.
Strona główna Blog Strona 128

Imperium zła

    Używany w odniesieniu do Rosji, postrzeganej w wymiarze prymitywnego i nieludzkiego systemu władzy, opartego na aparacie bezpieczeństwa, armii i korupcyjno-oligarchicznej gospodarce, ignorującej podstawowe prawa człowieka, zasadę pokojowego współistnienia narodów i uderzającej w fundamenty współczesnej cywilizacji, termin „imperium zła” ma już prawie czterdziestoletnią tradycję

    Użył go po raz pierwszy prezydent USA Ronald Reagan w przemówieniu wygłoszonym na dorocznej konwencji Narodowego Zgromadzenia Ewangelików w Orlando na Florydzie 8 marca 1983 r. Reagan politykę wobec Rosji określił w perspektywie walki dobra ze złem, nawiązując do literackich obrazów ze słynnej powieści C.S. Lewisa „Listy starego diabła do młodego”. Aktualnie imperium zła odrodziło się w barbarzyńskiej agresji Rosji na Ukrainę, co spotyka się ze zdecydowaną reakcją większości demokratycznych państw. Jednym z wymiarów reakcji wobec Rosji jako agresora jest ostracyzm biznesowy.

    Światowa lista Sonnenfelda – metodologia i kategoryzacja

    Od 24 lutego 2022 r. z Rosją przestało współpracować ponad tysiąc największych światowych firm. Profesor Jeffrey Sonnenfeld, prorektor Yale School of Management w USA (jednej z najlepszych szkół biznesowych na świecie), podjął się próby redefiniowania pojęcia społecznej odpowiedzialności biznesu w erze deglobalizacji. Profesor określany jest także, ze względu na swoją wpływową pozycję głównego organizatora dorocznych szczytów zarządzających największymi firmami w USA oraz na zaangażowanie w proces CSR, sumieniem prezesów największych światowych spółek. Celem Sonnenfelda jest próba uczynienia z Rosji biznesowego pariasa, podobnie jak to było na przełomie lat 80. oraz 90. w odniesieniu do Republiki Południowej Afryki. Chociaż to liderzy opozycji tacy jak Nelson Mandela czy Desmond Tutu w ogromnym stopniu przyczynili się do upadku apartheidu w RPA, pamiętać należy także o tym, jak istotną rolę odegrało wycofanie się zachodnich przedsiębiorstw z tego kraju. Profesor Sonnenfeld realizuje swój cel przez stworzenie oraz ciągłą aktualizację listy przedsiębiorstw pozostających w Rosji oraz ją opuszczających. Zespół ekspertów specjalizujących się w analizie finansowej, ekonomii, księgowości, strategii oraz zarządzaniu korporacyjnym agreguje dane z systemów informacji biznesowych, takich jak MSCI, Bloomberg, FactSet czy S&P Capital IQ, mediów biznesowych ze 166 krajów, informacji prasowych publikowanych przez firmy oraz rosyjskich rejestrów sądowych i podatkowych. Dodatkowo listę wspiera sieć ponad 150 whistleblowerów, informatorów oraz managerów spółek. Lista Sonnenfelda dzieli firmy na kategorie według amerykańskiej skali szkolnej: od oceny „A” – przedsiębiorstwa dokonujące chirurgicznego cięcia i zamykające wszystkie operacje biznesowe w Rosji, do oceny „F” – przedsiębiorstwa ignorujące społeczne i biznesowe apele o wyjście z Rosji i pozostające tam nadal.

    Według najnowszych badań zespołu prof. Sonnenfelda wyjście z Rosji przekłada się na wynik finansowy spółek mierzony kursem akcji. Inwestorzy zdają się bardziej przekonani do długoterminowego inwestowania w spółki, które Rosję opuściły. Cena akcji firm z kategorii „A”, które wyszły zupełnie z Rosji, wzrosła średnio o 3,6 proc. pomiędzy 23 lutego a 19 kwietnia, z kolei akcje firm, które kontynuują business as usual w Rosji, spadły o 6,8 proc. Z przeprowadzonych badań wynika także, że akcje mniejszych i średniej wielkości spółek są bardziej wrażliwe niż spółek największych. Ponadto bojkoty konsumenckie, oparte m.in. na informacjach pochodzących z listy Sonnenfelda, mogą realnie przekładać się na wyniki finansowe firm. Zespół analityków PKO BP już w marcu podał na Twitterze, że „bojkot sieci handlowych, które nie wycofały się z Rosji, to więcej niż tylko hasła w mediach społecznościowych. Dane o płatnościach kartami PKO BP pokazują, że sieci, które pozostały aktywne w Rosji, mają niższą dynamikę obrotów niż konkurencja”.

    Listy sankcyjne w Polsce

    Na koniec kwietnia 2022 r. minister spraw wewnętrznych i administracji wydał 52 decyzje w sprawie wpisu na listę osób i podmiotów, wobec których stosowane są środki, o których mowa w ustawie z dnia 13 kwietnia 2022 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego. Odpowiedzialność za przestrzeganie sankcji spoczywa na podmiotach zarówno publicznych, jak i prywatnych. W praktyce część sankcji z uwagi na ich charakter jest stosowana wyłącznie przez podmioty publiczne, takie jak np. Straż Graniczna, w której kompetencjach jest egzekwowanie zakazu wjazdu określonych osób  na terytorium Polski, a tym samym UE. Inne typy sankcji są stosowane przez podmioty prywatne, np. sankcje polegające na zakazie handlu określonymi towarami lub nieświadczeniu określonych usług, np. finansowych czy technicznych. Do momentu wejścia w życie wymienionej ustawy nieprzestrzeganie sankcji groziło głównie stratami wizerunkowymi i potencjalnie mogło się łączyć z bojkotem towarów. Od 14 kwietnia 2022 r. ustawa wprowadziła dotkliwe kary pieniężne wobec osób lub podmiotów, które w stosunku do osób lub podmiotów wpisanych na listę nie stosują się do jej postanowień.

    Wobec jakich firm wydano decyzję o wpisaniu na listę MSWiA? Umieszczenie na liście sankcyjnej wstrzymało działalność m.in. sieci Go Sport, spółki handlującej węglem KTK Polska, PhosAgro Polska, Maga Foods, firm z branży IT Axioma, 1C-Poland, Kaspersky Lab. Ustawa przewiduje także zakaz wprowadzania lub przemieszczania towarów z Rosji albo Białorusi. W przypadku stwierdzenia jego naruszenia naczelnik urzędu celno-skarbowego dokonuje zajęcia towaru i występuje o orzeczenie jego przepadku na rzecz Skarbu Państwa, a szef KAS nakłada karę pieniężną w wysokości do 20 mln zł. Można postawić więc pytanie, czy potrzebna jest nam lista Sonnenfelda, skoro  zarówno Polska, jak i inne państwa wprowadzają własne listy sankcyjne. W naszej ocenie jak najbardziej tak. Lista Sonnenfelda to coś więcej niż tylko zestawienie i określona kategoryzacja firm – to pierwszy w Polsce tak widoczny element zarządzania w oparciu o ESG (ang. Environmental, Social, Governance) w obszarze „Social”.

    Filozofowie, teolodzy, politycy, biznesmeni w mniej lub bardziej oficjalnych rozmowach stawiają tezę, że na naszych oczach zmienia się świat i tworzy się jego zupełnie nowa mapa, obejmująca nowy porządek wsprawach zarówno politycznych, jak i gospodarczych. Biznes i zarządzanie oparte na zrównoważonym rozwoju, nie tylko w tradycyjnym odniesieniu do ochrony środowiska, lecz także w sferze praw człowieka, stanowi pewien drogowskaz, który może pomóc wszystkim w tym nowym porządku właściwie definiować własną pozycję oraz pozycję innych. To, że Rosja, atakując bezpodstawnie Ukrainę, mordując ludność cywilną, narusza w drastyczny sposób prawa człowieka, nie budzi żadnych wątpliwości. Dlatego zerwanie wszelkich kontaktów handlowych i gospodarczych z Rosją jako imperium zła nie powinno stanowić jedynie gestu dobrej woli, lecz powinno być obowiązkiem moralnym i prawnym dla wszystkich przedsiębiorców.

     

    Maciej Rudnicki – prof. nadzw. dr hab. nauk prawnych, radca prawny, specjalista z zakresu prawa finansowego, prorektor Akademii Polonijnej, w latach 1997–2001
    poseł i wiceminister środowiska

    Luiza Wyrębkowska – dr nauk prawnych, radca prawny w kancelarii B2RLaw Jankowski,
    Stroiński, Zięba i Partnerzy. Kieruje praktyką compliance kancelarii. Adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych Mazowieckiej Uczelni Publicznej

    Jakość, naturalna elegancja i łączenie tradycji z nowoczesnością. Te wartości to absolutny top współczesnego zarządzania

      Po najcięższych doświadczeniach pandemii polski biznes zweryfikował swoją dotychczasową kulturę organizacyjną i sprzedażową. Krajowi przedsiębiorcy zauważyli, że droga do celu nigdy nie wiedzie przez wątpliwe kompromisy. Tegoroczne lato z kolei to szansa na umocnienie najlepszych przymiotów innowacyjnych firm oraz produktów, które robią absolutną furorę w sezonie wakacyjnym.

      Innowacja na miarę XXI wieku

      Już w 2016 roku kataloński przedsiębiorca Francesc Güell opublikował artykuł o siedmiu cechach prawdziwie innowacyjnego biznesu. Według autora kluczowe okazują się: kreacja wiedzy i idei, ciągła nauka, traktowanie tworzenia innowacji jako procesu, otwartość na zmiany, podejście prozadaniowe, zarządzanie agile i chyba najważniejsze – generowanie wartości poprzez zróżnicowanie, design i tworzenie spójnej filozofii brandu. Szczególnie ten ostatni aspekt jest wyjątkowo interesujący w perspektywie post-covidowej. O ile Güell pisał o swoim podejściu do kreowania innowacyjnej kultury organizacyjnej jeszcze trzy lata przed bezprecedensową pandemią koronawirusa, to zaprezentowane przez niego prawidła mają dzisiaj większe znaczenie niż kiedykolwiek wcześniej.

      Rok przed Güell na łamach “Harvard Business Review” pojawił się z kolei artykuł prof. Gary’ego Hamela z London Business School, autora m.in. głośnej książki “Humanocracy: Creating Organizations as Amazing as the People Inside Them” oraz Nancy A. Tennant, ówczesnej wicedyrektorki ds. innowacji w Whirlpool Corporation. W swoich rozważaniach autorzy kładli wyraźny nacisk na mindset samych pracowników, ale również uważną obserwację rynku i realnych trendów. M.in. tego typu priorytety według Hamela i Tennant mają zagwarantować biznesowi prawdziwie innowacyjny sznyt. Czy w Polsce mamy do czynienia z podobnym podejściem?

      Jakość polskiego biznesu

      Już na samym początku lat 2000., a więc w momencie, gdy krajowa kultura biznesowa dopiero stawiała fundamenty pod swoją przyszłą formę, prof. Andrzej Jazdon wydał książkę pt. “Doskonalenie zarządzania jakością”. Był to jeden z poważniejszych tytułów na polskim rynku, podejmujący próbę rozprawienia się z problematyką prowadzenia firmy, która realnie w centrum zainteresowania stawiałaby satysfakcję klienta. Według autora jakość należy rozpatrywać na czterech poziomach. Pierwszym są cechy techniczne danego produktu, a więc m.in. skład – im bardziej naturalny i transparentny, tym większą jakością się charakteryzuje, a nawet wyróżnia na rynku.

      Drugim są cechy użytkowe, a więc nieco bardziej abstrakcyjne przymioty, takie jak niezawodność, trwałość, czy bezpieczeństwo np. użytkowania szklanej butelki lub opakowania, w którym dany produkt się znajduje. Trzecią grupą cech są z kolei cechy estetyczne, czyli design, proporcje, kolorystyka i staranność wykonania. Ostatnim poziomem cech są w końcu cechy ekonomiczne, związane ze społecznym kosztem wytwarzania danego produktu oraz wszelkimi kosztami eksploatacji. Staranne zagospodarowanie wszystkich wyżej wymienionych aspektów przekłada się na prawdziwie jakościową ofertę wręcz każdego biznesu, niezależnie od branży. Właśnie uniwersalizm zasad prof. Jazdona uczynił jego schemat odpornym na wszelką dynamikę rynkową, której byliśmy świadkami od wczesnych lat 2000. Pytanie brzmi jednak następująco – czy polski biznes faktycznie przykłada uwagę do tego typu wartości?

      Polska duma rynku alkoholowego

      Zastanawiając się nad wyborem odpowiedniego przykładu firmy, która spełniałaby warunki współcześnie rozumianej organizacji innowacyjnej, a także uniwersalne przymioty działalności stawiającej na jakość, wybór był tylko jeden. BZK Alco, czyli jeden z największych producentów alkoholi w kraju to przypadek wyjątkowy. Nie jest tajemnicą, iż przedstawiciele tak specyficznej branży często mają pod górkę w porównaniu z innymi reprezentantami rynku spożywczego, a szczególnie segmentu FMCG. Jednakże spółka znana już z takich marek, jak “Wokulski”, “SHE”, czy “Dzika Kaczka” nie daje za wygraną i z miesiąca na miesiąc coraz odważniej cementuje swoją dominację w istotnych kategoriach branży.

      Jedną z przestrzeni, w której BZK Alco nie ma sobie równych, jest m.in. nisza właśnie wyjątkowo jakościowych produktów premium. Najlepszym tego przykładem jest marka  “Mickiewicz”. Aksamitna wódka w niezwykle eleganckiej szronionej butelce to prawdziwy popis najlepszych praktyk na krajowym rynku. Jak zaznaczają sami przedstawiciele BZK Alco, podczas prac to właśnie niezastąpiony zespół najlepszych specjalistów czuwał nad całym procesem testowania i modyfikacji receptury.

      Przedstawiciele BZK Alco podkreślają, iż kluczem do sukcesu tego produktu jest zaawansowany proces siedmiokrotnej destylacji spirytusu, który daje gwarancję niezwykłej delikatności i łagodności smaku, a także aromatu tej wódki. Ponadto, produkcja “Mickiewicza” to prawdziwy popis łączenia najlepszej jakości składników – krystalicznie czystej wody z siedmiokrotnie destylowanym spirytusem, co przekłada się na wyraźnie wybijający się stopień jakości i innowacyjności produktu w skali całego rynku alkoholowego w Polsce.

      Tryb ciemny? Druga odsłona wyjątkowego projektu BZK Alco

      “Mickiewicz” oprócz swojej wersji premium zaskakuje jeszcze jedną formą. Mowa o wariancie leżakowanym. Wariant ten cechuje się aksamitnym i gładkim smakiem, który został zamknięty w smukłej, miedziano-czarnej butelce. Sam proces produkcyjny bazuje na 7-tygodniowym leżakowaniu w metalowych zbiornikach i okresowym mieszaniu, które umożliwiają kontakt z powietrzem i harmonizację płynu. Z perspektywy konsumentów jest to wręcz najszczersza emanacja podejścia jakościowego, ale również naturalnej elegancji oraz sprawnego (i niewymuszonego) łączenia tradycji z nowoczesną myślą gorzelniczą.

      Leżakowany “Mickiewicz” wraz z pierwotną wersją produktu to duet, który wyjątkowo sprawnie wpisuje się w zestaw wartości innowacyjnego biznesu, a z perspektywy klientów w sezonie letnim – jest absolutnym faworytem do miana alkoholu roku. Nie tylko sprawdzi się jako baza do drinków, ale również perfekcyjnie odnajdzie się w roli prezentu lub głównej atrakcji na nieco bardziej oficjalnych bankietach.

      Polscy przedsiębiorcy oprócz brania przykładu z BZK Alco powinni także spróbować samych owoców prac całego zespołu, ponieważ tylko wtedy zobaczą najprawdziwszą egzemplifikację starań przełożenia najlepszych wzorców biznesowych z Zachodu na krajowe podwórko. “Mickiewicz” to nie tylko bezprecedensowy popis polskiej myśli gorzelniczej, ale również azymut do dalszych starań polskich przedsiębiorców. Za to z pewnością warto trzymać kciuki.

       

       

       

      Atomowe oszustwo

        Wojna na Ukrainie pokazała, co naprawdę kryje się za kulisami europejskich dyskusji o elektrowniach atomowych. A jednocześnie wyszło na jaw, że skrajni ekolodzy z niemieckiej Partii Zielonych to skryci sojusznicy Kremla lub pożyteczni idioci, jak Lenin zwykł nazywać zagranicznych zwolenników rewolucji bolszewickiej

        Nasi zachodni sąsiedzi postanowili wyłączyć w tym roku swoje ostatnie elektrownie atomowe. Miała je zastąpić energia wytwarzana z gazu płynącego Nord Stream 2. Projekt gorąco wspierali Zieloni, chociaż doskonale wiedzieli, że spalanie węglowodorów ma fatalny
        wpływ na klimat. Dlaczego nikt głośno nie zaprotestował? Jeśli nie jest jasne, o co chodzi, zawsze w grę wchodzą pieniądze. Jak duże – powinny to ustalić niemieckie służby specjalne. Pierwszy sygnał, że już się coś w tej sprawie dzieje, stanowi medialna kampania wymierzona w byłego kanclerza Gerharda Schrödera, opłacanego przez Gazprom totumfackiego Putina. Śmiejemy się z amerykańskich zwolenników teorii spiskowej QAnon, a zapominamy, że wirus antyatomowości należy dokładnie do tej samej kategorii. Jego wyznawcy głoszą niechęć do czystej energii atomowej, a jednocześnie wspierają spalanie gazu ziemnego, z czym – kierując się przesłankami logicznymi – powinni walczyć. Najwyraźniej, ich zdaniem, rosyjski gaz jest krystalicznie czysty i nie ma wpływu na globalne ocieplenie. W oczach mediów zwolennicy QAnon są groźnymi szaleńcami wdzierającymi się do Kapitolu, a antyatomowi Zieloni – również nierzadko uciekający się do przemocy – to miłe dzieciaki walczące o lepszy świat. Na szczęście nie cała Europa podziela
        antyatomowe uprzedzenia. Epicentrum stanowią Niemcy wspierane przez Austrię i Luksemburg. Na przeciwnym biegunie sytuują się: Francja, Anglia, Słowacja, Węgry i Litwa. Z dobrodziejstw energii atomowej korzystają też pozostałe kraje naszego kontynentu, z wyjątkiem Włoch i Polski, którą… otaczają ze wszystkich stron cudze elektrownie atomowe. Ale to niedługo ma się zmienić.

        Putin doskonale zdaje sobie sprawę, że nowoczesne instalacje atomowe w Europie to cios w interesy Kremla. Dlatego podczas konfliktu na Ukrainie co rusz wyciąga kartę atomową i straszy Unię uszkodzeniem którejś z ukraińskich elektrowni, a to stanowi wodę na młyn Zielonych. Na przekór teoriom spiskowym w stylu QAnon należy szeroko tłumaczyć, że energetyka atomowa stanowi najbardziej stabilne źródło niskoemisyjnej energii i niezbędnej elektryczności. Z raportu „Net Zero by 2050” Międzynarodowej Agencji Energii wynika, że w połowie XXI w. źródła odnawialne mają dostarczać 90 proc. elektryczności, a resztę zapewnią elektrownie atomowe, co oznacza podwojenie zainstalowanej w nich mocy. Raporty specjalistycznych ośrodków badawczych dowodzą, że energetyka atomowa jest najmniej emisyjnym źródłem energii i przynosi wiele innych korzyści środowiskowych.

        Skąd więc niechęć Niemiec do atomu wyrażona słowem „Atomausstieg”? Podobno stanowi ona wynik nacisków lokalnych ruchów społecznych, które zyskały wielu zwolenników po katastrofach w Czarnobylu i Fukushimie. To jednak jedna strona medalu. W tle czają się Rosjanie ze swoją ofertą gigantycznych dostaw gazu. Warto przypomnieć, że w 1998 r. niemiecka Partia Zielonych utworzyła koalicję z socjaldemokratami, a kanclerzem został Gerhard Schröder z SPD, bliski współpracownik Putina. I tak zaczęła się oficjalna kampania przeciw energii atomowej.

        Niemcy nie dość, że sami sobie strzelili w stopę przez likwidowanie własnych elektrowni atomowych, to jeszcze prowadzą kampanię misyjną w innych krajach. Protestują przeciw planowanej budowie polskiej elektrowni jądrowej. Rząd federalny w ubiegłym roku, za pośrednictwem ambasady w Warszawie, postanowił przedstawić nam alternatywę dla energii jądrowej. Niezależnie odezwał się w tej sprawie rząd Brandenburgii, który ostrzegł przed rzekomym negatywnym oddziaływaniem elektrowni atomowych na środowisko. Działania te szybko wsparli polscy i niemieccy Zieloni. W lipcu ubiegłego roku zorganizowali wspólną akcję przeciwko energii atomowej w naszym kraju. Poseł Tomasz Aniśko z rodzimej Partii Zielonych i kandydatka do Bundestagu Anna Emmendörffer zakwestionowali plany budowy elektrowni jądrowych w Polsce. Protest miał charakter rekreacyjny, odbywał się z wykorzystaniem małego statku, który pływał po Odrze między Frankfurtem a sąsiadującymi z nim Słubicami.

        Nie wszyscy niemieccy wyborcy zgadzają się z Zielonymi. W połowie listopada ubiegłego roku pod Bramą Brandenburską w Berlinie odbył się protest przeciwko likwidacji elektrowni atomowych. Wsparły go organizacje z całej Europy, w tym polska FOTA4Climate. Protestujących poparł amerykański klimatolog i astrofizyk James Hansen, który przypomniał, że sześć reaktorów generuje więcej energii niż wszystkie panele fotowoltaiczne w Niemczech. Niedzielne wydanie prestiżowego dziennika „Die Welt” podało informację, że połowa obywateli Niemiec opowiada się przeciw zamknięciu działających elektrowni jądrowych. Co ważne, większość europejskich krajów nie podziela  prezentowanej przez niemiecki rząd nietolerancji dla atomu. Spektakularny zwrot nastąpił w Holandii, gdzie władze ogłosiły, że zamierzają zbudować 10 reaktorów jądrowych. Plany te, jak łatwo się domyślić, wywołały negatywną reakcję Dolnej Saksonii. Także Francja zapowiedziała inwestycje w reaktory modułowe – SMR – na które przewidziano miliard euro. Technologia ta ma szansę stać się francuskim produktem eksportowym.

        A co na to rodzimi Zieloni? Pomorski oddział partyjnej młodzieżówki krytycznie ocenił lokalizację elektrowni jądrowej w Choczewie, ale zaznaczył: „Nie jesteśmy pełnymi przeciwnikami atomu”. Może oznaczać to zmianę, ponieważ dotąd partia zajmowała takie samo stanowisko co niemieccy Zieloni. Na koniec dobra wiadomość: w lutym tego roku rząd podjął decyzję w dziedzinie „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.” zakładającej budowę sześciu bloków jądrowych w dwóch elektrowniach do 2043 r., pierwszy ma ruszyć w 2033 r. Miejmy nadzieję, że planowana rezygnacja z węglowodorów z Rosji przyspieszy ten proces i za kilka lat w rodzimy pejzaż wpiszą się monumentalne chłodnie kominowe.

        A to przypomina mi dyskusję ze znajomymi na temat najlepszego miejsca na budowę wymarzonego domu, na przykład nad Bałtykiem lub w Tatrach. Trzeźwo patrzący na świat inżynier zaskoczył wszystkich: „Chciałbym zamieszkać w pobliżu elektrowni atomowej. Trudno sobie wyobrazić bardziej zadbaną i bezpieczną lokalizację. Wiem, co mówię, bo kolega z Francji ma dom w takim właśnie miejscu”.

        Nie boimy się przyszłości

        Amazon Web Services ma w swoim portfolio rozwiązania dla wielu branż. Jedna z nich rozwija się w ostatnich latach niezwykle dynamicznie. O wyzwaniach stojących przed dostawcami rozwiązań informatycznych w kontekście wymiany danych i jazdy automatycznej opowiada Mike Tzamaloukas – General Manager, Amazon Web Services Automotive

        Rozmawiał: Michał Garbaczuk

        Tworząc unikalne rozwiązania AWS staje się kreatorem innowacyjności swoich klientów, szczególnie w obszarze transformacji cyfrowej. Jakie usługi dla branży motoryzacyjnej zostały ogłoszone w tym roku podczas ostatniej, jubileuszowej konferencji Re:Invent w Las Vegas?

        Jedną z naszych usług dla rynku motoryzacyjnego jest AWS IOT Fleet Wise, którą kierujemy konkretnie do klientów z branży motoryzacyjnej w zakresie gromadzenia danych. Ostatnio ogłosiliśmy również, a mamy na tym polu długą historię, szereg różnych usług związanych z „parasolem motoryzacyjnym”, które są w pewnym sensie rozszerzeniami pozwalającymi dostarczać dane do automatów. Na przykład, możemy wprowadzić GreenGrass w pojazdach, nie martwiąc się o łączność między samochodem a chmurą. Wprowadziliśmy także IOT Core. To nie jest nowy produkt i oferujemy go od wielu lat, ale niedawno po raz pierwszy zaprezentowaliśmy to rozwiązanie dedykowane branży motoryzacyjnej na taką skalę. Nawiasem mówiąc, AWS IOT Fleet Wise współpracuje z IOT Core w tandemie. Z kolei Fleet Wise skupia się przede wszystkim na tym, jak ułatwić i poprawić wydajność przesyłania danych.

        W jakiej pozycji w stosunku do rynku motoryzacyjnego ustawia się AWS? Dostarczacie rozwiązania klientom kreując na nie popyt, czy tworzycie je w oparciu o zapotrzebowanie zgłaszane przez branżę?

        Amazon i AWS prezentują swoistą obsesję na punkcie klientów. Wszystko, co robimy, zaczyna się od zadania sobie pytania: „Na czym polega problem klientów? Jak mamy go rozwiązać? Jak sprawić, by nasze rozwiązanie było lepsze niż to, co znaliśmy do tej pory?” Rozmawiamy więc z producentami samochodów i oczywiście, zbieramy opinie na temat dostarczanych im usług oraz kluczowych obszarów ich zainteresowania, zastanawiamy się, w jakim obszarze najbardziej potrzebują pomocy. Aby odpowiedzieć na to pytanie, przedstawię krótko nasze podejście: zawsze najpierw jest klient, od którego staramy się pozyskać informacje, a następnie, na podstawie wywiadu tworzymy rozwiązanie, którego potrzebuje klient i wprowadzamy innowacje w jego imieniu. Zawsze też podnosimy poprzeczkę, by stworzyć coś, czego sobie nawet nie wyobrażali.

        To jakie są najnowsze trendy w motoryzacji i jaka jest w tym rola zespołu IOT?

        Przemysł motoryzacyjny oczywiście zmierza w kierunku łączności, autonomii, elektryfikacji i łatwości serwisowania. Poszczególne elementy oferty AWS są dostosowane do konkretnych projektów. Wraz z AWS IOT Fleet Wise, staramy się przede wszystkim skupić na tych trendach, by radzić sobie z potrzebą wydajnego i prostego zbierania danych o pojazdach. Ta usługa sprawi, że wprowadzanie do chmury małych i dużych zbiorów danych, danych pofragmentowanych i danych ze znacznikami czasu będzie proste, inteligentniejsze i wydajniejsze.

        I pomoże producentom motoryzacyjnym wykonać kolejny krok?

        Popatrzmy na to w następujący sposób. Nowoczesne samochody mają dziś kilka tysięcy części i w każdej chwili coś może pójść nie tak. To, jak szybko producenci będą mogli zebrać informacje o awarii lub nieprawidłowościach, oraz to, w jakiej formie będą mogli odbierać informacje z samochodu, zaważy o tym, jak w przyszłości będą mogli ulepszać swoje systemy autonomiczne. Producenci potrzebują dostępu do określonych ilości danych, określonych typów danych, aby mogli tworzyć lepsze samochody.

        Jak ważna jest łączność dla przyszłości samochodów i jaka jest przyszłość przemysłu motoryzacyjnego? Czy przyszłością są samochody autonomiczne, samochody sterowane oprogramowaniem?

        Nie jesteśmy producentami samochodów, dlatego nie chciałbym wskazywać kierunku, w jakim będzie się rozwijać branża, ale jako dostawca rozwiązań sieciowych możemy podejrzewać, co czeka nas w przyszłości. W AWS chcemy przede wszystkim pomóc twórcom szybciej zrealizować ich marzenia. Ale gdybym miał wam przedstawić moją interpretację tego, czym interesują się producenci samochodów, zdecydowanie patrzą w kierunku autonomiczności. Szukają bardziej dostępnej i niezawodnej łączności. Za kilka lat wejdziemy w świat pół-autonomicznej i w pełni autonomicznej jazdy. Bierzemy też udział w powszechnym procesie przechodzenia motoryzacji na elektromobilność. Kluczowym ma być rok 2030. W tym roku większość producentów chce mieć już w swojej ofercie wyłącznie pojazdy napędzane silnikami elektrycznymi. To dla nas ogromne wyzwanie nie tylko pod względem zapewnienia mobilności samych samochodów, ale też pod kątem przesyłania danych pomiędzy pojazdami, a infrastrukturą ładowania, systemami bankowymi itd.

        AWS umożliwia flotom samochodów łatwiejszy dostęp do danych, ale też narzędzia pozwalające radzić sobie z nimi. Potrafimy zebrać odczyty z szybkich czujników, takich jak kamera, lidar, radar oraz grupować informacje dotyczące całej floty w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Wierzymy, że dzięki tym możliwościom producenci samochodów mogą tworzyć rozwiązania, które sprawią, że jazda będzie łatwiejsza, szybsza i lepsza.

        Samochody stają się coraz bardziej cyfrowe i wydaje się, że już niedługo bez połączenia z siecią nie będą w stanie poruszać się po drogach. Jak ważne są zasoby w chmurze dla ich funkcjonalności i użyteczności?

        Chmura jest z pewnością jednym z czynników umożliwiających analizę zebranych danych, swoistym katalizatorem wartości sektora łączności. Tak więc chmura może być wykorzystywana przez twórców do wprowadzania określonych aplikacji i oprogramowania, które w przeszłości stanowiły integralną i niezmienną część wewnętrznego systemu pojazdu. Przenosząc część z nich do chmury zyskujemy dostęp w czasie rzeczywistym do zupełnie nowych możliwości i funkcjonalności wpływających na bezpieczeństwo i komfort podróżowania. Dobrym tego przykładem jest nawigacja satelitarna, która dziś nie musi przechowywać na dysku w samochodzie wszystkich map, a jedynie te, z których w danej chwili korzysta. Efektem tego jest znacznie mniejsza ilość danych w samochodzie, podczas gdy pełna, szczegółowa mapa dostępna jest w chmurze.

        Czy jest możliwe przejęcie informacji przekazywanych do chmury i wymianę pomiędzy infrastrukturą drogową a pojazdami? Jeśli tak, w jakim stopniu to się dzieje?

        V2X i różne kombinacje sieci lokalnych, które są tworzone między pojazdami a infrastrukturą drogową, znacznie rozwinęły się w ciągu ostatnich 2-3 lat w Stanach Zjednoczonych, a i w Europie widzimy poważne przyspieszenie tego procesu. Producenci samochodów z pewnością są w fazie testów nowoczesnych rozwiązań w tym zakresie, które za kilka lat staną się standardem w branży motoryzacyjnej, tak jak dziś radary monitorujące drogę przed pojazdem. Jednym z takich rozwiązań jest system zbierający dane od pojazdów zbliżających się do skrzyżowania. W idealnym scenariuszu zakładamy, że pojazdy nie będą musiały się zatrzymywać na czerwonym świetle, bo system sam będzie sterować zmianą sygnalizacji analizując aktualną sytuację wokół skrzyżowania. Jest wiele dobrych powodów, dla których to może i powinno się udać, a AWS jest dumny z tego, że może współpracować z producentami samochodów, miastami i innymi podmiotami zarządzającymi, od samego początku. Jesteśmy po to, żeby stworzyć przyjazny ekosystem potrzebny do tego rodzaju możliwości.

        Dzięki wymianie danych ruch mógłby być bezpieczniejszy?

        Mógłby być nie tylko bezpieczniejszy, ale też podróżowalibyśmy o wiele sprawniej. Wyobraźmy sobie, jaki jest najdoskonalszy sposób pokonywania skrzyżowania? Idealny sposób przekraczania skrzyżowania nie jest tak naprawdę statyczną drogą. Dzisiaj infrastruktura składa się z sygnalizacji świetlnej i czujnika przed skrzyżowaniem dla tej sygnalizacji. Jednak ten czujnik nie wie nic poza tym, że pojazd zbliża się do skrzyżowania. Nie ma pojęcia co to za pojazd, być może uprzywilejowany. A gdyby zebrać takie informacje dla każdego pasa, dane z pobliskich skrzyżowań, to na którym pasie się znajduje dany pojazd, czy ma zamiar jechać w lewo, w prawo, prosto… Można założyć scenariusz, że samochody będą mogły przecinać swoje trasy nawet przy dużych prędkościach, a wszystko byłoby kontrolowane przez lokalną sieć. Na tym etapie mogę zdradzić, że jako AWS uczestniczymy w testach, które wykonywane w kontrolowanych warunkach na zamkniętych torach testowych.

        Czy, żeby ten system zadziałał musimy wyrzucić kierowcę z samochodu? Od dawna mówi się, że najsłabszym ogniwem logistycznego łańcucha jest kierowca.

        Nie do końca, myślę, że wrażenia z jazdy na pewno się zmienią i myślę, że w większości przypadków będziemy musieli się do tego przyzwyczaić. Prawdopodobnie, jako dziennikarz miałeś okazję prowadzić samochód, który nie ma lusterek zewnętrznych, a jedynie kamery. Jakie było twoje pierwsze wrażenie?

        To było bardzo dziwne uczucie, kiedy spoglądając za szybę nie było tam nic, z kolei obraz widoczny był na ekranach w innych miejscach, niż te w które odruchowo kierujemy wzrok.

        Ja miałem dokładnie tak samo i przyzwyczajenie się do tego zajęło mi trochę czasu. Jeszcze więcej czasu zajmie nam pewnego dnia dostosowanie się do braku kierownicy, ale przecież cały czas poddawani jesteśmy procesowi adaptacji.

        Czyli przejmowalibyśmy sterowanie tylko w razie potrzeby i samochód sam nas o to poprosi?

        Tak, dokładnie.

        Badania mówią, że dziś 70% amerykańskich kierowców boi się samochodów autonomicznych. Czeka nas zatem wiele pracy, aby rozwiać wszelkie niejasności w tym zakresie. Misją dziennikarza jest mozolne wyjaśnianie, że technologia jest stworzona dla naszego bezpieczeństwa i naszego życia, ale nawet ja mam wciąż wątpliwości, jaki scenariusz wybierze auto w konkretnej sytuacji. Jeśli system będzie miał pewność, że zdarzy się wypadek, to samochód zdecyduje się uderzyć w drzewo, inny samochód, czy w człowieka? Wybierze „mniejsze zło”?

        MIT ma tzw. „silnik moralny”. Trzy lata temu w AWS stworzyliśmy coś, co dokładnie odpowiada na twoje pytanie. Jak stworzyć sztuczną inteligencję, która rozwiązuje problemy związane z sytuacjami życia lub śmierci. Wspomniałeś, że 70% Amerykanów boi się samochodów autonomicznych. Nie znam dokładnej liczby, ale zastanawiam się, jaki jest procent takich kierowców w Chinach. Może to być 0. Próbuję tutaj powiedzieć, że różne kraje mają różne postrzeganie technologii i tego, jak szybko wejdzie ona do głównego nurtu. Na przykład w Stanach Zjednoczonych zajęło to dziesięciolecia, zanim ponad 50% populacji korzystało z kart kredytowych. W Chinach przejście od płatności gotówkowych do samych płatności telefonicznych zajęło mniej niż 10 lat.

        Dawno, dawno temu pojazd miał tylko silnik spalinowy, cztery koła i trochę gołego metalu, ale dzisiejsze samochody są już poważnymi centrami danych. Samochody z lat 2022-23 będą wyposażone w 2-3 wysokowydajne komputery i skomplikowany infotainment, zwłaszcza jeśli mówimy o pojazdach 3 poziomu autonomiczności. Wyposażymy je w lidar, szereg kamer itp. Jak więc sobie poradzić z diagnostyką, kiedy czasem sztuczna inteligencja podejmuje decyzje, które nie są łatwe do wytłumaczenia lub opisania w rzeczywistości? Ludzie będą wybierać cel podróży, a pojazd będzie musi podejmować miliony decyzji w każdej sekundzie. Właśnie te rzeczy są powodem, dla którego zbudowaliśmy usługę AWS IOT Fleet Wise. Aktualnie wdrażamy procesy, dzięki którym, klienci mogą potencjalnie skorzystać z rozszerzonego i bardziej wydajnego gromadzenia danych AWS.

        Przyszłość zapowiada się więc bardzo ciekawie.

        Chcę podkreślić kilka rzeczy dotyczących tego, co widzimy w przyszłości. Wierzymy, że gdy producenci samochodów przyjrzą się nadchodzącym kilku latom i pojazdom, które zamierzają produkować, będziemy musieli znaleźć rozwiązania, które pomogą nam nie tylko rozumieć, ale też ulepszać pojazdy jeżdżące po naszych drogach.

         

        Mazowiecki Szpital Allenort zmienia się w Mazowiecki Szpital Mind Health

        Dawny Mazowiecki Szpital Allenort dołączył do sieci Centrum Zdrowia Psychicznego Mind Health, zarządzanej przez Centrum Medyczne Damiana. W wyniku zmiany właściciela placówka zaczęła funkcjonować pod nazwą Mazowiecki Szpital Mind Health.

        Pierwszy pełnoprofilowy prywatny szpital psychiatryczny w Polsce zasili grono kilkunastu placówek medycznych, którymi Centrum Medyczne Damiana zarządza na terenie całej Polski. Modyfikacja nazwy szpitala stanowić ma wzmocnienie jego identyfikacji z Mind Health.

        – Fuzja, w ramach której Centrum Medyczne Damiana przejęło w zarządzanie szpital i placówki terapeutyczne Allenort, jest bardzo ważnym momentem w historii całej polskiej psychiatrii. Pierwszy tego typu prywatny szpital w kraju dołączył do grupy placówek zarządzanych przez podmiot będący częścią Medicover, jednej z największych spółek funkcjonujących na polskim rynku zdrowia. Działając wspólnie jesteśmy w stanie skutecznie zwiększać nasze możliwości w świadczeniu profesjonalnych usług psychiatrycznych i psychoterapeutycznych, oferując pomoc jeszcze szerszej grupie pacjentów – podkreśla Marek Kubicki, członek zarządu Centrum Medycznego Damiana.

        Jak dodaje:  – Zmiany zachodzące w naszym szpitalu psychiatrycznym skupiają się wyłącznie wokół jego nazwy oraz podmiotu zarządzającego. Wszyscy zatrudnieni przez nas pracownicy zachowali swoje posady oraz dotychczasowe stanowiska bez względu na dokonaną fuzję. Modyfikacjom nie ulega także zakres działań szpitala, świadczonych w nim usług oraz najwyższych standardów opieki medycznej, na które od samego początku kładziemy największy nacisk.

        ***

        Centrum Medyczne Damiana (obecnie należące do grupy Medicover) istnieje od 1994 roku. Przez prawie 30 lat jego działalności stworzyło sieć kilkunastu placówek medycznych wraz ze Szpitalem Damiana. Od dwóch lat CMD rozwija także projekt Centrum Zdrowia Psychicznego Mind Health.

        Mazowiecki Szpital Mind Health (wcześniej Allenort) im. prof. Antoniego Kępińskiego to pierwszy w Polsce prywatny szpital psychiatryczny, który swoim zakresem obejmuje wszystkie aspekty związane z opieką nad zdrowiem psychicznym. Pacjenci mogą zgłaszać się do niego 7 dni w tygodniu przez całą dobę. Placówkę przygotowano z myślą o zachowaniu pełnej dyskrecji i intymności przez osoby korzystające z dostępnego w niej wsparcia.

        Cyberbezpieczeństwo według Oracle

          Karol Furmański, szef zespołu Oracle Digital na Europę Centralną, opowiada o tym,
          jak skutecznie walczyć z cyberatakami

          Dlaczego cyberprzestępczość rośnie w tak ogromnym tempie?

          Proszę przypomnieć sobie film „Gang Olsena”. Chociaż przestępcy bardzo długo planowali napad na bank, to i tak z powodu tylko jednego błędu cała szajka trafiła do więzienia. W cyberświecie jest inaczej, bo próg wejścia w cyberprzestępczość jest tu znacznie niższy, a złamanie prawa trudniejsze do wykrycia. Nie trzeba też specjalnego planowania, bo atak DDoS na dowolną firmę można kupić w sieci za śmieszne pieniądze. To cena, jaką się płaci za coraz większe uzależnienie od Internetu i nieprzerwanego dostępu do informacji. Do samych ataków typu ransomware, czyli blokujących możliwość korzystania z systemu, dochodzi obecnie co 11 sekund, chociaż jeszcze sześć lat temu zdarzało się to co dwie minuty.

          Ostatnio w mediach było głośno o markach bojkotowanych przez konsumentów, które padły atakiem cyberprzestępców. A jakieś inne przykłady?

          Akurat działania, o których dowiaduje się opinia publiczna, z reguły nie wyrządzają markom większej krzywdy. Bardziej bolesny, szczególnie dla e-commerce, może być atak, który powoduje wyłączenie strony WWW, a jeszcze bardziej dotkliwy może okazać się wyciek danych osobowych, co w2020 r. zdarzało się o141 proc. częściej niż rok wcześniej. Dlaczego tak się dzieje? No cóż, w tym samym roku firmy zapłaciły kary z tytułu nieprzestrzegania regulacji GDPR w wysokości 183mln EUR i chociaż to coraz istotniejszy problem w kontekście cyber zagrożeń, media piszą o tym sporadycznie.

          A przecież cyberprzestępcy nie mają problemu, by dostać się do systemów największych firm. Jak to możliwe? Bo im bardziej przenosimy się do cyfrowego świata, tym bardziej rośnie liczba ryzyk, z którymi musi mierzyć się statystyczne przedsiębiorstwo. Są instytucje nadzorowane, które o bezpieczeństwo dbają bardziej, i takie, które mają sporo niedociągnięć. W pierwszej połowie 2020 r. 80 proc. zgłaszanych ataków wykorzystywało luki i błędy zgłaszane i rejestrowane od 2017 r.!

          Przeniesienie do świata online powinno więc skutkować zwiększeniem nakładów na szeroko rozumiane bezpieczeństwo. Czy tak się jednak nie dzieje?

          Sęk w tym, że podchodzi się do tego tematu w sposób bardzo wybiórczy, patrząc na bezpieczeństwo przez pryzmat technologicznych zabezpieczeń. Tymczasem firmy muszą się borykać z błędnymi konfiguracjami, niewłaściwym zarządzaniem dostępem do informacji, lukami w systemach, przechowywaniem niezaszyfrowanych danych itp. Jeśli do tego dodamy to, że ponad 90 proc. włamań czy wycieków danych zaczyna się od błędu ludzkiego, a do sieci ludzkość podłączyła już ponad 80 mld urządzeń, to stwarza to spory margines błędu.

          To co w takiej sytuacji powinno się zrobić?

          Zmierzać w kierunku automatyzacji i uproszczenia. Aplikacje w firmach korzystają dzisiaj z wielu źródeł informacji: pogodowych, geolokalizacyjnych, transakcyjnych, graficznych, wideo czy nawet mediów społecznościowych. Nic dziwnego, że zapanowanie nad całym takim ekosystemem od strony bezpieczeństwa jest niezmiernie trudne. Skoro jednak, jak w przypadku e-commerce, informacje o produktach, zamówieniach, raportowaniu czy rekomendacjach dla klientów znajdują się dzisiaj w wielu miejscach, to dlaczego nie umieścić ich w jednej bazie danych?

          Są firmy, które to zrobiły?

          Tak. Wielu z naszych klientów zastąpiło już kilkanaście baz danych, migrując do nowych wersji Oracle Database, które zaprojektowaliśmy jako wspólną platformę do zarządzania danymi o różnych formatach. Oprócz składowania informacji taka konwergentna baza pozwala na obróbkę danych przestrzennych, dokumentów graficznych czy przechowywanych w specyficznych formatach właściwych dla dokumentacji. To ważne, bo w świecie przetwarzania danych od zawsze dużym wyzwaniem, oprócz wolumenu, jest właśnie format.

          No dobrze, ale co można dzięki temu ujednoliceniu uzyskać?

          Dobrym przykładem jest firma kurierska DPD. W czasie pandemii firma dostarcza ok. 150 tys. paczek dziennie. Każda paczka to co najmniej pięć skanów kodu od momentu odebrania do momentu jej dostarczenia. Oznacza to, że każdego dnia firma przetwarza ok. 1 mln rekordów i 250–300 GB danych. Dzięki integracji baz danych i instalacji maszyny Oracle Exadata proces przetwarzania istotnie przyspieszono. Wdrożenie samej tylko nowej wersji bazy danych przyspieszyło obliczenia aż 5-krotnie. Dodatkowo przetwarzanie operacji w jednej bazie danych pozwala też udostępnić ją pięciu innym oddziałom DPD w regionie Europy Środkowej.

          A co w kontekście bezpieczeństwa daje wspominana wcześniej automatyzacja? Automat wypada lepiej niż człowiek?

          Tak, bo to bardzo logiczny kierunek rozwoju technologii. Firmy już od dawna mierzą się z problemem dostępności kadr IT i to nie tylko w Polsce. Automatyzacja w jakiejś mierze ten problem rozwiązuje, zresztą podobnie jak kwestie błędu ludzkiego.

          W najnowszej wersji platformy Exadata X8 Oracle wprowadził funkcje automatycznego uczenia, w tym Automatic Indexing, która dostraja bazę danych do zmieniających się wzorców użytkowania. Proces zwiększa jej wydajność, eliminując jednocześnie konieczność ręcznego strojenia. Exadata X8 została również wyposażona w nowe automatyczne funkcje monitorowania wydajności, które łączą w sobie sztuczną inteligencję, najlepsze procedury oraz wiele lat testów w warunkach rzeczywistych.

          Za innowacje trzeba jednak zapłacić, często słono.

          Niekoniecznie. Przykładowo instalacja konwergentnej bazy daje użytkownikowi ogromne oszczędności, ponieważ nie musi on instalować oddzielnej bazy dla każdego rodzaju danych. Obsługuje ona zarówno dane przestrzenne do rozpoznawania lokalizacji, JSON do przechowywania dokumentów, IoT do integracji urządzeń, technologie in-memory do analizy w czasie rzeczywistym i oczywiście tradycyjne dane relacyjne. Zapewniając obsługę wszystkich tych typów danych, baza tego typu może obsługiwać wszelkiego rodzaju obciążenia: od IoT przez block chain po analizy i uczenie maszynowe. Poradzi sobie także zdowolnym modelem programistycznym, takim jak mikrousługi, eventy, REST CI/CDitd. Innym przykładem jest wspominana już wcześniej maszyna bazodanowa Oracle Exadata. Jest to produkt o tak wielkiej mocy obliczeniowej i pojemności, że pozwala skonsolidować w jednym urządzeniu wiele oddzielnych baz danych. Dlatego Exadata staje się powoli standardem w tych firmach, które operują wielkimi wolumenami danych. Korzystają z niej m.in. cztery spośród pięciu największych globalnych firm w sektorze bankowości, telekomunikacji i handlu detalicznego. A w sumie używa jej 77 proc. firm z listy Fortune Global 100.

          Już teraz miliony Polaków są beneficjentami danych przetwarzanych na maszynach Exadata. Robimy przelewy, rozliczamy transakcje kartowe, paliwowe czy kupujemy przez Internet i śledzimy przesyłki. Nowością dla nas jest sprzedaż do sektora produkcyjnego, gdzie na naszej maszynie jest kontrolowany proces produkcyjny i eliminowane są usterki. Z kolei nasz flagowy produkt, Oracle Database, jest wyposażony w cały wachlarz funkcji, które dbają o bezpieczeństwo danych użytkownika tam składowanych. Oprócz wymienionych już wcześniej do najważniejszych należą: szyfrowanie, anonimizowanie, maskowanie, ograniczanie dostępu do wycinka danych, śledzenie czynności na bazie i monitoring całego systemu.

          rozmawiał Wojciech Gryciuk

          Innowatorzy na przekór pandemii

            Rozwój społeczności innowatorów i przedsiębiorców technologicznych, wsparcie wzrostu klientów, a także umożliwianie nowych partnerstw oraz inicjatyw fundraisingowych – tak w ogromnym skrócie można podsumować pierwsze dwa lata działalności Cambridge Innovation Center w Warszawie.

            Kampus Innowacji CIC Warsaw rozpoczął działalność w czerwcu 2020 r. z zamiarem otwarcia nowego rozdziału w historii rozwoju sektora innowacji w regionie Europy Środkowo- -Wschodniej. To innowacyjna przestrzeń coworkingowa nastawiona nie tylko na udostępnianie przestrzeni do pracy, lecz także na budowanie społeczności i wspieranie kultury innowacyjności. – 2021 był rokiem pełnym wyzwań dla nas, naszej społeczności i całego ekosystemu innowacji. To, co nas najbardziej satysfakcjonuje, to rezultaty naszej wspólnej pracy, widoczne w raporcie CIC Warsaw 2021, które jasno pokazują, że razem możemy dokonać niemożliwego – mówi Jerzy Brodzikowski, General Manager w CIC Warsaw.

            Nowy model pracy

            Otwarcie CIC Warsaw odbyło się zaledwie kilka miesięcy po wybuchu pandemii COVID-19, która spowodowała globalną izolację i wywarła negatywny wpływ na całą gospodarkę, w tym także branżę elastycznych biur. W czasach pracy zdalnej wiele firm zrezygnowało z wynajmu przestrzeni biurowych. – To był trudny czas dla elastycznych przestrzeni biurowych, ale wierzyliśmy w to, co mieliśmy do zaoferowania jako CIC Warsaw, i zdecydowaliśmy się na otwarcie, dostosowując się do nowe rzeczywistości pracy zdalnej oraz hybrydowej. Ponieważ tradycyjny model pracy już wtedy odchodził w zapomnienie, skupiliśmy się na oferowaniu maksymalnej elastyczności oraz wprowadziliśmy wiele środków, aby zapewnić jak najwyższy stopień bezpieczeństwa w naszej przestrzeni – wyjaśnia Brodzikowski.

            Podjęcie ryzyka się opłaciło: CIC Warsaw szybko zdobyło klientów i w ciągu ostatnich dwóch lat stało się dynamicznie działającym centrum innowacji i biznesu w Warszawie. Obecnie skupia w swojej społeczności aż 220 start-upów, scale-upów oraz firm z branż wspierających ekosystem innowacji. W samym 2021 r. to grono zasiliło 126 firm. Reprezentują 16 różnych segmentów biznesu, często działają na styku różnych dziedzin. Tym samym przestrzeń CIC Warsaw prężnie działała nawet w czasie, gdy większość przestrzeni biurowych i coworkingów dopiero wraca do stanu sprzed pandemii. Klienci CIC także odczuli skutki globalnego kryzysu zdrowotnego. Zapytani o największe wyzwania, z którymi musieli się zmierzyć w 2021 r., najczęściej wskazywali na problemy z poszerzaniem bazy swoich klientów i zatrudnianiem nowych pracowników. W trzeciej kolejności najczęściej wskazywali trudności związane z fundraisingiem i kwestiami technologicznymi.

            1600 nowych pracowników

            Pomimo tych wyzwań członkowie CIC razem zatrudnili w2021 r. ponad 1600nowych pracowników. Około 40proc. z nich udało się także pozyskać środki na działalność w całkowitej kwocie 19,1 mln dol. Środki pochodziły z różnych źródeł, w tym od aniołów biznesu, z grantów, crowdfundingu czy funduszy venture capital. Łączenie przedsiębiorców i inwestorów jest ważnym elementem działalności CIC Warsaw.

            Według Brodzikowskiego te liczby pokazują determinację klientów i członków społeczności, aby odnieść sukces w obliczu niepewności i niejasności. Jesteśmy niezwykle dumni z tych sukcesów. Chciałbym również przyznać, że nie byłoby to możliwe bez zaangażowania i współpracy naszych utalentowanych i ambitnych członków zespołu CIC Warsaw. Dziękuję im za zaangażowanie wbudowanie tej kwitnącej społeczności. Sukces warszawskiego Cambridge Innovation Center opiera się m.in. na bogatej ofercie eventowej oraz dedykowanych programach skupiających się na konkretnych obszarach technologii. CIC tworzy również centra wymiany wiedzy (Hubs) wokół technologii kosmicznych (we współpracy z Polską Agencją Kosmiczną), Internet of Everything (we współpracy z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną) czy PropTech (we współpracy z PropTech Foundation) i zarządza nimi. Co więcej, na przestrzeni CIC Warsaw znajduje się również drukarnia 3D „Prototyping Terrace” zarządzana przez firmę Sygnis. Ta zróżnicowana oferta odróżnia CIC Warsaw od innych przestrzeni coworkingowych dostępnych w stolicy.

            Sprawdzony model

            Warszawska filia CIC opiera się na sprawdzonym modelu wywodzącym się z Cambridge Massachusetts. Głównym zadaniem kampusu jest budowanie, wspieranie i promocja innowacji w regionie Europy Wschodniej i Centralnej oraz umożliwianie współpracy różnym podmiotom zainteresowanym rozwijaniem ekosystemu. Użytkownikami kampusu mogą być małe i średnie firmy, korporacje, organizacje pozarządowe, uczelnie oraz fundusze inwestycyjne. W skład Kampusu Innowacji wchodzą CIC Warsaw, lokalna i globalna społeczność przedsiębiorców i innowatorów pracujących w serwisowanych przestrzeniach biurowych i coworkingowych najwyższej klasy, Fundacja Venture Café zajmująca się demokratyzowaniem dostępu do innowacji, dbaniem o różnorodność ekosystemu oraz łączeniem innowatorów w wymiarze lokalnym, krajowym i globalnym, pierwsza dostępna publicznie nieodpłatna strefa do współpracy District Hall, klub dedykowany szerokiemu gronu liderów środowisk skupionych wokół innowacji Trend House oraz Voice House Podcast Studio, prowadzone przez Jarosława Kuźniara. W kampusie znajdują się także kawiarnia Cafe 21 oraz restauracja Masterminds.

            – Nie spoczywając na laurach, nadal pracujemy nad tym, aby CIC Warsaw było miejscem dla innowatorów, start-upów, firm, firm venture capital i wszystkich zainteresowanych polepszaniem świata przez innowacje. Wraz z Fundacją Venture Café Warsaw chcemy być w centrum tych zmian i nie możemy się doczekać, co przyniesie przyszłość. Pierwsze kroki zostały już poczynione i patrząc wstecz na to, co osiągnęliśmy w 2020 i 2021 r., wiem, że zmierzamy we właściwym kierunku – komentuje J. Brodzikowski

             

            Jerzy Brodzikowski – General Manager w Cambridge Innovation Center w Warszawie. Specjalizuje się w zarządzaniu elastycznymi przestrzeniami biurowymi, nowych technologiach oraz rozwoju start-upów. Wcześniej Team Leader i Business Development and Partnerships Manager w HubHub w Warszawie oraz Community Development Manager w TechHub Warsaw przy Google Campus (obecnie Google for Startups). Wcześniej był m.in. dyrektorem ds. współpracy międzynarodowej, dyrektorem ds. administracyjnych oraz koordynatorem projektów w Fundacji Instytut Lecha Wałęsy. Współorganizował również Światowy Szczyt Laureatów Pokojowej Nagrody Nobla w Warszawie w 2013 r.

            DZIEŃ WOLNOŚCI PODATKOWEJ 2022

              29 edycję DWP wsparła Fundacja Wolności Gospodarczej

              Centrum im. Adama Smitha oblicza Dzień Wolności Podatkowej w Polsce od roku 1994.

              W roku 2022 Dzień Wolności Podatkowej jest obliczany i obchodzony już po raz dwudziesty dziewiąty.

              W tym roku Dzień Wolności Podatkowej przypada 13 czerwca w 164 dzień roku. Na opłacenie wszystkich danin, czyli podatków, niezależnie od tego jak się nazywają, w tym opłat i składek, a które są przymusowe, pracujemy 163 (sto sześćdziesiąt trzy) dni z 365, czyli o 9 dni krócej niż w roku 2021.

              W zbliżonym terminie do obecnego DWP przypadł 14 czerwca w latach 2008 i 2009. W 2021 roku Dzień Wolności Podatkowej przypadał 22 czerwca, w 2020 roku – 10 czerwca, w 2019 roku – 8 czerwca, a w roku 2018 – 6 czerwca.

              Dzień Wolności Podatkowej jest symbolicznym momentem, gdy przestajemy pracować dla rządu, a zaczynamy pracować dla siebie i dla naszych rodzin.

              W ciągu roku pracujemy, jednocześnie zarabiamy i płacimy podatki oraz składki bez rozdzielania tych czynności. Gdybyśmy jednak umownie od początku roku
              w pierwszej kolejności opłacali wszystkie podatki zapłacone w ciągu całego roku, to dzień, w którym pieniądze po wcześniejszym opłaceniu wszystkich nałożonych na nie obciążeń,ś byłyby symbolicznym Dniem Wolności Podatkowej.

              Do obliczenia Dnia Wolności Podatkowej służy relacja udziału wszystkich wydatków sektora publicznego (tj. budżetu państwa, wydatków samorządów, rządowych funduszy celowych itp.) do Produktu Krajowego Brutto.

              Znacząca zmiana daty Dnia Wolności Podatkowej na korzyść obywateli jest wynikiem wyłącznie nominalnego wzrostu PKB w relacji do wydatków sektora publicznego. W roku 2022 wygaszana jest większość wydatków rządowych m.in. związanych z tzw. tarczami, które sprawiły, że DWP w roku 2021 przypadł 22 czerwca. W roku 2022 liczne wydatki rządowe są praktycznie zamrożone, w tym m.in. wynagrodzenia w sferze budżetowej względem wzrostu PKB, którego nominalne powiększenie jest w części wynikiem inflacji.

              Rosnący dług publiczny jest też podatkiem, tyle że płacony w ratach przez żyjące pokolenia i jeszcze nienarodzone. Jest miarą poważnej wady ustrojowej i choroby obecnego modelu demokracji.

              W ciągu 2 lat długi zaciągnięte na poczet przyszłych pokoleń wzrosły o ponad 364 miliardy złotych!

              Metoda liczenia długu publicznego wg Polski i Unii Europejskiej różni się.

              Według krajowej metodyki dług publiczny na koniec 2019 roku wynosił ponad 990 miliardów, złotych a na koniec grudnia 2020 roku przewyższył 1 bilion 111 miliardów złotych, by pod koniec 2021 roku sięgnąć 1 biliona 148 miliardów złotych.

              Według Eurostatu dług sektora instytucji rządowych i samorządowych w Polsce na koniec 2019 roku wynosił ponad 1 bilion 45 miliardów złotych (czyli o 55 miliardów więcej niż według polskiej metodyki), a na koniec 2020 aż 1 bilion 336 miliardów złotych (o prawie 225 miliardów więcej). Rok 2021 zamknięto tak liczonym długiem na poziomie 1 biliona 410 miliardów złotych (prawie 262 miliardy wyższym niż według polskiej metodyki).

              KOMENTARZE EKSPERTÓW:

              Komentarz do Dnia Wolności Podatkowej w 2022 roku dr Kamila Zubelewicza, Collegium Civitas, b. członka Rady Polityki Pieniężnej: „Syntetycznym źródłem danych na temat kondycji sektora rządowego i samorządowego w Polsce, rozumianego zgodnie z metodyką unijną, są Wieloletnie Plany Finansowe Państwa (WPFP), publikowane – poza rokiem 2020 – od 2010 roku.

              Można zauważyć pewną prawidłowość w konstruowaniu WPFP – plany na bieżący rok częściej uwzględniają szybszy wzrost deficytu względem PKB w stosunku do wyników roku poprzedniego; obietnice ograniczania tego deficytu względem PKB są natomiast regularnie składane dla trzech kolejnych lat objętych planami. O ile jednak w 2013 roku planowano w tej perspektywie ograniczenie deficytu do 1,6% PKB, o tyle obecnie przewiduje się jego redukcje do 2,5% PKB.

              Udział długu publicznego w PKB, nie licząc przesunięć części środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych, rósł systematycznie do 2017 roku. Dopiero lata 2018–2019 dawały szansę na odwrócenie tego trendu. Zwiększenie wydatków publicznych związanych z tarczami antycovidowymi zachwiało jednak tą zmianą. W najbliższych latach mało prawdopodobna wydaje się nominalna redukcja długu. Przy rekordowo niskich i malejących realnych stopach procentowych jego spadek w proporcji do PKB osiągany jest obecnie kosztem oszczędzających w pieniądzu.

              Wzrost udziału dochodów i wydatków publicznych w PKB odbywa się równolegle. W ciągu ostatnich 10 lat Polska gospodarka stała się bardziej zdominowana przez państwo i samorządy. W efekcie obserwujemy klasyczny efekt wypierania prywatnych inwestycji przez zadłużenie publiczne, tylko w części przeznaczana na wydatki inwestycyjne.

              Wcześniejsze obchody Dnia Wolności Podatkowej w 2022 roku wynikają z redukcji wydatków publicznych o wydatki związane z tarczami antycovidowymi. Równolegle obserwujemy szybki wzrost inflacji. W 2021 roku zakładano, że w 2022 roku wyniesie ona… 2,8%, w kwietniu 2022 roku szacunki na ten rok podniesiono do 9,1%. Z jednej strony zatem mamy do czynienia z ustalonym w ustawie budżetowej nominalnym limitem wydatków publicznych. Z drugiej strony zaś szybki wzrost PKB po okresie zamrażania gospodarek oraz wysoka inflacja wywołana czynnikami popytowymi i podażowymi skutkują wysokim wzrostem nominalnego PKB. W efekcie udział wydatków publicznych w PKB w stosunku do ubiegłego roku spadł, ale nadal jest daleki od historycznych minimów.

              W kontekście tych rozważań warto przypomnieć sytuację z 2016 roku, kiedy to nowy rząd nie zwiększył nominalnie wydatków publicznych w stosunku do roku poprzedniego. Przy utrzymującej się deflacji pozwoliło to przedsiębiorcom na przeorientowanie produkcji na bardziej rynkową i zaowocowało szybkim wzrostem gospodarczym w kolejnych latach.

              Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, przypomniał, że Centrum im. Adama Smitha prezentuje Dzień Wolności Podatkowej nieprzerwanie od 1994 roku. Inicjatorem Dnia Wolności Podatkowej w Polsce był Krzysztof Dzierżawski (1948–2004), ekspert Centrum. Dzień Wolności Podatkowej w 2022 roku przypada 13 czerwca i jest 9 dni wcześniej, niż w ubiegłym roku. Wcześniejszy Dzień Wolności Podatkowej nie jest świadomym i zaplanowanym działaniem rządu na rzecz zmniejszenia ciężarów podatkowych w Polsce, ale efektem nominalnego wzrostu PKB spowodowanego głównie inflacją. Działanie rządu sprowadza się nie tylko do podwyższania opodatkowania, ale dalszego komplikowania systemu podatkowego w Polsce. System ten został sklasyfikowany w ramach państw należących do OECD na przedostatniej pozycji ze względu na brak jego przejrzystości oraz jego zawiłości. Przedostatnie miejsce zostało przyznane przed wejściem w życie rozwiązań tzw. Polskiego Ładu. Do czasu jego wprowadzenia według rankingu Banku Światowego „Doing Business” z roku 2020 rozliczanie podatków w Polsce zajmowało już 334 godziny, a w Estonii 50 godzin.

              System podatkowy upodobnił się do biurokratycznej oraz opresyjnej podatkowej pańszczyzny, w której nie sposób znać po tzw. Polskim Ładzie nawet jej prawdziwego wymiaru. Samodzierżawie podatkowe połączone z darwinizmem interpretacyjnym przepisów podatkowych stało się największym zagrożeniem dla przewidywalnego prowadzenia działalności gospodarczej dla polskich firm rodzinnych. System nie nadaje się do kolejnych korekt oraz liftingów, a do całkowitej zmiany.

              Podatki w naszym państwie nie mogą być źródłem dodatkowej destabilizacji aktywności społecznej oraz gospodarczej uniemożliwiającej bezpieczne i przewidywalne zarówno życie, jak i prowadzenie działalności gospodarczej.

              Zdaniem prof. Konrada Raczkowskiego, dyrektora Centrum Gospodarki Światowej UKSW, „Dzień Wolności Podatkowej dla wielu może brzmieć nonsensownie, gdyż oznacza, jakby podatki były karą za dostęp do bezpłatnych usług publicznych. W samej nazwie tego święta można doszukać się metafory, że podatnicy są uwięzieni w spirali podatkowej i tylko od czasu do czasu mogą liczyć na wolność podatkową. W istocie jest w tym pewna logika i pewna prawda. Kluczem porządkującym jest ekwiwalentność świadczeń wzajemnych na linii państwo–obywatel. Jeżeli nie byłaby ona gwarantowana ze strony państwa, to oznaczałoby, że podatnicy w istocie rzeczy podlegaliby kilkukrotnemu nadmiarowemu opodatkowaniu wszędzie tam, gdzie poprzez różne tytuły podatkowe nazywane eufemistycznie również składkami, państwo zmniejszałoby dochody rozporządzalne gospodarstw domowych i zyski firm, tworząc nową kategorię podatkowych wydatków konsumpcyjnych i nie amortyzowanych podatkowych wydatków inwestycyjnych. Bilans tej operacji byłby dodatni tylko wtedy, kiedy budżet państwa i budżet jednostek samorządu terytorialnego notowałby zerowy deficyt, przy zwiększonej możliwości spłaty zadłużenia publicznego i jednocześnie – zapewnieniu możliwości dalszego osiągania dobrostanu w społeczeństwie”.

              1. Dr Jacek Gniadek, SVD, ekspert Centrum im. Adama Smitha, zauważył, że „Dzień Wolności Podatkowej jest w tym roku wcześniej, niż w roku ubiegłym tylko dlatego, że nastąpił nominalny wzrost PKB. Cały czas zagrożone są nie tylko portfele Polaków, ale przede wszystkim zasada subsydiarności. Papież Pius XI w roku 1931 pisał, że nie wolno odbierać poszczególnym ludziom i powierzać społeczeństwu tego, co mogą wykonać z własnej inicjatywy. Powstaje zatem pytanie, jaka jest rozsądna ilość własności prywatnej? Odpowiedź podpowiada nam angielski i katolicki pisarz Gilbert K. Chesterton, który stwierdził, że jest nią własna firma, własna farma, własny zawód. Rozproszona własność prywatna pociąga za sobą decentralizację władzy i pozostawienie owoców pracy w rodzinnych budżetach. Rządowi warto przy tek okazji przypomnieć, że jego podstawowym zadaniem jest ochrona własności prywatnej.

              Według prof. Adama Mariańskiego, z Uniwersytetu Łódzkiego, założyciela Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych, „obchody dnia wolności podatkowej z każdym kolejnym rokiem przynoszą co raz większe rozgoryczenie. Nie chodzi tylko o rosnące obciążenia podatkami, składkami i opłatami. Polski system podatkowy silnie ingeruje w wolność jednostki oraz wolność gospodarczą. Jest to wynikiem populizmu polityków, zwłaszcza jak odwołują się do sprawiedliwości społecznej. Tymczasem nie ma nic bardziej niesprawiedliwego niż sprawiedliwość społeczna. Opiera się na subiektywnych poglądach, wrażeniach i ocenach niezależnych od ciężkiej pracy i przedsiębiorczości jednostki. To zaś prowadzi do niesprawiedliwości polegającej na arbitralnym ustalaniu przez władcę podatkowego wysokości obciążeń daninowych. Dodatkowo polski nieład to przykład rażącego niechlujstwa legislacyjnego. Jednak jego skutki odczuwają miliony podatników.

              Polskiego systemu podatkowego nie da się już naprawić, trzeba go zbudować od nowa. Jednak w pierwszej kolejności należy przygotować zasadniczą reformę podatków dochodowych.

              Zdaniem prof. Roberta Gwiazdowskiego, przewodniczącego Rady Centrum im. Adama Smitha, „państwo, żeby mogło funkcjonować potrzebuje pieniędzy. Od podatników oczywiście. Niektórzy twierdzą, że państwo w ogóle nie musi funkcjonować, a inni, że państwo ma swoje pieniądze.

              Mam wrażenie, że Putin nie zlikwiduje państwa więc i inni nie mogą. A ci, którzy twierdzą, że państwo ma swoje pieniądze podatków zlikwidować nie chcą. Więc musimy je jednak płacić. Niestety coraz więcej. Będziemy płacić, bo rząd nie ma jednak swoich pieniędzy. To znaczy ma – te które wcześniej były nasze.

              Obok licznych podatków w tym roku szczególnie ważny jest podatek inflacyjny. Nakładany sprzecznie z konstytucją. Bo nie w drodze ustawy – czego wymaga przecież Konstytucja. Ale od lat nikomu to nie przeszkadza. A przecież z punktu widzenia podatnika, który ma 100 zł i może za nie kupić 100 bułek, jest obojętne, czy rząd zabierze mu 10 zł podatku i będzie mógł kupić 90 bułek, czy rząd doprowadzi do inflacji i za 100 zł będzie mógł kupić 90 bułek.

              I potwierdza się przy okazji, co Centrum im. Adama Smitha powtarza za Jeanem Baptistą Say’em, że wszystkie podatki są przerzucalne. Wszyscy przedsiębiorcy przerzucają na klientów wyższe podatki, które rząd na nich nałożył w tzw. Nowym Ładzie. Wykorzystują do tego pretekst, jakim jest inflacja, bo gdy jej nie ma są bardziej ostrożni (choć też to robią ale nie tak szybko i bez dodatkowych „nakładek”) co jeszcze bardziej zwiększa inflację. Kiedy będzie lepiej? Powiedzmy sobie szczerze – lepiej już było.

              Dzień Wolności Podatkowej okiem Marka Isańskiego, założyciela i prezesa Fundacja Praw Podatnika „podatki to oczywiste naruszenie prawa własności jednostki. Obywatele, co do zasady, zgodzili się, że będą je płacić. Pewnie to wielu polityków i urzędników skarbowych zdziwi, ale obywatele wręcz chcą płacić podatki. Jedni z pobudek patriotycznych, a zdecydowana większość dla tzw. „świętego spokoju”. Wiedząc, że to obowiązek, chcą go wykonać i nie mieć problemów z kontrolami, które zabierają dużo czasu. Normalny człowiek mając jedno życie chce poświęcać czas na pracę, rodzinę czy wypoczynek, a nie na prowadzenie sporu z fiskusem. Sporu o którym wie, że zawsze stoi na złej pozycji.

              Konstytucja gwarantuje, że podatki muszą być racjonalne, bo nie mogą naruszać istoty prawa własności. Racjonalność ta jest w rękach parlamentu, który uchwala wysokość stawek podatkowych. Nie trzeba być zbyt uważnym obserwatorem naszej rzeczywistości aby zauważyć, że ta „racjonalność” i „nienaruszenie istoty prawa własności” nie są poważnie traktowane przez rządzących.

              Niby wszyscy oni wiedzą, bądź wiedzieć powinni, to, że im niższe podatki, tym ludzie chętniej będą je dobrowolnie płacili, a im wyższe, tym większa motywacja, aby szukać rozmaitych „optymalizacji” podatkowych. Od lat przypadający w czerwcu DWP jest dowodem, że tej prostej zasady kolejni rządzący nie przestrzegają. Jednak dla wielu jest to też powód do małego optymizmu, bo po tym dniu będą pracowali rzeczywiście „dla siebie”.

              Niestety są też obywatele, a nawet całe grupy, które DWP świętować nie będą, bo dla nich taki dzień nigdy nie nastąpi.

              Niby wszyscy oni wiedzą, że im prostszy system podatkowy, tym obywatele sprawniej będą płacić podatki. Obywatel zapłaci tylko taki podatek jaki zrozumie, że na nim ciąży. Podatek musi jasno wynikać z ustawy, która ma chronić jego konstytucyjnych praw. Nie może on się domyślać jaki podatek właściwie ma zapłacić. Nie może być też tak, że podatki „wymyślane” są przez garstkę nadgorliwych urzędników, a tym bardziej nie może być tak, że „wymyślony” podatek zaakceptuje sądownictwo w ramach źle pojętej kontroli działania administracji, która często sprowadza się do firmowania tego co urząd zrobił, zamiast ochrony praw obywateli.

              Sytuacje takie wcale nie są rzadkością i zajmuje się nimi Fundacja Praw Podatnika. Spotyka to najczęściej zwykłych, przeciętnych obywateli, np. tych, którzy w spadku po najbliższej rodzinie dostali mieszkanie obciążone kredytem. Gdy spadkobiercy nie są w stanie spłacać rat, to muszą sprzedać to mieszkanie. Otrzymane pieniądze oczywiście przekazują do banku na spłatę kredytu. Natomiast wskutek zadziwiającej interpretacji przepisów przez nadgorliwych urzędników zaakceptowanej przez orzecznictwo „wymyślono”, że państwu należy się podatek dochodowy (!) od tego, co dostał bank.

              Ten podatek dochodowy pobierany od lat jest czystym wymysłem urzędniczo-sądowym. Wymuszona tą absurdalną praktyką dokonana została zmiana ustawy. Spowodowała, że nie jest on naliczany, ale dopiero od spadków nabytych po 2018 roku. Czyli nadal jest nakładany, gdy dokonano spłaty długów spadkowych ze sprzedaży mieszkania nabytego w 2017 czy 2018 roku.

              Osoby, które np. spłaciły do banku 500 tys. zł kredytu wziętego przez spadkodawcę na spadkowe mieszkanie, zobowiązane są zapłacić 19% od tej kwoty podatku dochodowego, czyli muszą zapłacić 95 tys. zł podatku.

              Dla większości z tych osób DWP jest dniem teoretycznym, ale w tym znaczeniu, że nie nastąpi nigdy”.

              ZMIANA SYSTEMU PODATKOWEGO WG. CENTRUM IM. ADAMA SMITHA

              W 2021 roku nie tylko nie poprawiono systemu, ale przygotowano zmianę, która była rewolucyjna w jak najgorszym tego słowa znaczeniu. Zmiana systemu nie jest już fakultatywna lecz obligatoryjna, dlatego przypominamy i ponawiamy nasze propozycje jego zmiany.

              Trzy postulaty Centrum im. Adama Smitha z okazji Dnia Wolności Podatkowej w 2020, a ponowione w 2021 są w roku 2022 stały się wymagalne i konieczne.

              Pierwszą propozycją jest uwolnienie pracy od opodatkowania ZUS, składkami i podatkami. Minimum to zwolnienie z obciążeń dodatkowej pracy oraz pracy w nadgodzinach, aby zwiększyć motywację przedsiębiorców do tworzenia nowych miejsc, a obywateli do wytężonej pracy.

              Drugą propozycją jest likwidacja tzw. podatku Belki, który przy ciągle realnie ujemnych stopach procentowych oraz nadzwyczajnie wysokiej inflacji jest dziś podatkiem od inflacji. Rząd ma rosnące potrzeby pożyczkowe. Likwidując podatek od zysków kapitałowych, a dziś od inflacji może zwiększyć zainteresowanie swoimi papierami dłużnymi i tym samym zrepolonizować dług.

              Trzecią propozycją jest utrzymanie zwolnienia z ZUS dla mikroprzedsiębiorców (samozatrudnionych), a docelowo przeniesienie ich do systemu KRUS. Działalność mikroprzedsiębiorców jest podobna co do skali do działalności rolniczej, dlatego należy zrównać te grupy zawodowe w zasadach ubezpieczenia społecznego oraz płaconych podatków.

              Czwartą propozycją jest likwidacja opodatkowania rządu przez samego siebie i transferów, które dokonuje w ramach finansów publicznych np. nie tylko emerytur (wszystkich, bez względu na wysokość), rent i zasiłków, ale wszystkich wynagrodzeń dla urzędników sfery publicznej.

              Piątą propozycją jest przeprowadzenie uczciwej prywatyzacji dla obywateli polskich „martwego kapitału” (będącego własnością skarbu państwa i samorządów), jak pisał prof. Hernado de Soto, po to, żeby zwiększyć produktywność gospodarki narodowej – wykorzystując rezerwy proste.

              Pan Premier rządu Rzeczypospolitej wielokrotnie powoływał się na Dzień Wolności  Podatkowej Centrum im. Adama Smitha (po raz pierwszy 12 grudnia 2018 roku) i wyrażał wolę, aby dzień ten wypadał coraz wcześniej w Polsce i zbliżał się do … daty podobnej jak w USA. Życzenia nasze i pana Premiera spełnią się wówczas, gdy przeprowadzi on zmianę systemu podatkowego, którą Centrum przygotowywało od lat. Skoro pan Premier odwoływał się do wiedzy i praktyki medycyny, to najwyższy czas skorzystać z wiedzy oraz doświadczenia ekonomistów i praktyków w sprawie podatków.

              Jesteśmy gotowi do pracy ze wszystkimi, którzy chcą dokonać zmian podatków na korzyść obywateli i przedsiębiorców, dzięki czemu również zyska, a nie straci nasze państwo, którego stan finansów publicznych jest w stanie alarmującym.

               

              Kontakt: Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha: tel.: 501 601 577

               

              Tabela 1. Dni wolności podatkowej w Polsce w latach 1994–2022

              Rok Dzień wolności podatkowej
              1994 1 lipca
              1995 6 lipca
              1996 4 lipca
              1997 28 czerwca
              1998 22 czerwca
              1999 16 czerwca
              2000 16 czerwca
              2001 18 czerwca
              2002 24 czerwca
              2003 28 czerwca
              2004 24 czerwca
              2005 23 czerwca
              2006 24 czerwca
              2007 16 czerwca
              2008 14 czerwca
              2009 14 czerwca
              2010 23 czerwca
              2011 24 czerwca
              2012 21 czerwca
              2013 22 czerwca
              2014 14 czerwca
              2015 11 czerwca
              2016 15 czerwca
              2017 9 czerwca
              2018 6 czerwca
              2019 8 czerwca
              2020 10 czerwca
              2021 22 czerwca
               

              2022

               

              13 czerwca

               

               

              Źródło: Centrum im. Adama Smitha.

              Ważne Informacje

              Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

              Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

              AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

              Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

              Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

              Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

              Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

              Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

              Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

              Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

              Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...