.
Strona główna Blog Strona 174

Fundusz Gatesa wesprze ekologiczne start-upy

Inwestowanie w zrównoważony rozwój to trend, który już na stałe zadomawia się nad Wisłą, jednak czy w całym procesie dostrzegamy potencjał krajowych start-upów? W polskich realiach nie ma jednoznacznej odpowiedzi (a szkoda), kiedy to za Atlantykiem tworzone są odpowiednie fundusze dla debiutantów chcących przyczynić się do walki o bardziej ekologiczne jutro. Czołowi reprezentanci ruchu? Przede wszystkim Bill Gates z Breakthrough Energy Ventures (BEV).

Autor: Łukasz Blichewicz — współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych.

Lekcja I: Prostota i znane twarze. Jak twórca Microsoftu wspiera ekologiczne start-upy?

Historia funduszu Breakthrough Energy Ventures z pewnością nie nada się na scenariusz hollywoodzkiego blockbustera i to pierwsza lekcja, którą powinniśmy przyjąć do serca, obserwując poczynania Billa Gatesa na scenie startupowej — prostota. BEV powstał na przełomie 2015 i 2016 roku w celu wsparcia idei zrównoważonego rozwoju oraz technologii ograniczających emisję gazów cieplarnianych. Sam twórca ogłosił powstanie funduszu na listopadowej edycji United Nations Climate Change Conference w 2015. Pierwotnie w skład grupy wchodziło 28 inwestorów, którzy rok później zgromadzili kapitał rzędu 170 mld dolarów.

Gates, będąc marką samą w sobie, firmował ideę wsparcia proekologicznych start-upów ramię w ramię z innymi, równie rozpoznawalnymi nazwiskami światowego biznesu. Wśród najbardziej znanych wspólników wymienia się nazwiska m.in. Jeffa Bezosa (Amazon), Richarda Bransona (Virgin Group), Jacka Ma (Alibaba Group), czy Marka Zuckerberga (Facebook). Czy czołowi gracze wystarczą w promowaniu debiutantów? Najczęściej — tak. To także lekcja dla polskiego rynku start-upowego. Pomimo kilku naprawdę wyróżniających się nazwisk, cierpimy na deficyt prawdziwie przygotowanych specjalistów, zapewniających młodym spółkom self-PR.

Lekcja II: Nie porównuj i ucz się na błędach. Czy BEV wypłynął na kryzysie?

Breakthrough Energy Ventures powstał niejako na fali powrotu funduszy na rzecz rozwoju ekologicznych start-upów. Pierwszy okres intensywnego wsparcia m.in. OZE był dla wielu inwestorów szansą na odbicie. Czy skuteczną? Nie. W latach 2006-2011 przedsiębiorcy stracili 50 proc. z szacowanego na 25 mld dolarów rynku. Główny winowajca? Kryzys z roku 2008. Co więcej, spore oczekiwania inwestorów napędzane były bańką internetową — oczekiwano podobnych zwrotów, jak w przypadku start-upów działających w sieci. W tamtym okresie (dzisiaj z resztą też) projekty związane ze zrównoważonym rozwojem były przedsięwzięciem długoterminowym. Dekadę temu uważano, że start-up to start-up — niezależnie od branży przyniesie duży procent.

Polscy inwestorzy powinni przyjąć strategię Gatesa właśnie z okresu przejściowego, czyli obicia w roku 2016. Wcześniej Amerykanie skupiali się na start-upach, które zajmowały się wyłącznie źródłami odnawialnymi, biopaliwem i elektromobilnością. O ile teraz wszystkie trzy obszary są w czołówce maratonu o status unicorna, wtedy odczuwalną pieczę nad tymi przedsięwzięciami trzymało państwo. BEV starannie wyciągnął wnioski z wpadek pionierów. Fundusz nie wymaga zwrotu w ciągu 5 lat od momentu zainwestowania, a start-upy mają 20 lat na realizację działań strategicznych.

Lekcja III: Daj szansę zmianom i współpracuj z ekspertami. Jak Gates łączy elastyczność z wymogami?

Gates wydaje się stawiać na dużą elastyczność start-upów, które, chociażby w przypadku niepowodzeń podczas realizacji programu pilotażowego, mogą bez większego problemu zmodyfikować, a nawet całkowicie zmienić bazową technologię. Ponadto, BEV daje pole do popisu specjalistom nie tylko z branży OZE. W programie odnajdą się również młode spółki specjalizujące się w zagadnieniach rolniczych, budownictwie, zrównoważonej produkcji oraz transporcie. Szeroka interdyscyplinarność, a także elastyczność ze strony inwestorów powinna zawitać również nad Wisłą. Co warto zapamiętać, pomimo dużej samodzielności start-upów, w przypadku BEV nie ma jednak miejsca na bujanie w obłokach.

Jednym z czołowych warunków Gatesa jest wymierne działanie start-upów na rzecz planety. Spółki mają obowiązek raportowania, w jakim stopniu przyczyniają się do ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Minimum? Co najmniej 500 mld ton metrycznych CO₂, co odpowiada 1 proc. emitowanych zanieczyszczeń w skali globalnej. Ponadto, Gates postawił pewien bardzo wymowny warunek również w kontekście struktur samego funduszu. W zespole Breakthrough Energy Ventures oprócz inwestorów z pokaźnym portfelem muszą zasiadać również naukowcy, inżynierowie, przedsiębiorcy, urzędnicy oraz bankierzy.

Zarówno krajowe start-upy, jak i inwestorzy powinni wziąć przykład ze strategii BEV, ponieważ skala działań funduszu Billa Gatesa wydaje się nie zwalniać pomimo globalnej pandemii. Druga runda wsparcia młodych spółek przewiduje niebagatelną kwotę rzędu 1 mld dolarów. Wśród grona szczęściarzy jest miejsce na dokładnie 45 spółek. Również nad Wisłą jest miejsce na skuteczne wsparcie proekologicznych start-upów.

Algorytmy wchodzą do branży cateringowej

Rynek diety pudełkowej ma coraz większy udział w segmencie spożywczym oraz na rynku e-commerce. W realizacji potencjału branży mają swój udział również rozwiązania do tej pory zarezerwowane dla sektora high-tech. Kto zdecydował się na opuszczenie utartych ścieżek i współpracę z fintechem?

Krajowy biznes spożywczy stawia na innowacje. Wzrosty pomimo pandemii

Lockdown wyraźnie wpłynął na branże, które do tej pory uznawane były za fundament krajowej gospodarki. Gastronomia, transport, lotnictwo – wszystkie sektory nastawione na usługi i mobilność zderzyły się z twardą rzeczywistością obostrzeń covidowych. Z drugiej strony powszechna izolacja była punktem zwrotnym dla branż do tej pory pozostających w cieniu biznesu stacjonarnego.

Badacze z Polskiego Funduszu Rozwoju wymieniają m.in. młode firmy z branży digital marketingowej, EdTech, usługi streamingowe, branżę medyczną czy właśnie e-grocery. Jak podają analitycy Eurostatu, dynamika wzrostu krajowego sektora tylko w latach 2010–2017 szacowana była na 34,4 proc. Jest to skok z poziomu 141,1 mld zł całkowitej wartości do 224,67 mld zł. Dobrą passę miał przerwać powszechny lockdown – na szczęście, nie dla wszystkich.

Głęboki kryzys gastronomii wydaje się omijać najmocniejszych graczy z branży cateringowej. Według wyliczeń opublikowanych w raporcie “Jak odżywiają się Polacy? Kukuła Healthy Food 2020”, w 2020 roku spółka odnotowała wzrosty sprzedaży na poziomie 80 proc. Co więcej, firma jako pierwszy w kraju catering rusza z możliwością płatności ratalnej.

AI w branży cateringowej

System płatności ratalnej został oparty na rozwiązaniu LoanByLink katowickiej Provemy. To kolejny przykład uniwersalnego wykorzystania algorytmów fintechu, który wcześniej był wykorzystywany m.in. w określaniu ryzyka kredytowego, czy sprawnego przekształcania witryny internetowej w pełnoprawny sklep e-commerce. Co ważne, to nie koniec planów łączenia świata AI z mobilną gastronomią.

– Algorytmy nie są zarezerwowane wyłącznie dla przedstawicieli branży technologicznej. Rozwiązania oparte na AI mają na tyle duży potencjał, że firmy z tak wydawałoby się odległego bieguna, jak catering, powinny wyjść naprzeciw oczekiwaniom konsumentów. Dynamiczna digilitazycja usług staje się punktem obowiązkowym większości biznesów. Ostatnie decyzje naszego partnera mogą być początkiem całkowicie nowego rozdania na krajowej scenie – wyjaśnia Bartosz Tomczyk, Przewodniczący Zarządu fintechu Provema.

Współpraca obejmuje także automatyzację systemu zamówień i dystrybucji zestawów, co w znacznym stopniu usprawnia cały proces obsługi abonentów. Ponadto, algorytmy sztucznej inteligencji mają znaleźć swoje odzwierciedlenie w zapowiadanym przez firmy projekcie wspólnej aplikacji do zamawiania diety pudełkowej. Już teraz pomysłodawcy rozwiązania mówią o rewolucji na skalę całej branży cateringowej.

Czy 2021. będzie rokiem zielonej energii?

Najbliższe miesiące mogą okazać się przełomowe dla całego rynku energii ze źródeł odnawialnych. OZE już wcześniej notowało rekordowe zainteresowanie, zarówno ze strony klientów, jak i samych inwestorów. Trend wydaje się nie ustawać, pomimo niepewnych czasów dla innych branż. Szczególnie w roku 2021, spółki związane z zieloną energetyką nie będą musiały martwić się o przyszłość sektora.

Z rozpędem i bez giełdowej konkurencji

Ostatnia dekada stanęła pod znakiem dynamicznych wzrostów zużycia produktów OZE w tempie rocznym na poziomie (uśredniając) 13,7 proc. Według analityków z Międzynarodowej Agencji Energii (IEA), źródła odnawialne to także jedyna nisza, która notowała dwucyfrowe wyniki z całej branży i bezkonkurencyjny w kategorii kolejnych wzrostów pretendent do zajęcia czołowych miejsc na energetycznym podium. Najwięksi gracze? Chiny (odpowiadające za 70 proc. światowej produkcji paneli fotowoltaicznych), Unia Europejska (skupiająca jedne z największych rynków OZE) oraz Stany Zjednoczone (deklarujące powrót do Porozumienia paryskiego).

Na ogromny potencjał OZE reagowali również czujni inwestorzy. Jeszcze na jesieni 2020 roku, czyli w okresie tzw. drugiej fali epidemii, indeks Invesco Solar ETF TAN notował aż 144.1-proc. wzrosty. Sam wolumen opcji kupna ETF iShares Global Clean Energy w październiku ubiegłego roku odnotował skok na poziomie… 600 proc.! Biorąc pod uwagę sytuację na przestrzeni wszystkich 12 miesięcy, S&P Global Clean Energy wzrósł o ponad 177 proc. A energetyczna konkurencja? Indeksy, bazujące m.in. na węglu i tradycyjnych formach wydobycia, notowały regularne spadki: Dow Jones U.S. Coal o ponad 75 proc, a S&P 500 Energy o około 33 proc.

OZE w kuluarach

Optymistycznie dla zielonej energii rozkładają się również siły w rządowych kuluarach. Globalny rynek OZE może oczekiwać dużego wsparcia ze strony nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Bidena, który zadeklarował, że USA wrócą do postanowień Porozumienia paryskiego. Z realizacji postanowień klimatycznych zrezygnował dokładnie 4 listopada 2020 roku Donald Trump, choć i ten fakt nie zniechęcił inwestorów do zielonej energii. Wagę słów prezydenta-elekta rynek odczuł jeszcze przed jego oficjalnym przejęciem władzy. Kandydat Demokratów planuje przekazać na rzecz rozwoju eko-gospodarki aż 2 mld dolarów. Jednak czy bez USA inwestujących w OZE, globalny rynek odwróciłby się od zielonej energii? Z pewnością nie. Na stanowczą politykę klimatyczną stawia również Unia Europejska.

Jednym z najbardziej strategicznych miesięcy 2021 roku będzie czerwiec. Wczesnym latem Komisja Europejska planuje przedstawić raporty z rewizji dotychczasowych regulacji klimatycznych, a także zaproponować zmiany w prawodawstwie klimatyczno-energetycznym. Całkiem możliwe, że wtedy też zapadną kolejne wytyczne dotyczące skali celów redukcji dwutlenku węgla. Już teraz grudniowy projekt Rady Europejskiej, dotyczący zwiększenia celu redukcji z 40 proc. na 55-proc. ograniczenie emisyjności, napawa optymizmem. Spółki zajmujące się zieloną energią będą miały jeszcze większe pole do rynkowego manewru, czego wyrazem jest m.in. inwestycja Respect Energy na Pomorzu, która w perspektywie najbliższych 30 lat przyczyni się do redukcji emisji CO2 o ok. 5 mln ton. Eksperci przewidują również, że całkiem możliwym scenariuszem jest wprowadzenie opłat uzależnionych od emisji CO2 z budynków i transportu. Zdaniem przedstawicieli Konfederacji Lewiatan, dla regionalnej branży energetycznej obiecujące mogą się wydawać specjalne rewizje dyrektyw Komisji w sprawie OZE.

Zielona energia szansą dla polskich inwestorów

Zarówno zmiany zza Atlantyku, jak i decyzje organów w Brukseli, będą rzutować na sytuację OZE w Polsce. Najbardziej strategiczne wydają się środki z ram finansowych na lata 2021-2027, a także NextGenerationEU, czyli m.in. Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RRF) oraz Fundusz Sprawiedliwej Transformacji. W 2. kwartale 2021 roku polski rząd musi przedstawić założenia tzw. sprawiedliwej transformacji. Plan m.in. rozbudowy krajowego sektora OZE będzie w dużym stopniu finansowany z pieniędzy unijnych. Ponad 30 proc. środków z UE jest dedykowane inwestycjom na ochronę klimatu i niskoemisyjną energetykę. Całkiem możliwe, że pierwsze fundusze trafią nad Wisłę jeszcze w tym roku.

Sam RRF to dla Polski zastrzyk gotówki na poziomie 23 mld euro w formie bezzwrotnych grantów oraz 34 mld euro w formie pożyczek. Co jednak z sektorem prywatnym? I w tym segmencie czeka nas sporo zaskoczeń. Jedną z najbardziej obiecujących inicjatyw jest partnerstwo strategiczne Respect Energy (dawniej TRMEW Obrót S.A.) i niemieckiego koncernu fotowoltaicznego GOLDBECK SOLAR GmbH. Pierwszy projekt duetu? Farma fotowoltaiczna w Zwartowie na Pomorzu, która ma być największą elektrownią tego typu w całej Europie Środkowo-Wschodniej o finalnej wartości ok. 200 mln euro. W obliczu tak dynamicznych zmian na globalnym rynku OZE, region powinien stanowczo wykorzystywać nadarzające się okazje. Na zielonej energii zyska nie tylko klimat, gospodarka, czy konsument. Cały anturaż dofinansowań, nowych inicjatyw oraz trendów to także ogromna szansa dla krajowych inwestorów.

Rok 2021 to dla branży OZE przede wszystkim czas na jak najszybsze wykorzystanie dostępnych już na rynku instrumentów. Dynamika wzrostu całego sektora jest jednym z głównych argumentów dla potencjalnych inwestorów, którzy chcieliby postawić na niszę wpisującą się nie tylko w rządowe strategie klimatyczne, ale i w mocny trend wśród samych konsumentów. Najbliższe miesiące powinny być dla sektora synonimem dużych zmian i niezwykle wytężonej pracy. Obserwując sytuację na krajowym rynku, już teraz widać pierwsze kroki w stronę całkowicie nowych standardów branży.

Provema podpisuje umowę z cateringiem dietetycznym Kukuła Healthy Food. Dostawca ze wzrostem mimo pandemii

Rynek diety pudełkowej ma coraz większy udział w segmencie spożywczym oraz na rynku e-commerce. W realizacji potencjału branży ma swój udział również zespół fintechu Provema, który inauguruje działanie systemu LoanByLink wraz z cateringiem Kukuła Healthy Food. Pomimo pandemii, w 2020 roku dostawca odnotował 18 mln zł przychodu, a obecnie planuje rozbudowę hali produkcyjnej.

Catering stawia na innowacje

Dzięki systemowi LoanByLink spółki Provema, Kukuła Healthy Food jako pierwszy w kraju catering rusza z możliwością płatności ratalnej. To kolejny przykład uniwersalnego wykorzystania algorytmów fintechu, który wcześniej był wykorzystywany m.in. w określaniu ryzyka kredytowego, czy sprawnego przekształcania witryny internetowej w pełnoprawny sklep e-commerce. Teraz LoanByLink staje się integralną częścią branży cateringowej, która dzięki takim rozwiązaniom może jeszcze sprawniej udoskonalać jakość swoich usług.

– Catering dietetyczny pomimo pandemii nadal znajduje się w czołówce najszybciej rozwijających się branż w Polsce, ale wiosenny i jesienny lockdown najprawdopodobniej przyspieszą konsolidację branży. Nawet duże spółki rozglądają się za inwestorami lub planują sprzedaż, natomiast wiele lokalnych firm, które dostarczały po ok. 50-100 zestawów dziennie już zniknęło z rynku. Z drugiej strony, ze względu na niski próg wejścia wciąż pojawiają się nowi dostawcy. Według mnie aktualnie stabilną sytuację mają jedynie te firmy, które z rozwagą inwestowały w rozwój – wyjaśnia Jakub Kukuła, pomysłodawca i założyciel firmy Kukuła Healthy Food.

AI w branży cateringowej

Współpraca spółki Provema i cateringu Kukuła Healthy Food obejmuje także automatyzację systemu zamówień i dystrybucji zestawów, co w znacznym stopniu usprawnia cały proces obsługi abonentów. Ponadto, algorytmy sztucznej inteligencji mają znaleźć swoje odzwierciedlenie w zapowiadanym przez firmy projekcie wspólnej aplikacji do zamawiania diety pudełkowej. Już teraz pomysłodawcy rozwiązania mówią o rewolucji na skalę całej branży cateringowej.

– W 2020 roku zanotowaliśmy wzrost sprzedaży na poziomie 80 proc. w porównaniu do 2019 roku przy inwestycji ok. 1 mln zł. Oprócz modernizacji produkcji, logistyki i systemu obsługi klienta, znacznie powiększyliśmy obszar dostaw. Na tę chwilę zamówienia dowozimy już do ponad 1100 miejscowości w całej Polsce, a nasze menu rozszerzyliśmy o 5 nowych programów dietetycznych. Wrzesień, październik i listopad były dla nas rekordowe pod względem sprzedaży w 2020 roku. Ostrożnie, ale z optymizmem patrzymy w przyszłość – podsumowuje Jakub Kukuła, pomysłodawca i założyciel firmy Kukuła Healthy Food.

 

Zakładać, czy nie zakładać? Pandemia nie wpłynęła na entuzjazm młodych start-upów

Na pierwszy rzut oka lockdown nie jest wymarzonym anturażem w chwili zakładania nowego biznesu. Czy koronawirus faktycznie przekreślił plany młodych przedsiębiorców? I tak, i nie. Tegoroczna statystyka diametralnie nie odbiega od wyników za rok 2019, a tylko ten jeden rodzaj działalności odnotował znaczące spadki. Zapał nie ominął również inwestorów.

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych

Nic osobistego

Według Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej (COIG) koronawirus wyraźnie odbił się na kondycji indywidualnych działalności gospodarczych. W 2020 roku na funkcjonowanie w modelu jednoosobowego przedsiębiorstwa postawiło 263,6 tys. osób, czyli prawie 14 proc. mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Ile takich form zadebiutowało w 2019 roku? Dokładnie 305,9 tys., więc rynek mógł znacząco odczuć braki najczęściej wśród specjalistów na tzw. B2B. Co więcej, pokłosie pandemii to nie tylko rekordy na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy. Wskaźnik za rok 2020 to także spadek rzędu 18,4 proc. w stosunku do roku 2018, kiedy to na jednoosobową działalność zdecydowało się 323,1 tys. osób. Czy na tym koniec tendencji spadkowej? Niekoniecznie. Koronawirus zaserwował rynkowi najniższy wskaźnik indywidualnej formy działalności od ponad dekady.

Kto rejestrował jednoosobową działalność w dobie pandemii? Na coraz popularniejszy model B2B decydowali się przede wszystkim pracownicy “wypychani” z innych form zatrudnienia. Specjaliści, którzy cieszyli się umową o pracę i relatywnie dużym popytem na ich usługi z reguły przekładali plany o działalności na własny rachunek. Co jednak z młodymi spółkami? Diametralnie inne nastroje panowały wśród startupowców.

Dobry moment na start?

Jak wynika ze sprawozdań Krajowego Rejestru Sądowego, koronawirus znacząco nie wpłynął na plany spółek. W 2020 roku zarejestrowano 47,2 tys. podmiotów, a więc niewiele mniej, niż w poprzednim sezonie (w roku 2019 — 48,1 tys.). Co więcej, okres pandemii nie przekreślił dotychczasowego trendu na zakładanie nowych biznesów. Ostatnie wyniki zdetronizowały m.in. wskaźnik za rok 2018 (45,1 tys. spółek), czy 2017 (46,5 tys. spółek). Rekord z kolei padł 5 lat temu. W 2016 roku przedsiębiorcy przyczynili się do rejestracji 51,1 tys. podmiotów, czyli o około 3 tys. spółek więcej, niż w okresie lockdownu i obostrzeń sanitarnych. Według analityków dużym zainteresowaniem w dobie koronawirusa cieszyły się tzw. spółki specjalnego przeznaczenia, znane również jako spółki celowe. Tytułowy cel? Głównie usługi doradcze i profesjonalne.

Jeśli chodzi o konkretne nisze, które zagospodarowywały młode spółki, wyróżniają się przede wszystkim działalności profesjonalne, naukowe oraz techniczne. Z tego segmentu łącznie zarejestrowano 7,7 tys. nowych podmiotów. Do tej pory pierwszym miejscem na podium cieszył się handel, który w okresie koronawirusa zajął drugą pozycję z wynikiem 7,6 tys. spółek. Stawkę zamyka budownictwo — 6,7 tys. zarejestrowanych działalności.

Działać pomimo kryzysu

Co ciekawe, nisze, które najbardziej straciły na lockdownie i wciąż znaczących obostrzeniach, całkowicie nie zrezygnowały z nowych projektów. Takim przykładem jest chociażby branża transportowa, która w roku 2020 zyskała około 3 tys. całkowicie nowych spółek. Podobne ruchy odnotowano w przypadku hotelarstwa i gastronomii — w sektorze przedsiębiorcy zainaugurowali działalność blisko 2 tys. podmiotów. Główne ośrodki krajowego biznesu? Wciąż silna Warszawa z wynikiem 12,1 tys. nowych spółek, a następnie… długo nic. Drugie miejsce z wynikiem 2,7 tys. podmiotów zajął Wrocław. Trzecia lokata należy do Krakowa z bardzo zbliżonym wynikiem na poziomie 2,6 tys.

Młode spółki pomimo kryzysu nadal próbują swoich sił na wciąż niepewnym rynku. Czy słusznie? O ile branże dotknięte największą liczbą obostrzeń muszą się mierzyć ze sporym wyzwaniem, to sporo nadziei dają nastroje giełdowe. Szczególnie start-upy opierające swoją działalność na venture capital nawet w dobie pandemii mogą spać spokojnie.

Giełda z umiarkowanym optymizmem

Według raportu “Barometr branży Private Equity i Venture Capital” aż 90 proc. krajowych funduszy aktywnych pozytywnie ocenia swoją kondycję. Badania pod patronatem Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych wskazują, że 21 proc. funduszy spodziewa się zwrotów z inwestycji realizowanych w najbardziej ryzykownych momentach pandemii. Pozytywnie nastraja również prognoza blisko 50 proc. funduszy, które liczą na zwroty porównywalne z rokiem 2019. Nieco gorzej sytuację ocenia około 30 proc. podmiotów mówiących o mniejszych zyskach niż w poprzednim sezonie. Czy koniec końców pandemia wpłynęła na decyzje samych inwestorów? W dużej części przypadków — nie. Relatywnie duża liczba funduszy, bo 46 proc. deklaruje, że koronawirus nie zmienił dotychczasowych strategii.

Jakie branże dominowały w poszczególnych grupach kapitałowych? Obecnie fundusze private equity stawiają na IT, retail, e-commerce i healthcare, co stanowi przedłużenie strategii z roku 2020. W przypadku venture capital również brak zaskoczeń — inwestorzy wciąż interesują się start-upami gamingowymi, sztuczną inteligencją, a także rozwiązaniami PII, czyli sektorem personal data.

Zarówno inwestorzy, jak i start-upy (szczególnie z branży technologicznej) wydają się wychodzić z pandemii obronną ręką. Ciekawym zjawiskiem jest także zakładanie działalności w branżach najciężej dotkniętych obostrzeniami, czyli hotelarstwie i gastronomii. Takie ruchy nie zawsze oznaczają realną obsługę klientów, a stopniową rozbudowę infrastruktury z myślą o kolejnym sezonie. Odwaga? Raczej nie. W tym sektorze prawdopodobnie w grę wchodzi staranne przygotowanie gruntu pod rynek postpandemiczny. Co wtedy? Szybka nauka ze szkoły start-upów, czyli jak najszybsze wdrażanie innowacji.

Dieta dla seniora nie tylko w Dniu Babci i Dziadka

Obniżony metabolizm, osłabienie organizmu, ryzyko schorzeń i niedoborów — głównie z tymi wyzwaniami każdego dnia mierzą się seniorzy, którzy bardzo często nie mogą sobie pozwolić na zbilansowaną dietę. Powody? M.in. przyzwyczajenia, ograniczony dostęp do najpotrzebniejszych produktów, a także brak wiedzy o możliwościach, jakie serwuje nam sam rynek. W tym miejscu pojawia się szansa dla nas — osób, które chcą realnie pomóc najbliższym.

Dieta pudełkowa bije rekordy. Czy trend ominął seniorów?

Według danych platformy Dietly, tylko w roku 2019 zrealizowano około 20 mln dostaw cateringowych. Jak na stosunkowo młody i nadal rozwijający się rynek — w kraju działa około 500 wyspecjalizowanych firm — liczby robią niemałe wrażenie. Kto najczęściej stawia na dietę pudełkową? Tutaj nie ma reguły. Często są to zarówno osoby młode, elastyczne, jak i pracownicy etatowi po czterdziestce, czy pięćdziesiątce. O ile panowie z reguły stawiają na pakiety sportowe, panie decydują się na bardzo konkretne diety wspierające. Co jednak z seniorami?

Wśród 20 mln dostaw za rok 2019 (wzrost sprzedaży o 5-7 mln w stosunku do roku 2018) nie wyróżniono konkretnych grup wiekowych. Jedno jest jednak pewne – 20 tys. dostarczanych zestawów dziennie tylko na terenie Warszawy (statystyki za rok 2018) to liczba najczęściej napędzana przez pracowników korporacji. W skład największych koncernów wchodzi relatywnie spora liczba pracowników z długim stażem (są to m.in. członkowie zarządów, prezesi, czy managerowie wyższego szczebla). Właśnie ta grupa ze względu na specyficzny rytm pracy — decyduje się na regularny catering. Jak sytuacja wygląda z osobami na emeryturach oraz spoza świata wielkiego biznesu?

Nie trzeba być prezesem. Seniorzy powinni postawić na catering

Dieta pudełkowa nie musi być wydatkiem rzędu kilkuset złotych za pakiet pięciu posiłków. Faktem jest, że ceny są bardzo zróżnicowane, co nie szufladkuje cateringu, jako dobra dla wybitnie sytuowanych. W skład kosztów zestawu wchodzi m.in. staranna organizacja menu, wcześniejsza obróbka produktów, specjalne opakowania, a także dostawa, ale i wielkość zamówienia (najczęściej podawana w kcal). Ceny za dzień cateringu zaczynają się nawet od 22 zł. Czy tylko kwestie ekonomiczne przemawiają na korzyść seniorów?

Dużą zaletą cateringów jest wygoda odbioru. Często już o 6:00, a nawet 5:00 kurierzy zostawiają pod drzwiami zestaw na cały dzień. Biorąc pod uwagę rytm dobowy statystycznego seniora, nie są to wcale pory bardzo wczesne. Przepis na odzyskanie satysfakcji seniora z własnej diety? Regularność. Niestety, duża część osób starszych do tej kwestii nie przywiązuje większej uwagi, co sygnalizują sami dostawcy, m.in. Adam Adamski z cateringu Fit Malina.

Mało, ale regularnie. Eksperci o diecie dla seniora

Coraz częściej głos w dyskusji o diecie dla seniora zabierają właściciele firm cateringowych. Znawcy tematu podkreślają, że w przypadku osób starszych to dzieci oraz wnuki zachęcają do wypróbowania pakietów dietetycznych, powołując się nie tylko na kwestie finansowe, czy wygodę, ale i duże doświadczenie dostawców. Szczególnie w tak trudnym czasie, jakim jest pandemia koronawirusa, inicjatywę w zapewnieniu zbilansowanej diety seniorom wykazują właśnie młodzi.

– Bardzo dużo osób w naszym wieku, ludzi młodych, dzwoniło, aby zamówić catering dla swoich rodziców. Przy współpracy z dietetykami i naszymi klientami ustaliliśmy optymalny zestaw, który w tej chwili oferujemy właśnie osobom starszym. […] Dieta powinna być odpowiednio zbilansowana: musi dostarczać odpowiednie witaminy, minerały, wzmacniać kości, uzupełniać żelazo. Podstawą jest racjonalne żywienie w małych porcjach — mówił w rozmowie z redakcją Pytania na Śniadanie Adam Adamski, były mistrz Polski w kulturystyce i założyciel cateringu dietetycznego Fit Malina.

Catering dietetyczny to dla wielu seniorów punkt zwrotny w staraniach o lepsze samopoczucie. Szczególnie w kontekście nadchodzącego Dnia Babci oraz Dnia Dziadka zadbajmy o osoby starsze, oraz szukajmy alternatyw względem typowych życzeń i upominków. Miejmy nadzieję, że rok 2021 będzie dla naszych najbliższych czasem wielkich zmian — również na polu zdrowia i zbilansowanej diety.

Piotr Stobiński Generalnym Menedżerem w Kia Motors Polska, zarządza Działem Handlowym

Z dniem 18 stycznia 2021 roku Piotr Stobiński awansował w strukturach firmy Kia Motors Polska na stanowisko Generalnego Menedżera Działu Handlowego. Na nowym stanowisku odpowiedzialny będzie za całokształt działań sprzedażowych, strategię cenową i produktową, a także – zgodnie z „Planem S” firmy Kia – wdrażanie nowych rozwiązań z zakresu mobilności, elektryfikacji, cyfryzacji i automatyki.

Piotr Stobiński z branżą motoryzacyjną jest związany od ponad 24 lat. W Kia Motors Polska pracuje od roku 1998. Doświadczenie zdobywał na różnych stanowiskach w dziale sprzedaży i marketingu. Od 2009 roku był Menedżerem Działu Produktu. Odpowiadał między innymi za definiowanie strategii produktowej marki, długoterminową strategię cenową, planowanie oraz koordynowanie dochodowości produktów oraz planowanie produkcji. Z sukcesem wprowadził na polski rynek ponad dwadzieścia nowych modeli Kia.

Piotr Stobiński ma 45 lat, żonę oraz dwoje dzieci. Jest absolwentem Akademii Ekonomicznej w Warszawie im Leona Koźmińskiego, gdzie studiował na wydziale Ekonomii i Zarządzania.

„Jestem związany z marką Kia od początku mojej zawodowej kariery. Czuję się współtwórcą gigantycznego sukcesu naszej marki. Przez ostatnie 23 lata sprzedaż Kii urosła ponad pięciokrotnie, a gama modelowa dwukrotnie. Kia z blisko 6-cio procentowym udziałem w rynku jest obecnie czwartą najchętniej wybieraną przez klientów marką samochodów osobowych w Polsce. Cieszę się, że będę kierował Działem Handlowym w tak dynamicznie rozwijającej się firmie. Wraz ze swoim zespołem będę mógł teraz pracować nad kolejnym sukcesem i zwiększeniem tempa rozwoju marki Kia w naszym kraju”.

Wysokie zarobki w e-commerce pomimo pandemii. Czy specjaliści od handlu w internecie prześcigną programistów?

Boom na profesje związane z usługami internetowymi i IT nie słabnie, choć zwyczajowo to programiści cieszyli się hegemonią w sektorze. W pewnym stopniu rozkład sił zmieniła pandemia i statystycznie to specjaliści ds. e-commerce mogą być pretendentami do zajęcia czołowego miejsca na online’owym podium.

Autor: Bartosz Tomczyk — przewodniczący Rady Nadzorczej polskiego fintechu Provema.

Bez kryzysu w dobie kryzysu

Dane opublikowane przez redakcję portalu Wirtualnemedia.pl jednoznacznie wskazują na umacniający się trend wyspecjalizowanych pracowników branży e-commerce. Aż 39 proc. zatrudnionych w sektorze handlu internetowego i digital marketingu deklaruje, że ich pensje wzrosły wraz z przyjściem rzeczywistości covidowej. Identyczny poziom zarobków, a więc brak podwyżek, ale i brak cięć odczuło 29 proc. badanych specjalistów w firmach e-commerce oraz marketingu online. Nieco mniej szczęścia miało 32 proc. respondentów, którzy doświadczyli pewnych wahań przy okazji miesięcznej wypłaty.

Pomimo tak wyrównanych statystyk, trend na wzrosty wynagrodzeń m.in. w sektorze e-commerce powoli staje się faktem. Według analityków, którzy na łamach portalu Wirtualnemedia.pl przybliżają również niezachwianą pozycję branży IT, w ciągu ostatnich miesięcy aż 90 proc. chętnych na stanowiska związane z handlem internetowym zostało zaproszonych na rozmowy rekrutacyjne. Co więcej, rok 2021 to także spora szansa dla specjalistów z zakresu CRM, marketing automation, programmaticu oraz analityki danych digitalowych.

Powyżej średniej i z dużym potencjałem

Na jakie zarobki mogą liczyć specjaliści z branży e-commerce? Najlepiej sytuują się etatowcy na stanowisku CRM Manager z najczęściej proponowaną przez rekruterów stawką 15,5 tys. zł. Minimalne wynagrodzenie z kolei oscyluje w okolicach 10 tys., jednak rekordziści inkasują nawet 22 tys. Na drugim miejscu sytuują się Digital Managers z najczęściej oferowaną stawką 12 tys. zł. Statystycznie najniższy pułap w tej kategorii obejmuje granicę 10 tys. zł, a najwyższy – 13 tys. zł. Skromniej zarobki rozkładają się w przypadku E-commerce Specialists, którzy często mogą liczyć na 7 tys. zł, minimalnie – 6 tys. zł, a krańcowo – 10,5 tys. zł.

Nie jest tajemnicą, że pandemia przyspieszyła rozwój e-commerce, a do obsługi dedykowanych platform rekruterzy najczęściej szukają osób z czteroletnim doświadczeniem. Jak równolegle wypadają programiści? Obie branże są ze sobą na tyle sprzężone, że jeden sektor będzie kreował popyt na drugi w sposób nierozerwalny przynajmniej do roku 2030. Dlaczego kolejna dekada będzie decydująca? Według Komisji Europejskiej w całej UE proces zapełniania wakatów będzie trwał co najmniej 10 lat, a w przypadku samej Polski — nawet dłużej, biorąc pod uwagę ryzyko wyjazdu krajowych specjalistów na Zachód. Czy tylko braki kadrowe będą napędzać sektor e-commerce? Stronniczą symbiozę (z przewagą dla programistów) IT z e-handlem są w stanie ukrócić algorytmy.

As w rękawie e-commerce’u

Analitycy z Komisji Europejskiej oraz krajowi obserwatorzy rynku są zgodni — platformy e-commerce potrzebują fachowej obsługi technicznej. Czy istnieje jakikolwiek sposób rozbicia symbiozy między IT a handlem internetowym? W pewnym stopniu — tak. Odpowiedzią mogą być algorytmy sztucznej inteligencji, chociaż i do ich obsługi potrzebny jest wykwalifikowany zespół specjalistów — mniejszy, bardziej skoncentrowany na konkretne kompetencje, ale nadal — zespół IT. Jednakże, dla pojedynczego przedsiębiorcy z sektora e-commerce gotowe narzędzia oparte na AI mogą ograniczyć potrzebę zatrudniania programistów lub outsourcowania takich usług.

Przykładem technologii opartej na algorytmach, która w dużym stopniu ułatwiłaby życie branży e-commerce, jest system LoanByLink. Automatyzacja budowy sklepu internetowego, prostota sprzedaży w systemie ratalnym, szybka rejestracja usługi… Takie rozwiązania znacząco skracają drogę od pomysłu do realizacji biznesu internetowego oraz napędzają popyt na wykwalifikowanych specjalistów ds. e-commerce, którzy nie muszą zaznajamiać się z niuansami języków programowania. Oczywiście, programiści nadal będą wieść prym na rynku pracy, jednak nie powinniśmy traktować ich jak branżowego hegemona w kwestii zarobków, czy zapotrzebowania.

We współczesnej gospodarce, której nieobce są pojęcia sharing-economy, automation-economy, czy attention-economy nic nie jest pewne — w tym — ciągły popyt na programistów. W dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości nie można brać niczego za pewnik (potwierdzą to m.in. humaniści, którym już od dawna wróżono zapaść na rynku pracy). Podobnie jest ze specjalistami e-commerce. Profesja, która jeszcze dekadę temu ledwie raczkowała, teraz staje się pełnoprawną częścią krajowego rynku pracy — i to ze sporą szansą na znaczące odbicie.

 

 

Ważne Informacje

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...