.
Strona główna Blog Strona 183

Sztuczna inteligencja coraz częściej wykrywa oszustwa finansowe

Sztuczna inteligencja jeszcze nie osiągnęła poziomu znanego z filmów science fiction, jednak potrafi już całkiem sporo. Jednym z jej pierwszych, naprawdę użytecznych zastosowań jest skuteczne wykrywanie oszustw finansowych.

Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący rady nadzorczej polskiego fintechu Provema

Większość instytucji finansowych do dziś redukuje ryzyko kredytowe poprzez ustalenie i weryfikację sztywnych kryteriów, jakie musi spełnić klient. Analizowane są: historia kredytowa, poziom dochodów czy branża, w jakiej działa lub pracuje klient. Kontrola spełniania kryteriów najczęściej jest wykonywana manualnie a sprawność działania wymaga, aby wziąć pod uwagę co najwyżej kilka istotnych kryteriów. Instytucje finansowe, starając się unikać ryzyka, często rezygnują z potencjalnie zyskownych transakcji.

Jednak wiadomo, że banki od zawsze posiadały ogromną ilość doskonale uporządkowanych danych. Oznacza to, że bardzo wiele zadań może być wykonywanych przez komputery. Identyfikacja oszustw i podejrzanych transakcji z reguły jest bardzo prosta, wśród milionów transakcji trzeba znaleźć te, które posiadają jakieś ustalone cechy. Mówiąc wprost, wystarczy znaleźć igłę w stogu siana. Takie zadanie, niemalże niewykonalne dla człowieka, to bułka z masłem dla współczesnych, szybkich komputerów. Wykonują one monotonne operacje tak długo, jak trzeba. Jednak samo wyszukiwanie podejrzanych transakcji nie jest jeszcze sztuczną inteligencją. Można o niej mówić dopiero wtedy, gdy komputer sam decyduje jakiej igły szukać, w jaki sposób i w jakim stogu. W dodatku musi on samodzielnie uczyć się podejmować coraz lepsze decyzje. Oznacza to, że musi w posiadanych danych samodzielnie rozpoznawać trendy i wzorce, następnie na ich podstawie budować prognozy.

W przeciwieństwie do analityków zajmujących się ryzykiem kredytowym, oprogramowanie z użyciem sztucznej inteligencji działa niezwykle szybko. W dodatku nie tylko analizuje spełnienie przez klienta kryteriów kredytowych, ale również analizuje jego zachowanie podczas procesu aplikacji. Jeżeli zostanie wykryte jakiekolwiek zachowanie niestandardowe, na przykład zbyt długie wypełnianie formularza, oprogramowanie analizuje, czy jest ono skorelowane ze zwiększonym ryzykiem kredytowym. W przeciwieństwie do człowieka, który również jest w stanie wykryć niestandardowe zachowania klienta, oprogramowanie jest w stanie nadać tym zjawiskom wartości liczbowe. W ten sposób możliwa staje się optymalizacja procesów biznesowych. Pod uwagę można wziąć zarówno ryzyko kredytowe, jak i ryzyko utraty potencjalnie zyskownego klienta.

Jedną z najciekawszych cech sztucznej inteligencji jest to, że może znacznie ułatwić przedsiębiorstwom finansowym dynamiczny rozwój. Przy wykonywaniu analizy ryzyka kredytowego metodami tradycyjnymi, wzrost sprzedaży nieuchronnie musiał prowadzić do wzrostu zatrudnienia w działach analitycznych. Tymczasem powierzenie analityki sztucznej inteligencji powoduje, że wzrost kosztów związanych z rozwojem firmy jest bliski zeru. Inaczej mówiąc, sztuczna inteligencja powoduje, że przedsiębiorstwa finansowe stają się skalowalne, czyli gotowe na dynamiczny rozwój.

Co więcej, zgodnie z regułami statystyki, w przypadku rozwoju firmy, wzrost ilości danych przetwarzanych przez system powinien doprowadzić do wzrostu skuteczności wykrywania oszustw. Oznacza to, że pojawiają się kolejne oszczędności dla instytucji finansowej.

Samodzielnie uczące się oprogramowanie jest doskonałym narzędziem do wykrywania oszustw nie tylko dlatego, że ma z reguły dostęp do ogromnych baz danych. Jego wielką zaletą jest możliwość samodzielnego wykrycia podejrzanych typów transakcji. Mogą to być na przykład próby uzyskania przez klienta kredytu w wielu bankach jednocześnie czy przeprowadzanie w krótkim czasie wielu transakcji przy użyciu różnych kart płatniczych. Podejrzane mogą być również duże zakupy artykułów elektronicznych czy biżuterii.

Wprowadzenie nowych technologii wykrywania oszustw to doskonała wiadomość. Dzięki nim instytucje finansowe będą mogły unikać strat, dynamiczniej się rozwijać i oferować coraz bardziej konkurencyjne produkty swoim klientom.

 

USA chcą gospodarczego rozwodu z Chinami

O amerykańsko-chińskim konflikcie handlowym ostatnio mówi się nieco mniej. Jednak nie oznacza to, że traci on na swojej intensywności. Jest wręcz przeciwnie. Wygląda na to, że wkrótce będziemy świadkami decydującej rozgrywki.

Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący rady nadzorczej polskiego fintechu Provema

Stany Zjednoczone, jako największa gospodarka świata, z reguły kierują się w swojej polityce dość specyficzną logiką. Nie boją się wzrostu znaczenia i siły innych państw. Wręcz przeciwnie, uważają, że właśnie z silnymi i bogatymi partnerami robi się najlepsze interesy. Między innymi dlatego po drugiej wojnie światowej USA zainwestowały ogromne środki w plan Marshalla oraz inne formy pomocy dla Europy Zachodniej i Japonii. Dlatego też mają często nieproporcjonalnie duży udział w finansowaniu takich instytucji jak ONZ, Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Bank Światowy. W Ameryce zawsze uważano, że należy wspierać ogólnoświatowy rozwój gospodarczy.

Ameryce wyrasta równorzędny partner

Jednak coraz więcej osób zadaje sobie pytanie, czy tę logikę można zastosować do współczesnych Chin. Czy potężne i bogate Chiny rzeczywiście są w interesie Stanów Zjednoczonych? Nie ma wątpliwości, że z Waszyngtonu inaczej patrzy się na Niemcy, Japonię, Wielką Brytanię czy Rosję a inaczej na Chiny. Na mapie świata po raz pierwszy pojawiło się państwo, którego Stany Zjednoczone mogą się obawiać.

W USA coraz bardziej powszechne staje się przekonanie, że obie gospodarki są ze sobą za bardzo powiązane. Za szczególnie niebezpieczny uważany jest chiński monopol na produkcję niezbędnych składników do popularnych lekarstw. Podobnie jest z produkcją części do artykułów elektronicznych. Hiperglobalizacja doprowadziła do tego, że Stany Zjednoczone straciły możliwość samodzielnej produkcji wielu niezbędnych artykułów. Istotnym powodem do obaw jest też chińskie podejście do demokracji i praw człowieka.

Kto zyskuje a kto traci

Według najczęściej przyjmowanej optyki, intensywne kontakty handlowe pomiędzy oboma krajami doprowadziły do tego, że amerykańskie miejsca pracy zostały wyeksportowane do Chin. Okazuje się jednak, że ten pogląd ma się nijak do rzeczywistości. Już od dłuższego czasu bezrobocie spada w Stanach Zjednoczonych a rośnie w Chinach. Nie jest więc prawdą, że wyłącznie Chiny odnoszą korzyści z dostępu do amerykańskiego rynku. Dla amerykańskich korporacji możliwość produkcji w Chinach oznacza radykalny spadek kosztów. Na przykład w przypadku produkcji iPhone’a zysk pozostający w Chinach jest około 10 krotnie niższy niż osiągany przez firmę Apple. Amerykańskie firmy po prostu robią świetny interes na produkcji w Chinach.

Inaczej mówiąc – Stany Zjednoczone i państwa Europy zachodniej konsumują owoce pracy chińskich pracowników. I w długiej perspektywie właśnie to jest dla Chin niekorzystne. Co prawda konsumpcja w Chinach dynamicznie rośnie ale PKB na mieszkańca tylko nieznacznie przekracza 10 000 $. Chiński wzrost, choć imponujący w procentach, jest cały czas znacznie niższy od amerykańskiego w wartościach bezwzględnych.

Znaczenie powiązań USA i Chin będzie spadać

Wygląda na to, że w dłuższej perspektywie obydwa kraje będą się potrzebowały coraz mniej. I będzie to rozwód nie z nienawiści a z rozsądku. USA obawiają się chińskiego wzrostu i chcą chronić własną gospodarkę a jednocześnie w interesie Chin jest konsumpcja owoców własnej pracy. Ponadto postęp technologiczny i automatyzacja produkcji już w najbliższych latach mogą doprowadzić do tego, że coraz bardziej będzie spadać znaczenie niewykwalifikowanej siły roboczej. Spadną koszty produkcji w USA i Europie Zachodniej i produkcja w Chinach przestanie być tak opłacalna.

Rozważając scenariusze konfliktu amerykańsko chińskiego nie można zapominać o tym, że istnieje jeszcze jeden gracz, który ma ambicję aby włączyć się do rozgrywki. Chodzi oczywiście o Indie, gdzie aktualnie koszty produkcji są znacznie niższe niż w Chinach. Indie jako państwo demokratyczne i szanujące prawa człowieka, mogą być znacznie bardziej pożądanym partnerem dla państw Zachodu.

Akcje firm najbardziej poszkodowanych przez kryzys mogą być niedoceniane

Jednym z najważniejszych pytań, jakie aktualnie stawiają sobie inwestorzy na rynkach kapitałowych jest to, jak będą sobie radzić w przyszłości sektory najbardziej poszkodowane przez kryzys. Czy sieci hoteli i linie lotnicze mogą być doskonałą okazją inwestycyjną?

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych.

Bardzo niskie stopy procentowe już od ponad 10 lat wyznaczają trendy na rynkach kapitałowych. W związku z tym inwestorzy muszą szukać innych rozwiązań niż lokaty bankowe i obligacje skarbowe. Jeżeli chcą osiągnąć jakiekolwiek dochody lub choćby uniknąć strat związanych z inflacją, muszą zainteresować się aktywami o wyższym ryzyku. To oznacza, że szczególnie atrakcyjne mogą stać się inwestycje w akcje przedsiębiorstw.

Giełdowe wzrosty omijają niektóre branże

Wydaje się, że inwestorzy doskonale rozumieją swoją sytuację. Już od drugiej połowy marca praktycznie wszystkie światowe indeksy giełdowe nieustannie rosną, a najważniejsze amerykańskie indeksy: Dow Jones Industrial Average i S&P 500 mimo głębokiego kryzysu są bliskie historycznych rekordów.

Od początku odpowiedzią rynku na światowy kryzys był wzrost akcji przedsiębiorstw technologicznych. Inwestorzy wierzą w to, że to właśnie nowoczesne technologie pomogą w walce ze spowolnieniem gospodarczym. Dlatego wartość indeksu nowojorskiej giełdy technologicznej Nasdaq po spadku o prawie 25% w pierwszej połowie marca, wzrosła do dziś aż o 62%. Licząc od początku roku inwestorzy zarobili ponad 24%. Inne branże, które doskonale sobie radzą w czasie kryzysu to farmacja, ochrona zdrowia czy rynek spożywczy. Wbrew często spotykanym opiniom całkiem nieźle przedstawia się sytuacja branży samochodowej. Indeks S&P Automotive Retail Subindustry wzrósł od początku roku o ponad 7%.

Istnieje jednak kilka sektorów gospodarki, które zanotowały szczególnie duże straty i póki co nie dotyczy ich trwająca od końca marca hossa. Indeks branżowy największych spółek hotelarskich S&P 500 Hotels Resorts & Cruise Lines od początku roku traci ponad 40%. Podobnie jest z indeksem branżowym linii lotniczych (-44%) i nieruchomości (-12%). Czy te spadki mogą być okazją do zakupów?

Czy sieci hoteli i linie lotnicze pozostaną nierentowne w długim okresie?

Każdy inwestor powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy linie lotnicze, sieci hoteli i przedsiębiorstwa z sektora nieruchomości biurowych pozostaną nierentowne w długim okresie. Jeżeli tak, można spróbować krótkiej sprzedaży akcji. Natomiast jeżeli w perspektywie kilku miesięcy, aktualnie nierentowne sektory zaczną wracać do równowagi, to możemy być świadkami doskonałej okazji inwestycyjnej.

Należy pamiętać o tym, że na światowe giełdy trafiają ogromne ilości pieniędzy pochodzących z działań stymulacyjnych rządów i banków centralnych. Po pierwszych oznakach poprawy koniunktury w branżach najbardziej poszkodowanych, inwestorzy mogą chcieć wykorzystać te środki do zakupów akcji po bardzo niskich cenach. W celu podjęcia prawidłowej decyzji, najlepiej obserwować wskaźniki makroekonomiczne. Pierwsze, szacunkowe dane dotyczące PKB w trzecim kwartale w USA będą ogłoszone 29 października. Jeżeli potwierdzą się prognozy mówiące o wzroście o 15% w stosunku do drugiego kwartału, może zapalić się zielone światło dla wzrostu cen akcji przedsiębiorstw najbardziej poszkodowanych przez kryzys.

Zepter – QUANOMED, materace jak ze snu

15 września, w warszawskiej restauracji Kuchnia Żoliborz odbyła się konferencja marki Zepter, podczas której dziennikarze mogli zapoznać się z nowym luksusowym produktem, wykorzystującym innowacyjną technologię – materacami QUANOMED Sleep Smart System.

Zepter International to międzynarodowa firma zajmująca się produkcją, sprzedażą i dystrybucją ekskluzywnych, najwyższej jakości produktów na całym świecie. Podczas spotkania prasowego w Kuchni Żoliborz zaprezentowali najnowszy, flagowy produkt, który na stałe odmieni sen użytkowników – luksusowe materace wykorzystujące autorską technologię QUANOMED.

Sen to jeden z kluczowych elementów poprawnego funkcjonowania organizmu, o którym często zapominamy i nie traktujemy z należytą uwagą. Oprócz tego, ile czasu poświęcamy na regenerację organizmu i odpoczynek w trakcie snu, ważne są też warunki, jakie zapewniamy wtedy naszemu ciału – dobrze dobrany materac potrafi łagodzić ból oraz sztywność pleców i ramion o ponad 57% oraz poprawić jakość snu nawet o 60%. Materac jak ze snu, wykonany jest ze 100% naturalnego lateksu otrzymywanego z drzewa kauczukowego Hevea Brasiliensis. Zastosowany w nim system BRS (wsparcie regeneracji organizmu) zapewnia anatomiczne wsparcie dla wszystkich kluczowych części ciała, zmniejszając jego napięcie i poprawiając nasze krążenie. Idealne warunki podczas snu, które zapewniają doskonałą regulację temperatury, optymalne odprowadzanie wilgoci i stałą cyrkulację powietrza – TAF (THERAPY AIR® FLOW). Materace i poduszki QUANOMED to najwyższą ochrona przed bakteriami, roztoczami i nieprzyjemnymi zapachami. Sprawiają, że jesteśmy wypoczęci i mamy lepszy nastrój, zapobiegają poceniu się, odwodnieniu, problemom skórnym, infekcjom oraz początkom i nasilaniu się objawów chorób reumatycznych i innych.

– Sen, jakiego doświadczaliśmy do tej pory na ekskluzywnych wakacjach, jest czymś, co nareszcie możemy wprowadzić w naszą codzienność i korzystać z najwyższej jakości regeneracji organizmu w zaciszu domowym. Od tego, jak prześpimy poprzednią noc, w dużej mierze zależy nasza produktywność dnia następnego, co ma później długofalowe skutki. W końcu przesypiamy aż jedną trzecią swojego życia. – przekazał prezes Zepter Polska, Grzegorz Wilkosz.

Technologia QUANOMED została przetestowana i zatwierdzona w renomowanych uniwersytetach i klinikach. Posiada oficjalne certyfikaty potwierdzające trwałość, elastyczność, odporność na starzenie, bezpieczne użytkowanie, odporność na pleśń i alergeny. Certyfikowany jako materiał hipoalergiczny, bezpieczny dla skóry dziecka. Przyjazny dla środowiska i biodegradowalny.

Spotkanie prasowe poprowadziła prezenterka telewizyjna Aneta Sobolewska, a w dyskusji na temat snu i walorów nowego produktów rozmawiała z Tomaszem Malarą – Dyrektorem Centrum Edukacji Zepter International Poland i Cezarym Iwaniakiem – Dyrektorem Sprzedaży Polska Północ Zepter International Poland.

Zepter International to globalny brand obecny na całym świecie od ponad 30 lat. Lata doświadczeń oparte na unikalnym know-how, zaawansowanej technologii i materiałach najwyższej jakości dały możliwość firmie Zepter kreować trendy i promować zdrowy styl życia w ponad 60 krajach na świecie. 8 fabryk zlokalizowanych m.in. w Szwajcarii i Niemczech produkuje naczynia, urządzenia medyczne, kosmetyki i sprzęt gospodarstwa domowego,  których korzysta już w sumie ponad 80 milionów osób. Jako jedna z pierwszych w Polsce sprzedawała między innymi oczyszczacz powietrza.

Respect Energy będzie firmą globalną

Rozmowa z Sebastianem Jabłońskim – prezesem zarządu Respect Energy, zdobywcą tytułu maklera roku przyznawanego przez Towarową Giełdę Energii, twórcą jednego z najlepszych zespołów hurtowego handlu energią w Europie.

Skąd pomysł na firmę zajmująca się obrotem wyłącznie zieloną energią?

Od lat obserwujemy degradację środowiska naturalnego. Wszyscy wiemy, że jako cywilizacja mamy negatywny wpływ na Ziemię, czego świadomość jest już w nas bardzo głęboka i zaczęliśmy podejmować kroki by naprawiać swoje błędy. Każdy z nas codziennie dokonuje wyborów, które są dobre lub złe dla środowiska, a co za tym idzie, dobre lub złe dla nas w przyszłości i jakości życia przyszłych pokoleń. Myślę, że pierwszy raz w historii ludzkości znaleźliśmy się w sytuacji, gdzie jako społeczeństwo świadomie zaczynamy patrzeć na świat i obserwujemy jak wpływamy na przyszłość życia na Ziemi.

Ja pracując w branży energetycznej chcę podejmować działania, które zmieniają świat na lepsze, jednocześnie umożliwiając innym przyłączenie się do tego ruchu. Dlatego zapewnienie naszym klientom w 100% odnawialnej energii już teraz jest dla nas fundamentalną wartością. Chcemy być partnerem dla osób, które nie chcą iść na kompromis i czekać, aż świat sam się zmieni i może w 2050 roku będzie lepiej. My chcemy by było lepiej codziennie, od dzisiaj. Każdy z nas wybierając zieloną energię dokłada się do zmiany i pomaga ją akcelerować. By świat zmienił się dostatecznie szybko na taki, gdzie żyjemy w symbiozie z naturą, nie wystarczają deklaracje polityków, czy polubienia na facebook-u, lecz są potrzebne konkretne działania każdego z nas.

Dlatego stwierdziliśmy, że najlepszą ekspresją naszych wartości jest zaoferowanie każdemu możliwości aktywnego wpływu na przyszłość naszej cywilizacji. Chcemy wywołać efekt śniegowej kuli, gdzie każda osoba decydująca się przejść na energię w 100% odnawialną pomaga nam inwestować w technologie jutra, które tę energię produkują, magazynują czy dystrybuują.

Spółka Respect Energy wcześniej nazywała się TRMEW Obrót. Co oznacza nowa nazwa?

Jesteśmy w trakcie budowania firmy globalnej. Aktualnie działamy w Polsce, w Niemczech, Szwajcarii, Austrii, Włoszech i na Węgrzech. Jednak w ciągu najbliższych kilku lat chcemy być obecni w całej Europie, a także w Stanach Zjednoczonych i Japonii. Gdy będzie się rozwijać wolny rynek energii w kolejnych krajach czy regionach świata, będziemy tam wchodzić i pomagać w zmianie świata na zeroemisyjny.

Chcemy, aby nowa nazwa w zrozumiały sposób identyfikowała nas na rynkach międzynarodowych, jasno komunikując nasze wartości, jednoznacznie podkreślając nasz stosunek do ludzi i środowiska, w którym żyjemy. Ma się kojarzyć z szacunkiem, odpowiedzialnością, uczciwością i zaangażowaniem w działania na rzecz poprawy stanu środowiska naturalnego.

Czy nasz rynek jest gotowy na zieloną energię? Czy pochodzenie energii ma znaczenie dla polskiego konsumenta?

Polacy jako jeden z najważniejszych problemów, z którym muszą się zmierzyć identyfikują zanieczyszczenie powietrza. Już to wskazuje nam, że pochodzenie energii jest dla nas ważne. Dotychczas żyliśmy w świecie energii zdominowanej przez korporacje, budujące wielkie elektrownie, które emitują gigantyczne ilości zanieczyszczeń. Patrząc na tą ogromną infrastrukturę, każdy z nas mógł czuć się bezsilny. Trudno było sobie wyobrazić, że jakiekolwiek działanie z naszej strony może mieć znaczenie. Teraz jednak wchodzimy w erę energetyki rozproszonej, opartej o tysiące lokalnych elektrowni, które zaopatrują lokalne społeczności. Każda zmiana zaczyna się od jednej osoby i rozprzestrzenia stopniowo w społeczeństwie. Dlatego myślimy, że Polacy czekają na ofertę taką jak nasza, która pozwala im wybrać energię dobrą dla środowiska.

Czy stosunkowo niewielka firma jaką jest Respect Energy jest w stanie konkurować z gigantami rynku energii, posiadającymi po kilka milionów lojalnych klientów i ogromne możliwości kapitałowe? Jaki macie plan na uzyskanie przewagi konkurencyjnej?

My już uzyskaliśmy przewagi konkurencyjne w wielu obszarach. Pierwszym obszarem są nasze wartości. Dzięki nim mamy jasny kierunek, w którym idziemy. Do nich się odwołujemy podejmując codzienne decyzje biznesowe, co bardzo ułatwia nam rozwój. Kolejną przewagą, którą mamy jest wiedza rozumiana jako świadomość procesów zachodzących na rynku i zdolność antycypowania zmian, które nastąpią. Mamy w swojej organizacji pasjonatów energii, którzy rozwijają narzędzia pozwalające nam lepiej prognozować produkcje energii z odnawialnych źródeł, lepiej bilansować nasz portfel wytwórców i odbiorców. To co jest słabością i zagrożeniem dla tradycyjnej energetyki, jest naszą mocną stroną, gdyż przygotowywaliśmy się do transformacji energetycznej już od wielu lat i zachodzące obecnie zmiany są przez nas wyczekiwane zamiast nas przerażać.

Zapytam wprost. Co jest nie tak z polskim rynkiem energetycznym? Spółki energetyczne to bardzo stabilne przedsiębiorstwa, a mimo to wyraźnie widać, że od lat nie cieszą się zaufaniem inwestorów.

Polski rynek energetyczny tak jak i rynki innych krajów przechodzi transformację. Problem braku zaufania inwestorów do spółek z naszej branży jest zjawiskiem globalnym, nie naszym lokalnym. Nie mamy do czynienia z czymś wyjątkowym dla Polski. Na szczęście. Myślę, że spółki takie jak nasza, zmienią postrzeganie sektora energetycznego w oczach inwestorów, gdyż wnosimy zmianę, nowe idee, model biznesowy skrojony na miarę przyszłości i mamy praktycznie nieograniczone perspektywy wzrostu. Patrząc w przyszłość, czeka nas rewolucja związana z przejściem z paliw kopalnych na energię odnawialną. Zmiana ta nastąpi nie tylko w obszarze energii zasilającej żarówki czy czajniki. Czeka nas przejście z samochodów spalinowych na elektryczne, z gazu na wodór. To są szanse, które zaczynają już dostrzegać inwestorzy i powinny nas ponieść w najbliższych latach.

Jaki dokładnie jest wasz aktualny miks energetyczny? Jakie zmiany Pan przewiduje w tym zakresie?

Nasza organizacja skupia wokół siebie kilkuset wytwórców energii. Produkują oni energię w elektrowniach wodnych, wiatrowych, biogazowych czy słonecznych. Wśród naszych wytwórców jest grupa ludzi, którzy już kilkadziesiąt lat temu chcieli zmieniać świat na zielony, będąc prekursorami energetyki odnawialnej. Z czasem dołączali do nich inni. Myślę, że w przyszłości będziemy mieć bardzo szeroką grupę wytwórców, którzy będą produkować energię w rozproszonych elektrowniach. Żeby ułatwić ludziom inwestycje w odnawialne źródła energii i przyspieszyć transformację jesteśmy w trakcie tworzenia funduszu inwestycyjnego poprzez który każdy będzie mógł uczestniczyć w transformacji energetycznej jako inwestor.

Nowoczesna technologia w walce z koronawirusem

Nowoczesna technologia chroniąca przed koronawirusem wkracza do Polski. Jej efektem są pierwsze na świecie samoodkażające się maseczki. Ich wyjątkowość polega na tym, że wykorzystana do produkcji maseczek tkanina nie tylko chroni przed rozprzestrzenianiem się wirusa i bakterii, lecz je dezaktywuje i zabija. Skuteczność jest blisko 100-procentowa – wynika z testów renomowanych europejskich i amerykańskich instytutów badawczych.

– Średnio co 2-3 minuty koronawirusem zaraża się w Polsce nowa osoba. Problem jest tym większy, że z początkiem września do szkół wróciło prawie pięć milionów dzieci. Do funkcjonowania w zwykłym trybie wraca też coraz więcej firm, rezygnując ze zdalnej pracy. Dopóki nie zostanie wynaleziona szczepionka na COVID-19, wyzwaniem jest więc skuteczna ochrona przed zarażeniem – mówi dr Tomasz Dzieciątkowski z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Opatentowana szwajcarska technologia Livinguard jako pierwsza na świecie umożliwia produkcję tkanin, które oprócz właściwości filtracyjnych działają wiruso- i bakteriobójczo, rozrywając ściany komórek drobnoustrojów. Opiera się na innowacyjnych rozwiązaniach wykorzystywanych wcześniej przy filtrowaniu wody. Naukowcy z laboratoriów Livinguard z sukcesem zastosowali je do produkcji tekstyliów.

Technologia polega na osadzaniu na powierzchni tkaniny dodatniego ładunku polikationowego. – Gdy mikroby wejdą z nią w kontakt, komórka drobnoustroju, która jest naładowana ujemnie, zostaje zniszczona – wyjaśnia dyrektor Instytutu Higieny Zwierząt i Środowiska Freie Universität Berlin, prof. dr Uwe Rösler. – Nasze testy laboratoryjne potwierdziły, że tkanina wytwarzana w technologii Livinguard dezaktywuje ponad 99 proc. ludzkiego koronawirusa – potwierdza światowej sławy mikrobiolog i wirusolog prof. dr Charles P. Gerba z The University of Arizona. Podobne rezultaty przyniosły testy przeprowadzone przez naukowców Instytutu Technologii Włókienniczej Uniwersytetu RWTH w Akwizgranie.

Maseczki Fine Guard, wytwarzane w technologii Livinguard, składają się z trzech warstw. Jedna pełni rolę filtra, stanowiącego zaporę dla bakterii i wirusów, ale także tkwiących w powietrzu zanieczyszczeń. Dwie pozostałe działają zabójczo na mikroby. Są przy tym bezpieczne dla skóry. Samoodkażające się maseczki nie wymagają, jak tradycyjne, dezynfekcji po każdym użyciu. W przypadku zabrudzeń oraz dla własnej higieny można je prać. Są skuteczniejsze i tańsze w użyciu niż maseczki jednorazowe – mogą służyć nawet do rok.

Do Polski sprowadziła je firma LSP Life. – Jesteśmy start-upem, który stawia na innowacyjne rozwiązania chroniące zdrowie. Miarą sukcesu, oprócz celów biznesowych, jest dla nas społeczne zaangażowanie. Dlatego w wyjątkowym okresie zagrożenia COVID-19 promujemy wyjątkową technologię. Samoodkażające się maseczki doskonale sprawdzają się w pomieszczeniach zamkniętych. Mogą być optymalnym rozwiązaniem w szkołach, sklepach, placówkach usługowych i biurach, do których ze zdalnej pracy wraca coraz więcej Polaków – podkreśla prezes LSP Life Aleksandra Wolska.

Więcej informacji:

prezes LSP Life Aleksandra Wolska, tel. 695 68 68 68, e-mail: awolska@lsplife.pl

Kontakt dla mediów:
Agencja Face it! Marek Janota, tel. 510-139-576, e-mail: m.janota@agencjafaceit.pl

Opinie naukowców

„Nie widziałem nic tak skutecznego w tekstyliach. Nasze testy laboratoryjne potwierdziły, że tkanina wytwarzana w technologii Livinguard EFM-7 dezaktywuje ponad 99 proc. ludzkiego koronawirusa 229E”.

prof. dr Charles P. Gerba, mikrobiolog i wirusolog z The University of Arizona

„Gdy mikroby wejdą w kontakt z tkaniną, komórka drobnoustroju, która jest naładowana ujemnie, zostaje zniszczona. W przeciwieństwie do alternatywnych rozwiązań opartych na metalach nowa technologia jest bezpieczna zarówno dla skóry, jak i płuc. Takie tkaniny mogą pomóc w ograniczeniu problemów higienicznych także w innych obszarach, zarówno ogólnych, jak i medycznych wykraczających poza COVID-19, ponieważ chronią na poziomie molekularnym”.

prof. dr Uwe Rösler, dyrektor Instytutu Higieny Zwierząt i Środowiska Freie Universität Berlin

„W dobie pandemii COVID-19 brak dostępnej szczepionki oraz specyficznego terapii leczenia zakażeń spowodowanych przez nowego koronawirusa SARS-CoV-2 wymusił powszechne stosowanie niefarmakologicznych metod ograniczania jego przenoszenia. Nowością są maseczki wykorzystujące szwajcarską technologię Livinguard. Typowe maseczki tekstylne zapewniają wysoki poziom wygody, ale zazwyczaj oferują stosunkowo słabą filtrację powietrza. Z kolei maseczki o wysokiej zdolności filtracji, takie jak FFP2/N95, bywają dość niewygodne w noszeniu przez dłuższy czas. Problemy te rozwiązują maseczki wykorzystujące technologię Livinguard®, która powoduje skuteczną inaktywację bakterii i wirusów, w tym i koronawirusa SARS-CoV-2, a przy tym są wygodne do noszenia”.

dr hab. nauk medycznych Tomasz Dzieciątkowski, Katedra i Zakład Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Relacje w mediach

Wywiad z Sanjeev Swamy, założycielem Livinguard, dla CNN Money Switzerland:

Wywiad Shereen Bhan z Vibhav Chokhani, Senior VP Strategy Livinguad dla CNBC:

Zdalna praca bez barier

Z dnia na dzień coraz bardziej przyzwyczajamy się do pracy zdalnej. Okazało się, że formuła wymuszona przez pandemię, przynosi wiele korzyści zarówno dla pracodawców jak i pracowników. Boom na pracę zdalną to też świetna szansa dla osób niepełnosprawnych, by z większym powodzeniem ubiegać się o wymarzoną posadę.

Korzyści ze zdalnej pracy to po pierwsze oszczędności w związku z brakiem potrzeby wynajmowania biura czy dojazdu do miejsca pracy. Po drugie to rozszerzone możliwości zatrudniania – pracownicy mogą pochodzić z odległej miejscowości, mieć różne zobowiązania, które nie pozwalają na codzienne wyjście z domu, czy zmagać się z ograniczającymi ich niepełnosprawnościami.

Ta ostatni grupa często może pochwalić się świetnym wykształceniem, znajomością języków obcych i doskonałym przygotowaniem do pracy w różnorodnych dziedzinach. Mimo swoich atutów, wielu niepełnosprawnych wciąż czuje się wykluczonych w związku ze swoimi dolegliwościami, uniemożliwiającymi np. swobodne poruszanie się i docieranie każdego dnia do biur. Nie dla nich jest pęd współczesnego świata, wciąż nie do końca przyjazne architektonicznie miasta czy hałas codzienności, jaki wiąże się ze standardowym sposobem zatrudnienia. Ponieważ nie mogą się swobodnie przemieszczać, pozostają w czterech ścianach i nie wykorzystują swojego potencjału – ze stratą nie tylko dla nich samych, ale też dla potencjalnych pracodawców.

Lęk przed tym, czego nie znamy

Informatyzacja przynosi coraz więcej narzędzi umożliwiających zdalne wykonywanie obowiązków. W związku z tym temat niepełnosprawności w pracy powinien być właściwie drugorzędny. Niby tak jest, ale w praktyce ten problem jest wciąż żywy. Pracodawcy nadal niezbyt chętnie zatrudniają osoby niepełnosprawne. Najczęściej wynika to z błędnych wyobrażeń o sytuacji zdrowotnej danej osoby oraz z lęku przed tym, czego nie znamy.

Obawy pracodawców są związane przede wszystkim z tym, że niepełnosprawni pracownicy będą zbyt często korzystać ze zwolnień chorobowych, wydłużonego urlopu czy skróconego czasu pracy– mówi Iwona Lewandowska z BPO Network, firmy już od kilku lat pośredniczącej w zatrudnianiu pracowników w sposób zdalny. Pracowników niepełnosprawnych utożsamia się błędnie z „chorowitością”, niewydajnością i brakiem możliwości zachowania kontroli nad tym, co robią – szczególnie w trybie zdalnym.Pracodawcy boją się też na pewno kwestii prawnych i skarbowych związanych z wymogami PFRON-u. Tymczasem mało kto zdaje sobie sprawę, że opłaty na PFRON i tak są obowiązkowe – niezależnie od tego, kogo zatrudniamy. Jeśli jednak zdecydujemy się na pracowników niepełnosprawnych – możemy liczyć na dofinansowania, a także na pomoc takich firm jak nasza w przejściu przez różne procedury prawno-skarbowe.

Gdy kilka miesięcy temu nasz pędzący świat na chwilę się zatrzymał, wyraźniej dostrzeżono korzyści płynące ze zdalnego zatrudnienia, a firmy rozpoczęły wdrażanie procesów, mające na celu uruchomienie pracy bez barier. Nagle każdy lepiej zrozumiał, czym są ograniczenia – każdy to poczuł w większym lub mniejszym stopniu. Po pierwszym szoku, zrozumieliśmy też, że choć nie możemy swobodnie wychodzić z domu, to jednak musimy dalej żyć, jeść, płacić rachunki. Zaczęliśmy zastanawiać się więc nad rozwiązaniem… i znaleźliśmy je w postaci pracy zdalnej.

Te przemyślenia to chleb powszedni każdej osoby, która boryka się z niepełnosprawnością. Z jednej strony jest ciągły strach przed tym, jak to będzie, z drugiej szansa na rozwój, swoiste wyzwanie podjęcia kroków, mających na celu wirtualny rozwój i wyjście z trudnej sytuacji obronną ręką.

W nowej rzeczywistości upatrujemy więc wielką szansę dla osób niepełnosprawnych – mówi Iwona Lewandowska. Dzięki pandemii zdalne życie zaczęło być tematem szerzej dyskutowanym w mediach. Coś,co do tej pory wydawało się niemożliwe, nagle stało się wykonalne i, jak się okazało, świat wszedł w nowy tryb właściwie bez większego trudu. Pandemia sprawiła też, że pracodawcy stają się bardziej empatyczni i są w stanie lepiej wyobrazić sobie to, jak mogą czuć się pracownicy zamknięci w domach. Poza tym uczymy się urządzania wirtualnych biur, z dnia na dzień stajemy się bogatsi w doświadczenia i nabieramy zaufania do tej formy zatrudnienia.

Pokonać ograniczenia

Do tej pory mało kto doświadczył zjawiska znanego jako kwarantanna, czyli zamknięcie
w domach. Jedną z grup, które na pewno to przeżyły są niepełnosprawni.  Świat z barierami istniał dla nich od początku ich zmagań z niepełnosprawnościami. Co z tego, że zdobywali wykształcenie, sumiennie odbywali praktyki – skoro potem nikt nie chciał ich zatrudnić… Każdy z nich ma swoją historię i każdy w jakimś większym lub mniejszym stopniu wierzy w to, że któregoś dnia znajdą wymarzoną pracę, czując, że to będzie najlepsza terapia, wzmacniająca ich poczucie własnej wartości polepszająca stan zdrowia.

Z kolei pracodawcy, którzy podejmują się zatrudnienia osób niepełnosprawnych, poza tym, że mają w swoim zespole rzetelnych pracowników, dostrzegają wiele dodatkowych plusów z tej sytuacji. Zatrudnianie osób z niepełnosprawnością wzmacnia wizerunek pracodawcy i wpisuje się w politykę odpowiedzialności społecznej – mówi Joanna Olszewska, CEO w BPO Network, która od wielu lat pracuje nad poprawą świadomości na temat zatrudniania osób z niepełnosprawnością na otwartym rynku pracy.W dobie internetu gorąco zachęcam, by jak najczęściej inwestować w zdalne zatrudnienie właśnie pracowników z niepełnosprawnościami. Poza tym, że zapewnimy sobie „niewidzialną rękę na rynku pracy”, zyskujemy wykwalifikowanych i lojalnych specjalistów, a także dajemy innym ludziom ogromną szansę na rehabilitację i rozwój zawodowy.

BPO Network to firma z misją, która wspiera biznes poprzez tworzenie procedur i zespołów zdalnych pracowników z niepełnosprawnościami. Rekrutuje kandydatów do pracy w telefonicznych biurach obsługi klienta, telesprzedaży, branży analizy danych, IT, czy w Social Mediach. Poza wsparciem osób niepełnosprawnych na otwartym rynku pracy, proponuje usługi w zagadnieniach dotyczących kwestii związanych z optymalizacją obowiązkowych wpłat do Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych, obszarach związanych z dofinansowaniami, dotacjami na stanowiska pracy czy na podnoszenie kwalifikacji poprzez refundowane szkolenia, kursy, warsztaty. W całościowym ujęciu działalności przeprowadza cały proces za przedsiębiorstwa, zaczynając od rekrutacji, weryfikacji i wyboru odpowiedniego pracownika, poprzez stworzenie i prowadzenie teczki osobowej i dokumentacji do PFRON, szkoleń i wdrożeń aż po realizację projektu i oczekiwany efekt.

Od września znów pysznie w hotelach Campanile! Ponowne otwarcie restauracji w Szczecinie, Bydgoszczy i Poznaniu

Po wakacyjnej przerwie restauracje w hotelach Campanile w Szczecinie, Bydgoszczy i Poznaniu wracają na kulinarną mapę Polski. Na gości czekają zarówno dobrze znane, jak i zupełnie nowe smaki. W menu nie zabraknie też specjalności szefa kuchni – cieszących się wielką popularnością firmowych campaburgerów.

Na szczecińskim Starym Mieście, w sercu Bydgoszczy lub w zielonych okolicach poznańskiego jeziora Rusałka – goście odwiedzające hotele Campanile w północno-zachodniej Polsce już od września znów będą mogli cieszyć się pysznymi posiłkami serwowanymi w jasnych i przestronnych wnętrzach hotelowych restauracji.

– W związku z rosnącą liczbą rezerwacji postanowiliśmy dobrze przygotować lokale gastronomiczne w naszych hotelach do obsługi gości w nowym reżimie sanitarnym. Przerwę w funkcjonowaniu restauracji poświęciliśmy na doszkalanie załóg oraz wprowadzenie nowych procedur,zgodnych z aktualnymi regulacjami prawnymi i wytycznymi obowiązującymi wszystkie hotele zrzeszone w Louvre Hotels Group. Jesienią zarówno nasi goście hotelowi, jaki i mieszkańcy okolicy znów będą mogli sięgnąć po dania, które dotychczas cieszyły się szczególną popularnością:po tradycyjne przysmaki kuchni polskiej oraz naszego firmowego campaburgera z wołowiną, pleśniowym serem i pikantnym sosem. Z okazji ponownego otwarcia każda z restauracji uzupełniła również swoją ofertę o nowe, sezonowe przysmaki. Cieszymy się, że hotele Campanile w Szczecinie, Bydgoszczy i Poznaniu znów będą mogły oferować swym gościom pełen wachlarz usług – mówi Natalia Kukowska, Dyrektor RegionuZachodniegoi hotelu Campanile Bydgoszcz.

W Bydgoszczy i Szczecinielokale gastronomiczne wznowiły działalność 15 września, w Poznaniu natomiast już 7września. Restauracje w hotelach Campanile zapraszają do pysznego spędzania czasu zarówno hotelowych gości, jak i mieszkańców miasta. Hotele oferują również usługi w zakresie organizacji przyjęć okolicznościowych i wydarzeń specjalnych.

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...