.
Strona główna Blog Strona 202

Szybka restrukturyzacja zadłużenia ratunkiem dla deweloperów i całego rynku nieruchomości

    Zamrożenie gospodarki, wywołane pandemią wirusa SARS-CoV-2, może prowadzić na rynku nieruchomości do opóźnień w realizacji projektów i istotnych zmian planów sprzedażowych. To ogromne wyzwanie dla deweloperów finansujących inwestycje długiem, zwłaszcza obligacjami – uważa Tatiana Piechota z firmy doradczej Upper Finance.

    O tym, że pandemia koronawirusa odciśnie swe piętno na krajowym rynku nieruchomości, nie trzeba nikogo przekonywać. Nie dysponujemy jeszcze wiarygodnymi danymi, które dawałyby całościowy obraz sytuacji, ale cząstkowe liczby są sygnałem bardzo istotnych wyzwań, jakie stoją przed wszystkimi uczestnikami rynku. O tym, jak będzie wyglądać ten rynek w długiej perspektywie, zadecyduje w dużym stopniu skala i długość spodziewanej w Polsce recesji oraz globalne czynniki makroekonomiczne. Jest zbyt wcześnie, by w precyzyjny sposób prognozować rozwój rynku w kolejnych latach.

    Wsparcie w restrukturyzacji zadłużenia

    Warto jednak skupić się na perspektywie krótkoterminowej i działaniach, które już teraz mogą uchronić działające na rynku podmioty przed utratą płynności finansowej. Z przeprowadzonej przez Upper Finance ankiety, skierowanej do podmiotów finansujących inwestycje bądź bieżącą działalność w oparciu o emisję obligacji, wynika, że duża część aktywnych na tym rynku podmiotów będzie potrzebować wsparcia w restrukturyzacji zadłużenia. Realizacja projektów w naturalny sposób opóźnia się, a biznesplany zakładające współfinansowanie inwestycji w oparciu o przedsprzedaż lokali już teraz w wielu przypadkach wymagają weryfikacji.

    To wyzwanie dla deweloperów, którzy na określonych warunkach i przy zakładanych parametrach (harmonogram realizacji inwestycji, budżet, harmonogram i średnia cena sprzedaży) pozyskali finansowanie dłużne. W tej sytuacji działania mające na celu restrukturyzację zadłużenia należy podjąć możliwie szybko, tym bardziej że sygnały płynące ze strony działających na tym rynku funduszy wskazują na dużą elastyczność i zrozumienie obecnego położenia emitentów. Warto jednak pamiętać, że elastyczność zmian jest uzależniona od tego, z jakim inwestorem mamy do czynienia: instytucjonalnym czy indywidualnym.

    W pierwszym przypadku ustrukturyzowanie wymaga wyłącznie porozumienia z inwestorem odnośnie zmiany warunków emisji. Natomiast w drugim przypadku, jeżeli nie mamy zgromadzania obligatariuszy, zmiana warunków emisji wymaga jednomyślnej zgody wszystkich obligatariuszy, co dla inwestorów indywidualnych jest sporym wyzwaniem. Dlatego dużym wsparciem w procesie zmiany warunków emisji jest ustanowienie instytucji zgromadzenia obligatariuszy. Jest ono ważne, gdy jest na nim reprezentowana co najmniej połowa łącznej wartości nominalnej obligacji danej serii. Co do zasady uchwały zgromadzenia obligatariuszy zapadają większością 3/4 głosów.

    Konwersja emisji na kredyt bankowy

    Jednym z dostępnych rozwiązań jest także konwersja emisji na kredyt bankowy. Jeśli deweloper decydował się na finansowanie inwestycji częściowo z emisji obligacji, a częściowo z wpłat klientów, dopływ finansowania z tego drugiego źródła uległ zatrzymaniu w momencie znaczącego zahamowania sprzedaży. Wówczas rozwiązaniem może być zamiana długu obligacyjnego na kredyt celowy, który umożliwi kontynuację inwestycji. Dla uzyskania kredytu celowego ważny będzie oczywiście poziom wkładu własnego, przedsprzedaży. Jednak jak wynika z analiz Upper Finance, wielu inwestorów spełnia te warunki, a znacząca część inwestycji jest na tak zaawansowanym etapie, że obligacje można zrefinansować kredytem celowym.

    Restrukturyzacja zadłużenia leży obecnie w interesie wszystkich stron, ma bowiem na celu aktualizację warunków emisji, przyjęcie parametrów dostosowanych do rzeczywistej sytuacji rynkowej oraz uzgodnienie takich terminów, które pozwolą dokończyć realizację inwestycji i finalnie wykupić obligacje. „Ciężar dowodowy” spoczywa jednak na emitencie, który do całego procesu musi być przygotowany tak, jakby na nowo starał się o finansowanie. Deweloperzy muszą udowodnić, że problemy są wynikiem obecnego kryzysu, a zmiana przyjętych harmonogramów i parametrów pozwoli wypełnić wcześniejsze zobowiązania względem inwestorów.

    W tym procesie warto postawić na sprawdzonych doradców, tym bardziej że sytuacja, w którą przyszło nam się mierzyć, nie ma precedensu w ponad 30-letniej historii polskiego rynku finansowego.

    Jak zmienić pracę w czasach koronawirusa?

    Wiele firm znalazło się w stanie hibernacji, inne starają się kontynuować pracę na odległość. Już 67% pracodawców oferuje możliwość pracy zdalnej w branżach, w których jest to możliwe. Pomimo krytycznej sytuacji, nadal są więc sektory poszukujące nowych pracowników. Zmiana pracy w czasach koronawirusa wiąże się jednak z pewnymi obawami. Wyjaśniamy, jak wygląda proces rekrutacji i transferu do nowego pracodawcy?

    Wiele branż odczuwa konsekwencje sytuacji spowodowanej koronawirusem. Nieunikniona wydaje się również być redukcja zatrudnienia – przyznaje blisko połowa osób zarządzających firmami (45%) w badaniu przeprowadzonym przez Devire. Choć część firm traci, pozostałe nadal działają jak dotychczas. Pracodawcy chcąc zachować płynność biznesową prowadzą procesy rekrutacyjne, a na rynku regularnie pojawiają się nowe możliwości zawodowe.

    Straciłeś pracę i nie wiesz co dalej?

    Pracodawcy w branżach gastronomicznej, turystycznej, rozrywkowej masowo wysyłają swoich pracowników na bezpłatne urlopy lub są zmuszeni do redukcji zatrudnienia. Dla wielu osób to dobry czas na przebranżowienie się. Przy stanowiskach administracyjnych i na poziomie asystenckim czy młodszych specjalistów, firmy często zwracają uwagę na kompetencje miękkie, a umiejętności kierunkowe szkolą później w ramach swoich struktur. Dlatego osoby posiadające doświadczenie np. w branży hotelarskiej, czy też gastronomicznej, gdzie mogły rozwinąć swoje kompetencje interpersonalne oraz organizacyjne, mogą spróbować swoich sił w strukturach korporacyjnych. W związku z tym warto odświeżyć swoje CV i profil na LinkedIn oraz aplikować na wybrane oferty pracy.

    Sytuacja i specjalistów i managerów

    Kwarantanna to dobry moment na rozważenie zmiany pracy dla osób posiadających dłuższy okres wypowiedzenia. Wynika to z faktu, że wielu pracodawców, którzy szukają pracownika już dzisiaj, datę rozpoczęcia pracy odraczają w czasie i są w stanie poczekać na nowego pracownika nawet kilka miesięcy. Bardzo często powodem jest również przesuwanie części działań na czas po zakończeniu epidemii COVID-19 w kraju.

    Gdzie brakuje dziś pracowników?

    Branża medyczna

    Na przestój nie może narzekać branża medyczna. Firmy masowo rekrutują inżynierów serwisu aparatury medycznej do szpitali.

    e-Commerce
    Wzmożone zapotrzebowanie na pracowników obserwujemy również w branży e-commerce, ponieważ większość handlu może odbywać się jedynie w świecie on-line. Nagły wzrost wolumenu zamówień internetowych spowodował trudności w ich sprawnym realizowaniu i dostarczaniu, dlatego firmy zwiększają zatrudnienie w magazynach i logistyce e-commerce, żeby temu wyzwaniu sprostać. Poszukiwani są także Managerowie, Specjaliści i Analitycy E-commerce, jak również Analitycy CRM i Business Intelligence.

    SSC/BPO

    Duży potencjał obserwujemy w sektorze usług wspólnych dla biznesu, oferującej największym światowym korporacjom obsługę księgową, logistyczną, informatyczną lub kontakt z klientem. Nadal poszukiwani są: księgowi, specjaliści ds. podatków, analitycy finansowi, analitycy danych, ale w głównej mierze specjaliści Service Desk oraz w obszarze obsługi klienta.  Zatrudnienie znajdą przede wszystkim osoby, które znają języki obce, więc to dobra szansa dla pracowników dotkniętych zwolnieniami np. z obszaru HORECA.

    Logistyka

    Nowe miejsca pracy można znaleźć także w branżach powiązanych z logistyką, szczególnie w przypadku dostawców różnych dóbr. Poszukiwani są kierowcy, pracownicy magazynowi, dostawcy. Wynika to z gwałtownego wzrostu zamówień związanych z produktami, głównie żywnościowymi oraz chemią gospodarczą.

    IT
    Niezmiennie w korzystnej sytuacji są pracownicy z branży IT. W dobie powszechnej kwarantanny firmy potrzebują sprzętu, narzędzi i rozwiązań do pracy zdalnej. Poszukiwani są eksperci od bezpieczeństwa danych, utrzymania systemów oraz deweloperzy. Poza tym elastyczność miejsca pracy już od lat jest wpisana w DNA branży.

    Jak szukać pracy w czasie pandemii COVID-19?

    Chcąc zmienić pracę w obecnej sytuacji najlepiej współpracować z kimś, kto dobrze zna rynek pracy i może doradzić. Konsultant ze sprawdzonej agencji ma dostęp do najnowszych ofert pracy, ponieważ aktywnie współpracuje z klientami i pracodawcami oraz jest w kontakcie z konsultantami w innych branżach. Dodatkowo taka osoba wie, jak wygląda praca w danej firmie, może przeprowadzić kandydata przez całą rekrutację oraz wyjaśnić procedury wprowadzone przez nowego pracodawcę, w związku z koronawirusem.

    Oczywiście warto również śledzić oferty pracy, które pojawiają się w zakładce “kariera” na oficjalnych stronach firm, bądź też na ich profilach na LinkedIn. Dobrym adresem są również oferty w wyszukiwarkach, takich jak Pracuj, infoPraca i innych.

    Coraz częściej na portalach biznesowych pojawiają się wpisy specjalistów, którzy właśnie stracili pracę i proszą o rekomendację. Spotyka się to z dużym wsparciem i chęcią pomocy.

    Jak odbywa się rekrutacja, jeśli spotkanie z pracodawcą nie jest możliwe? 

    W związku z przejściem firm w tryb pracy zdalnej, rekrutacje zostają prowadzone on-line (Skype, Microsoft Teams, Zoom i inne). Jednak należy pamiętać, że taka forma spotkania jest traktowana tak samo jak ta “twarzą w twarz” i istotne jest przygotowanie się do takiej rozmowy kwalifikacyjnej przez Skype.

    Przebieg procesu i feedback. Na co się przygotować? 

    W związku z nową sytuacją i wszechobecną pracą zdalną komunikacja wewnętrzna w firmach jest bardziej rozciągnięta w czasie, a feedback dotyczący rekrutacji często się wydłuża, dlatego tak ważne jest uzbrojenie się w cierpliwość. Opóźniona informacja zwrotna lub jej brak zazwyczaj nie jest oznaką lekceważenia kandydata, lecz okoliczności związanych reorganizacją pracy w firmach. Może zdarzyć się również tak, że e-mail trafił do skrzynki SPAM lub potencjalny kandydat nie odebrał telefonu z uwagi na nieznany numer. Jeżeli oczekiwany feedback się opóźnia warto  odezwać się do rekrutera z pytaniem o status kandydatury.

    Podpisanie umowy

    Po pozytywnym przejściu całego procesu rekrutacyjnego i przyjęciu oferty następuje podpisanie umowy. Obecnie pracodawcy robią to w dwojaki sposób: podpisanie umowy zdalnie za pośrednictwem kuriera bądź w biurze przy ograniczonej liczbie pracowników.

    Oczywiście przed podpisaniem umowy konieczne będą badania medycyny pracy. Zgodnie z projektem ustawy Tarczy antykryzysowej, tradycyjne badania są zawieszone, ale pracownicy mogą skorzystać z telemedycyny pracy, a stosowne oświadczenie otrzymają on-line.

    Umowa podpisana, to jak teraz pracować?

    W głównej mierze zależy to od polityki działania firmy oraz charakteru wykonywanych obowiązków. Większość pracodawców wprowadza wdrożenia online, e-kursy, czy też platformy grywalizacyjne. Jednak również praktykowany jest on-boarding w biurze (w ograniczonym składzie pracowniczym), a następnie samodzielna praca zdalna. Część firm również przesuwa datę startu na późniejszy okres (w związku z tym jest to też szansa na zdobycie pracy dla osób z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia).

    Adrianna Wilczyńska, specjalista ds. rekrutacji w firmie rekrutacyjnej i Outsourcingowej Devire podaje przykład kandydata, który brał udział w prowadzonym procesie rekrutacyjnym i rozpoczyna nową pracę w Dziale Analiz:

    Umowa została podpisana zdalnie i przesłana skanem. Następnie kandydat odebrał niezbędny sprzęt od pracodawcy za pośrednictwem kuriera, a cały proces wdrożeniowy odbędzie się przez wideo rozmowy oraz intranet. Po pełnym szkoleniu on-boardingowym pracownik będzie podejmował samodzielną pracę z domu mając do tego niezbędny sprzęt z odpowiednimi dostępami – wyjaśnia Adrianna Wilczyńska z Devire.

    Decydując się na zmianę pracy warto wykorzystać więcej czasu na przeanalizowanie dostępnych ofert. Natomiast biorąc udział już w konkretnym procesie rekrutacyjnym należy uzbroić się w cierpliwość, ponieważ obecnie firmy robią wszystko, by nie narazić w żadnym stopniu swoich pracowników oraz kandydatów w trakcie prowadzonych rekrutacji.

    [i] Raport Devire “Wpływ koronawirusa na polskie przedsiębiorstwa”
    https://www.devire.pl/raport-wplyw-koronawirusa-na-polskie-przedsiebiorstwa/

     

    BRIDGESTONE stopniowo wznawia pracę zakładów produkcyjnych w regionie EMIA

    Koncern Bridgestone EMIA ogłosił dzisiaj, że w odpowiedzi na sytuację biznesową i zapotrzebowanie klientów, poszczególne fabryki w sieci produkcyjnej będą powoli wznawiać prace. Od dzisiaj produkcję wznowią wszystkie zakłady w Hiszpanii (Burgos, Bilbao i Puente San Miguel) i Rosji (Uljanowsk). Zgodnie z oczekiwaniami, zakład produkujący opony do aut osobowych w Bari (Włochy) i fabryka produktów do bieżnikowania opon w belgijskim Lanklaar zostaną otwarte jeszcze tym miesiącu. Fabryki w Indiach, RPA i Francji pozostaną na razie zamknięte.

    Fabryki w Polsce (w Poznaniu i Stargardzie) oraz na Węgrzech (Tatabanya) przez cały czas funkcjonują, ale zmniejszono ich moce wytwórcze.

    Plany wznowienia działania zakładów to odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie, jakie zaobserwowano w kilku segmentach rynku, na których działa Bridgestone EMIA( Europa, Bliski wschód, Indie, Afryka), w tym w obszarze opon dla producentów aut osobowych i ciężarowych. Te segmenty mniej dotkliwie ucierpiały na skutek spowolnienia gospodarki. Bridgestone EMIA ściśle współpracuje ze swoimi klientami i dostawcami, aby zagwarantować odpowiednią dostępność produktów, a także stale monitoruje zmieniający się popyt.

    Naszym priorytetem pozostaje niezmiennie troska o zdrowie i bezpieczeństwo pracowników. Dlatego też Bridgestone wprowadza odpowiednie środki bezpieczeństwa zgodne z procedurami w zakresie zapobiegania zagrożeniom w miejscu pracy, a także ściśle przestrzega wskazówek i zaleceń organów opieki zdrowotnej we wszystkich zakładach. Co więcej, aby zapewnić bezpieczeństwo pracownikom, przed planowanym wznowieniem lub zwiększeniem skali produkcji, w poszczególnych lokalizacjach wprowadzono także szczegółowe procedury i listy kontrolne.

    Ponadto spółka nieustannie śledzi rozwój sytuacji i wdraża działania zgodne ze wskazaniami amerykańskich Centrów ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (CDC), Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz wytycznymi rządowymi w krajach, w których Bridgestone prowadzi swoją działalność.

    źródło: Bridgestone

    Ryzykowne prognozowanie to ryzykowne inwestowanie

      Covid-19 to choroba, której skutki odczuwalne są w każdej branży. Wielki globalny kryzys dopiero rozpędza się jak lawina, niszcząc po drodze wszystko co tradycyjne. Tradycyjny handel, tradycyjna gastronomia, tradycyjne centra rozrywki, tradycyjna bankowość i tradycyjne formy inwestowania dzień po dniu tracą na wartości i nikt nie potrafi przewidzieć jaki będzie tego finał, choć Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przewidując kilkuprocentową recesję już skorygowała prognozy rozwoju światowej gospodarki. Nadzieja jest tylko dla nowoczesnych rozwiązań, start-upów, lub firm, które już wcześniej postawiły na zaawansowane technologie. O tym jak nie stracić rozmawiamy z Bartoszem Tomczykiem, Przewodniczącym Rady Nadzorczej w fintechu Provema.

      Redakcja: Czy aktualna sytuacja, charakteryzująca się wysoką nieprzewidywalnością, wpłynie negatywnie na zainteresowania produktami w bankach lub inwestycjami oferowanymi przez NFI?

      Bartosz Tomczyk: Sytuacja jest naprawdę bardzo dynamiczna. Każdego dnia zachodzą zmiany nie tylko w nastrojach społecznych, ale i w spojrzeniu na to, co dotychczas wydawało się oczywiste. Dziś wiemy, że jakiekolwiek prognozy są wysoce ryzykowne. To czego finansiści, analitycy i inwestorzy spodziewają się wkrótce to, że fizyczna ilość pieniądza w obiegu, mierzona agregatem M1 najprawdopodobniej zostanie zwiększona. Stanie się tak w wyniku obniżki stóp procentowych i operacji otwartego rynku NBP. Spodziewana jest również znaczna redukcja ilości pieniądza kreowanego przez banki komercyjne i zwolnienie prędkości obrotu pieniądza w gospodarce. Te dwa czynniki mogą spowodować poważne ograniczenie popytu na produkty inwestycyjne.

      Redakcja: Czy taka sytuacja będzie miała jakiś wpływ na oszczędności gospodarstw domowych?

      Bartosz Tomczyk: NBP nie opublikował jeszcze danych za marzec, więc na ten moment i to trudno przewidzieć, by dać konkretną odpowiedzieć. Jednak spodziewamy się spadku dochodów gospodarstw domowych spowodowanego spowolnieniem gospodarczym i zwiększeniem bezrobocia, co spowoduje, że jakaś część oszczędności zostanie przeznaczona na konsumpcję. Z drugiej strony przewidujemy, że domowa izolacja wymusi na wielu konsumentach ograniczenie się do zaspokajania podstawowych potrzeb. Rezygnacja z podróży, wszelkiej pozadomowej rozrywki, konsumpcji na mieście, czy wizyt w restauracjach spowoduje, że gospodarstwa domowe szczęśliwie posiadające stałe dochody, zwiększą skłonność do oszczędzenia. Tym bardziej, że mają świadomość tego, że za kilka miesięcy sytuacja może być jeszcze gorsza.

      Redakcja: Czy ci, którzy mogą oszczędzać, odważą się trzymać pieniądze w gotówce w domach czy na kontach bankowych? Gdzie teraz inwestują rasowi inwestorzy?

      BT: W czasach globalnego kryzysu oszczędzanie nie daje poczucia bezpieczeństwa, jeśli pieniądze leżą zamrożone. Boimy się spadku ich wartości, boimy się inwestować na giełdzie, która jest dziś bardzo nieprzewidywalna, a co poniektórzy nawet przewidują bankructwa tradycyjnych banków. Kryzys gospodarczy napędza też panika. Pandemia COVID-19 pociągnęła za sobą pandemię strachu wśród inwestorów, ale również wielką niepewność zwykłego człowieka. Nawet tego, który nadal zarabia. Branża finansowa stoi dziś przed ogromnym wyzwaniem, zadaje pytania – jak nie poddać się chaosowi, jakie zastosować instrumenty zaradcze, by przetrwać globalny kryzys, jak dotkliwy będzie to kryzys i jak uchronić to, co mamy przed zdewaluowaniem. Każda sprawdzana latami inwestycja dziś wydaje się ryzykowna, a chowanie gotówki pod materac przekonuje chyba tylko najstarsze pokolenie, które bardziej niż bankructwa obawia się, że koronawirus zapuka do ich drzwi. Obserwując rasowych inwestorów widzimy dziś, że oni jednak stawiają na fintechy. Nowoczesna technologia zdaje się być jedynym gwarantem, tego, że straci się jak najmniej, a może nawet zyska, szczególnie dotyczy to fintechu.

      Redakcja: Ale spadek akcji największych gigantów fintechu Visa i Mastercart był szokujący. Skąd więc tak dobre rokowania dla fintechów?

      BT: Akcje Visa i Mastercard spadły w wyniku kryzysu branży turystycznej, w której operacje były realizowane głownie kartami, natomiast od momentu, gdy WHO wydała zalecenie, aby nie używać gotówki, płatności kartami stały się koniecznością, więc ponownie operatorzy kart weszli do gry. W związku z pracą w trybie home-office absolutnie konieczne stały się narzędzia umożliwiające firmom zdalne funkcjonowanie. Mam tu na myśli np. zdalne podpisywanie dokumentów na dowolnym urządzeniu z dostępem do Internetu. Zyskają też operatorzy sprzedający bilety komunikacji miejskiej oraz realizujący płatności za parkowanie w aplikacji mobilnej. Fintechy wprowadzają do swojego portfolio coraz to nowsze usługi, mające pomóc nam mieć jak najmniejszy kontakt z wirusem, a jednocześnie żyć w miarę możliwości jak dotychczas – zachowując prawo do pracy, robienia transakcji, a nawet rozrywki.

      Redakcja: Mówiąc o pożyczkach, przejdźmy do inwestowania, a nawet do pozyskiwania funduszy od inwestorów. Jak w czasach zarazy podchodzi się do ryzyka inwestycyjnego? 

      BT: Podkreślę raz jeszcze, że zwykli konsumenci mają dziś deficyt zaufania do wszelkiego inwestowania swoich oszczędności, co ma wpływ na platformy inwestycyjne, bo przecież ich przychód uzależniony jest od ilości zawieranych transakcji. Natomiast z drugiej strony osoby chcące pozyskać kapitał na realizację różnych przedsięwzięć mają bardzo utrudnione zadanie, gdyż większość inwestorów wstrzymuje wszelkie decyzje do czasu opanowania sytuacji na rynku. Funkcjonowanie w warunkach wszechobecnego strachu o życie, o biznes, o przyszłość, silnie odbija się na decyzjach konsumenckich i inwestycyjnych, a to wpływa negatywnie na światową ekonomię. Wyrazem tego jest chociażby prognoza Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), która w związku z COVID-19, musiała zostać skorygowana do kilkuprocentowej recesji. To wszystko powoduje, że rasowi inwestorzy, szukają alternatywnych źródeł inwestowania, są skłonni ryzykować bardziej, ale głównie w obszary związane z nowoczesną technologią, która nie traci na tym, że zmniejszył się ruch na ulicach.

      Redakcja: Dziękuję za rozmowę.

      Polski Kongres Logistyczny LOGISTICS z nową datą

      Działając w poczuciu odpowiedzialności oraz zgodnie z zaleceniami właściwych organów państwowych, organizatorzy kongresu pojęli decyzję o przeniesieniu wydarzenia, na przyszły rok. Data i miejsce PKL LOGISTICS 2021 to 19-21 maja 2021 rok, Poznań Congress Center. Celem organizatorów jest utrzymanie poziomu, zasięgu oraz miejsca wydarzenia, które gwarantuje zorganizowanie kongresu w sprawdzonej, docenionej przez uczestników formule.

      Temat przewodni przyszłorocznej edycji kongresu – „Logistyka w biznesie nowej generacji – cyfryzacja, współdzielenie, odpowiedzialność” pozostaje aktualny. Program wydarzenia obejmować będzie m.in. logistykę w e-commerce, usługi logistyczne nowej generacji, rozwiązania transportowe w cyfrowych łańcuchach dostaw. Nie zabraknie również case sudy i dyskusji dotyczących roli magazynu w dobie ominichanel, logistyki miejskiej, czy rozwiązań ICT. Organizatorzy zaplanowali również sesję nt. rozwiązań technologicznych w logistyce przyszłości. Ważnym punktem programu kongresu są debaty ekspertów, które będą się toczyły w temacie społecznej odpowiedzialności logistyki oraz krajowej strategii logistycznej. Prelegenci kongresu odniosą się również do aktualnych wyzwań, na które branża logistyczna musi odpowiadać.

      Utrzymana zostanie również formuła całego wydarzenia. Tradycyjnie kongresowi będzie towarzyszyć wystawa „Rynek Logistyczny” – jedne z niewielu miejsc w Polsce, gdzie uczestnicy mają możliwość poznania pełnej oferty dostawców usług dla logistyki i rozwiązań technologicznych. Nie zabraknie również warsztatów połączonych ze zwiedzaniem firm z obszaru e-commerce, Industry 4.0 i dystrybucji FMCG. A uroczyste LOGISTICS Party odbędzie się, jak zawsze, w szczególnej oprawie.

      – Wszyscy jesteśmy świadomi, że sytuacja zagrożenia i niepewności związana z rozwojem epidemii dotyka każdego i ma wpływ na wszystkie gałęzie gospodarki, w tym także logistykę. Pomimo przeniesienia terminu kongresu na przyszły rok, nasz zespół organizacyjny kontynuuje prace. Choć większość naszych aktywności prowadzimy zdalnie, jesteśmy do Państwa dyspozycji. Przygotujemy w najbliższym czasie specjalne wydarzenie on-line, które umożliwi wymianę aktualnych doświadczeń w naszej branży podkreśla dr hab. Arkadiusz Kawa, Dyrektor Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytutu Logistyki i Magazynowania.

      Kongres kierowany jest do wszystkich przedstawicieli branży – specjalistów i kadry kierowniczej odpowiedzialnej za łańcuch dostaw, logistykę, transport, magazynowanie, wsparcie technologiczne oraz rozwój i działania operacyjne.

      Wszystkich logistyków prosimy już teraz o zarezerwowanie w przyszłorocznym kalendarzu 19-21 maja.

      Zapraszamy do współpracy i do śledzenia strony i kanałów informacyjnych kongresu, gdzie będziemy na bieżąco informować o programie i rejestracji na wydarzenie.

      www.logistics.pl

      Provema nowym członkiem Polskiej Organizacji Niebankowych Instytucji Płatności

        Provema dołączyła do grona członków Polskiej Organizacji Niebankowych Instytucji Płatności, zrzeszającej firmy z branży płatniczej. Podstawowym celem Organizacji jest ochrona wspólnych praw i reprezentowanie tożsamych dla zrzeszonych członków interesów wobec organów administracji publicznej, związków zawodowych oraz innych instytucji. Wartości i idee organizacji są bliskie wartościom Provemy, która priorytetowo podchodzi do aspektów prawnych, uczciwej konkurencji i lojalności wobec swoich klientów.

        Provema to polski fintech z siedzibą w Katowicach, który działa na rynku od 2015 roku. Specjalizuje się w wykorzystaniu algorytmów z użyciem sztucznej inteligencji w ocenie ryzyka kredytowego. Opracowane rozwiązania pozwalają na obniżenie kosztów działalności oraz zmniejszenie szkodowości związanej z udzielaniem pożyczek. Spółka na początku swego istnienia była niewielką firmą pożyczkową specjalizującą się w zobowiązaniach krótkoterminowych. Sukcesywnie stawiała sobie jednak coraz to nowe cele, bo jak twierdzi prezes zarządu, Grzegorz Szulik, pożyczki nie zaspakajają w 100% ich ambicji. Stale podnoszą poprzeczkę sobie i innym firmom pożyczkowym odważnie krocząc po świecie branży finansowej. Provema pomimo niedługiego stażu ma na swoim koncie różne sukcesy, do których zdecydowanie można zaliczyć m.in. otrzymanie od Komisji Nadzoru Finansowego licencji małej instytucji płatniczej czy wejście na rynek w Hiszpanii.

        Lekcje z poprzednich kryzysów finansowych

        Czy wyciągnęliśmy prawidłowe wnioski z poprzednich kryzysów finansowych? Ten obecny będzie testem dla najnowszych osiągnięć współczesnych ekonomistów. Mniej więcej za rok będziemy wiedzieć, czy przez ostatnie lata szli właściwą drogą.

        Autor: Bartosz Tomczyk – PROVEMA

        Jednym z najciekawszych wydarzeń w historii światowych rynków finansowych był czarny poniedziałek, 19 października 1987 roku. Najważniejszy amerykański indeks giełdowy, Dow Jones Industrial Average stracił tego dnia 22,61%, co do dziś pozostaje jego największym dziennym spadkiem w historii. Całkowity spadek indeksu, licząc od lokalnego maksimum z sierpnia do minimum w listopadzie wyniósł 32%. Przyczyny tego wydarzenia do dziś pozostają niejasne. Przed czarnym poniedziałkiem pojawiły się dwie negatywne informacje gospodarcze o ograniczonym znaczeniu. Pierwsza dotyczyła proponowanego zniesienia przez Kongres USA ulg podatkowych związanych w fuzjami przedsiębiorstw, druga – niespodziewanego wzrostu deficytu handlowego USA.

        W tygodniu poprzedzającym czarny poniedziałek na giełdzie miały miejsce dość poważne spadki. Dla wielu inwestorów były one sygnałem do realizacji zysków, które były pokaźne, gdyż od początku 1987 roku wartość indeksu DJIA wzrosła o 44%. Bardzo dużo zleceń sprzedaży złożono w czasie weekendu. Było ich tyle, że po otwarciu giełd w poniedziałek zabrakło chętnych do kupna akcji. Brak płynności oznaczał dalsze spadki, również na ważnych rynkach towarzyszących – opcji i kontraktów terminowych. Zawieszono obrót wieloma akcjami, wolumeny transakcji były z kolei tak duże, że spowodowały przeciążenie systemów teleinformatycznych oraz trudności z realizacją i rozliczeniem złożonych zleceń.

        Jednak krach giełdowy, choć wygląda bardzo dramatycznie w mediach, sam w sobie nie powoduje niszczących konsekwencji dla gospodarki. Inwestorzy zdają sobie sprawę z ryzyka i akceptują zmiany wycen swoich instrumentów finansowych. Problem polega jednak na tym, że straty mogą ponieść banki, fundusze inwestycyjne, emerytalne, czy firmy ubezpieczeniowe. To oznacza niebezpieczeństwo dla oszczędności zgromadzonych w tych instytucjach. Jeszcze trudniejsza była sytuacja brokerów, którzy musieli uzupełnić swoje depozyty zabezpieczające przez otwarciem giełdy następnego dnia. Ratunkiem okazała się zdecydowana postawa amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Poprzez operacje otwartego rynku udało się zapewnić wystarczającą płynność systemu finansowego.

        Całkiem możliwe, że w 1987 roku władze zareagowały właściwie, ponieważ wyciągnęły prawidłowe wnioski po wielkim kryzysie z lat trzydziestych. Wtedy wszystko się zaczęło od czarnego wtorku, 29 października 1929. W porównaniu z czarnym poniedziałkiem z 1987 roku, dzienny spadek wartości indeksu Dow Jones był niewielki – tylko około 12%. Licząc od sierpnia do listopada, inwestorzy stracili około 38%. Jednak w tym wypadku władze monetarne zrobiły coś zupełnie odwrotnego – ograniczyły podaż pieniądza. Instytucje finansowe nie mogąc liczyć na pomoc kredytodawcy ostatniej instancji zaczęły po kolei bankrutować, ciągnąc za sobą w dół całą gospodarkę. Po krótkim odbiciu zimą i wiosną 1930 roku indeks giełdy nowojorskiej zanurkował o kolejne 82%, osiągając minimum dopiero latem 1932 roku.

        Obecny kryzys zaczyna się podobnie, jak dwa opisane powyżej. Spadek indeksu od maksimum z 12 lutego 2020 na razie nie przekroczył 36%. Najważniejsze pytanie brzmi, czy dalszy scenariusz będzie podobny do tego z lat trzydziestych, czy do tego z lat osiemdziesiątych. Odpowiedź jest trudna, gdyż Rezerwa Federalna tym razem zachowała się jeszcze inaczej. Zasilała rynki finansowe gotówką nieprzerwanie od kilkunastu lat. To znaczy, że ten kryzys ma inne przyczyny niż poprzednie. Pierwsza z nich jest oczywista – koronawirus, drugą natomiast jest być może to, co w 1987 roku było ratunkiem, czyli duża ilość gotówki w sektorze finansowym.

        Inwestorzy przestali wierzyć w to, że napędzanie wzrostu indeksów giełdowych ogromnymi zastrzykami gotówki ma sens w dłuższym okresie i postanowili zrealizować swoje zyski. Władze monetarne mają jednak cały czas jedną i tę samą receptę. Będą dalej pompować na rynki gotówkę. W efekcie, ewentualny wzrost indeksów nie będzie już oznaką siły gospodarki. Będzie raczej oznaczał spadek wartości pieniądza w stosunku do indeksów giełdowych. Być może czeka nas sytuacja absurdalna, będziemy mieć jednocześnie gospodarkę w ruinie i giełdy bijące kolejne rekordy.

        Zapomnij o zwykłym krześle! Aktywne siedzenie to nowy trend w pracy zdalnej

        Wielogodzinne siedzenie za biurkiem i ból pleców. Znamy to bardzo dobrze. Różnica jest taka, że teraz zamieniliśmy biuro na home office i często zamiast ergonomicznego fotela, mamy do dyspozycji zwykłe krzesło stołowe, które nijak przysłużą się zdrowiu podczas pracy zdalnej. Kto jednak powiedział, że trzeba siedzieć na krześle? Zobacz, jaką alternatywę wybrać, by zadbać o kręgosłup i… spalać kalorie podczas aktywnego siedzenia!

        Nie trzeba specjalnie nikogo przekonywać, że spędzanie wielu godzin w pozycji siedzącej jest dla organizmu bardzo niekorzystne. Nie chodzi tylko o odczuwanie bólu pleców. Konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze, gdyż długie siedzenie powoduje m.in. uszkodzenie dysków, osłabienie mięśni, ścięgien i wielu innych struktur naszego ciała, co może prowadzić do licznych zwyrodnień. Dlatego tak ważne jest utrzymywanie się w ciągłym ruchu.

        – Gdy się ruszamy, ciało mobilizuje stawy, umożliwiając organizmowi regularne odżywianie, nawodnienie, a co za tym idzie ich prawidłowe funkcjonowanie i redukcję dolegliwości bólowych. Długie siedzenie przy biurku na zwykłym lub nawet ergonomicznym krześle, sprawia, że wyłączona jest praca mięśni, które mają za zadanie utrzymywać prawidłową postawę ciała. Dlatego tak popularnym trendem na świecie staje się aktywne siedzenie – mówi Hubert Stablewski, sportowiec, ekspert ds. planowania aktywnej pracy oraz właściciel firmy HSR.life, specjalizującej się w organizacji innowacyjnego biura. – Dobroczynny wpływ aktywnego siedzenia potwierdzony jest zresztą licznymi badaniami. Naukowcy z Instytutu Karolinska w Szwecji, tego samego, który przyznaje Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny, dowiedli, że siedząc na aktywnym krześle, wykonujemy odpowiednik lekkiej aktywności fizycznej, dlatego warto się na nie zdecydować – dodaje Stablewski.

        Na czym polega aktywne siedzenie?

        Aktywne siedzenie, zwane również siedzeniem dynamicznym, zmusza ciało do ciągłego angażowania przynajmniej części mięśni podczas siedzenia. W przeciwieństwie do pasywnego przesiadywania na zwykłym krześle, aktywne fotele sprawiają, że ciało zachowuje swobodę ruchu. – Oczywiście, tego typu meble nie zastąpią nam regularnego treningu, jednak ośmiogodzinny dzień pracy w pozycji siedzącej wyniszcza organizm. Osłabiają się mięśnie stabilizujące postawę, głównie mięśnie tułowia, zmniejsza się ukrwienie ciała, pojawiają się charakterystyczne bóle pleców i karku, a kręgosłup przyjmuje skuloną postawę. Nazywamy to „pułapką pasywnej pracy” i już po kilku latach siedzenia na zwyczajnym krześle bądź nawet na tych, które nazywane są „ergonomicznymi” mogą zacząć pojawiać się pierwsze objawy. Nasze ciała nie zostały zaprojektowane do kilkugodzinnego przesiadywania, bo mięśnie i stawy zostały stworzone do ruchu – tłumaczy Stablewski.

        Siedzenie aktywne stymuluje mięśnie i stawy do ciągłej pracy, co zmniejsza ryzyko osłabienia się mięśni przykręgosłupowych. Dodatkowym atutem jest podtrzymanie metabolizmu na optymalnym poziomie, dzięki czemu energia dostarczana jest zarówno do pracy ciała, jak również i mózgu. Aktywne siedziska sprawiają, że możemy pochylać się do przodu, na boki, a także odchylać się do tyłu.

        – Tego typu aktywność wymusza na nas pracę mięśni, które podtrzymują właściwą postawę przy pracy, nawet jeśli oprzemy plecy. – Nie ma jednego sposobu na pracę, a nasze ciało mówi nam, jakiej pozycji potrzebuje, dlatego tak ważne jest wsłuchanie się w jego potrzeby. Aktywne siedzenie dokładnie stwarza nam taką możliwość – podkreśla ekspert. Trudno usiąść na tego typu siedziskach w złej pozycji, gdyż stracimy równowagę.

        Jak dobrać aktywne krzesło do pracy zdalnej?

        Aktywne krzesła, fotele i inne rodzaje tego typu siedzisk wspomagają użytkownika, w zależności od jego potrzeb i wykonywanej pracy. Siedząc na aktywnym krześle wzmacnia się mięśnie przykręgosłupowe, a my cieszymy się lepszą postawą ciała. Ekspert zaznacza, że obecnie na rynku jest wiele aktywnych siedzisk, warto więc dobrać takie, które dopasuje się do nas, a nie my do niego.

        Do najpopularniejszych siedzisk, które aktywują ciało należą:

        Aktywne krzesła i fotele
        Aktywne fotele biurowe są rezultatem absolutnej spójności w inżynierii i w projektowaniu. Projektanci siedzisk wzięli pod uwagę naturalny biomechaniczny model budowy człowieka, dzięki czemu użytkownik w trakcie aktywnego siedzenia więcej się rusza, regularnie ćwiczy i w konsekwencji łagodzi bóle pleców.

        – Przy wyborze aktywnego krzesła lub fotela, warto zwrócić uwagę na model RH New Logic, który umożliwia najbardziej precyzyjne dopasowanie do postawy użytkownika, jednocześnie zapewniając ergonomiczną swobodę ruchu. Dobrym rozwiązaniem będzie także fotel 3Dee stymulujący pracę mięśni przykręgosłupowych, układu krążenia, oddechowego, mięśniowego i nerwowego. Mechanizm 3Dee, łączący amortyzator i przegub, zapewnia płynny ruch siedziska w trzech wymiarach. Korzyści dla użytkownika są nieocenione, bo wreszcie można pożegnać się z bólem pleców, zmęczeniem i napięciem mięśni.

        Uniwersalny fotel, który posiada ujemny kąt siedziska oraz mechanizm synchroniczny – radzi Stablewski. – Aktywne siedzenie na takich fotelach sprawi, że dostarczymy ciału więcej tlenu i energii do prawidłowego funkcjonowania organizmu, a to z pewnością zwiększy efektywność pracy – dodaje ekspert.

        Siedziska siodłowe
        Tego typu krzesła występują w wersji z oparciem lub bez i wymuszają na użytkowniku przybranie pozycji jeździeckiej, co znacznie utrudnia garbienie się. – To, co wyjątkowe w tego typu krzesłach, to fakt, że pracują one nad całą sylwetką. Relaksują napięcie mięśni i wspomagają pracę stawów, stymulując jednocześnie krążenie.

        Te aktywne fotele ma unikalną, specjalną konstrukcję siedziska i oparcia, która stymuluje mięśnie przykręgosłupowe i umożliwia siedzenie przodem bokiem i tyłem. Posiadają także podłokietniki nieograniczające ruchomości ciała.

        Stołki balansujące
        Tego typu siedziska stanowią kwintesencję ergonomii w pracy. Łatwo dostrzec różnicę pomiędzy aktywnym stołkiem balansującym, a tradycyjnym, krzesłem biurowym. Nie posiadają one podłokietników, zagłówka (choć może być opcjonalny) i innych elementów ograniczających ruch ciała.

        Umożliwiają one nieprzerwany ruch w każdym kierunku i częste zmiany pozycji siedzącej. Praca na stołkach balansujących to w dodatku czysta frajda, więc taki zakup to połączenie przyjemnego z pożytecznym – podsumowuje Stablewski.

        Ważne Informacje

        Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

        Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

        AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

        Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

        Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

        Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

        Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

        Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

        Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

        Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

        Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...