.
Strona główna Blog Strona 183

Jak będzie wyglądać rynek opieki psychiatrycznej po pandemii?

Czas pandemii koronawirusa dobitnie uświadomił nam jeszcze większe potrzeby opieki zdrowia psychicznego niż dotychczas. Izolacja społeczna oraz ograniczony dostęp do specjalistów wskazują, że wiele osób już teraz wymaga lub będzie wymagało wsparcia psychologów, lekarzy psychiatrów oraz psychoterapeutów. Dlatego psychiatria, obok kardiologii i onkologii, jest jedną z priorytetowych dziedzin opieki zdrowotnej, której kondycja będzie miała szczególne znacznie w okresie wychodzenia z kryzysu wywołanego pandemią. Już przed kryzysem spowodowanym COVID-19, w Polsce ok. 1,6 mln osób leczyło się psychiatrycznie. Na wizytę w poradni zdrowia psychicznego w ramach NFZ trzeba było czekać nawet 3-4 miesiące. W Polsce mamy zaledwie ok. 4,3 tys. psychiatrów wykonujących zawód. Jeszcze mniej, bo zaledwie 455 wykonujących zawód specjalistów mamy w dziedzinie psychiatrii dziecięcej. Jak zatem będzie wyglądać krajobraz opieki psychiatrycznej po pandemii?

Główne problemy, z jakim borykała się dotychczas opieka psychiatryczna w Polsce, to zbyt niski poziom finansowania, deficyt kadr, brak koordynacji działań, a także duże ograniczenia i nierówności terytorialne w dostępie do świadczeń opieki psychiatrycznej. Do tego dochodzą stereotypy, uprzedzenia i niewielka świadomość społeczna dotycząca chorób psychicznych, a także stygmatyzacja, dyskryminacja i wykluczanie osób potrzebujących pomocy lub leczenia z powodu zaburzeń zdrowia psychicznego. Budżet NFZ na 2021 przewiduje wydatki w kwocie 3,17 mln PLN na opiekę psychiatryczną i leczenie uzależnień. To zaledwie 3% wydatków NFZ na świadczenia opieki zdrowotnej, co jest bardzo niską wartością v. 6-8% w krajach Europy zachodniej. Wymagany poziom finansowania to minimum 5%, czyli powinny być to wydatki na poziomie ok. 4,5 mld PLN. Szacunkowo taki poziom finansowania psychiatria w Polsce osiągnie za kilka lat i to z uwzględnieniem wydatków prywatnych. Problemy sektora coraz częściej rozwiązywane są właśnie z zaangażowaniem odpowiedzialnych inwestycji prywatnych, zarówno w obszarze opieki ambulatoryjnej, jak i szpitalnej. Zainteresowanie prywatnych inwestorów rynkiem opieki psychiatrycznej wyraźnie wzrosło już w latach 2018-2019.

– Doskonałym przykładem odpowiedzi na wyzwania z jakim mierzy się system jest projekt przygotowany przez Grupę Allenort, obejmujący sieć Klinik Terapii wraz z pierwszym w Polsce prywatnym szpitalem psychiatrycznym. Kliniki oferują wysokiej jakości koordynowaną opiekę psychiatryczną i psychoterapię, zarówno dla dorosłych, jak również dla dzieci. Rozwój sieci Klinik Terapii Allenort zainicjował proces konsolidacji rynku prywatnej opieki psychiatrycznej z udziałem prywatnego kapitału. Oceniamy, że procesy te będą kontynuowane w kolejnych miesiącach i najbliższych latach oraz będą napędzane rosnącymi potrzebami zdrowotnymi w obszarze psychiatrii, relatywnie wysokim stopniem rozdrobnienia sektora oraz wyjątkowo ograniczonym dostępem do kadr w tym sektorze. Równolegle do procesów konsolidacji, będą rozwijać się projekty organiczne, w tym nowe kliniki oraz rozwiązania w zakresie technologii – mówi Joanna Szyman, Wiceprezes Zarządu Upper Finance.

Według Moniki Stefańczyk z firmy PMR, eksperta w dziedzinie badań i analiz rynków w Europie Środkowej i Wschodniej, w szpitalnej opiece psychiatrycznej (bez psychiatrii jednego dnia i ośrodków leczenia uzależnień) w Polsce działa 22 947 łóżek i jest to sektor zdominowany przez podmioty publiczne – w ramach takich jednostek znajduje się 87% łóżek, kolejne w spółkach z udziałem Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, a tylko 3% posiadają podmioty prowadzone przez prywatnych operatorów. Prywatny sektor jest coraz bardziej zainteresowany dziedziną psychiatrii. Obecność prywatnego sektora jest coraz wyraźniej dostrzegalna w dziennych formach leczenia szpitalnego i w opiece ambulatoryjnej, a także w dziedzinie leczenia uzależnień.

Skala zaburzeń psychicznych w Polsce

Pierwszym i najpełniejszym badaniem epidemiologicznym zaburzeń psychicznych, ilustrującym skalę zaburzeń psychicznych w Polsce, jest badanie EZOP, przeprowadzone zgodnie z metodologią Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) we współpracy z Konsorcjum World Mental Health (WMH).

Stwierdzono w nim, że w badanej populacji przynajmniej jedno zaburzenie – z 18 definiowanych w klasyfikacjach (ICD-10 i DSM-IV) – można rozpoznać w ciągu życia u 23,4% osób. Po ekstrapolacji na populację generalną daje to ponad 6 milionów mieszkańców Polski w wieku produkcyjnym. Wśród nich co czwarta osoba doświadczała więcej niż jednego z badanych zaburzeń, a co dwudziesta piąta – trzech i więcej. Liczbę tych ostatnich, mających doświadczenia z kilkoma zaburzeniami, szacować można na blisko ćwierć miliona osób.

Do najczęstszych należały zaburzenia związane z używaniem substancji (12,8%), w tym nadużywanie i uzależnienie od alkoholu (11,9%) oraz nadużywanie i uzależnienie od narkotyków (1,4%). Ekstrapolacja tych danych na populację ogólną pozwala przyjąć, iż nadużywanie substancji, w tym alkoholu dotyczy ponad 3 mln, a uzależnienie – około 700 tys. osób w wieku produkcyjnym. Kolejna grupa zaburzeń pod względem rozpowszechnienia to zaburzenia nerwicowe, wśród których do najczęstszych należą fobie specyficzne (4,3%) i fobie społeczne (1,8%). Ogółem wszystkie postacie zaburzeń nerwicowych dotyczą około 10% badanej populacji. Ekstrapolacja danych na populację polską pozwala oszacować liczbę osób dotkniętych tymi zaburzeniami na 2,5 mln.

Zaburzenia nastroju – depresja, dystymia i mania – łącznie rozpoznawana u 3,5% respondentów, co przy ekstrapolacji wyników umożliwia oszacowanie liczby osób dotkniętych tymi problemami na blisko 1 milion. Depresja, niezależnie od stopnia jej ciężkości, zgłaszana była przez 3% badanych.

Impulsywne zaburzenia zachowania (zaburzenia opozycyjno-buntownicze, zachowania eksplozywne), które mogą sygnalizować lub poprzedzać szereg innych stanów klinicznych, rozpoznawano u 3,5% respondentów. Ekstrapolacja wyników na populację Polaków pozwala oszacować liczbę osób dotkniętych tymi zaburzeniami także na blisko 1 milion.

Niepokojące dane płyną z raportów Komendy Głównej Policji, dotyczących aktów samobójczych. W 2019 r. liczba osób zmarłych w aktach samobójczych to 11 961, jest to 7-proc. wzrost w stosunku do 2018 r. Największą grupę stanowią młodzi mężczyźni w wieku 30-39 lat. Rośnie liczba samobójstw wśród seniorów – blisko 1 500 osób, które odebrały sobie życie to osoby po 65. roku życia. Szczególnie jednak niepokojące są dane dotyczące wzrostu liczby samobójstw wśród dzieci. W grupie wiekowej od 7-12 lat było to aż 77%! Wśród 13-18 lat 22%, łącznie te dwie grupy to blisko 1 000 dzieci, które odebrały sobie życie w 2019 r. Według raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, opublikowanego w 2019 r., Polska pod względem zakończonych zgonem prób samobójczych dzieci w wieku 10-19 lat jest na drugim miejscu w Europie, zaraz po Niemczech. Na całym świecie obserwuje się nasilenie zjawiska pogłębiających się kryzysów psychicznych dzieci i młodzieży. Obawy, że w najbliższych latach potrzebne będzie znacznie większe wsparcie psychologów, terapeutów i psychiatrów dziecięcych wydają się więc uzasadnione.

Małe wydatki na świadczenia a wysokie koszty pośrednie chorób psychicznych

Koszty pośrednie mogą przekraczać 30 mld PLN. Są to koszty związane z absencjami, czy niezdolnością do pracy. O blisko 40 proc. wzrosła liczba dni absencji chorobowej pracowników z powodu zaburzeń psychicznych w latach 2012-2018 – wskazują autorzy raportu pt. „Odporność psychiczna pracowników. Emocje i biznes”. Z danych ZUS wynika, że w 2018 r. ze zwolnień lekarskich związanych z zaburzeniami psychicznymi korzystali najczęściej ubezpieczeni w wieku 30-39 lat (blisko 31 proc.) i w wieku 40-49 lat (blisko 29 proc.). Zwolnienia lekarskie z powodu zaburzeń psychicznych były też dłuższe niż średnia i w 2018 r. trwały średnio 17-18 dni.

Wzrost skali problemów w czasie pandemii Covid-19

Pandemia zmieniła nasz świat w sposób gwałtowany, wiemy, że życie po pandemii będzie inne. Towarzyszy nam stres, niepokój o własne zdrowie, bliskich, ale także o przyszłość. Źródłem stresu jest sam proces adaptacji do tej trudnej sytuacji i jest dla wielu osób ogromnym obciążeniem psychicznym. Do tego dochodzi konieczność izolacji społecznej, mniejsza aktywność ruchowa, brak kontaktu z przyrodą. Te sytuacje wpłyną na zwiększoną zachorowalność na choroby psychiczne. Osoby chore zaś mogą doświadczyć zaostrzenia choroby. Wszystko to będzie wpływało w sposób niewyobrażalny na zwiększenie skali potrzeb w zakresie opieki psychiatrycznej.

Nowoczesne technologie mogą wzmocnić opiekę psychiatryczną

Wywołana pandemią konieczność izolacji społecznej i nadchodzący kryzys gospodarczy zwiększają zapotrzebowanie na korzystanie ze zdalnych terapii. W koszyku świadczeń refundowanych przez NFZ od marca 2020 r. mamy teleporady (porada za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności): lekarskie, psychologiczne, sesje psychoterapii oraz instruktora terapii uzależnień. Teraz do gry wchodzą nowi gracze – firmy technologiczne. Szacuje się, że w ciągu najbliższych 2 lat przychody firm, które tworzą rozwiązania technologiczne w obszarze psychiatrii i psychoterapii, mogą wzrosnąć nawet kilkusetkrotnie. Technologii wspomagających konkretnie psychiatrię nie ma obecnie zbyt wielu. Jest zdecydowanie więcej narzędzi dla psychologów i psychoterapeutów, np. CBT Thought Diary czy polska aplikacja Therapify.

Nie tylko Cyberpunk 2077. Jak wygląda rynek gamingowy w Polsce?

    Ostatnie dni upłynęły pod znakiem premiery najnowszej produkcji zespołu CD Projekt, jednak krajowy rynek gamingowy nie ogranicza się wyłącznie do “Redów”. W kilku punktach polska branża wymyka się stereotypom, a potencjał rodzimych start-upów nie powinien wpędzać w kompleksy samych zainteresowanych.
    Autor: Łukasz Blichewicz — współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych

    Mity polskiego gamingu

    Tegoroczny raport analityków z Ministerstwa Rozwoju, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Fundacji Indie Games Polska oraz Game Industry Conference rozprawia się z kilkoma stereotypami, które od lat ciążą na rynku gamingowym. Na łamach “The Game Industry of Poland” zespół dowodzi, że maskulinizacja w przypadku konsumentów gier jest już echem historii. Spośród 16 mln regularnych graczy, blisko połowa, bo 47% kupujących, to kobiety, choć paradoksalnie — najwięcej tytułów skrojonych jest na męską część publiczności.

    Z jakiego sprzętu korzystają Polacy podczas testowania najnowszych tytułów? Pomimo nadal silnej pozycji tradycyjnych PC-ów, to konsole wiodą prym w kategorii obsługi popularnych gier. Co prawda na szczycie zestawienia znajdują się również urządzenia mobilne, jednak telefony i tablety przeznaczone są raczej dla mniej wymagających propozycji. Czy to oznacza, że krajowe start-upy będą się kierować w stronę segmentu Triple-A, czyli projektów na naprawdę dużą skalę budżetową? Niekoniecznie — nad Wisłą dobrze trzymają się symulatory oraz właśnie tytuły mobilne.

    Branża tylko dla dużych graczy?

    Wartość całego rynku gamingowego w Polsce szacowana jest na niebagatelne 2,3 mld złotych. Ile spółek pracuje na tak wyrazisty wynik? W kraju funkcjonuje 440 podmiotów specjalizujących się w produkcji gier, które zatrudniają 9710 pracowników. Co ciekawe, za 71% miejsc pracy w sektorze odpowiada dokładnie 397 przedsiębiorstw. Płynność rynkowa niszy również daje do myślenia potencjalnym inwestorom, ponieważ o ile przez ostatnie 3 lata zniknęło 120 zespołów produkcyjnych, to w tym samym okresie powstało 160 nowych.

    Zainteresowanie grami ma również swoje odzwierciedlenie na giełdzie. Tutaj jednak nie ma tak dużej przestrzeni na rynkowy egalitaryzm, ponieważ na głównej platformie GPW znajduje się wyłącznie 12 spółek, a na NewConnect – 31. Naturalne jest, że prym wiedzie CD Projekt z kapitalizacją na poziomie 42 mld złotych. To właśnie spółka z warszawskiej Pragi odpowiada za 25% przychodów całej branży. Coraz pewniej swoje miejsce wśród pięciu najważniejszych graczy zajmuje również zespół z Creepy Jar. Czy to oznacza, że branża zdana jest wyłącznie na giełdowych gigantów?

    Gra warta świeczki

    Spółki będące poza giełdą odpowiadają za 45% przychodów całego sektora. Twórcy Dying Light oraz Dead Island, czyli Techland, specjalizujący się w grach mobilnych zespół Huuuge Games, czy też Bloober Team tworzący tytuły z gatunku horrorów, sprawnie zagospodarowują swoje nisze. Jaka jest przyszłość twórców? W tej kategorii całkiem dobrze odnajdują się… polskie uniwersytety.

    Twórcy raportu zaznaczają, że na polskim rynku edukacyjnym istnieje 60 kursów związanych z branżą gamingową. Aż 34 kierunki dostępne są na publicznych uczelniach, a 26 — w ofercie placówek prywatnych. Są to przede wszystkim programy przeznaczone dla osób zainteresowanych kodowaniem, chociaż pojawiają się także kursy designu. Idąc tym tropem, siłą krajowego rynku może być już nieraczkujący sektor edukacyjny. Między innymi ten aspekt może przemówić do wyobraźni inwestorów — popyt na tytuły rośnie, a równolegle rąk do pracy wciąż będzie przybywać.

    Polska nisza gamingowa ma sporo do zaoferowania i nie ustępuje trendom z Zachodu. Co prawda krajowy sektor nie ma dostępu do tak rozwiniętej kultury działań, jak koledzy po fachu w USA, czy Wielkiej Brytanii, ale trend jest nadzwyczaj prężny. Poczynania dużych koncernów wciąż pozostawiają przestrzeń dla mniejszych graczy — tutaj pojawia się miejsce dla ambitnych start-upów.

     

    Życie “na wynos”. Czy usługi z dowozem to przyszłość sektora?

    Obostrzenia sanitarne wystawiły na ciężką próbę cały sektor gastronomiczny. Nakaz zamknięcia lokali dla gości i możliwość pracy wyłącznie na “wynosach” przekreślił szanse tysięcy restauracji. Czy pandemia koronawirusa oznacza koniec branży w tradycyjnym wydaniu? Może się okazać, że przedstawiciele gastronomii są w buforze przejścia między działalnością stacjonarną a cateringiem na życzenie.

    Wirus gastronomii

    Według raportów Głównego Urzędu Statystycznego, w okresie między kwietniem a wrześniem br. swoją działalność zawiesiło 4,3 tys. przedsiębiorców z branży gastronomicznej. Analitycy szacują, że do końca roku zamknięcie lub czasową niemożność działania zadeklaruje aż 7 tys. lokali. Poziom strat finansowych? Dług sektora to około 700 mln zł.

    W całym kraju działa 68,3 tys. przedsiębiorstw z branży gastronomicznej. Według GUS-u, 7,5 proc. wszystkich lokali zmaga się z “poważnymi długami”. Skala obciążeń finansowych sięga od kilku do nawet kilkudziesięciu milionów złotych. W raportach pojawiają się zarówno duże sieci restauracji, jak i działalności jednoosobowe. Czy oznacza to koniec gastronomii, jaką konsumenci znali do tej pory?

    Jednak dowozy?

    Według przedstawicieli sektora najlepiej radzą sobie fast-foody i pizzerie. Te z kolei świetnie odnajdywały się w dowożeniu zamówień zarówno przed pandemią, jak i w jej trakcie. Popularność takich rozwiązań dynamizuje także branża nowych technologii. Jednym z pionierów mobilnej gastronomii był koncern Ubera. W ślady korporacji z Doliny Krzemowej poszedł Bolt z aplikacją Bolt Food, a także firmy, które do tej pory pozostawały nieco w cieniu – Glovo, czy Just-Eat (w Polsce Pyszne.pl).

    Zwrot ku “wynosom” to także szansa dla krajowego cateringu. Adam Adamski, były mistrz Polski w kulturystyce i założyciel cateringu dietetycznego Fit Malina zwraca uwagę, że koronawirus faktycznie odcisnął poważne piętno na całej branży, jednak daje też sporo nadziei na przyszłość. Pierwotnie działająca w Wielkopolsce Fit Malina zaczęła wchodzić na rynek warszawski… właśnie w trakcie pandemii.

    Zdecydują klienci

    Według Adama Adamskiego, catering dietetyczny to jedna z najbardziej mobilnych form usług gastronomicznych, a zarazem nisza wyjątkowo elastyczna pod względem oferty. Firmy cateringowe pozostawiają sporą przestrzeń dla samych klientów, którzy mogą personalizować swoje zestawy względem swoich potrzeb. Trend na indywidualizację karty wkracza powoli również do tradycyjnych lokali. Pytanie jednak brzmi – czy klienci pozostaną w czterech ścianach restauracji?

    Najpewniej tak. Potrzeba socjalizacji i cały rytuał, chociażby spotkania przy kolacji będzie towarzyszył konsumentom zwłaszcza po kilku miesiącach lockdownu. Nie zmienia to jednak faktu, że równolegle powstanie grupa odbiorców, którzy postawią na większą mobilność usług gastronomicznych i tutaj catering może ugrać naprawdę sporo.

    Prawdopodobnie kolejne kwartały nie zaserwują rynkowi radykalnego przewrotu z branżą gastronomiczną w roli głównej, lecz widoczny już romans cateringu z aplikacjami mobilnymi daje nadzieje na ruch w stronę zmiany filozofii działania. Czy konsumentów czeka perspektywa życia “na wynos”? Wszystko zależy od stanu całego sektora zaraz po pandemii.

    Czy Twoja firma jest skalowalna?

    Skalowalność to słowo, które cały czas po polsku brzmi dziwnie. Powoli jednak powinniśmy się zacząć do niego przyzwyczajać, ponieważ nie ma innego terminu, którym można opisać niezwykle ważną cechę, jaką powinny posiadać prawie wszystkie nowoczesne przedsiębiorstwa.

    Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący Rady Nadzorczej w polskim fintech’u Provema

    Czym jest skalowalność

    Skalowalność przedsiębiorstwa należy rozumieć jako możliwość łatwego zwiększenia skali działania. W przypadku tradycyjnego przedsiębiorstwa, takiego jak na przykład fabryka samochodów, zwiększenie produkcji nie jest łatwe. Może wymagać wybudowania nowych budynków, zakupu maszyn, zatrudnienia i przeszkolenia pracowników, czy renegocjacji kontraktów z dostawcami i odbiorcami. Taki proces wymaga czasu i znacznej ilości kapitału.

    Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku przedsiębiorstwa oferującego na przykład płatny dostęp do eksperckich raportów lub webinariów. Skokowy wzrost sprzedaży w najgorszym wypadku może doprowadzić do tego, że trzeba będzie co miesiąc wydać niewielką kwotę na bardziej wydajny serwer. Również ekspansja geograficzna jest bardzo łatwa, gdyż nie trzeba dostarczać klientom żadnych fizycznych produktów, brać pod uwagę kosztów transportu czy ceł. Bez problemu można rozwijać sprzedaż na całym świecie.

    Jakie są konsekwencje skalowalności

    W sensie ekonomicznym skalowalność oznacza możliwość zwiększenia sprzedaży dzięki pozyskaniu kapitału. Z punktu widzenia przedsiębiorcy, który chce pozyskać środki na działalność, kluczowe jest zrozumienie, że ta zależność działa w dwie strony. Pozyskanie kapitału umożliwia rozwój, ale jednocześnie skalowalność w znacznym stopniu umożliwia pozyskanie kapitału.

    Jeżeli można udowodnić, że dany projekt jest rentowny działając w niewielkiej skali oraz że jego model biznesowy jest skalowalny, potencjalny inwestor nie ma żadnego powodu, aby w niego nie zainwestować. Przy właściwym wykorzystaniu, zainwestowane środki muszą doprowadzić do zwiększenia dochodów.

    Inwestorzy biorą pod uwagę jeszcze jeden bardzo istotny czynnik – ryzyko. Skalowalność, rozumiana jako powiązanie kapitału z wielkością sprzedaży, ułatwia jego szacowanie. Dzięki temu dynamiczny wzrost biznesu staje się procesem bardziej przewidywalnym.

    Kluczowe narzędzia wzrostu

    Właściwe wykorzystanie pozyskanego kapitału wymaga zastosowania odpowiednich narzędzi. Zatrudnienie nowych pracowników powinno zwiększać możliwości przedsiębiorstwa w zakresie tworzenia rentownych produktów, inwestycje w technologie powinny prowadzić do automatyzacji kluczowych procesów i zwiększenia efektywności działania, a efektem wydatków na marketing powinien być bezpośredni wzrost sprzedaży. Należy również pamiętać o tym, że nie można być specjalistą od wszystkiego. Szczególnie małe i średnie przedsiębiorstwa powinny rozważyć outsourcing niektórych ważnych procesów i koncentrację na najważniejszych obszarach działalności.

    Skalowalność nie powstaje sama z siebie. Powinna być efektem świadomych decyzji podjętych przez założycieli przedsiębiorstwa już na etapie projektowania jego struktury. Należy pamiętać o tym, że możliwość łatwej i szybkiej ekspansji przedsiębiorstwa jest dziś kluczowym kryterium, jakie biorą pod uwagę profesjonalni inwestorzy.

    Elektryczna ŠKODA ENYAQ iV wyposażona w 13-calowy wyświetlacz, nowy cyfrowy zestaw wskaźników i specjalne usługi online

    Nowoczesny system multimedialny w modelu ŠKODA ENYAQ iV oparty jest na najnowszej generacji modułowych systemach Infotainment i oferuje liczne funkcje online. Centralny element systemu to ekran dotykowy o przekątnej nawet do 13 cali, który można obsługiwać za pomocą gestów oraz asystenta głosowego Laura. Najważniejsze funkcje wyświetlane są na zmodernizowanym ekranie cyfrowego zestawu wskaźników o przekątnej 5,3 cala. Dostępne są cztery różne układy cyfrowego kokpitu, a jego obsługa jest bardzo komfortowa dzięki wielofunkcyjnej kierownicy. Aplikacja ŠKODA Connect umożliwia także zdalną obsługę ładowania akumulatora oraz klimatyzacji.

     

    Wyświetlacz w modelu ENYAQ iV ma aż 13 cali i jest największy wśród modeli marki. Kierowca może dostosować jego układ i obsługiwać urządzenie za pomocą dotyku, suwaka dotykowego, gestów dotykowych multi-touch i ruchów dłoni. Ponadto wyświetlacz można też obsługiwać za pomocą cyfrowego asystenta głosowego Laura. Asystent rozumie 15 języków, a w sześciu z nich rozpoznaje płynnie wypowiadane zdania. Zmodernizowany cyfrowy kokpit wyświetla na 5,3-calowym ekranie najważniejsze informacje, takie jak: prędkość, dane na temat jazdy, wskazówki nawigacji i informacje z aktywnych systemów wspomagających. Kierowca może intuicyjnie przełączać się między widokami za pomocą wielofunkcyjnej kierownicy.

    Doskonały dźwięk i łączność z telefonem

    Oprócz radia analogowego system Infotainment odbiera także sygnał cyfrowy DAB oraz radia internetowe i hybrydowe. Wzmacniacz 20 W z czterema kanałami zapewnia idealny dźwięk. Za pomocą technologii SmartLink, Android Auto lub Apple CarPlay można bezprzewodowo zintegrować telefon z systemem, a także ładować go indukcyjnie poprzez Phone Box. W modelu ENYAQ 50 iV z 10-calowym wyświetlaczem z przyciskami dotykowymi w standardzie dostępne są cztery głośniki, a w modelu ENYAQ 60 iV – osiem głośników. System audio CANTON z dwunastoma głośnikami dostępny będzie jako wyposażenie opcjonalne.

    Zawsze online

    Stałe połączenie z Internetem, dzięki wbudowanej karcie eSIM, zapewnia wsparcie online dla wielu funkcji, np.: informacji o ruchu drogowym lub nawigacji podczas planowania trasy. Usługi ŠKODA Connect na telefony komórkowe oferują specjalne funkcje dla samochodów elektrycznych. Dzięki temu, poprzez aplikację ŠKODA Connect lub portal internetowy, właściciel może zdalnie sterować ładowaniem akumulatora lub włączyć klimatyzację przed rozpoczęciem podróży. Ponadto połączenie z Internetem umożliwia aktualizację map i oprogramowania systemu w trybie OTA.

    Trendy i narzędzia obsługi klientów online w motoryzacji

    Klienci branży motoryzacyjnej coraz częściej przy wyborze auta poszukują informacji na temat wybranych modeli czy usług w Internecie, zwłaszcza w czasach pandemii. Wymagało to zupełnie nowego podejścia w obsłudze klienta oraz opracowania innowacyjnych narzędzi do tego celu. Zmiany te stały się tematem konferencji „Trendy i skuteczne narzędzia obsługi klientów online w motoryzacji” zorganizowanej 11 grudnia br. przez Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR oraz Renault Polska.

    W ubiegłym roku 74% klientów w Polsce wykorzystywało sieć przed zakupem do poszukiwania informacji na temat produktów będących przedmiotem ich zainteresowania, a 42% wspomagało się informacjami już w trakcie zakupów*. Jeśli uwzględnić konkretnie produkty związane z motoryzacją, Wskaźnik Wpływu Cyfrowego wyniósł 62%.

    Na proces zakupowy wpłynęła również pandemia COVID-19, a zmiany te nie ominęły branży samochodowej. Jeszcze trzy lata temu około 50% klientów zainteresowanych zakupem samochodu zaczynało od poszukiwania informacji na temat aut w sieci. Teraz ponad 80% potencjalnych klientów zaczyna przygotowanie do zakupu auta od przeglądania oferty w sieci**.

    Ważną rolę może odegrać również zmiana pokoleniowa. Na rynku pracy jest już obecne tzw. pokolenie Y (milenialsi), dobrze zaznajomione z nowoczesnymi technologiami i usługami mobilnymi. Kluczowe może się okazać jednak zwłaszcza pokolenie Z, czyli osoby urodzone w drugiej połowie lat 90. i na początku XXI w. Klienci, którzy praktycznie od urodzenia obcują ze światem wirtualnym, mogą oczekiwać, by przez cały proces sprzedaży można było przejść w Internecie. Należy się spodziewać, że w tym kierunku będzie więc zmierzała obsługa klienta.

    W ciągu najbliższych lat ponad 25% przyszłych klientów może kupować online**. Już teraz największy serwis w Europie „carwow”, zajmujący się sprzedażą samochodów online, ma na rynku brytyjskim udział w segmencie klienta indywidualnego na poziomie blisko 11,5%.

    Zmienia się nie tylko sam proces sprzedaży, lecz także sposób korzystania z samochodów oraz rodzaj wybieranych pojazdów. Coraz więcej osób zamiast posiadania własnego samochodu wybiera współdzielenie. Problemy ekologiczne i związane z tym rosnące wymagania dotyczące dopuszczalnych poziomów emisji przyczyniają się natomiast do rozwoju mobilności elektrycznej.


    Branża motoryzacyjna musi być otwarta na zmiany, a zwłaszcza na cyfryzację. Stało się to szczególnie ważne w obecnym czasie, gdy wszyscy starają się ograniczyć fizyczny kontakt z innymi, ale ten proces rozpoczął się już wcześniej. Klienci, przyzwyczajeni do kupowania i załatwiania wielu spraw online, chcą w jak największym zakresie mieć możliwość korzystania z internetowych narzędzi
    – mówi Wojciech Drzewiecki, Prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR.

    Życie naszych klientów w znacznej mierze przeniosło się obecnie do przestrzeni wirtualnej. Z tego powodu udoskonalamy istniejące narzędzia obsługi klientów online oraz proponujemy innowacyjne rozwiązania w tej dziedzinie, by ułatwić dostęp do wielu naszych usług bez wychodzenia z domu. Klienci chętnie z tego korzystają. Miesięcznie odbywają ponad 400 czatów z naszymi doradcami. Za pośrednictwem Internetu złożyli również już ponad 1000 zamówień na przeglądy samochodów – mówi Tomasz Mróz, Dyrektor Wykonawczy Renault w Polsce.

    Wybrane usługi, z których klient może skorzystać na stronach Renault i Dacii:

    • Wyszukiwarka umożliwia wybranie dowolnego salonu i rozpoczęcie czatu z doradcą handlowym. Większość klientów bardzo wysoko ocenia ten rodzaj kontaktu w kategoriach dostępności i kompetencji doradcy.
    • Czat wideo pozwala odbyć wirtualny spacer po salonie i obejrzeć konkretny model auta. W listopadzie aż 38% klientów rozpoczynających czat on-line zdecydowało się na przejście do wideoczatu.
    • W ramach ofert „Auta dostępne od ręki” można obejrzeć samochód, sprawdzić jego wyposażenie i przeprowadzić symulację finansowania. Auto może zostać sprowadzone do salonu preferowanego przez klienta.
    • „365 dni testów Renault” to akcja, w ramach której klient może umówić się na samodzielne 24-godzinne jazdy testowe.
    • Moduł „wyceń swój samochód” pozwala poznać szacunkową wartość posiadanego auta online i wybrać nowy model z gamy Renault, jeśli decydujemy się na wymianę samochodu.
    • Dzięki internetowej platformie NEST klient może szybko i wygodnie skonfigurować wybraną wersję oraz opcje wyposażenia, a następnie otrzymać kompletną ofertę wraz z finansowaniem, umówić się na jazdę próbną czy otrzymać on-line umowę na nowe auto. Po dokonaniu transakcji wystarczy już tylko odebrać auto z salonu.
    • Renault E-TECH Drive zapewnia wyjątkowe doświadczenie jazd testowych samochodami hybrydowymi Renault połączone z doświadczeniem cyfrowym. Na jazdy można zapisać się online, a po ich odbyciu sprawdzić swoje wyniki – również przez Internet – i otrzymać spersonalizowaną kalkulację oszczędności. Renault jest jedyną marką, która obecnie oferuje taką możliwość.
    • W serwisach Renault już teraz można bez wychodzenia z domu umówić się na wizytę w warsztacie i poznać wycenę przeglądu lub prac serwisowych, zamówić akcesoria bez montażu czy zrealizować zamówienie za pomocą płatności online. W ramach kampanii „Nowa Serwisowa Oferta” Renault odnotowało ponad 1500 operacji serwisowych. Najlepiej sprzedającymi się online produktami i usługami marek Renault i Dacia były przeglądy, koła i opony oraz akcesoria.

    Case study internetowej działalności Renault i Dacia było częścią konferencji online „Trendy i skuteczne narzędzia obsługi klientów online w motoryzacji” organizowanej przez Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR i Renault Polska, która odbyła się online 11 grudnia br. Zapis konferencji można obejrzeć pod adresem motowebinar.pl

    RENAULT prezentuje KOLEOSA 2021 i ceny w Polsce

    W ramach odświeżenia gamy na rok modelowy 2021 Renault Koleos zyskuje we wszystkich wersjach nowy charakterystyczny układ przednich i tylnych świateł wykonanych w 100% w technologii LED. Przednie światła LED zapewniają o 25% skuteczniejsze oświetlenie w porównaniu do świateł halogenowych, zużywając przy tym o 10% mniej energii. Tylne światła 3D LED mają teraz sekwencyjne kierunkowskazy w wersji Initiale Paris.

    Jeśli chodzi o kolory nadwozia i materiały, pojawia się nowy kolor nadwozia, Szary Highland,

    a we wnętrzu Koleosa – nowy kolor skórzanej tapicerki Riviera – Brązowy Camel. Jest dostępna już od poziomu wyposażenia Intens i towarzyszą jej ozdobne wstawki z ciemnego drewna w panelach drzwi i na desce rozdzielczej, nadając wnętrzu zdecydowanie ekskluzywny charakter.

    W wersjach z napędem 4×4 pojawia się też system kontroli zjazdu ze wzniesienia (Hill Descent Control). System, dostępny w wersji Blue dCi 190 4×4 X-Tronic, działa w zakresie od 5 do 30 km/h. Ogranicza prędkość jazdy Koleosa w dół bez konieczności wciskania pedału hamulca. To idealne rozwiązanie do poruszania się po bezdrożach, pozwalające kierowcy skupić się wyłącznie na torze jazdy.

    W roku modelowym 2021 utrzymano również gamę wersji, która zaczyna się od poziomu wyposażenia Zen w cenie od 128 900 zł brutto. Nowy silnik TCe 160, współpracujący z 7-stopniową skrzynią biegów EDC, zapewnia wysoki poziom przyjemności z jazdy i jest niezwykle oszczędny. Emituje zaledwie 153 g CO2/km. Ponadto wszystkie montowane w Koleosie silniki (TCe 160 EDC i Blue dCi 190 4×4 X-Tronic) spełniają wymagania normy Euro6 DFull.

    KOLEOS 2021 – cena brutto

    Zen TCe 160 EDC – 128 900 zł

    Intens TCe 160 EDC – 136 900 zł

    Intens Blue dCi 190 X-Tronic 4WD – 159 900 zł

    Initiale Paris TCe 160 EDC – 152 900 zł

    Initiale Paris Blue dCi 190 X-Tronic 4WD – 175 900 zł

    żródło: Renault

     

    Audi museum mobile obchodzi dwudzieste urodziny

    Audi RS 4

    Już za kilka dni minie dwadzieścia lat od momentu otwarcia Audi museum mobile. Nastąpiło to dokładnie 15 grudnia 2000 roku. W ciągu pierwszych dwudziestu lat nowego tysiąclecia, AUDI AG zapisało wiele nowych rozdziałów w historii swojego sukcesu. W tym czasie powstawały samochodowe klasyki, ale stawiano też kamienie milowe w rozwoju technicznym aut. By uczcić dwudziestą rocznicę powstania muzeum, Audi postanowiło pokazać zwiedzającym najważniejsze osiągnięcia tych lat. Począwszy od 15 grudnia, na gości Audi museum mobile czekać będą 34 nowe eksponaty – historyczne dla czterech pierścieni samochody.

    Najbardziej spektakularnym elementem wystawy jest obrotowa winda, tzw. paternoster. Dzięki temu urządzeniu, na ekspozycjach, na których dotychczas wymieniano eksponaty w ramach wystaw tematycznych, od teraz krążyć będą wystawowe samochody związane z historią AUDI AG. Z wyjątkiem Auto Union Silberpfeile (Srebrna Strzała), które pozostaną na swoim tradycyjnym miejscu na trzecim piętrze muzeum, wszystko to, co od lat sześćdziesiątych sprawiło, że Audi stało się sportową marką, będzie prezentowane na platformach obrotowych, które towarzyszą zwiedzającym na wszystkich czterech piętrach. Nada to wystawie zupełnie nowej jakości. Zamiast obecnych pięciu eksponatów, będzie ich teraz czternaście. Wśród nich znajdzie się Audi A4 DTM – zwycięzca serii z 2007 roku, prototyp Audi Le Mans R8 LMP z 2002 roku, Audi A4 STW z 1996 roku, Audi Rally quattro Group 4 z 1980 roku, Audi Sport quattro Rally Group B z 1985 roku, NSU 1300 TT „Jägermeister” z 1975 roku, a także DKW F11/64 z 1963 roku.

    Zmiana ta umożliwiła przeprojektowanie poprzedniej powierzchni wystawienniczej sportów motorowych na drugim piętrze i ustawienie na niej najnowszych ikon marki Audi. Zwiedzający zobaczą tu Audi TT Coupé – ikonę designu – oraz legendarne Audi A2 i Audi A8, świadka powrotu Audi do segmentu samochodów luksusowych. Pokazane zostaną również Audi RS 4 i Audi Convertible z pięciocylindrowym silnikiem, reprezentujące sportowy charakter marki oraz Audi Allroad quattro z 2001 roku, będące zapowiedzią współczesnych, niezwykle udanych samochodów segmentu SUV. Do tego dochodzi jeszcze Audi Duo III, którym marka z Ingolstadt już w latach dziewięćdziesiątych testowała elektryczną mobilność. Ponadto, fani techniki zobaczą trzy różne model silników wykorzystywanych w przeszłości przez auta spod znaku czterech pierścieni. W sekcji samochodów przedwojennych obejrzeć będzie można funkcjonującą kopię pierwszej innowacji Augusta Horcha – płynnie pracujący silnik z 1901 roku. Natomiast na drugim piętrze, wraz z pozostałymi modelami silników, umieszczono dwucylindrowy, dwusuwowy silnik rzędowy DKW z lat pięćdziesiątych oraz silnik obrotowy NSU/Wankel z 1968 roku.

    Po dwudziestu latach funkcjonowania Audi museum mobile, konieczne okazało się również zastąpienie niektórych eksponatów innymi, o równorzędnej wartości historycznej, z racji tego, że pozostawianie pojazdów zabytkowych na dłuższy okres czasu w bezruchu nie jest dla nich korzystne. Muzeum opuści np. Horch 303 z 1927 roku, pierwszy niemiecki samochód z silnikiem ośmiocylindrowym. Ten wyjątkowy samochód zostanie zastąpiony przez jego następcę – Horcha 305 z 1928 roku, z nadwoziem Landaulett, jednego z ostatnich ocalałych tego typu pojazdów. Do wystawy dołączy też Audi Front Roadster z 1936 roku, jeden z dwóch ostatnich istniejących egzemplarzy, które Audi Tradition przywróciło do stanu sprzed lat. Pojawią się tu również dwa kolejne, niezmiernie interesujące przedwojenne samochody. Jednym z nich Horch 930 S, pojazd studyjny z opływowym nadwoziem, pokazany po raz pierwszy w 1939 roku, na targach motoryzacyjnych w Berlinie, przez poprzednika Audi, firmę Auto Union AG. Kolejnym pojazdem, który zostanie włączony do stałej ekspozycji jest prototyp DKW F 9 z 1940 roku. Wojna uniemożliwiła seryjną produkcję obu modeli, ale zwiedzający Audi museum mobile mogą je zobaczyć właśnie w tym miejscu.

    Na wystawie znalazł się jeszcze jeden szczególny, choć właściwie współczesny świadek rozwoju motoryzacji. To samochód wyznaczający niezwykle ważny moment w historii firmy: DKW Munga, zbudowany przez Auto Union GmbH w 1956 roku. Ten terenowy pojazd został zamówiony przez założone 65 lat temu współczesne, niemieckie siły zbrojne. Zamówienie to pomogło młodej firmie z Ingolstadt przetrwać trudne powojenne czasy i przyczyniło się do tego, że AUDI AG miało w dalszych latach możliwość dynamicznego rozwoju.

    Ważne Informacje

    Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

    W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

    23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

    21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

    Stop the clock na rynku ESG

    ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

    Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

    Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

    AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

    Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

    Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

    Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...