.
Strona główna Blog Strona 174

Badania PFR TFI: 3/4 Polaków oszczędza z myślą o emeryturze

Mimo powszechnego przekonania, że emerytura z ZUS będzie niska, Polacy wykazują umiarkowane zainteresowanie dodatkowymi metodami oszczędzania na przyszłość, wybierając zazwyczaj dobrze znane, ale mało efektywne produkty finansowe. Wśród dodatkowych metod oszczędzania dużą popularnością cieszą się Pracownicze Plany Kapitałowe. Takie wnioski płyną z przeprowadzonych przez PFR TFI badań oraz opublikowanego raportu „Motywacja do oszczędzania i uczestnictwa w Pracowniczych Planach Kapitałowych”.

PFR TFI przeprowadziło badania w grupie osób zatrudnionych w dużych firmach (zatrudniających co najmniej 250 pracowników), które dołączyły do PPK jako pierwsze jesienią 2019 roku. Celem badania było poznanie metod oszczędzania przez Polaków na emeryturę oraz postrzeganych przez nich wad i zalet różnych metod gromadzenia i inwestowania środków.

Coraz więcej osób oszczędza, lecz nie inwestuje

Nasze badania pokazują, że już 75% Polaków oszczędza środki z myślą o przyszłości. Jest to dobra wiadomość, zwłaszcza, że osoby, które odkładają dodatkowe środki na emeryturę, zazwyczaj robią to regularnie – mówi Ewa Małyszko, Prezes Zarządu PFR TFI. – Jednocześnie preferujemy proste i dobrze znane metody oszczędzania, takie jak lokaty bankowe. Rzadziej decydujemy się na korzystanie z produktów emerytalnych, jak PPK i PPE bądź IKE lub IKZE. Stronimy zaś od inwestowania naszych środków, co wynika głównie z wysokiego skomplikowania instrumentów dostępnych na rynku finansowym oraz niezrozumienia tego, jak działają, np. fundusze inwestycyjne czy giełdadodaje.

Najczęściej wybieraną przez Polaków formą oszczędzania na emeryturę jest deponowanie środków finansowych w banku – taką formę deklaruje aż 42% badanych. W opinii respondentów jest ona bezpieczna i gwarantująca niski, ale pewny zysk. Jednak jak pokazują dane, pieniądze zdeponowane w bankach tracą realnie na wartości ze względu na to, że stopa inflacji od wielu miesięcy przewyższa oferowane oprocentowanie lokat i depozytów.

Mniejszą popularnością cieszą się produkty emerytalne. Nieco rzadziej Polacy wybierają polisy ubezpieczeniowe – sięga po nie 16% respondentów. Co czwarty badany (24%) deklaruje uczestnictwo w Pracowniczych Planach Kapitałowych, a 16% osób odkłada środki w ramach Pracowniczych Planów Emerytalnych (PPE). Z dodatkowych programów emerytalnych takich jak IKE lub IKZE korzysta 14% przyszłych emerytów. Respondenci wskazują liczne zalety wymienionych wyżej produktów emerytalnych. Istotny jest dla nich realny wpływ, jaki mają na sposób obracania środkami, np. możliwość wyboru instytucji finansowej, której powierzą środki. Ważna jest także możliwość dziedziczenia środków oraz uzyskanie ulg podatkowych, jak to ma miejsce w przypadku korzystania z IKZE czy IKE. Wśród wad tych rozwiązań wymieniają przede wszystkim niemożność wcześniejszego wycofania środków bez straty części zgromadzonych pieniędzy.

Zdecydowanie najrzadziej Polacy decydują się na aktywne inwestowanie środków za pomocą funduszy inwestycyjnych (jedynie 7%). Podobnie tylko 8% respondentów decyduje się na inwestowanie na giełdzie a 10% w nieruchomości. Respondenci korzystający z produktów inwestycyjnych doceniają mnogość opcji jakie stawia przed nimi rynek finansowy oraz możliwość dopasowania produktów do ich skłonności do podejmowania ryzyka. W inwestowaniu w nieruchomości, na giełdzie lub poprzez fundusze inwestycyjne cenią możliwość samodzielnego decydowania. Jednocześnie wskazują wysokie bariery wejścia oraz wyższe ryzyko jako główną wadę tych form inwestowania.

Pracownicze Plany Kapitałowe jako forma oszczędzania i inwestowania

Stosunkowo nowym sposobem odkładania środków na emeryturę są Pracownicze Plany Kapitałowe – kompleksowy i powszechny system długoterminowego oszczędzania finansowany przez pracodawców, pracowników i państwo, którego zasady reguluje odpowiednia ustawa. Proces wdrożenia programu w przedsiębiorstwach zatrudniających co najmniej 250 osób, które jako pierwsze uruchomiły PPK dla swoich pracowników, trwał od lipca do listopada 2019 roku. Po trzech kwartałach funkcjonowania programu w dużych firmach PFR TFI wspólnie z agencją badawczą Difference postanowiły zbadać, jak program oceniają obecni i byli uczestnicy PPK.

Uczestnicy naszych badań wskazali szereg korzyści z przystąpienia do PPK. Wśród najczęściej wymienianych zalet programu była wygoda oraz motywacja do utrzymania długookresowej dyscypliny, wynikające z automatycznych i regularnych wpłat, które stanowią niewielkie obciążenie dla miesięcznego budżetu. Pozytywnie oceniany jest także comiesięczny wkład pracodawcy oraz środki od państwa w postaci wpłaty powitalnej oraz corocznych dopłat. Ważna dla badanych była także prywatność środków i możliwość wykorzystania ich w sytuacji kryzysowej, takiej jak choroba członka rodziny, lub jako wkładu własnego do kredytu hipotecznego podczas zakupu nieruchomości. Respondenci doceniają także dużą transparentność i elastyczność programu, w tym możliwość zmiany wysokości wpłat dodatkowych, a także alokacji dodatkowych aktywów podkreśla Ewa Małyszko.

Obok rozlicznych zalet PPK respondenci wymienili także kilka niedostatków. W ocenie badanych wadą programu jest niepewność zysków. Respondenci nie mają przekonania, że gromadzone w PPK środki będą dobrze zarządzane, przyniosą zyski, a nawet jeśli to, czy nie zostaną one pochłonięte przez koszty administracyjne. Tymczasem program PPK zakłada nie tylko odkładanie, ale i inwestowanie środków z zachowaniem zasad wskazanych w ustawie o PPK.

Co ciekawe, w opinii respondentów wysokość wpłat na poczet PPK jest zbyt niska. Uważają oni, że niewielkie środki odkładane w ramach PPK mogą być niewystarczające do zapewnienia godnego poziomu życia na emeryturze.

Partycypacja w PPK i powroty do programu

Zdecydowana większość badanych (74%) deklaruje, iż zamierza pozostać w PPK aż do osiągnięcia 60. roku życia, co pozwoli na maksymalne wykorzystanie zalet i korzyści programu. Przy czym bardziej zdecydowani są mężczyźni oraz osoby w wieku 50-55 lat, a więc ta grupa uczestników, której do 60. urodzin pozostało stosunkowo niewiele lat. Wśród badanej grupy, niewielu uczestników zdecydowało się na odprowadzanie dodatkowych wpłat na PPK. Zarówno pracownik, jak i pracodawca mają możliwość zwiększenia wpłat do poziomu maksymalnie 4% wynagrodzenia. Aż 83% pracowników odprowadza jedynie wpłaty podstawowe, tylko 14% osób decyduje się na zwiększenie wpłat (3% brak lub odmowa odpowiedzi).

Z badań PFR TFI wynika, że 16% osób, które zrezygnowały z uczestnictwa w PPK, widzi szansę na to, aby powrócić do programu w przyszłości. Jedna piąta respondentów nie ma zdania, a pozostałe 63% osób nie są zainteresowane powrotem do programu. Rozważając ewentualny ponowny udział w PPK, respondenci wymieniają szereg oczekiwań zarówno wobec programu, jak i dotyczących ich sytuacji życiowej.

Najczęściej wymienianą przez uczestników badania kwestią jest gwarancja prywatności i nienaruszalności środków. Mimo iż prywatność środków jest jedną z podstawowych zasad PPK, badani obawiają się, że nie będą mogli sami decydować o swoich oszczędnościach. Respondenci chcieliby także mieć pewność, że zgromadzone środki przyniosą zyski. Inwestowanie środków za pomocą funduszy inwestycyjnych jest wciąż mało popularną formą pomnażania pieniędzy, do której Polacy podchodzą z rezerwą. Tymczasem po pierwszych kilku miesiącach istnienia programu PPK, większość funduszy zanotowała wzrostymówi Ewa Małyszko.

Wiele oczekiwań respondentów dotyczy bardziej elastycznych zasad dotyczących wypłaty środków zarówno przed, jak i po ukończeniu 60. roku życia, a także ograniczenia bądź wyeliminowania podatku od zysków kapitałowych. Niemal co trzeci respondent wspomina, że uczestniczyłby w PPK, gdyby jego zarobki były wyższe. Część respondentów (15%) stwierdza, że istotna jest dla nich stabilność zawodowa i brak obaw o utratę pracy.

Co ważne, osoby, które zrezygnowały z uczestnictwa PPK, mogą zawsze powrócić do programu. Dodatkowo co cztery lata każdy pracownik jest ponownie automatycznie zapisywany do programu PPK i może zdecydować, czy chce w nim pozostać.

Przedstawione wyniki pochodzą z badania „Motywacja do oszczędzania i uczestnictwa w Pracowniczych Planach Kapitałowych” przeprowadzonego we wrześniu przez agencję badawczą Difference na zlecenie PFR TFI S.A. Badanie zrealizowano na reprezentatywnej próbie osób w wieku 18-55 lat, pracujących w dużych firmach, zatrudniających ponad 250 osób. W badaniach wykorzystano pogłębione wywiady indywidualne oraz ankiety internetowe zrealizowane metodą CATI. Próba wyniosła 417 osób. Raport z badania dostępny do pobrania:

https://www.pfrtfi.pl/pracownicze-plany-kapitalowe/raport-motywacje-do-oszczedzania.html

Inchcape JLR Poland nowym importerem Jaguar Land Rover w Polsce

Jaguar Land Rover (JLR) ogłosił utworzenie spółki joint venture z globalnym dystrybutorem i sprzedawcą samochodów, firmą Inchcape plc (Inchcape) oraz założenie Inchcape JLR Poland, nowego importera na rynku motoryzacyjnym. Nowa struktura prowadzi do rozszerzenia zakresu działalności Jaguar Land Rover w Polsce oraz zaoferowania produktów JLR szerszej bazie klientów na szóstym co do wielkości rynku motoryzacyjnym Europy. Nowo powstała spółka joint venture obejmie swoją działalnością również Finlandię oraz kraje bałtyckie, na terenie których Inchcape już jest obecny jako importer Jaguar Land Rover.

Inchcape JLR Poland będzie nieprzerwanie korzystała z rozległej znajomości rynku firmy Inchcape oraz jej szerokiego doświadczenia w sprzedaży detalicznej samochodów na całym świecie w celu wzmocnienia obecności Jaguar Land Poland na polskim rynku motoryzacyjnym, lepszego zrozumienia potrzeb klientów oraz stworzenia rozwiązań dostosowanych do wymagań polskiego rynku.

Inchcape JLR Poland będzie miała siedzibę w Warszawie, a na jej czele stanie Jacek Górski. Jacek Górski posiada bogate doświadczenie w branży motoryzacyjnej, które zdobył dzięki współpracy z wieloma markami odpowiedzialnymi za sprzedaż, marketing, usługi serwisowe oraz obsługę klienta na poziomie regionalnym w Europie, a także współpracując z wiodącymi przedsiębiorstwami podczas pełnienia funkcji Dyrektora Zarządzającego w Rosji i Finlandii.

Nowo powstała spółka joint venture przyłącza Polskę do formuły wieloletniej współpracy, którą JLR i Inchcape budują od ponad 50 lat, obejmującą takie kraje jak Wielka Brytania, Hongkong, Finlandia, kraje bałtyckie czy Rosja.

Frank Wittemann, Dyrektor Zarządzający Jaguar Land Rover European Importer Region, skomentował: „Cieszymy się, że możemy rozpocząć nowe przedsięwzięcie z firmą Inchcape, korzystając ze sprawdzonej formuły partnerskiej współpracy w wymiarze globalnym. Ponieważ Polska jest jednym z najszybciej rozwijających się rynków motoryzacyjnych, postrzegamy to jako znaczącą okazję do dalszej konsolidacji obecności Jaguar Land Rover w tym kraju. Regionalne doświadczenie Inchcape sprawia, że firma ta jest idealnym partnerem do tego wspólnego przedsięwzięcia. Z niecierpliwością czekamy na współpracę, która dostarczy klientom rozwiązania, które pokochają na całe życie.”

Jacek Górski, Dyrektor Zarządzający Inchcape JLR Poland, powiedział: „Dzisiejsza wiadomość jest niezwykle emocjonująca dla całego zespołu Inchcape. Nasza praktyczna wiedza i bogate doświadczenie w połączeniu z doskonałością i innowacyjnością produktów Jaguar Land Rover posłuży nam do tworzenia atrakcyjnych ofert dla naszych klientów w Polsce. Patrząc w przyszłość, cieszymy się, że możemy rozszerzyć naszą współpracę z JLR i skorzystać z osiągnięć dwóch kultowych marek.”

O Jaguar Land Rover

Jaguar Land Rover to największy brytyjski producent samochodów, która skupia dwie kultowe brytyjskie marki samochodowe. Land Rover to wiodący na świecie producent luksusowych pojazdów z napędem na cztery koła. Jaguar to jedna z czołowych globalnych marek produktów luksusowych, a także pierwsza marka oferująca w pełni elektryczny SUV klasy premium, Jaguar I-PACE.

W Jaguar Land Rover kierujemy się chęcią tworzenia wiodących w swojej klasie produktów, które zapewniają klientom wspaniałe wrażenia. Nasze produkty cieszą się popularnością na całym świecie, w 2019 roku sprzedaliśmy 557706 pojazdów w 127 krajach.

Zatrudniamy około 40 000 osób na całym świecie, a ponad 250 000 wspieramy za pośrednictwem naszej sieci sprzedawców, dostawców oraz lokalnych firm. W istocie jesteśmy firmą brytyjską, posiadamy dwa główne zakłady projektowe i inżynieryjne, trzy zakłady produkujące pojazdy, Centrum Produkcji Silników oraz Centrum Montażu Akumulatorów, które zostanie wkrótce otwarte. Posiadamy fabryki pojazdów w Chinach, Brazylii, Indiach, Austrii i Słowacji. Trzy z naszych siedmiu centrów technologicznych znajduje się w Wielkiej Brytanii – w Manchesterze, Warwick (NAIC) i Londynie – a kolejne w Shannon w Irlandii, Portland w USA, Budapeszcie na Węgrzech i w Changshu w Chinach.

Posiadamy stale rosnące portfolio zelektryfikowanych produktów w całej gamie modeli, obejmującej pojazdy w pełni elektryczne, hybrydowe typu plug-in i mild-hybrid. Oferujemy także samochody z najnowocześniejszymi silnikami wysokoprężnymi i benzynowymi, nieustannie dbając o szeroki wybór oferty.

Jesteśmy przekonani, że nasza kompleksowa strategia, niezawodny sposób dystrybucji wiodących na rynku pojazdów oraz innowacyjne podejście do technologii i mobilności sprawią, że będziemy mogli dalej realizować wizję Destination Zero, czyli misję kształtowania przyszłej mobilności bez emisji, wypadków i korków.

O Inchcape

Inchcape plc to międzynarodowa firma zajmująca się dystrybucją i sprzedażą detaliczną luksusowych samochodów oraz usługami serwisowymi z siedzibą w Londynie, Wielka Brytania. Zatrudniając ponad 16 000 pracowników na całym świecie oraz współpracując z ponad 30 partnerami. Inchcape jest obecny na 34 rynkach krajowych i działa jako kluczowy partner strategiczny największych światowych marek samochodów premium i luksusowych. Zapewnia efektywną, dobrze finansowaną oraz zorientowaną na klienta drogę na rynek dla pojazdów oraz części samochodowych. Wykorzystuje wszystkie ogniwa pofabrycznego łańcucha wartości w branży motoryzacyjnej wspierając swoich Zaufanych Partnerów oraz zapewniając wysoce efektywny, zorientowany na klienta sposób dotarcia na rynek oraz gwarantując wspólne korzyści na każdym etapie.

W grudniu 2020 Jaguar Land Rover (JLR) ogłosił utworzenie spółki joint venture z globalnym dystrybutorem i sprzedawcą samochodów, firmą Inchcape. W wyniku współpracy powstała spółka Inchcape JLR Poland, która jest wyłącznym dystrybutorem samochodów prestiżowych marek Jaguar i Land Rover w kraju.  Dzięki nawiązaniu współpracy możliwe będzie rozszerzenie działalności marek na polskim rynku oraz przybliżenie ich szerokiemu gronu klientów na szóstym co do wielkości rynku motoryzacyjnym Europy.

Bezstresowy grudzień? Tak, to możliwe!

Powoli wchodzimy w aurę przedświąteczną, a coroczny bieg po prezenty tuż-tuż. Niestety, bożonarodzeniowy maraton nie ma dużo wspólnego z aktywnością, która realnie wpłynęłaby na naszą sylwetkę i samopoczucie. Jak zadbać o siebie w grudniu?

Autor: Adam Adamski — były mistrz Polski w kulturystyce i założyciel cateringu dietetycznego Fit Malina

Nie dajmy się zwariować

Naukowcy są zgodni – o ile krótkoterminowy stres niejako wymusza na organizmie wydzielenie dodatkowej dawki adrenaliny, to długotrwałe spięcie może przełożyć się na szereg poważnych dolegliwości. W tym miejscu jednym tchem wymienia się: nadciśnienie, kołatanie serca, problemy z niestrawnością, bóle brzucha i w klatce piersiowej, nagłe tycie (lub gwałtowny spadek wagi), wrzody żołądka, czy napięcie mięśniowe.

W natłoku grudniowych obowiązków warto określić swoje priorytety. Może w tym roku darujmy sobie stanie w kolejkach (zakładając, że galerie handlowe ponownie zostaną otwarte), a 2 tygodnie wcześniej niż zazwyczaj, zamówmy najpotrzebniejsze upominki online. Zaoszczędzimy pieniądze i czas, który jest niezbędny do wykonania następnego kroku.

Przede wszystkim – Ty

Grudniowy stres można skutecznie redukować “chwilką dla siebie”. Taki moment powinien być strategicznym punktem dnia nie tylko w okresie bożonarodzeniowym. Sprawdzoną przez wielu psychologów metodą jest gimnastyka izometryczna. Zacznijmy położenia się w miejscu, które uznajemy za najbardziej komfortowe, następnie napnijmy całe ciało i policzmy do… 10. Kolejny krok — stopniowe rozluźnianie mięśni łydek, ud, pośladków, brzucha, klatki, a na koniec ramion. I… to tyle! Taki zestaw powtórzmy około 5, może 8 razy. Na sam koniec poleżmy jeszcze minutę, głęboko oddychając.

Taki zestaw gwarantuje zarówno czystość umysłu, jak i gotowość do intensywniejszych ćwiczeń. Ale moment, może jakaś nagroda? Pewnie, że tak! Eksperci polecają chociaż raz w tygodniu zafundować sobie niewielką przyjemność. Jednak nie musi się ona wiązać z pustymi kaloriami. Miłym gestem “od siebie dla siebie” może być książka, wyjście do kina (i ponownie — jeśli do grudnia wrócą), czy spersonalizowany zestaw na choinkę — kto nie chciałby bombek z własną podobizną?

Jeść, czy nie jeść…?

Bez zbędnych cliffhangerów — oczywiście, że jeść, ale tutaj w grę wchodzi porównanie z wyżej wymienionych bombek. Prowadząc catering dietetyczny Fit Malina, umocniłem się w przekonaniu, że nie ma jednego przepisu na zdrowy grudzień, czy cały rok. Pracując z moim zespołem, wielokrotnie podkreślałem istotę personalizacji diety — i tak też działamy. Wsłuchajcie się w potrzeby własnego organizmu, zwłaszcza w okresie bożonarodzeniowym. Tradycyjne 12 potraw? W porządku, warto spróbować każdego, pod warunkiem, że nasze wewnętrzne “ja” pochwala taką strategię.

Często po całym maratonie stresów organizm pozornie chce “odpocząć”. Wtedy też zastawiony stół wigilijny wydaje się świetnym stymulantem. Trzymajmy nasze żołądki na wodzy i pamiętajmy — niezależnie od pory roku, zajadanie stresów jest wyjściem bardzo krótkoterminowym.

Jak finansować firmę w czasie kryzysu

    Kreatywne podejście do finansów to termin, który się kojarzy bardzo źle. Jednak kryzys gospodarczy powoduje, że często właśnie od zaradności i kreatywności dyrektorów finansowych zależy przetrwanie przedsiębiorstw. Są oni zmuszeni do nieustannego wyszukiwania nowych rozwiązań dostępnych na trudnym i zmiennym rynku.

    Autor: Benedykt Wiśniewski, Partner Zarządzający, Członek Zarządu MGW CCG

    Małe i średnie przedsiębiorstwa najczęściej nie mają rozbudowanych działów finansowych i analitycznych. Stąd nie zawsze są w stanie sprawnie działać w sytuacji zagrożenia płynności, tym bardziej, że dostęp do wielu produktów finansowych może być aktualnie utrudniony.

    Największy wpływ na stabilność działania przedsiębiorstw ma dostępność kredytu obrotowego. W drugim kwartale tego roku wyraźnie było widać, że banki bardzo ostrożnie podchodziły do finansowania przedsiębiorstw. Koncentrowały się na monitoringu i przeglądzie portfeli. Nawet środki z tarczy finansowej były dostępne w bankach, z którymi przedsiębiorcy wcześniej współpracowali. Otrzymanie nowego finansowania było niezmiernie trudne, co było niekorzystne nie tylko dla przedsiębiorców ale i dla samych banków. Sytuacja ta nieco poprawiła się latem, jednak z danych Związku Banków Polskich wyraźnie widać, że problem powraca. W listopadzie banki udzieliły przedsiębiorstwom o 25% mniej kredytów inwestycyjnych i o 16% mniej kredytów obrotowych niż w październiku. Prognozy na grudzień są jeszcze bardziej pesymistyczne i mówią o spadkach rzędu 32% i 23%. Może to oznaczać, że dla wielu przedsiębiorstw finansowanie kredytem obrotowym będzie niedostępne. Trzeba się też liczyć ze wzrostem oprocentowania i marży bankowych.

    Pozytywnym zjawiskiem może być to, że banki i menedżerowie odpowiedzialni za finanse nauczyli się już żyć z pandemią. Banki wiedzą jak analizować sytuację przedsiębiorstw i jakich zabezpieczeń żądać. Niestety, klienci często będą narażeni na uciążliwe procedury takie jak cykliczne wypełnianie ankiet covidowych, wnikliwie badany jest też wpływ pomocy udzielonej przez PFR na ich sytuację finansową. Część środków z PFR będzie musiała być już niedługo spłacana, a istnieją liczne czynniki mające wpływ na wysokość umorzenia.

    Oczywiście sytuacja finansowa przedsiębiorstw jest bardzo mocno uzależniona od branży. Przede wszystkim dla gospodarki dotkliwa jest zapaść całego sektora HoReCa. Natomiast świetnie sobie radzi praktycznie cały sektor e-commerce, oraz związane z nim branże usług kurierskich czy logistycznych, branża spożywcza oraz farmaceutyczna. Banki, dysponując odpowiednimi statystykami będą uwzględniać tę sytuację w swojej polityce kredytowej.

    Równie trudne może być finansowanie działalności za pomocą obligacji. W ostatnim czasie zdarzały się przypadki niespłaconych obligacji na czele ze słynną aferą Getbacku. Oznacza to, że inwestorzy stali się ostrożniejsi a możliwość emisji obligacji posiadają głównie przedsiębiorstwa o bardzo dobrej sytuacji finansowej. Dodatkowo cały proces pozyskania środków może trwać nawet do kilkunastu miesięcy.

    Ciekawe jest natomiast to, że mimo pandemii, według danych Polskiego Związku Faktorów, cały czas rozwija się w Polsce rynek faktoringu. W porównaniu z zeszłym rokiem wzrósł on o 2%. Dodatkowo przedsiębiorcy mają obecnie możliwość korzystania z gwarancji BGK przy współpracy z firmą faktoringową. W ramach nowego, unikalnego rozwiązania, BGK może gwarantować do 80% sumy faktoringowej. Stosunkowo bezpieczną i stabilną opcją finansowania w trudnych czasach pozostaje też leasing.

    Jak będzie wyglądać rynek opieki psychiatrycznej po pandemii?

    Czas pandemii koronawirusa dobitnie uświadomił nam jeszcze większe potrzeby opieki zdrowia psychicznego niż dotychczas. Izolacja społeczna oraz ograniczony dostęp do specjalistów wskazują, że wiele osób już teraz wymaga lub będzie wymagało wsparcia psychologów, lekarzy psychiatrów oraz psychoterapeutów. Dlatego psychiatria, obok kardiologii i onkologii, jest jedną z priorytetowych dziedzin opieki zdrowotnej, której kondycja będzie miała szczególne znacznie w okresie wychodzenia z kryzysu wywołanego pandemią. Już przed kryzysem spowodowanym COVID-19, w Polsce ok. 1,6 mln osób leczyło się psychiatrycznie. Na wizytę w poradni zdrowia psychicznego w ramach NFZ trzeba było czekać nawet 3-4 miesiące. W Polsce mamy zaledwie ok. 4,3 tys. psychiatrów wykonujących zawód. Jeszcze mniej, bo zaledwie 455 wykonujących zawód specjalistów mamy w dziedzinie psychiatrii dziecięcej. Jak zatem będzie wyglądać krajobraz opieki psychiatrycznej po pandemii?

    Główne problemy, z jakim borykała się dotychczas opieka psychiatryczna w Polsce, to zbyt niski poziom finansowania, deficyt kadr, brak koordynacji działań, a także duże ograniczenia i nierówności terytorialne w dostępie do świadczeń opieki psychiatrycznej. Do tego dochodzą stereotypy, uprzedzenia i niewielka świadomość społeczna dotycząca chorób psychicznych, a także stygmatyzacja, dyskryminacja i wykluczanie osób potrzebujących pomocy lub leczenia z powodu zaburzeń zdrowia psychicznego. Budżet NFZ na 2021 przewiduje wydatki w kwocie 3,17 mln PLN na opiekę psychiatryczną i leczenie uzależnień. To zaledwie 3% wydatków NFZ na świadczenia opieki zdrowotnej, co jest bardzo niską wartością v. 6-8% w krajach Europy zachodniej. Wymagany poziom finansowania to minimum 5%, czyli powinny być to wydatki na poziomie ok. 4,5 mld PLN. Szacunkowo taki poziom finansowania psychiatria w Polsce osiągnie za kilka lat i to z uwzględnieniem wydatków prywatnych. Problemy sektora coraz częściej rozwiązywane są właśnie z zaangażowaniem odpowiedzialnych inwestycji prywatnych, zarówno w obszarze opieki ambulatoryjnej, jak i szpitalnej. Zainteresowanie prywatnych inwestorów rynkiem opieki psychiatrycznej wyraźnie wzrosło już w latach 2018-2019.

    – Doskonałym przykładem odpowiedzi na wyzwania z jakim mierzy się system jest projekt przygotowany przez Grupę Allenort, obejmujący sieć Klinik Terapii wraz z pierwszym w Polsce prywatnym szpitalem psychiatrycznym. Kliniki oferują wysokiej jakości koordynowaną opiekę psychiatryczną i psychoterapię, zarówno dla dorosłych, jak również dla dzieci. Rozwój sieci Klinik Terapii Allenort zainicjował proces konsolidacji rynku prywatnej opieki psychiatrycznej z udziałem prywatnego kapitału. Oceniamy, że procesy te będą kontynuowane w kolejnych miesiącach i najbliższych latach oraz będą napędzane rosnącymi potrzebami zdrowotnymi w obszarze psychiatrii, relatywnie wysokim stopniem rozdrobnienia sektora oraz wyjątkowo ograniczonym dostępem do kadr w tym sektorze. Równolegle do procesów konsolidacji, będą rozwijać się projekty organiczne, w tym nowe kliniki oraz rozwiązania w zakresie technologiimówi Joanna Szyman, Wiceprezes Zarządu Upper Finance.

    Według Moniki Stefańczyk z firmy PMR, eksperta w dziedzinie badań i analiz rynków w Europie Środkowej i Wschodniej, w szpitalnej opiece psychiatrycznej (bez psychiatrii jednego dnia i ośrodków leczenia uzależnień) w Polsce działa 22 947 łóżek i jest to sektor zdominowany przez podmioty publiczne – w ramach takich jednostek znajduje się 87% łóżek, kolejne w spółkach z udziałem Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, a tylko 3% posiadają podmioty prowadzone przez prywatnych operatorów. Prywatny sektor jest coraz bardziej zainteresowany dziedziną psychiatrii. Obecność prywatnego sektora jest coraz wyraźniej dostrzegalna w dziennych formach leczenia szpitalnego i w opiece ambulatoryjnej, a także w dziedzinie leczenia uzależnień.

    Skala zaburzeń psychicznych w Polsce

    Pierwszym i najpełniejszym badaniem epidemiologicznym zaburzeń psychicznych, ilustrującym skalę zaburzeń psychicznych w Polsce, jest badanie EZOP, przeprowadzone zgodnie z metodologią Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) we współpracy z Konsorcjum World Mental Health (WMH).

    Stwierdzono w nim, że w badanej populacji przynajmniej jedno zaburzenie – z 18 definiowanych w klasyfikacjach (ICD-10 i DSM-IV) – można rozpoznać w ciągu życia u 23,4% osób. Po ekstrapolacji na populację generalną daje to ponad 6 milionów mieszkańców Polski w wieku produkcyjnym. Wśród nich co czwarta osoba doświadczała więcej niż jednego z badanych zaburzeń, a co dwudziesta piąta – trzech i więcej. Liczbę tych ostatnich, mających doświadczenia z kilkoma zaburzeniami, szacować można na blisko ćwierć miliona osób.

    Do najczęstszych należały zaburzenia związane z używaniem substancji (12,8%), w tym nadużywanie i uzależnienie od alkoholu (11,9%) oraz nadużywanie i uzależnienie od narkotyków (1,4%). Ekstrapolacja tych danych na populację ogólną pozwala przyjąć, iż nadużywanie substancji, w tym alkoholu dotyczy ponad 3 mln, a uzależnienie – około 700 tys. osób w wieku produkcyjnym. Kolejna grupa zaburzeń pod względem rozpowszechnienia to zaburzenia nerwicowe, wśród których do najczęstszych należą fobie specyficzne (4,3%) i fobie społeczne (1,8%). Ogółem wszystkie postacie zaburzeń nerwicowych dotyczą około 10% badanej populacji. Ekstrapolacja danych na populację polską pozwala oszacować liczbę osób dotkniętych tymi zaburzeniami na 2,5 mln.

    Zaburzenia nastroju – depresja, dystymia i mania – łącznie rozpoznawana u 3,5% respondentów, co przy ekstrapolacji wyników umożliwia oszacowanie liczby osób dotkniętych tymi problemami na blisko 1 milion. Depresja, niezależnie od stopnia jej ciężkości, zgłaszana była przez 3% badanych.

    Impulsywne zaburzenia zachowania (zaburzenia opozycyjno-buntownicze, zachowania eksplozywne), które mogą sygnalizować lub poprzedzać szereg innych stanów klinicznych, rozpoznawano u 3,5% respondentów. Ekstrapolacja wyników na populację Polaków pozwala oszacować liczbę osób dotkniętych tymi zaburzeniami także na blisko 1 milion.

    Niepokojące dane płyną z raportów Komendy Głównej Policji, dotyczących aktów samobójczych. W 2019 r. liczba osób zmarłych w aktach samobójczych to 11 961, jest to 7-proc. wzrost w stosunku do 2018 r. Największą grupę stanowią młodzi mężczyźni w wieku 30-39 lat. Rośnie liczba samobójstw wśród seniorów – blisko 1 500 osób, które odebrały sobie życie to osoby po 65. roku życia. Szczególnie jednak niepokojące są dane dotyczące wzrostu liczby samobójstw wśród dzieci. W grupie wiekowej od 7-12 lat było to aż 77%! Wśród 13-18 lat 22%, łącznie te dwie grupy to blisko 1 000 dzieci, które odebrały sobie życie w 2019 r. Według raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, opublikowanego w 2019 r., Polska pod względem zakończonych zgonem prób samobójczych dzieci w wieku 10-19 lat jest na drugim miejscu w Europie, zaraz po Niemczech. Na całym świecie obserwuje się nasilenie zjawiska pogłębiających się kryzysów psychicznych dzieci i młodzieży. Obawy, że w najbliższych latach potrzebne będzie znacznie większe wsparcie psychologów, terapeutów i psychiatrów dziecięcych wydają się więc uzasadnione.

    Małe wydatki na świadczenia a wysokie koszty pośrednie chorób psychicznych

    Koszty pośrednie mogą przekraczać 30 mld PLN. Są to koszty związane z absencjami, czy niezdolnością do pracy. O blisko 40 proc. wzrosła liczba dni absencji chorobowej pracowników z powodu zaburzeń psychicznych w latach 2012-2018 – wskazują autorzy raportu pt. „Odporność psychiczna pracowników. Emocje i biznes”. Z danych ZUS wynika, że w 2018 r. ze zwolnień lekarskich związanych z zaburzeniami psychicznymi korzystali najczęściej ubezpieczeni w wieku 30-39 lat (blisko 31 proc.) i w wieku 40-49 lat (blisko 29 proc.). Zwolnienia lekarskie z powodu zaburzeń psychicznych były też dłuższe niż średnia i w 2018 r. trwały średnio 17-18 dni.

    Wzrost skali problemów w czasie pandemii Covid-19

    Pandemia zmieniła nasz świat w sposób gwałtowany, wiemy, że życie po pandemii będzie inne. Towarzyszy nam stres, niepokój o własne zdrowie, bliskich, ale także o przyszłość. Źródłem stresu jest sam proces adaptacji do tej trudnej sytuacji i jest dla wielu osób ogromnym obciążeniem psychicznym. Do tego dochodzi konieczność izolacji społecznej, mniejsza aktywność ruchowa, brak kontaktu z przyrodą. Te sytuacje wpłyną na zwiększoną zachorowalność na choroby psychiczne. Osoby chore zaś mogą doświadczyć zaostrzenia choroby. Wszystko to będzie wpływało w sposób niewyobrażalny na zwiększenie skali potrzeb w zakresie opieki psychiatrycznej.

    Nowoczesne technologie mogą wzmocnić opiekę psychiatryczną

    Wywołana pandemią konieczność izolacji społecznej i nadchodzący kryzys gospodarczy zwiększają zapotrzebowanie na korzystanie ze zdalnych terapii. W koszyku świadczeń refundowanych przez NFZ od marca 2020 r. mamy teleporady (porada za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności): lekarskie, psychologiczne, sesje psychoterapii oraz instruktora terapii uzależnień. Teraz do gry wchodzą nowi gracze – firmy technologiczne. Szacuje się, że w ciągu najbliższych 2 lat przychody firm, które tworzą rozwiązania technologiczne w obszarze psychiatrii i psychoterapii, mogą wzrosnąć nawet kilkusetkrotnie. Technologii wspomagających konkretnie psychiatrię nie ma obecnie zbyt wielu. Jest zdecydowanie więcej narzędzi dla psychologów i psychoterapeutów, np. CBT Thought Diary czy polska aplikacja Therapify.

    Nie tylko Cyberpunk 2077. Jak wygląda rynek gamingowy w Polsce?

      Ostatnie dni upłynęły pod znakiem premiery najnowszej produkcji zespołu CD Projekt, jednak krajowy rynek gamingowy nie ogranicza się wyłącznie do “Redów”. W kilku punktach polska branża wymyka się stereotypom, a potencjał rodzimych start-upów nie powinien wpędzać w kompleksy samych zainteresowanych.
      Autor: Łukasz Blichewicz — współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych

      Mity polskiego gamingu

      Tegoroczny raport analityków z Ministerstwa Rozwoju, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Fundacji Indie Games Polska oraz Game Industry Conference rozprawia się z kilkoma stereotypami, które od lat ciążą na rynku gamingowym. Na łamach “The Game Industry of Poland” zespół dowodzi, że maskulinizacja w przypadku konsumentów gier jest już echem historii. Spośród 16 mln regularnych graczy, blisko połowa, bo 47% kupujących, to kobiety, choć paradoksalnie — najwięcej tytułów skrojonych jest na męską część publiczności.

      Z jakiego sprzętu korzystają Polacy podczas testowania najnowszych tytułów? Pomimo nadal silnej pozycji tradycyjnych PC-ów, to konsole wiodą prym w kategorii obsługi popularnych gier. Co prawda na szczycie zestawienia znajdują się również urządzenia mobilne, jednak telefony i tablety przeznaczone są raczej dla mniej wymagających propozycji. Czy to oznacza, że krajowe start-upy będą się kierować w stronę segmentu Triple-A, czyli projektów na naprawdę dużą skalę budżetową? Niekoniecznie — nad Wisłą dobrze trzymają się symulatory oraz właśnie tytuły mobilne.

      Branża tylko dla dużych graczy?

      Wartość całego rynku gamingowego w Polsce szacowana jest na niebagatelne 2,3 mld złotych. Ile spółek pracuje na tak wyrazisty wynik? W kraju funkcjonuje 440 podmiotów specjalizujących się w produkcji gier, które zatrudniają 9710 pracowników. Co ciekawe, za 71% miejsc pracy w sektorze odpowiada dokładnie 397 przedsiębiorstw. Płynność rynkowa niszy również daje do myślenia potencjalnym inwestorom, ponieważ o ile przez ostatnie 3 lata zniknęło 120 zespołów produkcyjnych, to w tym samym okresie powstało 160 nowych.

      Zainteresowanie grami ma również swoje odzwierciedlenie na giełdzie. Tutaj jednak nie ma tak dużej przestrzeni na rynkowy egalitaryzm, ponieważ na głównej platformie GPW znajduje się wyłącznie 12 spółek, a na NewConnect – 31. Naturalne jest, że prym wiedzie CD Projekt z kapitalizacją na poziomie 42 mld złotych. To właśnie spółka z warszawskiej Pragi odpowiada za 25% przychodów całej branży. Coraz pewniej swoje miejsce wśród pięciu najważniejszych graczy zajmuje również zespół z Creepy Jar. Czy to oznacza, że branża zdana jest wyłącznie na giełdowych gigantów?

      Gra warta świeczki

      Spółki będące poza giełdą odpowiadają za 45% przychodów całego sektora. Twórcy Dying Light oraz Dead Island, czyli Techland, specjalizujący się w grach mobilnych zespół Huuuge Games, czy też Bloober Team tworzący tytuły z gatunku horrorów, sprawnie zagospodarowują swoje nisze. Jaka jest przyszłość twórców? W tej kategorii całkiem dobrze odnajdują się… polskie uniwersytety.

      Twórcy raportu zaznaczają, że na polskim rynku edukacyjnym istnieje 60 kursów związanych z branżą gamingową. Aż 34 kierunki dostępne są na publicznych uczelniach, a 26 — w ofercie placówek prywatnych. Są to przede wszystkim programy przeznaczone dla osób zainteresowanych kodowaniem, chociaż pojawiają się także kursy designu. Idąc tym tropem, siłą krajowego rynku może być już nieraczkujący sektor edukacyjny. Między innymi ten aspekt może przemówić do wyobraźni inwestorów — popyt na tytuły rośnie, a równolegle rąk do pracy wciąż będzie przybywać.

      Polska nisza gamingowa ma sporo do zaoferowania i nie ustępuje trendom z Zachodu. Co prawda krajowy sektor nie ma dostępu do tak rozwiniętej kultury działań, jak koledzy po fachu w USA, czy Wielkiej Brytanii, ale trend jest nadzwyczaj prężny. Poczynania dużych koncernów wciąż pozostawiają przestrzeń dla mniejszych graczy — tutaj pojawia się miejsce dla ambitnych start-upów.

       

      Życie “na wynos”. Czy usługi z dowozem to przyszłość sektora?

      Obostrzenia sanitarne wystawiły na ciężką próbę cały sektor gastronomiczny. Nakaz zamknięcia lokali dla gości i możliwość pracy wyłącznie na “wynosach” przekreślił szanse tysięcy restauracji. Czy pandemia koronawirusa oznacza koniec branży w tradycyjnym wydaniu? Może się okazać, że przedstawiciele gastronomii są w buforze przejścia między działalnością stacjonarną a cateringiem na życzenie.

      Wirus gastronomii

      Według raportów Głównego Urzędu Statystycznego, w okresie między kwietniem a wrześniem br. swoją działalność zawiesiło 4,3 tys. przedsiębiorców z branży gastronomicznej. Analitycy szacują, że do końca roku zamknięcie lub czasową niemożność działania zadeklaruje aż 7 tys. lokali. Poziom strat finansowych? Dług sektora to około 700 mln zł.

      W całym kraju działa 68,3 tys. przedsiębiorstw z branży gastronomicznej. Według GUS-u, 7,5 proc. wszystkich lokali zmaga się z “poważnymi długami”. Skala obciążeń finansowych sięga od kilku do nawet kilkudziesięciu milionów złotych. W raportach pojawiają się zarówno duże sieci restauracji, jak i działalności jednoosobowe. Czy oznacza to koniec gastronomii, jaką konsumenci znali do tej pory?

      Jednak dowozy?

      Według przedstawicieli sektora najlepiej radzą sobie fast-foody i pizzerie. Te z kolei świetnie odnajdywały się w dowożeniu zamówień zarówno przed pandemią, jak i w jej trakcie. Popularność takich rozwiązań dynamizuje także branża nowych technologii. Jednym z pionierów mobilnej gastronomii był koncern Ubera. W ślady korporacji z Doliny Krzemowej poszedł Bolt z aplikacją Bolt Food, a także firmy, które do tej pory pozostawały nieco w cieniu – Glovo, czy Just-Eat (w Polsce Pyszne.pl).

      Zwrot ku “wynosom” to także szansa dla krajowego cateringu. Adam Adamski, były mistrz Polski w kulturystyce i założyciel cateringu dietetycznego Fit Malina zwraca uwagę, że koronawirus faktycznie odcisnął poważne piętno na całej branży, jednak daje też sporo nadziei na przyszłość. Pierwotnie działająca w Wielkopolsce Fit Malina zaczęła wchodzić na rynek warszawski… właśnie w trakcie pandemii.

      Zdecydują klienci

      Według Adama Adamskiego, catering dietetyczny to jedna z najbardziej mobilnych form usług gastronomicznych, a zarazem nisza wyjątkowo elastyczna pod względem oferty. Firmy cateringowe pozostawiają sporą przestrzeń dla samych klientów, którzy mogą personalizować swoje zestawy względem swoich potrzeb. Trend na indywidualizację karty wkracza powoli również do tradycyjnych lokali. Pytanie jednak brzmi – czy klienci pozostaną w czterech ścianach restauracji?

      Najpewniej tak. Potrzeba socjalizacji i cały rytuał, chociażby spotkania przy kolacji będzie towarzyszył konsumentom zwłaszcza po kilku miesiącach lockdownu. Nie zmienia to jednak faktu, że równolegle powstanie grupa odbiorców, którzy postawią na większą mobilność usług gastronomicznych i tutaj catering może ugrać naprawdę sporo.

      Prawdopodobnie kolejne kwartały nie zaserwują rynkowi radykalnego przewrotu z branżą gastronomiczną w roli głównej, lecz widoczny już romans cateringu z aplikacjami mobilnymi daje nadzieje na ruch w stronę zmiany filozofii działania. Czy konsumentów czeka perspektywa życia “na wynos”? Wszystko zależy od stanu całego sektora zaraz po pandemii.

      Czy Twoja firma jest skalowalna?

      Skalowalność to słowo, które cały czas po polsku brzmi dziwnie. Powoli jednak powinniśmy się zacząć do niego przyzwyczajać, ponieważ nie ma innego terminu, którym można opisać niezwykle ważną cechę, jaką powinny posiadać prawie wszystkie nowoczesne przedsiębiorstwa.

      Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący Rady Nadzorczej w polskim fintech’u Provema

      Czym jest skalowalność

      Skalowalność przedsiębiorstwa należy rozumieć jako możliwość łatwego zwiększenia skali działania. W przypadku tradycyjnego przedsiębiorstwa, takiego jak na przykład fabryka samochodów, zwiększenie produkcji nie jest łatwe. Może wymagać wybudowania nowych budynków, zakupu maszyn, zatrudnienia i przeszkolenia pracowników, czy renegocjacji kontraktów z dostawcami i odbiorcami. Taki proces wymaga czasu i znacznej ilości kapitału.

      Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku przedsiębiorstwa oferującego na przykład płatny dostęp do eksperckich raportów lub webinariów. Skokowy wzrost sprzedaży w najgorszym wypadku może doprowadzić do tego, że trzeba będzie co miesiąc wydać niewielką kwotę na bardziej wydajny serwer. Również ekspansja geograficzna jest bardzo łatwa, gdyż nie trzeba dostarczać klientom żadnych fizycznych produktów, brać pod uwagę kosztów transportu czy ceł. Bez problemu można rozwijać sprzedaż na całym świecie.

      Jakie są konsekwencje skalowalności

      W sensie ekonomicznym skalowalność oznacza możliwość zwiększenia sprzedaży dzięki pozyskaniu kapitału. Z punktu widzenia przedsiębiorcy, który chce pozyskać środki na działalność, kluczowe jest zrozumienie, że ta zależność działa w dwie strony. Pozyskanie kapitału umożliwia rozwój, ale jednocześnie skalowalność w znacznym stopniu umożliwia pozyskanie kapitału.

      Jeżeli można udowodnić, że dany projekt jest rentowny działając w niewielkiej skali oraz że jego model biznesowy jest skalowalny, potencjalny inwestor nie ma żadnego powodu, aby w niego nie zainwestować. Przy właściwym wykorzystaniu, zainwestowane środki muszą doprowadzić do zwiększenia dochodów.

      Inwestorzy biorą pod uwagę jeszcze jeden bardzo istotny czynnik – ryzyko. Skalowalność, rozumiana jako powiązanie kapitału z wielkością sprzedaży, ułatwia jego szacowanie. Dzięki temu dynamiczny wzrost biznesu staje się procesem bardziej przewidywalnym.

      Kluczowe narzędzia wzrostu

      Właściwe wykorzystanie pozyskanego kapitału wymaga zastosowania odpowiednich narzędzi. Zatrudnienie nowych pracowników powinno zwiększać możliwości przedsiębiorstwa w zakresie tworzenia rentownych produktów, inwestycje w technologie powinny prowadzić do automatyzacji kluczowych procesów i zwiększenia efektywności działania, a efektem wydatków na marketing powinien być bezpośredni wzrost sprzedaży. Należy również pamiętać o tym, że nie można być specjalistą od wszystkiego. Szczególnie małe i średnie przedsiębiorstwa powinny rozważyć outsourcing niektórych ważnych procesów i koncentrację na najważniejszych obszarach działalności.

      Skalowalność nie powstaje sama z siebie. Powinna być efektem świadomych decyzji podjętych przez założycieli przedsiębiorstwa już na etapie projektowania jego struktury. Należy pamiętać o tym, że możliwość łatwej i szybkiej ekspansji przedsiębiorstwa jest dziś kluczowym kryterium, jakie biorą pod uwagę profesjonalni inwestorzy.

      Ważne Informacje

      Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

      Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

      Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

      Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

      Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

      Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

      Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

      Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

      Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

      Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...