.
Strona główna Blog Strona 14

Jak Watykan zarządza pieniędzmi?

    Watykan nie opodatkowuje swoich mieszkańców ani nie emituje obligacji. Finansowanie stolicy Kościoła katolickiego odbywa się głównie za pośrednictwem darowizn, które pochodzą ze sprzedaży biletów do Muzeów Watykańskich, a także dochodów z inwestycji i słabo prosperującego portfela nieruchomości

    W zeszłym roku Stolica Apostolska opublikowała skonsolidowany budżet, z którego wynikało, że Watykan przewidywał wydatki na poziomie 770 milionów euro (878 milionów dolarów), z czego większość przeznaczono na ambasady na całym świecie i działalność mediów watykańskich. W ostatnich latach nie była w stanie pokryć kosztów.

    Papież Leon XIV staje więc przed wyzwaniem zebrania funduszy niezbędnych do wyciągnięcia swojego miasta-państwa z długów.

    Niknące darowizny

    Każdy może przekazać pieniądze na rzecz Watykanu, jednak regularne źródła darowizn występują w dwóch głównych formach, chyba już zanikających.

    Prawo kanoniczne wymaga, aby biskupi na całym świecie płacili roczną składkę, której wysokość jest zmienna i ustalana według uznania biskupów „według zasobów ich diecezji”. Według danych Watykanu, biskupi amerykańscy wnieśli ponad jedną trzecią z 22 milionów dolarów (19,3 miliona euro) zbieranych corocznie na mocy tego przepisu w latach 2021–2023.

    Drugim głównym źródłem corocznych darowizn jest bardziej znany przeciętnym katolikom jako: Peters Pence, specjalna zbiórka zwykle przeprowadzana w ostatnią niedzielę czerwca. W latach 2021-2023 poszczególni katolicy w USA przekazali średnio 27 milionów dolarów (23,7 miliona euro) na Peters Pence, co stanowi ponad połowę globalnej sumy.

    Amerykańska hojność nie zapobiegła załamaniu się ogólnych wpłat Peters Pence. Po osiągnięciu szczytu w wysokości 101 milionów dolarów (88,6 miliona euro) w 2006 r., wpłaty oscylowały wokół 75 milionów dolarów (66,8 miliona euro) w drugiej dekadzie XXI wieku, a następnie spadły do ​​47 milionów dolarów (41,2 miliona euro) w pierwszym roku pandemii COVID-19, kiedy zamknięto wiele kościołów.

    Darowizny pozostały niskie w kolejnych latach, pośród rewelacji o nieudanej inwestycji Watykanu w londyńską nieruchomość, dawny magazyn Harrods, który miał zostać przekształcony w luksusowe apartamenty. Skandal i następujący po nim proces potwierdziły, że zdecydowana większość wpłat Peters Pence została przeznaczona na pokrycie deficytów budżetowych Stolicy Apostolskiej, a nie na papieskie inicjatywy charytatywne, jak wielu parafian zostało przekonanych.

    Darowizny na rzecz Świętego Piotra nieznacznie wzrosły w 2023 r., a przedstawiciele władz watykańskich spodziewają się dalszego wzrostu w przyszłości, częściowo z uwagi na fakt, że bezpośrednio po wyborach papieskich tradycyjnie następuje wzrost.

    Nowi darczyńcy

    Bank watykański i gubernatorstwo miasta-państwa, które kontroluje muzea, również co roku przekazują papieżowi datki. Jeszcze dziesięć lat temu bank dawał papieżowi około 55 milionów euro (62,7 miliona dolarów) rocznie, aby pomóc w budżecie. Jednak kwoty te zmalały; bank nie dał papieżowi nic konkretnego w 2023 r., pomimo odnotowania zysku netto w wysokości 30 milionów euro (34,2 miliona dolarów), zgodnie ze sprawozdaniami finansowymi. Darowizny gubernatorstwa również spadły.

    Niektórzy urzędnicy watykańscy pytają, w jaki sposób Stolica Apostolska może wiarygodnie prosić darczyńców o większą hojność, skoro jej własne instytucje powstrzymują się od dawania pieniędzy.

    – Papież Leon XIV będzie musiał przyciągnąć darowizny spoza USA, co nie jest łatwym zadaniem, biorąc pod uwagę odmienną kulturę filantropii – powiedział pastor Robert Gahl, dyrektor Church Management Program w szkole biznesu Catholic University of America. Zauważył, że w Europie tradycja (i korzyści podatkowe) indywidualnej filantropii jest znacznie mniejsza, a korporacje i podmioty rządowe wykonują większość darowizn lub przydzielają wyznaczone podatki.

    Jeszcze ważniejsze jest porzucenie „mentalności żebraka” polegającej na zbieraniu funduszy na rozwiązanie konkretnego problemu i zamiast tego zachęcanie katolików do inwestowania w kościół jako w projekt – powiedział.

    Tuż po ceremonii inauguracji pontyfikatu Leona XIV na placu Świętego Piotra, w której uczestniczyło 200 000 osób, Gahl zapytał: „Czy nie sądzisz, że było tam wielu ludzi, którzy chcieliby przyczynić się do tego i do pontyfikatu (finansowo)?”. W USA kosze na datki są rozdawane podczas każdej niedzielnej mszy. W Watykanie jest inaczej.

    Nieruchomości niezagospodarowane

    Watykan ma 4249 nieruchomości we Włoszech i 1200 w Londynie, Paryżu, Genewie i Lozannie w Szwajcarii. Tylko około jednej piątej jest wynajmowane zgodnie z uczciwą wartością rynkową, według rocznego raportu biura majątkowego APSA, które nimi zarządza. Około 70 proc. nie generuje dochodu, ponieważ mieszczą się w nich urzędy Watykanu lub innych kościołów, a 10 proc. jest wynajmowane po obniżonych czynszach pracownikom Watykanu.

    W 2023 r. nieruchomości te wygenerowały jedynie 35 mln euro (39,9 mln USD) zysku. Analitycy finansowi od dawna identyfikują takie niedowartościowane nieruchomości jako źródło potencjalnych przychodów.

    Ward Fitzgerald, prezes amerykańskiej Papal Foundation, która finansuje papieskie organizacje charytatywne, powiedział, że Watykan powinien być również skłonny sprzedawać nieruchomości, zwłaszcza te, których utrzymanie jest zbyt drogie. Wielu biskupów zmaga się z podobnymi pytaniami o zmniejszenie powierzchni, ponieważ liczba wiernych w kościołach w niektórych częściach USA i Europy maleje, a niegdyś pełne kościoły stoją puste.

    W tym celu Watykan niedawno sprzedał nieruchomość, w której mieści się jego ambasada, znajdującą się w ekskluzywnej dzielnicy Sanbancho w Tokio, w pobliżu Pałacu Cesarskiego, deweloperowi budującemu 13-piętrowy kompleks apartamentowy, jak podaje branżowy dziennik Kensetsu News.

    Jednak od dawna istnieje instytucjonalna niechęć do rozstania się nawet z nieruchomościami przynoszącymi straty. Świadczy o tym ogłoszenie Watykanu z 2021 r., że szpital katolicki Fatebenefratelli w Rzymie, który boryka się z niedoborami gotówki i jest prowadzony przez zakon, nie zostanie sprzedany. Papież Franciszek jednocześnie utworzył fundację watykańską zbierającą fundusze, aby utrzymać ten i inne szpitale katolickie na powierzchni.

    – Muszą pogodzić się z faktem, że posiadają tak wiele nieruchomości, które nie służą misji Kościoła – powiedział Fitzgerald, który zbudował własną karierę w branży kapitału prywatnego zajmującej się nieruchomościami.

    Andrzej Mroziński

    Najwyższa klasa

    Hermitage Boutique to 240 metrów kwadratowych luksusu na ulicy Mysiej w Warszawie. Królestwo najlepszej jakości biżuterii z naturalnymi kamieniami w oprawie złota wysokiej próby

    W Hermitage Boutique rządzą brylanty. Nie tylko te białe, najbardziej popularne, ale i fantazyjne,  kolorowe. Są też szmaragdy, rubiny, szafiry, w pierścionkach, bransoletach, naszyjnikach. To miejsce, które fascynuje kunsztem i precyzją starannie wykonanych klejnotów.

    Znajdziemy tu luksusowe wyroby francuskiej marki Messika czy opatentowaną biżuterię włoskiej marki Serafino Consoli.

    Hermitage Boutique  to jeden z dwóch salonów biżuteryjnych w Polsce, który oferuje klejnoty marki Messika. To biżuteria delikatna, bardzo prosta, w której drobne brylanty błyszczą w 18-karatowym złocie. Lekkość połączona z nowoczesnym minimalizmem stanowi siłę i renomę tej marki, która w biżuteryjnym świecie zdążyła stać się legendą zaledwie w dwie dekady. Brylanty marki Maison Messika lśnią na hollywoodzkich czerwonych dywanach, podczas słynnych gali oskarowych, Golden Globe czy z okazji wręczenia nagród Grammys. Biżuteria tej marki sprzedawana jest w najbardziej luksusowych salonach jubilerskich na całym świecie. Sekret powodzenia tych niepowtarzalnych wyrobów tkwi w niezwykłej wyobraźni założycielki marki Valerii, dbałości o najdrobniejsze szczegóły i miłości do kamieni szlachetnych odziedziczonej po ojcu, Andre Messice.

    Jako jedyny salon w Polsce Hermitage Boutique sprzedaje również unikalną, opatentowaną biżuterię włoskiej marki Serafino Consoli. Pierścionki tej marki dopasowują się do każdego palca, a dzięki opatentowanemu mechanizmowi z bransoletki powstaje pierścionek albo odwrotnie. To jest klucz do jakości i wyjątkowości marki, która wymyśla, projektuje i produkuje prawdziwie pomysłową biżuterię. Nie ma więc obaw, że zmarnuje się zaręczynowy pierścionek odrzucony przez niedoszłą narzeczoną…

    Trzy czwarte biżuterii sprzedawanej w salonie stanowią luksusowe wyroby marki własnej – Hermitage. To biżuteria tworzona z naturalnych kamieni najlepszej jakości i wysokiej próby złota. Przeważają brylanty, wciąż najchętniej kupowane przez klientów.

    Pierścionki, bransoletki, naszyjniki z brylantami, by cieszyły oko swym niezwykłym blaskiem, wykorzystują brylanty. One z kolei, by stać się ulubioną biżuterią kobiety, muszą dostać się w ręce wykwalifikowanego złotnika. Ich niezwykły blask i kształt wydobywa odpowiedni szlif podkreślający urodę i elegancję naturalnego kamienia. Pierścionek z diamentem o pięknym szlifie to tradycyjny wybór na zaręczyny, wymarzony prezent i ponadczasowe akcesorium, które pasuje do każdego stroju i niemal każdych okoliczności.

    – Diamentowa biżuteria to nie tylko ponadczasowy styl i prestiż, lecz również lokata kapitału w niepewnych czasach. Polski rynek diamentów należy do grupy emerging, dlatego popyt na surowiec i biżuterię systematycznie rośnie. Analizy potwierdzają duże zainteresowanie diamentami wśród polskich klientów – podkreśla Paula Miszczuk, dyrektor zarządzająca Hermitage Boutique. Dodaje, że od początku 2022 r. obserwujemy wyraźny wzrost ruchu klientów, a nabywcy traktują biżuterię z brylantami również jako formę lokaty kapitału.

    W Polsce dominuje klasyka. Typowy pierścionek zaręczynowy to jeden kamień w sześciu łapkach. Manewruje się wielkością kamienia. Dziś na Mysiej największy dostępny brylant ma około 5 karatów i osiąga cenę około miliona złotych. Choć przeważają zakupy mieszczące się w granicach kilku tysięcy złotych, zdarzają się też transakcję sięgające kilkuset tysięcy.

    W Hermitage Boutique realizowane są też projekty indywidualne – klient może sam zaprojektować swoją biżuterię, która powstanie dzięki umiejętnościom złotników od lat współpracujących z salonem Hermitage. Dożywotnia gwarancja zapewni niezmąconą radość szczęśliwym posiadaczom tych niepowtarzalnych, najwyższej jakości klejnotów.

    Nie bój się Terminatora tylko bałaganu w danych

    Jeszcze rok temu managerowie bali się głównie inflacji i konkurencji. Dziś na listę obaw trafiło nowe zmartwienie: co, jeśli nie zrozumiem AI? Albo, co gorsza, jeśli zrozumie ją moja konkurencja?

    Media uwielbiają skrajności, co jest oczywiste. Z jednej strony czytamy o ludziach z Doliny Krzemowej budujących „bioschrony” przed morderczą superinteligencją. Z drugiej – mamy entuzjastów wieszczacych raj na ziemi.

    Pozwólcie, że sprowadzę nas na ziemię. Prawdziwe wyzwanie, jakie AI stawia przed Twoją firmą, jest dużo bardziej prozaiczne i wcale nie wymaga łopaty.

    AI nie jest mordercą tylko bronią

    Ten strach przed „świadomą AI” to strata czasu. To nie algorytm z zimną krwią odbierze Ci klientów. Zrobi to konkurent, który użył algorytmu, by szybciej analizować rynek, taniej obsługiwać zgłoszenia i w dwie godziny wygenerować kampanię marketingową, nad którą twój zespół siedziałby dwa tygodnie.

    Najważniejsze zagrożenie jest dosyć proste: to nie jest walka „AI kontra człowiek”. To walka „firma sprawnie używająca AI” kontra „firma, która jeszcze analizuje i czeka”.

    Cykl innowacji skrócił się z lat do miesięcy. Firmy, które nie znajdą na to odpowiedzi, obudzą się w świecie, w którym ich usługi są po prostu za drogie, a produkty przerażająco przestarzałe.

    Kolejny ważny problem to pułapka tzw. „SISO”, czyli śmietnik na wejściu

    Wszyscy chcą wdrażać „strategie AI”. Ale nikt nie mówi o fundamencie, na którym 90 proc. tych strategii polegnie. Nazywa się to SISO: Shit In, Shit Out (śmietnik na wejściu, śmietnik na wyjściu). Narzędzia AI nie działają „same”. One potrzebują profesjonalnego nadzoru osoby, która zna portfolia tychże, jak również umie ich używać i co najważniejsze „karmić” danymi. Dlatego większość firm nie rozbije się o brak strategii AI, ale o prozaiczny bałagan we własnych bazach danych, Excelach trzymanych na pulpitach i starych systemach, które ze sobą nie rozmawiają. Zanim zaczniesz więc snuć plany o agentach AI przejmujących obsługę klienta, zapytaj: czy mamy czyste, uporządkowane dane, na których ten agent ma się uczyć? Bo jeśli nie, to żaden automatyczny agent nie zoptymalizuje Ci procesów, tylko szybciej i na większą skalę pogłębi dotychczasowy chaos.

    Pułapka „lenistwa” i halucynacji

    AI potrafi kłamać z imponującą pewnością siebie. Te słynne „halucynacje” to nie są drobne błędy ortograficzne. To tworzenie wiarygodnie brzmiących, ale kompletnie fałszywych analiz, danych rynkowych czy fragmentów kodu.Media opisywały ostatnio przegrany kilkunastomiolionowy przetarg, a przyczyną było wymyślenie nieistniejących przepisów VAT w uzasadnieniu ceny, uzasadnieniu pisanym oczywiście przez AI. Jeden z sędziów w Portugalii „wydał” wyrok, a właściwie wydał go ChatGPT po przeczytaniu akt, których czytać się rzeczonemu sędziemu nie chciało. Znów system powołał się na paragrafy przez siebie wymyślone, sprawa zakończyła się skandalem i poważnymi problemami prawnymi.

    Jak widać największym ryzykiem nie jest więc to, że AI zastąpi pracowników. Największym ryzykiem są tacy pracownicy, którzy bezkrytycznie kopiują to, co podsunie im algorytm. Więc gdy zespół wpada w pułapkę lenistwa i przestaje weryfikować fakty, firma traci nie tylko wiarygodność i zdolność do samodzielnego myślenia, ale na końcu traci klientów i zyski, zamiast których przychodzą kłopoty prawne. Pamiatejmy, że AI ma być narzędziem, a nie zastępstwem dla mózgu.

    Strategia? Zacznij od jednego, irytującego problemu

    Hype na AI prowokuje do dwóch skrajności: „poczekajmy, to moda” albo „wdrażamy wszędzie!”. Obie drogi są złe.

    Prawda jest taka, że nie potrzebujesz 200-stronicowej strategii AI. Wystarczy znaleźć jeden, realny, irytujący problem w firmie – np. tworzenie miesięcznych raportów albo odpowiadanie na 100 tych samych pytań klientów – i spróbować rozwiązać go za pomocą dostępnych narzędzi. Mierz efekty, zbieraj wnioski i dopiero potem idź do kolejnego problemu. To ma być eksperyment, nie rewolucja.

    Powstaje taka nowa ludzka przewaga: sędzia, a nie wytwórca. Jeśli AI przejmie dużą część pracy analitycznej i twórczej (pisanie, kodowanie, projektowanie), to co nam zostaje? Słyszymy ciągle o „kreatywności” i „relacjach”.Ja widzę to inaczej. W erze AI naszą największą wartością nie jest „tworzenie”. Naszą wartością staje się wybór odpowiednich narzędzi, umiejętność zarządzania nimi i korzystania z nich, a także zdolność krytycznej oceny tego, co AI stworzyło. Nową supermocą człowieka jest umiejętność stawiania właściwych pytań (prompting) często za pomocą AI, wiedza, które aplikacje do czego służą i weryfikowania odpowiedzi (bullshit detection). To jest kompetencja, w którą firmy muszą inwestować – w ludzi, którzy potrafią wyszukać i użyć AI oraz być sędziami, a nie tylko bezrefleksyjnymi operatorami maszyny. A pamietajmy, że już dziś wszelakich opartych na silnikach AI narzędzi jest grubo ponad czterdzieści tysięcy!

    Podsumowanie

    Nie potrzebujemy bunkrów przed Terminatorami. Potrzebujemy wyjść z bunkrów własnej ignorancji i firmowego bałaganu.

    Prawdziwym zagrożeniem nie jest sztuczna inteligencja, ale ludzka inercja. AI nie zabije waszego biznesu, ale bardzo szybko zrobi to firma, która przestała się bać i po prostu zaczęła jej mądrze używać.

    Dariusz Chlastawa

    Biznes w rytmie slow. Jak morze zmienia sposób budowania relacji biznesowych

    W świecie, w którym spotkania trwają coraz krócej, a networking często kończy się na wymianie wizytówek, Rafał Wiśniewski proponuje zupełnie inne podejście. Zabiera przedsiębiorców na morze — dosłownie. O idei slow networkingu, budowaniu relacji opartych na zaufaniu i biznesie, który płynie głębiej, opowiada twórca Klubu Biznesu na Morzu i prezes Roseti Polska.

    Od lat obserwuje Pan świat przedsiębiorczości. Co Pana najbardziej niepokoi w tym, jak dziś buduje się relacje biznesowe?

    Rafał Wiśniewski: Tempo. Wszystko dzieje się za szybko. Spotkania są krótkie, rozmowy powierzchowne, a relacje często sprowadzają się do szybkiej wymiany kontaktów. Brakuje czasu na prawdziwe poznanie człowieka — jego historii, wartości, wizji. A bez tego trudno o trwałą współpracę. Właśnie z tej potrzeby powstał Klub Biznesu na Morzu.

     

    Networking na morzu brzmi nietypowo. Skąd taki pomysł?

    Rafał Wiśniewski: Wierzę, że najlepsze decyzje biznesowe zapadają w spokoju, nie w pośpiechu. Morze naturalnie zwalnia rytm. Luksusowe statki, zamknięta przestrzeń, brak codziennych rozpraszaczy — to wszystko sprzyja rozmowom, które naprawdę mają znaczenie. Nie chodzi o ilość kontaktów, tylko o ich jakość.

    Czy takie warunki rzeczywiście przekładają się na realny biznes?

    Rafał Wiśniewski: Zdecydowanie tak. Dobrym przykładem jest rejs po Australii i Nowej Zelandii. Rozpoczęliśmy go od wizyty w Polskim Konsulacie Generalnym w Sydney. Dzięki wsparciu konsulatu oraz Polish Australian Business Forum nasi uczestnicy nawiązali pierwsze kontakty z lokalnymi przedsiębiorcami. Bardzo szybko przerodziły się one w konkretne plany — od eksportu produktów po wspólne projekty inwestycyjne.

    Czyli rejs to coś więcej niż podróż?

    Rafał Wiśniewski: Zdecydowanie. Każdy rejs jest też podróżą mentalną. Dni spędzone na morzu dają przestrzeń do refleksji, wymiany doświadczeń i spojrzenia na własny biznes z nowej perspektywy. Organizujemy moderowane sesje, warsztaty, panele dyskusyjne. Uczestnicy prezentują swoje firmy, mówią o wyzwaniach, inspirują się nawzajem. To nie jest konferencja — to żywa społeczność.

    Jak wyglądają takie rozmowy w praktyce?

    Rafał Wiśniewski: Często w bardzo nieformalnych okolicznościach. W Nowej Zelandii, podczas zwiedzania fiordów i degustacji lokalnych win, rozmawialiśmy o strategiach ekspansji, zarządzaniu zespołami czy innowacjach. W takich warunkach rodzą się pomysły, które później realnie zmieniają firmy.

    Klub Biznesu na Morzu nie jest otwarty dla wszystkich. Dlaczego?

    Rafał Wiśniewski: Bo zaufanie jest fundamentem. Dołączają do nas przedsiębiorcy z rekomendacji — ludzie, którzy udowodnili, że działają etycznie, skutecznie i z pasją. Dzięki temu uczestnicy czują się bezpiecznie i mogą swobodnie dzielić się pomysłami. Każda rozmowa ma potencjał, by przerodzić się w realne partnerstwo.

    Gdzie do tej pory odbywały się rejsy?

    Rafał Wiśniewski: Byliśmy m.in. na Karaibach, w Emiratach, Tajlandii, Malezji, USA, na Bahamach, w Meksyku i w Europie. W planach mamy ponownie Brazylię na Sylwestra z pobytem w Rio de Janeiro oraz majówkę w Kanadzie, na Alasce i w USA. Każda destynacja to nowa okazja do poznania lokalnych rynków, spotkań z Polonią i budowania mostów między kulturami i gospodarkami.

    Wspomina Pan także o szkoleniach. Jaką rolę odgrywają w projekcie?

    Rafał Wiśniewski: Są ważnym uzupełnieniem networkingu. Oferujemy m.in. szkolenia z pozyskiwania i rozliczania funduszy unijnych, prowadzone przez certyfikowanych trenerów z doświadczeniem w administracji publicznej i biznesie. Łączymy teorię z praktyką — a wszystko w wyjątkowych miejscach na świecie. To nauka, która inspiruje.

    Niedawno Roseti Polska otrzymała nagrodę „Champion Biznesu 2025”. Co ona dla Pana oznacza?

    Rafał Wiśniewski: To potwierdzenie, że nasza filozofia działa. Że można budować biznes w sposób etyczny, zrównoważony i oparty na szacunku do człowieka. Klub Biznesu na Morzu to nie tylko projekt — to styl życia i społeczność, w której relacje naprawdę mają znaczenie.

    Co powiedziałby Pan przedsiębiorcom, którzy czują, że ich biznes utknął w miejscu?

    Rafał Wiśniewski: Że czasem wystarczy zmienić perspektywę. Wyjść z codziennego schematu. Zwolnić. Jeśli ktoś czuje, że potrzebuje nowego impulsu — zapraszam. Dołącz do nas. Wypłyń na szerokie wody i pozwól sobie na spotkania, które naprawdę coś zmieniają.

    Rafał Wiśniewski jest prezesem firmy Roseti Polska Sp. z o.o., specjalizującej się w pozyskiwaniu dotacji oraz funduszy na rozwój działalności firm z różnych branż. Od lat zajmuje się profesjonalnym prowadzeniem i rozliczaniem dotacji unijnych, dbając, aby proces ten przebiegał bezproblemowo dla beneficjentów. Od 2017 roku Rafał Wiśniewski organizuje również rejsy dla przedsiębiorców w ramach Klubu Biznesu na Morzu. Klub ten stanowi dynamicznie rozwijającą się społeczność, gdzie przedsiębiorcy mogą nawiązywać zarówno relacje towarzyskie, jak i biznesowe podczas rejsów.

    III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

    Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie, eliminacji do 50. Finałów Akademickich Mistrzostw Świata w Programowaniu Zespołowym. Organizatorem zawodów, które odbędą się w dniach 6-8 lutego 2026,  jest Uniwersytet Warszawski. 

    W konkursie weźmie udział 159 studentów informatyki z 53 uczelni z całej Europy. Będą oni rywalizować nie tylko o tytuł mistrza Europy, ale także o awans do 50. Finałów Akademickich Mistrzostw świata w Programowaniu Zespołowym (ICPC World Finals 2026), które odbędą się w listopadzie br. w Dubaju. W zawodach w Warszawie wystąpią reprezentacje uczelni, które najlepiej spisały się w czterech europejskich konkursach regionalnych. Po dwa najlepsze zespoły z tych konkursów już zapewniły sobie występ w Dubaju. Pozostało jednak 8 miejsc w zawodach finałowych, o które rozegra się w Warszawie zacięty bój.

    Uniwersytet Warszawski, gospodarz Mistrzostw, jest niekwestionowaną potęgą. Studenci z Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego dwukrotnie zdobyli mistrzostwo świata, jak też zwyciężyli w I Akademickich Mistrzostwach Europy w Programowaniu Zespołowym w 2024 r. Warto wspomnieć, że w przeszłości sukcesy w zawodach ICPC odnosili m.in. Jakub Pachocki (Chief Scientist w OpenAI), Tomasz Czajka (lider zespołu tworzącego system sterowania statku kosmicznego Crew Dragon w SpaceX), Andrzej Gąsienica‑Samek (współtwórca polskiej firmy ATINEA oraz pomysłodawca cieszącego się ogromnym powodzeniem konkursu programistycznego dla dzieci InstaLogik), czy też Marek Cygan (współzałożyciel i Chief Technology Officer startupu Nomagic, który tworzy inteligentne systemy oprogramowania dla robotów wykorzystywane w automatyce magazynowej i intralogistyce, laureat grantu ERC).

    Prof. Krzysztof Diks z Uniwersytetu Warszawskiego, dyrektor ICPC EUC 2026 powiedział: „W roku 2012 Uniwersytet Warszawski był gospodarzem Finałów Akademickich Mistrzostw Świata w Programowaniu Zespołowym, w których zespół z UW zdobył wicemistrzostwo. Tamte zawody to był nie tylko wielki sukces sportowy, ale  i organizacyjny. Jestem przekonany, że tak też będzie w tym roku. Polskę reprezentuje pięć zespołów z uniwersytetów Jagiellońskiego, Mikołaja Kopernika w Toruniu, Warszawskiego i Wrocławskiego oraz Politechniki Wrocławskiej, a organizacją zajmują się prawdziwi zawodowcy z wydziałów Matematyki, Informatyki i Mechaniki oraz Zarządzania i Fundacji Rozwoju Informatyki. Trzymam kciuki za jak najlepsze wyniki polskich drużyn i sukces organizacyjny.”

    „ICPC EUC 2026 to nie tylko konkurs – to miejsce, gdzie młode umysły tworzą przyszłość informatyki. Na zawodach w Warszawie zobaczymy nie tylko zawodników, lecz przede wszystkim architektów przyszłość cyfrowego świata. Fakt, że tak ważne zawody organizowane są w Warszawie pokazuje, że Polska wciąż jest jednym z jego głównych laboratoriów innowacji. To rodzą się mistrzowie, którzy zmieniają cyfrowy świat – i Polska od lat pokazuje, że potrafi ich wychować” – dodał Rafał Sikorski, wicedyrektor ICPC EUC 2026, prezes zarządu Fundacji Rozwoju Informatyki.

    O zawodach

    ICPC EUC to część międzynarodowego konkursu programistycznego International Collegiate Programming Contest (ICPC) przeznaczonego dla studentów informatyki z całego świata. Każda drużyna składa się z trzech studentów tej samej uczelni. Rozwiązują oni ambitne zadania algorytmiczno-programistyczne, uczą się pracy zespołowej, kreatywności oraz działania pod presją i przy ograniczonych zasobach.

    ICPC to najstarszy, największy i najbardziej znany konkurs programistyczny na świecie. Od 50 lat najlepsze zespoły z całego świata co roku rywalizują w finałach ICPC. Eliminacjami do finałów są konkursy regionalne.

    Kwalifikacje europejskie do Finałów ICPC odbywają się w czterech regionach:

    • Europa Południowo-Wschodnia (SEERC),
    • Europa Środkowa (CERC),
    • Europa Południowo-Zachodnia (SWERC),
    • Europa Północno-Zachodnia (NWERC).

    Dwie najlepsze drużyny z każdego regionu Europy z zawodów rozegranych w 2025 r. awansowały już bezpośrednio do Finałów Akademickich Mistrzostw Świata w Programowaniu Zespołowym ICPC, które odbędą się w dniach 15-20 listopada 2026 r. w Dubaju a ich gospodarzem będzie Dubai Chamber of Digital Economy. Są to drużyny:

    • The Open University of Israel z SWERC,
    • ETH Zürich z SWERC,
    • Eötvös Loránd University z CERC,
    • Uniwersytet Warszawski z CERC,
    • Kharkiv National University of Radio Electronics z SEERC,
    • Alexandru Ioan Cuza University of Iași z SEERC,
    • University of Cambridge z NWERC,
    • University of Oxford z NWERC.

    Od trzech lat do Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym (ICPC EUC) kwalifikuje się 13 najlepszych drużyn z każdego regionu Europy, przy czym z jednej uczelni może pochodzić maksymalnie jeden zespół.

    Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym (ICPC EUC) w 2026 roku odbędą się w Polsce w Warszawie a gospodarzem wydarzenia jest Uniwersytet Warszawski oraz Fundacja Rozwoju Informatyki.

    Podczas ICPC EUC 2026 drużyny rywalizować będą przede wszystkim o tytuł Akademickich Mistrzów Europy, ale także o miejsce w Finale Akademickich Mistrzostw Świata w Programowaniu Zespołowym ICPC, które odbędą się w dniach 15-20 listopada 2026 r. w Dubaju. Tym samym 8 najlepszych drużyn z różnych uczelni, które nie zakwalifikowały się wcześniej, awansuje na ICPC EUC 2026 do zawodów w Dubaju.

    Formuła rywalizacji

    Każdą uczelnię reprezentuje jeden trzyosobowy zespół studencki. Podczas pięciogodzinnych zawodów zespoły rozwiązują 10–14 zadań algorytmiczno-programistycznych (rozwiązaniem jest program komputerowy), korzystając z jednego komputera, bez dostępu do Internetu.

    Zawody odbywają się w środowisku Debian Linux. Przygotowaniem zadań i oceną rozwiązań zawodników zajmuje się międzynarodowa komisja sędziowska złożona z doświadczonych ekspertów akademickich, którzy w przeszłości sami odnosili światowe sukcesy w tego typu zawodach. Kryterium końcowej klasyfikacji jest liczba poprawnie rozwiązanych zadań oraz łączny czas poświęcony na ich rozwiązanie. Najlepsze zespoły otrzymają złote, srebrne i brązowe medale, a także nagrody od sponsorów.

    Transmisja

    Zawody ICPC EUC 2026 będą transmitowane na online. Szczegóły transmisji zostaną podane na oficjalnej stronie wydarzenia: https://euc.icpc.global/.

    Organizatorzy

    Gospodarzami Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym 2026 są: Uniwersytet Warszawski (Wydział Matematyki, Informatyki i Mechaniki i Wydział Zarządzania) oraz Fundacja Rozwoju Informatyki.

    Dyrektorami zawodów są: prof. dr hab. Krzysztof Diks (Uniwersytet Warszawski), prof. dr hab. Jan Madey (Uniwersytet Warszawski) oraz Rafał Sikorski (Fundacja Rozwoju Informatyki).

    Nad prawidłowym przebiegiem zawodów czuwa Komitet Sterujący w składzie:

    • Boba Mannova, Czech Technical University
    • Fernando Silva, University of Porto
    • Christoph Dürr, CNRS, Sorbonne University, LIP6
    • Michael Zündorf, Karlsruhe Institute of Technology
    • Paweł Gawrychowski, Uniwersytet Wrocławski

    Organizację zawodów ICPC EUC 2026 wspierają:

    • JetBrains – ICPC Global Sponsor Programming Tools
    • Huawei – ICPC Diamond Multi-Regional Sponsor
    • Jane Street – ICPC Titanium Multi-Regional Sponsor
    • Jump Trading, Revolut – ICPC Platinum Sponsors
    • Citadel, Google i HRT – ICPC Gold Sponsors
    • Pinely – ICPC Sponsor

    Najważniejsze punkty programu ICPC EUC 2026

    • 6 lutego 2026 (piątek), godz. 18:00 – uroczysta ceremonia otwarcia III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026;
    • 7 lutego 2026 (sobota), godz. 14:00-16:00 – otwarta dla publiczności, gości i mediów próba generalna przed finałową rywalizacją;
    • 8 lutego 2026 (niedziela), godz. 9:30-14:30 – pięciogodzinny finał konkursu ICPC EUC 2026 z udziałem najlepszych zespołów akademickich Europy, przebieg zawodów możliwy do śledzenia na widowni hali sportowej Wydziału Zarządzania UW, jak również za pośrednictwem transmisji na żywo;
    • 8 lutego 2026 (niedziela), godz. 17.00 – ceremonia wręczenia medali oraz ogłoszenie drużyn, które awansują do Finałów Akademickich Mistrzostw Świata ICPC 2026 w Dubaju.

    Uroczystość uświetnią: Piotr Pawlak – pianista, półfinalista ostatniej edycji Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, matematyk i laureat dwóch Olimpiad Informatycznych, a także artyści Teatru Tańca Uniwersytetu Warszawskiego „Warszawianka”.

    Miejsce: Uniwersytet Warszawski, Wydział Zarządzania, ul. Szturmowa 1/3, Warszawa.

    Strona zawodów (program mistrzostw, transmisja internetowa, ranking): https://euc.icpc.global/

    Wojciech Gryciuk

    Więcej o sukcesach polskich informatykach na skalę międzynarodową na stronie https://hub.landofitmasters.pl/pl/glowna/

     

    Bestune T77 – Chińszczyzna po europejsku – test redakcyjny

    To kolejny dowód na to, że chińska motoryzacja coraz rzadziej puka do drzwi, a coraz częściej wchodzi do salonu bez zdejmowania butów. To średniej wielkości SUV, który od pierwszego spojrzenia robi dokładnie to, co powinien: wygląda nowocześnie, proporcjonalnie i po prostu… dobrze. Bez dizajnerskich krzyków, bez przesady. Tak, żeby po roku nadal się podobał.

    Autor: Michał Garbaczuk

    Za marką stoi FAW, a to oznacza jedno: zaplecze technologiczne większe niż mogłoby się wydawać. I nie są to tylko deklaracje. Pod maską T77 pracuje znana i sprawdzona jednostka 1.5 TSI od Volkswagena o mocy 160 KM i 258 Nm momentu obrotowego. Liczby nie wywołują dreszczy, ale w codziennym użytkowaniu okazują się w zupełności wystarczające, a auto subiektywnie bardzo dynamiczne. Na uwagę zasługuje też dobra kultura pracy czterocylindrowej jednostki.

    SUV, który zna swoje miejsce

    Bestune T77 nie próbuje udawać terenówki ani sportowca. To crossover miejski z ambicjami rodzinnego auta i dokładnie tak się zachowuje. Pozycja za kierownicą jest wygodna, fotele szerokie, z ładnymi przeszyciami, a zakres regulacji pozwala szybko znaleźć „to swoje” ustawienie. Przestrzeni jest pod dostatkiem zarówno z przodu jak i z tyłu i nikt nie ma poczucia, że siedzi tu tylko warunkowo.

    Prowadzenie? Spokojne, przewidywalne, neutralne. T77 jedzie tak, jak oczekujesz od współczesnego SUV-a: bez nerwowości, bez nagłych reakcji, z poczuciem kontroli. Silnik 1.5 TSI dobrze radzi sobie z masą auta, a moment obrotowy dostępny na niskich obrotach sprawia, że w mieście nie trzeba go kręcić ani namawiać do współpracy. Podobnie, automatyczna skrzynia biegów pracuje płynnie, niemal niezauważalnie.

    Wnętrze, które nie rozprasza

    Materiały wykończeniowe są solidne, dobrze spasowane i przyjemne w dotyku. Nie ma tu wrażenia taniości ani skrzypienia, nawet na gorszych nawierzchniach. Wszystko jest logicznie rozmieszczone, a wnętrze sprawia wrażenie dobrze przemyślanego, z fizycznymi przyciskami na desce rozdzielczej, bardziej „użytkowego” niż efektownego, co w dłuższej perspektywie działa na jego korzyść.

    Na plus trzeba zapisać system audio. Owszem, multimedia znów mają swój grzech główny, jakim jest brak RDS w radiu. To coś, co wciąż trudno zrozumieć, ale przynajmniej głośniki grają dynamicznie i wyraziście. Muzyka brzmi dobrze, dźwięk nie ginie, a bas nie udaje subwoofera z marketu.

    LPG, czyli argument nie do zignorowania

    Tak jak w przypadku B70, ogromnym atutem T77 jest instalacja LPG. Dobrze zintegrowana, bezproblemowa w codziennym użytkowaniu i realnie zwiększająca zasięg auta do ponad 1000 km. Przełączanie między benzyną a gazem odbywa się płynnie, bez szarpnięć czy zmian charakteru pracy silnika. To rozwiązanie, które dziś znów zaczyna mieć sens zwłaszcza dla tych, którzy naprawdę jeżdżą.

    Technologia w tle

    Na szczęście T77 nie próbuje być elektronicznym mentorem kierowcy. Systemy wsparcia są obecne, ale nie nachalne. Auto nie poucza, nie straszy komunikatami i nie karze za chwilę nieuwagi. Jedziesz i masz wrażenie, że samochód jest po twojej stronie. Dla mnie to synonim poczucia bezpieczeństwa i pewność, że auto nie wywinie jakiegoś numeru na drodze, bo któryś z czujników czy radarów zauważy nagle coś, czego w rzeczywistości nie ma, albo podejmie decyzję za kierowcę wbrew jego woli.

    Podsumowanie

    Bestune T77 to bardzo rozsądnie zaprojektowany SUV dla ludzi, którzy szukają nowoczesnego auta, ale bez technologicznego przesytu. Jest ładny, przestronny, dobrze wykonany i zwyczajnie przyjemny w codziennym użytkowaniu. Nie próbuje nikogo zaskakiwać na siłę, zamiast tego buduje zaufanie. I to właśnie może być jego największy atut. Bo czasem najlepszy samochód to ten, który po prostu pasuje do życia, zamiast próbować je definiować.

    II Gala Klubu Biznesu na Morzu

    w imieniu Klubu Biznesu na Morzu pragniemy serdecznie podziękować za obecność oraz współtworzenie II Gali Klubu Biznesu na Morzu, która odbyła się w dniach 23–25 stycznia 2026 r. w Hotelu Renaissance Warsaw Airport. Państwa udział – jako Gości, Sponsorów, Partnerów oraz Prelegentów sprawił, że wydarzenie zgromadziło blisko 200 przedsiębiorców i stało się przestrzenią realnych rozmów biznesowych, inspiracji oraz nawiązywania wartościowych relacji.

    Minione trzy dni były wyjątkowe również dzięki intensywnemu programowi: spotkaniom biznesowym 1:1, networkingowi oraz panelom i wystąpieniom, które poruszały aktualne tematy związane z rozwojem firm, inwestycjami, ekspansją i budowaniem marki. Zwieńczeniem wydarzenia była uroczysta Gala z wręczeniem nagród, a gwiazdą wieczoru był Michał Milowicz. Dziękujemy również za wspólne zaangażowanie w część charytatywną – licytacje były ważnym elementem wieczoru i pokazały siłę naszej społeczności.

    Dziękujemy Sponsorom i Partnerom za zaufanie, wsparcie organizacyjne oraz wkład w jakość wydarzenia. Dziękujemy Prelegentom za merytoryczne wystąpienia i inspiracje, a wszystkim Gościom – za energię, otwartość i kulturę rozmów, które są znakiem rozpoznawczym Klubu Biznesu na Morzu.

    Poniżej przesyłamy materiały podsumowujące:
    •⁠ ⁠Galeria zdjęć: Zdjęcia z II Gali Klubu Biznesu na Morzu fot. Monika Dratwa
    •⁠ ⁠Relacja / artykuł: Express Biznesu – II Gala KBM

    Jeżeli po Gali chcieliby Państwo skontaktować się z konkretnymi firmami lub osobami, prosimy o wiadomość – z przyjemnością pomożemy w połączeniu i ustaleniu dalszych rozmów.

    Raz jeszcze dziękujemy za Państwa obecność i zaufanie !

    Na balu w Panoramie wręczono statuetki Stowarzyszenia „Amicus Hominis”

      Uczestnicy kilku ośrodków dla osób z niepełnosprawnościami z województwa małopolskiego wzięli udział w balu zorganizowanym w restauracji „Panorama”. Wydarzenie przygotowały Stowarzyszenie na Rzecz Osób Specjalnej Troski „Amicus Hominis” oraz Warsztat Terapii Zajęciowej w Proszówkach. Sponsorem balu, jak co roku, byli Edyta i Krzysztof Kołodziejczykowie – właściciele kompleksu „Panorama”.

                  W balu wzięli udział Starosta Bocheński Adam Korta. Członek Zarządu Powiatu Róża Gawłowicz, Burmistrz Nowego Wiśnicz Małgorzata Więckowska, Dyr. PCPR w Bochni Lidia Piekarz, Członek Rady Fundacji Ochrony Zdrowia Inwalidów z Warszawy Henryk Zdębski. Przybyłych gości powitali wspólnie Gospodarze Panoramy państwo Edyta i Krzysztof Kołodziejczyk oraz Kierownik WTZ Edward Firek, który następnie poinformował zebranych gości o osobach wyróżnionych statuetkami Stowarzyszenia „Amicus Hominis”.

                  W tym roku Kapituła Statuetki postanowiła uhonorować i wyróżnić trzy osoby: panią Magdalenę Radzięta z Trzciany, państwa Annę i Pawła Kozik z Proszówek i panią Lilianę Pindor Przewodnicząca Rady Fundacji Ochrony Zdrowia Inwalidów z Warszawy. Następnie Starosta Bocheński Adam Korta i Prezes Stowarzyszenia „Amicus Hominis” Adam Wyszkowski wręczali laureatom wyróżnienia i statuetki.

                  Zabierając głos Starosta Bocheński podkreślił, jak ważną rolę do spełnienia mają wszyscy współpracujący ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami i ze swej strony wyrażał słowa uznania i podziękowania dla laureatów statuetki.

                  Spośród wyróżnionych laureatów głos zabrali p. Magdalena Radzięta, p..Anna Kozik, oraz w imieniu p. Liliany Pindor p.Henryk Zdębski. Dziękując za przyznane wyróżnienia laureaci podkreślali szczególną, pozytywną wartość pomocy drugiemu człowiekowi oraz szczególną misję dla osób z niepełnosprawnościami, jaką realizują takie placówki jak WTZ w Proszówkach.

                  Tegoroczny bal uświetnił swoim występem muzyk, kompozytor i wokalista, p. Krzysztof Koniarek, który na żywo śpiewał swoje piosenki. Na balu bawiło się ponad 240 osób. To przedstawiciele ośrodków ze Stróż, Siołkowej, Zawady Uszewskiej, Łyszkowic, Łapanowa, Proszówek, ŚDS z Muchówki, DPS z Bochni, Domu Dziecka i SOSW z Bochni.

                  „Profesjonalna i życzliwa obsługa oraz przyjacielska atmosfera sprawiły, że udział w balu był dla uczestników niezapomnianym przeżyciem, a samo wydarzenie stało się także doskonałą okazją do nawiązania nowych znajomości” – podkreśla Edward Firek, kierownik WTZ w Proszówkach.

      Stowarzyszenie „Amicus Hominis” i WTZ Proszówki składają podziękowania wszystkim laureatom statuetki za wieloletnią współpracę, życzliwość i pomoc, a w sposób szczególny państwu Edycie i Krzysztofowi Kołodziejczykom, którzy z własnych środków w całości sfinansowali ten bal.

      Ważne Informacje

      Stop the clock na rynku ESG

      ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

      Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

      Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

      AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

      Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

      Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

      Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

      Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

      Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

      Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...