.
Strona główna Blog Strona 236

Lexus sprzedał już 10 milionów samochodów

W 30 rocznicę obecności na rynku Lexus osiągnął łączny wynik globalnej sprzedaży 10 milionów aut. 10-milionowy samochód Lexusa został sprzedany 19 lutego 2019 roku. Do ustanowienia tego rekordu przyczynił się bardzo udany rok 2018, zarówno w Europie, jak i w wielu innych regionach świata.

Wśród 10 milionów samochodów Lexusa dostarczonych do tej pory kierowcom znalazło się 1,45 miliona hybryd. Lexus, który w 2005 roku jako pierwszy wprowadził na rynek luksusowy samochód hybrydowy, oferuje najszerszą gamę hybryd na rynku aut premium. W 2018 roku sprzedaż hybryd marki wzrosła o niemal 20% w porównaniu do 2017 roku, co tylko potwierdza zaangażowanie Lexusa w popularyzację niskoemisyjnych samochodów.

W 2018 roku klienci Lexusa kupili 698 330 samochodów, o 4,5% więcej niż rok wcześniej. Był to najlepszy wynik w historii marki, do czego przyczyniła się szeroka gama SUV-ów, obejmująca zupełnie nowego crossovera UX oraz modele RX, NX i LX, a także luksusowa limuzyna LS, flagowe coupe LC oraz nowy sedan klasy premium ES.

„Lexus po raz kolejny zanotował znaczący wzrost sprzedaży na świecie, zwiększając swoją obecność w krajach rozwijających się oraz potwierdzając mocną pozycję na dojrzałych rynkach. Koncentracja marki na doskonałych produktach oraz na przewyższającej oczekiwania obsłudze klienta w duchu japońskiej gościnności Omotenashi, jest gwarantem stabilnego wzrostu w nadchodzących latach” – powiedział Yoshihiro Sawa, prezydent Lexus International.

W Europie od początku swojej obecności Lexus sprzedał około 875 000 samochodów, w tym 365 000 hybryd. W ubiegłym roku marka osiągnęła w regionie rekordową sprzedaż 76 188 samochodów, notując piąty rok wzrostu z rzędu. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba sprzedanych aut Lexusa w regionie wzrosła o 76%. Najbliższym celem europejskiego oddziału Lexusa jest osiągnięcie do 2020 roku poziomu 100 000 aut rocznej sprzedaży.

Źródło: Lexus

Nowe silniki dla Audi Q8

Do topowego SUV-a koncernu z Ingolstadt trafia dwie nowe jednostki napędowe o sześciu cylindrach. Pierwszy to trzylitrowy diesel o mocy 231 KM, drugim jest benzynowy motor 3.0 TFSI o mocy 340 KM. Jednostka wysokoprężna będzie nastawiona na oszczędność paliwa, zaś mocny motor benzynowy podkreśli sportowy charakter samochodu.

Audi Q8 umiejętnie łączy w sobie świat elegancji i luksusu. Przestronne wnętrze, przedział bagażowy z możliwością jego powiększenia, najnowocześniejsze rozwiązania z zakresu obsługi, zaawansowane zawieszenie i inteligentne systemy wspomagające, czynią z tego auta doskonałego towarzysza podróży biznesowych i rekreacyjnych. Teraz, dzięki dwóm nowym jednostkom napędowym, duży SUV coupé znajdzie z pewnością jeszcze większe grono klientów.

Nowe Audi Q8 55 TFSI* wyposażone jest w trzylitrowy, sześciocylindrowy silnik  o zapłonie iskrowym z bezpośrednim wtryskiem, wytwarzający moc 250 kW (340 KM). Jego maksymalny moment obrotowy 500 Nm dostępny jest w zakresie od 1370 do 4500 obr./min. Turbodoładowany, benzynowy silnik rozpędza Audi Q8 od 0 do 100 km/h w 5,9 sekundy. Prędkość maksymalna została ograniczona elektronicznie do 250 km/h.

Drugi nowy silnik, to kolejna wersja trzylitrowego diesla. Rozwija moc 170 kW  (231 KM) oraz moment obrotowy 500 Nm w zakresie od 1750 do 3250 obr./min. Audi Q8 45 TDI do 100 km/h rozpędza się w 7,1 sekundy, a jego prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 233 km/h.

Wszystkie silniki w Audi Q8 współpracują z pokładowym systemem typu mild hybryd. Najważniejszymi komponentami tego systemu są litowo-jonowy akumulator oraz układ alternator-rozrusznik (RSG), zaopatrujące główny, 48-voltowy system elektryczny tego SUV’a coupé w energię elektryczną. RSG podczas spowalniania pojazdu pozwala na odzyskanie nawet 12 kW energii
i przesłanie jej do akumulatora. Kiedy kierowca przy prędkości pomiędzy 55 a 160 km/h zdejmie nogę z pedału gazu, samochód może żeglować z wyłączonym silnikiem nawet przez 40 sekund, a system start-stop załącza się przy prędkości
22 km/h.

W nowych wersjach silnikowych za przekazywanie mocy na koła odpowiadają, podobnie jak w innych, ośmiobiegowa, automatyczna skrzynia biegów tiptronic oraz stały napęd na cztery koła quattro. Obie nowe wersje wyposażone są standardowo w 19-calowe felgi i opony o wymiarach 265/55. Zawieszenie z układem kontroli tłumienia, MMI Navigation plus, Audi virtual cockpit oraz system Audi drive select, są również elementami wyposażenia standardowego. Cała obsługa skupiona została na dwóch ekranach dotykowych z możliwością haptycznej i akustycznej reakcji zwrotnej.

Zużycie paliwa w powyższych wersjach silnikowych
(Zużycie paliwa oraz poziom emisji CO2 zależą od wybranej wersji wyposażenia)

Audi Q8 55 TFSI: 
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym w l/100 km: 11,0 – 10,5;
Emisja CO2 w cyklu mieszanym w g/km: 251 – 238

Audi Q8 45 TDI: 
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym w l/100 km: 8,8 – 8,2;
Emisja CO2 w cyklu mieszanym g/km: 229 – 214

Chcesz podwoić swoje zarobki? Przekwalifikuj się z humanisty na programistę!

Programista już od kilku lat znajduje się w czołówce zawodów najbardziej pożądanych na rynku pracy. Nazywany zawodem przyszłości, gwarantuje satysfakcjonującą i stabilną pracę, a także jedno z najlepszych wynagrodzeń dostępnych na rynku. Nie dziwi więc fakt, iż z roku na rok rośnie grupa osób zainteresowanych rozpoczęciem kariery właśnie w tej branży. A jak mówią specjaliści – nawet humanista, który do tej pory pracował w wydawnictwie czy w biurze, przy odpowiednim zaangażowaniu i motywacji może nabyć podstawową wiedzę pozwalającą mu na podjęcie pierwszej pracy w IT.

Rocznie w Polsce studia związane z informatyką kończy zaledwie około 14 tysięcy studentów, podczas gdy deficyt programistów sięga 50 tysięcy. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że do 2020 roku na programistów będzie czekało ponad 600 tys. wakatów. Prognozuje się, że najwięcej potrzeb rekrutacyjnych w branży IT będzie w Portugalii, Francji i Polsce.

Od lat mówi się o tym, że zawód programisty jest jednym z najlepiej opłacanych zajęć, a jednocześnie jednym z najbardziej deficytowych. Jeżeli więc czujemy, że praca w IT może być dla nas interesująca, warto podjąć próbę przebranżowienia. Na rynku prężnie działają firmy oferujące szkolenia przygotowujące do podjęcia pracy w zawodzie programisty. Koszt takiego szkolenia to zwykle kilka tysięcy złotych, jednak może zwrócić się bardzo szybko, jeśli po jego ukończeniu podejmiemy pracę jako programista lub tester. Sama kiedyś zatrudniałam osobę, która zajmowała się rekrutacją (nomen omen do IT), po czym postanowiła samodzielnie nauczyć się programowania i teraz pracuje w nowej branży. Nie dziwi mnie ten fakt, ponieważ średnie zarobki na stanowiskach juniorskich w IT to 6000 zł brutto, podczas gdy w zawodach humanistycznych zaledwie 3300 zł.
Natalia Bogdan, założycielka agencji rekrutacyjnej Jobhouse.

Motywacja i zaangażowanie to podstawa sukcesu
Jak w każdym zawodzie potrzeba czasu, by zostać cenionym specjalistą. Jednak podstawy programowania przy dużym zaangażowaniu i wybraniu odpowiednich kursów można opanować w stosunkowo krótkim czasie. Wchodząc na ścieżkę rozwoju w nowej branży, nabywając pożądanych umiejętności, poszerzając swoją wiedzę i zdobywając doświadczenie można czasami wyprzedzić specjalistów, którzy są w tym fachu od lat.

Proces mający na celu stanie się dobrym programistą potrwa kilka lat, a i doświadczeni programiści cały czas muszą się szkolić, ponieważ technologie i języki programowania zmieniają się bardzo szybko. Można natomiast w dosyć krótkim czasie 5-8 miesięcy nauczyć się podstaw programowania w danym języku, nauczyć się rozwiązywania podstawowych problemów programistycznych i poznać metody realizacji projektów IT. To są kompetencje, które umożliwiają uzyskanie pierwszej pracy w IT i pomagają przekonać pracodawcę, żeby zainwestował w dalszy rozwój takiej osoby, dając tym samym możliwość zdobywania pierwszego doświadczenia komercyjnego.
Michał Mysiak, założyciel Software Developement Academy.

Każdy moment w życiu to dobry czas na zmianę
O wyborze zawodu często decydujemy w liceum, kiedy nie do końca jeszcze wiemy, jakie są nasze talenty i oczekiwania wobec przyszłej pracy. Zmiana zdania w trakcie studiów, porzucenie jednego kierunku na rzecz innego, dla wielu jest najlepszą życiową decyzją. Podobnie jest w wieku dojrzałym, jeśli praca, którą wykonujemy nie przynosi nam satysfakcji – warto pomyśleć o zmianie, nawet jeśli na pozór wydaje się ona niemożliwa. Dla wielu skrajną zmianą jest przebranżowienie z humanisty na programistę.

Po pierwsze, humanista może być dobrym programistą – i nie trzeba go na siłę pozbawiać „humanistycznych” zainteresowań czy sposobu myślenia. Trzeba po prostu nauczyć go języka – niemalże tak, jak uczy się języka obcego: angielskiego, francuskiego czy chińskiego. Kontynuując tę analogię, długość nauki zależy od tego, jak dobrze danym językiem chcemy się posługiwać. Na pewien komunikatywny poziom wystarczy kilkumiesięczny, bardzo intensywny kurs, ale dla najlepszych specjalistów i 5-letnia nauka to za mało.

Jacek Tchórzewski – CTO i współzałożyciel szkoły IT Coders Lab.

Finanse są głównym elementem, który decyduje o tym, czy jesteśmy szczęśliwi w pracy – potwierdziły to dwie edycje badania „Szczęście w pracy Polaków”, przeprowadzonego w 2017 i 2018 roku przez firmę Jobhouse. Stąd dla wielu głównym powodem zmiany zawodu z humanisty na programistę są kwestie finansowe. Warto jednak pamiętać, że poza finansami niezwykle istotna jest satysfakcja z wykonywanej pracy i poczucie, że cały czas się rozwijamy. Specjaliści z branży IT zapewniają, iż w tej dziedzinie – na nudę nie można narzekać, bycie na czasie z nowinkami technologicznymi to fascynująca przygoda.

Opr: DD

FindFunds.pl: sukces kampanii crowdfundingowej Atomic Jelly

W ramach kampanii crowdfundingu udziałowego Atomic Jelly sp. z o.o., zorganizowanej na platformie FindFunds.pl, zebrano rekordowe 2 442 000 zł. To nie tylko najwyższa kwota w historii FindFunds.pl, ale jedna z najwyższych w historii polskiego crowdfundingu udziałowego.

– To bez wątpienia ogromny sukces Atomic Jelly oraz platformy FindFunds.pl. Zebrana kwota, jej wysokość oraz czas w jakim ją pozyskano, pokazuje siłę crowdfundingu udziałowego. Nie mam wątpliwości, że bieżący rok przyniesie w tej materii przełom na polskim rynku kapitałowym. Przypomnę, że w krajach rozwiniętych crowdfunding udziałowy jest uznanym sposobem zarówno pozyskania kapitału, jak i inwestowania – wyjaśnia Adam Osiński, prezes Find Funds sp. z o.o.

Mimo dopiero dwóch lata działalności Atomic Jelly ma już na swoim koncie pierwsze sukcesy komercyjne. Poznańskie studio wyprodukowało dwa znaczące tytuły: Project Remedium oraz 303 Squadron: Battle of Britain, notując przy tym przychody przekraczające milion złotych. W bieżącym roku studio pracuje nad kolejną grą: Dangerous Paths, której premiera planowana jest na 2020 r. W dalszej przyszłości studio zamierza zająć się produkcją portów istniejących oraz przyszłych gier na popularne platformy konsolowe. Spółka zakłada, że w najbliższej przyszłości zadebiutuje na rynku NewConnect. IPO zaplanowano na połowę 2020 r.

– Obecnie na platformie FindFund.pl trwają dwie kampanie crowdfundingowe, lada dzień wystartuje kolejna. Nasze doświadczenia pokazują rosnące zainteresowanie tą formą inwestowania.  Inwestorzy są coraz bardziej świadomi ogromnych możliwości jakie daje ta forma lokowania kapitału – wiedzą, że oprócz samego inwestowania, współtworzą firmę – mają realny wpływ na jej sukces.  Każdy udziałowiec staje się bowiem ambasadorem marki. Opowiada o firmie znajomym, promuje ją w Intrenecie. Z drugiej strony dostrzegamy większą otwartość spółek, ich założyciele nie tylko odpowiadają na pytania inwestorów, ale i bardzo często korzystają z rad przyszłych udziałowców. Jest to więc sytuacja win-win – konkluduje Adam Osiński.

Opr: DD

Dobra baza to podstawa – krótko o basicowych stylizacjach

Czy zestawienia produktów, które „obowiązkowo powinna mieć w szafie każda kobieta” mają jeszcze rację bytu w dzisiejszym, tak różnorodnym świecie? Młodej mamie na urlopie macierzyńskim przecież o wiele bardziej przyda się kilka par spodni dresowych czy wygodnych legginsów niż biała koszula i ołówkowa spódnica. Jest jednak kategoria ubrań, bez której rzeczywiście trudno o kompletną i funkcjonalną garderobę, niezależnie od tego, jaki mamy styl i na jakim etapie życiowym się znajdujemy – mowa oczywiście o produktach typu „basic”, tylko jak wybrać te, które faktycznie sprawią, że nasza garderoba będzie funkcjonalna?

Czym właściwie są produkty basic? – Z języka angielskiego basic to podstawowy, co w przypadku ubrań oznacza przede wszystkim prosty krój, brak wzorów (choć wiele osób nieskomplikowany motyw kraty lub paski również traktuje w tych kategoriach) i neutralne kolory – wyjaśnia stylistka KiK. – Czyli ubrania, które dzięki swojej prostocie pasują właściwie do wszystkiego i do każdego rodzaju sylwetki – uzupełnia. By jednak rzeczywiście tak było, trzeba dobrze przemyśleć, co będzie dla nas najodpowiedniejsze.

Na przykład pod względem kolorystycznym. Neutralne barwy to przede wszystkim czerń, biel i beż, ale też różne odcienie granatu oraz szarości. – Te ostatnie mogą okazać się lepszym wyborem w przypadku kobiet o tzw. zgaszonym typie urody, który charakteryzuje wiele Polek. Jasna karnacja o różowawych podtonach, naturalne włosy w kolorze złamanego brązu czy „mysiego” blondu lepiej „czują się” w towarzystwie mniej wyrazistych barw jak granat czy grafit właśnie, które w tym przypadku świetnie zastąpią intensywną czerń. To samo dotyczy jasnych kolorów – zamiast sięgać po ubrania w kolorze czystej bieli lepiej postawić na kremowy odcień lub ecru – radzi ekspertka KiK. Oczywiście, jeśli bardziej odpowiada nam klasyczny wariant, czyli czarny i biały, nie ma się co zmuszać – najważniejsze, by nosić to, co się lubi i w czym czujemy się naprawdę dobrze, bo to właśnie wtedy wyglądamy najlepiej.

Jeśli więc najbardziej lubimy czerwony, zielony lub niebieski to zapewne po ubrania w takich kolorach będziemy sięgać najczęściej. Warto więc mieć to na uwadze w trakcie poszukiwań idealnych basiców na zakupach – mówi.

Co z fasonem? Tu wszystko zależy oczywiście od tego, jaki mamy styl i co przydaje nam się najbardziej. Jeśli należymy do osób, które niezależnie od okazji starają się wyglądać elegancko, zestaw jednokolorowych t-shirtów może okazać się mniej przydatny niż kilka jednolitych koszul i prosty żakiet, marynarka lub kardigan. Na co postawić, jeśli jednak trudno nam się tak jednoznacznie określić? 

– Prosta bluzka z bawełny czy wiskozy z długim rękawem lub takim o długości 3/4 zwykle przydaje się w każdej szafie – zauważa stylistka KiK. – Kiedy jest naprawdę zimno, można ją potraktować jako dodatkową warstwę pod sweter. Świetnie sprawdza się też jako nieskomplikowane zastępstwo dla bardziej ozdobnej bluzki, bo równie dobrze pasuje do spodni dresowych, jak i eleganckiej spódnicy – dodaje. – Fakt, że przylega do ciała, sprawia, że o wiele łatwiej narzucić na nią żakiet czy marynarkę – nawet w takim uszytym ze sztywnego materiału będzie nam wygodnie i nic nie będzie się zwijać, wystawać, marszczyć czy odznaczać. To na tyle uniwersalny element garderoby, że naprawdę warto mieć w szafie co najmniej kilka egzemplarzy – w tym samym lub różnych kolorach (to zależy już od naszych upodobań) – podsumowuje.

Czy jednak basici to tylko bawełniane bluzki, proste bluzy, t-shirty i legginsy? Oczywiście, że nie! – „Podstawowe” ubrania to również, a może przede wszystkim, te, które często nosimy. A więc wspomniane już marynarki, a także kurtki, płaszcze oraz spodnie czy spódnice. Czarna ramoneska, która pasuje zarówno do sukienki w kwiaty, jak i dżinsów, to wręcz kwintesencja tego, co można rozumieć pod pojęciem basic – tłumaczy stylistka KiK. – Tak samo zresztą jak jeansowe spodnie o prostym kroju i bez ozdób – nie ma oczywiście nic złego w tych marmurkowych, z nitami czy przetarciami, jednak to takie w jednolitym kolorze i pozbawione dodatków są najbardziej uniwersalne. Kwestia ich barwy – granatowe, czarne, niebieskie, białe czy czerwone – jest w tym przypadku drugorzędna i zależy wyłącznie od tego, co nam się podoba – podkreśla ekspertka KiK.

Szafa, w której nie brakuje kilku różnych basiców sprawia, że problem „nie mam co na siebie włożyć” właściwie znika. Jednak zdarza się, że jednego dnia mamy ochotę na formalny strój, a innego marzymy tylko o tym, by otulić się puszystym kardiganem i wskoczyć w wygodne spodnie z miękkiego materiału. Czasem też możemy chcieć się wyróżniać albo po prostu uwielbiamy wyraziste wzory. Dla takich ubrań (na przykład supermodnych marynarek w kratę lub takich z roślinnymi aplikacjami i motywami) basici są wręcz idealną bazą, dzięki której nie musimy się martwić o to, że wymarzony żakiet z aplikacjami, cekinowa spódnica czy kolorowa sukienka nie będą pasować do reszty zestawu – przeciwnie, neutralne „tło” pozwoli wyeksponować najbardziej wyrazisty element garderoby, a przy tym ułatwi jego stylizację.

Jeśli więc dotąd na wieszaki z prostymi, jednolitymi ubraniami spoglądałyśmy z myślą „nuda”, warto zmienić nastawienie. Bo w rzeczywistości dobrze skomponowana baza tak naprawdę otwiera przed nami nieograniczone możliwości w kwestii stylizacji i wyboru nawet najbardziej ekstrawaganckich ubrań czy dodatków.

Opr: DD

Prognozy rozwoju polskiego rynku elektromobilności w pierwszą rocznicę powołania PSPA

Przy optymalnym wykorzystaniu środków z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, flota pojazdów elektrycznych w Polsce w 2025 r. będzie liczyła 300 tys. samochodów. Bez tego wsparcia, po naszych drogach jeździłoby ich 60 tys. Osiągnięcie poziomu miliona „elektryków” jest możliwe pięć lat później, przy dodatkowym wsparciu, takim jak np. czasowe zwolnienie z VAT – wynika z raportu „Polish EV Outlook 2019”, opracowanego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) i firmę doradczą Frost & Sullivan.

„Polish EV Outlook 2019” to cykliczna, w pełni kompleksowa analiza rynku elektromobilności w Polsce. Wiodąca publikacja i źródło danych dla branży. Opracowanie przedstawia stan krajowego rynku e-mobility i scenariusze jego rozwoju. Kluczowe wnioski z raportu zaprezentowano podczas konferencji 22 lutego br., dokładnie rok od wejścia w życie Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych.

Infrastruktura wyprzedza pojazdy

W 2018 r. w Polsce zarejestrowano 1,6 mln samochodów osobowych i dostawczych, w tym aż 60% używanych pojazdów z importu. Udział modeli elektrycznych w sprzedaży nowych samochodów wyniósł zaledwie 0,2% i zamknął się liczbie 1 324 sztuk (1068 w 2017 r.). Rok po wejściu w życie Ustawy, po polskich drogach porusza się w sumie ok. 3,5 tys. EV (całkowity park samochodów osobowych i dostawczych wynosi ok. 20 mln pojazdów). Podobnie jak w roku 2017, najchętniej kupowanym modelem zeroemisyjnym w 2018 r. był Nissan LEAF, zaraz po nim uplasowało się BMW i3. Klienci w polskich salonach mieli do wyboru łącznie 13 modeli całkowicie elektrycznych oraz 24 modele hybryd typu plug-in. Infrastruktura ładowania rozwijała się dynamiczniej niż flota. W ubiegłym roku zainstalowano 293 publicznie dostępne punkty, i w konsekwencji ich łączna liczba zwiększyła się z 552 w 2017 r. do 845 w roku 2018. 54% stanowiły szybkie punkty DC, a 46% dysponowało mocą mniejszą lub równą 22 kW.

Polska drugą Norwegią?

Z przygotowanego przez PSPA oraz Frost & Sullivan raportu „Polish EV Outlook 2019” wynika, że wsparcie, które rząd zamierza wprowadzić w ramach Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (m.in. dopłata do zakupu pojazdu elektrycznego w wysokości do 36 tys. zł i 150 tys. zł do infrastruktury ładowania), przyczyni się do wzrostu łącznej liczby samochodów zero- i niskoemisyjnych na polskich drogach. Według prognozy, przy optymalnym wykorzystaniu tych środków, całkowity park EV w Polsce wyniesie w 2025 r ok. 300 tys. pojazdów, czyli mniej więcej tyle, ile do tej pory zarejestrowano łącznie Norwegii, kraju będącym liderem elektromobilności w Europie. Poziom niemal 700 tys. osiągnęlibyśmy w Polsce w roku 2030 r., a dziesięć lat później liczba ta mogłaby wzrosnąć do nawet 2,5 mln. Jak dowodzą autorzy opracowania, wprowadzenie dopłat we wskazanej wyżej wysokości do 2024 r., rozpędzi polski rynek do ponad 50 tys. EV rocznie.

– Prezentowane scenariusze pokazują, jakie znaczenie dla rozwoju elektromobilności ma wprowadzenie systemu dopłat, które, obok zwolnienia z VAT, są najskuteczniejszą formą zachęt do kupowania samochodów zeroemisyjnych w Europie. Do Norwegii jeszcze nam daleko, ale według omawianego scenariusza, w 2030 r., co 10 samochód nowo rejestrowany w Polsce będzie wyposażony w napęd elektryczny. Według naszych prognoz, bez wprowadzenia instrumentów wsparcia finansowego, flota pojazdów elektrycznych w Polsce zwiększyłaby się w 2025 r. jedynie do 60 tys. pojazdów, z 3,5 tys. obecnie. W 2030 r. po polskich drogach jeździłoby ok. 230 tys. EV – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA).

Nawet 3 mln „elektryków”

W raporcie „Polish EV Outlook 2019” przedstawiono wiele scenariuszy rozwoju polskiego rynku. Według najbardziej optymistycznego, uwzględniającego wsparcie z FNT uzupełnione o dodatkowy instrument w postaci czasowego zwolnienia z VAT, rynek rozwinąłby się do 0,5 mln EV w 2025 r., 1 mln w roku 2030 i aż 3,2 mln w roku 2040.

– Oczekujemy, że w okresie 2030-2040 r. rynek pojazdów elektrycznych w Polsce stanie się rynkiem dojrzałym, a tempo jego wzrostu ulegnie stabilizacji. W perspektywie długookresowej, polski park samochodów elektrycznych może się w sumie zwiększyć od 1 mln do 3,2 mln pojazdów w 2040 r., przede wszystkim w zależności od rodzaju wprowadzonych instrumentów wsparcia – mówi Ivan Kondratenko, konsultant Frost & Sullivan.

Na podstawie różnych scenariuszy prezentowanych w „Polish EV Outlook 2019”, liczba publicznych punktów ładowania dostępnych w Polsce, wyniesie od 103,7 do 319,1 tys. Przyjmując ogólnoeuropejski podział punktów ładowania: 85% AC oraz 15% DC, w scenariuszu optymalnego wykorzystania środków FNT, do 2040 r. liczba szybkich punktów DC w Polsce wyniesie 37,4 tys. szt.

Ustawa to nie wszystko

Raport „Polish EV Outlook 2019” dowodzi, że rozszerzenie katalogu zachęt jest absolutnie konieczne, o ile polski rynek pojazdów zeroemisyjnych ma nabrać rozpędu. Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych obowiązuje od niemal roku i nie miała zbyt dużego wpływu na przyspieszenie tempa jego rozwoju. Do tej pory wsparcie, na jakie mogą liczyć użytkownicy EV, to zwolnienie z akcyzy, wyższe odpisy amortyzacyjne, możliwość korzystania z buspasów i darmowe parkowanie w płatnych strefach. Projekt rozporządzenia Ministra Energii, wprowadzający dopłaty w ramach FNT, nie odbiega od regulacji obowiązujących w innych krajach europejskich. Dla przykładu, nabywcy pojazdów elektrycznych we Francji mogą liczyć na dopłatę w wysokości 6 tys. euro oraz dodatkowy bonus w wysokości do 2 tys. euro w przypadku wymiany starego, konwencjonalnego pojazdu na EV. Klienci w Niemczech mają prawo do premii środowiskowej w wysokości 4 tys. euro przy nabyciu samochodu zeromisyjnego lub 3 tys., gdy zdecydują się na hybrydę typu plug-in. Wysokie dopłaty przewiduje program rumuński: 9,5 tys. euro przy zakupie modelu całkowicie elektrycznego i 4,2 tys. euro w przypadku nabycia hybrydy typu plug-in. Dodatkowy bonus przysługuje w przypadku wymiany samochodu.

Obok niedostatecznie rozwiniętej infrastruktury ładowania, główną przyczyną niskiego wolumenu rejestracji nowych pojazdów elektrycznych w Polsce, , pozostają wysokie koszty zakupu samochodów tego typu. Uśredniając, modele elektryczne w Polsce są dwukrotnie droższe od swoich konwencjonalnych odpowiedników. Z przeprowadzonego przez PSPA badania społecznego „Barometr Elektromobilności 2018” wynika, że Polacy są w stanie zapłacić więcej za pojazd elektryczny, ale jego cena powinna być niższa o 35-48 proc. w odniesieniu do aktualnych cen katalogowych EV. Polacy byliby skłonni wydać na elektryczny samochód od 80 do 90 tys. zł.

Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych to największa w Polsce organizacja branżowa, kreująca rynek elektromobilności. Frost & Sullivan to międzynarodowa firma doradcza, specjalizująca się w badaniach rynku, analizach, doradztwie strategicznym oraz szkoleniach korporacyjnych.

źródło: PSPA

Nowe technologie przyszłością sektora bankowego

Nowe technologie to w równej mierze przyszłość, jak i teraźniejszość sektora bankowego. Już dziś w znakomitej większości sklepów i punktów usługowych możemy płacić telefonem lub zbliżeniowo kartą. Jesteśmy w stanie z dowolnego miejsca robić błyskawiczne przelewy pojedynczym kliknięciem, a dwuetapowa weryfikacja wzmocniła bezpieczeństwo operacji finansowych. Procedury, które jeszcze dekadę lub dwie temu wymagały wizyty w punkcie obsługi klienta i złożenia niezliczonej ilości podpisów, dziś można przeprowadzić bez wychodzenia z domu. Jakie jeszcze udogodnienia technologiczne będą w najbliższym czasie dostępne dla właścicieli rachunków bankowych, a także operatorów?

Chcemy spersonalizowanych usług

Banki nie mogą funkcjonować bez klientów, dlatego prześcigają się w dostarczaniu usług coraz prostszych i wyposażonych w większą liczbę użytecznych narzędzi. Wystarczy rzucić okiem na reklamy telewizyjne firm z sektora bankowego – w wielu z nich najwięcej czasu antenowego,
prócz atrakcyjnych warunków spłaty kredytu, zajmują właśnie udogodnienia w dostępie do usług, oparte na nowych technologiach. Ten marketingowy trend nie wziął się znikąd – według ekspertów firmy doradczej i audytorskiej Ernst & Young, aż 70 proc. osób jest skłonnych udostępnić bankom dodatkowe informacje w celu otrzymania spersonalizowanych usług.

Polska jednym z liderów

Szybkość wdrażania i przyswajania nowych technologii przez użytkowników zależy od stopnia zaawansowania usług bankowych w danym państwie. O ile w Stanach Zjednoczonych – kraju
o wysokim stopniu zaawansowania technologicznego – dużą popularnością wciąż cieszą się czeki,
o tyle Polska jest jednym z liderów, jeśli chodzi o płatności zbliżeniowe. Według danych Mastercard, Polacy płacą w ten sposób 20 razy częściej niż Niemcy. Warto podkreślić, że Polska należy do europejskiej czołówki, jeśli chodzi o zastosowanie w sektorze finansowym najnowocześniejszych technologii. Już w 2000 r. powstał pierwszy mobilny bank, gdzie konta obsługiwane były wyłącznie przez internet i telefon, a obecnie niemal każdy gracz na rynku oferuje klientom aplikację mobilną, karty zbliżeniowe oraz płatności za pomocą smartfona. Dane NBP mówią, że z końcem 2017 r. 80% wszystkich kart płatniczych, z których korzystają Polacy, wyposażonych było w funkcję zbliżeniową, a 95% terminali akceptowało transakcje w tej technologii. Doskonałym przykładem
w promowaniu takich rozwiązań jest chociażby Fundacja Polska Bezgotówkowa (powołana przez Związek Banków Polskich), zmierzająca do jeszcze większego upowszechnienia terminali płatniczych i rozwiązań dla MSP, jak mobilne czytniki kart płatniczych łączące się ze smartfonem sprzedawcy.

Sztuczna inteligencja

O efektywnym korzystaniu z dobrodziejstw sztucznej inteligencji (A.I.) w wielu gałęziach gospodarki dyskutuje się od lat. Każda instytucja finansowa w pewnym momencie styka się z nadmiarem danych i problemem ich przetworzenia oraz wyselekcjonowania tych najbardziej przydatnych informacji. Dzięki technologii machine learning (uczenie maszynowe) praca z danymi nawet z nieustrukturyzowanych źródeł przebiega szybko i sprawnie. Opracowane w ten sposób informacje można potem wykorzystać np. w procesie personalizowania obsługi klientów. A.I. potrafi owe dane analizować i adaptować, przeobrażając je w informacje dla banków. Ta funkcja może być oczywiście wykorzystana w celu konkurowania z innymi podmiotami na rynku.

Ciekawszym z perspektywy klienta rozwiązaniem są jednak chatboty.  Można je wykorzystywać do logowania, obsługi rachunku, realizacji przelewów lub dialogu z klientem. W przyszłości boty mogą wspierać pracę np. konsultantów call center, choć według różnych badań wiele osób nie życzy sobie, by dzwonił do nich robot. Z raportu opublikowanego przez Digital Banking wynika, że blisko 35 proc. firm z sektora finansowego wdrożyło już co najmniej jedno rozwiązanie z zakresu uczenia maszynowego, a 23 proc. badanych z segmentu sztucznej inteligencji.

„Zastosowanie technik sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego pozwala nie tylko odciążyć pracowników i skierować ich uwagę na złożone problemy klientów, ale również włączyć do cyfrowego świat osoby dotychczas wykluczone. Przykładowo, chatboty i rozpoznawanie mowy otwierają systemy informatyczne na interakcje z osobami niewidomymi” – komentuje Andrzej Pacek, Head of Technology & Data z National Westminster Bank.

Biometria

W 2018 r. Mastercard poinformował, że na Wyspach Brytyjskich zdecydowanie zamierza postawić na biometrię. Rozpoznawanie klienta po unikatowych cechach jego organizmu coraz częściej stosowane jest na świecie w różnych dziedzinach biznesu, szczególnie w marketingu. Dla klientów banków zastosowanie biometrii powinno oznaczać zwiększenie bezpieczeństwa: na przykład w miejscach, w których płaci się zbliżeniowo, będzie można autoryzować transakcje odciskiem palca albo za pomocą rysów twarzy. Kraje skandynawskie idą jeszcze dalej. W Szwecji wprowadzono możliwość zapłaty przez dotknięcie dłonią specjalnego czytnika dołączonego do kasy fiskalnej. Jeśli podobne pomysły sprawdzą się na dłuższą metę, można przewidywać, że ich wprowadzenie na szeroką skalę w naszym kraju będzie tylko kwestią czasu.

„Wdrożenia biometrii to przykład ilustrujący, jak ewoluuje także podejście do zagadnień bezpieczeństwa. Weryfikacja naszej tożsamości czy poziomu uprawnień powinna odbywać się w sposób niemal niezauważalny. Aby to osiągnąć, bezpieczeństwo i technologia muszą współpracować od etapu pomysłu aż po finalne wdrożenie, co pozwoli połączyć wygodę dla użytkownika z odpowiednią ochroną jego danych czy środków finansowych” – dodaje Marcin Świdziński, Head of Security Poland z National Westminster Bank.

Łańcuch bloków

Blockchain (najpowszechniejszy typ technologii DLT – distributed ledger technology), to zdecentralizowana baza danych, oparta na sieci peer-to-peer, przeznaczona do prowadzenia ksiąg transakcji w postaci cyfrowej. W świecie finansów technologia wykorzystywana jest głównie do przelewów kryptowalutowych. Narzędzie to pozwala na realizację przelewów pieniężnych (także międzynarodowych) bez żadnych pośredników, co w znacznym stopniu ogranicza koszty i przyśpiesza czas transakcji. W Europie i na świecie wiele banków deklaruje, że z dużym zainteresowaniem przygląda się blockchainowi. W Polsce wdrożył ją już bank PKO BP, a w nieodległej przyszłości z dobrodziejstw „łańcucha bloków” z pewnością będą korzystać wszyscy klienci tradycyjnych banków.

Lepsze jutro?

Już dziś efektem współczesnych technologii w sektorze finansowym, czyli w głównej mierze bankowości mobilnej oraz płatności zbliżeniowych smartfonem, jest szybkość i wygoda operacji finansowych. Jak zmieni się nasz stosunek do pieniądza i relacja z bankiem, gdy wyżej wymienione narzędzia wejdą w życie na masową skalę? KPMG w jednej ze swoich analiz przewiduje, że do 2030 r. nastanie czas “niewidzialnej bankowości” – i każdy z indywidualnych klientów, w zależności od stopnia optymizmu względem nowych technologii, będzie ją inaczej interpretować.

Opr: DD

Żabka wspiera technologicznie franczyzobiorców w prowadzeniu sklepów

Żabka udostępniła dla swoich franczyzobiorców specjalną aplikację mobilną, która ułatwia codzienne zarządzanie sklepem. Narzędzie pozwoli m.in. monitorować na bieżąco wyniki sprzedaży w placówkach, generować symulację przychodów czy rozliczenia finansowe. Aplikacja ma być mobilnym centrum dowodzenia sklepem, dzięki któremu będzie możliwe docelowo kontrolowanie niemal wszystkich procesów i urządzeń.

Koncentrujemy się na potrzebach naszych franczyzobiorców i korzystając z nowoczesnych technologii wprowadzamy nowe narzędzia, upraszczające codzienne prowadzenie biznesu. Aplikacja wprowadza również nową, wyższą jakość w zarządzaniu sklepem. Franczyzobiorcy będą na bieżąco otrzymywać informacje z kasy, dzięki czemu łatwiej analizować dane sprzedażowe czy weryfikować poziom zatowarowania. W kolejnych miesiącach planujemy rozwój tego narzędzia o moduł grywalizacji, motywujący franczyzobiorców oraz sprzedawców do zaangażowania w aktywną sprzedaż  – mówi Adam Manikowski, Wiceprezes Zarządu Żabka Polska. – Na etapie testów aplikacja została pozytywnie oceniona przez 90% badanych użytkowników. Najwięcej punktów otrzymały intuicyjność, czytelność oraz zawartość merytoryczna narzędzia – dodaje.

Aplikacja umożliwia ciągłą kontrolę tego, co aktualnie dzieje się w sklepie, gdyż raport ze sprzedaży i informacje dotyczące przychodów jest dostępny online. Franczyzobiorcy otrzymują także powiadomienia o zalogowaniu kas w sklepie, dzięki czemu wiedzą, czy otwarcie nastąpiło o właściwej godzinie. Każdy franczyzobiorca może również skorzystać z dedykowanych raportów tylko dla swojego sklepu. Może np. sprawdzić TOP 30 najlepiej rotujących produktów, dzięki czemu ma możliwość jeszcze lepszego planowania sprzedaży.

Dzięki aplikacji mam możliwość monitorowania wielu czynników, które składają się na mój sukces jako franczyzobiorcy. Mam możliwość weryfikacji m.in. sprzedaży, zwrotów zatwierdzonych przez moich pracowników, anulowanych dokumentów sprzedaży, pełnych raportów i symulacji, aż po sprzedaż konkretnych kategorii produktów itp. Gdziekolwiek jestem, dzięki aplikacji mam pełen nadzór nad tym, co jest ważne dla mojej firmy – komentuje Rafał Nieckarz, franczyzobiorca sklepu Żabka w Warszawie.

Żabka od wielu lat konsekwentnie transformuje swoją działalność na wielu polach, żeby w efekcie działać sprawniej i udostępniać franczyzobiorcom narzędzia do efektywnego zarządzania sklepem. Żabka w tym działaniu opiera się na doświadczeniach franczyzobiorców, którzy biorą udział w kluczowych dla firmy projektach i dzielą się swoim doświadczeniem. 

–Wspólnie podczas warsztatów wypracowaliśmy z naszymi franczyzobiorcami optymalny zakres ich potrzeb, aby dopasować do tego najnowsze rozwiązania technologiczne. Zależało nam przede wszystkim na użytecznym narzędziu, które realnie pomoże w zarządzaniu sklepem, a z drugiej strony będzie mogło być cały czas rozwijane. Aplikacja umożliwia dostęp do informacji ze sprzedaży w czasie rzeczywistym, a na tym etapie projektu było dla franczyzobiorców kluczowe – dodaje Tomasz Blicharski, Wiceprezes ds. Finansowych i Rozwoju.

Opr: DD

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...