.
Strona główna Blog Strona 137

“Uber” dla magazynów? Z polską technologią jest to możliwe

Powiedzenie “czas to pieniądz” może być uznawane za przenośnię, ale dla firm zajmujących się wysyłką towarów (np. centrów logistycznych dla branży e-commerce) jest ono bardzo akuratne. Tam cenna jest każda sekunda, ponieważ oznacza możliwość zrealizowania większej liczby zamówień, a każda wysłana przesyłka to dodatkowy przychód. Firmy napotykają jednak na problem, ponieważ, o ile można kupić towar online wirtualnie za pomocą kilku klików, o tyle dostarczenie go wymaga już skomplikowanej infrastruktury magazynowej i logistycznej. 

Pierwszym krokiem w tym bardzo niewirtualnym procesie jest kompletacja, czyli odnalezienie towaru w magazynie i dostarczenie go do miejsca, gdzie zostanie zapakowany do wysyłki. Może się wydawać, że jest to dość prosty proces, ale wyobraźmy sobie magazyn wielkości kilku boisk piłkarskich, tysiące zamówień do realizacji na godzinę oraz setki pracowników, skanerów i różnego rodzaju wózków dedykowane do kompletacji. To właśnie skala sprawia, że połączenie pojedynczych zamówień, które chcemy dostarczyć szybko, bez błędów i wydajnie jest dużym wyzwaniem. Jest to bardzo trudny problem organizacyjny jak i… matematyczny. Dlaczego? Ponieważ można go dobrze zaadresować tylko dzięki danym, co pokazuje doświadczenie takich aplikacji jak Uber, które również muszą wydajnie „dostarczyć” wielu pasażerów w różne miejsca.

Jak ta logika działa w magazynie?

Mając aktualne informacje o rozmieszczeniu towarów, zamówieniach oraz znając bieżącą lokalizacji pracowników lub wózków zaangażowanych w proces kompletacji, można zoptymalizować proces przydzielania zamówień, podobnie, jak robi to algorytm Ubera. Każda poprawa średniego czasu realizacji zamówienia nadesłanego przez klienta, przekłada się na realne korzyści, ponieważ pozwala na realizację sumarycznie większej liczby zleceń w ciągu dnia przy tych samych zasobach. Im większa skala, tym większe korzyści, szczególnie, że branża e-commerce rośnie i kupujący oczekują dostaw coraz szybciej. Jest to szczególnie istotne w okresach wzmożonych zakupów, na przykład przed Bożym Narodzeniem. Wtedy centra dystrybucyjne znajdują się pod większą presją czasu i nie mogą sobie pozwolić na opóźnienia w dostawach. Adam Komarnicki, prezes zarządu spółki technologicznej Indoorway, działającej w obszarze Przemysłu 4.0, omawia, w jaki sposób firmy radzą sobie z tymi wyzwaniami.

W centrach dystrybucyjnych coraz częściej używane są automatyczne systemy kompletacji, wykorzystujące układnice paletowe i przenośniki rolkowe. Pozwalają one nie tylko na zwiększenie liczby kompletacji, ale dają duże oszczędności kosztów operacyjnych dzięki lepszemu wykorzystaniu przestrzeni oraz redukcji rosnących kosztów pracy. W tradycyjnych magazynach kompletacja stanowi często ponad 50 proc. kosztówtłumaczy Komarnicki.

Mimo wysokich kosztów wdrożenia, automatyzacja w długim okresie na pewno się opłaca, ponieważ przyspiesza średni czas kompletacji i obniża koszty pracy. Niestety, nie zawsze jest ona możliwa, gdyż zależy od rodzaju i gabarytów obsługiwanych towarów, układu magazynu i dostępnej przestrzeni. – W większości centrów dystrybucyjnych, część zautomatyzowana zajmuje więc tylko fragment powierzchni magazynowej i to pracownicy, korzystając zazwyczaj z różnego rodzaju wózków, kompletują zamówienia. Właśnie dla tej części magazynu ma zastosowanie nasze rozwiązanie, bo w przypadku powierzchni magazynu liczonej w dziesiątkach tysięcy metrów kwadratowych i liczbie zasobów zaangażowanych w kompletację liczonej w setkach pracowników, efektywne zarządzanie procesem kompletacji i planowanie zasobów jest niemożliwe bez pomocy systemów informatycznych  – podkreśla prezes Indoorway.Nasi klienci szukają sposobów usprawnienia procesów kompletowania zamówień również z tego powodu, że coraz trudniej znaleźć wykwalifikowanych pracowników, więc optymalizacja jest rozpatrywana też w kontekście nie tylko redukcji kosztów pracy, ale też dbania o komfort pracy zatrudnionych już osóbdodaje.

“Uber dla magazynów”

Komarnicki bazuje na doświadczeniach z wdrażania rozwiązania w ponad 30 halach produkcyjnych i magazynowych firm takich jak: LOTTE Wedel, Whirlpool, Solaris, Dr Irena Eris, Adient. System Indoorway oparty jest o technologię UWB (Ultra Wideband), która działa podobnie jak GPS, ale pozwala na bardzo dokładne pomiary lokalizacji zasobów poruszających się wewnątrz budynków. W przypadku centrów dystrybucyjnych takimi zasobami są głównie wózki, pracownicy oraz skanery. Znając ich dokładną lokalizację w czasie rzeczywistym, można wysłać zamówienie do najlepiej zlokalizowanego zasobu i zarządzać  całym procesem pod kątem optymalizacji czasu oraz dystansu niezbędnego na kompletację, mając przy tym na uwadze oczekiwane terminy wysyłki poszczególnych zamówień. Informacje o lokalizacji zasobów w czasie rzeczywistym pozwalają też na szybkie reagowanie w przypadku opóźnień np. jeśli skaner biorący udział w danej kompletacji został odłożony lub wózek zbyt długo się nie porusza.

Podobnie jak w aplikacjach typu Uber, dzięki temu, że widzimy na mapie magazynu, gdzie znajdują się w danym momencie wszystkie wózki, pracownicy i skanery oraz jak się poruszają, możemy zoptymalizować każde zlecenie kompletacji, tak, aby pracownik lub wózek nie musiał niepotrzebnie pokonywać zbyt dużych dystansów, zwłaszcza “na pusto”, czyli zanim dotrze do półki z towaremtłumaczy Adam Komarnicki.Taka optymalizacja zwiększa ogólną wydajność magazynu, pozwalając na realizację większej liczby zamówień dla klientów. Patrząc od strony kosztowej, optymalizacja procesu obniża średni koszt kompletacji, zmniejsza liczbę zaangażowanych zasobów i pozwala na lepsze wykorzystanie przestrzeni. Operatorom obsługi zamówień e-commerce, stały monitoring procesów pozwala na skuteczniejszą kontrolę poziomu usługi (SLA) wobec klienta korporacyjnego – dodaje. 

Oszczędność czasu i pieniędzy

Komarnicki podkreśla też, że takie rozwiązanie jest potrzebne, ponieważ obecnie zarządzający magazynami nie mają informacji, gdzie znajdują się poszczególne zasoby w danym momencie. Jedyną dostępną informacją jest miejsce ostatnio zarejestrowanej operacji magazynowej przy pomocy skanera. To jest potencjalnie przydatna informacja, ale może być myląca – przecież pracownik mógł w międzyczasie skaner odłożyć lub przemieścić się w zupełnie inne miejsce, co w systemie WMS nie będzie zarejestrowane. Rozwiązanie Indoorway, dzięki stałym pomiarom lokalizacji dokładnie zapisuje, co się dzieje pomiędzy skanami.

Dane lokalizacyjne są bardzo dobrym uzupełnieniem rekordów z WMS, ponieważ oprócz możliwości lepszego zarządzania procesem kompletacji w czasie rzeczywistym, dodają też kontekst do poszczególnych transakcji, co pomaga w identyfikacji źródeł problemów i lepszym planowaniu zasobów. Połączenie obu typów danych pokaże, gdzie tworzą się wąskie gardła opóźniające poszczególne kompletacje, na ile ścieżki kompletacyjne różnią się od tych wyznaczonych przez algorytm, jak wygląda wykorzystanie przestrzeni magazynowej dla różnego typu towarów, ile zasobów jest faktycznie zaangażowanych w kompletację oraz ile czasu te zasoby spędzają produktywnietłumaczy ekspert.

Wykorzystanie danych lokalizacyjnych jest już powszechne w logistyce, ale dopiero teraz wchodzi na poziom bardziej mikro, czyli magazynów. Takie informacje pomagają w zaadresowaniu problemów, których w tradycyjny sposób nie da się rozwiązać, np. bardzo znanego w matematyce problemu zwanego jako problem komiwojażera, a w logistyce jako problem marszrutyzacji. Chodzi o wyznaczenie optymalnych tras przewozowych dla określonej liczby środków transportu, których zadaniem jest obsłużenie wyznaczonych klientów znajdujących się w różnych miejscach. Tego typu algorytmy optymalizacyjne są już przetestowane m.in. przez takie firmy jak Uber, ale dopiero od niedawna można je zastosować do dokładnych danych lokalizacyjnych dla ruchu w magazynach. I tu wracamy do sedna – zoptymalizowany czas pojedynczego zamówienia przekłada się na więcej obsłużonych zamówień, a to z kolei bezpośrednio na wyższe przychody i to bez dodatkowych kosztów. W branży logistycznej, w której jest bardzo duża presja na ceny, efektywność operacyjna jest potężną przewagą konkurencyjną, a w tym momencie nie ma lepszego sposobu na jej osiągnięcie niż poleganie na nowoczesnych technologiach oraz zaawansowanej analityce danych.

Atom w Polsce staje się faktem

– To nowa jakość i zupełnie nowa perspektywa. Już za 7 lat w Polsce powinien zacząć działać pierwszy mały reaktor atomowy – mówi wicepremier Jacek Sasin. Podczas jego wizyty w USA podpisana została umowa między KGHM Polska Miedź a amerykańską firmą NuScale Power, na budowę w Polsce małych reaktorów nuklearnych w technologii SMR.

Transakcja zakłada opracowanie i wybudowanie sześciu modułowych reaktorów nuklearnych w technologii SMR, z opcją rozbudowy do 12. Ich moc zainstalowana to około 1GW. Jako jeden z największych w kraju konsumentów energii, KGHM buduje je przede wszystkim na własne potrzeby, ale z opcją wykorzystania komercyjnego. Takie rozwiązanie w przyszłości zapewnieni spółce stabilne źródło czystej energii oraz wesprze zieloną transformację Polski.

– Nie waham się powiedzieć, że podpisanie umowy to moment historyczny dla polskiej gospodarki i polskiej przyszłości. To nowa jakość i zupełnie nowa perspektywa. Jesteśmy w procesie transformacji naszej elektroenergetyki, która w 70% jest dziś uzależniona od węgla. Rozwój energetyki jądrowej będzie tu mieć kluczowe znaczenie – mówi Jacek Sasin.

Minister Aktywów Państwowych podkreśla, że budowa „małych” reaktorów atomowych to uzupełnienie planów dotyczących inwestycji w tzw. „duży” atom, który ma rozpocząć prace w połowie lat 30, a o którym mowa w kontekście zasadniczej zmiany struktury polskiej energetyki.

– To ważny krok na drodze do zasadniczej zmiany miksu energetycznego Polski – dodaje Jacek Sasin.

Technologia SMR jest nowością, ale wiadomo, że w najbliższym czasie będzie się dynamicznie rozwijać.

– Można stwierdzić, że jesteśmy świadkami przełomu. Dzięki umowie, którą podpisał KGHM zyskujemy też pewne przewagi konkurencyjne, co ma ogromne znaczenie dla gospodarki – zwraca uwagę wicepremier. Jacek Sasin podkreśla, że nabiera to szczególnego znaczenia w kontekście ostatnich działań Gazpromu na rynku gazu.

KGHM do 2030 roku chce ograniczyć emisję CO2 o 30 procent względem 2020 roku a w 2050 chce być firmą neutralną klimatycznie.

– Zmiany klimatyczne wymagają od nas zdecydowanych działań. Już dziś odczuwamy wynikające z tego koszty, także te finansowe, związane m.in. ze wzrostem cen energii. Budowa małych reaktorów nuklearnych do 2030 roku to konkretna deklaracja i element naszej transformacji energetycznej – uzasadnia prezes KGHM Marcin Chludziński.

źródło: PAP

Odnawialne źródła energii na morzu niezbędne do osiągnięcia celów klimatycznych

Europosłowie będą debatować i głosować w sprawie rekomendacji dotyczących przyspieszenia rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Europie. W sprawozdaniu Komisji Przemysłu, Energii i Badań Naukowych stwierdzono, że aby osiągnąć cele w zakresie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych na lata 2030 i 2050, należy znacznie szybciej wdrażać morskie odnawialne źródła energii.

W tekście stwierdza się również, że morskie farmy wiatrowe mogą przynieść korzyści morskiej różnorodności biologicznej, jeżeli zostaną zaprojektowane i zbudowane w sposób zrównoważony. W sprawozdaniu stwierdza się również, że UE powinna zapewnić współistnienie morskich farm wiatrowych z istniejącą działalnością, taką jak rybołówstwo i transport morski.

W sprawozdaniu podkreślono również, że koszt morskiej energii wiatrowej spadł drastycznie w ciągu ostatnich dwóch dekad (spadek o 48 proc. w latach 2010-2020) i jest obecnie jednym z najbardziej konkurencyjnych źródeł energii. Jednak bez wycofania paliw kopalnych i dotacji do nich, zdaniem europosłów, niemożliwe będzie osiągnięcie celów UE w zakresie energii odnawialnej i ograniczenia globalnego ocieplenia do mniej niż 1,5°C do końca wieku.

Sprawozdanie powstało w odpowiedzi na komunikat Komisji Europejskiej. Debata w tej sprawie odbędzie się w poniedziałek, głosowanie zaplanowane jest na wtorek, a wyniki ogłoszone zostaną w środę rano.

Źródło: EuroPAP News

SU MISURA – Szycie na miarę

W hołdzie Twojej indywidualności, w trosce o komfort noszenia, w zgodzie z ponadczasową klasyką i zgodnie z najnowszą modą – takie jest podejście do tworzonych przez nas rzeczy. Tworzymy produkty dopasowane do potrzeb i oczekiwań naszych klientów, produkty, które pozwolą wyrazić siebie, swój styl. Szyte i wykończone ręcznie garnitury, koszule i dodatki, dopasowane w 100% indywidualnie dla każdego klienta sprawią, że każdy poczuje się komfortowo. Stawiamy na wygodę i komfort.

ZERO GRAVITY

Nowa kolekcja wyjątkowo lekkich garniturów i marynarek ze specjalnej mieszanki wełny to idealna propozycja dla tych, którzy chcą wyglądać elegancko a zarazem cenią sobie wygodę.

Zero Gravity to niezwykle lekkie garnitury, które ważą jedynie 300 gramów, czyli tyle co koszula, ale to nie koniec nowości jakie proponujemy, zachęceni sukcesem poszyliśmy o krok dalej tworząc Zero Gravity Running – garnitur całkowicie sportowy, wykonany w 100% z naturalnych tkanin z naturalnym streczem gdzie wyjątkowy splot wełny sprawia, że nie są one podatne na zagniecenia, oddychają (dzięki temu, że nie posiadają podszewki) i są wodoodporne. Woda spływa po tkaninie nie zostawiając na niej żadnego śladu. Garnitur można bez problemu złożyć w kostkę, składa się on z trzech części marynarki, spodni w komforcie noszenia jak dresowe oraz bluzy na suwak z kapturem. Su Misura to jedyne miejsce w Polsce gdzie znajdziemy ofertę ZERO GRAVITY.

Całość produktów Su Misura czyli wszystkie garnitury, smokingi, marynarki, spodnie, koszule szyte są we Włoszech w dwóch manufakturach: Tombolini – w Urbisagli prowincja Maceraty oraz w miejscowości Mantua 30 km od Verony w fabryce powstałej z małej manufaktury ręcznej w 1911 roku. Została ona założona przez pana Luigi Bianchi, dlatego nazywa się LUBIAM od pierwszych liter imienia, nazwiska i miejscowości. Dzisiaj to piąte pokolenie prowadzi tą wspaniałą, rodzinną firmę.

Lubiam ze swoją ofertą pracuje z wieloma znaczącymi klientami na świecie, takimi jak: Harrods, Galeria Lafayette, Lord & Taylor w NY, Dubaj Mall i wiele innych.

Metody szycia: full-canvas, half – canvas, pełna podszewka, pół- podszewka i Air bez konstrukcji, Zero Gravity, ZG Running, ZG Travel.

PROCES ZAMÓWIENIA I SZYCIA

Zbieranie miary, wybór tkaniny jak i „skonfigurowanie”całości zamówienia odbywa się wraz z klientem przez wyszkolony w Lubiamie personel w Atelier ul. Chmielna 10 w Warszawie.

Następnie wysyłane jest do fabryki, gdzie jedna marynarka przechodzi przez 200 stanowisk krawieckich oraz większość z nich jest wykańczana ręcznie.Każde stanowisko  jest wyspecjalizowane w szyciu konkretnej części. Czas oczekiwania to 28-30 dni od momentu przyjęcia zamówienia do realizacji.

Atelier Su Misura to miejsce na modowej mapie Warszawy, które znajduje się przy ulicy Chmielnej 10. Zostało stworzone żeby spełnić oczekiwania najbardziej wymagających klientów. To nie tylko Atelier gdzie można zamówić garnitur czy koszulę na miarę, ale raczej miejsce gdzie poprzez indywidualne podejście do każdego pomagamy zarządzać garderobą. Nasza praca to profesjonalne podejście do kreowania wizerunku poprzez tworzenie unikalnych ubrań skrojonych, dopasowanych pod każdym względem i na każdą okazję.

Czas pracy nigdy nie jest ograniczony „od ..do..”, umawiamy się indywidualnie na spotkanie również poza standardowymi godzinami pracy, stwarza to możliwość poznania wymagań jak i gustu naszych klientów, a co za tym idzie budowania relacji na zaufaniu. To my jesteśmy dyspozycyjni dla naszych klientów i miejscem spotkania nie musi być nasze Atelier, możemy dojechać w każde miejsce czy to do pracy, domu a nawet hotelu.

Innowacyjność usługi jak i produktu, który oferujemy pozwala nam na bycie liderem w segmencie Classic i Smart Casual.

MANAGEMENT:

Edyta Poszalska: 16 letnie doświadczenie w branży fashion zdobyła pracując ze znanymi na całym świecie domami mody włoskiej – m.in.: Pal Zileri, Corneliani, Boglioli, Luigi Bianchi Mantova, Canali, Valentino, Armani, Versace czy Brunello Cucinelli. Kilka lat spędzonych we Włoszech przyniosło znajomość języka i wyczucie włoskiego stylu, wie jak łączyć „włoską klasykę” z „polska fantazją”.

Kamil Poszalski: wieloletnie doświadczenie w branży modowej, praca z markami fashion: Salvadore Ferragamo, Tod’s , Moncler, Valentino Praca z Pal Zileri, Cornelliani czy Luigi Bianchi Mantova – klasyka włoskiej mody pozwoliły zgłębić łączenie tych dwóch stylów, łączenie kolorów i fasonów.

Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112

112, czyli wspólny unijny numer łączności alarmowej od ponad 30 lat ratuje zdrowie i życie mieszkańców Starego Kontynentu, w tym kierowców i pozostałych uczestników ruchu drogowego. W 2019 roku Europejczycy korzystali z niego prawie 150 milionów razy, a przez ostatnie 11 lat wykonano na „112” ponad 1,5 miliarda połączeń. Tylko w 2020 roku 1365 polskich operatorów numeru alarmowego odebrało 21 mln zgłoszeń.

11 lutego obchodzony jest Dzień Numeru Alarmowego 112. Wydarzenie ma na celu rozpowszechnianie wiedzy oraz zwiększanie świadomości społecznej na temat właściwego korzystania ze „112”, który obowiązuje we wszystkich europejskich krajach. Jak wynika ze statystyk, z roku na rok liczba zgłoszeń niezasadnie kierowanych na numer alarmowy spada, co oznacza, że kampanie promujące szeroko pojętą edukację, prowadzoną m.in. przez operatorów numerów alarmowych, przynoszą oczekiwane efekty.

112 zapewnia bezpieczeństwo, gwarantując łatwy dostęp do służb ratunkowych w dowolnym miejscu Europy, dlatego wszyscy powinni znać ten numer i umiejętnie z niego korzystać. Dzień 11 lutego to doskonała okazja, aby przypomnieć, kiedy dzwonić na 112, co robić w nagłych wypadkach, a także by przy okazji przekazać podstawowe zasady udzielania pierwszej pomocy – mówi Maria Dąbrowska-Loranc, kierownik Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS.

Kiedy wybieramy 112?

Niestety, w dalszym ciągu znajomość zasad funkcjonowania tego ujednoliconego numeru nie jest zadowalająca, ponieważ nie brakuje przykładów jego niefrasobliwego wykorzystywania. Dlatego warto przypomnieć, że alarmowy numer 112 wybieramy tylko w uzasadnionych wypadkach, które wymagają interwencji służb ratowniczych, czyli np. w sytuacji:

  • wypadku drogowego
  • pożaru
  • obrażeń ciała i silnego krwawienia
  • omdlenia i utraty świadomości
  • porażenia prądem
  • kradzieży, włamania, użycia przemocy
  • rozpoznania osoby poszukiwanej przez Policję
  • zagrożenia życia, zdrowia i środowiska.

Z danych Komisji Europejskiej wynika, że w ciągu ostatnich 11 lat na numer 112 wykonano około 1,5 miliarda połączeń. Tylko w 2019 roku Europejczycy dzwonili prawie 150 milionów razy, co stanowiło 56 proc. wszystkich połączeń alarmowych. Z kolei statystyki MSWiA wskazują, że w 2020 roku 1365 polskich operatorów numeru alarmowego odebrało aż 21 mln zgłoszeń. Tylko w listopadzie ubiegłego roku liczba zgłoszeń przekazanych Policji, Państwowej Straży Pożarnej, Państwowemu Ratownictwu Medycznego oraz innym służbom pomocniczym wyniosła 624 543 połączenia.

Jak działa 112?

Numer alarmowy 112 to ogólnokrajowy system, na który składa się 17 centrów powiadamiania ratunkowego – po jednym w każdym mieście wojewódzkim oraz w Radomiu. Zgłoszenia z numerów 112 oraz 997 trafiają do operatorów numerów alarmowych, którzy z kolei przekazują zebrane dane do odpowiednich dyspozytorów z Państwowej Straży Pożarnej i Policji, którzy decydują o zaangażowaniu odpowiednich jednostek.

eCall – samochód sam wybiera numer 112

Warto przypomnieć, że w ramach infrastruktury telefonu alarmowego 112 funkcjonuje także ogólnoeuropejski system eCall. Od 1 kwietnia 2018 roku wszystkie homologowane nowe typy pojazdów osobowych oraz dostawczych (do 3,5 tony) wyposażane są w moduł wykrywania kolizji drogowej i automatycznego wzywania pomocy na miejsce zdarzenia. Rolą usługi ratunkowej eCall, która ma charakter publiczny i bezpłatny, jest skrócenie czasu powiadamiania służb ratunkowych o wypadkach drogowych o 60 proc. w mieście i 50 proc. poza obszarami zabudowanymi. Szacuje się, że eCall jest w stanie zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych na drodze o 4 proc., a poważnych obrażeń o 6 proc. Dzięki niemu możliwe będzie zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych w krajach UE o 2,5 tys. rocznie.

Nowelizacja ustawy o odpadach – czy to krok naprzód?

Ministerstwo Klimatu i Środowiska zdecydowało się w 2021 roku wprowadzić nowelizacje do ustaw dotyczących gospodarki odpadami w Polsce. Mówiąc „własne śmieci” coraz mniej mówimy w kontekście nas samych, a coraz bardziej mając na myśli społeczność, na przykład sąsiedzką. Gospodarka odpadami, a w szczególności kwestia recyklingu i ograniczenia składowania przestaje być modnym trendem, a zaczyna koniecznością i przy okazji zdrowym nawykiem. Jakie zmiany wprowadziły zatem nowelizacje w 2021 roku, jak wpływają na dotychczasowe praktyki w tym zakresie i czy faktycznie mają szansę cokolwiek zmienić?

Odpady są jedną z nieodłącznych kwestii w życiu nas wszystkich. Każda czynność wykonywana przez człowieka i otaczający go świat pozostawia jakiś produkt uboczny. Od odpadu w postaci dwutlenku węgla, pozostawianego na przykład podczas oddychania, aż po odpady czynności świadomie wykonywanych przez człowieka. Do takich zaliczyć możemy np. jedzenie czy ubieranie się. To właśnie ten rodzaj odpadów może potencjalnie najbardziej zagrażać nam i planecie. Pamiętajmy, że według danych Głównego Urzędu Statystycznego, przeciętny Polak wyprodukował w 2020 roku 342 kg śmieci! W samej ilości odpadów nie byłoby jednak nic złego, gdyby poziom gospodarki odpadami był choćby zbliżony na przykład do fińskiego. Tam już w 2017 roku aż 41% odpadów zostało przeznaczonych do recyklingu, a na składowanie zaledwie 1%[1]. Mimo że tamtejszy obywatel w 2018 roku produkował 551 kg odpadów. W tym samym czasie w Polsce recykling stał na poziomie 34%. Śmieci przeznaczone wówczas do składowania to natomiast 42%!  Różnicę widać gołym okiem. Przeciwdziałanie zalegającym odpadom nie jest już zatem jedynie dobrą inicjatywą, lecz obowiązkiem. Odpowiednie gospodarowanie odpadami nie jest też jedynie wymogiem kulturowym, którego uczymy się już jako dzieci, słysząc, że należy posprzątać bałagan, który się po sobie pozostawiło. To także wymóg prawny, regulowany poprzez ustawy, odnoszące się zarówno do poziomu jednostek, czyli nas – obywateli, jak i podmiotów, czyli na przykład gmin, samorządów i firm zajmujących się szeroko pojętą gospodarką odpadami.

Zarządzanie odpadami określane jest w Polsce przede wszystkim dwiema kluczowymi ustawami: „Ustawą z dnia 13 września 1996 roku o utrzymaniu czystości i porządku w gminach” oraz „Ustawą z dnia 14 grudnia 2012 roku o odpadach”. Muszą być one dopracowywane na tyle często, aby odpowiadały sytuacjom, z którymi na co dzień się spotykamy. Prawo to przede wszystkim nieustannie rozwijający się zbiór norm i zasad odpowiadających, lub choćby starającym się odpowiadać, na potrzeby społeczne. Nie inaczej jest z gałęzią prawa zajmującą się gospodarką odpadami. Zmiany w tym zakresie przyniósł w szczególności rok 2021. W ciągu ubiegłego roku wprowadzono przede wszystkim dwie kluczowe nowelizacje do obu ustaw, wpływające nie tylko na uszczegółowienie ich, ale także dostosowujące przewidzianą penalizację – sposób wymierzania i wysokość kar.

Co zostało zmienione?

„Ustawa z dnia 11 sierpnia 2021 roku o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, ustawy – Prawo o ochronie środowiska oraz ustawy o odpadach”, jak określona jest najnowsza nowelizacja, to przede wszystkim próba wypełnienia dotychczasowych luk prawnych. Były to niewielkie luki definicyjne i konieczność doprecyzowania podmiotów odpowiedzialnych, lub zwolnionych z odpowiedzialności za konkretne działania związane z utrzymaniem czystości i porządku na terenie gmin. Tu przykładem może być dodany do ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach art. 2a stanowiący, że jeżeli właściciel nieruchomości zdoła zapewnić możliwości techniczne do identyfikacji odpadów komunalnych wytworzonych w poszczególnych lokalach znajdujących się w budynku wielolokalowym, to gmina może w drodze uchwały postanowić o pobieraniu opłat za gospodarowanie odpadami przez lokatorów. Oznacza to, że mieszkańcy nie będą dłużej rozliczani w sposób zbiorowy, lecz bardziej spersonalizowany, sprawiedliwy. Przepisy o odpadach zmieniły również czas przez jaki odpady mogą być magazynowane. Aktualnie, jeżeli odpady wymagają magazynowania, na przykład ze względu na swój niebezpieczny charakter lub trwanie procesu utylizacji, to mogą być składowane, ale nie dłużej niż 3 lata. Ustawa wprowadza również ułatwienie dla podmiotów zajmujących się odbiorem i magazynowaniem śmieci, poprzez usunięcie przepisu dotyczącego maksymalnej masy łącznej zbieranych odpadów.

Istotna jest nowelizacja ustawy o odpadach, a konkretnie jej art. 194. Przede wszystkim zmienione zostały kary, zarówno w zakresie wysokości, jak też sposobu ich nakładania i egzekwowania. Jak do tej pory, za niewłaściwą, w szerokim pojęciu, gospodarkę odpadami można otrzymać grzywnę, w postaci mandatu nakładanego przez uprawnionego inspektora, przy czym grzywna nakładana jest na osobę fizyczną, nie firmę, czyli przykładowo na osobę zajmującą się w firmie kwestią odpadów. Dodatkowa penalizacja w ustawie oparta jest o administracyjne kary pieniężne wymierzane w drodze decyzji odpowiedniego podmiotu, np. WIOŚ-u (Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska) lub Inspekcji Handlowej. Nowelizacja poszerzyła także zakres nakładanych kar. Przedtem najniższa dolna granica kary administracyjnej wynosiła 5.000 złotych, aktualnie przedział tych kar rozpoczyna się od kwoty 1.000 złotych i nie przekracza w górnej granicy kwoty miliona złotych. Przedział ten stosuje się również w przypadku zbierania lub przetwarzania odpadów bez wymaganego zezwolenia, za co wcześniej groziła kara z dolną granicą określoną na kwotę 10.000 złotych. Przy czym niezmieniona pozostała kara określona w art. 195a ustawy, co oznacza, że starosta, który nie zapewnia odpowiedniego miejsca spełniającego warunki niezbędne do magazynowania odpadów, podlega karze w wysokości od 10.000 do 100.000 złotych. Nadal przy wymierzaniu administracyjnej kary pieniężnej, wojewódzki inspektor ochrony środowiska bierze pod uwagę rodzaj naruszenia, a także jego wpływ na zdrowie ludzi i środowisko, okres, przez który trwało naruszenie, rozmiar działalności prowadzonej przez winny podmiot, a także skutki naruszeń i wielkość stworzonego zagrożenia. W nowelizacji ustawy o odpadach z 11 sierpnia 2021 zrezygnowano także z możliwości wymierzenia kary aresztu za zlecenie gospodarowania odpadami podmiotom, które nie uzyskały niezbędnego wpisu do rejestru lub niezbędnych decyzji. W tej chwili czyn ten zagrożony jest karą administracyjną w przedziale 1.000 – 1.000.000 złotych. Przy czym jeszcze w marcu ubiegłego roku przewidywano, że zakres kary w tym przypadku będzie większy i wyniesie od 5.000 złotych aż do 5.000.000 złotych. Można dywagować skąd decyzja o zastosowaniu dużo niższego zakresu kary. Wpływ na to może mieć chociażby trwająca wciąż pandemia wirusa COVID-19 i obawy przed ewentualnym pogłębieniem i tak nieciekawej sytuacji niektórych przedsiębiorstw w przypadku zastosowania wysokiej kary. Oczywiście w przyszłości może to ulec zmianie.

Odpowiedź na realne potrzeby, czy legislacyjne „widzi mi się”?

Kary za niewłaściwą gospodarkę odpadami wydają się być jak najbardziej zasadne. Jest to w końcu sprawa najwyższej wagi, szczególnie w czasie, kiedy społeczeństwa coraz częściej bywają nazywane konsumpcyjnymi, a ilość śmieci z roku na rok nie maleje, a wręcz przeciwnie – stale rośnie. Legislacja stara się przy tym odpowiadać na potrzeby nowoczesnego świata, w którym oprócz rosnącej ilości śmieci, proporcjonalnie rośnie także potrzeba i chęć segregacji oraz wprowadzania ich do ponownego użycia. Potwierdzają to choćby badania przeprowadzone na zlecenie firmy Molok, z których wynika, że aż 90% Polaków chce segregować odpady, a 80% z nich uważa, że w naszym kraju wciąż jest to zadanie w niektórych aspektach problematyczne[2]. Zdarzają się nawet firmy, głównie te produkujące napoje, które już w poprzednim roku, 100% swoich butelek wykonały z tworzywa wprowadzonego do użytku ponownie, dodatkowo często ograniczając proporcję plastiku w swoich opakowaniach. Planowane jest również podejmowanie dalszych kroków w zakresie nowelizowania przyjętych ustaw. Pod koniec ubiegłego roku zapowiedziano walkę z procederem m.in. zaśmiecania lasów, które w Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie. Wiceminister klimatu i środowiska, Jacek Ozdoba już w okresie wakacyjnym 2021 roku wspominał możliwość podwyższenia kar za śmiecenie w lasach. W grudniu natomiast zaprezentowano zarys projektu ustawy zaostrzającej penalizację w zakresie niewłaściwego gospodarowania własnymi odpadami, a mówiąc bardziej dosadnie – zaśmiecania. Na chwilę obecną kara za taki proceder, to grzywna w wysokości 500 złotych. Projekt nowych przepisów zakłada natomiast możliwość wymierzenia kary nawet do 5.000 złotych[3], co wydaje się być karą skutecznie zniechęcającą do pozostawiania odpadów w lasach. Dodatkowo proponuje się obowiązek w postaci naprawienia szkody wyrządzonej środowisku, na przykład poprzez posprzątanie. Przy czym nie jest to jedynie środek karny orzekany obok grzywny dla bardziej dotkliwej penalizacji czynu. Projekt zakłada, że ma to być również zachęta. Ponieważ przy dobrowolnym posprzątaniu zaśmieconego miejsca, zaistnieje szansa na odstąpienie przez sąd od wymierzania grzywny, bądź do zmniejszenia jej wysokości.  Choć napawające nadzieją, zaproponowane zmiany są nadal jedynie projektem, który dopiero może trafić do głosowania.

W takim razie co robić, aby odpowiednio segregować odpady?

Kluczem do sukcesu w zakresie gospodarki odpadami okazuje się edukacja oraz budowanie zdrowych nawyków w tym zakresie. Zdecydowanie cieszy fakt wprowadzenia zmian w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, dzięki którym rozliczanie budynku wielolokalowego może teraz być dużo bardziej sprawiedliwe. Istnieje także możliwość wprowadzenia zmian w otoczeniu mieszkańców, na przykład poprzez zrewitalizowanie altan śmietnikowych, które bardzo często bywają przepełnione i zamiast zachęcać do segregacji, wręcz przeciwnie – odrzucają. Rozwiązaniem tego problemu może być implementacja półpodziemnych kontenerów. Co za nimi przemawia? Przede wszystkim wydajność. Dzięki swojej konstrukcji, pozwalającej na umieszczenie kontenerów w 60% pod powierzchnią ziemi, półpodziemne pojemniki np. firmy Molok przewyższają kilkukrotnie możliwości składowania typowych pojemników mieszczących się w tradycyjnych altanach. Co za tym idzie, zmniejsza się częstotliwość odbioru odpadów, a wraz z nią także koszty całego procesu. Dodatkowo dzięki chłodowi ziemi i naturalnej kompresji, odpady mogą być składowane dłużej, nie wydzielając nieprzyjemnego zapachu i nie produkując dużej ilości bakterii. Są zatem także bardziej higieniczne.

Prawo w zakresie gospodarki odpadami staje się coraz bardziej dopracowane. To bezsprzecznie dobry znak. Rośnie grupa ludzi, którym zależy na stanie środowiska naturalnego, zdająca sobie sprawę z konieczności dbania o planetę. Co więcej, coraz liczniejsza grupa chce po prostu funkcjonować w czystym otoczeniu, w społeczeństwie dbającym o wspólną własność. Dlatego tym bardziej cieszy, że prawo daje nam możliwość kontroli i egzekwowania poprawności procesów, które przecież dotyczą nas wszystkich, już od momentu odbioru odpadów, aż po ich składowanie, które wywiera niebanalny

wpływ na środowisko. Warto też wspierać tego typu inicjatywy, szczególnie tyczy się to podmiotów samorządowych, decydujących jakie rozwiązania dla segregacji odpadów będą wprowadzać w przyszłych inwestycjach. Z pewnością warto zastanowić się, czy zamiast typowych wiat śmietnikowych, nie słusznym byłoby wzięcie pod uwagę rozwiązań dużo wydajniejszych, ułatwiających cały proces zarówno mieszkańcom, jak i firmom zajmującym się odbiorem i dalszym gospodarowaniem odpadami.

 

[1] https://www.europarl.europa.eu/news/pl/headlines/society/20180328STO00751/zarzadzanie-odpadami-w-ue-fakty-i-liczby-infografika

[2] https://odpady.net.pl/2021/11/09/polacy-chca-segregowac-smieci/

[3] https://serwisy.gazetaprawna.pl/ekologia/artykuly/8309772,ozdoba-kary-niszczenie-srodowiska-zasmiecanie-import-odpadow.html

Alfa Romeo Tonale – La Metamorfosi

Alfa Romeo zaprezentowała oficjalnie model Tonale, który ma być wyrazem metamorfozy włoskiej marki. Wierna swojemu DNA, Alfa Romeo, którą od 1910 roku cechuje szlachetna włoska sportowa elegancja, dzięki nowemu modelowi Tonale, przechodzi radykalną ewolucję ku przyszłości i nowej erze elektryfikacji oraz łączności ze światem.

Niepowtarzalny włoski design, niezwykle wierny konceptowi, z którego się wywodzi, najnowocześniejsza technologia oraz oprogramowanie i systemy elektryfikacji stworzone zostały, by służyć DNA marki, bogactwo innowacyjnych usług ukierunkowanych na klienta. Alfa Romeo wchodzi w 2022 rok z jasną misją odkrywania na nowo sportowego charakteru na miarę XXI wieku. Model Tonale produkowany będzie we Włoszech, w zakładzie Giambattista Vico w Pomigliano d’Arco, który po gruntownej modernizacji stał się jednym najnowocześniejszych zautomatyzowanych zakładów produkcyjnych na świecie.

Multimedia opracowane dla modelu Tonale zapewniają najwyższy poziom łączności i zostały zaprojektowane tak, aby zapewniać aktualizacje Over-the-Air i integrację z Amazon Alexa.

W chwili debiutu dostępne będą dwa zespoły napędowe, oba zelektryfikowane. W wersji Hybrid, zastosowano całkowicie nowy, 48-woltowy układ z silnikiem elektrycznym napędzającym koła oraz wersja Plug-in Hybrid Q4 o mocy 275 KM z napędem na wszystkie koła. Przewidywany zasięg w trybie elektrycznym wynosić ma do 80 km w cyklu miejskim.

Zamówienia zostaną otwarte w kwietniu wraz z ekskluzywną premierową edycją „EDIZIONE SPECIALE”.

Toyota Hilux – „Niezniszczalny” wciąż w formie

Pamiętacie trzech dziennikarzy z brytyjskiego programu motoryzacyjnego, którzy postanowili uśmiercić Toyotę Hilux? Auto było topione, rozbijane, spadło z wyburzanego wieżowca, ostatecznie zostało podpalone. Jaki był efekt? Po tym całym morderczym katowaniu pojazd w dalszym ciągu dawał się odpalić i był w stanie poruszać się na własnych kołach… Hilux dostał więc przydomek niezniszczalnego, a kolejne generacje modelu sprzedawały się na świecie jak ciepłe bułeczki.

tekst i zdjęcia: Michał Garbaczuk

Toyota w 2016 r. wprowadziła na rynek ósmą już generację swojego bestsellera. Auto przeszło niedawno udany lifting, dzięki któremu zyskało groźniejszy wygląd, reflektory Full LED i nowe multimedia z Apple i CarPlay i Android Auto. Możliwość przetestowania samochodu nadarzyła się dokładnie w momencie, gdy województwo mazowieckie rozpoczynało zimowe ferie. Nadarzyła się więc niepowtarzalna okazja, by w różnych warunkach po raz kolejny sprawdzić legendarną już niezniszczalność japońskiego pick-upa.

Nieukrywana siła

Zacznę od sylwetki. Auto jest ogromne. Długie na 5 metrów i 30 centymetrów szczelnie wypełni każde miejsce postojowe. Jego wysokość pozwoli natomiast na wjazd do praktycznie wszystkich podziemnych garaży, więc zakupy na wypadek wojny atomowej zrobimy w ulubionym centrum handlowym. Przód samochodu upodobnił się nieco do pozostałych modeli koncernu, zachował jednak swoje indywidualne groźne spojrzenie. Podwójna kabina oraz długa paka ładunkowa, która wraz z zabudową tworzy bagażnik, zapowiadają również swobodę oddychania we wnętrzu. I tu małe zaskoczenie, bo, owszem, miejsca  w kabinie jest dużo, ale bez wpadania w przesadę.

Hilux to przecież wciąż prawdziwa terenówka osadzona na ramie, dlatego w środku nie jest tak obszerny jak bulwarowe SUV-y. Dla czterech osób wystarczy, a i pięcioro pasażerów również da radę. Tu słowa uznania należą się projektantom, którzy dostrzegli, że dużej Toyoty nie kupuje się tylko do wożenia cementu na budowę, a klienci oczekują auta, które będzie wygodne na co dzień, na tyle eleganckie, żeby pojechać nim na służbowe spotkanie, wieczorem może nawet do teatru, a na pewno na tyle przytulne, żeby móc nim skoczyć ze skuterem wodnym nad Adriatyk i nie potrzebować SPA po przyjeździe na miejsce.

Wygoda i praktyczność

Co prawda plastiki deski rozdzielczej są twarde, ale to na wypadek, gdybyśmy jednak ten cement wozili częściej, co więcej, łatwo się go czyści i nie skrzypi podczas jazdy. Powiem więcej, elementy wnętrza są tak dobrze spasowane, że jazda po dużych nierównościach nie robi na nim żadnego wrażenia. Kierownicę wielofunkcyjną dobrze się trzyma, a wygodne fotele zapewniają komfort podczas podróży. Tylna kanapa zamocowana jest wyżej niż fotele przednie, więc dzieciaki będą zachwycone, bo wreszcie będą mogły patrzeć przez przednią szybę. Ich radość będzie jednak chwilowa, bowiem długa maska zdaje się kończyć dopiero gdzieś na horyzoncie. Oparcie kanapy wyposażono w podłokietnik, a siedzisko można unieść pionowo do góry, dzięki czemu z tyłu tworzy się miejsce na przewiezienie wielkiego telewizora. Z tyłu na ścianie grodziowej mamy nawet haczyki do zawieszenia kurtek. Nowa generacja Hiluksa wyposażona została w system multimedialny Toyota Touch 2 with Go. Otrzymujemy więc połączenie z telefonem, nawigację i kamerę cofania.

Ta ostatnia jest wręcz niezbędna, bo jazda do tyłu wymaga skupienia. Panel jest w pełni dotykowy, ale czasem zdarza mu się chwila zastanowienia. Cieszy mnie powrót do fizycznych przycisków i pokręteł. W wersji przed liftingiem panel był w pełni dotykowy i każda zmiana ustawień wymagała nie tylko oderwania wzroku od drogi, ale wręcz zatrzymania auta w terenie. Teraz Hilux prze przed siebie niczym czołg, a sterowanie funkcjami odbywa się bez zakłóceń.

W błocie mu do twarzy

Jeśli jesteśmy już przy jeździe terenowej, to Hilux został stworzony do jazdy bocznymi drogami. Najlepiej, jakby były pozbawione asfaltu, nierówne, a dziury wypełnione wodą i błotem pośniegowym. To prawdziwy żywioł Japończyka, więc dojazd do stoku narciarskiego od „zaplecza” jest czystą frajdą. Wydaje się, że nic nie jest w stanie go zatrzymać, a jednak… 2 lata temu został pokonany przez topniejący głęboki śnieg i zaspę na skraju parkingu w Jurgowie. Nie pomogły ani reduktor, ani blokady dyferencjałów. Z opresji wyciągnęła nas obsługa wyciągu z dużym traktorem zaopatrzonym w opony z łańcuchami. Na szczęście nie mieli daleko. Tamto auto miało na kołach szosowe zimówki. Tym razem pojechaliśmy w góry egzemplarzem, wyposażonym w odpowiednie opony, wiedzę oraz wielki napis „INVICIBLE” na tylnej klapie. Nie było zaskoczenia, a Toyota dzielnie służyła za holownik i wyciągarkę dla wszystkiego, co nie miało napędu 4×4.

Wracając jednak do samochodu. To, że Hilux jest jest królem bezdroży wiedzą pokolenia. Nie wszyscy wiedzą jednak, że potrafi też pięknie pojechać po asfalcie, co wcale nie jest takie oczywiste w modelach opartych na ramie. Muszę przyznać, że samochód bardzo dobrze trzyma się drogi, nie przechyla zbytnio w zakrętach i nie czuje się jego gabarytów. Na autostradzie radzi sobie równie dobrze. Jedzie pewnie, przewidywalnie i komfortowo. Oklaski należą się producentowi za wyciszenie wnętrza. Jest naprawdę nieźle, dzięki czemu długie podróże nie męczą.

Podsumowując: nowa Toyota Hilux to auto kompletne. Dobre do codziennej pracy w lesie lub na budowie, ale też aktywnych wypadów za miasto. Niestraszne mu bezdroża, a i na autostradzie daje sobie radę. Dobrze spasowane wnętrze daje poczucie komfortu, a możliwość przewiezienia na pace tony towaru lub sprzętu sportowego dopełnia jego wielozadaniowość. Unio Europejska, proszę nie odbierajcie nam Hiluxa.

 

Ważne Informacje

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...