sportowej limuzyny prezentuje się bardzo okazale. Dostojna, niezwykle spójna linia nadwozia natychmiast informuje, iż mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Trzecia ewolucja Panamery stała się dojrzała, dostojna, a jednocześnie wciąż prezentuje szczytowe osiągniecia motoryzacyjnej inżynierii. Dopełnieniem sylwetki są 22-calowe koła w czarnym odcieniu oraz czarne i karbonowe dodatki, jak osłony lusterek, przyciemniane klosze lamp i wloty powietrza w zderzaku. Wyróżnikiem modelu jest trzyczęściowy, wysuwany spojler, dostępny jedynie w topowej wersji Turbo S E-Hybrid oraz cztery czarne końcówki układu wydechowego. Wnętrze utrzymane jest również w ciemnych barwach i praktycznie wszystkie elementy obszyte zostały zamszem i Alcantarą. Nie ma tu mowy o świecących dodatkach a jedynym odróżniającym się akcentem są listwy drzwi i deski rozdzielczej oraz elementy koła kierownicy wykonane z polerowanego włókna węglowego. Cała reszta to wykwintna matowa czerń poczynając od kierownicy, przez fotele, boczki i uchwyty, na podsufitce kończąc. Ten ultrasportowy wizerunek sprawia, że kierowca poczuje się tu… jakby luksusowo. Panamera GTS jest autem 4-osobowym, dlatego na przejażdżkę nie możecie zabrać któregokolwiek z waszych przyjaciół. Podróż tym samochodem powinna być dla nich nagrodą…

    Twardy zawodnik

    Jak napisałem wcześniej, Porsche Panamera GTS nie jest ani najszybsza, ani najdroższa, ale dane techniczne i tak robią wrażenie. Czterolitrowy, podwójnie doładowany, 8-cylindrowy motor generuje równe 500 KM i 660 Nm momentu obrotowego. Pierwsze 100 km/h pojawia się już po 3,8 sekundy, co jak na auto o masie ponad 2100 kg jest wynikiem wręcz imponującym. Przyspieszaniu towarzyszy seria grzmotów i charczących dźwięków przyprawiających o dreszcze. Panamera GTS wyposażona została i specjalnie zaprojektowany do tego modelu aktywny układ wydechowy, który odpowiada za prostowanie się włosów na rękach i tężenie mięśni karku. Wrażenia słuchowe są tak hipnotyzujące, że odruchowo chcecie więcej i więcej. Prychanie, kichanie, strzały, grzmoty i wibrujący hałas gwoździ w aluminiowym wiadrze to składowe tej ścieżki dźwiękowej.

    Producent zapewnia, że 160 km/h pojawi się na prędkościomierzu po 9,1 sekundy, a 200 km/h zobaczymy na liczniku po kolejnych 5,5 sekundy. Zabawa kończyć się ma po osiągnięciu szalonych 302 km/h! Niestety nie było mi dane sprawdzić tych parametrów, ale muszę przyznać, że i tak zabawa w granicach przepisów polskiego prawa jest przednia i ciężko przestać. W grzecznej jeździe nie pomaga zdecydowanie pokrętło wyboru trybu jazdy, które nawet ustawione w trybie Comfort gwarantuje spektakularne wrażenia, choć wszystko odbywa się we względnej ciszy. Prawy kciuk jednak niepostrzeżenie obsuwa się na środek pokrętła, gdzie znajduje się przycisk, który na 20 sekund uwalnia całą siłę drzemiącą w czterolitrowym motorze. Robiłem to raz za razem i w ogóle mi się to nie nudziło. Wyobrażam sobie, że po kilkudziesięciu tysiącach kilometrów, będzie to najbardziej lśniący przycisk w całym kokpicie.

    Szaleństwo bez końca

    W nomenklaturze Porsche symbol GTS oznacza sportowe osiągi, a lekkość prowadzenia i precyzję zapewnić ma zawieszenie i układ jezdny. Nie inaczej jest w przypadku Panamery. Zawieszenie zostało obniżone, a specjalnie zaprojektowany system Torque Vectoring Plus pilnuje, by auto pokonywało zakręty, jak wymierzone cyrklem na lekcjach z rysunku technicznego. Pomagać ma w tym opcjonalna skrętna tylna oś, dzięki której ten ponad pięciometrowy krążownik staje się zwinny niczym miejskie wozidełko. Wyważenie samochodu i precyzja układu kierowniczego sprawiają, że za kierownicą Panamery GTS poczujecie się jak w samochodzie wyścigowym i o wiele mniejszym, niż to jest w rzeczywistości. Lekkość z jaką auto pokonuje kolejne łuki jest imponująca, a stabilność wręcz wzorowa. Auto wyposażone zostało w system aktywnej stabilizacji przechyłów nadwozia, któremu wtórują trzykomorowe, pneumatyczne amortyzatory tłumiące wszelkie nierówności nawierzchni.

    Jak bardzo dobre jest to samochód przekonają się pewnie nieliczni. Fascynujące jest jednak to, że w każdej chwili ten dziki zwierz potrafi schować pazury i zmienić się w potulnego misia. Układ wydechowy można wyciszyć jednym przyciskiem, a wyczynowy gokart zmienić, może nie w latający dywan, ale komfortową limuzynę. Spece od ergonomii popracowali także nad komfortem foteli, które wreszcie są tak wygodne w długiej podróży jak tego oczekujemy. Ten sportowiec przyozdobiony czarnymi dodatkami jest w stanie obrócić każdą głowę: i tę młodą i tę starszą, męską i kobiecą. Samochód jest po prostu piękny i prowadzi się dokładnie tak, jak wygląda.

    Spotkanie mediów z Amy Herzog

    Podczas spotkania z grupą dziennikarzy z całego świata  podczas AWS Re:Inforce 2025 Amy Herzog, Chief Information Security Officer, wyjaśniła dalczego firma koncentruje się na uproszczeniu zabezpieczeń na dużą skalę. Przypomniała też, że AWS pomaga firmom różnej wielkości skutecznie zarządzać ryzykiem i reagować na zagrożenia.

    Dziennikarze pytali o trzy ważne aktualizacje produktów: Security Hub, Shield oraz GuardDuty XTD. Nowa odsłona AWS Security Hub priorytetyzuje krytyczne kwestie bezpieczeństwa i pomaga użytkownikom nie tylko zmniejszać ryzyko, ale też poprawiać wydajność i chronić środowiska chmurowe. Co ważne podczas testów wybrani klienci zmniejszyli liczbę alertów nawet o 60%, a nowa wersja znacząco poprawia zarówno widoczność, jak i efektywność reagowania na incydenty.

    Z kolei AWS Shield zostało zmodernizowane dzięki dodaniu funkcji zarządzania stanem sieci. Zaktualizowana wersja automatycznie wykrywa zasoby Virtual Private Cloud (VPC) między kontami, analizuje konfiguracje pod kątem problemów, takich jak iniekcje SQL czy podatności na ataki DDoS, oraz prezentuje uporządkowaną mapę topologii w wizualnie rozbudowanej konsoli. Co istotne, kroki naprawcze są teraz zintegrowane z konwersacyjnymi wskazówkami zasilanymi przez Amazon Q, co pomaga zespołom wdrażać poprawki bez konieczności sięgania do dokumentacji.

    Sporo uwagi Amy Herzog poświęciła rozszerzeniu funkcji Amazon GuardDuty Extended Threat Detection. Nowe funkcje wykrywania sekwencji ataków obejmują wiele zasobów i źródeł danych w rozszerzonym przedziale czasowym, pozwalając użytkownikom zaoszczędzić

    Czas poświęcany dotąd na analizę pierwszego poziomu, umożliwiając reagowanie na zagrożenia o krytycznym znaczeniu. Efektem końcowym jest minimalizacja wpływu zagrożeń na biznes.

    Odpowiadając na pytanie przedstawiciela Managera Amy Herzog zwróciła uwagę, że dla AWS ważne jest nie tylko dotarcie do specjalistów, ale też do managerów. Nierzadko osoby zarządzające firmami nie zadają sobie bowiem sprawy z zagrożeń, które mogłyby spowodować bardzo poważne straty lub ujawnić konkurentom informacje dotyczące planów biznesowych.

    Nowości na Re:Inforce: AWS upraszcza bezpieczeństwo w chmurze

    Przedstawiciel Managera informuje z konferencji Re:Inforce w Filadelfii o nowych rozwiązaniach, które zostały przestawione we wtorek 17 czerwca rano przez Amy Herzog, Vice President CISO for Amazon Web Services.

    Warto zauważyć, że kiedy pada hasło bezpieczeństwo w chmurze, większość managerów wyobraża sobie skomplikowane procedury i długie godziny spędzone na konfiguracji systemów. Amazon Web Services postanowił to zmienić, prezentując podczas tegorocznej konferencji re:Inforce w Filadelfii trzy nowe rozwiązania, które mają jeden główny cel – uprościć zarządzanie bezpieczeństwem.

    „Firmy chcą się rozwijać, a nie spędzać czas na ciągłym dostrajaniu zabezpieczeń” – mówiła podczas prezentacji otwierającej Amy Herzog. I właśnie w tym kierunku zmierzają nowości zaprezentowane przez AWS.

    Największe wrażenie robi AWS Security Hub – można go nazwać „kokpitem bezpieczeństwa”. Zamiast przeskakiwać między różnymi narzędziami i analizować setki alertów, zespoły IT otrzymują jeden, przejrzysty panel kontrolny. System sam wskazuje, które zagrożenia są naprawdę istotne i wymaga natychmiastowej reakcji.

    Ciekawie prezentuje się też nowa wersja AWS Shield. To jak osobisty audytor bezpieczeństwa, który nieustannie skanuje infrastrukturę w poszukiwaniu potencjalnych luk. Co więcej, gdy znajdzie problem, nie tylko o nim informuje, ale też podpowiada, jak go rozwiązać. Całość wspiera asystent AI – Amazon Q, który przeprowadzi administratora przez proces naprawy krok po kroku.

    Dla firm korzystających z konteneryzacji istotną nowością jest rozszerzenie Amazon GuardDuty o funkcję Extended Threat Detection. W praktyce oznacza to, że system potrafi wykryć złożone ataki, analizując zachowanie aplikacji w środowisku Kubernetes. To jak mieć doświadczonego analityka bezpieczeństwa, który 24/7 monitoruje infrastrukturę.

    AWS wprowadził też obowiązkowe logowanie dwuetapowe dla wszystkich głównych kont AWS. To standardowa praktyka, ale warto odnotować, że dotyczy absolutnie wszystkich klientów, bez wyjątków.

    Co to wszystko oznacza dla biznesu? Przede wszystkim oszczędność czasu i zasobów. Zamiast budować własne rozwiązania bezpieczeństwa lub męczyć się z integracją różnych narzędzi, firmy otrzymują gotowy, kompleksowy pakiet zabezpieczeń. A co najważniejsze – wszystko działa „out of the box”, bez skomplikowanej konfiguracji.

    Nowości zaprezentowane na AWS re:Inforce 2025 pokazują wyraźny trend – dostawcy chmury starają się przejąć na siebie jak najwięcej zadań związanych z bezpieczeństwem, pozwalając klientom skupić się na rozwoju biznesu. I trudno nie przyznać, że to dobry kierunek.

     

     

     

     

     

    AWS re:Inforce 2025

    W poniedziałek 15 czerwca w imponującym Convention Center w Filadelfii rozpoczęła się konferencja AWS re:Inforce 2025 poświęcona wyzwaniom i możliwościom bezpieczeństwa AI.
    Dynamiczny rozwój generatywnej sztucznej inteligencji – od dowodów koncepcji po wdrożenia produkcyjne na szeroką skalę – otwiera przed organizacjami unikalne możliwości innowacji, ale jednocześnie stawia nowe wyzwania w zakresie bezpieczeństwa. Jak chronić dane wykorzystywane w podejściu RAG (retrieval-augmented generation) lub dane treningowe, nie obniżając skuteczności modelu? Jakie mechanizmy kontroli są niezbędne przy interakcjach z dużymi modelami językowymi (LLM)? Jak w pełni wykorzystać potencjał agentów AI i protokołu kontekstowego (MCP), jednocześnie minimalizując ryzyko?
    Podczas AWS re:Inforce 2025 mówią o tym eksperci ds. bezpieczeństwa, praktycy oraz liderzy branży proponując konkretne wskazówki oparte na rzeczywistych wdrożeniach. Sesje obejmują kluczowe obszary, takie jak: ochrona danych, bezpieczeństwo modeli, zarządzanie tożsamościami i odporność agentów AI.
    Zagadnienia te przedstawimy w kolejnych relacjach przedstawiciela naszej redakcji w Filadelfii, a następnie w obszernym artykule w najbliższym numerze Managera oraz na łamach Internetu.

    Uczciwa praca, zaufanie i konsekwencja – innej drogi nie ma

      Nie chodzi o prostą pochwałę ciężkiej pracy i wysiłku, ani o to, by budować kult produktywności. Chodzi o coś znacznie bardziej podstawowego – o zrozumienie, skąd biorą się trwałe efekty, głęboka satysfakcja i poczucie sensu w działaniu. Skąd bierze się radość tworzenia, współtworzenia, podejmowania ryzyka i przewodzenia innym.

      Co sprawia, że niektórzy nie tylko wytrzymują presję, ale pomaga ona im działać skutecznie i uczciwie. Nie ma jednej recepty. Ale są wspólne mechanizmy, powtarzalne, choć często niedostrzegalne: konsekwencja, uporządkowanie, relacje, zaufanie i wewnętrzna dyscyplina.

      Pracowitość to świadomy i powtarzalny wybór

      Nie istnieje coś takiego jak wrodzona pracowitość. To nie talent, nie dar, który jedni mają, a inni nie. Pracowitość to zbiór codziennych, świadomych wyborów. Nie ma w nich nic spektakularnego. To właśnie cicha, systematyczna natura pracowitości sprawia, że bywa lekceważona przez tych, którzy szukają efektownych rozwiązań i szybkich rezultatów. W rzeczywistości to, co trwałe, budowane jest powoli. Nie w przełomowych momentach i w chwilach entuzjazmu, lecz podczas zwykłych dni, które niczym się nie wyróżniają. Wtedy, gdy ma się ochotę odłożyć wszystko na później. Pracowitość zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończy się zapał.

      Człowiek pracowity to nie ten, który się nigdy nie zniechęca, ale ten, który mimo zniechęcenia potrafi wrócić do rzeczy rozpoczętych i wykonać je skutecznie. Nie znam nikogo, kto osiągnąłby coś istotnego, a nie musiałby mierzyć się z monotonią, zmęczeniem i wątpliwościami. Różnica między tymi, którzy tworzą coś znaczącego, a tymi, którzy zatrzymują się w pół kroku leży w tym, że jedni uznali wysiłek za nieodłączny element życia, a drudzy wciąż próbują go ominąć.

      Pracowitość możemy traktować jako formę porządkowania własnej rzeczywistości. W świecie, który nieustannie próbuje nas rozproszyć i zepchnąć z naszej drogi, pracowitość przywraca kierunek. Pozwala nie tylko dotrwać do końca rozpoczętego dzieła, ale również zrozumieć sens tego, co się robi.

      Skupienie jest warunkiem skutecznej pracy

      Jeśli ktoś chce działać skutecznie, musi nauczyć się skupienia. To zdolność coraz rzadsza, ale właśnie dlatego tak cenna. W świecie, który premiuje reakcję zamiast refleksji, coraz trudniej jest zachować ciągłość myślenia i pracować nad jednym zagadnieniem wystarczająco długo.

      Skupienie nie polega na izolacji od świata, ale na świadomym wyborze – co dziś naprawdę ma znaczenie. Umiejętność odróżnienia spraw pilnych od ważnych – to jedna z podstawowych kompetencji człowieka, który chce coś budować. Można przez całe dnie odpowiadać na e-maile, brać udział w spotkaniach i odbierać telefony – i nie posunąć się nawet o krok w kierunku rzeczy naprawdę istotnych. Praca rozproszona rzadko daje trwały rezultat.

      Skupienie wymaga także odwagi – trzeba nauczyć się odrzucać niektóre możliwości. To niełatwe, zwłaszcza dla osób ambitnych, które chcą robić dużo i dobrze. Ale właśnie rezygnacja z nadmiaru otwiera drogę do jakości. Dopiero wtedy można zacząć pracować z poczuciem sensu.

      Relacje oparte na zaufaniu

      Nie sposób osiągnąć czegoś trwałego, działając w całkowitej izolacji. Nawet najbardziej samodzielny człowiek, prędzej czy później musi zacząć współpracować z innymi. Ale to nie oznacza, że należy otaczać się jak największą liczbą kontaktów ani brać udziału w każdej możliwej okazji do „networkingu”. W relacjach, podobnie jak w pracy, liczy się nie ilość, ale jakość.

      Zaufanie nie pojawia się natychmiast. Nie da się go wymusić ani zaplanować. To coś, co buduje się latami – poprzez konsekwencję, uczciwość i powściągliwość w obietnicach. Dobre relacje rozwijają się tam, gdzie chodzi nie tylko o korzyść. Gdzie nikt nie musi się domyślać intencji drugiej strony, bo są one jasne i przejrzyste. Współpraca, która opiera się wyłącznie na wspólnym interesie, kończy się zazwyczaj w momencie, gdy interes przestaje się opłacać. Zostają tylko te relacje, które miały w sobie coś więcej – pewną trwałość, wynikającą z wzajemnego szacunku, z rzetelności, z pamięci o wcześniejszych zobowiązaniach.

      Ludzie rzadko wracają do relacji z tymi, którzy robili wokół siebie najwięcej szumu. Wracają do tych, którzy okazali się godni zaufania wtedy, gdy nie było to ani wygodne, ani opłacalne. To właśnie ci partnerzy – solidni, spokojni, przewidywalni – stają się z czasem najcenniejszym zasobem. Nie potrzebują przypomnień, nie trzeba ich kontrolować, nie znikają przy pierwszych trudnościach. Relacja zawodowa, która przetrwała próbę czasu, nie jest dodatkiem do działalności. Jest jej fundamentem. To na niej buduje się kolejne projekty – nie tylko dlatego, że tak wypada, ale też dlatego, że warto.

      Rzeczy trzeba doprowadzać do końca

      Zaczynanie nowych spraw przychodzi nam stosunkowo łatwo. Nowy pomysł, świeża energia, ekscytacja związana z czymś nieznanym – to wszystko potrafi działać na wyobraźnię. Prawdziwa trudność pojawia się później, gdy entuzjazm opada, pojawiają się przeszkody, a postępy nie są już tak widoczne. Wtedy właśnie wielu rezygnuje. I to nie dlatego, że zadanie przerosło ich możliwości, ale dlatego, że zabrakło wytrwałości.

      Kończenie jest znacznie trudniejsze niż zaczynanie, bo wymaga konsekwencji. A konsekwencja to nie tylko systematyczność – to także gotowość do znoszenia znużenia, do poprawiania błędów, do utrzymania tempa mimo braku efektów. Dopiero w tej fazie ujawnia się, czy mamy do czynienia z kimś, kto potrafi brać odpowiedzialność za własne decyzje.

      Człowiek, który kończy to, co zaczął, zyskuje nie tylko zewnętrzną reputację osoby rzetelnej, ale również wewnętrzne poczucie siły. Wie, że sam może na sobie polegać. A to jedno z najbardziej niedocenianych źródeł pewności siebie – nie mówienie, że się coś zrobi, ale świadomość, że się to zrobiło, nawet jeśli kosztowało to więcej, niż początkowo zakładano.

      Kończenie nie oznacza ślepego trwania przy błędnym wyborze. Czasem trzeba się wycofać – ale dopiero wtedy, gdy zrobiło się wszystko, co możliwe, by daną rzecz uczciwie ocenić. Wtedy rezygnacja nie jest ucieczką, lecz decyzją. A decyzje mają inną wagę niż zaniechania.

      Świat nie będzie na ciebie czekać

      Świat nie czeka na nikogo. Tempo zmian – technologicznych, społecznych, organizacyjnych – sprawia, że wiedza, która jeszcze wczoraj była wystarczająca, dziś może już nie mieć zastosowania. Dlatego rozwój nie jest luksusem ani czymś „dodatkowym” dla tych, którzy mają czas. To podstawowy obowiązek każdego, kto chce działać odpowiedzialnie – wobec siebie i wobec innych.

      Rozwój nie polega na tym, by stale gonić za nowością. Chodzi raczej o postawę: gotowość do uczenia się, otwartość na zmiany, umiejętność zadawania pytań i konfrontowania swoich przekonań z rzeczywistością. Człowiek, który przestaje się uczyć, nie stoi w miejscu. On się cofa – choćby dlatego, że wszystko dookoła idzie naprzód.

      Uczenie się nie musi oznaczać udziału w kursach, zdobywania kolejnych certyfikatów czy śledzenia trendów. Czasem wystarczy uważna lektura, dobra rozmowa, krytyczna refleksja nad własnymi błędami. Najcenniejsze lekcje nie pochodzą z systemu, ale z doświadczenia – pod warunkiem, że nie jest ono bezrefleksyjne.

      Rozwój to także kwestia pokory. Bo tylko ten, kto ma odwagę przyznać, że nie wie wszystkiego, ma szansę się czegoś nauczyć. Najwięcej tracą ci, którzy zatrzymują się na etapie „wiem lepiej”. Świat to bardzo skuteczny weryfikator – a historia pełna jest ludzi, którzy zlekceważyli sygnały zmiany, bo byli zbyt pewni siebie.

      Warto też pamiętać, że rozwój osobisty nie jest celem samym w sobie. On ma służyć czemuś konkretnemu: lepszej decyzji, sprawniejszemu działaniu, trafniejszej ocenie sytuacji. I dlatego właśnie nie da się z niego zrezygnować bez utraty jakości.

      Jeśli nie ufasz ludziom, będziesz pracował sam

      Wielu liderów zaczyna od przekonania, że najskuteczniej zrobią wszystko sami. I przez jakiś czas to działa. Do momentu, w którym rośnie skala, pojawiają się nowe zadania, nowe rynki, nowe zespoły. Wtedy jedna rzecz staje się jasna: bez umiejętności przekazywania odpowiedzialności rozwój jest niemożliwy. A delegowanie zadań nie polega na rozdawaniu poleceń – to sprawdzian zaufania.

      Nie można zbudować sprawnego zespołu, jeśli każda decyzja musi być zatwierdzona, a każdy błąd kończy się reprymendą. Ludzie, którzy czują się kontrolowani na każdym kroku, nie podejmują inicjatywy. Zaczynają się zabezpieczać, chowają pomysły, przestają myśleć samodzielnie. W rezultacie lider ma wokół siebie nie zespół, ale wykonawców. A to nie to samo.

      Delegowanie wymaga odwagi. Trzeba się pogodzić z tym, że inni zrobią coś po swojemu. Może nie od razu idealnie. Może nie tak, jak byśmy to zrobili sami. Ale właśnie w tej różnicy kryje się wartość. Ludzie dojrzewają tylko wtedy, gdy mają przestrzeń do decyzji – i odpowiedzialności za nie.

      Zespół, który działa samodzielnie, potrzebuje jasnych zasad, ale też poczucia, że jego wkład ma znaczenie. Jeśli lider nie ufa ludziom, będzie musiał nieustannie ich pilnować. I to on będzie wąskim gardłem całej organizacji – niezależnie od tego, jak bardzo jest kompetentny.

      Delegowanie to nie technika zarządzania. To decyzja: albo buduję ludzi, albo buduję zależności. Nie da się robić obu tych rzeczy naraz.

      Ludzie nie pracują dobrze, jeśli nie wiedzą, po co

      Nie wystarczy zatrudnić kompetentnych ludzi, żeby stworzyć zespół. Zbiór jednostek, nawet bardzo zdolnych, nie zamienia się automatycznie w grupę, która potrafi działać razem. Co więcej – bez jasnego celu, bez wspólnego kontekstu, bez poczucia znaczenia tego, co się robi – nawet najlepsi w końcu się wypalą albo zaczną działać wyłącznie na własny rachunek.

      Ludzie potrzebują sensu. Potrzebują wiedzieć, dlaczego coś robią, jaki ma to cel, do czego prowadzi, jakie ma znaczenie w większej całości. Bez tego praca staje się mechanicznym powtarzaniem zadań, odliczaniem do końca dnia, kalkulacją wysiłku. A w takim trybie nie powstaje nic trwałego.

      Dobry zespół to nie ten, w którym nikt nie popełnia błędów. To ten, w którym ludzie potrafią sobie ufać, rozmawiać szczerze i brać wspólną odpowiedzialność. To nie jest kwestia stylu zarządzania, ale postawy – po obu stronach. Lider musi być obecny, słuchać, tłumaczyć i przypominać, co naprawdę się liczy. A ludzie muszą mieć przestrzeń, żeby się z tym celem identyfikować.

      Nie da się zbudować zespołu samymi procedurami. Można zbudować strukturę, system raportowania, plan spotkań. Ale zespół – ten, który działa dobrze nawet wtedy, gdy robi się trudno – powstaje wyłącznie wtedy, gdy łączy go coś więcej niż zakres obowiązków.

      Zespół to nie efekt rekrutacji. To efekt pracy – codziennej, niewidocznej, często wymagającej. Ale to właśnie ta praca przynosi później największe rezultaty.

      Zespół czuje, kiedy coś się nie zgadza

      Nie trzeba być psychologiem, żeby zauważyć, kiedy w zespole coś przestaje działać. Ludzie nie muszą mówić wprost – wystarczy spojrzeć na tempo pracy, sposób komunikacji, unikanie inicjatywy, spadek zaangażowania. To wszystko są sygnały, że coś się rozjechało. A źródło tych napięć rzadko leży w braku kompetencji. Znacznie częściej chodzi o niespójność: między tym, co się mówi, a tym, jak się działa.

      Nie da się stworzyć dobrej atmosfery w pracy samymi dodatkami. Można urządzić kuchnię, zorganizować benefity, zaprosić trenera od „dobrego nastroju” – ale jeśli w codziennej praktyce brakuje szacunku, przejrzystości i spójności, to nic nie pomoże. Ludzie wyczuwają fałsz. I choć czasem go nie nazwą, zaczną się dystansować.

      Atmosfera nie rodzi się z entuzjazmu, tylko z przewidywalności. Dobrze pracuje się tam, gdzie wiadomo, co się liczy, gdzie obowiązują jasne reguły i gdzie decyzje nie są wynikiem chwilowego nastroju. Zespół potrzebuje poczucia stabilności, ale nie w znaczeniu stagnacji. Stabilności, która pozwala skupić się na pracy, a nie na domyślaniu się, co dziś będzie „ważne”.

      Jeśli człowiek przychodzi do pracy i nie wie, czego się spodziewać – to nie chodzi o brak komunikacji. To znak, że ktoś nie pilnuje porządku. A porządek nie oznacza sztywności. Oznacza, że każdy wie, gdzie są granice, co jest akceptowalne, a co nie – i że te zasady obowiązują wszystkich, bez wyjątku.

       

      Katarzyna Jarczewska

      Ekspert ds. komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzysowymi oraz strategii marketingowych przedsiębiorstw. Od ponad 28 lat skutecznie wspiera rozwój największych firm w Polsce jako partnerka i współwłaścicielka agencji reklamowej i PR Media Forum. Posiada doświadczenie w tworzeniu skutecznych strategii dla różnorodnych branż, w tym FMCG, farmaceutycznej, deweloperskiej, energetycznej i motoryzacyjnej.

      Specjalizuje się w zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi. Jest ceniona przez klientów za efektywne budowanie i utrzymywanie pozytywnego wizerunku ich marek. Specjalizuje się także w event marketingu.

      Interesuje się psychologią społeczną, i historią sztuki, co sprawia, że posiada unikalne, kreatywne podejście do zarządzania projektami marketingowymi.

      ESG to przyszłość biznesu – wynika z XI edycji konferencji „Sustainable Economy Summit”

      W dniach 27–28 maja 2025 roku, w malowniczo położonym Holiday Inn Resort w Józefowie pod Warszawą, odbyła się XI edycja konferencji „Sustainable Economy Summit” – zorganizowanego przez Executive Club flagowego wydarzenia poświęconego zagadnieniom ESG i zrównoważonego rozwoju w gospodarce. Spotkanie zgromadziło kilkuset przedstawicieli świata biznesu, administracji publicznej, nauki oraz organizacji pozarządowych, którzy przez dwa dni debatowali nad wyzwaniami i szansami związanymi z zieloną transformacją oraz budową konkurencyjnej, a zarazem odpowiedzialnej gospodarki.

      Konferencję otworzyła Marga Hoek, Founder-CEO, Business for Good – światowej klasy ekspertka w dziedzinie zarządzania w duchu ESG, która w swoim inspirującym wystąpieniu zatytułowanym „Leading forward. Unleashing new opportunities for sustainable business and economic growth, in todays’ complex environment” podkreśliła, że „natura nie potrzebuje ludzi – to ludzie potrzebują natury”. Wskazała, że prawdziwym celem zrównoważonego rozwoju nie jest ochrona środowiska w sensie abstrakcyjnym, lecz dbanie o przetrwanie i dobrobyt nas wszystkich. Jej zdaniem kluczowym wyzwaniem jest przestawienie gospodarki z trybu konsumpcji zasobów na model regeneracyjny i oparty na innowacjach, które nie tylko minimalizują szkody, ale realnie przyczyniają się do poprawy stanu planety. Podsumowując, mówczyni przypomniała, że spośród stu największych podmiotów gospodarczych na świecie, aż 69 to nie kraje, lecz korporacje. Cele ESG nie mogą być więc osiągnięte bez udziału biznesu.

      Pierwszy panel konferencji odbył się pod hasłem „Zrównoważona i silna Europa” i poświęcony był kwestii konkurencyjności Starego Kontynentu w kontekście realizacji ambitnych celów ESG.

      Prelegenci zgodzili się co do tego, że realizacja celów ESG może stać się fundamentem przewagi konkurencyjnej Europy – pod warunkiem, że zostanie ona mądrze zaprojektowana i wspierana przez efektywne, elastyczne polityki publiczne. Podkreślano, że europejski model rozwoju – oparty na stabilnych demokracjach, relatywnie niskich nierównościach społecznych i silnych kompetencjach technologicznych – ma potencjał, by uczynić kontynent liderem globalnej transformacji. Kluczowym wyzwaniem pozostaje niewystarczający poziom inwestycji w badania i rozwój oraz brak równości szans, który pozbawia gospodarkę wielu utalentowanych jednostek.

      Wielokrotnie powracał również temat kosztów transformacji. Dążenie do neutralności klimatycznej nie może odbywać się bez uwzględnienia uwarunkowań gospodarczych – w przeciwnym razie doprowadzi do wzrostu kosztów, utraty konkurencyjności i potencjalnych zawirowań społecznych. Ze strony prelegentów padło stwierdzenie, że potrzebujemy nie tylko wynalazków, ale umiejętności ich skutecznego skalowania – co wymaga zarówno funduszy, jak i regulacji sprzyjających rozwojowi.

      Konkluzją debaty było stwierdzenie, że przyszłość gospodarki europejskiej wymaga zintegrowanego podejścia: współpracy między sektorem prywatnym i publicznym, skupienia na edukacji, transparentnym raportowaniu i analizie całego cyklu życia produktów.

      Kolejnym punktem programu było case study przygotowane przez Roberta Kowala, Business Development Manager, Interzero Organizacja Odzysku Opakowań, zatytułowane “Dobre praktyki Interzero, dla świata bez odpadów.”

      Prelegent przedstawił innowacyjne rozwiązania służące realizacji celów GOZ. Podkreślił skalę wyzwania – przemysł w Polsce generuje rocznie niemal 105 mln ton odpadów, z czego blisko 42% trafia na składowiska. W przypadku odpadów komunalnych, ten wskaźnik również wynosi aż 31%. Wobec tego kluczowe staje się nie tylko zbieranie i recykling surowców, ale również wdrażanie nowych produktów czy wtórne wykorzystania nietypowych materiałów – takich jak folia z szyb samochodowych przetwarzana na obuwie ochronne.

      Prelegent zwrócił uwagę na znaczenie systemu kaucyjnego, który – mimo wysokich kosztów wdrożenia (szacowanych na 14,2 mld zł) – może przyczynić się do osiągnięcia aż 90% poziomu zbiórki butelek PET do 2029 roku. Istotnym elementem strategii Interzero jest także Platforma Odpadowa, zintegrowana z ewidencją BDO. W przeciwieństwie do oficjalnej bazy, platforma ta oferuje firmom intuicyjne narzędzia analizy i zarządzania danymi odpadowymi.

      Drugim tematem dyskusji panelowej była cyrkularność. Panel pt. „Gospodarka obiegu zamkniętego” poprowadził prof. dr hab. inż. Krzysztof Pikoń.

      Podczas panelu eksperci podjęli próbę diagnozy obecnego stanu cyrkularności w Europie oraz barier, które stoją na drodze do jej skutecznej realizacji. Mimo podejmowanych wysiłków, poziom cyrkularności globalnie spadł z 9,0% do 7,2%, podczas gdy zużycie surowców drastycznie wzrosło, co rodzi pytania o skuteczność dotychczasowych działań. Prelegenci dyskutowali o narzędziach regulacyjnych i finansowych, które mogłyby ten trend odwrócić – wśród nich wymieniano m.in. system kaucyjny, rozszerzoną odpowiedzialność producenta (ROP) oraz projekt ustawy PPWE, promującej redukcję odpadów u źródła. Paneliści byli zgodni, że choć instrumenty te nie są wystarczające same w sobie, stanowią solidny fundament do budowy szerszej, wielowymiarowej strategii GOZ.

      Dużą wagę przywiązano do roli inwestycji i innowacji, które mogą wspierać transformację – banki coraz częściej kierują kapitał ku projektom zrównoważonym, choć wciąż problemem pozostaje wysokie ryzyko inwestycyjne. Z drugiej strony, przedsiębiorcy podkreślali potrzebę stabilnych, długofalowych regulacji i równomiernego rozłożenia kosztów – sektor odpadowy nadal boryka się z niedofinansowaniem, a szybkie zmiany prawa utrudniają dostosowanie się firm do nowych realiów. Dyskutowano również o edukacji i koniecznej zmianie mentalności konsumentów, szczególnie w kontekście rezygnacji z jednorazowości, promowania naprawialności i projektowania produktów z myślą o ich długowieczności.

      Paneliści zgodzili się, że przyszłość GOZ zależy nie tylko od technologii i regulacji, ale przede wszystkim od partnerskiej współpracy między administracją publiczną a biznesem – opartej na wzajemnym zaufaniu, kompetencjach i wspólnym dążeniu do efektywnego modelu gospodarki przyszłości.

      Po przerwie lunchowej swoje wystąpienie zatytułowane „Becoming Nature Positive: Common metrics for halting and reversing nature loss” zaprezentował kolejny Gość Specjalny – Gavin Edwards, Executive Director, Nature Positive Initiative Secretariat.

      Inicjatywa Nature Positive podkreśla nierozerwalny związek między zmianami klimatycznymi a zanikiem różnorodności biologicznej oraz konieczność równoległego działania w obu obszarach. Idea „nature positive” opiera się na odwróceniu negatywnych trendów i realnej odbudowie zasobów naturalnych, a jej osiągnięcie wymaga precyzyjnego, spójnego systemu pomiarowego – opartego na takich parametrach jak liczebność, jakość życia i zasięg występowania gatunków.

      Dotychczasowa mnogość ponad 600 wskaźników utrudniała skuteczną ocenę działań. Nature Positive Initiative dąży do uproszczenia tego systemu, opracowując zamknięty zestaw kluczowych mierników, które będą możliwe do zastosowania przez przedsiębiorstwa i instytucje z różnych sektorów. Inicjatywa nie ma na celu wprowadzenia kolejnego standardu, lecz stworzenie wspólnego języka i narzędzia pomiaru, które zyska akceptację globalnych podmiotów certyfikujących i standaryzujących. Projekt jest obecnie w fazie testów pilotażowych.

      Bezpośrednio po wystąpieniu Gościa Specjalnego kolejne tego dnia case study przedstawił Jacek Jaskóła, Dyrektor Rozwiązań Biznesowych, Orange Polska. Temat to „Jak geolokalizacja wspiera zrównoważoną logistykę? Case study od Orange.”

      Orange, jako dostawca rozwiązań cyfrowych, umożliwia firmom optymalizację tras przejazdu floty, co przekłada się nie tylko na wzrost efektywności operacyjnej, ale również na konkretne korzyści ekologiczne. Dzięki zastosowaniu geolokalizacji możliwe jest m.in. ograniczenie liczby pojazdów na drogach, skracanie tras transportowych, redukcja zużycia części zamiennych oraz rzadsze przeglądy i wymiany eksploatacyjne. Wszystko to prowadzi do zmniejszenia emisji CO₂ i ograniczenia korków.

      Ostatni panel pierwszego dnia Sustainable Economy Summit odbył się pod hasłem „Odpowiedzialni w biznesie. Czy biznes może zmieniać świat na lepsze?”.

      Uczestnicy zgodzili się, że w dobie kryzysu zaufania do instytucji publicznych to właśnie biznes może i powinien wypełniać powstałą lukę, oferując nie tylko produkty i usługi, ale też wartości – transparentność, odpowiedzialność i etykę. Podkreślono, że wartość firmy coraz częściej oceniana jest przez pryzmat jej wpływu na interesariuszy: pracowników, społeczności lokalne czy klientów, a nie tylko akcjonariuszy. Zmienia się także język, którym opisujemy rolę biznesu – zyski pozostają ważne, ale obok nich pojawiają się oczekiwania dotyczące generowania wartości społecznej i środowiskowej.

      Uczestnicy debaty wskazywali również na konkretne przykłady odpowiedzialnego działania, wynikające zarówno z etyki, jak i kalkulacji biznesowej. Promowanie zrównoważonego żywienia czy różnorodności w miejscu pracy to nie tylko idealizm, ale element długofalowej strategii.

      Dyskusję uzupełniły refleksje o potencjale i zagrożeniach technologii. Choć innowacje technologiczne poprawiają jakość życia, mogą również przynieść nowe wyzwania społeczne – jak uzależnienia czy pogłębiające się nierówności cyfrowe. Wspólny wniosek uczestników był jasny: biznes nie może już funkcjonować w oderwaniu od kwestii społecznych i środowiskowych, a jego rola jako siły napędowej pozytywnych zmian będzie rosła – szczególnie jeśli zostanie wsparta świadomymi wyborami konsumentów oraz odpowiedzialną polityką regulacyjną.

      Diamenty Zrównoważonej Gospodarki

      Wieczorem uczestnicy konferencji spotkali się na uroczystej Gali „Diamenty Zrównoważonej Gospodarki”, podczas której wyróżniono liderów transformacji ESG w Polsce. Gościem specjalnym wydarzenia był Kamil Wyszkowski – przedstawiciel ONZ w Polsce, który w swoim przemówieniu odniósł się do globalnych trendów w kontekście zmian politycznych i ich wpływu na agendę zrównoważonego rozwoju.

      Podczas gali nagrodzono organizacje i osoby wyróżniające się w takich obszarach, jak neutralność klimatyczna, zrównoważona produkcja, etyka w biznesie, różnorodność czy odpowiedzialny recykling. Kapituła Konkursu, składająca się z wybitnych przedstawicieli świata nauki oraz biznesu, dokonała wyboru laureatów w jedenastu kategoriach. Łącznie przyznano aż piętnaście statuetek, które trafiły w ręce liderów i firm z misją czynienia świata lepszym.

      Galę „Diamenty Zrównoważonej Gospodarki” można obejrzeć pod tym linkiem.

      Dzień drugi: Energia, budownictwo i systemowe zmiany

      Kolejny dzień rozmów na ważne tematy podczas Sustainable Economy Summit zainaugurowało wystąpienie Pawła Piotrowskiego, CFA – Senior Vice President Debt & Capital Advisory Energy London, ING pt. „Perspektywy rozwoju i finansowania transformacji energetycznej w Europie”.

      Prelegent wyraził opinię, że jesteśmy świadkami prawdziwej rewolucji energetycznej – już dziś ponad 40% energii w UE pochodzi ze źródeł odnawialnych, a tendencja ta przyspiesza głównie dzięki gwałtownemu spadkowi kosztów fotowoltaiki. Energia słoneczna jest dziś najtańszą formą generowania energii na świecie i – według prognoz – utrzyma tę pozycję również w nadchodzących latach. Tylko rozwój tego jednego sektora zapobiegł emisji 12 miliardów ton CO₂, co czyni go jednym z najbardziej efektywnych narzędzi w walce ze zmianami klimatycznymi.

      W prezentacji podkreślono również znaczenie przemyślanej polityki finansowania transformacji. Już dziś 2/3 globalnych inwestycji skierowanych jest do sektora energetycznego, a ambitne cele UE – jak redukcja emisji z transportu o 55% do 2030 roku – wymuszą jeszcze większe zaangażowanie kapitału.

      Drugi dzień dyskusji panelowych rozpoczęła debata „Bezpieczna energia dla Europy”.

      Uczestnicy poruszyli kluczowe wyzwania stojące przed transformacją energetyczną na Starym Kontynencie, szczególnie w kontekście bezpieczeństwa dostaw i stabilności systemu. Wskazano, że dynamiczny rozwój OZE, zwłaszcza energetyki wiatrowej, napotyka w Polsce na istotne bariery – przede wszystkim problemy z warunkami przyłączenia do sieci oraz ograniczoną dostępność gotowych projektów. Z drugiej strony, cieszą inwestycje w systemy mocy szczytowej, które mają zapewnić stabilność dostaw w sytuacjach kryzysowych.

      Dyskusja uwydatniła również znaczenie różnorodności źródeł energii i nowych kompetencji zawodowych, które są konieczne dla sprawnego przeprowadzenia transformacji. Eksperci zgodzili się, że kluczowe jest zapewnienie stabilnych, przewidywalnych ram prawnych – zwłaszcza dla inwestycji długoterminowych. Zdaniem obecnych przedstawicieli administracji publicznej finansowanie powinno trafiać przede wszystkim tam, gdzie bez wsparcia publicznego projekty nie mogłyby powstać.

      Paneliści zwrócili uwagę, że bezpieczeństwo energetyczne i transformacja w kierunku zielonej energii nie muszą się wykluczać, wręcz przeciwnie – mogą się wzajemnie wzmacniać. Koncepcja Smart Grid, czyli inteligentnej, elastycznej sieci, pozwala skutecznie zarządzać ilością, jakością i ceną energii u odbiorcy końcowego. Woda, jako źródło energii, została wskazana jako ważny element uzupełniający miks, szczególnie w kontekście rosnącego zagrożenia suszą w Polsce.

      Kolejna dyskusja panelowa dotyczyła „Zrównoważonego budownictwa i nieruchomości”.

      Zrównoważone budownictwo wciąż napotyka na liczne bariery systemowe i edukacyjne. Zdaniem prelegentów problemem jest niska świadomość społeczna dotycząca tego, czym faktycznie jest niskoemisyjny budynek i jak wygląda jego pełny cykl życia. Obecnie budownictwo napędzane jest głównie przez oczekiwania klientów, którzy chcą rozwiązań bardziej ekologicznych, ale nie są jeszcze gotowi ponosić związanych z nimi wyższych kosztów. Dodatkowo, przepisy zamówień publicznych zamiast premiować kryteria ESG często wykluczają rozwiązania zrównoważone – np. poprzez zakaz użycia recyklatów w materiałach budowlanych.

      Wskazano też na potrzebę lepszego dopasowania regulacji do różnorodnych warunków geograficznych i rynkowych. Zróżnicowanie standardów, nawet w obrębie Unii Europejskiej, utrudnia budowanie wspólnych ram działania. Jednocześnie paneliści byli zgodni, że budownictwo przyszłości musi być projektowane na pokolenia, choć obecne realia ekonomiczne i presja na niskie koszty nie sprzyjają takiemu podejściu.

      Zwrócono także uwagę na potrzebę uproszczenia przepisów, które bywają trudne do zrozumienia i stosowania w praktyce.

      Kolejnym punktem programu konferencji było wystąpienie pt. „Nierówności po polsku”, zaprezentowane przez dr Pawła Bukowskiego, wykładowcę ekonomii, University College London oraz Polska Akademia Nauk.

      Prelegent przedstawił pogłębioną analizę społecznych skutków polskiego sukcesu gospodarczego ostatnich dekad, wskazując, że choć Polska jest czempionem wzrostu – zmniejszając dystans do Wielkiej Brytanii z 58% do 24% – zyski z tego wzrostu rozkładały się bardzo nierównomiernie. Górne 10% społeczeństwa wzbogaciło się niemal sześciokrotnie bardziej niż dolna połowa, a poziom nierówności przewyższył już ten w Wielkiej Brytanii. Pomimo działań redystrybucyjnych, podatki nie są w stanie w istotny sposób wyrównać szans.

      Dr Bukowski wskazał, że nierówności niosą ze sobą poważne ryzyka społeczne i systemowe – od osłabienia kapitału ludzkiego, przez wzrost napięć klasowych, etnicznych i religijnych, aż po wzrost przestępczości. Nowy model rozwoju powinien być oparty nie na taniej sile roboczej, lecz na innowacyjności i inwestycji w kapitał ludzki.

      Podczas kolejnego case study pt. „ESG a zarządzanie ryzykiem w łańcuchach wartości w sektorze MŚP”, zaprezentowanego przez Aleksandrę Wilczak-Grzesik, Non-financial & SME, ESG, Business & Credit Information Expert, CRIF, autorka przedstawiła przykład platformy Synesgy, która wspiera dużych graczy rynkowych w monitorowaniu i zarządzaniu ryzykiem ESG w całych łańcuchach wartości – z naciskiem na sektor małych i średnich przedsiębiorstw.

      W platformie uczestniczy już ponad 2,2 tys. dużych firm, głównie z sektora finansowego, które dzięki niej mogą weryfikować zgodność z kryteriami zrównoważonego rozwoju u ponad 600 tys. swoich partnerów biznesowych. Co istotne, aż 91% z tych firm stanowią MŚP – najbardziej wrażliwa na nowe wymogi grupa uczestników rynku.

      Prezentacja pokazała, że transparentność i dostęp do danych ESG w całych łańcuchach wartości stają się coraz ważniejszym aspektem zarządzania ryzykiem, a odpowiednie narzędzia cyfrowe – takie jak Synesgy – mogą znacząco ułatwiać ocenę i poprawę praktyk środowiskowych, społecznych i zarządczych w sektorze MŚP.

      Wieńczący konferencję Sustainable Economy Summit panel nosił tytuł „ESG – Nowe otwarcie”.

      Dyskutanci reprezentujący sektor finansowy podkreślali zgodnie, że przedsiębiorstwa, które opierają się zmianom i nie dostosowują się do ekologicznych wymogów, mogą napotkać trudności w pozyskaniu finansowania. W ramach branży bankowej niemal cały wpływ na środowisko (99,7%) generowany jest przez klientów, dlatego misją instytucji finansowych stało się wspieranie firm w procesie dekarbonizacji.

      W debacie zwrócono również uwagę na wyzwania technologiczne i strategiczne dla Europy w kontekście globalnej konkurencji. UE zmaga się z utratą przewagi technologicznej na rzecz Chin i USA, co powoduje, że wiele ambitnych postulatów klimatycznych utrudnia europejskim firmom rywalizację na rynku światowym. Jednocześnie zwrócono uwagę na potrzebę redefinicji podejścia do produkcji – wzrost efektywności nie powinien oznaczać jedynie zwiększania ilości i obniżania kosztów, ale raczej poprawę jakości i trwałości produktów, co lepiej wpisuje się w wartości ESG.

      W kontekście polityki klimatycznej i geopolityki paneliści wskazali na potrzebę pragmatyzmu i dostosowania celów do realiów rynkowych. Europa stoi przed koniecznością rezygnacji z naiwnych oczekiwań, że narzucanie standardów samoistnie zmieni globalne trendy.

      Sustainable Economy Summit 2025 pokazało, że transformacja w kierunku zrównoważonej gospodarki wymaga współpracy między biznesem, administracją i nauką. Kluczowe przesłanie płynące z konferencji to konieczność skalowania innowacji, odważnego projektowania systemowego oraz mądrego wspierania ESG jako nowego paradygmatu rozwoju. Jak podkreśliła Gość Specjalny tegorocznej edycji Marga Hoek: „Nie mamy planu B, bo nie mamy planety B”.

      Wojciech Gryciuk

      Ważne Informacje

      Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

      Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

      Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

      Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

      Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

      Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

      Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

      Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

      Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...