.

HREIT S.A. w całości kwestionuje sprawozdanie zarządcy przymusowego

    HREIT S.A. w restrukturyzacji ostro kwestionuje sprawozdanie zarządcy przymusowego, zarzucając mu poważne błędy i zniekształcenie sytuacji finansowej spółki. Według HREIT aktywa zostały zaniżone o ok. 1 mld zł, a zobowiązania zawyżone o blisko 700 mln zł, co może wprowadzać w błąd sąd, wierzycieli i opinię publiczną. Spółka wskazuje, że jej realny potencjał inwestycyjny i wartość majątku umożliwiają pełne zaspokojenie roszczeń — pod warunkiem otwarcia postępowania sanacyjnego.

    15 października 2025 r. HREIT złożyła do sądu szczegółowe stanowisko wobec
    sprawozdania, wskazując liczne błędy, pominięcia oraz nieuprawnione interpretacje.
    Spółka podkreśla, że dokument nie może stanowić wiarygodnej podstawy do
    podejmowania decyzji o jej dalszych losach.

    Nieścisłości i pominięcia w sprawozdaniu
    Zgodnie z analizą HREIT, zarządca przymusowy błędnie przedstawił m.in. liczbę
    postępowań sądowych – wskazując ponad 260 spraw, podczas gdy po wyłączeniu
    sporów zakończonych i spraw towarzyszących głównym postępowaniom, to faktycznie
    jest ich około 30. Do tego w 10 sporach to spółka wystąpiła z powództwem.
    Nieprawidłowości dotyczą również inwestycji w Krakowie przy ul. Pachońskiego –
    zarządca trzykrotnie zaniżył poziom zaawansowania prac budowlanych i sugeruje brak
    możliwości dokończenia budowy. Tymczasem HREIT prowadzi zaawansowane rozmowy
    z inwestorami zainteresowanymi zakupem kompleksu działek, co nie tylko pozwoliłoby
    szybko wznowić prace budowlane, ale mogłoby przynieść spółce nawet 40 mln zł
    przeznaczonych na spłatę zobowiązań.

    Nieprawdziwe odniesienia i skutki reputacyjne
    HREIT wskazuje, że w sprawozdaniu znalazły się odniesienia do nieprawomocnej decyzji
    Prezesa UOKiK, która nie dotyczy spółki, a innego podmiotu z grupy. W ocenie HREIT
    takie działania są manipulacyjne i wprowadzają w błąd opinię publiczną. Publikacja dokumentu doprowadziła już do pojawienia się w mediach nieprawdziwych
    informacji określających spółkę jako „bankruta” czy „piramidę finansową”. HREIT
    podkreśla, że tego rodzaju określenia są bezpodstawne i szkodzą reputacji firmy, jej
    pracowników oraz inwestorów.

    Pominięte dane i błędne założenia
    HREIT S.A. zwraca uwagę, że w sprawozdaniu zarządcy przymusowego brakuje
    kluczowych elementów analizy finansowej, które zgodnie z ustawą Prawo upadłościowe
    powinny zostać przedstawione w sposób pełny i transparentny. W szczególności
    pominięto orientacyjny kosztorys postępowania upadłościowego, mimo że takie
    zestawienie stanowi obowiązek ustawowy zarządcy.

    Z szacunków opartych o liczby przedstawione w kwestionowanym przez HREIT
    sprawozdaniu wynika, że w scenariuszu upadłości poziom zaspokojenia wierzycieli nie
    przekroczyłby 36,95%, i to przy założeniu braku dodatkowych kosztów likwidacyjnych.
    Dla porównania, w ramach postępowania sanacyjnego – które umożliwia kontynuację
    działalności gospodarczej, sprzedaż aktywów w sposób zorganizowany i uniknięcie
    wyprzedaży poniżej wartości rynkowej – możliwe jest pełne, a zarazem szybsze
    zaspokojenie roszczeń wierzycieli. W ocenie HREIT, zarządca nie tylko zaniechał
    przedstawienia kosztów upadłości, ale również nie uwzględnił korzyści płynących z
    kontynuowania działalności w ramach sanacji – takich jak utrzymanie wartości majątku,
    miejsc pracy oraz bezpieczeństwa nabywców mieszkań. Tego rodzaju pominięcia
    znacząco zniekształcają obraz sytuacji finansowej spółki i mogą prowadzić do decyzji
    sprzecznych z interesem wierzycieli i inwestorów indywidualnych.

    Faktyczny potencjał HREIT
    Grupa HREIT zrealizowała dotychczas 12 inwestycji obejmujących łącznie 29 budynków i ponad 1 330 mieszkań w całym kraju. W trakcie postępowania restrukturyzacyjnego spółka ukończyła już 5 inwestycji (437 mieszkań), a kolejne 281 lokali jest w końcowej fazie odbiorów. Spółka dysponuje ponadto listami intencyjnymi i ofertami inwestorów opiewającymi na kilkaset milionów złotych, potwierdzającymi możliwość dokończenia realizacji inwestycji, odbudowę potencjału i spłatę zobowiązań. Co więcej należy podkreślić, że HREIT posiada miliardowy majątek, a bank ziemi posiadany przez HREIT po sprzedaży
    wytypowanych do tego działek, umożliwia rozpoczęcie inwestycji obejmujących ok. 470
    tys. m² mieszkań o potencjalnej wartości przekraczającej 4,4 mld zł.

    Deklaracja HREIT
    Spółka deklaruje pełną współpracę z sądem i wierzycielami, apelując o podejmowanie
    decyzji na podstawie rzetelnych, zweryfikowanych danych. HREIT wnioskuje o otwarcie
    postępowania sanacyjnego, które – w jej ocenie – pozwoli na pełne zaspokojenie
    wierzycieli oraz kontynuację działalności inwestycyjnej.

    źródło: HREIT

    KIA EV3 – Elektryk z nagrodami – test redakcyjny

    Większość dostępnych na rynku elektryków próbują przekonać, że są „inne” lepsze, nowocześniejsze i bardziej świadome. Nasza bohaterka idzie w zupełnie inną stronę i nie chce się tłumaczyć z tego, że jest elektryczna. Ona po prostu chce być normalnym samochodem.

    autor: Michał Garbaczuk

    Klienci najwyraźniej kupili tę narrację, bo auto zgarnęło praktycznie wszystkie najważniejsze nagrody, w tym: Światowy Samochód Roku i Kobiecy Światowy Samochód Roku. Nie ma tu futurystycznych wygibasów ani udawania klasy premium. Jest za to wyraźna ambicja: zrobić auto na prąd, które w codziennym użytkowaniu nie będzie wymagało ciągłych kompromisów i mentalnych akrobacji. I w dużej mierze to się udało.

    Te kształty mają sens

    EV3 jest kanciasta, niemal surowa w formie, ale to nie jest stylistyczna prowokacja. To świadoma decyzja projektowa. Krótkie zwisy, wysoka linia dachu i niemal pionowa klapa bagażnika robią coś, czego dziś wiele aut się boi — stawiają funkcję ponad efekt „wow”. W mieście EV3 nie przytłacza gabarytem, ale kiedy zaparkujesz ją obok typowego crossovera segmentu B, szybko orientujesz się, że Kia gra raczej ligę wyżej. To auto wygląda na solidne. I dobrze.

    Po zajęciu miejsca za kierownicą EV3 bardzo szybko przestaje się analizować, a zaczyna się po prostu jechać. Układ kokpitu jest czytelny, logiczny i — co dziś coraz rzadsze — nie próbuje robić rewolucji na siłę. Duże ekrany są tam, gdzie się ich spodziewasz. Sterowanie klimatyzacją nie wymaga doktoratu z interfejsów. Materiały? Nie premium, ale uczciwe. Twarde tam, gdzie mogą być twarde, miękkie tam, gdzie faktycznie dotykasz ich na co dzień. Jest jednak jeden element, którego do dziś nie rozumiem. Chodzi o wysuwaną część podłokietnika na konsoli centralnej, który do złudzenia przypomina kuchenną deskę do krojenia. Czyżby to „oczko” puszczone do użytkowników chcących zrobić sobie piknik podczas ładowania?

    Największym zaskoczeniem jest jednak przestrzeń. EV3 daje poczucie auta większego niż wskazywałaby metryka. Z tyłu jest wystarczająco miejsca, by dorosły pasażer czuł się komfortowo, a bagażnik nie zmusza do gry w tetris przy każdym wyjeździe. Powiem więcej, zaskakuje swoją wielkością i ustawnością podczas pakowania.

    Osiągi efektowne, ale bez szaleństw

    Kia nie kombinuje. Jeden silnik, napęd na przód, 204 KM. I to w zupełności wystarcza. EV3 nie jest elektrycznym hot hatchem i nawet nie udaje, że nim jest. Przyspiesza płynnie, przewidywalnie, bez teatralnego „kopnięcia”, które po tygodniu zaczyna męczyć. W mieście jest żwawa, w trasie stabilna, a na drogach krajowych zachowuje się dokładnie tak, jak powinno auto rodzinno-codzienne. Układ kierowniczy nie próbuje być sportowy, zawieszenie stawia na komfort, a całość sprawia wrażenie dobrze zestrojonej całości, a nie zbioru elektrycznych podzespołów. W wersji z większym akumulatorem EV3 daje coś, czego wielu elektrykom wciąż brakuje: spokój psychiczny. Nie taki z broszury, tylko realny. Owszem, autostrada i wysoka prędkość potrafią szybko wyciągnąć energię z baterii, ale to nie jest auto, które karze za normalną jazdę. W codziennym użytkowaniu – większość w mieście, drogi lokalne, trochę ekspresówki — EV3 potrafi być zaskakująco rozsądna. Mówimy o zasięgach, które pozwalają planować podróż bez obsesyjnego zerkania na procenty i znikający zasięg. 300 kilometrów w trasie jest całkowicie realne, a to wystarczy, żeby co 3 godziny zrobić sobie przerwę na półgodzinny odpoczynek dla regeneracji i co za tym idzie – bezpieczeństwa.

    Ładowanie w normie

    EV3 nie bije rekordów mocy ładowania i nawet nie próbuje tego robić. To nie jest samochód dla kogoś, kto chce spędzać 15 minut na ultraszybkiej ładowarce i pędzić dalej. To auto dla tych, którzy ładują regularnie, planują postoje i oczekują przewidywalności. Krzywa ładowania jest sensowna, a przy większej baterii postój i tak nie boli tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. To kolejny przykład filozofii EV3: bez fajerwerków, ale też absolutnie bez rozczarowań.

    Praktyczność i normalność

    EV3 nie zmusza do reorganizacji życia. Nie wymaga zmiany przyzwyczajeń podczas przesiadki z auta spalinowego, poza ładowaniem baterii. Dzisiaj ładować auto można pod domem lub w centrum handlowym podczas robienia zakupów. Kia nie krzyczy: „musisz się do mnie dostosować”. I właśnie dlatego tak łatwo ją polubić. Ma bagażnik o sensownej pojemności i dodatkowy schowek na kable, dobrą widoczność oraz wszystkie systemy asystujące. Nie jest najbardziej ekscytująca, nie jest najszybsza, nie ładuje się najszybciej. Ale jako całość jest zaskakująco kompletna. To elektryk dla ludzi, którzy nie chcą być pionierami ani ambasadorami technologii, a chcą po prostu wsiąść, pojechać i nie myśleć co chwilę o tym, że jadą autem „na prąd”.

    30. Banking & Insurance Forum – ludzie, zaufanie i przyszłość sektora

    W warszawskim hotelu The Westin odbył się w dniach 22–23 października 2025 roku jubileuszowy 30. Banking & Insurance Forum, stanowiący część Spotkania Liderów Finansów – wydarzenia gromadzącego przedstawicieli sektora bankowego, ubezpieczeniowego, regulatorów i świata nauki, którzy w kilkunastu sesjach debatowali o zaufaniu, transformacji cyfrowej, odpowiedzialności instytucji i przyszłości finansów w Polsce.

    Forum otworzył Szymon Midera, Przewodniczący Rady Programowej Banking Forum i Prezes Zarządu PKO Banku Polskiego, podkreślając znaczenie sektora w budowaniu kapitału społecznego i gospodarczego. W inauguracyjnym bloku „Kapitał zaufania” wystąpił prof. dr hab. Leszek Balcerowicz, prezentując aktualny obraz polskiej gospodarki i wyzwania stojące przed instytucjami finansowymi. W kolejnych wystąpieniach omawiano kwestie transparentności, relacji z klientami i znaczenia komunikacji w kontekście badań Edelman Trust Barometer oraz inicjatyw europejskich na rzecz zdrowia finansowego obywateli.

    Następne sesje poświęcono sile kapitału finansowego jako motorowi wzrostu. W ramach bloku „Finanse, które niosą rozwój – o sile sektora, która inwestuje w przyszłość” dyskutowano o roli banków i ubezpieczycieli w finansowaniu inwestycji oraz o odporności sektora w warunkach globalnych napięć gospodarczych. Część skupiająca się na tematyce kobiet w świecie finansów towarzyszyła premierze raportu o różnorodności w branży, a popołudniowe panele koncentrowały się na tematach technologicznych – nowej architekturze cyfrowych ekosystemów finansowych, usługach Banking as a Service oraz wykorzystaniu sztucznej inteligencji w modelach operacyjnych banków i firm ubezpieczeniowych. Dyskutowano również o kwestiach zgodności wdrożeń AI z przepisami i roli wspólnej infrastruktury technologicznej sektora.

    „Rola ubezpieczycieli w stabilizowaniu ryzyka gospodarczego jest ogromna – to właśnie praca z ryzykiem stanowi nasze DNA. Przejmujemy, absorbujemy i neutralizujemy skutki zdarzeń, które mogą dotyczyć każdego aspektu życia, prywatnego i zawodowego. Silne zaplecze kapitałowe polskich zakładów ubezpieczeń sprawia, że klienci mogą czuć się bezpiecznie i stabilnie prowadzić swoje biznesy.”

    Anna Włodarczyk-Moczkowska, Prezes Zarządu, Compensa TU S.A. Vienna Insurance Group

    Uroczysty Wieczór Prezesek i Prezesów był wyjątkową okazją do celebracji jubileuszowej edycji wydarzenia oraz refleksji nad rolą pasji w przywództwie. Podczas debaty „O sportowych pasjach, które napędzają liderów”, moderowanej przez Małgorzatę Albin, swoimi doświadczeniami i inspiracjami podzielili się Tomasz Zyśko, Sławomir Lachowski i Adam Marciniak.

    Drugi dzień wydarzenia został podzielony na dwie równoległe ścieżki – Banking Forum oraz Insurance Forum. Część bankowa, otwarta przemówieniem Józefa Wancera, Honorowego Przewodniczącego Banking Forum, rozpoczęła się debatą o technologicznych inicjatywach sektorowych i możliwościach współpracy instytucji w zakresie infrastruktury i personalizacji usług. Następnie poruszano zagadnienia cyberodporności, architektury zero trust, strategii bezpieczeństwa danych oraz wpływu orzecznictwa TSUE na zdolność banków do finansowania gospodarki. Rozmawiano też o budowaniu krajowego kapitału, suwerenności finansowej i o rosnącym znaczeniu ESG w raportowaniu i zarządzaniu ryzykiem.

    „Regulator musi reagować tylko wtedy, gdy pojawia się istotna sytuacja zagrażająca stabilności systemu. Dziś nie widzę takiej potrzeby – orzecznictwo TSUE i polskich sądów jest stabilne, a procesy przebiegają płynnie. Warto może zawierać więcej ugód, ale i w tym obszarze widać postęp. Sektor poradzi sobie z tym doskonale.”

    Robert Kropiwnicki, Sekretarz Stanu, Ministerstwo Aktywów Państwowych

    Równolegle toczyły się sesje Insurance Forum, zainicjowane przez wystąpienie Ryszarda Bocionga, Przewodniczącego Rady Programowej Insurance Forum. Dyskusje koncentrowały się wokół współpracy banków i ubezpieczycieli w modelu bancassurance, regulacji Solvency II oraz przyszłości sektora ubezpieczeniowego wobec nowych ryzyk – klimatycznych, wojennych i gospodarczych. W dalszej części analizowano wpływ technologii i sztucznej inteligencji na procesy likwidacji szkód, sprzedaż i obsługę klienta. Ostatnie bloki poświęcono współpracy publiczno-prywatnej w ochronie zdrowia oraz zmianom demograficznym, a kongres zakończył panel „Klient w centrum”, dotyczący oczekiwań i potrzeb różnych pokoleń użytkowników usług finansowych i ubezpieczeniowych.

    1. Banking & Insurance Forum po raz kolejny potwierdziło swoją pozycję najważniejszego miejsca dialogu branży finansowej w Polsce. Wspólne spotkanie środowisk bankowych, ubezpieczeniowych i technologicznych stworzyło przestrzeń do wymiany doświadczeń, przeglądu trendów i prezentacji rozwiązań, które będą kształtować rynek finansowy w nadchodzących latach.

    Wśród prelegentów 30. Banking & Insurance Forum znaleźli się m.in:

    • dr hab. Leszek Balcerowicz, Przewodniczący Rady Forum Obywatelskiego Rozwoju
    • Małgorzata Bonikowska, Prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych i ośrodka THINKTANK
    • Mirosław Czekaj, Prezes Zarządu, Bank Gospodarstwa Krajowego
    • Elżbieta Czetwertyńska, Prezes Zarządu, Citi Handlowy
    • Volker Eutebach, Regional Manager – Central Europe, Lloyd’s Insurance Company
    • Xavier Larnaudie-Eiffel, Chairman of the Conference of European Bancassurers, Delegate General of the Groupement Francais des Bancassureurs
    • Marek Lusztyn, Wiceprezes Zarządu, mBank
    • Aneta Podyma, Prezes Zarządu, Unum
    • dr Dariusz Standerski, Sekretarz Stanu, Ministerstwo Cyfryzacji
    • Piotr Wrzesiński, Wiceprezes Zarządu, Polska Izba Ubezpieczeń
    • Michał Ziemiak, Rzecznik Finansowy
    • Jan Zimowicz, Prezes Zarządu PZU Zdrowie oraz Członek Zarządu, PZU
    • Marcin Zygmanowski, Wiceprezes Zarządu ds. Transformacji Technologicznej i Innowacji, Bank Pekao S.A.

    Pełna lista prelegentów: https://bankowosciubezpieczenia.pl/prelegenci/

    Partnerzy strategiczni: Comarch, Hitachi, PKO Bank Polski

    Partnerzy: Bank Gospodarstwa Krajowego, Bank BPH, DXC Technology, iBooster, InsurHack, JNS Legal, Limitless Technologies, MDT Medical, OpenText, Sektorowa Rada ds. Kompetencji Bankowości i Ubezpieczenia, VeloBank, zen.com expo, ABAK, Profescapital. Sponsor: Adacta. Partner multimediów: M-sound. Partner logistyczny: MMC Events.

    Zapraszamy do zapoznania się z fotorelacją: https://bankowosciubezpieczenia.pl/30-banking-insurance-forum/

    Kongres jest realizowany w ramach działalności MMC Polska organizującej prestiżowe kongresy, konferencje, warsztaty i szkolenia biznesowe dedykowane kadrze menadżerskiej oraz zarządom firm. Więcej na www.mmcpolska.pl.

     

     

    Nowe Horyzonty 2025: pełna sala, konkretne wnioski i energia rozmów

    W Event Hall w Fabryce Norblina w Warszawie, 20 października 2025 r. odbyła się konferencja Event Biznes – Nowe Horyzonty, organizowana przez Stowarzyszenie Branży Eventowej (SBE). Wydarzenie zgromadziło około 280 zarejestrowanych uczestników (w tym jedynie 8 online) oraz 35 partnerów konferencji. Na sali – prawie komplet miejsc, a po wystąpieniach żywe rozmowy kuluarowe, wiele emocji i konkretne wnioski dla rynku MICE. Partnerzy strategiczni to Samorząd Województwa Mazowieckiego, Event Hall oraz Plated.

    Agenda łączyła trendy, praktykę i bezpieczeństwo. Dyskutowano m.in. o roli człowieka w erze narzędzi AI, sile miast i regionów żyjących wydarzeniami, kulisach produkcji eventów („backstage, który rządzi”), standardach bezpieczeństwa (#BezpieczneEmocje), mierzalnym ESG („ekologia bez ściemy”) oraz skutecznych case studies sprzedażowych i storytellingu. Konferencji towarzyszyły także warsztaty o bioróżnorodności. Dzień zamknęła sesja „eventów przyszłości” oraz interaktywny Raport Większości połączony z networkingiem.

    „Frekwencja i energia dyskusji pokazały, że branża ma apetyt na współdziałanie i konkretne rozwiązania. Razem wyznaczamy nowe horyzonty dla polskiego MICE” – podsumowują organizatorzy z SBE.

     

    Przyszłość Innowacji i Biznesu na Executive Innovation Forum 2025

    Już 29 października 2025 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się XIII edycja Executive Innovation Forum.

    Jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń w Polsce poświęconych innowacjom, nowym technologiom i cyfrowej transformacji ponownie zgromadzi czołowych przedstawicieli biznesu, nauki, administracji publicznej oraz świata nowych technologii. To wyjątkowa przestrzeń do wymiany doświadczeń, nawiązania inspirujących relacji i poznania najnowszych trendów, które kształtują przyszłość gospodarki.

    Tegoroczna edycja odbywa się pod patronatem Ministerstwa Rozwoju i Technologii, Ministerstwa Cyfryzacji, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Urzędu Patentowego RP oraz licznych patronów honorowych wspierających rozwój ekosystemu innowacji w Polsce.

    Merytoryczne panele i inspirujące wystąpienia

    Program konferencji obejmuje cztery tematyczne panele dyskusyjne poświęcone kluczowym aspektom rozwoju innowacji w Polsce i na świecie:

    • Innowacyjna Polska
    • Digitalizacja i cyfrowa transformacja biznesu
    • Bezpieczeństwo energetyczne i cyfrowe w dobie AI
    • Ekosystemy innowacji

    Wśród wybitnych gości specjalnych znajdą się profesorowie Politecnico di Milano – Daniel Trabucchi i Tommaso Buganza, którzy zaprezentują wykład inspirowany swoją najnowszą książką The Digital Phoenix Effect: How Legacy Companies Can Lead the Platform Revolution Without Burning Everything Down. Z praktycznymi prezentacjami wystąpią również: Gabriel Krynicki, Head of AI, BPX oraz Dominik Sobieraj, Inżynier ds. Sprzedaży, Aksel. Wystąpienie inauguracyjne wygłosi: prof. dr hab. Witold M. Orłowski.

    Wezmą udział

    Swoją obecność potwierdzili przedstawiciele firm takich jak: Aksel, Interzero Organizacja Odzysku Opakowań, Pfizer, Algotech, Ayming, BPX, Britenet, Dassault Systemes, EIB, Ekoenergia, ELQ, Engave, HORPOL, HORPOL-TECH, KAPE, Layher, Lyreco, NCBR, Nowy Styl, Patento, PIKA, PGOP, Pluxee, Promise Group, SEEN Technologie, Soonly Finance Unlimited, Tauron, Umowy.AI, Vandemoortele, Vistra Fund Solutions.

    Gala „Diamentów Innowacji”

    Zwieńczeniem Executive Innovation Forum 2025 będzie uroczysta gala Diamentów Innowacji, podczas której wyróżnione zostaną przełomowe projekty, produkty, firmy i liderzy kluczowych sektorów gospodarki. To wyjątkowy moment, aby uhonorować tych, którzy z odwagą i wizją wprowadzają innowacje zmieniające przyszłość.

    Aby dowiedzieć się więcej o programie konferencji oraz zarejestrować się na wydarzenie, odwiedź stronę internetową: Executive Innovation Forum

    Dotacje unijne – szansa, która wymaga rozsądku

    Autor: Rafał Wiśniewski

    Od kilkunastu lat pomagam przedsiębiorcom skutecznie korzystać z funduszy europejskich. Widziałem dziesiątki sukcesów, które pozwoliły firmom się rozwinąć, ale i niemało porażek wynikających z pośpiechu, braku planu czy zbyt dużego optymizmu. Dotacje unijne to ogromna szansa – jednak tylko dla tych, którzy potrafią podejść do nich z rozwagą. Bo w świecie funduszy nie wygrywa ten, kto złoży wniosek jako pierwszy, lecz ten, kto potrafi go dobrze przygotować, rzetelnie zrealizować i skrupulatnie rozliczyć.

    Od lat obserwuję, jak firmy różnie podchodzą do tematu dotacji. Dla jednych to przemyślane wsparcie w rozwoju, dla innych – szybki sposób na pozyskanie dodatkowych środków. Niestety, ta druga postawa często kończy się rozczarowaniem. Fundusze europejskie nie są „darmowymi pieniędzmi”, które można po prostu wziąć i wydać. To środki publiczne obwarowane wieloma zasadami, których złamanie może skutkować poważnymi konsekwencjami finansowymi.

    Najczęstszym problemem, z jakim spotykam się w mojej pracy, jest niedoszacowanie kosztów projektu. Firmy zakładają, że dotacja pokryje większość wydatków, a tymczasem dofinansowanie obejmuje jedynie część kosztów kwalifikowanych. Resztę trzeba sfinansować samodzielnie – z własnych środków lub kredytu. Brak odpowiedniego zabezpieczenia finansowego to przepis na kłopoty.

    Pamiętam przypadek przedsiębiorstwa budowlanego, które z entuzjazmem przystąpiło do realizacji projektu związanego z rozwojem nowoczesnych technologii. Niestety, już po kilku miesiącach okazało się, że koszty sprzętu i materiałów znacząco przewyższyły pierwotne założenia. Zabrakło pieniędzy na dalsze prace, harmonogram się opóźnił, a firma musiała szukać dodatkowych źródeł finansowania, by nie stracić dotacji. Takie sytuacje pokazują, jak ważna jest chłodna kalkulacja i precyzyjne planowanie – nie tylko w fazie wnioskowania, ale przez cały okres realizacji projektu.

    Drugim błędem, który obserwuję równie często, jest realizacja projektów niezgodnych ze strategią firmy. Zdarza się, że przedsiębiorcy – zachęceni możliwością zdobycia środków – próbują dopasować swoje pomysły do aktualnych priorytetów programów unijnych. Tymczasem to projekt powinien wynikać ze strategii rozwoju firmy, a nie odwrotnie.

    Widziałem przykład małej firmy IT, która postanowiła opracować oprogramowanie związane z ochroną środowiska, tylko dlatego, że akurat taki typ projektów mógł liczyć na wysokie dofinansowanie. Problem w tym, że produkt nie miał realnego odbiorcy. Po kilku miesiącach okazało się, że rynek nie był zainteresowany, a firma poniosła straty i stanęła przed koniecznością zwrotu części środków. To bolesna lekcja, ale też przestroga: fundusze unijne mają wspierać rozwój, a nie zastępować przemyślaną strategię biznesową.

    Nie mniej istotnym obszarem jest rozliczenie projektu, które wielu przedsiębiorców bagatelizuje. Tu nie ma miejsca na niedopatrzenia. Każda złotówka musi być udokumentowana, każdy wydatek – uzasadniony, a każdy raport – złożony w terminie. Niewłaściwe wydatkowanie środków, opóźnienia czy brak realizacji wskaźników mogą skutkować nie tylko zwrotem dotacji, ale i karami finansowymi.

    Zdarzało mi się widzieć przypadki, w których drobne błędy – takie jak brak jednego podpisu, niepoprawna faktura lub spóźnienie w przekazaniu raportu – prowadziły do ogromnych problemów. Instytucje rozliczające są bardzo skrupulatne i mają do tego pełne prawo. Dlatego zawsze powtarzam swoim klientom: najlepszym ubezpieczeniem przed stratami jest porządek w dokumentach i dyscyplina w działaniu.

    Jak zatem zminimalizować ryzyko błędów i zwiększyć swoje szanse na sukces?
    Przede wszystkim należy dobrze przygotować się do projektu już na etapie planowania. Realistyczny budżet, spójna strategia i dokładna analiza kosztów to podstawa. Należy też pamiętać, że dokumentacja powinna być prowadzona skrupulatnie od pierwszego dnia realizacji. Każdy wydatek musi mieć pokrycie w fakturach, umowach i protokołach. Warto też regularnie monitorować postępy prac – dzięki temu ewentualne problemy można wychwycić i rozwiązać na bieżąco, zanim przerodzą się w poważne komplikacje.

    Dużą rolę w tym procesie odgrywają doradcy. Profesjonalny doradca nie tylko przygotuje dobry wniosek o dofinansowanie, ale też pomoże w prawidłowym prowadzeniu projektu, w kontaktach z instytucjami oraz w jego końcowym rozliczeniu. Współpraca z ekspertami może więc znacznie zwiększyć bezpieczeństwo przedsięwzięcia.

    Trzeba jednak zachować ostrożność przy wyborze partnera. Na rynku działa wiele firm doradczych, ale nie każda oferuje kompleksową i rzetelną obsługę. Niska cena usług często idzie w parze z brakiem doświadczenia i ograniczonym zakresem wsparcia. Warto więc zweryfikować referencje, zakres oferty i doświadczenie zespołu. Doradca może być ogromnym wsparciem, ale odpowiedzialność za projekt zawsze spoczywa na beneficjencie – czyli na samej firmie.

    Dotacje unijne to narzędzie, które może realnie przyspieszyć rozwój przedsiębiorstwa – pod warunkiem, że jest używane mądrze. Dobrze zaplanowany i prawidłowo rozliczony projekt przynosi wymierne korzyści: nowe technologie, miejsca pracy, wzrost konkurencyjności. Jednak źle przemyślana inwestycja może skończyć się utratą płynności finansowej, koniecznością zwrotu środków, a nawet zablokowaniem możliwości ubiegania się o kolejne fundusze.

    Dlatego, gdy słyszę, że „warto brać, bo są pieniądze”, odpowiadam: warto brać, jeśli wiesz po co. Fundusze unijne są jak narzędzie – skuteczne tylko w rękach tych, którzy potrafią się nim posługiwać. Nie chodzi o to, by gonić za dotacjami, ale by konsekwentnie realizować własną strategię rozwoju. Bo w końcu nie dotacja buduje firmę – tylko mądrze wykorzystana szansa.

    Rafał Wiśniewski to doświadczony ekspert i właściciel firmy Roseti Polska Sp.z o.o., specjalizującej się w pozyskiwaniu oraz rozliczaniu funduszy unijnych. Od lat pomaga przedsiębiorcom skutecznie zarządzać projektami dofinansowanymi ze środków europejskich, minimalizując ryzyko związane z formalnościami i wymogami biurokratycznymi.

    Nowe Warunki Techniczne pod nadzorem CBA Eksperci alarmują: pominięto kluczowe dane oraz głos nauki

    Ministerstwo Rozwoju i Technologii finalizuje projekt nowego rozporządzenia w sprawie warunków technicznych jakim powinny odpowiadać budynki oraz ich usytuowanie (WT). Jednocześnie trwa postępowanie CBA, które sprawdza, czy zmiany w dziale VI WT Bezpieczeństwo pożarowe, zaproponowane przez Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej w oparciu o wytyczne branżowej organizacji zrzeszającej m.in. pożarników i producentów wełny, nie były wynikiem korupcji. Przedstawiciele branży ociepleń apelują, aby w pracach nad zmianami wymagań bezpieczeństwa pożarowego uwzględniono głos jednostek naukowo-badawczych.

     Projekt nowych Warunków Technicznych zakłada wykonywanie na budynkach m.in. tzw. „barier ogniowych” z wełny, które mają zapewnić nierozprzestrzeniania się ognia w systemach ociepleń ETICS. Branża ociepleń wskazuje jednak, że systemy ETICS już teraz klasyfikowane są jako nierozprzestrzeniające ognia (NRO), co potwierdzają obligatoryjne badania dopuszczające te wyroby do stosowania.

    Jednocześnie eksperci apelują, aby w pracach nad nowymi przepisami, w których Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT) od początku opiera się przede wszystkim na opiniach Komendy Głównej Straży Pożarnej (KGPSP), uwzględniono także głos jednostek naukowo-badawczych, których klasyfikacje i wyniki badań są w dotychczasowych pracach konsekwentnie pomijane bądź kwestionowane.

    – Dążenie Państwowej Straży Pożarnej do podniesienia poziomu bezpieczeństwa pożarowego budynków i ochrony życia ludzi jest niekwestionowane. Jako branża w pełni je popieramy. Budownictwo mierzy się dziś jednak z wieloma wyzwaniami, dlatego każda zmiana przepisów – zwłaszcza niosąca tak poważne konsekwencje społeczno-gospodarcze, jak projekt nowego działu VI Warunków Technicznych – musi być obiektywnie uzasadniona i poprawna merytorycznie. Projekt, który trafił do konsultacji, budzi niestety wątpliwości w obu tych obszarach. Kwestie ewentualnych nieprawidłowości proceduralnych bada CBA. Zastrzeżenia natury technicznej – dotyczące celowości i skuteczności proponowanych przez KGPSP rozwiązań oraz ich wpływu na inne, kluczowe aspekty ociepleń – powinny zostać zweryfikowane przez niezależne jednostki naukowo-badawcze – wyjaśnia Kamil Kiejna, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów Styropianu.

    W zakończonych trzy miesiące temu konsultacjach publicznych, zarówno Instytut Techniki Budowlanej (ITB) jak i Instytut Szkła i Ceramiki Materiałów Budowlanych z Sieci Badawczej Łukasiewicz (ICIMB) skrytykowały pomysł stosowania pasów z wełny na elewacjach budynków i niektórych innych przepisów projektu uzasadnianych bezpieczeństwem pożarowym.

    Brak kompleksowej oceny – zmiany WT pod ostrzałem ekspertów i branży

     

    Od połowy lipca w MRiT trwa analiza prawie 4 tysięcy uwag zgłoszonych w ramach konsultacji publicznych projektu nowego rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (WT).  Większość z tych uwag krytycznie ocenia propozycje nowych wymagań przeciwpożarowych, w tym obowiązek szerszego stosowania w ociepleniach budynków wyrobów z wełny.

    Organizacje branżowe, producenci oraz zwykli obywatele alarmują, że nowe przepisy mogą nie wynikać z rzetelnej analizy zagrożeń, a ich wdrożenie oznacza pogorszenie efektywności energetycznej, estetyki i trwałości ociepleń oraz wzrost kosztów. Pomysł  stosowania pasów z wełny na elewacjach krytycznie oceniły także państwowe instytuty badawcze nadzorowane przez ministerstwa.

    Główny zarzut? Skupienie się wyłącznie na bezpieczeństwie pożarowym, z pominięciem innych kluczowych wymagań. Eksperci wskazują, że „bariery ogniowe” z wełny w ociepleniach ze styropianu negatywnie wpłyną na:

    • trwałość ociepleń – z uwagi na ryzyko spękań i uszkodzeń ocieplenia na styku połączenia izolacji, które w konsekwencji negatywnie wpłynie na bezpieczeństwo (także pożarowe),
    • efektywność energetyczną budynków – z uwagi na mostki termiczne w miejscach pasów, które będą wykonywane z wełny o gorszych parametrach izolacyjnych niż styropian,
    • higienę, zdrowie i środowisko – z uwagi na potencjalne ryzyka dla zdrowia wykonawców i osób pozostających w otoczeniu ocieplanych budynków, które wynikają wprost z wymagań BHP dot. stosowania wełny (maska, kombinezon, rękawice, okulary ochronne),
    • środowisko – z uwagi na obciążenie powstającymi w ten sposób szkodliwymi odpadami oraz trudniejszy recykling samej wełny.

      Lista technicznych zastrzeżeń wobec obowiązku stosowania pasów z wełny rośnie. Opublikowane właśnie wyniki badań  niezależnych jednostek naukowo-badawczych pokazują, że długotrwałe działanie czynników środowiskowych na ocieplenie na bazie EPS z pasem wełny mineralnej prowadzi do utraty wodoszczelności  i pogorszenia krytycznych parametrów użytkowych ocieplenia[1]. Branża podnosi, że na skutek wprowadzenia takich rozwiązań do przepisów, spękania widoczne dziś na elewacjach budynków wysokich – gdzie zgodnie z obowiązującymi obecnie wymaganiami od wysokości 25 m stosuje się wełnę – są nieuniknione ze względu na charakterystykę obu materiałów. Podobne wątpliwości zgłaszają eksperci z innych krajów[2].

      Eksperci alarmują, że wpływ proponowanych rozwiązań – m.in. na estetykę, wyższe koszty montażu i napraw ociepleń budynku – są oczywiste, a mimo to systematycznie ignorowane.

      Brak uzasadnienia zmian w danych i statystykach pożarów

      KGPSP wskazuje, że propozycje wynikają z rosnącej ilości pożarów budynków, a pasy i bariery z wełny pozwolą na ograniczenie zagrożenia związanego ze stosowaniem palnych izolacji cieplnych o coraz większych grubościach. Tej tezy nie potwierdzają jednak ani statystyki pożarów, ani też analiza ich faktycznych przyczyn. Wbrew twierdzeniom autorów zmian, w Polsce nie rośnie liczba pożarów budynków, ani ofiar takich pożarów na co wskazują dane samej KGPSP. Co więcej dane w tym zakresie są korzystniejsze niż w 2021 i 2022 r., kiedy w poprzednich konsultacjach MRIT odrzuciło podobne propozycje zmian, również zaproponowane przez KGPSP.

      [1] Wielokryterialna analiza odporności, ETICS z barierami ogniowymi na czynniki środowiskowe – dr inż. Ewa Sudoł, dr hab. inż. Artur Piekarczuk, prof. ITB, mgr inż. Aleksandra Mazurek, dr inż. Ewelina Kozikowska,  Materiały Budowlane 8/2025 (nr 636).

      [2] Patrz przypis 1 – Literatura

    Sprawdzony system kontra monopol

    Niezwykle ważnym, wręcz kluczowym elementem ochrony środowiska w Polsce są Organizacje Odzysku Opakowań. Funkcjonują one na podstawie ustawy z 11 maja 2001 r. o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej

    System ten okazał się tak skuteczny, że powinien stanowić przykład do naśladowania dla innych krajów. Trudno więc uwierzyć, że mógłby zostać zastąpiony innym, znacznie gorszym i droższym rozwiązaniem. A jednak takie zagrożenie istnieje.

    Polskie rozwiązanie to jedna z bardziej innowacyjnych ustaw w skali europejskiej, ponieważ dopuściła podmioty prywatne do zarządzania ochroną środowiska. Jest to istotne, gdyż celem ustawy jest stworzenie wolnorynkowego mechanizmu zbierania, przetwarzania, recyklingu oraz utylizacji odpadów opakowaniowych. Udział podmiotów prywatnych zapewnia różnorodność stosowanych rozwiązań oraz konkurencyjność, co prowadzi do optymalizacji procesów, poprawy jakości oraz obniżenia kosztów.

    Po pierwsze konkurencyjność

    Organizacja odzysku jest elementem odpowiedzialnym za przekazywanie środków finansowych od firm wprowadzających produkty w opakowanich na rynek do recyklerów. Ważne jest to, że środki te przekazywane są wyłącznie za wykonanie konkretnego recyklingu. Eliminuje to zbędne koszty pośrednie. Optymalizacja procesu recyklingu należy do recyklerów, których zadaniem jest efektywne przetworzenie odpadów.

    Niektóre kraje, jak Czechy czy Węgry, próbowały scentralizować ten proces poprzez kontrolę państwa. Jednak na przykładzie Węgier widać, że spowodowało to nawet trzykrotny wzrost kosztów całego procesu. Poza tym środki gromadzone w funduszach państwowych są narażone na przekierowanie na inne cele budżetowe. Natomiast przy zdecentralizowanym systemie prywatnym pieniądze trafiają bezpośrednio do recyklerów.

    W Polsce działa około 30 organizacji odzysku, podobnych do naszej – mówi Andrzej Jaśkiewicz, prezes Erbis SA. – Daje to recyklerom swobodę wyboru i pewność gospodarczą. Nie są oni zależni od jednego państwowego funduszu. Mają pewność, że niezależnie od zmian gospodarczych będą mieli dostęp do środków. Kiedy jest tylko jeden państwowy płatnik, proces gospodarczy staje się bardziej podatny na wpływy nierynkowe i staje się polem gry politycznej, tworzy zagrożenie korupcją urzędniczą, z którą jest problem w całej UE oraz na decyzje arbitralne niemające uzasadnienia ekonomicznego. Mogą pojawić się też problemy związane z przetargami – np. jeśli koszty recyklingu zmienią się w trakcie realizacji kontraktu, może to doprowadzić do niewykonania usług. W efekcie odpady pozostają niezagospodarowane, co widać choćby we włoskich miastach, takich jak Neapol czy Rzym.

    Obowiązki i uprawnienia

    Organizacje odzysku mają precyzyjne obowiązki i uprawnienia. Producent jest zobowiązany do uiszczenia opłaty produktowej za każde wprowadzone opakowanie, choć może teoretycznie przeprowadzić samodzielnie zbiórkę. W praktyce jednak to rozwiązanie jest nierealne ze względu na skalę i rodzaj opakowań. Przekazuje więc obowiązek ten organizacji odzysku, która musi udokumentować wykonanie recyklingu, w odniesieniu do 2025 r., minimum 65 proc. masy opakowań wprowadzonych przez producenta. Dotyczy to wszystkich rodzajów opakowań – plastikowych, szklanych, drewnianych itd.

    – My, jako organizacja, płacimy recyklerom, którzy dostarczają nam oficjalne dokumenty, potwierdzające przeprowadzenie recyklingu – stwierdza prezes Jaśkiewicz. – Tu właśnie przejawia się kluczowa rola odpowiedzialności organizacji odzysku wobec państwa. Nasz obowiązek polega na pozyskaniu dokumentów potwierdzających recykling (DPR, EDPR). Można powiedzieć, że płacimy „success fee” – wynagrodzenie za masę odpadów opakowaniowych, która realnie została poddana recyklingowi. Posiadaczem dokumentu DPR może być każdy uprawniony podmiot, który złoży wniosek – wprowadzający opakowania, sortownia, zbierający lub recykler. Właścicielem odpadów jest ten, kto faktycznie je posiada – czyli np. zbierający, który posegregował odpady i przekazał je do recyklingu. Albo też producent, który potrafi wykazać, że zebrał swoje opakowania i oddał je do recyklingu. Słowem – nie kupujemy odpadów tylko płacimy za finalny efekt, czyli dokument potwierdzający, że dany recykling się odbył. Każdy z uczestników procesu odgrywa istotną rolę, przyczyniając się do osiągnięcia pożądanego efektu w postaci recyklingu. Można stwierdzić, że recykler z odpadu wytwarza surowiec, a często też nowy produkt, np. nowe opakowania.

    – Jest to model, który wprowadza realną kontrolę nad całym procesem – dodaje prezes Erbisu. – Wyjaśnię, dlaczego – jeśli recykler czegoś nie wykona, to my – jako organizacja odzysku – ponosimy pełną odpowiedzialność. Musimy więc mieć stuprocentową pewność, że recykling faktycznie został wykonany. Nawet jeśli po kilku latach okaże się, że dokumenty potwierdzające recykling były fałszywe, to my, w obecnym stanie prawnym, płacimy karę. I tu pojawia się pewien szkopuł – nie mamy możliwości przeprowadzenia kontroli. Państwo nakłada na nas obowiązki, ale nie daje narzędzi. Możemy sprawdzać dokumenty tylko pod względem formalnym – ich cechy, zgodność – ale nie mamy uprawnień, by wejść do zakładu recyklingu i prześledzić, jak realizuje umowę.

    Pełna odpowiedzialność

    Odpowiedzialność została przerzucona na organizacje, bez dania im realnych narzędzi kontrolnych. Bywa że prowadzi to do patologii. Zdarzały się przypadki, gdy recyklerzy wydawali fałszywe dokumenty – bez wykonania faktycznego recyklingu. A organizacja, która im zapłaciła na podstawie DPR nie miała żadnych możliwości, by to wykryć. W konsekwencji ryzykuje bardzo wysoką karę za niewykonany recykling. W państwie prawa prywatny podmiot nie może mieć kompetencji kontrolnych – dysponuje nimi tylko państwo. W obecnym układzie władze państwowe nie wykonują faktycznie ciążących na nich obowiązkach kontrolnych.

    Recyklerów powinny więc kontrolować urzędy marszałkowskie. To one wydają „decyzje” uprawniające do prowadzenia działalności w zakresie recyklingu, więc powinny sprawdzać, czy działalność faktycznie jest prowadzona. Tymczasem w praktyce kontrole się nie odbywają. Przykład z Wrocławia: lokalny zakład działał od wielu lat, wystawiał DPR-y i nikt go nie kontrolował. To wręcz zachęca do nadużyć. Na szczęście zdarza się to rzadko. Organizacje odzysku we własnym interesie zbierają informacje na temat recyklerów, żeby mieć pewność, iż DPR-y są wydawane zgodnie z „decyzją”. Więc także i w tym przypadku dobrze sprawdzają się reguły wolnego rynku.

    Są też innego rodzaju nadużycia. Niektórzy producenci opakowań zaczęli sprowadzać z Chin wysokiej jakości granulat plastikowy, który sprzedawano jako recyklat, mimo że nim nie był. Dodawali go do swoich opakowań, bo był tańszy i świetnej jakości. To z kolei spowodowało załamanie sprzedaży u krajowych producentów recyklatu. Ceny recyklingu w kraju gwałtownie wzrosły. Żeby uniknąć takich sytuacji, potrzebne są konkretne decyzje ministerialne i odpowiednie przepisy.

    Polski model to dobry wzór

    Wspomniane wcześniej rozwiązania czeskie i węgierskie zupełnie się nie sprawdziły. W Czechach funkcjonują dwie lub trzy organizacje odzysku, co doprowadziło do monopolu – sprawa trafiła nawet do Europejskiego Urzędu Antymonopolowego. Na Węgrzech państwo przejęło cały system – i również to nie zadziałało. Z kolei w Niemczech funkcjonuje jeden fundusz i kilka organizacji, ale tam też występuje silna koncentracja. Efekt to bardzo wysokie ceny recyklingu i sterty dodatkowych dokumentów. A za wszystko to w konsekwencji płacą producenci i konsumenci. Polski system jest najbardziej konkurencyjny i oparty na realnym potwierdzaniu efektów, ale potrzebuje wzmocnienia ze strony państwa, zwłaszcza w zakresie nadzoru i kontroli.

    Po roboczych spotkaniach organizowanych niedawno przez ministerstwo, w których uczestniczyły organizacje odzysku, firmy recyklingowe i inne podmioty, opinie są jednoznacznie negatywne. Kierunek rozważanych zmian przypomina model węgierski – scentralizowany, nieuwzględniający realiów pracy firm zajmujących się przetwarzaniem wrażliwego towaru, jakim są odpady. Warto przypomnieć starą prawdę, że lepsze jest wrogiem dobrego. Jeśli zrezygnujemy z wolnego rynku i wejdziemy w monopole – będzie to oznaczało wyższe koszty. Tylko że nikt nie chce tego powiedzieć wprost.

    Unia Europejska planuje osiągnięcie aż 90 proc. recyklingu opakowań. Czy jest to realne? Podstawowy warunek stanowi przeprowadzenie szeroko zakrojonej edukacji społecznej, dotyczącej postępowania z odpadami. Potrzebna jest odpowiedzialność za odpady opakowaniowe już od chwili zakupu. Chodzi o to, żeby konsumenci wybierali takie produkty, które są pakowane w materiały łatwe do przetworzenia, a nie w opakowania składające się z wielu różnych tworzyw.

    Dziś często otrzymujemy przesyłki, które zawierają z zewnątrz karton, w środku styropian, folię i inne wypełniacze. Kiedy je rozpakujemy, okazuje się, że sam produkt stanowi zaledwie jedną trzecią całej objętości opakowania. To sytuacja nie do przyjęcia. Miejmy nadzieję, że konsumenci, dzięki rosnącej świadomości, zaczną zwracać na to uwagę i wywierać presję na producentów.

    Automaty i punkty skupu

    Wprowadzany obecnie system skupu plastikowych butelek w automatach ma szansę zmniejszyć liczbę porzuconych butelek, które dziś znajdujemy w różnych miejscach. To samo dotyczy aluminiowych puszek – one też powinny trafiać z powrotem do obiegu.

    Ale to nie wszystko. Kiedyś na każdym osiedlu działał punkt skupu butelek i makulatury. Nie ma lepszej zachęty niż pieniądze, nawet nieduże, by gromadzić i odsprzedawać zużyte opakowania zamiast je wyrzucać, mieszając z innymi odpadami. Makulatury mamy dziś przecież mnóstwo – choćby przez rozwój handlu internetowego.

    Papier – jako materiał jednorodny – świetnie nadaje się do recyklingu i może być wykorzystywany w różnych branżach. Problemem jest brak systematycznej, wspartej edukacją zbiórki. Przed laty oddawane do skupu butelki musiały być umyte i czyste. Papier był porządnie złożony. W szkołach regularnie organizowano zbiórki makulatury – raz lub dwa razy w roku. To była godna wsparcia forma działań proekologicznych.

    Edukacja przez działanie

    Segregacja śmieci w praktyce w naszym kraju nie działa wystarczająco dobrze. Nie spełnia też funkcji edukacyjnej – nie buduje poczucia odpowiedzialności za odpady. W bogatej Kalifornii rodzice wspierają dzieci w zbieraniu różnych opakowań, po które raz w miesiącu przyjeżdża firma zbierająca i je odkupuje. Młodzi Kalifornijczycy zarabiają w ten sposób na kieszonkowe. Dlaczego my nie możemy tego robić u siebie? To naprawdę najlepszy kierunek. Sama informacja, że recykling jest ważny, niczego nie zmienia. Trzeba stworzyć narzędzie, które daje poczucie wpływu i nagrody. A młody człowiek z natury lubi rywalizację i zadania – zbieranie może być takim zadaniem: jest cel, jest wynik, jest nagroda. n

    Piotr Cegłowski

    Organizacje odzysku w Polsce funkcjonują na podstawie ustawy z dnia 11 maja 2001 r. o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej

    (Dz.U. z 2001 r. nr 63, poz. 639).

    To właśnie ta ustawa:

    q wprowadziła pojęcie organizacji odzysku jako podmiotów, które mogą w imieniu przedsiębiorców realizować obowiązek odzysku i recyklingu odpadów powstałych z produktów (np. opakowań, sprzętu elektronicznego),

    q umożliwiła przedsiębiorcom przekazanie realizacji tych obowiązków takim organizacjom,

    q ustanowiła podstawy systemu opłaty produktowej oraz zasad rozliczania się z wykonania obowiązków środowiskowych.

    Ważne Informacje

    Laboratorium Odzyskiwania Nadziei

    Rafał Krawczyk, prezes Labdaty, opowiada o tym, jak jego firma pomaga odzyskiwać dane z uszkodzonych komputerów i telefonów Firm oferujących usługi odzyskiwania danych jest wiele....

    V Europejskie Forum Handlu i Eksportu: polskie firmy w globalnej grze

    11 grudnia 2025 roku w Hotelu Bristol w Warszawie odbyła się V edycja Europejskiego Forum Handlu i Eksportu – jednego z kluczowych wydarzeń poświęconych...

    Rusza ogólnopolski projekt edukacyjny ZBADAI

    Sztuczna inteligencja w szkole? Taka myśl przeraża zarówno wielu nauczycieli, jak i rodziców. Tymczasem AI może być sprzymierzeńcem w poznawaniu świata i zrozumieniu rzeczywistości....

    Europejskie Forum Handlu i Eksportu: przyszłość europejskiego handlu, e-commerce i łańcuchów dostaw

    Już 11 grudnia 2025 roku odbędzie się kolejna edycja Europejskiego Forum Handlu i Eksportu, jednego z najbardziej prestiżowych wydarzeń w Polsce poświęconych globalnemu handlowi,...

    Open Source wg Red Hat

    Dinko Eror, VP EMEA Central, North and Eastern Europe w Red Hat, opowiada o tym, dlaczego rozwiązania open-source’owe cieszą się coraz większą popularnością Jak Red...

    Łukasiewicz i Dassault Systèmes razem na rzecz transformacji cyfrowej polskiego przemysłu

    Centrum Łukasiewicz podpisało porozumienie o współpracy z Dassault Systèmes w zakresie cyfrowej transformacji polskiego przemysłu. Współpraca ma wspierać cyfryzację procesów badawczorozwojowych, wdrażanie nowoczesnych technologii w gospodarce i wzmacnianie kompetencji cyfrowych...