.
Strona główna Blog Strona 126

Najnowsze piekarniki parowe i płyty kuchenne firmy Samsung

Tym, co wyróżnia nowe piekarniki parowe firmy Samsung jest technologia Dual Cook Steam™, która pozwala na jednoczesne przygotowanie zdrowych dań na parze i potraw w piekarniku przy użyciu różnych ustawień – trybu, czasu i temperatury – bez mieszania się zapachów. Modele z nowego portfolio rewolucjonizują nie tylko codzienne gotowanie, ale także dostosowują się do najbardziej nieszablonowych projektów wnętrz.

Zdrowsze pieczenie na parze….

Premierowa linia energooszczędnych piekarników do zabudowy firmy Samsung to m.in. Dual Cook oraz Dual Cook Flex™ z opcjami parowymi. Urządzenia wyposażono w zupełnie nowe rozwiązania, zapewniające wyjątkowe efekty pieczenia. Dual Cook Steam™ pozwala na korzystanie z komory piekarnika w 8 różnych konfiguracjach, które umożliwiają przygotowanie smacznych, różnorodnych dań przy pomocy termoobiegu, grilla oraz kilku trybów parowych, w tym funkcji gotowania na parze w specjalnym naczyniu. Co więcej, producent wprowadził dodatkowo nowe funkcje, poprawiające jakość smaku przyrządzanych potraw. Wśród nich znajdziemy:

  • Air Sous Vide – bardziej precyzyjne pieczenie produktów zapakowanych próżniowo w niskiej temperaturze przez długi czas, przy zachowaniu większej ilości wartości odżywczych, poprawy smaku potrawy oraz naturalnej struktury dania.
  • Air Fry – efekt chrupiących i soczystych dań smażonych w głębokim tłuszczu w wersji light, upieczonych za pomocą gorącego powietrza na specjalnej tacy z dodatkiem niewielkiej ilości tłuszczu.

Komfort gotowania zwiększa możliwość łączenia się z urządzeniem za pomocą aplikacji SmartThings. Wspomaga ona proces przyrządzania potraw oraz rekomenduje przepisy, a także umożliwia zdalne sterowanie piekarnikiem. Jest również wyposażona w nowatorskie rozwiązanie w postaci kamery AI Pro Cooking, dzięki której można nie tylko zdalnie zajrzeć do piekarnika, ale również nakręcić 10-sekundowy film poklatkowy z całego procesu pieczenia. Ponadto kamera AI Pro Cooking rozpozna produkt umieszczony w komorze piekarnika i na tej podstawie zaproponuje ustawienia trybu pieczenia.

….i design

W piekarnikach Dual Cook Steam™ można przygotować dwie potrawy w tym samym czasie, przy różnych ustawieniach temperatury i trybu pieczenia. Można także korzystać z całego piekarnika – w celu przygotowania dużych dań lub tylko z jego jednej komory, oszczędzając przy tym energię (nawet do 20% w porównaniu do pieczenia w całej komorze). Piekarniki różnią się także rodzajem wyświetlacza oraz kolorystyką, dzięki czemu konsument może dobrać model do swoich indywidualnych potrzeb i oczekiwań. Przyciemnione szkło okna piekarnika, czarny satynowy uchwyt i kilka rodzajów wykończenia idealnie wkomponuje się w każdą zabudowę meblową. Dzięki możliwości wyboru koloru wykończenia, piekarniki z nowej linii stają się integralną częścią naszego wnętrza. Wśród premierowych urządzeń znajdziemy również te bezuchwytowe, z automatycznie otwieranymi drzwiami Sense to Open – aby je otworzyć, wystarczy dotknąć przycisk na panelu sterowania. Piekarniki wyposażono ponadto w komfortowe udogodnienia, takie jak płynnie i cicho zamykające się drzwi, funkcję czyszczenia pyrolitycznego, katalitycznego oraz parowego, a także nowoczesny i intuicyjny w obsłudze panel z wyświetlaczem LCD. Premierową linię piekarników tradycyjnych uzupełniają piekarniki kompaktowe z funkcją mikrofali.

Płyty indukcyjne

Do premierowych produktów Samsung należą również płyty indukcyjne. Wśród nich wyróżniają się płyty typu SlimFit o zmniejszonej grubości, które możemy wbudować w cienkie, nawet dziesięciomilimetrowe blaty kuchenne w opcji nablatowej bądź zamontować tak, aby tworzyły z blatem jedną spójną powierzchnię. Strefy Flex Zone w wersji klasycznej i rozszerzonej umożliwiają maksymalne wykorzystanie powierzchni płyty i dopasowanie jej do wielkości i kształtu naczyń. Dodatkowo, poza tradycyjnymi wariantami w czarnym szkle, płyty indukcyjne dostępne są w kilku wersjach kolorystycznych – do wyboru mamy białe z białym panelem lub białe z beżowym panelem.

Dzięki nowym urządzeniom kuchennym Samsung – w tym piekarnikom i płytom indukcyjnym – marka oferuje konsumentom jeszcze większą wygodę – rozwiązania  umożliwiające przygotowywanie zdrowszych potraw, ale także doskonały design z możliwością połączenia urządzeń w domowym ekosystemie Samsung i zarządzanie nimi z pozycji smartfona za pomocą aplikacji SmartThings z rozszerzeniem SmartThings Cooking.

Wojciech Gryciuk

Więcej na wideo https://www.youtube.com/watch?v=cCgc1I7I8lc, a także na stronie www.samsung.com.

Wojna i co dalej?

    Giennadij Radczenko, przedstawiciel Stowarzyszenia Przedsiębiorców Ukraińskich, opowiada o konsekwencjach wojny dla biznesu, szansach na odbudowę kraju i rozkwicie patriotyzmu.

    Reprezentuje pan w Polsce Stowarzyszenie Przedsiębiorców Ukraińskich.

    Jest to organizacja, która powstała sześć lat temu i działa bardzo aktywnie. Skupia 900 firm różnej wielkości, z jednym tylko wyjątkiem – założyciele ustalili regułę, że stowarzyszenie nie będzie przyjmowało przedsiębiorstw powiązanych z oligarchami. Nasz głos jest wyraźnie słyszalny, co cieszy, ponieważ wcześniej rząd brał pod uwagę wyłącznie postulaty Amerykańskiej Izby Handlowej i European Business Association. Nigdy nie występujemy w interesie poszczególnych przedsiębiorców, tylko całego środowiska. Jak już wspomniałem, w naszym gronie nie ma firm, które powstały w wyniku prywatyzacji majątku państwowego. Model, który wspieramy, doskonale sprawdził się również w Polsce. Najlepsze, najbardziej kreatywne firmy to dzieło ich założycieli. Doskonały tego przykład stanowi Nowa Poszta – spółka podobna do InPostu. 20 lat temu dwie osoby zaczęły ten biznes od zera, od małego samochodu, którym osobiście rozwoziły paczki. A teraz jest to firma, która rocznie dostarcza 360 mln przesyłek. Jej klientem jest każdy statystyczny Ukrainiec. Dziś sporo się o niej mówi, ponieważ jej kurierzy z narażeniem życia rozwożą przesyłki do miejsc, w których toczą się walki. Wspólnie z kilkoma firmami Nowa Poszta wynajęła w Polsce magazyny, tworząc hub pomocy charytatywnej.

    Na czym polega pańska rola w stowarzyszeniu?

    Jestem przewodniczącym, a zarazem koordynatorem Komitetu Przemysłu i Infrastruktury skupiającego 10 największych firm. Zarządzają nimi przedsiębiorcy, którym zależy, żeby zmienić Ukrainę i klimat wokół lokalnego biznesu. Największym problemem w naszym kraju, do wybuchu wojny, był system oligarchiczny i związane z nim nienaturalne monopole obejmujące różne dziedziny gospodarki. Podkreślam słowa – do czasu wojny, ponieważ po jej zakończeniu musimy przyjąć model spełniający zachodnioeuropejskie standardy.

    Duża część infrastruktury, którą Rosjanie zniszczyli, była nienowoczesna, często postsowiecka. Co dalej? UE i USA deklarują olbrzymią pomoc na odbudowę Ukrainy.

    Oczywiście, czeka nas olbrzymi wysiłek związany z odbudową kraju. Eliminacja patologii związanej z działalnością oligarchów i właściwe wykorzystanie środków, jakie będziemy mieli do dyspozycji, powinny pozwolić na budowę nowoczesnej gospodarki, która będzie spełniała nie tylko normy związane z ESG. Powinniśmy promować nowe standardy związane z wymogami zrównoważonej gospodarki, co zapewni nam dobrą pozycję na konkurencyjnym rynku. Warto pamiętać, że nie będziemy w tej dziedzinie startowali od zera. Na Ukrainie funkcjonują zakłady na wysokim poziomie. Odnosimy sukcesy w branży farmaceutycznej i spożywczej. Ale nie tylko. Firma Ajax produkuje systemy alarmowe wysoko cenione w USA i UE. Inny przykład to ukraińskie dystrybutory do piwa, które działają w 16 proc. barów na całym świecie.

    Obecnie, z dala od domu, czym się pan zajmuje?

    Jestem aktywny na wielu polach – m.in. organizuję w Warszawie ukraińskie radio internetowe. Jako przedstawiciel stowarzyszenia pomagam jednemu z jego członków w przeniesieniu biznesu do Polski z terenu objętego działaniami zbrojnymi. Jest to firma, która funkcjonuje od 1989 r., a wszystko zaczęło się od pomysłu jej twórcy – inżyniera specjalizującego się w formach do wtryskarek. Jest to działalność wymagająca wysokich kwalifikacji personelu i precyzyjnych urządzeń. Jej produkty – obrazowo mówiąc – charakteryzuje zegarmistrzowska dokładność. Ich odbiorcy to koncerny samochodowe, którym dostarcza plastikowe elementy do sprzętu audio. Chcąc realizować dotychczasowe kontrakty, właściciel podjął decyzję o przeniesieniu części sprzętu do waszego kraju i uruchomieniu produkcji. Pojawił się jednak poważny kłopot. Obowiązek mobilizacyjny zatrzymał kluczowych pracowników w Ukrainie. To poważny problem, który wymaga rozwiązania na szczeblu rządowym, ponieważ zablokowanie firm nastawionych na eksport do Unii Europejskiej byłoby poważnym błędem strategicznym. Rosjanie zniszczyli już m.in. magazyn jednej z największych ukraińskich firm farmaceutycznych. Straty wyniosły 50 mln dol. Można by ich uniknąć, gdyby produkcja została przeniesiona za granicę. Inny przykład to firma z Charkowa produkująca na cały świat chłodziarki do supermarketów. Jestem przekonany, że trzeba zrobić wszystko, by ochronić przed zniszczeniem dorobek ukraińskich przedsiębiorców. Nie wolno zapominać, że wojna toczy się na trzech frontach – zbrojnym, propagandowym, ale też gospodarczym. Każdy z nich jest ważny.

    Rosjanie chyba już zrozumieli, że zwycięstwo militarne i okupacja Ukrainy są niemożliwe?

    W związku z tym nastawili się na niszczenie naszego kraju. Wojna wymaga od nich zaangażowania gigantycznych sił, co i tak nie przynosi spodziewanych efektów. Jest więc duża szansa, że wkrótce wycofają się z Ukrainy. Ale na tym nie koniec. Trzeba zmusić Rosję do głębokich przeobrażeń, ponieważ ten kraj – z ponad 80 procentowym poparciem społeczeństwa dla wojny – nie daje gwarancji długofalowego powodzenia inicjatyw pokojowych. W niedalekiej przyszłości może to oznaczać olbrzymi problem nie tylko dla Ukrainy, lecz także dla Europy. To nie tylko kwestia Putina i jego rządów. Problem jest znacznie głębszy, dotyczy 140 mln ludzi wierzących w absurdalną propagandę z Kremla. Dopóki się to nie zmieni, dopóty potrzebna jest pełna blokada ekonomiczna Rosji.

    Wspaniale pan mówi po polsku.

    Wiele osób pyta, czy mam polskie korzenie. Urodziłem się w Moskwie, ale nie czuję się związany z Rosją. Znam ten kraj, więc mam moralny obowiązek krytycznie odnosić się do Rosji i jej polityki.

    Proszę opowiedzieć o kamieniach milowych swojej kariery.

    Z wykształcenia jestem dziennikarzem i przez jakiś czas pracowałem w tym zawodzie. Z narażeniem życia relacjonowałem przebieg katastrofy w Czarnobylu, choć moją specjalność stanowił sport. Po przełomie systemowym mój kolega został pierwszym ministrem współpracy gospodarczej z zagranicą. Namówił mnie, żebym dołączył do niego jako szef gabinetu. Po czym przez siedem lat pracowałem w przedstawicielstwie Mitsubishi Corporation, co stanowiło dla mnie doskonałą szkołę działania korporacji. Następnie los rzucił mnie na dwa cudowne lata do Pragi, gdzie byłem radcą handlowym w ambasadzie. Po powrocie do Ukrainy zostałem wiceprezesem telewizji narodowej. Nawiązując do niedawnych wydarzeń, żartem powiem, że wygrałem Eurowizję 2004. Telewizja nie miała wówczas pieniędzy i chciała zrezygnować z udziału w tym konkursie. Powiedziałem współpracownikom: macie dwa tygodnie na to, żeby znaleźć środki i kogoś, kto zaśpiewa. No i trafiła się Rusłana, która doskonale sobie poradziła. Uczestniczyłem też w organizacji programu z największym ratingiem na Ukrainie, czyli pierwszej debaty prezydenckiej. Mieliśmy 99 proc. oglądalności. Następnie przez 12 lat pracowałem dla Nestle w Ukrainie jako szef komunikacji. Kolejna moja funkcja managerska to wiceprezes ukraińskiego odpowiednika Orlenu. A potem już emerytura i własna działalność w agencji eventowej.

    Na czym polega patriotyzm?

    Mam rodzinę w Rosji, ale poza tym nic z tego nie wynika. Jestem Ukraińcem. Na Ukrainie jest mój dom, który osiem lat temu zaatakowali Rosjanie, zajmując Krym. Nie mogło to pozostać bez wpływu na mój sposób myślenia o ojczyźnie. Patriotyzm ukraiński kształtuje się na naszych oczach. Dwa dni przed wybuchem wojny mój kolega stwierdził, że jeśli Rosja zaatakuje Charków, to 80 proc. mieszkańców będzie witać jej żołnierzy. Życie pokazało, jak bardzo się mylił. W rosyjskojęzycznym Chersoniu i innych miastach na wschodzie bezbronni ludzie, ryzykując życie, protestowali przeciw okupantom. Patrząc wstecz – bardzo ważny był 2004 r. w Kijowie, kiedy 1,5 mln ludzi wyszło na ulice i kwestionowało sfałszowane wybory prezydenckie. I wygrali. Po dziesięciu latach znów doszło do protestów okupionych stu ofiarami. Ponownie zakończonych sukcesem. Nawet oligarchowie, którzy stanowią ogromny balast dla kraju, wsparli wysiłek wojenny Ukrainy. Nie tego spodziewali się Rosjanie. Pomimo wojennej tragedii patriotyczne przebudzenie budzi wielkie nadzieje.

    rozmawiał Piotr Cegłowski

    Eurocast znacząco zwiększy produkcję do końca roku

    Trwają prace nad wdrożeniem nowej linii produkcyjnej zakupionej od włoskiej firmy Luigi Bandera. Pozyskany w ubiegłym roku ekstruder poddawany jest niezbędnym testom, a w halach firmy Eurocast przebiega proces montażu niezbędnego do instalacji maszyny wyposażenia okołoprodukcyjnego .

    Urządzenie nabyte przez Eurocast w październiku 2021 roku przeznaczone jest do produkcji folii sztywnej APET.

     – Ta inwestycja została przeprowadzona w celu zwiększenia potencjału nowoczesnego parku maszynowego znajdującego się w posiadaniu naszej spółki, a także rozwinięcia działalności firmy na nieobsługiwane dotąd obszary rynku w Polsce i za granicą podkreśla Krzysztof Wiśniewski, prezes zarządu Eurocast.

    Nowa linia zostanie w pełni uruchomiona w IV kwartale 2022 roku. Pozwoli to Eurocast na zwiększenie skali produkcji folii sztywnych o 8 000 ton w skali roku. Aktualnie montowana maszyna wytwarzać będzie folie o grubości od 150 do 1500 mikrometrów i maksymalnej szerokości 1500 mm.

    Opracowane przez Eurocast folie Castfol APET posiadają certyfikat całkowitej recyklowalności uzyskany od Institute cyclos-HTP z Aachen w Niemczech. Opakowania te tworzy się z poliestru, który stosowany jest m.in. przy produkcji butelek do wody. Wyroby z recyklowalnych folii Castfol APET po pierwszej fazie użytkowania całkowicie nadają się do ponownego przetworzenia, a wykonane z nich produkty wtórne posiadają porównywalne właściwości, co powstałe z tych samych materiałów produkty pierwotne.

    ***

    Eurocast Sp. z o.o.

    Spółka powstała w 1997 r. i zajmuje się produkcją szerokiego asortymentu wielowarstwowych, nowoczesnych folii giętkich z polipropylenu i polietylenu oraz folii sztywnych PET, przeznaczonych do produkcji opakowań do żywności i opakowań medycznych, a także różnych zastosowań w przemyśle. Świadczy również usługi metalizacji i laminacji. Obecnie fabryka zajmuje powierzchnie magazynowo-produkcyjne o wielkości 14000 m kw. i zatrudnia ponad 200 pracowników. Ponadto, spółka posiada rozbudowaną sieć agentów/dystrybutorów na terenie całej Europy.

    www.eurocast.com.pl

    Agencja z 25-letnim doświadczeniem. Z nami PR to najlepsza inwestycja komunikacyjna

      Na rynku działa wiele agencji public relations, jednak to te z największym doświadczeniem i różnorodnym portfolio dostarczają klientom realną wartość dodaną. Do grona jednych z najstarszych zespołów zajmujących się PR-em i komunikacją należy Media Forum – warszawska agencja, którą współtworzy Katarzyna Jarczewska. 

      25 lat biznesowych doświadczeń

      Agencja Media Forum jest obecna na rynku od 1997 roku. Szybko butikowa agencja reklamowa zmieniła się w interdyscyplinarny zespół współpracujący z największymi markami w kraju. Katarzyna Jarczewska – jedna z założycielek agencji – zauważyła również kiełkujące w polskich realiach nowatorskie podejście do komunikowania biznesu – public relations. Mówimy tu o późnych latach 90. i wczesnych 2000., kiedy to PR był wyłącznie ciekawostką prosto z Zachodu.

      – Wraz z zespołem uważnie obserwowaliśmy branżę reklamową m.in. w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. To właśnie stamtąd czerpaliśmy inspiracje i najlepsze praktyki najbardziej znanych agencji. Dzięki temu mogliśmy realizować jeszcze lepsze projekty dla naszych klientów w Polsce. Z czasem usługami Media Forum zaczęły się interesować również międzynarodowe korporacje, ale to wdrażanie ofert PR-owych było dla nas największym game-changerem – wspomina Katarzyna Jarczewska, współzałożycielka i Head of Client Service w Media Forum.

      PR szyty na miarę

      Rozmawiając z Katarzyną Jarczewską o sekretach agencji, współzałożycielka Media Forum odpowiada krótko – uczciwy i transparentny biznes nie ma tajemnic. Zespół jest nastawiony na ciągły rozwój, wdrażanie nowych rozwiązań i odważne podejście do powierzonych zadań. Klienci agencji to zarówno małe, średnie, jak i duże przedsiębiorstwa – prawdziwi liderzy w swoich branżach i według relacji wielu z nich – ich sukces to w dużej części zasługa sprawnej komunikacji marketingowej i PR-owej.

      – Każdy biznes z osobna, który współpracuje z Media Forum, jest równie istotny, niezależnie od stażu na rynku czy skali działania. Wszyscy są traktowani wyjątkowo podmiotowo, a nasz zespół od podstaw uczy się prawideł danej branży. Ktoś by powiedział, że jeśli prowadzimy działania komunikacyjne od ćwierć wieku, powinniśmy już znać niektóre rynki na wylot. Tak, faktycznie mamy ogromne doświadczenie, jednak nie spoczywamy na laurach. Stawiamy na cyklicznie odświeżaną wiedzę ekspercką, a nie utarte schematy – podkreśla Katarzyna Jaczewska.

      Inwestycja w przyszłość

      Czym właściwie jest PR w wydaniu Media Forum? Jak podają członkowie zespołu, pod szerokim pojęciem public relations kryje się szereg usług, dzięki którym przedsiębiorcy mogą dotrzeć do nowych klientów, umocnić więź z obecnymi, a także na stałe zagościć w polskim środowisku biznesowym. Agencja zajmuje się m.in. kontaktem z mediami, redakcją materiałów prasowych, współprowadzi szkolenia z wystąpień medialnych, a wisienką na torcie jest tzw. pozycjonowanie eksperckie. To jedna z najpopularniejszych usług Media Forum, ponieważ wpisuje się w wyjątkowo pożądany personal branding.

      – Pozycjonowanie eksperckie to w dużym skrócie wsparcie przedsiębiorców w komunikowaniu ich wiedzy, doświadczeń i know-how. Podczas tego procesu kontaktujemy się z największymi mediami w kraju, umawiamy spotkania, publikacje, nagrania i występy na żywo. W przeważającej części przypadków efekty widać już po relatywnie krótkim czasie – dana marka jest o wiele bardziej rozpoznawalna, cytowana, a w rezultacie – wspierana przez inwestorów czy klientów indywidualnych. To ogromna szansa dla polskiego biznesu, której nie można zmarnować – puentuje Katarzyna Jarczewska z Media Forum.

      Takie agencje jak Media Forum to z perspektywy przedsiębiorców najlepszy punkt wyjścia do poważnych działań komunikacyjnych. Doświadczenie, sprawdzone know-how oraz realne osiągnięcia to tylko niektóre cechy flagowe zespołu z warszawskiego Wilanowa. Dla klientów z kolei – są to gwarancje perspektywicznych projektów i po prostu świetnej współpracy.

      Broń Elona Muska

        Jaka firma najwięcej zyskała wizerunkowo na wojnie w Ukrainie? Niewątpliwie SpaceX Elona Muska, który po raz kolejny udowodnił, że jest nie tylko wizjonerem kreującym nowe technologie, lecz także genialnym marketingowcem umiejącym wykorzystać każdą okazję…

        W pierwszych dniach wojny Musk podjął decyzję o przekazaniu Ukrainie pięciu tysięcy terminali Starlink, zapewniających łączność z Internetem w każdym miejscu. W taki właśnie sposób odpowiedział na prośbę, jaką przedstawiciele władz Ukrainy skierowali do niego na Twitterze. Podziękował mu wicepremier Mychajło Fiodorow, który – podobnie jak inni członkowie ekipy prezydenta Zełenskiego – świetnie rozumie, że w warunkach wojny nowej generacji media są nie mniej ważne niż rakiety, czołgi i samoloty. W odróżnieniu od niektórych europejskich polityków, którzy deklarują szeroką pomoc, lecz mają ogromne problemy z realizacją obietnic, amerykański guru biznesu zadziałał natychmiast – pierwsze terminale dotarły do Kijowa już 1 marca. Równie szybko podjęli decyzję w tej sprawie managerowie koncernu PKN ORLEN, który sfinansował zakup kolejnej transzy terminali. I była to odpowiednia decyzja we właściwym czasie, ponieważ Starlink doskonale sprawdził się w trudnych wojennych realiach, zapewniając Ukrainie łączność ze światem, ale też możliwość uodpornienia się na rosyjskie cyberataki. Nie jest tajemnicą, że nie istnieje lepszy test sprzętu wojskowego niż sprawdzian na polu walki. Zasada ta sprawdziła się doskonale również w przypadku – z założenia cywilnego – Starlinka. Wręcz trudno uwierzyć, że jeszcze do niedawna system ten miał więcej przeciwników niż zwolenników.

        Najbardziej nieprzejednanymi wrogami pomysłu Muska są astronomowie. Dlaczego? Starlink systematycznie się rozrasta. W 2027 r. system ma składać się z 12 tys. małych satelitów komunikacyjnych ulokowanych na niskiej orbicie okołoziemskiej na trzech wysokościach – 340 km, 550 km i 1150 km. Cóż, niewątpliwie w poważny sposób utrudni to obserwację nieba. Dla porównania wcześniej Ziemię okrążało 6500 satelitów, a SpaceX umieścił ich już 2100.

        Satelity te łatwo zaobserwować. Elon Musk w celach promocyjnych wykorzystał tak zwane łańcuchy, składające się z kilkudziesięciu obiektów. Kiedy na niebie po raz pierwszy pojawił się gwiezdny sznur, poinformowały o tym światowe media. Oznacza to, że nocne niebo już nigdy nie będzie takie samo jak dotąd.

        Niektórzy naukowcy mówią o syndromie Kesslera, czyli rosnącym zaśmiecaniu orbity. Warto przypomnieć, że właśnie w taki sposób określa się scenariusz, w jakim gęstość różnych obiektów na niskiej orbicie okołoziemskiej będzie tak duża, że pojawi się poważne ryzyko kaskadowych kolizji. Każdy, nawet najdrobniejszy element rozbitego satelity może doprowadzić do kolejnych zderzeń, powodując efekt domina. A to z kolei stworzy zagrożenie dla funkcjonowania całego systemu komunikacji satelitarnej. Trudno powiedzieć, czy ten katastroficzny scenariusz może się wydarzyć. Na razie jedno jest pewne – największy problem, z jakim boryka się świat, nie dotyczy kosmosu, tylko agresywnej polityki Rosji. A łączność internetowa to priorytet dla obrońców Ukrainy.

        Druga grupa przeciwników SpaceX używa argumentów ekonomicznych. Gigantyczna inwestycja Muska musi zacząć zarabiać. A to oznacza, że orbitalny Internet musi być znacznie droższy niż tradycyjny. Rzeczywiście, ceny nie są niskie.

        Chcąc korzystać ze Starlinka, należy kupić zestaw do odbioru, który wyceniono na 500 dol. Miesięczny abonament to 99 dol. Umożliwia to odbiór Internetu z prędkością od 50 do 150 Mbps. Dla wymagających użytkowników firma przygotowała ofertę Premium, gwarantującą znacznie szybszą transmisję danych – na poziomie 500 Mbps – za 500 dol. co miesiąc. Wariant ten wymaga zastosowania droższego odbiornika – za 2500 dol. Polskie ceny są bardzo podobne: miesięczny abonament kosztuje 449 zł, sprzęt – 2269 zł, a za dostawę trzeba zapłacić 276 zł.

        Użytkownikiem Starlinka może zostać każdy, kto zdecyduje się na taki wydatek. Instalacja jest bardzo prosta. W skład zestawu odbiorczego wchodzą: antena, podstawa do jej zamocowania, router Wi-Fi, kable i zasilacz. Antenę trzeba umieścić na zewnątrz, a dołączony router umożliwia podłączenie wielu urządzeń. Ze względu na specyficzne wymagania użytkowników z Ukrainy SpaceX wprowadził dwie ważne zmiany w oprogramowaniu. Pierwsza, z pozoru banalna, ale bardzo ważna w warunkach wojennych, to możliwość zasilania odbiornika z gniazdka zapalniczki w samochodzie. Druga dotyczy możliwości odbioru Internetu w jadącym aucie, co oznacza zmianę filozofii funkcjonowania Starlinka, ponieważ standardowo odbiornik działa tylko stacjonarnie, w miejscu wybranym przez użytkownika, który nie ma możliwości samodzielnej zmiany lokalizacji. W praktyce Starlink sprawdza się znakomicie. Pierwszy polski użytkownik zestawu podzielił się swoimi doświadczeniami z internautami. Korzystając z podstawowej wersji sprzętu, uzyskał prędkość transmisji na poziomie 200–250 Mbps. Co ciekawe, służba celna poprosiła go o wypełnienie deklaracji potwierdzającej, że Starlink nie jest bronią ani towarem podwójnego zastosowania cywilno- militarnego… Przesadnie czujni celnicy mieli jednak trochę racji – biorąc pod uwagę wykorzystanie sprzętu na Ukrainie, trzeba stwierdzić, że SpaceX opracował potężną broń w walce propagandowej.

        Zgodnie z planami w USA Starlink ma umożliwić dostęp do Internetu 60 mln użytkowników mieszkających z dala od miast. System rozwiąże problem z dostępem do sieci także w innych częściach globu. Ponad 40 proc. mieszkańców naszej planety nie ma łączności z globalną siecią. Gigantyczna inwestycja SpaceX może to zmienić. Przedsięwzięcie pokazuje, jak wielką siłą dysponują dziś korporacje, które mogą sobie pozwolić na realizację projektów niewykonalnych dla państwa średniej wielkości.

        Na marginesie, wojna na terytorium Ukrainy wzmocniła pozycję Elona Muska nie tylko w dziedzinie kosmicznego Internetu. Produkcja elektrycznych samochodów marki Tesla otrzymała silny impuls rozwojowy za sprawą rosnących cen benzyny. Wygląda na to, że analitycy, którzy mówili o przeszacowaniu wartości akcji firm Muska, szybko zmienią zdanie.

        Czas na miasta 15-minutowe

          Pandemia koronawirusa wywróciła nasze życie do góry nogami, przenosząc ludzi z biur do domów i modyfikując zwyczaje mieszkaniowe. Na rynku nieruchomości spopularyzowały się zjawiska, które burzą dotychczasowe wyobrażenie o budowie domów, osiedli, a nawet całych miast. I wygląda na to, że zostaną z nami na dłużej. Oto najważniejsze trendy w tym sektorze.

          Mieszkania, kawiarnie, piekarnie, restauracje, sklepy spożywcze, ale także żłobki, przedszkola, ośrodki kultury, centra handlowe, parki, pumptracki, a nawet małe biurowce. Przestrzeń mieszkaniowa, handlowa, rozrywkowa i biurowa w jednym miejscu. A najlepiej w odległości kilkunastominutowego spaceru.

          Miasta 15-minutowe

          Tak w skrócie przedstawia się koncepcja miasta 15-minutowego, której autorem jest Carlos Moreno, kolumbijsko-francuski urbanista związany z Uniwersytetem w Sorbonie. Zgodnie z jego teorią „mieszkaniec nowoczesnego miasta nie powinien być przykuty do siedzenia swojego samochodu”. A najlepiej, gdyby auto w ogóle nie było mu potrzebne. Żeby to się stało możliwe, musiałby mieć wszystkie elementy niezbędne do wysokojakościowego życia – takie jak mieszkanie, praca, dostęp do zaopatrzenia, edukacji, rozrywki i kultury – w zasięgu ręki. Chodzi nie tylko o wygodę, lecz także o koszty – finansowe (mniejsze wydatki na energię, paliwo czy parkingi, które odpowiadają przeciętnie za 30 proc. kosztu mieszkania), ekologiczne (mniejsze zanieczyszczenie powietrza) i czasowe (według Deloitte i Targeo mieszkańcy najbardziej zakorkowanych polskich miast spędzają w nich nawet ponad osiem godzin miesięcznie). A także tworzenie więzi społecznych i rozwój lokalnej przedsiębiorczości. Widoczny w czasie pandemii wzrost przywiązania do lokalności sprzyja rozprzestrzenianiu się trendu miasta 15-minutowego i motywuje deweloperów do inwestowania w projekty nieruchomościowe typu mixed-use, a więc łączące wiele funkcji jednocześnie. Trend, który zdążył się spopularyzować w aglomeracjach pokroju Barcelony, Paryża czy Szanghaju, dotarł także nad Wisłę. Niektóre polskie miasta już teraz są nieźle predysponowane do funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Jak wyliczyli naukowcy z Centrum Polityk Publicznych Uniwersytetu Ekonomicznego, w Krakowie aż 66 proc. mieszkańców żyje na obszarach, które spełniają minimalne warunki 15-minutowości.

          Co-living kwitnie

          Tworzeniu więzi społecznych sprzyjają nie tylko miasta 15-minutowe, lecz także coraz popularniejsze zjawisko co-livingu, czyli współdzielenia mieszkań. Nie chodzi jednak o tworzenie komuny, wynajmowanie lokalu ze współlokatorami czy życie w akademiku, lecz o korzystanie z prywatnej, często wysokojakościowej przestrzeni, do której dobudowana jest część współdzielona – na przykład salon, kuchnia, siłownia, ogród, biblioteka, pokój gier, sauna czy pralnia. Wspólne mogą być także usługi dla mieszkańców, takie jak konsjerż, sprzątanie, naprawianie usterek czy dostęp do serwisów streamingowych. Co-living jest już całkiem rozpowszechniony m.in. w Stanach Zjednoczonych i Azji, ale widać także jego rosnące znaczenie w Europie, między innymi w Londynie, Berlinie czy Amsterdamie. Ten trend jest częścią spopularyzowanej w ostatnich latach ekonomii współdzielenia, na której wyrosły takie firmy, jak Uber, Airbnb czy BlaBlaCar. Przy okazji sprzyja widocznemu od dziesięcioleci zjawisku, jakim jest przenoszenie się ludności ze wsi do miast – tylko na chwilę zahamowanego w początkowej fazie pandemii. Komisja Europejska szacuje, że do 2050 r. odsetek ludności świata żyjącej w miastach ma wzrosnąć z 55 do 68 proc., a co-living przynajmniej częściowo odpowiada na wyzwanie kurczącej się przestrzeni do życia. Przyjęło się sądzić, że współdzielenie mieszkań zarezerwowane jest dla ludzi młodych, ale to nieprawda. W co-livingowym trendzie powstają również chociażby domy dla seniorów, których – biorąc pod uwagę tendencje demograficzne (szybko starzejące się społeczeństwo) w kolejnych latach będzie tylko przybywać.

          Luksus jest w cenie

          W czasie pandemii dobrze się mają także lokalizacje klasy premium. To w prostej linii efekt zmiany charakteru pracy, czyli przejścia na model zdalny lub hybrydowy. Dawniej mieszkania dla wielu osób pełniły przede wszystkim funkcję sypialni, dziś są swoistym centrum dowodzenia. Askoro tak, rosną względem nich oczekiwania. Aby uzyskać status premium, mieszkanie musi spełnić kilka wymogów. Przede wszystkim powinno znajdować się w dobrej lokalizacji (najlepiej w centrum miasta, blisko starówki albo w sąsiedztwie parków lub wody), mieć odpowiednio dużą powierzchnię i wysoki standard wnętrz. Mile widziana jest również atrakcyjna przestrzeń zewnętrzna – jak pokazały badania firmy Domondo, aż 70 proc. Polaków wykorzystuje ją do relaksu, a 60 proc. do uprawy roślin i warzyw. Do tego dochodzą udogodnienia w postaci monitoringu, lobby z recepcją czy przestrzeni rekreacyjnej z siłownią, sauną lub basenem. Mogłoby się wydawać, że mimo chęci życia w wysokim standardzie pandemiczna niepewność powinna nieco wstrzymać luksusowe wydatki Polaków. Nic bardziej mylnego. Na początku ubiegłego roku EY opublikował raport, przygotowany we współpracy z Tacit Investment, z którego wynika, że w połowie 2020 r. wartość rynku nieruchomości premium w Polsce wyniosła 1,8 mld zł – to oznacza wzrost o 35 proc. rok do roku. A przy okazji zaprognozował, że ceny nieruchomości luksusowych w Polsce i na świecie będą dalej rosły w tempie 7 proc. rocznie.

          Inteligentne domy

          Pandemia to czas wielkiej transformacji cyfrowej i przyspieszenia adopcji trendów technologicznych. Również tych związanych z nieruchomościami i budownictwem. A to sprzyja rozwojowi inteligentnych domów, czyli wyposażonych w instalacje oświetleniowe, ogrzewanie czy systemy klimatyzacyjne, którymi można sterować za pośrednictwem smartfona, tabletu lub głośników typu Amazon Alexa czy Google Home. Firma International Data Corporation szacuje, że w trzecim kwartale 2021 r. światowy rynek inteligentnych urządzeń domowych wzrósł o 10,3 proc. rok do roku – zaledwie na przestrzeni trzech miesięcy w domach pojawiło się prawie 222 mln inteligentnych urządzeń. Jak wynika z analizy serwisu Oferteo, w 2021 r. aż 30 proc. osób budujących domy zdecydowało się na wdrożenie w nich przynajmniej jednego rozwiązania klasy smart home. Większość osób (80 proc.) zdecydowała się na to z uwagi na wygodę albo ze względu na zainteresowanie nowymi technologiami (64 proc.). Natomiast największymi barierami w implementacji tego typu rozwiązań okazały się niewiedza (17 proc. badanych w ogóle nie słyszało o takich udogodnieniach) oraz zbyt wysoka cena rozwiązań typu smart home (51 proc.). Koszty budowy inteligentnego domu warto jednak rozważać w perspektywie długoterminowej. Szacuje się bowiem, że systemy opierające się na inteligentnej automatyce pozwalają obniżyć koszty utrzymania gospodarstwa domowego nawet o 8 proc. w skali roku.

          Jeśli budować, to eko

          Z badań Banku Ochrony Środowiska wynika, że ponad 80 proc. Polaków traktuje priorytetowo walkę z zanieczyszczeniami powietrza i środowiska. Odzwierciedlenie tych oczekiwań widać także w branży nieruchomości, w której coraz większą popularnością cieszą się zielone domy. Oczywiście, ekologiczne budownictwo jeszcze nie jest standardem, ale to tylko kwestia czasu, kiedy zdominuje rynek. Pod koniec ubiegłego roku Komisja Europejska zaproponowała dostosowanie przepisów dotyczących charakterystyki energetycznej budynków do Europejskiego Zielonego Ładu – zgodnie z propozycjami KE od 2030 r. wszystkie nowe budowle na terenie Unii Europejskiej powinny być zeroemisyjne, a miliony starych miałyby zostać poddane modernizacji. Byłaby to jednoznaczna motywacja do zmiany dla deweloperów, którzy jeszcze nie postawili na trend eko. Motywować nie trzeba samych mieszkańców, którzy wyraźnie oczekują życia w zgodzie z naturą, także w wymiarze nieruchomościowym. To dlatego w budynkach pojawiają się pompy ciepła, woda odzyskiwana jest z deszczówek, a na dachach roi się od instalacji fotowoltaicznych. Oczywiście nie chodzi tylko o ekologię, ale również o pieniądze – rosnące ceny mediów, w tym prądu i gazu, skutecznie zachęcają do zwrotu w kierunku zielonego budownictwa.

          Autor:
          Joanna Ostapiuk

          Imperium zła

            Używany w odniesieniu do Rosji, postrzeganej w wymiarze prymitywnego i nieludzkiego systemu władzy, opartego na aparacie bezpieczeństwa, armii i korupcyjno-oligarchicznej gospodarce, ignorującej podstawowe prawa człowieka, zasadę pokojowego współistnienia narodów i uderzającej w fundamenty współczesnej cywilizacji, termin „imperium zła” ma już prawie czterdziestoletnią tradycję

            Użył go po raz pierwszy prezydent USA Ronald Reagan w przemówieniu wygłoszonym na dorocznej konwencji Narodowego Zgromadzenia Ewangelików w Orlando na Florydzie 8 marca 1983 r. Reagan politykę wobec Rosji określił w perspektywie walki dobra ze złem, nawiązując do literackich obrazów ze słynnej powieści C.S. Lewisa „Listy starego diabła do młodego”. Aktualnie imperium zła odrodziło się w barbarzyńskiej agresji Rosji na Ukrainę, co spotyka się ze zdecydowaną reakcją większości demokratycznych państw. Jednym z wymiarów reakcji wobec Rosji jako agresora jest ostracyzm biznesowy.

            Światowa lista Sonnenfelda – metodologia i kategoryzacja

            Od 24 lutego 2022 r. z Rosją przestało współpracować ponad tysiąc największych światowych firm. Profesor Jeffrey Sonnenfeld, prorektor Yale School of Management w USA (jednej z najlepszych szkół biznesowych na świecie), podjął się próby redefiniowania pojęcia społecznej odpowiedzialności biznesu w erze deglobalizacji. Profesor określany jest także, ze względu na swoją wpływową pozycję głównego organizatora dorocznych szczytów zarządzających największymi firmami w USA oraz na zaangażowanie w proces CSR, sumieniem prezesów największych światowych spółek. Celem Sonnenfelda jest próba uczynienia z Rosji biznesowego pariasa, podobnie jak to było na przełomie lat 80. oraz 90. w odniesieniu do Republiki Południowej Afryki. Chociaż to liderzy opozycji tacy jak Nelson Mandela czy Desmond Tutu w ogromnym stopniu przyczynili się do upadku apartheidu w RPA, pamiętać należy także o tym, jak istotną rolę odegrało wycofanie się zachodnich przedsiębiorstw z tego kraju. Profesor Sonnenfeld realizuje swój cel przez stworzenie oraz ciągłą aktualizację listy przedsiębiorstw pozostających w Rosji oraz ją opuszczających. Zespół ekspertów specjalizujących się w analizie finansowej, ekonomii, księgowości, strategii oraz zarządzaniu korporacyjnym agreguje dane z systemów informacji biznesowych, takich jak MSCI, Bloomberg, FactSet czy S&P Capital IQ, mediów biznesowych ze 166 krajów, informacji prasowych publikowanych przez firmy oraz rosyjskich rejestrów sądowych i podatkowych. Dodatkowo listę wspiera sieć ponad 150 whistleblowerów, informatorów oraz managerów spółek. Lista Sonnenfelda dzieli firmy na kategorie według amerykańskiej skali szkolnej: od oceny „A” – przedsiębiorstwa dokonujące chirurgicznego cięcia i zamykające wszystkie operacje biznesowe w Rosji, do oceny „F” – przedsiębiorstwa ignorujące społeczne i biznesowe apele o wyjście z Rosji i pozostające tam nadal.

            Według najnowszych badań zespołu prof. Sonnenfelda wyjście z Rosji przekłada się na wynik finansowy spółek mierzony kursem akcji. Inwestorzy zdają się bardziej przekonani do długoterminowego inwestowania w spółki, które Rosję opuściły. Cena akcji firm z kategorii „A”, które wyszły zupełnie z Rosji, wzrosła średnio o 3,6 proc. pomiędzy 23 lutego a 19 kwietnia, z kolei akcje firm, które kontynuują business as usual w Rosji, spadły o 6,8 proc. Z przeprowadzonych badań wynika także, że akcje mniejszych i średniej wielkości spółek są bardziej wrażliwe niż spółek największych. Ponadto bojkoty konsumenckie, oparte m.in. na informacjach pochodzących z listy Sonnenfelda, mogą realnie przekładać się na wyniki finansowe firm. Zespół analityków PKO BP już w marcu podał na Twitterze, że „bojkot sieci handlowych, które nie wycofały się z Rosji, to więcej niż tylko hasła w mediach społecznościowych. Dane o płatnościach kartami PKO BP pokazują, że sieci, które pozostały aktywne w Rosji, mają niższą dynamikę obrotów niż konkurencja”.

            Listy sankcyjne w Polsce

            Na koniec kwietnia 2022 r. minister spraw wewnętrznych i administracji wydał 52 decyzje w sprawie wpisu na listę osób i podmiotów, wobec których stosowane są środki, o których mowa w ustawie z dnia 13 kwietnia 2022 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego. Odpowiedzialność za przestrzeganie sankcji spoczywa na podmiotach zarówno publicznych, jak i prywatnych. W praktyce część sankcji z uwagi na ich charakter jest stosowana wyłącznie przez podmioty publiczne, takie jak np. Straż Graniczna, w której kompetencjach jest egzekwowanie zakazu wjazdu określonych osób  na terytorium Polski, a tym samym UE. Inne typy sankcji są stosowane przez podmioty prywatne, np. sankcje polegające na zakazie handlu określonymi towarami lub nieświadczeniu określonych usług, np. finansowych czy technicznych. Do momentu wejścia w życie wymienionej ustawy nieprzestrzeganie sankcji groziło głównie stratami wizerunkowymi i potencjalnie mogło się łączyć z bojkotem towarów. Od 14 kwietnia 2022 r. ustawa wprowadziła dotkliwe kary pieniężne wobec osób lub podmiotów, które w stosunku do osób lub podmiotów wpisanych na listę nie stosują się do jej postanowień.

            Wobec jakich firm wydano decyzję o wpisaniu na listę MSWiA? Umieszczenie na liście sankcyjnej wstrzymało działalność m.in. sieci Go Sport, spółki handlującej węglem KTK Polska, PhosAgro Polska, Maga Foods, firm z branży IT Axioma, 1C-Poland, Kaspersky Lab. Ustawa przewiduje także zakaz wprowadzania lub przemieszczania towarów z Rosji albo Białorusi. W przypadku stwierdzenia jego naruszenia naczelnik urzędu celno-skarbowego dokonuje zajęcia towaru i występuje o orzeczenie jego przepadku na rzecz Skarbu Państwa, a szef KAS nakłada karę pieniężną w wysokości do 20 mln zł. Można postawić więc pytanie, czy potrzebna jest nam lista Sonnenfelda, skoro  zarówno Polska, jak i inne państwa wprowadzają własne listy sankcyjne. W naszej ocenie jak najbardziej tak. Lista Sonnenfelda to coś więcej niż tylko zestawienie i określona kategoryzacja firm – to pierwszy w Polsce tak widoczny element zarządzania w oparciu o ESG (ang. Environmental, Social, Governance) w obszarze „Social”.

            Filozofowie, teolodzy, politycy, biznesmeni w mniej lub bardziej oficjalnych rozmowach stawiają tezę, że na naszych oczach zmienia się świat i tworzy się jego zupełnie nowa mapa, obejmująca nowy porządek wsprawach zarówno politycznych, jak i gospodarczych. Biznes i zarządzanie oparte na zrównoważonym rozwoju, nie tylko w tradycyjnym odniesieniu do ochrony środowiska, lecz także w sferze praw człowieka, stanowi pewien drogowskaz, który może pomóc wszystkim w tym nowym porządku właściwie definiować własną pozycję oraz pozycję innych. To, że Rosja, atakując bezpodstawnie Ukrainę, mordując ludność cywilną, narusza w drastyczny sposób prawa człowieka, nie budzi żadnych wątpliwości. Dlatego zerwanie wszelkich kontaktów handlowych i gospodarczych z Rosją jako imperium zła nie powinno stanowić jedynie gestu dobrej woli, lecz powinno być obowiązkiem moralnym i prawnym dla wszystkich przedsiębiorców.

             

            Maciej Rudnicki – prof. nadzw. dr hab. nauk prawnych, radca prawny, specjalista z zakresu prawa finansowego, prorektor Akademii Polonijnej, w latach 1997–2001
            poseł i wiceminister środowiska

            Luiza Wyrębkowska – dr nauk prawnych, radca prawny w kancelarii B2RLaw Jankowski,
            Stroiński, Zięba i Partnerzy. Kieruje praktyką compliance kancelarii. Adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych Mazowieckiej Uczelni Publicznej

            Jakość, naturalna elegancja i łączenie tradycji z nowoczesnością. Te wartości to absolutny top współczesnego zarządzania

              Po najcięższych doświadczeniach pandemii polski biznes zweryfikował swoją dotychczasową kulturę organizacyjną i sprzedażową. Krajowi przedsiębiorcy zauważyli, że droga do celu nigdy nie wiedzie przez wątpliwe kompromisy. Tegoroczne lato z kolei to szansa na umocnienie najlepszych przymiotów innowacyjnych firm oraz produktów, które robią absolutną furorę w sezonie wakacyjnym.

              Innowacja na miarę XXI wieku

              Już w 2016 roku kataloński przedsiębiorca Francesc Güell opublikował artykuł o siedmiu cechach prawdziwie innowacyjnego biznesu. Według autora kluczowe okazują się: kreacja wiedzy i idei, ciągła nauka, traktowanie tworzenia innowacji jako procesu, otwartość na zmiany, podejście prozadaniowe, zarządzanie agile i chyba najważniejsze – generowanie wartości poprzez zróżnicowanie, design i tworzenie spójnej filozofii brandu. Szczególnie ten ostatni aspekt jest wyjątkowo interesujący w perspektywie post-covidowej. O ile Güell pisał o swoim podejściu do kreowania innowacyjnej kultury organizacyjnej jeszcze trzy lata przed bezprecedensową pandemią koronawirusa, to zaprezentowane przez niego prawidła mają dzisiaj większe znaczenie niż kiedykolwiek wcześniej.

              Rok przed Güell na łamach “Harvard Business Review” pojawił się z kolei artykuł prof. Gary’ego Hamela z London Business School, autora m.in. głośnej książki “Humanocracy: Creating Organizations as Amazing as the People Inside Them” oraz Nancy A. Tennant, ówczesnej wicedyrektorki ds. innowacji w Whirlpool Corporation. W swoich rozważaniach autorzy kładli wyraźny nacisk na mindset samych pracowników, ale również uważną obserwację rynku i realnych trendów. M.in. tego typu priorytety według Hamela i Tennant mają zagwarantować biznesowi prawdziwie innowacyjny sznyt. Czy w Polsce mamy do czynienia z podobnym podejściem?

              Jakość polskiego biznesu

              Już na samym początku lat 2000., a więc w momencie, gdy krajowa kultura biznesowa dopiero stawiała fundamenty pod swoją przyszłą formę, prof. Andrzej Jazdon wydał książkę pt. “Doskonalenie zarządzania jakością”. Był to jeden z poważniejszych tytułów na polskim rynku, podejmujący próbę rozprawienia się z problematyką prowadzenia firmy, która realnie w centrum zainteresowania stawiałaby satysfakcję klienta. Według autora jakość należy rozpatrywać na czterech poziomach. Pierwszym są cechy techniczne danego produktu, a więc m.in. skład – im bardziej naturalny i transparentny, tym większą jakością się charakteryzuje, a nawet wyróżnia na rynku.

              Drugim są cechy użytkowe, a więc nieco bardziej abstrakcyjne przymioty, takie jak niezawodność, trwałość, czy bezpieczeństwo np. użytkowania szklanej butelki lub opakowania, w którym dany produkt się znajduje. Trzecią grupą cech są z kolei cechy estetyczne, czyli design, proporcje, kolorystyka i staranność wykonania. Ostatnim poziomem cech są w końcu cechy ekonomiczne, związane ze społecznym kosztem wytwarzania danego produktu oraz wszelkimi kosztami eksploatacji. Staranne zagospodarowanie wszystkich wyżej wymienionych aspektów przekłada się na prawdziwie jakościową ofertę wręcz każdego biznesu, niezależnie od branży. Właśnie uniwersalizm zasad prof. Jazdona uczynił jego schemat odpornym na wszelką dynamikę rynkową, której byliśmy świadkami od wczesnych lat 2000. Pytanie brzmi jednak następująco – czy polski biznes faktycznie przykłada uwagę do tego typu wartości?

              Polska duma rynku alkoholowego

              Zastanawiając się nad wyborem odpowiedniego przykładu firmy, która spełniałaby warunki współcześnie rozumianej organizacji innowacyjnej, a także uniwersalne przymioty działalności stawiającej na jakość, wybór był tylko jeden. BZK Alco, czyli jeden z największych producentów alkoholi w kraju to przypadek wyjątkowy. Nie jest tajemnicą, iż przedstawiciele tak specyficznej branży często mają pod górkę w porównaniu z innymi reprezentantami rynku spożywczego, a szczególnie segmentu FMCG. Jednakże spółka znana już z takich marek, jak “Wokulski”, “SHE”, czy “Dzika Kaczka” nie daje za wygraną i z miesiąca na miesiąc coraz odważniej cementuje swoją dominację w istotnych kategoriach branży.

              Jedną z przestrzeni, w której BZK Alco nie ma sobie równych, jest m.in. nisza właśnie wyjątkowo jakościowych produktów premium. Najlepszym tego przykładem jest marka  “Mickiewicz”. Aksamitna wódka w niezwykle eleganckiej szronionej butelce to prawdziwy popis najlepszych praktyk na krajowym rynku. Jak zaznaczają sami przedstawiciele BZK Alco, podczas prac to właśnie niezastąpiony zespół najlepszych specjalistów czuwał nad całym procesem testowania i modyfikacji receptury.

              Przedstawiciele BZK Alco podkreślają, iż kluczem do sukcesu tego produktu jest zaawansowany proces siedmiokrotnej destylacji spirytusu, który daje gwarancję niezwykłej delikatności i łagodności smaku, a także aromatu tej wódki. Ponadto, produkcja “Mickiewicza” to prawdziwy popis łączenia najlepszej jakości składników – krystalicznie czystej wody z siedmiokrotnie destylowanym spirytusem, co przekłada się na wyraźnie wybijający się stopień jakości i innowacyjności produktu w skali całego rynku alkoholowego w Polsce.

              Tryb ciemny? Druga odsłona wyjątkowego projektu BZK Alco

              “Mickiewicz” oprócz swojej wersji premium zaskakuje jeszcze jedną formą. Mowa o wariancie leżakowanym. Wariant ten cechuje się aksamitnym i gładkim smakiem, który został zamknięty w smukłej, miedziano-czarnej butelce. Sam proces produkcyjny bazuje na 7-tygodniowym leżakowaniu w metalowych zbiornikach i okresowym mieszaniu, które umożliwiają kontakt z powietrzem i harmonizację płynu. Z perspektywy konsumentów jest to wręcz najszczersza emanacja podejścia jakościowego, ale również naturalnej elegancji oraz sprawnego (i niewymuszonego) łączenia tradycji z nowoczesną myślą gorzelniczą.

              Leżakowany “Mickiewicz” wraz z pierwotną wersją produktu to duet, który wyjątkowo sprawnie wpisuje się w zestaw wartości innowacyjnego biznesu, a z perspektywy klientów w sezonie letnim – jest absolutnym faworytem do miana alkoholu roku. Nie tylko sprawdzi się jako baza do drinków, ale również perfekcyjnie odnajdzie się w roli prezentu lub głównej atrakcji na nieco bardziej oficjalnych bankietach.

              Polscy przedsiębiorcy oprócz brania przykładu z BZK Alco powinni także spróbować samych owoców prac całego zespołu, ponieważ tylko wtedy zobaczą najprawdziwszą egzemplifikację starań przełożenia najlepszych wzorców biznesowych z Zachodu na krajowe podwórko. “Mickiewicz” to nie tylko bezprecedensowy popis polskiej myśli gorzelniczej, ale również azymut do dalszych starań polskich przedsiębiorców. Za to z pewnością warto trzymać kciuki.

               

               

               

              Ważne Informacje

              Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

              Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

              Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

              Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

              Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

              Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

              Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

              Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

              Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...