.
Strona główna Blog Strona 127

GRIP, czyli jak pracować mądrze

W ciągu roku Rick Pastoor z 25-letniego inżyniera stał się liderem 30 osobowego zespołu w Blendle, startupie dziennikarskim wspieranym przez „New York Timesa”. Stało się jasne, że musi znaleźć nowy sposób na organizację swojej pracy. I to szybko. Zaczął eksperymentować. Zachował rozwiązania, które w jego przypadku się sprawdziły, odrzucił zaś te, które nie, a poczynionymi spostrzeżeniami dzielił się ze swoimi współpracownikami.

Tak oto powstała metoda GRIP zawierająca zbiór elastycznych narzędzi i wskazówek, które pomogły zespołowi wycisnąć z pracy to, co najlepsze. Książka ma strukturę „wypróbuj i wybierz” – w każdym rozdziale znajdziemy podpowiedzi, dzięki którym możemy od ręki zacząć wprowadzać w życie rozwiązania, które nam odpowiadają.

Książka pojawiła się na rynku w 2019 r. i od tego czasu w języku holenderskim sprzedało się w ponad 60 tys. egzemplarzy; wzmianki o tej publikacji pojawiły się we wszystkich głównych holenderskich gazetach, magazynach i dziesiątkach blogów. Rick mówił o książce w ogólnokrajowej telewizji i pojawił się w niezliczonych podcastach. W Holandii tradycyjne media skutecznie ugruntowały początkową wiarygodność pozycji, jednak znaczny wzrost sprzedaży zaobserwowano po publikacji wielu podcastów, w których pojawił się Rick. Autor dotarł osobiście do dziesiątek podcastów o średnim zasięgu, które mają oddaną publiczność i zbudował silne relacje z najbardziej szanowanymi dziennikarzami i influencerami na scenie technologicznej/startupowej. Już teraz pracuje nad nawiązaniem podobnych relacji z dziennikarzami i gospodarzami podcastów na całym świecie. W zamian za podanie adresu e-mail, autor oferował w prezencie e-booki zatwierdzonym organizacjom non-profit, dzięki czemu książka trafiła w ręce szerokiej rzeszy czytelników, co często przekładało się na jej sprzedaż w wersji drukowanej. Rick od ponad trzech lat przygotowuje cotygodniowy biuletyn o pracy i podstawowych założeniach metody GRIP. Jego periodyk jest dostępny w języku holenderskim i angielskim, ma obecnie ponad 8 tys. czytelników i ich liczba każdego dnia rośnie. Autor używa swojego konta na Twitterze, aby dzielić się z innymi swoimi codziennymi spostrzeżeniami, udziela praktycznych wskazówek i dzieli się wynikami intrygujących eksperymentów dotyczących tego, jak pracować mądrzej.

Autor organizuje wydarzenia, podczas których pomaga stworzyć roczny plan – samą metodę szczegółowo opisał w swojej książce. Pierwsze nie wirtualne spotkanie odbyło się w grudniu 2019 r. i wyprzedało się w kilka minut. W wirtualnym wydarzeniu w grudniu 2020 r. wzięło udział 700 osób, które spędziły dzień na myśleniu i planowaniu kolejnych 12 miesięcy. Pastoor prowadzi również kwartalne seminaria internetowe i wirtualne sesje speed-dating dla osób, które chcą znaleźć Towarzysza Podróży (to inna koncepcja opisana w książce). Samodzielnie wyprodukował również doskonałą serię wysokiej jakości prezentacji wideo bazujących na metodzie GRIP.

Rick Pastoor nie jest zwykłym guru od produktywności. Studiował informatykę i założył własną agencję oprogramowania. Po jej sprzedaży w 2013 r. jako jeden z pierwszych pracowników dołączył do szybko rozwijającego się startupu Blendle (wspieranego przez „The New York Times” i „Axel Springer”). Początkowo pracował tam jako inżynier, w ciągu zaledwie 9 miesięcy został szefem zespołu inżynieryjno-produktowego holenderskiej firmy. Jako szef produktu w Blendle, Rick był odpowiedzialny za wprowadzane przez firmę produkty; zarządzał również dużym zespołem inżynierów i projektantów. Rick używał swojego bloga i biuletynu jako punktu wyjścia do dzielenia się z zespołem pomysłami na temat pracy i zarządzania. W 2017 r. zaczął składać wszystko w książkę, którą opublikował własnym sumptem w 2019 r.; publikacja z dnia na dzień stała się bestsellerem, który nadal bardzo dobrze się sprzedaje. W 2020 r. zrezygnował z pracy w startupie, aby całkowicie się skupić na budowaniu społeczności i produktów wokół metody GRIP. Najnowszym przedsięwzięciem autora jest nowy projekt o nazwie RISE. Razem z dwoma współzałożycielami, pracuje on nad gruntownym przeprojektowaniem kalendarza, na którym opieramy nasz dzień.

Mieszka w Amsterdamie z żoną i dwójką małych dzieci.

Wojciech Gryciuk

AUTO1.com: na rynku samochodów używanych przybywa pojazdów elektrycznych

AUTO1.com, największa w Europie platforma sprzedaży hurtowej samochodów używanych, przeanalizowała dane dotyczące handlu pojazdami elektrycznymi i przeprowadziła własną ankietę online wśród 16,7 tys. partnerów. W 2021 r. firma odnotowała ponad dwukrotny wzrost sprzedaży B2B aut elektrycznych (BEV), pojazdów hybrydowych typu plug-in (PHEV) i hybrydowych elektrycznych (HEV), osiągając łączną sprzedaż ponad 11,5 tys. sztuk. Te rosnące liczby pokazują, że przybywa pojazdów elektrycznych na rynku samochodów używanych.

Ogólny trend związany z pojazdami elektrycznymi jest niezaprzeczalny. W 2020 r. światowe zasoby samochodów elektrycznych osiągnęły poziom 10 mln (biorąc pod uwagę auta elektryczne – BEV i hybrydowe pojazdy elektryczne typu plug-in PHEV), co oznaczało wzrost o 43% w porównaniu z rokiem 2019. W 2021 r. 37,6% nowo zarejestrowanych samochodów osobowych w Europie miało możliwość ładowania elektrycznego . Według McKinsey, Europa odgrywa ważną rolę i jest na dobrej drodze do wyprzedzenia Chin i USA pod względem liczby pojazdów ładowanych elektrycznie. Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) stwierdza natomiast w raporcie Global EV Outlook 2021 , że Europa jest pionierem w globalnej elektryfikacji przemysłu motoryzacyjnego. W 2021 r. pojazdy hybrydowe z napędem elektrycznym stanowiły 19,6% wszystkich nowych samochodów osobowych zarejestrowanych w UE, w porównaniu z 11,9% w 2020 r.

Główną siłą napędową tego wzrostu były dwie polityki europejskie. Po pierwsze, unijne normy emisji dwutlenku węgla (CO2) ograniczające średnią emisję CO2 na kilometr przejechany przez nowe samochody. Po drugie, w ramach pakietów stymulujących gospodarkę wielu rządów europejskich wzrosła liczba programów dotacji do pojazdów elektrycznych, obejmujących przede wszystkim zachęty finansowe wspierające zakup pojazdów elektrycznych. Inicjatywy te mają na celu przeciwdziałanie skutkom pandemii i pobudzenie przyjaznej dla środowiska mobilności.

Handel transgraniczny i pozytywny ,,efekt sieci” AUTO1.com

AUTO1.com aktywnie kupuje i sprzedaje samochody w ponad 30 krajach w Europie, przez co zarejestrowani partnerzy czerpią korzyści z handlu transgranicznego dzięki lokalnym różnicom cenowym i szerszemu wyborowi z europejskiej oferty samochodów. W rezultacie, BEV, HEV i PHEV nie są ograniczone do handlu lokalnego, ponieważ podaż i popyt na samochody może się drastycznie różnić w różnych krajach. Transgraniczny obrót samochodami BEV, HEV i PHEV na AUTO1.com osiągnął pułap 80% w 2021 r., głównie z powodu różnic w podaży, popycie i poziomie cen na poszczególnych rynkach. Patrząc na rynki, można zaobserwować różne poziomy popytu. W 2021 r. AUTO1.com odnotowało największy popyt na samochody elektryczne i hybrydowe w Danii, Finlandii i Holandii. Według ACEA istnieją ważne czynniki, takie jak liczba punktów ładowania na 100 km drogi, które korelują z lokalnymi warunkami rynkowymi w odniesieniu do pojazdów z napędem alternatywnym. Na przykład z 259 884 punktów ładowania dostępnych w Unii Europejskiej w 2021 r. ponad 30% znajdowało się w Holandii (82 172), co częściowo wyjaśnia, dlaczego w krajach o rozwiniętej infrastrukturze obserwuje się większy popyt na pojazdy elektryczne . Ponadto podatki od importu używanych samochodów do krajów skandynawskich, takich jak Dania i Finlandia, są skonstruowane w sposób sprzyjający pojazdom elektrycznym, co zwiększa popyt na nie. Udział pojazdów elektrycznych w segmencie samochodów nowych jest znacznie wyższy niż w segmencie samochodów używanych. Kraje takie jak Niemcy wspierają zakup samochodu elektrycznego wysokimi dotacjami, aby spełnić unijne normy emisji CO2. Klienci i firmy mogą otrzymać te dotacje tylko przy zakupie nowego samochodu . Dodatkowo, ze względu na regulacje rządowe i korzyści, firmy z każdym rokiem są coraz bardziej zachęcane do zwiększania udziału paliw alternatywnych.

Charakterystyka zasobów pojazdów elektrycznych

W 2021 r. trzema największymi markami samochodów elektrycznych sprzedawanych na AUTO1.com były Toyota, Tesla i Volkswagen. W większości krajów europejskich, w których działa AUTO1.com, najpopularniejszymi pojazdami elektrycznymi sprzedawanymi na platformie są hybrydowe modele Toyoty. Toyota już drugi rok z rzędu utrzymuje przewagę w segmencie nowych samochodów nad byłym liderem branży, Volkswagenem, pod względem globalnej sprzedaży pojazdów. Ponieważ rynek samochodów używanych podąża śladem rynku nowych samochodów, podobne proporcje udziałów w rynku można zaobserwować na AUTO1.com.

W 2021 r. samochody w wieku od jednego do pięciu lat stanowiły prawie 60% wszystkich pojazdów BEV, HEV i PHEV sprzedawanych przez AUTO1.com. Ok. 40% wszystkich pojazdów EV miało przebieg od 10 tys. do 50 tys. km. Pokazuje to wyraźnie, że światowa flota używanych pojazdów elektrycznych ciągle składa się z młodszych samochodów w porównaniu z tradycyjnymi samochodami z silnikami spalinowymi. W związku z tym na AUTO1.com coraz więcej pojazdów EV jest sprzedawanych w młodszych rocznikach.

Biorąc pod uwagę doświadczenia różnych dostawców AUTO1.com, producenci OEM, firmy zajmujące się leasingiem i wynajmem, mają większy udział pojazdów elektrycznych w swoim portfelu samochodowym niż niezależni lub franczyzowi dealerzy, czy też konsumenci. Z jednej strony producenci OEM, wypożyczalnie i firmy leasingowe zazwyczaj pozbywają się samochodów po upływie od 6 do 48 miesięcy. Ten krótki okres pokazuje, że charakterystyka zasobów w tych firmach ściśle podąża za trendami na rynku nowych samochodów, co skutkuje młodszą flotą samochodową. Z drugiej strony, niezależni i franczyzowi dealerzy lub konsumenci nie mają określonych ram czasowych na sprzedaż samochodów, choć najczęściej robią to po 48 miesiącach. Skutkuje to handlem starszymi samochodami, a tym samym mniejszym udziałem pojazdów elektrycznych. Inną kwestią, którą należy wziąć pod uwagę, jest fakt, że producenci OEM produkowali w poprzednich latach więcej nowych modeli EV ze względu na wysokie dotacje rządowe i inne regulacje, co prowadzi do wysokiego udziału EV w ich portfelach.

Badanie przeprowadzone przez dealerów AUTO1.com podkreśla rosnące znaczenie pojazdów elektrycznych na rynku samochodów używanych

W styczniu 2022 r. AUTO1.com przeprowadziło ankietę online wśród ponad 16,7 tys. partnerów na temat obrotu używanymi samochodami z napędem elektrycznym w 2021 r. oraz ich oczekiwań na rok 2022. Wyniki pokazują, że 34% uczestników sprzedało co najmniej jeden używany samochód EV w 2021 r., a 43% spodziewa się sprzedać co najmniej jeden EV w 2022 r. W 2021 r. więcej grup dealerskich i dealerów franczyzowych sprzedawało pojazdy elektryczne, niż miało to miejsce wśród dealerów niezależnych, przy czym 70% tych pierwszych sprzedało co najmniej jeden używany pojazd elektryczny, gdy w przypadku tych drugich było to 31%. Ok. 1/3 grup dealerskich i dealerów franczyzowych sprzedała w tym roku co najmniej 20 używanych pojazdów elektrycznych, podczas gdy tylko 6% dealerów niezależnych sprzedało taką liczbę jednostek. Zgodnie z ogólnymi europejskimi badaniami dotyczącymi mobilności elektrycznej, odpowiedzi sieci dealerskiej AUTO1.com pokazują również, że dealerzy w krajach skandynawskich (Szwecja, Dania, Finlandia) i Holandii proporcjonalnie sprzedali w 2021 r. więcej używanych pojazdów elektrycznych niż w innych krajach europejskich. Prawie 60% dealerów skandynawskich i 47% holenderskich sprzedało w poprzednim roku co najmniej jeden używany pojazd elektryczny w porównaniu do średniej europejskiej wynoszącej 34%. Ponadto 14% dilerów skandynawskich sprzedało w 2021 r. ponad 100 pojazdów elektrycznych, co stanowi siedmiokrotność europejskiego poziomu 2%. W 2022 r. ok. 18% dilerów w krajach nordyckich spodziewa się sprzedać co najmniej 100 pojazdów elektrycznych.

Z wyjątkiem krajów skandynawskich i Holandii, wyniki ankiety dotyczącej pojazdów elektrycznych nie różniły się znacząco w poszczególnych krajach. Jeśli chodzi o sprzedaż co najmniej jednego egzemplarza EV w 2021 r., dilerzy z Belgii (37%) i Włoch (38%) są powyżej średniej unijnej, podczas gdy Niemcy (33%) i Francja (32%) są nieco poniżej, podobnie jak Hiszpania (29%) i Polska (20%). Jeśli chodzi o spodziewane egzemplarze na ten rok, Belgia (46%), Holandia (56%) i Włochy (44%) są powyżej średniej europejskiej wynoszącej 43%, jeśli chodzi o sprzedaż przynajmniej jednego pojazdu elektrycznego. W Niemczech (35%), Hiszpanii (39%), Francji (41%) i Polsce (29%) oczekiwania są poniżej średniej unijnej. Można zauważyć, że w niektórych krajach przejście na pojazdy elektryczne nadal stanowi pewne wyzwanie, ponieważ liczby różnią się w zależności od rynku. Przyspieszenie trendu w zakresie pojazdów elektrycznych można zauważyć, analizując rejestracje nowych samochodów.

,,Trendy, które obserwujemy na rynku nowych samochodów, zawsze później przenoszą się na rynek samochodów używanych: dzisiejsze nowe samochody to jutro samochody używane. Dlatego jako największa europejska platforma sprzedaży hurtowej samochodów używanych w Europie możemy stwierdzić, że ogólne trendy rynkowe w naturalny sposób odzwierciedlają się na naszej platformie. Im młodsze samochody, tym większy udział pojazdów elektrycznych. Możemy zaobserwować także, iż pojazdy elektryczne pojawiają się obecnie w znaczących ilościach na rynku samochodów używanych. Wspólnie z przedstawicielami branży stale aktualizujemy nasze usługi pod kątem trendów i bieżących wydarzeń. Dlatego też zaktualizowaliśmy aplikację EVA i wszystkie systemy o informacje specyficzne dla pojazdów elektrycznych, takie jak np. sprawdzenie obecności kabla do ładowania. Aplikacja obejmuje teraz wszystkie niezbędne pola i punkty danych do digitalizacji, wyceny, a w konsekwencji udanego handlu pojazdami elektrycznymi” – powiedziała Magdalena Kozłowska, Dyrektor Sprzedaży i Remarketingu na Europę Środkowo-Wschodnią w AUTO1 Group.

,,Jesteśmy firmą europejską. W związku z rosnącą liczbą pojazdów z napędem alternatywnym w Europie, AUTO1.com będzie handlować nimi jako samochodami używanymi do ponad 60 tys. zarejestrowanych partnerów. Nasza platforma hurtowa przyczynia się do łatwego i cyfrowego handlu samochodami używanymi ponad granicami, wspierając również wzrost udziału pojazdów elektrycznych. Dzięki nam dealerzy uzyskują dostęp do europejskiego rynku B2B samochodów używanych i mogą uczestniczyć w transformacji przemysłu motoryzacyjnego. Dealerzy w całej Europie mogą zawsze polegać na zróżnicowanym asortymencie, w tym na rosnącym udziale samochodów używanych z napędem elektrycznym” – dodał Piotr Baranowicz, Vice President na Europę Środkowo-Wschodnią w AUTO1 Group.

Podsumowując, AUTO1.com jest największą w Europie platformą sprzedaży hurtowej samochodów używanych. Ponad 60 tys. dealerów w ponad 30 krajach aktywnie wykorzystuje technologie i usługi AUTO1.com do digitalizacji swojej działalności związanej z samochodami używanymi. Kupujący mają dostęp do ponad 30 000 sprawdzonych samochodów używanych różnych marek. Sprzedawcy, w tym dealerzy, producenci, firmy leasingowe i wypożyczalnie samochodów, mają możliwość cyfrowej sprzedaży pojazdów w sieci dealerskiej. Ogólnoeuropejska sieć logistyczna z ponad 300 partnerami logistycznymi umożliwia również międzynarodowy handel po konkurencyjnych cenach. Wszystkie usługi są dostępne dla partnerów firmy 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, na rynkowych warunkach zakupu, bez ukrytych opłat lub minimalnego zakupu. Więcej informacji można znaleźć na stronie: www.auto1.com.

AUTO1.com GmbH jest częścią AUTO1 Group SE, wiodącej w Europie cyfrowej platformy motoryzacyjnej do kupna i sprzedaży używanych samochodów online. Grupa AUTO1 SE, z siedzibą główną w Berlinie, działa w ponad 30 krajach i osiągnęła przychody w wysokości 4,8 mld euro w 2021 r.

Wojciech Gryciuk

Forum Wizja Rozwoju: przekop Mierzei Wiślanej uniezależni kanały żeglugi od Rosji

Jednym z tematów, który towarzyszy Forum Wizja Rozwoju już od ubiegłorocznej edycji jest przekop Mierzei Wiślanej. W czerwcu odbędzie się V edycja tej konferencji. Nie zabraknie na niej dyskusji na temat przyszłości żeglugi morskiej na powstałym kanale.

Forum Wizja Rozwoju to najważniejsze wydarzenie gospodarcze w północnej Polsce. Każdego roku przyciąga grono najlepszych ekspertów z dziedziny biznesu, nauki i polityki. Ze względu na lokalizację wydarzenia temat żeglugi i transportu morskiego stanowi ważny filar debat eksperckich.

Przekop Mierzei Wiślanej to szansa na niezależność

Znamy już termin uruchomienia kanału żeglugowego- jest to 17 września tego roku. To symboliczna data, która odwołuje się do wtargnięcia Armii Czerwonej na terytorium Polski w 1939 roku.

– Przekop Mierzei uniezależni żeglugę na Zalewie Wiślanym od działań Rosji. Nasi eksperci od lat podkreślali, jak ważna i uzasadniona jest to inwestycja. Słuszność decyzji o jej rozpoczęciu najlepiej widać z perspektywy czasu i tego, co dzieje się w Ukrainie– mówi dr Andrzej Michalak, prezes Fundacji Forum Wizja Rozwoju.

Dzięki nowemu kanałowi port w Elblągu zyska pełen dostęp do Bałtyku. Umożliwi to przejęcie od portu gdańskiego część transportu drobnicowego, co skutkować będzie zwiększoną wydajnością i szerszymi możliwościami dla trójmiejskiego centrum żeglugi.

Nowy kanał żeglugi to korzyści dla lokalnej społeczności

Otwarcie nowego kanału żeglugi to nie tylko korzyści związane z transportem morskim. Przekop Mierzei Wiślanej odgrywa ważną rolę w życiu mieszkańców Pomorza.

-Będzie to impuls rozwojowy działalności gospodarczej wokół Elbląga. Co więcej, zakładamy, że powstanie prawdopodobnie około tysiąca nowych miejsc pracy -dodaje dr Andrzej Michalak.

Pozytywnym skutkiem dyskusji o przekopie Mierzei była eksplozja patriotyzmu lokalnego w Elblągu. W tej sprawie obowiązywała zgoda ponad podziałami. Mieszkańcy zdają sobie sprawę, ile dla nich znaczy ta inwestycja.

– Jeżeli zapomnimy o sporach natury politycznej koncentrując się wyłącznie na aspekcie ekonomicznym tego przedsięwzięcia, to można powiedzieć: znakomicie, że projekt jest realizowany i że wkrótce zostanie ukończony. Tematyka przekopu Mierzei Wiślanej pojawi się podczas jubileuszowego 5 Forum Wizja Rozwoju w Gdyni. Przewidujemy kolejny panel poświęcony tej sprawie- mówi dr Andrzej Michalak.

Piąta edycja Forum Wizja Rozwoju odbędzie się w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, 20-21 czerwca 2022r. Honorowy Patronat nad wydarzeniem objął premier Mateusz Morawiecki. W panelach dyskusyjnych wezmą udział przedsiębiorcy, politycy, naukowcy, dziennikarze i eksperci kompetencyjnie powiązani z poszczególnymi blokami tematycznymi.

Więcej informacji o wydarzeniu: https://wizjarozwoju.pl/

 

Obraz zamiast słowa. Niesamowita historia malarstwa aborygeńskiego

Od lat osoby odwiedzające Australię są olśnione abstrakcyjnymi obrazami wykonanymi przez plemiona tubylcze i podekscytowane odkryciem głębokiego znaczenia tych dzieł – duchowego, mistycznego związku Aborygenów z ziemią, jej florą i fauną oraz naturalnymi elementami przyrody.

Sztuka aborygeńska ma wartość zarówno artystyczną, jak i antropologiczną. To jeden z powodów, dla których jest tak wyjątkowa i ważna. Stanowi część najstarszej, nieprzerwanie żywej kultury w historii świata. Australijscy Aborygeni osiedlili się na antypodach gdzieś około 60 000 a 80 000 lat temu. Dowody ich cywilizacji można znaleźć w sztuce naskalnej, której wiek datuje się na co najmniej 20 000 lat wstecz, podczas gdy archeologia datuje starożytne obozowiska aborygeńskie na okres sprzed 50 000 do 65 000 lat .

Ta pradawna i wysoce symboliczna forma ekspresji, opisująca narodziny świata (Dreamtime) oraz odnosząca się do zjawisk na niebie i astrologii była pierwotnie ukryta: rysowana w piasku lub nakładana na skały na terytoriach zakazanych osobom świeckim. Sztuka ta światło dzienne zobaczyła stosunkowo niedawno, bo na początku lat 70 byłego stulecia. Pośród walk o uznanie aborygeńskiej tożsamości, w roku 1971 społeczność Papunya Tula po raz pierwszy utrwaliła swoje praktyki kulturowe i wiedzę symboliczną na płótnie za pomocą farby. I tak narodził się słynny ruch sztuki aborygeńskiej.

A wszystko zaczęło się od determinacji niejakiego Geoffrey Bardona, który przybył do Papunya, położonej około 155 mil na północny zachód od Alice Springs, żeby pracować z dziećmi aborygeńskim. Obserwując zwyczaje plemienne, zauważył że Aborygeni opowiadając historie, jednocześnie rysują symbole na piasku. Postanowił zachęcić ich do przeniesienia malunków z powierzchni piaszczystej ziemi na trwalszy materiał: płótno i deskę. Zapoznał ich również z farbami i pędzlem. To był krok milowy dla rdzennych artystów, którzy zaczęli malować swoje historie na materiałach białego człowieka. Od tamtej pory, na przełomie dekad malarstwo aborygeńskie stało się jedną z najbardziej ekscytujących współczesnych form sztuki XX wieku.

W latach 80tych australijskie muzea zaczęły organizować pierwsze poważne wystawy malarstwa aborygeńskiego. Dziś twórczość ta znajduje się w centrum dyskusji o sztuce australijskiej, a także – i może nawet przede wszystkim – odgrywa pierwszoplanową rolę na australijskim rynku sztuki. Szacuje się, że nawet 3/4 sprzedaży to dzieła aborygeńskie, podczas gdy sami Aborygeni stanowią zaledwie niecałe 3% populacji Australii.

Obrazy aborygeńskie zyskały uznanie na całym świecie. Wystawy w galeriach Nowego Jorku, Paryża, Berlina, Brukseli, Amsterdamu stale się wyprzedają, a renomowane domy aukcyjne Sotheby`s i Christie`s prowadzą specjalne działy sztuki aborygeńskiej i poświęcają jej odrębne aukcje. Do legendy rynku sztuki przechodzą już opowieści o obrazkach kupowanych w australijskim buszu w latach 70-tych po 5, 10 dolarów, które dziś warte są dziesiątki i setki tysięcy dolarów. Jedna z najlepiej strzeżonych tajemnic sztuki współczesnej nie jest już tajemnicą.

W maju 2007 r. pierwsze dzieło australijskiej sztuki rdzennej zostało sprzedane za ponad 1 milion dolarów. Udało się to osiągnąć dzięki pracy Emily Kame Kngwarreye „Earth’s Creation” sprzedanej również w 2007 roku prywatnemu nabywcy za 1,056 miliona dolarów.

Rekord najdroższego dzieła sztuki Aborygenów, jakie kiedykolwiek wystawiono na aukcji, należy do dziś do Clifforda Possum Tjapaltjarri’ego, którego obraz Warlugulong (1977) kupiła za 2,4 miliona dolarów Galeria Narodowa Australii w 2007 roku.

Urodzony na ziemiach Anmatyerre w wyschniętym korycie potoku Clifford Possum Tjapaltjarri stał się najsłynniejszym artystą aborygeńskim swojego pokolenia, otrzymał Order Australii i był gościem królowej Anglii odwiedzając Pałac Buckingham (zaprezentował się królowej w porannym, nienagannym garniturze i klapkach japonkach pomalowanych w aborygeńskie wzory).

Sztuka aborygeńska wyrażana jest głównie poprzez malowidła. Ze względu na brak piśmiennictwa i liczb w kulturze aborygeńskiej, rysunki są sposobem na przekazanie kolejnym pokoleniom wszystkich niezbędnych do przetrwania danych oraz legend, opowieści i historii, które tworzą zarówno sakralną część życia danego plemienia, jak i swoiste kodeksy prawa. Obrazy pełnią funkcje kroniki do przekazywania wiedzy o ziemi, wydarzeniach i wierzeniach Aborygenów. Użycie symboli to alternatywny sposób zapisywania historii o znaczeniu kulturowym, uczący przetrwania, użytkowania ziemi i nawigowania na pustyni.

Dlatego też nierdzenny Australijczyk nie może stworzyć aborygeńskiego dzieła sztuki. Nawet artyści aborygeńscy potrzebują pozwolenia swojej starszyzny na malowanie określonych elementów historii o świecie aborygeńskim.

Każde plemię posiada prawo do malowania elementu historii stanowiącego część ich dziedzictwa i tożsamości. W ramach plemienia historia dzielona jest na dalsze, mniejsze kawałki a prawa do przechowywania i kultywowania tych elementów otrzymują konkretne rodziny. Prawa do historii są dziedziczone i jako takie mają wartość ekonomiczną. Raz do roku starzyzny wszystkich plemion spotykają się ze sobą i wymieniają swoimi częściami historii (w rozumieniu prawa zachodniego, prawami autorskimi), użyczając je sobie do opowiedzenia na jakiś czas. W czasie użyczenia, można rysować historie innego plemienia. Kiedy czas mija, wygasają również prawa. Artysta aborygeński nie może jednak utrwalać na płótnie historii, której nie odziedziczył po rodzicach. Tak samo jak kobieta nie może namalować historii należącej do mężczyzny. Historie malowane przez kobiety zawsze odnoszą się do zbieractwa, opieki nad dziećmi, kulinariów. Mężczyźni pielęgnują część historii dotyczącej wiedzy sakralnej i łowiectwa.

To sprawia, że obrazy aborygeńskie są unikatowe i nie stanowią jedynie sztuki sensu stricto, jak rozumieją ją przedstawiciele świata zachodniego. Oprócz walorów estetycznych pełnią jeszcze masę innych funkcji.

Jeśli zatem ktoś by mnie spytał czy malowanie sztuki Aborygenów jest nielegalne, odpowiedziałabym: tak i nie. Kopiowanie oryginalnych obrazów aborygeńskich będzie naruszeniem praw autorskich, ale także praw rzeczowych i sakralnych. Malowanie metodą kropkowania ale motywów dozwolonych i nie zapożyczonych z kultury aborygeńskiej, już nie – nie jest bowiem opowieścią o świecie czy duchowości aborygeńskiej.

Z resztą same kropki jako technika malarska zaczęły być używane przez Aborygenów dopiero po przeniesieniu rysunków na płótno, czyli we wczesnych latach 70tych byłego stulecia. Okazały się przydatne do ukrywania przed niewtajemniczonymi pewnych informacji i skojarzeń, które kryły się pod kropkami. W tym czasie aborygeńscy artyści negocjowali, które aspekty opowieści są tajne lub święte, a które mogą być ujawnione domenie publicznej.

Obecne autentyczne malarstwo tubylcze dostępne w galeriach Australii, Europy i Ameryki jest wyrazem skrupulatnie wyważonego kompromisu między tym co święte i strzeżone a tym co można pokazać białemu człowiekowi.

Znawcy sztuki uważają, że to właśnie dzięki pojawieniu się nowych kierunków w malarstwie powojennym, takich jak minimalizm czy ekspresjonizm abstrakcyjny, którego najważniejszymi przedstawicielami byli Pollock i Rothko, w pełni doceniono walory estetyczne obrazów aborygeńskich i zaakceptowano je jako część sztuki współczesnej. Obecnie są doceniane i pożądane przez koneserów malarstwa oraz projektantów wnętrz, zdobią obiekty komercyjne, ściany banków
i instytucji międzynarodowych w Australii, Europie i Ameryce.

 

Autorka: Iwona Pruszyńska

Autorka jest prawnikiem australijskim i polskim. Prowadzi kancelarię Cap Lawyers Australian Polish Legal Services z oddziałami w Sydney i Warszawie. Prywatnie miłośniczka i kolekcjonerka sztuki aborygeńskiej. 15 maja 2022 poprowadzi w Warszawie, ul. Mokotowska 63, wernisaż obrazów aborygeńskich. Część ekspozycji pochodzi z jej kolekcji prywatnej.

Rusza kolejny sezon szkoleń AMG Driving Academy w Polsce

Już od 9 lat polski oddział AMG Driving Academy organizuje szkolenia doskonalenia techniki jazdy za kierownicą sportowych maszyn z Affalterbach. W tym roku uczestnicy mają do wyboru trzy rodzaje szkoleń o różnym stopniu zaawansowania, organizowane na torach Autodrom Jastrząb i Silesia Ring w Polsce oraz Brno Circuit w Czechach.

Treningi odbywają się od maja do października, tradycyjnie pod okiem elitarnej kadry instruktorów AMG, którzy łączą doświadczenie w sporcie motorowym z indywidualnym, ukierunkowanym podejściem do uczestników. 9-ty sezon szkoleń AMG Driving Academy zbiega się z ważną rocznicą – Mercedes-AMG obchodzi w tym roku swoje 55 urodziny.

55 lat temu, w 1967 r., dwaj inżynierowie Mercedesa – Hans Werner Aufrecht i Erhard Melcher – otworzyli firmę AMG, specjalizującą się we wzmacnianiu modeli spod znaku gwiazdy. Jej nazwa powstała od pierwszych liter nazwisk założycieli oraz miejscowości, gdzie prowadzili oni swój zakład – Großaspach nieopodal Stuttgartu. Na pierwszy wielki sukces AMG nie trzeba było długo czekać: w 1971 r. specjalnie przygotowana limuzyna 300 SEL 6.8 AMG zaskoczyła zajęciem drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej i klasowym zwycięstwem
w 24-godzinnym wyścigu na słynnym torze Spa-Francorchamps, zwanym „adreńskim rollercoasterem”.

Za tym zwycięstwem przyszły kolejne sukcesy w motorsporcie i renoma wśród prywatnych klientów. Z czasem warsztat tuningowy przerodził się w oficjalnego partnera Mercedes-Benz oraz producenta sportowych maszyn spod znaku gwiazdy. Dziś AMG nie tylko firmuje najmocniejsze warianty licznych serii modelowych Mercedesa, ale i opracowuje własne modele – od kultowego SLS-a po najnowszego SL-a. Dynamiczny rozwój nie wpłynął jednak na wartości, które od samego początku definiują tożsamość marki AMG: jej wizytówką pozostają najwyższe osiągi, które zapewniają innowacyjne rozwiązania techniczne testowane w wymagających, wyścigowych warunkach.

DNA AMG tworzą też sami klienci – pasjonaci, którzy również biorą udział w wyścigach i zabierają swoje samochody na tor. Marka od lat wspiera prywatne zespoły i organizuje szkolenia techniki jazdy w ramach AMG Driving Academy. Polski oddział AMG Driving Academy działa wyjątkowo prężnie – w ciągu poprzednich sezonów przeszkolił ponad 4000 osób, nie tylko w Polsce, ale również na torach w Szwecji, w Czechach, Austrii, Niemczech, we Włoszech, w Hiszpanii oraz w Chinach. W tym roku poprowadzi już dziewiąty sezon szkoleń, który jak zawsze będzie obfitować w wysokoobrotowe emocje.

Na tych, którzy chcą poprawić swoje umiejętności za kierownicą, zebrać doświadczenie w prowadzeniu najmocniejszych Mercedesów-AMG i sprawdzić ich potencjał w bezpiecznych warunkach, czeka zróżnicowany program szkoleń organizowanych na trzech renomowanych torach. Pętla Autodromu Jastrząb nieopodal Radomia liczy 2,4 km długości i ma 11 zakrętów, a najdłuższa prosta mierzy tu 280 m. W takich warunkach doskonale odnajdują się między innymi kompaktowe modele Mercedes-AMG. Nowoczesny tor oferuje system nawadniania, nocne oświetlenie oraz hotel na terenie obiektu. Silesia Ring w Kamieniu Śląskim uchodzi za jeden z najbardziej uznanych torów w naszej części Europy – oferuje 3,6-kilometrową nitkę toru z 15 zakrętami oraz 600-metrową prostą. To doskonałe miejsce szkoleń zarówno dla osób rozpoczynających swoją przygodę za kierownicą, jak i zawodowców. Trzeci tor – Brno Circuit w Czecach – jest zwany „Czeską Fabryką Adrenaliny”,
a jego bogata historia zaczęła się w 1930 r. Obiekt ma 5,4 km długości, 14 zakrętów oraz 650-metrową prostą.

Szkolenia na Autodromie Jastrząb odbędą się w dniach 6-10 maja i 29 sierpnia-6 września, na Silesia Ringu – w dniach 29 czerwca-5 lipca, a trening na torze Brno Circuit zaplanowano na 9 października.

Uczestnicy mają do wyboru trzy rozbudowane rodzaje szkoleń: podstawowe AMG Experience oraz bardziej zaawansowane AMG Performance Race Track Only i AMG Performance. Zależnie od programu czeka na nich cały przekrój zajęć praktycznych, od przyspieszania i hamowania przez dobór prawidłowego toru jazdy aż po radzenie sobie z pod- i nadsterownością. Na „doszlifowanie” zdobytych umiejętności pozwala moduł jazdy za instruktorem (Lead & Follow), a dodatkowy element rywalizacji wprowadza konkurencja jazdy na czas. Jeszcze jeden potężny zastrzyk adrenaliny zapewni możliwość typowo wyścigowej przejażdżki wspólnie z instruktorem (Race Taxi). Podczas bazowego szkolenia AMG Experience nie zabraknie też chwili relaksu – komfort maszyn AMG będzie można przetestować na otwartych drogach (AMG Tour). Z kolei programy AMG Performance Race Track Only oraz AMG Performance skupiają się na podnoszeniu umiejętności bardziej doświadczonych kierowców i oferują dodatkowe moduły z zakresu dynamicznej jazdy.

W tym roku uczestnikom będą towarzyszyli dodatkowi instruktorzy, zapewniając im jeszcze bardziej indywidualną opiekę oraz dodatkowy czas na konsultacje. Wszyscy zapewniają ten sam najwyższy poziom merytoryczny i mają na koncie liczne sukcesy w sporcie motorowym, a swoją pracę traktują jako pasję
– z pełnym zaangażowaniem pomagając uczestnikom w doskonaleniu swoich kompetencji jako kierowcy.

Programy AMG Driving Academy to nie tylko okazja do udoskonalenia techniki jazdy, ale i szansa na przetestowanie sportowych samochodów Mercedes-AMG tam, gdzie „wykuwał się” charakter – na zamkniętym torze wyścigowym. Uczestnicy mają okazję wypróbować szereg modeli z Affalterbach i poznać rozległe możliwości ich zaawansowanych zespołów napędowych, trybów jazdy oraz systemów z zakresu dynamiki. Flota dostępnych aut obejmuje m.in. zwinne hot hatche z serii 35 i 45, tylnonapędowe Klasy C z serii 63, sportowo-luksusowe wydania Klasy E od AMG, a także wręcz wyczynowy wariant AMG GT R. Nie zabraknie również AMG GT 4-drzwiowego Coupé, które łączy funkcjonalne nadwozie z typowo sportową naturą. Najpotężniejsze modele rozwijają prędkość maksymalną przekraczającą 300 km/h i są zdolne przyspieszyć do pierwszej „setki”
w niewiele ponad 3 s.

Jak co roku partnerem oponiarskim imprez AMG Driving Academy jest firma Continental, która dostarcza do aut szkoleniowych ogumienie Continental Ultra High Performance, przeznaczone do samochodów o wysokich osiągach. – Continental to nie tylko producent ogumienia, ale i dostawca technologii oraz wyposażenia do samochodów. Naczelną misją naszej firmy jest systematyczna poprawa bezpieczeństwa na drogach, a szkolenia takie jak AMG Driving Academy pozwalają podnosić kwalifikacje kierowców i uświadamiać im, jak istotny wpływ na bezpieczeństwo ma zaawansowane technologicznie ogumienie.

Nasze opony UHP zapewniają najwyższe osiągi nie tylko w kontekście prędkości i dynamiki jazdy, ale również pod względem skuteczności hamowania na suchych i mokrych nawierzchniach, pozwalając w pełni wykorzystać potencjał sportowych samochodów. Zarówno Continental, jak i Mercedes-AMG od dekad kojarzą się z wysokimi osiągami, doskonałą jakością oraz najlepszymi technologiami. Cieszymy się, że kontynuujemy współpracę przy projekcie AMG Driving Academy, zwłaszcza w roku, kiedy marka AMG świętuje 55 urodziny. Wszystkiego najlepszego! – powiedział Piotr Snakowski, szef marketingu firmy Continental w Polsce.

Dodatkowe informacje na temat szkoleń, w tym szczegółową ofertę oraz harmonogram, można znaleźć na stronie https://www.mercedes-benz.pl/passengercars/the-brand/amg-driving-academy/explore.html.

Samochody używane ważnym elementem działalności Grupy Krotoski

W dobie problemów z produkcją samochodów na znaczeniu zyskują auta używane. O tym, jakie są preferencje klientów, jak dziś wygląda rynek pojazdów używanych i jak ważny jest to obszar w działalności firmy rozmawiamy z Piotrem Skupińskim Dyrektorem Zarządzającym Grupy Krotoski w Warszawie.

Rynek samochodów nowych załamał się w 2021 roku, w wyniku kryzysu w branży półprzewodników. Jak w tym kontekście wygląda zainteresowanie samochodami używanymi?

Stare powiedzenie mówi, że rynek nie lubi pustki i jeśli w jakimś obszarze pojawiają się niedobory, natychmiast w tym miejscu rozkwitają inne alternatywne rozwiązania. Faktycznie sprzedaż nowych samochodów przeżywa aktualnie ciężkie chwile. Popyt daleko przewyższa podaż i możliwość dostarczenia pojazdów do klientów. Naturalnie wynika to z faktu braku dostępności podzespołów do produkcji nowych pojazdów, a nie ze zmniejszonego zainteresowania nowymi modelami. W salonach sprzedaży Grup Krotoski wciąż obserwujemy ogromne zainteresowanie nowymi samochodami.

Równolegle obserwujemy też ogromny wzrost zainteresowania samochodami używanymi. Są to głównie pojazdy względnie nowe lub kilkuletnie, z potwierdzonym przebiegiem i w nienagannym stanie technicznym, mogące wypełnić w pewnym sensie niedobór egzemplarzy zupełnie nowych na rynku.

Jak łatwo jest dziś pozyskać konkretny samochód używany?

Na tym polu konkurencja jest ogromna i niezwykle zażarta. Samochody roczne lub dwuletnie, w idealnym stanie technicznym sprzedają się praktycznie na pniu, dlatego by kupić konkretny egzemplarz należy reagować natychmiast. Przypomina to trochę wizytę na targu rybnym, gdzie, żeby pozyskać najlepszy i najświeższy towar trzeba stawić się jeszcze przed otwarciem giełdy. Reasumując w dzisiejszych czasach łatwiej jest dobrze sprzedać samochód niż go kupić.

Jednak dzisiejsza praca specjalisty do spraw samochodów używanych nie ogranicza się jedynie do przeglądania ofert internetowych?

Śledzenie ofert faktycznie jest jednym ze sposobów na znalezienie ciekawego egzemplarza, ale praca w salonach Grupy Krotoski nie ogranicza się tylko do obecności w salonie. Nasi pracownicy aktywnie pozyskują z rynku najlepsze egzemplarze, często odbywając podróże służbowe lub zapraszając sprzedających do salonów celem wykonania oględzin. Nie zdradzimy wszystkich naszych trików, ale należy zaznaczyć, że ogólnopolska sieć salonów i serwisów jest niewątpliwym atutem Grupy Krotoski.

Rynek samochodów używanych nieustannie się zmienia. Czy idą za tym również zmiany w sieci dealerskiej Grupy Krotoski?

Od samego początku istnienia firmy obserwujemy rynek samochodów używanych. Już na przełomie XX i XXI działaliśmy w tym obszarze współpracując z naszymi klientami. W dużej mierze oferowane przez Grupę Krotoski samochody pochodziły z odkupu od klientów zamawiających u nas nowe samochody. Rynek był dość ograniczony, a pewne egzemplarze w nienagannym stanie technicznym były rzadkością. Wynikało to w dużej mierze z mentalności Polaków, dla których dobry samochód koniecznie musiał zostać „w rodzinie”. Raczkujący w tamtych czasach Internet również nie pomagał w szybkim dotarciu do sprzedających.

Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Naszą podstawową przewagą jest doświadczenie oraz szeroka, ogólnopolska sieć sprzedaży i serwisowa. Dodatkowo nie skupiamy się na jednej marce, a w swoim portfolio mamy praktycznie pełną ofertę Grupy Volkswagen i nie tylko. W kręgu zainteresowań naszych specjalistów znajdują się głównie auta marek Audi, Porsche, Volkswagen oraz Skoda, ale nie znaczy to wcale, że nie będziemy w stanie pozyskać dla naszych klientów konkretnych egzemplarzy marek SEAT, CUPRA a nawet Bentley. Nasze serwisy są w stanie obsłużyć praktycznie każdy model z Grupy Volkswagen, a to wielki atut.

Czy to oznacza, że obserwujecie konkurencję w poszukiwaniu samochodów używanych?

Nie będziemy ukrywać, że tak nie jest. Wszyscy w branży, mówiąc kolokwialnie „trochę się podglądamy” i czerpiemy z zasobów konkurencji. To oczywiście jest w pełni legalne, a pomagają nam w tym fabryczne rozwiązania, jak choćby Audi Select :plus. Samochody dostępne w programie pochodzą z wewnętrznych źródeł producenta oraz importera. Dzięki temu, dealer sprzedający takie auto zyskuje pewność co do historii samochodu, która jest starannie opisana w systemach serwisowych. Udokumentowana „przeszłość” takiego pojazdu jest niezaprzeczalnym atutem, a egzemplarze, które wymagają jakiś usprawnień, przygotowywane są przez partnerów serwisowych Audi z wykorzystaniem wyłącznie oryginalnych części zamiennych.

Jak dużą bazą pojazdów dysponujecie?

Obecnie w ofercie Audi Select :plus znajduje się około 1500 pojazdów. Oferowane są wyłącznie przez autoryzowanych dealerów marki Audi. Raporty wykazały, że w samych tylko 2021, przekazano klientom ponad 6 tys. samochodów z logo czterech pierścieni. Jaką dynamikę osiągnął ten kanał sprzedaży obrazuje wzrost, który wynosi aż 18,1% w stosunku do analogicznego okresu w 2020 roku oraz aż o 50,5% w stosunku do tego samego czasu roku 2019! To tylko wycinek oferty Grupy Krotoski, ponieważ dysponujemy podobnymi programami dla samochodów marek Volkswagen, Skoda i Porsche, a w ofercie mamy szeroką gamę pojazdów, które klienci znajdą wyłącznie u nas.

W czym zatem tkwi tajemnica fabrycznych rozwiązań w zakresie sprzedaży samochodów używanych?

Auta trafiające do sprzedaży w ramach programu Audi Select: plus są certyfikowane na podstawie listy przeglądowej, która składa się z aż 117 punktów kontrolnych. Poszczególne egzemplarze są wnikliwie sprawdzane pod każdym kątem zanim trafią do oferty i naszych klientów. Dodatkowo, samochody otrzymują minimum jednoroczną gwarancję, a zdarza, że jest ona bliska fabrycznej. Jednym z warunków programu jest to, że oferowane samochody nie mogą być starsze niż 8 lat, a ich maksymalny przebieg ma wynosić nie więcej niż 150 tysięcy kilometrów.

Program Audi Select :plus to jeden z kanałów. Jak jeszcze Grupa Krotoski pozyskuje samochody używane?

Sposobów na pozyskanie interesujących nas samochodów jest kilka, ale skupiamy się przede wszystkim na źródle, które mamy pod ręką. Serwisy Grupy Krotoski obsługują rocznie około 100 tysięcy samochodów. Są to zarówno pojazdy sprzedane w naszych salonach, ale również samochody z flot CFM, które trafiają do serwisów Krotoski, ze względu na atrakcyjne pakiety serwisowe oraz profesjonalną i fachową obsługę. Doskonale znamy serwisowane przez nas pojazdy, dysponujemy ich pełną historią. Doświadczenie zbierane od początku istnienia salonów i serwisów Krotoski pozwala nam idealnie określić stan konkretnego egzemplarza, a nawet tak subtelne szczegóły jak temperament i styl jazdy właściciela.

Potencjał własny to jednak nie jedyne źródło pozyskiwania samochodów używanych?

Tak, „zasoby własne” to dla nas oczywiste źródło, jednak rynek samochodów jest bardzo szeroki, dlatego nasi specjaliści poświęcają bardzo dużo czasu na analizowanie rynku. Może to zabrzmieć bardzo ogólnikowo, ale nie zamykamy się wyłącznie oferty z naszego, polskiego podwórka. Jeśli trafi się egzemplarz idealny na którymś z rynków europejskich, jesteśmy w stanie przeprowadzić procedurę importu, by pozyskać taki pojazd dla naszego klienta. Taką procedurę wdrażamy zwykle w przypadkach, gdy klient ma dokładnie sprecyzowane oczekiwania wobec swojego samochodu marzeń.

No właśnie, dzisiejszy rynek samochodów używanych jest bardzo różnorodny…

Dokładnie tak, trafiają do nas klienci, którzy oczekują konkretnie skonfigurowanego egzemplarza. Dajmy na to, musi to być Audi A6 Avant, z konkretnym silnikiem pod maską i konkretnym układem napędowym. To wbrew pozorom jest dość łatwe zadanie. Sytuacja robi się bardziej skomplikowana, jeśli na liście „must have” musi się znaleźć lakier w odpowiednim odcieniu, felga, tapicerka oraz specyficzne wyposażenie. W przypadku Audi, które szczególnie często konfigurowane są indywidualnie przez pierwszego użytkownika, zaczyna się zabawa w detektywa. Na szczęście wiele samochodów przeszło przez salony Grupy Krotoski, a to nasza niewątpliwa przewaga już na starcie poszukiwań.

Samochody przedawane jako nowe w salonach Grupy Krotoski należą do egzemplarzy bardzo chętnie wykorzystywanych przez floty. Sprzedajemy na raz po kilkaset, a czasem nawet kilka tysięcy pojazdów, które poprzez instytucje finansowe trafiają do ostatecznych klientów. Także te auta są najczęściej serwisowane w naszych placówkach. Istnieje szerokie grono klientów, dla których wyposażenie czy kolor nadwozia ma drugorzędne znaczenie, a liczy się stan techniczny danego egzemplarza, poziom zużycia wnętrza oraz przebieg. Okazuje się też, że nawet biała Skoda Octavia Kombi, jeśli jest zadbana niemal natychmiast znajduje kolejnego właściciela i na jej atrakcyjność zupełnie nie wpływa na przykład brak aluminiowych felg czy LED-owych reflektorów.

Które modele są najbardziej poszukiwane przez klientów?

Wbrew pozorom dość trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ każdy z naszych salonów ma swoją specyfikę. Zainteresowania naszych klientów pokrywają się w dużej mierze z danymi raportowanymi przez rynek, w tym na przykład największe portale ogłoszeniowe. W 2021 roku największym zainteresowaniem cieszyły się SUV-y, które osiągnęły wynik 21,4% wszystkich zapytań. Drugie miejsce z wynikiem 20,4% zajęły sedany, a kombi 16,6%. Dla porównania, wśród nowych samochodów SUV-y to już ponad 46% wszystkich zapytań. Największym zainteresowaniem klientów cieszą się samochody w kolorze czarnym (27,3%) oraz szarym (14,4%). Najwięcej klientów interesuje się też modelami nie starszymi niż 4-letnie z przebiegiem poniżej 140 tysięcy kilometrów. Obserwujemy też ogromny wzrost zainteresowania samochodami wyposażonymi w automatyczną skrzynię biegów.

Obserwujemy również zainteresowanie samochodami wyposażonymi w napędy ekologiczne, czyli Hybrydowe i elektryczne (BEV).

A jak to się przedstawia w podziale na poszczególne modele?

Najczęściej szukanym modelem w portfolio Grupy Krotoski było Audi A4. Ten samochód od wielu lat jest ulubieńcem Polaków, co także potwierdzają obiektywne dane z rynku. Zaraz za Audi plasują się Volkswagen Golf i Skoda Octavia, ale wciąż wysoko plasuje się Audi A6. Obserwujmy także wzrost zainteresowania SUV-ami, a wśród nich Volkswagenem Tiguanem, Audi Q5 i Skodą Kodiaq.

Warto zaznaczyć, że Grupa Krotoski zwyciężyła w rankingu „Liderzy Motoryzacji 2021” w kategorii Sieci Dealerskich, zdobywając tytuł: „Lider Dobrych Praktyk” OTOMOTO w kategorii samochody używane 2021.

Na koniec zapytam: Jak wygląda forma finansowania samochodów używanych w programie dealerskim Grupy Krotoski?

Każdy klient rozpatrujący zakup samochodu używanego ma również opcje skorzystania z finansowania w formie leasingu lub kredytu. W tym zakresie proponujemy pełną ofertę produktów z Volkswagen Banku i Volkswagen Leasingu, zakup samochodów używanych można więc finansować w sposób tożsamy jak ma to miejsce w przypadku samochodów nowych. Na tę chwilę największym powodzeniem cieszy się leasing z możliwością zwrotu samochodu po upływie 3 letniego kontraktu i wymianę na kolejny, młodszy używany.

 

Kobieca strona Trend House

W świecie, w którym zaciera się granica między tym co wirtualne, a tym co realne, najistotniejszym kapitałem staje się zaufanie i głębokie relacje pomiędzy ludźmi.

Wierząc w relacje i w to, że to one są fundamentem do budowania nie tylko trwałych związków, rodzin czy przyjaźni, ale przede wszystkim projektów biznesowych stworzyliśmy miejsce, które ma inspirować do ich nawiązywania i rozwijania.

Kiedy drzwi Trend House otworzyły się na swoich domowników w 2020 roku, zapewne nikt z zespołu Fundacji Venture Cafe Warsaw (która jest operatorem projektu Trend House) nie spodziewał się, że liczba osób, które będą w nim gościć będzie tak szybko wzrastać. W porównaniu do 2020 roku odnotowaliśmy 100% przyrost liczby członków i obecnie już ponad 250 osób korzysta z tej prywatnej przestrzeni klubowej, która jest platformą do budowania wysokopoziomowych relacji i współpracy, wzbogaconą o możliwość uczestniczenia w programie rozwoju kompetencji przyszłości. Ideą tego miejsca, które wchodzi w skład Kampusu Innowacji zlokalizowanego w centrum stolicy przy ul. Chmielnej 73, jest łączenie osób zróżnicowanych pod względem pokoleń, profesji, poglądów, ale które łączy idea wspólnej odpowiedzialności za budowanie rzeczywistości i troska o przyszłe pokolenia.

Trend House to miejsce dialogu, w którym uczestniczą osoby ze świata biznesu, sztuki, sportu, nauki, polityki czy rozrywki. To także miejsce charakteryzujące się dużą obecnością kobiet, które jak powszechnie wiadomo mają genetycznie uwarunkowaną predyspozycję do wysokiej relacyjności. Samo w sobie jest zarządzane przez kobietę, dlatego kobieca energia jest ściśle związana z tym miejscem. Wśród klubowiczek Trend House możemy wymienić kobiety, których doświadczenie i zawodowy dorobek są powszechnie znane i rozpoznawane jak w przypadku Ewy Ewart, Miki Urbaniak, Agnieszki Kobus-Zawojskiej czy Jagody Iwańczuk. Jednakże tym razem chciałabym przybliżyć sylwetki innych klubowiczek, których osiągnięcia i sukcesy inspirują, motywują, a przede wszystkim realnie kształtują branże, ekosystemy i wpływają na społeczeństwo. Kobiety, które na co dzień spotykam w Trend House to liderki, pomysłodawczynie, inwestorki, artystki, ale także mentorki, które dzielą się swoim doświadczeniem zarówno w sposób ustrukturyzowany jak i ten bezpośredni w niezobowiązującej rozmowie.

Kilka miesięcy temu do społeczności dołączyła Agnieszka Pietrowicz, która swoją karierę rozpoczynała w środowisku warszawskich korporacji, gdzie zarządzała m.in. procesem obsługi projektów infrastrukturalnych i edukacyjnych. Zainspirowana managerskim kursem na IEDC Bled School of Management w Słowenii – jednej z czołowych, prywatnych uczelni MBA na świecie – przekonała się, że mały kraj potrafi świetnie wykorzystywać swój potencjał i postanowiła ten sam zamysł zrealizować na Mazurach w Ełku. Od przeszło trzech lat zarządza tam Parkiem Naukowo-Technologicznym i jest twórczynią koncepcji ełckiego ekosystemu startupowego Ełk 4.0. Stale poszukuje możliwości rozwoju organizacji, którą zarządza, lokalnego ekosystemu startupów i innowacji oraz samej siebie. O swojej pracy i planach mówi:

– Praca nad stworzeniem i budową ekosystemu startupowego, środowiska przyjaznego wdrażaniom innowacji, w samym sercu Mazur, różni się diametralnie od pracy w tożsamym środowisku w rozwiniętych ośrodkach miejskich. Niemniej sama idea networkingu, współpracy oraz wzajemnego inspirowania do rozwoju i wdrażania innowacji, jest taka sama. Pracę nad budową środowiska przyjaznego wdrażaniom innowacji realizuję od trzech lat, ale sama idea ełk 4.0, czyli ekosystemu dedykowanego startupom, powstała równo rok temu – w marcu 2021 – z potrzeby zagospodarowania przestrzeni intelektualnej lokalnej społeczności i potrzeby wzmocnienia potencjału lokalnych startupów. W kolejny rok ełk 4.0 wkracza ze zdwojoną siłą i otwiera dedykowany coworking ełk 4.0 inspirowany przestrzenią coworkingową CIC Warszawa.”

W klubie Trend House możemy także spotkać przedstawicielkę polskiego sektora kosmicznego – Kingę Gruszecką, która jest ekspertem w Polskiej Agencji Kosmicznej, kierownikiem strategicznym Cosmic Hub oraz członkinią zarządu Stowarzyszenia Polskich Profesjonalistów Sektora Kosmicznego. Właśnie w marcu świętuje 6 lat w branży kosmicznej, podczas których realizowała wiele projektów mających na celu nie tylko uświadomienie innym czym jest praca w sektorze kosmicznym oraz jak bardzo opłacają się inwestycje w sektor kosmiczny, ale także popularyzowanie przedmiotów inżynieryjnych i ścisłych wśród uczniów i nauczycieli szkół średnich.

– Niezależnie od projektu czy mojej roli staram się wsłuchiwać w potrzeby. Rozmowy są bezcenne – mówi Kinga Gruszecka.- To właśnie z rozpoznania potrzeb związanych z networkingiem, współpracą i szkoleniami zrodził się pomysł na działania Cosmic Hub. Realizując powiedzenie „one-stop-shop” dla branży kosmicznej łączymy naukowców i przedsiębiorców, spotykamy ich też z administracją publiczną aby mogli zrozumieć lepiej ich potrzeby i aby administracja poznała potencjał wykorzystania technologii kosmicznych i danych satelitarnych. W swoich projektach staram się wykorzystywać tematykę kosmiczną również do tego aby rozbudzić wyobraźnię i chęć uczenia się przedmiotów ścisłych. Gdy w 2020 r. jako pełniąca obowiązki dyrektor departamentu edukacji musiałam zmienić nasze plany o 180 stopni, zaangażowanie w webinaria czy nawet konkurs dla uczniów szkół podstawowych zaprojektowany przez POLSA we współpracy z Centrum Nauki Kopernik/ESERO oraz Hevelianum przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. W 2021 r. wszyscy obawiali się organizacji kolejnych webinariów, ale te kosmiczne nadal gromadziły sporą grupę odbiorców w różnym wieku i o różnej profesji. To mnie nauczyło, że ludzie chcą słuchać historii innych, chcą dyskutować o świecie ich otaczającym i chcą też go lepiej zrozumieć. Dlatego na nasze wydarzenia zapraszamy ekspertów, ludzi, którzy dzięki swojej ciekawości świata potrafią spędzać lata nad projektami kosmicznymi czy czujnie obserwują codzienność aby z wykorzystaniem danych rozwiązać jakiś problem, dostarczyć jakąś informację, ułatwić innym życie”

Kinga Gruszecka jest także aktywnym wykładowcą na Akademii Leona Koźmińskiego, który nie poprzestaje na przekazywaniu wiedzy, ale wciąż uczestniczy w procesie jej zdobywania, np. będąc uczestniczką studiów podyplomowych na Akademii Przywództwa Kobiet LeaderShe.

Kobiety, które tworzą społeczność Trend House dobrze rozumieją ideę Lifelong Learning (LLL), którą niegdyś jako przyszły trend edukacyjny wskazywało w jednym ze swoich raportów UNESCO. Dziś, kiedy mija 50 lat od opublikowania tego raportu nie trudno zauważyć, iż ów trend rozrósł się do miana konieczności i idea kształcenia przez całe życie jest domeną wpisaną w charakterystykę każdej branży. Członkinie klubu Trend House aktywnie realizują tę ideę zdobywając kolejne akredytacje swoich umiejętności, co obrazuje przykład Joanny Różyckiej-Iwan, która w 2014 roku została członkiem ACCA (Association of Chartered Certified Accountants), a w tym roku ukończyła prestiżowy program rozwoju kompetencji przywódczych Leadership Academy of Poland. To liderka z 15-letnim doświadczeniem w zakresie zarządzania inwestycjami, finansami, pozyskiwania pomocy publicznej oraz doradztwie w branży medialnej. Zarządza portfelem inwestycji impactowych w Europie Środkowej i Wschodniej, Bałkanach i Azji Południowo-Wschodniej. W ostatnich latach realizowała kluczowe transakcje w mediach w Europie Środkowo-Wschodniej. Doradzała, oceniała i realizowała biznesplany dla mediów z każdego sektora w krajach rozwijających się. Obecnie jest m.in. Dyrektorem inwestycyjnym w Media Development Invest Fund oraz Członkiem Rady Nadzorczej Eurozet i Gremi Media, które w ostatnim czasie przejęło 40% udziałów w wydawcy Rzeczypospolitej. Warto wspomnieć, iż Joanna Różycka-Iwan brała udział w utworzeniu nowego funduszu imactowego Pluralis, który ma na celu wsparcie pluralizmu i niezależności mediów poprzez inwestycje w media, które tworzą wysokiej jakości, niezależne, oparte na faktach odpowiedzialne dziennikarstwo w Europie.

Z kolei Ewa Stelmasiak to ekspertka specjalizująca się w zagadnieniach dobrostanu osobistego i organizacyjnego, zajmująca m.in. tworzeniem strategii i kultury dobrostanu oraz przywództwem go wspierającym. Od 2012 roku prowadzi firmę doradczo-szkoleniową The Wellness Institute by Ewa Stelmasiak. Szkoli, prowadzi inspiracyjne webinary i wykłada. Wiedzę zdobywała u czołowych amerykańskich twórców ruchu wellness, z którymi współpracuje do dzisiaj. Certyfikaty zdobywała w USA jako menedżer programów wellness dla firm oraz coach wellness. Wraz z amerykańskimi partnerami współtworzyła międzynarodowy projekt HealthyCultureNow. Zasiada w radzie doradczej International Association for Worksite Health Promotion (IAWHP). Jest cenioną prelegentką zapraszaną na polskie i światowe konferencje branżowe.  Występowała w Nowym Jorku, Minneapolis, Atenach, Budapeszcie, Londynie, w tym m.in.: na Business Insider Global Trends Festival (Keynote Speech), International Happiness at Work Summit, World Congress on Controversies in Neurology (CONy), National Wellness Conference (USA). Właśnie do księgarń trafia jej pierwsza książka będąca jednocześnie pierwszą w Polsce pozycją o kulturze dobrostanu pt. Lider dobrostanu. Jak tworzyć wspierającą kulturę pracy w hybrydowym świecie.

Silną reprezentacją branży deweloperskiej stanowi Anna Dużyńska, która od ponad 20 lat wnosi kobiecy punkt widzenia w sferę kreowania i zarządzania projektami deweloperskimi. I to zarówno na rynku komercyjnym, jak i mieszkaniowym. Realizowała wielomilionowe projekty i transakcje w sektorze real estate. A od blisko 2 lat zarządza polskim oddziałem belgijskiego dewelopera Equilis, którego celem jest budowanie szczęśliwych miejsc i historii (Building happy stories). Znakiem rozpoznawczym firmy są projekty nie tylko innowacyjne czy zgodne z ideą zrównoważonego budownictwa, lecz także wysoce estetyczne. Co według niej kobiety mogą zmienić na rynku nieruchomości? Przede wszystkim patrzą na inwestycje w szerokim kontekście kulturowym i społecznym:

Kobiety, jako te bardziej relacyjne szybciej rozpoznają aktualne potrzeby konsumentów, także tych kupujących mieszkania – podkreśla Anna Drużyńska. –  Więcej uwagi przywiązują też do względów estetycznych i ekologicznych, które zyskują na znaczeniu. To, że klient jest dziś dużo bardziej świadomy i trendów i swoich potrzeb jest dla całego rynku wyzwaniem. Jak odpowiadamy na nie w Equilis? Chcemy wprowadzić na polski rynek mieszkaniowy, posiłkując się naszym międzynarodowym doświadczeniem, przekonanie, że każda nieruchomość musi mieć w swoim projekcie głęboko zakorzenioną analizę trendów społecznych. Ma przede wszystkim służyć ludziom, ich rozwojowi, wygodnemu funkcjonowaniu na różnych etapach życia. Przez wiele lat pracy w sektorze odkryłam, że zdecydowana większość projektów realizowana jest przede wszystkim z perspektywy liczb w excelu. Oczywiście wszyscy zgodzimy się, że aspekty finansowe są w biznesie bardzo ważne. Jednak nie powinny przesłaniać celu jakim jest zintegrowanie nowego budynku z otoczeniem, wpisanie go w kontekst kulturowy i przygotowanie w taki sposób, by rozwijał relacje społeczne. Każda inwestycja musi nieść za sobą jakąś historię, którą jej przyszli mieszkańcy będą rozwijać i kontynuować!”

Myśląc o kobiecie silnie związanej z branżą startupową i z dużym doświadczeniem w budowaniu ekosystemu innowacji nie sposób nie wspomnieć o Dianie Koziarskiej, która pełni rolę Partnera w SMOK Venture – polsko-amerykańskiego funduszu venture capital, którego inwestycje w polskie start-upy zorientowane wokół programowania i gier sięgają od 50 tys. USD do 1 mln USD. Diana jest współzałożycielką akceleratora ReaktorX i ambasadorką Startup Poland. Jej sukces został zauważony i opisany dwukrotnie przez miesięcznik Forbes w Rankingu 30 przez 30-tką.

Obecnie w Trend House jest ponad 80 kobiet, których projekty, realizacje i doświadczenie mogłyby stać się inspiracją nie tylko do pojedynczych artykułów, ale także wielotomowych publikacji. To kobiety, którym świat innowacji wiele zawdzięcza, przez co często są zdobywczyniami wielu nagród i wyróżnień. Na co dzień rozproszone po świecie, uczestniczące w międzynarodowych konferencjach, zarządzające zespołami, firmami, korporacjami, ale wciąż znajdujące motywację i czas na inwestycje w ludzi… w relacje… i współtworzenie społeczności klubu Trend House.

Natalia Siniłło – Manager Klubu Trend House. Z wykształcenia i zamiłowania andragog i trener kompetencji miękkich. Na przestrzeni 10 lat zdobywała zawodowe doświadczenia w branży szkoleniowej, eventowej i HORECA, realizując usługi m.in. dla produkcji programów Telewizji Polskiej i Polsatu takich jak The Voice of Poland czy Twoja Twarz Brzmi Znajomo. Prywatnie skupiona na zgłębianiu sztuki komunikacji międzyludzkiej i miłośniczka Porozumienia Bez Przemocy wg Marshalla Rosenberga.

Przyszłość Ukrainy

Stanisław Kluza, prezes Quant Tank, wykładowca SGH, były szef KNF, Minister Finansów i prezes BOŚ, rozmawia z Piotrem Cegłowskim o prawdopodobnych konsekwencjach wojny na Ukrainie.

– Rozmawiamy 7 marca, co trzeba podkreślić, bo sytuacja jest dynamiczna. Spróbujmy więc skoncentrować się na potencjalnych konsekwencjach konfliktu zbrojnego na Ukrainie.

– W pierwszej kolejności pytanie to warto skierować do osób, które zajmują się geopolityką. Nie chciałbym więc podejmować się analizy tego, jak ten konflikt się zakończy. Jedno jest pewne – państwo powinno istnieć. Ale w jakiej formie? Czy możliwa okaże się integracja z Unią Europejską i NATO? Nie warto liczyć na ekspresowe rozwiązania. Warto przypomnieć, ile lat zajęło Polsce przygotowanie do wejście do Unii Europejskiej. A nie byliśmy wówczas samotni, działaliśmy w otoczeniu 10 krajów naszego całego regionu, które zostały przyjęte do UE w 2004 roku lub niewiele później. Trudno przewidzieć, jak potoczy się ten proces w przypadku Ukrainy. Puszczając wodze wyobraźni, podkreślając, że nie jest to ścisła prognoza, myślę, że warto nawiązać do końca II Wojny Światowej i planu Marshall’a. Myślę, że może się powtórzyć podobny scenariusz. Trudno powiedzieć, kto będzie w nim uczestniczył – Europa, która w takich sytuacjach nie zawsze się dobrze sprawdzała, może więc Międzynarodowy Fundusz Walutowy, albo Bank Światowy, czy wreszcie USA. Tego rodzaju plan powinien stworzyć warunki, które pomogą Ukrainie w aplikowaniu do Unii Europejskiej bądź NATO. Wystrzegałbym się jednak automatyzmu, że nagle Ukraina zostanie przyjęta do NATO, bo takie rzeczy się nie zdarzają. Należy też docenić sentyment do Ukrainy i opinii społecznej, która nie pozwoli łatwo zapomnieć tego, co się tam wydarzyło. Widzę więc pewną szansę, że Ukraina może relatywnie szybko wkroczyć przynajmniej w tę pierwszą fazę odbudowy. Dużo jednak zależy od tego, jak konflikt się zakończy.

– Media chętnie pokazują efektowne sceny konfiskowania majątku oligarchów rosyjskich. Pozyskane w ten sposób środki mają być przeznaczone na odbudowę Ukrainy.

– Warto zastanowić się, na ile skuteczne jest to odbieranie pieniędzy otoczeniu Putina. Czy nie jest to bardziej tak zwany fakt medialny? Trzeba na to spojrzeć przez kilka pryzmatów. W historii bywały epizody, kiedy pieniądze albo majątki zabierano, żeby nie szukać daleko, np. podczas rewolucji bolszewickiej, w czasach kolektywizacji, czy też poprzez wywłaszczenie nieruchomości w Warszawie. W przypadku światowych rosyjskich miliarderów wygląda to nieco inaczej. Działania wymierzone w oligarchów dotyczą pojedynczych osób, które poprzez skalę swoich zasobów potrafią zabezpieczyć się zakładając, że coś mogą stracić. Ilu jest takich Rosjan? Jakaś garstka. Wątpliwe, czy z przejętych od nich środków wystarczy na jakieś większe działania… Na pierwszą prostą pomoc pewnie tak, ale co dalej?

– Prawdziwe pieniądze to nie jachty i luksusowe rezydencje, ale udziały w firmach. Jak je wytropić?

– Paradoksalnie w dzisiejszych czasach wiele rzeczy stało się dużo prostsze. Składając oświadczenia nawet jako przedstawiciele niewielkich spółek, musimy wskazywać, kto jest beneficjentem rzeczywistym. Analiza beneficjenta finalnego pozwala relatywnie łatwo docierać do różnego rodzaju powiązań, bo nawet jeżeli w jakichś spółkach nie dostrzeżemy określonego oligarchy, bo ktoś się pod niego podszył, to wiadomo, że musi z nim pozostawać w bardzo silnej relacji. Dojść do istotnej części prawdy można już z poziomu białego wywiadu, analizując dostępne dokumenty. Jeżeli ktoś chciałby do tego zaangażować odpowiednie zasoby na poziomie instytucji państwowych lub międzynarodowych, poradziłby sobie z obecnością poszukiwanych podmiotów, zarówno na terenie państw rozwiniętych, jak i rajów podatkowych. Dzisiaj obecność w raju podatkowym w mojej ocenie już nie zapewnia takiej dyskrecji, jak to jeszcze miało miejsce kilkanaście lat temu. Zwróćmy uwagę, że ostatnia debata o kryptowalutach, czyli tak zwanym pieniądzu zdalnym obudziła i uwrażliwiła państwa, żeby rozwijać bardziej zaawansowane formy przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowania działalności terrorystycznej. Coraz łatwiej poprzez systemy: bezpieczeństwa, ewidencji zdarzeń gospodarczych oraz rozliczeniowe można identyfikować uczestników tych działań. W mojej ocenie jednak dużo się zmieni. Paradoksalnie najtrudniej będzie udowodnić, że ktoś posiada przedmioty materialne np. sztukę albo sztabki złota, bo nie są ewidencjonowane.

– Chciałbym, żebyśmy oczyścili informacje z propagandy i powiedzieli, jakie są rzeczywiste skutki sankcji. Wiemy, że na przykład sankcje dotyczące systemu SWIFT nie objęły wszystkich rosyjskich banków, a także Białorusi.

– Poza tym pamiętajmy, że system finansowy Rosji, posiada spore zasoby w złocie, które jako kruszec materialny może być wykorzystywane w handlu z innymi krajami. Może to bardzo zmienić pewne równowagi cenowe ze względu czynniki popytowe-podażowe. Utrudnienia de facto nie sprawią, że handlu nie będzie, ale zmieni to poziomy cen, marże pośredników, sposoby dostaw i rozliczeń np. w handlu surowcami.

– Czy sankcje, które kraje Europy Zachodniej Ameryka zastosowały względem Rosji, metodą bumerangu uderzą w społeczeństwa tych krajów.

– Myślę, że wyraźny efekt bumerangu raczej nie nastąpi. Niemniej, na pewno będą droższe surowce, co może być ważne nie tylko dla Polski czy Europy Zachodniej, ale także w przyszłości też dla samej Ukrainy. Tego typu systemy sankcyjne podnoszą ceny surowców podstawowych i energii. Jednym z głównych źródeł finansowania się Rosji są jej bogactwa naturalne. Na szczególną uwagę zasługują surowce energetyczne. Wielkie projekty przesyłowe bazowały na ropie i gazie, ale Rosja też jest dużym eksporterem węgla. Niedobór albo pewnego rodzaju korygowanie podaży i dostępności surowców energetycznych zmieni równowagi cenowe. Może to krótkookresowo spowolnić dzisiejszy europejski trend zielonej rewolucji energetycznej. Ale z drugiej strony – może to być motywacja, by rzeczywiście nastąpiła. Stanowi też kolejny argument na rzecz wykorzystania wodoru. A to by oznaczało, że w perspektywie 10, 20, 30 lat popyt na surowce klasyczne, tak zwane węglowodorowy, będzie już zdecydowanie niższy. Nowa rzeczywistość w krótkim okresie odbije się na cenach i spowoduje zwiększone wydobycie węgla w Polsce.

– Niektórzy specjaliści twierdzą, że Europa cofnie się, jeśli chodzi o czyste źródła energii, bo bo każde źródło będzie teraz potrzebne.

– Ta teza jest nielogiczna. Jeżeli pewnych surowców będzie mniej i będą one droższe, to pojawia się pytanie – czy będziemy z nich z nich korzystać w mniejszym stopniu? Początkowo musimy używać ich tyle samo, tyle że zapłacimy za nie więcej. A to bardziej nas zmotywuje, żeby zieloną rewolucję przyspieszać i obniży to jej koszt alternatywny.

– Czy jednak w krótkiej perspektywie nie okaże się, że Rosja będzie eksportowała mniej, ale zarobi więcej ze względu na wzrost cen paliw.

– Może stać się dokładnie odwrotnie. Benefit nie do końca przyzwolonego handlu będzie bardziej w rękach nabywcy i pośrednika, a nie sprzedawcy.

– Rosja ze swoim gigantycznym potencjałem powinna być dziś krajem równie potężnym jak USA, a jest bękartem wolnego świata, ojczyzna bezprawia i biednych ludzi.

– Można byłoby sięgnąć do czasów dużo wcześniejszych, ale używając języka dzisiejszego, który też obnaża defekty tamtego okresu. Tam wyraźnie brakuje demokracji. To właśnie demokracja w długim okresie jest zdecydowanie bardziej efektywnym i pro-rozwojowym systemem. Jeszcze na początku XX wieku na rosyjskiej wsi pokutował system niewolniczy. Przewrót komunistyczny tego nie zmienił. Nowa władza też wykorzystała dotychczasowe zasady. Minęło kolejnych 70 lat i w roku 1990 zaczęły następować zmiany zbliżające Rosję do Europy, jednak relacje społeczno-ekonomiczne stworzyły system oligarchiczny. Patrząc przez pryzmat pewnej epoki cywilizacyjnej, jakim jest okres od końca II Wojny Światowej, widać, że największy dobrobyt dla obywateli osiągnęły kraje, które mają silny komponent wolnorynkowy i demokratyczny.

Ważne Informacje

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...

Jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Polskich Mediów – ćwierć wieku w służbie wolnego słowa i dialogu

Dwadzieścia pięć lat w świecie mediów to cała epoka. Przez ostatnie ćwierćwiecze krajobraz informacyjny Polski przeszedł fundamentalną transformację – od dominacji prasy drukowanej po...

Andrzej Mochoń prezesem Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń objął stanowisko prezesa Polskiej Izby Przemysłu Targowego. Zastąpił Tomasza Kobierskiego, byłego prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). Andrzej Mochoń...

III Akademickie Mistrzostwa Europy w Programowaniu Zespołowym ICPC EUC 2026

Najlepsi studenci informatyki z całej Europy zmierzą się w Warszawie podczas III Akademickich Mistrzostw Europy w Programowaniu Zespołowym – najważniejszego konkursu algorytmiczno-programistycznego w Europie,...