Felieton Rafała Wiśniewskiego, eksperta ds. funduszy unijnych, Roseti Polska
Od kilkunastu lat doradzam firmom w zakresie pozyskiwania i rozliczania funduszy unijnych. Przez moje ręce przeszły dziesiątki projektów – od mikroprzedsiębiorstw po spółki giełdowe. Widziałem, jak dotacje stawały się potężnym narzędziem rozwoju, ale też jak potrafiły wyhamować dobrze prosperujący biznes. Dlatego mówię wprost: fundusze unijne to nie są „darmowe pieniądze”, tylko poważne zobowiązanie. Kto o tym zapomina, ten szybko przekonuje się, że można utopić w projekcie więcej energii, nerwów i środków niż się zyskało.
Najpierw strategia, potem wniosek
Najczęstszy błąd? Aplikowanie „bo jest nabór” albo „szkoda nie wziąć”. Takie podejście kończy się projektami, które nie mają nic wspólnego z faktycznymi potrzebami firmy. Dofinansowanie powinno być narzędziem realizacji strategii biznesowej, a nie pretekstem do jej tworzenia na szybko.
Zanim zaczniemy pisać wniosek, zadaję klientowi kilka prostych, ale wymagających pytań:
W jakim kierunku chcesz rozwijać firmę w perspektywie 3–5 lat?
Jakie inwestycje są naprawdę potrzebne?
Czy środki unijne poprawią Twoją pozycję na rynku, czy tylko „przy okazji” coś sfinansują?
Czy masz zasoby, by projekt zrealizować od A do Z?
Firmy, które potrafią odpowiedzieć na te pytania, znacznie rzadziej wpadają w pułapkę nieprzemyślanych inwestycji.
Przygotowanie zaczyna się w środku firmy
Podpisanie umowy o dofinansowanie to nie początek projektu – to finał wielomiesięcznych przygotowań. Pierwszym zadaniem jest uporządkowanie spraw formalnych i organizacyjnych. Dokumenty, rejestry, umowy, struktura zespołu – wszystko musi być klarowne i zgodne z wymogami instytucji finansujących.
Z mojego doświadczenia wynika, że nawet świetnie zarządzane operacyjnie przedsiębiorstwa często nie są przygotowane na biurokratyczną precyzję wymaganą w projektach unijnych. Brak osoby odpowiedzialnej za realizację i rozliczenia lub chaotyczna dokumentacja potrafią pogrzebać projekt już na etapie pierwszej kontroli.
Dobrze przygotowana firma nie tylko ma plan realizacji, ale też rezerwę czasową i finansową – bo opóźnienia, zmiany cen czy dostępności materiałów to w projektach norma, a nie wyjątek.
Po dotacji zaczyna się prawdziwa praca
Uzyskanie dofinansowania to nie meta, a raczej start w nowej, dużo bardziej wymagającej konkurencji. Projekt unijny zmienia rytm pracy firmy – wymaga szczegółowego planowania, dodatkowej dokumentacji, ścisłego trzymania się harmonogramu i budżetu, a także pilnowania wskaźników, które zadeklarowaliśmy we wniosku.
Widziałem firmy, które po podpisaniu umowy stawały się zakładnikiem projektu – każdy dzień podporządkowany był raportom, spotkaniom projektowym, rozliczeniom. W tym czasie kluczowa działalność zaczynała schodzić na drugi plan. Prawdziwe problemy zaczynają się, gdy pojawią się opóźnienia lub konieczność zmian: instytucje rzadko są elastyczne, a każdy aneks to dodatkowy czas i formalności.
Innowacja – słowo nadużywane
Istnieje mit, że dotacje można zdobyć wyłącznie na projekty „przełomowe” w skali świata. W praktyce innowacyjność w definicji unijnej to często wprowadzenie nowego rozwiązania w skali firmy, regionu lub branży.
Największy błąd to sztuczne „upiększanie” projektów – dopisywanie do zakupu maszyny narracji o rewolucji technologicznej czy wrzucanie modnych słów jak „AI” czy „blockchain” bez realnego zastosowania. Eksperci oceniający wnioski szybko wyczuwają brak spójności.
Najlepiej oceniane są projekty konkretne, osadzone w realiach firmy i rynku, które realnie podnoszą konkurencyjność, nawet jeśli nie wyglądają efektownie na prezentacji.
Kontrola – wrogi patrol czy naturalny etap?
Dla wielu przedsiębiorców kontrola to moment największego stresu, często większego niż samo przygotowanie wniosku. A przecież dobrze przygotowana firma może przejść kontrolę bez nerwów.
Kluczem jest systematyczne gromadzenie dokumentów: faktur, protokołów odbioru, umów, zdjęć z realizacji, korespondencji. Nie „po czasie”, tylko na bieżąco. Kontrola dotyczy nie tylko wydatków, ale i osiągnięcia celów – jeśli deklarowaliśmy wdrożenie nowej technologii czy stworzenie 10 miejsc pracy, musimy to realnie udowodnić.
Wielu przedsiębiorców lekceważy też „miękkie” wymogi: oznakowanie inwestycji, informacje na stronie, prawidłowe logotypy. Brak takich elementów może skutkować korektą finansową – realnym obcięciem dotacji.
Fundusze unijne to potężne narzędzie inwestycyjne, ale też wymagające zobowiązanie. Dobrze użyte – potrafią otworzyć nowe rynki, zwiększyć moce produkcyjne, poprawić konkurencyjność. Źle – stają się obciążeniem finansowym i organizacyjnym.
Dlatego każdemu przedsiębiorcy mówię to samo: zanim złożysz wniosek, upewnij się, że projekt jest spójny z Twoją strategią, a firma jest gotowa go udźwignąć – zarówno organizacyjnie, jak i mentalnie. Bo dotacja może być trampoliną, ale jeśli podejdziesz do niej bez planu, łatwo zamieni się w kotwicę, która spowolni Twój rozwój.
New Renault Austral image bank media Test-Drive, on May 10th 2025 at Barcelona, Spain - Photo Yannick Brossard / DPPI
Renault przenosi rozwiązania z segmentu premium do swojej oferty popularnych modeli. Nowe Renault Espace i Austral można teraz wyposażyć w zaawansowany system rozpoznawania twarzy kierowcy. Dzięki niemu samochód automatycznie dostosowuje się do konkretnego użytkownika już od chwili otwarcia drzwi. To inteligentna personalizacja, która do niedawna była domeną luksusowych marek – obecnie trafia do szerszego grona kierowców.
Spersonalizowane powitanie – jak to działa?
Zintegrowana z przednim lewym słupkiem (A) kamera skanuje twarz kierowcy i rozpoznaje, kto wsiada do pojazdu. System aktywuje odpowiedni zapisany profil użytkownika, który obejmuje m.in.:
•pozycję fotela i ustawienia lusterek,
•preferencje systemu multimedialnego openR link z wbudowanymi usługami Google,
•ulubione stacje radiowe i aplikacje.
Dane są przechowywane lokalnie, wyłącznie w pamięci komputera pokładowego, co oznacza pełne bezpieczeństwo i prywatność. Proces konfiguracji profilu jest szybki i prosty – wystarczy raz zeskanować twarz przy użyciu centralnego ekranu multimedialnego.
Komfort bez kompromisów
System działa błyskawicznie – w Renault Espace już przy uruchomieniu pojazdu, a w Austral jeszcze szybciej, bo w chwili otwarcia drzwi. Takie rozwiązanie eliminuje konieczność każdorazowego wprowadzania ustawień, co szczególnie docenią kierowcy dzielący auto z innymi domownikami.
To nie tylko kwestia wygody. To również dowód, że Renault konsekwentnie realizuje strategię wprowadzania zaawansowanych, intuicyjnych rozwiązań do aut dostępnych dla szerokiego grona odbiorców.
Pierwsza połowa 2025 roku przyniosła dalsze umacnianie się Volkswagena jako kluczowego gracza na rynku flotowym i Corporate Fleet Management (CFM) w Polsce. Według najnowszych danych IBRM SAMAR, marka z Wolfsburga nie tylko utrzymała silną pozycję, ale także odnotowała największą dynamikę wzrostu w czołowej dziesiątce producentów w finansowaniach leasingowych i CFM. W segmencie C-kombi, kluczowym dla flot w naszym kraju, duży skok zanotował Volkswagen Golf, który dzięki wzrostowi liczby kontraktów o blisko połowę awansował o pięć miejsc i zajmuje obecnie trzecią lokatę. Z kolei Passat okazał się najlepszy w segmencie dużych kombi, wyprzedzając ubiegłorocznego lidera.
W okresie styczeń-czerwiec 2025 roku Volkswagen odnotował w Polsce wzrost sprzedaży flotowej o 9,31 procent, co czyni go najdynamiczniej rozwijającą się marką wśród czołowych producentów. Ten wynik potwierdza, że dzięki swojej kompleksowej ofercie Volkswagen jest marką skrojoną dla biznesu, niezależnie od wielkości firmy. Kluczowym czynnikiem sukcesu są: szeroka i dopasowana do potrzeb klientów gama modelowa oraz wysokie wartości rezydualne, które przekładają się na niższe raty leasingowe. Ten ostatni czynnik to jeden z głównych argumentów przy wyborze pojazdów przez klientów korporacyjnych.
W segmencie C-kombi, tradycyjnie najważniejszym w sprzedaży flotowej, w I połowie 2025 roku spektakularny sukces odniósł Volkswagen Golf, który odnotował imponujący wzrost – o niemal połowę w porównaniu z pierwszym półroczem 2024 roku – wynika z danych Instytutu SAMAR. Dzięki temu kompaktowy model marki z Wolfsburga awansował z ósmego na trzecie miejsce w rankingu kontraktów leasingowych i CFM w swojej klasie. To wyraźny sygnał, że Golf – pomimo rosnącej konkurencji ze strony SUV-ów – wciąż pozostaje ważnym modelem dla flot, łącząc niskie koszty eksploatacji z uniwersalnością.
W segmencie dużych kombi Volkswagen Passat powrócił na pierwsze miejsce, wyprzedzając lidera z 2024 roku. Wzrost sprzedaży Passata wyniósł 49 procent, co świadczy o rosnącym zainteresowaniu firm klasycznymi, ale nowoczesnymi modelami kombi o wysokim komforcie jazdy.
Coraz częściej klienci flotowi sięgają także po SUV-y. Volkswagen wykorzystał tę tendencję, odnotowując wzrost sprzedaży SUV-ów o ponad 16 procent – to najlepszy wynik w czołowej dziesiątce zestawienia marek. Prawdziwym hitem okazał się Volkswagen Tayron, który cieszył się największą popularnością wśród firm. Jego przestronność, nowoczesne technologie i atrakcyjne warunki finansowania sprawiły, że stał się jednym z najchętniej wybieranych modeli w ofercie VW.
Rosnące zainteresowanie marką Volkswagen w segmencie flotowym znajduje odzwierciedlenie także w wynikach Volkswagen Financial Services. Od stycznia do lipca 2025 roku VWFS odnotował 21-procentowy wzrost liczby umów flotowych z marką Volkswagen. Ten dynamiczny rozwój to efekt silnej oferty marki Volkswagen oraz nowych, atrakcyjnych produktów finansowych: leasing klasyczny (LRV), leasing operacyjny (MRV), a także Full Service Leasing. Dzięki nim klienci flotowi otrzymują elastyczne formy finansowania, przewidywalne koszty oraz kompleksowe wsparcie w zarządzaniu flotą. Volkswagen Financial Services wraz z marką Volkswagen konsekwentnie budują wspólną ofertę, która odpowiada na kluczowe wyzwania biznesowe i wzmacnia pozycję obu marek w Polsce.
„Widzimy, że klienci doceniają markę Volkswagen za jej szeroką gamę modelową w niemal każdym segmencie rynku. Nasze samochody charakteryzują się ponadto niskimi kosztami utrzymania i serwisu, a programy finansowe – przygotowane wspólnie z Volkswagen Financial Services – są niesamowicie elastyczne, dopasowane do potrzeb małych, jak i dużych firm. I najważniejsze – samochody marki Volkswagen utrzymują wysokie wartości rezydualne, co bezpośrednio przekłada się m.in. na niższe raty leasingowe w porównaniu do konkurencji” – mówi Filip Merczyński, kierownik sprzedaży flotowej marki Volkswagen.
W I połowie 2025 roku Volkswagen nie tylko utrzymał swoją pozycję na rynku flotowym, lecz także znacząco przyspieszył, szczególnie w kluczowych segmentach. Wszystko wskazuje na to, że druga połowa roku przyniesie kolejne wzrosty, zwłaszcza że firmy coraz częściej sięgają po modele elektryczne i hybrydy plug-in, a tych w ofercie marki z Wolfsburga nie brakuje.
Kia rozpoczęła produkcję samochodów elektrycznych w europejskiej fabryce w Żylinie. Zakład na Słowacji produkować będzie samochody elektryczne równolegle z modelami hybrydowymi i spalinowymi.
Pierwszym elektrycznym samochodem wytwarzanym w Europie jest EV4 hatchback, który został zaprojektowany specjalnie z myślą o europejskim rynku i produkowany będzie wyłącznie w zakładzie Kia AutoLand Slovakia. W tym celu fabryka Kia Slovakia przeszła gruntowną modernizację linii produkcyjnej. To istotny krok naprzód w realizacji strategii elektryfikacji marki Kia na Starym Kontynencie.
Otwarta w 2004 roku fabryka w Żylinie jest strategicznie zlokalizowana względem kluczowych rynków. Zakład zatrudnia ok. 3700 pracowników i korzysta z ponad 600 zaawansowanych robotów. Dzięki inwestycji o wartości 108 mln euro linie produkcyjne zostały unowocześnione, m.in. o przenośniki akumulatorów na linii montażu podwozia. Oprócz EV4 zakład produkuje również modele Kia XCeed i Kia Sportage, w tym ich wersje hybrydowe i hybrydowe plug-in.
W zakładzie w Żylinie Kia konsekwentnie wdraża rozwiązania z zakresu zrównoważonego rozwoju. Od 2014 roku zakład o 11 procent zmniejszył zużycie energii elektrycznej na samochód, o 28 procent zużycie wody, a emisję dwutlenku węgla o 13 procent. Obecnie fabryka w 100 procentach działa w oparciu o energię odnawialną i do końca bieżącego roku planuje uruchomienie własnej elektrowni fotowoltaicznej, która zaspokoi ok. 1,5 procent całkowitego zapotrzebowania na energię.
DS7 było pierwszym modelem, który powstał po wyodrębnieniu z marki Citroen. To odważne posunięcie miało na celu usystematyzowanie oferty i uporządkowanie poszczególnych marek w grupie PSA (dzisiaj Stellantis). DS zajmuje miejsce na szczycie oferty, a jego celem jest dotarcie do klienta oczekującego wyjątkowego produktu. Paryscy styliści ponownie spojrzeli na swoje dzieło i wprowadzili kilka poprawek, by mogło dalej błyszczeć na salonach.
Michał Garbaczuk
Piękny jak top modelka
Wyważone proporcje nadwozia, długi przód, przywodzący na myśl klasyczne samochody sportowe, krągłe błotniki i duże koła są znakiem rozpoznawczym modelu i mogę się założyć, że nie widzieliście na ulicy niczego podobnego. Stylowa karoseria doskonale nadaje się, by nadać jej szlachetny charakter. A co najlepiej zdobi piękną suknię? To oczywiste – diamenty! Tylne światła to trójwymiarowa konstrukcja zbudowana z diodowych rombów, tworzących subtelną, elegancką świecącą siatkę. Z przodu także zastosowano technikę LED, ale w o wiele bardziej spektakularnym wydaniu. Poszczególne soczewki reflektora podczas włączania obracają się o 180 stopni, odgrywając wyjątkowe świetlne przedstawienie. Dodatkowo ich część podświetlana jest subtelnym fioletowym światłem. Same reflektory postawione na biurku mogłyby być ozdoba niejednego gabinetu. Wspomagane są również przez najnowszą technikę, która aktywnie reguluje rozdział światła.
Szlachetne wnętrze
Wewnątrz znajdziemy efekty pracy najlepszych rzemieślników. Praktycznie całe wnętrze wyściełane jest miękką skórą i aksamitną w dotyku Alcantarą. W tym wnętrzu chce się przebywać. Jest przytulne i niezwykle eleganckie. Wyjątkowości dodają mu przeszycia w kształcie rombów. Są one obecne na siedzeniach, desce rozdzielczej a także w wirtualnych zegarach wyświetlanych przez 12-calowy ekran. Nawet osłony głośników otrzymały własne rombowe wzory. Wnętrze jest tak miłe w dotyku, że miałem ochotę się do niego przytulać, a podczas jazdy bezwiednie gładziłem palcami elementy deski rozdzielczej.
Za nastrój i muzyczne uniesienia odpowiedzialna jest firma Focal – renomowany, francuski producent nagłośnienia. Na pokładzie znajduje się 14 głośników, które wypełniają kabinę subtelnymi dźwiękami. Słowo uwagi należy się jeszcze konsoli centralnej, nad którą góruje drugi 12-calowy ekran. Odpowiada on oczywiście za multimedia, nawigację i kamerę cofania, ale także za ustawienia poszczególnych funkcji klimatyzacji. Nie do końca podoba mi się, że chcąc zmienić siłę nawiewu, czy temperaturę wnętrza, za każdym razem trzeba sięgać do menu na ekranie. Odwraca to uwagę kierowcy na zbyt długi czas, a powinno być intuicyjne i możliwie najprostsze w obsłudze. Kąt pochylenia tylnych oparć można regulować za pomocą przycisków, a bagażnik pomieści walizki na weekendowy wyjazd. Przecież jedwab i kaszmir nie zajmują wiele miejsca.
Jak na latającym dywanie
Francuzi konstruując zawieszenie DS7 rzeczywiście bardzo starali się, by oddać charakter historycznych modeli marki. SUV płynie jakby lewitował kilka centymetrów nad jezdnią, a sposób resorowania to najwyższa światowa klasa, przy czym zawieszenie lepiej sprawdzi się na autostradzie czy drodze krajowej. Na górskich odcinkach Tour de France zachowuje się niczym jacht na spokojnych wodach Lazurowego Wybrzeża. Jest bajecznie komfortowy, ale nieco brak mu precyzji prowadzenia. To cena, jaką trzeba zapłacić za luksus podróżowania latającym dywanem.
Pod maską DS7 znalazł się znany hybrydowy układ napędowy Plug-in bazujący na benzynowym motorze o pojemności 1,6 litra. W połączeniu z silnikiem elektrycznym zestaw generuje równe 300 KM, a dostępna jest też mocniejsza 360-konna opcja. Układ napędowy dopełnia 8-biegowa, automatyczna skrzynia biegów. Mocy i momentu obrotowego nie brakuje, a samochód rozpędza się sprawnie praktycznie z każdej prędkości i obrotów. Przyspieszenie do 100 km/h trwa zaledwie 5,9 sekundy, a prędkość maksymalna to 235 km/h. Nie kupuje się jednak DS-a po to, by się nim ścigać. Tu przede wszystkim chodzi o komfort i przyjemność. Motor brzmi dobrze, ładnie wkręca się na obroty i dodatkowo został świetnie wyciszony. Dzięki elektrycznemu wspomaganiu nie brakuje mu elastyczności i z gracją napędza półtoratonowe nadwozie. Skrzynia biegów zmienia przełożenia praktycznie niezauważalnie. Auto wyposażone zostało także w system DS Connected Pilot, który przejmuje prowadzenie podczas jazdy autostradą, utrzymując się w pasie ruchu i zachowując bezpieczną odległość od poprzedzającego pojazdu oraz system kamer 360.
DS7 idzie z duchem czasu i jako hybryda Plug-in daje kierowcy możliwość poruszania się w trybie zeroemisyjnym, co ma zalety szczególnie w mieście, gdzie auto nie emituje do atmosfery szkodliwych substancji. Bateria trakcyjna o pojemności 13 kWh ma pozwolić na pokonanie dystansu około 60 km. W praktyce jest to około 10 km mniej, ale wynik i tak jest niezły, biorąc pod uwagę, że statystyczny Polak robi dziennie 56 km w drodze do pracy i z powrotem. Auto można ładować w domu korzystając z wallboxa, co dodatkowo jest korzystne finansowo.
Projektanci DS7 stworzyli pojazd o przepięknej powierzchowności, bogatym, miłym w dotyku i pachnącym skórą wnętrzu, połyskującym kryształami osadzonymi w luksusowych przełącznikach. Auto potrafi fantastycznie ukoić nerwy otaczającym luksusem, subtelną muzyką i wyrafinowanym stylem.
Auto dostępne jest obecnie w ciekawej wersji wyposażenia Jules Verne.
Piękno to dziś coś więcej niż wygląd. To świadomość, dobre samopoczucie, wewnętrzny spokój i pewność siebie. Z Agnieszką Wiśniewską, właścicielką kliniki Roseti Med&Beauty w Myślenicach, rozmawiamy o tym, jak wygląda nowoczesne, holistyczne podejście do klienta.
Medycyna estetyczna rozwija się w błyskawicznym tempie. Jakie trendy Pani zdaniem zdominują branżę w najbliższym czasie?
Zdecydowanie uważam, że kierunek, w którym zmierza medycyna estetyczna, to połączenie zaawansowanej technologii z coraz bardziej świadomym i holistycznym podejściem do klienta. Klienci nie przychodzą już tylko na zabieg, oni chcą zrozumieć, jak funkcjonuje ich skóra, jak dbać o nią kompleksowo i jak zabiegi wpisują się w szerszy kontekst zdrowia i samopoczucia.
Technologicznie widzimy ogromny rozwój urządzeń nieinwazyjnych, takich jak HIFU, radiofrekwencja mikroigłowa czy lasery frakcyjne nowej generacji, które pozwalają osiągać spektakularne efekty bez skalpela i z minimalnym czasem rekonwalescencji. Równocześnie pojawia się trend inteligentnej kosmetologii, opartej na analizie skóry, mikrobiomie i wsparciu naturalnych mechanizmów regeneracyjnych, na przykład przez osocze bogatopłytkowe, peptydy czy terapie z zakresu tak zwanej „skóry przyszłości”.
Kolejny zauważalny kierunek to zabiegi łączone, takie, które nie tylko poprawiają wygląd skóry, ale też realnie wpływają na zdrowie, na przykład redukując napięcia mięśniowe, poprawiając krążenie czy wspierając odporność. To wszystko wpisuje się w podejście, które jest mi bardzo bliskie – chodzi o patrzenie na urodę przez pryzmat równowagi całego organizmu. Moim zdaniem właśnie w tym leży przyszłość branży.
W takim razie, co uważa Pani za prawdziwą innowację, a co za chwilową modę?
W Roseti Med&Beauty bardzo świadomie wprowadzamy nowe technologie – nie ulegamy chwilowym modom, tylko dokładnie analizujemy skuteczność i bezpieczeństwo każdej metody. W tym roku rozszerzamy naszą ofertę o procedury uroginekologii. To nowoczesna dziedzina medycyny estetycznej, która łączy ginekologię z terapią estetyczną i funkcjonalną narządów intymnych kobiet. Te zabiegi mają na celu poprawę komfortu życia, wyglądu okolic intymnych oraz leczenie dolegliwości, które wcześniej były często bagatelizowane.
Wprowadzamy też zabiegi z zakresu liposukcji wodnej (body jet). To małoinwazyjna metoda odsysania tkanki tłuszczowej z wybranych partii ciała, oparta na technologii strumienia wody pod ciśnieniem. W odróżnieniu od klasycznej liposukcji, Body Jet jest delikatniejszy dla tkanek, naczyń i zakończeń nerwowych.
Szczególną uwagę poświęcamy też procedurom „smart anti-aging”, czyli zabiegom, które stymulują skórę do pracy, zamiast tylko maskować objawy starzenia. Mam tu na myśli na przykład zaawansowaną mezoterapię frakcyjną, zabiegi z osoczem bogatopłytkowym w połączeniu z laseroterapią czy lifting bez skalpela HIFU. Te terapie nie tylko odpowiadają na potrzeby skóry, ale też wspierają naturalne procesy naprawcze organizmu.
Od niedawna rozwijamy również ofertę modelowania sylwetki o liposukcję wodną Body Jet – to nowoczesna i bezpieczna metoda, która umożliwia precyzyjne usunięcie tkanki tłuszczowej przy jednoczesnej ochronie naczyń i tkanek. Dzięki temu zabieg jest mniej inwazyjny, a okres rekonwalescencji zdecydowanie krótszy niż przy klasycznych metodach chirurgicznych.
Jeśli chodzi o tak zwane mody, jestem ostrożna wobec trendów, które obiecują spektakularne efekty natychmiast, bez realnego działania biologicznego. Uroda potrzebuje czasu, konsekwencji i wiedzy. Dlatego w naszej klinice stawiamy na procedury, które mają potwierdzoną skuteczność, wspierają naturalne funkcje skóry i budują piękno w sposób zdrowy i zrównoważony. To właśnie takie podejście wyróżnia nas na tle wielu miejsc, które gonią za nowinkami bez głębszego zrozumienia potrzeb klienta.
Wielu ekspertów mówi dziś o „estetyce 360 stopni”, która uwzględnia ciało, psychikę i styl życia. Proszę powiedzieć więcej o tym, jak Pani rozumie holistyczne podejście do klienta w praktyce?
Dla mnie holistyczne podejście do klienta to coś znacznie więcej niż modne hasło, to fundament filozofii, na której opieram pracę całej kliniki. Każdy klient, który trafia do Roseti Med&Beauty, jest traktowany nie tylko jako osoba z konkretnym problemem estetycznym, ale jako człowiek, który przychodzi z indywidualną historią, stylem życia, emocjami i potrzebami.
Nie zaczynamy od zabiegu, zaczynamy od rozmowy. Analizujemy nie tylko stan skóry, ale również to, jak klient żyje, jak się odżywia, czy śpi dobrze, czy doświadcza przewlekłego stresu, z jakimi wyzwaniami się mierzy. Często okazuje się, że problemy z cerą są połączone z brakiem równowagi hormonalnej, dietą czy stresem. Wtedy zabieg to tylko część rozwiązania, równie ważne są zmiany na poziomie codziennych nawyków.
Dlatego w Roseti łączymy medycynę estetyczną z kosmetologią, regeneracją, fizjoterapią i coraz częściej z elementami doradztwa zdrowotnego. Pracujemy interdyscyplinarnie, czasem rekomendując klientowi dodatkową konsultację dietetyczną, masaż leczniczy czy wsparcie suplementacyjne.
Jak już wcześniej wspomniałam, widzimy też rosnące zainteresowanie tematami wcześniej pomijanymi, jak zdrowie intymne kobiet. Dlatego wprowadziliśmy do oferty zabiegi z zakresu uroginekologii estetycznej, które poprawiają komfort życia, pewność siebie i jakość codziennego funkcjonowania – nie tylko w wymiarze estetycznym, ale przede wszystkim zdrowotnym.
Czy może Pani podać przykład zabiegu lub programu, który łączy aspekt technologiczny z regeneracją, relaksem lub profilaktyką?
Takich zabiegów w naszej klinice jest coraz więcej, bo klienci coraz częściej oczekują czegoś więcej niż tylko poprawy wyglądu. Chcą poczuć się zaopiekowani całościowo – zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Jednym z przykładów takiego połączenia jest nasz autorski program regeneracyjny, który łączy terapię radiofrekwencją mikroigłową z masażem limfatycznym oraz elementami terapii światłem LED. Zabieg działa silnie liftingująco i odbudowująco, a jednocześnie wprowadza klienta w stan głębokiego relaksu i przyspiesza procesy regeneracyjne organizmu.
Innym przykładem może być seria zabiegów z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego, którą łączymy z mezoterapią i indywidualnie dobraną pielęgnacją domową. Tutaj mamy połączenie działania biologicznego (stymulacja skóry do autoregeneracji) z edukacją klienta i wsparciem w budowaniu codziennej rutyny pielęgnacyjnej. To nie jest jednorazowy efekt – to proces, który daje długotrwałe, naturalne i zdrowe rezultaty.
Bardzo cenię też zabiegi, które angażują fizjoterapię estetyczną, jak endermologia, która oprócz działania modelującego sylwetkę, wpływa na mikrokrążenie, napięcie mięśniowe i ogólne samopoczucie.
Roseti Med&Beauty kojarzy się z profesjonalizmem i nowoczesnością, ale również z atmosferą ciepła i zaufania. Jak udaje się Pani zachować ten balans?
Od początku wiedziałam, że chcę stworzyć miejsce, które będzie nie tylko nowoczesną kliniką medycyny estetycznej, ale też bezpieczną przestrzenią, do której klient przychodzi z pełnym poczuciem komfortu. To właśnie ludzie, relacje i uważność na drugiego człowieka tworzą klimat Roseti – a dopiero później technologia, urządzenia i procedury.
Klienci rzeczywiście są dziś bardziej świadomi. To bardzo mnie cieszy, bo oznacza, że zależy im na jakości, bezpieczeństwie i długoterminowych efektach. Zadają pytania, czasem bardzo konkretne i szczegółowe, o skład preparatów, mechanizmy działania zabiegów, możliwe skutki uboczne czy oczekiwane rezultaty. Nie boję się tych pytań, wręcz przeciwnie – traktuję je jako wyraz zaangażowania i odpowiedzialności. Staram się zawsze mówić otwarcie i uczciwie, edukować, wyjaśniać, pokazywać realne możliwości i granice medycyny estetycznej.
W moim odczuciu prawdziwe zaufanie buduje się właśnie przez rzetelność, spokój i czas poświęcony klientowi. Nawet jeśli nie wykonam zabiegu „tu i teraz”, to klient wie, że został potraktowany poważnie – z troską i szacunkiem. To procentuje, bo tacy klienci wracają. Wybierają Roseti nie dlatego, że mamy tylko dobry sprzęt, ale dlatego, że mogą tu czuć się dobrze. A ja wierzę, że tylko w takich warunkach można osiągać prawdziwe, trwałe efekty.
Malaysia is the most visited country in Southeast Asia. Just one of its tourist gems in the Northwest is the Langkawi Archipelago in the Andaman Sea, just below the territorial waters of Thailand.
Only from a boat can you see red-winged eagles searching for food
Langkawi is known as a paradise of natural beauty thanks to Malaysia’s most beautiful white beaches, turquoise waters, lush rainforests, and towering limestone cliffs that create a captivating landscape. There are also many waterfalls hidden in the jungle, vibrant coral reefs, and wildlife, from dolphins to soaring eagles, adding to the sense of wonder. Be sure to visit Underwater World with its 4,000 species of marine animals and fish, and the Kraf Complex, where you can not only visit the ethnographic museum but also buy local souvenirs. And don’t forget to try the delicious cuisine offering traditional Malay, Thai, and Chinese dishes at prices half those in Singapore, which is only a 1.5-hour flight away.
Hotel restaurant
A group of Polish journalists had the opportunity to visit this region at the invitation of the Polish Media Association and the local authorities of Langkawi. And thanks to the courtesy of the Itaka travel agency, which, together with 300 other tourists, took them there on a plane chartered from LOT (9,000 km in 11 hours). The visit took place in March, when the bright sunshine and temperatures of 30-33 ºC meant that the humidity was not yet as oppressive as it is during the rainy season. However, the month-long Ramadan, which is the equivalent of Lent in the Christian religion, meant that there were no crowds of tourists, allowing visitors to enjoy all the charms of this unique place in peace.
Beautiful landscape with Maha Tower
This does not mean, however, that the region is not popular. In 2024, more than 22 million tourists visited Malaysia, which is more than Thailand (19 million). Langkawi consists of 99 islands, of which only three are inhabited, covering a total area of 478 km², equivalent to that of a large city. Last year, as many as 2.5 million tourists came here, the highest number since the COVID pandemic, although the previous record was 4 million. Local authorities began to focus on tourism in the 1980s, resulting in the construction of nearly 500 hotels, from PARKROYAL (5*) and Mercure (4*) to Airbnb, and increasingly interesting tourist attractions, with at least one new one being created every year.
Kraf ethnographic complex
How is this possible, given that the largest island in the archipelago, Pulau Langkawi, has a population of only 110,000? Well, 90% of them are employed in the tourism sector and speak English quite well, although they are a cultural mix of Malays, Chinese, and Indians. An airport has been made, there are regular ferries to the mainland, and in 1987 the island got a duty-free status. This is attractive not only to foreign tourists but also to residents of mainland Malaysia, who come here to shop. And to protect nature, no vehicles from outside the island are allowed in, offering instead a network of cheap car and scooter rentals, inexpensive taxis available through the Crab app, and public transportation. The island was accorded as World Heritage Geopark status in 2007 by UNESCO because of its stunning geological landscape. The tropical gem hides a treasure trove of other exciting holiday opportunities. From the expansive Underwater World Langkawi along Pantai Cenang to the soaring Cable Car in Pantai Kok, Langkawi is an electrifying locale that keeps visitors coming back for more.
A view of SkyCab and SkyBridge
From SkyCab and SkyBridge to Maha Tower
The biggest tourist attraction is undoubtedly the longest cable car in Malaysia – SkyCab (900 m), which takes visitors to the highest mountain on the island, Machichang (881 m). From here, you can enjoy fabulous views of 0.5 billion-year-old rock formations and hills covered with tropical jungle, which covers 60% of the island’s surface, picturesque rice fields and other smaller islands of the archipelago, as well as the nearby shores of Thailand. Between the mountains, there is a curved SkyBridge and a 38-meter viewing platform in the shape of an eagle’s head with a glass floor, protruding over a 650-meter precipice. The only thing to watch out for here is the ubiquitous monkeys that steal food from tourists. At the lower station of the cable car, there is Oriental Village with numerous restaurants and souvenir and clothing shops, as well as 3D Interactive, where you can take pictures with copies of the most famous works of art of monstrous size, including the Sphinx. And if you want to see the jungle up close, you should go to Dream Forest in the evening.
A view from Maha Tower
Beautiful views of the archipelago’s capital, Kuah, and its marina can also be admired near Eagle Square in the very center of the city from the 138-meter-high Maha Tower, which opened just 1.5 years ago and has an observation deck with, unsurprisingly, a glass floor.
Mangrove forest in the Kilim Geoforest Park
Mangrove forests
The mangrove forests are a huge attraction of the island, but as they cover only 3% of its area and are very dense, it is best to view them in Kilim Geoforest Park (a UNESCO World Heritage Site) from a boat traveling along the Kilim River, from which the park takes its name and which is surrounded by them. There are hidden waterfalls, caves with stalactites and stalagmites inhabited by bats, as well as countless red-backed eagles, which can be observed trying to hunt fish in the water. It is from them that the entire archipelago, of which they are the emblem, takes its name, and a dozen or so years ago, they were honored with the erection of a 12-meter sculpture of this beautiful bird in the marina on Eagle Square – a symbol of the island, freedom, and strength.
Some attractions can only be reached by boat
Island Hopping
Of course, you cannot miss the opportunity to visit at least a few islands located near the largest one on board small motorboats. Beras Basah (Wet Rice Island), where you can swim on a beautiful beach, and Singa Besa (Great Lion Island), near which you can watch eagles in flight and try your hand at fishing from a boat, are very popular. However, as only small fish can be caught, they are all released back into the water, but lunch is usually eaten at a floating restaurant offering fish and seafood.
Freshwater lake on Dayang Punting Island
However, the most popular destination is the second largest island in the archipelago after Langkawi, Dayang Punting, which resembles a pregnant girl lying on her back and can be reached by boat from the main island in 20 minutes. It is home to the largest freshwater lake in the archipelago, which is of great interest to couples trying to conceive, as legend has it that drinking its water can help. The lake was formed many thousands of years ago when the upper part of a rock massif collapsed, creating a valley that was eventually filled with rainwater. So, to get there, you first have to climb the surrounding hill and then descend to the water level, from where it is worth going to a place called a natural wonder, because you can see both the lake and the sea from there.
Over 3,000 guests attended the iftar dinner, which is the first meal after sunset during Ramadan
Ramadan
One of Langkawi’s strengths is its delicious food, and Ramadan could not change this opinion, although all Muslim restaurants were closed from sunrise to sunset and, apart from hotels, you could only eat lunch in Chinese or Indian restaurants. However, it was worth accepting the invitation of the local authorities to an open-air iftar dinner, which was served as the first meal of the day to 3,000 guests right on the beach from 7:24 p.m., i.e. from the moment the sun had just set. The dinner was eaten sitting on the ground, and after the muezzin’s prayer, a regional music band entertained the guests.
It is appropriate to dress well for the iftar dinner
MARDI Fruit Farm
Fruit is a separate topic, which can be enjoyed every day, but to see how it grows, you have to go to MARDI Fruit Farm, for example. On an area of 27 hectares, you can see huge jackfruit, tasty but smelly durian (at this time of year, however, too small to be edible), mangoes, guavas, papayas, pineapples (which grow on a small bush that bears fruit once a year and produces only one fruit!), red and yellow watermelons, and starfruit, hence the English name starfruit. You can also see rubber trees, which are one of Malaysia’s most important commercial products, and rice fields. But at the very beginning, there is a fruit tasting, which is an unforgettable experience, considering that the fruits are picked just before consumption.
Jackfruit
The staff offers to take a photo with a carambola. Instead of placing the fruit in the hands of the person being photographed, they place it on a skewer right in front of the camera, creating the illusion that the fruit is huge, even though it is only 6-8 cm in size. When you post such a photo on Facebook, the effect is guaranteed, as I found out for myself!
Crocodile farm
There are over 4,000 of them living on the island, but Crocodile Adventureland has about 300, some of which escaped and have not been found to this day. Because the animals are well cared for here, they reproduce easily. There is one albino and one that was born… paralysed, but is still alive. There are training shows several times a day, and one of the most memorable ones is kissing a crocodile (weighing about 500 kg) on the forehead and putting your hand in its mouth. Apparently, during the rainy season, the trainer is not afraid to put his head in the crocodile’s mouth, but this is not practised during the dry season, because the crocodiles are a bit nervous then, and it is not worth tempting fate.
Na farmie żyje w dostatku ok. 300 krokodyli
The world of magic
The tropical pearl of Malaysia is not only white beaches and azure lagoons – it is also mysterious caves, majestic waterfalls hidden among dense rainforests, and mesmerising wonders of nature. Here, magic awaits at every turn, and the thrill of visiting this unique corner of the earth will be remembered for a lifetime. It’s worth going there!
A group of journalists in front of a 12-meter sculpture of a red-winged eagle, which is the emblem of Langkawi
Wojciech Gryciuk, Manager Report, w.gryciuk@manager.com.pl
Jeśli masz doświadczenie inwestorskie, to zapewne znasz powiedzenie: „wyniki z przeszłości nie są gwarancją przyszłych rezultatów.” To mocne ostrzeżenie bazuje na fakcie, że warunki na giełdzie zmieniają się nieustannie. Ale zdarza się tak, jak w przypadku akcji oprogramowania Microsoft, gdy ogromny wzrost akcji od czasu oferty publicznej w 1986 r. wielu uczynił milionerami, a przewidywalna przyszłość giganta oprogramowania jest równie jasna, jak jego przeszłość.
Ponad 70 proc. komputerów osobistych na świecie korzysta z systemu operacyjnego Microsoft Windows, który w rzeczywistości jest nieaktualny od wczesnych dni branży PC; pierwsze doświadczenia większości ludzi z jakkolwiekim komputerem były możliwe dzięki systemowi Windows. I chociaż jego pozycja na rynku oprogramowania biurowego nie jest tak silna, jak we wczesnych dniach pojawienia się komputerów osobistych, Microsoft 365 (dawniej Microsoft Office, który obejmuje Excel, Outlook i Word) jest nadal preferowanym rozwiązaniem większości profesjonalnych użytkowników. Te dwa technologie (firmie) odpowiadają za większość zysku i akcji Microsoftu wynoszącego prawie 400 000 proc. od czasu IPO.
Jest też Microsoft, jakiego możesz nie znać. Ta firma jest właścicielem profesjonalnej witryny sieciowej LinkedIn, tworzącą konsoli do gier video Xbox, twórcą platformy przetwarzania w chmurze Azure i właścicielem wyszukiwarki Bing. Nie wspominając o szerokiej gamie specjalistycznych usług — takich jak automatyzacja i wizualizacja przepływu pracy. Oferuje usługi firmom kastomizowane o różnych kształtach i rozmiarach.
Rynek komputerów osobistych i technologii biznesowych wciąż się zmienia i obecnie jest bardzo nasycony. US Census Bureau podaje, że komputery znajdują się obecnie w ponad 90 proc. amerykańskich domach, a podobne statystyki dotyczą również innych rozwiniętych krajów. Rynek nie rozwija się tak gwałtownie, jak kilkadziesiąt lat temu, ale wciąż jest nawet brama wejścia dla innowacyjnych start-upów. Trzeba przyznać, że Bing nie stanowi realnego teminowego zagrożenia dla dominacji Google na rynku wyszukiwarek.
Jednym segment Microsoftu, który odnotowuje znaczy wzrost to cloud computing. Ale i w tym przypadku konkurencja zakłada ostrożność i wstrzemięźliwość. Dane z Synergy Research Group wskazują, że chociaż Azure Microsoftu nadal zdobywa nowych klientów, traci udziały w rynku na rzecz Alphabet.
Microsoft monetyzuje technologie
Więc co powoduje, że akcje Microsoftu są atrakcyjne i zarabiają miliony? Otóż to wynik ewolucji sposobu, w jaki monetyzuje swoją technologię, połączoną z nieznanym — i wciąż rosnącym — popytem na jej rozwiązania na świecie.
Zalecenie wysokie marże zysku wzmacniają te sytuacje, ponieważ dzięki elastyczności fiskalnej, której większość innych firm może tylko pozazdrościć.
Dzisiejszy Microsoft nie jest Microsoftem z przeszłości. Połączone jego system operacyjny Windows, jak również Microsoft Office były oferowane jako samodzielny, jednorazowy zakup. Jeśli chciałeś uaktualnienia, musiałeś za nie zapłacić. I przez lata model dobrze funkcjonował.
Jak już wspomniano powyżej, zmiany w firmie bywają ostateczne. Microsoft dostosował się do zmian w sposób, który ostatecznie przygotowuje grunt pod jeszcze bardziej niezawodne przychody. Na przykład teraz częściej oprogramowanie firmy jest wynajmowane, a nie kupowane, co generuje powtarzające się przychody.
Przynajmniej częściowo trzeba docenić sposób, w jaki Microsoft wykorzystał swój system operacyjny Windows. To, co kiedyś było samo w sobie centrum generowania zysku, jest teraz rozdawane za darmo (aktualnienia do Windows 10 i Windows 11 są dostępne dla użytkowników Windows 7 i Windows 8 bezpłatnie od czasu ich debiutów). Dlaczego? Ponieważ platforma Windows stała się środkiem do osiągnięcia większego celu. Uprownadzenie coraz większej liczby użytkowników do cyfrowego ekosystemu Windows za darmo jest ostatecznie bardziej opłacalne niż sprzedaż im pojedynczej kopii systemu Windows. Zapobiega to również pełnemu zakorzenieniu się ekosystemów konkurencji.
Ewolucja modelu biznesowego
Można jednak powiedzieć, że ewolucja modelu biznesowego Microsoftu prowadzi do większych marż zysku. Po przysłowiowym przemianieniu tego nowego modelu w 2016 r. marża brutto, czyli zysk przed odsetkami, podatkami, amortyzacją i umorzeniem (EBITDA) i marża operacyjna stale zbliżały się do wieloletnich rekordów.
Mimo że wzrost cen akcji Microsoftu nie jest szybki, odkąd jego nowy model jest głównym powodem rosnących wyników, to pozwala inwestorom gromadzić jednak po prostu rosnący kapitał bez bomblewania. Bezpośrednio buduje to również wartość akcjonariuszy za pomocą części swoich nowych zysków na dywidendach. Na przykład, oprócz skromnej dywidendy, firma odkupiła ponad 1,5 miliarda akcji od 2016 r., zwiększając swoją akcję o 17 proc. w tym okresie. Można spodziewać się podobnej rentowności w nieokreślonej przyszłości.
Rzecz w tym, że wszystkie te działania i wysiłki są zrównoważone i prawdopodobnie będą kontynuowane przez następne 10 lat. Świat stał się zależny od komputerów i internetu, aby po prostu przestać ich teraz używać. Rzecz właściwie, wraz z pojawieniem się AI, która umożliwia teraz używanie technologii do tworzenia nowych technologii, jest wyraźne, że na starzenie się jeszcze rozwiązania, jeżeli chodzi o rozwiązania skali i tak, które oferuje Microsoft.
Dlatego jestem pewien, że te wspaniałe akcje mogą nadal czynić milionerów. Po prostu rozkłada to na przyszłość w porównaniu do przyszłości. Przez większą część swojej historii Microsoft ze względu na wzrost rozwój gospodarczy. W przeszłości akcje tej spółki zapewniał rentowny popyt na przyszłym konsumentom technologię w górę gotówki. Nie przegap tej drugiej szansy na potencjalnie lukratywną okazję.
Double Down
W rzadkich przypadkach pojawiają się często eksperty analityków wydaje rekomendacje akcji „Double Down” dla spółek, które ich zdaniem mają szanse na sukces. Jeśli obawiasz się, że już straciłeś szansę na inwestycję, teraz jest najlepszy czas na zakup, zanim będzie za późno. O liczby mówią same za siebie:
Nvidia: jeśli zainwestowałbyś 1000 dolarów, gdy podwoiliśmy stawkę w 2009 r., miałbyś 376 324 dolarów!
Apple: gdybyś zainwestował 1000 dolarów, gdy podwoiliśmy stawkę w 2008 r., miałbyś 46 022 dolary!
Netflix: gdybyś zainwestował 1000 dolarów, gdy podwoiliśmy stawkę w 2004 roku, miałbyś 491 327 dolarów!
W tej chwili publikujemy alerty „Double Down” dla trzech niesamowitych firm i może się nie zdarzyć, że w najbliższym czasie pojawi się kolejna taka okazja.
Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...
XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...
Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...
Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...
Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...