.
Strona główna Blog Strona 127

Atomowe oszustwo

    Wojna na Ukrainie pokazała, co naprawdę kryje się za kulisami europejskich dyskusji o elektrowniach atomowych. A jednocześnie wyszło na jaw, że skrajni ekolodzy z niemieckiej Partii Zielonych to skryci sojusznicy Kremla lub pożyteczni idioci, jak Lenin zwykł nazywać zagranicznych zwolenników rewolucji bolszewickiej

    Nasi zachodni sąsiedzi postanowili wyłączyć w tym roku swoje ostatnie elektrownie atomowe. Miała je zastąpić energia wytwarzana z gazu płynącego Nord Stream 2. Projekt gorąco wspierali Zieloni, chociaż doskonale wiedzieli, że spalanie węglowodorów ma fatalny
    wpływ na klimat. Dlaczego nikt głośno nie zaprotestował? Jeśli nie jest jasne, o co chodzi, zawsze w grę wchodzą pieniądze. Jak duże – powinny to ustalić niemieckie służby specjalne. Pierwszy sygnał, że już się coś w tej sprawie dzieje, stanowi medialna kampania wymierzona w byłego kanclerza Gerharda Schrödera, opłacanego przez Gazprom totumfackiego Putina. Śmiejemy się z amerykańskich zwolenników teorii spiskowej QAnon, a zapominamy, że wirus antyatomowości należy dokładnie do tej samej kategorii. Jego wyznawcy głoszą niechęć do czystej energii atomowej, a jednocześnie wspierają spalanie gazu ziemnego, z czym – kierując się przesłankami logicznymi – powinni walczyć. Najwyraźniej, ich zdaniem, rosyjski gaz jest krystalicznie czysty i nie ma wpływu na globalne ocieplenie. W oczach mediów zwolennicy QAnon są groźnymi szaleńcami wdzierającymi się do Kapitolu, a antyatomowi Zieloni – również nierzadko uciekający się do przemocy – to miłe dzieciaki walczące o lepszy świat. Na szczęście nie cała Europa podziela
    antyatomowe uprzedzenia. Epicentrum stanowią Niemcy wspierane przez Austrię i Luksemburg. Na przeciwnym biegunie sytuują się: Francja, Anglia, Słowacja, Węgry i Litwa. Z dobrodziejstw energii atomowej korzystają też pozostałe kraje naszego kontynentu, z wyjątkiem Włoch i Polski, którą… otaczają ze wszystkich stron cudze elektrownie atomowe. Ale to niedługo ma się zmienić.

    Putin doskonale zdaje sobie sprawę, że nowoczesne instalacje atomowe w Europie to cios w interesy Kremla. Dlatego podczas konfliktu na Ukrainie co rusz wyciąga kartę atomową i straszy Unię uszkodzeniem którejś z ukraińskich elektrowni, a to stanowi wodę na młyn Zielonych. Na przekór teoriom spiskowym w stylu QAnon należy szeroko tłumaczyć, że energetyka atomowa stanowi najbardziej stabilne źródło niskoemisyjnej energii i niezbędnej elektryczności. Z raportu „Net Zero by 2050” Międzynarodowej Agencji Energii wynika, że w połowie XXI w. źródła odnawialne mają dostarczać 90 proc. elektryczności, a resztę zapewnią elektrownie atomowe, co oznacza podwojenie zainstalowanej w nich mocy. Raporty specjalistycznych ośrodków badawczych dowodzą, że energetyka atomowa jest najmniej emisyjnym źródłem energii i przynosi wiele innych korzyści środowiskowych.

    Skąd więc niechęć Niemiec do atomu wyrażona słowem „Atomausstieg”? Podobno stanowi ona wynik nacisków lokalnych ruchów społecznych, które zyskały wielu zwolenników po katastrofach w Czarnobylu i Fukushimie. To jednak jedna strona medalu. W tle czają się Rosjanie ze swoją ofertą gigantycznych dostaw gazu. Warto przypomnieć, że w 1998 r. niemiecka Partia Zielonych utworzyła koalicję z socjaldemokratami, a kanclerzem został Gerhard Schröder z SPD, bliski współpracownik Putina. I tak zaczęła się oficjalna kampania przeciw energii atomowej.

    Niemcy nie dość, że sami sobie strzelili w stopę przez likwidowanie własnych elektrowni atomowych, to jeszcze prowadzą kampanię misyjną w innych krajach. Protestują przeciw planowanej budowie polskiej elektrowni jądrowej. Rząd federalny w ubiegłym roku, za pośrednictwem ambasady w Warszawie, postanowił przedstawić nam alternatywę dla energii jądrowej. Niezależnie odezwał się w tej sprawie rząd Brandenburgii, który ostrzegł przed rzekomym negatywnym oddziaływaniem elektrowni atomowych na środowisko. Działania te szybko wsparli polscy i niemieccy Zieloni. W lipcu ubiegłego roku zorganizowali wspólną akcję przeciwko energii atomowej w naszym kraju. Poseł Tomasz Aniśko z rodzimej Partii Zielonych i kandydatka do Bundestagu Anna Emmendörffer zakwestionowali plany budowy elektrowni jądrowych w Polsce. Protest miał charakter rekreacyjny, odbywał się z wykorzystaniem małego statku, który pływał po Odrze między Frankfurtem a sąsiadującymi z nim Słubicami.

    Nie wszyscy niemieccy wyborcy zgadzają się z Zielonymi. W połowie listopada ubiegłego roku pod Bramą Brandenburską w Berlinie odbył się protest przeciwko likwidacji elektrowni atomowych. Wsparły go organizacje z całej Europy, w tym polska FOTA4Climate. Protestujących poparł amerykański klimatolog i astrofizyk James Hansen, który przypomniał, że sześć reaktorów generuje więcej energii niż wszystkie panele fotowoltaiczne w Niemczech. Niedzielne wydanie prestiżowego dziennika „Die Welt” podało informację, że połowa obywateli Niemiec opowiada się przeciw zamknięciu działających elektrowni jądrowych. Co ważne, większość europejskich krajów nie podziela  prezentowanej przez niemiecki rząd nietolerancji dla atomu. Spektakularny zwrot nastąpił w Holandii, gdzie władze ogłosiły, że zamierzają zbudować 10 reaktorów jądrowych. Plany te, jak łatwo się domyślić, wywołały negatywną reakcję Dolnej Saksonii. Także Francja zapowiedziała inwestycje w reaktory modułowe – SMR – na które przewidziano miliard euro. Technologia ta ma szansę stać się francuskim produktem eksportowym.

    A co na to rodzimi Zieloni? Pomorski oddział partyjnej młodzieżówki krytycznie ocenił lokalizację elektrowni jądrowej w Choczewie, ale zaznaczył: „Nie jesteśmy pełnymi przeciwnikami atomu”. Może oznaczać to zmianę, ponieważ dotąd partia zajmowała takie samo stanowisko co niemieccy Zieloni. Na koniec dobra wiadomość: w lutym tego roku rząd podjął decyzję w dziedzinie „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.” zakładającej budowę sześciu bloków jądrowych w dwóch elektrowniach do 2043 r., pierwszy ma ruszyć w 2033 r. Miejmy nadzieję, że planowana rezygnacja z węglowodorów z Rosji przyspieszy ten proces i za kilka lat w rodzimy pejzaż wpiszą się monumentalne chłodnie kominowe.

    A to przypomina mi dyskusję ze znajomymi na temat najlepszego miejsca na budowę wymarzonego domu, na przykład nad Bałtykiem lub w Tatrach. Trzeźwo patrzący na świat inżynier zaskoczył wszystkich: „Chciałbym zamieszkać w pobliżu elektrowni atomowej. Trudno sobie wyobrazić bardziej zadbaną i bezpieczną lokalizację. Wiem, co mówię, bo kolega z Francji ma dom w takim właśnie miejscu”.

    Nie boimy się przyszłości

    Amazon Web Services ma w swoim portfolio rozwiązania dla wielu branż. Jedna z nich rozwija się w ostatnich latach niezwykle dynamicznie. O wyzwaniach stojących przed dostawcami rozwiązań informatycznych w kontekście wymiany danych i jazdy automatycznej opowiada Mike Tzamaloukas – General Manager, Amazon Web Services Automotive

    Rozmawiał: Michał Garbaczuk

    Tworząc unikalne rozwiązania AWS staje się kreatorem innowacyjności swoich klientów, szczególnie w obszarze transformacji cyfrowej. Jakie usługi dla branży motoryzacyjnej zostały ogłoszone w tym roku podczas ostatniej, jubileuszowej konferencji Re:Invent w Las Vegas?

    Jedną z naszych usług dla rynku motoryzacyjnego jest AWS IOT Fleet Wise, którą kierujemy konkretnie do klientów z branży motoryzacyjnej w zakresie gromadzenia danych. Ostatnio ogłosiliśmy również, a mamy na tym polu długą historię, szereg różnych usług związanych z „parasolem motoryzacyjnym”, które są w pewnym sensie rozszerzeniami pozwalającymi dostarczać dane do automatów. Na przykład, możemy wprowadzić GreenGrass w pojazdach, nie martwiąc się o łączność między samochodem a chmurą. Wprowadziliśmy także IOT Core. To nie jest nowy produkt i oferujemy go od wielu lat, ale niedawno po raz pierwszy zaprezentowaliśmy to rozwiązanie dedykowane branży motoryzacyjnej na taką skalę. Nawiasem mówiąc, AWS IOT Fleet Wise współpracuje z IOT Core w tandemie. Z kolei Fleet Wise skupia się przede wszystkim na tym, jak ułatwić i poprawić wydajność przesyłania danych.

    W jakiej pozycji w stosunku do rynku motoryzacyjnego ustawia się AWS? Dostarczacie rozwiązania klientom kreując na nie popyt, czy tworzycie je w oparciu o zapotrzebowanie zgłaszane przez branżę?

    Amazon i AWS prezentują swoistą obsesję na punkcie klientów. Wszystko, co robimy, zaczyna się od zadania sobie pytania: „Na czym polega problem klientów? Jak mamy go rozwiązać? Jak sprawić, by nasze rozwiązanie było lepsze niż to, co znaliśmy do tej pory?” Rozmawiamy więc z producentami samochodów i oczywiście, zbieramy opinie na temat dostarczanych im usług oraz kluczowych obszarów ich zainteresowania, zastanawiamy się, w jakim obszarze najbardziej potrzebują pomocy. Aby odpowiedzieć na to pytanie, przedstawię krótko nasze podejście: zawsze najpierw jest klient, od którego staramy się pozyskać informacje, a następnie, na podstawie wywiadu tworzymy rozwiązanie, którego potrzebuje klient i wprowadzamy innowacje w jego imieniu. Zawsze też podnosimy poprzeczkę, by stworzyć coś, czego sobie nawet nie wyobrażali.

    To jakie są najnowsze trendy w motoryzacji i jaka jest w tym rola zespołu IOT?

    Przemysł motoryzacyjny oczywiście zmierza w kierunku łączności, autonomii, elektryfikacji i łatwości serwisowania. Poszczególne elementy oferty AWS są dostosowane do konkretnych projektów. Wraz z AWS IOT Fleet Wise, staramy się przede wszystkim skupić na tych trendach, by radzić sobie z potrzebą wydajnego i prostego zbierania danych o pojazdach. Ta usługa sprawi, że wprowadzanie do chmury małych i dużych zbiorów danych, danych pofragmentowanych i danych ze znacznikami czasu będzie proste, inteligentniejsze i wydajniejsze.

    I pomoże producentom motoryzacyjnym wykonać kolejny krok?

    Popatrzmy na to w następujący sposób. Nowoczesne samochody mają dziś kilka tysięcy części i w każdej chwili coś może pójść nie tak. To, jak szybko producenci będą mogli zebrać informacje o awarii lub nieprawidłowościach, oraz to, w jakiej formie będą mogli odbierać informacje z samochodu, zaważy o tym, jak w przyszłości będą mogli ulepszać swoje systemy autonomiczne. Producenci potrzebują dostępu do określonych ilości danych, określonych typów danych, aby mogli tworzyć lepsze samochody.

    Jak ważna jest łączność dla przyszłości samochodów i jaka jest przyszłość przemysłu motoryzacyjnego? Czy przyszłością są samochody autonomiczne, samochody sterowane oprogramowaniem?

    Nie jesteśmy producentami samochodów, dlatego nie chciałbym wskazywać kierunku, w jakim będzie się rozwijać branża, ale jako dostawca rozwiązań sieciowych możemy podejrzewać, co czeka nas w przyszłości. W AWS chcemy przede wszystkim pomóc twórcom szybciej zrealizować ich marzenia. Ale gdybym miał wam przedstawić moją interpretację tego, czym interesują się producenci samochodów, zdecydowanie patrzą w kierunku autonomiczności. Szukają bardziej dostępnej i niezawodnej łączności. Za kilka lat wejdziemy w świat pół-autonomicznej i w pełni autonomicznej jazdy. Bierzemy też udział w powszechnym procesie przechodzenia motoryzacji na elektromobilność. Kluczowym ma być rok 2030. W tym roku większość producentów chce mieć już w swojej ofercie wyłącznie pojazdy napędzane silnikami elektrycznymi. To dla nas ogromne wyzwanie nie tylko pod względem zapewnienia mobilności samych samochodów, ale też pod kątem przesyłania danych pomiędzy pojazdami, a infrastrukturą ładowania, systemami bankowymi itd.

    AWS umożliwia flotom samochodów łatwiejszy dostęp do danych, ale też narzędzia pozwalające radzić sobie z nimi. Potrafimy zebrać odczyty z szybkich czujników, takich jak kamera, lidar, radar oraz grupować informacje dotyczące całej floty w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Wierzymy, że dzięki tym możliwościom producenci samochodów mogą tworzyć rozwiązania, które sprawią, że jazda będzie łatwiejsza, szybsza i lepsza.

    Samochody stają się coraz bardziej cyfrowe i wydaje się, że już niedługo bez połączenia z siecią nie będą w stanie poruszać się po drogach. Jak ważne są zasoby w chmurze dla ich funkcjonalności i użyteczności?

    Chmura jest z pewnością jednym z czynników umożliwiających analizę zebranych danych, swoistym katalizatorem wartości sektora łączności. Tak więc chmura może być wykorzystywana przez twórców do wprowadzania określonych aplikacji i oprogramowania, które w przeszłości stanowiły integralną i niezmienną część wewnętrznego systemu pojazdu. Przenosząc część z nich do chmury zyskujemy dostęp w czasie rzeczywistym do zupełnie nowych możliwości i funkcjonalności wpływających na bezpieczeństwo i komfort podróżowania. Dobrym tego przykładem jest nawigacja satelitarna, która dziś nie musi przechowywać na dysku w samochodzie wszystkich map, a jedynie te, z których w danej chwili korzysta. Efektem tego jest znacznie mniejsza ilość danych w samochodzie, podczas gdy pełna, szczegółowa mapa dostępna jest w chmurze.

    Czy jest możliwe przejęcie informacji przekazywanych do chmury i wymianę pomiędzy infrastrukturą drogową a pojazdami? Jeśli tak, w jakim stopniu to się dzieje?

    V2X i różne kombinacje sieci lokalnych, które są tworzone między pojazdami a infrastrukturą drogową, znacznie rozwinęły się w ciągu ostatnich 2-3 lat w Stanach Zjednoczonych, a i w Europie widzimy poważne przyspieszenie tego procesu. Producenci samochodów z pewnością są w fazie testów nowoczesnych rozwiązań w tym zakresie, które za kilka lat staną się standardem w branży motoryzacyjnej, tak jak dziś radary monitorujące drogę przed pojazdem. Jednym z takich rozwiązań jest system zbierający dane od pojazdów zbliżających się do skrzyżowania. W idealnym scenariuszu zakładamy, że pojazdy nie będą musiały się zatrzymywać na czerwonym świetle, bo system sam będzie sterować zmianą sygnalizacji analizując aktualną sytuację wokół skrzyżowania. Jest wiele dobrych powodów, dla których to może i powinno się udać, a AWS jest dumny z tego, że może współpracować z producentami samochodów, miastami i innymi podmiotami zarządzającymi, od samego początku. Jesteśmy po to, żeby stworzyć przyjazny ekosystem potrzebny do tego rodzaju możliwości.

    Dzięki wymianie danych ruch mógłby być bezpieczniejszy?

    Mógłby być nie tylko bezpieczniejszy, ale też podróżowalibyśmy o wiele sprawniej. Wyobraźmy sobie, jaki jest najdoskonalszy sposób pokonywania skrzyżowania? Idealny sposób przekraczania skrzyżowania nie jest tak naprawdę statyczną drogą. Dzisiaj infrastruktura składa się z sygnalizacji świetlnej i czujnika przed skrzyżowaniem dla tej sygnalizacji. Jednak ten czujnik nie wie nic poza tym, że pojazd zbliża się do skrzyżowania. Nie ma pojęcia co to za pojazd, być może uprzywilejowany. A gdyby zebrać takie informacje dla każdego pasa, dane z pobliskich skrzyżowań, to na którym pasie się znajduje dany pojazd, czy ma zamiar jechać w lewo, w prawo, prosto… Można założyć scenariusz, że samochody będą mogły przecinać swoje trasy nawet przy dużych prędkościach, a wszystko byłoby kontrolowane przez lokalną sieć. Na tym etapie mogę zdradzić, że jako AWS uczestniczymy w testach, które wykonywane w kontrolowanych warunkach na zamkniętych torach testowych.

    Czy, żeby ten system zadziałał musimy wyrzucić kierowcę z samochodu? Od dawna mówi się, że najsłabszym ogniwem logistycznego łańcucha jest kierowca.

    Nie do końca, myślę, że wrażenia z jazdy na pewno się zmienią i myślę, że w większości przypadków będziemy musieli się do tego przyzwyczaić. Prawdopodobnie, jako dziennikarz miałeś okazję prowadzić samochód, który nie ma lusterek zewnętrznych, a jedynie kamery. Jakie było twoje pierwsze wrażenie?

    To było bardzo dziwne uczucie, kiedy spoglądając za szybę nie było tam nic, z kolei obraz widoczny był na ekranach w innych miejscach, niż te w które odruchowo kierujemy wzrok.

    Ja miałem dokładnie tak samo i przyzwyczajenie się do tego zajęło mi trochę czasu. Jeszcze więcej czasu zajmie nam pewnego dnia dostosowanie się do braku kierownicy, ale przecież cały czas poddawani jesteśmy procesowi adaptacji.

    Czyli przejmowalibyśmy sterowanie tylko w razie potrzeby i samochód sam nas o to poprosi?

    Tak, dokładnie.

    Badania mówią, że dziś 70% amerykańskich kierowców boi się samochodów autonomicznych. Czeka nas zatem wiele pracy, aby rozwiać wszelkie niejasności w tym zakresie. Misją dziennikarza jest mozolne wyjaśnianie, że technologia jest stworzona dla naszego bezpieczeństwa i naszego życia, ale nawet ja mam wciąż wątpliwości, jaki scenariusz wybierze auto w konkretnej sytuacji. Jeśli system będzie miał pewność, że zdarzy się wypadek, to samochód zdecyduje się uderzyć w drzewo, inny samochód, czy w człowieka? Wybierze „mniejsze zło”?

    MIT ma tzw. „silnik moralny”. Trzy lata temu w AWS stworzyliśmy coś, co dokładnie odpowiada na twoje pytanie. Jak stworzyć sztuczną inteligencję, która rozwiązuje problemy związane z sytuacjami życia lub śmierci. Wspomniałeś, że 70% Amerykanów boi się samochodów autonomicznych. Nie znam dokładnej liczby, ale zastanawiam się, jaki jest procent takich kierowców w Chinach. Może to być 0. Próbuję tutaj powiedzieć, że różne kraje mają różne postrzeganie technologii i tego, jak szybko wejdzie ona do głównego nurtu. Na przykład w Stanach Zjednoczonych zajęło to dziesięciolecia, zanim ponad 50% populacji korzystało z kart kredytowych. W Chinach przejście od płatności gotówkowych do samych płatności telefonicznych zajęło mniej niż 10 lat.

    Dawno, dawno temu pojazd miał tylko silnik spalinowy, cztery koła i trochę gołego metalu, ale dzisiejsze samochody są już poważnymi centrami danych. Samochody z lat 2022-23 będą wyposażone w 2-3 wysokowydajne komputery i skomplikowany infotainment, zwłaszcza jeśli mówimy o pojazdach 3 poziomu autonomiczności. Wyposażymy je w lidar, szereg kamer itp. Jak więc sobie poradzić z diagnostyką, kiedy czasem sztuczna inteligencja podejmuje decyzje, które nie są łatwe do wytłumaczenia lub opisania w rzeczywistości? Ludzie będą wybierać cel podróży, a pojazd będzie musi podejmować miliony decyzji w każdej sekundzie. Właśnie te rzeczy są powodem, dla którego zbudowaliśmy usługę AWS IOT Fleet Wise. Aktualnie wdrażamy procesy, dzięki którym, klienci mogą potencjalnie skorzystać z rozszerzonego i bardziej wydajnego gromadzenia danych AWS.

    Przyszłość zapowiada się więc bardzo ciekawie.

    Chcę podkreślić kilka rzeczy dotyczących tego, co widzimy w przyszłości. Wierzymy, że gdy producenci samochodów przyjrzą się nadchodzącym kilku latom i pojazdom, które zamierzają produkować, będziemy musieli znaleźć rozwiązania, które pomogą nam nie tylko rozumieć, ale też ulepszać pojazdy jeżdżące po naszych drogach.

     

    Mazowiecki Szpital Allenort zmienia się w Mazowiecki Szpital Mind Health

    Dawny Mazowiecki Szpital Allenort dołączył do sieci Centrum Zdrowia Psychicznego Mind Health, zarządzanej przez Centrum Medyczne Damiana. W wyniku zmiany właściciela placówka zaczęła funkcjonować pod nazwą Mazowiecki Szpital Mind Health.

    Pierwszy pełnoprofilowy prywatny szpital psychiatryczny w Polsce zasili grono kilkunastu placówek medycznych, którymi Centrum Medyczne Damiana zarządza na terenie całej Polski. Modyfikacja nazwy szpitala stanowić ma wzmocnienie jego identyfikacji z Mind Health.

    – Fuzja, w ramach której Centrum Medyczne Damiana przejęło w zarządzanie szpital i placówki terapeutyczne Allenort, jest bardzo ważnym momentem w historii całej polskiej psychiatrii. Pierwszy tego typu prywatny szpital w kraju dołączył do grupy placówek zarządzanych przez podmiot będący częścią Medicover, jednej z największych spółek funkcjonujących na polskim rynku zdrowia. Działając wspólnie jesteśmy w stanie skutecznie zwiększać nasze możliwości w świadczeniu profesjonalnych usług psychiatrycznych i psychoterapeutycznych, oferując pomoc jeszcze szerszej grupie pacjentów – podkreśla Marek Kubicki, członek zarządu Centrum Medycznego Damiana.

    Jak dodaje:  – Zmiany zachodzące w naszym szpitalu psychiatrycznym skupiają się wyłącznie wokół jego nazwy oraz podmiotu zarządzającego. Wszyscy zatrudnieni przez nas pracownicy zachowali swoje posady oraz dotychczasowe stanowiska bez względu na dokonaną fuzję. Modyfikacjom nie ulega także zakres działań szpitala, świadczonych w nim usług oraz najwyższych standardów opieki medycznej, na które od samego początku kładziemy największy nacisk.

    ***

    Centrum Medyczne Damiana (obecnie należące do grupy Medicover) istnieje od 1994 roku. Przez prawie 30 lat jego działalności stworzyło sieć kilkunastu placówek medycznych wraz ze Szpitalem Damiana. Od dwóch lat CMD rozwija także projekt Centrum Zdrowia Psychicznego Mind Health.

    Mazowiecki Szpital Mind Health (wcześniej Allenort) im. prof. Antoniego Kępińskiego to pierwszy w Polsce prywatny szpital psychiatryczny, który swoim zakresem obejmuje wszystkie aspekty związane z opieką nad zdrowiem psychicznym. Pacjenci mogą zgłaszać się do niego 7 dni w tygodniu przez całą dobę. Placówkę przygotowano z myślą o zachowaniu pełnej dyskrecji i intymności przez osoby korzystające z dostępnego w niej wsparcia.

    Cyberbezpieczeństwo według Oracle

      Karol Furmański, szef zespołu Oracle Digital na Europę Centralną, opowiada o tym,
      jak skutecznie walczyć z cyberatakami

      Dlaczego cyberprzestępczość rośnie w tak ogromnym tempie?

      Proszę przypomnieć sobie film „Gang Olsena”. Chociaż przestępcy bardzo długo planowali napad na bank, to i tak z powodu tylko jednego błędu cała szajka trafiła do więzienia. W cyberświecie jest inaczej, bo próg wejścia w cyberprzestępczość jest tu znacznie niższy, a złamanie prawa trudniejsze do wykrycia. Nie trzeba też specjalnego planowania, bo atak DDoS na dowolną firmę można kupić w sieci za śmieszne pieniądze. To cena, jaką się płaci za coraz większe uzależnienie od Internetu i nieprzerwanego dostępu do informacji. Do samych ataków typu ransomware, czyli blokujących możliwość korzystania z systemu, dochodzi obecnie co 11 sekund, chociaż jeszcze sześć lat temu zdarzało się to co dwie minuty.

      Ostatnio w mediach było głośno o markach bojkotowanych przez konsumentów, które padły atakiem cyberprzestępców. A jakieś inne przykłady?

      Akurat działania, o których dowiaduje się opinia publiczna, z reguły nie wyrządzają markom większej krzywdy. Bardziej bolesny, szczególnie dla e-commerce, może być atak, który powoduje wyłączenie strony WWW, a jeszcze bardziej dotkliwy może okazać się wyciek danych osobowych, co w2020 r. zdarzało się o141 proc. częściej niż rok wcześniej. Dlaczego tak się dzieje? No cóż, w tym samym roku firmy zapłaciły kary z tytułu nieprzestrzegania regulacji GDPR w wysokości 183mln EUR i chociaż to coraz istotniejszy problem w kontekście cyber zagrożeń, media piszą o tym sporadycznie.

      A przecież cyberprzestępcy nie mają problemu, by dostać się do systemów największych firm. Jak to możliwe? Bo im bardziej przenosimy się do cyfrowego świata, tym bardziej rośnie liczba ryzyk, z którymi musi mierzyć się statystyczne przedsiębiorstwo. Są instytucje nadzorowane, które o bezpieczeństwo dbają bardziej, i takie, które mają sporo niedociągnięć. W pierwszej połowie 2020 r. 80 proc. zgłaszanych ataków wykorzystywało luki i błędy zgłaszane i rejestrowane od 2017 r.!

      Przeniesienie do świata online powinno więc skutkować zwiększeniem nakładów na szeroko rozumiane bezpieczeństwo. Czy tak się jednak nie dzieje?

      Sęk w tym, że podchodzi się do tego tematu w sposób bardzo wybiórczy, patrząc na bezpieczeństwo przez pryzmat technologicznych zabezpieczeń. Tymczasem firmy muszą się borykać z błędnymi konfiguracjami, niewłaściwym zarządzaniem dostępem do informacji, lukami w systemach, przechowywaniem niezaszyfrowanych danych itp. Jeśli do tego dodamy to, że ponad 90 proc. włamań czy wycieków danych zaczyna się od błędu ludzkiego, a do sieci ludzkość podłączyła już ponad 80 mld urządzeń, to stwarza to spory margines błędu.

      To co w takiej sytuacji powinno się zrobić?

      Zmierzać w kierunku automatyzacji i uproszczenia. Aplikacje w firmach korzystają dzisiaj z wielu źródeł informacji: pogodowych, geolokalizacyjnych, transakcyjnych, graficznych, wideo czy nawet mediów społecznościowych. Nic dziwnego, że zapanowanie nad całym takim ekosystemem od strony bezpieczeństwa jest niezmiernie trudne. Skoro jednak, jak w przypadku e-commerce, informacje o produktach, zamówieniach, raportowaniu czy rekomendacjach dla klientów znajdują się dzisiaj w wielu miejscach, to dlaczego nie umieścić ich w jednej bazie danych?

      Są firmy, które to zrobiły?

      Tak. Wielu z naszych klientów zastąpiło już kilkanaście baz danych, migrując do nowych wersji Oracle Database, które zaprojektowaliśmy jako wspólną platformę do zarządzania danymi o różnych formatach. Oprócz składowania informacji taka konwergentna baza pozwala na obróbkę danych przestrzennych, dokumentów graficznych czy przechowywanych w specyficznych formatach właściwych dla dokumentacji. To ważne, bo w świecie przetwarzania danych od zawsze dużym wyzwaniem, oprócz wolumenu, jest właśnie format.

      No dobrze, ale co można dzięki temu ujednoliceniu uzyskać?

      Dobrym przykładem jest firma kurierska DPD. W czasie pandemii firma dostarcza ok. 150 tys. paczek dziennie. Każda paczka to co najmniej pięć skanów kodu od momentu odebrania do momentu jej dostarczenia. Oznacza to, że każdego dnia firma przetwarza ok. 1 mln rekordów i 250–300 GB danych. Dzięki integracji baz danych i instalacji maszyny Oracle Exadata proces przetwarzania istotnie przyspieszono. Wdrożenie samej tylko nowej wersji bazy danych przyspieszyło obliczenia aż 5-krotnie. Dodatkowo przetwarzanie operacji w jednej bazie danych pozwala też udostępnić ją pięciu innym oddziałom DPD w regionie Europy Środkowej.

      A co w kontekście bezpieczeństwa daje wspominana wcześniej automatyzacja? Automat wypada lepiej niż człowiek?

      Tak, bo to bardzo logiczny kierunek rozwoju technologii. Firmy już od dawna mierzą się z problemem dostępności kadr IT i to nie tylko w Polsce. Automatyzacja w jakiejś mierze ten problem rozwiązuje, zresztą podobnie jak kwestie błędu ludzkiego.

      W najnowszej wersji platformy Exadata X8 Oracle wprowadził funkcje automatycznego uczenia, w tym Automatic Indexing, która dostraja bazę danych do zmieniających się wzorców użytkowania. Proces zwiększa jej wydajność, eliminując jednocześnie konieczność ręcznego strojenia. Exadata X8 została również wyposażona w nowe automatyczne funkcje monitorowania wydajności, które łączą w sobie sztuczną inteligencję, najlepsze procedury oraz wiele lat testów w warunkach rzeczywistych.

      Za innowacje trzeba jednak zapłacić, często słono.

      Niekoniecznie. Przykładowo instalacja konwergentnej bazy daje użytkownikowi ogromne oszczędności, ponieważ nie musi on instalować oddzielnej bazy dla każdego rodzaju danych. Obsługuje ona zarówno dane przestrzenne do rozpoznawania lokalizacji, JSON do przechowywania dokumentów, IoT do integracji urządzeń, technologie in-memory do analizy w czasie rzeczywistym i oczywiście tradycyjne dane relacyjne. Zapewniając obsługę wszystkich tych typów danych, baza tego typu może obsługiwać wszelkiego rodzaju obciążenia: od IoT przez block chain po analizy i uczenie maszynowe. Poradzi sobie także zdowolnym modelem programistycznym, takim jak mikrousługi, eventy, REST CI/CDitd. Innym przykładem jest wspominana już wcześniej maszyna bazodanowa Oracle Exadata. Jest to produkt o tak wielkiej mocy obliczeniowej i pojemności, że pozwala skonsolidować w jednym urządzeniu wiele oddzielnych baz danych. Dlatego Exadata staje się powoli standardem w tych firmach, które operują wielkimi wolumenami danych. Korzystają z niej m.in. cztery spośród pięciu największych globalnych firm w sektorze bankowości, telekomunikacji i handlu detalicznego. A w sumie używa jej 77 proc. firm z listy Fortune Global 100.

      Już teraz miliony Polaków są beneficjentami danych przetwarzanych na maszynach Exadata. Robimy przelewy, rozliczamy transakcje kartowe, paliwowe czy kupujemy przez Internet i śledzimy przesyłki. Nowością dla nas jest sprzedaż do sektora produkcyjnego, gdzie na naszej maszynie jest kontrolowany proces produkcyjny i eliminowane są usterki. Z kolei nasz flagowy produkt, Oracle Database, jest wyposażony w cały wachlarz funkcji, które dbają o bezpieczeństwo danych użytkownika tam składowanych. Oprócz wymienionych już wcześniej do najważniejszych należą: szyfrowanie, anonimizowanie, maskowanie, ograniczanie dostępu do wycinka danych, śledzenie czynności na bazie i monitoring całego systemu.

      rozmawiał Wojciech Gryciuk

      Innowatorzy na przekór pandemii

        Rozwój społeczności innowatorów i przedsiębiorców technologicznych, wsparcie wzrostu klientów, a także umożliwianie nowych partnerstw oraz inicjatyw fundraisingowych – tak w ogromnym skrócie można podsumować pierwsze dwa lata działalności Cambridge Innovation Center w Warszawie.

        Kampus Innowacji CIC Warsaw rozpoczął działalność w czerwcu 2020 r. z zamiarem otwarcia nowego rozdziału w historii rozwoju sektora innowacji w regionie Europy Środkowo- -Wschodniej. To innowacyjna przestrzeń coworkingowa nastawiona nie tylko na udostępnianie przestrzeni do pracy, lecz także na budowanie społeczności i wspieranie kultury innowacyjności. – 2021 był rokiem pełnym wyzwań dla nas, naszej społeczności i całego ekosystemu innowacji. To, co nas najbardziej satysfakcjonuje, to rezultaty naszej wspólnej pracy, widoczne w raporcie CIC Warsaw 2021, które jasno pokazują, że razem możemy dokonać niemożliwego – mówi Jerzy Brodzikowski, General Manager w CIC Warsaw.

        Nowy model pracy

        Otwarcie CIC Warsaw odbyło się zaledwie kilka miesięcy po wybuchu pandemii COVID-19, która spowodowała globalną izolację i wywarła negatywny wpływ na całą gospodarkę, w tym także branżę elastycznych biur. W czasach pracy zdalnej wiele firm zrezygnowało z wynajmu przestrzeni biurowych. – To był trudny czas dla elastycznych przestrzeni biurowych, ale wierzyliśmy w to, co mieliśmy do zaoferowania jako CIC Warsaw, i zdecydowaliśmy się na otwarcie, dostosowując się do nowe rzeczywistości pracy zdalnej oraz hybrydowej. Ponieważ tradycyjny model pracy już wtedy odchodził w zapomnienie, skupiliśmy się na oferowaniu maksymalnej elastyczności oraz wprowadziliśmy wiele środków, aby zapewnić jak najwyższy stopień bezpieczeństwa w naszej przestrzeni – wyjaśnia Brodzikowski.

        Podjęcie ryzyka się opłaciło: CIC Warsaw szybko zdobyło klientów i w ciągu ostatnich dwóch lat stało się dynamicznie działającym centrum innowacji i biznesu w Warszawie. Obecnie skupia w swojej społeczności aż 220 start-upów, scale-upów oraz firm z branż wspierających ekosystem innowacji. W samym 2021 r. to grono zasiliło 126 firm. Reprezentują 16 różnych segmentów biznesu, często działają na styku różnych dziedzin. Tym samym przestrzeń CIC Warsaw prężnie działała nawet w czasie, gdy większość przestrzeni biurowych i coworkingów dopiero wraca do stanu sprzed pandemii. Klienci CIC także odczuli skutki globalnego kryzysu zdrowotnego. Zapytani o największe wyzwania, z którymi musieli się zmierzyć w 2021 r., najczęściej wskazywali na problemy z poszerzaniem bazy swoich klientów i zatrudnianiem nowych pracowników. W trzeciej kolejności najczęściej wskazywali trudności związane z fundraisingiem i kwestiami technologicznymi.

        1600 nowych pracowników

        Pomimo tych wyzwań członkowie CIC razem zatrudnili w2021 r. ponad 1600nowych pracowników. Około 40proc. z nich udało się także pozyskać środki na działalność w całkowitej kwocie 19,1 mln dol. Środki pochodziły z różnych źródeł, w tym od aniołów biznesu, z grantów, crowdfundingu czy funduszy venture capital. Łączenie przedsiębiorców i inwestorów jest ważnym elementem działalności CIC Warsaw.

        Według Brodzikowskiego te liczby pokazują determinację klientów i członków społeczności, aby odnieść sukces w obliczu niepewności i niejasności. Jesteśmy niezwykle dumni z tych sukcesów. Chciałbym również przyznać, że nie byłoby to możliwe bez zaangażowania i współpracy naszych utalentowanych i ambitnych członków zespołu CIC Warsaw. Dziękuję im za zaangażowanie wbudowanie tej kwitnącej społeczności. Sukces warszawskiego Cambridge Innovation Center opiera się m.in. na bogatej ofercie eventowej oraz dedykowanych programach skupiających się na konkretnych obszarach technologii. CIC tworzy również centra wymiany wiedzy (Hubs) wokół technologii kosmicznych (we współpracy z Polską Agencją Kosmiczną), Internet of Everything (we współpracy z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną) czy PropTech (we współpracy z PropTech Foundation) i zarządza nimi. Co więcej, na przestrzeni CIC Warsaw znajduje się również drukarnia 3D „Prototyping Terrace” zarządzana przez firmę Sygnis. Ta zróżnicowana oferta odróżnia CIC Warsaw od innych przestrzeni coworkingowych dostępnych w stolicy.

        Sprawdzony model

        Warszawska filia CIC opiera się na sprawdzonym modelu wywodzącym się z Cambridge Massachusetts. Głównym zadaniem kampusu jest budowanie, wspieranie i promocja innowacji w regionie Europy Wschodniej i Centralnej oraz umożliwianie współpracy różnym podmiotom zainteresowanym rozwijaniem ekosystemu. Użytkownikami kampusu mogą być małe i średnie firmy, korporacje, organizacje pozarządowe, uczelnie oraz fundusze inwestycyjne. W skład Kampusu Innowacji wchodzą CIC Warsaw, lokalna i globalna społeczność przedsiębiorców i innowatorów pracujących w serwisowanych przestrzeniach biurowych i coworkingowych najwyższej klasy, Fundacja Venture Café zajmująca się demokratyzowaniem dostępu do innowacji, dbaniem o różnorodność ekosystemu oraz łączeniem innowatorów w wymiarze lokalnym, krajowym i globalnym, pierwsza dostępna publicznie nieodpłatna strefa do współpracy District Hall, klub dedykowany szerokiemu gronu liderów środowisk skupionych wokół innowacji Trend House oraz Voice House Podcast Studio, prowadzone przez Jarosława Kuźniara. W kampusie znajdują się także kawiarnia Cafe 21 oraz restauracja Masterminds.

        – Nie spoczywając na laurach, nadal pracujemy nad tym, aby CIC Warsaw było miejscem dla innowatorów, start-upów, firm, firm venture capital i wszystkich zainteresowanych polepszaniem świata przez innowacje. Wraz z Fundacją Venture Café Warsaw chcemy być w centrum tych zmian i nie możemy się doczekać, co przyniesie przyszłość. Pierwsze kroki zostały już poczynione i patrząc wstecz na to, co osiągnęliśmy w 2020 i 2021 r., wiem, że zmierzamy we właściwym kierunku – komentuje J. Brodzikowski

         

        Jerzy Brodzikowski – General Manager w Cambridge Innovation Center w Warszawie. Specjalizuje się w zarządzaniu elastycznymi przestrzeniami biurowymi, nowych technologiach oraz rozwoju start-upów. Wcześniej Team Leader i Business Development and Partnerships Manager w HubHub w Warszawie oraz Community Development Manager w TechHub Warsaw przy Google Campus (obecnie Google for Startups). Wcześniej był m.in. dyrektorem ds. współpracy międzynarodowej, dyrektorem ds. administracyjnych oraz koordynatorem projektów w Fundacji Instytut Lecha Wałęsy. Współorganizował również Światowy Szczyt Laureatów Pokojowej Nagrody Nobla w Warszawie w 2013 r.

        DZIEŃ WOLNOŚCI PODATKOWEJ 2022

          29 edycję DWP wsparła Fundacja Wolności Gospodarczej

          Centrum im. Adama Smitha oblicza Dzień Wolności Podatkowej w Polsce od roku 1994.

          W roku 2022 Dzień Wolności Podatkowej jest obliczany i obchodzony już po raz dwudziesty dziewiąty.

          W tym roku Dzień Wolności Podatkowej przypada 13 czerwca w 164 dzień roku. Na opłacenie wszystkich danin, czyli podatków, niezależnie od tego jak się nazywają, w tym opłat i składek, a które są przymusowe, pracujemy 163 (sto sześćdziesiąt trzy) dni z 365, czyli o 9 dni krócej niż w roku 2021.

          W zbliżonym terminie do obecnego DWP przypadł 14 czerwca w latach 2008 i 2009. W 2021 roku Dzień Wolności Podatkowej przypadał 22 czerwca, w 2020 roku – 10 czerwca, w 2019 roku – 8 czerwca, a w roku 2018 – 6 czerwca.

          Dzień Wolności Podatkowej jest symbolicznym momentem, gdy przestajemy pracować dla rządu, a zaczynamy pracować dla siebie i dla naszych rodzin.

          W ciągu roku pracujemy, jednocześnie zarabiamy i płacimy podatki oraz składki bez rozdzielania tych czynności. Gdybyśmy jednak umownie od początku roku
          w pierwszej kolejności opłacali wszystkie podatki zapłacone w ciągu całego roku, to dzień, w którym pieniądze po wcześniejszym opłaceniu wszystkich nałożonych na nie obciążeń,ś byłyby symbolicznym Dniem Wolności Podatkowej.

          Do obliczenia Dnia Wolności Podatkowej służy relacja udziału wszystkich wydatków sektora publicznego (tj. budżetu państwa, wydatków samorządów, rządowych funduszy celowych itp.) do Produktu Krajowego Brutto.

          Znacząca zmiana daty Dnia Wolności Podatkowej na korzyść obywateli jest wynikiem wyłącznie nominalnego wzrostu PKB w relacji do wydatków sektora publicznego. W roku 2022 wygaszana jest większość wydatków rządowych m.in. związanych z tzw. tarczami, które sprawiły, że DWP w roku 2021 przypadł 22 czerwca. W roku 2022 liczne wydatki rządowe są praktycznie zamrożone, w tym m.in. wynagrodzenia w sferze budżetowej względem wzrostu PKB, którego nominalne powiększenie jest w części wynikiem inflacji.

          Rosnący dług publiczny jest też podatkiem, tyle że płacony w ratach przez żyjące pokolenia i jeszcze nienarodzone. Jest miarą poważnej wady ustrojowej i choroby obecnego modelu demokracji.

          W ciągu 2 lat długi zaciągnięte na poczet przyszłych pokoleń wzrosły o ponad 364 miliardy złotych!

          Metoda liczenia długu publicznego wg Polski i Unii Europejskiej różni się.

          Według krajowej metodyki dług publiczny na koniec 2019 roku wynosił ponad 990 miliardów, złotych a na koniec grudnia 2020 roku przewyższył 1 bilion 111 miliardów złotych, by pod koniec 2021 roku sięgnąć 1 biliona 148 miliardów złotych.

          Według Eurostatu dług sektora instytucji rządowych i samorządowych w Polsce na koniec 2019 roku wynosił ponad 1 bilion 45 miliardów złotych (czyli o 55 miliardów więcej niż według polskiej metodyki), a na koniec 2020 aż 1 bilion 336 miliardów złotych (o prawie 225 miliardów więcej). Rok 2021 zamknięto tak liczonym długiem na poziomie 1 biliona 410 miliardów złotych (prawie 262 miliardy wyższym niż według polskiej metodyki).

          KOMENTARZE EKSPERTÓW:

          Komentarz do Dnia Wolności Podatkowej w 2022 roku dr Kamila Zubelewicza, Collegium Civitas, b. członka Rady Polityki Pieniężnej: „Syntetycznym źródłem danych na temat kondycji sektora rządowego i samorządowego w Polsce, rozumianego zgodnie z metodyką unijną, są Wieloletnie Plany Finansowe Państwa (WPFP), publikowane – poza rokiem 2020 – od 2010 roku.

          Można zauważyć pewną prawidłowość w konstruowaniu WPFP – plany na bieżący rok częściej uwzględniają szybszy wzrost deficytu względem PKB w stosunku do wyników roku poprzedniego; obietnice ograniczania tego deficytu względem PKB są natomiast regularnie składane dla trzech kolejnych lat objętych planami. O ile jednak w 2013 roku planowano w tej perspektywie ograniczenie deficytu do 1,6% PKB, o tyle obecnie przewiduje się jego redukcje do 2,5% PKB.

          Udział długu publicznego w PKB, nie licząc przesunięć części środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych, rósł systematycznie do 2017 roku. Dopiero lata 2018–2019 dawały szansę na odwrócenie tego trendu. Zwiększenie wydatków publicznych związanych z tarczami antycovidowymi zachwiało jednak tą zmianą. W najbliższych latach mało prawdopodobna wydaje się nominalna redukcja długu. Przy rekordowo niskich i malejących realnych stopach procentowych jego spadek w proporcji do PKB osiągany jest obecnie kosztem oszczędzających w pieniądzu.

          Wzrost udziału dochodów i wydatków publicznych w PKB odbywa się równolegle. W ciągu ostatnich 10 lat Polska gospodarka stała się bardziej zdominowana przez państwo i samorządy. W efekcie obserwujemy klasyczny efekt wypierania prywatnych inwestycji przez zadłużenie publiczne, tylko w części przeznaczana na wydatki inwestycyjne.

          Wcześniejsze obchody Dnia Wolności Podatkowej w 2022 roku wynikają z redukcji wydatków publicznych o wydatki związane z tarczami antycovidowymi. Równolegle obserwujemy szybki wzrost inflacji. W 2021 roku zakładano, że w 2022 roku wyniesie ona… 2,8%, w kwietniu 2022 roku szacunki na ten rok podniesiono do 9,1%. Z jednej strony zatem mamy do czynienia z ustalonym w ustawie budżetowej nominalnym limitem wydatków publicznych. Z drugiej strony zaś szybki wzrost PKB po okresie zamrażania gospodarek oraz wysoka inflacja wywołana czynnikami popytowymi i podażowymi skutkują wysokim wzrostem nominalnego PKB. W efekcie udział wydatków publicznych w PKB w stosunku do ubiegłego roku spadł, ale nadal jest daleki od historycznych minimów.

          W kontekście tych rozważań warto przypomnieć sytuację z 2016 roku, kiedy to nowy rząd nie zwiększył nominalnie wydatków publicznych w stosunku do roku poprzedniego. Przy utrzymującej się deflacji pozwoliło to przedsiębiorcom na przeorientowanie produkcji na bardziej rynkową i zaowocowało szybkim wzrostem gospodarczym w kolejnych latach.

          Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, przypomniał, że Centrum im. Adama Smitha prezentuje Dzień Wolności Podatkowej nieprzerwanie od 1994 roku. Inicjatorem Dnia Wolności Podatkowej w Polsce był Krzysztof Dzierżawski (1948–2004), ekspert Centrum. Dzień Wolności Podatkowej w 2022 roku przypada 13 czerwca i jest 9 dni wcześniej, niż w ubiegłym roku. Wcześniejszy Dzień Wolności Podatkowej nie jest świadomym i zaplanowanym działaniem rządu na rzecz zmniejszenia ciężarów podatkowych w Polsce, ale efektem nominalnego wzrostu PKB spowodowanego głównie inflacją. Działanie rządu sprowadza się nie tylko do podwyższania opodatkowania, ale dalszego komplikowania systemu podatkowego w Polsce. System ten został sklasyfikowany w ramach państw należących do OECD na przedostatniej pozycji ze względu na brak jego przejrzystości oraz jego zawiłości. Przedostatnie miejsce zostało przyznane przed wejściem w życie rozwiązań tzw. Polskiego Ładu. Do czasu jego wprowadzenia według rankingu Banku Światowego „Doing Business” z roku 2020 rozliczanie podatków w Polsce zajmowało już 334 godziny, a w Estonii 50 godzin.

          System podatkowy upodobnił się do biurokratycznej oraz opresyjnej podatkowej pańszczyzny, w której nie sposób znać po tzw. Polskim Ładzie nawet jej prawdziwego wymiaru. Samodzierżawie podatkowe połączone z darwinizmem interpretacyjnym przepisów podatkowych stało się największym zagrożeniem dla przewidywalnego prowadzenia działalności gospodarczej dla polskich firm rodzinnych. System nie nadaje się do kolejnych korekt oraz liftingów, a do całkowitej zmiany.

          Podatki w naszym państwie nie mogą być źródłem dodatkowej destabilizacji aktywności społecznej oraz gospodarczej uniemożliwiającej bezpieczne i przewidywalne zarówno życie, jak i prowadzenie działalności gospodarczej.

          Zdaniem prof. Konrada Raczkowskiego, dyrektora Centrum Gospodarki Światowej UKSW, „Dzień Wolności Podatkowej dla wielu może brzmieć nonsensownie, gdyż oznacza, jakby podatki były karą za dostęp do bezpłatnych usług publicznych. W samej nazwie tego święta można doszukać się metafory, że podatnicy są uwięzieni w spirali podatkowej i tylko od czasu do czasu mogą liczyć na wolność podatkową. W istocie jest w tym pewna logika i pewna prawda. Kluczem porządkującym jest ekwiwalentność świadczeń wzajemnych na linii państwo–obywatel. Jeżeli nie byłaby ona gwarantowana ze strony państwa, to oznaczałoby, że podatnicy w istocie rzeczy podlegaliby kilkukrotnemu nadmiarowemu opodatkowaniu wszędzie tam, gdzie poprzez różne tytuły podatkowe nazywane eufemistycznie również składkami, państwo zmniejszałoby dochody rozporządzalne gospodarstw domowych i zyski firm, tworząc nową kategorię podatkowych wydatków konsumpcyjnych i nie amortyzowanych podatkowych wydatków inwestycyjnych. Bilans tej operacji byłby dodatni tylko wtedy, kiedy budżet państwa i budżet jednostek samorządu terytorialnego notowałby zerowy deficyt, przy zwiększonej możliwości spłaty zadłużenia publicznego i jednocześnie – zapewnieniu możliwości dalszego osiągania dobrostanu w społeczeństwie”.

          1. Dr Jacek Gniadek, SVD, ekspert Centrum im. Adama Smitha, zauważył, że „Dzień Wolności Podatkowej jest w tym roku wcześniej, niż w roku ubiegłym tylko dlatego, że nastąpił nominalny wzrost PKB. Cały czas zagrożone są nie tylko portfele Polaków, ale przede wszystkim zasada subsydiarności. Papież Pius XI w roku 1931 pisał, że nie wolno odbierać poszczególnym ludziom i powierzać społeczeństwu tego, co mogą wykonać z własnej inicjatywy. Powstaje zatem pytanie, jaka jest rozsądna ilość własności prywatnej? Odpowiedź podpowiada nam angielski i katolicki pisarz Gilbert K. Chesterton, który stwierdził, że jest nią własna firma, własna farma, własny zawód. Rozproszona własność prywatna pociąga za sobą decentralizację władzy i pozostawienie owoców pracy w rodzinnych budżetach. Rządowi warto przy tek okazji przypomnieć, że jego podstawowym zadaniem jest ochrona własności prywatnej.

          Według prof. Adama Mariańskiego, z Uniwersytetu Łódzkiego, założyciela Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych, „obchody dnia wolności podatkowej z każdym kolejnym rokiem przynoszą co raz większe rozgoryczenie. Nie chodzi tylko o rosnące obciążenia podatkami, składkami i opłatami. Polski system podatkowy silnie ingeruje w wolność jednostki oraz wolność gospodarczą. Jest to wynikiem populizmu polityków, zwłaszcza jak odwołują się do sprawiedliwości społecznej. Tymczasem nie ma nic bardziej niesprawiedliwego niż sprawiedliwość społeczna. Opiera się na subiektywnych poglądach, wrażeniach i ocenach niezależnych od ciężkiej pracy i przedsiębiorczości jednostki. To zaś prowadzi do niesprawiedliwości polegającej na arbitralnym ustalaniu przez władcę podatkowego wysokości obciążeń daninowych. Dodatkowo polski nieład to przykład rażącego niechlujstwa legislacyjnego. Jednak jego skutki odczuwają miliony podatników.

          Polskiego systemu podatkowego nie da się już naprawić, trzeba go zbudować od nowa. Jednak w pierwszej kolejności należy przygotować zasadniczą reformę podatków dochodowych.

          Zdaniem prof. Roberta Gwiazdowskiego, przewodniczącego Rady Centrum im. Adama Smitha, „państwo, żeby mogło funkcjonować potrzebuje pieniędzy. Od podatników oczywiście. Niektórzy twierdzą, że państwo w ogóle nie musi funkcjonować, a inni, że państwo ma swoje pieniądze.

          Mam wrażenie, że Putin nie zlikwiduje państwa więc i inni nie mogą. A ci, którzy twierdzą, że państwo ma swoje pieniądze podatków zlikwidować nie chcą. Więc musimy je jednak płacić. Niestety coraz więcej. Będziemy płacić, bo rząd nie ma jednak swoich pieniędzy. To znaczy ma – te które wcześniej były nasze.

          Obok licznych podatków w tym roku szczególnie ważny jest podatek inflacyjny. Nakładany sprzecznie z konstytucją. Bo nie w drodze ustawy – czego wymaga przecież Konstytucja. Ale od lat nikomu to nie przeszkadza. A przecież z punktu widzenia podatnika, który ma 100 zł i może za nie kupić 100 bułek, jest obojętne, czy rząd zabierze mu 10 zł podatku i będzie mógł kupić 90 bułek, czy rząd doprowadzi do inflacji i za 100 zł będzie mógł kupić 90 bułek.

          I potwierdza się przy okazji, co Centrum im. Adama Smitha powtarza za Jeanem Baptistą Say’em, że wszystkie podatki są przerzucalne. Wszyscy przedsiębiorcy przerzucają na klientów wyższe podatki, które rząd na nich nałożył w tzw. Nowym Ładzie. Wykorzystują do tego pretekst, jakim jest inflacja, bo gdy jej nie ma są bardziej ostrożni (choć też to robią ale nie tak szybko i bez dodatkowych „nakładek”) co jeszcze bardziej zwiększa inflację. Kiedy będzie lepiej? Powiedzmy sobie szczerze – lepiej już było.

          Dzień Wolności Podatkowej okiem Marka Isańskiego, założyciela i prezesa Fundacja Praw Podatnika „podatki to oczywiste naruszenie prawa własności jednostki. Obywatele, co do zasady, zgodzili się, że będą je płacić. Pewnie to wielu polityków i urzędników skarbowych zdziwi, ale obywatele wręcz chcą płacić podatki. Jedni z pobudek patriotycznych, a zdecydowana większość dla tzw. „świętego spokoju”. Wiedząc, że to obowiązek, chcą go wykonać i nie mieć problemów z kontrolami, które zabierają dużo czasu. Normalny człowiek mając jedno życie chce poświęcać czas na pracę, rodzinę czy wypoczynek, a nie na prowadzenie sporu z fiskusem. Sporu o którym wie, że zawsze stoi na złej pozycji.

          Konstytucja gwarantuje, że podatki muszą być racjonalne, bo nie mogą naruszać istoty prawa własności. Racjonalność ta jest w rękach parlamentu, który uchwala wysokość stawek podatkowych. Nie trzeba być zbyt uważnym obserwatorem naszej rzeczywistości aby zauważyć, że ta „racjonalność” i „nienaruszenie istoty prawa własności” nie są poważnie traktowane przez rządzących.

          Niby wszyscy oni wiedzą, bądź wiedzieć powinni, to, że im niższe podatki, tym ludzie chętniej będą je dobrowolnie płacili, a im wyższe, tym większa motywacja, aby szukać rozmaitych „optymalizacji” podatkowych. Od lat przypadający w czerwcu DWP jest dowodem, że tej prostej zasady kolejni rządzący nie przestrzegają. Jednak dla wielu jest to też powód do małego optymizmu, bo po tym dniu będą pracowali rzeczywiście „dla siebie”.

          Niestety są też obywatele, a nawet całe grupy, które DWP świętować nie będą, bo dla nich taki dzień nigdy nie nastąpi.

          Niby wszyscy oni wiedzą, że im prostszy system podatkowy, tym obywatele sprawniej będą płacić podatki. Obywatel zapłaci tylko taki podatek jaki zrozumie, że na nim ciąży. Podatek musi jasno wynikać z ustawy, która ma chronić jego konstytucyjnych praw. Nie może on się domyślać jaki podatek właściwie ma zapłacić. Nie może być też tak, że podatki „wymyślane” są przez garstkę nadgorliwych urzędników, a tym bardziej nie może być tak, że „wymyślony” podatek zaakceptuje sądownictwo w ramach źle pojętej kontroli działania administracji, która często sprowadza się do firmowania tego co urząd zrobił, zamiast ochrony praw obywateli.

          Sytuacje takie wcale nie są rzadkością i zajmuje się nimi Fundacja Praw Podatnika. Spotyka to najczęściej zwykłych, przeciętnych obywateli, np. tych, którzy w spadku po najbliższej rodzinie dostali mieszkanie obciążone kredytem. Gdy spadkobiercy nie są w stanie spłacać rat, to muszą sprzedać to mieszkanie. Otrzymane pieniądze oczywiście przekazują do banku na spłatę kredytu. Natomiast wskutek zadziwiającej interpretacji przepisów przez nadgorliwych urzędników zaakceptowanej przez orzecznictwo „wymyślono”, że państwu należy się podatek dochodowy (!) od tego, co dostał bank.

          Ten podatek dochodowy pobierany od lat jest czystym wymysłem urzędniczo-sądowym. Wymuszona tą absurdalną praktyką dokonana została zmiana ustawy. Spowodowała, że nie jest on naliczany, ale dopiero od spadków nabytych po 2018 roku. Czyli nadal jest nakładany, gdy dokonano spłaty długów spadkowych ze sprzedaży mieszkania nabytego w 2017 czy 2018 roku.

          Osoby, które np. spłaciły do banku 500 tys. zł kredytu wziętego przez spadkodawcę na spadkowe mieszkanie, zobowiązane są zapłacić 19% od tej kwoty podatku dochodowego, czyli muszą zapłacić 95 tys. zł podatku.

          Dla większości z tych osób DWP jest dniem teoretycznym, ale w tym znaczeniu, że nie nastąpi nigdy”.

          ZMIANA SYSTEMU PODATKOWEGO WG. CENTRUM IM. ADAMA SMITHA

          W 2021 roku nie tylko nie poprawiono systemu, ale przygotowano zmianę, która była rewolucyjna w jak najgorszym tego słowa znaczeniu. Zmiana systemu nie jest już fakultatywna lecz obligatoryjna, dlatego przypominamy i ponawiamy nasze propozycje jego zmiany.

          Trzy postulaty Centrum im. Adama Smitha z okazji Dnia Wolności Podatkowej w 2020, a ponowione w 2021 są w roku 2022 stały się wymagalne i konieczne.

          Pierwszą propozycją jest uwolnienie pracy od opodatkowania ZUS, składkami i podatkami. Minimum to zwolnienie z obciążeń dodatkowej pracy oraz pracy w nadgodzinach, aby zwiększyć motywację przedsiębiorców do tworzenia nowych miejsc, a obywateli do wytężonej pracy.

          Drugą propozycją jest likwidacja tzw. podatku Belki, który przy ciągle realnie ujemnych stopach procentowych oraz nadzwyczajnie wysokiej inflacji jest dziś podatkiem od inflacji. Rząd ma rosnące potrzeby pożyczkowe. Likwidując podatek od zysków kapitałowych, a dziś od inflacji może zwiększyć zainteresowanie swoimi papierami dłużnymi i tym samym zrepolonizować dług.

          Trzecią propozycją jest utrzymanie zwolnienia z ZUS dla mikroprzedsiębiorców (samozatrudnionych), a docelowo przeniesienie ich do systemu KRUS. Działalność mikroprzedsiębiorców jest podobna co do skali do działalności rolniczej, dlatego należy zrównać te grupy zawodowe w zasadach ubezpieczenia społecznego oraz płaconych podatków.

          Czwartą propozycją jest likwidacja opodatkowania rządu przez samego siebie i transferów, które dokonuje w ramach finansów publicznych np. nie tylko emerytur (wszystkich, bez względu na wysokość), rent i zasiłków, ale wszystkich wynagrodzeń dla urzędników sfery publicznej.

          Piątą propozycją jest przeprowadzenie uczciwej prywatyzacji dla obywateli polskich „martwego kapitału” (będącego własnością skarbu państwa i samorządów), jak pisał prof. Hernado de Soto, po to, żeby zwiększyć produktywność gospodarki narodowej – wykorzystując rezerwy proste.

          Pan Premier rządu Rzeczypospolitej wielokrotnie powoływał się na Dzień Wolności  Podatkowej Centrum im. Adama Smitha (po raz pierwszy 12 grudnia 2018 roku) i wyrażał wolę, aby dzień ten wypadał coraz wcześniej w Polsce i zbliżał się do … daty podobnej jak w USA. Życzenia nasze i pana Premiera spełnią się wówczas, gdy przeprowadzi on zmianę systemu podatkowego, którą Centrum przygotowywało od lat. Skoro pan Premier odwoływał się do wiedzy i praktyki medycyny, to najwyższy czas skorzystać z wiedzy oraz doświadczenia ekonomistów i praktyków w sprawie podatków.

          Jesteśmy gotowi do pracy ze wszystkimi, którzy chcą dokonać zmian podatków na korzyść obywateli i przedsiębiorców, dzięki czemu również zyska, a nie straci nasze państwo, którego stan finansów publicznych jest w stanie alarmującym.

           

          Kontakt: Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha: tel.: 501 601 577

           

          Tabela 1. Dni wolności podatkowej w Polsce w latach 1994–2022

          Rok Dzień wolności podatkowej
          1994 1 lipca
          1995 6 lipca
          1996 4 lipca
          1997 28 czerwca
          1998 22 czerwca
          1999 16 czerwca
          2000 16 czerwca
          2001 18 czerwca
          2002 24 czerwca
          2003 28 czerwca
          2004 24 czerwca
          2005 23 czerwca
          2006 24 czerwca
          2007 16 czerwca
          2008 14 czerwca
          2009 14 czerwca
          2010 23 czerwca
          2011 24 czerwca
          2012 21 czerwca
          2013 22 czerwca
          2014 14 czerwca
          2015 11 czerwca
          2016 15 czerwca
          2017 9 czerwca
          2018 6 czerwca
          2019 8 czerwca
          2020 10 czerwca
          2021 22 czerwca
           

          2022

           

          13 czerwca

           

           

          Źródło: Centrum im. Adama Smitha.

          Inwestycja w komunikację to pewny kapitał na przyszłość

            Katarzyna Jarczewska – Partnerka i współwłaścicielka założonej w 1997 roku agencji reklamowej i PR, Media Forum. Ekspert ds. komunikacji, public relations, zarządzania sytuacjami kryzysowymi oraz strategii marketingowych przedsiębiorstw.

            Na rynku działają setki agencji public relations, jednak to te z największym doświadczeniem i różnorodnym portfolio dostarczają klientom realną wartość dodaną. Taka właśnie jest agencja Media Forum. Agencja, którą współtworzy Katarzyna Jarczewska zdecydowanie może pochwalić się długoletnim stażem. Przez 25 lat działalności agencji zgromadzony został wyjątkowy know-how, który wprowadza przedsiębiorców na nowy poziom ich działalności.

            Biznes oparty na doświadczeniu

            Agencja Media Forum jest obecna na rynku od 1997 roku. Szybko butikowa agencja reklamowa zmieniła się w interdyscyplinarny zespół współpracujący z największymi markami w kraju. Katarzyn Jarczewska – jedna z założycielek agencji – zauważyła również kiełkujące w polskich realiach nowatorskie podejście do komunikowania biznesu – public relations. Mówimy tu o późnych latach 90. i wczesnych 2000., kiedy to PR był wyłącznie ciekawostką prosto z Zachodu.

            – Wraz z zespołem uważnie obserwowaliśmy branżę reklamową m.in. w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. To właśnie stamtąd czerpaliśmy inspiracje i najlepsze praktyki najbardziej znanych agencji. Dzięki temu mogliśmy realizować jeszcze lepsze projekty dla naszych klientów w Polsce. Z czasem usługami Media Forum zaczęły się interesować również międzynarodowe korporacje, ale to wdrażanie ofert PR-owych było dla nas największym game-changerem – wspomina Katarzyna Jarczewska, współzałożycielka i Head of Client Service w Media Forum.

            PR szyty na miarę

            Rozmawiając z Katarzyną Jarczewską o sekretach agencji, współzałożycielka Media Forum odpowiada krótko – uczciwy i transparentny biznes nie ma tajemnic. Zespół jest nastawiony na ciągły rozwój, wdrażanie nowych rozwiązań i odważne podejście do powierzonych zadań. Klienci agencji to zarówno małe, średnie, jak i duże przedsiębiorstwa – prawdziwi liderzy w swoich branżach i według relacji wielu z nich – ich sukces to w dużej części zasługa sprawnej komunikacji marketingowej i PR-owej.

            – Nie priorytetyzujemy naszych klientów. Każdy biznes z osobna, który współpracuje z Media Forum, jest równie istotny, niezależnie od stażu na rynku czy skali działania. Wszyscy są traktowani wyjątkowo podmiotowo, a nasz zespół od podstaw uczy się prawideł danej branży. Ktoś by powiedział, że jeśli prowadzimy działania komunikacyjne od ćwierć wieku, powinniśmy już znać niektóre rynki na wylot. Tak, faktycznie mamy ogromne doświadczenie, jednak nie spoczywamy na laurach. Stawiamy na cyklicznie odświeżaną wiedzę ekspercką, a nie utarte schematy – podkreśla Katarzyna Jaczewska.

            Inwestycja w przyszłość

            Czym właściwie jest PR w wydaniu Media Forum? Jak podają członkowie zespołu, pod szerokim pojęciem public relations kryje się szereg usług, dzięki którym przedsiębiorcy mogą dotrzeć do nowych klientów, umocnić więź z obecnymi, a także na stałe zagościć w polskim środowisku biznesowym. Agencja zajmuje się m.in. kontaktem z mediami, redakcją materiałów prasowych, współprowadzi szkolenia z wystąpień medialnych, a wisienką na torcie jest tzw. pozycjonowanie eksperckie. To jedna z najpopularniejszych usług Media Forum, ponieważ wpisuje się w wyjątkowo pożądany personal branding.

            – Pozycjonowanie eksperckie to w dużym skrócie wsparcie przedsiębiorców w komunikowaniu ich wiedzy, doświadczeń i know-how. Podczas tego procesu kontaktujemy się z największymi mediami w kraju, umawiamy spotkania, publikacje, nagrania i występy na żywo. W przeważającej części przypadków efekty widać już po relatywnie krótkim czasie – dana marka jest o wiele bardziej rozpoznawalna, cytowana, a w rezultacie – wspierana przez inwestorów czy klientów indywidualnych. To ogromna szansa dla polskiego biznesu, której nie można zmarnować – puentuje Katarzyna Jarczewska z Media Forum.

            Takie agencje jak Media Forum to z perspektywy przedsiębiorców najlepszy punkt wyjścia do poważnych działań komunikacyjnych. Co ich wyróżnia? Doświadczenie, sprawdzone know-how oraz realne osiągnięcia. Dla klientów z kolei – są to gwarancje perspektywicznych projektów i po prostu świetnej współpracy.

            Pracownik kluczem do sukcesu firmy

              XXI wiek przyniósł ze sobą zmiany cywilizacyjne. Rozwój technologii i zmiana charakteru pracy, a przede wszystkim możliwość pracy zdalnej i hybrydowej oraz coraz większa potrzeba pracowników do zachowania równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym – to wszystko spowodowało ogromne zmiany na rynku pracy, które tylko przyspieszyła pandemia Covid-19.

              Coraz większego znaczenia nabierają pozapłacowe składniki wynagrodzenia, atmosfera i dobre relacje w organizacji czy poczucie przynależności do zespołu. Z roku na rok zyskują benefity, których celem jest pokazanie, że pracodawcy zależy na rozwoju osobistym i dobrobycie pracownika. Możliwość skorzystania z kursów i szkoleń lub zaangażowania się w godzinach pracy w pomoc innym czy też wsparcie pracodawcy przy oszczędzaniu na przyszłość, takie jak PPK czy PPE, stają się powoli coraz ważniejszymi argumentami w walce o dobrego pracownika. Pracodawcy przez lata przyzwyczaili się do tego, że największe talenty przyciąga magnes finansowy. Dlatego oferowali atrakcyjne wynagrodzenie, a w ramach benefitów pozapłacowych – służbowy samochód, telefon czy też dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Efekty pracy były zazwyczaj bardzo dobre, jednak pracownicy − przez brak poczucia wspólnoty i przynależności do zespołu czy firmy − przy odpowiedniej zachęcie zmieniali pracodawcę. Ponadto zmiany cywilizacyjne, kurczenie się świata, dostęp do nieznanych dotąd produktów i możliwość podróżowania obudziła w ludziach potrzebę zrównoważenia pracy i życia prywatnego. Hasło „work-life-balance” nabrało jeszcze większego znaczenia, gdy na rynek pracy zaczęli wchodzić przedstawiciele millenialsów oraz pokolenia Z. To wszystko wymaga od firm dostosowania się do nowych warunków i postawienia w centrum nie tylko klienta i akcjonariuszy, ale przede wszystkim pracownika. Dziś już nie wystarczy karnet na siłownię czy też pakiet zdrowotny – w oczach młodych pracowników jest to element oczywisty.

              Największą wartością jest człowiek

              Aktualnie największą wartością na rynku jest kapitał ludzki, pracownicy i współpracownicy firm, a także relacje z otoczeniem biznesowym. W Polsce jest obecnie ponad 600 tys. wakatów, które przeważają w branżach takich jak: produkcja, budownictwo, logistyka, ale też handel. Dużym wyzwaniem staje się więc także zatrzymanie odpływu pracowników, stąd też m.in. rosnąca popularność Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) jako benefitu pracowniczego, czyli jednej z możliwości docenienia i zwiększenia lojalności pracowników, która łączy finanse z bezpieczeństwem. Jak mówi Robert Zapotoczny, prezes zarządu PFR Portal PPK: Pracownicze Plany Kapitałowe to swoista tarcza przeciwodejściowa dla pracodawców. To przede wszystkim wymierna korzyść dla pracownika, który zyskuje oszczędności na jesień życia, a tym samym bezpieczeństwo finansowe. PPK jako benefit pracowniczy jest również wartością dla pracodawcy, który pozwala ograniczyć ryzyko kadrowe i utrzymać zatrudnienie. Jako narzędzie wynagrodzenia pozapłacowego sensu stricto daje możliwości różnicowania wpłat pracodawcy (od 1,5% do 4%) i staje się ważnym instrumentem zwiększającym zaangażowanie zatrudnionych. Dlatego istotne jest systemowe podejście do benefitów pracowniczych, dodanie celów, które tworzą wartość dla pracowników. – By pracownik chciał pozostać w firmie, musi stać się podmiotem, a nie przedmiotem zainteresowań. Dlatego tak istotne są takie motywatory jak PPK, które pozwalają przekonać pracownika, że pracodawcy zależy przede wszystkim na nim jako człowieku oraz dobrobycie jego i jego rodziny, zarówno teraz, jak i po zakończeniu aktywności zawodowej – dodał Robert Zapotoczny.

              Jak motywować najlepszych

              Prognozy wskazują, że osoby, wchodzące obecnie na rynek pracy, będą mogły liczyć na emeryturę w wysokości 25-30 proc. ostatniego wynagrodzenia. Dla wielu z nich będzie to oznaczało nagłe pogorszenie standardu życia, a w niektórych przypadkach wręcz ubóstwo emerytalne. Dlatego dobrze skonstruowany system dodatkowych wpłat ze strony pracodawcy jest znakomitym narzędziem motywującym najlepszych pracowników na rynku i świetnie sprawdza się jako benefit. Pracownicze Plany Kapitałowe, jako program obowiązkowy dla pracodawców i dobrowolny dla pracowników, dały możliwość oszczędzania wszystkim zainteresowanym. Jak wynika z Ewidencji PFR, aktualnie w PPK gromadzi pieniądze ok. 1/3 pracowników. Dzięki Pracowniczym Planom Kapitałowym Polacy nie tylko zaczęli oszczędzać, ale przede wszystkim zaczęli zmieniać swoje podejście do kwestii gromadzenia środków na przyszłość. Oszczędzanie w Pracowniczych Planach Kapitałowych to maraton, a nie sprint. Warto o tym pamiętać. Nawet przy aktualnych spadkach na giełdzie, spowodowanych między innymi pandemią oraz wojną za naszą wschodnią granicą, uczestnik PPK realnie zyskuje, ponieważ program nie opiera się wyłącznie o zyski kapitałowe – podsumował Robert Zapotoczny.

               

              Ważne Informacje

              Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

              Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

              Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

              Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

              Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

              Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

              Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

              Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

              Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...