.
Strona główna Blog Strona 158

Moc przyłączeniowa dla stanowisk postojowych związanych z budynkami – ustalono wymogi minimalne

14 maja opublikowano długo oczekiwane rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie sposobu ustalania minimalnej mocy przyłączeniowej dla wewnętrznych i zewnętrznych stanowisk postojowych związanych z budynkami użyteczności publicznej oraz budynkami mieszkalnymi wielorodzinnymi.

Podstawą prawną dla wydania rozporządzenia jest art. 12 ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, który przewiduje obowiązek zapewnienia mocy przyłączeniowej w nowych budynkach obu kategorii, pozwalającej na instalację punktów ładowania o mocy nie mniejszej niż 3,7 kW  – mówi Joanna Makola, Kierownik Centrum Legislacyjnego PSPA. Celem regulacji ma być zabezpieczenie mocy umożliwiającej instalację punktów ładowania oraz stopniowe zwiększanie ich liczby, z uwzględnieniem potrzeb zaspokojenia bieżącego zapotrzebowania na energię elektryczną wynikającego z używania tych budynków. Przepis ustawy, a w konsekwencji – przepisy rozporządzenia – odnoszą się jedynie do gmin, o których mowa w art. 60 ust. 1 ustawy, a więc nie obejmują swoim zakresem gmin o liczbie mieszkańców niższej niż 100 000.

W rozporządzeniu przewidziano, że minimalna moc przyłączeniowa dla wewnętrznych i zewnętrznych stanowisk postojowych związanych z budynkiem użyteczności publicznej stanowi iloczyn 20% liczby wszystkich stanowisk postojowych związanych z tym budynkiem i wartości mocy 3,7 kW, jednak nie mniej niż 3,7 kW, chyba że z tym budynkiem nie są związane żadne stanowiska postojowe. Minimalna moc przyłączeniowa dla wewnętrznych i zewnętrznych stanowisk postojowych związanych z budynkiem mieszkalnym wielorodzinnym ma natomiast stanowić iloczyn 50% liczby wszystkich stanowisk postojowych związanych z tym budynkiem i wartości mocy 3,7 kW, jednak nie mniej niż 3,7 kW, chyba że z tym budynkiem nie są związane żadne stanowiska postojowe.

Przyjęcie rozporządzenia kończy długotrwały proces legislacyjny, który rozpoczął się w 2019 r. Podmioty realizujące inwestycje budowlane zyskują jasność co do reguł, na których mają opierać wyliczenie minimalnej mocy przyłączeniowej dla budynku na poczet mających w nim powstać punktów ładowania.

Mając jednak na uwadze potrzebę zapewnienia odpowiedniej mocy przyłączeniowej, pozwalającej na instalację punktów ładowania w budynkach powstających w całej Polsce, konieczne będzie poszerzenie delegacji ustawowej zawartej w art. 12 ust. 2, tak aby zakresem rozporządzenia objąć również budynki znajdujące się w gminach liczących poniżej 100 000 mieszkańców.

Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Link do rozporządzenia Ministra Klimatu i Środowiska z dnia 7 maja 2021 r. w sprawie sposobu ustalania minimalnej mocy przyłączeniowej dla wewnętrznych i zewnętrznych stanowisk postojowych związanych z budynkami użyteczności publicznej oraz budynkami mieszkalnymi wielorodzinnymi: https://dziennikustaw.gov.pl/D2021000089201.pdf

Dealerzy marki KIA będą produkować prąd

W ramach współpracy każdy salon marki Kia zostanie wyposażony w instalację z paneli fotowoltaicznych o mocy 50 kW. W zależności od konstrukcji i powierzchni stacji dealerskiej, część obiektów będzie miała zamontowane panele fotowoltaiczne na dachu, a część na ziemi. Przy każdym salonie samochodowym marki Kia stanie również nowoczesny Carport z panelami fotowoltaicznymi o mocy 5 kW, czyli zadaszona wiata na dwa samochody. Dzięki współpracy z firmą ML System cała flota zelektryfikowanych samochodów, które należą do dealerów będzie zasilana energią ze źródeł odnawialnych.

Montaż instalacji już trwa. Do końca wakacji niemal cała sieć salonów samochodowych Kia będzie produkować własną „zieloną” energię elektryczną. U dealerów, którzy obecnie odświeżają lub budują nowe obiekty, montaż odbędzie się po zakończeniu inwestycji.

Na stronie Kia Polska zostanie zainstalowany system SCADA, który w czasie rzeczywistym będzie informował o tym, ile dany dealer wyprodukował prądu i w jakim czasie. Dla klientów znajdzie się tam ciekawa informacja na temat tego, ile kilometrów można by przejechać samochodami elektrycznymi i hybrydowymi typu plug-in w danym dniu, miesiącu czy w ciągu roku na prądzie wyprodukowanym przez panele fotowoltaiczne zamontowane przy salonach samochodowych marki Kia.

„W związku z dynamicznym wzrostem sprzedaży samochodów elektrycznych i hybrydowych typu plug-in i – co za tym idzie – również rosnącym zapotrzebowaniem na energię elektryczną, Kia Polska zdecydowała się na zainstalowanie paneli fotowoltaicznych we wszystkich salonach sprzedaży. Dzięki temu samochody testowe dealerów będą mogły być zasilane „zieloną” energią elektryczną. Nawiązaliśmy współpracę z ML System, ponieważ jest to wysoce wyspecjalizowana spółka technologiczna z bardzo silnym zapleczem badawczo-laboratoryjnym. Dobrze wiemy, że zalety fotowoltaiki są niepodważalne. Panele słoneczne zapewniają wiele korzyści, przede wszystkim natury ekonomicznej i ekologicznej. Przy stałej produkcji prądu instalacja nie emituje CO₂, czyli nie ingeruje w środowisko oraz nie wytwarza szkodliwych dla ludzi i zwierząt substancji.” – mówi Leszek Sukiennik, dyrektor zarządzający Kia Polska.

Gama samochodów elektrycznych i hybrydowych typu plug-in marki Kia szybko będzie się powiększać. Do 2027 roku do dwóch modeli elektrycznych, które w ofercie marki są od dawna (e-Soul i e-Niro), dołączy aż 11 nowych. Pierwszy z nich – EV6 – już można zamawiać. Sportowym crossoverem EV6 Kia po raz kolejny rzuca wyzwanie konkurentom. EV6 GT dysponuje mocą 585 KM i przyspiesza od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,5 s. EV6 wyróżnia się nie tylko pod względem osiągów, konstrukcji układu napędowego i zastosowanych technologii, ale również designem, przestronnością wnętrza i bardzo bogatym wyposażeniem. Wiele rozwiązań zastosowanych w EV6 nigdy wcześniej nie znalazło się w żadnym modelu marki Kia. Nowy sportowy, elektryczny crossover jest wizytówką przemian, które zachodzą w koreańskiej firmie. Już teraz Kia oferuje również cztery modele hybrydowe typu plug-in (Ceed kombi, XCeed, Niro i Sorento). Wkrótce dołączą do nich kolejne.

Fintech zmienia oblicze irlandzkiej bankowości. Czy Polska jest jeszcze przed cyfrową rewolucją?

Czy jest jakikolwiek wspólny mianownik między sytuacją tradycyjnych instytucji finansowych w Irlandii a rynkiem bankowym w Polsce? Oczywiście, że tak — i to nawet kilka, które powinny przyświecać potencjalnym inwestorom tuż przed decyzją o wsparciu branżowych alternatyw. Te z kolei bazują przede wszystkim na rozwiązaniach fintechowych, które na Wyspie już teraz wyraźnie spychają największe jednostki konwencjonalne z głównej sceny. Właśnie na doświadczeniach Irlandii mogą przysłowiowo “wypłynąć” również rodzime spółki fintechowe (oraz uważni inwestorzy).

Autor: Bartosz Tomczyk — przewodniczący Rady Nadzorczej polskiego fintechu Provema.

Co musimy wiedzieć o irlandzkim systemie bankowym?

Ostatnie wydarzenia z Dublina to kolejna odsłona nierównej walki banków tradycyjnych ze współczesnymi wymaganiami konsumentów i rynku. Pierwszą odsłonę tej historii obserwowaliśmy już na przełomie dekad lat 2000., kiedy to ze względu na kryzys finansowy spora część podmiotów wycofała się z branży lub wchodziła w fuzje z większymi jednostkami. Tym samym w irlandzkich realiach większość branży pozostała w rękach rodzimego kapitału, a mniejszość należała do spółek z Unii. Według wyliczeń Moniki Klimontowicz z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, w 2005 roku w Irlandii działało 47 instytucji kredytowych z kapitałem krajowym oraz tylko 19 podmiotów ze strefy euro. Wystarczyło 5 lat, aby z relatywnie spokojnego rynku przejść do formuły agresywnych ruchów ze strony rodzimych przedsiębiorców.

Tym samym w 2010 roku w Irlandii działało 20 podmiotów ze strefy euro, a więc wyłącznie o 1 więcej niż 5 lat wcześniej, ale już banków i innych instytucji kredytowych z rodzimym kapitałem działało… 489. To skok względem roku 2005 o ponad 1000 proc., co swego czasu było zjawiskiem absolutnie bezprecedensowym w skali Europy. Skąd tak ogromny odsetek nowych biznesów irlandzkich przedsiębiorców? W tej kategorii przeważył bardzo sprzyjający ekosystem gospodarczy kraju, a więc relatywnie niskie podatki oraz stosunkowo mała biurokracja w porównaniu z systemami Europy kontynentalnej. Rok 2010 był także momentem dynamicznego zainteresowania ideą łączenia bankowości tradycyjnej z możliwościami sieci. Warto wspomnieć, że Irlandia wcześnie zaczęła swoją przygodę z fintechem, ponieważ pierwsza spółka branży pojawiła się na tamtejszym rynku ponad 30 lat wcześniej — w 1981 roku — za sprawą zespołu Fexco.

Fintech traktowany poważnie

Własny dorobek na polu fintechu oraz zażyłe kontakty z absolutnym liderem kontynentu w kwestii rozwoju branży, czyli Wielką Brytanią sprawiły, że tradycyjne instytucje bankowe ze sporym niepokojem spoglądały na dynamikę wzrostów krajowych spółek. Irlandczycy od początku wiedzieli, że przyszłość należy do fintechu, a kres dotychczasowej strategii banków nadchodzi wielkimi krokami. Przypieczętowaniem takiego scenariuszu był upadek Ulster Banku. O decyzji brytyjskiego właściciela podmiotu — NatWest — Irlandczycy dowiedzieli się w lutym br. Na domiar złego (z perspektywy tradycyjnej bankowości) również belgijski KBC Group zaczął głośno mówić o sprzedaży swoich udziałów Narodowemu Bankowi Irlandii. Tym samym na krajowej scenie pozostały 3 liczące się instytucje: dubliński Permanent TSB, również stołeczny Allied Irish Banks (AIB) oraz wcześniej wspomniany Bank of Ireland.

Rynkową lukę po swego czasu wiodących bankach szybko zagospodarowują fintechy. Niemiecki N26 oraz brytyjski Revolut to tylko niektóre przykłady najszybciej rozwijających się podmiotów branży. Pierwszy cieszy się już gronem regularnych odbiorców w irlandzkich realiach na poziomie 200 tys. Drugi z kolei odnotuje jeszcze bardziej imponujące wyniki sięgające 1,3 mln. Sam Narodowy Bank Irlandii obawia się dominacji fintechu i już wcześniej deklarował zamknięcie 103 jednostek zależnych na terenie całego kraju. Równolegle N26, który formalnie jest tzw. neobankiem, będzie rozszerzać ofertę rozwiązań fintechowych właśnie w Irlandii. Obojętne nie pozostają także krajowe spółki sektora, ponieważ scenę bankową chcą zmieniać zespoły Fenergo, Transfermate, LEVERIS czy Cerebreon. Paradoksalnie bardzo podobny proces będziemy mogli zaobserwować również w Polsce.

Polska pójdzie fintechowym śladem Irlandii?

Przykład irlandzkiego rynku bankowego jest jednym z najbardziej skrajnych przykładów dominacji fintechu nad tradycyjnym sektorem, jednak należy również do najbardziej wymownych w kontekście dyskusji o przyszłości świata biznesu. W Polsce mamy już do czynienia z internacjonalizacją rynku, jednak w większym stopniu na płaszczyźnie tradycyjnych instytucji, a nie innowacyjnych rozwiązań digital. To bardzo dobry sygnał dla rodzimego fintechu, który rozwija się najszybciej w tej części kontynentu. Już w 2016 roku badacze z Deloitte wykazali, że jesteśmy liderami w Europie Środkowej, która w tym okresie obejmowała wartość fintechu rzędu 2,2 mld euro. Dla porównania sama Polska wypracowała 856 mln euro, co stanowi blisko 39 proc. udziałów w regionie.

Obserwując m.in. postępy katowickiej Provemy i jej plany ekspansyjne w obrębie Hiszpanii, Litwy, a w niedalekiej przyszłości również Ukrainy oraz Chorwacji możemy pokładać spore nadzieje w wyjściu z niszy środkowo-wschodniej. Z jednej strony umocnienie swojej pozycji w krajach ościennych, a z drugiej wyjście naprzeciw rynków wschodnich i południowych to jeden z najlepszych wyznaczników kondycji polskiego fintechu. Całkiem możliwe, że rodzima branża stworzy realia Irlandii w wersji soft, a więc dynamicznej ekspansji finansów digital, ale z przestrzenią do współpracy z tradycyjnymi podmiotami bankowymi. Główni beneficjenci? Przede wszystkim konsumenci, ale również inwestorzy, którzy już teraz powinni lokować swój kapitał w fintechu. Dlaczego? Branża przyspiesza i nie czeka na spóźnialskich.

PROACE Platforma – nowa zabudowa dostawczej Toyoty

Gama modelowa Toyoty PROACE została rozszerzona o nowy model PROACE Platforma z zabudową skrzyniową. Pojemna skrzynia ładunkowa o solidnej, aluminiowej konstrukcji oferuje wiele dodatkowych opcji, które pozwolą dopasować auto do profilu działalności firmy. PROACE z platformą jest objęty pełną homologacją i 3-letnią gwarancją. Nowy model jest dostępny w cenie od 119 200 zł netto.

Nowy PROACE Platforma to uniwersalny samochód transportowy o długości 5,2 m, z trzyosobową kabiną i 2,5-metrową skrzynią ładunkową. Samochód może przewieźć do 1 325 kg towaru i mieści się w kategorii pojazdów do 3,5 tony. Platformę można doposażyć w niską plandekę, wysoką plandekę opartą na stelażu oraz nadstawkę na tylną burtę. PROACE z nową zabudową otrzymuje wyposażenie Life z pakietem Tech w standardzie, a jego ceny zaczynają się od 119 200 zł netto. Auto jest dostępne w leasingu 101%.

Nowy model oferowany jest z pełną homologacją na pojazd oraz zabudowę, co umożliwia jednoetapowy proces rejestracji. PROACE Platforma jest objęty Gwarancją PRO na 3 lata lub 1 milion kilometrów. 3-letnia gwarancja dotyczy również zabudowy.

Praktyczna skrzynia ładunkowa

Skrzynia ładunkowa Toyoty PROACE została wykonana w 95% z aluminium, jest zatem lekka, trwała i odporna na duże obciążenia. Jej wnętrze ma długość 2550 mm i szerokość 1900 mm. Podłogę tworzy wodoodporna płyta o grubości 15 mm, na wierzchu pokryta warstwą antypoślizgową, a od spodu folią. Aby jeszcze lepiej zabezpieczyć platformę przed wilgocią i brudem, krawędzie podłogi zostały pokryte silikonem.

Aluminiowe burty o wysokości 350 mm są zakończone na obu końcach zamkami kasetowymi. W wersjach z nadstawką tylnej burty lub konstrukcją plandekową burty służą jako baza do mocowania dodatkowych elementów. Zamki zostały wyposażone w zabezpieczenie uniemożliwiające samoczynne otwarcie się skrzyni. Wejście na platformę ułatwia ruchomy stopień na tylnej burcie, rozkładany bez żadnych narzędzi, a kabinę zabezpiecza aluminiowa osłona.

Wyposażenie

PROACE Platforma jest dostępny w wersji Life z pakietem Tech dołączanym w standardzie, który obejmuje manualną klimatyzację w przedniej części pojazdu, radio z wyświetlaczem, Bluetooth, USB oraz 4 głośnikami, gniazdo 12 V w desce rozdzielczej i w schowku przed pasażerem, wyświetlacz między wskaźnikami oraz podświetlany schowek po stronie pasażera. Do standardowego wyposażenia samochodu należą także elektryczne szyby i lusterka, tempomat z ogranicznikiem prędkości, układ wspomagający pokonywanie podjazdów, podgrzewanie lusterek oraz fotel kierowcy z podłokietnikiem i regulacją wysokości. W kabinie mieszczą się trzy osoby.

Dwa oszczędne silniki

PROACE z platformą ma ładowność 1 325 kg, a jego całkowita dopuszczalna masa wynosi 3 100 kg. Auto mierzy 5 210 mm długości, a rozstaw osi to 3 275 mm. Próg załadunku wynosi 930 mm.

Samochód jest dostępny z dwoma silnikami D-4D o pojemności 2,0 l, sparowanymi z manualną skrzynią biegów o 6 przełożeniach. Podstawowy silnik ma moc 122 KM i maksymalny moment obrotowy 340 Nm, a jego średnie zużycie paliwa wynosi od 7,0 l/100 km paliwa. Mocniejszy, 150-konny wariant rozwijający 370 Nm momentu obrotowego zużywa od 6,8 l/100 km.

Polski Kongres Logistyczny już niebawem!

Automatyka i robotyka w magazynach, inteligentna mobilność, logistyka w e-commerce – to tylko część tematów, o których dyskutować będą uczestnicy jubileuszowego, 15. Polskiego Kongresu Logistycznego eLOGISTICS 2021. Wydarzenie w formule online odbędzie się w dniach 19-20 maja.

Organizator – Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Logistyki i Magazynowania – stawia na sprawdzoną w ubiegłym roku formułę zdalną wydarzenia. – Ubiegłoroczny Kongres, organizowany po raz pierwszy w formacie online okazał się strzałem w dziesiątkę; do dziś docierają do nas pozytywne echa tego wydarzenia z sektora  logistyki i nie tylko – mówi dr hab. Arkadiusz Kawa, dyrektor Łukasiewicz-ILiM. – W tym roku chcemy podążać tą ścieżką, dlatego oferujemy nowoczesną, efektywnąi co istotne obecnie bezpieczną przestrzeń wymiany wiedzy, doświadczeń oraz budowania relacji dla przedstawicieli biznesu. eLOGISTICS 2021 to miejsce dla przedsiębiorstw prężnie działających lub chcących zaistnieć w obszarze logistyki – dodaje Arkadiusz Kawa.

Kongres zorganizowany zostanie na platformie, do której dostęp będą mieli zarejestrowani użytkownicy. Organizator szacuje, że może to być nawet 500 osób reprezentujących handel, operatorów logistycznych, firmy kurierskie i spedycyjne jak również podmioty publiczne. Wśród aktualnie zadeklarowanych sponsorów wydarzenia są m.in. Adecon, SIEMENS, Jungheinrich,Panattoni, Geis Polska, WDX S.A., DataConsult S.A.

– Od lat współpracujemy z Łukasiewicz – ILiM w ramach różnych wspólnych  projektów, inwestujemy w opracowywanie niestandardowych rozwiązań wspierających logistykę. Dlatego  też zdecydowaliśmy się zostać Partnerem Głównym Polskiego Kongresu Logistycznego e-logistics 2021, jednego z najciekawszych organizowanych wydarzeń na polskim rynku logistycznym. Zapraszamy do stoiska DataConsult S.A., gdzie nasi eksperci odpowiedzą na każde nurtujące Państwa pytanie z zakresu logistyki magazynowej i systemów WMS.  Dodatkowo zachęcam do udziału w naszej prelekcji w sekcji „IT w Logistyce”, gdzie w środę 19.05.2021 Lukas Greguska poruszy dość kontrowersyjny temat: „Umarł król, niech żyje król. Jak zmieni się rola systemów informatycznych w zarzadzaniu logistyką ?”- mówi Ryszard Pytel, prezes zarządu.

Kongres to dwa dni prelekcji i wirtualnych warsztatów w trakcie których uczestnicy debatować będą przede wszystkim nad wyzwaniami dla logistyki dziś i w przyszłości. Uczestniczący w wydarzeniu będą mogli również podziwiać wirtualną wystawę partnerów kongresu oraz nawiązać nowe relacje biznesowe poprzez wirtualny networking. Udział w wydarzeniu jest płatny.

Więcej informacji na www.logistics.pl

Kia Polska już formalnie bez „Motors” w nazwie

Zarówno w Polsce, jak i w Europie Kia oficjalnie zarejestrowała nową nazwę i logo, które odzwierciedlają nową wizję marki. Kia zmienia się w dostawcę zrównoważonych środków transportu, rozszerza działalność o nowe obszary biznesowe i przyspiesza rozwój samochodów nowej generacji, które będą przyjazne środowisku.

Zmiana nazwy z Kia Motors Europe na Kia Europe oraz z Kia Motors Polska na Kia Polska jest zgodna z długoterminową strategią biznesową „Plan S” marki zaprezentowaną w ubiegłym roku. Nowa strategia ma pomóc firmie zająć pozycję lidera zrównoważonej mobilności. Obejmuje ona nie tylko samochody elektryczne nowej generacji, ale również rozwiązania i usługi z zakresu mobilności oraz zaawansowane technologicznie tzw. pojazdy specjalne. Jednocześnie, dzięki wykorzystaniu energii ze źródeł odnawialnych i materiałów pochodzących z recyklingu, Kia będzie promować produkcję w sposób zrównoważony.

„Rozwój marki Kia koncentruje się teraz na popularyzacji samochodów eklektycznych typu BEV. W tym celu, do 2026 roku, planujemy wzbogacić gamę modeli na świecie o siedem nowych aut tego typu. Wśród nich znajdą się hatchbacki i SUV-y należące do różnych segmentów. Dzięki zastosowaniu w ich konstrukcji nowej modułowej platformy E-GMP, każde z tych aut będzie zapewniało duży zasięg i szybkie ładowanie” – mówi Leszek Sukiennik, dyrektor zarządzający Kia Polska. „Pierwszy etap nowego ekscytującego wyzwania dla marki Kia rozpoczął się w marcu tego roku wraz z premierą EV6, nowego elektrycznego crossovera” – dodaje.

Między biznesem a prywatą, czyli jak rozwód Gatesów wpłynie na rynek start-upów?

Życie prywatne coraz częściej przecina się z życiem biznesowym — szczególnie w realiach amerykańskich. Nie dziwi więc fakt, iż decyzja Billa i Melindy Gatesów odbiła się wyjątkowo głośnym echem zarówno w tabloidach, jak i mediach branżowych. Rozwody najbogatszych obywateli USA to nierzadko wyjątkowo bolesny cios wymierzony m.in. w majątek osobisty oraz portfele inwestycyjne. Tak też jest i w tym przypadku — a skutki finału małżeństwa spod znaku Microsoftu mogą odczuć szczególnie ambitne start-upy.

Autor: Paweł Kruszyński – członek zarządu Grupy Assay 

Zamykanie (startupowych) bram

O zakończeniu 27-letniego związku Bill Gates poinformował na swoim Twitterze 3 maja. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Krótki komunikat założyciela Microsoftu wyraźnie wpłynął na notowania giełdowe spółki, które zaliczyły natychmiastowy spadek rzędu 1,62%. Dlaczego? Na tę kwestię nieco światła rzucają informatorzy portalu TMZ. Głównym powodem jest brak intercyzy, a także historyczny już wpływ Melindy na losy koncernu. Oboje poznali się już w strukturach firmy, kiedy to w 1987 roku przyszła żona Gatesa rozpoczęła pracę jako product manager. Ich ścisła współpraca zaowocowała nie tylko globalną dominacją marki, ale również innymi projektami — głównie charytatywnymi, choć pojawia się także kilka bardzo ciekawych wątków startupowych.

Wszystkie przedsięwzięcia pary przełożyły się na majątek założyciela Microsoftu rzędu 146 mld dolarów (według szacunków Bloomberg Billionaires Index), który Gatesowie podzielą za pośrednictwem umowy separacyjnej. Porozumienie osiągnięto bez udziału sądu, a oprócz praw i obowiązków stron czy kwestii opieki nad dziećmi dokument obejmuje również zobowiązania alimentacyjne, które jednak nie będą przedmiotem w sprawie Gatesów. Są to wyłącznie doniesienia amerykańskich mediów, a szczegóły postanowień pary poznamy dopiero 4 kwietnia 2022 roku, kiedy to najprawdopodobniej Bill i Melinda zakończą postępowanie rozwodowe, choć już teraz analitycy prognozują potencjalne podziały — a te są w stanie doprowadzić do “wybierania stron” przez początkujących startupowców.

Małżeństwo funduszy

Choć flagowym projektem pary był Microsoft, majątek samego Billa jest najwyżej w 20% oparty na udziałach w koncernie. Większość akcji spółki przetransferowano do Bill and Melinda Gates Foundation, czyli jednego z największych tego typu podmiotów na świecie, którego wartość szacowana jest na 50 mld dolarów. Szczególnie fundacja może skomplikować sprawę podziału majątku małżeństwa, ponieważ oprócz działalności stricte charytatywnej inicjatorzy projektu wspierali także startupy, które mogły przyczynić się do realizacji idei zrównoważonego rozwoju (szczególnie w kontekście walki z głodem i rozwoju racjonalnego rolnictwa). Największą jednak pozycją w portfelu Gatesa jest Cascade Investment, czyli spółka holdingowa założona z dochodów ze sprzedaży akcji Microsoftu oraz dywidend.

Siłą Cascade Investment jest portfolio holdingu, w którym znajdują się m.in. ambitne spółki z sektora energetycznego (np. TerraPower), innowacyjni producenci spożywczy (Beyond Meat), a także kilkadziesiąt podmiotów publicznych — w tym Canadian National Railway. Jeszcze ciekawszym funduszem Gatesa jest Breakthrough Energy Ventures, który ma wspierać głównie start-upy popularyzujące OZE. Wśród założycieli wymienia się takie nazwiska, jak Jack Ma (Alibaba), Jeff Bezos (Amazon), Richard Branson (Virgin) czy Reid Hoffman (LinkedIn). W międzyczasie Melinda również zainteresowała się światem innowacyjnych debiutantów, zakładając w roku 2015 Pivotal Ventures — fundusz inwestycyjny i inkubator dla młodych przedsiębiorców, którzy chcą zmniejszać różnice społeczne w USA. Jednym z najgłośniejszych projektów Pivotal był The Equality Can’t Wait Challenge, czyli konkurs na najciekawsze projekty prokobiece. Efekt? W liczbach: 10 laureatów z grantem o łącznej wartości 40 mln dolarów.

Trudny wybór przed debiutantami — Melinda czy Gates?

Podział udziałów we wszystkich funduszach i spółkach małżeństwa może w pewien sposób podzielić środowisko amerykańskich startupowców. Działanie pod skrzydłami Gatesów to ogromna szansa dla innowacyjnych spółek, które chcą wykorzystywać globalne trendy nie tylko w sektorze technologicznym, ale i ekologicznym oraz społecznym. Czy potencjalne przetasowanie w portfelu założyciela Microsoftu może doprowadzić do podziałów wśród debiutantów? Z pewnością. Przedsiębiorczynie najpewniej pójdą za głosem Melindy, która ma już doświadczenie w promocji działań aktualnych społecznie, a m.in. współpraca z MacKenzie Scott, byłą żoną Jeffa Bezosa tylko napędza PR świadomych i odpowiedzialnych marek.

Z drugiej zaś strony Gates ma szerokie kontakty wśród globalnych gigantów, co kusi niejeden zespół z ambicjami ekspansywnymi. Bill to marka sama w sobie — część popkultury oraz fundament środowiska zarówno Doliny Krzemowej, jak i start-upowego Seattle. Z pewnością założyciel Microsoftu, a także otoczenie jednego z najbogatszych przedsiębiorców świata wpływa na decyzje dynamicznych spółek, które chcą czerpać z doświadczeń absolutnej Ligi Mistrzów amerykańskiego biznesu. Nie będzie to raczej walka start-upowych plemion, ale rodzaj dylematu — iść za głosem nastrojów społecznych, czy renomą hegemonów branży IT? Taki zgrzyt może ustąpić najwcześniej w 2025 roku, kiedy to udziały małżeństwa staną się już rozdzielną własnością stron.

Czy rozstanie Gatesów jest w jakikolwiek sposób istotne również z polskiej perspektywy? Nowy rozdział w historii światowej sceny start-upowej to dla nas niepowtarzalna lekcja zmiennych, które parafrazując klasyka — są jedyną stałą w środowisku innowacyjnych spółek. Wybór odpowiedzialnego inwestora, rozwój pod skrzydłami doświadczonych specjalistów — te zagadnienia powinny być fundamentem myślenia również o przyszłości polskiego rynku innowacji. A czy warto łączyć życie zawodowe z prywatnym — to już wątek na całkowicie inną dyskusję.

Mercedes-Benz CLS po liftingu już w sprzedaży w Polsce

W ofercie Mercedes-Benz debiutuje odnowiony CLS. W ramach modernizacji luksusowe, czterodrzwiowe coupé zyskało jeszcze bardziej dynamiczny design, nową kierownicę i dodatkowe kombinacje kolorystyczne. Na szczycie oferty plasuje się limitowana edycja CLS 53 4MATIC+ (435 KM). Przy okazji gama silnikowa wzbogaciła się o najnowszy silnik wysokoprężny z rozrusznikiem zintegrowanym z alternatorem. CLS-a po liftingu można już zamawiać; pierwsze egzemplarze modelu pojawią się u dealerów w lipcu br.

Po zmianach CLS przybrał jeszcze bardziej sportową formę. To zasługa m.in. nowego grilla, odświeżonego wzornictwa zderzaków oraz nowych wzorów obręczy. W kabinie uwagę zwraca przeprojektowana, wielofunkcyjna kierownica z czujnikami pojemnościowymi, obszyta skórą nappa. Nabywcy mają do wyboru nowe wersje wykończenia z drewnianymi elementami ozdobnymi, a także nowe konfiguracje kolorystyczne skórzanych tapicerek. Dostępne są także ekskluzywne opcje z oferty Mercedes-Benz designo, obejmującej np. specjalne lakiery czy dodatkowe kolory skóry nappa.

Pod względem technicznym CLS nie wymagał zmian – latem ubiegłego roku przeszedł kompleksową modernizację, obejmującą aktualizacje systemów wspomagających, systemu multimedialnego MBUX (Mercedes-Benz User Experience) oraz kontroli komfortu ENERGIZING.

Oferta CLS-a obejmuje:

  • CLS 220 d (194 KM): od 288 700 zł
  • CLS 300 d 4MATIC (265 + 20 KM): od 313 800 zł
  • CLS 400 d 4MATIC (330 KM): od 406 900 zł
  • CLS 350 (299 +14 KM): od 299 000 zł
  • CLS 450 4MATIC (367 + 22 KM): od 405 700 zł
  • CLS 53 4MATIC+ (435 + 22 KM): od 504 700 zł

Standardowe wyposażenie wszystkich wersji obejmuje m.in. pakiet AMG dla nadwozia i wnętrza, 19-calowe obręcze, wysokowydajne reflektory LED, integrację smartfona, dwustrefową klimatyzację automatyczną, aktywnych asystentów układu hamulcowego i pasa ruchu, nawigację, kamerę cofania, bezprzewodową ładowarkę smartfona oraz skórzaną tapicerkę. Nabywcy maja do wyboru korzystnie wycenione pakiety dodatków z najchętniej wybieranymi opcjami (Advanced, Premium oraz Premium Plus), a także pakiety stylistyczne Night.

Nowością w ofercie jest wariant CLS 300 d 4MATIC z techniką łagodnej hybrydy. Jego czterocylindrowy silnik wysokoprężny (OM 654 M) współpracuje z rozrusznikiem zintegrowanym z alternatorem (ISG) drugiej generacji i 48-woltową instalacją elektryczną. Moc maksymalna wynosi 195 kW (265 KM) plus 15 kW (20 KM) z jednostki elektrycznej. Odzysk energii i możliwość „żeglowania” przy wyłączonym silniku sprawiają, że nowa odmiana jest bardzo wydajna.

Szczególną atrakcją w gamie CLS-a po liftingu jest topowy wariant Mercedes-AMG CLS 53 4MATIC+, który łączy potężną moc (435 + 22 KM) ze sportowym prowadzeniem i wysoką efektywnością. Tu również modernizacja objęła m.in. odświeżone wzornictwo karoserii oraz wprowadzenie nowej kierownicy (w wydaniu AMG – ze specjalnymi przełącznikami). Przy okazji w ofercie debiutuje limitowana edycja, która powstanie w liczbie zaledwie 300 egzemplarzy (54 281 zł dopłaty). Jej nabywcy mają do wyboru dwa odcienie nadwozia: biel kaszmiru magno i szarość selenitu. Nad osłonami progów znajdują się pasy o wyścigowym wzornictwie,
a samochód seryjnie otrzymuje 20-calowe obręcze AMG. Standardowa specyfikacja obejmuje także pakiet AMG DYNAMIC PLUS (m.in. czerwone zaciski hamulcowe, kierownica ze wstawkami z mikrofibry DINAMICA, dodatkowy tryb jazdy RACE z trybem Drift) oraz elementy ozdobne AMG z włókna węglowego.

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...