.
Strona główna Blog Strona 189

Respect Energy będzie firmą globalną

Rozmowa z Sebastianem Jabłońskim – prezesem zarządu Respect Energy, zdobywcą tytułu maklera roku przyznawanego przez Towarową Giełdę Energii, twórcą jednego z najlepszych zespołów hurtowego handlu energią w Europie.

Skąd pomysł na firmę zajmująca się obrotem wyłącznie zieloną energią?

Od lat obserwujemy degradację środowiska naturalnego. Wszyscy wiemy, że jako cywilizacja mamy negatywny wpływ na Ziemię, czego świadomość jest już w nas bardzo głęboka i zaczęliśmy podejmować kroki by naprawiać swoje błędy. Każdy z nas codziennie dokonuje wyborów, które są dobre lub złe dla środowiska, a co za tym idzie, dobre lub złe dla nas w przyszłości i jakości życia przyszłych pokoleń. Myślę, że pierwszy raz w historii ludzkości znaleźliśmy się w sytuacji, gdzie jako społeczeństwo świadomie zaczynamy patrzeć na świat i obserwujemy jak wpływamy na przyszłość życia na Ziemi.

Ja pracując w branży energetycznej chcę podejmować działania, które zmieniają świat na lepsze, jednocześnie umożliwiając innym przyłączenie się do tego ruchu. Dlatego zapewnienie naszym klientom w 100% odnawialnej energii już teraz jest dla nas fundamentalną wartością. Chcemy być partnerem dla osób, które nie chcą iść na kompromis i czekać, aż świat sam się zmieni i może w 2050 roku będzie lepiej. My chcemy by było lepiej codziennie, od dzisiaj. Każdy z nas wybierając zieloną energię dokłada się do zmiany i pomaga ją akcelerować. By świat zmienił się dostatecznie szybko na taki, gdzie żyjemy w symbiozie z naturą, nie wystarczają deklaracje polityków, czy polubienia na facebook-u, lecz są potrzebne konkretne działania każdego z nas.

Dlatego stwierdziliśmy, że najlepszą ekspresją naszych wartości jest zaoferowanie każdemu możliwości aktywnego wpływu na przyszłość naszej cywilizacji. Chcemy wywołać efekt śniegowej kuli, gdzie każda osoba decydująca się przejść na energię w 100% odnawialną pomaga nam inwestować w technologie jutra, które tę energię produkują, magazynują czy dystrybuują.

Spółka Respect Energy wcześniej nazywała się TRMEW Obrót. Co oznacza nowa nazwa?

Jesteśmy w trakcie budowania firmy globalnej. Aktualnie działamy w Polsce, w Niemczech, Szwajcarii, Austrii, Włoszech i na Węgrzech. Jednak w ciągu najbliższych kilku lat chcemy być obecni w całej Europie, a także w Stanach Zjednoczonych i Japonii. Gdy będzie się rozwijać wolny rynek energii w kolejnych krajach czy regionach świata, będziemy tam wchodzić i pomagać w zmianie świata na zeroemisyjny.

Chcemy, aby nowa nazwa w zrozumiały sposób identyfikowała nas na rynkach międzynarodowych, jasno komunikując nasze wartości, jednoznacznie podkreślając nasz stosunek do ludzi i środowiska, w którym żyjemy. Ma się kojarzyć z szacunkiem, odpowiedzialnością, uczciwością i zaangażowaniem w działania na rzecz poprawy stanu środowiska naturalnego.

Czy nasz rynek jest gotowy na zieloną energię? Czy pochodzenie energii ma znaczenie dla polskiego konsumenta?

Polacy jako jeden z najważniejszych problemów, z którym muszą się zmierzyć identyfikują zanieczyszczenie powietrza. Już to wskazuje nam, że pochodzenie energii jest dla nas ważne. Dotychczas żyliśmy w świecie energii zdominowanej przez korporacje, budujące wielkie elektrownie, które emitują gigantyczne ilości zanieczyszczeń. Patrząc na tą ogromną infrastrukturę, każdy z nas mógł czuć się bezsilny. Trudno było sobie wyobrazić, że jakiekolwiek działanie z naszej strony może mieć znaczenie. Teraz jednak wchodzimy w erę energetyki rozproszonej, opartej o tysiące lokalnych elektrowni, które zaopatrują lokalne społeczności. Każda zmiana zaczyna się od jednej osoby i rozprzestrzenia stopniowo w społeczeństwie. Dlatego myślimy, że Polacy czekają na ofertę taką jak nasza, która pozwala im wybrać energię dobrą dla środowiska.

Czy stosunkowo niewielka firma jaką jest Respect Energy jest w stanie konkurować z gigantami rynku energii, posiadającymi po kilka milionów lojalnych klientów i ogromne możliwości kapitałowe? Jaki macie plan na uzyskanie przewagi konkurencyjnej?

My już uzyskaliśmy przewagi konkurencyjne w wielu obszarach. Pierwszym obszarem są nasze wartości. Dzięki nim mamy jasny kierunek, w którym idziemy. Do nich się odwołujemy podejmując codzienne decyzje biznesowe, co bardzo ułatwia nam rozwój. Kolejną przewagą, którą mamy jest wiedza rozumiana jako świadomość procesów zachodzących na rynku i zdolność antycypowania zmian, które nastąpią. Mamy w swojej organizacji pasjonatów energii, którzy rozwijają narzędzia pozwalające nam lepiej prognozować produkcje energii z odnawialnych źródeł, lepiej bilansować nasz portfel wytwórców i odbiorców. To co jest słabością i zagrożeniem dla tradycyjnej energetyki, jest naszą mocną stroną, gdyż przygotowywaliśmy się do transformacji energetycznej już od wielu lat i zachodzące obecnie zmiany są przez nas wyczekiwane zamiast nas przerażać.

Zapytam wprost. Co jest nie tak z polskim rynkiem energetycznym? Spółki energetyczne to bardzo stabilne przedsiębiorstwa, a mimo to wyraźnie widać, że od lat nie cieszą się zaufaniem inwestorów.

Polski rynek energetyczny tak jak i rynki innych krajów przechodzi transformację. Problem braku zaufania inwestorów do spółek z naszej branży jest zjawiskiem globalnym, nie naszym lokalnym. Nie mamy do czynienia z czymś wyjątkowym dla Polski. Na szczęście. Myślę, że spółki takie jak nasza, zmienią postrzeganie sektora energetycznego w oczach inwestorów, gdyż wnosimy zmianę, nowe idee, model biznesowy skrojony na miarę przyszłości i mamy praktycznie nieograniczone perspektywy wzrostu. Patrząc w przyszłość, czeka nas rewolucja związana z przejściem z paliw kopalnych na energię odnawialną. Zmiana ta nastąpi nie tylko w obszarze energii zasilającej żarówki czy czajniki. Czeka nas przejście z samochodów spalinowych na elektryczne, z gazu na wodór. To są szanse, które zaczynają już dostrzegać inwestorzy i powinny nas ponieść w najbliższych latach.

Jaki dokładnie jest wasz aktualny miks energetyczny? Jakie zmiany Pan przewiduje w tym zakresie?

Nasza organizacja skupia wokół siebie kilkuset wytwórców energii. Produkują oni energię w elektrowniach wodnych, wiatrowych, biogazowych czy słonecznych. Wśród naszych wytwórców jest grupa ludzi, którzy już kilkadziesiąt lat temu chcieli zmieniać świat na zielony, będąc prekursorami energetyki odnawialnej. Z czasem dołączali do nich inni. Myślę, że w przyszłości będziemy mieć bardzo szeroką grupę wytwórców, którzy będą produkować energię w rozproszonych elektrowniach. Żeby ułatwić ludziom inwestycje w odnawialne źródła energii i przyspieszyć transformację jesteśmy w trakcie tworzenia funduszu inwestycyjnego poprzez który każdy będzie mógł uczestniczyć w transformacji energetycznej jako inwestor.

Nowoczesna technologia w walce z koronawirusem

Nowoczesna technologia chroniąca przed koronawirusem wkracza do Polski. Jej efektem są pierwsze na świecie samoodkażające się maseczki. Ich wyjątkowość polega na tym, że wykorzystana do produkcji maseczek tkanina nie tylko chroni przed rozprzestrzenianiem się wirusa i bakterii, lecz je dezaktywuje i zabija. Skuteczność jest blisko 100-procentowa – wynika z testów renomowanych europejskich i amerykańskich instytutów badawczych.

– Średnio co 2-3 minuty koronawirusem zaraża się w Polsce nowa osoba. Problem jest tym większy, że z początkiem września do szkół wróciło prawie pięć milionów dzieci. Do funkcjonowania w zwykłym trybie wraca też coraz więcej firm, rezygnując ze zdalnej pracy. Dopóki nie zostanie wynaleziona szczepionka na COVID-19, wyzwaniem jest więc skuteczna ochrona przed zarażeniem – mówi dr Tomasz Dzieciątkowski z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Opatentowana szwajcarska technologia Livinguard jako pierwsza na świecie umożliwia produkcję tkanin, które oprócz właściwości filtracyjnych działają wiruso- i bakteriobójczo, rozrywając ściany komórek drobnoustrojów. Opiera się na innowacyjnych rozwiązaniach wykorzystywanych wcześniej przy filtrowaniu wody. Naukowcy z laboratoriów Livinguard z sukcesem zastosowali je do produkcji tekstyliów.

Technologia polega na osadzaniu na powierzchni tkaniny dodatniego ładunku polikationowego. – Gdy mikroby wejdą z nią w kontakt, komórka drobnoustroju, która jest naładowana ujemnie, zostaje zniszczona – wyjaśnia dyrektor Instytutu Higieny Zwierząt i Środowiska Freie Universität Berlin, prof. dr Uwe Rösler. – Nasze testy laboratoryjne potwierdziły, że tkanina wytwarzana w technologii Livinguard dezaktywuje ponad 99 proc. ludzkiego koronawirusa – potwierdza światowej sławy mikrobiolog i wirusolog prof. dr Charles P. Gerba z The University of Arizona. Podobne rezultaty przyniosły testy przeprowadzone przez naukowców Instytutu Technologii Włókienniczej Uniwersytetu RWTH w Akwizgranie.

Maseczki Fine Guard, wytwarzane w technologii Livinguard, składają się z trzech warstw. Jedna pełni rolę filtra, stanowiącego zaporę dla bakterii i wirusów, ale także tkwiących w powietrzu zanieczyszczeń. Dwie pozostałe działają zabójczo na mikroby. Są przy tym bezpieczne dla skóry. Samoodkażające się maseczki nie wymagają, jak tradycyjne, dezynfekcji po każdym użyciu. W przypadku zabrudzeń oraz dla własnej higieny można je prać. Są skuteczniejsze i tańsze w użyciu niż maseczki jednorazowe – mogą służyć nawet do rok.

Do Polski sprowadziła je firma LSP Life. – Jesteśmy start-upem, który stawia na innowacyjne rozwiązania chroniące zdrowie. Miarą sukcesu, oprócz celów biznesowych, jest dla nas społeczne zaangażowanie. Dlatego w wyjątkowym okresie zagrożenia COVID-19 promujemy wyjątkową technologię. Samoodkażające się maseczki doskonale sprawdzają się w pomieszczeniach zamkniętych. Mogą być optymalnym rozwiązaniem w szkołach, sklepach, placówkach usługowych i biurach, do których ze zdalnej pracy wraca coraz więcej Polaków – podkreśla prezes LSP Life Aleksandra Wolska.

Więcej informacji:

prezes LSP Life Aleksandra Wolska, tel. 695 68 68 68, e-mail: awolska@lsplife.pl

Kontakt dla mediów:
Agencja Face it! Marek Janota, tel. 510-139-576, e-mail: m.janota@agencjafaceit.pl

Opinie naukowców

„Nie widziałem nic tak skutecznego w tekstyliach. Nasze testy laboratoryjne potwierdziły, że tkanina wytwarzana w technologii Livinguard EFM-7 dezaktywuje ponad 99 proc. ludzkiego koronawirusa 229E”.

prof. dr Charles P. Gerba, mikrobiolog i wirusolog z The University of Arizona

„Gdy mikroby wejdą w kontakt z tkaniną, komórka drobnoustroju, która jest naładowana ujemnie, zostaje zniszczona. W przeciwieństwie do alternatywnych rozwiązań opartych na metalach nowa technologia jest bezpieczna zarówno dla skóry, jak i płuc. Takie tkaniny mogą pomóc w ograniczeniu problemów higienicznych także w innych obszarach, zarówno ogólnych, jak i medycznych wykraczających poza COVID-19, ponieważ chronią na poziomie molekularnym”.

prof. dr Uwe Rösler, dyrektor Instytutu Higieny Zwierząt i Środowiska Freie Universität Berlin

„W dobie pandemii COVID-19 brak dostępnej szczepionki oraz specyficznego terapii leczenia zakażeń spowodowanych przez nowego koronawirusa SARS-CoV-2 wymusił powszechne stosowanie niefarmakologicznych metod ograniczania jego przenoszenia. Nowością są maseczki wykorzystujące szwajcarską technologię Livinguard. Typowe maseczki tekstylne zapewniają wysoki poziom wygody, ale zazwyczaj oferują stosunkowo słabą filtrację powietrza. Z kolei maseczki o wysokiej zdolności filtracji, takie jak FFP2/N95, bywają dość niewygodne w noszeniu przez dłuższy czas. Problemy te rozwiązują maseczki wykorzystujące technologię Livinguard®, która powoduje skuteczną inaktywację bakterii i wirusów, w tym i koronawirusa SARS-CoV-2, a przy tym są wygodne do noszenia”.

dr hab. nauk medycznych Tomasz Dzieciątkowski, Katedra i Zakład Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Relacje w mediach

Wywiad z Sanjeev Swamy, założycielem Livinguard, dla CNN Money Switzerland:

Wywiad Shereen Bhan z Vibhav Chokhani, Senior VP Strategy Livinguad dla CNBC:

Zdalna praca bez barier

Z dnia na dzień coraz bardziej przyzwyczajamy się do pracy zdalnej. Okazało się, że formuła wymuszona przez pandemię, przynosi wiele korzyści zarówno dla pracodawców jak i pracowników. Boom na pracę zdalną to też świetna szansa dla osób niepełnosprawnych, by z większym powodzeniem ubiegać się o wymarzoną posadę.

Korzyści ze zdalnej pracy to po pierwsze oszczędności w związku z brakiem potrzeby wynajmowania biura czy dojazdu do miejsca pracy. Po drugie to rozszerzone możliwości zatrudniania – pracownicy mogą pochodzić z odległej miejscowości, mieć różne zobowiązania, które nie pozwalają na codzienne wyjście z domu, czy zmagać się z ograniczającymi ich niepełnosprawnościami.

Ta ostatni grupa często może pochwalić się świetnym wykształceniem, znajomością języków obcych i doskonałym przygotowaniem do pracy w różnorodnych dziedzinach. Mimo swoich atutów, wielu niepełnosprawnych wciąż czuje się wykluczonych w związku ze swoimi dolegliwościami, uniemożliwiającymi np. swobodne poruszanie się i docieranie każdego dnia do biur. Nie dla nich jest pęd współczesnego świata, wciąż nie do końca przyjazne architektonicznie miasta czy hałas codzienności, jaki wiąże się ze standardowym sposobem zatrudnienia. Ponieważ nie mogą się swobodnie przemieszczać, pozostają w czterech ścianach i nie wykorzystują swojego potencjału – ze stratą nie tylko dla nich samych, ale też dla potencjalnych pracodawców.

Lęk przed tym, czego nie znamy

Informatyzacja przynosi coraz więcej narzędzi umożliwiających zdalne wykonywanie obowiązków. W związku z tym temat niepełnosprawności w pracy powinien być właściwie drugorzędny. Niby tak jest, ale w praktyce ten problem jest wciąż żywy. Pracodawcy nadal niezbyt chętnie zatrudniają osoby niepełnosprawne. Najczęściej wynika to z błędnych wyobrażeń o sytuacji zdrowotnej danej osoby oraz z lęku przed tym, czego nie znamy.

Obawy pracodawców są związane przede wszystkim z tym, że niepełnosprawni pracownicy będą zbyt często korzystać ze zwolnień chorobowych, wydłużonego urlopu czy skróconego czasu pracy– mówi Iwona Lewandowska z BPO Network, firmy już od kilku lat pośredniczącej w zatrudnianiu pracowników w sposób zdalny. Pracowników niepełnosprawnych utożsamia się błędnie z „chorowitością”, niewydajnością i brakiem możliwości zachowania kontroli nad tym, co robią – szczególnie w trybie zdalnym.Pracodawcy boją się też na pewno kwestii prawnych i skarbowych związanych z wymogami PFRON-u. Tymczasem mało kto zdaje sobie sprawę, że opłaty na PFRON i tak są obowiązkowe – niezależnie od tego, kogo zatrudniamy. Jeśli jednak zdecydujemy się na pracowników niepełnosprawnych – możemy liczyć na dofinansowania, a także na pomoc takich firm jak nasza w przejściu przez różne procedury prawno-skarbowe.

Gdy kilka miesięcy temu nasz pędzący świat na chwilę się zatrzymał, wyraźniej dostrzeżono korzyści płynące ze zdalnego zatrudnienia, a firmy rozpoczęły wdrażanie procesów, mające na celu uruchomienie pracy bez barier. Nagle każdy lepiej zrozumiał, czym są ograniczenia – każdy to poczuł w większym lub mniejszym stopniu. Po pierwszym szoku, zrozumieliśmy też, że choć nie możemy swobodnie wychodzić z domu, to jednak musimy dalej żyć, jeść, płacić rachunki. Zaczęliśmy zastanawiać się więc nad rozwiązaniem… i znaleźliśmy je w postaci pracy zdalnej.

Te przemyślenia to chleb powszedni każdej osoby, która boryka się z niepełnosprawnością. Z jednej strony jest ciągły strach przed tym, jak to będzie, z drugiej szansa na rozwój, swoiste wyzwanie podjęcia kroków, mających na celu wirtualny rozwój i wyjście z trudnej sytuacji obronną ręką.

W nowej rzeczywistości upatrujemy więc wielką szansę dla osób niepełnosprawnych – mówi Iwona Lewandowska. Dzięki pandemii zdalne życie zaczęło być tematem szerzej dyskutowanym w mediach. Coś,co do tej pory wydawało się niemożliwe, nagle stało się wykonalne i, jak się okazało, świat wszedł w nowy tryb właściwie bez większego trudu. Pandemia sprawiła też, że pracodawcy stają się bardziej empatyczni i są w stanie lepiej wyobrazić sobie to, jak mogą czuć się pracownicy zamknięci w domach. Poza tym uczymy się urządzania wirtualnych biur, z dnia na dzień stajemy się bogatsi w doświadczenia i nabieramy zaufania do tej formy zatrudnienia.

Pokonać ograniczenia

Do tej pory mało kto doświadczył zjawiska znanego jako kwarantanna, czyli zamknięcie
w domach. Jedną z grup, które na pewno to przeżyły są niepełnosprawni.  Świat z barierami istniał dla nich od początku ich zmagań z niepełnosprawnościami. Co z tego, że zdobywali wykształcenie, sumiennie odbywali praktyki – skoro potem nikt nie chciał ich zatrudnić… Każdy z nich ma swoją historię i każdy w jakimś większym lub mniejszym stopniu wierzy w to, że któregoś dnia znajdą wymarzoną pracę, czując, że to będzie najlepsza terapia, wzmacniająca ich poczucie własnej wartości polepszająca stan zdrowia.

Z kolei pracodawcy, którzy podejmują się zatrudnienia osób niepełnosprawnych, poza tym, że mają w swoim zespole rzetelnych pracowników, dostrzegają wiele dodatkowych plusów z tej sytuacji. Zatrudnianie osób z niepełnosprawnością wzmacnia wizerunek pracodawcy i wpisuje się w politykę odpowiedzialności społecznej – mówi Joanna Olszewska, CEO w BPO Network, która od wielu lat pracuje nad poprawą świadomości na temat zatrudniania osób z niepełnosprawnością na otwartym rynku pracy.W dobie internetu gorąco zachęcam, by jak najczęściej inwestować w zdalne zatrudnienie właśnie pracowników z niepełnosprawnościami. Poza tym, że zapewnimy sobie „niewidzialną rękę na rynku pracy”, zyskujemy wykwalifikowanych i lojalnych specjalistów, a także dajemy innym ludziom ogromną szansę na rehabilitację i rozwój zawodowy.

BPO Network to firma z misją, która wspiera biznes poprzez tworzenie procedur i zespołów zdalnych pracowników z niepełnosprawnościami. Rekrutuje kandydatów do pracy w telefonicznych biurach obsługi klienta, telesprzedaży, branży analizy danych, IT, czy w Social Mediach. Poza wsparciem osób niepełnosprawnych na otwartym rynku pracy, proponuje usługi w zagadnieniach dotyczących kwestii związanych z optymalizacją obowiązkowych wpłat do Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych, obszarach związanych z dofinansowaniami, dotacjami na stanowiska pracy czy na podnoszenie kwalifikacji poprzez refundowane szkolenia, kursy, warsztaty. W całościowym ujęciu działalności przeprowadza cały proces za przedsiębiorstwa, zaczynając od rekrutacji, weryfikacji i wyboru odpowiedniego pracownika, poprzez stworzenie i prowadzenie teczki osobowej i dokumentacji do PFRON, szkoleń i wdrożeń aż po realizację projektu i oczekiwany efekt.

Od września znów pysznie w hotelach Campanile! Ponowne otwarcie restauracji w Szczecinie, Bydgoszczy i Poznaniu

Po wakacyjnej przerwie restauracje w hotelach Campanile w Szczecinie, Bydgoszczy i Poznaniu wracają na kulinarną mapę Polski. Na gości czekają zarówno dobrze znane, jak i zupełnie nowe smaki. W menu nie zabraknie też specjalności szefa kuchni – cieszących się wielką popularnością firmowych campaburgerów.

Na szczecińskim Starym Mieście, w sercu Bydgoszczy lub w zielonych okolicach poznańskiego jeziora Rusałka – goście odwiedzające hotele Campanile w północno-zachodniej Polsce już od września znów będą mogli cieszyć się pysznymi posiłkami serwowanymi w jasnych i przestronnych wnętrzach hotelowych restauracji.

– W związku z rosnącą liczbą rezerwacji postanowiliśmy dobrze przygotować lokale gastronomiczne w naszych hotelach do obsługi gości w nowym reżimie sanitarnym. Przerwę w funkcjonowaniu restauracji poświęciliśmy na doszkalanie załóg oraz wprowadzenie nowych procedur,zgodnych z aktualnymi regulacjami prawnymi i wytycznymi obowiązującymi wszystkie hotele zrzeszone w Louvre Hotels Group. Jesienią zarówno nasi goście hotelowi, jaki i mieszkańcy okolicy znów będą mogli sięgnąć po dania, które dotychczas cieszyły się szczególną popularnością:po tradycyjne przysmaki kuchni polskiej oraz naszego firmowego campaburgera z wołowiną, pleśniowym serem i pikantnym sosem. Z okazji ponownego otwarcia każda z restauracji uzupełniła również swoją ofertę o nowe, sezonowe przysmaki. Cieszymy się, że hotele Campanile w Szczecinie, Bydgoszczy i Poznaniu znów będą mogły oferować swym gościom pełen wachlarz usług – mówi Natalia Kukowska, Dyrektor RegionuZachodniegoi hotelu Campanile Bydgoszcz.

W Bydgoszczy i Szczecinielokale gastronomiczne wznowiły działalność 15 września, w Poznaniu natomiast już 7września. Restauracje w hotelach Campanile zapraszają do pysznego spędzania czasu zarówno hotelowych gości, jak i mieszkańców miasta. Hotele oferują również usługi w zakresie organizacji przyjęć okolicznościowych i wydarzeń specjalnych.

APRILIA TUONO V4 X: limitowany hypernaked o mocy 221 KM

Wyścigowy departament Aprilia Racing znowu zaszokował świat, opracowując motocykl z wysoką kierownicą do użytku torowego. Limitowany hypernaked Aprilia Tuono V4 X otrzymał wyścigową technologię i elektronikę, a jego silnik produkuje 221 KM mocy, co przy masie 166 kg staje się zupełnie nowym segmentem rynku.

Tuono V4 X jest dzieckiem programu Factory Works, w ramach którego Aprilia przenosi technologię opracowaną w wyścigowych mistrzostwach świata do motocykli dostępnych dla każdego. Za rozwój i montaż nowego modelu odpowiedzialny jest wyścigowy departament Aprilia Racing, co sprawia, że stał się on hypernakedem wyśmienitym. Aprilia Tuono V4 X potrafi na torze dostarczyć emocje i osiągi zarezerwowane zazwyczaj dla najbardziej zaawansowanych zawodników. W rozwoju modelu uczestniczył Lorenzo Savadori, zawodnik Aprilia, a na torze Imola wykręcił szokujący czas 1:50.

Nowy, limitowany i numerowany hypernaked napędzany jest silnikiem znanym z RSV4 1100 Factory. Jednak zamiast 217 KM, model Tuono V4 X posiada moc mierzoną na wale w wysokości 221 KM! Jednostka oddycha dzięki układowi wydechowemu Akrapovic (tytanowy kolektor i karbonowa końcówka) oraz filtrowi powietrza Sprint Filter o najwyższym przepływie. Dziki silnik daje się okiełznać za sprawą wyścigowej elektroniki – strategie sterowania silnikiem i dynamiką motocykla dopracowane zostały na tor przez Aprilia Racing.

Za potężnymi osiągami tego nakeda idealnie nadąża rama i podwozie o wyścigowej geometrii. Zawieszenie to elektroniczny, półaktywny zestaw Öhlins Smart EC 2.0. Kolejnym szokiem jest masa motocykla, która przypomina bardziej prototypy znane z MotoGP. Tuono V4 X na sucho waży 166 kg. W oszczędności kilogramów pomaga wiele elementów obrabianych z aluminium, a także felgi Marchesini z kutego magnezu.

Aprlia Tuono V4 X przeznaczona jest wyłącznie do użytku torowego. Pomaga w tym ogromny, carbonowy pakiet aerodynamiczny, który w prostej linii pochodzi z Aprilii RS-GP ścigającej się w MotoGP. To rozwiązanie zastosowano po raz pierwszy w motocyklu tego typu, a przyczynia się do znacznego zwiększenia stabilności w każdej sytuacji na torze. Wszystkie owiewki wykonano z włókien węglowych, a ich stylistyka podkreślona została grafiką „Bol d’Or”.

Godny podziwu jest także wyścigowy układ hamulcowy Brembo. Dopracowane i ekstremalnie efektywne zaciski Brembo GP4-MS obrabiane z aluminium sterowane są przez radialną pompę hamulcową 19×16, a wgryzają się w stalowe tarcze z technologią T-Drive.

Każda sztuka Aprilii Tuono X dostępna jest w cenie 34 900 Euro i już dostępna jest do zarezerwowania, wyłącznie online na stronie internetowej Aprilia. Klienci mogą odebrać swój egzemplarz Tuono V4 X bezpośrednio z oddziału Aprilia Racing, wraz z ekskluzywną wycieczką po wyścigowym departamencie fabryki z Noale. Do każdego motocykla klienci otrzymają dedykowany kask wyścigowy KYT NX-Race z grafikami inspirowanymi kolorystyką Tuono V4 X.

Więcej informacji o modelu Tuono V4 X  na www.aprilia-poland.pl

FM Logistic z tytułem Dobroczyńca Roku w kategorii „pomoc społeczna”

FM Logistic Centralna Europa podczas uroczystej gali 9 września br., zostało laureatem XXI edycji konkursu o tytuł Dobroczyńca Roku, organizowanego przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce. Tytuł przyznany został w kategorii „pomoc społeczna”. Jury doceniło współpracę firmy z Fundacją Samodzielni Robinsonowie i kompleksowy program wsparcia młodzieży z domów dziecka i rodzin zastępczych.

Konkurs Dobroczyńca Roku od lat promuje społeczne zaangażowanie oraz społeczną odpowiedzialność przedsiębiorstw. Sama nagroda to potwierdzenie najwyższych standardów w obszarze społecznego zaangażowania biznesu. Co roku statuetki przyznawane są w kategoriach: rozwój lokalny, fundacja korporacyjna, edukacja, ekologia, zdrowie i sport oraz pomoc społeczna. FM Logistic CE zostało laureatem w ostatniej kategorii.

Głównym celem nagrodzonego programu jest wsparcie dla młodzieży z pieczy zastępczej w ich dążeniu do samodzielności i odnalezieniu swojego miejsca w świecie. W programie bierze udział młodzież z pieczy zastępczej z jednostek sąsiadujących z platformami logistycznymi FM Logistic CE w Polsce i – w większości przypadków – uczestniczącej już wcześniej w aktywnościach usamodzielniających, prowadzonych przez Fundację Samodzielni Robinsonowie. W ramach programu, młodzi ludzie biorą udział w warsztatach i symulacjach „Czym jest logistyka” oraz „Samodzielny Robinson”, zwiedzają platformy logistyczne, a także mają możliwość przekonania się, jak wygląda praca w branży logistycznej od kuchni. Istotnym elementem programu są też cykliczne – letnie i zimowe – „Bezpieczne Staże”, dzięki którym zainteresowani pracą w logistyce mogą spróbować własnych sił w tym zawodzie.

– Współpraca z Fundacją Samodzielni Robinsonowie i program, który razem tworzymy, przede wszystkim niesie realną i praktyczną pomoc. Dodatkowo angażuje naszych pracowników, którzy stają się mentorami dla uczestników, poświęcając im swój czas i przekazując swoją wiedzę i doświadczenie – mówi Blanka Borkowska, HR Director FM Logistic CE, oraz dodaje – W ciągu 3 lat współpracy pomogliśmy blisko 200 młodym ludziom, a 70 pracowników naszej firmy zaangażowało się w rolę mentorów, opiekunów stażystów i organizatorów warsztatów. To dużo więcej niż sama pomoc materialna. Nacisk, położony na wsparcie praktyczne, a nie tylko finansowe, jest też odzwierciedleniem głównej idei, którą promujemy od kilku lat w ramach korporacyjnej fundacji  FM Foundation.

– Współpraca z FM Logistic, a mówiąc precyzyjniej z pracownikami działającymi w ramach FM Foundation, to ogromna przyjemność. Nasze wspólne działania przyczyniają się do wsparcia dzieci i młodzieży zagrożonych wykluczeniem społecznym. Ta nagroda stanowi potwierdzenie, że praca, którą wykonujemy jest ważna i ma sens – mówi Magdalena Kępka koordynatorka projektowa Fundacji Samodzielni Robinsonowie. Mamy nadzieję, że kolejne lata będą równie owocne – dodaje.

Ze względu na charakter pracy z młodzieżą z pieczy zastępczej przygotowania do programu wymagają specjalnej uwagi. Mentorzy odbyli szkolenia oraz superwizje, dotyczące ich roli, natomiast uczestnicy programu przechodzą test preferencji zawodowych oraz szkolenia wprowadzające. Młodzież przez kilka tygodni miała szansę zapoznać się z różnymi czynnościami, jakie wykonuje się w firmie logistycznej, a wszystkie staże były ewaluowane. Spośród mentorów uczestniczących w szkoleniu dotyczącym pracy z młodzieżą oraz programu „Bezpieczny staż”, 5 osób uzyskało Certyfikat Mentora Społecznego CSR.

 

Czy USA rzeczywiście przegrywają wojnę handlową z Chinami?

Okazuje się, że odpowiedź na pytanie nie jest taka prosta a wielu polityków i komentatorów wydaje się nie dostrzegać ogromnych korzyści, jakie gospodarka amerykańska czerpie ze współpracy gospodarczej z Chinami.

Autor: Grzegorz Szulik – prezes zarządu polskiego fintechu Provema

Stany Zjednoczone to największa gospodarka świata i jednocześnie największy światowy importer. Z kolei Chiny to druga gospodarka świata pod względem wielkości PKB i największy eksporter. Oznacza to, że obie gospodarki muszą być połączone bardzo skomplikowaną siecią powiązań. Chiny korzystają z możliwości dostępu do ogromnego amerykańskiego rynku zbytu. Z kolei amerykańskie przedsiębiorstwa mogą ograniczać koszty produkcji korzystając ze współpracy w chińskimi dostawcami. Według powszechnej wiedzy oznacza to, że miejsca pracy uciekają ze Stanów Zjednoczonych do Chin a kontynuacja tego trendu powinna doprowadzić do katastrofalnych skutków dla USA i przejęcia przez Chiny roli najważniej gospodarki świata.

Która gospodarka rozwija się szybciej?

Odpowiedź jest oczywista. Szybciej rozwija się gospodarka chińska. Od 2017 do 2018 roku produkt krajowy Chin wzrósł z 12,310 do 13,894 bilionów dolarów czyli w imponującym tempie 12,8%. Rok później nie było już tak różowo, kiedy wzrost PKB do 14,343 biliona dolarów oznaczał  tempo wzrostu chińskiej gospodarki na poziomie 3,2%. Jednak cały czas było to tempo nieosiągalne dla większości gospodarek wysoko rozwiniętych. W tym samym czasie, czyli w latach 2017 – 2019 PKB Stanów Zjednoczonych wzrosło z 19,937 do 21,747 biliona dolarów. Wzrost gospodarczy USA wyniósł odpowiednio 4,88% w roku 2018 i 4,01% w roku 2019. W rozpatrywanym okresie gospodarka chińska urosła w sumie o 16,5%, wzrost gospodarki amerykańskiej wyniósł natomiast 9,07%. Różnica ta robi się znacznie mniejsza jeżeli weźmiemy pod uwagę liczby bezwzględne. PKB Chin urosło o 2,033 biliona dolarów podczas gdy PKB USA o 1,810 biliona.  Sytuacja zmienia się jeszcze bardziej, jeżeli weźmiemy pod uwagę dane per capita. Chiński produkt krajowy na głowę mieszkańca wzrósł od 2017 do 2019 roku z 8879 do 10261 dolarów, czyli o 1382 dolary. W Stanach Zjednoczonych w tym samym czasie wzrósł on z 61 166 do 66 066, czyli aż o 4 900 dolarów! Widać więc wyraźnie, że mimo tego, że gospodarka chińska jako całość rozwija się szybciej, przeciętny Amerykanin cały czas bogaci się o ponad 3,5 raza szybciej.

Czy Chiny kradną Stanom Zjednoczonym miejsca pracy?

W tym zakresie dane nie pozostawiają już żadnych złudzeń. Jeżeli odrzucić niereprezentatywne dwa kwartały 2020 roku i przeanalizować okres od 2017 do 2019 roku, widzimy wyraźnie, że bezrobocie w gospodarce amerykańskiej spada, natomiast w Chinach dynamicznie rośnie. Chiński wskaźnik bezrobocia wzrósł w omawianym okresie z 4 do około 5,2%. W Stanach Zjednoczonych w tym samym czasie spadł z 4,7 do 3,5%. Co więcej, spadek bezrobocia w gospodarce amerykańskiej trwał nieprzerwanie od 2009 roku. Oznacza to, że jeżeli zjawisko ucieczki miejsc pracy z USA do Chin w ogóle istnieje, to gospodarka amerykańska sobie z nim świetnie radzi i nie powoduje ono zwiększenia bezrobocia.

Należy też pamiętać, że import towarów z Chin do USA odbywa się dlatego, że jest on korzystny dla obu stron. Według różnych szacunków, zysk jaki pozostaje w Chinach po wyprodukowaniu jednego iPhona to około kilkanaście dolarów. Firma Apple prawdopodobnie kupuje swój najbardziej popularny produkt w Chinach za nieco ponad 600 dolarów aby sprzedawać go na całym świecie za ponad 1100. Odpowiedź na pytanie, kto robi lepszy interes jest oczywista.

Postęp technologiczny, automatyzacja i robotyzacja, mogą w najbliższym czasie doprowadzić do tego, że przenoszenie produkcji z USA do Chin przestanie być opłacalne. Jeżeli tania, manualna praca nisko wykwalifikowanych robotników przestanie być konieczna, może się okazać, że przeważą korzyści wynikające z usytuowania zakładów produkcyjnych w okolicy najważniejszych rynków docelowych. Znaczenie międzynarodowej wymiany handlowej może wtedy spaść a wraz z nim – amerykański deficyt handlowy.

 

 

Czeka nas debata o społecznych konsekwencjach rozwoju technologii

Najnowsze technologie przemysłowe, wykorzystujące automatyczne rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, już niedługo mogą doprowadzić do tego, że coraz więcej fabryk w ogóle nie będzie zatrudniać ludzi. Dzięki zwiększonej wydajności oraz obniżonych kosztach, takie przedsiębiorstwa mogą stać się znacznie bardziej zyskowne. Redukcji będą często podlegać koszty wysoko opodatkowane, na przykład praca ludzka. Istnieje więc możliwość, że przedsiębiorcy osiągną wyższe dochody, będą płacić niższe podatki a w tym samym czasie wzrośnie bezrobocie.

Autor: Piotr Kłodziński, radca prawny, MBA, Provema

Nic dziwnego, że w krajach najbardziej rozwiniętych temat zaczął być szeroko dyskutowany. Wielu komentatorów domaga się wprowadzenia nowych form redystrybucji dochodów oraz opodatkowania takich przedsiębiorstw. Nie ma wątpliwości, że w ciągu nadchodzących kilkudziesięciu lat pracodawcy będą zgłaszać coraz niższe zapotrzebowanie na pracowników nisko wykwalifikowanych. Z kolei rosnąć będzie popyt na pracę pracowników posiadających specyficzną wiedzę. Oczywiste jest więc, że przynajmniej część dodatkowych dochodów osiąganych przez przedsiębiorców powinna być wykorzystywana na edukację. Jest to nie tylko w interesie pracowników ale również samych przedsiębiorstw.

Dyskusja toczy się na razie wyłącznie w teorii, gdyż prawdziwie automatycznych fabryk jest jeszcze bardzo niewiele. Technologie są bardzo drogie i opłacalne wyłącznie przy ogromnej skali produkcji. Dodatkowo, koncepcje opodatkowania automatycznych fabryk mogą nieco przypominać dzielenie skóry na niedźwiedziu. Nie wiemy do końca, co będzie do podziału. Przedsiębiorcy, wskutek coraz bardziej intensywnej konkurencji, mogą być zmuszeni do obniżania cen swoich produktów. Będą wtedy przyczyniać się do poprawy poziomu życia społeczeństw nie przez płacone podatki a przez dostarczanie coraz tańszych produktów wysokiej technologii.

Redukcja wysoko opodatkowanych kosztów może być niebezpieczną gra dla przedsiębiorstw technologicznych. Rządy, zagrożone utratą wpływów podatkowych, jednocześnie mając przed sobą perspektywę wzrostu bezrobocia, z całą pewnością będą szukać nowych źródeł finansowania. Istnieje więc niebezpieczeństwo wylania dziecka z kąpielą. Najlepiej będą się rozwijać te kraje, które znajdą odpowiednią równowagę między rozwojem najnowocześniejszych technologii a ich opodatkowaniem.

Polskie władze, zachęcone sukcesem programu 500+, prawdopodobnie będą chciały wprowadzać nowe programy socjalne. Jednak chcąc utrzymać wysokie tempo rozwoju oraz wzrost poziomu życia, prawdopodobnie nie będziemy mogli opodatkowywać naszych przedsiębiorstw technologicznych bardziej, niż robi się to w Azji. Wtedy w długim okresie przegralibyśmy z nimi konkurencję.

W Polsce nie brakuje doskonale radzących sobie przedsiębiorstw wykorzystujących rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję, szczególnie w sektorze technologii finansowych. Kontomatik, CRIF czy Provema, konkurują z tradycyjnymi bankami stawiając na rozwój ultranowoczesnych technologii. W bankach, reklamujących się od lat jako najnowocześniejsze, samo zamknięcie karty kredytowej po jej spłacie zajmuje często dwa miesiące. Tymczasem „fintechy” potrafią zbadać zdolność kredytową klienta i przyznać mu pożyczkę w kilkadziesiąt sekund. W dodatku robią to w ten sposób, że szkodowość udzielanych kredytów jest znacznie niższa niż w tradycyjnych bankach.

Co na to banki? W świetle prawa, zasłaniając się wewnętrznymi wytycznymi, najczęściej odrzucają możliwości współpracy z o wiele nowocześniejszą konkurencją. Nie ma im się co dziwić. Właściciele dorożek kiedyś na dwa lata zablokowali Paryż. W kilkunastu miejscach w mieście postawili barykady, żeby zaprotestować przeciwko rozwojowi taksówek zmotoryzowanych. Postęp jest jednak nieunikniony i polscy przedsiębiorcy z sektora nowoczesnych technologii doskonale sobie radzą pomimo przeciwności.

 

Ważne Informacje

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...