.
Strona główna Blog Strona 193

Maj kluczowy dla branży fryzjerskiej

    6 na 10 salonów fryzjerskich ma odłożone środki finansowe jedynie na miesiąc działalności – wynika z badania przeprowadzonego przez Fale Loki Koki. Fryzjerzy zwracają uwagę, że jeżeli obecna sytuacja dotycząca zamknięcia placówek się utrzyma, będą musieli ograniczać etaty i pensje lub zamykać swoje zakłady.

    Fryzjerzy to grupa zawodowa, którą kryzys spowodowany wybuchem pandemii COVID-19 dotknął w bardzo dużym stopniu. Od 1 kwietnia decyzją rządu wszystkie salony fryzjerskie zostały zamknięte, ale ich właściciele już wcześniej, po pierwszych doniesieniach o zwiększającej się liczbie zachorowań, decydowali się o zawieszeniu swojej działalności z obawy o bezpieczeństwo swoje oraz klientów.

    Branża beauty zapewnia w Polsce ok. 300 tysięcy miejsc pracy. Salony fryzjerskie to małe firmy, w skali kraju, ale stanowią ważny segment pracodawców. Z badania, które przeprowadzaliśmy wśród właścicieli salonów fryzjerskich wynika, że jeżeli obecny stan będzie się przedłużał, nie będą oni w stanie zapewnić środków finansowych na kontynuowanie pracy w swoim zakładziemówi Waldemar Kotecki, właściciel Fale Loki Koki.

    37 proc. ankietowanych posiada oszczędności na zaledwie miesiąc działalności, a 28 proc. nie posiada dodatkowych środków wcale. Rezerwy finansowe na okres dwóch miesięcy zadeklarowało 23 proc. badanych. Jedynie jeden salon na dziesięć jest w stanie przetrwać bez wsparcia finansowego trzy miesiące lub więcej.

    Praktycznie od połowy marca nie zarabiam, a każdy dzień, w którym moje miejsce pracy jest zamknięte, generuje kolejne straty. Do tego muszę opłacić zatrudnionych pracowników, ponieważ bez ich wsparcia i pracy nie wyobrażam sobie dalszego funkcjonowania zakładu. Dla wielu z nas maj może okazać się miesiącem decydującym o tym, czy przetrwamy i będziemy mogli prowadzić dalej swoją działalnośćmówi dyrektor artystyczny marki Artego, Wojtek Zieliński

    Ograniczenie etatów lub obniżka pensji dla pracowników

    44 proc. właścicieli stwierdziło, że jeżeli sytuacja nie ulegnie poprawie w maju i rząd nie zdecyduje się na szybkie uruchomienie trzeciego etapu „odmrażania” gospodarki, w którym przewidziane jest otwarcie zakładów fryzjerskich i kosmetycznych, zmuszeni będą podjąć działania związane z redukcją zatrudnionego personelu. Rozważana jest obniżka pensji (24 proc.) lub ograniczenie etatów (20 proc.). Dla 15 proc. salonów przedłużająca się konieczność zawieszenia działalności na dłużej niż miesiąc, będzie oznaczać ogłoszenie upadłości.

    Innym istotnym aspektem jest ograniczenie wszystkich kosztów dot. zakupu produktów oraz celów administracyjnych. Takie działania podjęło lub zamierza podjąć 72 proc. ankietowanych.

    Branża zjednoczona

    Obecna sytuacja wymaga od fryzjerów i firm, z którymi współpracują, nadzwyczajnych działań, które pomogą przetrwać ten trudny czas. Przykładem jest akcja #FryzjerzyFighterzy, która zakłada przekazanie 100 000 farb do koloryzacji, które pozwolą na spokojniejszy powrót fryzjerów do salonów. Prowadzone są również inne działania.

    Od początku pandemii postawiliśmy sobie za cel wsparcie naszych klientów. Udostępniliśmy sprzedaż produktów i bonów online bez żadnej prowizji, a także bezpłatne szkolenia i konsultacje na temat rozwoju biznesu i bezpiecznego powrotu do pracy. Z naszych rozwiązań skorzystały tysiące właścicieli salonów, którzy m.in. w ciągu czterech tygodni sprzedali vouchery o wartości ponad 2,5 mln zł.mówi Sebastian Maśka, prezes Versum.

    Fryzjerzy o tarczy antykryzysowej: krok w dobrą stronę, ale niewystarczający

    Fryzjerzy uważają, że rozwiązania zaproponowane przez rząd są dobre, ale nie będą wystarczające (57 proc.). Jednocześnie dla 35 proc. ogłoszona pomoc jest rozczarowaniem. Zadowolonych jest tylko 7 proc. badanych.

    Warto zaznaczyć, że jesteśmy branżą, której przychody w związku z zaistniałą sytuacją zmalały praktycznie do zera. A jest to często dla wielu osób jedynie źródło dochodów. Im dłużej obecny stan będzie się utrzymywał, tym w coraz trudniejszej sytuacji finansowej będziemy. Jesteśmy już dzisiaj przygotowani do tego, aby otworzyć swoje miejsca pracy z zachowaniem wszystkich zasad bezpieczeństwa i mamy nadzieję na szybkie decyzje rządu w tej kwestiimówi Leszek Ligęza, właściciel salonu fryzjerskiego w Gdańsku.

    Na pytanie, jakie działania ze strony administracji rządowej byłyby lub są najbardziej pomocne dla ich działalności, najwięcej osób wskazało na zwolnienie ze składek ZUS (90 proc.). Kolejne miejsce zajęły propozycje ustalenia dopłat na okres epidemii za utrzymanie zatrudnionych pracowników (59 proc.) oraz zawieszenia opłat za wynajem lokalu (55 proc.). Ankietowani fryzjerzy zwrócili również uwagę na pożyczkę rządową (21 proc.), przyspieszenie zwrotu podatków (11 proc.) oraz uruchomienie łatwo dostępnych linii kredytowych (9 proc.).

    Źródło: badanie „Fryzjerzy w dobie koronawirus” przeprowadzone przez Fale Loki Koki na reprezentatywnej próbie 215 właścicieli salonów fryzjerskich, Kwiecień 2020

    Czy sektor Fintech może pomóc w walce z kryzysem?

      Fintech to skrót od angielskiego pojęcia „financial technology”. Odnosi się do innowacyjnych narzędzi, które automatyzują i optymalizują sposób dostarczania klientom usług finansowych. Początkowo przez fintech rozumiano usprawnienia informatyczne stosowane w tradycyjnej bankowości, jednak dość szybko przedsiębiorstwa działające na styku informatyki i finansów stały się osobną branżą. Działając na detalicznych rynkach inwestycyjnych lub pożyczkowych zaczynają skutecznie konkurować z bankami.

      Tekst: Bartosz Tomczyk, przewodniczący rady nadzorczej w polskim fintech’u Provema.

      Najważniejszą zaletą nowoczesnych technologii finansowych jest możliwość analizy dużych zbiorów danych. Dzięki temu powstają produkty doskonale dostosowane do potrzeb klienta. Algorytmy oparte na sztucznej inteligencji bardzo efektywnie optymalizują ryzyko kredytowe i inwestycyjne. Dzięki temu nowoczesne instytucje finansowe, w przeciwieństwie do tradycyjnych instytucji bankowych, są w stanie finansować przedsięwzięcia o wysokim stopniu ryzyka.

      Sektor fintech odgrywa coraz ważniejszą rolę w gospodarkach państw rozwiniętych stanowiąc innowacyjną alternatywę dla zbiurokratyzowanego sektora bankowego. Nie jest zaskoczeniem, że w przeciwieństwie do tradycyjnych banków, wymagających wsparcia banków centralnych, sektor bardzo dobrze radzi sobie podczas aktualnego kryzysu gospodarczego. Międzynarodowa firma doradcza deVere Group przeprowadziła badanie, z którego wynika, że wskutek epidemii popularność aplikacji stworzonych przez firmy z sektora fintech wzrosła w Europie o 72%. Widoczne już od dawna trendy prowadzące do zwiększenia efektywności sektora finansowego nabierają przyspieszenia. Pozabankowe instytucje finansowe aktywnie uczestniczą w procesie tworzenia cyfrowego społeczeństwa.

      Sektor finansowy pełni szczególną rolę w czasie kryzysów gospodarczych. Na przykład podczas depresji lat 30-tych XX wieku, brak płynności sektora bankowego doprowadził do utraty oszczędności i środków zapewniających funkcjonowanie przedsiębiorstw. W efekcie, w kłopotach mogły się znaleźć nawet podmioty będące w bardzo dobrej sytuacji finansowej. Światowe banki centralne wyciągnęły wnioski z tych wydarzeń. W czasie kryzysu, jako pożyczkodawca ostatniej instancji, aktywnie zapewniają płynność instytucjom finansowym. Tak było po krachu giełdowym z roku 1987 a także w czasie recesji z roku 2008.

      Podobnie jest również teraz. Banki centralne państw rozwiniętych wdrożyły bezprecedensowe pakiety stymulujące gospodarkę. Również Narodowy Bank Polski po raz pierwszy w swojej historii zaczął kupować obligacje na rynku wtórnym, zwiększając dzięki temu płynność sektora bankowego i ilość pieniądza w obiegu.

      W związku z wzrastającą rolą sektora fintech w gospodarkach państw rozwiniętych, sensowne byłoby włączenie pozabankowych instytucji finansowych w działania stymulujące gospodarkę. Ciekawostką jest, że nawet w Wielkiej Brytanii, która jest światowym liderem branży fintech, wszystkie rządowe przedsięwzięcia związane z pomocą gospodarczą dla przedsiębiorstw są prowadzone za pośrednictwem tradycyjnych banków. Nie ma wśród nich miejsca na takie rozwiązania jak crowdfunding czy finansowanie peer to peer. Nieco większą kreatywnością w tym zakresie wykazują się władze stanów Zjednoczonych. Włączyły one ograniczoną ilość firm pożyczkowych do dystrybucji środków finansowych w ramach programu Paycheck Protection.

      Oczywiste jest, że sektor fintech jest w stanie w efektywny sposób pomóc w zapewnieniu środków finansowych obywatelom oraz przedsiębiorstwom. Ignorując branżę fintech władze krajów rozwiniętych marnują szansę na bardziej skuteczną walkę z kryzysem gospodarczym.

       

      Toyota Highlander oficjalnie w Europie

      Highlander, największy hybrydowy SUV Toyoty, od przyszłego roku po raz pierwszy będzie dostępny w Europie Zachodniej i Środkowej. Model oferowany wyłącznie z napędem hybrydowym jeszcze bardziej rozbuduje europejską gamę SUV-ów marki, dołączając do RAV4 z segmentu D-SUV, Toyoty C-HR z klasy C-SUV i reprezentującego segment B-SUV Yarisa Cross, który niedługo trafi do salonów.

      Po 23 latach doświadczenia w rozwijaniu technologii hybrydowej, 15 milionach sprzedanych hybryd, 9 hybrydowych modelach na europejskim rynku i 44 na świecie oraz po wprowadzeniu na rynek 4. generacji napędów hybrydowych, Toyota ma niekwestionowaną pozycję lidera rynku hybryd. Highlander Hybrid łączy najbardziej zaawansowane na świecie technologie hybrydowe Toyoty, ogromne doświadczenie marki w produkcji SUV-ów i aut terenowych ze słynną jakością i niezawodnością produkowanych przez nią samochodów.

      Highlander w pełni wykorzystuje atuty platformy GA-K i architektury TNGA, które gwarantują komfort, łatwość prowadzenia i bezpieczeństwo oraz niskie zużycie paliwa i niewielką emisję spalin opracowanego w technologii TNGA napędu hybrydowego. Inteligentny napęd AWD-i zapewnia bardzo dobrą przyczepność i stabilność oraz zwiększa możliwości ciągnięcia przyczepy do 2 ton.

      Projekt nadwozia i wnętrza

      Highlander Hybrid to potężny SUV o długości 4950 mm i 20-calowych aluminiowych kołach, który łączy opływowe nadwozie o dynamicznej stylistyce SUV-a klasy premium z siłą i wytrwałością rasowego auta terenowego 4×4.

      Wnętrze zostało zaprojektowane, by połączyć praktyczność i trwałość z przestronnością, komfortem i wysoką jakością wykończenia na poziomie 7-miejscowego SUV-a dla wymagających. Drugi rząd siedzeń można przesuwać do przodu i do tyłu w zakresie 180 mm, co zapewnia komfortową przestrzeń oraz łatwe wejście do auta wszystkim pasażerom, w tym także dwóm dorosłym osobom zajmującym trzeci rząd siedzeń.

      Bagażnik o pojemności 658 l ma dodatkowy schowek pod podłogą, a jego pojemność można radykalnie zwiększyć, składając oparcia drugiego i trzeciego rzędu siedzeń. Po ich złożeniu powstaje przestrzeń bagażowa z płaską podłogą o pojemności 1909 l. Tylna klapa bagażnika otwiera się i zamyka automatycznie i może zostać uruchomiona ruchem stopy.

      We wnętrzu zaprojektowano przemyślany układ pojemnych schowków, zaś wejścia USB zamontowano przy pierwszym i drugim rzędzie siedzeń. Kolorystyka wnętrza może być utrzymana w czarnej lub grafitowej tonacji.

      Bogate wyposażenie w podwyższonym standardzie obejmuje 12,3-calowy ekran dotykowy na konsoli centralnej, służący do obsługi systemu multimedialnego i nawigacji satelitarnej, wyświetlacz HUD na przedniej szybie, Apple CarPlay i Android Auto, bezprzewodową ładowarkę telefonu, wentylowane fotele oraz wirtualne lusterko wsteczne o poszerzonym polu widzenia.

      Napęd hybrydowy

      Pełny napęd hybrydowy 4. generacji Toyoty Highlander to napędzający przednią oś układ 2,5-litrowego silnika benzynowego, pracującego w oszczędnym cyklu Atkinsona, oraz dwóch silników-generatorów. Współpracuje z nimi elektryczny silnik przy tylnej osi, tworząc inteligentny napęd AWD-i (All-Wheel Drive-intelligent). Mocna bateria niklowo-wodorkowa została umieszczona pod drugim rzędem siedzeń.

      Całkowita moc napędu wynosi 244 KM*, zaś średnia emisja CO2 to tylko 146 g/km* (WLTP) lub 117 g/km* (Correlated NEDC). Średnie zużycie paliwa wynosi od 6,6 l/100 km* wg testu WLTP lub od 5,2 l/100 km* w cyklu Correlated NEDC. Highlander Hybrid zapewnia najkorzystniejszą korelację mocy do emisji CO2 w swoim segmencie.

      Przełącznik trybów jazdy (Drive Mode Select) umożliwia kierowcy wybór pomiędzy trybami ECO, NORMAL, SPORT i TRAIL. Wszystkie cztery można aktywować także gdy samochód użytkowany jest w oddzielnie wybieranym trybie elektrycznym (EV).

      Akustyczna przednia szyba oraz materiały wygłuszające w dachu, podłodze i desce rozdzielczej, a także nakładki na błotniki i wykładziny w bagażniku powodują, że kabina jest bardzo dobrze wyciszona. Dzięki temu można w pełni docenić płynną, cichą pracę napędu hybrydowego.

      Nadwozie zbudowane na platformie GA-K w technologii TNGA jest lekkie i sztywne, a przy tym ma nisko położony środek ciężkości. Dzięki temu nowy SUV jest zwinny i pewnie się prowadzi, zarówno w mieście i na krętych drogach, jak i na autostradzie.

      Systemy bezpieczeństwa

      Nowy Highlander Hybrid jest wyposażony w ulepszony pakiet systemów bezpieczeństwa czynnego Toyota Safety Sense drugiej generacji, którego zadaniem jest zapobieganie kolizjom lub ograniczanie ich skutków. Pakiet zawiera układ wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia z funkcją wykrywania pieszych i rowerzystów oraz zapobiegania kolizjom na skrzyżowaniach (PCS), pełnozakresowy inteligentny tempomat adaptacyjny z funkcją uwzględniania znaków drogowych (IACC), system rozpoznawania znaków drogowych (RSA), asystenta utrzymania pasa ruchu (LTA) oraz automatyczne światła drogowe (AHB).

      Sprzedaż Toyoty Highlander Hybrid na europejskich rynkach rozpocznie się na początku 2021 roku.

      ŠKODA ENYAQ iV: Emocjonująca, efektywna, elektryczna

      ŠKODA ENYAQ iV to pionierski etap realizacji strategii producenta w obszarze wprowadzania napędów elektrycznych i hybrydowych. Pierwszy model produkcyjny ŠKODY oparty na modułowej platformie dla pojazdów elektrycznych MEB Grupy Volkswagen to połączenie takich cech jak: bezpieczeństwo, przestronność, emocjonująca stylistyka oraz przyjemność z jazdy z poszanowaniem środowiska naturalnego. W zależności od wymagań klientów do wyboru będą trzy wielkości akumulatorów oraz pięć wariantów mocy. Ten w pełni elektryczny SUV będzie powstawał w głównej fabryce ŠKODY w Mladá Boleslav.

      – ENYAQ iV to dla ŠKODY początek nowej ery – symbol realizacji naszej strategii w obszarze samochodów elektrycznych. Nasz nowy model wyróżnia się dużym zasięgiem, połączonym z krótkim czasem ładowania. Jednocześnie ENYAQ iV wyznacza nowe standardy pod względem typowych dla ŠKODY cech: niezwykłej przestronności wnętrza, przyszłościowego wzornictwa, maksymalnej funkcjonalności, bezpieczeństwa i komfortu. Nasz pierwszy w pełni elektryczny samochód, oparty na modułowej platformie dla pojazdów elektrycznych MEB Grupy Volkswagen, będzie produkowany w głównej fabryce w Mladá Boleslav – w sercu ŠKODY. To ważny krok w kierunku zabezpieczenia przyszłości tego obiektu oraz miejsc pracy w regionie – komentuje Bernhard Maier, Dyrektor generalny spółki ŠKODA AUTO.

      Przyjemność z jazdy w zgodzie z naturą

      Pierwszy model produkcyjny ŠKODY oparty na modułowej platformie dla pojazdów elektrycznych MEB doskonale nadaje się zarówno na krótkie, jak i długie trasy, zapewniając zasięg do 500 km* w cyklu WLTP oraz możliwość szybkiego ładowania. Koncepcja pojazdu umożliwiła projektantom w zupełnie nowy sposób zaplanować wnętrze ŠKODY ENYAQ iV. W rezultacie uzyskano jeszcze więcej miejsca dla pasażerów i bagażu mimo kompaktowych wymiarów samochodu, a jednocześnie zadbano o emocjonujący i nowoczesny wygląd. Ponadto model ENYAQ iV wyposażono w najnowocześniejsze rozwiązania multimedialne i z zakresu connectivity oraz zadbano o wiele rozwiązań zwiększających komfort jazdy.

      Pierwszy elektryczny SUV ŠKODY ma długość 4648 mm, szerokość 1877 mm oraz wysokość 1618 mm. Rozstaw osi wynosi 2765 mm, a pojemność bagażnika to 585 l. Niski jak na SUV-a próg bagażnika sprawia, że ładowanie bagażu nie wymaga wysiłku nawet w przypadku ciężkich lub dużych przedmiotów.

      Mladá Boleslav planowanym miejscem produkcji ENYAQ iV

      ŠKODA ENYAQ iV będzie powstawać w głównej fabryce ŠKODY w Mladá Boleslav na jednej linii z modelami opartymi na platformie MQB.

      Produkcja seryjna ŠKODY ENYAQ iV rozpocznie się pod koniec 2020 r. Wprowadzenie na rynek planowane jest na początek 2021 r. Powstanie również limitowana seria „Founder’s Edition”, upamiętniająca założenie firmy przed 125 laty. Będzie ona charakteryzowała się specjalnym wyposażeniem oraz wyróżniającym się designem i zostanie wyprodukowana w liczbie zaledwie 1895 sztuk.

      Zróżnicowane warianty mocy dla różnych potrzeb

      W wersjach podstawowych modelu ENYAQ iV zlokalizowany z tyłu silnik odpowiada za napęd na tylną oś pojazdu. W wersjach o większej mocy przewidziano dodatkowy silnik elektryczny z przodu, który zapewni efektywniejsze przekazywanie momentu obrotowego. Wariant ŠKODY ENYAQ iV o największej mocy jest w stanie holować ładunki o masie nawet do 1200 kg. Do wyboru będzie łącznie pięć wariantów mocy oraz trzy wielkości akumulatora, co gwarantuje przyjemność z jazdy z jednoczesnym poszanowaniem środowiska naturalnego. Zależnie od wybranej wersji ENYAQ iV posiada napęd na tylne lub wszystkie koła. Dzięki dużej sprawności akumulatorów, oponom o niskich oporach toczenia (5,9‰) oraz wyjątkowym jak na SUV-a właściwościom aerodynamicznym (cx od 0,27) ŠKODA ENYAQ iV może pokonywać dystanse do 500 km* w cyklu WLTP.

      – Dzięki wielu możliwościom, jakie daje modułowa platforma dla pojazdów elektrycznych, możemy zaoferować idealny model ENYAQ iV spełniający najróżniejsze wymagania i odpowiedni do różnych zastosowań. Mówimy tu o podstawowej wersji rodzinnej – przestronnej i funkcjonalnej, o wariancie dla kierowców, którzy pokonują duże odległości i przykładają największą wagę do zasięgu, oraz o modelu dla klientów o sportowych ambicjach, nastawionych na maksymalne osiągi – mówi Christian Strube, członek zarządu ŠKODA ds. rozwoju technicznego.

      Model podstawowy to ŠKODA ENYAQ iV 50 o pojemności brutto akumulatora litowo-jonowego 55 kWh (netto: 52 kWh). Montowany z tyłu silnik elektryczny ma moc 109 kW i zasięg do 340 km*. Wzrasta on do 390 km* w przypadku modelu ENYAQ iV 60 o mocy 132 kW, wyposażonego w akumulator o pojemności brutto 62 kWh (netto: 58 kWh). Z kolei ENYAQ iV 80 o mocy 150 kW z napędem na tylne koła cechuje się największym zasięgiem – do 500 km* w cyklu WLTP. Zastosowany w tym modelu akumulator o pojemności brutto 82 kWh (netto: 77 kWh) znajdzie się także w dwóch wersjach wyposażonych w drugi silnik elektryczny, czyli posiadających napęd na cztery koła: 80X oraz vRS, o mocy odpowiednio 195 kW i 225 kW. Model o największej mocy przyspiesza od 0 do 100 km/h w zaledwie 6,2 s i osiąga prędkość maksymalną 180 km/h. Maksymalny zasięg obu wariantów z napędem na cztery koła wynosi 460 km*.

      Ładowanie do 80% w zaledwie 40 minut

      ŠKODA ENYAQ iV może być ładowana na trzy sposoby. Oprócz konwencjonalnego domowego gniazda elektrycznego 230 V, do wygodnego ładowania pojazdu w nocy można użyć także ładowarki ściennej o mocy do 11 kW. Zajmuje to od sześciu do ośmiu godzin zależnie od wielkości akumulatora. Trzecia opcja to stacje szybkiego ładowania prądem stałym o mocy 125 kW, dzięki czemu akumulator modelu ENYAQ iV od 10% do 80% zostanie naładowany w ciągu zaledwie 40 minut*.

      Wyróżnikiem nowej ŠKODY ENYAQ iV jest innowacyjnie zaprojektowane wnętrze, dające zupełnie nowe wrażenie przestronności. Pojazd jest również wyposażony w najnowocześniejsze rozwiązania multimedialne i z obszaru connectivity. Wszystkie istotne informacje dla kierowcy są prezentowane na 13-calowym centralnym wyświetlaczu, a na życzenie również na wyświetlaczu z rzeczywistością rozszerzoną umieszczonym na szybie pojazdu. Stałe połączenie z internetem zapewnia zawsze najnowsze informacje. Nadzwyczajna przestronność oraz bagażnik o pojemności 585 l sprawiają, że ŠKODA ENYAQ iV to idealny wybór dla rodzin i klientów nastawionych na nowoczesny styl życia, poszukujących samochodu elektrycznego, który jest zarówno przyjazny dla środowiska, jak i odpowiedni do użytku na co dzień. Wprowadzając model ENYAQ iV, ŠKODA przedstawia nową koncepcję wnętrza: po raz pierwszy w samochodzie produkcyjnym wykorzystane się ekologiczne materiały. Klienci mogą w tym obszarze wybrać różne projekty, w zależności od swoich preferencji.

      Rodzina iV: napędy elektryczne częścią DNA ŠKODY

      Pojazdy elektryczne z rodziny ŠKODA iV to doskonałe połączenie zasięgu, emocjonującej stylistyki oraz ogromnej przyjemności z jazdy. Ponadto samochody te zapewniają komfort i cichą pracę oraz są przyjazne dla środowiska, a jednocześnie umożliwiają szczególnie dynamiczne wykorzystanie mocy. Moment obrotowy silnika elektrycznego jest dostępny od razu – samochody mogą przyspieszać w sposób ciągły, bez potrzeby zmiany biegów. ŠKODA iV oferuje również nowoczesne funkcje z obszaru connectivity, w tym wydajne połączenie pojazdu z siecią i zaawansowane systemy wspomagające kierowcę.

      Wraz z modelem ENYAQ iV, ŠKODA kontynuuje strategię wprowadzania aut z napędem hybrydowym i elektrycznym, której realizację zapoczątkowały pod koniec 2019 r. modele CITIGOe iV oraz SUPERB iV. Strategia marki zakłada wprowadzenie na rynek od 2019 r. do końca 2022 r. ponad dziesięciu modeli elektrycznych lub zelektryfikowanych, sygnowanych znakiem iV.

      W ramach największego programu inwestycji w dotychczasowej historii firmy ŠKODA AUTO przeznaczy do 2021 r. łącznie dwa miliardy euro na rozwój modeli elektrycznych i tworzenie kompleksowego ekosystemu dla nowych rozwiązań mobilnych. Zrównoważony rozwój odgrywa ważną rolę na etapie produkcji, sprzedaży i serwisu, wspierając przemianę ŠKODY z tradycyjnej firmy motoryzacyjnej w producenta zapewniającego najlepsze rozwiązania mobilne.

       

      Inteligentny fintech zmienia naszą rzeczywistość

        Tylko w Polce epidemia wirusa Covid -19 w zaledwie 3 miesiące doprowadziła do ponad 23% spadku konsumpcji, skutkując spadkami przychodów praktycznie we wszystkich branżach. Większość przedsiębiorców styka się dziś z koniecznością drastycznych zmian, począwszy od zwolnień czy obniżek wynagrodzeń, przez redukcję wszelkich wydatków i wreszcie na wnioskach o upadłość kończąc. Jedynie branża fintech, zdaje się nie poddawać kryzysowi, bo kwarantanna zmusza jej klientów do korzystania z rozwiązań innowacyjnych, które umożliwiają transakcje bez styczności z drugim człowiekiem. Początkowo sparaliżowane usługi fintech, dziś wracają do gry ze zdwojoną siłą.

        Tekst: Grzegorz Szulik – Prezes Zarządu fintech-u Provema

        Kampania #zostanwdomu realizuje zamysł społecznej izolacji w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się zakażeń koronawirusem. Maksymalne ograniczenie mobilności mieszkańców danego terenu, a nawet środowiska domowego powstrzymuje mieszanie się tzw. bulionów wirusologicznych, które jak wiemy mają decydujący wpływ na niszczenie naszych układów immunologicznych i w efekcie wzrost zachorowalności. Wprowadzenie sankcji za nieprzestrzeganie polityki izolacji, poskutkowało spadkiem popularności wszelkich biznesów, które wymagają osobistej interakcji społecznej. Ucierpiały też wszelkie urządzenia w przestrzeni publicznej wyposażone w ekran do obsługi dotykowej, a częstotliwość korzystania z urządzeń ogólnodostępnych spadła o ponad połowę. Amerykański tygodnik Time powołując się na naukowców z University of Arizona, ostrzegał ostatnio, że nawet nasz osobisty telefon komórkowy jest 10 razy bardziej skażony bakteriami i wirusami niż deska sedesowa, dlatego trzeba dezynfekować go równie często jak myć ręce. W tym świetle nie dziwi fakt, że wraz z zachorowalnością rozwijają się fobie społeczne i większość z nas unikając kontaktu z drugim człowiekiem, wybiera we wszystkich obszarach życia narzędzia realizujące samoobsługę. Powstrzymując się od kontaktu z drugim człowiekiem, powstrzymujemy się też od korzystania z urządzeń znajdujących się w miejscach publicznych i pogrążamy branże, które na kontakcie z żywą materią tkanki ludzkiej bazują. Żyjemy w zupełnie nowej rzeczywistości, nie dziwi więc wcale, że tak jak większość ekspertów powstrzymuje się od ferowania prognoz ekonomicznych, tak zwykły człowiek ogranicza wydawanie pieniędzy tylko do rzeczy niezbędnych. Większość branż szuka analogii do wielkich kryzysów poprzednich dekad, ale stosunkowo młoda branża fintech, która nie może odnieść się do tych doświadczeń, zdaje się bardziej proaktywna niż przed kryzysem.

        Wszyscy zadajemy sobie pytania czy z końcem pandemii konsumenci zintensyfikują korzystanie z usług fintechowych? Jak zmieni się konsumpcja tych usług?  Analizujemy, które z tych usług: fintechy płatnicze, e-commerce, usługi typu „paperless”, transfery pieniędzy, wymiana walut, delivery on demand, lendtech, subskrypcje, mobilna bankowość, a może chatbot/voice bot obronią się, a które podupadną. Jedno jest w tej sytuacji pewne, tak jak koronawirus wpływa na nasze interakcje z otoczeniem, tak sztuczna inteligencja dziś bardziej niż dotąd zacznie wpływać na nasze życie i nasze biznesy.

        Amerykański Narodowy Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID) ustalił, że koronawirus utrzymuje się przez blisko 6 godzin na urządzeniach wykonanych ze stali nierdzewnej i przez siedem na powierzchniach plastikowych, ale w niektórych próbach jest aktywny nawet po upływie trzech dni. Te informacje spowodowały lawinę rozwiązań jakie różne branże wprowadziły, aby w walce z koronawirusem zbliżyć swoją funkcjonalność do inteligentnego fintechu, czasem w najbardziej zaskakujący sposób. Warto przyjrzeć się niektórym z uwagą, by przekonać się jak w dobie kryzysu pikuje w górę ludzka kreatywność i przedsiębiorczość firm.

        Branża kurierska w dobie domowej izolacji i zakupów przez internet, stanęła przed problemem będącym raczej klęską urodzaju niż brakiem popytu na jej usługi, ale jednak problemem – przeładowane paczkomaty InPost spowodowały, że firma chcąc zmobilizować klientów do odbierania przesyłek w 2 godziny od załadunku, zaproponowała im nagrodę w postaci bezpłatnego dostępu do Audioteki przez 30 dni. Wprowadziła też weekendowe dostawy „Paczka w Weekend” i uruchomiła usługę pozwalającą na odbieranie i nadawanie urzędowych dokumentów za pomocą Paczkomatów. Na początek specjalne urządzenie pojawiło się w Gorzowie Wielkopolskim, w ramach współpracy z tamtejszym Urzędem Miasta.

        Biedronka i Carrefour Polska rozpoczęły sprzedaż online poprzez aplikację Glovo. Żabka testuje sprzedaż przez Internet za pomocą własnej aplikacji ŻAPPKA – z opcją dostawy do domu i odbioru osobistego, a Tesco nawiązało współpracę z korporacją taxi Free Now i wypożyczalnią samochodów 99Rent, by przyspieszyć realizację zakupów on-line.

        Ale wracając stricte do fintechów, nie da się nie zauważyć inicjatyw prawdziwie społecznie odpowiedzialnych, jak „Strefa Seniora” wprowadzona przez PEKAO i jej specjalna grupa dyskusyjna na Facebooku pod hasłem „Bierzemy Internet za rogi z Dancingiem Międzypokoleniowym”, dzięki której bank prowadzi z klientami starszymi dialog edukacyjno-informacyjny, przekazując im wiedzę i narzędzia do swobodnego funkcjonowania w sieci.

        Również bez wychodzenia z domu i bez konieczności drukowania, przesyłania skanów i dokumentów, dzięki platformie Autenti popularne staje się podpisywanie umów, zgód czy oświadczeń online.

        Nowe przepisy i technologia mają dziś chronić bardziej niż pieniądze, zdrowie użytkowników płatności zbliżeniowych. Dlatego operatorzy kart płatniczych, w trosce o konsumentów i sprzedawców, przyspieszyli podniesienie limitu płatności (ustalonego jeszcze w 2007 roku) zbliżeniowych bez PIN z 50 zł do 100 zł. Użytkownicy terminali płatniczych muszą jedynie zaktualizować ich oprogramowanie. Jak pokazało badanie POLASIK Research aż 67% użytkowników kart płatniczych na terenie Polski jest zadowolonych i wyraża pełne zrozumienie dla takiego rozwiązania, wiedząc, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) rekomenduje nie tylko transakcje bezgotówkowe, ale i zbliżeniowe, co pozwala uniknąć kontaktu rąk z powierzchniami potencjalnie skażonymi, jak terminale czy pieniądze w obiegu. Poskutkowało to automatycznie spadkiem, o jedną czwartą w ciągu ostatniego miesiąca, liczby zakupów online opłacanych za pobraniem oraz wzrostem płatności online za którym przemawia brak bezpośredniego kontaktu z kurierem i efektywnie krótszy czas realizacji zamówienia. Z kolei Curve – aplikacja typu „All Card in One”, dzięki której nie nosimy wielu kart płatniczych w portfelu, bo wszystkie ściągnięte są do naszego telefonu staje się z dnia na dzień bardziej doceniana, bo za jej pomocą można również bezpłatnie przesyłać środki do innych użytkowników aplikacji. Możemy pożyczać swoim znajomym, którzy znaleźli się w cięższej sytuacji pieniądze nawet w 25 różnych walutach.

        Choć e-commerce odnotowuje zadziwiające notowania i wydawać by się mogło, że domowa izolacja wzmaga potrzeby konsumpcyjne, niestety w sektorze instytucji pożyczkowych prognozy na rok 2020 brzmią mało optymistycznie. Od 1 kwietnia, w wyniku wprowadzenia w połowie marca ograniczeń w związku z pandemią, wiele instytucji pożyczkowych bezterminowo zawiesiło działalność. Firmy z sektora pośrednictwa finansowego, współpracujące z branżą pożyczkową procesujące przed kryzysem nawet ponad 3 tysiące wniosków o udzielenie pożyczki gotówkowej lub kredytu bankowego, zarejestrowały dziś spadek o 40%, a po wprowadzeniu nowego limitu kosztów poza odsetkowych, poziom ten spadł właściwie do zera. Ostatnie tygodnie pokazały, że przygotowana przez Rząd Tarcza Antykryzysowa niesie pomoc jednym branżom, a dla innych jest kompletnie bezużyteczna, tak jest w przypadku branży pożyczkowej, gdzie większość firm została zmuszona do koncentrowania się na redukcji swoich kosztów niż realizacji choćby minimalnych planów sprzedażowych.

        Temu paraliżowi nie musiała poddać się Provema, której od założenia towarzyszą inteligentne rozwiązania technologiczne związane z finansami. Provema jako firma zaawansowana technologicznie i znana z szerokiego stosowania w swoich strukturach sztucznej inteligencji, mogła pozwolić sobie, aby w tym trudnym dla wszystkich okresie, nie skupiać się na szukaniu oszczędności, a wręcz wprowadzeniu rozwiązań społecznie użytecznych. Uruchomiając bezpłatną platformę http://www.mambon.pl/ wyszła naprzeciw przedsiębiorcom, którzy nie mają możliwości obecnie funkcjonować. Platforma dała im możliwość utrzymania płynności finansowej, dzięki dystrybucji voucherów z odroczonym terminem realizacji usług do czasu zakończenia izolacji.

        Z każdym tygodniem coraz bardziej powszechna jest opinia, że kiedy skończy się izolacja COVID-19, świat będzie zupełnie inny. Do lamusa odejdą stare skostniałe systemy, tradycyjne rozwiązania oraz mało skuteczne narzędzia realizacji biznesu. Przewartościują się konsumpcyjne trendy i społeczne tendencje. I oby tak stało się jak najszybciej.

        SEAT obchodzi 70-te urodziny

        9 maja 1950 roku narodził się SEAT – firma, która zmotoryzowała Hiszpanię i uczyniła samochody osobowe powszechnie dostępnym środkiem transportu na Półwyspie Iberyjskim. W ciągu 70 lat SEAT stał się jednym z najważniejszych graczy na europejskim rynku, wzbogacając motoryzacyjną branżę o niepowtarzalny hiszpański temperament.     

        SEAT jest jedyną firmą motoryzacyjną, która zarazem projektuje, produkuje i sprzedaje pojazdy w Hiszpanii. Jej działania przekładają się na 1% PKB kraju oraz 80% hiszpańskiego eksportu samochodów. To także krajowy lider inwestycji w badania i rozwój. Jako ważna część globalnej Grupy Volkswagen SEAT opracowuje nowe produkty i rozwiązania z obszaru mobilności, które ułatwiają podróżującym codzienne życie.

        W ciągu siedmiu dekad na rynku SEAT odważnie wcielał w życie nowe pomysły. Współcześnie firma z producenta samochodów ewoluowała w prężnie działające przedsiębiorstwo przemysłowe skupione na innowacjach technologicznych – komentuje CEO SEAT-a Carsten Isensee.

        Barceloński rodowód

        Pierwsza fabryka SEAT-a, zlokalizowana w Zona Franca w Barcelonie, rozpoczęła pracę w 1953 roku. Zakład produkował pięć egzemplarzy modelu SEAT 1400 dziennie. Po 40 latach, w ciągu których z fabryki wyjechały takie kultowe pojazdy, jak SEAT 600 czy SEAT 127, firma zdecydowała się przenieść produkcję do nowoczesnego ośrodka w Martorell pod Barceloną. W zakład zainwestowano 244,5 mld peset (ok. 1,47 mld euro), a pierwszymi modelami, które zjechały z jego taśm, był SEAT Ibiza drugiej generacji oraz premierowy SEAT Cordoba. W 1993 roku fabryka wytwarzała ok. 1500 pojazdów dziennie. Obecnie SEAT dysponuje trzema hiszpańskim centrami produkcyjnymi: w Barcelonie, w El Prat de Llobregat oraz w Martorell, gdzie produkowane są modele Ibiza, Arona i Leon. Ponadto SEAT korzysta z innych zakładów należących do Grupy Volkswagen – model Ateca wytwarzany jest w Czechach, Tarraco w Niemczech, Alhambra w Portugalii, a Mii electric – pierwszy całkowicie elektryczny samochód SEAT-a – na Słowacji. Od 1953 roku do dziś ze wszystkich linii produkcyjnych zjechało ponad 19 mln pojazdów hiszpańskiej marki.

        Globalna perspektywa

        Obecnie producent w ciągu 5 minut potrafi wytworzyć tyle samochodów, ile w ciągu jednego dnia w 1953 roku. W latach 50. potencjalni nabywcy musieli czekać na dostarczenie auta aż dwa lata, teraz od zamówienia spersonalizowanego samochodu do dostarczenia potrafi minąć jedynie 21 dni. Od pierwszej sprzedaży eksportowej do Kolumbii w 1965 roku, SEAT stał się jednym z najważniejszych hiszpańskich eksporterów przemysłowych. Obecnie odpowiada za 3% całkowitego krajowego eksportu, a modele SEAT-a docierają m.in. do Nowej Zelandii, Meksyku czy Gujany Francuskiej.

        W Polsce marka pojawiła się na początku lat 90-tych i szybko zyskała popularność dzięki modelom Ibiza i Cordoba, występującym często w charakterystycznych żółtych barwach. Pozycja SEAT-a na rynku polskim osłabła na początku nowego tysiąclecia, lecz trend uległ wyraźnemu odwróceniu wraz z zaprezentowaniem trzeciej generacji Leona i włączeniem marki w struktury Volkswagen Group Polska w 2013 roku. Ostatnie lata SEAT-a w Polsce to czas największego rozszerzenia gamy modelowej w swojej historii – na drogach pojawiła się nowa odsłona Ibizy, Ateca, Arona, Tarraco, a w bieżącym roku również czwarta generacja Leona. Polscy kierowcy mogą obecnie korzystać z sieci 23 salonów dealerskich oraz 35 partnerów serwisowych na terenie całego kraju.

        Kultowe i bestsellerowe modele

        W ciągu 70 lat SEAT wprowadził na rynek łącznie 75 modeli w różnych wersjach i generacjach. Niektóre premiery wyznaczają punkty zwrotne w historii firmy, np. pierwszy model SEAT 1400 z 1953 roku lub legendarny SEAT 600, który został zaprezentowany w 1957 roku i wkrótce stał się w Hiszpanii symbolem wolności i nieograniczonej mobilności. W roku 1984 roku na rynek trafił kultowy SEAT Ibiza, natomiast w 1999 roku do produkcji wszedł SEAT Leon, który okazał się największym bestsellerem producenta. W 2016 roku firma rozszerzyła swoją ofertę o segment SUV-ów, wprowadzając modele Arona, Ateca i Tarraco. W 2019 roku świat poznał SEAT-a Mii electric – pierwszy całkowicie elektryczny samochód marki.

        SEAT zobowiązał się tworzyć pojazdy bardziej przyjazne środowisku i przyjął ambitną strategię elektryfikacji, którą konsekwentnie wdraża. W 2020 i 2021 roku do dostępnych już modeli z napędem hybrydowym – najnowszego Leona i Tarraco – dołączą kolejne. Natomiast ofertę całkowicie elektrycznych pojazdów niebawem uzupełni SEAT el-Born.

        CUPRA – sportowe osiągi i design przykuwający wzrok

        Wersja wyposażenia CUPRA stało się synonimem sportowego charakteru od chwili premiery w 1996 roku SEAT-a Ibizy w wersji CUPRA. W 2018 roku SEAT zaskoczył fanów motoryzacji, ogłaszając narodziny odrębnej marki. CUPRA została stworzona jako odpowiedź na potrzeby kierowców, którzy poszukują sportowych osiągów, wyjątkowych doświadczeń podczas jazdy oraz cenią wyróżniający się design. Marka pozwoliła producentowi dotrzeć do zupełnie nowego grona klientów. Debiutanckim modelem była Ateca, do którego dwa lata później dołączyło kilka wariantów CUPRY Leona. Producent ogłosił również zaawansowane prace nad dwoma autorskimi modelami marki – CUPRĄ Formentorem oraz całkowicie elektryczną CUPRĄ Tavascanem. Oficjalna prezentacja produkcyjnej wersji Formentora w lutym 2020 roku została połączona z inauguracją siedziby w Martorell – CUPRA Studio.

        Nie tylko produkcja samochodów

        W ostatnich latach SEAT podjął daleko idące kroki, aby stać się dostawcą nie tylko samochodów osobowych, ale innowacyjnych rozwiązań z obszaru mobilności. Nowe przedsięwzięcia SEAT-a wpisują się w najważniejszy trend przyszłości, jakim jest zrównoważona ekonomia współdzielenia. W 2019 roku producent został liderem rozwoju mikromobilności w Grupie Volkswagen. Powołano specjalną jednostkę biznesową SEAT Urban Mobility, odpowiedzialną za wdrażanie nowych produktów i usług z zakresu mobilności miejskiej. Zaprezentowano już pierwsze efekty jej prac – projekty pierwszego elektrycznego skutera SEAT eScooter oraz elektrycznej hulajnogi SEAT eKickscooter, następcy Kickscooter eXS.

        W 2019 roku firma stworzyła SEAT:CODE – centrum rozwoju technologii cyfrowej. Laboratorium kontynuuje cyfrową transformację i dąży do zwiększenia wydajności dzięki digitalizacji procesów produkcyjnych. Ponadto wspiera opracowywanie nowych rozwiązań dotyczących mikromobilności, łączności z siecią i digitalizacji samochodów

        W 2020 roku firma zainauguruje również centrum kulturalne CASA SEAT, zlokalizowane w samym sercu Barcelony. Przestrzeń powstała z okazji 70. rocznicy założenia przedsiębiorstwa i ma stać się miejscem spotkań wizjonerów i twórców oraz organizacji wydarzeń kulturalnych.

        Ciągły rozwój i innowacje

        W 2019 roku SEAT osiągnął obroty na poziomie 11 157 mld euro – z czego aż 81% stanowił eksport pojazdów i części (9 041 mld euro), co czyni firmę największym eksporterem przemysłowym w Hiszpanii.  Tylko w Polsce w ubiegłym roku zarejestrowano 12 435 nowych samochodów spod znaków SEAT-a i CUPRA. Fabryka w Martorell to drugi największy ośrodek produkcji samochodów w całej Europie. W 2019 roku SEAT przeznaczył 1,259 mld euro na inwestycje oraz R&D, z czego 27 mln euro zainwestowano w rozwiązania mające na celu ograniczenie emisji CO2 w procesie produkcji. Zgodnie z założeniami, Martorell do 2030 roku ma stać się zakładem o zerowym śladzie węglowym.

        70 lat SEAT-a w liczbach

        • ponad 19 mln – liczba wszystkich pojazdów wyprodukowanych w historii firmy
        • 75 – liczba wszystkich powstałych modeli SEAT-a i CUPRY
        • 5 – dzienna wydajność produkcji modelu SEAT 1400 w 1953 r.
        • 81% – obecny udział eksportu pojazdów i części w obrotach firmy w 2019 r.
        • 12 435 – liczba samochodów marek SEAT i CUPRA zarejestrowanych w Polsce w 2019 r.

        Wirus nienawiści

        Rzecznik Praw Obywatelskich bije na alarm. Lawinowo narasta liczba skarg na ataki i mowę nienawiści wobec pracowników służby zdrowia. Ludziom, którzy ratują życie z narażeniem swojego, odmawia się obsługi w sklepach, a sąsiedzi i pasażerowie komunikacji publicznej traktują ich jak trędowatych. W ubiegłym tygodniu media obiegła wiadomość o zniszczeniu samochodu pielęgniarki z Gliwic.

        To samo zjawisko dotyczy firm i osób prywatnych, które wspierają walkę z koronawirusem. KGHM, Dominika Kulczyk, WOŚP czy małżeństwo Lewandowskich to najbardziej spektakularne przykłady dobroczynności, która spotkała się z oskarżeniami i hejtem.

        Żaden dobry uczynek nie pozostanie bez kary

        – napisał jeden z najpopularniejszych pisarzy współczesnych Stephen King, co w Polsce ogarniętej pandemią wydaje się mieć szczególne uzasadnienie.

        Zaczęło się od ogólnonarodowego zrywu, wsparcia i solidarności. Na apel prezydenta i premiera ruszyła wielka akcja społeczna walki z koronawirusem. Spółki Skarbu Państwa uruchomiły produkcję płynu do dezynfekcji, maseczek i kombinezonów. Prywatne firmy rozpoczęły hurtową i darmową produkcję przyłbic dla lekarzy. Branża 3D ogłosiła projekt respiratora z drukarki i adapterów do masek dla medyków. Rodzime drony przystosowano do odkażania wiat przystankowych, a lekarze z Poznania opracowali polski test na koronawirusa.

        Równolegle ruszyły zakupy, a ściślej – walka o cokolwiek, co było do kupienia na świecie i mogłoby pomóc w walce z pandemią. Wspomniany już KGHM do 28 kwietnia sprowadził do Polski 10 samolotów ze sprzętem o równowartości 15 mln dolarów, na podbój chińskiego rynku środków medycznych ruszyły Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i Fundacja Dominiki Kulczyk. Media prześcigały się w krzepiących doniesieniach: Milion złotych na walkę z koronawirusem przeznaczyły Salony Mebli Agata, tyle samo bytowski Drutex oraz Anna i Robert Lewandowscy. Lista przedsiębiorców ofiarujących pomoc wymierną w setkach tysięcy złotych rosła z dnia na dzień przy akompaniamencie gratulacji i podziękowań w mediach społecznościowych. Plik GIF z Leonardem Di Caprio bijącym brawa był jednym z najczęściej wykorzystywaną ikoną reakcji na doniesienia w sieci.

        Ale entuzjazm nie trwał długo

        Zgodnie z III zasadą termodynamiki Newtona (każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości i kierunku, lecz przeciwnie zwrócona) internetowa opinia publiczna szybko uległa zakażeniu. Wirus hejtu opanował nie tylko prywatną przestrzeń komentarzy, ale łatwo przeniósł się na media. Efekt? Możliwy spór sądowy państwowego sponsora chińskich zakupów z „Gazetą Wyborczą” w sprawie certyfikatu maseczek, ostre publikacje mediów antyrządowych przeciwko zasadności skorzystania z samolotu An-225 Mrija oraz ataki mediów prorządowych na WOŚP.

        Co z tym hejtem?

        Zdaniem trójmiejskiej psycholog Katarzyny Troć ataki na medyków, firmy, osoby z pierwszych stron gazet i instytucje walczące z koronawirusem mogą być produktem tego, z czym mamy do czynienia na co dzień.

        – Pogorszenie sytuacji życiowej czy trwająca izolacja mogą w wielu osobach wywoływać brak poczucia bezpieczeństwa, lęk, bezradność czy frustrację – twierdzi psycholog. – Jeśli ktoś nie wypracował sobie adekwatnych narzędzi do radzenia sobie z takimi stanami, może w nim wzbierać agresja, którą musi jakoś rozładować. Jednym ze sposobów może być hejt w internecie, a instytucje czy firmy, osoby, które odniosły sukces, są doskonałym materiałem do roli „kozłów ofiarnych.”

        Mowa nienawiści w sieci sprowadzająca się do komentarzy, że zamożni celebryci przeznaczyli na pomoc mniej niż warte są ich samochody, a prywatne fundacje nie zrekompensują sum skradzionych w przeszłości przez ich założycieli, jest trudniejsza do wyleczenia niż koronawirus. Natomiast metoda walki taka sama: społeczna izolacja. Wspieranie tych, którzy pomagają i unikanie zarażania się od chorych z nienawiści.

        Ze zjawiskiem próbują walczyć internetowe apele i akcje w mediach społecznościowych. Kilka dni temu na Facebooku, Linked-In i Twitterze ruszyła kampania #NieHejtujPomagaj.

        Klienci banków muszą zdawać sobie sprawę z podejmowanego ryzyka

        Ostatni poważny światowy kryzys gospodarczy miał miejsce w 2008 roku. Szczególnie dotknięta została wtedy branża nieruchomości oraz budownictwo. Błędne przekonanie, że nieruchomości będą zawsze drożeć doprowadziło wielu inwestorów do bankructwa. Upadł też uważany za finansowe perpetuum mobile model, polegający na finansowaniu kredytami nieruchomości pod wynajem.

        Tekst: Bartosz Tomczyk – Przewodniczący Rady Nadzorczej w firmie Provema

        Budownictwo oraz sektor nieruchomości to bardzo istotne branże. Ich pracownicy, dostawcy, klienci czy inwestorzy to duża część gospodarki. Jednak prawdziwy kryzys zaczął się dopiero wtedy, gdy przeniósł się na blisko związaną z rynkiem nieruchomości branżę finansową. Niespłacane kredyty hipoteczne spowodowały niewypłacalność kilku kluczowych instytucji finansowych w Stanach Zjednoczonych. Wtedy poszkodowani stali się ich wszyscy klienci, czyli prawie cała gospodarka. Konsumenci mogli stracić swoje oszczędności a podmioty gospodarcze dostęp do środków pozwalających na bieżącą działalność. W 2008 roku tylko zdecydowana interwencja amerykańskich władz i rezerwy Federalnej zapobiegła załamaniu się całej gospodarki.

        Podobne mechanizmy działają w przypadku krachu giełdowego. Krach sam w sobie nie stanowi dużego zagrożenia dla gospodarki jako całości. Inwestorzy, nie mając wyjścia, akceptują zmiany wyceny swoich instrumentów finansowych i zaczynają czekać na lepsze czasy. Kłopoty zaczynają się dopiero wtedy, gdy poszkodowane instytucje finansowe nie są w stanie regulować swoich zobowiązań. Wtedy skutki zaczyna odczuwać cała gospodarka. Tak było podczas wielkiego kryzysu lat trzydziestych. Tracące płynność banki nie mogły liczyć na pożyczki od prowadzących konserwatywną politykę i przywiązanych do standardu złota banków centralnych. Wskutek upadku banków, zaczęli po kolei upadać ich klienci a indeksy nowojorskiej giełdy straciły ponad 90% swoich wartości sprzed kryzysu.

        Jeżeli źródłami poprzednich globalnych kryzysów były upadające instytucje finansowe, to tym razem jest na odwrót. To spowodowane epidemią kłopoty całej gospodarki uderzają w sektor bankowy. W przypadku braku reakcji władz oraz banków centralnych, banki byłyby pierwszymi ofiarami kryzysu. To doprowadziłoby do niewypłacalności ich klientów. Prawdopodobnie w ciągu kilku dni wszyscy stracilibyśmy dostęp do naszych środków oraz wszystkie oszczędności. Bezpieczni zostaliby jedynie ci, którzy trzymają gotówkę pod materacem.

        Instytucjonalni i detaliczni klienci sektora bankowego oraz reprezentujące ich instytucje na czele z rządami i bankami centralnymi, nie powinny zgadzać się na ponoszenie takiego ryzyka. W dzisiejszym świecie, z wielu powodów, bardzo trudno jest funkcjonować nie korzystając z usług banków. Prowadzenie działalności gospodarczej bez kota bankowego jest z kolei kompletnie niemożliwe, nie tylko ze względów praktycznych, ale również prawnych. Oznacza to, że wszyscy jesteśmy zmuszeni do ponoszenia ryzyka upadku banków. Co więcej, wszyscy ponosimy koszty ich ratowania. Nawet wtedy, gdy mamy szczęście i to nie nasz bank upadnie. Operacje ratowania banków nie mogą się odbyć bez kosztów dla zwykłych obywateli.

        Wpłacanie oszczędności do banków nie powinno oznaczać automatycznej zgody na to, aby bank inwestował je w dowolny sposób, w tym w przedsięwzięcia obarczone ryzykiem, o którym jego klienci nie mają żadnej wiedzy.

        W interesie klientów banków, a także w celu odbudowania wiarygodności sektora należałoby oddzielić od siebie dwie funkcje banków: rozliczeniową i inwestycyjną. Bieżące konta, służące do rozliczeń, powinny być osobno zabezpieczone, na przykład objęte stuprocentową stopą rezerw obowiązkowych. Bank powinien inwestować powierzone mu środki dopiero wtedy, gdy jego klient zgodzi się nabyć produkt inwestycyjny, na przykład lokatę lub jednostki funduszu inwestycyjnego. Nabycie takiego produktu powinno być połączone z otrzymaniem wyczerpującej informacji na temat związanego z nim ryzyka. W takiej sytuacji klient, mając świadomość ponoszonego ryzyka, może ponosić konsekwencje swoich wyborów. Wtedy władze nie miałyby obowiązku ratowania nierentownych inwestycji bankowych. Niepotrzebny też byłby uciążliwy dla całego sektora Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który w swoim obecnym kształcie i tak nie byłby w stanie skutecznie działać w przypadku upadku jakiegokolwiek dużego banku.

        Kolejne kryzysy finansowe dają coraz więcej argumentów zwolennikom uporządkowania ryzyka związanego z działaniem sektora bankowego.

        Ważne Informacje

        Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

        Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

        Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

        Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

        Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

        Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

        XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

        XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

        Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

        Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

        Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

        Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...