.
Strona główna Blog Strona 204

Kia ujawnia szczegóły techniczne nowego Sorento

Kia Motors ujawniła szczegóły dotyczące platformy podłogowej i układów napędowych Sorento nowej generacji. Sorento nr 4 jest pierwszym SUV-em marki Kia skonstruowanym na nowej platformie podłogowej. Dzięki niej duży SUV odznacza się nie tylko nowymi proporcjami – z dużym rozstawem osi i krótkimi zwisami, ale również oferuje nowy poziom komfortu i wysoką precyzję prowadzenia.

Długość nowego Sorento wzrosła o 10 mm w porównaniu z długością modelu poprzedniej generacji. Rozstaw osi zwiększył się o 35 mm i wynosi teraz 2815 mm. Dzięki temu zarówno w kabinie, jak i w bagażniku Sorento jest więcej miejsca niż w wielu konkurencyjnych SUV-ach.

Sorento pierwszej generacji, które debiutowało w 2002 roku, miało nadwozie zbudowane na ramie. Wówczas taka konstrukcja gwarantowała nie tylko solidność, ale także należytą odporność na trudy jazdy w terenie. Przejście na nadwozie o konstrukcji samonośnej nastąpiło już podczas przygotowywania Sorento drugiej generacji, które na rynku pojawiło się w 2009 roku. Oznaczało ono zdecydowaną zmianę zarówno charakteru auta, jak i jego zachowania na drodze. Najnowsza platforma podłogowa, opracowana z myślą o Sorento czwartej generacji, stanowi równie duży skok techniczny. Dzięki niej duży SUV marki Kia ustanawia nowe standardy dla aut tego segmentu pod względem przestronności wnętrza, funkcjonalności, jakości wykonania oraz komfortu podróżowania i precyzji prowadzenia.

W Korei, Europie i Ameryce Północnej nowe Sorento będzie dostępne z hybrydowym układem napędowym, w którym wykorzystano jednocześnie mocny i oszczędny silnik z rodziny „Smartstream”. Hybrydowy układ napędowy będzie oferowany po raz pierwszy w historii tego modelu. Składa się on z 1,6-litrowej jednostki napędowej T-GDi (turbodoładowanej z bezpośrednim wtryskiem benzyny), silnika elektrycznego o mocy 44,2 kW i litowo-jonowego akumulatora o pojemności 1,49 kWh. Maksymalna moc hybrydowego układu napędowego wynosi 230 KM, a maksymalny moment obrotowy – 350 Nm, co zapewnia świetne osiągi przy bardzo niskim zapotrzebowaniu na paliwo. Akumulator znajduje się pod podłogą i nie ogranicza ani przestrzeni w kabinie, ani pojemności bagażnika.

W przyszłości gama układów napędowych Sorento czwartej generacji zostanie wzbogacona o nowe silniki benzynowe i nową, mocną odmianę hybrydową typu plug-in.

W chwili rynkowego debiutu nowego Sorento nabywcy w Korei i w Europie będą mieli do wyboru  wersję napędzaną nowym czterocylindrowym silnikiem wysokoprężnym o pojemności 2,2 litra, który należy do rodziny „Smartstream”. Ta jednostka napędowa dysponuje maksymalną  mocą 202 KM i maksymalnym momentem obrotowym wynoszącym 440 Nm i seryjnie współpracuje z nową 8-stopniową przekładnią o dwóch sprzęgłach, które pracują w kąpieli olejowej. Nowa skrzynia biegów zapewnia bardzo płynną zmianę przełożeń i odznacza się większą wydajnością w porównaniu z przekładnią, w której sprzęgła pracują na sucho.

W Korei i w Ameryce Północnej Kia będzie oferowała nowe Sorento także z mocnym 2,5-litrowym silnikiem T-GDi z rodziny „Smartstream”, który osiąga maksymalną moc 281 KM i maksymalny moment obrotowy o wartości 421 Nm. 2,5-litrowy, turbodoładowany silnik, który współpracuje z nową przekładnią dwusprzęgłową, łączy zalety dwóch rodzajów wtrysku – bezpośredniego i wielopunktowego. Dzięki temu umożliwia optymalne dostosowanie przebiegu procesu spalania do prędkości obrotowej wału korbowego w celu zwiększenia osiągów i uzyskania maksymalnej wydajności w codziennym użytkowaniu.

W Sorento czwartej generacji, oprócz nowej platformy podłogowej i nowych układów napędowych, debiutuje szereg zaawansowanych systemów zwiększających bezpieczeństwo i komfort obsługi. Nowego flagowego SUV-a Kia wyposażyła w układ hamulcowy, który zapobiega kolejnym kolizjom. Jeśli na skutek pierwszego zderzenia zadziałają poduszki powietrzne, Sorento automatycznie uruchomi hamulce, aby chronić pasażerów przed kolejnymi niekontrolowanymi kolizjami czołowymi lub bocznymi. W zależności od rynku, nowe Sorento będzie dostępne z aż ośmioma poduszkami powietrznymi, w tym z nowymi bocznymi między przednimi fotelami oraz chroniącymi kolana zarówno kierowcy, jak i pasażera.

Na wybranych rynkach Sorento czwartej generacji będzie również dostępne z nowym systemem Surround View Monitor, którego obraz będzie można przenieść na ekran smartfona. Dzięki temu, że obraz z kamer będzie widoczny nie tylko na wyświetlaczu systemu multimedialnego w kabinie samochodu, parkowanie dużym SUV-em będzie łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Nowa Kia Sorento zadebiutuje 3 marca 2020 roku podczas Salonu Samochodowego w Genewie.

źródło: KIA

Od butelki do tkaniny: obicia foteli Audi zrobione z tworzywa PET

Przemysł modowy wytwarza z plastikowych butelek PET biżuterię, ubrania czy torebki. Co więcej, z surowców wtórnych takich jak makulatura, plastikowe butelki czy drewniane wióry, powstaje też coraz więcej mebli. W ten trend włącza się Audi, oferując w nowym A3 obicia foteli zrobione z tkaniny z recyklingu.

Równowaga środowiskowa jest filarem korporacyjnej strategii Audi. Odnosi się to zarówno do technologii, jak i do procesów produkcyjnych. W czwartej generacji Audi A3 po raz pierwszy użyte zostały tkaniny obiciowe foteli zrobione z surowców wtórnych. Około 89 procent składu tkaniny to przetworzone w specjalnym procesie, zużyte plastikowe butelki PET. Uzyskany w ten sposób materiał gwarantuje takie same standardy jakościowe, zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i o wrażenia dotykowe, co konwencjonalny materiał tekstylny.

Przemiana starego w nowe

Butelka znika w otworze automatu do zwrotu plastikowych opakowań – których coraz więcej również w naszym kraju – ale co dzieje się dalej? Przykład z Niemiec: Jeszcze w sklepie butelki jednorazowe są prasowane w specjalne pakiety ułatwiające ich transport samochodem ciężarowym. Po dotarciu do zakładu recyklingu są one sortowane według koloru, rozmiaru i jakości. Inne materiały, takie jak kapsle, są oddzielane. Następnie specjalny młyn mieli butelki na płatki, które są myte, suszone a następnie roztapiane w jednolitą masę. Masa jest wyciskana przez specjalne dysze, kształtujące z niej plastikowe pasma. Po wysuszeniu, maszyna sieka je na małe kawałki. W ten sposób powstaje granulat, inaczej nazywany recyklatem, który jest poddawany powtórnemu tłoczeniu – w ten sposób powstają nici. Nawinięte na zwoje, są one na koniec wykorzystywane do produkcji materiałów obiciowych Audi.

Ponad 100 butelek PET w jednym Audi A3

W sumie, do obicia wszystkich siedzeń w Audi A3 wykorzystuje się 45 butelek PET
o pojemności 1,5 litra. Ponadto dywaniki w tym modelu zrobione są z materiału powstałego z kolejnych 62 butelek PET. Również inne elementy wnętrza np. materiały izolacyjne, panele boczne wnętrza bagażnika, jego podłoga i mata,
są w coraz większym stopniu wykonywane z surowców wtórnych. Cel tych działań jest jasny: odsetek materiałów pochodzących z recyklingu w całej gamie modelowej czterech pierścieni ma w najbliższych latach znacznie wzrosnąć.

Obecnie tapicerka siedzeń nowego A3 nie jest jeszcze w pełni wykonana
z materiałów nadających się do recyklingu. „Póki co wyzwaniem dla nas jest dolna warstwa tkanego materiału, połączona z górną warstwą za pomocą kleju. Pracujemy nad jej zastąpieniem poliestrem nadającym się do recyklingu” –  mówi Ute Grönheim, odpowiedzialna w Audi za rozwój materiałów tekstylnych. „Naszym celem jest stworzenie tapicerki z materiału nadającego się w stu procentach do recyklingu.”
W dłuższej perspektywie czasowej wszystkie obicia siedzeń, we wszystkich seriach modelowych, będą wykonane z materiałów zrobionych z surowców wtórnych.

źródło: Audi

Huawei prezentuje składany smartfon Mate Xs

Podczas konferencji w Barcelonie HUAWEI zaprezentował smartfon Mate Xs. To już drugi składany smartfon w rodzinie Huawei. Jego elastyczny wyświetlacz o wyjątkowej trwałości, płynne działanie i długi czas pracy to cechy, które wyróżniają ten model.

Okno na nieskończone możliwości

Smartfon Mate Xs został wyposażony w składany, 8-calowy wyświetlacz FullView, który pozwala na korzystanie ze smartfona jak z tabletu. Główny ekran przed rozłożeniem ma przekątną 6,6 cala, drugi – 6,38 cala. Dzięki wykorzystaniu materiałów wykorzystywanych w przemyśle lotniczym i dwuwarstwowej strukturze polimerowej, obrazy wyświetlane na elastycznym ekranie smartfona wyróżaniają się najwyższą jakością, nasyceniem kolorów i jasnością.

Niezwalniająca łączność

Sercem Huawei Mate Xs jest procesor Kirin 990 (5G) SoC. Układ został oparty na innowacyjnej architekturze Da Vinci, przez co wydajność pracy Mate Xs może być nawet 6 razy wyższa, a efektywność energetyczna 8 razy wyższa niż w przypadku innych rozwiązań dostępnych na rynku. Kirin 990 (5G) korzysta z 16-rdzeniowego procesora graficznego Mali-G76 GPU, co pozwala użytkownikom cieszyć się płynnym przesyłem danych przy jednoczesnym oszczędzaniu przepustowości kanałów oraz obniżeniu poziomu zużycia energii. Funkcje te mają znaczenie w przypadku dużych obciążeń podczas grania lub przy przetwarzaniu materiałów wideo.

Wyposażony w Kirin 990 (5G), smartfon Mate Xs obsługuje technologię inteligentnego wyboru sieci. Funkcja ta automatycznie wybiera optymalną sieć na podstawie siły sygnału, gwarantuje stabilne połączenie i prędkość pobierania danych. Inteligentny wybór sieci wspiera także przesył danych poprzez innowacyjną technologię dystrybucji ruchu – podczas prowadzenia transmisji na żywo albo przesyłania krótkich materiałów wideo, system wykorzystuje zarówno sieć 5G, jak i 4G. Procesor wspiera dwa standardy: NSA oraz SA.

Aparat fotograficzny

Aparat główny Mate Xs wyposażony jest w system czterech obiektywów – SuperSensing Leica Quad Camera. Obiektywy o parametrach 40 MP (szerokokątny, f/1.8), ultraszerokokątny 16 MP (f/2.2), teleobiektyw 8MP (f/2.4, OIS) i obiektyw 3D Depth Sensing Camera z wykrywaniem głębi zostały ułożone pionowo wzdłuż paska bocznego urządzenia. System kamer obsługuje kombinację optycznej stabilizacji obrazu OIS i stabilizacji obrazu opartej o AI, zapewniając bardzo stabilne zdjęcia i nawet 30-krotny zoom hybrydowy. Aparat główny modelu Mate Xs charakteryzuje się czułością ISO 204800, co zapewnia wysokiej jakości zdjęcia w słabym oświetleniu. Dzięki składanej konstrukcji Mate Xs użytkownik zyskuje te same możliwości fotograficzne podczas robienia autoportretów, ponieważ wystarczy jedynie odpowiednio rozłożyć urządzenie.

Nowa odsłona wielozadaniowości

Składany wyświetlacz Huawei Mate Xs pozwala użytkownikowi na wykorzystanie pełni funkcjonalności zarówno smartfona jak i tabletu, a fizyczne zapięcie w postaci przycisku na pasku bocznym gwarantuje bezpieczeństwo codziennego użytkowania.

Funkcja Multi-Window umożliwia wyświetlanie dwóch aplikacji obok siebie i ich interakcje. Tekst, obrazy i dokumenty można przenosić niezwykle łatwo między aplikacjami – wystarczy je przeciągnąć i upuścić.

Jednocześnie najnowsza wersja autorskiej nakładki Huawei – EMUI zainstalowana w Mate Xs, wspiera funkcję Multi-screen Collaboration, pozwalając na przesyłanie plików między smartfonem, opartym na Androidzie i laptopem korzystającym z oprogramowania Windows. Dodatkowo funkcja umożliwia sterowanie oboma urządzeniami z jednego wyświetlacza (laptopa).

Obsługę smartfona ułatwia także stacja dokująca umieszczona w dolnej części ekranu, która może zostać wykorzystana do szybkiego uruchamiania wybranych aplikacji. Nawet, gdy dwie aplikacje są jednocześnie otwarte, można uruchomić trzecią za pomocą funkcji Floating Widow. Pozwala ona na wykonywanie drobnych zadań, takich jak odpowiadanie na wiadomości tekstowe bez wychodzenia z bieżących aplikacji.

W konstrukcji Mate Xs zostały wykorzystane technologie inspriowane doskonałością natury. Zawias łączący ekrany powstał inspirowany składaniem się skrzydeł sokoła. Wykorzystany wcześniej w modelu Mate X mechanizm Falcon Wing, został udoskonalony – 100 blokujących się elementów, działa w idealnej harmonii, by wzmocnić wyświetlacz, zapewniając jednocześnie bezproblemową obsługę smartfona w obu trybach. Jego trwałość, a jednocześnie pełne zgięcie gwarantuje materiał, z którego został wykonany – ciekłego metalu na bazie cyrkonu.

Natomiast technologia Flying Fish Fin Cooling System została stworzona specjalnie na potrzeby składanych urządzeń. Wykorzystuje on elastyczny grafen z mikroskopijnymi szczelinami, które umożliwiają jego złożenie wraz z urządzeniem i pokrycie całej powierzchni w celu równomiernego, skutecznego chłodzenia.

Huawei Mate Xs działa na autorskiej nakładce Huawei EMUI 10.0.1. Smartfon został wyposażony w baterię o pojemności 4500 mAh wraz ze wsparciem dla superszybkiego ładowania SuperCharge 65W.

źródło: Huawei

Siedem milionów ŠKÓD OCTAVIA

Siedmiomilionowa ŠKODA OCTAVIA zjechała z linii produkcyjnej w głównej fabryce ŠKODY w Mladá Boleslav. Początki historii modelu sięgają 1959 roku. W połowie lat 90. Powstała pierwsza współczesna generacja modelu OCTAVIA. Od tego czasu sukces modelu stał się fundamentem dla dalszego rozwoju marki, który trwa do dziś. W 2019 roku ŠKODA dostarczyła klientom 363 700 sztuk modelu Octavia i świętowała światową premierę najnowszej, czwartej generacji bestselleru.

– OCTAVIA to serce naszej marki. Odnosząc sukcesy od połowy lat 90., znacząco przyczyniła się do przekształcenia ŠKODY z lidera regionalnego w znaczącego producenta samochodów na arenie międzynarodowej, który ugruntował swoją pozycję jako producent masowy. Świętowanie siedmiu milionów wyprodukowanych modeli OCTAVIA to wyjątkowe wydarzenie i doskonałe świadectwo fantastycznej pracy naszych kolegów z działu produkcji i logistyki – mówi Michael Oeljeklaus, członek zarządu ŠKODA AUTO ds. produkcji i logistyki.

OCTAVIA zachwyca klientów już od 1959 roku. Zawdzięcza to charakterystycznej dla tego modelu przestronności i wykorzystaniu zaawansowanych technologii. W latach 60. XX wieku był to ósmy samochód w portfolio producenta, licząc od zakończenia II Wojny Światowej. Właśnie dlatego nadano mu nazwę OCTAVIA, która pochodzi od łacińskiego słowa „octo” oznaczającego liczbę osiem. W ciągu 12 lat ŠKODA wyprodukowała około 400 000 sztuk tego popularnego modelu.

Debiut bestsellera 

Jesienią 1996 roku w Paryżu, podczas „Mondial de l’Automobile”  ŠKODA zaprezentowała pierwszą generację współczesnej wersji modelu OCTAVIA. Design i przestronność limuzyny odpowiadały na potrzeby konsumentów, co przełożyło się na dostarczenie aż 61 000 sztuk w rok po premierze. Rok później z linii produkcyjnej zjechało ponad 117 500 egzemplarzy, prawie dwa razy więcej niż w 1997 roku. Do 2010 roku na drogach zadebiutowało ogółem 1 440 000 egzemplarzy modelu OCTAVIA pierwszej generacji.

OCTAVIA drugiej generacji rozpoczyna globalny wymiar produkcji

Druga generacja ŠKODY OCTAVIA została zaprezentowana publiczności w 2004 roku podczas Salonu Samochodowego w Genewie. Dzięki ponadczasowej elegancji i jeszcze większej przestrzeni we wnętrzu, samochód kontynuował historię sukcesu swojego poprzednika. Do jego popularności przyczynił się większy bagażnik i najnowsze technologie. Jeszcze bardziej poprawiono komfort jazdy, a bezpieczeństwo poprawiło wprowadzenie ABS oraz czterech poduszek powietrznych i nowych aktywnych zagłówków. ŠKODA wyprodukowała w sumie około 2 500 000 modeli OCTAVIA drugiej generacji.

Produkcja drugiej generacji modelu OCTAVIA odbywała się od 2005 roku również w fabryce Aurangabad w Indiach, a w 2007 roku wystartowała produkcja modeli na rynek chiński w Shanghai Volkswagen (obecnie SAIC Volkswagen Automotive Co. Ltd.). Od 2009 roku OCTAVIA produkowana jest także  w fabryce koncernu Volkswagen w Kaluga w Rosji.

Trzecia generacja modelu OCTAVIA

Trzecia generacja bestsellera ŠKODY zadebiutowała w 2012 roku. Pięć lat później producent kompleksowo zmodyfikował model i udoskonalił jego wizerunek. Wraz z wprowadzeniem mobilnych usług online ŠKODA Connect po raz pierwszy OCTAVIA mogła zaoferować szereg zaawansowanych rozwiązań z obszaru connectivity. Na rynek trafiło około 2 600 000 modeli OCTAVIA trzeciej generacji.

Czwarta generacja modelu Octavia to awans o kilka poziomów

Czwarta generacja bestsellera zadebiutowała w listopadzie 2019 roku.  Nowa OCTAVIA jest większa i jeszcze bardziej przestronna od poprzedniej wersji. Ikona marki łączy emocjonalny design i nowoczesne technologie z funkcjonalnością znaną już z poprzednich wersji tego modelu. Auto zostało wyposażone w najnowsze rozwiązania z zakresu systemów bezpieczeństwa oraz nowoczesne silniki benzynowe i wysokoprężne o zwiększonej wydajności.

OCTAVIA niebawem dostępna będzie również z napędem hybrydowym typu plug-in (PHEV) oraz jako tzw. miękka hybryda (mHEV). Aranżacja auta, imponujący design, poziom wykonania, jakość wykorzystanych materiałów, czy zastosowanie najnowocześniejszych systemów asystujących to klucz do sukcesu, który potwierdzają 7 milionów klientów.

Hilton Świnoujście Resort & Spa w Warstwach od Anny Glik

Młoda polska artystka tworząca pod pseudonimem Warstwy, współpracująca m.in. z domem mody Hermès, stworzyła kolekcję grafik, które dopełnią wnętrza nowego, designerskiego hotelu nad Bałtykiem – Hilton Świnoujście Resort & Spa.

Artystyczny projekt Anny Glik – Warstwy to abstrakcyjne kolaże będące interpretacją samego hotelu, jego designu, konceptu i idei, a także unikatowego otoczenia – nadmorskiej, charakterystycznej dla Bałtyku natury: z wydmami, głęboką zielenią oraz najszerszą polską plażą, z którą sąsiaduje obiekt. Inspiracją do grafik było też miasto, nadbałtycki kurort z secesyjną dzielnicą uzdrowiskową i przepiękną, klasyczną architekturą w klimacie retro.

Kolekcja pięciu kolaży to niejako opowieść o Świnoujściu, jego pięć elementów tworzących spójną całość utrzymanych w podobnej tonacji kolorystycznej i klimacie. Miałam zupełną wolność w kreowaniu grafik, mogłam zinterpretować miejsce i przedstawić je we własny sposób, niezobowiązująco i trochę surrealistycznie – opisuje projekt Anna Glik.

Hilton Świnoujście Resort & Spa wprowadza zupełnie nowe doświadczenia i jakość nad polskie wybrzeże. To miejsce dostosowane do różnych osobowości doceniających dobry design. Paleta kolorów, różnorodność materiałów o wyraziście wyczuwalnych fakturach nawiązują do dominujących elementów nadmorskiego krajobrazu. Architekci dopracowali wnętrza materiałami najlepszej jakości, w tym ręcznie obrabianą ceramiką. To hotel dla duszy i ciała – harmonię odnajdziemy w strefach SPA & Wellness, a kulinarne doświadczenia zapewni wyjątkowa oferta restauracyjna.

Ania w swoich pracach łączy grafikę, abstrakcję i nieskończoną kreatywność. Jesteśmy zachwyceni naszą współpracą. Jej kolaże idealnie oddają ideę naszego hotelu, mamy bardzo podobną wrażliwość artystyczną. Projekt powstał w ramach naszego programu Zdrojowa Art – podsumowuje Marcin Góralski, Communication and Content Manager w Zdrojowa Invest & Hotels, inwestora i operatora hotelu Hilton Świnoujście Resort & Spa.

O Zdrojowa Invest & Hotels

To dynamicznie rozwijająca się, rodzinna grupa inwestycyjno-hotelarska wywodząca się z Kołobrzegu i skoncentrowana na kurortach. Obecnie ma otwartych 12 obiektów nad morzem i w górach, w tym Hilton Świnoujście Resort & Spa, Radisson Blu Resort, Świnoujście w kompleksie Baltic Park Molo, największej inwestycji hotelowo-apartamentowej na Wybrzeżu. Wszystkie obiekty hotelowe mają charakter premium i znajdują się w najlepszych lokalizacjach, a wyróżniają się nowoczesną architekturą i stylowymi wnętrzami, wzbogaconymi regionalnymi akcentami. Zdrojowa to pionier i lider condo hoteli w Polsce, jedna z największych sieci hotelowych w kraju oraz największy deweloper dochodowych apartamentów wakacyjnych i hoteli w polskich miejscowościach wypoczynkowych. Zatrudnia ponad 1200-osobową kadrę. Zdrojowa jest również grupą odpowiedzialną społecznie, troszczącą się o rozwój sztuki i środowisko w ramach programów Zdrojowa Art i Zdrojowa Eco Friendly.

Kingsman Finance – biznes to przede wszystkim wartości

O budowaniu biznesu opartego na wartościach, samochodach, finansach i marzeniach rozmawiamy z Dariuszem Olejnikiem, Piotrem Ostapiukiem i Tomaszem Szczerbakowskim z Kingsman Finance – brokera samochodowego i finansowego, który wymyka się standardom.

Rozmawia Michał Garbaczuk

Panowie, macie świadomość tego, że nazwa oraz idea waszego biznesu jest dość śmiała i dla niektórych może być nawet zabawna. Skąd pomysł na nazwę firmy?

Dariusz Olejnik: Historia nazwy jest banalna, ale prawdziwa. Ja zawsze w takich sytuacjach decyduje przypadek. Podczas wyjazdu służbowego dwóch kolegów postanowiło połączyć pasję z finansami. Ja uwielbiam zegarki, a Piotr doskonale czuje się w finansach. Zegarek to drogi produkt, często kolekcjonerski. Zadaliśmy sobie pytanie, dlaczego nie leasingować zegarków? Reszta poszła z górki. Od samego początku staraliśmy się dać klientom podejście komplementarne, czyli zaufanych dostawców, szybką transakcję, dobre finansowanie i ubezpieczenie wszystkich produktów, które ofertujemy.

W tym czasie Piotr rozwijał zespół, który oferował leasing samochodów na bardzo korzystnych warunkach. Poczułem, że wystarczy dodać do tego biznesu jakąś głębsza ideę i szczyptę niebanalnego marketingu. Tego dnia, wieczorem oglądałem w telewizji film Kingsman. To była właśnie ta iskra. Wartości, jakie reprezentowali bohaterowie filmu wydały mi się idealne, by zaprezentować je w realiach biznesowych. Uczciwość, oddanie, pasja, rzetelność, nieszablonowość. Tak narodził się Kingsman Finance.

Jesteście przykładem, że marzenia się spełniają. W którym momencie ich realizacji jesteście?

D.O.: Gdybym powiedział, że już dziś osiągamy zaplanowane, wielkie sukcesy sprzedażowe, było by to pewnym nadużyciem. Ciężko pracujemy, by wartości „Rycerzy Króla” przenosić do realnego świata. Być może pachnie to trochę naiwnością, ale ja myślę, że to bardziej optymizm i chęć zarażania klientów pozytywną energią. Myślę także, że jesteśmy na bardzo dobrej drodze.

Panie Piotrze, odpowiada pan za relacje z dealerami i budowę finalnego produktu.

Piotr Ostapiuk Partnerów i klientów, którzy nam zaufali przybywa lawinowo, a każdy zadowolony klient to kolejna rekomendacja i otwarte drzwi do nowego biznesu. Każdy nowy klient różni się od poprzedniego, stąd naszą ofertę musimy stale modyfikować. Kluczem do sukcesu jest zadowolenie klienta, dlatego oferta musi się zmieniać. Na rynku finansowym jesteśmy od wielu lat i mamy w tej branży duże doświadczenie, ale trzeba przyznać, że budowanie marki nie jest łatwym procesem. Za marketingiem muszą iść konkretne liczby i działania sprzedażowe.

Porozmawiajmy o tym, co wyróżnia was na rynku?

P.O.: Wyspecjalizowaliśmy się w dostarczaniu klientom z sektora Małych i Średnich Przedsiębiorstw nowych samochodów każdej marki. Jednak auto to jednak tylko część oferty. Najważniejsza jest usługa finansowa, która czyni nas wyjątkowymi. Naszym daniem specjalnym jest leasing z wysokim wykupem i wynajem długoterminowy.

Praktycznie 100 procent transakcji realizowanych jest na autach, które my dostarczamy do klientów. Są to samochody z polskich sieci dealerskich, z wynegocjowanymi przez nas wysokimi rabatami. Klient odbiera auto wraz z atrakcyjnym finansowaniem i ubezpieczeniem. Osoby, które nam zaufały cenią sobie fakt, że realizujemy w ich imieniu cały proces zakupu, a najważniejsze, że organizujemy dowóz pod dom. Wartością dodaną jest fakt, że dajemy ludziom możliwość robienia dodatkowych biznesów poprzez kojarzenie naszych klientów z innymi, podczas wydarzeń networkingowych, które organizujemy. Co chwilę dostajemy informacje, że nasi klienci nawiązują miedzy sobą relacje biznesowe i są wdzięczni za stworzenie platformy, dzięki której mogli się poznać.

Liczby faktycznie są ważne. Panie Tomaszu, zarządza pan sprzedażą. Czy zdradzi pan o jakich liczbach mówił Dariusz?

Tomasz Szczerbakowski: Jesteśmy niewielkim zespołem. Właściwie można powiedzieć, że do końca 2020 pozostaniemy w kameralnym składzie 8-10 osób. W naszej koncepcji stawiamy na model firmy rodzinnej. Naszym celem jest utrzymanie możliwie maksymalnej marży, ale równie ważna, a może nawet ważniejsza jest jakość transakcji. W pierwszym roku naszej oficjalnej działalności pod marką Kingsman Finance, wartość transakcji sięgnęła 30 mln złotych. Oczywiście daleko nam jeszcze do planu, jaki sobie założyliśmy na początku działalności, wiemy jednak, że dostawcy finansowania oraz dealerzy, z którymi pracujemy są zadowoleni, a my dobrze przepracowaliśmy statystyczny rok i dalej się rozwijamy.

Postawiliśmy na selektywną rekrutację. Wierzymy w to, że kluczem do sukcesu są ludzie. Ludzie, którzy wyznają te same wartości co my i w nie wierzą. Każdy z naszych doradców jest pasjonatem motoryzacji i osobą, czującą klimat naszego biznesu. Tak jak i my chcą się rozwijać, dbać o klientów, zarabiać i oczywiście dobrze się przy tym bawić. Czasami śmieję, że jesteśmy jak te blokowe kluby nastolatków z plakatami na ścianach, zakochanych w samochodach, których plakaty zdobią ściany ich pokojów. Skupiamy się na efektach, bo to one są celem, ale potrafimy dyskutować o motoryzacji całymi godzinami.

Rynek dealerów jest bardzo trudny i faktycznie musimy się napracować, żeby zbudować zaufanie z klientem. Na pewno pomaga nam fakt, że ponad 80% transakcji dokonujemy na poziomie indywidualnych relacji. Stąpamy jednak mocno po ziemi, dlatego dbamy o wizerunek naszej marki w świecie online. To świat pozostający w permanentnym stanie wojny i walki o atencję potencjalnego klienta, ale jesteśmy Kingsmenami, dlatego kodeks wojenny i szacunek i zdrowa konkurencja to dla nas wartości nadrzędne. Robimy jednak wszystko, by na koniec gry najwięcej żetonów leżało po naszej stronie.

Branża automotive jest waszym głównym polem działania, ale nie jedynym. Panie Dariuszu, jak to łączycie?

D.O.: Najbardziej skupiamy się na branży samochodowej, bo to kochamy, ale rzeczywiście nie jest ona jedyną. Jeszcze kilka lat temu chcielibyśmy pewnie „na hura” rozwijać każdy z kanałów jaki sobie wymarzyliśmy. Okazuje się jednak, że tak, jak z czasem człowiek dojrzewa, tak w biznesie nabiera doświadczenia i ogłady. Inwestujemy nasze siły w inne możliwości, ale rozsądnie, by nie zaniedbać głównej działalności. Kolejne kanały także wywodzą się z naszych pasji. To zegarki, nieruchomości, łodzie motorowe i motocykle. Aktualnie w tych segmentach udzielamy pełnego wsparcia i dobrych relacji z naszymi dostawcami, ale jak wiadomo chcemy budować naszą markę, i dbamy o to, by to ona była wiodącą przy każdej transakcji. Docelowo marzy mi się, aby Kingsman był światem ciekawych produktów dostępnych dla każdego. Oczywiście obracamy się w świecie marek premium, bo to historycznie najbardziej stabilny segment,  natomiast dzięki możliwościom finansowania innych produktów wierzymy, że grono osób, które mogą dołączyć do naszego świata może się szybko powiększyć.

Zaciekawił mnie wątek waszego marketingu i budowania relacji poprzez spotkania i pomysły jakie generujecie. Skąd pomysł, aby angażować się w kampanie społeczne związane z bezpieczeństwem?

D.O.: To dość oczywiste. Skoro większość naszej sprzedaży polega na relacjach, to jak je budować najlepiej, jeśli nie poprzez kontakt bezpośredni? Szukaliśmy od samego początku dobrych partnerów i pomysłu, aby przyciągać ludzi ze świata biznesu. Kingsman Gentlemens Evening, to wieczory networkingowe okraszone sportową grą w pokera. Kiedy rok temu powiedziałem wspólnikom i znajomym, że do naszego 60-metrowego biura chcę zaprosić ludzi ze świata Linkedin, aby nas bliżej poznali, wszyscy powiedzieli, że to się nie uda. Dziś mogę powiedzieć śmiało, że mój uporczywy charakter nie jest taki zły. Ostatecznie udało mi się przekonać wspólników, a Kingsman Gentlemens Evening stał się faktem. Podczas 6-ciu wydarzeń w 2019 roku poznaliśmy ponad 270 osób, a frekwencja wyniosła ponad 90%. Widać, że ludzie cenią sobie sposób, w jaki zbliżamy ich do naszego świata. Część gości oczywiście wieńczy tę znajomość zakupami, ale spotykamy coraz więcej osób, które podczas naszych eventów poznają swoich nowych partnerów biznesowych, klientów, a także domykają trudne transakcje.

Ostatnio wrócił do mnie znajomy i powiedział wprost, że dzięki naszemu wydarzeniu podpisał umowę wartą ponad 1mln złotych. Puenta jest taka, że dajemy ludziom platformę do rozmowy o swoich pasjach, pokazujemy nasz motoryzacyjny świat i wspieramy realizację celów biznesowych.

Na ostatnie wydarzenie, którego gospodarzem był pan Maciej Orłoś przybyło ponad 150 uczestników. Event ten organizowaliśmy wspólnie ze Stacją Klasyki, Lożą Dżentelmenów oraz Arteoptima, czyli specjalistami od dzieł sztuki prowadzoną przez żonę Macieja. Idea łączenia klientów była bezspornie słuszna i z korzyścią dla każdego.

Jesteście bardzo wrażliwi na relacje międzyludzkie. Czy prowadzicie biznes odpowiedzialny społecznie?

D.O.: To chyba dość oklepane określenie, ale tak chcielibyśmy być postrzegani. Poszukujemy różnych opcji dostępnych w ramach budżetu, jakim dysponujemy, dlatego też na rok 2020 zaplanowaliśmy kampanię społeczną „z betonem, z blachą nie wygrasz…” . Zależy nam na budowaniu świadomości wśród wszystkich uczestników ruchu drogowego, a w szczególności osób pieszych. Zadaniem kampanii jest uświadomienie, że poza prawem i zasadami logiki i fizyki, konsekwencje uderzenia pieszego i rowerzysty przez samochód, to utrata zdrowia lub życia przez osobę pieszą! Później to już ciąg przyczynowo skutkowy, a konsekwencje są niestety  tragiczne dla każdej ze stron.

Czy wie pan, że w 2018 w 2119 wypadkach z udziałem pieszych zginęło 348 osób, a aż 1031 z nich było efektem wtargnięcia pieszego na jezdnie wprost pod koła samochodu ? Oczywiście daleki jestem, od faworyzowania zmotoryzowanych. Chciałbym jednak etapowo pokazać ludziom, że samo prawo nie wystarczy do zwiększenia bezpieczeństwa nas oraz naszych dzieci. Zanim wprowadzimy przepisy musimy zbudować świadomość tego, że jest to wspólna odpowiedzialność. W tym celu poprosiłem o wsparcie kampanii ludzi z naszego najbliższego grona przyjaciół, czyli Macieja Orłosia i Marzenę Chrostek. To osoby, które wierzą w te same wartości, co my.

Kampania będzie miała 3 etapy. Pierwszy, to video promocyjne, drugi, to kampania w social mediach  i stworzenie charakterów „Blacha” i „Beton”. Trzeci etap, najtrudniejszy, ale też najważniejszy, to stworzenie kolekcji ubrań zwiększających widoczność pieszych na drodze. Chcemy w tej kwestii  współpracować z polskimi markami modowymi. Jesteśmy już po pierwszych rozmowach. Kolejnym elementem tego etapu jest współpraca z lokalnymi WORD-ami, w celu stworzenia szkoleń dla dzieci z domów dziecka, aby wyrównywać ich szanse startu w dorosłe życie. Jako byli managerowie w dużych korporacjach mamy doświadczenie w prowadzeniu takich ogólnopolskich kampanii, dlatego nie obawiamy się ich skali. Potrzebujemy tylko życzliwości ludzi i firm, którym bezpieczeństwo na drodze jest tak samo bliskie jak nam.

Wspomnieliście, że kochacie motocykle. Rok temu rozmawialiśmy o budowaniu motocykli customowych i finansowaniu ich zakupu. W międzyczasie poszliście dwa koki dalej i chcecie, jako polska załoga pobić rekord prędkości na słonym jezioro Bonneville. Przyznam, że oniemiałem.

D.O.: Motocykle to ważna część naszego życia. Gdzie by nie spojrzeć, w domu, czy biurze, widać naszą miłość do jednośladów. Bardzo sobie cenimy środowisko motocyklowe, sam wielokrotnie doznałem przyjaźni i ludzkiego ciepła wchodząc na spotkanie biznesowe z kaskiem w ręku. Bardzo często okazywało się, że po drugiej stronie miałem partnera do rozmowy, który tak jak i ja uwielbia motocykle.

Grzegorz Korczak, z którym rozmawialiśmy na łamach Managera o pasji do motocykli, zaraził mnie pomysłem bicia rekordu w „Świątyni Prędkości”. Marzena Chrostek będzie kierowcą motocykla, który wspólnie zbudujemy. Konkretny plan zarysował się w naszych głowach już 2 lata temu, ale dziś wiem, że będzie to dłuższy proces, aniżeli się spodziewaliśmy. Wymaga on od nas poważnych nakładów finansowych. W tej idei chodzi oto, by wspólnie zbudować motocykl w technologii „kosmicznej”, z tytanu. Będzie to lekka maszyna z silnikiem o pojemności 175 cc, którym zamierzamy pobić rekord prędkości na słonym jeziorze Bonneville. Najważniejszym w tym projekcie jest fakt, że bylibyśmy pierwszą polską załogą w tych zawodach z kobietą na czele. Projekt „Tytani Wiatru” to spełnienie marzeń wielu motocyklistów i my chcemy być pierwszymi, którzy tego dokonają. Poza samym wyjazdem i udziałem, chcemy zrealizować produkcję filmową, o którą, tak jak i o motocykl, zadba Grzegorz Korczak. Poza tym, że jest właścicielem wspaniałego Unikat Motorworks, czyli serca polskiego customu motocyklowego, jest również absolwentem szkoły filmowej, a jedna z produkcji, w której brał udział została nominowana do Oskara.

Praca z Marzeną i Grzegorzem przy tym projekcie jest dla mnie ogromnym zaszczytem i mimo wszelkich przeciwności losu wierzę w to, że flaga Kingsmana załopocze również tam na słonym jeziorze. Aktualnie jesteśmy na etapie projektowania i planowania oraz pozyskiwania partnerów do projektu.

Panie Dariuszu, ten numer Manager-Report jest pierwszym w 2020 roku. Jakie jest zatem pańskie noworoczne życzenie lub postanowienie?

D.O.: Chcę, abyśmy pozostali sobą i aby ten biznes absolutnie nie stracił tego, co jest w nim wyjątkowe, a mianowicie ludzie i pasja. Trzeba przyznać, że to jest nasz mechanizm napędzający i pomimo, że stajemy się bardziej komercyjni, chcemy pozostać przy wartościach, wokół których stworzyliśmy naszą firmę.

Prefabrykacja to przyszłość budownictwa

Michał Sapota, prezes Heritage Real Estate Investments, o szybkim rozwoju firmy, która w tym roku planuje wprowadzić na rynek 3 tys. mieszkań oraz rewolucyjnym zwrocie w kierunku wykorzystania nowoczesnych prefabrykatów.

Rozmawia Piotr Cegłowski

Co zadecydowało o tym, że został pan managerem?

To dzieło przypadku. W latach 90., podczas studiów na pedagogice, samodzielnie zająłem się finansami i rachunkowością. Postanowiłem wesprzeć znajomego, który uruchamiał nowy biznes. Zadecydowało to o mojej przyszłości. Stwierdziłem, że kolejnym etapem mojej kariery powinna być praca dla jednej z firm tzw. wielkiej czwórki. Udało mi się zatrudnić w E&Y, gdzie jako manager niższego szczebla kierowałem niewielkim zespołem. Następnie zostałem dyrektorem finansowym spółki giełdowej. Było to prawdziwe wyzwanie – jako druga osoba po prezesie zarządzałem całym obszarem finansów, podatków, rachunkowości, wdrażałem duży system informatyczny. Kolejnych 10 lat przepracowałem w Murapolu.

Firma ta pod pańskim kierownictwem rozwinęła się w spektakularny sposób.

Zaczynałem jako dyrektor finansowy, po niecałym roku zostałem członkiem zarządu, a następnie prezesem. Nie lubię autoreklamy, ale za moich czasów firma urosła 18 razy. Nie muszę dodawać, jak to wpłynęło na jej wycenę rynkową.

Podobnie jak managerowie, o których czytamy w książkach o zarządzaniu, zrealizował pan klasyczny model – osiągnął pan sukces, rozwijając cudzy biznes, a następnie założył własną firmę.

Spółka Heritage Real Estate Investments, do której jako wspólnik dołączyłem półtora roku temu, funkcjonuje od pięciu lat. Początkowo zajmowała się pozyskiwaniem finansowania dla zewnętrznych podmiotów, dziś koncentruje się na działalności deweloperskiej. Nadal jest aktywna w dziedzinie finansów, ale pracuje wyłącznie na nasze wewnętrzne potrzeby. Skupiamy się na dwóch obszarach. Po pierwsze, inwestujemy w deweloperów, którzy dysponują bankami ziemi, ale z różnych powodów nie najlepiej sobie radzą. Przejęliśmy pakiet kontrolny firmy z 20-letnią tradycją BDC Development z Nowego Dworu Mazowieckiego. Po restrukturyzacji przeszliśmy do etapu szybkiego rozwoju. BDC realizuje obecnie największą liczbę mieszkań w swojej historii – prawie 550 – a w przygotowaniu mamy kolejne 1,5 tys. Drugi filar naszej działalności stanowią własne inwestycje, które realizujemy poprzez Heritage Real Estate Investment Trust, spółkę zależną od HREI. Koncentruje się ona na dwóch projektach na Pomorzu, w Łodzi i Opolu, i przygotowuje następne: w Warszawie, Oświęcimiu i Swarzędzu. W tym roku planujemy wprowadzić do oferty 3 tys. mieszkań. Rzecz jasna, cały czas szukamy działek na terenie całego kraju, na których można szybko rozpocząć budowy. A nie jest to łatwe.

Prawie 2 tys. mieszkań w ciągu 1,5 roku, kolejne 3 tys. w planach to niezwykle ambitne zamierzenia, tym bardziej że działacie na wysoce konkurencyjnym rynku.

W dużych miastach brakuje gruntów, wygrywają te firmy, które mają największe zaplecze finansowe. Trudno się z nimi mierzyć. W mniejszych miejscowościach, zwłaszcza okalających metropolie, wygląda to dużo lepiej, jest wyraźnie taniej, a zapotrzebowanie na nowe mieszkania rośnie. To zdecydowało o tym, jak rozwijamy nasz biznes.

Jaki wybraliście model realizacji inwestycji?

Korzystamy z firm zewnętrznych, najchętniej lokalnych. Zwykle udaje się nam zamykać koszty na poziomie 3 tys. zł za 1 mkw., co pozwala nam kalkulować ceny mieszkań na rozsądnym poziomie. Większość inwestycji realizujemy w technologii tradycyjnej, ale docelowo zamierzamy skoncentrować się na korzystaniu z prefabrykatów.

Obawiam się, że w Polsce może to budzić złe skojarzenia z wielką płytą.

Niesłusznie, w krajach zachodnich prefabrykaty stosowane są na szeroką skalę. Oczywiście, ze względu na reżimy technologiczne nowoczesne elementy różnią się od tych, które stosowano w Polsce przed 1989 r. Technologia ta dominuje w takich krajach jak Finlandia, Szwecja i Niemcy, a polscy producenci z powodzeniem sprzedają tam swoje prefabrykaty. Przez ostatnich 20 lat powstało sporo nowych zakładów, stare fabryki domów unowocześniono, a nasz kraj jest europejskim potentatem w tej dziedzinie. Dotyczy to elementów wykorzystywanych przy budowie nie tylko domów, lecz także mostów, wiaduktów, hal magazynowych i fabrycznych.

Co hamuje stosowanie tej technologii w Polsce?

Nieracjonalne kojarzenie jej wyłącznie z wadami wielkiej płyty. Nie bez znaczenia są też obawy architektów i konstruktorów. Warto wiedzieć, że oszczędności przy zastosowaniu prefabrykatów warunkuje odpowiednio przygotowany projekt. Jeżeli tak nie jest, to inwestycja może okazać się droższa niż przy zastosowaniu tradycyjnej technologii. Skandynawowie kładą nacisk na zupełnie inne elementy niż my, np. szukają oszczędności, ograniczając powierzchnie zajmowane przez ciągi komunikacyjne. Oczywiście, projektują znacznie większe mieszkania niż my, więc z ich know-how nie do końca możemy korzystać. Jestem przekonany, że prefabrykacja to przyszłość budownictwa, także u nas. Pozwala ograniczyć liczbę pracowników budowlanych, w większości niewykwalifikowanych, co przekłada się na jakość wykonania i zużycie materiałów.

Wróćmy jeszcze do wielkiej płyty – budowane z nich bloki kojarzą się z fatalną jakością.

Doskonale to rozumiem, sam przez większość życia mieszkałem w wielkopłytowym bloku; nigdy nie zapomnę, jak podczas remontu z dziury w ścianie wyciągnąłem doskonale zachowany egzemplarz „Trybuny Ludu”. Współczesna technologia jest z pozoru podobna, ale naprawdę kompletnie inna. W okresie PRL nikt nie dbał o jakość cementu, żwiru, zbrojenia itp. Zupełnie inaczej wyglądało to w Finlandii, gdzie już w latach 50. pojawiły się pierwsze fabryki domów. Do dziś ponad 75 proc. budynków buduje się tam przy użyciu elementów prefabrykowanych. Krótko mówiąc, zastosowanie nowoczesnych, dobrze wykonanych prefabrykatów oznacza lepszą jakość niż w przypadku technologii tradycyjnej: prawdziwe kąty proste i porządne instalacje. W odróżnieniu od typowej budowy produkcja elementów prefabrykowanych odbywa się pod dachem, w zamkniętych halach, niezależnie od pogody. Obowiązują reżimy technologiczne. Prefabrykaty to standardowe elementy, które montuje się szybko i sprawnie. A dla dewelopera czas to pieniądz.

Gdzie w praktyce zastosowaliście prefabrykaty?

Nasza pilotażowa inwestycja ruszyła w Rumii, budząc szerokie zainteresowanie również wśród konkurentów, którzy odwiedzają naszą budowę, robią zdjęcia… W tym roku planujemy kolejne cztery tego rodzaju projekty w Opolu i Łodzi, w sumie około tysiąca mieszkań. Zakładam, że skrócimy czas realizacji z tradycyjnych 24 miesięcy do 12. Podobną do naszej inwestycję mieszkaniową prowadzi obecnie tylko jedna firma i nie jest to deweloper, ale producent prefabrykatów.

Słowem, fabryki domów mają przyszłość?

Jestem przekonany, że tak. Właśnie dlatego przejęliśmy pakiet kontrolny wytwórni prefabrykatów Baumat w Bydgoszczy. Zależało nam na tym, żeby mieć kontrolę nad produkcją, bo terminowość dostaw warunkuje sens zastosowania prefabrykatów. Kolejne kwestie to logistyka dostaw i zastosowanie odpowiednio dużych dźwigów podczas montażu. Wszystko to ma kolosalny wpływ na rozliczenie inwestycji, tym bardziej że planujemy kolejne duże przedsięwzięcia.

Co zadecydowało o wyborze Baumatu?

Firma ma wieloletnie doświadczenia w dziedzinie prefabrykatów dla budownictwa mieszkaniowego, eksportowała swoje wyroby za granicę. Jedna z jej realizacji to 18-kondygnacyjny budynek w Sztokholmie, zmontowany w ciągu ośmiu miesięcy. Dysponuje mocami produkcyjnymi, które umożliwią zrealizowanie planowanych przez nas obecnie inwestycji. Docelowo, w ciągu pięciu lat, będzie dostarczała prefabrykaty potrzebne do budowy 10 tys. mieszkań.

Czy można prefabrykację pogodzić ze współczesnymi wymogami dotyczącymi ochrony środowiska?

Jak najbardziej. Będziemy dążyć do tego, by nasze budynki były przynajmniej pasywne, zeroenergetyczne. Warto zauważyć, że prefabrykaty znakomicie wpisują się w ideę „no waste”. Obiektywne badania pokazują, że straty materiałowe na tradycyjnej budowie to 15–20 proc., tyle różnych materiałów zamienia się w odpady. Tymczasem prefabrykaty przyjeżdżają z fabryki przygotowane do montażu i w związku z tym na placu budowy panuje porządek.

Jest pan jednym z najbardziej znanych managerów branży budowlanej. Co warunkuje sukces w dziedzinie zarządzania?

Mój model jest prosty: manager musi umieć sprawiać, by rzeczy się stawały, a nie działy. Czyli jeśli coś się zaczyna, to trzeba to doprowadzić do końca. Czasem podejmujemy złe decyzje, które trzeba weryfikować, żeby otworzyły się nowe możliwości. To lepsze niż trwanie z uporem przy pomyśle, który w efekcie hamuje rozwój firmy. Bardzo ważna jest też umiejętność budowy prawdziwie zaangażowanego zespołu, który ma zrealizować określony projekt. Wstaję codziennie wcześnie rano i analizuję swoje decyzje. Myślę, że zarządzając firmą, trzeba mieć czas nie tylko na pracę, lecz także na refleksję…

Polski startup nr. 1 w Europie: DobryMechanik.pl

Mechanik przy pracy

DobryMechanik.pl, polski startup technologiczny ułatwiający kierowcom wybór i szybkie umawianie wizyty w sprawdzonym warsztacie samochodowym, zajmuje pierwsze miejsce w Europie pod względem liczby użytkowników korzystających z portalu. Platformę internetową odwiedziło w ostatnim kwartale 2019 r. co miesiąc ponad 750 tys. osób szukających zaufanego serwisu samochodowego na krajowym rynku warsztatów. Portal na podstawie własnych badań oraz danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) szacuje, że wartość tego rynku wynosi ok. 36 mld zł.

Wg firmy analitycznej SimilarWeb, Polski startup notując ponad 750 tys. odwiedzin, wyprzedził platformę internetową WhoCanFixMyCar.com z Wielkiej Brytanii, którą odwiedziło ok. 400 tys. kierowców. Na kolejnych miejscach znalazły się ClickMechanic.com (ok. 300 tys. odwiedzin), Vroomly.com (ok. 300 tys. odwiedzin).

Użytkownicy korzystający z platformy DobryMechanik.pl to kierowcy szukający sprawdzonego warsztatu w swojej okolicy. Poprzez portal mogą sprawdzić opinie o warsztacie oraz umówić wizytę przez internet wraz z wyceną naprawy dla swojego samochodu.

„Polska zajmuje trzecie miejsce w Europie pod względem wartości rynku usług i napraw samochodów. Rynek o wartości szacowanej na ok. 36 mld zł stanowi olbrzymi potencjał i wyzwanie dla jego uczestników. Głównym problemem w Polsce, ale także i innych krajach, jest brak zaufania do warsztatów. My, dzięki technologii, chcemy łączyć kierowców ze sprawdzonymi warsztatami i zmienić sposób, w jaki umawiają się do mechanika. Widać, że zmierzamy w dobrym kierunku, ponieważ w ciągu ostatniego roku podwoiliśmy liczbę klientów i potroiliśmy przychody” – powiedział Filip Goździewicz, Członek Zarządu serwisu internetowego DobryMechanik.pl.

Polska jest na drugim miejscu w Europie, pomijając małe państwa-miasta, jeśli chodzi o liczbę aut na 1 000 osób (698 pojazdów). Pod tym względem wyprzedzają nasz kraj tylko Włochy, gdzie na każde 1 000 osób przypada 721 samochodów. Jednocześnie szacuje się, że w Polsce działa 22 tys. niezależnych warsztatów. Z badania przeprowadzonego na zlecenie DobryMechanik.pl wynika, że kierowcy wydawali w 2019 r.  średnio 1 360 zł na różnego rodzaju naprawy aut, co stanowi połowę minimalnego wynagrodzenia, które w ubiegłym roku wynosiło 2 250 zł. Co trzeci kierowca zagląda do mechanika aż 3-5 razy rocznie, a 65 proc. przebadanych kierowców 1-2 razy w roku.

„Widzimy wiele podobieństw do takich portali jak ZnanyLekarz czy Booksy, dlatego uważam, że nadchodzi czas, kiedy dzięki technologii możemy zmienić sposób korzystania z usług warsztatów samochodowych. Wierzę, że tą firmą będzie DobryMechanik.pl, dlatego wraz z kilkoma prywatnymi inwestorami związanymi z największymi projektami internetowymi w Polsce, zainwestowaliśmy w platformę” – powiedział Michał Kurek, Partner w funduszu Market One Capital.

Spółka DobryMechanik.pl zwiększyła w 2019 r. przychody r/r niemal trzykrotnie i ten rosnący trend zamierza utrzymać. W tym roku chce też skupić się na poszerzaniu sieci sprawdzonych warsztatów w całej Polsce i na zbudowaniu wygodnego procesu umawiania wizyt, czego efektem będzie większa liczba napraw umawianych on-line. W spółkę DobryMechanik.pl zainwestował czołowy polski fundusz VC Market One Capital oraz grupa prywatnych inwestorów, m.in. Mariusz Gralewski, założyciel Znanego Lekarza i GoldenLine.

***

DobryMechanik.pl to serwis internetowy, który pozwala zlecić naprawę auta w sprawdzonym warsztacie. Użytkownicy portalu mogą z góry wycenić najpopularniejsze naprawy, dzięki czemu znają cenę usługi bez potrzeby kontaktu z warsztatem. Z jednej strony DobryMechanik.pl jest miejscem, w którym osoby znajdą warsztat dla swojego samochodu i umówią się wygodnie na naprawę, z drugiej strony jest platformą dla mechaników umożliwiającą promowanie własnego warsztatu w internecie. Na portalu DobryMechanik.pl znajduje się ponad 120 tys. ocen warsztatów. Każdego miesiąca portal odwiedza ok. 750 tysi. unikalnych użytkowników, z czego 25 tys. osób kontaktuje się z warsztatami, aby naprawić auto.

Opr. Wojciech Gryciuk

mail: w.gryciuk@manager-report.pl

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...